Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Areligijność jako wynaturzenie
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8301
Przeczytał: 107 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 13:12, 05 Mar 2020    Temat postu:

Cytat:
Nóż ateizmu jest kompletnie nieprzydatny do adresowania problemów, o których mowa. Używa rozumu, który jest jedynie częścią ludzkiej świadomości, która ma tendencję do dominowania nad częścią emocjonalno-duchową.


To teizm ponoć używa rozumu wg koncepcji wuja zbója. to teizm jest racjonalny a ateizm irracjonalny.
Ja na przykład nie używam rozumu :) :wink: co mi nie przeszkadza nie wierzyć w osobowego Boga.


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Czw 13:15, 05 Mar 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3380
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 13:50, 05 Mar 2020    Temat postu:

Banjankri napisał:
anbo napisał:
Nie bez powodu Zappa kiedyś powiedział "jesli chcesz mieć zdrowe dziecko psychicznie, trzymaj je z dala od wszelkiego Kościoła" (jakoś tak).

Zappa się mylił. Oczywiście, kościół może wypaczyć psychikę, przez fanatyzm, czy nadużycia, ale nie o to tu chodzi.

Właśnie o to. Nadmierna reliijność nie tylko może skutkowac agresją napędzaną religią, ale też wypaczać psychikę.

Banjankri napisał:

Dlaczego ode mnie oczekujesz jakiś badań, a sam opierasz się o swoje doświadczenia ze znajomymi?

Sam sobie odpowiedziałeś: moje doświadczenia i wiedza przeczą lansowanym tu przez niektórych tezom, dlatego domagam się dowodów. temat psychoz na tle religijnym jest dość znany, natomiast o problemach psychicznych spowodowanych byciem niereligijnym nie słyszałem jak dotąd.

Banjankri napisał:

No ale proszę:
[link widoczny dla zalogowanych]
"RESULTS: Religiously unaffiliated subjects had significantly more lifetime suicide attempts and more first-degree relatives who committed suicide than subjects who endorsed a religious affiliation. Unaffiliated subjects were younger, less often married, less often had children, and had less contact with family members. Furthermore, subjects with no religious affiliation perceived fewer reasons for living, particularly fewer moral objections to suicide. In terms of clinical characteristics, religiously unaffiliated subjects had more lifetime impulsivity, aggression, and past substance use disorder. "

Nie dziwią mnie wyniki tych badań. Sam kiedyś (wiele lat temu) broniłem tezy, że podatność na wiarę typu religijnego wyewoluowała po wyewoluowaniu świadomości, bo łatwiej żyć (mając świadomosć śmierci itd.), gdy ma się nadzieję, wytłumaczenie itd. Miałem tylko oponentów ;) Tylko czego to ma dowodzić, że wiara religijna u pewnych ludzi, w pewnych sytuacjach, jest korzystna? W innych sytuacjach albo u innych ludzi, jest szkodliwa. Sprawa jest zbyt złożona, żeby ją traktiować zero-jedynkowo.

Banjankri napisał:

Cytat:
Równie dobrze można powiedzieć, że ateizm posługuje się innym nożem albo, że nóż pozornie jest potrzebny. W każdym razie podtrzymuję wszystko co wczesniej napisalem, a opieram to na życiowym doświadczeniu. Trzeba być ślepym i nie znać życia, żeby tak uogólniać i gloryfikować religijność i nazywać areliijności wynaturzeniem.

Nóż ateizmu jest kompletnie nieprzydatny do adresowania problemów, o których mowa. Używa rozumu, który jest jedynie częścią ludzkiej świadomości, która ma tendencję do dominowania nad częścią emocjonalno-duchową.

Nie ma czegoś takiego jak "nóż ateizmu", tak samo teiści nie mają dodatkowych zmysłów. Mają jedynie inne przekonania w pewnych kwestiach, które bywają przydatne, bywają nieprzydatne... Bycie religijnym nie czyni nikogo lepszym badaczem świata ani siebie, może nawet być przeciwnie.

Piszesz o duchowości - a co to jest duchowość?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3558
Przeczytał: 78 tematów


PostWysłany: Czw 14:04, 05 Mar 2020    Temat postu:

anbo napisał:
Właśnie o to. Nadmierna reliijność nie tylko może skutkowac agresją napędzaną religią, ale też wypaczać psychikę.

Jak rozumiesz wypaczenie psychiki?

Cytat:
Sam sobie odpowiedziałeś: moje doświadczenia i wiedza przeczą lansowanym tu przez niektórych tezom, dlatego domagam się dowodów. temat psychoz na tle religijnym jest dość znany, natomiast o problemach psychicznych spowodowanych byciem niereligijnym nie słyszałem jak dotąd.

No to już teraz słyszałeś.
Cytat:
Sprawa jest zbyt złożona, żeby ją traktiować zero-jedynkowo.

Nikt nie podaje matematycznego wzoru na życie. Wszystko jest złożone. Możemy jednak obserwować pewne trendy, z których można dalej wnioskować. Niestety nie mamy jeszcze modelu ludzkiej psychiki, więc nie wiemy nawet, co musielibyśmy sprawdzać u badanych, aby wyciągać poprawne wnioski.

Cytat:
Mają jedynie inne przekonania w pewnych kwestiach, które bywają przydatne, bywają nieprzydatne... Bycie religijnym nie czyni nikogo lepszym badaczem świata ani siebie, może nawet być przeciwnie.

Wytłumacz więc, dlaczego na świcie jest dużo więcej wierzących niż niewierzących. Czy nie świadczy to o pewnej przewadze ewolucyjnej?
Jak pisałem wcześniej, religia nie jest o prawdzie, więc nie czyni nikogo lepszym badaczem świata, wręcz przeciwnie, gorszym. Rzecz w tym, że pewna prawda zabija, więc coś co ciebie od niej oddziela, pomaga ci przetrwać, dając tym samym, przewagę ewolucyjną.

Cytat:
Piszesz o duchowości - a co to jest duchowość?

Ja duchowość łączę ze świadomością prawej półkuli mózgowej. Tej drugiej osobie, o której mowa we wklejonym fragmencie wykładu. Normalnie, tzn. bez kalozotomii, te dwie świadomości współistnieją ze sobą jako przeciwne bieguny psychiki. Wypaczenia psychiki pochodzą zazwyczaj z tej niewerbalnej części, która inaczej konstruuje i kontempluje rzeczywistość. Bardziej przypomina świadomość zwierzęcia i nie jest w stanie żyć w społeczeństwie bez wsparcia jakie daje religia.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Czw 14:10, 05 Mar 2020, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1568
Przeczytał: 150 tematów


PostWysłany: Czw 14:17, 05 Mar 2020    Temat postu:

Banjankri napisał:

Wielkim było odkrycie Ameryki, a nie dżdżownicy pod donicą w przydomowym ogródku. Jaka jest różnica? Ano, odkrycie Ameryki miało ogromne znaczenie i praktycznie wszyscy o nim wiedzą. Ostatnie takie odkrycie religijne??? Zmartwychwstanie?

Odkrycie dżdżownicy po donicą może mieć znacznie większe znaczenie niż odkrycie Ameryki, wszystko zalezy od kontekstu. Np. jeśli przymieram głodem, to nic mi z odkrycia Ameryki, zwisa mi to i powiewa, natomiast dżdżownicą mogę sie posilić.

Religia dostarcza odkryć (objawień) w zupełnie innym obszarze życia, własnie w tym indywidualnym, duchowym, więc porównywanie w ogóle objawień/doświadczeń religjnych z odkrywaniem Ameryki jest pozbawione sensu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3558
Przeczytał: 78 tematów


PostWysłany: Czw 14:26, 05 Mar 2020    Temat postu:

Ostatnie wielkie odkrycie zmieniające doktrynę kościoła katolickiego? Wyznajesz tę samą religię, co pastuchy sprzed 2 tysięcy lat, technicznie modyfikowaną do potrzeb miejsca i czasu.
Co więcej, zawsze możesz się pochwalić swoimi wielkimi odkryciami religijnymi, jeśli są czymś więcej niż dobrym samopoczuciem po różańcu. Zapraszam do podzielenia się szczegółami. Jestem mocno zainteresowany odkryciami w obszarze objawień i doświadczeń, również religijnych. A wiec, jakie są twoje wielkie odkrycia?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1568
Przeczytał: 150 tematów


PostWysłany: Czw 15:01, 05 Mar 2020    Temat postu:

Banjankri napisał:
Ostatnie wielkie odkrycie zmieniające doktrynę kościoła katolickiego? Wyznajesz tę samą religię, co pastuchy sprzed 2 tysięcy lat, technicznie modyfikowaną do potrzeb miejsca i czasu.
Co więcej, zawsze możesz się pochwalić swoimi wielkimi odkryciami religijnymi, jeśli są czymś więcej niż dobrym samopoczuciem po różańcu. Zapraszam do podzielenia się szczegółami. Jestem mocno zainteresowany odkryciami w obszarze objawień i doświadczeń, również religijnych. A wiec, jakie są twoje wielkie odkrycia?

To zanim napiszę, wedle czyich kryteriów one mają być wielkie, wedle moich czy Twoich? Jeśli Twoich, to jakie konkretnie stawiasz kryteria?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6729
Przeczytał: 57 tematów


PostWysłany: Czw 15:25, 05 Mar 2020    Temat postu:

Banjankri napisał:
Jeżeli potrafisz porzucić religię, a potem wybudować sobie skuteczne zasady pracy z własnym bytem, to jesteś daleko przez religią. Nie jest to jednak łatwe, bo ateizm jest w kwestiach fundamentu ludzkiego bytu, nihilistyczny. Innymi słowy, ludzki umysł jest z natury zbyt słaby, aby dać sobie radę z obiektywną prawdą. Podda się, w większości przypadków. Nie jest łatwo przejść przez nihilizm bez popadnięcia w rozpacz. Musisz mieć siłę umysłu i wsparcie ignorancji. Religie dają olbrzymie wsparcie od strony ignorancji. Ich celem nie jest opisywać rzeczywistość taką jaką jest, a odciągać od tych prawd o rzeczywistości, które są śmiertelnie niebezpieczne. Prawda cię zabije i każdego kto z otwartością współczucia na nią spojrzy. Ateizm tu nie pomaga, wręcz przeciwnie, zbliża cię do prawdy. Potrzebne są sposoby unikania destruktywnych prawd, tak, aby nie wciągnęły twojego bytu, niewerbalnej części twojego umysłu, bo ona nie ma szans od nich uciec. Religia jest sposobem radzenia sobie z kwestiami, z którymi człowiek nie może sobie sam poradzić. Dlatego jest takim wielkim sukcesem ewolucyjnym, bo pozwala przetrwać jednostkom, które normalnie by wymarły. Co więcej, rozwój kulturowy i technologiczny popycha tę graniczę coraz dalej, przez co religia przestaje już spełniać swoje zadanie. Przestaje działać.

Zgadzam się.
Często teiści wypisują rzeczy typu "na czym się oprzesz, ateisto, gdzie nadzieja, najlepiej się zabić jeżeli nie wierzysz, życie nie ma sensu jeżeli nic później nie ma" - co potwierdza tylko twoje słowa.
I faktycznie - rozwój kulturowy i technologiczny wypiera religię, która sobie w nowej rzeczywistości nie radzi.
Co ma więc począć teista? Poczytaj Michała - on ma wszystko w miarę przemyślane, żeby to sobie usprawiedliwić, jakkolwiek w pewnym momencie jest bariera, której nie przekracza. Nawet nie zauważa tej bariery - tak mocne ma mechanizmy obronne.
Lewandowski całkowicie rozpaczliwie rzucił się w kierunku nihilizmu nawet logiki, byle tylko wyrównać szanse, że Bóg istnieje. Sam w to nie wierzy - stąd jego agresja.

Poprawiłbym jedynie kwestie techniczne w twojej wypowiedzi - religia nie jest sukcesem ewolucyjym, lecz memicznym.
Człowiek ewolucyjnie akceptuje mem religii, bo pomaga mu w sposób, który opisałeś wyżej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3558
Przeczytał: 78 tematów


PostWysłany: Czw 15:26, 05 Mar 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Banjankri napisał:
Ostatnie wielkie odkrycie zmieniające doktrynę kościoła katolickiego? Wyznajesz tę samą religię, co pastuchy sprzed 2 tysięcy lat, technicznie modyfikowaną do potrzeb miejsca i czasu.
Co więcej, zawsze możesz się pochwalić swoimi wielkimi odkryciami religijnymi, jeśli są czymś więcej niż dobrym samopoczuciem po różańcu. Zapraszam do podzielenia się szczegółami. Jestem mocno zainteresowany odkryciami w obszarze objawień i doświadczeń, również religijnych. A wiec, jakie są twoje wielkie odkrycia?

To zanim napiszę, wedle czyich kryteriów one mają być wielkie, wedle moich czy Twoich? Jeśli Twoich, to jakie konkretnie stawiasz kryteria?

Nie stawiam ci żadnych kryteriów, ale stwierdzenia typu "mały palec idealnie pasuje do dziurki w nosie" nie będzie uznany za wielkie odkrycie. Odkrycie musi być doświadczalne, a nie wymyślone, a więc musi wywoływać zmianę w doświadczeniu, którą można wytworzyć. "Kiedyś było mi fajnie i czułem się jednością z całym stworzeniem", nie jest odkryciem. Schemat działania prowadzącego do takiego stanu, już może. "Wiem jak rozmawiać z Bogiem" będzie zdecydowanie odkryciem rewolucyjnym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1568
Przeczytał: 150 tematów


PostWysłany: Czw 17:28, 05 Mar 2020    Temat postu:

Banjankri napisał:

Odkrycie musi być doświadczalne, a nie wymyślone, a więc musi wywoływać zmianę w doświadczeniu, którą można wytworzyć.

No to mam mnóstwo takich odkryć. Kiedy moje zwyczajne codzienne doświadczenia życiowe przepuszczam przez filtr biblijny (np. ofiara Chrystusa, Abrahama, przypowieść o synu marnotrawnym, postać Hioba etc.), to wywołuje to zmianę w moim doświadczeniu poprzez zmianę jego interpretacji. Np. zamiast użalać się nad sobą, załamywać, pewne doświadczenia interpretuję jako próbę wiary, wypełnienie słów Jezusa o prześladowaniu chrześcijan etc.

Poniżej masz liryczno-muzyczny przykład tego typu religijnego odkrycia, które ja sobie szczególnie cenię. Edyta Geppert odkrywa głęboki sens swojego cierpienia wpisując je w porządek religijny:
https://www.youtube.com/watch?v=HyO-OwHzipk
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3558
Przeczytał: 78 tematów


PostWysłany: Czw 18:17, 05 Mar 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Banjankri napisał:

Odkrycie musi być doświadczalne, a nie wymyślone, a więc musi wywoływać zmianę w doświadczeniu, którą można wytworzyć.

No to mam mnóstwo takich odkryć. Kiedy moje zwyczajne codzienne doświadczenia życiowe przepuszczam przez filtr biblijny (np. ofiara Chrystusa, Abrahama, przypowieść o synu marnotrawnym, postać Hioba etc.), to wywołuje to zmianę w moim doświadczeniu poprzez zmianę jego interpretacji. Np. zamiast użalać się nad sobą, załamywać, pewne doświadczenia interpretuję jako próbę wiary, wypełnienie słów Jezusa o prześladowaniu chrześcijan etc.

Poniżej masz liryczno-muzyczny przykład tego typu religijnego odkrycia, które ja sobie szczególnie cenię. Edyta Geppert odkrywa głęboki sens swojego cierpienia wpisując je w porządek religijny:
https://www.youtube.com/watch?v=HyO-OwHzipk


Filmiki motywacyjne to nie odkrycia religijne. Jeżeli chcesz uznać coś takiego za odkrycie, to musisz opisać na jakich zasadach to działa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1568
Przeczytał: 150 tematów


PostWysłany: Czw 19:01, 05 Mar 2020    Temat postu:

Banjankri napisał:

Filmiki motywacyjne to nie odkrycia religijne. Jeżeli chcesz uznać coś takiego za odkrycie, to musisz opisać na jakich zasadach to działa.

Gdyby to miało być odkrycie naukowe, to z pewnością, ale nie jest. Dlatego Cię prosiłam o to, żebyś sformułował wcześniej kryteria. Ja nie twierdzę, ze religia jest w jakikolwiek sposób pomocna w odkryciach naukowych, według mnie to jest zupełnie inny rodzaj doświadczenia, najbardziej zbliżony do przeżycia estetycznego. Równie dobrze mógłbyś mnie poprosić o to, żeby opisała, jak to się stało, ze wczoraj wieczorem jak słuchałam jakiegoś utworu muzycznego przypomniała mi się scena z dzieciństwa i doznałam wzruszenia. Nawet gdybym się zdobyła na taki opis, to nie będzie to opis mojego wewnętrznego doświadczenia, tylko opis jakichś mechanizmów psychologicznych, które wywołały we mnie taką reakcję, a nie to mnie w tym momencie interesuje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3558
Przeczytał: 78 tematów


PostWysłany: Czw 19:13, 05 Mar 2020    Temat postu:

Wzruszenie, to nie jest wielkie odkrycie religijne. Nie masz niczego takiego, czym mógłbyś się podzielić, tak samo jak nie ma tego katolicyzm od tysięcy lat. Wzruszyć, przy słuchaniu muzyki może się każdy, nawet ateista i nie ma to związku z żadnymi religijnymi odkryciami. Nie jest nim również doznanie estetyczne.
Od wielu lat interesuję się filozofią i religią wschodu. Ci ludzie od tysięcy lat pracują nad metodami indukowania głębokich przeżyć duchowych. Dokonują mnóstwa odkryć i potrafią dokładnie opisać drogę do nich wiodącą. Mimo to, nie są to wielkie odkrycia religijne, będące w stanie rozwiązać cywilizacyjne problem, o których wspominałem.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Czw 19:18, 05 Mar 2020, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1568
Przeczytał: 150 tematów


PostWysłany: Czw 19:40, 05 Mar 2020    Temat postu:

Banjankri napisał:
Wzruszenie, to nie jest wielkie odkrycie religijne. Nie masz niczego takiego, czym mógłbyś się podzielić, tak samo jak nie ma tego katolicyzm od tysięcy lat. Wzruszyć, przy słuchaniu muzyki może się każdy, nawet ateista i nie ma to związku z żadnymi religijnymi odkryciami. Nie jest nim również doznanie estetyczne.

Nie pisałam, ze wzruszenie jest wielkim odkryciem religijnym, tylko odkrywanie prawd duchowych/metafizycznych, które dogłębnie przemieniają osobę, która je odkrywa m.in. poprzez przepuszczanie swoich doświadczeń przez filtr biblijny, czemu wzruszenie może towarzyszyć.

Tak jak myślałam, mamy zupełnie różne oczekiwania wobec religii, zupełnie inaczej widzimy jej rolę i gdzie indziej dostrzegamy odkrywczość. Stąd tknęło mnie, żeby zacząć od pytania o kryteria, bo od początku czułam, że tutaj będzie tkwić źródło nieporozumienia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3558
Przeczytał: 78 tematów


PostWysłany: Czw 19:47, 05 Mar 2020    Temat postu:

Dobrze. Jakież to prawdy duchowe odkryłeś?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1568
Przeczytał: 150 tematów


PostWysłany: Czw 19:55, 05 Mar 2020    Temat postu:

Banjankri napisał:
Dobrze. Jakież to prawdy duchowe odkryłeś?

Najpierw musisz mi napisać, jakie kryteria musi spełniać to coś, co wymienię, żebyś uznała to za prawdę duchową. Nie chcę strzępić ryja po próżnicy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3558
Przeczytał: 78 tematów


PostWysłany: Czw 20:03, 05 Mar 2020    Temat postu:

Jeżeli to, co ty uznajesz za wielkie odkrycie religijne, może okazać się strzępieniem ryja, to zapewniam cię, że nie jest to wielkie odkrycie. Nie ma takich odkryć, dlatego twierdzę, że religia jest statyczna, można powiedzieć, martwa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1568
Przeczytał: 150 tematów


PostWysłany: Czw 20:14, 05 Mar 2020    Temat postu:

Banjankri napisał:
Jeżeli to, co ty uznajesz za wielkie odkrycie religijne, może okazać się strzępieniem ryja, to zapewniam cię, że nie jest to wielkie odkrycie.

Może się okazać dla kogoś, kto ma nierealne oczekiwania wobec religii.
To tak jakby oczekiwać, że widelec się dobrze nada do szczotkowania zębów.

Tak jak Ciebie rozumiem, dla Ciebie religia (jeśli miałaby mieć sens) powinna pełnić rolę takiej trochę lepszej psychologii, która oferowałaby sprawdzone techniki radzenia sobie z kwestiami egzystencjalnymi, stad Twój pociąg do buddyzmu.

Podczas gdy ja cały urok religii i sztuki (bo postrzegam te dziedziny jako zbliżone) widzę w ich nieredukowalności do takich technik. Tak jak nie da się nauczyć dobrego pisarstwa biorąc udział w warsztatach pisarskich, tak samo nie da się nauczyć "rozmawiać z Bogiem" za pomocą samych ćwiczeń z medytacji.


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Czw 20:16, 05 Mar 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3558
Przeczytał: 78 tematów


PostWysłany: Czw 20:27, 05 Mar 2020    Temat postu:

Jak widać, wielkich odkryć brak.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1568
Przeczytał: 150 tematów


PostWysłany: Czw 20:39, 05 Mar 2020    Temat postu:

Banjankri napisał:
Jak widać, wielkich odkryć brak.

Wierzę Ci, że z Twojej perspektywy tak to musi wyglądać. Z mojej wygląda inaczej, więc pozwolisz, że Ci nie przytaknę.

I na koniec sprawdzona technika poszerzania perspektywy:
https://www.youtube.com/watch?v=X-Sdue3NdFM
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2568
Przeczytał: 19 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:55, 05 Mar 2020    Temat postu: Re: Areligijność jako wynaturzenie

Michał Dyszyński napisał:
mat napisał:

Gdybyś napisała "tak naprawdę większość teistów jest w dużym stopniu areligijna, tylko często nie zdają sobie z tego sprawy", to byłaby prawda. Obecna sytuacja związana z koronowirusem jest tego dobitnym przykładem. Wierni zaczadzeni bezbożną i scjentystyczną wizją świata zrezygnowali z maczania rąk w wodzie święconej, de facto nie wierzą w ochronę swego Boga, rzucili się za to na maseczki i mydła antybakteryjne.

Mat od dłuższego czasu lansuje tezę, że owa "prawdziwa" religijność polega na byciu talibem bądź odpowiednikiem taliba w innej religii.

Jakże boleśnie jest być konsekwentnym religiantem w wygodnym I świecie scjentystyczno-konsumpcjonistycznym, wygodnie za to pleść na forum internetowym pseudofilozoficzne wywody jak to wszyscy jesteśmy religijni.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3380
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 10:32, 06 Mar 2020    Temat postu:

Banjankri napisał:
anbo napisał:
Właśnie o to. Nadmierna reliijność nie tylko może skutkowac agresją napędzaną religią, ale też wypaczać psychikę.

Jak rozumiesz wypaczenie psychiki?

Potocznie, jako zaburzenia psychiczne, np. urojenia, zafiksowania na jakimś punkcie, na przykład seksu (z powodu braku seksu) albo lęków przed końcem świata, diabłem, piekłem...
Religijnośc może też być po prostu niepraktyczna. Wystarczy, że ktoś weźmie na poważnie zalecenia Jezusa (obliczone na rychly koniec świata) i już będzie miał problemy z funkcjonowaniem w społeczeństwie.

Banjankri napisał:
Możemy jednak obserwować pewne trendy, z których można dalej wnioskować. Niestety nie mamy jeszcze modelu ludzkiej psychiki, więc nie wiemy nawet, co musielibyśmy sprawdzać u badanych, aby wyciągać poprawne wnioski.

Trend jest taki, że w bogatych społeczeństwach ludzie odchodza od religijności, oslabienie religijności sprzyja rozwojowi nauki, religijność natomiast zabobonom itd., mamy przykłady zbiorowych samobójstw w sektach i nerwic na tle religijnym. Oczywiście są też przykłądy pozytywnego wpływu religii: ludzie wychodzą z alkoholizmu, łatwiej godza się ze śmiercią bliskich...

Banjankri napisał:

Cytat:
Mają jedynie inne przekonania w pewnych kwestiach, które bywają przydatne, bywają nieprzydatne... Bycie religijnym nie czyni nikogo lepszym badaczem świata ani siebie, może nawet być przeciwnie.

Wytłumacz więc, dlaczego na świcie jest dużo więcej wierzących niż niewierzących. Czy nie świadczy to o pewnej przewadze ewolucyjnej?

Nie sądzę. Przydatność bycia religijnym albo areligijnym zależy od wielu czynników, nie tylko od psychiki, jaką się posiada, ale też od czynników, które sami sobie stwarzamy, typu społeczeństwa (czasu i miejsca urodzenia). Wierzącyh jest dużo, bo wiarę nabywa się przeważnie w dzieciństwie od rodziców i potem w społeczeństwach religijnych łatwiej się z nią żyje. Poza tym ilu ludzi zaglębia się w problem i weryfikuje przekonania nabyte w dzieciństwie? Dostają kopa w dzieciństwie, którego moc starcza na lot aż do śmierci.


Banjankri napisał:

Rzecz w tym, że pewna prawda zabija, więc coś co ciebie od niej oddziela, pomaga ci przetrwać, dając tym samym, przewagę ewolucyjną.

Przewagę ewolucyjną daje lepsze rozenanie w terenie, czyli wiedza o świecie, w którym żyjemy jest skuteczniejsza od błędnych od niej wyobrażeń. Społeczeństwo zaawansowane technologicznie pokona (niekoniecznie w wojnie, ale ewolucyjnie) spoleczeństwo religianckie, które polegać będzie na objawieniach, modłach itp.

Banjankri napisał:

Cytat:
Piszesz o duchowości - a co to jest duchowość?

Ja duchowość łączę ze świadomością prawej półkuli mózgowej. Tej drugiej osobie, o której mowa we wklejonym fragmencie wykładu. Normalnie, tzn. bez kalozotomii, te dwie świadomości współistnieją ze sobą jako przeciwne bieguny psychiki. Wypaczenia psychiki pochodzą zazwyczaj z tej niewerbalnej części, która inaczej konstruuje i kontempluje rzeczywistość. Bardziej przypomina świadomość zwierzęcia i nie jest w stanie żyć w społeczeństwie bez wsparcia jakie daje religia.


Sorry, ale z tego nie dowiedziałem się, co to jest duchowość.

I to by było na tyle. Bawcie się dobrze, ale już beze mnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3558
Przeczytał: 78 tematów


PostWysłany: Pią 12:59, 06 Mar 2020    Temat postu:

anbo napisał:
Potocznie, jako zaburzenia psychiczne, np. urojenia, zafiksowania na jakimś punkcie, na przykład seksu (z powodu braku seksu) albo lęków przed końcem świata, diabłem, piekłem...

Wydaje mi się, że zbytnio upraszczasz te problemy. Religia rzadko jest przyczyną, a dużo częściej nadaje jedynie treść tym zaburzeniom. Jeśli nie religia, to co innego nadałoby tym zaburzeniom ekspresji.

Cytat:
Trend jest taki, że w bogatych społeczeństwach ludzie odchodza od religijności, oslabienie religijności sprzyja rozwojowi nauki, religijność natomiast zabobonom itd., mamy przykłady zbiorowych samobójstw w sektach i nerwic na tle religijnym. Oczywiście są też przykłądy pozytywnego wpływu religii: ludzie wychodzą z alkoholizmu, łatwiej godza się ze śmiercią bliskich...

Sprawdź sobie statystyki zaburzeń psychicznych, a zobaczysz, że są o wiele gorsze w bogatych społeczeństwach. W przedziale wiekowym 10-34 lata drugą przyczyną śmierci, pod względem liczebności, są samobójstwa ( w Polsce na pierwszym miejscu).

Cytat:
Nie sądzę. Przydatność bycia religijnym albo areligijnym zależy od wielu czynników, nie tylko od psychiki, jaką się posiada, ale też od czynników, które sami sobie stwarzamy, typu społeczeństwa (czasu i miejsca urodzenia). Wierzącyh jest dużo, bo wiarę nabywa się przeważnie w dzieciństwie od rodziców i potem w społeczeństwach religijnych łatwiej się z nią żyje. Poza tym ilu ludzi zaglębia się w problem i weryfikuje przekonania nabyte w dzieciństwie? Dostają kopa w dzieciństwie, którego moc starcza na lot aż do śmierci.

Nie wiem jak ma to przeczyć mechanizmom ewolucyjnym.

Cytat:
Przewagę ewolucyjną daje lepsze rozenanie w terenie, czyli wiedza o świecie, w którym żyjemy jest skuteczniejsza od błędnych od niej wyobrażeń. Społeczeństwo zaawansowane technologicznie pokona (niekoniecznie w wojnie, ale ewolucyjnie) spoleczeństwo religianckie, które polegać będzie na objawieniach, modłach itp.

Zbyt duże uproszczenie. Wiedza o świecie nie daje dużej przewagi, jeżeli ma ją ktoś pozbawiony chęci. Ateistyczne społeczństo ma dodatkowo mniej spoiwa, w postaci wspólnych wartości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15971
Przeczytał: 129 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:31, 06 Mar 2020    Temat postu:

Banjankri napisał:
anbo napisał:
Potocznie, jako zaburzenia psychiczne, np. urojenia, zafiksowania na jakimś punkcie, na przykład seksu (z powodu braku seksu) albo lęków przed końcem świata, diabłem, piekłem...

Wydaje mi się, że zbytnio upraszczasz te problemy. Religia rzadko jest przyczyną, a dużo częściej nadaje jedynie treść tym zaburzeniom. Jeśli nie religia, to co innego nadałoby tym zaburzeniom ekspresji.

Cytat:
Trend jest taki, że w bogatych społeczeństwach ludzie odchodza od religijności, oslabienie religijności sprzyja rozwojowi nauki, religijność natomiast zabobonom itd., mamy przykłady zbiorowych samobójstw w sektach i nerwic na tle religijnym. Oczywiście są też przykłądy pozytywnego wpływu religii: ludzie wychodzą z alkoholizmu, łatwiej godza się ze śmiercią bliskich...

Sprawdź sobie statystyki zaburzeń psychicznych, a zobaczysz, że są o wiele gorsze w bogatych społeczeństwach. W przedziale wiekowym 10-34 lata drugą przyczyną śmierci, pod względem liczebności, są samobójstwa ( w Polsce na pierwszym miejscu).

Cytat:
Nie sądzę. Przydatność bycia religijnym albo areligijnym zależy od wielu czynników, nie tylko od psychiki, jaką się posiada, ale też od czynników, które sami sobie stwarzamy, typu społeczeństwa (czasu i miejsca urodzenia). Wierzącyh jest dużo, bo wiarę nabywa się przeważnie w dzieciństwie od rodziców i potem w społeczeństwach religijnych łatwiej się z nią żyje. Poza tym ilu ludzi zaglębia się w problem i weryfikuje przekonania nabyte w dzieciństwie? Dostają kopa w dzieciństwie, którego moc starcza na lot aż do śmierci.

Nie wiem jak ma to przeczyć mechanizmom ewolucyjnym.

Cytat:
Przewagę ewolucyjną daje lepsze rozenanie w terenie, czyli wiedza o świecie, w którym żyjemy jest skuteczniejsza od błędnych od niej wyobrażeń. Społeczeństwo zaawansowane technologicznie pokona (niekoniecznie w wojnie, ale ewolucyjnie) spoleczeństwo religianckie, które polegać będzie na objawieniach, modłach itp.

Zbyt duże uproszczenie. Wiedza o świecie nie daje dużej przewagi, jeżeli ma ją ktoś pozbawiony chęci. Ateistyczne społeczństo ma dodatkowo mniej spoiwa, w postaci wspólnych wartości.

Wg mnie Banjankri trafia tu w sedno.
Scjentystyczny styl rozumowania nie rozliczył się z zależności na linii: fakty i modele - emocje i uczucia,
Nawet jeśliby rzeczywiście uznać tezę, iż naukowy styl rozumowania (skupienie się na związkach modelowych i zweryfikowanych faktach) jest skuteczniejszy w poznaniu świata (w istocie trudnym problemem byłaby tu dobrze uzgodniona definicja co owym poznaniem jest), to większość ludzi nie faktami i modelami żyje. Ludzie żyją swoimi emocjami i dla tych emocji, związkami z innymi ludźmi, celami do zrealizowania w społeczeństwie, wśród których to celów oczywiście mamy też grupę celów poznawczych (w naukowym stylu), jednak jest to grupa jedna z wielu, a chyba dla poczucia życiowego spełnienia rzadko ta najważniejsza. Jedynie może niewielka grupa osób z zaburzeniami w stylu spektrum autyzmu (zespól Aspergera, czy podobne) rzeczywiście emocjonalnie będzie bardziej skupiać się na twardych faktach i zależnościach, a ignorować odniesienia społeczne. Ale nawet w przypadku tej szczególnej grupy pojawia się problem z radością życia i spełnieniem - okazuje się, że oni nie są szczęśliwi, szukają pomocy w różnych terapiach, naprawdę rzadko mają spełnione życia.
Paradoksalnie szczęśliwsi są ludzie o nikłych ambicjach intelektualnych, związanych z opanowywaniem świata faktów i modeli. O dzieciach z zespołem Downa mówi sie, że są radosne i pogodne. Ale też zdrowi ludzie, żyjący w jako tako niepatologicznych rodzinach, a bez ambicji intelektualnych zwykle są szczęśliwsi, niż intelektualiści, którzy wciąż nurzają swoje umysły w "twardościach i szorstkościach" czystego intelektu. Fakty i modele są bezosobowe, wyprane z ciepła, jakie niesie pozostawanie w związkach emocjonalnych z ludźmi, światem (czasem zwierzętami domowymi). Spełnione życie, życie które CHCE SIĘ WIEŚĆ (a nie zakończyć np. samobójstwem) to najczęściej życie, w którym człowiek czuje się częścią jakiejś wspólnoty, ma przeświadczenie, że jest ważny i kochany, a nie człowiek, który zna hipotezę Riemanna, czy procesy chemiczne zachodzące podczas podziału komórki.
Oczywiście to wszystko nie jest w mojej intencji jakimś wskazaniem w rodzaju "ludzie porzućcie intelekt, stańcie się emocjonalni" tylko raczej "jeśli się na ścieżkę intelektualną kierujesz, to bądź świadomy zagrożenia związanego z emocjonalnym wyobcowaniem, zadbaj też o drugą stronę swojej osobowości, bo jak to zaniedbasz, to kiedyś może być z tobą źle". Intelekt też może być źródłem cudownych emocji, też daje formą spełnienia, jednak spełnienie osiągane tą drogą jest relatywnie rzadszym i trudniejszym fenomenem. Trudno jest je polecać każdemu, a nawet ci (wybrańcy), którzy spełnienie na tej drodze relatywnie łatwo osiągają, sporo ryzykują, jeśli na tym wyłącznie poprzestaną, zaniedbując totalnie sferę kontaktów międzyludzkich, empatii, współodczuwania, współżycia itp.
Tu otwartym jest pytanie, czy ową sferę emocjonalną koniecznie musi wypełniać religia. Może da się ją zapełnić jakimś niereligijnym sposobem. Może.,,
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8301
Przeczytał: 107 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 13:53, 06 Mar 2020    Temat postu:

Banjankri

Cytat:
Zbyt duże uproszczenie. Wiedza o świecie nie daje dużej przewagi, jeżeli ma ją ktoś pozbawiony chęci. Ateistyczne społeczństo ma dodatkowo mniej spoiwa, w postaci wspólnych wartośc


Taaak? Cos Ty.
Czy to jest ateistyczne społeczeństwo czy teistyczne w końcu..
[link widoczny dla zalogowanych]


Taki debil nakręcił ludzi. Czy ktoś w ogole słuchał co on mówi?
Czy nie jest to coś podobnego do mszy trydenckich :-)
Duzo
swiec dużo pieśni i czegoś tam jeszcze. Mało rozumu..


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Pią 14:02, 06 Mar 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3558
Przeczytał: 78 tematów


PostWysłany: Pią 14:27, 06 Mar 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Tu otwartym jest pytanie, czy ową sferę emocjonalną koniecznie musi wypełniać religia. Może da się ją zapełnić jakimś niereligijnym sposobem. Może.,,

Da się, ale nie w społeczeństwie, które nie chce żeby się dało. Społeczeństwo religijne nie jest zainteresowane konkurencją, dlatego często atakuje szeroko pojętą duchowość, nawet we własnym łonie.
Balans sfery emocjonalnej jest stanem naturalnym, który zaburzony jest przez kulturę, wiedzę i ogólnie, myśli.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 4 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin