Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Prawdziwa religia
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 15, 16, 17  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 14:56, 15 Lut 2018    Temat postu: Wyłanianie wolności

Wyłanianie wolności
Prawdziwa religia jest wyłanianiem człowieczej wolności
W naiwnej wersji religie służą do zabraniania, czyli ograniczania wolności
wielu sądzi nawet, że Bóg chce od ludzi przede wszystkim ślepego posłuszeństwa
czyli, że właśnie z wolnością religia miałaby walczyć.

Tymczasem jest dokładnie odwrotnie - prawdziwa religia walczy o człowieczą wolność
ona jest jakby ogrodnikiem
najpierw sadzi ziarenko tej poprawnej ludzkiej wolności
później je podlewa i chroni
ciesząc się gdy wzrasta, rozkwita i wydaje owoce.

Prawdziwa religia ma jednak problem z obecnością chwastów
z tym, że naturą wolności jest także błąd, także możliwość uznania atrapy za właściwy przedmiot
Nie da się wyhodować wolności bez konfrontowania jej z błędami
bo właśnie naturą tej wolności jest to ODRÓŻNIANIE
a odróżniać trzeba mieć coś od czegoś
prawdę od fałszu
dobra od zła
miłości od nienawiści
lekarstwa od trucizny
choć także jang od yin

Nie da się więc wyhodować wolności z samej tylko pozytywnej wizji rzeczy
bo wolność ma naturę MOCY - jest aktywna i przewidująca
jest za każdym razem jakoś inna i kreatywna
wyłania się właśnie w ten sposób,
że wywyższa to co właściwe, a odrzuca nieusuwalną wadliwość
Wyeliminowania z układanki wszelkiego zła oznaczałoby zablokowanie możliwości emanowania wolności
a to byłoby jeszcze gorszym złem.

Michał Dyszyński 15.02.2018
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 15:10, 15 Lut 2018    Temat postu: Uwierzyć

Co znaczy "uwierzyć"?
W religii jest mowa, że "trzeba uwierzyć"
co niektórzy odczytują, jako "trzeba uwierzyć w cokolwiek"
albo też "trzeba uwierzyć pierwszemu lepszemu hochsztaplerowi, jaki się nawinie i coś nam będzie wciskał"

Prawdziwa religia nie zachęca do wiary w byle co
albo wiary bylejakiej
nie chodzi o uwierzenie w jednostkowe to, czy tamto
co się tam komuś spodobało, albo nawet co gdzieś ktoś nobliwy zapisał
Tak naprawdę to chodzi o to, aby uwierzyć w jedną jedyną rzecz na świecie
choć trudno jest tę rzecz wyrazić słowami
można ja przybliżać sformułowaniami - np.
- ostateczny sens
- trwanie i działanie w miłości
- świadomość ponad tym co proste i jednostkowe
- to co błędne ostatecznie ustąpi wobec tego, co z prawdy
i inne...
(można to też nazwać słowem "Bóg")

Nie jest więc tu szczególnie ważne jak to ktoś nazwał
bo istotą jest sam stan umysłu, który owa wiara wytwarza
czyli zakorzeniona w świadomości MOC W AKCEPTACJI I MIŁOŚCI
pozwalająca na harmonijne, niesprzeczne, pogodzone wewnętrznie
trwanie i działanie.

Michał Dyszyński 15.02.2018


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 15:11, 15 Lut 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:58, 26 Lut 2018    Temat postu: Re: Uwierzyć

Moje błędy i winy
Wiele błędów popełniłem w życiu
wielu swoich wyborów żałuję
a choć nawet najczęściej nie było w nich jawnie złej woli
to i tak one nade mną ciążą i pewnie ciążyły będą
bo nawet jeśli inni wybaczą mi, co źle im zrobiłem
nawet jeśli uda się jakąś część rzeczy przeze mnie zniszczonych naprawić
nawet jeśliby wszyscy uznali, że "było - minęło", czyli nie ma sprawy
to pozostaje jeszcze pytanie: czy ja sam wciąż jestem ten błędny, słaby i wredny jak wtedy?
Czy ja sam odmieniłem się na tyle, abym nie był już kojarzony z tym co złe się stało
- czy może wciąż jestem ten głupi, ten nieostrożny?
- a może wciąż, tak jak wtedy, okłamuję siebie?
- albo nie uporałem się z tym strachem, który legł u podstawy tamtych złych zachowań?...

Nie wiem, na ile jestem wciąż tym, którym już nie chciałbym być
Nie wiem, czy potrafiłem wzmocnić swoją mądrość, aby głupota, jak tamta mnie nie omamiła
Nie wiem, czy małostkowość, którą niby okazałem, nie wylezie ze mnie przy następnej okazji
Jedyne co mi pozostaje, to być CZUJNYM
Tropić swoje słabości, błędy, głupotę
wyciągać wnioski ze starych błędów.

Bo jeśli okazałoby się, że moje błędy z przeszłości niczego mnie nie nauczyły
to całe to przebaczenie, którego udzieliliby mi ludzie, Bóg, a nawet ja sam sobie
stanęłoby pod znakiem zapytania
Zmazać stare winy tak naprawdę i w pełni
mogę jedynie wstępując na wyższy poziom MOCY
Tylko dowodząc innym, ale może nawet najbardziej sobie
że stara głupota, złość i małość już teraz
nie mają do mnie dostępu.

Michał Dyszyński 26.02.2018
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:47, 03 Mar 2018    Temat postu: Re: Uwierzyć

Umysł rzucony w świat
Umysł człowieka rzucony w świat
wmanewrowany w geny, instynkty, niepewne zmysły
mamiony złudną prostotą szybkich ocen
przymuszany, manipulowany i tłamszony przez ludzi, emocje i własne lęki
czy w końcu odnajdzie siebie?

Przejrzeć perfidię kłamców
strachy i gromy od fałszywych proroków
pokazową dostojność pseudoautorytetów
nadobne bzdury od głosicieli maści wszelkiej
to zadanie na całe życie
i cel budujący jestestwo umysłu

W tej grze nie ma jasnych zasad
lecz jedno jest pewne: ilekroć okażesz się głupcem - przegrywasz
każde uwierzenie w ładnie opakowany fałsz - jest oznaką słabości rozpoznań
przestraszenie się czegoś niegroźnego - ośmiesza umysł
zlekceważenie prawdziwego zagrożenia - może kosztować wiele
to nie jest gra dla naiwniaków

Umysł, połączony z uczuciami i wolą - to nas naprawdę tworzy
stracić rozum, to stracić siebie
I dlatego tej gry nie wolno jest przegrać.

Michał Dyszyński 3.03.2018
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:03, 09 Mar 2018    Temat postu: Re: Chwytanie

Podarowana wina
Dostając się na ten świat, żyjąc na nim, dostajemy z automatu pewien szczególny PODARUNEK
jest to podarunek bardzo dziwny, niezrozumiały,
bo jest nim szansa na to, aby stać się winnym
wina - podarunkiem - zaśmiało się coś nas, gdy to pierwszy raz czytamy
- zgłupiał ten co to pisał
tak zgłupiał do reszty...

A jednak...
A jednak gdyby nam nie podarowano możliwości wybrania tak dobra, jak i zła
czyli nie pojawiłoby się, to że nasz wybór ocenić się da na skali,
gdzie z jednej strony jest coś wartościowego, a z drugiej bezsens i głupota
to oznaczałoby automatycznie, że wszystko czego dotknie się nasz umysł
będzie jednakowe, ocenione zawsze tak samo, niezależnie od nas
czyli to jak wybieraliśmy, nie miało znaczenia
Gdyby żaden akt naszego wyboru nie mógł wpłynąć na coś, co jest ważne, cenne,
może radosne, a może bolesne
coś, co da się spieprzyć, co sprawi głównie problemy i cierpienie
to i całe nasze życia, a na koniec i my sami w nim okazalibyśmy się...
nieistotni, bezwartościowi

Bo tylko tak ma w ogóle szansę wyłonić się wartość, że ocena może być do czegoś porównana
czyli gdzieś jest zawieszona w przestrzeni rozpoznań, między tym co dobre, a tym co złe
pomiędzy tym tym co prawdy, a co pustą ułudą
coś wyrastające z mocy poprawnego osądu, czy z jałowości bezsensu

Więc musimy ten trudny dar przyjąć, rozpakować z pudełka, uśmiechając się z wdzięcznością
jak wyciągnięte z worka mikołajowe skarpetki - nie dość, że niemodne, to jeszcze z uczulającego materiału
zachwycić: ooo, jakie śliczne, pasują mi do spodni!
i nosić przez całe życie, choć będą piekły i uwierały
Bo tylko tak możemy się kiedyś przekonać
z jakiej gliny jesteśmy
czy możemy z godnością spojrzeć w swoje oczy w lustrze
czy może uciekać byle dalej, gnieceni poczuciem obezwładniającego wstydu.

Michał Dyszyński 9.03.2018


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 21:06, 09 Mar 2018, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 13:07, 27 Mar 2018    Temat postu: Wydźwignięty umysł

Wydźwignąć umysł do sensu
Istotą prawdziwej religii jest wydźwignięcie umysłu człowieka do sensu
aby w końcu dało się zaakceptować bez wątpliwości swoje jestestwo
uczynić je niezaprzeczalnym wobec emanacji chaosu i świata

Przyjmując stanowisko względem czegoś, działając w wirach mentalnych sprzecznych, ale i częściowo spójnych tendencji, i nacisków
Odnajdując poprawność w tym, co zdaje się być, bądź tylko może być sprzeczne i chaotyczne
umysł dowodzi swej sprawności, choć w jakimś sensie tą sprawność tworzy
budując przy tym samego siebie.

Efektem ostatecznym powinno być jestestwo niezaprzeczalne
stan umysłu, w którym nic co przychodzi zewnątrz, ani nic co się tworzy wewnątrz
nie jest w stanie jestestwu umysłu zagrozić, podważyć jego sensowności
bo ten umysł jest doskonale zintegrowany, w pełni samoświadomy, pogodzony ze wszystkim co się zdarza.

Ostatecznym powołaniem pogodzonego wewnętrznie umysłu jest MIŁOŚĆ
Bo wraz uporządkowaniem się emanacji osoby, wraz dostępowaniem przez umysł coraz wyższych poziomów spełnienia
oczywistością staje się sytuacja, gdy samemu sobie dostarczyliśmy już dostępne wewnętrznie dobro i harmonię
zaś wzbudzona harmonią jestestwa moc wciąż domaga się urzeczywistnienia
więc ta właśnie moc chciałaby wykroczyć poza ramy swojego bytu
chciałaby napełnić szczęściem spełnionego jestestwa wszystko
a właśnie owo pragnienie szczęścia, harmonii, piękna ofiarowanego każdej istocie będącej w stanie owe dary przyjąć
jest definicją miłości.


Michał Dyszyński 27.03.2018


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 13:21, 27 Mar 2018, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 16:59, 07 Kwi 2018    Temat postu: Re: Wydźwignięty umysł

Powrót
Świadomość
straszona, kuszona, tłamszona
stawiana w ogniu pytań i wątpliwości
oskarżana słusznie i niesłusznie
wystawiana na fałsz kłamców świata i własnej naiwności
czy będzie w stanie rozpoznać siebie?
Czy odnajdzie drogę do Źródła?

Michał Dyszyński 7.04.2018
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 1:29, 08 Kwi 2018    Temat postu: Re: Wydźwignięty umysł

Wyższa doskonałość
Doskonałość na poziomie prostym opiera się o maksymalizację jakiejś wartości
o idealność kształtu - np. maksymalne wygładzenie, czy bezbłędne odtworzenie wzorca
Ten rodzaj doskonałości jest jednak czymś małym i banalnym
nie da się go porównać do doskonałości danej idealnemu przetworzeniu złożonych, bądź niepewnych danych

Realizacji prostych zadań coś tam w pełni realizujących nijak nie da się porównać do doskonałości dynamicznej
do umiejętności dostosowania się w zmiennych warunkach
albo do samodzielnego odkrywania reguł, które w owych warunkach okazuję się najważniejsze
Taką zdolność dostosowawczości dynamicznej ma świadomość - osoba
Ona jest w stanie osiągać cele, które nie są w pełni określone, nie są jasno postawione
a przez to są trudne do odkrycia i realizacji, bo funkcjonują w otoczeniu niepewności i błędu.

Jednak ta właśnie, niesłychanie trudna doskonałość jest powołaniem ludzi
aby byli w stanie dostrzec prawdę w gąszczu złudnych przesłanek
aby potrafili odnajdywać ścieżkę sensu, nawet będący wyposażonymi w niedoskonałe zmysły i instynkty
aby nauczyli się rozpoznawać błędy i znajdować z nich wyjścia, pokonywać je mocą swojego rozumu
czyli też aby zrozumieli, że sens jest przebaczać,
bo przebaczenie wynika z zaakceptowania tej oczywistej logicznej okoliczności
że w świecie niepewności i mylnych danych błędy pojawiać się muszą

Dlatego doskonałość dynamiczna, doskonałość na sposób świadomości
jest znacząco inna, czasem jakby zdaje się przeczyć doskonałości prostej
gdy lekceważy jakiejś jej reguły
lecz doskonałość prosta skupia się na jednym jasnym celu, nie daje wyboru
zaś doskonałość pięknego, przebaczającego umysłu jest w stanie dostrzegać wartość, piękno, spełnienie także tam
gdzie wartości proste zostały zszargane, zniweczone, zaprzepaszczone
Bo tylko w odrzucając prymat tego co proste i jednostkowe, świadomość może zyskać władzę i wolność
może samodzielnie zacząć ustalać reguły gry, a nie tylko akceptować to co jakoś tam narzucone
i odkrywać nową postać doskonałości - powoływać ją władczą mocą swojego kreatywnego umysłu.

Doskonały ratunek dla istot, które są na dnie, które zdawałoby się są nieodwołalnie skazane na wstyd i odrzucenie
bo są tak wstrętne, tak marne, tak ogłupiałe, że tylko chciałoby się je wykasować z losów świata
- takie wywyższenie tego co małe, a nawet wredne i podłe
- taki przebaczający ratunek, jeśli jednak się jakoś to dokona
stanie się dowodem niezrównanej mocy, potęgi przekształcania logicznej i mentalnej materii świata
w doskonałość nowego rodzaju - niezwykłą i piękną
o niej doskonałości proste marzyć nawet nie mogą
bo doskonałość znajdująca ścieżki wyjścia z nierozwiązywalnych konfliktów jestestwa
jest czymś tak trudnym, a przez to tak godnym podziwu i uznania jak nic innego na świecie.

Michał Dyszyński 8.04.2018
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 17:38, 24 Kwi 2018    Temat postu: Pytanie o ważność, wolność i posłuszeństwo

Pytanie o ważność, wolność i posłuszeństwo
Prawdziwa religia stawia pytanie o ważność osoby, o jestestwo świadomości
Jeśliby to jestestwo, rozumiane jako możliwość podejmowania świadomych decyzji
jeśli ono miałoby być ważne, to owe decyzje powinny być wolne
tymczasem...
religia jednocześnie stawia problem posłuszeństwa

Jeśliby posłuszeństwo byłoby tym najważniejszym dla jestestwa osoby
to po co człowiek miałby wciąż posiadać wolność?
- przecież twarde realizowanie zewnętrznej wskazówki, wbrew wszystkiemu co osobę konstytuuje
albo tylko po prostu tej osobie się wydaje (czego ona nie potrafi odróżnić)
to właśnie idealne posłuszeństwo.
To wymaganie po prostu zrezygnowania ze wszystkiego innego niż ustalił nakaz
to zrezygnowanie za każdej wątpliwości, pytania wewnątrz nas, czegokolwiek co w świadomości się jawi
W takim razie najlepiej byłoby z punktu widzenia owego celu
po prostu nadpisać w jej programie tę linijkę kodu odpowiadającą za decyzję.
Jeśli posłuszeństwo rzeczywiście jest ponad osobą i jej wyborami,
to należałoby możliwość dokonywania wyborów niewłaściwych unicestwić - skasować raz na zawsze
wtedy byłoby najlepiej, jak tylko się da.

Jeśli jednak Bóg, los, czy bliżej nieokreślona "mechanika świata" "zdecydowały się" rzucić świadomość w wir wyborów niepewnych
w obszar decyzji wątpliwych, bo opartych o niepełne informacje i modele
a więc posłuszeństwo często nie ma jak się zrealizować
bo po prostu nie wiadomo co jest tą opcją właściwą
to znaczy, że posłuszeństwo nie jest ostateczną przesłanką
to co w takim razie tą ostateczną przesłanką jest?...

Religie świata zazwyczaj mają skłonność do upraszczania sprawy
wciskają swoim wiernym kit, że posłuszeństwo jest określone i pewne
że wiemy jak należy być posłusznym, a kiedy się jest nieposłusznym Bogu, prawdzie, sprawiedliwości
a więc człowiek, który nieposłusznym się okazał, jest po prostu winny
Ale wina, dopóki jej REALNIE nie skonfrontujemy ją z treścią tego, jak naprawdę powinno być
taka wina jest tylko pustym słowem
jest słowem - straszakiem utrwalającym mit Boga - tyrana, pragnącego ludzi zniewolić i zgnębić
A choćby nie wiem jak zaciemniać ten fakt ckliwymi określeniami
to on i tak pozostanie
- przynajmniej dopóki nie wyjaśnimy sobie O CO W TYM JESTESTWIE TAK NAPRAWDĘ CHODZI?

A o co chodzi?...
- Chyba jednak o coś więcej niż posłuszeństwo
- Chyba o to, aby zrozumieć, że jest się ważnym,
lecz chyba nie ma sensu owej ważności dowodzić naciągając logikę jestestwa swoim buntem.

Choć może dla niektórych ludzi owo pytanie o ważność być na tyle palące i nie do odsunięcia
że wciąż będą stawiali ludziom, światu, Bogu samych siebie na tej linii oddzielającej ich uznanie
od tego, co już zaakceptować się nie da
może to pytanie: czy wciąż jestem ja? - ten WAŻNY ja...
- nawet ja krnąbrny i arogancki
- nawet ja ukryty w bezsensie własnych decyzji
- nawet ja, którym należałoby wzgardzić
- nawet ja głupi, podły i lekceważący wszystko
ale jednak ja
- jednak jestem ważny, godny szacunku i kochania, bo inaczej to sam nie zechcę kochać siebie
a dalej też nie pokocham nikogo, ani niczego...

Michał Dyszyński 24.04.2018


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 17:40, 24 Kwi 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 1:51, 25 Kwi 2018    Temat postu: Re: Pytanie o ważność, wolność i posłuszeństwo

coś za coś vs dar
Prawdziwa religia wyjaśnia sens tego świata jako budowanie świadomości
Prawami świata są:
- przyczyna i skutek
- występek i kara
- towar i zapłata
te prawa świata budują podstawę do rozumowania - bazowy ogląd rzeczywistości.

Po drugiej stronie układanki jest rzeczywistość świadomości z ducha narodzonej
ona łamie prawa świata mocą swojej woli i zrozumienia
- arbitralnie tworzy odniesienia bazując na swoim oglądzie
- zamiast zemsty i odpłaty daje przebaczenie
- oferuje DAR - coś dawanego za darmo dla innych, choć tam wewnętrznie z wysiłku, a nawet niekiedy z bólu zrodzonego.

Lecz dopiero mając jako bazę myśli ekonomię i ograniczenia świata
umysł ma szansę dostrzec wartość i sens
dopiero czując i wiedząc, że tak z natury nie ma nic za darmo
możemy poczuć swoje jestestwo i istotę daru
jaki może dać Ten, który dysponuje mocą i pełnią zrozumienia.

Michał Dyszyński 25.04.2018


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 1:52, 25 Kwi 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:25, 07 Maj 2018    Temat postu: Re: Pytanie o ważność, wolność i posłuszeństwo

Niedocenione piękno Boga
Religie znane najczęściej z tego świata wiele mówią o moralności
powinność i poświęcenie stawiając jako słuszną ścieżkę życia
przeciwstawiają się nieodpowiedzialności i światowości
propagując zwyczaje i wykonując obrzędy
jednak w tym wszystkim zdają się często coś ważnego gubić
ich retoryka w pewnym momencie zaczyna robić się jakaś bezsensu
bo uczucia, jakie mamy przecież wciąż pytają:
skoro życie tak w ogóle ma być pasmem poświęceń, to po co właściwie żyć?

Religie jakby nieco zapomniały o tym, co jest swego rodzaju istotą Boga
czyli o JEGO NIEWYSŁOWIONYM PIĘKNIE

Gdy się o tym pięknie, chwytającym i zapierającym dech nieodpartym zachwytem zapomni
gdy się go tylko przestanie na co dzień oczekiwać
to wszystkie opowieści o Bogu staną się niewiarygodne
raj objawi się jako miejsce wymuszonych hołdów i nudy
nagroda, która ma być życie na wieki z Bogiem niektórym objawi się jako coś nieatrakcyjnego
a lu dzie nieraz pomyślą sobie: może to lepsze niż piekielne męki,
ale ileż ciekawsze i bardziej atrakcyjne byłoby, jako tako dostanie, życie w zwykłym świecie

Bez świadomości piękna religia staje się czymś bez sensu
życie dla powinności i obowiązku, i poświęcenie nawet najwspanialsze
niczemu nie nadałyby wartości,
gdyby istotom świadomym odebrać możliwość odczuwania tej spontanicznej radości
kontaktu z tym, co samo cieszy cieszy
naturalnie wprawia w zachwyt.

I to o to też między innymi w życiu chodzi, aby nauczyć się piękno odczuwać
aby dostrzec je w najmniejszej drobinie wolnej, świadomej myśli
w tworach genialnego artyzmu
w cudownej delikatności, skrytej za spojrzeniem kochającej istoty
ale i w opanowaniu tych, którzy nie dali się zwieść pozorom i głupocie
a na koniec dać się porwać tej pieśni życia i miłości
którą Bóg przygotował dla wszystkich
Ci co są w stanie usłyszeć jej nuty
sami, przez nikogo nie namawiani zaczną śpiewać z wdzięcznością i szczęściem.


Michał Dyszyński 07.05.2018


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 2:32, 07 Maj 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:41, 11 Maj 2018    Temat postu: Re: Pytanie o ważność, wolność i posłuszeństwo

Władca i dar
Ludzie często tak bardzo dążą do władzy
Najwyraźniej są przekonani, że gdy będą rządzić, sami określać co jak ma być
wtedy osiągną szczęście
ale szczęście, mimo osiągania coraz wyższych poziomów władzy, nie przychodzi
co pragnący władzy diagnozują jako powód, iż jeszcze za mało owej władzy mają

Tymczasem problem władzy i szczęścia ma się dokładnie odwrotnie
Nie ma pełnego, prawdziwego szczęścia, jeśli nie staje się ono jakimś DAREM
To co zaplanowane osobiście, co samodzielnie wymuszone, nie zaskakuje
To co my mówimy jak ma być, a potem takie jest - nie porusza struny zdziwienia
To zrobione ściśle według naszej woli nie uraduje swoim pojawieniem się jako rzecz nowa, cudowniejsza od tego, co znamy
Dzieci, które mogą niewiele i dlatego właśnie że mogą niewiele, są najwdzięczniejszymi odbiorcami podarunków
Bo one same sobie nie mogą wziąć tego, co się im daje, więc będą się cieszyły
Ten kto ma absolutną władzę, który wszystko bierze sam, ten już nie będzie miał z czego się ucieszyć
Obszar radości, szczęścia pochodzące z prawdziwego daru staje się dla władców emocjonalną pustynią.

Dlatego jeśli ktoś chce być kiedyś na trwałe szczęśliwy, chce osiągnąć królestwo Boże, stan umysłu spełnionego
musi stać się niczym dziecko, które się cieszy, gdy coś dostaje
tak jak pięciolatek biegnie ucałować ciocię, bo mu przyniosła misia
A im więcej w życiu będziemy ustalali, wymuszali, czy w ogóle mogli
tym mniejsza w tym życiu będzie szansa na niespodziewane szczęście.
A przecież na tym polega jakaś część istoty właściwie każdego szczęścia
że jest ona swego rodzaju nowością, odkryciem, łaską...

Michał Dyszyński 11.05.2018
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:40, 13 Maj 2018    Temat postu: Re: Pytanie o ważność, wolność i posłuszeństwo

Wolność i szczęście człowieka
Ludzie w swojej ignorancji, widząc ogrom cierpienia na świecie
oskarżają o złe intencje, albo niewłaściwe działanie Boga
zwykle przy tym domniemywając, że Bóg żałuje człowiekowi wolności
a szczęście od człowieka specjalnie odsuwa.
Tymczasem jest dokładnie przeciwnie niż myślą ludzie
Bóg chce obdarzyć człowieka wolnością największą jaka jest tylko możliwa
a przy okazji chciałby uszczęśliwić tego człowieka na trwałe
jest tylko jeden problem
- człowiek sam musi nauczyć się ze sobą godzić wolność i szczęście
a to nie jest banalne połączenie - trzeba je w sobie wypracować.
Problemem jest to, że zarówno człowiecza wolność, jak i szczęście
nie są w gestii Boga, lecz samego człowieka
Nie da się owej wolności pogodzonej ze szczęściem wlać do duszy człowieka
nie do się dlatego, że naturą i istotą wolności jest właśnie niezależność
więc jeśli ta niezależność wolności w jakimś układzie zablokuje człowiekowi odczuwanie szczęścia
to nawet Bóg może być wobec tego bezradny.

Michał Dyszyński 13.05.2018


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 14:16, 17 Maj 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 1:45, 17 Maj 2018    Temat postu: Cóż można?

Cóż można?
Cóż można właściwie zrobić w obliczu braku wiedzy
czego byśmy się nie dotknęli, grozi błąd, strata, może czyjeś cierpienie
nie ma jednoznacznej reguły, jakiegoś algorytmu pozwalającego nam być skutecznym w tym życiu

Cóż można zatem zrobić?
- Chyba tylko być czujnym i ostrożnym
czuć się jak na wojnie z wrogiem, który czyha z każdego miejsca
największym grzechem jest właśnie ten brak czujności, czyli pycha
przekonanie, że już się wszystkie rozumy zjadło
albo posiadło prawo do robienia tego, co w myślach zaszemrało.

Tymczasem nie znamy dnia ani godziny
Nie wiemy, kiedy wróg przyjdzie, atakując z zaskoczenia
będzie bazował na naszej naiwności i głupocie
zastawi pułapkę, w którą umysł nieprzygotowany wpadnie niepostrzeżenie

Nic więcej się nie da zrobić, poza
...zrobieniem wszystkiego, co da się zrobić
można jedynie odrzucić duchową, emocjonalną i intelektualną gnuśność
można jedynie być fanatycznym pakerem na siłowni ducha
wojownikiem intelektu, który wciąż gromadzi nowe rodzaje broni
szpiegiem wykrywającym własne słabości i skłonność do ulegania temu co niskie.

Nic więcej nie da się zrobić
Bo wróg jest przebiegły, działa nieszablonowo
jeśli zbytnio się skupimy na jednej stronie myśli i uczuć, zaniedbując przeciwną
to wróg wykorzysta ten nasz brak równowagi, uderzając w słaby punkt
wydrwi nas, dowodząc, że jesteśmy słabi

Lecz bez tego wroga, bez jego sztuczek i podstępów
nigdy nie dowiedzielibyśmy się, kim jesteśmy
nie dowiedlibyśmy swojej mocy i jestestwa
A na koniec
nie uzyskalibyśmy też szansy na to, aby zdiagnozować w nas to
czego kontrolować nijak nie potrafimy
co uładzić w sobie można jedynie pokornym oddaniem tej sfery naszego życia
w cudze dłonie, w gestię tego co od nas większe i mądrzejsze
a przede wszystkim Temu, który zawsze chce pomagać
I pomoże...
...jeśli się mu na to pozwoli.

Michał Dyszyński 17.05.2018
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 18:51, 18 Maj 2018    Temat postu: Zasadnicze pytanie

Zasadnicze pytanie
Zasadnicze pytanie prawdziwej religii brzmi:
Jak wiele jesteśmy w stanie znieść, zobaczyć, zrozumieć
nie niszcząc przy tym swojej wrażliwości?
Jak wiele wątpliwości, albo i iluzorycznych pewności
bólu, żalu i cierpienia możemy wytrzymać
nie wyrzekając się jednak swojego człowieczeństwa, swojej prawdziwej natury?

Kto oddaje swoją naturę za marne srebrniki
kto kupczy prawdą jaką zna bez wątpliwości
wyrzeka się jej w imię ulotnych przyjemności
kto zlekceważy najmniejsze szczere dobro, bo ktoś mu tak kazał
ten okazuje się słaby i miałki
ten nie obronił w sobie Bożego i Człowieczego Ducha.

Więc taki slaby i miałki, w obliczu Tego, który zna całą prawdę
wlaściwie zasługuje na wzgardę
i ten ktoś sam to od razu zrozumie
gdy ujrzy rzeczy bez iluzji i zasłon
wtedy też pewnie zapłacze, że nie docenił
tego niezwykłego skarbu, jaki dostał na starcie życia
szczerości i wrażliwości dziecka
że zamiast wzbogacić tę szczerość i wrażliwość doświadczeniem mędrca
przehandlował ją za małe życiowe ulgi i ułudy.

Michał Dyszyński 18.05.2018
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 16:35, 20 Maj 2018    Temat postu: Grzechy, winy i niewiedza

Grzech ucieczki w niewiedzę
Religie szermujące obficie pojęciem grzechu i winy cnotą uczyniły obwinianie się niemal za wszystko
im mocniej mielibyśmy się obwiniać, tym miałoby być lepiej...
Niby jest w tym sens, jakieś zabezpieczenie się przed wyparciem
jest nacisk, aby ludzie nie odrzucali prawdy o swoich uczynkach, dekretując z góry "nie mam winy"
Jednak gdy wina i grzech robi się normą, gdy z automatu na człowieka zrzuca się wyrok
wtedy nagle wina przestaje być tą prawdziwą, czyli wynikającą z wyborów
a staje się winą systemową, z góry nadaną, w jakiś sposób nijaką i odpersonalizowaną
Właściwie to przestaje być winą prawdziwą, zyskując status zewnętrznej szykany.

Do tego wina i grzech działające zbyt potężnie mogą niejednego skłonić do szczególnej strategii obronnej
I tak się dzieje, że wielu broniąc się przed sypanymi na nich w obfitości posądzeniami i winami
zaczyna uciekać w niewiedzę - w myśl zasady:
jeśli o czegoś nie miałem w świadomości, to nie byłem świadomy, więc nie mogłem grzeszyć.

W ten sposób rygorystyczne, skupione na winie religie programują sobie wyznawców na głupców
hodują sobie ludzi nie stawiających pytań, nie próbujących wyjść poza powierzchowność
nie dociekających dobra, poprzestających na rutynie i broniących owej rutyny jako cnoty
Tak owi biedni, słabi mentalnie ludzie próbują się wybronić przed potęgą wmawianej im grzeszności.

Ale ucieczkę w niewiedzę trzeba uznać za nieskuteczną
zaś samo jej stosowanie jest po prostu nowym rodzajem grzechu
ten wykręt od prawdy, programowe zakłamanie jest zlekceważeniem Ducha Prawdy, czyli znieważeniem Ducha Świętego.
A ten właśnie grzech jest tym, który odpuszczony nie będzie - bo nie może być!
Bo nie sposób jest odpuścić komuś grzech braku - jeśli nie masz czegoś, to nie sposób Ci to odjąć.

Ten co wiedzy nie miał, bo miał jedynie gnuśność duchową i strach
w istocie dokonał gorszego wyboru, niż gdyby spróbował, ale się pomylił
bo wybrał postawę letniości, miałkości, braku człowieczeństwa, a nawet braku szansy na owo człowieczeństwo
Tym co niewiele duchowo mają, zabiorą nawet i ten ich ostatni talent, jedyne co jeszcze przy nich zostało...

Bo system oparty o prawdę, jakim jest pełna rzeczywistość świadomości - Królestwo Boże
nie może mieć luki w postaci ucieczki w niewiedzę
Gdyby dało się z takiej luki korzystać, to kłamstwo, ignorancja, głupota lałyby się do świata szerokim strumieniem
dlatego, choć pewnie niejednego to będzie przerażać, nie jest skuteczna ucieczka przed winą
ani w niewiedzę
ani w słabość
ani jakieś tłumaczenia strachem i niepewnością
bojaźliwi bowiem nie wejdą do Królestwa Bożego.

Michał Dyszyński 20.05.2018 (Święto zesłania Ducha Świętego).


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 14:02, 24 Maj 2018, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 14:23, 24 Maj 2018    Temat postu: Re: Grzechy, winy i niewiedza

Grzechy niewybaczalne
Wybaczyć można wiele i wybaczą nam wiele
W obliczu Tego, Który Pragnie Tylko Ukochać wybaczyć chciałoby się wszystko
Lecz są takie grzechy, których wybaczyć nie ma jak
które są niedostępne wybaczeniu z samej swojej istoty
bo wybaczać można tylko to zło, wadliwość jestestwa, które było, minęło i znikło
a nie takie, które wciąż przypomina o sobie krzycząc: jestem!

Nie da się więc wybaczyć trwałego zakłamania i akceptacji dla kłamstwa
bo kłamstwo wmontowane w umysł i tak zatruje każde rozpoznanie, unicestwi spójność myśli
więc kto kłamstwa hołubi, kto odciąć się od nich nie potrafi
będzie krążył myślą po zamkniętych pętlach cierpienia
z tych pętli nie ma wyjścia innego, niż wbicie miecza w kłamliwość duszy.

Nie da sie wybaczyć aktywnej pychy, która absolutnie stawia własne widzimisię i najmniejszy kaprys ponad dobro innych istot czujących
bo istota nie oferująca uczciwego obszaru wymiany myśli i uczuć
nie będzie w stanie w społeczności harmonii umysłów uczestniczyć
ostatecznie będzie odrzucona,
a skazana na samotność wzgardzi i tak samą sobą
bo moc pogardy pozbawionej zewnętrznego celu obróci się przeciw swojemu twórcy.

Wreszcie nie sposób jest wybaczyć komuś grzechu, który ten grzech trzyma w sobie
wybaczyć sobie samemu każdy może także jedynie sam
zaś tego przebaczenia sobie trzeba się nauczyć, trenując je najpierw przebaczając innym
tylko tak będziemy w stanie zyskać moc i umiejętność jak później przebaczyć sobie.
Więc jeśli w czyjąś duszę głęboko wrosła nie akceptacja i pogarda dla wszystkiego, co nie spełnia jakiegoś wzorca
że odrzuca powrót ocen siebie i świata do harmonii
to nikt nie będzie w stanie tej duszy pomóc.

Michał Dyszyński 24.05.2018


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 14:30, 24 Maj 2018, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:26, 26 Maj 2018    Temat postu: Szczęście

Trwałe szczęście umysłu
Nie ma trwałego szczęścia bez udzialu innych istot czujących i wolnych

To co zapewnimy sobie mocą wewnętrzną zawsze będzie tylko tak trwałe tak stabilne
jak owa moc wewnętrzna, która to powołała
a więc będzie do odwołania, bądź dowolnej zmiany tą samą mocą
nie stanie się trwałym punktem odniesienia.

To co ma szanse być trwałe względem osoby musi jakoś sięgać korzeniami
w coś od owej osoby niezależne.
Więc jeśli chcemy, aby nasze decyzje, myśli, wyobrażenia, odczucia wyrosły ponad incydentalność
będziemy musieli oprzeć się na czymś, co choć trochę nas przerasta
co choćby w minimalnej części jest wolne od naszego chciejstwa i decyzji

Jednak czy ludzkie świadomości, znękane różnymi problemami życia
będą w stanie dostrzec tę dalszą prawdę?
czy dotrze do nich to, że każdy niezależny od ich woli sygnał od innych istot
jest DAREM?
- darem bezcennym, dający szansę niezaprzeczalne stawanie się
szansą na trwałe istnienie, realność, szczęście?...

Bez drugiej wolnej istoty, która by niczym lustro była w stanie odpowiedzieć na nasz wybór
ten wybór będzie tylko pustym gdybaniem, hipotezą bez szansy na potwierdzenie
trawką na wietrze, miotaną wiatrem dowolnych pytań, jakie tylko przyjdą nam do głowy
bo każde "tak chcę" będzie miało gdzieś w tle "tego nie chcę" - o takiej samej mocy - naszej mocy
a każde "tak uznałem i to jest prawdą" będzie równe "tego nie nie uznaję" - oba ukonstytuowane tą samą mocą
i dopiero dzieląc daną myśl z istotą jakoś nam dorównującą, czy choćby zbliżoną w wolności
będziemy w stanie uczynić dowolną naszą decyzję większą od szumu
wyłonioną z tych niezliczonych pytań i wątpliwości - czy to tak? czy może odwrotnie?

Aby mieć szansę uradowania swojego umysłu uczynieniem czegoś trwałego, czegoś co nie zapadnie się w niebyt
musimy uzbroić się hojność oddawania naszych ocen i wyborów innym istotom
tylko bowiem z tymi istotami, ciesząc się że są, że mogą współdzielić emanacje naszych myśli
możliwe jest zbudowanie czegokolwiek trwałego
w ogóle możliwy jest rozwój, doskonalenie, szczęście.


Michał Dyszyński 26.05.2018
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:19, 02 Cze 2018    Temat postu: Uwięziony w schematacn

Uwięziony w schematach
Uwięziony w schematach poznawania i reagowania
umysł człowieka
czasem dostrzegający tych schematów ograniczenia, wady, niespójności
zmuszony jest do szukania
drogi do siebie.

Nieraz stawiam Bogu pytanie: czy to na pewno tak musi być?
Czy muszę wciąż prowadzić tę morderczą walkę z fałszami i głupotami świata?
Czy muszę coraz to przekonywać się o własnej słabości?
Dlaczego nie dałoby się po prostu - dowiedzieć jak jest?
A wtedy ZAREAGOWAĆ ADEKWATNIE - bez rozterek, błędów i grzechów.
Ale jednocześnie wiem, że nie mając stoczonej owej walki
nie będę w stanie adekwatnie działać i myśleć
bo adekwatnym jest się zawsze do CZEGOŚ
a tylko w starciu umysłu z iluzjami świata mam szansę ustalić KIM JESTEM
czyli ustalić warunki które samą adekwatność uczynią realną i uchwytną.

Bo życie to nic innego jako ciągłe SAMOOKREŚLANIE
Sąd nad umysłem odbywa się w każdej chwili, z każdym wyborem
zaś niewiedza i wątpliwości są tu czynnikiem niezbywalnym
pytanie bowiem jest o to: czy potrafię zdobywać wiedzę, działać w obszarze nieznanym
a nie czy mogę zostać precyzyjnie zaprogramowany by działać jako automat...

Bo przecież świadomość jest wyższa niż automatyzm
to jednak oznacza, że odkrywać i trenować ją można jedynie tam
gdzie rzeczy nie dzieją się automatycznie
gdzie wątpliwość i rozmycie znaczeń są normą
zaś pewność jest rzadkim luksusem.

Dlatego tej walki, trudu i rozterek nikt, ani nic zabierać mi nie powinien
bez nich straciłbym szansę na ustalenie granic swojego ja
i natury własnego jestestwa
Więc przyjdzie podnosić mi się znowu, po kolejnym zadanym mi przez życie
morderczym ciosie.
Powstawać z desek życia, ze świadomością, że wyprostowanie się spowoduje kolejny cios
bo na ringu czeka potężny przeciwnik
Więc się wstaje z tych desek życia
- już właściwie tylko siłą woli, a nie naturalnym pragnieniem, czy oczekiwaniem jakiejś radości
powstaje się niezdarnie nawet,
nie potrafiąc doszukać się emocjonalnego sensu w tym powstawaniu.

Michał Dyszyński 2.06.2018


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Sob 13:20, 02 Cze 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 14:40, 10 Cze 2018    Temat postu: Re: Uwięziony w schematacn

Pokój dla umysłu
Nie zazna umysł pokoju i szczęścia
Jeśli w prawdzie nie pogodzi się z tym, co wybierał w życiu
Najmniejszy błąd, nawet mała banalna głupota rozpatrywana rygorystycznie
będzie biła w to, czym umysł chciałby się czuć, może permanentnie niszczyć szczęście

Pokój dla umysłu jest związany z pogodzeniem w sobie dwóch sprzeczności
Niezbywalnego faktu uczestnictwa niedoskonałości rzeczy, jakie zdarzały się w życiu
z poszukiwaniem siebie, który sprzeczności akceptować nie umie
bo będąc sprzecznym, nie wiemy, co tak naprawdę chcemy, co jest sensem
więc nie potrafimy nadać znaczenia kluczowym dla trwania słowom "jestem", "rozumiem", "wiem".

Nic nie pomoże, w obliczu ewidentnej winy, zaklinanie "to przecież nieważne było"
- bo jeśliby to, co umysł wybrał miało być nieważne, to i sam umysł staje się nieważny i wadliwy
im bardziej zaprzeczymy znaczeniu swoich wyborów, próbując tak winę uczynić mniej ważną
tym bardziej przyznamy, że to jak wybieramy jest bez znaczenia, czyli godne jest potępienia
bo powołaniem umysłu jest wybierać w sposób sensowny i spójny.

Dlatego najmniejsza niestaranność mająca negatywny efekt, najmniejszy błąd nie może być zapomniany
Wszak podobnie jak rzecz ma się z dowodem matematycznym, będzie on słuszny tylko wtedy,
gdy wszystkie warianty rozumowania zostaną uwzględnione, sprawdzone, że nie przeczą dowodzonej tezie
a przy tym tylko absolutne przestrzeganie zasad logiki, bez najmniejszego wyjątku, dowód czyni poprawnym.

Tak samo jest z umysłem, który pragnąc obronić swoją poprawność, musiałby albo uwzględnić wszystkie opcje
musiałby pogodzić w sobie każde pytanie, wątpliwość, przesłankę w sposób absolutny
albo uznać swoją niedoskonałość
ale w tym ostatnim przypadku musi też ostatecznie odrzucić pychę.

Do doskonałości jednak można powrócić, jednak w zmienionej, mniej logicystycznej formie
Tak stworzyć się da doskonałość otwartą, wzbogaconą o błąd, ale i o przebaczenie, a przede wszystkim
wzbogaconą o Miłość.

Uznając swój błąd, grzech i winę w jakiejś części oddajemy zadość istocie rzeczy, nie separujemy się od prawdy
zaś w drugiej części jednak musimy zapostulować WIELKI SYSTEM MENTALNEJ KOREKCJI
W jego ramach to co zło uczyniło, lecz później tego zła się wyparło, pragnąc szczerze jego naprawy
staje się kanwa tej nowej doskonałości, która wykracza poza matematykę i paradygmat ścisłej odpowiedniości
lecz STAWIA NA TWÓRCZY CHARAKTER BYTU.

Bo model nigdy nie jest absolutny, więc nawet jeśli w jego ramach coś jest totalnie zabronione
to mamy prawo szukać nowego modelu, który powstały konflikt opisze na nowo, w ramach nowych więzów
dlatego fałsze, grzechy, winy mogą zostać zmazane - w ramach nowego systemu oceny rzeczywistości
a będzie tak wciąż przy zachowaniu logiki i prawdy.

Michał Dyszyński 10.06.2018
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 15:03, 10 Cze 2018    Temat postu: Dziwna modlitwa Michała

Dziwna modlitwa Michała
Dobry Boże modlę się do Ciebie
o to, abyś nie pozwolił mi łatwo zapomnieć
nawet najmniejszej prawdziwej krzywdy, którą uczyniłem
najmniejszego zaniedbania, jakiego się dopuściłem
jeśli z tego powodu niesłusznie miał ktoś cierpieć.

Daj mi jednak zapomnieć to, co może i było moim udziałem
a było złe, lecz TAK JAK TO TY UZNASZ
nie obciąża mojego sumienia.

Jeśli jednak kogoś naprawdę skrzywdziłem
to powinienem się o tym dowiedzieć
poczuć żal
on się ewidentnie należy - jak psu zupa - skrzywdzonej osobie
aby i ona się dowiedziała, że choć kiedyś moja głupota jakoś przesłoniła mi jej ważność
to dziś tę ważność osoby w pełni uznaję
a swojej niefrasobliwości, małości, czy wewnętrznego zakłamania żałuję
A chyba też ta prawda należy się mi samemu
powinienem ją poznać
bo inaczej nie będę umiał ocenić swoich wyborów
nie zrozumiem sensu tego, co się wtedy zdarzyło
co źle oceniłem, a potem głupio wybrałem
czyli nie zrozumiem siebie.

Proszę Cię jednak Boże: nie daj mi popaść w otchłań samoudręczenia
Daj mi moc, abym gdy już w ogóle ów żal poczuję, później potrafił jednak odrzucić
najtwardsze tego żalu żądło
zneutralizować druzgoczącą siłę potępienia, której znieść nie jestem w stanie
Wszak jesteś Tym, który ma moc naprawić każde zło
Więc także i tę moją winę możesz przekształcić w nowe dobro - w stan wiedzy o słabościach mojego umysłu
abym w przyszłości wiedział czego powinienem unikać
zaś poszkodowanemu przeze mnie możesz dać tyle swojego dobra
takie pocieszenie i zadośćuczynienie
że on już nie będzie miał do mnie pretensji.

Ostatecznie, właśnie dzięki Tobie
choć także w jakiejś części, dzięki temu zdobyciu się przez błądzącego człowieka na pokorę
jego przyznanie się do błędu i niedoskonałości
wszystko co w relacji między ludźmi się działo
może się ROZWIĄZAĆ I POGODZIĆ W PRAWDZIE
nic nie będzie musiało być zakłamywane, ukrywane
- pozostanie w pełni tego, jak się zdarzyło
lecz jednocześnie oblecze się w naprawiającą moc troskliwego, przebaczającego zrozumienia.

Michał Dyszyński 10.06.2018


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 9:11, 12 Cze 2018, w całości zmieniany 8 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 16:48, 15 Cze 2018    Temat postu: Religia a posłuszeństwo

Religia a posłuszeństwo
Są tacy, którzy próbują swoje zbawienie, dobro, drogę do Boga zbudować z czystego posłuszeństwa
uwierzyli, że jak przestaną realnie decydować
jak posłuchają się innych, zamiast samemu wypracować rozwiązanie
to właśnie spodobają się Bogu
i zabezpieczą się przed błędami.

Życie jednak zakpiło sobie z tej oportunistycznej strategii
Posłusznym bowiem trzeba być komuś, albo czemuś
a wybór swojego autorytetu też przecież jest wyborem
więc i tak zdecydować trzeba samodzielnie
Poza tym, nawet słuchając się autorytetu najlepszego z możliwych
i tak jeszcze trzeba zrozumieć, zinterpretować poprawnie jego wskazówki
a to też nie jest takie proste
- szczególnie nie jest proste właśnie dla osoby, która zwykła się pytać o zdanie
która wciąż próbuje wycofać własne rozumienie
a więc ma je nie przetrenowane w działaniu
więc częsty efekt jest taki, że nawet najlepsza rada, zaakceptowana w pełni
i tak często w wykonaniu owych ludzi zostanie zinterpretowana opacznie, błędnie, ze szkodliwym efektem.

Niektórzy myślą, że Bóg oczekuje od nich głupoty i bezradności
za grzech poczytują niezależne myślenie i krytycyzm
bo niby to wierny wyznawca, miałby wierzyć, a nie wątpić
co niektórzy przekładają jako "wyłącznie słuchać", nie zadając pytań
Lecz tak się po prostu nie da
bez minimum (często nawet maksimum) własnego wkładu w rozumowanie i decyzje
nie da się myśleć, działać, reagować poprawnie.
A jeśli ktoś mimo wszystko upiera się przy owej nierealnej strategii
to daje tym dowód, że w istocie wierzy w Boga, który ludzi nie traktuje poważnie
bawi się nimi, zwodzi ich dając im niespelnialne oczekiwania.

Michał Dyszyński 15.06.2018


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 16:48, 15 Cze 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 18:05, 18 Cze 2018    Temat postu: Re: Religia a posłuszeństwo

Być prawdziwym
W religii ducha i osoby, tej znacząco innej od religii posłuszeństwa i obyczajów
chodzi o jedną absolutnie niezbywalna rzecz - aby BYĆ PRAWDZIWYM
W pierwszym odbiorze niektórzy mogą religię odbierać jako coś odwrotnego
tyle tam wymuszonych zachowań, poprawności, uległości nakazom
tyle tradycji i bogobojnego udawania
więc jak tu w ogóle mówić o prawdziwości człowieczeństwa?...
wydawać by się mogło, że religia jest owej prawdziwości zaprzeczeniem.

Dlatego tak trudno jest przejść od zrozumienia tej religii zewnętrznej, tradycyjnej
do religii ducha i prawdy
Ludziom zdaje się, że istotą religii jest udawanie, udawanie i jeszcze raz udawanie
udawanie przed ludźmi, udawanie przed sobą
udawanie, że się chce rzeczy bogobojnych, a nie dobrze podjeść i się zabawić
szczególnie zabawić się w sposób religię zabroniony...
udawanie, że nudne rytuały i słuchanie wciąż tych samych tekstów, są tym, co co nas kręci
udawanie, że nadęte gadki nobliwych starców są właśnie tym, co do naszego serca przemawia
udawanie, że jesteśmy lepsi, niż jesteśmy naprawdę
albo że lepsi są ci, co z naszej bandy, z naszej religii
a nie ci co nam się właśnie jakoś tak po prostu spodobali.

A jednak
A jednak w religii ducha, chodzi o to, aby stać się człowiekiem prawdziwym
człowiekiem nieudawanym
I tylko taki Bogu się będzie podobał.

Michał Dyszyński 18.06.2018
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 1:08, 21 Cze 2018    Temat postu: Re: Religia a posłuszeństwo

Żyć i być bardziej
Gdy już żyjemy, zobaczyliśmy na tym świecie to i owo
zmiędliły nas tego życia malizny i miernota
czasem głupota ludzi, czasem też nasza własna
gdy pragnienia się nie spełniły, a nawet jeśli się spełniły...
to i tak wciąż nie zapewniło to szczęścia
chciałoby się, aby to było
JAKOŚ INACZEJ
aby to życie nabrało barw i muzyki
aby było BARDZIEJ i wyraziściej.

Szukać tych barw najłatwiej jest w tym, co niezdobyte
albo niezwykłe, nawet jakoś dziwaczne czy perwersyjne
aby było inaczej niż zwykle
było bardziej

Zwykła miłość i jej motyle w brzuchu z czasem się nudzą
motyle idą spać
a brzuch jeśli coś czuje, to ciężar z przejedzenia
my zaś wciąż chcielibyśmy, aby i owa miłości stawała się bardziej
tak się wydawało, że będzie wciąż więcej pragnienia i ekstazy
a zamiast więcej i bardziej, jest mniej i zwyczajnie
Wtedy zadać możemy pytanie: po co żyć dla miałkości bytu?...

Gdyby tak swoje życie podkręcić w ostrości doznań
opcję kontrast ustawić na większość wartość
siebie ujrzeć na szczycie i w tryumfie
Czy byłoby lepiej i bardziej?...

Kto się tak bardzo zaprze, aby lekceważyć
aby nie doceniać tego co ma
to choćby świat cały zyskał, to i tak wzgardzi owym światem
znowu zachce jeszcze bardziej niezwykłego, ekscytującego świata

Ale i odwrotnie
kto się nauczył cenić delikatność płatków kwiatu
uśmiech podarowany przez dziecko
i pomoc ofiarowaną przez znanego, albo i nie znanego człowieka
kto zwyczajnie obudził w sobie moc nadawania wartości rzeczom
szczerego doceniania ludzi
i najmniejszego nawet dobra
ten wygrał sobie ten świat, a duszę uchronił przed zapadnięciem się wieczne niezadowolenie.

Michał Dyszyński 21.06.2018
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 16:58, 22 Cze 2018    Temat postu: Re: Religia a posłuszeństwo

Nadawanie znaczenia
Żyjemy na tym świecie, przekonując się, jak wiele możemy zrobić
dowiemy się też, jak wielu rzeczy zrobić nie możemy, choć byśmy chcieli
Tym jednak co kluczowe w owej układance, jest inne pytanie:
na ile temu, co robimy potrafimy nadać zrozumiałe dla nas samych znaczenie?

Świat wymusił na nas jakąś część pragnień i celów życiowych
musimy jeść i pić, pragniemy być uznawani przez innych ludzi
wiele różnych rzeczy pragniemy "bo tak", bośmy się tacy urodzili
a nikt nas nie pytał, czy tego pragnąć - tak głęboko w swojej istocie - chcemy?

Bo są dwa poziomy pragnień - ten pierwszy, bliski ciała - odziedziczony wraz z naszym urodzeniem
- tacy jesteśmy, myślimy sobie, tylko czy...
...czy to MY jesteśmy, czy raczej staliśmy się tu niewolnikami tego, co nam narzucono?..

Jest i drugi poziom chcenia, wynikły z refleksji nad chceniami pierwszego poziomu
pojawia się, gdy spostrzeżemy, że ile byśmy nie osiągnęli z tych pierwszych chceń
jak wielka by nie była nasza wygrana
- w jedzeniu, piciu,
- ośmieszaniu, wydrwiwaniu wrogów i konkurentów
- a nawet zabijaniu, wykazywaniu swojej wyższości nad kimś,
- świadomym czynieniu najbardziej nawet drastycznych rzeczy
jak wielka by ona - ta wygrana - nie była...
w końcu i tak sprowadzi się do konstatacji:
zdobyłem co mogłem, nic więcej nie zdobędę,
czyli mamy kres, koniec pragnień i sensu trwania
czyli właściwie, skoro to co pragnąłem tak się skończyło - na tej pustce
to jednak co robiłem, nie miało sensu, nie doprowadziło do szczęścia, celu trwałego.

Ale co w takim razie ma sens?
Jeśli eskalacja do największych wartości jedzenia, picia, seksu, ćpania, panoszenia się i kapryszenia
jeśli wywyższenia siebie, a poniżanie innych, walki o swoje i o swoich przeciw obcym
jeśli to co tak zrozumiałe - bo będące przedłużeniem tego, co z urodzenia atrakcyjne
nie da tego trwałego sensu, nie zapewni szczęścia
to co lepszego mamy?
Widać coś takiego na horyzoncie?...

Zbawionym będzie ten, kto ujrzy w sobie pragnienia niesprzeczne z tym co da się trwale dzielić ze sobą w innym aspekcie, z ludźmi, światem
to takie skonfigurowanie siebie, aby nauczyć się chcieć tego, co ma sens, bo da się niesprzecznie zrealizować
co buduje wyższe poziomy bytu, życia, odczuwania
co wzrasta w nas, nie mając ograniczeń, a więc nigdy się nie zdewaluuje
to po prostu wzrastająca miłość w prawdzie.

Michał Dyszyński 22.06.2018


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 20:46, 22 Cze 2018, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 15, 16, 17  Następny
Strona 9 z 17

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin