Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

(Nie) stawianie sobie pytania o własny subiektywizm
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 32190
Przeczytał: 71 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 11:35, 26 Lip 2022    Temat postu:

Banjankri napisał:
Michał Dyszyński napisał:
To nie tylko ja obiektywizuję. Mój kot też obiektywizuje.

Tak oczywiście. Sam nie potrafisz zrozumieć procesu obiektywizacji u siebie, ale będziesz go kotu imputował.

Kto tu z nas nie rozumie obiektywizacji, jest właśnie kwestią sporną. Możesz "jako argument" napisać, że to ja tego nie rozumiem, ale to jest jedynie agitacja.
Od pisania - nawet milion razy - "ja mam rację, a mój oponent je nie ma" poziom uargumentowania stanowiska nie poprawia się nawet o mikron.
To co napisałeś, to nie jest zatem żaden argument. Nie ma w tym też żadnej dodatkowej informacji, bo ja już wiem od dłuższego czasu, że nasza stanowiska są tu niezgodne.
Może zaspokoiłeś jakieś swoje emocje pisząc jeszcze raz, że to Ty masz rację...
Jeśli tego potrzebujesz, czujesz taki przymus, to rozumiem, że tak piszesz. Dla mnie to nie jest problem. Ale nie spodziewaj się przy tym, ze tego rodzaju odpowiedź zostanie uznana za cokolwiek innego, niż Twoje czcze emocjonalne samopotwierdzanie się w sprawie, w której gdzieś w głębi czujesz wątpliwości.
Przynajmniej do czasu, aż rzeczywiście przedstawisz jakiś argument...

Banjankri napisał:
Cytat:
A może mój kot, jakby siedział głodny, to byłby mądrzejszy i nie odczuł owej "dyssatysfakcji", o której tu piszesz?...

O uwarunkowanych odruchach słyszałeś? Już proste bakterie reagują na bodźce z otoczenia, czy to znaczy, że mają poobiektywizowaną rzeczywistość? Może świadomość też mają?

Bakterie nie obiektywizują, bo ich reakcje są proste. Kot ma wzrok, z którego bazową informacja jest tylko zbiór wielu pobudzeń na siatkówce. Trzeba je złożyć w coś interpretowalnego. Aby nastąpiło WYODRĘBNIENIE OBIEKTU, który następnie uzyska w myślach kota REPREZENTACJĘ UŻYWANĄ W DECYZJACH, niezbędna jest jakaś forma obiektywizacji. Kot SPODZIEWA SIĘ, że dostanie coś miski. Oznacza to, że
- zapamiętał kiedyś obraz człowieka, jako tego, który jest kluczem do zaspokojenia jego potrzeby zjedzenia czegoś.
- SKOJARZYŁ AKTUALNY obraz człowieka, porównał go z zapamiętanym, uznając iż mamy do czynienia z podobną sytuacją
- podjął decyzję o zaczepianiu tego obiektu (mnie) w celu skłonienia do wrzucenia czegoś do miski.
Wszystko to wymaga zobiektywizowania mojej osoby (także miski, karmy), użycia tak stworzonego obiektu w prostym rozumowaniu CELOWYM.
Nie innej drogi na celowe zadziałanie, jak obiektywizacja elementów sytuacji, której ona dotyczy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 5396
Przeczytał: 31 tematów


PostWysłany: Wto 11:57, 26 Lip 2022    Temat postu:

Cytat:
Od pisania - nawet milion razy - "ja mam rację, a mój oponent je nie ma" poziom uargumentowania stanowiska nie poprawia się nawet o mikron.

To jest agitacja.

Cytat:
Jeśli tego potrzebujesz, czujesz taki przymus, to rozumiem, że tak piszesz. Dla mnie to nie jest problem. Ale nie spodziewaj się przy tym, ze tego rodzaju odpowiedź zostanie uznana za cokolwiek innego, niż Twoje czcze emocjonalne samopotwierdzanie się w sprawie, w której gdzieś w głębi czujesz wątpliwości.

To jest agitacja. Jawnie pisałem, że nie interesują mnie twoje spekulacje na temat kociej świadomości, dlaczego więc uważasz, że interesuje mnie twoja spekulacje, na temat mojego stanowiska w tej sprawie?

Cytat:
Przynajmniej do czasu, aż rzeczywiście przedstawisz jakiś argument...

Czekasz na obiektywny argument za subiektywizmem? Mogę podawać jedynie obiektywne argumenty przeciw obiektywizmowi. To się nazywa reductio at absurdum.

Cytat:
Bakterie nie obiektywizują, bo ich reakcje są proste.

I teraz wprowadzasz kolejny, nieokreślony parametr złożoności.

Cytat:
który następnie uzyska w myślach kota REPREZENTACJĘ UŻYWANĄ W DECYZJACH

Luźna spekulacja, obiektywizacja obszaru nieznanego, robiona pod tezę. Czemu to ma służyć?

Cytat:
- zapamiętał kiedyś obraz człowieka, jako tego, który jest kluczem do zaspokojenia jego potrzeby zjedzenia czegoś.

Nie potrafisz obiektywnie opisać mechanizmu działania pamięci kota. Prawie wszystko, o czym piszesz, to twoje założenia.

Cytat:
Nie innej drogi na celowe zadziałanie, jak obiektywizacja elementów sytuacji, której ona dotyczy.

Innej nie znasz, a dokładniej, nie potrafisz zbudować ze znanych ci obiektów. Racjonalizujesz przy użyciu założeń, pod z góry założoną tezę.

Właśnie z natury obiektywizacji wynika, że jej obiekty są założeniami, bo nie są subiektywne. Nie masz ich, jedynie zakładasz, że dla obiektywnej perspektywy są prawdziwe. Ten model skazany jest na niepewność i, w większym, lub mniejszym stopniu, się na to godzimy. Pytanie po co, i za jaką cenę. Właśnie o to ciebie wcześniej pytałem, ale nie odpowiedziałeś, bo ważniejsza była twoja pseudoobiektywna teoria na temat świadomości kota.
Wszystko, co powstanie jako obiektywizacja jest tylko mentalnym tworem, używanym w jakimś celu.Jesteś bardzo płodny, jeśli chodzi o fabrykowanie różnego rodzaju obiektywnych teorii. W jakim celu ty to robisz? I chodzi mi o ostateczny cel, a nie półśrodki.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Wto 12:00, 26 Lip 2022, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 32190
Przeczytał: 71 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 13:38, 26 Lip 2022    Temat postu:

Banjankri napisał:
Cytat:
Nie innej drogi na celowe zadziałanie, jak obiektywizacja elementów sytuacji, której ona dotyczy.

Innej nie znasz, a dokładniej, nie potrafisz zbudować ze znanych ci obiektów. Racjonalizujesz przy użyciu założeń, pod z góry założoną tezę.

Właśnie z natury obiektywizacji wynika, że jej obiekty są założeniami, bo nie są subiektywne. Nie masz ich, jedynie zakładasz, że dla obiektywnej perspektywy są prawdziwe. Ten model skazany jest na niepewność i, w większym, lub mniejszym stopniu, się na to godzimy.

Tu zgoda.
Niepewność jest. Biorę ją na klatę. Nie potrzebuję pewności, wystarczy mi uprawdopodobnienie, które mnie zadowoli.

Banjankri napisał:
Pytanie po co, i za jaką cenę. Właśnie o to ciebie wcześniej pytałem,

A ja tu zadam pytanie o cenę NIE obiektywizowania.
Ja moją cenę za obiektywizowanie gotów jestem zapłacić. Obawiam się, że ceny za brak obiektywizowania nikt nie jest w stanie udźwignąć.

Banjankri napisał:
Wszystko, co powstanie jako obiektywizacja jest tylko mentalnym tworem, używanym w jakimś celu.Jesteś bardzo płodny, jeśli chodzi o fabrykowanie różnego rodzaju obiektywnych teorii. W jakim celu ty to robisz? I chodzi mi o ostateczny cel, a nie półśrodki.

Ostateczny cel... :think:
- Chyba SPEŁNIONA ŚWIADOMOŚĆ.
Po to właśnie czynię te obiektywizacje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 5396
Przeczytał: 31 tematów


PostWysłany: Wto 13:56, 26 Lip 2022    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Ostateczny cel... :think:
- Chyba SPEŁNIONA ŚWIADOMOŚĆ.
Po to właśnie czynię te obiektywizacje.

Co to jest spełniona świadomość? Jak świadomość może się spełniać?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 32190
Przeczytał: 71 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 14:25, 26 Lip 2022    Temat postu:

Banjankri napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Ostateczny cel... :think:
- Chyba SPEŁNIONA ŚWIADOMOŚĆ.
Po to właśnie czynię te obiektywizacje.

Co to jest spełniona świadomość? Jak świadomość może się spełniać?

Cały czas poszukuję odpowiedzi na to pytanie. :think:
Mam pewne hipotezy, z częściową ich spełnialnością. Z grubsza związane są one z tym, aby świadomość NIE POGRĄŻAŁA SIĘ W NIEKOŃCZĄCYCH SIĘ ROZTERKACH, a z drugiej strony aby odbiór świata przez nią prowadził do (subiektywnie odczuwanego) poczucia wewnętrznej akceptacji. Spełnienie jest tu trochę pojęciem pierwotnym - pozytywnym odczuciem, które powoduje, iż akceptujemy naszą osobowość, stan, w którym jesteśmy, że pragniemy oby on trwał - także trwał z modyfikacjami, rozwojem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 5396
Przeczytał: 31 tematów


PostWysłany: Wto 16:13, 26 Lip 2022    Temat postu:

Czyli ostatecznie chodzi ci o wewnętrzną akceptację, czyli stan, który zaakceptujesz kompletnie i nie będzie potrzeby go zmieniać, nie będzie w nim dyssatysfakcji. Będziesz usatysfakcjonowany tym wewnętrznym samopoczuciem.
Teraz już rozumiesz dlaczego ciągle piszę o satysfakcji, a nie obiektywniej prawdzie?

Owszem, dla wuja na przykład, ta satysfakcja przychodzi przez obiektywną prawdę, która jest w Bogu, czyli innymi słowy, satysfakcję uzyska dopiero jednocząc się z Bogiem. Nie zmienia to faktu, że ostatecznie chodzi o satysfakcję, nie prawdę.

Teraz, obserwując satysfakcję subiektywnie, dostrzegamy że jest ona "zawieszana", zaburzana dyskomfortem płynącym z braku wiedzy pochodzącym z przeświadczenia, że musimy tę wiedzę mieć, dla uzyskania satysfakcji. I tak jest. Jak uzyskujesz tę wiedzę, której ci brakowało, odzyskujesz stan satysfakcji. To widać wyraźnie, w momencie znalezienia rozwiązania jakiegoś problemu, z którym się borykamy. Nagle, masz to satysfakcjonujące uczucie "aaa... teraz już rozumiem". Ono występuje nawet jeśli później się okaże, że jednak się znowu myliłeś. To pokazuje, że satysfakcja nie zależy bezpośrednio od prawdy, a od tego, jak na wiedzę reagujemy. Nawet w wyniku pomyłki, możemy sobie zwrócić satysfakcję. To z kolei oznacza, że to my subiektywnie decydujemy o satysfakcji, lub dyssatysfakcji. Dyssatysfacja jest elementem dodanym przez nas. Jakie to ma znaczenie? Ano takie, że ostateczne szczęście zależy tylko od nas samych. I to nie od naszego działania, a naszego stosunku do własnej podmiotowości. Możesz dać sobie pełną satysfakcję, usuwając presję wypływającą z przekonania konieczności posiadania obiektywnej prawdy i tego, że to prawda daje satysfakcję. Prawda (wiedza i jej brak) jest jedynie narzędziem, które odbiera i zwraca satysfakcję, stymulując działanie. Ja przekonam ciebie, żebyś sobie odebrał satysfakcję, i zwrócę ci ją, jak wykonasz jakąś pracę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 32190
Przeczytał: 71 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:15, 26 Lip 2022    Temat postu:

Banjankri napisał:
Czyli ostatecznie chodzi ci o wewnętrzną akceptację, czyli stan, który zaakceptujesz kompletnie i nie będzie potrzeby go zmieniać, nie będzie w nim dyssatysfakcji. Będziesz usatysfakcjonowany tym wewnętrznym samopoczuciem.
Teraz już rozumiesz dlaczego ciągle piszę o satysfakcji, a nie obiektywniej prawdzie?

Owszem, dla wuja na przykład, ta satysfakcja przychodzi przez obiektywną prawdę, która jest w Bogu, czyli innymi słowy, satysfakcję uzyska dopiero jednocząc się z Bogiem. Nie zmienia to faktu, że ostatecznie chodzi o satysfakcję, nie prawdę.

Teraz, obserwując satysfakcję subiektywnie, dostrzegamy że jest ona "zawieszana", zaburzana dyskomfortem płynącym z braku wiedzy pochodzącym z przeświadczenia, że musimy tę wiedzę mieć, dla uzyskania satysfakcji. I tak jest. Jak uzyskujesz tę wiedzę, której ci brakowało, odzyskujesz stan satysfakcji. To widać wyraźnie, w momencie znalezienia rozwiązania jakiegoś problemu, z którym się borykamy. Nagle, masz to satysfakcjonujące uczucie "aaa... teraz już rozumiem". Ono występuje nawet jeśli później się okaże, że jednak się znowu myliłeś. To pokazuje, że satysfakcja nie zależy bezpośrednio od prawdy, a od tego, jak na wiedzę reagujemy. Nawet w wyniku pomyłki, możemy sobie zwrócić satysfakcję. To z kolei oznacza, że to my subiektywnie decydujemy o satysfakcji, lub dyssatysfakcji. Dyssatysfacja jest elementem dodanym przez nas. Jakie to ma znaczenie? Ano takie, że ostateczne szczęście zależy tylko od nas samych. I to nie od naszego działania, a naszego stosunku do własnej podmiotowości. Możesz dać sobie pełną satysfakcję, usuwając presję wypływającą z przekonania konieczności posiadania obiektywnej prawdy i tego, że to prawda daje satysfakcję. Prawda (wiedza i jej brak) jest jedynie narzędziem, które odbiera i zwraca satysfakcję, stymulując działanie. Ja przekonam ciebie, żebyś sobie odebrał satysfakcję, i zwrócę ci ją, jak wykonasz jakąś pracę.

Z samym opisem gotów jestem się zgodzić. Tylko wnioski mam inne.
Bo kwestią, którą wg mnie konsekwentnie pomijasz w rozważaniach jest: czy chodzi o satysfakcję na krótką metę, czy też może TRWAŁĄ satysfakcję.

Ty cały czas rozważasz jedynie tę pierwszą satysfakcję, które bierze się...
... no właśnie. To jest clou!
Z czego bierze się satysfakcja?
A dalej: na ile trwała może być satysfakcja, którą miałbym uzyskiwać takim prostym sposobem?....
Te proste satysfakcje mają zwierzęta. O ile je mają oczywiście...
Nie badając STRUKTURY SATYSFAKCJI jesteśmy zdani na to, co bezwiedne, będziemy co najwyżej zbiegać do najbliższego "ekstremum potencjału".

A jeśli dalej tego lokalnego ekstremum potencjału jest inne, większe ekstremum, większa satysfakcja?...
A jeśli układ jest dynamiczny w czasie i osiągnięcie ekstremum lokalnego, zmieni się niedługo dyssatysfakcję?
A jeśli w ogóle jest tak, ze w ekstremum będziemy wciąż PONIŻEJ ZERA, tzn. wartość owego ekstremum będzie nie na plus, tylko będzie to najmniejsza w danym obszarze dyssatysfakcja?
Tego wszystkiego chyba nie rozważasz...
Przyjmujesz po prostu założenie, że to co teraz widzisz, ten lokalny, może zupełnie incydentalny obraz jaki ci się jawi, upoważnia Cię uznania, iż nie trzeba wychodzić poza subiektywny ogląd spraw.
Twój wybór.
Ja jestem OSTROŻNIEJSZY.
Wolę patrzeć szeroko i daleko. Wolę mieć wielostronny ogląd spraw, nawet kosztem lokalnej dyssatysfakcji (która nie jest sama z siebie jakaś szczególnie wielka), aby potem mieć te satysfakcje i dyssatysfakcje pod kontrolą. Tak wybieram, bo tak mi się wydaje bezpieczniej, bo życie mnie nauczyło, że wiele rzeczy, po bliższym zbadaniu, okazuje się innymi, niż początkowo wyglądały.

Poza tym jest jeszcze jeden aspekt sprawy - ZAGADNIENIE CIEKAWOŚCI.
Jestem ciekawskim typem. Chcę wiedzieć mnóstwo rzeczy dla samego ich wiedzenia i dla SATYSFAKCJI z tego tytułu. Więc - brak możliwości zgłębiania rzeczy objawia się mi dyssatysfakcją. W wielu przypadkach nawet już LOKALNIE (czyli nawet stosując Twoją regułę, że satysfakcję stawiamy na szczycie hierarchii) jest tą dyssatysfakcją. Więc unikam tej dyssatysfakcji, zaspokajając swoją ciekawość. Nawet gdzieś czytałem, że to nie tylko ja tak mam, ale że chyba większość ludzi gotowa jest coś poświęcić, byle nie było nudno.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 5396
Przeczytał: 31 tematów


PostWysłany: Śro 8:23, 27 Lip 2022    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
A jeśli dalej tego lokalnego ekstremum potencjału jest inne, większe ekstremum, większa satysfakcja?...
A jeśli układ jest dynamiczny w czasie i osiągnięcie ekstremum lokalnego, zmieni się niedługo dyssatysfakcję?
A jeśli w ogóle jest tak, ze w ekstremum będziemy wciąż PONIŻEJ ZERA, tzn. wartość owego ekstremum będzie nie na plus, tylko będzie to najmniejsza w danym obszarze dyssatysfakcja?
Tego wszystkiego chyba nie rozważasz...

To są problemy obiektywnego myślenia, które nie istnieją subiektywnie. Nie ma czegoś takiego jak większa, czy mniejsza satysfakcja, bo opiera się o brak dyssatysfakcji. Jak nie m masz dyssatysfakcji, to jej nie masz i nie możesz nie mieć jej bardziej, niż nie mieć.

Cytat:
Przyjmujesz po prostu założenie, że to co teraz widzisz, ten lokalny, może zupełnie incydentalny obraz jaki ci się jawi, upoważnia Cię uznania, iż nie trzeba wychodzić poza subiektywny ogląd spraw.
Twój wybór.
Ja jestem OSTROŻNIEJSZY.

No i ta ostrożność, nie jest przecież niczym innym, jak nie pozwalaniem sobie na satysfakcję.

Cytat:
Wolę patrzeć szeroko i daleko. Wolę mieć wielostronny ogląd spraw, nawet kosztem lokalnej dyssatysfakcji (która nie jest sama z siebie jakaś szczególnie wielka), aby potem mieć te satysfakcje i dyssatysfakcje pod kontrolą. Tak wybieram, bo tak mi się wydaje bezpieczniej, bo życie mnie nauczyło, że wiele rzeczy, po bliższym zbadaniu, okazuje się innymi, niż początkowo wyglądały.

Zrozumienie, że satysfakcja jest kwestią subiektywną, oddziela ją od obiektywnego myślenia, co czyni te dwa niezależnymi. Ona zawsze takie były, ale z własnej woli je łączyliśmy. Innymi słowy, satysfakcja nie odbiera niczego. Patrzysz nawet szerzej i dalej, bo nie ma samoograniczania. Możesz mieć różne oglądy sprawy, ale nie determinują one twojego subiektywnego samopoczucia. To satysfakcja ma wpływ na obiektywne myślenie. Patrzysz na rzeczy, z pozycji usatysfakcjonowanej.

Subiektywna satysfakcja daje spełnienie. Jeżeli uważasz, że nie możesz sobie dać spełnienia, to nie możesz spełnienia uzyskać. Pozwolenie sobie na spełnienie, jest warunkiem koniecznym do uzyskania spełnienia. Kiedy masz zamiar to zrobić? Jakie warunki muszą być spełnione? Wtedy kiedy uznasz, że zasługujesz?


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Śro 8:29, 27 Lip 2022, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 22422
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 11:02, 27 Lip 2022    Temat postu:

Trzeba zasŁugiwac na spełnienie?

Na przykład znać angielski...

Banjankri stwierdził, że ludzie nie znający angielskiego są gorsi. Też głupsi.

Pamiętam.

Dlatego mimo iż piszę dużo mądrych rzeczy nie ufam Banjankremu.

Uważam, że zasługuję na szczęście mimo, że nie znam angielskiego. :) :wink:


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Śro 11:07, 27 Lip 2022, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 5396
Przeczytał: 31 tematów


PostWysłany: Śro 11:37, 27 Lip 2022    Temat postu:

Piszę dokładnie o tym, że to nie od wiedzy (głupoty) zależy spełnienie. Możesz nie znać mandaryńskiego, a mimo to, w pełni zasługiwać na szczęście, bo to tylko od ciebie zależy, czy sobie na to pozwolisz, czy nie. Nic nie da ci jednak szczęścia, jeśli uznasz sama, że na nie nie zasługujesz.
Ps. nie musisz mi ufać, nigdy ciebie o to nie prosiłem, bo do niczego nie jest mi to potrzebne. Tobie jest, bo inaczej nie pozwolisz sobie zaakceptować tego, o czym mówię.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Śro 11:38, 27 Lip 2022, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 22422
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 13:26, 27 Lip 2022    Temat postu:

Banjankri napisał:
Piszę dokładnie o tym, że to nie od wiedzy (głupoty) zależy spełnienie. Możesz nie znać mandaryńskiego, a mimo to, w pełni zasługiwać na szczęście, bo to tylko od ciebie zależy, czy sobie na to pozwolisz, czy nie. Nic nie da ci jednak szczęścia, jeśli uznasz sama, że na nie nie zasługujesz.
Ps. nie musisz mi ufać, nigdy ciebie o to nie prosiłem, bo do niczego nie jest mi to potrzebne. Tobie jest, bo inaczej nie pozwolisz sobie zaakceptować tego, o czym mówię.


Nie ufam to znaczy, nie wierzę. Piszesz tu aby się popisać. Między innymi znajomością angielskiego i buddyzmu.
Podobnie jest z wujem.
Obaj się popisujecie na forum począwszy od tematu ...istnieje czy istnienie.
Michał też to robi. Ludzi macie gdzieś


:wink: :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 5396
Przeczytał: 31 tematów


PostWysłany: Śro 13:51, 27 Lip 2022    Temat postu:

Ostatnią rzeczą, o jakiej bym pomyślał, to przed tobą się popisywać. Wierz sobie, w co tam chcesz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 22422
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 14:26, 27 Lip 2022    Temat postu:

Banjankri napisał:
Ostatnią rzeczą, o jakiej bym pomyślał, to przed Tobą się popisywać. Wierz sobie, w co tam chcesz.


Nie myślę o sobie. Myślę o użytkownikach forum. Chodzi mi o okazywanie wyższości wobec innych. Teraz to ptwierdziłeś. Uważasz się za kogoś lepszego. Oczywiście masz do tego prawo a może nawet jesteś lepszy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 5396
Przeczytał: 31 tematów


PostWysłany: Śro 15:14, 27 Lip 2022    Temat postu:

Załóżmy, że jestem o wiele lepszy on innych. Co to zmienia? Tak samo, jak założymy, że jestem o wiele gorszy. To jest problemem tylko wtedy, kiedy patrzysz na siebie przez pryzmat tego, co o tobie myślą inni. To jest dokładnie to, o czym tu wcześniej dyskutowaliśmy. Są ludzie, którzy nie pozwolą sobie czuć się dobrze, jeżeli nie uzyskają aprobaty i uznania od innych. Taka mentalność "a co ludzie powiedzą". Takie proste, wręcz dziecinne myślenie.
Ty ewidentnie potrzebujesz być uznaną za równą, tak samo wartościową jak ci, z którymi rozmawiasz. Rzutuje to na każdy twój post, na wszystko o czym piszesz. Szukasz akceptacji, głównie u wuja, i chcesz, żeby inni zabiegali o twoją.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Śro 15:16, 27 Lip 2022, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 22422
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 15:52, 27 Lip 2022    Temat postu:

Banjankri napisał:
Załóżmy, że jestem o wiele lepszy on innych. Co to zmienia? Tak samo, jak założymy, że jestem o wiele gorszy. To jest problemem tylko wtedy, kiedy patrzysz na siebie przez pryzmat tego, co o tobie myślą inni. To jest dokładnie to, o czym tu wcześniej dyskutowaliśmy. Są ludzie, którzy nie pozwolą sobie czuć się dobrze, jeżeli nie uzyskają aprobaty i uznania od innych. Taka mentalność "a co ludzie powiedzą". Takie proste, wręcz dziecinne myślenie.
Ty ewidentnie potrzebujesz być uznaną za równą, tak samo wartościową jak ci, z którymi rozmawiasz. Rzutuje to na każdy twój post, na wszystko o czym piszesz. Szukasz akceptacji, głównie u wuja, i chcesz, żeby inni zabiegali o twoją.


Szukanie akceptacji jest czymś normalnym. Potrzeba bycia doceniony też. Oczywiście jeśli to się nie przeradza w jakąś obsesję.
Dlaczego wuj. Wuj zadziwia mnie swoimi konceptami.
Natomiast nie wiem czy jest coś oryginalnego w Twoich. To tylko Buddyzm.

Tu fajny przykład:
Ktoś ci mówi, że imprezowanie do rana jest fajne, a ty przytakujesz mimo iż tak naprawdę o dwudziestej trzeciej najbardziej to lubisz leżeć w łóżku i czytać książkę przed snem (Smiech). Ale leziesz na durną imprezę, bo przecież nie możesz wyjść na mruka i odludka, z którym prędzej czy później nikt nie będzie chciał się pokazywać. Ktoś inny wskazuje na którąś ze zwaśnionych politycznych stron i mówi: „oni mają rację”, na co odpowiadasz: „no w sumie to trochę tak” mimo, iż myślisz dokładnie odwrotnie, ale czynisz tak, by podtrzymywać znajomość i być „fajnym” w oczach tej drugiej osoby. Ale to zaledwie wierzchołek góry lodowej znanej pod nazwą potrzeba akceptacji.


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Śro 15:55, 27 Lip 2022, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 5396
Przeczytał: 31 tematów


PostWysłany: Śro 16:03, 27 Lip 2022    Temat postu:

Semele napisał:
Szukanie akceptacji jest czymś normalnym. Potrzeba bycia doceniony też. Oczywiście jeśli to się nie przeradza w jakąś obsesję.

Szukanie akceptacji może jest pospolitym, ale wciąż zdrowo pojebanym zachowaniem. To samo z potrzebą bycia docenionym.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Śro 16:14, 27 Lip 2022, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 22422
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:45, 27 Lip 2022    Temat postu:

Banjankri napisał:
Semele napisał:
Szukanie akceptacji jest czymś normalnym. Potrzeba bycia doceniony też. Oczywiście jeśli to się nie przeradza w jakąś obsesję.

Szukanie akceptacji może jest pospolitym, ale wciąż zdrowo pojebanym zachowaniem. To samo z potrzebą bycia docenionym.


Czyli u CIEBIE nie ma ani ciut ciut tego? :wink: :)

Nie da się niczego nauczyć samemu potakując i jednocześnie otaczając się środowiskiem złożonym wyłącznie z potakiwaczy. Nie uczymy się od ludzi głupszych od siebie, ani nawet od tych, którzy są tacy sami jak my. Uczymy się jedynie od tych którzy są mądrzejsi od nas i, czy nam się to podoba czy też nie, od tych, którzy mają od nas odmienne zdanie. Jeśli bowiem ktoś sądzi coś innego niż ja, a ja mu przytaknę, to nie nauczyłem się niczego w tej sytuacji, bo nie włączyłem potrzeby weryfikacji jego osądu. Jeśli jednak ktoś ma ode mnie odrębne zdanie a ja włączam potrzebę tego weryfikacji, to muszę skonfrontować tę opinię z tym co wiem do tej pory i albo się utwierdzam w racji, albo też, odkrywszy że jednak racja jest po jego stronie, dokonuję stosownej korekty poglądów u samego siebie. A to przecież najprostsza definicja uczenia się. Poznawania, odkrywania nowych rzeczy, opinii i wiedzy.

O tym cały czas próbuje pisać Michał. Nawet napisał list do...

Teksty : Jaroslaw Gibas

Jednak jak zauważyłeś na tym forum jak ktoś ma inne zdanie to jest lewakiem. Ewentualnie cipą lub pizdą



:wink: :)


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Śro 16:52, 27 Lip 2022, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 5396
Przeczytał: 31 tematów


PostWysłany: Śro 16:48, 27 Lip 2022    Temat postu:

Semele napisał:
Banjankri napisał:
Semele napisał:
Szukanie akceptacji jest czymś normalnym. Potrzeba bycia doceniony też. Oczywiście jeśli to się nie przeradza w jakąś obsesję.

Szukanie akceptacji może jest pospolitym, ale wciąż zdrowo pojebanym zachowaniem. To samo z potrzebą bycia docenionym.


Czyli u CIEBIE nie ma ani ciut ciut tego? :wink: :)

No ja już dorosłem dawno temu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 22422
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 17:25, 27 Lip 2022    Temat postu:

Banjankri napisał:
Semele napisał:
Banjankri napisał:
Semele napisał:
Szukanie akceptacji jest czymś normalnym. Potrzeba bycia doceniony też. Oczywiście jeśli to się nie przeradza w jakąś obsesję.

Szukanie akceptacji może jest pospolitym, ale wciąż zdrowo pojebanym zachowaniem. To samo z potrzebą bycia docenionym.


Czyli u CIEBIE nie ma ani ciut ciut tego? :wink: :)

No ja już dorosłem dawno temu.


Domyślam się, że masz dzieci. Wyobrazasz sobie sytuacje: nauczyciel tylko krytykuje je. Nigdy nie majà pozytywnej informacji zwrotnej.
Nadmierne chwalenie tak samo może prowadzić do zaburzeń rozwoju jak nadmierna krytyka. Dzieci szczególnie potrzebują zdrowej akceptacji.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 32190
Przeczytał: 71 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 18:11, 28 Lip 2022    Temat postu:

Banjankri napisał:
Michał Dyszyński napisał:
To nie tylko ja obiektywizuję. Mój kot też obiektywizuje.

Tak oczywiście. Sam nie potrafisz zrozumieć procesu obiektywizacji u siebie, ale będziesz go kotu imputował.
Cytat:

Mój kot mnie obiektywizuje - bo wyróżnia mnie, jako osobę, która mu nakłada karmę do miski. Przychodzi, mruczy, ociera się, czasem trąca łapką lepko drapiąc jak czegoś chce.

Nie on obiektywizuje, tylko ty obiektywizujesz jego zachowanie. Trzymasz przekonanie, że bez obiektywizowania, nie można nic zrobić, więc skoro robi, to obiektywizuje.

Tak trzymam i się przy tym dalej upieram.

Banjankri napisał:
Cytat:
A może mój kot, jakby siedział głodny, to byłby mądrzejszy i nie odczuł owej "dyssatysfakcji", o której tu piszesz?...

O uwarunkowanych odruchach słyszałeś? Już proste bakterie reagują na bodźce z otoczenia, czy to znaczy, że mają poobiektywizowaną rzeczywistość? Może świadomość też mają?

Jak by nie było, to uciekasz od problemu, chowając się w psychice kota. Mnie twoje czysto teoretyczne próby obiektywizacji umysłu kota nie interesują. Nakreśliłem pewne problemy płynące z obiektywizacji, które prowadzą do oddalenia wartości pojęcia prawdy, z perspektywy subiektywnej, do obiektywnej, a ty mi jeszcze pchasz to dalej, do obiektywnej spekulacji. Zamiast odpowiadać mi na pytanie o to, co jest subiektywnie doznawane, piszesz o tym, co jest obiektywnymi zakładane, a nieweryfikowalne.

Pisałem już to, co zignorowałeś: subiektywnie uznałem, iż zobiektywizowanie sobie licznych aspektów poznania jest mi niezbędne do przeżycia.
Mogę co najwyżej udawać przed sobą, ze nie obiektywizuję, gdy de facto obiektywizował będę - bo będę WYŁANIAŁ ELEMENTY NIEZALEŻNE OD INCYDENTALNOŚCI BIEŻĄCEGO ROZPOZNANIA.
Chcę wyłaniać te trwałe elementy, a potem na nich budować strategie osiągania celów, które są mi niezbędne do przeżycia. Subiektywnie to uznaję.

Więcej - twierdzę, że nie ma osoby, która by przeżyła okres niemowlęcy i wkroczyła w etap, gdy sie ocenia świat i swoje w nim miejsce, a nie obiektywizowała swojego poznania rzeczywistości. Mogą być co najwyżej osoby, które co prawda obiektywizują, ale same się oszukują, że tego nie robią.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 18:13, 28 Lip 2022, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 5396
Przeczytał: 31 tematów


PostWysłany: Czw 18:26, 28 Lip 2022    Temat postu:

Upuszczasz sobie krew, bo ci pomaga na nadciśnienie. Od razu przeskakujesz w swoim rozumowaniu etap subiektywnego dyskomfortu, w imię obiektywnej poprawności. To, że ci się to opłaca, jest jedynie twoją racjonalizacją. Klapki na oczach i patrzeć pod nogi, bo tam są kamienie i poziomki.. Nawet z twoim własnym celem ostatecznym ci się to nie spina i nic z tym zrobić nie możesz.

Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Czw 18:28, 28 Lip 2022, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 32190
Przeczytał: 71 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:02, 28 Lip 2022    Temat postu:

Banjankri napisał:
Upuszczasz sobie krew, bo ci pomaga na nadciśnienie. Od razu przeskakujesz w swoim rozumowaniu etap subiektywnego dyskomfortu, w imię obiektywnej poprawności. To, że ci się to opłaca, jest jedynie twoją racjonalizacją. Klapki na oczach i patrzeć pod nogi, bo tam są kamienie i poziomki.. Nawet z twoim własnym celem ostatecznym ci się to nie spina i nic z tym zrobić nie możesz.

A Ty właściwie skąd wiesz, czy mi (!) się coś spina, czy nie spina?
- Obiektywnie tego nie ustaliłeś.
Subiektywnie to Ci się wydaje...
Ale twierdzisz to z przekonaniem, jakby to coś było więcej, niż bardzo luźne domniemania względem czegoś, do czego masz co najwyżej mgliste przypuszczenia.
I ja nawet bym się nie czepiał tego, co zadeklarujesz, iż Ci się subiektywnie wyda w kwestiach Twoich (!) mniemań i odczuć. Gdybyś tak opisywał własne stany emocjonalne, to bym nie miał nic przeciw.
Ale Ty się tu wypowiadasz na temat moich mniemań i odczuć.
Nie czujesz, że to jest jakieś dziwne?... :shock:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 5396
Przeczytał: 31 tematów


PostWysłany: Pią 7:51, 29 Lip 2022    Temat postu:

Nie, sam o tym pisałeś. Zresztą, to nie jest mój problem. To ty musisz sobie udowodnić, że obiektywnie, twoje życie wypełnia cel jaki mu nadałeś (co jest praktycznie niemożliwe). Ja nigdy nikomu nie wmawiałem, po co ma żyć. Jedynie wskazywałem, że aby było sensowne, musi być dla tego kogoś satysfakcjonujące, subiektywnie.

Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pią 7:55, 29 Lip 2022, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 22422
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:22, 29 Lip 2022    Temat postu:

Banjankri napisał:
Semele napisał:
Banjankri napisał:
Semele napisał:
Szukanie akceptacji jest czymś normalnym. Potrzeba bycia doceniony też. Oczywiście jeśli to się nie przeradza w jakąś obsesję.

Szukanie akceptacji może jest pospolitym, ale wciąż zdrowo pojebanym zachowaniem. To samo z potrzebą bycia docenionym.


Czyli u CIEBIE nie ma ani ciut ciut tego? :wink: :)

No ja już dorosłem dawno temu.


Może pogodzileś się z losem. Jestem już stary i mam wszystkich w dupie.
Został mi tylko Budda. :) :szacunek:

:)

Ja też mam już wszystko w tyle..
Młodym jednak tego nie zalecam.

Lubie subiektywizm młodości.
:szacunek:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 32190
Przeczytał: 71 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 20:43, 29 Lip 2022    Temat postu:

Banjankri napisał:
Nie, sam o tym pisałeś. Zresztą, to nie jest mój problem. To ty musisz sobie udowodnić, że obiektywnie, twoje życie wypełnia cel jaki mu nadałeś (co jest praktycznie niemożliwe). Ja nigdy nikomu nie wmawiałem, po co ma żyć. Jedynie wskazywałem, że aby było sensowne, musi być dla tego kogoś satysfakcjonujące, subiektywnie.

Ja sam sobie to ułożyłem. Dzięki za rady. Zastanowiłem się na nimi, ale pozostanę przy swoim podejściu do tych kwestii.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 3 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin