Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wiedza jako wątpliwy fundament światopoglądu
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 25, 26, 27  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8345
Przeczytał: 91 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 9:43, 07 Maj 2020    Temat postu: Re: Wiedza jako wątpliwy fundament światopoglądu

Irbisol napisał:
Semele napisał:
Szumowski nie JEST naukowcem tylko lekarzem. Nie słuchałam jego zalosnych wystąpień. Jeśli powoływał się na naukę to nadużyl swoich uprawnień..

Przede wszystkim jest politykiem. Pelikanica nie rozumie, że decyzje polityczne nie mają wiele wspólnego z kryteriami naukowymi - no chyba że z politologią.
Jakiś czas temu oglądałem nawet program - tematu nie bardzo pamiętam, chyba coś o ochronie środowiska - i konkluzja była taka, że gdy politycy zaczną w końcu słuchać naukowców, to wszystko wychodzi zajebiście. Nawet w kryteriach politycznych jest wtedy dobrze.
Trzeba brać też pod uwagę, że do polityki pchają się głównie nieudacznicy, którzy jedyne co potrafią, to albo jakoś przekonać tępy elektorat, albo być lojalnymi debilami.

No ale wg Pelikanicy nauka nie jest wiarygodna, bo czasem zmieni zdanie. Co innego ślepa wiara - tej można zaufać.


Nie tylko wg niej. Ona się tylko przyłączyła do trendu na tym forum. To forum wbrew temu co napisał mat wspiera ją w myśleniu, podpiera..
Czytając jednak i niekiedy dyskutujac myślę, że coś wykuwa, szuka.
Myślę jak każdy z nas oprócz guru...
Ale i guru mają momenty zamyślenia

:wink: :) :serce:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1609
Przeczytał: 126 tematów


PostWysłany: Czw 17:28, 07 Maj 2020    Temat postu: Re: Wiedza jako wątpliwy fundament światopoglądu

Irbisol napisał:
Semele napisał:
Szumowski nie JEST naukowcem tylko lekarzem. Nie słuchałam jego zalosnych wystąpień. Jeśli powoływał się na naukę to nadużyl swoich uprawnień..

Przede wszystkim jest politykiem. Pelikanica nie rozumie, że decyzje polityczne nie mają wiele wspólnego z kryteriami naukowymi - no chyba że z politologią.
Jakiś czas temu oglądałem nawet program - tematu nie bardzo pamiętam, chyba coś o ochronie środowiska - i konkluzja była taka, że gdy politycy zaczną w końcu słuchać naukowców, to wszystko wychodzi zajebiście. Nawet w kryteriach politycznych jest wtedy dobrze.
Trzeba brać też pod uwagę, że do polityki pchają się głównie nieudacznicy, którzy jedyne co potrafią, to albo jakoś przekonać tępy elektorat, albo być lojalnymi debilami.

No ale wg Pelikanicy nauka nie jest wiarygodna, bo czasem zmieni zdanie. Co innego ślepa wiara - tej można zaufać.

Ludzie uchodzą za wiarygodnych i godnych zaufania, kiedy są stali w swoich wartościach i przekonaniach, jak np. Janusz Korwin Mikke. Można go nie lubić, nie zgadzać się z nim, ale nawet jego przeciwnicy mają do niego szacunek za to, że od kilkudziesięciu lat mówi ciągle to samo.

Natomiast ludzie-chorągiewki, którzy raz gadają tak, a raz inaczej uchodzą za niewiarygodnych, jak np. minister Łukasz Szumowski. Trzy tygodnie nie minęły i diametralnie zmienił zdanie na temat właściwości maseczek, a przy okazji gdzieś się zapodziały jego wory pod oczami. Czy ktoś taki może być wiarygodny?

Zadziwiające, że jak przychodzi do nauki, to ludzie za wiarygodne uznają właśnie to, co płochliwe, niespójne i niestałe.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6794
Przeczytał: 52 tematy


PostWysłany: Czw 19:55, 07 Maj 2020    Temat postu: Re: Wiedza jako wątpliwy fundament światopoglądu

towarzyski.pelikan napisał:
Zadziwiające, że jak przychodzi do nauki, to ludzie za wiarygodne uznają właśnie to, co płochliwe, niespójne i niestałe.

Zadziwiające jest to, że pomimo zmiany w wiedzy niektórzy betonują się na całe życie przy jednych poglądach.
Czyli lepiej głupio, ale niezmiennie. Dziadek jeździł powozem, pradziadek jeździł - więc samochodu nie kupimy.

A Szumowski, jak już pisałem, zdania o maseczkach nie zmienił. Po prostu nie zrozumiałaś, co mówił.
No i zaiste szuja z niego, że w końcu się wyspał.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 934
Przeczytał: 36 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:56, 07 Maj 2020    Temat postu:

Irbisol napisał:
Tak samo jak twoja wiara.

Moja wiara to nie jest coś, co ma na celu wykazywanie czy badanie czegokolwiek więc jak można tu zarzucać mi, że moja wiara nie ma jakiś narzędzi? Ogólnie mówiąc wiara to przyjęcie pewnych przekonań za prawdziwe pomimo braku rozstrzygających argumentów. I teraz podstawmy sobie to rozumienie do twojej wypowiedzi, co wychodzi: „Tak samo jak twoje przekonania przyjęte za prawdę”. Twoja odpowiedź po bliższym przeanalizowaniu to jakiś bełkot, bo czy moje przekonania przyjęte za prawdę mają mieć jakieś narzędzia, dzięki, którym mógłbym zabrać się za dochodzenie do odpowiedzi, które uznam za przekonujące?

Cytat:
Za to w innych kwestiach nauka coś daje, a twoja wiara?

Nie rozumiem. Tworzysz jakąś fałszywą dychotomię.

Poprzez światopogląd rozumiemy pewien szczególny zbiór założeń, pytań i osobistych odpowiedzi na te pytania. Jest to klasa rozważań wyższego rzędu i żadne naukowe procedury i naukowe narzędzia (żadne ogromne akceleratory, mikroskopy, teleskopy, zegary atomowe itp.) nie nadają się do tego, by za ich pomocą uzyskać odpowiedzi światopoglądowe. No chyba, że ktoś jednak nie zgadza się i jest głęboko przekonany, że jest wstanie naukowo udzielić odpowiedzi na pytania światopoglądowe. Z chęcią bym to zobaczył (i chyba nie tylko ja) – i to jest sedno tego tematu z mojej strony. Ty chcesz się odgryźć, ale nie jesteś wstanie skonstruować jakiegoś rozumnego argumentu. A przynajmniej nie wiadomo, co ty tam sobie umyśliłeś pod swoimi słowami.

Cytat:
Można tak to ująć - skoro nauka opiera się na faktach i doświadczeniu, to nie może mieć nic wspólnego ze światopoglądem, który jest jedynie gdybaniem.
Wskazuję tylko, że bez nauki wcale nie jesteś w lepszej sytuacji.


Potrzebujesz nauki, by mieć dowód, że żona cię kocha? Latasz co tydzień do laboratorium, by PET-em badać sobie i żonie aktywność jakiś obszarów odpowiedzialnych za miłość? Nie? To, jak to się dzieje, że nie potrzebujesz nauki, aby być przekonanym o czymś tak ważnym, jak np. miłość?


Ostatnio zmieniony przez Katolikus dnia Czw 19:59, 07 Maj 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1609
Przeczytał: 126 tematów


PostWysłany: Czw 20:04, 07 Maj 2020    Temat postu: Re: Wiedza jako wątpliwy fundament światopoglądu

Irbisol napisał:

Zadziwiające jest to, że pomimo zmiany w wiedzy niektórzy betonują się na całe życie przy jednych poglądach.
Czyli lepiej głupio, ale niezmiennie. Dziadek jeździł powozem, pradziadek jeździł - więc samochodu nie kupimy.

Z nowinkami trzeba po prostu być ostrożnym. I to jest właśnie problem z wyznawcami światopoglądu naukowego, że oni jak tylko się pojawi jakaś nowinka naukowa, to już cały światopogląd do góry nogami chcą wywracać.

Wczoraj Ziemia była płaska, a wystarczy, że jakiś mędrzec odkryje, ze jednak kulista i już zaraz wszyscy chcą być kuloziemcami, zamiast poczekać aż ta Ziemia sama skulowacieje.


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Czw 20:05, 07 Maj 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6794
Przeczytał: 52 tematy


PostWysłany: Pią 8:26, 08 Maj 2020    Temat postu: Re: Wiedza jako wątpliwy fundament światopoglądu

towarzyski.pelikan napisał:
Z nowinkami trzeba po prostu być ostrożnym. I to jest właśnie problem z wyznawcami światopoglądu naukowego, że oni jak tylko się pojawi jakaś nowinka naukowa, to już cały światopogląd do góry nogami chcą wywracać.

Ty chyba jakieś schizy masz.
Nauka jest bardzo ostrożna w formułowaniu tez. Zanim ogłosili eksperymentalne odkrycie bozonu Higgsa, minęło kilka miesięcy. To samo z falami grawitacyjnymi.

Cytat:
Wczoraj Ziemia była płaska, a wystarczy, że jakiś mędrzec odkryje, ze jednak kulista i już zaraz wszyscy chcą być kuloziemcami, zamiast poczekać aż ta Ziemia sama skulowacieje.

No to czekaj. A właściwie nie czekaj - skoro od początku było, że płaska, to tego się trzymaj. Dzięki niezmienności tezy można jej zaufać. Ciekawe, ile wody w Wiśle musi upłynąć, zanim zrozumiesz debilizm zaznaczonego zdania, którego jesteś zwolenniczką.

Twój problem polega na tym, że uznajesz dogmatyzm i uważasz, że jest on słuszny.
Tymczasem rozwój i poznawanie prawdy polega właśnie na zmienności.

Jakie szanse miała nauka newtonowska wypowiedzieć się o mechanice kwantowej? Żadnych. Czyli jak odkryli nową warstwę rzeczywistości, to świadczy to o tym, że nauka jest niewiarygodna, czy właśnie o tym, że warto jej zaufać pomimo - a może właśnie dlatego - że nie uznaje niezmienności dogmatów?


-----------


Katolikus napisał:
Irbisol napisał:
Tak samo jak twoja wiara.

Moja wiara to nie jest coś, co ma na celu wykazywanie czy badanie czegokolwiek więc jak można tu zarzucać mi, że moja wiara nie ma jakiś narzędzi?

Ano nie ma - TAK SAMO jak nauka. Używając nauki nie zbadasz wszystkiego, ale używając swojej wiary TAK SAMO jesteś bezradny jak nauka. Dodatkowo swoją wiarą tak naprawdę niczego nie zbadasz - ani tego, co nauka potrafi, ani tego, czego nauka nie potrafi.
Ten zaznaczony fragment jest kluczowy. Twoja wiara nie daje żadnych odpowiedzi - światopoglądowych również nie daje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8345
Przeczytał: 91 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:52, 08 Maj 2020    Temat postu: Re: Wiedza jako wątpliwy fundament światopoglądu

Irbisol napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Z nowinkami trzeba po prostu być ostrożnym. I to jest właśnie problem z wyznawcami światopoglądu naukowego, że oni jak tylko się pojawi jakaś nowinka naukowa, to już cały światopogląd do góry nogami chcą wywracać.

Ty chyba jakieś schizy masz.
Nauka jest bardzo ostrożna w formułowaniu tez. Zanim ogłosili eksperymentalne odkrycie bozonu Higgsa, minęło kilka miesięcy. To samo z falami grawitacyjnymi.

Cytat:
Wczoraj Ziemia była płaska, a wystarczy, że jakiś mędrzec odkryje, ze jednak kulista i już zaraz wszyscy chcą być kuloziemcami, zamiast poczekać aż ta Ziemia sama skulowacieje.

No to czekaj. A właściwie nie czekaj - skoro od początku było, że płaska, to tego się trzymaj. Dzięki niezmienności tezy można jej zaufać. Ciekawe, ile wody w Wiśle musi upłynąć, zanim zrozumiesz debilizm zaznaczonego zdania, którego jesteś zwolenniczką.

Twój problem polega na tym, że uznajesz dogmatyzm i uważasz, że jest on słuszny.
Tymczasem rozwój i poznawanie prawdy polega właśnie na zmienności.

Jakie szanse miała nauka newtonowska wypowiedzieć się o mechanice kwantowej? Żadnych. Czyli jak odkryli nową warstwę rzeczywistości, to świadczy to o tym, że nauka jest niewiarygodna, czy właśnie o tym, że warto jej zaufać pomimo - a może właśnie dlatego - że nie uznaje niezmienności dogmatów?


-----------


Katolikus napisał:
Irbisol napisał:
Tak samo jak twoja wiara.

Moja wiara to nie jest coś, co ma na celu wykazywanie czy badanie czegokolwiek więc jak można tu zarzucać mi, że moja wiara nie ma jakiś narzędzi?

Ano nie ma - TAK SAMO jak nauka. Używając nauki nie zbadasz wszystkiego, ale używając swojej wiary TAK SAMO jesteś bezradny jak nauka. Dodatkowo swoją wiarą tak naprawdę niczego nie zbadasz - ani tego, co nauka potrafi, ani tego, czego nauka nie potrafi.
Ten zaznaczony fragment jest kluczowy. Twoja wiara nie daje żadnych odpowiedzi - światopoglądowych również nie daje.


Myślę, że światopoglądowo religia jest najbardziej daleka od obiektywizacji. To znaczy religia w moim jej rozumieniu, chyba bliskim pogladom WUJA. Żaden Papież nie będzie mi niczego dyktować. Chociaż wuj uznaje dogmat o trójcy świętej...

Natomiast nauka przynajmniej programowo zmierza do obiektywizacji. Też ma swoich Papieży od czasu do czasu..a raczej do czasu...
:cry:

Pelikan ka próbuje nas tu prowokować. Towarzyszko jam już za stara.. :) :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1609
Przeczytał: 126 tematów


PostWysłany: Pią 12:05, 08 Maj 2020    Temat postu:

Irbisol napisał:

Ty chyba jakieś schizy masz.
Nauka jest bardzo ostrożna w formułowaniu tez. Zanim ogłosili eksperymentalne odkrycie bozonu Higgsa, minęło kilka miesięcy. To samo z falami grawitacyjnymi.

Ostrożna, powiadasz? A ja do dzisiaj nie widziałam na oczy żadnego bozonu Giggsa, ani nie poczułam fal grawitacyjnych. Czemu nauka nie poczeka na mnie, aż przyjdzie mi tego doświadczyć, tylko każe mi wierzyć w jakieś niewidzialne stwory? Jak nie zobaczę, to nie uwierzę.
Cytat:
No to czekaj. A właściwie nie czekaj - skoro od początku było, że płaska, to tego się trzymaj. Dzięki niezmienności tezy można jej zaufać. Ciekawe, ile wody w Wiśle musi upłynąć, zanim zrozumiesz debilizm zaznaczonego zdania, którego jesteś zwolenniczką.

Twój problem polega na tym, że uznajesz dogmatyzm i uważasz, że jest on słuszny.
Tymczasem rozwój i poznawanie prawdy polega właśnie na zmienności.

Płaska Ziemia ma tę przewagę, że można po niej chodzić, mając pewnosć, że się z niej nie spadnie, a przy kulistej nigdy nie wiadomo, bo przecież jutro sie może okazać, ze grawitacji nie ma i że nic mnie na Ziemi nie trzyma i tak naprawdę nie wiadomo, po czym chodzę i czy w ogóle chodzę. Dasz mi taka grawitacyjną gwarancję? Nie możesz mi niczego zagwarantować poza wieczną wątpliwością, kręceniem się w kółko po kulistej Ziemi.
Cytat:
Jakie szanse miała nauka newtonowska wypowiedzieć się o mechanice kwantowej? Żadnych. Czyli jak odkryli nową warstwę rzeczywistości, to świadczy to o tym, że nauka jest niewiarygodna, czy właśnie o tym, że warto jej zaufać pomimo - a może właśnie dlatego - że nie uznaje niezmienności dogmatów?

Jest niewiarygodna i wiarołomna, bo niczego nie gwarantuje. Podpisałbyś umowę z kimś, kto wcale nie gwarantuje, że się z niej wywiąże, zastrzegając sobie możliwość zmiany warunków umowy w każdej chwili? Czy raczej byś chciał wiedzieć, na czym stoisz i czego się mozesz spodziewać? Think about it.


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Pią 12:09, 08 Maj 2020, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2577
Przeczytał: 24 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:11, 08 Maj 2020    Temat postu:

Katolikus napisał:
Gdy ateista bije peany na cześć swojego światopoglądu wtedy na planie pojawiam się ja i zadaje trzy pytania:
1. skąd jesteś?

Z zapłodnionej komórki jajowej matki.

Katolikus napisał:
2. dlaczego jesteś?

Ponieważ "podróż" plemnika ojca do komórki jajowej matki zakończyła się sukcesem.

Katolikus napisał:
3. dokąd zmierzasz?

Do przekazania DNA kolejnym pokoleniom.

Katolikus napisał:
I tak się kończy "naukowy światopogląd" ;-P

Nawet go nie drasnąłeś.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16045
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:32, 08 Maj 2020    Temat postu: Re: Wiedza jako wątpliwy fundament światopoglądu

Irbisol napisał:
Katolikus napisał:
Irbisol napisał:
Tak samo jak twoja wiara.

Moja wiara to nie jest coś, co ma na celu wykazywanie czy badanie czegokolwiek więc jak można tu zarzucać mi, że moja wiara nie ma jakiś narzędzi?

Ano nie ma - TAK SAMO jak nauka. Używając nauki nie zbadasz wszystkiego, ale używając swojej wiary TAK SAMO jesteś bezradny jak nauka. Dodatkowo swoją wiarą tak naprawdę niczego nie zbadasz - ani tego, co nauka potrafi, ani tego, czego nauka nie potrafi.
Ten zaznaczony fragment jest kluczowy. Twoja wiara nie daje żadnych odpowiedzi - światopoglądowych również nie daje.

Wiara (najczęściej) nie jest od dawania odpowiedzi!
Wiara jest OD TWORZENIA WARUNKÓW, aby w ogóle można było zadać pytanie!
Dzięki wierze w to w teorię grawitacji jest sens pytać, czy siła przyciągania na Księżycu jest większa, czy mniejsza niż na Ziemi. Jak się nie uwierzy w cały ten układ z mechaniką, w której za sensowne pojęcia uznaje się siły, masy, odległości stałe fizyczne, wzory matematyczne, zasady przeprowadzania pomiarów, to spytanie się o siłę grawitacji - w tej czy innej postaci - w ogóle ma sens. Jak nie wierzysz, to spróbuj zadać to pytanie przedszkolakowi, który się nie uczył o grawitacji, więc nie wierzy w te pojęcia, albo jakiemuś niepiśmiennemu buszmenowi.
Podobnie jest z wiarą światopoglądową, która co prawda może mieć w jakimś zakresie postać odpowiedzi na pewne pytanie - np. pytanie: czy wierzysz w Boga? Jednak jej istotą wcale nie jest po prostu jakieś wyrażenie takiego "tak" bądź "nie", lecz pewien SYSTEM ROZUMOWANIA w ramach którego przyjmuje się:
- że kluczową dla człowieka sprawą jest jego świadomość i ODPOWIEDZIALNOŚĆ za wybory
- że to co wybieramy o nas świadczy, POZOSTAJE jako zasługa bądź wina- - że ma sens kategoryzowanie jako dobro i zło
- że to wszystko zachowa swą spójność, integralność, celowość, bo właśnie czuwa nad tym istota, która owej celowości jest gwarantem, czyli Bóg.
Dopiero w ramach tego całego SYSTEMU rozumienia pojawia się sens w stawianiu pytań różnych - np.
- co świadczy dobrze, a co źle o świadomości?
- na czym polega owo dobro i zło?
Wyrywanie wiary z kontekstu, z całości myślowego ekosystemu, w którym ona funkcjonuje pozwala co prawda na tworzenie serii wątpliwości i ataków, na rzekomą bezsensowność, czy bezużyteczność wiary. Ale taka dyskusja, jako obliczona na to, ze przeciwna strona się nie zorientuje w chwycie, jakim się ją podchodzi, jest na krótką metę przy dyskusji z osobą, która sobie swoją wiarę przemyślała.
Wiara nie jest prostym skwitowaniem decyzji względem jakiegoś pojedynczego dylematu, sformułowanego pytania. Co prawda odpowiedź na jakieś tam pytanie świadczy o wierze, ale nie jest tej wiary istotą i sensem, lecz efektem tej wiary użycia.
A tak w ogóle, to nawet pytanie: czy wierzysz w Boga? już samo w sobie zawiera cały szereg wiar wcześniejszych:
- że odpowiadający rozumie o co chodzi w pytaniu
- że strony jakoś zgodnie rozumieją to, o czym mowa
- czyli że sama idea Boga jest im znajoma (I JAKA ONA JEST?)
- że strony jakoś minimalnie rozumieją pojęcie wiary
Te założenia są brane na wiarę, nie sposób jest absolutnie ściśle wykazać ich słuszności, a ewentualnie każda próba tej słuszności wykazywania znowu się oprze o jakąś wiarę, że ten akurat sposób słuszności wykazywania sam jest słuszny...
Bez wiary nie ma niczego w rozumowaniu. Niczego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2577
Przeczytał: 24 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:38, 08 Maj 2020    Temat postu: Re: Wiedza jako wątpliwy fundament światopoglądu

towarzyski.pelikan napisał:
Oczywistość "Oczywistości są po to, by je podawać w wątpliwość" również podaję w wątpliwość" To taki sam paradoks jak "Wiem, że nic nie wiem".

"A co to za światopogląd, który opiera się na ciągłym wątpieniu? Cóż płodnego z tej światowątpliwości może się zrodzić"?

towarzyski.pelikan napisał:
Chciałeś mi dojebać, ale się nie udało. Próbuj dalej, żabciu.

Sama się dojebujesz, najpierw spróbuj dojść do ładu z bigosem, który masz pod kopułką.


Ostatnio zmieniony przez mat dnia Pią 23:39, 08 Maj 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1609
Przeczytał: 126 tematów


PostWysłany: Pią 23:48, 08 Maj 2020    Temat postu: Re: Wiedza jako wątpliwy fundament światopoglądu

mat napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Oczywistość "Oczywistości są po to, by je podawać w wątpliwość" również podaję w wątpliwość" To taki sam paradoks jak "Wiem, że nic nie wiem".

"A co to za światopogląd, który opiera się na ciągłym wątpieniu? Cóż płodnego z tej światowątpliwości może się zrodzić"?

towarzyski.pelikan napisał:
Chciałeś mi dojebać, ale się nie udało. Próbuj dalej, żabciu.

Sama się dojebujesz, najpierw spróbuj dojść do ładu z bigosem, który masz pod kopułką.

Więc wyjaśnij, mysiu pysiu, na czym polega to dojebywanie (wykaż realną sprzeczność), a nie mnie samą cytujesz. Ja nie mam sklerozy, wiem, co napisałam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 934
Przeczytał: 36 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:23, 09 Maj 2020    Temat postu: Re: Wiedza jako wątpliwy fundament światopoglądu

Irbisol napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Z nowinkami trzeba po prostu być ostrożnym. I to jest właśnie problem z wyznawcami światopoglądu naukowego, że oni jak tylko się pojawi jakaś nowinka naukowa, to już cały światopogląd do góry nogami chcą wywracać.

Ty chyba jakieś schizy masz.
Nauka jest bardzo ostrożna w formułowaniu tez. Zanim ogłosili eksperymentalne odkrycie bozonu Higgsa, minęło kilka miesięcy. To samo z falami grawitacyjnymi.

Cytat:
Wczoraj Ziemia była płaska, a wystarczy, że jakiś mędrzec odkryje, ze jednak kulista i już zaraz wszyscy chcą być kuloziemcami, zamiast poczekać aż ta Ziemia sama skulowacieje.

No to czekaj. A właściwie nie czekaj - skoro od początku było, że płaska, to tego się trzymaj. Dzięki niezmienności tezy można jej zaufać. Ciekawe, ile wody w Wiśle musi upłynąć, zanim zrozumiesz debilizm zaznaczonego zdania, którego jesteś zwolenniczką.

Twój problem polega na tym, że uznajesz dogmatyzm i uważasz, że jest on słuszny.
Tymczasem rozwój i poznawanie prawdy polega właśnie na zmienności.

Jakie szanse miała nauka newtonowska wypowiedzieć się o mechanice kwantowej? Żadnych. Czyli jak odkryli nową warstwę rzeczywistości, to świadczy to o tym, że nauka jest niewiarygodna, czy właśnie o tym, że warto jej zaufać pomimo - a może właśnie dlatego - że nie uznaje niezmienności dogmatów?


-----------


Katolikus napisał:
Irbisol napisał:
Tak samo jak twoja wiara.

Moja wiara to nie jest coś, co ma na celu wykazywanie czy badanie czegokolwiek więc jak można tu zarzucać mi, że moja wiara nie ma jakiś narzędzi?

Ano nie ma - TAK SAMO jak nauka. Używając nauki nie zbadasz wszystkiego, ale używając swojej wiary TAK SAMO jesteś bezradny jak nauka. Dodatkowo swoją wiarą tak naprawdę niczego nie zbadasz - ani tego, co nauka potrafi, ani tego, czego nauka nie potrafi.
Ten zaznaczony fragment jest kluczowy. Twoja wiara nie daje żadnych odpowiedzi - światopoglądowych również nie daje.



Problem z twoimi zarzutami względem wiary jest taki, że stawiasz „mojej wierze” jakieś absurdalne oczekiwania i wymagania. A potem tryumfalnie sugerujesz, że „moja wiara” jest bezwartościowa, bo czegoś tam nie potrafi spełnić.

Wiara to nie jest coś, co ma służyć do zbadania czegoś. Wiara ogólnie to sytuacja, w której nie jesteśmy wstanie bezspornie empirycznie, namacalnie i obserwowalnie czegoś wykazać. I to naturalnie ciąży w jakimś stopniu na każdym ludzkim rozumowaniu.

Konkretnie:
używając swojej wiary TAK SAMO jesteś bezradny jak nauka
- Nie ma czegoś takiego jak „używanie samej wiary”. Wiara to nieodłączny element użycia jakiegoś x. Nie ma wiary bez jakiegoś nośnika. Zatem stwarzasz fałszywą dychotomię.

Dodatkowo swoją wiarą tak naprawdę niczego nie zbadasz
- wiara to nie akcelerator żeby można coś tym badać. Wiara to tylko efekt powstający w świecie, w którym poznający nie jest wszechwiedzący.

Twoja wiara nie daje żadnych odpowiedzi
- Pomyliła ci się wiara z nauczycielką w szkole. Za dużo e-lekcji?


Ostatnio zmieniony przez Katolikus dnia Sob 0:24, 09 Maj 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 3723
Przeczytał: 81 tematów


PostWysłany: Sob 0:31, 09 Maj 2020    Temat postu:

wiara napisał:
Wiara to nie jest coś, co ma służyć do zbadania czegoś. Wiara ogólnie to sytuacja, w której nie jesteśmy wstanie bezspornie empirycznie, namacalnie i obserwowalnie czegoś wykazać. I to naturalnie ciąży w jakimś stopniu na każdym ludzkim rozumowaniu.

Wiara, to przekonanie przyjęte z objawienia (z przekazu).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 934
Przeczytał: 36 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 2:05, 09 Maj 2020    Temat postu:

mat napisał:
Katolikus napisał:
Gdy ateista bije peany na cześć swojego światopoglądu wtedy na planie pojawiam się ja i zadaje trzy pytania:
1. skąd jesteś?

Z zapłodnionej komórki jajowej matki.

Katolikus napisał:
2. dlaczego jesteś?

Ponieważ "podróż" plemnika ojca do komórki jajowej matki zakończyła się sukcesem.

Katolikus napisał:
3. dokąd zmierzasz?

Do przekazania DNA kolejnym pokoleniom.

Katolikus napisał:
I tak się kończy "naukowy światopogląd" ;-P

Nawet go nie drasnąłeś.


Skąd to wiesz? Jak to sprawdziłeś? Może jesteś tylko klonem albo jakimś tajnym eksperymentem naukowców i nigdy nie miałeś żadnej matki i ojca.

Tak czy siak twoje odpowiedzi, jeśli się gdzieś nadają to może na jakieś forum medyczne, a nie forum filozoficzne, gdzie pytamy się o sens tego wszystkiego. Nie wiemy skąd przychodzimy, nie wiemy dlaczego jesteśmy, nie wiemy dokąd idziemy. Nie wiemy, bo nikt nie jest wstanie wyjść poza swoją wąską perspektywę, która to i tak jest sama w sobie niedoskonała poznawczo. Kiedy pytam o pochodzenie, powód istnienia i zmierzanie to pytam o ostateczną (czyli niewymagającą już innej racji poza sobą w żadnym porządku) egzystencjalną rację świata jako uniwersum bytowego, a więc są to pytania o charakterze egzystencjalnym! Twoje odpowiedzi są niewyczerpujące i możliwe są ich filozoficzne interpretacje.

Konkretnie:
Z zapłodnionej komórki jajowej matki.
- jakie jest pochodzenie tego procesu, w ramach którego dochodzi do naszego zaistnienia? Co jest tym ostatecznym źródłem, które ukonstytuowało taką właśnie zasadę, jak „zapłodnienie”?

Ponieważ "podróż" plemnika ojca do komórki jajowej matki zakończyła się sukcesem.
- jak wyżej.

Do przekazania DNA kolejnym pokoleniom.
- No to udowodnij to naukowo. Udowodnisz co najwyżej, że do takiego przekazu dochodzi od tysięcy lat. Ale nie udowodnisz naukowo, że to jest ostateczny cel, do którego zmierzasz.

mat, światopoglądu ludzkiego nie da się zamknąć w granicach nauki,a zatem światopogląd naukowy to zwykły oksymoron. Taka bajka dla naiwnych :mrgreen:


Ostatnio zmieniony przez Katolikus dnia Sob 2:11, 09 Maj 2020, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8345
Przeczytał: 91 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 10:24, 09 Maj 2020    Temat postu: Re: Wiedza jako wątpliwy fundament światopoglądu

mat napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Oczywistość "Oczywistości są po to, by je podawać w wątpliwość" również podaję w wątpliwość" To taki sam paradoks jak "Wiem, że nic nie wiem".

"A co to za światopogląd, który opiera się na ciągłym wątpieniu? Cóż płodnego z tej światowątpliwości może się zrodzić"?

towarzyski.pelikan napisał:
Chciałeś mi dojebać, ale się nie udało. Próbuj dalej, żabciu.

Sama się dojebujesz, najpierw spróbuj dojść do ładu z bigosem, który masz pod kopułką.


Czy ma czy udaje??

Cytat:
Katolikus napisał:
2. dlaczego jesteś?

Ponieważ "podróż" plemnika ojca do komórki jajowej matki zakończyła się sukcesem.


Jak się uprzemy możemy dopisać i mama nie usunęła. Tak myśli fronda o ateistach..
:wink: :cry:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8345
Przeczytał: 91 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 10:28, 09 Maj 2020    Temat postu:

lucek napisał:
wiara napisał:
Wiara to nie jest coś, co ma służyć do zbadania czegoś. Wiara ogólnie to sytuacja, w której nie jesteśmy wstanie bezspornie empirycznie, namacalnie i obserwowalnie czegoś wykazać. I to naturalnie ciąży w jakimś stopniu na każdym ludzkim rozumowaniu.

Wiara, to przekonanie przyjęte z objawienia (z przekazu).


Lucek z pełnym szacunkiem dla Ciebie przekaz to nie to samo co objawienie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2577
Przeczytał: 24 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 16:04, 09 Maj 2020    Temat postu:

Katolikus napisał:
Skąd to wiesz? Jak to sprawdziłeś?

Wystarczy sprawdzić co mówi nauka, ktoś kto ma światopogląd naukowy tak własnie robi. To ty miałeś wykazać, że ten światopogląd jest bezradny, na razie bezradny jesteś ty.

Katolikus napisał:
Może jesteś tylko klonem albo jakimś tajnym eksperymentem naukowców i nigdy nie miałeś żadnej matki i ojca.

Może tak, ale ktoś kto ma światopogląd naukowy w to nie wierzy.

Katolikus napisał:
Nie wiemy skąd przychodzimy, nie wiemy dlaczego jesteśmy, nie wiemy dokąd idziemy.

Nie, to ty nie wiesz, ale to twój problem i twojego bezradnego światopoglądu.

Katolikus napisał:
jakie jest pochodzenie tego procesu, w ramach którego dochodzi do naszego zaistnienia? Co jest tym ostatecznym źródłem, które ukonstytuowało taką właśnie zasadę, jak „zapłodnienie”?

W światopoglądzie naukowym na te pytania odpowiada biologia ewolucyjna.

Katolikus napisał:
Udowodnisz co najwyżej, że do takiego przekazu dochodzi od tysięcy lat. Ale nie udowodnisz naukowo, że to jest ostateczny cel, do którego zmierzasz.

Człowiek ze światopoglądem naukowym wie, ze przetrwanie i przekazanie kodu DNA następnym pokoleniom jest naukowo udowodnionym celem każdego żywej komórki. Komórka umiera i kończą się jej cele. Potrzebujesz korków z biologii albo wizyty na cmentarzu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 3723
Przeczytał: 81 tematów


PostWysłany: Sob 16:29, 09 Maj 2020    Temat postu:

Semele napisał:
lucek napisał:
wiara napisał:
Wiara to nie jest coś, co ma służyć do zbadania czegoś. Wiara ogólnie to sytuacja, w której nie jesteśmy wstanie bezspornie empirycznie, namacalnie i obserwowalnie czegoś wykazać. I to naturalnie ciąży w jakimś stopniu na każdym ludzkim rozumowaniu.

Wiara, to przekonanie przyjęte z objawienia (z przekazu).


Lucek z pełnym szacunkiem dla Ciebie przekaz to nie to samo co objawienie.

Z całym szacunkiem Semele nic takiego nie napisałem. Wyjaśnię więc szczegółowo:
1. objawienie to doświadczenie zmysłowe (rozumiejąc tu zmysłowe również jako wewnętrzne np. intelektualne) tego/tych, którzy owego doznali.
2. przekaz to relacja/świadectwo dla innych owego objawienia.
3. wiara, to uznanie takowego przekazu za prawdziwy

Zatem, nie ma w tym co napisałem znaku równości pomiędzy doświadczeniem a przekazem, a dopisek w nawiasie przy słowie "objawienie" wskazuje właśnie na fakt, że o ile samemu się objawienia nie doświadcza, to musi ono pochodzić z przekazu, bo tylko wtedy jest kwestią wiary.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8345
Przeczytał: 91 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 17:39, 09 Maj 2020    Temat postu:

lucek napisał:
Semele napisał:
lucek napisał:
wiara napisał:
Wiara to nie jest coś, co ma służyć do zbadania czegoś. Wiara ogólnie to sytuacja, w której nie jesteśmy wstanie bezspornie empirycznie, namacalnie i obserwowalnie czegoś wykazać. I to naturalnie ciąży w jakimś stopniu na każdym ludzkim rozumowaniu.

Wiara, to przekonanie przyjęte z objawienia (z przekazu).


Lucek z pełnym szacunkiem dla Ciebie przekaz to nie to samo co objawienie.

Z całym szacunkiem Semele nic takiego nie napisałem. Wyjaśnię więc szczegółowo:
1. objawienie to doświadczenie zmysłowe (rozumiejąc tu zmysłowe również jako wewnętrzne np. intelektualne) tego/tych, którzy owego doznali.
2. przekaz to relacja/świadectwo dla innych owego objawienia.
3. wiara, to uznanie takowego przekazu za prawdziwy

Zatem, nie ma w tym co napisałem znaku równości pomiędzy doświadczeniem a przekazem, a dopisek w nawiasie przy słowie "objawienie" wskazuje właśnie na fakt, że o ile samemu się objawienia nie doświadcza, to musi ono pochodzić z przekazu, bo tylko wtedy jest kwestią wiary.



Dobrze. Dziękuję za wyjaśnienie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 934
Przeczytał: 36 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:00, 09 Maj 2020    Temat postu:

mat napisał:
Katolikus napisał:
Skąd to wiesz? Jak to sprawdziłeś?

Wystarczy sprawdzić co mówi nauka, ktoś kto ma światopogląd naukowy tak własnie robi. To ty miałeś wykazać, że ten światopogląd jest bezradny, na razie bezradny jesteś ty.

Katolikus napisał:
Może jesteś tylko klonem albo jakimś tajnym eksperymentem naukowców i nigdy nie miałeś żadnej matki i ojca.

Może tak, ale ktoś kto ma światopogląd naukowy w to nie wierzy.


Tak, nauka mówi, że żeby pojawił się nowy organizm to musi zostać zapłodniona komórka jajowa matki. I ty jako przedstawiciel "światopoglądu naukowego", a więc opierania się przede wszystkim na metodzie naukowej i jej wynikach, powinieneś naukowo wykazać, że właśnie powstałeś drogą zapłodnienia, a nie że np. jesteś tylko klonem albo jakimś tajnym eksperymentem naukowców i nigdy nie miałeś żadnej matki i ojca.

Cytat:
Nie, to ty nie wiesz

A ty nie jesteś wstanie naukowo odpowiedzieć na moje pytania. Jest jeszcze gorzej. Ty tych pytań w ogóle nie rozumiesz.

Cytat:
W światopoglądzie naukowym na te pytania odpowiada biologia ewolucyjna.

Czyli be to czysto przyrodnicza teoria świata, roszczącą sobie monopol adekwatnego wyjaśnienia istnienia świata i to świata bez Boga. Z selektywnego spojrzenia na świat powstała teoria całości rzeczywistości? A więc to już nie jest nauka. Witamy w świecie wiary.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6794
Przeczytał: 52 tematy


PostWysłany: Sob 20:31, 09 Maj 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Irbisol napisał:

Ty chyba jakieś schizy masz.
Nauka jest bardzo ostrożna w formułowaniu tez. Zanim ogłosili eksperymentalne odkrycie bozonu Higgsa, minęło kilka miesięcy. To samo z falami grawitacyjnymi.

Ostrożna, powiadasz? A ja do dzisiaj nie widziałam na oczy żadnego bozonu Giggsa, ani nie poczułam fal grawitacyjnych. Czemu nauka nie poczeka na mnie, aż przyjdzie mi tego doświadczyć, tylko każe mi wierzyć w jakieś niewidzialne stwory? Jak nie zobaczę, to nie uwierzę.

A kogo to obchodzi, co ty zobaczysz czy poczujesz? To nie ma nic wspólnego z ostrożnością nauki względem wygłaszanych tez.
Ale skoro już zaczęłaś - widzisz krzywiznę Ziemi?

Cytat:
Płaska Ziemia ma tę przewagę, że można po niej chodzić, mając pewnosć, że się z niej nie spadnie, a przy kulistej nigdy nie wiadomo

A przy płaskiej co cię trzyma przy powierzchni?

Cytat:
Jest niewiarygodna i wiarołomna, bo niczego nie gwarantuje. Podpisałbyś umowę z kimś, kto wcale nie gwarantuje, że się z niej wywiąże, zastrzegając sobie możliwość zmiany warunków umowy w każdej chwili?

A mają zmiany warunków do dotrzymywania umów? Jak ktoś pierdoli w kółko te same głupoty, to dotrzymuje umowy?
Nauka obiecuje że stara się wszystko głosić jak najobiektywniej przy jak najlepszych potwierdzeniach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6794
Przeczytał: 52 tematy


PostWysłany: Sob 20:34, 09 Maj 2020    Temat postu: Re: Wiedza jako wątpliwy fundament światopoglądu

Michał Dyszyński napisał:
Dzięki wierze w to w teorię grawitacji jest sens pytać, czy

No i jedziemy z koksem - wiarę w teorii grawitacji porównujesz z wiarą w Zeusa.

Cytat:
pewien SYSTEM ROZUMOWANIA w ramach którego przyjmuje się:
- że kluczową dla człowieka sprawą jest jego świadomość i ODPOWIEDZIALNOŚĆ za wybory
- że to co wybieramy o nas świadczy, POZOSTAJE jako zasługa bądź wina- - że ma sens kategoryzowanie jako dobro i zło
- że to wszystko zachowa swą spójność, integralność, celowość, bo właśnie czuwa nad tym istota, która owej celowości jest gwarantem, czyli Bóg.

A jak się nie przyjmie, to wyniki będą inne.

Cytat:
A tak w ogóle, to nawet pytanie: czy wierzysz w Boga? już samo w sobie zawiera cały szereg wiar wcześniejszych:
- że odpowiadający rozumie o co chodzi w pytaniu
- że strony jakoś zgodnie rozumieją to, o czym mowa

Znowu mieszasz wszystkie możliwe wiary - tu nawet wiarę chodnikową.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6794
Przeczytał: 52 tematy


PostWysłany: Sob 20:38, 09 Maj 2020    Temat postu: Re: Wiedza jako wątpliwy fundament światopoglądu

Katolikus napisał:
Problem z twoimi zarzutami względem wiary jest taki, że stawiasz „mojej wierze” jakieś absurdalne oczekiwania i wymagania. A potem tryumfalnie sugerujesz, że „moja wiara” jest bezwartościowa, bo czegoś tam nie potrafi spełnić.

używając swojej wiary TAK SAMO jesteś bezradny jak nauka
- Nie ma czegoś takiego jak „używanie samej wiary”.

Dodatkowo swoją wiarą tak naprawdę niczego nie zbadasz
- wiara to nie akcelerator żeby można coś tym badać. Wiara to tylko efekt powstający w świecie, w którym poznający nie jest wszechwiedzący.

Twoja wiara nie daje żadnych odpowiedzi
- Pomyliła ci się wiara z nauczycielką w szkole. Za dużo e-lekcji?


Takie same wymagania stawiam twojej wierze, jak ty nauce. Nauka nie potrafi - twierdzisz ... twoja wiara też nie. Ale nauce można to wytykać - twojej wierze już nie.
Generalnie jakakolwiek krytyka jednego systemu względem drugiego ma sens wtedy, gdy ten drugi system potrafi coś, czego nie potrafi pierwszy.
Co zatem twój potrafi? Bo jak na razie tylko uciekasz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16045
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 21:57, 09 Maj 2020    Temat postu: Re: Wiedza jako wątpliwy fundament światopoglądu

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Dzięki wierze w to w teorię grawitacji jest sens pytać, czy

No i jedziemy z koksem - wiarę w teorii grawitacji porównujesz z wiarą w Zeusa.

Mogę porównać na nieskończoną właściwie liczbę sposobów.
Np. porównujmy wiare w Zeusa z wiarą w teorię grawitacji pod kątem wyjaśnienia, czy lwy mogą mieć biegnunkę.
- tu mamy równowagę, bo obie wiary nic na ten temat nie mają do powiedzenia.
Wykonałem Twoje zadania porównania tych wiar. Co by miało z tego wynikać?


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Sob 21:58, 09 Maj 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 25, 26, 27  Następny
Strona 3 z 27

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin