Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

nauka vs święte księgi
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Święte Księgi
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
O.K.




Dołączył: 05 Maj 2012
Posty: 1963
Przeczytał: 53 tematy


PostWysłany: Nie 13:07, 24 Mar 2019    Temat postu:

Wniosek jest taki, że nie ma żadnego powodu by odrzucać relacje Ewangelii o działalności, cudach i Zmartwychwstaniu Jezusa, ale jak ateista się uprze żeby w to nie wierzyć, to i tak nic go do tego nie przekona.

I każdy pozostanie przy swoim.


Ostatnio zmieniony przez O.K. dnia Nie 13:07, 24 Mar 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6025
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 13:08, 24 Mar 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:
anbo napisał:
Katolikus napisał:
Cytat:
I to byłoby na tyle jeśli mówimy o McDowellu jego argumentach.

Jeśli to prawda to radykalnie to zmieniłoby nasze rozumienie treści i znaczenia samego chrześcijaństwa. To oznaczałoby, że nikt nie może stwierdzić, co Jezus powiedział i zrobił. W takim przypadku ogromna część tradycyjnego nauczania chrześcijaństwa byłaby błędna i oparta na legendach :(

Próby są podejmowane, na przykład Geza Vermes w "Autentyczna Ewangelia Jezusa". To wszystko jednak to spekulacje. Problemy są już na etapie, jaki tekst przyjąć do interpretacji i jak on się ma do tekstu oryginalnego, którego nie ma? Drugi problem to jak oddzielić ziarno od plew, czyli czego nauczał Jezus, a co mu przypisano? Co jest nauką Jezusa, a co tylko tego interpretacją? Ostatni etap: jak zinterpretować to, co się uznało za naukę samego Jezusa? Na każdym etapie trzeba przyjąć pewne założenia, jakieś kryteria. Jak potem wynik końcowy zweryfikować? Nie ma jak.
Nie ma po co przeprowadzac takiej spekulacji, bo dla nas to obiekt debaty, a dla osoby wierzacej to podstawy wiary.

Byl swego czasu artykul w the National Geographic zadajacy pytanie czy Jezus istnial, i konluzja byla, ze nawet gdyby nie istnial [co jest prawdopodobne], to istnieje tradycja Jezusa wazna dla 2 miliardow ludzi. Porownujac, ze w roku 1920 wazna byla dla 600 000 ludzi, trend jest jednoznaczny.


I tutaj może się przydać termin. ISTNIEJE... :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6025
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 13:12, 24 Mar 2019    Temat postu:

O.K. napisał:
Wniosek jest taki, że nie ma żadnego powodu by odrzucać relacje Ewangelii o działalności, cudach i Zmartwychwstaniu Jezusa, ale jak ateista się uprze żeby w to nie wierzyć, to i tak nic go do tego nie przekona.

I każdy pozostanie przy swoim.


Dlaczego ateista ma się upierać. Ja po prostu czytam. Staram sie znaleźć tam jakąś ludzką prawdę. Ona tam jest. Prawda o człowieku.

Jest tam mnóstwo pięknych pieśni. emocji. Mądrości ludowych.nadziei na cud.
Tak jak mity greckie byly były i są natchnieniem dla sztuki dla artystów. Tak jest nim caly czas Biblia.


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Nie 13:18, 24 Mar 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Azael




Dołączył: 03 Cze 2016
Posty: 325
Przeczytał: 8 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 13:54, 24 Mar 2019    Temat postu:

O.K. napisał:
Wniosek jest taki, że nie ma żadnego powodu by odrzucać relacje Ewangelii o działalności, cudach i Zmartwychwstaniu Jezusa, ale jak ateista się uprze żeby w to nie wierzyć, to i tak nic go do tego nie przekona.


Jest mnóstwo dobrych powodów, aby traktować sceny z Ewangelii jako zbiór zapisanych mitów, a nie historie które wydarzyły się naprawdę. Te opisy mają głęboko symboliczne znaczenie, co oznacza po prostu mit. Świetnie uargumentował to Richard Carrier w debacie z W.L Craigiem (patrz od 21:15min)
https://www.youtube.com/watch?v=rCFuhlnsF9c
oraz tutaj
https://www.youtube.com/watch?v=bQmMFQzrEsc
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2354
Przeczytał: 23 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:55, 24 Mar 2019    Temat postu:

O.K. napisał:
Wniosek jest taki, że nie ma żadnego powodu by odrzucać relacje Ewangelii o działalności, cudach i Zmartwychwstaniu Jezusa, ale jak ateista się uprze żeby w to nie wierzyć, to i tak nic go do tego nie przekona.

Gdyby nie było żadnego powodu do odrzucenia relacji Ewangelii, to chrześcijaństwo nie byłoby tak podzielone. To nie ateiści ale sami chrześcijanie nie są w stanie dojść do ładu co jest prawdą, co interpretacją, a co zwykłym zmyśleniem. I pal licho współczesne ale już pierwotne chrześcijaństwo miało pomylone w głowach, ebionici, adopcjoniści, doketyści, marcjoniści itp, itd. Trzeba być ignorantem aby opowiadać o jasnym przekazie Ewangelii.

O.K. napisał:
I każdy pozostanie przy swoim.

Jak Ewangelie są pełne sprzeczności, to i pewnie, że każdy wybierze sobie to co mu pasuje i zostanie przy swoim.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8479
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:21, 24 Mar 2019    Temat postu:

mat napisał:
O.K. napisał:
Wniosek jest taki, że nie ma żadnego powodu by odrzucać relacje Ewangelii o działalności, cudach i Zmartwychwstaniu Jezusa, ale jak ateista się uprze żeby w to nie wierzyć, to i tak nic go do tego nie przekona.

Gdyby nie było żadnego powodu do odrzucenia relacji Ewangelii, to chrześcijaństwo nie byłoby tak podzielone. To nie ateiści ale sami chrześcijanie nie są w stanie dojść do ładu co jest prawdą, co interpretacją, a co zwykłym zmyśleniem. I pal licho współczesne ale już pierwotne chrześcijaństwo miało pomylone w głowach, ebionici, adopcjoniści, doketyści, marcjoniści itp, itd. Trzeba być ignorantem aby opowiadać o jasnym przekazie Ewangelii.

O.K. napisał:
I każdy pozostanie przy swoim.

Jak Ewangelie są pełne sprzeczności, to i pewnie, że każdy wybierze sobie to co mu pasuje i zostanie przy swoim.
Jeśli weźmiesz pod uwagę, że Biblia nie jest "natchnionym słowem Bożym", bo nie jest, lecz słownym przekazem ludzi zapisanym i kopiowanym przez innych ludzi z różnymi intencjami, to można używać Biblii welug własnej intencji. Dla przykładu, powołuje się na Mateusza Błogosławieństwa, bo jest w zawartości sporo inspirującej prawdy ale interpretować trzeba podobnie jak ja aby prawdę postrzegać - więc Biblia podobnie do jakiegokolwiek tekstu zapisanego przez kogoś to próba naszej intencji, bo w jej trakcie wychodzi z nas naturalnie, co utrwaliliśmy w podświadomości, bo tym jesteśmy plus nasza postawa wobec nazwijmy to roboczo "majestatu" naszych emocji i uczuć, bo guzika "off" nie ma :)

Wycinek:

3 Blessed are the poor in spirit, for theirs is the kingdom of Heaven. – Although the term “poor in spirit” may be interpreted as pertaining to a person deficient in spirituality, the author provides the meaning of “being poor in spirit” as the state opposite to “rich in pride” and indicates that there is no capacity to absorb any new content in a full cup (Winston, 2002, p. 22). Dame and Gedmin (2013) discuss pride as a “loss of connection to reality” (p. 42) by those who overemphasize their talents, capabilities, and achievements for personal gains such as, among others, attention and praise. The authors reference humility as an antidote for the state of being too proud. In this context, the path to humility encompasses six steps such as recognizing what one does not know, managing one’s own publicity with modesty, respecting the competition, promoting the spirit of service to others, being receptive and attentive to unorthodox ideas, and being curious. The authors also suggest an anonymous 360 degree performance review for a leader to have an opportunity to evaluate his or her performance with a coach based on feedback from all directions to verify how closely the leader’s self-perception matches reality to close any potential gaps. -> 3 Błogosławieni ubodzy w duchu, gdyż do nich należy królestwo niebieskie. - Chociaż termin „ubogi w duchu” może być interpretowany jako odnoszący się do osoby pozbawionej duchowości, autor podaje znaczenie „bycia ubogim w duchu” jako stanu przeciwnego do „bogatego w dumę” i wskazuje, że nie ma zdolności wypelnienia nową zawartość pełnego kubka (Winston, 2002, s. 22). Dame i Gedmin (2013) omawiają dumę jako „utratę połączenia z rzeczywistością” (s. 42) przez tych, którzy przeceniają swoje talenty, zdolności i osiągnięcia dla osobistych korzyści, takich jak, między innymi, uwaga i pochwała. Autorzy odnoszą się do pokory jako antidotum na stan zbyt dumny. W tym kontekście droga do pokory obejmuje sześć kroków, takich jak rozpoznanie tego, czego się nie wie, zarządzanie własnym wizerunkeim ze skromnością, poszanowanie konkurencji, promowanie ducha służby/pomocy innym, bycie otwartym i uważnym na niekonwencjonalne pomysły, i bycie ciekawym . Autorzy sugerują również anonimowy przegląd wyników produktywnosci 360 stopni (menedzera, podwladnych, kontrahentow, wspolpracownikow, klientow, etc.) dla lidera, aby mieć możliwość oceny jego wyników na podstawie opinii ze wszystkich kierunków oceny produktywnosci, aby sprawdzić, jaka jest rozbieznosc postrzeganie siebie przez lidera (osobowosc wyidealizowana) a postrzeganiu przez lidera otoczenie/osobowosc zrealizowana aby zamknąć wszelkie potencjalne luki.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 708
Przeczytał: 26 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:51, 24 Mar 2019    Temat postu:

mat napisał:
Gdyby nie było żadnego powodu do odrzucenia relacji Ewangelii, to chrześcijaństwo nie byłoby tak podzielone. To nie ateiści ale sami chrześcijanie nie są w stanie dojść do ładu co jest prawdą, co interpretacją, a co zwykłym zmyśleniem. I pal licho współczesne ale już pierwotne chrześcijaństwo miało pomylone w głowach, ebionici, adopcjoniści, doketyści, marcjoniści itp, itd. Trzeba być ignorantem aby opowiadać o jasnym przekazie Ewangelii.


Te grupy religijne, które wymieniłeś to skutek tego, że ludziom grzały się mózgi, gdy mieli zaakceptować przekonanie, że Jezus jest Bogiem i człowiekiem jednocześnie. Więc próbowali stworzyć koncepcje Jezusa, którą będą wstanie zaakceptować. To nie problem z Ewangeliami jak sugerujesz, ale z ludzkim myśleniem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8479
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 23:08, 24 Mar 2019    Temat postu:

Katolikus napisał:
mat napisał:
Gdyby nie było żadnego powodu do odrzucenia relacji Ewangelii, to chrześcijaństwo nie byłoby tak podzielone. To nie ateiści ale sami chrześcijanie nie są w stanie dojść do ładu co jest prawdą, co interpretacją, a co zwykłym zmyśleniem. I pal licho współczesne ale już pierwotne chrześcijaństwo miało pomylone w głowach, ebionici, adopcjoniści, doketyści, marcjoniści itp, itd. Trzeba być ignorantem aby opowiadać o jasnym przekazie Ewangelii.


Te grupy religijne, które wymieniłeś to skutek tego, że ludziom grzały się mózgi, gdy mieli zaakceptować przekonanie, że Jezus jest Bogiem i człowiekiem jednocześnie. Więc próbowali stworzyć koncepcje Jezusa, którą będą wstanie zaakceptować. To nie problem z Ewangeliami jak sugerujesz, ale z ludzkim myśleniem.
Bez przesady. Nawet sie nad tym nie zastanawiali tylko czynili co patriarcha kazal, bo przeciez mogl w gniewie zabic i nic mu za to nie grozilo. A jak za autoryzache zabral sie w roku 325 cesarz Konstantyn i spolka z nieistniejaca odpowiedzialnoscia i nieograniczona wladza, to wyboru nie bylo zadnego, bo "ogien i miecz" byl w stanie poradzic sobie z nieposluszenstwem.

Przybicie do drzwi kosciola w Witemberdze 31 pazdziernika 1517 roku 95 roszczen przez Marcina Lutra to byl niesamowity akt odwagi w kontekscie faktu, ze inkwizycja przestala funkcjonowac 15 lipca 1834 roku.

Pamietam w PRL'u w czasie harcerstwa (lata 70-te) chodzilam z kolezankami sprzatac ogrod starej kobiety. Byla analfabetka. Tak bogobojna, ze ostatnia zlotowke leciala dac ksiedzu do sasiedniej wioski. Chuda byla jak tyka i tak sie katolickiego Boga bala, ze odkupienie nabywala za pieniadze, jajka kurze, i co miala w inwentarzu. Nasza historyczka w szkole podstawowej byla ateistka nalezaca do partii. Wiele opowiadala jak mieszkala u tej kobiety na stancji jako panna uczaca w szkole zanim wyszla za maz i wyprowadzila sie. Ta kobieta umarla powolna smiercia glodowa w "imie Boze".


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Nie 23:12, 24 Mar 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6025
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 5:03, 25 Mar 2019    Temat postu:

Dyskurs:
Cytat:
Gdyby nie było żadnego powodu do odrzucenia relacji Ewangelii, to chrześcijaństwo nie byłoby tak podzielone. To nie ateiści ale sami chrześcijanie nie są w stanie dojść do ładu . Wiele opowiadala jak mieszkala u tej kobiety na stancji jako panna uczaca w szkole zanim wyszla za maz i wyprowadzila sie. Ta kobieta umarla powolna smiercia glodowa w "imie Boze".


A opowiadała o tym, że wzięła ślub kościelny mimo, że była ateistką? :wink:


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Pon 17:38, 25 Mar 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 2832
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:41, 25 Mar 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Przybicie do drzwi kosciola w Witemberdze 31 pazdziernika 1517 roku 95 roszczen przez Marcina Lutra to byl niesamowity akt odwagi w kontekscie faktu, ze inkwizycja przestala funkcjonowac 15 lipca 1834 roku.

To nie był akt odwagi ale pychy, Inkwizycja nie była taka straszna, no chyba że tylko hiszpańska, natomiast to następcy Lutra palili swoich przeciwników i "czarownice" na stosach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2354
Przeczytał: 23 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:40, 25 Mar 2019    Temat postu:

Katolikus napisał:
mat napisał:
Gdyby nie było żadnego powodu do odrzucenia relacji Ewangelii, to chrześcijaństwo nie byłoby tak podzielone. To nie ateiści ale sami chrześcijanie nie są w stanie dojść do ładu co jest prawdą, co interpretacją, a co zwykłym zmyśleniem. I pal licho współczesne ale już pierwotne chrześcijaństwo miało pomylone w głowach, ebionici, adopcjoniści, doketyści, marcjoniści itp, itd. Trzeba być ignorantem aby opowiadać o jasnym przekazie Ewangelii.

Te grupy religijne, które wymieniłeś to skutek tego, że ludziom grzały się mózgi, gdy mieli zaakceptować przekonanie, że Jezus jest Bogiem i człowiekiem jednocześnie. Więc próbowali stworzyć koncepcje Jezusa, którą będą wstanie zaakceptować. To nie problem z Ewangeliami jak sugerujesz, ale z ludzkim myśleniem.

Chrześcijanom z wielu powodów mogły grzać się mózgi, także wtedy gdy mieli zaakceptować przekonanie, że Jezus miał być mesjaszem a przegrał ginąc podłą śmiercią. Więc próbowali stworzyć koncepcje Jezusa, którą będą wstanie zaakceptować. I pach, mamy ewangelie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 708
Przeczytał: 26 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:36, 26 Mar 2019    Temat postu:

mat napisał:
Katolikus napisał:
mat napisał:
Gdyby nie było żadnego powodu do odrzucenia relacji Ewangelii, to chrześcijaństwo nie byłoby tak podzielone. To nie ateiści ale sami chrześcijanie nie są w stanie dojść do ładu co jest prawdą, co interpretacją, a co zwykłym zmyśleniem. I pal licho współczesne ale już pierwotne chrześcijaństwo miało pomylone w głowach, ebionici, adopcjoniści, doketyści, marcjoniści itp, itd. Trzeba być ignorantem aby opowiadać o jasnym przekazie Ewangelii.

Te grupy religijne, które wymieniłeś to skutek tego, że ludziom grzały się mózgi, gdy mieli zaakceptować przekonanie, że Jezus jest Bogiem i człowiekiem jednocześnie. Więc próbowali stworzyć koncepcje Jezusa, którą będą wstanie zaakceptować. To nie problem z Ewangeliami jak sugerujesz, ale z ludzkim myśleniem.

Chrześcijanom z wielu powodów mogły grzać się mózgi, także wtedy gdy mieli zaakceptować przekonanie, że Jezus miał być mesjaszem a przegrał ginąc podłą śmiercią. Więc próbowali stworzyć koncepcje Jezusa, którą będą wstanie zaakceptować. I pach, mamy ewangelie.


Zginął podłą śmiercią, ale nie przegrał, bo zmartwychwstał, a najlepszym, namacalnym, uwiarygadniającym to dowodem jest Całun Turyński, który jest zgodny z podaniami Ewangelii o męce i śmierci Jezusa. Nie jest możliwe, aby Całun Turyński był średniowiecznym malowidłem. Większość naukowców zgadza się, że krwawe plamy pochodzą od istoty ludzkiej nie zostały celowo naniesione na płótno, ponieważ znaleziono także ślady po bezbarwnej surowicy krwi. Żaden średniowieczny fałszerz nie zdołałby nałożyć tego materiału, którego obecność można było wykryć dopiero setki lat później wraz z odkryciem fotografii ultrafioletowej. Wątpliwe jest też, że wiedziano wówczas o tym, iż kciuki krzyżowanych przez Rzymian ludzi składały się do wnętrza dłoni, co wyraźnie widać na Całunie Turyńskim. Zatem można spokojnie wykluczyć teorię o tym, jakoby płótno było dziełem malarza. Co więcej, sceptycy, którzy próbowali stworzyć wierną kopię całunu przy użyciu technik dostępnych przed wiekami, musieli uznać, że nie są w stanie tego dokonać.

[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Katolikus dnia Wto 21:41, 26 Mar 2019, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8479
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 0:23, 27 Mar 2019    Temat postu:

Andy72 napisał:
Dyskurs napisał:
Przybicie do drzwi kosciola w Witemberdze 31 pazdziernika 1517 roku 95 roszczen przez Marcina Lutra to byl niesamowity akt odwagi w kontekscie faktu, ze inkwizycja przestala funkcjonowac 15 lipca 1834 roku.

To nie był akt odwagi ale pychy, Inkwizycja nie była taka straszna, no chyba że tylko hiszpańska, natomiast to następcy Lutra palili swoich przeciwników i "czarownice" na stosach.
Sorry ale musze Cie z koniecznosci "zagiac", bo historie USA mam w "malym paluszku". Mylisz Purytanow czyli angielskich kalwinistow a obecnie kongregacjonalistow z protestantami. Purytanie odseparowali sie w trakcie angielskiej reformacji od Kościoła anglikańskiego (ten zas uformowany zostal przez krola Henryka VIII separujac sie od Watykanu) zarówno w kwestiach doktrynalnych, jak i politycznych. Jesli wezmiesz pod uwage, ze Purytanie przyplyneli do nowych terytorow (obecnie stan Massachusetts w USA) w poszukiwaniu wolnosci religijnej a ich potomstwo moglo bawic sie li tylko w ich kosciol i szkole gdzie nauczano wartosci purytanskich, to nie zdziwi Cie dlaczego uposazony Roger Williams wykupil ziemie od szczepu Narragansett (obecny stan Rhode Island) i zalozyl kolonie [iRhode Island and Providence Plantations[/i], gdzie wolnosc wyznania istniala od poczatku i istnieje do dzis.

Wiec jesli chcesz prawidlowo umiescic Purytanow/kongregacjonalistow w spekrum chrzescijanstwa to bedzie tak posrodku katolicyzmu (chrzescijanska prawica), protestantyzmu (chrzescijanska lewica) a kosciol prawoslawny (grecki i rosyjski), moze byc uzyty jako "slaczek", bo ciut podobny do chrzescijanstwa ale ciut ciut nie) :)


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Śro 0:27, 27 Mar 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8479
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 0:36, 27 Mar 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Dyskurs:
Cytat:
Gdyby nie było żadnego powodu do odrzucenia relacji Ewangelii, to chrześcijaństwo nie byłoby tak podzielone. To nie ateiści ale sami chrześcijanie nie są w stanie dojść do ładu . Wiele opowiadala jak mieszkala u tej kobiety na stancji jako panna uczaca w szkole zanim wyszla za maz i wyprowadzila sie. Ta kobieta umarla powolna smiercia glodowa w "imie Boze".


A opowiadała o tym, że wzięła ślub kościelny mimo, że była ateistką? :wink:
Nie, historyczka byla zagorzala ateistka i nie miala slubu koscielnego. Praktycznie to wszyscy nauczyciele w szkole podstawowej na wsi z 300 numerami domow i pewnie okolo 1 000 mieszkancow to byli ateisci. Dyrektor i matematyk, jego zona polonistka, nauczycielka rosyjskiego, geografii, wuefista, fizyczka, chemiczka - mielismy import ateistycznej kadry nauczycielskiej z innych regionow spoza Podkarpacia. Poniewaz nikt im nie mogl "podskoczyc", bo z marszu polecialyby oceny ze sprawowania i przedmiotow ktore uczyli, wiec mieli akceptacje spoleczna zagwarantowana :)

I "kliki" funkcjonowaly idealnie. Jak polonistka wywolala mnie do odpowiedzi po nazwisku, to wiedzalam, ze starszy Brat cos powiedzial albo na polskim albo na historii, bo panie sie przyjaznily. A poniewaz polonistka nie lubila pani od geografii, bo podobala sie jej mezowi dyrektorowi, to moglam sie do niej wyzalic, bo potrafilam wypowiadac zagraniczne nazwy miast, jezior, rzek, gor, etc. w oryginalnych jezykach wiec mnie bardzo lubila.

Takie to byly w PRL'u "buty" i jak widac niewiele sie zmienilo :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6025
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 3:36, 29 Mar 2019    Temat postu:

Gdzie była ta niezwykła miejscowość??
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8479
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 4:07, 29 Mar 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Gdzie była ta niezwykła miejscowość??


[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Wielki Piatek
https://youtu.be/ykgljsCBY6I

Wielka Sobota
https://youtu.be/WNusWZpnGqw

Wielka Niedziela
https://youtu.be/nRaaQvLerGo
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Azael




Dołączył: 03 Cze 2016
Posty: 325
Przeczytał: 8 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 23:47, 13 Kwi 2019    Temat postu:

Ciąg dalszy refleksji odnośnie tematu.
Fundamentem nauki jest 'obserwowana' rzeczywistość. Nauka opiera się na zgodności teorii z obserwacjami. Systemy religijne także twierdzą, że bazują na rzeczywistości dlaczego więc dochodzą do innych wniosków niż nauka? Tak twierdzą, co oczywiście nie znaczy, że tak jest. Pytanie do sfińskich teistów: Czy nie widzicie problemu w tym, że waszych religijnych teorii nie można w żaden sposób sprawdzić z rzeczywistością?

Wiadomo, że nauka też nie jest żadnym gwarantem absolutnie pewnych twierdzeń, ale wiedza naukowa DZIAŁA. Nawet jeżeli przykładowo koncepcja opisująca fale elektromagnetyczne nie jest 'absolutnie prawdziwa', to i tak m.in. na jej podstawie mój router działa jak trzeba, i to wystarcza do stosowania nauki jako narzędzia.

A jak jest z religią? nie działa, żadne przekonanie religijne nie jest użyteczne, nie przewiduje poprawnie przyszłości, nie daje wymiernych efektów przy zastosowaniu, nie pozwala skutecznie realizować celów. Jedyne co może w religii jeszcze działać to wizje zycia po śmerci, ale akurat żywi nigdy nie stwierdzą czy faktycznie to działa (i smiem przypuszczać, że tylko dlatego w ogóle jeszcze nie zostało wykluczone, ze "może" hipotetycznie działać).
Czasem tu teiści argumentują, że religia też na swój sposób działa, jej twierdzenia dają pewne przewidywania na sposób subiektywny, bo np. wierząc w przekonanie religijne x osoba staje się szczęśliwa. Ale czy na pewno to myślenie jest poprawne? Przykładowo przekonanie religijne P na temat tego, że "jeżeli X, to Y" oraz tłumaczące dlaczego tak sie dzieje, działałoby wtedy, gdy faktycznie byłoby tak, że "jeżeli X to Y" oraz faktycznie dobrze tłumaczyło dlaczego tak się dzieje (chociażby w ten sposób abyśmy byli w stanie ten mechanizm skutecznie wykorzystywać, w sposób powtarzalny odróżnialny od przypadku). Natomiast teiści najczęściej mowią o sytuacji, gdy wierzący w P osiągnie stan A, Albo gdy społeczeństwo wierzące ze P osiąga stan A. Ale osiągnięcie stanu A nie jest treścią przekonania P. Więc jeżeli wierzący w P osiąga stan A to nie oznacza ze przekonanie P działa, nawet jeżeli osiągnięcie stanu A jest skutkiem wiary w P.
To tylko oznacza, że działa przekonanie "wierzący w P osiągną stan A" i jest niezależne od działania samego P.

Problem z religią jaki też jest to to, że religia nie dopuszcza jakichkolwiek teorii zewnętrznych, które w jakikolwiek sposób falsyfikują jej teorie. Falsyfikacja jakichkolwiek dogmatów religijnych obaliłaby wiarygodność całego systemu teorii.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6025
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 7:25, 14 Kwi 2019    Temat postu:

Cytat:
Problem z religią jaki też jest to to, że religia nie dopuszcza jakichkolwiek teorii zewnętrznych, które w jakikolwiek sposób falsyfikują jej teorie. Falsyfikacja jakichkolwiek dogmatów religijnych obaliłaby wiarygodność całego systemu teorii


To nie jest problem religii, to jej istota i piękno.
Religia może być piękna.

Naukowiec, który bada święte księgi nie bada w istocie wiarygodności.
Bada różne rzeczy na przykład to czy Jezus żył gdzieś tam ale NIE znajdzie odpowiedzi na pytanie czy JEST Bogiem.


[link widoczny dla zalogowanych]

Dostałem kiedyś list od studenta z Japonii. Pisał mniej więcej tak: „Nie wiem prawie nic o kulturze chrześcijańskiej. Nie wiem nic o Maryi Dziewicy i Jezusie Chrystusie. Ale pojechałem do Rzymu, zobaczyłem Pietę Michała Anioła i się rozpłakałem. Czy może Pan to wytłumaczyć?”. Nie trzeba mieć wiedzy o chrześcijaństwie, żeby odczytać ból wyryty przez Michała Anioła na twarzy Maryi. W ogóle uważam, że Pietà to naprawdę niezwykłe dzieło. Nikt nigdy nie zrobił niczego podobnego…


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Nie 7:41, 14 Kwi 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2204
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 17:15, 14 Kwi 2019    Temat postu:

Azael napisał:
Ciąg dalszy refleksji odnośnie tematu.
Fundamentem nauki jest 'obserwowana' rzeczywistość. Nauka opiera się na zgodności teorii z obserwacjami. Systemy religijne także twierdzą, że bazują na rzeczywistości dlaczego więc dochodzą do innych wniosków niż nauka? Tak twierdzą, co oczywiście nie znaczy, że tak jest. Pytanie do sfińskich teistów: Czy nie widzicie problemu w tym, że waszych religijnych teorii nie można w żaden sposób sprawdzić z rzeczywistością?


Pokaż więc gdzie niby masz ten dostęp do tak zwanej "rzeczywistości" i co to w ogóle jest. Bo ja w życiu nie widziałem ateisty, który byłby to w stanie zrobić lub choćby zdefiniować czym jest owa tajemnicza "rzeczywistość"

Azael napisał:
Wiadomo, że nauka też nie jest żadnym gwarantem absolutnie pewnych twierdzeń, ale wiedza naukowa DZIAŁA. Nawet jeżeli przykładowo koncepcja opisująca fale elektromagnetyczne nie jest 'absolutnie prawdziwa', to i tak m.in. na jej podstawie mój router działa jak trzeba, i to wystarcza do stosowania nauki jako narzędzia


Działały też błędne teorie naukowe i nawet do dziś działają

[link widoczny dla zalogowanych]

"Działanie" czegokolwiek nie jest więc żadnym wyznacznikiem prawdy o świecie. Działać może nawet fałsz i dowolna bzdura, a nawet oszustwo. Koncepcja "działania", czyli argument ostatniej deski ratunku dla ateistów, jest kompletnie pusty epistemologicznie. Również dlatego, że samo pojęcie "działania" jest tylko i wyłącznie arbitralnym konstruktem mentalnym i niczym więcej. Zwolennik ekstremalnej ekologii może powiedzieć, że zatrucie wszystkich rzek cyjankiem i wybicie ludzi jest "działaniem skutecznym" ponieważ zatruwają oni środowisko, które trzeba chronić. Z kolei zwolennik stylu długiego i zdrowego życia zaprzeczy mu i powie, że "skuteczne działanie" to takie, które zapobiegnie planom wspomnianego ekologa. Jak widać, takie pojęcie jak "działanie" czegoś jest ustalane wyłącznie arbitralnie i nie ma żadnej wartości jako argument epistemologiczny

Równie kiepsko jest z drugim ateistycznym kryterium o nazwie "przewidywalność". To kryterium samo nie jest testowalne przy pomocy żadnej przewidywalności więc wywala się samo na sobie. Nie wiadomo dlaczego "przewidywalność" miałaby zaświadczać o czymkolwiek i jest to wyłącznie arbitralne. Do tego nie da się określić ile razy coś ma się powtórzyć i nigdy nie jest tak, że coś w ogóle się powtarza bo nigdy nie zachodzą od nowa wszystkie te same okoliczności. Nie wspominam już o tym, że poprawne przewidywania miały również błędne teorie naukowe, takie jak chemiczne i fizyczne teorie eterów oraz teoria geocentryczna (i to nie jedyne przykłady). Tak więc kryterium "przewidywalności" jest puste i nie rozstrzyga w sumie o niczym gdyż jest najeżone całą masą problemów epistemologicznych

Azael napisał:
A jak jest z religią? nie działa, żadne przekonanie religijne nie jest użyteczne, nie przewiduje poprawnie przyszłości, nie daje wymiernych efektów przy zastosowaniu, nie pozwala skutecznie realizować celów. Jedyne co może w religii jeszcze działać to wizje zycia po śmerci, ale akurat żywi nigdy nie stwierdzą czy faktycznie to działa (i smiem przypuszczać, że tylko dlatego w ogóle jeszcze nie zostało wykluczone, ze "może" hipotetycznie działać)


Koncepcja "działania" jest czysto arbitralna więc z tego, że ateista nie wykrył, że religia "działa" nie wynika nic więcej niż to, że ateista tego nie wykrył. Dla teisty religia może działać na miliony sposobów. Skoro i tak jest to ustalane subiektywnie, to czemu nie. Na przykład teista może sobie powiedzieć, że religia ma skuteczne przewidywania bo Jezus głosił, że Jego nauka dotrze na cały świat i chrześcijanie będą prześladowani, co się sprawdziło

Azael napisał:
Czasem tu teiści argumentują, że religia też na swój sposób działa, jej twierdzenia dają pewne przewidywania na sposób subiektywny, bo np. wierząc w przekonanie religijne x osoba staje się szczęśliwa. Ale czy na pewno to myślenie jest poprawne? Przykładowo przekonanie religijne P na temat tego, że "jeżeli X, to Y" oraz tłumaczące dlaczego tak sie dzieje, działałoby wtedy, gdy faktycznie byłoby tak, że "jeżeli X to Y" oraz faktycznie dobrze tłumaczyło dlaczego tak się dzieje (chociażby w ten sposób abyśmy byli w stanie ten mechanizm skutecznie wykorzystywać, w sposób powtarzalny odróżnialny od przypadku). Natomiast teiści najczęściej mowią o sytuacji, gdy wierzący w P osiągnie stan A, Albo gdy społeczeństwo wierzące ze P osiąga stan A. Ale osiągnięcie stanu A nie jest treścią przekonania P. Więc jeżeli wierzący w P osiąga stan A to nie oznacza ze przekonanie P działa, nawet jeżeli osiągnięcie stanu A jest skutkiem wiary w P.
To tylko oznacza, że działa przekonanie "wierzący w P osiągną stan A" i jest niezależne od działania samego P


To tylko jakiś Strawman bo teista wcale nie musi tak twierdzić. Poza tym można by ten sam zarzut postawić każdej teorii naukowej gdyż zgodnie z tezą Duhema nigdy nie potwierdzamy samej teorii ale tylko i wyłącznie jej niezależne kosekwencje

Azael napisał:
Problem z religią jaki też jest to to, że religia nie dopuszcza jakichkolwiek teorii zewnętrznych, które w jakikolwiek sposób falsyfikują jej teorie. Falsyfikacja jakichkolwiek dogmatów religijnych obaliłaby wiarygodność całego systemu teorii.


Falsyfikacjonizm to generalnie bullshit więc ten twój zarzut jest tak samo do luftu jak wszystkie powyższe

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Wto 9:07, 16 Kwi 2019, w całości zmieniany 9 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4415
Przeczytał: 58 tematów


PostWysłany: Pon 12:03, 15 Kwi 2019    Temat postu:

fedor napisał:
Na przykład teista może sobie powiedzieć, że religia ma skuteczne przewidywania bo Jezus głosił, że Jego nauka dotrze na cały świat i chrześcijanie będą prześladowani, co się sprawdziło

A naganiacz forexowy ma absolutną wiedzę, co się stanie na rynku, bo raz udało mu się przewidzieć, że na kolejnej sesji USD wzrośnie względem CHF.
Niech mi taki teista teraz cokolwiek przewidzi przy pomocy swojej religii, jak ja np. mogę przewidzieć, kiedy będzie następne zaćmienie Słońca.


Bo tak naprawdę mowa o permanentnej możliwości przewidywania (czym właśnie manifestuje się to niesamowite "działanie"), a nie okazjonalne przewidzenie kiedyś, co się stanie.
Pomijając fakt, że każda fałszywa religia głosi, że ogarnie cały świat i w końcu przecież którejś się to uda. Niezły dowód na jej "sprawdzalność".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4415
Przeczytał: 58 tematów


PostWysłany: Pon 12:03, 15 Kwi 2019    Temat postu:

fedor napisał:
Na przykład teista może sobie powiedzieć, że religia ma skuteczne przewidywania bo Jezus głosił, że Jego nauka dotrze na cały świat i chrześcijanie będą prześladowani, co się sprawdziło

A naganiacz forexowy ma absolutną wiedzę, co się stanie na rynku, bo raz udało mu się przewidzieć, że na kolejnej sesji USD wzrośnie względem CHF.
Niech mi taki teista teraz cokolwiek przewidzi przy pomocy swojej religii, jak ja np. mogę przewidzieć, kiedy będzie następne zaćmienie Słońca.


Bo tak naprawdę mowa o permanentnej możliwości przewidywania (czym właśnie manifestuje się to niesamowite "działanie"), a nie okazjonalne przewidzenie kiedyś, co się stanie.
Pomijając fakt, że każda fałszywa religia głosi, że ogarnie cały świat i w końcu przecież którejś się to uda. Niezły dowód na jej "sprawdzalność".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Azael




Dołączył: 03 Cze 2016
Posty: 325
Przeczytał: 8 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 16:40, 15 Kwi 2019    Temat postu:

fedor napisał:
Pokaż więc gdzie niby masz ten dostęp do tak zwanej "rzeczywistości" i co to w ogóle jest. Bo ja w życiu nie widziałem ateisty, który byłby to w stanie zrobić lub choćby zdefiniować czym jest owa tajemnicza "rzeczywistość"


To raczej sobie powinieneś zadać pytanie, gdzie masz dostęp do tej rzeczywistości, na temat której wypowiada się twoja religia i co to w ogóle jest. Bo w życiu nie widziałem teisty, który byłby wstanie to zrobić. A jak dobrze się wczytasz to właśnie swoje uwagi kieruje do teistów bo to wy twierdzicie, że wasze systemy religijne bazują na tej jedynej i ostatecznej rzeczywistości.

fedor napisał:
Działały też błędne teorie naukowe i nawet do dziś działają

sam nieraz podkreślałem i tu też to sugeruję teoria może być błedna, ale wazne ze działa, więc zwracasz mi uwagę na coś, o czym sam wiem.

działanie nie jest arbitralnym konstruktem, bo jest oparte przede wszystkim o skuteczność w zaspokajaniu naszych potrzeb. Oczywiście możesz odrzucać naukę, nikt ci nie broni, ale dlaczego korzystasz z jej wiedzy np. zeby pisać te rzeczy w internecie, skoro ta wiedza może być fałszywa? No chyba, ze masz jakis lepszy sposób poznania prawdy o rzeczywistosci, to słucham. Jestem bardzo ciekaw. :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2204
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:20, 15 Kwi 2019    Temat postu:

Azael napisał:
fedor napisał:
Pokaż więc gdzie niby masz ten dostęp do tak zwanej "rzeczywistości" i co to w ogóle jest. Bo ja w życiu nie widziałem ateisty, który byłby to w stanie zrobić lub choćby zdefiniować czym jest owa tajemnicza "rzeczywistość"


To raczej sobie powinieneś zadać pytanie, gdzie masz dostęp do tej rzeczywistości, na temat której wypowiada się twoja religia i co to w ogóle jest. Bo w życiu nie widziałem teisty, który byłby wstanie to zrobić. A jak dobrze się wczytasz to właśnie swoje uwagi kieruje do teistów bo to wy twierdzicie, że wasze systemy religijne bazują na tej jedynej i ostatecznej rzeczywistości


Odbiłeś tu tylko piłeczkę i tym samym właśnie potwierdziłeś, że poległeś na dzień dobry na tym zarzucie. Co do mojej religii to ona jest wiarą i nie opiera się na bezspornym dostępie do wiedzy o rzeczywistości. Natomiast ty jako ateista wraz ze swymi kompanami ateistami twierdzisz, że masz właśnie wiedzę, czyli coś lepszego niż wiara. I w takich momentach widać, że jednak tego nie masz

Azael napisał:
fedor napisał:
Działały też błędne teorie naukowe i nawet do dziś działają

sam nieraz podkreślałem i tu też to sugeruję teoria może być błedna, ale wazne ze działa, więc zwracasz mi uwagę na coś, o czym sam wiem


Skoro nawet błędna teoria może "działać" i mieć poprawne przewidywania (tak jak choćby fizyczne i chemiczne teorie eterów lub równie błędna teoria geocentryczna) to nie powinieneś od tej pory używać "działania" jako argumentu w sporze światopoglądowym o prawdę lub wyższość wiedzy nad wiarą gdyż ten argument jest po prostu pusty

Azael napisał:
działanie nie jest arbitralnym konstruktem, bo jest oparte przede wszystkim o skuteczność w zaspokajaniu naszych potrzeb


A nasze potrzeby są określane arbitralnie właśnie przy pomocy mentalnych konstruktów

Azael napisał:
Oczywiście możesz odrzucać naukę, nikt ci nie broni, ale dlaczego korzystasz z jej wiedzy np. zeby pisać te rzeczy w internecie, skoro ta wiedza może być fałszywa?


Bo taki mam kaprys. Równie dobrze mógłbym mieć kaprys odwrotny. "Działałby" on wtedy inaczej. Pragmatyczna teoria prawdy zakłada, że prawdziwość czegoś jest określana jedynie podług naszych potrzeb. A nasze potrzeby mogą sobie wzajemnie zaprzeczać. Tak więc nie wyznaczają one prawdy eo ipso i są jedynie prawdami subiektywnymi, życzeniowymi, tymczasowymi. Poczytaj sobie samych pragmatystów

Idiotizol napisał:
Niech mi taki teista teraz cokolwiek przewidzi przy pomocy swojej religii, jak ja np. mogę przewidzieć, kiedy będzie następne zaćmienie Słońca.

Bo tak naprawdę mowa o permanentnej możliwości przewidywania (czym właśnie manifestuje się to niesamowite "działanie"), a nie okazjonalne przewidzenie kiedyś, co się stanie


"Przewidywanie" zaćmienia Słońca jest tak samo okazjonalne jak przewidywanie religii o jej rozroście bo indukcja jest spartolona logicznie przy każdej próbie uzasadnienia jej. Ale ty jesteś tylko tępym botem więc czemu miałbyś na to w ogóle wpaść


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Wto 14:33, 10 Wrz 2019, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Azael




Dołączył: 03 Cze 2016
Posty: 325
Przeczytał: 8 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:07, 15 Kwi 2019    Temat postu:

Fedor,

no mógłbyś hipotetycznie mieć taki kaprys i nikt ci tego nie broni, więc o co chodzi? Po prostu wtedy nie przyjmiesz takiego samego kryterium i tyle. Ciekaw byłbym tylko konsekwencji, ale mniejsza o to :D

Spór dotyczy każdej płaszczyzny, także tej pragmatycznej, wiec nie wiem czemu mielibyśmy ją pomijać, zwłaszcza że jest bardzo ważna, bo dążenie do realizacji potrzeb jest motorem naszego działania. Wyższość na tej płaszczyźnie jest bardzo ważna, a jest na niej jeden do zera (albo milion do zera) dla nauki. Pytanie czy na jakimś innym polu nauka przegrywa? Czy w ogóle jest jakaś inna sensowna płaszczyzna? Pominąłeś moje pytanie o lepsze sposoby poznania rzeczywistości (pytam o dowolną płaszczyznę), więc słucham. Bo jeśli nie ma innej płaszczyzny to o wyniku sporu decyduje jedyna jaką jesteśmy w stanie ewaluować, a wynik na niej już podałem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2204
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:50, 15 Kwi 2019    Temat postu:

Azael napisał:
a jest na niej jeden do zera (albo milion do zera) dla nauki


To tylko twój pusty i arbitralny osąd. W ogóle nie wiadomo czy nauka cokolwiek poprawnie poznaje, a o to się przecież spieramy. Nawet Einstein przyznawał, że założenie o tym, iż nauka cokolwiek poznaje jest jedną wielką tajemnicą. I nie wyskakuj mi znowu z tym pragmatycznym sofizmem, że po przyjęciu pewnych arbitralnych kryteriów celu ona "działa", bo dostałeś już przykłady na to, że "działać" może nawet fałsz, błąd i oszustwo jeśli tylko odpowiednio skalibrujemy jakieś kryteria. Praxis nie równa się episteme. Niestety

Azael napisał:
Pytanie czy na jakimś innym polu nauka przegrywa? Czy w ogóle jest jakaś inna sensowna płaszczyzna? Pominąłeś moje pytanie o lepsze sposoby poznania rzeczywistości (pytam o dowolną płaszczyznę), więc słucham


W ogóle nie wziąłeś pod uwagę tego, że twoje założenie o istnieniu jakichkolwiek sposobów poznania rzeczywistości może być nadmiarowe. Jako ateista nie masz nawet skąd wziąć tezy, że w ogóle masz dane jakiekolwiek poznanie. To twoje założenie jest czysto nadmiarowe bo nie masz go nawet skąd wziąć

Azael napisał:
Bo jeśli nie ma innej płaszczyzny to o wyniku sporu decyduje jedyna jaką jesteśmy w stanie ewaluować, a wynik na niej już podałem.


Z braku alternatywy wnioskujesz o sensowności jedynej alternatywy jaką masz, co znowu jest wzięte przez ciebie z sufitu. Nie wiesz czy nauka w ogóle cokolwiek poznaje lecz mimo to zakładasz, że jest najlepsza bo nie widzisz alternatywy. To jest błędne logicznie rozumowanie


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Wto 15:34, 16 Kwi 2019, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Święte Księgi Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 7 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin