Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Pytania do Świadków Jehowy
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Religie i wyznania
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 3331
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 17:59, 14 Kwi 2020    Temat postu:

Świadkowie Jehowy mają absurdalną interpretację Pisma Świętego ale myślę że Jezus nie będzie egazinowal z dokryny ale spojrzy na wiarę a SJ mają wielką wiarę.
SJ są sympatyczniejsi w porównaniu z takmii sektami jak scjentolodzy czy mormoni.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8049
Przeczytał: 111 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 18:08, 14 Kwi 2020    Temat postu:

Andy72 napisał:
Świadkowie Jehowy mają absurdalną interpretację Pisma Świętego ale myślę że Jezus nie będzie egazinowal z dokryny ale spojrzy na wiarę a SJ mają wielką wiarę.
SJ są sympatyczniejsi w porównaniu z takmii sektami jak scjentolodzy czy mormoni.


Jednak są uparciuchy


https://youtu.be/rSuYZd_QWGY

A tu coś ciekawego
https://youtu.be/ULR2kBy4TU4


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Wto 8:18, 19 Maj 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8049
Przeczytał: 111 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 8:18, 19 Maj 2020    Temat postu:

Trochę wyzwanie dla Jacka
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Parsifal




Dołączył: 10 Paź 2018
Posty: 63
Przeczytał: 26 tematów


PostWysłany: Wto 17:13, 19 Maj 2020    Temat postu:

Andy72 napisał:
Świadkowie Jehowy mają absurdalną interpretację Pisma Świętego ale myślę że Jezus nie będzie egzaminował z doktryny ale spojrzy na wiarę a SJ mają wielką wiarę.
SJ są sympatyczniejsi w porównaniu z takimi sektami jak scjentolodzy czy mormoni.


Jak najbardziej się z panem zgadzam.
Po czynach ich poznacie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15645
Przeczytał: 115 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:17, 19 Maj 2020    Temat postu:

Parsifal napisał:
Andy72 napisał:
Świadkowie Jehowy mają absurdalną interpretację Pisma Świętego ale myślę że Jezus nie będzie egzaminował z doktryny ale spojrzy na wiarę a SJ mają wielką wiarę.
SJ są sympatyczniejsi w porównaniu z takimi sektami jak scjentolodzy czy mormoni.


Jak najbardziej się z panem zgadzam.
Po czynach ich poznacie.

A ja wciąż się waham w kwestii jak Jezus odbiera takie podejście w stylu bliskim fanatyzmu, a na pewno takiego ZAWIERZENIA AUTORYTETOM.
Nie chcę rzucać (tylko) kamyczka do ogródka Jehowitów, bo my - katolicy - też mamy niejedno za uszami w tym względzie. Ale myślę, że Jezus może wszystkim, którzy tak bez mrugnięcia okiem, z totalną akceptacją przyjmują każde stwierdzenie teologii swojej wiary, jeśli tylko potwierdza je autorytet tejże wiary (u Jehowitów ich mędrcy z Brooklynu, u katolików papież i magisterium kościoła) i czy nie spyta:
- Wierzyłeś owym ludziom BARDZIEJ, niż natchnieniom Ducha Świętego, które ci zsyłałem?...
A może wystawiałem Cię tu na próbę, aby sprawdzić, czy bardziej zależy ci NA MNIE, niż na PRZYNALEŻNOŚCI DO SWOJEJ WSPÓLNOTY?...

Ja wciąż sobie to pytanie stawiam - czy jeśli zignoruję wszystko, co mi dyktuje mój rozum, wyczucie, natchnienie w sumieniu i na modlitwie, właściwie tylko dlatego, że jacyś tam uznani za wielkich w mojej wspólnocie coś powiedzieli, to czy Jezusa takim wyborem uznałem, czy zdeprecjonowałem?...
Myślę, ze aktualne skandale na tle ped...cośtam w kościele stawiają to pytanie dość ostro wszystkim, którzy przyznaję wiarę ludziom ze swojej wspólnoty (ważnym, nie przeczę) dają na 100%, a swojemu bezpośredniemu sumieniu i poczuciu OSOBISTEJ więzi i natchnienia z Bogiem na 0%. Przecież na tej samej zasadzie nakłaniać mogę swoje dziecko, aby "we wszystkim słuchało księdza", podczas gdy ten ksiądz ma względem tego dziecka zamiary niegodne. Łatwo jest widzieć fanatyzm u Jehowitów, krytykować ich jako to niewolniczo i bezkrytycznie przyjmowali kolejne daty końca świata, czy inne "absolutne" stwierdzenia swoich hierarchów. Trudniej jest zaakceptować, że "jeździmy na podobnych wózkach".
Piszę nie aby kogoś nawracać w tę, czy inną stronę, czy aby nawoływać do nieposłuszeństwa. Uważam, ze nic tu nie jest zerojedynkowe, zaś sam muszę przyznać, że wskazówki jakie dostałem od strony teologii KRK wiele mi dały duchowo i jestem za nie wdzięczny (choć może nie tak zupełnie za wszystkie...). Jednak ów rozdział 0% na własny rozum vs 100% na cudze słowa, niby taki "pokorny", niby taki wynikający z "oddania się Bogu", niekoniecznie musi świadczyć o tym prawdziwym zaufaniu Jezusowi. Czy Bogu nie wolno (!) jest wystawić naszej wiary na próbę tego rodzaju: kogo wybierasz - mnie Jezusa, jaki KONKRETNIE TOBIE się jawię, czy tych ludzi, którzy głoszą się jako najlepsi pośrednicy do mnie?
Można powiedzieć, że Jezus na taką próbę nikogo nie wystawi, że powinniśmy swoim hierarchom ufać absolutnie. Ale jednak...
ŚJ też tak ufają, a ci co księdzu o "skłonnościach" wpychali swoje dzieci na spotkania też tak ufali, więc nie wiadomo w czym jeszcze tak naiwnie ufamy...
Poza tym już raz w historii zbawienia takiej próbie poddano wiernych Boga - gdy autorytety żądały, aby wołać "ukrzyżuj Jezusa, wypuść Barabasza!". Były to autorytety tamtych czasów, ale NA OWE CZASY JEDYNI, którzy od pokoleń nieśli depozyt wiary. A tutaj Jezusa chyba oczekiwał od wyznawców Boga aby ROZPOZNALI GO SERCEM (i rozumem), zlekceważyli posłuszeństwo uznanym autorytetom.
Nie, żebym coś na twardo tu wnioskował. Ale wciąż się zastanawiam... :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 873
Przeczytał: 40 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:06, 19 Maj 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
- Wierzyłeś owym ludziom BARDZIEJ, niż natchnieniom Ducha Świętego, które ci zsyłałem?...
A może wystawiałem Cię tu na próbę, aby sprawdzić, czy bardziej zależy ci NA MNIE, niż na PRZYNALEŻNOŚCI DO SWOJEJ WSPÓLNOTY?...

Ja wciąż sobie to pytanie stawiam - czy jeśli zignoruję wszystko, co mi dyktuje mój rozum, wyczucie, natchnienie w sumieniu i na modlitwie, właściwie tylko dlatego, że jacyś tam uznani za wielkich w mojej wspólnocie coś powiedzieli, to czy Jezusa takim wyborem uznałem, czy zdeprecjonowałem?...


Mnie ostatnio też ta kwestia nie daje spokoju (zwłaszcza w kontekście wiary w wieczne piekło). Z jednej strony wiem, że mam do wyboru 2000 lat tradycji (rozważań teologów, Ojców Kościoła, zgromadzeń biskupów itd.), która jest pewną sumą wypracowanych spostrzeżeń, doświadczeń, odkryć w kwestiach teologicznych. W Kościele jest wiara, że gdy zbierają się wszyscy razem to Duch jest z nimi, dlatego tak wielką wagę przywiązuje się do oficjalnych dokumentów Kościoła - nie wypowiedzi jakiegoś proboszcza czy pojedynczego biskupa, tylko encyklik, adhortacji itp., bo to wszystko jest przemodlone we wspólnocie. Nie chcę przez to powiedzieć, że pojedynczy wierzący nie może mieć swoich przemyśleń, ale jeśli dojdzie do wniosków, które sprzeczne są z oficjalną wykładnią wiary (np. że Jezus nie jest Bogiem) to zaczynają się schody no, bo to już jest jednak jakaś inna wiara i to na poziomie podstawowych "prawd wiary" ;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15645
Przeczytał: 115 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:28, 19 Maj 2020    Temat postu:

Katolikus napisał:
Michał Dyszyński napisał:
- Wierzyłeś owym ludziom BARDZIEJ, niż natchnieniom Ducha Świętego, które ci zsyłałem?...
A może wystawiałem Cię tu na próbę, aby sprawdzić, czy bardziej zależy ci NA MNIE, niż na PRZYNALEŻNOŚCI DO SWOJEJ WSPÓLNOTY?...

Ja wciąż sobie to pytanie stawiam - czy jeśli zignoruję wszystko, co mi dyktuje mój rozum, wyczucie, natchnienie w sumieniu i na modlitwie, właściwie tylko dlatego, że jacyś tam uznani za wielkich w mojej wspólnocie coś powiedzieli, to czy Jezusa takim wyborem uznałem, czy zdeprecjonowałem?...


Mnie ostatnio też ta kwestia nie daje spokoju (zwłaszcza w kontekście wiary w wieczne piekło). Z jednej strony wiem, że mam do wyboru 2000 lat tradycji (rozważań teologów, Ojców Kościoła, zgromadzeń biskupów itd.), która jest pewną sumą wypracowanych spostrzeżeń, doświadczeń, odkryć w kwestiach teologicznych. W Kościele jest wiara, że gdy zbierają się wszyscy razem to Duch jest z nimi, dlatego tak wielką wagę przywiązuje się do oficjalnych dokumentów Kościoła - nie wypowiedzi jakiegoś proboszcza czy pojedynczego biskupa, tylko encyklik, adhortacji itp., bo to wszystko jest przemodlone we wspólnocie. Nie chcę przez to powiedzieć, że pojedynczy wierzący nie może mieć swoich przemyśleń, ale jeśli dojdzie do wniosków, które sprzeczne są z oficjalną wykładnią wiary (np. że Jezus nie jest Bogiem) to zaczynają się schody no, bo to już jest jednak jakaś inna wiara i to na poziomie podstawowych "prawd wiary" ;-P

Ja też zastanawiam się nad tym problemem właśnie w kontekście ŚJ. Jeśli byłbym bezkrytyczny w akceptowaniu własnej teologii, to czym właściwie się od nich różnię?...

Świat, jaki nastał, zdewaluował w dużym stopniu posłuszeństwo i podległość autorytetom. Największy cios posłuszeństwu zadała chyba II wojna światowa. W procesach zbrodniarzy po tej wojnie została jawnie i z mocą zakwestionowana zasada, że jak się jest posłusznym przełożonym, to się nie odpowiada. Skazani zostali nie tylko ci najwyżej stojący hitlerowcy, ale i "tylko wykonujący rozkazy".
Kolejny cios zasadzie posłuszeństwa zadaje ekonomia. Okazuje się, że w firmach "zamordystycznych" wyniki są gorsze, że narcystyczni prezesi bardzo często wiodą swoje firmy do zguby. Aktualnie oczekuje się, że w nowoczesnych firmach, że pracownik ma się wykazać czymś więcej niż posłuszeństwem. I to działa. Widać to też wyraźnie w podziale typów ekonomii na te bardziej twórcze (w państwach, gdzie jest więcej wolności) i odtwórcze (tam gdzie szef jest dla swoich pracowników "bogiem"). Naprawdę wybitne osiągnięcia wymagają wolności, różnorodności spojrzeń, nieskrępowanej wymiany poglądów. Tam gdzie sztywne układy personalne tłumią twórczą aktywność pracowników, panuje marazm, nie ma nowych pomysłów. Dzisiaj bardzo wiele nowych biznesów budują startupy - tworzone przez entuzjastów, nie podlegające jakiejś kontroli szefów.
Wreszcie trzeci cios "cnocie" posłuszeństwa zadaje refleksja nad tym, w jakich warunkach powstają prawdziwe osiągnięcia naukowe - w warunkach wolności myśli. Nie na darmo uczelnie wyższe na całym prawie świecie funkcjonują na dość odrębnych prawach, niż reszta społeczności - tam dozwala się na więcej wolności (nawet w krajach tę wolność skąpiących). Tradycyjne systemy edukacyjne, oparte o odtwórczość, wkuwanie formuł zastępowane są podejściem opartym o inicjatywę uczniów, samodzielne myślenie, a nawet KWESTIONOWANIE AUTORYTETÓW, nauczycieli. To chwalenie owego kwestionowania autorytetów w starej edukacji byłoby nie do pomyślenia (dalej z trudem się przebija w społeczeństwach nastawionych na hierarchię - np. w krajach azjatyckich). Swoje dokłada tu powszechność dostępu do internetu, bo jak nauczyciel palnie głupstwo, czy podręcznik podaje wadliwe informacje, to łatwo jest sprawdzić, że to głupstwo palnął, a informacje są nieprawidłowe. Autorytet się kurczy w dobie, gdy dostęp do wiedzy jest tak powszechny.
W moim przekonaniu Kościół Katolicki jakby przegapił te zmiany społeczne, jakie się dokonują. Pokolenie jakie wyrosło nam w XXI wieku (przynajmniej w Polsce) za oczywistość uważa pluralizm spojrzenia, dostęp do wiedzy, czy prawo do posiadania własnego zdania, do dyskutowania, kwestionowania autorytetów. Nawet jeśli ci młodzi ludzie się nie buntują głośno, to swoje będą myśleli i po prostu będą ignorowali przekaz, który nie odpowiada standardom, jakie uznali za oczywiste.

Ważna uwaga na koniec.
Oczywiście ja nie twierdzę, że kwestionowanie autorytetów niesie samo dobro, albo że nie ma w tym podejściu wielkich zagrożeń. Oczywiście są i zagrożenia, czasem bardzo poważne. I ogólnie jakaś forma autorytetu jest społeczeństwom potrzebna. Jednak trzeba tu wyczuć wiatr czasu, jakoś obronić się przed sytuacją, gdy co prawda nikt otwarcie przeciw autorytetom nie wystąpi, ale zwyczajnie je zignoruje, odejdzie swoją ścieżką, a w stosownej chwili nawet jawnie się sprzeciwi.
To nie jest prosta sprawa. Dlatego chciałbym aby ten mój głos został odczytany nie jako próba prostej krytyki, jako wyrażenie głosu tego, który uważa że wie lepiej, lecz jako swego rodzaju REFLEKSJĘ Z WĄTPLIWOŚCIAMI. W procesach społecznych wszystko jest grą sił. Tu nie ma absolutnego dobra i absolutnego zła. Każda tendencja ma swoje tak dobre, jak i złe aspekty.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 22:31, 19 Maj 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8049
Przeczytał: 111 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 5:54, 20 Maj 2020    Temat postu:

Katolikus napisał:
Michał Dyszyński napisał:
- Wierzyłeś owym ludziom BARDZIEJ, niż natchnieniom Ducha Świętego, które ci zsyłałem?...
A może wystawiałem Cię tu na próbę, aby sprawdzić, czy bardziej zależy ci NA MNIE, niż na PRZYNALEŻNOŚCI DO SWOJEJ WSPÓLNOTY?...

Ja wciąż sobie to pytanie stawiam - czy jeśli zignoruję wszystko, co mi dyktuje mój rozum, wyczucie, natchnienie w sumieniu i na modlitwie, właściwie tylko dlatego, że jacyś tam uznani za wielkich w mojej wspólnocie coś powiedzieli, to czy Jezusa takim wyborem uznałem, czy zdeprecjonowałem?...


Mnie ostatnio też ta kwestia nie daje spokoju (zwłaszcza w kontekście wiary w wieczne piekło). Z jednej strony wiem, że mam do wyboru 2000 lat tradycji (rozważań teologów, Ojców Kościoła, zgromadzeń biskupów itd.), która jest pewną sumą wypracowanych spostrzeżeń, doświadczeń, odkryć w kwestiach teologicznych. W Kościele jest wiara, że gdy zbierają się wszyscy razem to Duch jest z nimi, dlatego tak wielką wagę przywiązuje się do oficjalnych dokumentów Kościoła - nie wypowiedzi jakiegoś proboszcza czy pojedynczego biskupa, tylko encyklik, adhortacji itp., bo to wszystko jest przemodlone we wspólnocie. Nie chcę przez to powiedzieć, że pojedynczy wierzący nie może mieć swoich przemyśleń, ale jeśli dojdzie do wniosków, które sprzeczne są z oficjalną wykładnią wiary (np. że Jezus nie jest Bogiem) to zaczynają się schody no, bo to już jest jednak jakaś inna wiara i to na poziomie podstawowych "prawd wiary" ;-P


No jasne. Jestem z dala od kościoła ale wiem, ze nawet ruch neokatechumalny napotykal w kościele sprzeciw. Miałam koleżanki i kolegów a nawet jeszcze mam
Spór o Neokatechumenat
Dariusz Kowalczyk SJ

W Liście apostolskim Novo millennio ineunte Jan Paweł II, pisząc o różnorodności powołań i o komunii w Kościele, wskazuje na obowiązek „popierania różnych form zrzeszania się, zarówno tradycyjnych, jak i nowszych ruchów kościelnych, ponieważ nadają one Kościołowi żywotność, która jest darem Bożym i przejawem prawdziwej «wiosny Ducha»” (nr 46). Nowych ruchów kościelnych powstało po Soborze Watykańskim II rzeczywiście wiele, lecz... nie zawsze cieszą się one wsparciem wspólnoty Kościoła. Nawet te ruchy, które mogą pochwalić się kilkudziesięcioletnią historią oraz oficjalnym poparciem kolejnych papieży, bywają zwalczane przez tropiących nieprawomyślność współwyznawców. Do takich często krytykowanych wspólnot kościelnych należy neokatechumenat. Na internetowym forum Opoki (www.opoka.org.pl/porozmawiajmy) niejednokrotnie formułowano podejrzliwe pytania dotyczące Drogi Neokatechumenalnej. „Czy jest prawdą, że neokatechumeni nie odmawiają różańca, nie odprawiają drogi krzyżowej, nie śpiewają na swoich liturgiach tradycyjnych pieśni? Czy jest prawdą, że wszystkie naczynia liturgiczne używane przy Eucharystii neokatechumenatu mają napis «Kiko» [imię założyciela neokatechumenatu]” – dopytywał się dociekliwy internauta. Inny zdecydowanie nie zgadzał się ze mną: „Protestuję! Już rok temu Ojciec próbował wybielać «neo» – i co z tego wynikło? W międzyczasie Ojciec Święty wystosował list w sprawie nieuregulowanego statutu tej organizacji i... głucha cisza”[1]. Ktoś inny pytał jeszcze o fundamenty: „Czy w neokatechumenacie uwzględnia się Tradycję Kościoła, a w tym szczególnie łaskę Miłosierdzia Bożego?” Warto zatem pokusić się o refleksję nad charyzmatem Drogi Neokatechumenalnej. Kim są neokatechumeni, którzy dla jednych reprezentują to, co najlepsze w chrześcijaństwie, a dla innych są po prostu podejrzaną sektą?

[link widoczny dla zalogowanych]

Tu ciekawy kawałek w kontekście ewangelizacji....
PO CO NEOKATECHUMENAT W PARAFII?

Co mogą wnieść wspólnoty neokatechumenalne w życie parafii? Jaka jest misja neokatechumenatu w parafii? Otóż coraz pilniejszym zadaniem dla Kościoła jest przejście od duszpasterstwa sakramentów, czyli „zachowawczego”, do duszpasterstwa ewangelizacji. Z badań statystycznych wynika, że w przeciętnej parafii Europy Zachodniej we Mszy świętej niedzielnej uczestniczy 10% wiernych. Księża docierają z posługą Słowa i Eucharystii właśnie do tej części wiernych. A co z pozostałymi, którzy są obojętni religijnie albo określają się jako niewierzący? Do nich nie trafia duszpasterstwo sakramentalne, bo za takowe trudno uznać tradycyjny chrzest, ślub i pogrzeb w kościele. Potrzebne jest duszpasterstwo ewangelizacyjne i misyjne, aby dotrzeć do ludzi oddalonych od Kościoła. Duszpasterstwo sakramentalne ogarnia tych, którzy wierzą i chcą swoją wiarę wzmocnić i pogłębić. Duszpasterstwo ewangelizacyjne zaś chce budzić wiarę w obojętnych i niewierzących.


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Śro 6:10, 20 Maj 2020, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacek.J




Dołączył: 16 Paź 2019
Posty: 81
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: Szczytno
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:00, 23 Maj 2020    Temat postu:

Andy72 napisał:
Świadkowie Jehowy mają absurdalną interpretację Pisma Świętego ale myślę że Jezus nie będzie egazinowal z dokryny ale spojrzy na wiarę a SJ mają wielką wiarę.
SJ są sympatyczniejsi w porównaniu z takmii sektami jak scjentolodzy czy mormoni.


według jakich kryteriów jest ona absurdalna?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacek.J




Dołączył: 16 Paź 2019
Posty: 81
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: Szczytno
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:34, 23 Maj 2020    Temat postu:

Katolikus napisał:


Cytat:
Mnie ostatnio też ta kwestia nie daje spokoju (zwłaszcza w kontekście wiary w wieczne piekło). Z jednej strony wiem, że mam do wyboru 2000 lat tradycji (rozważań teologów, Ojców Kościoła, zgromadzeń biskupów itd.), która jest pewną sumą wypracowanych spostrzeżeń, doświadczeń, odkryć w kwestiach teologicznych. W Kościele jest wiara, że gdy zbierają się



Nie ma czegoś takiego jak piekło w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. To znaczy że jacyś tam grzesznicy którzy trafią do piekła będą w nim męczeni wiecznie. Nie rozumiem jak katolicy mogą pogodzić Boga który jest miłością nieograniczoną z tym że ten sam Bóg skazuje istoty na wiecznie męki. Przecież to jedno wyklucza drugie. Albo Bóg jest miłością albo sadystycznym psychopatą. Raczej nie można być miłosiernym sadystycznym psychopatą.
Jak ja byłem katolikiem i słuchałem ŚJ też wydawał mi się że to nie możliwe aby kościół i duchowni którzy kończą uczelnie wyższe są bardzo dobrze wykształceni, bardzo mądrzy i się mylili. A jakiś tam ŚJ po zawodówce wiedział lepiej od nich jaka jest prawda. Dlatego zacząłem dokładnie sprawdzać to czego uczą ŚJ. W tedy jeszcze nie było Internetu i o wszystkich rewelacja głoszonych przez ŚJ trzeba było wyślęczeć w bibliotekach. Po wielu latach okazało się że ŚJ nie naciągają faktów, nie manipulują i wszystko co mówią to prawda. Dzisiaj wiem że niemożliwe jest możliwe. Prosty ŚJ po podstawówce czy zawodówce w rozmowie z katechetami czy księżmi z Biblii wie dużo więcej. Księża wiedzą więcej o filozofii, psychologii, naukach kościelnych erudycji, konwersacji i tym robią wrażenie na prostych, ale to nie jest ewangelia
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Religie i wyznania Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
Strona 10 z 10

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin