Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dowody na istnienie Boga.
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 34, 35, 36 ... 50, 51, 52  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9196
Przeczytał: 85 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 16:36, 05 Cze 2020    Temat postu:

Hello napisał:
Cytat:
Bo nie chciał mnie już w tematach o Bogu :-)
Poplakalam się.
Masz przechlapane, Wuju - kobity są jak harpie...! :(
Było zechcieć i mieć z głowy! :)
_______________________________________
"Jeśli potrafisz rozśmieszyć kobietę, to możesz z nią zrobić wszystko." - B. Bardot


Aż tak źle nie jest.
Ty rozumiesz HELLO o czym wuj z Banjankri rozmawia?
:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hello




Dołączył: 07 Sie 2010
Posty: 1882
Przeczytał: 3 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 16:49, 05 Cze 2020    Temat postu:

Oczywiście, że rozumiem.
Panowie se gaworzą o fantasmagoriach, bo im dupy urosły! :)
____________________________________________
"Obiecanki, sasanki. A głupiemu? Stówa." - V. Kubasińska
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22569
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 1:15, 06 Cze 2020    Temat postu:

wuj napisał:
Dla mnie nie jest "wiedzą, zbiorem wzorów, matematyką wytworzoną i tą wyłowioną z chaosu", lecz zgodnością pomiędzy wypowiedzią desygnatem wypowiedzi. Czy coś jest prawdą czy nie, da się więc stwierdzić wtedy i tylko wtedy, gdy zna się desygnat i gdy określone są kryteria porównywania wypowiedzi z desygnatem.
Banjankri napisał:
Czyli to co napisałem. Skąd się biorą te kryteria i jaką mają naturę, jak nie powtarzalnych wzorów

Jeśli miałeś na myśli nie tyle matematykę, ile wyłowienie powtarzalnych wzorów, to faktycznie mówimy o tym samym. I dalej też:

Banjankri napisał:
Wypowiedź nigdy nie jest desygnatem, a jego opisem, uproszczeniem. Nigdy nie porównujesz wypowiedzi z desygnatem, a wypowiedzi z wypowiedziami. Sprawdzasz powtarzalność tego procesu.

A ściślej: desygnatem wypowiedzi jest inna wypowiedź. W systemach ściśle formalnych (czyli w matematyce) nie zachodzi uproszczenie, chyba że jest ono czynione jawnie (a wtedy zwykle towarzyszy mu podanie maksymalnej wartości błędu). W systemach słabo sformalizowanych (a tego typu są potoczne rozumowania oraz zwykłe, codzienne myśli) mamy do czynienia z uproszczeniami, zwykle bardzo daleko idącymi ale niekoniecznie istotnymi dla osiągnięcia celu, w którym prowadzone jest rozumowanie. W systemach mocno sformalizowanych (jak nauki przyrodnicze) uproszczenia polegają na jawnie wprowadzonych granicach ważności teorii i kto zna te granice (a to jest wiedza FORMALNA), ten jednocześnie wie, jak należy przygotować doświadczenie (aktywny eksperyment, pasywną obserwację) i na jakie aspekty wyniku zwracać uwagę, aby teoria dała satysfakcjonujące efekty.

wuj napisał:
CZYM DLA CIEBIE JEST PRAWDA?
Banjankri napisał:
Prawdą, niczym innym.

Przykro mi, ale to jest dialog w rodzaju:
- Czym jest kałapućka?
- Kałapućką, niczym innym.

Zakładasz, że rozmówca wie, o czym mówisz. Niestety, teraz jest przypadek ODWROTNY: rozmówca ma dwie różne hipotezy na temat tego, o czym mówisz. Taką odpowiedzią niczego nie rozwiązujesz. Reszta akapitu może pomóc, ale w tym miejscu byliśmy już wiele razy i wciąż się odbijało. Może tym razem będzie lepiej; spróbujmy:

Banjankri napisał:
Znaczenie jest właśnie tym, co wypacza prawdę. Prawda nie jest szukaną. Innymi słowy, PRAWDA jest zawsze, kiedy nie szukasz, konkretnej prawdy.

Pozwól, że zamiast słowa "prawda" wpiszę tu "kałapućka". To nie są kpiny, to jest poważna analiza tego, co powiedziałeś. Czytajmy oba zdania:

1. Znaczenie jest właśnie tym, co wypacza prawdę. Prawda nie jest szukaną. Innymi słowy, PRAWDA jest zawsze, kiedy nie szukasz, konkretnej prawdy.

2. Znaczenie jest właśnie tym, co wypacza kałapućkę. Kałapućka nie jest szukaną. Innymi słowy, KAŁAPUĆKA jest zawsze, kiedy nie szukasz, konkretnej kałapućki.

A teraz przeczytaj nieco inną wersję tego samego, gdzie w miejsce kałapućki wstawiłem jeszcze inne słowo:

3. Znaczenie jest właśnie tym, co wypacza "ja". "Ja" nie jest szukanym. Innymi słowy, "JA" jest zawsze, kiedy nie szukasz, konkretnego "ja".

Banjankri napisał:
"Ja" jest dzieckiem tej właśnie ignorancji.

W powyższym zdaniu numer 3 takim dzieckiem ignorancji jest "konkretne ja". Nazywam to nieco inaczej: nazywam to "fałszywe ja", ale jest ono konkretne właśnie w tym samym znaczeniu, co konkretna kałapućka w zdaniu numer 2 i konkretna prawda w zdaniu numer 1: te konkrety to zestaw konceptów. To zestaw fragmentów pewnej całości, które nigdy nie dodają się do tej całości, nawet gdyby zebrać razem wszystkie możliwe; całość "nie jest taka", o dowolnej ich kombinacji można powiedzieć: "to nie całość". W konwencji zdania 1 zabrzmi to: "to nie jest prawda". W konwencji zdania 2 zabrzmi to: "to nie jest kałapućka". W konwencji zdania 3 zabrzmi to: "to nie jest ja".

Zatrzymam się w tym miejscu, korzystając z twojego dobrego pomysłu, żeby mocno przykroić zawartość tej rozmowy. Myślę, że w powyższym jest sedno i DOPIERO gdy się z nim uporamy, będziemy w stanie pousuwać chwasty z reszty. Albo przynajmniej próbować je pousuwać.


Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Sob 1:18, 06 Cze 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22569
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 1:18, 06 Cze 2020    Temat postu:

Semele napisał:
byle mi wuj nie zabranial.......
Bo nie chciał mnie już w tematach o Bogu :-)

A skąd ci to przyszło do głowy, że cię nie chcę w tematach o Bogu? :shock:

Co więcej, w wątku sąsiednim, też właśnie Bogu poświęconym, już od paru postów staram się dostać od ciebie odpowiedź na bardzo konkretne pytanie dotyczące myśli przewodniej tamtego wątku (dla której w ogóle przeniosłaś się z częścią rozmowy ze mną stąd tam): http://www.sfinia.fora.pl/apologia-kontra-krytyka-teizmu,5/czy-czlowiek-potrzebuje-boga,299-475.html#531973
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9196
Przeczytał: 85 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 4:58, 06 Cze 2020    Temat postu:

wujzboj napisał:
Semele napisał:
byle mi wuj nie zabranial.......
Bo nie chciał mnie już w tematach o Bogu :-)

A skąd ci to przyszło do głowy, że cię nie chcę w tematach o Bogu? :shock:

Co więcej, w wątku sąsiednim, też właśnie Bogu poświęconym, już od paru postów staram się dostać od ciebie odpowiedź na bardzo konkretne pytanie dotyczące myśli przewodniej tamtego wątku (dla której w ogóle przeniosłaś się z częścią rozmowy ze mną stąd tam): http://www.sfinia.fora.pl/apologia-kontra-krytyka-teizmu,5/czy-czlowiek-potrzebuje-boga,299-475.html#531973


Nie jestem ateistką, ktora uważa, że obecność zła i cierpienia jest niepodważalnym dowodem na nieistnienie Boga.
PO prostu nie wierzę w Boga.

Na razie przeczytam to sobie:
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3628
Przeczytał: 33 tematy


PostWysłany: Sob 9:25, 06 Cze 2020    Temat postu:

wujzboj napisał:
W powyższym zdaniu numer 3 takim dzieckiem ignorancji jest "konkretne ja". Nazywam to nieco inaczej: nazywam to "fałszywe ja", ale jest ono konkretne właśnie w tym samym znaczeniu, co konkretna kałapućka w zdaniu numer 2 i konkretna prawda w zdaniu numer 1: te konkrety to zestaw konceptów. To zestaw fragmentów pewnej całości, które nigdy nie dodają się do tej całości, nawet gdyby zebrać razem wszystkie możliwe; całość "nie jest taka", o dowolnej ich kombinacji można powiedzieć: "to nie całość". W konwencji zdania 1 zabrzmi to: "to nie jest prawda". W konwencji zdania 2 zabrzmi to: "to nie jest kałapućka". W konwencji zdania 3 zabrzmi to: "to nie jest ja".

Abyśmy mogli użyć "ja" do tłumaczenia prawdy, potrzebowalibyśmy jego trzeciej formy, która z pierwszym nie miałoby nic w wspólnego.

"Ja" 101 będzie strukturą, w skrócie, całym tym konstruktem, na który wskazują imiona, Jarek, czy Marek.

"ja" 102 to będzie akt poszukiwania, którego efektem jest "ja" 101. Ten akt, zakłada brak PRAWDY, i stąd konieczność jej poszukiwania. Innymi słowy, jest odrzuceniem PRAWDY, w celu odnalezienia konkretnych prawd. Ponieważ poza prawdę nie da się wyjść, cały akt jest iluzoryczny, a co za tym idzie, jego efekty również (istnienie/świadomość). Ponieważ sam odrzuca PRAWDĘ i wpycha się w chaos niewiedzy, intencjonalnie wytwarza wiarę w swoją ignorancję (wiem, że nie wiem). Dlaczego tak robi? Bo konwencjonalna (przydatna) prawda, jest lepsza ewolucyjnie od PRAWDY. Pozwala stawiać sobie cel w przyszłości, który motywuje do pracy na jego rzecz. Nawet jak cel jest kompletnie z czapy, praca zostaje (wypisz, wymaluj obecne społeczeństwo).

"Ja" 103 pozbawione będzie błędnych założeń iluzoryczności i ignorancji.

1. Jeżeli uważasz, że PRAWDA jest gdzieś tam, do odnalezienia, to masz "ja" 102.
2. Jeżeli wierzysz, że Jezus mówił o innej prawdzie, niż PRAWDA 103, to masz "ja" 102 (co wynika z 1).
3. Jeżeli rozumiesz PRAWDĘ 103, to wiesz, że nie jest już atraktorem w przyszłości, a pełnią w teraźniejszości.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Sob 9:32, 06 Cze 2020, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9196
Przeczytał: 85 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 14:17, 06 Cze 2020    Temat postu:

wujzboj napisał:
Semele napisał:
byle mi wuj nie zabranial.......
Bo nie chciał mnie już w tematach o Bogu :-)

A skąd ci to przyszło do głowy, że cię nie chcę w tematach o Bogu? :shock:

Co więcej, w wątku sąsiednim, też właśnie Bogu poświęconym, już od paru postów staram się dostać od ciebie odpowiedź na bardzo konkretne pytanie dotyczące myśli przewodniej tamtego wątku (dla której w ogóle przeniosłaś się z częścią rozmowy ze mną stąd tam): http://www.sfinia.fora.pl/apologia-kontra-krytyka-teizmu,5/czy-czlowiek-potrzebuje-boga,299-475.html#531973



Ok


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Sob 17:56, 06 Cze 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22569
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 20:27, 06 Cze 2020    Temat postu:

wuj napisał:
CZYM DLA CIEBIE JEST PRAWDA?
Banjankri napisał:
Prawdą, niczym innym.
wuj napisał:
- Czym jest kałapućka?
- Kałapućką, niczym innym.
Banjankri napisał:
Znaczenie jest właśnie tym, co wypacza prawdę. Prawda nie jest szukaną. Innymi słowy, PRAWDA jest zawsze, kiedy nie szukasz, konkretnej prawdy.
wuj napisał:
1. Znaczenie jest właśnie tym, co wypacza prawdę. Prawda nie jest szukaną. Innymi słowy, PRAWDA jest zawsze, kiedy nie szukasz, konkretnej prawdy.

2. Znaczenie jest właśnie tym, co wypacza kałapućkę. Kałapućka nie jest szukaną. Innymi słowy, KAŁAPUĆKA jest zawsze, kiedy nie szukasz, konkretnej kałapućki.

3. Znaczenie jest właśnie tym, co wypacza "ja". "Ja" nie jest szukanym. Innymi słowy, "JA" jest zawsze, kiedy nie szukasz, konkretnego "ja".
Banjankri napisał:
Abyśmy mogli użyć "ja" do tłumaczenia prawdy, potrzebowalibyśmy jego trzeciej formy, która z pierwszym nie miałoby nic w wspólnego.

Ani "ja" nie jest używane do tłumaczenia prawdy, ani prawda do tłumaczenia "ja". Zdania 1-3 są używane do wskazania na kałapućkę.

Istotne jest, by odnaleźć kałapućkę. Dopiero wtedy wszystko co jest i czego nie ma stanie się tym, czym jest i czego nie ma.

__________
PS. Tak przy okazji: kałapućkę pożyczyłem od Wojciecha Żukrowskiego, z jego baśni "Porwanie w Tiutiurlistanie". Jest tam taki urywek:
      - No, jeśli wam się uda, to w imieniu króla obiecuję wam wszystko, co zechcecie...
      Chłopcom błysnęły oczy, jakby w nie iskier sypnął.
      - Ja chcę hulajnogę!
      - A ja mopsika, malutkiego mopsika i kałapućkę!
      - A cóż to jest kałapućka? - zdziwił się wódz.
      - Ja sam nie wiem - przyznał się Hipcio - ale to musi być coś ślicznego!
Tyle, że oczywiście nie mówimy teraz o bajkach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3628
Przeczytał: 33 tematy


PostWysłany: Sob 20:58, 06 Cze 2020    Temat postu:

wujzboj napisał:
Ani "ja" nie jest używane do tłumaczenia prawdy, ani prawda do tłumaczenia "ja". Zdania 1-3 są używane do wskazania na kałapućkę.

Po co?
Dałem ci całkiem dokładne tłumaczenie "ja" i jak się ono ma do "prawdy", a ty to zignorowałeś... dlaczego? Nie potrafisz sobie poradzić z problemem poszukiwania, a tych jest w twoim światopoglądzie kilka i to fundamentalnych?
Sama PRAWDA jest dla ciebie szukaną, prawda?
Pisałeś o praktyce Rinzai, ale chyba nie do końca ci wyszła, skoro nie rozumiesz przesłania samego Gigena, o którym trąbił bez przerwy.
Cytat:

Istotne jest, by odnaleźć kałapućkę. Dopiero wtedy wszystko co jest i czego nie ma stanie się tym, czym jest i czego nie ma.

Rzecz w tym, że nic nie musi się niczym stać. Ja nie szukam niczego ślicznego. Ty szukasz ślicznego rozwiązania, bo istnienie takowego sobie założyłeś.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Sob 21:00, 06 Cze 2020, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9196
Przeczytał: 85 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:53, 06 Cze 2020    Temat postu:

Banjankri napisał:
wujzboj napisał:
Ani "ja" nie jest używane do tłumaczenia prawdy, ani prawda do tłumaczenia "ja". Zdania 1-3 są używane do wskazania na kałapućkę.

Po co?
Dałem ci całkiem dokładne tłumaczenie "ja" i jak się ono ma do "prawdy", a ty to zignorowałeś... dlaczego? Nie potrafisz sobie poradzić z problemem poszukiwania, a tych jest w twoim światopoglądzie kilka i to fundamentalnych?
Sama PRAWDA jest dla ciebie szukaną, prawda?
Pisałeś o praktyce Rinzai, ale chyba nie do końca ci wyszła, skoro nie rozumiesz przesłania samego Gigena, o którym trąbił bez przerwy.
Cytat:

Istotne jest, by odnaleźć kałapućkę. Dopiero wtedy wszystko co jest i czego nie ma stanie się tym, czym jest i czego nie ma.

Rzecz w tym, że nic nie musi się niczym stać. Ja nie szukam niczego ślicznego. Ty szukasz ślicznego rozwiązania, bo istnienie takowego sobie założyłeś.


Ciekawa konkluzja. Buddyzm wydaje mi się zbyt zawiły i pełen paradoksów.
Dążenie do nirwany to ucieczka przed rzeczywistością. Pewnie upraszczam.
Czy Ty Banjankri uważasz buddyzm za ateizm?
Znalazłam taką informację: Mimo to, buddyzm można zaliczyć do religii ze względu na fakt, że buddyści wyznają istnienie istot nadprzyrodzonych oraz wierzą w życie po śmierci. Właśnie przez ten konflikt pojęciowy stworzono dla buddyzmu określenie religii nonteistycznej, by móc przypasować naukę buddy do konkretnej kategorii. Nie pasowała ona bowiem do znanych wcześniej religii, które jasno określały istnienie boga, ale nie była ona czysto filozoficzna.
Według religioznawcy Niniana Smarta, religia jest zjawiskiem o siedmiu wymiarach – obrzędowo-rytualnym, doświadczeniowo-emocjonalnym, narracyjno-mitycznym, doktrynalno-filozoficznym, etyczno-prawnym, społeczno-instytucjonalnym i materialnym. Każdy z tych siedmiu wymiarów jest spełniony w przypadku buddyzmu, dlatego można go uznać za religię.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3628
Przeczytał: 33 tematy


PostWysłany: Sob 22:45, 06 Cze 2020    Temat postu:

Semele napisał:
Czy Ty Banjankri uważasz buddyzm za ateizm?

Tak.
Chociaż pojawiają się wątki istot "boskich" (pewnie ze względu na ówczesne realia), podlegają one tym samym mechanizmom co ludzie. Nie tylko nie są siłami sprawczymi, co są w jeszcze gorszej sytuacji niż ludzie, bo nie mają szans na oświecenie. Oczywiście buddyzmów jest wiele i bardzo się między sobą różnią. Tyle ile interpretacji, tyle sekt, więc i pojawiały się takie, w których pewnym aspektom nadawano byty, które można traktować jak bogów, a nawet Boga. Nie grają oni jednak większej roli w drodze do oświecenia. Innymi słowy, buddyzm jest skupiony na ścieżce praktyki wiodącej do nirvany. Żaden element tej ścieżki nie wymaga, nie dotyczy, ani nie opiera się o bogów, czy Boga.
Co więcej, buddyzm traktuje siebie jak tratwę, którą się porzuca, po przepłynięciu na drugi brzeg. Stawianie go obok innych religii jest po prostu niewłaściwe, bo jest czymś zupełnie innym.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Sob 22:49, 06 Cze 2020, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10147
Przeczytał: 55 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 0:46, 07 Cze 2020    Temat postu:

Banjankri napisał:
Semele napisał:
Czy Ty Banjankri uważasz buddyzm za ateizm?

Tak.
Chociaż pojawiają się wątki istot "boskich" (pewnie ze względu na ówczesne realia), podlegają one tym samym mechanizmom co ludzie. Nie tylko nie są siłami sprawczymi, co są w jeszcze gorszej sytuacji niż ludzie, bo nie mają szans na oświecenie. Oczywiście buddyzmów jest wiele i bardzo się między sobą różnią. Tyle ile interpretacji, tyle sekt, więc i pojawiały się takie, w których pewnym aspektom nadawano byty, które można traktować jak bogów, a nawet Boga. Nie grają oni jednak większej roli w drodze do oświecenia. Innymi słowy, buddyzm jest skupiony na ścieżce praktyki wiodącej do nirvany. Żaden element tej ścieżki nie wymaga, nie dotyczy, ani nie opiera się o bogów, czy Boga.
Co więcej, buddyzm traktuje siebie jak tratwę, którą się porzuca, po przepłynięciu na drugi brzeg. Stawianie go obok innych religii jest po prostu niewłaściwe, bo jest czymś zupełnie innym.
Buddyzm siebie nie traktuje, bo nie ma stanu ludzkiego. Buddysta to raczej wsiadajacy do niewielkiej łódki na ocean aby spokojnie utonąć. To, że kazdy z nas utonie jest pewne. Niepewnym jest jak zejdzie czas do utonięcia, Buddyzm uczy być obecnym i uważnym a nie obawiać się i nie wyprzedzać koncepcyjnie utonięcia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22569
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 0:58, 07 Cze 2020    Temat postu:

wuj napisał:
Ani "ja" nie jest używane do tłumaczenia prawdy, ani prawda do tłumaczenia "ja". Zdania 1-3 są używane do wskazania na kałapućkę.
Banjankri napisał:
Po co?

Bo inaczej się nie da. Klaszczemy jedną dłonią.

Banjankri napisał:
Dałem ci całkiem dokładne tłumaczenie "ja" i jak się ono ma do "prawdy", a ty to zignorowałeś... dlaczego?

I prawda, i "ja", i kałapućka są jak na razie WSKAZANE wyłącznie przez zdania 1-3. Które to zdania są IDENTYCZNE w każdym z przypadków, różnią się tylko układem liter w miejscach, gdzie te słowa wstawiono.

Dlatego to, co przedstawiłeś, nie jest żadnym tłumaczeniem czegokolwiek. Zakłada ono bowiem jakieś dodatkowe definicje, których nie podałeś.

Zanim zaś je podasz, weź pod uwagę, że ja je przepiszę, wstawiając kałapućkę w miejsce tego, co niezdefiniowane.



Dla wygody, zacytuję te trzy zdania, żeby nie zniknęły:

1. Znaczenie jest właśnie tym, co wypacza prawdę. Prawda nie jest szukaną. Innymi słowy, PRAWDA jest zawsze, kiedy nie szukasz, konkretnej prawdy.

2. Znaczenie jest właśnie tym, co wypacza kałapućkę. Kałapućka nie jest szukaną. Innymi słowy, KAŁAPUĆKA jest zawsze, kiedy nie szukasz, konkretnej kałapućki.

3. Znaczenie jest właśnie tym, co wypacza "ja". "Ja" nie jest szukanym. Innymi słowy, "JA" jest zawsze, kiedy nie szukasz, konkretnego "ja".


Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Nie 1:01, 07 Cze 2020, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9196
Przeczytał: 85 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 7:38, 07 Cze 2020    Temat postu:

Tu troche zażartuję. Czy Waszą wuju i Banjankri dyskusję można podsumować zdaniem: I sens podróży polega przede wszystkim na tym, aby poruszać się, niż na tym, aby dotrzeć.
James Bugental :-)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3628
Przeczytał: 33 tematy


PostWysłany: Nie 9:14, 07 Cze 2020    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Buddyzm siebie nie traktuje, bo nie ma stanu ludzkiego. Buddysta to raczej wsiadajacy do niewielkiej łódki na ocean aby spokojnie utonąć. To, że kazdy z nas utonie jest pewne. Niepewnym jest jak zejdzie czas do utonięcia, Buddyzm uczy być obecnym i uważnym a nie obawiać się i nie wyprzedzać koncepcyjnie utonięcia.

Próbujesz fantazjami zaspakajać swoje lęki.
"In the same way, monks, I have taught the Dhamma [dharma] compared to a raft, for the purpose of crossing over, not for the purpose of holding onto. Understanding the Dhamma as taught compared to a raft, you should let go even of Dhammas, to say nothing of non-Dhammas." - "Majjhima Nikaya 22"
Specjalnie dla ciebie powtórka: https://youtu.be/XJESCSD70oQ


wujzboj napisał:
I prawda, i "ja", i kałapućka są jak na razie WSKAZANE wyłącznie przez zdania 1-3. Które to zdania są IDENTYCZNE w każdym z przypadków, różnią się tylko układem liter w miejscach, gdzie te słowa wstawiono.

Nie wiem dlaczego poczułeś potrzebę skomentowania tego, ale drepczesz w miejscu.

Cytat:
Dlatego to, co przedstawiłeś, nie jest żadnym tłumaczeniem czegokolwiek. Zakłada ono bowiem jakieś dodatkowe definicje, których nie podałeś.

Pytaj, czego nie zrozumiałeś, i nie chowaj się za koanem, bo jesteś jak dziecko chowające się za wąskim słupkiem. To, że ty mnie nie widzisz, nie znaczy, że ja nie widzę ciebie.

Cytat:
Zanim zaś je podasz, weź pod uwagę, że ja je przepiszę, wstawiając kałapućkę w miejsce tego, co niezdefiniowane.

Kompletnie nic to nie zmieni. Znowu bawisz się w pytona. Pytam cię wprost, jaką rolę odgrywa poszukiwanie? Czy jesteś wolny od poszukiwania? Jeśli nie, to czego poszukujesz i dlaczego?


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Nie 9:17, 07 Cze 2020, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3628
Przeczytał: 33 tematy


PostWysłany: Nie 9:19, 07 Cze 2020    Temat postu:

Semele napisał:
Tu troche zażartuję. Czy Waszą wuju i Banjankri dyskusję można podsumować zdaniem: I sens podróży polega przede wszystkim na tym, aby poruszać się, niż na tym, aby dotrzeć.
James Bugental :-)

Raczej, do czego jesteśmy jeszcze przywiązani.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22569
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 16:22, 07 Cze 2020    Temat postu:

Banjankri napisał:
Pytam cię wprost, jaką rolę odgrywa poszukiwanie? Czy jesteś wolny od poszukiwania? Jeśli nie, to czego poszukujesz i dlaczego?

Odpowiadam ci wprost:

1. <Jaką rolę odgrywa poszukiwanie?> Poszukiwanie jest reakcją na brak, a brak bywa różny. Poszukuje się wody, by nie umrzeć z pragnienia. Poszukuje się młotka, by naprawić przeciekający dach. Poszukuje się rozwiązania równania, by antena telefonu mniej wyczerpywała baterię. Poszukuje się dojścia do rozmówcy, by ten zamiast fantazjować rozumiał, o czym się do niego mówi. Poszukuje się dojścia do siebie, by odróżnić poszukiwania istotne od poszukiwań nieistotnych.

2. <Czy jesteś wolny od poszukiwania?> Zależy od poszukiwania czego. Siebie poszukiwać nie muszę, bo mam siebie przy sobie. Bez wody nie przeżyję zbyt długo, więc czasem poszukać jej trzeba - uwolnić się od tego poszukiwania znaczy zostać zniewolonym przez śmierć. Cieknący dach nie zabija, więc poszukiwanie młotka mógłbym by sobie darować, gdyby wisiał mi komfort życia mój i innych żyjących pod tym dachem - uwolnić się od tego poszukiwania znaczy więc zostać zniewolonym przez lenistwo i egoizm. Tym bardziej nie szkodzi mi twój brak zrozumienia o czym mówię, ani mój brak zrozumienia o czym ty mówisz - uwolnić się od tego poszukiwania znaczy uwolnić się od życia w społeczeństwie i przejść do wolności życia w zaryglowanej celi więziennej (lub klasztornej, to też opcja).

3. <Jeśli nie, to czego poszukujesz i dlaczego?> Poszukuję wody, bo tego wymaga ode mnie mój organizm. Poszukuję młotka, bo jest mi przyjemniej, gdy nie leje mi się na głowę i widzę, że inni domownicy też wolą żyć pod nieprzeciekającym dachem. Poszukuję rozwiązania równania, bo z jednej strony dłużej działające baterie są praktyczne, z drugiej strony jest to mój wkład do wspólnej pracy społeczeństwa, podobnie jak takim wkładem było kiedyś pilnowanie ognia w jaskini gdy jedni polowali a drudzy zbierali korzonki, zaś z trzeciej strony - w ten sposób zarabiam na chleb. Poszukuję dojścia do ciebie, bo jest to ciekawe zajęcie, a przy tym jest dobrym ćwiczeniem na cierpliwość i na precyzyjność wypowiedzi; bez tego żyć się da, ale jeśli się już tego zakosztowało to się wie, że żyć z tym jest przyjemniej niż bez tego.

wuj napisał:
to, co przedstawiłeś, nie jest żadnym tłumaczeniem czegokolwiek. Zakłada ono bowiem jakieś dodatkowe definicje, których nie podałeś.
Banjankri napisał:
Pytaj, czego nie zrozumiałeś

Już pytałem, ale mogę powtórzyć.

Przez cały czas używasz pojęć "prawda" i "ja", nie podając ich definicji i opierając się na czymś, co masz przed sobą i czego nie możesz mi wskazać bezpośrednio. Do tej pory jedynym sformułowaniem, które mógłbym uznać za określające o czym mówisz, gdy piszesz "prawda", było sformułowanie zacytowane przeze mnie jako zdanie 1. Ale kiedy w tym sformułowaniu zmieniłem słowo "prawda" na słowo "ja", to uzyskałem w ten sposób określenie tego "ja", które mam na myśli używając słowa "ja" w rozmowach z tobą. Odpowiedziałeś na tak, jakbym usiłował TŁUMACZYĆ PRAWDĘ ZA POMOCĄ "JA". Tymczasem tu nie ma mowy o żadnym tłumaczeniu jednego za pomocą drugiego ani vice versa. Nie trzeba niczego tłumaczyć, ani nie da się niczego tłumaczyć (bo niby jak?). Trzeba wskazać.

Przypominam te trzy zdania (trzy, bo drugie używa słowa "kałapućka" jako wypełniacza podkreślającego, że "tu mamy słowo odnoszące się do nie-wiadomo-czego"):

1. Znaczenie jest właśnie tym, co wypacza prawdę. Prawda nie jest szukaną. Innymi słowy, PRAWDA jest zawsze, kiedy nie szukasz, konkretnej prawdy.
2. Znaczenie jest właśnie tym, co wypacza kałapućkę. Kałapućka nie jest szukaną. Innymi słowy, KAŁAPUĆKA jest zawsze, kiedy nie szukasz, konkretnej kałapućki.
3. Znaczenie jest właśnie tym, co wypacza "ja". "Ja" nie jest szukanym. Innymi słowy, "JA" jest zawsze, kiedy nie szukasz, konkretnego "ja".

__________
PS.
Semele napisał:
Czy Waszą wuju i Banjankri dyskusję można podsumować zdaniem: I sens podróży polega przede wszystkim na tym, aby poruszać się, niż na tym, aby dotrzeć.

Jeśli już, to tym razem chodzi raczej o "podróżujesz o tyle, o ile nie dotarłeś".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3628
Przeczytał: 33 tematy


PostWysłany: Nie 18:25, 07 Cze 2020    Temat postu:

wujzboj napisał:
Odpowiadam ci wprost:

Możliwe, że faktycznie się myliłem co do ciebie, a twój światopogląd jest, po prostu, próbą zaspokojenia pragnień. Wymyśliłeś sobie prawdę, która ma zaspokoić twoje potrzeby, tak teraz ,i zawsze i na wieki wieków amen. Tylko PRAWDA mogłaby to zdemaskować, ale tę skrzętnie schowałeś u pana Boga za piecem, z definicji uznając ją za nieosiągalną. Zamknąłeś sejf i połknąłeś klucz.
Nie będę zgadywał, co za konstrukty w sejfie ukryłeś, skomentuję to inaczej:
https://youtu.be/AtQNAsXDc7c
:)

wujzboj napisał:
Przez cały czas używasz pojęć "prawda" i "ja", nie podając ich definicji i opierając się na czymś, co masz przed sobą i czego nie możesz mi wskazać bezpośrednio.

Podałem trzy definicje "ja". Podałem jaka jest różnica między "ja" 102, a "ja" 103, trafiając w samo sedno problemu atmana, nieporozumienia, które wałkujemy od lat. Niektórzy wolą maŻyć, niż żyć.

Wnioski z tej dyskusji są następujące:
PRAWDA jest oczywista, bo jest oczywistością. Gdyby nie była oczywista, nie byłaby PRAWDĄ. Tej oczywistości nie da się uchwycić, bez wypaczania PRAWDY. Podmiotowość jest personifikacją odrzucenia PRAWDY i nawykowego poszukiwania prawd, w stylu, jak nie umrzeć z pragnienia. Ciągłość "ja" wynika z ciągłości poszukiwania.

Popatrzcie na ptaki na niebie: nie sieją, nie żną, nie gromadzą w magazynach, a wasz Ojciec niebieski je żywi. Czy wy nie więcej znaczycie niż one? Kto z was swoim staraniem jedną chwilę może dodać do swojego wieku? Dlaczego martwicie się o odzienie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ciężko ani nie przędą, a mówię wam, że nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był ubrany tak, jak jedna z nich. Jeśli zatem to ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca wrzucają, Bóg tak odziewa, to o wiele bardziej was, małej wiary! A zatem nie martwcie się, mówiąc: "Co będziemy jeść?", albo: "Co będziemy pić?", albo: "Czym się odziejemy?" Bo o to wszystko zabiegają poganie.- Jezus Chrystus, o ptakach i liliach zaryglowanych w celi więziennej.


Wychodzi na to, że nie tylko nie WIESZ, ale i jesteś człowiekiem małej wiary.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Nie 18:51, 07 Cze 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10147
Przeczytał: 55 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:19, 07 Cze 2020    Temat postu:

Banjankri napisał:
Dyskurs napisał:
Buddyzm siebie nie traktuje, bo nie ma stanu ludzkiego. Buddysta to raczej wsiadajacy do niewielkiej łódki na ocean aby spokojnie utonąć. To, że kazdy z nas utonie jest pewne. Niepewnym jest jak zejdzie czas do utonięcia, Buddyzm uczy być obecnym i uważnym a nie obawiać się i nie wyprzedzać koncepcyjnie utonięcia.

Próbujesz fantazjami zaspakajać swoje lęki.
"In the same way, monks, I have taught the Dhamma [dharma] compared to a raft, for the purpose of crossing over, not for the purpose of holding onto. Understanding the Dhamma as taught compared to a raft, you should let go even of Dhammas, to say nothing of non-Dhammas." - "Majjhima Nikaya 22"
Specjalnie dla ciebie powtórka: https://youtu.be/XJESCSD70oQ
Myślenie o własnej śmierci jest największym źródłem lęku dla człowieka niepogodzonego z samym sobą. Różnicą pomiędzy moją intepretacja życia ludzkiego przez buddyzm jest odmiana buddyzmu która używamy. Ty używasz metafory życia ludzkiego jako podróż lądem napotykając rzeki do przebycia których potrzeba tratw do których nie należy się przywiązywać. Ja używam intepretacji życia ludzkiego jako wsiadanie do małej łódki wyprawiając się na ocean aby zatonąć. Do małej łódki nie można zabrać za sobą nic i symbolizuje ona tylko to co jest w człowieku w trakcie życia stałe - i tym jest przemijanie. Buddyzm, bez znaczenia jego odmiany, uczy jak nie przywiązywać się do czegokolwiek, bo i tak przeminie.Jakkolwiek, buddyzm nie uczy braku odpowiedzialności, bo z chwilą oswojenia się z własną emocją strachu jako sygnału odczuwania prawdy w sobie (stałość łódki, która mieści człowieka) buddyzm uczy oczekiwania przemijania jako naturalnego procesu życiowego aby nie uciekać w (a) przyjemności, (b) pochwały, (c) zaszczyty, i (d) korzyści.

Jako gatunek, funkcjonujemy pomiędzy przyjemnością i cierpieniem. Jak żółw, nosimy ze sobą w hipokampusie "skorupę" naszych osobistych doświadczeń naładowanych emocjami. Uzależnianie się od emocji ma konsekwencje w tworzeniu chemical pathways/ścieżek chemicznych w mózgu. Kiedy buddyzm rozwijał się jako filozofia, bo trudno nazwać buddyzm religią, to nie istniała wiedza na temat neuronauki - wiedza o ludzkim mózgu. Dlatego adaptacja buddyzmu do jakiegokolwiek apektu życia człowieka czy to w Azji czy w Europie czy Ameryce musi brać pod uwagę aspekty kulturowe i zrozumienie człowieka w dobie obecnej. Bo dzisiaj nie jesteśmy sobie w stanie iść na pustelnią jak Lao Tzu, żywić się jagodami z "dziewiczego" (nieskalanego cywilizacją człowieka) lasu, i przekazywać ustnie mądrość życiową.

Nasz gatunek nie jest skomplikowany. Wystaczy jedna myśl i jest w stanie zabrać człowieka w podoroz o jakiej zrozumieniu naszym przodkom się nie śniło, bo nie znali struktury i funkcji ludzkiego mózgu. Powodem dlaczego kieruję się interpretacją buddyzmu według Rinpoche (buddyzm Tybetu) jest fakt, że każde nasze doświadczenie jest interpretacją od której nie ma ucieczki, bo nie sposób odłączyć funkcji długoterminowej pamięci w hipokampusie zapisanej stalówką emocji. Buddyzm tybetański potwierdza to co potwierdza nauka, że like attracts like czyli szczególna energia przyciąga podobną energię. Buddyzm tybetański zachęca do obserwacji siebie aby zweryfikować najnowszą korą mózgowa jak nasze intencje, emocje, uczucia, myśli, słowa, i potancjalnie czyny wpływają na nasze otoczenie.

Jeśli masz trudności z interpretacją życia ludzkiego jako wsiadanie do niewielkiej łódki aby zatonąć, to można również użyć metafory o budowaniu zamku z piasku i ozdabianiu go pięknymi muszelkami, który nadciągająca fala przypływu zaleje i zniszczy. Radość jest w tworzeniu ze spokojną wewnętrznie świadomością przemijania.

W pewnym etapie życia, niektórzy z nas nabierają mądrości życiowej i nie potrzebuję więcej informacji, bo więcej to niekonicznie lepiej. Wystarczy powołać się na zapisy stalówką emocji w hipokampusie i objąć te emocje przed którymi używało się tratwy aby od nich uciekać kiedy one przeskoczyły rzekę i czekają już na brzegu.

Nie jesteśmy w stanie pomóc sobie ani nikomu innemu zanim nie stworzymy w sobie spokoju wewnętrznego. Nikt nie jest w stanie za nas tego zrobić, żeby się przysłowiowo "z*srał" z wysiłku lub strachu.

Udomowić zawsze potrzeba siebie. Potem pamiętać, że udomowienie też przemija jak ten zalany zamek z piasku i trzeba zaczynać od nowa.





:szacunek:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10147
Przeczytał: 55 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:27, 07 Cze 2020    Temat postu:

Semele napisał:
Tu troche zażartuję. Czy Waszą wuju i Banjankri dyskusję można podsumować zdaniem: I sens podróży polega przede wszystkim na tym, aby poruszać się, niż na tym, aby dotrzeć.
James Bugental :-)
Spokojnie, dla wszystkich homo sapiens destynacja jest ta sama i nie ma opcji opt out/inne wyjscie. Tylko w kontekście faktu naukowego, że homo sapiens to jedyny gatunek na Ziemi potrzebujacy zachęty do życia, po co się do destynacji spieszyć, bo
Cytat:
jak się człowiek spieszy to się "diablik"/niski intynkt cieszy
kosztem niedokrwionych płatów czołowych czyli rozumnego myślenia z wartościowaniem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9196
Przeczytał: 85 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:03, 07 Cze 2020    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Semele napisał:
Tu troche zażartuję. Czy Waszą wuju i Banjankri dyskusję można podsumować zdaniem: I sens podróży polega przede wszystkim na tym, aby poruszać się, niż na tym, aby dotrzeć.
James Bugental :-)
Spokojnie, dla wszystkich homo sapiens destynacja jest ta sama i nie ma opcji opt out/inne wyjscie. Tylko w kontekście faktu naukowego, że homo sapiens to jedyny gatunek na Ziemi potrzebujacy zachęty do życia, po co się do destynacji spieszyć, bo
Cytat:
jak się człowiek spieszy to się "diablik"/niski intynkt cieszy
kosztem niedokrwionych płatów czołowych czyli rozumnego myślenia z wartościowaniem.

Słownik polsko@polski - Destynacja Prof. Jan Miodek Chociaż często sp......

Wklej do wyszukiwarki DYSKURS.


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Nie 20:06, 07 Cze 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10147
Przeczytał: 55 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:18, 07 Cze 2020    Temat postu:

Semele napisał:
Dyskurs napisał:
Semele napisał:
Tu troche zażartuję. Czy Waszą wuju i Banjankri dyskusję można podsumować zdaniem: I sens podróży polega przede wszystkim na tym, aby poruszać się, niż na tym, aby dotrzeć.
James Bugental :-)
Spokojnie, dla wszystkich homo sapiens destynacja jest ta sama i nie ma opcji opt out/inne wyjscie. Tylko w kontekście faktu naukowego, że homo sapiens to jedyny gatunek na Ziemi potrzebujacy zachęty do życia, po co się do destynacji spieszyć, bo
Cytat:
jak się człowiek spieszy to się "diablik"/niski intynkt cieszy
kosztem niedokrwionych płatów czołowych czyli rozumnego myślenia z wartościowaniem.

Słownik polsko@polski - Destynacja Prof. Jan Miodek Chociaż często sp......

Wklej do wyszukiwarki DYSKURS.
Angielski termin destination tłumaczy się na "cel", ale w kontekście życia ludzkiego nietrafnym jest pisać, że celem życia ludzkiego jest śmierć. Wiemy, że wszyscy umrzemy, więc naszym punktem docelowym jest śmierć ale samopoznanie odbywa się w trakcie życia. Co myśli Prof. Miodek mnie nie interesuje, bo nie fascynują mnie fundamentaliści językowi. U nas język jest żywy i nie jeden ale wiele. :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9196
Przeczytał: 85 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 21:29, 07 Cze 2020    Temat postu:

Miodek i fundamentalizm językowy to sprzeczność. Rozumiem to słowo i to, że używasz go. Gdybym mieszkała dlugo poza granicami Polski też pewnie jechałabym makaronizmami.:-) żartuję.

Panowie raczej piszą o poszukiwaniu prawdy a nie śmierci. Ja w tej chwili też o niej nie myślę.
Rozważania te są bardzo zawiłe.
Jesli o mnie chodzi, napiszę to, nie poszukuję prawdy.


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Nie 21:32, 07 Cze 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10147
Przeczytał: 55 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 21:53, 07 Cze 2020    Temat postu:

Semele napisał:
Miodek i fundamentalizm językowy to sprzeczność.
Prof. Miodek (74) jest emerytowanym lingwistą "standardowego" języka polskiego, który nie istnieje w życiu statystycznego Polaka w kraju nad Wisłą. Powinnam napisać termin "fundamentalizm" z adekwatnymi znakami aby Ci uzwierciedlic, że "standardowe" formy językowe skoryguje Ci życie wcześniej czy później. Jako studentką ucząca się kompozycji angielskiej od wykładowcy, który studiował angielski na Oxford'zie też się opierałam przyjęciu liczby pojedynczej w mnogą w jednym zdaniu dopóki nie zapoznałam się z APA7 gdzie wyraźnie stoi, że singular they/pojedynczy oni jest poprawną i obowiązującą formą. Trzeba się ewoluować.

Semele napisał:
Rozumiem to słowo i to, że używasz go. Gdybym mieszkała dlugo poza granicami Polski też pewnie jechałabym makaronizmami.:-) żartuję.
W naszym przypadku
Cytat:
fundamentalizm to radykalizm ideowy, niepozostawiający miejsca do dyskusji
<-> [link widoczny dla zalogowanych] czyli Miodek lub nic.

Semele napisał:
Panowie raczej piszą o poszukiwaniu prawdy a nie śmierci.
Szukanie śmierci jest bezcelowe. Pojawi się sama o właściwym czasie.

Semele napisał:
Ja w tej chwili też o niej nie myślę.
Wystarczy wiedzieć, że umieranie mamy tak samo naturalnie wbudowane jak narodziny o oddać ten proces Matce Naturze - nie obawiać się i nie "zwalczać" tego naturalnego procesu.

Semele napisał:
Rozważania te są bardzo zawiłe.
Jesli o mnie chodzi, napiszę to, nie poszukuję prawdy.
Ja również nie, co nie znaczy, że co jest we mnie stałe nie jest adekwatnym - nazwijmy umownie - barometrem aby wiedzieć czy cokolwiek doświadczam jest prawdą czy nie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22569
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:21, 07 Cze 2020    Temat postu:

Banjankri napisał:
Pytam cię wprost, jaką rolę odgrywa poszukiwanie? Czy jesteś wolny od poszukiwania? Jeśli nie, to czego poszukujesz i dlaczego?
wuj (pokolorowane dziś) napisał:
Odpowiadam ci wprost:

1. <Jaką rolę odgrywa poszukiwanie?> Poszukiwanie jest reakcją na brak, a brak bywa różny. Poszukuje się wody, by nie umrzeć z pragnienia. Poszukuje się młotka, by naprawić przeciekający dach. Poszukuje się rozwiązania równania, by antena telefonu mniej wyczerpywała baterię. Poszukuje się dojścia do rozmówcy, by ten zamiast fantazjować rozumiał, o czym się do niego mówi. Poszukuje się dojścia do siebie, by odróżnić poszukiwania istotne od poszukiwań nieistotnych.

2. <Czy jesteś wolny od poszukiwania?> Zależy od poszukiwania czego. Siebie poszukiwać nie muszę, bo mam siebie przy sobie. Bez wody nie przeżyję zbyt długo, więc czasem poszukać jej trzeba - uwolnić się od tego poszukiwania znaczy zostać zniewolonym przez śmierć. Cieknący dach nie zabija, więc poszukiwanie młotka mógłbym by sobie darować, gdyby wisiał mi komfort życia mój i innych żyjących pod tym dachem - uwolnić się od tego poszukiwania znaczy więc zostać zniewolonym przez lenistwo i egoizm. Tym bardziej nie szkodzi mi twój brak zrozumienia o czym mówię, ani mój brak zrozumienia o czym ty mówisz - uwolnić się od tego poszukiwania znaczy uwolnić się od życia w społeczeństwie i przejść do wolności życia w zaryglowanej celi więziennej (lub klasztornej, to też opcja).

3. <Jeśli nie, to czego poszukujesz i dlaczego?> Poszukuję wody, bo tego wymaga ode mnie mój organizm. Poszukuję młotka, bo jest mi przyjemniej, gdy nie leje mi się na głowę i widzę, że inni domownicy też wolą żyć pod nieprzeciekającym dachem. Poszukuję rozwiązania równania, bo z jednej strony dłużej działające baterie są praktyczne, z drugiej strony jest to mój wkład do wspólnej pracy społeczeństwa, podobnie jak takim wkładem było kiedyś pilnowanie ognia w jaskini gdy jedni polowali a drudzy zbierali korzonki, zaś z trzeciej strony - w ten sposób zarabiam na chleb. Poszukuję dojścia do ciebie, bo jest to ciekawe zajęcie, a przy tym jest dobrym ćwiczeniem na cierpliwość i na precyzyjność wypowiedzi; bez tego żyć się da, ale jeśli się już tego zakosztowało to się wie, że żyć z tym jest przyjemniej niż bez tego.
Banjankri napisał:
wuj napisał:
Odpowiadam ci wprost:
Możliwe, że faktycznie się myliłem co do ciebie, a twój światopogląd jest, po prostu, próbą zaspokojenia pragnień. Wymyśliłeś sobie prawdę, która ma zaspokoić twoje potrzeby, tak teraz ,i zawsze i na wieki wieków amen. Tylko PRAWDA mogłaby to zdemaskować, ale tę skrzętnie schowałeś u pana Boga za piecem, z definicji uznając ją za nieosiągalną. Zamknąłeś sejf i połknąłeś klucz.

Wygląda na to, że moja odpowiedź była za długa, by ci się chciało ją przeczytać. Uproszę ją więc:

1. <Jaką rolę odgrywa poszukiwanie?> Poszukiwanie jest reakcją na brak.

2. <Czy jesteś wolny od poszukiwania?> Zależy od poszukiwania czego. Siebie poszukiwać nie muszę, bo mam siebie przy sobie. Gdy czegoś potrzebnego mi brak (np. śrubki odpowiedniej wielkości), muszę tego poszukać.

3. <Jeśli nie, to czego poszukujesz i dlaczego?> Poszukuję wody, młotka, rozwiązania równania, dojścia do ciebie. Poszukuję tego, bo żyję i żyję wśród ludzi.

wuj napisał:
Przez cały czas używasz pojęć "prawda" i "ja", nie podając ich definicji i opierając się na czymś, co masz przed sobą i czego nie możesz mi wskazać bezpośrednio.
Banjankri napisał:
Podałem trzy definicje "ja". Podałem jaka jest różnica między "ja" 102, a "ja" 103, trafiając w samo sedno problemu atmana, nieporozumienia, które wałkujemy od lat. Niektórzy wolą maŻyć, niż żyć.

Podałeś dwie (a nie trzy) definicje "ja", wszystkie różne od tej zdefiniowanej zdaniem 3, czyli różne od tego, na co zdanie 3 wskazuje. Ale jedyną definicją prawdy pozostaje zdanie 1 (twojego autorstwa), identyczne do zdania 3. W swoich dwóch definicjach użyłeś prawdy jako zdefiniowanej, czyli odwołałeś się do prawdy w sensie zdania 1 (twojego autorstwa). Ponieważ zdanie 3 definiuje "ja" identycznie jak zdanie 1 definiuje prawdę, to twoje dwie definicje "ja", mówiące o odrzuceniu prawdy w "ja 101" i "ja 102" mówią jednocześnie o odrzuceniu "ja" w "ja 101" i "ja 102". Na razie więc nie powiedziałeś tu nic innego, niż ja. Różnica polegała tylko na tym, że napisałeś o wyjaśnianiu "ja" (twoje wyrażenie), na co usłyszałeś, że nie chodzi o wyjaśnianie "ja", lecz o wskazanie na "ja".

Banjankri napisał:
PRAWDA jest oczywista, bo jest oczywistością. Gdyby nie była oczywista, nie byłaby PRAWDĄ. Tej oczywistości nie da się uchwycić, bez wypaczania PRAWDY. Podmiotowość jest personifikacją odrzucenia PRAWDY i nawykowego poszukiwania prawd, w stylu, jak nie umrzeć z pragnienia. Ciągłość "ja" wynika z ciągłości poszukiwania.

Zgodnie z obietnicą, powieliłem powyższy akapit trzy razy, przy czym w drugiej wersji zastąpiłem symbol "prawda" symbolem "kałapućka", a w trzeciej - symbolem "ja". Ponieważ w akapicie 1 pojawiają się także zwroty odwołujące się do "ja", w akapicie z kałapućką zastąpiłem je analogicznymi zwrotami odnoszącymi się i do prawdy i do "ja", a w trzecim akapicie - analogicznym zwrotem odnoszącym się do prawdy. Oto wynik:

1. PRAWDA jest oczywista, bo jest oczywistością. Gdyby nie była oczywista, nie byłaby PRAWDĄ. Tej oczywistości nie da się uchwycić, bez wypaczania PRAWDY. Podmiotowość jest personifikacją odrzucenia PRAWDY i nawykowego poszukiwania prawd, w stylu, jak nie umrzeć z pragnienia. Ciągłość "ja" wynika z ciągłości poszukiwania. W akapicie 3 dostosowałem gramatyczną formę "ja" do konstrukcji zdania, by się bardziej jednoznacznie czytało.

2. Kałapućka jest oczywista, bo jest oczywistością. Gdyby nie była oczywista, nie byłaby KAŁAPUĆKĄ. Tej oczywistości nie da się uchwycić, bez wypaczania KAŁAPUĆKI. Podmiotowość i prawdziwość to odpowiednio personalizacja i konceptualizacja odrzucenia KAŁAPUĆKI i nawykowego poszukiwania kałapuciek, w stylu, jak nie umrzeć z pragnienia. Rola prawdy i ciągłość "ja" wynikają z roli i ciągłości poszukiwania.

3. "Ja" jest oczywiste, bo jest oczywistością. Gdyby nie było oczywiste, nie byłoby "sobą". Tej oczywistości nie da się uchwycić, bez wypaczania "siebie". Prawdziwość jest konceptualizacją odrzucenia "siebie" i nawykowego poszukiwania "siebie", w stylu, jak nie umrzeć z pragnienia. Rola prawdy wynika z roli poszukiwania.

Banjankri napisał:
Popatrzcie na ptaki na niebie: nie sieją, nie żną, nie gromadzą w magazynach, a wasz Ojciec niebieski je żywi. Czy wy nie więcej znaczycie niż one? Kto z was swoim staraniem jedną chwilę może dodać do swojego wieku? Dlaczego martwicie się o odzienie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ciężko ani nie przędą, a mówię wam, że nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był ubrany tak, jak jedna z nich. Jeśli zatem to ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca wrzucają, Bóg tak odziewa, to o wiele bardziej was, małej wiary! A zatem nie martwcie się, mówiąc: "Co będziemy jeść?", albo: "Co będziemy pić?", albo: "Czym się odziejemy?" Bo o to wszystko zabiegają poganie.- Jezus Chrystus, o ptakach i liliach zaryglowanych w celi więziennej.

Wychodzi na to, że nie tylko nie WIESZ, ale i jesteś człowiekiem małej wiary.

Otworzyłem Ewangelie na przypadkowej stronie. Czytam:

Mk 11:24: Dlatego powiadam wam: Wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili, tylko wierzcie, że otrzymacie, a spełni się wam.
Mk 12:17 Wtedy Jezus odpowiedział im: Oddawajcie, co jest cesarskiego, cesarzowi, a co jest Bożego, Bogu.

Gdybyś wiedział, co cytujesz, umiałbyś zacytować i takie i inne fragmenty pokazujące, że Jezus bynajmniej nie zalecał drogi pytona, lecz aktywne życie. Ale życie bez zbytecznego stressu, bo wypełnione ZAUFANIEM BOGU.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 34, 35, 36 ... 50, 51, 52  Następny
Strona 35 z 52

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin