Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Pytania do Świadków Jehowy
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Religie i wyznania
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacek.J




Dołączył: 16 Paź 2019
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Szczytno
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 15:59, 17 Lis 2019    Temat postu:

MIchał Dyszyński pisze

Cytat:
Myślę, że patriotyzm nie musi być od razu tym agresywnym, walczącym. Trochę się zgodzę, z tym co napisałeś, bo choć jestem katolikiem, to fanatyczne postacie patriotyzmu, jakie obserwuję u moich współwyznawców mierżą mnie dość mocno. Przy czym może nie stawiałbym tu sprawy na ostrzu noża. Patriotyzm to nie koniecznie walka, ale też i pewien sentyment, szacunek dla historii, czy dla wybitnych ludzi, jacy budowali lepszą przyszłość danego narodu, na danym terenie.

Semele postawiła pytanie bardzo ogólnie, stąd założyłem potocznie rozumiany patriotyzm. Ale zgodzę się z tobą że nie powinno się go postrzegać w skrajnej formie. Patriotyzm może byś Lokalny, społeczny, regionalny, kulturowy, etniczny, wyznaniowy, językowy, podwórkowy, dzielnicowy, koła gospodyń wiejskich;), itp. Jest bardzo dużo dziedzin życia w z w których ludzie się manifestować swoją wyjątkowość. Ja osobiście zawsze powtarzam -o czym chciałem napisać później w rozmowie z Semele- że jestem patriotą Królestwa Bożego. Dla mnie Bóg Jehowa jest "prezydentem" Pan Jezus Chrystus jest "Premierem rządu" grono 144 000 wybranych z ludzi którzy są w niebie to "parlament jednoizbowy", a ja i moi współ wierni jesteśmy poddanymi tego rządu. Zawsze też będę występował w obronie mojego Królestwa. Ale też jestem patriotą na podwórku lokalnym. Propaguję u siebie sporty wodne głównie żeglarskie i konne i to według tradycji Sarmackich i kawaleryjskich. Zdecydowanie przeciwstawiam się uczeniu jazdy konnej według najbardziej rozpowszechnionej w europie zachodniej szkolenie według tradycji angielskich bo 99,9% stajni uczy właśnie według angielskich wzorców. A przecież gdy Polacy byli jeszcze najlepszymi jeźdźcami na ŚWIECIE -wówczas byliśmy jeszcze Sarmatami- to Anglicy jeździli na świniach, kozach i baranach, a teraz uczą nas jazdy konnej według najlepszych szkół Angielskich i Niemieckich chociaż te drugie niczym się nie różnią od tych pierwszych. Oczywiście jak są jakieś zawody sportowe to zawsze kibicuję polakom to też pewna forma patriotyzmu. Ale nie o to chodzi Seleme w tym pytaniu - jak sądzę. Jej bardziej chodzi o to czy jak np. Rosjanie napadną na Polskę czy będę zabijał Rosjan w obronie naszego narodu. Zdecydowanie nie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 7216
Przeczytał: 94 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 16:15, 17 Lis 2019    Temat postu:

Nie, wiem ze sj nie stawiali się na pobor w czasach obowiazkowej suzby wojskowej. Chodzilo mi raczej o frazę Polak katolik. Ale rozwinę tę myśl.Teraz czy sj lubią muzykę diso polo..?

Jak oceniasz ich cykl?
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacek.J




Dołączył: 16 Paź 2019
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Szczytno
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 16:20, 17 Lis 2019    Temat postu:

Semele napisał:

Dobra podpowiedź, formalna...
Czy mozna być SJ TYLKO FORMALNIE..?

W Polsce katolik to osoba ochrzczona i zapisana w rejestrze koscielnym. Może w ogóle nie chodzić do kościoła. Czy taki stan rzeczy jest możliwy wśród sj?

.


czyli chodzi ci o to czy ŚJ może nie praktykować swojej religii czynnie? Może.

Cytat:
Hank Marvin od 1986 r. mieszka w Perth w Australii, jest Świadkiem Jehowy.
Czy jest nim od urodzenia?

:))) przeceniasz mnie. Nie znam wszystkich ŚJ na świece osobiście w rzeczy samej czy Hank jest ŚJ od urodzenia:)

Piszac obrzędy mialam na mysli śpiewy i modlitwy

nie musi
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacek.J




Dołączył: 16 Paź 2019
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Szczytno
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 16:22, 17 Lis 2019    Temat postu:

[quote="Semele"]https://youtu.be/-8Qm7U7kACo
Jacek a czy Ty jesteś po studiach lub studiujesz?[/quot]
Ooo.?! za dużo byś chciała o mnie wiedzieć;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacek.J




Dołączył: 16 Paź 2019
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Szczytno
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 16:32, 17 Lis 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Nie, wiem ze sj nie stawiali się na pobor w czasach obowiazkowej suzby wojskowej. Chodzilo mi raczej o frazę Polak katolik. Ale rozwinę tę myśl.Teraz czy sj lubią muzykę diso polo..?


to jest kwestia gustu nie bycia ŚJ

Cytat:
Jak oceniasz ich cykl?
[link widoczny dla zalogowanych]


nie oceniam. Żeby ocenić musiałbym obejrzeć wszystko, a nie mam na to ani czasu, ani potrzeby, ani ochoty. Już pisałem że z linkami nie dyskutuję. Jeśli interesuje cię jakaś myśli przedstawiona przez tych ludzi przedstaw tą myśli w poście określi swoje stanowisko w odniesieniu do tej myśli i porozmawiamy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 91 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 17:59, 17 Lis 2019    Temat postu:

Jacek.J napisał:
MIchał Dyszyński pisze

Cytat:
Myślę, że patriotyzm nie musi być od razu tym agresywnym, walczącym. Trochę się zgodzę, z tym co napisałeś, bo choć jestem katolikiem, to fanatyczne postacie patriotyzmu, jakie obserwuję u moich współwyznawców mierżą mnie dość mocno. Przy czym może nie stawiałbym tu sprawy na ostrzu noża. Patriotyzm to nie koniecznie walka, ale też i pewien sentyment, szacunek dla historii, czy dla wybitnych ludzi, jacy budowali lepszą przyszłość danego narodu, na danym terenie.

Semele postawiła pytanie bardzo ogólnie, stąd założyłem potocznie rozumiany patriotyzm. Ale zgodzę się z tobą że nie powinno się go postrzegać w skrajnej formie. Patriotyzm może byś Lokalny, społeczny, regionalny, kulturowy, etniczny, wyznaniowy, językowy, podwórkowy, dzielnicowy, koła gospodyń wiejskich;), itp. Jest bardzo dużo dziedzin życia w z w których ludzie się manifestować swoją wyjątkowość. Ja osobiście zawsze powtarzam -o czym chciałem napisać później w rozmowie z Semele- że jestem patriotą Królestwa Bożego. Dla mnie Bóg Jehowa jest "prezydentem" Pan Jezus Chrystus jest "Premierem rządu" grono 144 000 wybranych z ludzi którzy są w niebie to "parlament jednoizbowy", a ja i moi współ wierni jesteśmy poddanymi tego rządu. Zawsze też będę występował w obronie mojego Królestwa. Ale też jestem patriotą na podwórku lokalnym. Propaguję u siebie sporty wodne głównie żeglarskie i konne i to według tradycji Sarmackich i kawaleryjskich. Zdecydowanie przeciwstawiam się uczeniu jazdy konnej według najbardziej rozpowszechnionej w europie zachodniej szkolenie według tradycji angielskich bo 99,9% stajni uczy właśnie według angielskich wzorców. A przecież gdy Polacy byli jeszcze najlepszymi jeźdźcami na ŚWIECIE -wówczas byliśmy jeszcze Sarmatami- to Anglicy jeździli na świniach, kozach i baranach, a teraz uczą nas jazdy konnej według najlepszych szkół Angielskich i Niemieckich chociaż te drugie niczym się nie różnią od tych pierwszych. Oczywiście jak są jakieś zawody sportowe to zawsze kibicuję polakom to też pewna forma patriotyzmu. Ale nie o to chodzi Seleme w tym pytaniu - jak sądzę. Jej bardziej chodzi o to czy jak np. Rosjanie napadną na Polskę czy będę zabijał Rosjan w obronie naszego narodu. Zdecydowanie nie.

W tym rozumieniu jakoś bylibyśmy pewnie zgodni. Ja od jakiegoś czasu spoglądam na ŚJ z rosnącą sympatią. Spotkałem paru miłych wyznawców tego odłamu chrześcijaństwa, doceniłem aspekt pluralizmu, jaki wnoszą w tę układankę, jaką buduje nam Biblia, w dyskusję na temat: co właściwie chce nam Bóg poprzez tę Księgę przekazać?
Nie oznacza to, że mnie przekonano. Tych kilka numerów Strażnicy, jakie zdarzyło mi się przeczytać, odrzucało mnie stylem (przepraszam za wyrażenie, ale tak to czuję) "taniego religijnego marketingu" - opartego o schemat: w tytule zadajemy jakieś nośne pytanie, a potem piszemy, co nam się tam spodoba, nie dbając specjalnie o sens i powiązania, lecz o to, aby było bardzo religijnie, podniośle i z nutką ukrytej groźby "uważajcie, bo tylko my wiemy czego chce Bóg - Jehowa, a wy wszyscy pozostali się mylicie!". Na takie chwyty jestem już uodporniony (także dzięki "szkole" z własnego wyznania - katolicyzmu - w którego nauczaniu owe chwyty też się nierzadko zdarzają). Ale mam świadomość, że żadne wyznanie nie jest jednorodne, zaś dobro i zło, cnota i występek często pojawiają się zaskakująco blisko siebie. I nie ma wyznań idealnych. Wszystkie są jakoś ułomne, choć we wszystkich można też znaleźć jakieś aspekty wyróżniające je na plus. A na pewno na plus ŚJ jest ich szacunek dla Biblii, pewien rodzaj heroiczności w głoszeniu swojej wizji chrześcijaństwa. Czy wizji słusznej?
- Pewnie częściowo tak. Choć w moim przekonaniu w innej części wręcz zadziwiająco naiwnej, czy chaotycznie niespójnej znaczeniowo. Ale myślę, że ten zarzut pewnie da się postawić każdemu wyznaniu (niespójności, niekonsekwencje i naiwności dostrzegam też i w katolicyzmie, choć jakby jednak było ich ciutek mniej).
Ostatecznie uważam, że miłosierny Bóg przyjmie wszystkich szczerych wyznawców, wybaczając im nieprawidłowości wiary, wyjaśniając gdzie mieli rację, gdzie zaś się mylili. Kto ma w sobie pokorę, ten przyjmie to, co przygotował mu Bóg i wycofa się z tych słabości umysłu, które sobie zgotował sam, czy za przyczyną błądzących nauczycieli. Tutaj, na świecie, w którym autorytety próbują tak często posługiwać się raczej manipulacją trudno jest rozpoznać, komu można zaufać. I ja wierzę, że Bóg to weźmie pod uwagę, oceniając życie człowieka.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 7216
Przeczytał: 94 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 18:48, 17 Lis 2019    Temat postu:

[quote="Jacek.J"]
Semele napisał:
https://youtu.be/-8Qm7U7kACo
Jacek a czy Ty jesteś po studiach lub studiujesz?[/quot]
Ooo.?! za dużo byś chciała o mnie wiedzieć;)

Jasne

Zaskoczyło mnie w wypowiedzich tych młodych ludzi, ze nie moga studiować.
Znam sj z wyższym wykształceniem. Nawet jedną dziewczyne po filologii klasycznej.
Padlo tam ciekawe pytanie, czy nie boją się konsekwencji po swoich wystapieniach w internecie, fizycznych konsekwencji...

Jak Ty sam odnosisz się do odstępców?
:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 7216
Przeczytał: 94 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:45, 18 Lis 2019    Temat postu:

Jacek...szkoda, że nie masz czasu.

To naprawdę niezły kawałek..


https://youtu.be/3E2RAjOgqRU
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacek.J




Dołączył: 16 Paź 2019
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Szczytno
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 0:33, 26 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
.


Cytat:
Nie oznacza to, że mnie przekonano. Tych kilka numerów Strażnicy, jakie zdarzyło mi się przeczytać, odrzucało mnie stylem (przepraszam za wyrażenie, ale tak to czuję) "taniego religijnego marketingu" - opartego o schemat: w tytule zadajemy jakieś nośne pytanie, a potem piszemy, co nam się tam spodoba, nie dbając specjalnie o sens i powiązania, lecz o to, aby było bardzo religijnie, podniośle

Czasopismo "Strażnica do rozpowszechniania" ma pobudzać do pytań. Głównym celem działalności ŚJ jest głoszenie twarzą w twarz. Nie możliwym jest zredagowanie tematu w czasopiśmie w taki sposób by każdy czytelnik był zadowolony, bo każdy ma inny charakter, inny poziom intelektualny, bagaż doświadczeń, itp.. To że w Strażnicy widzisz " tani religijny marketing" może świadczyć że jesteś czytelnikiem bardziej wymagającym, ponad przeciętnym, a Strażnica jest pisana z myślą o czytelniku przeciętnym. Natomiast to że nie widzisz w niej "sensu i powiązania" może świadczyć że przeczytałeś je zbyt szybko. Sens w artykułach jest zawsze ale tak umieszczony by czytelnik zdobył się na minimalny wysiłek by go dostrzec. Raczej szybkie czytanie temu nie sprzyja.


Cytat:
i z nutką ukrytej groźby "uważajcie, bo tylko my wiemy czego chce Bóg - Jehowa, a wy wszyscy pozostali się mylicie!".

1.To raczej można przypisać odczuciu subiektywizmu. Inaczej! Można odnieść takie wrażenie, że "grozimy palcem", ale jak napisać jakieś ostrzeżenie by nie odnieść takiego wrażenia? Np. gdy napiszę "uważaj! Nie przechodź na czerwonym świetle przez ulicę bo to może skończyć się tragicznie" jest groźbą czy życzliwym ostrzeżeniem? Człowiek arogancki i zarozumiały odpowie" a co ty mnie tu będziesz straszył. Mam oczy i potrafię ocenić zagrożenia". Człowiek pokorny podziękuje za troskę. Ogólnie twój stosunek do Strażnicy świadczy o sceptycznym podejściu do tego czasopisma. To dobrze świadczy o tobie bo znaczy że jak czytasz to myślisz.
2.ŚJ nigdy nie twierdzili że są jedyną prawdziwą religią i że tylko MY będziemy zbawieni. Nasze stanowisko jest takie że uważamy iż droga którą kroczymy do Boga jest słuszna, a nawet najlepsza z dróg prowadzących do wybawienia. Siłą wyrazu tego zdanie nie jedyną drogą do wybawienia. O tym kto będzie wybawiony decyduje Bóg nie ŚJ;). Nie zaprzeczę że w świadomości większości ŚJ funkcjonuje wyobrażenie że tylko "MY i nikt inny" i dlatego by ostudzić takie aroganckie sądy czasami pokazują się w Strażnicy takie artykuły;
[link widoczny dla zalogowanych]



Cytat:
Ostatecznie uważam, że miłosierny Bóg przyjmie wszystkich szczerych wyznawców, wybaczając im nieprawidłowości wiary, wyjaśniając gdzie mieli rację, gdzie zaś się mylili. Kto ma w sobie pokorę, ten przyjmie to, co przygotował mu Bóg i wycofa się z tych słabości umysłu, które sobie zgotował sam, czy za przyczyną błądzących nauczycieli. Tutaj, na świecie, w którym autorytety próbują tak często posługiwać się raczej manipulacją trudno jest rozpoznać, komu można zaufać. I ja wierzę, że Bóg to weźmie pod uwagę, oceniając życie człowieka.

W Biblii Bóg jasno określa wymagania jakie stawie człowiekowi który uważa się za chrześcijanina. Nieświadomie naruszając te wymagania można żywić taką nadzieję że Bóg "weźmie pod uwagę nieprawidłowości wiary" ale liczenia na nieświadomości to bardzo ryzykowne podejście. Żeby zminimalizować "nieświadomość" Chrystus nakazał swoim naśladowcą głosić dobrą nowinę po całej ziemi na świadectwo;

Mat 24:14 I ta dobra nowina o Królestwie będzie głoszona na całym świecie na świadectwo wszystkim narodom. A potem nadejdzie koniec.

Zatem kto nie chce słuchać ewangelii Chrystusa świadomie podejmuje decyzję i raczej nie może powiedzieć "ja nie wiedziałem" bo mając możliwość, a świadomie nie przyjmują ewangelii już się osądził
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 7216
Przeczytał: 94 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 1:09, 26 Lis 2019    Temat postu:

Co z piekłem?
Co sądzisz o idei pustego piekła?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacek.J




Dołączył: 16 Paź 2019
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Szczytno
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 2:15, 26 Lis 2019    Temat postu:

Semele napisał:


Cytat:
Zaskoczyło mnie w wypowiedzich tych młodych ludzi, ze nie moga studiować.

To nie prawda. Nie zaleca się by ŚJ szedł na studia bo to w większości wypadków strata czasu. Wystarczy poczytać w necie

[link widoczny dla zalogowanych]

Studiować powinni ci którzy mają do tego predyspozycję. Niestety trend jest taki że "kupom mości panowie" na studia. Nie ważne czy jest to ci potrzebne czy nie. Studiuje się dla samego studiowania, a potem "jakoś to będzie". Rzeczywistość jest taka, że większość z nich ląduje w "biedronce na kasie". Ale jeśli jakiś ŚJ czuje się na siłach i uważa że jest to mu potrzebne idzie na studia. W naszej organizacji nie ma zakazu studiowania tylko zaleca się rozsądnie rozważyć wszystko za i przeciw.


Cytat:
Padlo tam ciekawe pytanie, czy nie boją się konsekwencji po swoich wystapieniach w internecie, fizycznych konsekwencji…

? Nie bardzo rozumiem jaki mogą być "fizyczne konsekwencję". Nikt w nich kamieniami rzucał nie będzie. Pluć na nich też nikt nie będzie. Bóg trądem też ich nie pokara.

Cytat:
Jak Ty sam odnosisz się do odstępców?


Tak jak uczy tego Biblia. Ignoruję i nie utrzymuję kontaktów.

Judy 3:10 Człowiekowi, który wywołuje podziały, udziel jednego, a potem drugiego upomnienia. Jeśli to nie pomoże, przestań utrzymywać z nim kontakty.


Cytat:

Jacek...szkoda, że nie masz czasu.

To naprawdę niezły kawałek..


https://youtu.be/3E2RAjOgqRU



skoro jest tam coś ciekawego przedstaw to jak umiesz. Już pisałem że z zasady nie dyskutuję z linkami
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 91 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 3:51, 26 Lis 2019    Temat postu:

Jacek.J napisał:
2.ŚJ nigdy nie twierdzili że są jedyną prawdziwą religią i że tylko MY będziemy zbawieni. Nasze stanowisko jest takie że uważamy iż droga którą kroczymy do Boga jest słuszna, a nawet najlepsza z dróg prowadzących do wybawienia. Siłą wyrazu tego zdanie nie jedyną drogą do wybawienia. O tym kto będzie wybawiony decyduje Bóg nie ŚJ;).

Dość podobne stanowisko w tej sprawie zajmuje kościół katolicki. Pewnie trudno jest inaczej podejść do sprawy - końcu jakby ktoś uważał, że ma niewłaściwy pogląd, to by go zmienił. A jeśli już go ma, to znaczy, że uważa ten pogląd za właściwy.

Jacek.J napisał:
Cytat:
Ostatecznie uważam, że miłosierny Bóg przyjmie wszystkich szczerych wyznawców, wybaczając im nieprawidłowości wiary, wyjaśniając gdzie mieli rację, gdzie zaś się mylili. Kto ma w sobie pokorę, ten przyjmie to, co przygotował mu Bóg i wycofa się z tych słabości umysłu, które sobie zgotował sam, czy za przyczyną błądzących nauczycieli. Tutaj, na świecie, w którym autorytety próbują tak często posługiwać się raczej manipulacją trudno jest rozpoznać, komu można zaufać. I ja wierzę, że Bóg to weźmie pod uwagę, oceniając życie człowieka.

W Biblii Bóg jasno określa wymagania jakie stawie człowiekowi który uważa się za chrześcijanina. Nieświadomie naruszając te wymagania można żywić taką nadzieję że Bóg "weźmie pod uwagę nieprawidłowości wiary" ale liczenia na nieświadomości to bardzo ryzykowne podejście. Żeby zminimalizować "nieświadomość" Chrystus nakazał swoim naśladowcą głosić dobrą nowinę po całej ziemi na świadectwo;

Mat 24:14 I ta dobra nowina o Królestwie będzie głoszona na całym świecie na świadectwo wszystkim narodom. A potem nadejdzie koniec.

Zatem kto nie chce słuchać ewangelii Chrystusa świadomie podejmuje decyzję i raczej nie może powiedzieć "ja nie wiedziałem" bo mając możliwość, a świadomie nie przyjmują ewangelii już się osądził

Wyróżniłem fioletem pewien fragment, bo do niego chcę się odnieść najbardziej. Jego retoryka jest z grubsza tym, czego nie lubię też (jeśli się zdarzy) w nauczaniu katolickim. Ale u ŚJ razi mnie ona o wiele bardziej.
Aby to zilustrować opowiem w skrócie historię mojego stosunku do tego, co by można określić jako nakaz religii (w tym chrześcijańskiej). Niedługo po tym, jak z ateizmu stałem się katolikiem świadomym (było to jeszcze w dzieciństwie) zacząłem chodzić na religię (nadrabiając trochę stracone lata). Próbowałem bardzo poważnie pochodzić do tego, co powinienem czynić, aby być dobrym chrześcijaninem. Mówiono mi, że sumienie będzie mi podpowiadało (prawie nieomylnie i pewnie) co jest dobre, a co złe w moim postępowaniu. Problem w tym, że ja kompletnie tego nie czułem. Po pierwsze miałem zawsze wątpliwości co robiłem dobrze a co źle. Po drugie często bywało tak, ze oficjalna wykładnia części grzechów jakoś nie do końca do mnie przemawiała. Skręcałem się w licznych konfliktach sumienia, nie wiedząc co sobie za grzech zaliczyć, a co nie. Lektura Biblii czasem pomagała, ale najczęściej tamte biblijne historie, z czasów mocno odległych od współczesnych, rzucały relatywnie mało światła na to, co jest dobre dzisiaj. "Trenowałem" w tym różne strategie:
- rygoryzm na maksa - zaliczałem sobie coś jako "grzech" przy najmniejszym podejrzeniu, że to grzechem jest. Efektem tego była coraz większa wewnętrzna irytacja, bo "coś w środku" mówiło mi, że robię sobie wodę z mózgu, zaliczając jako grzech rzeczy, zdarzenia, które np. były poza moją kontrolą, albo w zdecydowanym stopniu poza nią, bądź były absurdalnie naciągnięte. To właściwie tylko potęgowało rozdźwięk pomiędzy mną, a wizją tego, co (w tej interpretacji) przypisywałem wymaganiom Boga.
- formalizm - trochę podobny czasami do tej znanej żydowskiej maniery kombinowania z prawem. Np. gdy Żyd miał zakaz jazdy w szabat (a było dozwolone pływanie, bo przecież nie dawało się wysiąść ze statku na czas szabatu, gdy statek był daleko w morzu), to zabierał sobie trochę wody, kładł po siodło osiołka i tak "żeglował"... Ja też, robiłem sobie pewne sztywne zasady, które mi wyznaczały, co grzechem jest, a co już nie. Ta metoda też generowała u mnie przekonanie, że sam się oszukuję.
- ostatecznie stanęło (do dzisiaj tak mam), że stosuję dość intuicyjne zasady, w ramach których "luzuję sobie" zarówno formalizm, jak i rygoryzm. Zdrowy rozsądek tu rządzi. Pewnie nieraz poluzuję sobie za bardzo, ale trudno...
Z tamtych czasów, gdy stosowałem dwie pierwsze strategie został mi pewien uraz do ludzi, czy grup ludzi, którzy mi wmawiają (tak do odbieram), że w tej kwestii co jest dobre, a co złe, co jest grzechem, a co zasługą ja po prostu to "wiem". A jeżeli nawet uważam, że nie wiem, to zapewne jestem winny stosowania "usprawiedliwiania się".
Tzn. nie twierdzę, że się nie mylę, że się nigdy nie usprawiedliwiam (fałszując rozpoznanie czynu). Pewnie nie raz się usprawiedliwię, choć nie powinienem. Ale...
tak to jest, że NAPRAWDĘ WIELE RZECZY NIE WIADOMO. Zaakceptowałem stan swoich wątpliwości jako STAN DOMYŚLNY. Gdy mi ktoś mówi, że jest inaczej, że to moja zła (czy jakoś inaczej, choć pejoratywnie nazwana) wola i intencja podpowiada mi te wątpliwości, to po prostu spuszczam takiego gościa na bambus. Wiem o sobie już tyle, mam świadomość, że naprawdę wiele razy próbowałem jakoś rozstrzygnąć te wątpliwości (obojętnie w jaką stronę, byle były poprawnie rozstrzygnięte!), że nie dam sobie wcisnąć takiego kitu, w ramach którego sumienie mi zawsze podpowie. I podobną mam opinię co do tego, że z Biblii zawsze wyczytam co jest właściwe, a co grzeszne w wyborach współczesnego świata i w nim życia. Nie - dla mnie życiowym doświadczeniem, wręcz pewnym "faktem", jest to, że dostałem to życie m.in. po to, aby mierzyć się z wieloma wątpliwościami, aby poznać swój błąd (czasem czyniony przy najlepszej wierze). Może powinienem taki błąd poznać choćby po to, aby nie wbijać się w pychę?...
Na koniec dodam, że to jest właśnie ta cecha, która mnie od poznanych ŚJ najbardziej odstręcza - bijące przekonanie co do pewności i jedyności ich interpretacji. Zajeżdża mi ono dość mocno twardogłowym fundamentalizmem i brakiem chęci do SAMODZIELNEGO ZMIERZENIA SIĘ PRAWDZIWYMI PYTANIAMI ŚWIATOPOGLĄDOWYMI (najczęściej interpretacje są mocno "synchronizowane").

W przypowieści o talentach Pan ostatecznie potępia tego sługę, który z lęku zakopuje talent. Dla mnie tym zakopującym talent sługą jest każdy wyznawca, który BOI SIĘ SAMODZIELNIE MYŚLEĆ. A "bojaźliwi nie wejdą do Królestwa Bożego"; co z kolei wg mnie oznacza także to, że wszyscy zbyt lojalni (!), jawnie ignorujący prawdę tego podstawowego zdrowego rozsądku, próbujący posłuszeństwem autorytetom swojej grupy religijnej jakoś pętać wewnętrzną uczciwość i wrażliwość.
Od razu zastrzegam, że nie uważam, aby ŚJ byli jakoś wyróżnieni w kwestii owej patologicznej lojalności względem autorytetów. Jest to problem WSZYSTKICH religii, a nawet i niejednej grupy ateistów. Jednak chyba u ŚJ kwestia bycia lojalnymi i posłusznymi interpretacjom jakiś tam mądrych zza oceanu jest wyraźna w sposób szczególny.
Wiem, że jak na katolika, jestem trochę heretykiem. Ale jakoś trwam, jakoś czuję, że (jeszcze...) mnie nie ekskomunikują. Czuję, że u katolików ma prawo samodzielnie myśleć. U ŚJ z moją wolnością myślenia, dawno zostałbym odrzuconym... (przynajmniej tak odbieram retorykę nauczania ŚJ)

W każdym razie uważam, że z pełnieniem woli Boga sytuacja nie jest wcale ani jasna, ani prosta. I najczęściej większym problem niż to, jak się zmusić do robienia czegoś wedle tej woli, jest USTALENIE CO WŁAŚCIWIE W KONKRETNEJ SYTUACJI OWĄ WOLĄ JEST. Przynajmniej moje doświadczenie życia jest właśnie takie, że najwięcej moich problemów religijnych i swoistego stresu związane jest właśnie z wątpliwościami na tym polu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 7216
Przeczytał: 94 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 11:19, 26 Lis 2019    Temat postu:

Cytat:
Tak jak uczy tego Biblia. Ignoruję i nie utrzymuję kontaktów.

Judy 3:10 Człowiekowi, który wywołuje podziały, udziel jednego, a potem drugiego upomnienia. Jeśli to nie pomoże, przestań utrzymywać z nim kontakty


Z tego wynika, że w Bibli są zapisy niehumanitarne? Czyli o ekumenizmie mowy nie ma?

Co Świadkowie Jehowy myślą o uchodzcach?
O ich sprowadzaniu do Europy?


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Wto 11:25, 26 Lis 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 91 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 13:40, 26 Lis 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Cytat:
Tak jak uczy tego Biblia. Ignoruję i nie utrzymuję kontaktów.

Judy 3:10 Człowiekowi, który wywołuje podziały, udziel jednego, a potem drugiego upomnienia. Jeśli to nie pomoże, przestań utrzymywać z nim kontakty


Z tego wynika, że w Bibli są zapisy niehumanitarne? Czyli o ekumenizmie mowy nie ma?

Co Świadkowie Jehowy myślą o uchodzcach?
O ich sprowadzaniu do Europy?

Dobre pytania...
Nie chcę tego problemu adresować jakoś wyłącznie do ŚJ, bo chyba jest tu ukryte pytanie dość ogólne - o znalezienie jakiegoś wyjścia z dylematu: ortodoksja vs czucie, wrażliwość a z nią...
... po prostu postawa pomocniczości i MIŁOŚCI.

Pójście w ortodoksję załatwia jakoś problem dylematu "co robić?". Trochę tak jak ja pisałem o tej mojej strategii rygoryzmu moralnego. Oto można sobie stworzyć system, w którym niepożądane jednostki usuwamy ze społeczności. Jednak chrześcijańska wizja stawia ortodoksom naprawdę trudny problem, bo co chwila podsuwa narrację DOKŁADNIE PRZECIWNĄ twardemu egzekwowaniu zasad. Przykłady tej narracji?
- przypowieść o synu marnotrawnym
- przypowieść o zgubionej owcy
- przypowieść o nieuczciwym zarządcy
- wypowiedź Jezusa w stylu "przyszedłem do grzeszników, a nie tych, którzy zbawienia nie potrzebują"
- stwierdzenie, że większa jest w niebie radość z jednego nawróconego grzesznika, niż z 99 sprawiedliwych
i wiele innych
Ortodoksi sobie sprawę rozwiązali - wywalają niedostosowanych ze społeczności, problem z głowy...
Ortodoksi dalej mogą sobie myśleć, że oto są tymi najlepszymi chrześcijanami. Ale czy są nimi naprawdę w kontekście choćby tego, co przytoczyłem?
Dla mnie to samozadowolenie ortodoksów, którzy sobie własny świat poukładali wykluczeniem odstępców jest jakieś takie...
po prostu niechrześcijańskie.
ŚJ dość często porównując się katolikami wyciągają sprawę, iż u tych pierwszych nie ma tylu złodziei, czy innych przestępców. Może nawet tak jest, ale jakim kosztem?...
- Kosztem właśnie tego, że już porzucono tych, na których w niebie jest największe oczekiwanie. Czy ŚJ mają więc tak bardzo się czym chwalić?...

Nie chcę, aby ten mój głos był odebrany jako jakaś ostateczna krytyka, jako absolutny zarzut. W końcu są w tej samej Biblii (dość liczne) teksty, które właśnie nakazują pozbywać się ze społeczności grzeszników. Dylemat nie ma prostego rozwiązania. Jednak kwitowanie tego ostatecznie stwierdzeniem, że oto Biblia "daje jasne wskazania co czynić" (czy podobne stwierdzenia) jest wg mnie zwykłym zaklinaniem rzeczywistości, robieniem sobie wody z mózgu. Dlatego ostatecznie wybieram raczej podejście w stylu katolików - z tym ich nie wyrzucaniem ze społeczności nawet przestępców. I to nawet jeśli to przeczy części tekstów (choć jest w zgodzie z innymi tekstami). Ale jednak uważam, że to co czuję w moim sumieniu jest jakoś bliższe zdystansowaniu się względem ortodoksji, niż pójście za jej głosem.
Jest w ortodoksji pewien fundamentalny problem - ZATWARDZONYCH SERC. Nie widzę możliwości zachowania szczerych uczuć, empatycznej osobowości w sytuacji, gdy sobie "załatwimy" problem twardym odrzuceniem, ostateczną decyzją względem tych, których już my skazaliśmy na formą (choćby tylko społecznego) potępienia.
Sorry, ale po raz kolejny nie zgodzę się z tezą, iż Biblia "jasno określa", co należy robić. Ja powiedziałbym, że raczej STAWIA PROBLEM, w którym jest znacznie więcej pytań i wątpliwości, niż pewnych rozwiązań. Zaś mówienie, że jest inaczej odbieram jako zaklinanie rzeczywistości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 7216
Przeczytał: 94 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 18:44, 26 Lis 2019    Temat postu:

Odchaczylam się na 667.
Przede mną było 666 dajacych sygnał..oceniajacy..
Nomen omen.
Filmik przedstawia rozmowę z jakimś anglojęzycznym gościem.
Nie ma polskiego tlumaczenia..
Swiatusy nygusy..:-) :-)

https://youtu.be/M-Bif9ik6sk
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacek.J




Dołączył: 16 Paź 2019
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Szczytno
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 3:31, 28 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński

Cytat:
Dość podobne stanowisko w tej sprawie zajmuje kościół katolicki. Pewnie trudno jest inaczej podejść do sprawy - końcu jakby ktoś uważał, że ma niewłaściwy pogląd, to by go zmienił. A jeśli już go ma, to znaczy, że uważa ten pogląd za właściwy.

Raczej odmienne stanowisko niż podobnie. KrK wydał taki oficjalny dokument [ Dominus Izus] gdzie stwierdza się jednoznacznie że jedyną prawdziwą religią jest Kościół Katolicki. Inaczej mówiąc poza Kościołem Katolickim nie ma zbawienia. Siłą rzeczy jak chcesz być zbawiony musisz być Katolikiem.

[link widoczny dla zalogowanych]


Kluczowe zdanie znajduje się w
IV. Jedyność i jedność Kościoła

„TAK jak jest jeden Chrystus, istnieje tylko jedno Jego Ciało, jedna Jego Oblubienica: ‚jeden Kościół katolicki i apostolski’” (Dominus Iesus).

W ten sposób katolicki kardynał Joseph Ratzinger nakreślił doktrynę swego Kościoła dotyczącą istnienia tylko jednej religii prawdziwej. Według niego ta religia to „jedyny Kościół Chrystusowy, który trwa w Kościele katolickim”.


Cytat:
Mówiono mi, że sumienie będzie mi podpowiadało (prawie nieomylnie i pewnie) co jest dobre, a co złe w moim postępowaniu. Problem w tym, że ja kompletnie tego nie czułem. Po pierwsze miałem zawsze wątpliwości co robiłem dobrze a co źle

Podstawą w takiej sytuacji jest wiedza. Żeby wiedzieć co Bóg uznaje za dobra, a jest złe musisz zapoznać się z jego wymaganiami. To tak jak z prawem ruchu drogowego. Jeśli się go nie nauczysz w pewnych sytuacjach na drodze nie będziesz wiedział jak się zachować. Możesz wówczas zachować się intuicyjnie, albo sam sobie wymyślić jak postąpić, ale w ten sposób stwarzasz duże niebezpieczeństwo dla zdrowi i życia innych uczestników ruchu drogowego.
Chrześcijaństwo jest ściśle zorganizowaną społecznością według zasad nakreślonych w Biblii czyli takie "prawo ruchu drogowego życia " prawo to jest właściwie bardzo proste zawiera się w dwóch przykazaniach miłości Chrystusa. Problem stwarzają nadinterpretacje tego prawa które często w założeniu mają ominięcie tego prawa. Np. jednoznacznie jest powiedziane w Biblii że nie wolno zabijać. I tu powstaje problem społeczny gdy sąsiednie państwo napadnie na nasze państwo, trzeba bronić niepodległości, gdzie obrona ta nierozerwalne wiąże się z zabijaniem. Co wtedy? Nie można pogodzić tego prawa Chrystusowego z potrzebą społeczną. I tu w grę wchodzi nadinterpretacja na wzór tej którą przytoczyłeś o Żydzie i wodzie. Takie przekombinowanie. A Jezus jednoznacznie potępiał takie przekombinowania.

Mar 7:
7 Kiedy zebrali się wokół niego faryzeusze oraz pewni uczeni w piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, 2 zobaczyli, że niektórzy z jego uczniów jedzą posiłek nieczystymi rękami, to znaczy nieumytymi ceremonialnie. 3 (Bo faryzeusze i wszyscy inni Żydzi, hołdując tradycji przodków, nie jedzą, jeśli nie umyją rąk aż do łokci, 4 podobnie po powrocie z rynku nie jedzą, jeśli się nie obmyją. Jest też wiele innych zwyczajów, które przyjęli i których się mocno trzymają, na przykład zanurzanie w wodzie kielichów, dzbanów i naczyń miedzianych). 5 Wtedy ci faryzeusze i uczeni w piśmie zapytali Jezusa: „Czemu twoi uczniowie nie trzymają się tradycji przodków i jedzą posiłek nieczystymi rękami?”. 6 On im odparł: „Izajasz trafnie prorokował o was, obłudnikach: ‚Ci ludzie okazują mi szacunek ustami, ale sercem są ode mnie bardzo daleko. 7 Oddają mi cześć na próżno, bo głoszą nauki, które są nakazami ludzkimi’. 8 Porzucacie przykazania Boże, a mocno trzymacie się tradycji ludzkiej”.
9 Ponadto powiedział im: „Sprytnie omijacie przykazania Boże, żeby zachować swoją tradycję. 10 Na przykład Mojżesz rzekł: ‚Szanuj ojca i matkę’ oraz ‚Kto znieważa ojca lub matkę, niech poniesie śmierć’. 11 Ale wy twierdzicie, że ktoś może powiedzieć ojcu lub matce: ‚Wszystko, czym mógłbym cię wspierać, uznałem za korban (czyli dar poświęcony Bogu)’, 12 i nie pozwalacie mu już nic uczynić dla ojca albo matki. 13 W ten sposób przez swoją tradycję, którą przekazujecie, unieważniacie słowo Boga. Dopuszczacie się też innych podobnych rzeczy”.



Cytat:
ak to jest, że NAPRAWDĘ WIELE RZECZY NIE WIADOMO. Zaakceptowałem stan swoich wątpliwości jako STAN DOMYŚLNY. Gdy mi ktoś mówi, że jest inaczej, że to moja zła (czy jakoś inaczej, choć pejoratywnie nazwana) wola i intencja podpowiada mi te wątpliwości, to po prostu spuszczam takiego gościa na bambus[…]i brakiem chęci do SAMODZIELNEGO ZMIERZENIA SIĘ PRAWDZIWYMI PYTANIAMI ŚWIATOPOGLĄDOWYMI (najczęściej[…]

Masz niewłaściwe wyobrażenie na temat ŚJ. Dostrzegam w tym co piszesz -nie wiem czy słusznie, ale takie odnoszę wrażenie- że ŚJ przyjmują wszystko czego się naucza w naszej społeczności bezkrytycznie, nie myślimy samodzielne tylko łykamy wszystko jak leci ze Strażnicy uważając wszystko za nieomylną świętość i przyjmujemy to zniewolonym umysłem. To nie tak! Normalny człowiek zgadza się tylko z tym co rozumie. Jeśli czegoś nie rozumie - z zasady- nie może się z tym zgodzić chyba że jest fanatykiem. ŚJ to nie fanatycy. Opieramy się wyłącznie na wiedzy i logicznym myśleniu. A ponieważ jesteśmy społecznością zorganizowaną mamy ogólne prawa i zasady. Dlatego w naszej społeczności uprasza się wszystkich ochrzczonych ŚJ by, gdy mają jakieś wątpliwości, inne zrozumienie, z czym się nie zgadzają, itp. By dołożyli własnych starań aby zrozumieć oficjalne stanowisko poprzez studium osobiste, ewentualnie można poprosić starszych o pomoc w zrozumieniu. Jeśli mimo tego nadal się z czymś nie zgadzamy to uprasza się takich ŚJ by swoje wątpliwości zachowali dla siebie. Chodzi o to by nie szerzyć fermentu w zborach bo to burzy jedność zboru. Jeśli ktoś jest na tyle krnąbrny że będąc ochrzczonym ŚJ głosi własne rozumienie w zborze to już jest bezczelność. Jeśli taki człowiek uważa że rozumie lepiej to niech założy sobie własną religię i głosi tam swoje poglądy. Bezczelnością jest wejść do "twojego domu i twojej rodzinie zmieniać poglądy". To tak jak ty byś zbudował dom, miałbyś gromadkę dzieci. Uczył byś ich jakichś zasad i praw które ty rozumiesz jako właściwe, a tu wchodzi do twojej rodziny np. zięć i zaczyna wygłaszać nowe zasady i prawa zgodne z obecnie panującym światopoglądem o gender, wolnych związkach seksualnych, stosunkach seksualnych przedmałżeńskich, miłości homoseksualnej i lesbijskiej, i że wszystko co nie zabronione jest dozwolone, czym stawia twoją rodzinę -w odniesieniu do tego czego ty uczyłeś swoich bliskich- na głowie. Jak się zachowasz? Powiesz zięciowi ok. masz rację w moim domu jest V wolność teraz moje dzieci mogą same podjąć decyzję jak chcą postępować! Rubta co chceta, wierzta w co chceta. Czy tak? Czy jako głowa swojego domu będziesz chciał zachować w swojej rodzinie swój światopogląd? A zięć jeśli już założył swoją rodzinie to niech własne rozumienie szerzy w swoim domu? Nie znaczy to że zięcia nigdy już nie wpuścisz do domu i w ogóle wypisujesz go z rodziny. Nadal należy do rodziny, może wchodzić do twojego domu, utrzymujesz z nim normalne relacje, ale jego poglądy muszą zostać w jego głowie. Tak właśnie postępuje organizacja ŚJ. Ja sam zgadzam się tylko z tym co rozumiem. A ponieważ jestem przeciętnie inteligentnym człowiekiem nie wszystko rozumiem, co za tym idzie nie z wszystkim się zgadzam. Ale to z czym się nie zgadzam wędruje u mnie w głowie na półkę "do wyjaśnienia później". Z czasem nabieram większej dojrzałości duchowej i to czego nie rozumiałem kilka lat wcześniej staje się jasne i zrozumiałe. Aż się dziwię w wcześniej byłem taki głupi i nie rozumiałem tak prostych i oczywistych rzeczy. Ale o moich obecnych wątpliwościach wiem tylko ja i Bóg. I nikt inny, nigdy się tego nie dowie.


Cytat:
W przypowieści o talentach Pan ostatecznie potępia tego sługę, który z lęku zakopuje talent. Dla mnie tym zakopującym talent sługą jest każdy wyznawca, który BOI SIĘ SAMODZIELNIE MYŚLEĆ. A "bojaźliwi nie wejdą do Królestwa Bożego"; co z kolei wg mnie oznacza także to, że wszyscy zbyt lojalni (!), jawnie ignorujący prawdę tego podstawowego zdrowego rozsądku, próbujący posłuszeństwem autorytetom swojej grupy religijnej jakoś pętać wewnętrzną uczciwość i wrażliwość.
Od razu zastrzegam, że nie uważam, aby ŚJ byli jakoś wyróżnieni w kwestii owej patologicznej lojalności względem autorytetów. Jest to problem WSZYSTKICH religii, a nawet i niejednej grupy ateistów. Jednak chyba u ŚJ kwestia bycia lojalnymi i posłusznymi interpretacjom jakiś tam mądrych zza oceanu jest wyraźna w sposób szczególny.

Zasada semper fidelis we wszystkich społecznościach świata jest najwyższym wyrazem jedności i wierności. To jest najwyższy zaszczyt, a nie wada być uważanym za semper fidelis.

Cytat:
Wiem, że jak na katolika, jestem trochę heretykiem. Ale jakoś trwam, jakoś czuję, że (jeszcze...) mnie nie ekskomunikują. Czuję, że u katolików ma prawo samodzielnie myśleć.

To spróbuj wejść na lekcję katechezy lub na mszę i głosić idee odmiennie od oficjalnego stanowiska Kościoła. Ciekaw jestem czy ci na to pozwolą

Cytat:
U ŚJ z moją wolnością myślenia, dawno zostałbym odrzuconym... (przynajmniej tak odbieram retorykę nauczania ŚJ)


Jeśli ktoś ze ŚJ ma odmienność myślenia i nie może już jej pogodzić z zasadami obowiązującymi w naszej społeczności to nie ma sensu by z innym światopoglądem jednocześnie był nadal ŚJ. Nikt go łańcuchami nie przywiązuje do naszej religii. Terroryzować też nikt go nie będzie. Jest wolnym człowiekiem i jeśli mu nie pasuje u ŚJ może sobie poszukać takiej religii która będzie mu pasować. To dokładnie tak jak w partiach politycznych. Każda partia ma swoje założenia statutowe. Jeśli komuś One odpowiadają i się z nimi zgadza może być członkiem takiej partii. Ale jeśli będąc np. "pisiorem;)" zacznie w swojej partii głosić poglądy "peowców" lub lewicowców natychmiast zostanie wezwany do prezesa na rozmowę w której prezes poprosi by taki Ktośek nie naruszał miru partii głosząc własne poglądy bo to burzy jedność w partii. Jeśli nie posłucha zostanie poproszony by opuścił szeregi tej partii, jeśli nie będzie chciał tego zrobić dobrowolnie zostanie mocą zarządu wykluczony z partii. W końcu jeśli mu bardziej odpowiadają poglądy np. PO , a nie PiS niech sobie przejdzie do PO. To chyba logiczne. Nikt nie pozwoli na sabotowanie własnej organizacji od wewnątrz …. Prezes na pewno na to nie pozwoli;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacek.J




Dołączył: 16 Paź 2019
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Szczytno
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 3:31, 28 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński

Cytat:
Dość podobne stanowisko w tej sprawie zajmuje kościół katolicki. Pewnie trudno jest inaczej podejść do sprawy - końcu jakby ktoś uważał, że ma niewłaściwy pogląd, to by go zmienił. A jeśli już go ma, to znaczy, że uważa ten pogląd za właściwy.

Raczej odmienne stanowisko niż podobnie. KrK wydał taki oficjalny dokument [ Dominus Izus] gdzie stwierdza się jednoznacznie że jedyną prawdziwą religią jest Kościół Katolicki. Inaczej mówiąc poza Kościołem Katolickim nie ma zbawienia. Siłą rzeczy jak chcesz być zbawiony musisz być Katolikiem.

[link widoczny dla zalogowanych]


Kluczowe zdanie znajduje się w
IV. Jedyność i jedność Kościoła

„TAK jak jest jeden Chrystus, istnieje tylko jedno Jego Ciało, jedna Jego Oblubienica: ‚jeden Kościół katolicki i apostolski’” (Dominus Iesus).

W ten sposób katolicki kardynał Joseph Ratzinger nakreślił doktrynę swego Kościoła dotyczącą istnienia tylko jednej religii prawdziwej. Według niego ta religia to „jedyny Kościół Chrystusowy, który trwa w Kościele katolickim”.


Cytat:
Mówiono mi, że sumienie będzie mi podpowiadało (prawie nieomylnie i pewnie) co jest dobre, a co złe w moim postępowaniu. Problem w tym, że ja kompletnie tego nie czułem. Po pierwsze miałem zawsze wątpliwości co robiłem dobrze a co źle

Podstawą w takiej sytuacji jest wiedza. Żeby wiedzieć co Bóg uznaje za dobra, a jest złe musisz zapoznać się z jego wymaganiami. To tak jak z prawem ruchu drogowego. Jeśli się go nie nauczysz w pewnych sytuacjach na drodze nie będziesz wiedział jak się zachować. Możesz wówczas zachować się intuicyjnie, albo sam sobie wymyślić jak postąpić, ale w ten sposób stwarzasz duże niebezpieczeństwo dla zdrowi i życia innych uczestników ruchu drogowego.
Chrześcijaństwo jest ściśle zorganizowaną społecznością według zasad nakreślonych w Biblii czyli takie "prawo ruchu drogowego życia " prawo to jest właściwie bardzo proste zawiera się w dwóch przykazaniach miłości Chrystusa. Problem stwarzają nadinterpretacje tego prawa które często w założeniu mają ominięcie tego prawa. Np. jednoznacznie jest powiedziane w Biblii że nie wolno zabijać. I tu powstaje problem społeczny gdy sąsiednie państwo napadnie na nasze państwo, trzeba bronić niepodległości, gdzie obrona ta nierozerwalne wiąże się z zabijaniem. Co wtedy? Nie można pogodzić tego prawa Chrystusowego z potrzebą społeczną. I tu w grę wchodzi nadinterpretacja na wzór tej którą przytoczyłeś o Żydzie i wodzie. Takie przekombinowanie. A Jezus jednoznacznie potępiał takie przekombinowania.

Mar 7:
7 Kiedy zebrali się wokół niego faryzeusze oraz pewni uczeni w piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, 2 zobaczyli, że niektórzy z jego uczniów jedzą posiłek nieczystymi rękami, to znaczy nieumytymi ceremonialnie. 3 (Bo faryzeusze i wszyscy inni Żydzi, hołdując tradycji przodków, nie jedzą, jeśli nie umyją rąk aż do łokci, 4 podobnie po powrocie z rynku nie jedzą, jeśli się nie obmyją. Jest też wiele innych zwyczajów, które przyjęli i których się mocno trzymają, na przykład zanurzanie w wodzie kielichów, dzbanów i naczyń miedzianych). 5 Wtedy ci faryzeusze i uczeni w piśmie zapytali Jezusa: „Czemu twoi uczniowie nie trzymają się tradycji przodków i jedzą posiłek nieczystymi rękami?”. 6 On im odparł: „Izajasz trafnie prorokował o was, obłudnikach: ‚Ci ludzie okazują mi szacunek ustami, ale sercem są ode mnie bardzo daleko. 7 Oddają mi cześć na próżno, bo głoszą nauki, które są nakazami ludzkimi’. 8 Porzucacie przykazania Boże, a mocno trzymacie się tradycji ludzkiej”.
9 Ponadto powiedział im: „Sprytnie omijacie przykazania Boże, żeby zachować swoją tradycję. 10 Na przykład Mojżesz rzekł: ‚Szanuj ojca i matkę’ oraz ‚Kto znieważa ojca lub matkę, niech poniesie śmierć’. 11 Ale wy twierdzicie, że ktoś może powiedzieć ojcu lub matce: ‚Wszystko, czym mógłbym cię wspierać, uznałem za korban (czyli dar poświęcony Bogu)’, 12 i nie pozwalacie mu już nic uczynić dla ojca albo matki. 13 W ten sposób przez swoją tradycję, którą przekazujecie, unieważniacie słowo Boga. Dopuszczacie się też innych podobnych rzeczy”.



Cytat:
ak to jest, że NAPRAWDĘ WIELE RZECZY NIE WIADOMO. Zaakceptowałem stan swoich wątpliwości jako STAN DOMYŚLNY. Gdy mi ktoś mówi, że jest inaczej, że to moja zła (czy jakoś inaczej, choć pejoratywnie nazwana) wola i intencja podpowiada mi te wątpliwości, to po prostu spuszczam takiego gościa na bambus[…]i brakiem chęci do SAMODZIELNEGO ZMIERZENIA SIĘ PRAWDZIWYMI PYTANIAMI ŚWIATOPOGLĄDOWYMI (najczęściej[…]

Masz niewłaściwe wyobrażenie na temat ŚJ. Dostrzegam w tym co piszesz -nie wiem czy słusznie, ale takie odnoszę wrażenie- że ŚJ przyjmują wszystko czego się naucza w naszej społeczności bezkrytycznie, nie myślimy samodzielne tylko łykamy wszystko jak leci ze Strażnicy uważając wszystko za nieomylną świętość i przyjmujemy to zniewolonym umysłem. To nie tak! Normalny człowiek zgadza się tylko z tym co rozumie. Jeśli czegoś nie rozumie - z zasady- nie może się z tym zgodzić chyba że jest fanatykiem. ŚJ to nie fanatycy. Opieramy się wyłącznie na wiedzy i logicznym myśleniu. A ponieważ jesteśmy społecznością zorganizowaną mamy ogólne prawa i zasady. Dlatego w naszej społeczności uprasza się wszystkich ochrzczonych ŚJ by, gdy mają jakieś wątpliwości, inne zrozumienie, z czym się nie zgadzają, itp. By dołożyli własnych starań aby zrozumieć oficjalne stanowisko poprzez studium osobiste, ewentualnie można poprosić starszych o pomoc w zrozumieniu. Jeśli mimo tego nadal się z czymś nie zgadzamy to uprasza się takich ŚJ by swoje wątpliwości zachowali dla siebie. Chodzi o to by nie szerzyć fermentu w zborach bo to burzy jedność zboru. Jeśli ktoś jest na tyle krnąbrny że będąc ochrzczonym ŚJ głosi własne rozumienie w zborze to już jest bezczelność. Jeśli taki człowiek uważa że rozumie lepiej to niech założy sobie własną religię i głosi tam swoje poglądy. Bezczelnością jest wejść do "twojego domu i twojej rodzinie zmieniać poglądy". To tak jak ty byś zbudował dom, miałbyś gromadkę dzieci. Uczył byś ich jakichś zasad i praw które ty rozumiesz jako właściwe, a tu wchodzi do twojej rodziny np. zięć i zaczyna wygłaszać nowe zasady i prawa zgodne z obecnie panującym światopoglądem o gender, wolnych związkach seksualnych, stosunkach seksualnych przedmałżeńskich, miłości homoseksualnej i lesbijskiej, i że wszystko co nie zabronione jest dozwolone, czym stawia twoją rodzinę -w odniesieniu do tego czego ty uczyłeś swoich bliskich- na głowie. Jak się zachowasz? Powiesz zięciowi ok. masz rację w moim domu jest V wolność teraz moje dzieci mogą same podjąć decyzję jak chcą postępować! Rubta co chceta, wierzta w co chceta. Czy tak? Czy jako głowa swojego domu będziesz chciał zachować w swojej rodzinie swój światopogląd? A zięć jeśli już założył swoją rodzinie to niech własne rozumienie szerzy w swoim domu? Nie znaczy to że zięcia nigdy już nie wpuścisz do domu i w ogóle wypisujesz go z rodziny. Nadal należy do rodziny, może wchodzić do twojego domu, utrzymujesz z nim normalne relacje, ale jego poglądy muszą zostać w jego głowie. Tak właśnie postępuje organizacja ŚJ. Ja sam zgadzam się tylko z tym co rozumiem. A ponieważ jestem przeciętnie inteligentnym człowiekiem nie wszystko rozumiem, co za tym idzie nie z wszystkim się zgadzam. Ale to z czym się nie zgadzam wędruje u mnie w głowie na półkę "do wyjaśnienia później". Z czasem nabieram większej dojrzałości duchowej i to czego nie rozumiałem kilka lat wcześniej staje się jasne i zrozumiałe. Aż się dziwię w wcześniej byłem taki głupi i nie rozumiałem tak prostych i oczywistych rzeczy. Ale o moich obecnych wątpliwościach wiem tylko ja i Bóg. I nikt inny, nigdy się tego nie dowie.


Cytat:
W przypowieści o talentach Pan ostatecznie potępia tego sługę, który z lęku zakopuje talent. Dla mnie tym zakopującym talent sługą jest każdy wyznawca, który BOI SIĘ SAMODZIELNIE MYŚLEĆ. A "bojaźliwi nie wejdą do Królestwa Bożego"; co z kolei wg mnie oznacza także to, że wszyscy zbyt lojalni (!), jawnie ignorujący prawdę tego podstawowego zdrowego rozsądku, próbujący posłuszeństwem autorytetom swojej grupy religijnej jakoś pętać wewnętrzną uczciwość i wrażliwość.
Od razu zastrzegam, że nie uważam, aby ŚJ byli jakoś wyróżnieni w kwestii owej patologicznej lojalności względem autorytetów. Jest to problem WSZYSTKICH religii, a nawet i niejednej grupy ateistów. Jednak chyba u ŚJ kwestia bycia lojalnymi i posłusznymi interpretacjom jakiś tam mądrych zza oceanu jest wyraźna w sposób szczególny.

Zasada semper fidelis we wszystkich społecznościach świata jest najwyższym wyrazem jedności i wierności. To jest najwyższy zaszczyt, a nie wada być uważanym za semper fidelis.

Cytat:
Wiem, że jak na katolika, jestem trochę heretykiem. Ale jakoś trwam, jakoś czuję, że (jeszcze...) mnie nie ekskomunikują. Czuję, że u katolików ma prawo samodzielnie myśleć.

To spróbuj wejść na lekcję katechezy lub na mszę i głosić idee odmiennie od oficjalnego stanowiska Kościoła. Ciekaw jestem czy ci na to pozwolą

Cytat:
U ŚJ z moją wolnością myślenia, dawno zostałbym odrzuconym... (przynajmniej tak odbieram retorykę nauczania ŚJ)


Jeśli ktoś ze ŚJ ma odmienność myślenia i nie może już jej pogodzić z zasadami obowiązującymi w naszej społeczności to nie ma sensu by z innym światopoglądem jednocześnie był nadal ŚJ. Nikt go łańcuchami nie przywiązuje do naszej religii. Terroryzować też nikt go nie będzie. Jest wolnym człowiekiem i jeśli mu nie pasuje u ŚJ może sobie poszukać takiej religii która będzie mu pasować. To dokładnie tak jak w partiach politycznych. Każda partia ma swoje założenia statutowe. Jeśli komuś One odpowiadają i się z nimi zgadza może być członkiem takiej partii. Ale jeśli będąc np. "pisiorem;)" zacznie w swojej partii głosić poglądy "peowców" lub lewicowców natychmiast zostanie wezwany do prezesa na rozmowę w której prezes poprosi by taki Ktośek nie naruszał miru partii głosząc własne poglądy bo to burzy jedność w partii. Jeśli nie posłucha zostanie poproszony by opuścił szeregi tej partii, jeśli nie będzie chciał tego zrobić dobrowolnie zostanie mocą zarządu wykluczony z partii. W końcu jeśli mu bardziej odpowiadają poglądy np. PO , a nie PiS niech sobie przejdzie do PO. To chyba logiczne. Nikt nie pozwoli na sabotowanie własnej organizacji od wewnątrz …. Prezes na pewno na to nie pozwoli;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 7216
Przeczytał: 94 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 11:02, 28 Lis 2019    Temat postu:

Cytat:
Tak jak uczy tego Biblia. Ignoruję i nie utrzymuję kontaktów.

Judy 3:10 Człowiekowi, który wywołuje podziały, udziel jednego, a potem . Jeśli to nie pomoże, przestań utrzymywać z nim kontakty.drugiego upomnienia



To ciekawe nie utrzymujecie kontaktów z odstępcami ale z sąsiadem ateistą
już tak...


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Czw 11:25, 28 Lis 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacek.J




Dołączył: 16 Paź 2019
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Szczytno
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:39, 28 Lis 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Cytat:
Tak jak uczy tego Biblia. Ignoruję i nie utrzymuję kontaktów.

Judy 3:10 Człowiekowi, który wywołuje podziały, udziel jednego, a potem . Jeśli to nie pomoże, przestań utrzymywać z nim kontakty.drugiego upomnienia



To ciekawe nie utrzymujecie kontaktów z odstępcami ale z sąsiadem ateistą
już tak...


a co ma piernik do wiatraka?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 91 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:34, 29 Lis 2019    Temat postu:

Jacek.J napisał:
o moich obecnych wątpliwościach wiem tylko ja i Bóg. I nikt inny, nigdy się tego nie dowie.

Rozumiem to podejście. Choć też chyba o czymś ono świadczy.
Jacek.J napisał:
Zasada semper fidelis we wszystkich społecznościach świata jest najwyższym wyrazem jedności i wierności. To jest najwyższy zaszczyt, a nie wada być uważanym za semper fidelis.

Ano właśnie - wierność.
Tylko czy, będąc wiernym autorytetom - jedni tym z Brooklynu, inni tym z Watykanu - jesteśmy wierni Bogu? Tak automatycznie?...

Tłum, który krzyczał "Ukrzyżuj! Wypuść Barabasza!" był tłumem WIERNYCH swoim autorytetom religijnym. Ja się nieraz zastanawiałem, czy gdybym żył w tamtych czasach, to też bym krzyczał: ukrzyżuj! ?...
Ten przykład z Ewangelii, w którym Jezus nie godzi się na bezsensowne rytuały (nie zostawiam z cytatu, bo za rozwlekle by się czytało) "obmywające jedzenie" właśnie też jest na miejscu w tym kontekście - autorytety tak wymyśliły. Bo ktoś tak sobie to wykombinował. Jezus absurdalne magiczno - pogańskie rytuały lekceważy. Rozsądek stawia wyżej niż dziwaczne tradycje. Tylko czy ja potrafię rozpoznać podobnie bezsensowne rzeczy z mojej aktualnej religii, z mojego otoczenia?...

Jacek.J napisał:
Jeśli ktoś ze ŚJ ma odmienność myślenia i nie może już jej pogodzić z zasadami obowiązującymi w naszej społeczności to nie ma sensu by z innym światopoglądem jednocześnie był nadal ŚJ. Nikt go łańcuchami nie przywiązuje do naszej religii.

Zasada lojalności i zgodności z linią autorytetów wydaje mi się u ŚJ mocna. Wyraźnie mocniejsza niż u katolików, gdzie różne heretyckie nurty jakoś tam współistnieją.
Oczywiście - jest coś za coś. ŚJ mają dość "równo wyciosanych" wyznawców, katolicy za to zbieraninę. Nie chcę nikogo pouczać, sam się zastanawiam (właściwie to każdego dnia): czego chce ode mnie Bóg w zakresie owej wierności jakimś tam ludziom (którzy co prawda głoszą się jako będących pod wpływem Ducha Świętego)?
- Czy twardej wierności względem pewnych ludzi, których moja tradycja religijna postawiła na szczycie hierarchii, czy jakoś tam własnemu rozeznaniu, poczuciu uczciwości, głosowi sumienia (jakie mam, pewnie dalekie od ideału)?...
- Ale obraz Żydów wiernych swoim faryzeuszowskim autorytetom jakoś mnie tak powstrzymuje od zawierzenia absolutnego ludziom tu i teraz. Mogę się mylić w tym wyborze, jak nie raz już się myliłem w innych sprawach. Ale jednak "bojaźliwi nie wejdą do Królestwa", więc to minimum odwagi cywilnej, które wystawiam przeciwko absolutnej wierności ludziom nie daje mi się zlekceważyć.
Z drugiej strony jest dla mnie oczywiste, że zawierzając WYŁĄCZNIE samemu sobie, polegnę, zbłądzę. Ale nie ma też dla mnie wątpliwości, że zawierzając CAŁKOWICIE autorytetom ryzykuję, iż w końcu okażę się jak tamci Żydzi krzyczący przeciw Jezusowi.
Tu nie ma prostego wyboru. :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 7216
Przeczytał: 94 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 2:24, 29 Lis 2019    Temat postu:

Jacek.J napisał:
Semele napisał:
Cytat:
Tak jak uczy tego Biblia. Ignoruję i nie utrzymuję kontaktów.

Judy 3:10 Człowiekowi, który wywołuje podziały, udziel jednego, a potem . Jeśli to nie pomoże, przestań utrzymywać z nim kontakty.drugiego upomnienia



To ciekawe nie utrzymujecie kontaktów z odstępcami ale z sąsiadem ateistą
już tak...


a co ma piernik do wiatraka?


Gdybyś uznał odstepce za ateiste wszystko by stykalo...:-) :wink:

Co z tym pustym piekłem...


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Pią 2:27, 29 Lis 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacek.J




Dołączył: 16 Paź 2019
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Szczytno
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:30, 30 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Jacek.J napisał:
o moich obecnych wątpliwościach wiem tylko ja i Bóg. I nikt inny, nigdy się tego nie dowie.

Rozumiem to podejście. Choć też chyba o czymś ono świadczy.
Jacek.J napisał:
Zasada semper fidelis we wszystkich społecznościach świata jest najwyższym wyrazem jedności i wierności. To jest najwyższy zaszczyt, a nie wada być uważanym za semper fidelis.

Ano właśnie - wierność.
Tylko czy, będąc wiernym autorytetom - jedni tym z Brooklynu, inni tym z Watykanu - jesteśmy wierni Bogu? Tak automatycznie?...




rozumiem że jesteś chrześcijaninem, zatem jesteś wierny Chrystusowi. Pytanie; dlaczego jesteś wierny autorytetowi Chrystusa nie np. Mahometa?


Ostatnio zmieniony przez Jacek.J dnia Sob 0:31, 30 Lis 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 91 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 1:10, 30 Lis 2019    Temat postu:

Jacek.J napisał:
rozumiem że jesteś chrześcijaninem, zatem jesteś wierny Chrystusowi. Pytanie; dlaczego jesteś wierny autorytetowi Chrystusa nie np. Mahometa?


Będę bardziej szczery, niż to się normalnie zdarza.
Przypuszczam, że dlatego nie ufam Mahometowi, że nie zostałem poddany presji kulturowej bycia muzułmaninem, nie urodziłem się np. w Arabii Saudyjskiej, a więc nie boję się, że za wyznawanie Chrystusa spotka mnie śmierć, no i oczywiście MIAŁEM OKAZJĘ W OGÓLE USŁYSZEĆ O JEZUSIE. Urodziłem się w rodzinie ateistów. W pewnym momencie sam moim rodzicom powiedziałem, że chcę chodzić na religię do kościoła. Nie było z tym problemu, więc uczyłem się zasad chrześcijaństwa według nauk katolickich.
Ale nieraz zadawałem sobie pytanie: czy wybrałem moją religię?
- Trochę chyba wybrałem. Ale przecież nie miałem do wyboru jeszcze wielu innych religii, nie spotkałem się wtedy np. z nauczaniem Strażnicy, ale też z muzułmanami. Więc wybór był, choć nie jakoś szczególnie świadomy.
Dzisiaj chyba wybieram już bardziej świadomie. Czy nie kusiło mnie zostać na powrót ateistą?...
- może odrobinkę, w najgorszych momentach. Ale to taką minimalną odrobinkę. Czy nie zastanawiałem się nad przystąpieniem np. do ŚJ?
- Zadałem sobie to pytanie, ale niestety wypadło mi na to, że jeśli coś mnie "moim" katolicyzmie jakoś tam uwiera, jakoś razi, to akurat ten aspekt jest jeszcze silniejszy u ŚJ. Tak więc, jeśli już miałbym gdzieś szukać alternatywy dla katolicyzmu, to prędzej u którychś protestantów o europejskim, a nie amerykańskim rodowodzie. Ale pytania takie sobie stawiałem. Trochę też pociągał mnie buddyzm. Trochę i kiedyś... Dzisiaj go traktuję jako ciekawą inspirację do rozmyślań, jednak ze znikomą szansą na bycie wyznawcą.

Dlaczego zaś jestem wyznawcą Jezusa?
- Teraz (!) składa się już na to tak wiele aspektów, zdarzeń, przemyśleń, doznań, wspomnień, że nie sposób tego w skrócie przedstawić. Są tu okruchy zdarzeń o niemal mistycznym zabarwieniu, ale też sporo powiązań czysto intelektualnych. Największy wkład w odpowiedź na pytanie o to, dlaczego chcę iść za Jezusem, byłoby BO CZUJĘ, że tak jest właściwie i słusznie. Czuję.
Ale owo czucie nie jest takim małym, przelotnym "poczuło mi się". To jest DUŻE czucie, które jest ze mną niemal zawsze i wszędzie, objawia się na wiele sposobów, wywołuje znaczące skutki w moim myśleniu, decyzjach, podejściu do życia i do samego siebie. Dodam jeszcze, że aktualnie owo czucie na tyle zdominowało inne aspekty, że nawet przynależność do kościoła, czy inne względy kulturowo - społeczne zeszły na dalszy plan. Po prostu mam przekonanie, że On był ze mną przez moje życie i tego nie da się już wymazać, zlekceważyć.
Choć oczywiście...
... trzeba być czujnym. Szczególnie wobec emocji nieposkładanych, wobec tych żalów, nadchodzących w różnych momentach pretensji o życie, o trudy, o cierpienia. Czasem ma się tego wszystkiego naprawdę dość, więc nie twierdzę, iż nic na pewno nie wzruszy mojej wiary. Wiem, że za mocny to ja nie jestem. :(
No i, powtórzę się, oprócz owego czucia jednak mam intelekt. I ten intelekt ZASKAKUJĄCO (dla mnie) dokłada się na plus w stronę wiary chrześcijańskiej. Kiedyś, będzie już z kilkadziesiąt lat temu, przyszło mi do głowy, że wiara chrześcijańska, jeśli ma być rzeczywiście prawdziwa, to powinna się jakoś dać uzasadnić czysto rozumowo, logicznie. Ale to tak sobie pomyślałem, nie do końca wierząc, że to ma szansę się zrealizować. Dzisiaj uważam, że jestem o wiele bliżej myślowej realizacji tego uzasadnienie, niż kiedykolwiek mogłem o tym marzyć. Sam się tym zaskoczyłem. :shock:
Z drugiej strony mam też świadomość, że przekazanie innym ludziom jak to razem funkcjonuje, jak z rozumowych rozważań (choć nie tylko rozumowych, bo jakoś tak szerszych, opartych o rodzaj WGLĄDU) wynika, zdaje się zadaniem bardzo trudnym. Zbliżonym do niewykonalnego. Za dużo pojęć trzeba tu poustawiać jakoś na nowo. Za dużo trzeba by tłumaczyć rzeczy, których nie umiem wytłumaczyć... :cry:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacek.J




Dołączył: 16 Paź 2019
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Szczytno
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 18:49, 02 Gru 2019    Temat postu:


Michał Dyszyński pisze



Cytat:
Będę bardziej szczery, niż to się normalnie zdarza.
Przypuszczam, że dlatego nie ufam Mahometowi, że nie zostałem poddany presji kulturowej bycia muzułmaninem, nie urodziłem się np. w Arabii Saudyjskiej, a więc nie boję się, że za wyznawanie Chrystusa spotka mnie śmierć, no i oczywiście MIAŁEM OKAZJĘ W OGÓLE USŁYSZEĆ O JEZUSIE. Urodziłem się w rodzinie ateistów. W pewnym momencie sam moim rodzicom powiedziałem, że chcę chodzić na religię do kościoła. Nie było z tym problemu, więc uczyłem się zasad chrześcijaństwa według nauk katolickich.
Ale nieraz zadawałem sobie pytanie: czy wybrałem moją religię?


Mój błąd;) źle zadałem pytanie. Nie chodzi mi o Mahometa tylko o to co powoduje że jesteś wierny autorytetowi Chrystusa. To pytanie jest w odniesieniu do tego co napisałeś:

Tylko czy, będąc wiernym autorytetom - jedni tym z Brooklynu, inni tym z Watykanu - jesteśmy wierni Bogu? Tak automatycznie?...

Co powoduje że jesteś wierny Chrystusowi i uznajesz właśnie jego autorytet?

Cytat:
 Czy nie zastanawiałem się nad przystąpieniem np. do ŚJ?

O?! Z całym szacunkiem i bez urazy -na podstawie tego co do tej pory napisałeś - oceniam że nie nadajesz się na ŚJ;) dlaczego? Bo CZUJESZ. W kwestii wiary ŚJ nie może się kierować uczuciami. Mamy świadomość że uczucia wypływają z serca, a serce jest zdradliwe i trzeba się go bać nie mu ufać.

Jeremiasza 17: 9 Serce jest zdradliwsze niż wszystko inne i nieobliczalne.
Przysłów 28: 26 Kto ufa swojemu sercu, jest głupi,
ale kto postępuje mądrze, będzie bezpieczny.

Na uczucia czyli na to co czujesz wpływają manipulatorzy którym zależy by zrobić na tobie wrażenie i cię niejako "złowić" dla siebie. Do tego służą np. miejsca kultu takie jak katedry okazałe kościoły gdzie, gdy człowiek tam wchodzi to wielkość, obrazy, rzeźby, ołtarz, liturgia, itp. Wywiera na człowieka taki wpływ że człowiek CZUJE obecność Boga, CZUJE to jaki jesteś mały i to UCZUCIE wręcz krzyczy w tobie "tak to jest prawda, tu jest Bóg!" to technika wpływania na emocje czyli UCZUCIA. U protestantów jeszcze dodają takie zabiegi jak na filmie " blues brothers" wywiera się presje na emocję przez śpiew, głośne wmawianie jednostce że …" BÓG CIĘ KOCH, BÓG JEST Z TOBĄ, DUCH ŚWIĘTY SPŁYWA NA CIEBIE, CZUJESZ OBECNOŚĆ CHRYSTUSA!!!? I człowiek osiąga pewien poziom ekscytacji -zawsze to są introwertycy- uniesiony całą tą szopką krzyczy " TAK CZUJĘ, CZUJĘ !!!! Taka chytra manipulacja emocjami człowieka na wiarę. Nie chcę przez to powiedzieć że twoja wiara oparta ma "CZUJĘ" jest bezwartościowa bo przecież nic o tobie tak naprawdę nie wiem. Chcę natomiast powiedzieć że wiara powinna opierać się na mądrości. Mądrość w pojęciu Biblijnym to w i e d z a wprowadzona w c z y n z naciskiem na "czyn". Bo sama wiedza nie przedstawia większej wartości. Dlatego żeby zostać ŚJ trzeba przede wszystkim posiąść wiedzę jaka jest w Biblii i wprowadzić ją w czyn. Wówczas wiarą jest głęboko ugruntowana i ma dużo większe szanse przetrwać w godzinie prób i trudności jakie zawsze zsyła na nas życie. W sytuacji gdy ktoś opiera wiarę na "czuję" to gdy przychodzą trudności szybko się załamuje, poddaje, zniechęca, "umiera duchowo". Tak uczył Jezus;

Mat 13:. 3 Wtedy opowiedział im wiele rzeczy za pomocą przykładów: „Siewca wyszedł siać. 4 Kiedy siał, niektóre ziarna upadły przy drodze. Przyleciały ptaki i je zjadły. 5 Inne upadły na grunt skalisty, gdzie nie było dużo gleby. Od razu powschodziły, bo nie była ona głęboka. 6 Ale gdy słońce zaczęło grzać, przypiekły się, a ponieważ nie miały korzenia, uschły. 7 Jeszcze inne upadły między ciernie, a ciernie wyrosły i je zagłuszyły. 8 Ale były też takie, które upadły na urodzajną glebę i zaczęły wydawać plon — jedno 100-krotny, inne 60-krotny, jeszcze inne 30-krotny. 9 Kto ma uszy, niech słucha”[….]18 „Posłuchajcie teraz wyjaśnienia przypowieści o siewcy. 19 Gdy ktoś słyszy słowo o Królestwie, ale nie pojmuje jego sensu, przychodzi Niegodziwiec i wyrywa to, co zostało zasiane w sercu tego człowieka — tak jest w wypadku ziarna zasianego przy drodze. 20 A w wypadku ziarna zasianego na gruncie skalistym jest tak: Ktoś słyszy słowo i od razu z radością je przyjmuje. 21 Ponieważ jednak nie ma w sobie korzenia, trwa tylko przez jakiś czas. Gdy z powodu słowa pojawia się ucisk lub prześladowanie, od razu upada. 22 A w wypadku ziarna zasianego między ciernie jest tak: Ktoś słyszy słowo, ale troski życia w tym świecie i zwodnicza moc bogactwa zagłuszają je i nie wydaje ono żadnego plonu. 23 A w wypadku ziarna zasianego na urodzajnej glebie jest tak: Ktoś słyszy słowo i pojmuje jego sens, i rzeczywiście przynosi owoc — jeden 100-krotny, inny 60-krotny, jeszcze inny 30-krotny”.

I tak najczęściej z ludźmi którzy przyjmują wiarę na "czuję" jest tak jak w wypadku ziarna zasianego na gruncie skalistym. Pod wpływem emocji przyjmują słowo prawdy z radością uniesieniu entuzjazmem. Ale jak przyjdzie ucisk lub prześladowania szybko się gorszą, ogarniają ich wątpliwości, upadają.
Kandydat na ŚJ gdy już zdobędzie wiedzę i nawet wprowadzi ją w czyn to na koniec na takiej edukacji egzamin. Składa się na niego około 90 pytań na które musi odpowiedzieć. Nie są one trudne, ale trzeba na nie odpowiedzieć z przekonania nie mechanicznie ta jak np. na pytania na prawo jazdy. Starsi spotykają się z takim kandydatem kilka razy mniej więcej po godzinie i dokładnie obserwują czy odpowiada z przekonania czy z pamięci, mechanicznie. Bywa że niestety kandydat na ŚJ nie jest dopuszczany do chrztu który jest uwieńczeniem ubiegania się o to by być ŚJ. Tak że nie przejmuj się Michał! Nie grozi ci zostanie ŚJ nawet gdybyś chciał;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 91 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:45, 02 Gru 2019    Temat postu:

Jacek.J napisał:
O?! Z całym szacunkiem i bez urazy -na podstawie tego co do tej pory napisałeś - oceniam że nie nadajesz się na ŚJ;) dlaczego? Bo CZUJESZ. W kwestii wiary ŚJ nie może się kierować uczuciami. Mamy świadomość że uczucia wypływają z serca, a serce jest zdradliwe i trzeba się go bać nie mu ufać.

Jeremiasza 17: 9 Serce jest zdradliwsze niż wszystko inne i nieobliczalne.
Przysłów 28: 26 Kto ufa swojemu sercu, jest głupi,
ale kto postępuje mądrze, będzie bezpieczny.

Na uczucia czyli na to co czujesz wpływają manipulatorzy którym zależy by zrobić na tobie wrażenie i cię niejako "złowić" dla siebie. Do tego służą np. miejsca kultu takie jak katedry okazałe kościoły gdzie, gdy człowiek tam wchodzi to wielkość, obrazy, rzeźby, ołtarz, liturgia, itp. Wywiera na człowieka taki wpływ że człowiek CZUJE obecność Boga, CZUJE to jaki jesteś mały i to UCZUCIE wręcz krzyczy w tobie "tak to jest prawda, tu jest Bóg!" to technika wpływania na emocje czyli UCZUCIA. U protestantów jeszcze dodają takie zabiegi jak na filmie " blues brothers" wywiera się presje na emocję przez śpiew, głośne wmawianie jednostce że …" BÓG CIĘ KOCH, BÓG JEST Z TOBĄ, DUCH ŚWIĘTY SPŁYWA NA CIEBIE, CZUJESZ OBECNOŚĆ CHRYSTUSA!!!? I człowiek osiąga pewien poziom ekscytacji -zawsze to są introwertycy- uniesiony całą tą szopką krzyczy " TAK CZUJĘ, CZUJĘ !!!! Taka chytra manipulacja emocjami człowieka na wiarę. Nie chcę przez to powiedzieć że twoja wiara oparta ma "CZUJĘ" jest bezwartościowa bo przecież nic o tobie tak naprawdę nie wiem. Chcę natomiast powiedzieć że wiara powinna opierać się na mądrości. Mądrość w pojęciu Biblijnym to w i e d z a wprowadzona w c z y n z naciskiem na "czyn". Bo sama wiedza nie przedstawia większej wartości. Dlatego żeby zostać ŚJ trzeba przede wszystkim posiąść wiedzę jaka jest w Biblii i wprowadzić ją w czyn. Wówczas wiarą jest głęboko ugruntowana i ma dużo większe szanse przetrwać w godzinie prób i trudności jakie zawsze zsyła na nas życie. W sytuacji gdy ktoś opiera wiarę na "czuję" to gdy przychodzą trudności szybko się załamuje, poddaje, zniechęca, "umiera duchowo". Tak uczył Jezus;

Mat 13:. 3 Wtedy opowiedział im wiele rzeczy za pomocą przykładów: „Siewca wyszedł siać. 4 Kiedy siał, niektóre ziarna upadły przy drodze. Przyleciały ptaki i je zjadły. 5 Inne upadły na grunt skalisty, gdzie nie było dużo gleby. Od razu powschodziły, bo nie była ona głęboka. 6 Ale gdy słońce zaczęło grzać, przypiekły się, a ponieważ nie miały korzenia, uschły. 7 Jeszcze inne upadły między ciernie, a ciernie wyrosły i je zagłuszyły. 8 Ale były też takie, które upadły na urodzajną glebę i zaczęły wydawać plon — jedno 100-krotny, inne 60-krotny, jeszcze inne 30-krotny. 9 Kto ma uszy, niech słucha”[….]18 „Posłuchajcie teraz wyjaśnienia przypowieści o siewcy. 19 Gdy ktoś słyszy słowo o Królestwie, ale nie pojmuje jego sensu, przychodzi Niegodziwiec i wyrywa to, co zostało zasiane w sercu tego człowieka — tak jest w wypadku ziarna zasianego przy drodze. 20 A w wypadku ziarna zasianego na gruncie skalistym jest tak: Ktoś słyszy słowo i od razu z radością je przyjmuje. 21 Ponieważ jednak nie ma w sobie korzenia, trwa tylko przez jakiś czas. Gdy z powodu słowa pojawia się ucisk lub prześladowanie, od razu upada. 22 A w wypadku ziarna zasianego między ciernie jest tak: Ktoś słyszy słowo, ale troski życia w tym świecie i zwodnicza moc bogactwa zagłuszają je i nie wydaje ono żadnego plonu. 23 A w wypadku ziarna zasianego na urodzajnej glebie jest tak: Ktoś słyszy słowo i pojmuje jego sens, i rzeczywiście przynosi owoc — jeden 100-krotny, inny 60-krotny, jeszcze inny 30-krotny”.

I tak najczęściej z ludźmi którzy przyjmują wiarę na "czuję" jest tak jak w wypadku ziarna zasianego na gruncie skalistym. Pod wpływem emocji przyjmują słowo prawdy z radością uniesieniu entuzjazmem. Ale jak przyjdzie ucisk lub prześladowania szybko się gorszą, ogarniają ich wątpliwości, upadają.
Kandydat na ŚJ gdy już zdobędzie wiedzę i nawet wprowadzi ją w czyn to na koniec na takiej edukacji egzamin. Składa się na niego około 90 pytań na które musi odpowiedzieć. Nie są one trudne, ale trzeba na nie odpowiedzieć z przekonania nie mechanicznie ta jak np. na pytania na prawo jazdy. Starsi spotykają się z takim kandydatem kilka razy mniej więcej po godzinie i dokładnie obserwują czy odpowiada z przekonania czy z pamięci, mechanicznie. Bywa że niestety kandydat na ŚJ nie jest dopuszczany do chrztu który jest uwieńczeniem ubiegania się o to by być ŚJ. Tak że nie przejmuj się Michał! Nie grozi ci zostanie ŚJ nawet gdybyś chciał;)

Zabawne w tej Twojej wypowiedzi jest to, że niejako "oskarżasz" mnie za coś, za co np. Dyskurs na tym forum oskarżała mnie od przeciwnej strony - od tego, ze za dużo stosują intelektu, zamiast intuicji i emocji. I ciekawe jest też, że właściwie to się w bardzo dużym stopniu zgadzam z krytycznym tonem, jaki zastosowałeś do religijności emocjonalnej, opartej o uczuciowość, nie pogłębionej intelektem. Mnie akurat dość razi ten amerykański styl religijności, z emocjonalnymi przemowami, jak to "Jezus Cię kocha" (tak - kocha, ale ten fakt to początek, poza emocjami jest wobec wyznawcy sporo dodatkowych wymagań), wzmacnianymi przez emocje grupowe. Taki emocjonalny styl, oparty o obrzędowość, górnolotnie brzmiące sformułowania, czy identyfikowanie się z symbolami, uważam za niebezpieczeństwo dla prawdziwej religii. Tak więc - choć nie zgadzam się co do przypisywania nadmiaru czucia, zamiast pragnienia wiedzy mojemu podejściu - to co do zasady unikania taniej emocjonalności, skupienia się na samych odczuciach byśmy pewnie byli zgodni.


Z drugiej strony jednak, jeśli już do intelektu przejdziemy, to akurat to co ŚJ w tym zakresie oferują w moim języku kategoryzowane jest w obszarze "epistemologii naiwnej". Już psychologia ateistyczna, ale tez uważne i krytyczne przyjrzenie się jak funkcjonują nasze prywatne myśli pokazuje, że ten prosty podział na niejako "czyste emocje" plus "czysty rozum" (wiedza) jest uproszczeniem wynikającym z pominięcia istotnych aspektów tego złożonego procesu składającego się na rozumowanie. Emocje, czucie, intelekt, intuicje w istocie tworzą o wiele bardziej złożoną układankę, niż sobie to chcą uświadomić ludzie (wg mnie naiwnie) przeciwstawiający czucie rozumowi. W istocie jest tak, że PEWIEN RODZAJ (bezrefleksyjnego) czucia faktycznie może blokować rozumienie, jednak - WŁAŚCIWIE POPROWADZONE - czucie jest już jak najbardziej elementem każdego rozumowania. Już nawet prosta lektura tekstu (np tekstu Biblii) jest po prostu ODCZUWANIEM pobudzeń światła na siatkówce oka, słuchanie kogoś opowiadającego o Biblii jest oparte o narząd słuchu, który też odczuwa jakiś rodzaj bodźców. Patrząc dalej na kolejne etapy rozumowania, jeśli będziemy wnikliwi, dopatrzymy się co chwila różnych aspektów czucia i intuicji, czasem wręcz emocji. One przeplatają się z intelektem, przejmując rolę tam, gdzie jest to konieczne. Nie sposób jest zrozumieć najprostszego komunikatu bez odwołania się do jakiejś formy umysłowego czucia - bo wyobraźnia (np. budująca obraz Jezusa chodzącego po wodzie) jest takim właśnie ODCZUWANIEM WIZJI, którą niesie tekst. Żadne pojęcie, żadne znaczenie słowa (w tym każdego słowa z Biblii) nie jest absolutne - jego definicja jest tylko ogólnym wskazaniem, jak coś traktować, ale przecież większość słów rozumiemy właśnie czuciowo, a nie wciąż zaglądając do ich definicji. Oczywiście owo czucie wchodzi w różnej formie, na różnych etapach rozumowania, mieszając się z aspektami sztywno zdefiniowanymi. Jednak owych w pełni jednoznacznie, sztywno zdefiniowanych elementów myśli jest naprawdę niewiele, a poza tym nawet one - jak się głębiej spojrzy - mają w sobie aspekty, które człowiek sobie buduje spontanicznie, sam "na czuja".

Dodam też, że mam dość sceptyczne podejście do używania terminu "wiedza". Najczęściej ujawnia się to w dyskusji z ateistami, którzy wiedzą, rozumianą na sposób naukowy, próbują wykazać niepoprawność wiary w Boga. Najczęściej jednak po prostu arbitralnie określają co jest tą prawdziwą "wiedzą", a co już nie. Ale i tak proces budowania wiedzy naukowej jakoś lepiej sprzyja wyłanianiu obiektywnych aspektów rozumowania, niż wtedy, gdy się próbuje słowo "wiedza" odnieść do tak złożonych problemów, jak te stawiane przez religię.
Niestety, ale dla mnie w tej chwili użycie owego słowa oznacza, że w większości przypadków mamy do czynienia z demagogiem, który właśnie przez zastosowanie słowa kojarzącego się z wiedzą/interpretacją pewną, nienaruszalną zwyczajnie chce utrącić wątpliwości i pytania, chce się wypromować na prawie wszechwiedzącego. W wiedzy naukowej akurat pytania i wątpliwości są obsługiwane, są pożądanym aspektem wymiany myśli. W przypadku gdy przemawiają autorytety religijne, "wiedza" jest już sugestią myślową w stylu: "teraz to już nie macie prawa wątpić, przyjmujcie wszystko tak jak ja to mówię, bo sprawa pytań została zamknięta - obowiązuję to co ja tutaj mówię, to co jest w pełni rozstrzygnięte, będąc właśnie ową wiedzą".
Tymczasem w religii mamy wciąż spory. Kościół katolicki od prawie dwóch tysięcy lat walczył z herezjami. Czyli też po prostu starał się interpretacje nie uznane traktować wrogo, uznawać za zjawisko szkodliwe (aż do surowego karania osób wyznających coś inaczej). Ostatnio jakby w katolicyzmie mamy zelżenie w tej kwestii - dopuszczany jest większy, niż to kiedyś bywało pluralizm poglądów. ŚJ są wyznaniem walczącym, broniącym się przed destrukcją, więc stąd nie dziwię się takim dość fundamentalistycznym podejściom. Chodzi bowiem o położenie maksymalnego nacisku na jedność, spójność poglądów, zachowanie integralności. Więc retoryka (którą też dostrzegłem wcześniej u ŚJ) jest oczywiście taka, że to każdy Świadek Jehowy "wie czego chce Bóg", formułuje myśli bez sugerowania jakiejś wątpliwości, traktując głoszone przekonania jako coś absolutnego. Podobne - fundamentalistyczne w stylu - podejście mają z resztą i inne wyznania, czy całe religie. To sprzyja zdobywaniu wiernych, którzy w dużym procencie chyba właśnie oczekują tego, że oto ktoś przyjdzie i "powie JAK JEST". Więc takiej retoryce "mówimy jak jest" formułowane jest nauczanie religijne.
Problem jest w tym, ze współczesna cywilizacja, szczególnie właśnie ta oparta o naukę, mocno nadwyręża poprawność takiego podejścia tak w ogólności. Wiele ludzi uważa za to podejście za objaw manipulacji, wręcz za oszustwo. I wcale nie z tego powodu, że - tak jak sugerowałeś - za dużo miałoby być tu czucia, lecz z dokładnie z przeciwnego powodu, że nazywanie (bez SILNYCH PODSTAW) "wiedzą" czegoś co w istocie funkcjonalnie jest ogłoszoną przez kogoś INTERPRETACJĄ (mającą też alternatywy, czasem całkiem z niezłym uzasadnieniem funkcjonujące), jest zwyczajnie brane za postawę demagogiczną, czysto propagandową, zbliżoną intencjami do oszustwa.
W przypadku księgi pisanej w bardzo odległych uwarunkowaniach kulturowych, przez autorów nie mających dostępu do standardów ścisłości dzisiaj stosowanych, często księgi zawierającej teksty o poetyckiej, symbolicznej wymowie mówienie o "wiedzy" zdecydowanie mi nie pasuje. Tu pasuje określenie "interpretacja"
A jeszcze a propos serca, któremu nie należy ufać, to pewien biblista nie tak dawno mi wyjaśnił, że dla Żydów z tamtych czasów serce wcale nie było postrzegane jako ośrodek uczuć, lecz... właśnie rozumu! Z uczucia odpowiadała... wątroba.
Ale to taki dodatek, który jednak jest ciekawy bo rzuca nowe światło na to, jak odczytywać niejeden tekst biblijny. Tekst "rozważane w sercu" na dzisiejsze należałoby chyba przetłumaczyć "rozważane rozumowo".


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 21:07, 02 Gru 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Religie i wyznania Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 5 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin