Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Moc prawdziwa i moc pozorna
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:12, 26 Kwi 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
A teraz zamknij oczy, Michal :)

To patrzenie, o którym piszę jest najczęściej patrzeniem mentalnym, obywającym się bez oczu. Nie potrzeba ich zamykać, ani otwierać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 32 tematy

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:19, 26 Kwi 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
A teraz zamknij oczy, Michal :)

To patrzenie, o którym piszę jest najczęściej patrzeniem mentalnym, obywającym się bez oczu. Nie potrzeba ich zamykać, ani otwierać.
Na takie dictum tak mozna ujac to "patrzenie" :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 13:23, 24 Sie 2017    Temat postu:

Próżna chwała
Głównym wrogiem prawdziwej mocy jest próżna chwała
Jest naturalna, bo przecież dążymy, aby osiągać cel
więc jeśli cel osiągniemy, to wynika stąd satysfakcja
Jednak gdy emocja zdobycia zaczyna przeważać nad samym działaniem
gdy marzenia staną wyżej niż chłodny osąd
zaś pławienie się samozadowoleniu pochłonie zasoby myśli
wtedy moc osłabnie
i realne osiąganie celu ustąpi jałowej emocjonalnej grze
rozpamiętywaniu jacy to jesteśmy fajni, że wygraliśmy
jak to dowiedliśmy swoich kompetencji
Jak to superaśni się staliśmy
- choć w gruncie rzeczy, to będzie czas jałowy
i zamiast mocy dostaniemy marazm i słabość.

Prawdziwa moc nie za bardzo dba o sukces
Cel jest ważny, ale raczej jako coś co ogniskuje działania,
mniej jako emocja
a przynajmniej mniej jako emocja do czasu...
Bo tak całkiem bez tych pozytywnych emocji oczywiście się nie da funkcjonować
Chodzi tylko o to, aby nie dać się im wodzić za nos.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 13:16, 29 Sie 2017    Temat postu: MOC PRAWDY I DEKLARACJONIŚCI

Prawdziwą moc można rozumieć jak moc prawdy. Rozumiem tutaj pojęcie "prawdy" w dość szczególny, niejako właśnie "mocowy" sposób. Moc prawdy jest zdolnością umysłu do wniknięcia w rzeczy zewnętrzne i wewnętrzne w sposób spójny, niesprzeczny. Taka moc jest jednocześnie swoistym stawaniem się - formą eksploracji mentalnej świata, opanowaniem jakichś jego myślowych "terenów" i postawieniem tam flagi ZROZUMIAŁEM, JESTEM W STANIE OPISAĆ SWOIM UMYSŁEM TO, CO TAM SIĘ DZIEJE.

Są ludzie, którzy mentalnością swoją pozostają daleko od mocy prawdy - oni szanują MOC DEKLARACJI PONAD OBIEKTYWNĄ RACJĄ. Tacy ludzie będą walczyć o to, aby o nich odpowiednio MÓWIONO, aby czynione przez innych ludzi deklaracje były zgodne z oczekiwaniami. Tacy ludzie zlekceważyli prawdę faktów i obiektywnego, niezależnego osądu przyznając się tym do bycia w grupie DEKLARACJONISTÓW.
Kim są owi "deklaracjoniści"?
- W moim modelu są to osoby, dla których właśnie mówienie o nich, deklaracje, zewnętrzne atrybuty przyznawane słownie są decydujące o uznaniu samych siebie. To "jak jest" obiektywnie mniej ich interesuje, a przynajmniej są przekonani, iż to "jak jest" da się skutecznie pokonać tym "jak ludzie mówią o tym". Deklaracjonistów poznajemy właśnie po tym, że WALCZĄ O TO, CO SIĘ O NICH MÓWI - walczą o to najpierw, lekceważąc to, co rzeczywiście robią, jakie miałyby być podstawy do mówienia o nich.

Ostatecznie deklaracjonistów należy uznać za ludzi MENTALNIE SŁABYCH. Na czym polega ich słabość?
- po pierwsze polega na WBUDOWANEJ W ICH SYSTEM WARTOŚCIOWANIA ZALEŻNOŚCI OD INNYCH. Oni oddali mentalnie swoją wartość w kapryśne mniemania ludzi - często ludzi nie zorientowanych, zmanipulowanych, mało rozsądnych.
- druga słabość deklaracjonistów polega na SPRZECZNOŚCI WEWNĘTRZNEJ ich systemu wartościowania. Skupiając się na samych słowach, na przyznanych atrybutach, przy zlekceważeniu obiektywnych mechanizmów wyznaczających znaczenia owych słów, deklaracjonista jest w sprzeczności, bo za probierz swojej wartości uznaje zewnętrzną warstwę (określenie), pozbawione znaczeniowego rdzenia (to, jak dane określenie funkcjonuje w odniesieniach, co wyznacza ich definicję, co "jest prawdą owego słowa"). Odrzucając znaczenie słów, a przyjmując tylko określenie (plus dowiązane do niego pożądane emocje!), deklaracjonista stawia na coś, co jest wyłącznie fałszywą, wadliwą powłoką rzeczywistości, stawia na miraż, na głupotę.

Podejście deklaracjonistów to SŁABOŚĆ UMYSŁU. Umysł deklaracjonisty nie jest w stanie poradzić sobie z dowiązanymi do określeń i ich znaczeń EMOCJAMI. Deklaracjonista chciałby sobie jakoś zawłaszczyć emocję bycia ważnym, mądrym, poważanym, bo tak manipulują nim geny, bo to sprawia przyjemność jego neuronom. Uważa to więc za swoiste PODSTAWOWE PRAWO RZECZYWISTOŚCI I MYŚLI - to jest właściwy paradygmat jego istnienia. Narzucona genetycznie właściwość NIM RZĄDZI, a nie on rządzi (nie modeluje) owej sytuacji. Deklaracjonista jest słaby, bo oddał swoją wartość i własność obcym wpływom, tzn. wpływom których nie zrozumiał, nie opanował. Deklaracjonista został zmanipulowany, uległ, przegrał. Czy coś zyskał?...
- zyskał to, co przejściowe, przelotne - zyskał okruchy satysfakcji, przyjemności, połechtane uczucia. I jak długo będzie w stanie się oszukiwać, tak długo to łechtanie będzie się mu sprawdzało, będzie zaspokajało jego naturę zmanipulowanego, ale mającego łatwe przyjemności słabeusza. Wszystko pryśnie, gdy karty zostaną odkryte. Wtedy pojawi się WIELKI, WIELKI WSTYD I POCZUCIE KLĘSKI.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:32, 06 Wrz 2017    Temat postu: Re: MOC PRAWDY I DEKLARACJONIŚCI

Prawdziwa moc intelektu i uczuć
Prawdziwa moc, to moc intelektu i uczuć
To zdolność do rozeznania tego co podstępne
- czy to podstępne z powodu zewnętrznej manipulacji
- ale też podstępne z powodu naszej słabości, bądź ludzkiej natury
Prawdziwy mocarz myśli nie daje sobą zarządzać przez organizacje, grupy interesu, geny, instynkty, ani żonę, ani męża, ani nawet...
ani nawet przez tę chęć bycia niezależnym i nie manipulowanym :rotfl:
Prawdziwy mocarz myśli znajduje równowagę względem każdej prowokacji
ani się zbytnio nie boi, ani też zagrożeń nie lekceważy
ani nie jest zbyt ufny, ale też nie jest paranoikiem, który by wszędzie wietrzył podstępy
nie wierzy zbytnio ludziom, choć też nie dowierza sobie
- sprawdzając tak dostarczone z zewnątrz, jak i własne koncepcje, doznania, przeświadczenia

Mocarz umysłu nie ma potrzeby tryumfu, bo taka potrzeba by nim zarządzała
Nie ma też potrzeby bycia na wszystko obojętnym - bo obojętność totalna jest degradacją życia i zaprzeczeniem sensowi istnienia
Prawdziwy mocarz umysłu nie jest też idealnym człowiekiem środka, bo postawienie sobie celu "bycia średniakiem" jest z grubsza tak samo ograniczające jak umiejscowienie tego celu w dowolnym innym punkcie skali

Mocarz umysłu nie daje władać swoimi uczuciami z powodu szukania akceptacji u ludzi
ale też nie lekceważy tego, co mówią o nim ludzie, bo niejeden głos z zewnątrz jest niezwykle cennym źródłem informacji o nas samych
Mocarz prawdy nie dba więc o to, czy go chwalą, czy ganią, nie oddaje tych pochwał, czy przygan na żer emocji
ale jednak umie wziąć pod uwagę zarówno pochwały, jak i nagany - NA SWOICH WARUNKACH, czasem wręcz ciesząc się z jakiejś przygany, a martwiąc pochwałami

Mocarz umysłu potrafi nawet się UCIESZYĆ ZE SWOJEJ KLĘSKI W ŚWIECIE
Bo taka klęska - przetrzymana, zrozumiana - oznacza też i to, że się pozostaje sobą wbrew przeciwnościom
że to nie świat wytycza mocarzowi ścieżki, lecz sam mocarz
oto on jest, mimo że z zewnątrz patrząc powinieneś nie być.
Więc jeśli przegrałeś, to dopiero teraz masz okazję przetestować swoją moc
masz wreszcie szansę spytać się swoich uczuć: czy to boli?
- A właściwie dlaczego miałaby boleć opinia tych, którzy tak mało rozumieją?...
Bo jeśli boli, to jest powód do pracy nad sobą.
A jeśli ból jest opanowany, to znaczy, że słaboć przestała rządzić
To znaczy, że jest się KIMŚ

Mocarz umysłu wystrzega się próżnej chwały i wszelkiego pozerstwa
Bo kto ma prawdziwe dary myśli w otoczeniu i dostępności
ten nie będzie tracił czasu na atrapy, na puste, kłamliwe cele dla uczuć
nie będzie budował zamków z piasku architekt największej katedry

Pierwszym prawem mocarza umysłu jest WZRASTAĆ W PRAWDZIE
Drugim - PRAWDZIWE BOGACTWO, TO TO, CO MASZ W SOBIE, W ROZUMIENIU I SERCU
Trzecim - IM WIĘKSZE WYZWANIE, IM TRUDNIEJSZA RZECZ DO POKONANIA, TYM WIĘKSZY SUKCES

Mocarz umysłu ma jeden wielki lęk - nie okazać się głupcem.
Poza tym właściwie nie boi się niczego.

Michał Dyszyński, Warszawa 6.9.2017


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 13:31, 18 Paź 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 14:00, 18 Paź 2017    Temat postu: Re: MOC PRAWDY I DEKLARACJONIŚCI

Składniki mocy
Prawdziwa moc umysłu składa się z wielu aspektów - składników:
1. Wrażliwość i rozpoznanie - mocarz jest tym, które DOSTRZEGA aspekty świata. Bo tylko dostrzegając coś zyskuje się szansę na działanie z tym, zmianę, okazanie swojej woli. Są na świecie mocarze prymitywnie, ograniczeni - tacy, mocni w jakiejś jednej rzeczy, a kompletnie ślepi i głusi na większość pozostałych rzeczy. Np. tępy osiłek rzeczywiście może być mocny w siłowaniu się, ale jest słabiuteńki w tysiącu innych konkurencji, może okazać się bezradny wobec zagrożeń, które przychodzą z obszaru jego umysłem i odczuwaniem ignorowanego. Ta moc prawdziwa i pełna związana jest dostrzeganiem wiele i rozumieniem wiele.
2. Rozumowanie, wyciąganie wniosków, doświadczenie - prawdziwy mocarz to ktoś, kto umie się dostosować do zmiennych warunków, umie wyciągać wnioski z poprzednich zdarzeń. Życie - tu na ziemi, w otoczeniu zagrożeń i wyzwań - daje umysłowi unikalną okazję, aby sprawdzić się, dowieść swojej mocy właśnie w warunkach początkowej niepewności, niejasności odniesień. Jeśli pokona się te przeszkody najrozmaitszego rodzaju, będzie można w przyszłości powiedzieć o sobie: sprawdziłem siebie, mam zdolność do samodzielnego działania, która nawet w warunkach nowych zapewnia mi przetrwanie i rozwój.
3. Poznanie siebie, korekta narzuconych filtrów postrzegania Rodzimy się ułomni. Ta ułomność dotyczy nie tylko ciała, ale i umysłu, który na starcie nakierowany jest na cele ewolucyjne: przetrwać, zdobyć pozycję, rozmnożyć się. Czy na tym poprzestaniemy? - Jeśli tak, to pozostaniemy na poziomie zwierzęcym. Ale możemy tez wyskoczyć ponad ten poziom - narodzić się z ducha, uwolnić - wtedy to my będziemy wyznaczać swoje cele, staniemy się panami swojej natury. Tu mamy jednak pewien problem: nasza natura wrodzona nie jest dostosowana do tych celów, które sobie wypracowaliśmy. Będziemy musieli jakoś dostosować wrodzone postrzeganie i myślenie do tego, co rozum nam wskazał jako właściwy cel. To wymaga pracy, spostrzegawczości, uporu.
4. Zintegrowanie mentalne - naiwnie rozumujący ludzie po prostu przeciwstawiają rozum uczuciom. W pewnych prostych sytuacjach takie przeciwstawienie może nawet obrazować sensowną zależność. Jednak w ogólności to się nie sprawdza - nasz "czysty rozum" wymaga wsparcia uczuć, intuicji, nawet pewnych nieuświadomionych emocji (trochę instynktów). Nie wszystko da się objąć rozumem, ale też bez rozumu emocje wyprowadzą umysł w obszar chaosu i cierpienia. Umysł pełen mocy zna siebie - swoje emocje. Ale też wie, że nie zna siebie do końca i że warto jest korzystać rozsądnie z tego zasobnika woli i pierwotnego rozpoznania, jaki mamy w postaci uczuć. Tylko dobrze zintegrowany z uczuciami umysł działa skutecznie, zapewnia równowagę i stabilność odczuwania i działania.
5. Akceptacja nieprzewidywalności, element zaufania, otwartość - prawdziwa moc ma szansę objawić się tylko wtedy, gdy zjawia się nowe, czyli coś czego nie przewidzieliśmy, co stanowi wyzwania. Tylko mając na czym działać, tylko posiadając wyzwania, możemy mówić o tym, że działa moc. To zaś oznacza jednocześnie, że prawdziwy mocarz nie jest maniakiem kontroli, nie pragnie wcisnąć świata w narzucone przez siebie ramy. Co prawda są tacy mocarze, którzy swoją moc rozumieją jako nakładanie pęt na inne istoty, na zdarzenia świata. Jednak taka strategia jest na krótką metę - jeśli się powiedzie, czyli gdy wszystko takiemu mocarzowi uda się spętać, to przekreśli sens istnienia mocarza, doprowadzi go do kresu, poza którym jest tylko pustka i rozpacz. Mocarz prawdziwy godzi się z nieskończonością rozwoju, zawsze zostawiając sobie obszary do dalszej eksploracji, otwierając się na coraz to nowe wyzwania. Dzięki temu prawdziwy mocarz nigdy nie utraci sensu dla swego działania.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:27, 23 Paź 2017    Temat postu: Re: MOC PRAWDY I DEKLARACJONIŚCI

Odwagi
Są dwa skrajne rodzaje odwagi, które prezentują ludzie
Jest odwaga instynktów, brawury i walki - mają ją wojownicy, szczególnie w szale bitewnym.
Mają ją ci zafiksowani na celu, zawzięci w uporze, że nie odpuszczą
że co by się nie działo, to oni postawią na swoim.
Taką odwagę można wywołać środkami farmakologicznymi, wywołując jakąś formę amoku.
W tej odwadze adrenalina buzuje w żyłach i nic się nie liczy poza walką i dążeniem do celu
W tej odwadze żyjemy jak wariat na dopalaczach, któremu neurony przestały raportować wątpliwości i zagrożenia, wykrzykując do odrętwiałej świadomości "jesteś bogiem, możesz wszystko!", "jesteś bogiem, możesz wszystko!".
To odwaga, w której się nie myśli, tylko działa - działa w sposób zafiksowany wcześniej, odrzucający wątpliwości.

Jest jeszcze odwaga innego rodzaju - odwaga intelektu i uczuć
Jej walka funkcjonuje na innym poziomie - nie tyle bezpośredniego działania, co zadawania sobie pytań
to odwaga wewnętrznej uczciwości
To gotowość do pytania się siebie, czy - poza pragnieniem - mam jakiś obiektywny powód, aby uznać się za osobę uczciwą, wartościową, godną?
Czy żądając czegoś od innych, potrafiłbym sam spełnić takie żądanie skierowane do mnie?
Czy wywyższając ponad inne - swoją rodzinę, swój naród, swoją osobę - robię to w oparciu o twarde przesłanki, obiektywne powody, czy kieruje mną czyste chciejstwo?
Czy tego co zarzucam innym, nie powinienem czasem zarzucić też sobie?

Obie te odwagi są ze sobą w jakiejś formie konfliktu
w końcu albo myślimy, pytamy, a wtedy działanie, siłą rzeczy zejdzie na dalszy plan
albo pytania i wątpliwości zablokujemy, skupiając się na celu, ale wtedy mnóstwa rzeczy nie dostrzeżemy.
Bo tylko proste postrzeganie działa automatycznie, jego wyższe poziomy działają jedynie dzięki wsparciu woli i intelektu, które wskażą to, co pragniemy dostrzegać, w oparciu o jakie mechanizmy będziemy te postrzeżenia rozliczać.

Jest jeszcze trzeci rodzaj odwagi - boski
To jest odwaga wynikająca ze świadomości przeznaczenia, jakie zesłało nam życie
gdy stajemy w obliczu wyboru, w którym jedna opcja oznacza stratę, ból, cierpienie, ale trzeba ją wybrać w imię wyższych racji
To jest odwaga w świadomości tego, co nas czeka
a jednocześnie często brakuje w niej tej adrenaliny i zawziętego uporu z odwagi instynktownej
to odwaga niesamowicie trudna, wyzuta z nadziei, czy innego pocieszającego "jakoś się ułoży".
Bo wiadomo, że już nic się nie ułoży, że "trzeba, bo trzeba"
w imię tego, że się jest człowiekiem - w tej sytuacji, w tym miejscu i czasie.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 14:12, 23 Paź 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:36, 05 Gru 2017    Temat postu: Re: MOC PRAWDY I DEKLARACJONIŚCI

Aktywna nadzieja i wiara
Moc spowija się w pole świetlistej nadziei, zespolonej z wiarą
Ich spoiwem jest niesprzeczność podtrzymywana wolą trwania
paliwem istnienia jest także forma odwagi wkraczania w obszary nieznane
bo przecież jeśli komuś tej odwagi zabraknie, jeśli się pogrąży w stagnacji,
to ostatecznie najpierw zatopi się tym co było, zafiksuje na samym sobie
aż w końcu zaniknie, wtopi się w tło, w chaos
albo w cierpienie bycia szarpanym przez nieogarnięte moce zewnętrzne

Dlatego, aby trwać, potrzebujemy także wyzwań, impulsów do włączania się w uniwersum jestestwa
potrzebujemy być wybudzani ze snów samoodniesienia
aby te wyzwania nie zostały strywializowane, bądź zamienione w jałowe samouwielbienie "bo coś tam wiem"
nie powinny spętać umysłu jego wpatrzeniem się w to co było

Bo bez dociekliwości wgryzania się w istotę rzeczy
bez obsesyjnego wręcz poszukiwania prawdy prześwietlającej trwania
moc, prędzej czy później, zacznie się degenerować, przyoblekać w autodestrukcję.

Michał Dyszyński 5.12.2017


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 18:38, 05 Gru 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 0:51, 09 Sty 2018    Temat postu: Re: MOC PRAWDY I DEKLARACJONIŚCI

Prawdziwa moc prawdziwej religii
Poprawna, pełna i niesprzeczna moc jest wezwaniem prawdziwej religii
Taka moc wykuwa się w trudzie, w słabości się doskonali.

Moc świata z mocą z prawdziwej religii wywiedzioną niewiele ma wspólnego
Świat bowiem hołubi dominację nad innymi,
ceni sobie możliwość swobodnego kapryszenia, unikanie odpowiedzialności
pustą chwałę i

Moc prawdziwej religii nie szykuje się do niszczenia, czy niewolenia kogokolwiek
Ona nie potrzebuje niczyjego strachu, nie walczy o laur supertwardziela
Nie stawia też sobie za cel pokonywania wrogów, ani bycia wiecznie chwalonym celebrytą

W tym życiu prawdziwa moc prawdziwej religii chce najpierw sprawdzić siebie
Na ile jej posiadacz potrafi być odważny?
Czy umie oprzeć się manipulacji?
Czy rozpozna sens w zalewie kłamstwa?
Czy sprzeda prawdę za pozór, za przyznanie racji, która tak naprawdę żadną racją nie jest?
Czy ubierze się w czcze przechwałki, zamiast prosto i uczciwie głosić co naprawdę jest?
Czy dotrzyma swoich zobowiązań, czy jego słowo rzeczywiście znaczy to, co zakomunikowane?

Prawdziwy mocarz nie aspiruje o aplauz i zaszczyty, bo czuje iż ma coś większego niż one
Prawdziwy mocarz nie musi się chwalić, bo wie, że uczciwość i prawda są z nim i są wystarczającą nagrodą, a probierzem wartości jest jedynie uznanie wyrażone spontanicznie
Prawdziwy mocarz nie jest lękliwy, choć może czuć obawę przed okazaniem się małostkowym albo głupim w jakiejś sprawie
Prawdziwy mocarz wciąż trenuje swój duchowy oręż - uczciwość rozpoznań, rozwagę i odwagę, pokorne uznawanie tego co z prawdy
Prawdziwy mocarz może przegrać w tym świecie i nawet nieraz w nim przegrywa,
ciesząc się wtedy iż miał okazję się przekonać jaki naprawdę jest wobec owej małej klęski, czy okazał się mocnym w swoim wnętrzu.


Michał Dyszyński 9.1.2018
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:20, 09 Sty 2018    Temat postu: Re: MOC PRAWDY I DEKLARACJONIŚCI

Moc działania na sposób świata, to zabić wszystkich wrogów i ogłosić się królem, któremu już nikt nie jest w stanie zagrozić.
Moc na sposób ducha, to ZROZUMIEĆ wszystkich i zadziałać tak, aby krzywd stało się mniej, aby ci co zbłądzili w życiu, zrozumieli co czynią źle, zaś ogólnie w ludziach wzrastał pokój i wzajemne zrozumienie.

Moc autorytetu na sposób świata polega na tym, aby nikt nie ośmielił się nam przeciwstawić, aby wszyscy - czy to powodowani strachem, czy choćby silnym respektem - przytakiwali światowemu mocarzowi, bez względu na to, czy mówi dobrze, czy źle, mądrze, czy głupio.
Moc autorytetu ducha i intelektu objawia się tym, że ów autorytet przedstawiając swoje koncepcje wręcz wyzywa świat i ludzi do krytyki, wystawia do przypuszczenia ataku koncepcyjnego najsłabsze punkty swoich przemyśleń i twierdzeń, zachęcając usilnie do ich kontestowania. Ale i tak na koniec okazuje się, iż to on miał rację, zaś rację tę przyznają wszyscy, którzy ostatecznie zrozumieją problem - przyznają spontanicznie, nie nagabywani, nie straszeni, czy przymuszani.

Moc przekonywania na sposób świata polega na tym, aby zmanipulować umysły ludzi w sposób uniemożliwiający odparcie naszych koncepcji i spojrzenia na sprawę, aby ludzie zgodnie i ze ślepą akceptacją głosili to, co chcielibyśmy aby głosili.
Moc przekonywania na sposób ducha i intelektu polega na tym, aby każdy kogo przekonywujemy zrozumiał zagadnienie, zachowując przy tym własną indywidualność i sposób rozumowania, choć jednocześnie aby rozumowanie owego przekonanego stawało się pełniejsze, uwzględniające możliwości rozwiązania szerszej klasy problemów, ogarniania świata w sposób spójny i zrozumiały. Sztuką jest bowiem przekonywać tak, aby nie zniszczyć niczego, co indywidualne, jednostkowe w człowieku, przekazując przy tym istotę sprawy w zakresie obiektywnym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 2:32, 10 Sty 2018    Temat postu: Re: MOC PRAWDY I DEKLARACJONIŚCI

Moc duchowego kundla polega na tym, że ugryzie złapie za nogawkę, coś nabruździ, na kogoś naszczeka. Bo duchowi kundle nie mają nic do zaoferowania poza agresją - tylko w ten sposób jakoś są w stanie przypomnieć światu, że jeszcze istnieją, dać sobie iluzję znaczenia.

Moc duchowo dojrzałej osoby bez problemu pozwala odstąpić od nawet słusznych roszczeń - wszak kto JUŻ jest wielki, ten nie musi sobie niczego udowadniać, nie aspiruje o łaski maluczkich, a mając gest, może odstąpić swego. Wszak mocy i wartości ma i tak w nadmiarze.


Duchowo małe osobowości domagają się pochwał, hołdów - byle częściej, byle więcej, najczęściej za nic, po prostu wierząc, iż takie wyżebrane oznaki szacunku niosą rzeczywistą wartość. Jednak kłamstwo jest kłamstwem, wzięcie go za dobra monetę, świadczy o kłamliwej naturze kogoś, kto kłamstwo akceptuje, a nie o tym, że oszukańczy wyraz szacunku ma prawdziwe znaczenie.

Mocarze ducha nie zabiegają specjalnie o szacunek, bo wiedzą, że wymuszając, czy nawet sugerując jakoś by został okazany, zniszczyliby tego okazania spontaniczność, a co za tym idzie poprawność i prawdziwość. Z resztą nawet spontaniczny hołd, czy uznanie też mogą być mylne, nie zawsze będą zasłużone, dlatego choć będą miłym objawem życzliwości i uznania, to nie powinny wbijać w pychę.
Jednak również przesadzona skromność, objawiająca się w okazywanym wyraziście otoczeniu unikaniu oznak ofiarowywanych objawów uznania ma w sobie pewien odcień fałszu. Bo przecież naturalnym jest, że gdy ktoś naprawdę coś sobie ceni, to będzie to wyrażał, czyli chwalił lub ganił. Blokowanie, wyrażanym niezadowoleniem, przyjęcia wyrazów szczerości wprowadza niepotrzebne napięcie w szczerych relacjach między ludźmi, niosąc ze sobą nawet sugestię z lekka neurotycznych reakcji emocjonalnych. Prawdziwy mocarz myśli nie ma potrzeby sztucznego wstępnego wychylenia swojej uwagi, czy uczuć w żadną ze stron - ani w stronę pozytywną, ani negatywną. On jest spokojny ze swojego wnętrza, jest łagodny, cierpliwy i życzliwy niezależnie od tego, jak obraca się względem niego świata - czy tą przyjazną, czy wrogą stroną.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 11:31, 10 Sty 2018, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 13:25, 10 Sty 2018    Temat postu: Re: MOC PRAWDY I DEKLARACJONIŚCI

Coraz wyraźniej do mnie dociera, że prawdziwy mocarz umysłu, to ktoś kto nie daje się sprowokować. Właśnie to prowokowanie do odejścia od uznawanych (dobrowolnie i świadomie) reguł jest tym głównym atakiem na poprawność myśli.
Czy jestem słaby (jako umysł)?
- To jest pytanie.
Bo kształt ataku na poprawność umysłu jest chyba bardzo łatwy do przewidzenia - chodzi o wykazanie, że ktoś ŁAMIE WŁASNE ZASADY.
To, że zasady są własne (!) jest ważnym aspektem wykazania słabości umysłu. Złamanie zasady czyjejś, narzuconej, zawsze można wytłumaczyć prostym "ja tego nie uznaję, to nie moja zasada, w ramach tego co sam uznaję jestem nadal poprawny i zgodny". Dopiero złamanie czegoś, co się samemu zadeklarowało, co się (podobno) wyznaje, jest w pełni skutecznym atakiem wykazującym słabość, wadliwość umysłu.

Jeśli umysł jest poprawny, jeśli jego stwierdzenia mają moc, to będą one obowiązywały, nie będą łamane. W przypadku gdy umysł daje się zapędzić w obszar, w którym złamie jakąś ze swoich zasad, tym samym wykaże tego umysłu SPRZECZNOŚĆ. A sprzeczność dla umysłu jest POTĘPIENIEM, NIEBYTEM działania owego umysłu.
Jestem mocny, dopóki nie wystąpię sam przeciw sobie.
Oczywiście rzadko takie wystąpienie przeciw sobie bywa jawne. To by było za grubymi nićmi szyte. Najczęściej słabe umysły anulują własne przekonania, przeczą im w sposób bardziej zakamuflowany - dlatego, że bardzo chcą przekonać kogoś i sięgają po środek argumentacyjny, którego się wcześniej wyparli. Emocje pomagają w tej utracie kontroli nad własnym rozumowaniem. Umysł "wedle słów swoich" (deklaracji, które poczynił) czyni się zbawionym (poprawnym, wartościowym) albo potępionym (sprzecznym, wadliwym, tworzącym chaotyczne, nieprzewidywalne kompletnie rozpoznania i opinie).


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 13:28, 10 Sty 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 12:43, 12 Lut 2018    Temat postu: Re: MOC PRAWDY I DEKLARACJONIŚCI

Prawdziwa moc ducha łączy zdawałoby się sprzeczne właściwości
Z jednej strony jest totalnie niewrażliwa, nie dająca się w żaden sposób poruszyć dotknąć, omamić kłamstwu, próżności, czy pysze. Prawdziwa moc drwi z pochlebstw, ofiarowywanych zaszczytów, poklepywania po ramionach i wszelkich form protekcjonalności świata. Bo jakże by to było? - ten świat, który sam siebie nie rozumie, ludzie, którzy jeszcze mentalnie nie dojrzeli, mieliby mieć moc decydowania co za słuszne i wartościowe zostanie uznane w umyśle prawdziwego mocarza?... To samo w sobie byłoby sprzeczne - to mocarz decyduje, a nie ci słabi wokoło. Zatem mocarz łaskawie czasem nawet przyjmie próby podlizania się mu, nie będzie się złościł, ale też owe pochlebstwa nie zrobią na nim najmniejszego wrażenia. Wszak mocarz wie, że naprawdę liczy się to co z prawdy.

A z drugiej strony ta prawdziwa moc jest niezwykle wrażliwa i czuła, widząca i rozumiejąca wszystko, wnikająca bez lęku i fałszywych nastawień w każdy aspekt istnienia. Ona nie gardzi niczym, bo nie musi niczym gardzić, bo jest mocniejsza niż jakakolwiek pogarda, bo łaskawość jest tej mocy znakiem, wszak tylko ten kto coś ma, może coś ofiarować. Prawdziwy mocarz będzie troskliwy i łagodny - bo MOŻE być troskliwym, spokojnym, łagodnym - nawet w obliczu największej nawałnicy, nawet obrzucony wzgardą. Bo to nie wzgarda decyduje, nie nawałnica wytycza zasady, lecz on - mocarz prawdziwy. Więc, choć szaleją żywioły, mocarz pochyla się wtedy z życzliwą troską nad tą najmniejszą istotką, zapomnianą przez siły arogancji, przez aspirujących do mocy, którzy to aspirujący owej mocy nie rozumieją.

Prawdziwa moc nie unika zarzutów przeciwko niej kierowanych, nie próbuje się kryć za zasłonami ignorancji i atrap prawdy, nie odsuwa krytyki nawet najbardziej zjadliwej.
Bo prawdziwa moc jest powiązana ze świadomością bycia większą, niż najbardziej nawet dotkliwy atak, najpotężniejszy zarzut - jeśli tylko ten zarzut ostanie się w świetle prawdy. Prawdziwa moc cieszy się, gdy komukolwiek uda się przypuścić przebiegły, w jakiejś części udany na nią atak, bo ów atak stanowi okazję do podjęcia wyzwania, do udowodnienia po raz kolejny - JESTEM MOCĄ PRAWDZIWĄ, NICZEGO SIĘ NIE LĘKAM, a zarzuty i potęgi, choćby te największe po raz kolejny muszą ulec w starciu ze mną.
Bowiem prawdziwa moc wszystko prześwietla W PRAWDZIE, niczego nie zamierza ukrywać, lecz przeciwnie - wszystko chce wyciągnąć na wierzch, aby okazało się jawnie, jak to jest, jak było, czy nawet jak być musi w przyszłości.

Prawdziwa moc jest w stanie ZACHWYCIĆ SIĘ TYM CO POZA NIĄ, jest absolutnie czymś odwrotnym od pragnienia potwierdzania siebie, poprzez poniżanie innych. Bo ta prawdziwa, wielka moc ma siebie - mocy i chwały - jakby w lekkim nadmiarze, gotowa jest więc się jej pozbyć, ofiarować lekką ręką, dawać nawet na wyrost, nawet tym, którzy nie zasłużyli. Łaskawość jest prawdziwej moc znakiem rozpoznawczym.

Nie nadaje się do mocy człowiek, który - nawet w dobrych zamiarach - próbuje coś przed sobą ukrywać. Nie posiądzie prawdziwej mocy ktoś dzielący prawdy na "nasze" i "obce", czyli ktoś przywiązany do tej czy innej frakcji z tygla ludzkich namiętności, zamiast do prawdy w całej jej, oddzielonej od ślepych emocji, bezstronności.

Lecz z drugiej strony daleki od prawdziwej mocy jest osobnik zatopiony w samym sobie, stroniący od wszystkiego co mu nie pasuje na pierwszy ogląd sprawy. Moc prawdziwa separuje bowiem od wpływów sam akt oceny świata, nie separując przy tym odczucia owego świata.
Największa moc wszystko jest w stanie zrozumieć, wszystko ogarnąć, wszystkiemu podołać. Bo jest mocą największą - z samej definicji.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 12:50, 12 Lut 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 15:44, 02 Mar 2018    Temat postu: Re: MOC PRAWDY I DEKLARACJONIŚCI

Myśl bez uprzedzeń
Aby myśleć bez uprzedzeń trzeba mieć moc
Biorąc bezpośrednio co przychodzi, zdając się na pierwsze odczucia
trudno będzie przyjąć zasadną krytykę
bo skamlące ego wciąż blokowało
uniemożliwiało zadanie owego podstawowego pytania:
może krytykujący ma jednak rację?

Dopiero od pewnego poziomu dojrzałości, od minimalnej mocy opanowania uczuć
będzie można mówić o myśleniu, które coś jest w stanie zbadać i ustalić o świecie i sobie
Dopiero gdy "za i przeciw" przestanie być niewolnikiem "moje czy obce"
gdy pytanie "Jak jest?" stanie ponad pytaniem "Jak chciałbym, aby było?"
dopiero wtedy odczyty rzeczywistości będą naprawdę odczytami rzeczywistości
a nie bliżej nieokreśloną, nierozplątywalną mieszaniną chciejstwa i tego co zewnętrzne.

Michał Dyszyński 02.03.2018


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Sob 21:30, 03 Mar 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 0:20, 14 Mar 2018    Temat postu: Re: MOC PRAWDY I DEKLARACJONIŚCI

Słabość umysłu się skrywa
Każdy brak rozeznania rzeczy w prawdzie jest słabością
Jednak słaby umysł broni swojego "dobrego imienia" przed tym faktem
wynajduje sobie powody, dla którego przyjął rzeczy wedle przelotnego chciejstwa
a nie wedle uczciwości rozpoznań.

Umysł broni swojej słabości rywalizacją i lękiem
bo "trzeba" zwyciężać, "trzeba" się bronić
to "trzeba" robi się wtedy takie oczywiste
tak wszystko wyjaśniające
a już mało ważne robi się uzasadnienie: a właściwie to dlaczego "trzeba"?

Umysł broni swojej słabości pozorna uczciwością
- skoro coś widzę teraz, to nie mogę powiedzieć, że tego nie widzę
czyli to co widzę jest prawdą
więc szukać czegoś dalej - nie ma powodu.
A jednak jest powód, bo znamy też i błędy, jakie popełniamy
więc prawdzie pierwszego rozpoznania jest sens przeciwstawiać
prawdę rozsądku i wiedzy o swoich przeszłych pomyłkach.

Michał Dyszyński 14.03.2018


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 14:33, 14 Mar 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 15:25, 19 Kwi 2018    Temat postu: Re: MOC PRAWDY I DEKLARACJONIŚCI

Mocarz prawdy, który jest ponad
Kto miałby istnieć w pełni swojego jestestwa, kto miałby trwać w mocy
ten zawsze i ostatecznie musi postawić na prawdę

Jako że nie da się służyć jednocześnie prawdzie i kapryśnym pragnieniom
to każdy, kto miałby trwać w jestestwie niesprzecznym
musi prawdę postawić ponad tym wszystkim co chciejstwa przelotnego utkane
ponad lojalności względem wspólnot i grup przeróżnych
ponad naród, rodzinę a nawet swój kościół
ponad rasę, partię i klub sportowy
ponad własne marzenia i ambicje
ponad sentymenty i resentymenty
ponad pieniądze, pochwały i sławę
ponad chwytające za serce obrazy i wspomnienia
ponad żal i honor, ponad godność i dobre imię
ponad to co powiedzieli mądrzy, starsi, czy nawet utytułowani
ponad wszystko co by się najbardziej, najmocniej chciało, kochało, darzyło uwielbieniem

Bo kłamstwo, jeśliby je ktoś na trwałe dopuścił do umysłu i tak zniszczy to wszystko
kłamstwo i ostatecznie unicestwiłoby to co kochamy, cenimy, pragniemy, bo okaże się, że istocie pragnęliśmy nie tego
kłamstwo i tak by sprawiło, że zamiast honoru, którego rzekomo broniliśmy, okaże się, że broniliśmy sromoty
kłamstwo ofiarowywane dla swojego narodu, ostatecznie pogrąży ofiarodawcę i naród we wstydzie
kłamstwo hołubione w imię dobra rodziny, właśnie tej rodziny stanie się oskarżeniem
kłamliwe umysły goniące za swoimi marzeniami, udławią się i zatrują tych marzeń realizacją
a kłamliwe poparcie dla swojej religii będzie głównym świadkiem oskarżenia na procesie życia.

Jest sens poświęcić wszystko dla prawdy
jest sens, aby nie uronić najmniejszej kruszyny słuszności i tego co niesprzeczne
poświęcając z tego życia wszystko
aby potem także odzyskać wszystko.

Michał Dyszyński 19.04.2018
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:23, 19 Kwi 2018    Temat postu: Re: MOC PRAWDY I DEKLARACJONIŚCI

Hierarchia mocy
Istnieje wiele mocy, właściwych istotom w zależności od ich stopnia rozwoju
Na samym dole tej hierarchii jest moc tych świadomości, które dopiero odkryły siebie
cechuje ich dążność poszukiwania potwierdzeń, że w ogóle coś znaczą, że cokolwiek mogą zdecydować i zrobić
to moc wciąż zaburzana chaosem pytań i wartość ego, o to, czy się w ogóle istnieje
z tej małej mocy jest wiele zniszczenia i błędów, które często okrywają ich twórców wstydem

Wyżej od mocy istot niepewnych swojego znaczenia stoi moc tych co się duchowo na tyle przebudzili
że nie potrzebują już ciągłego potwierdzania swojej wartości
nie potrzebują niszczyć, aby udowodnić sobie, że w ogóle mają nad czymś kontrolę
nie muszą wspinać się na ramiona słabszych i wgniatać ich w dół, by dowieść sobie jacy są silni
nie muszą krzywdzić, aby się tak przekonywać, iż to co potrafią uczynić, kogoś w ogóle będzie obchodziło
ale czy zawsze potrafią na tyle umniejszyć emanację siebie, aby nie hamować innych w rozwoju?...
czy będą mieli wystarczająco mądrości i siły stawać się szkieletem dla dobra i piękna, gałęziami drzewa dla ptactwa?

Jest jeszcze moc tej naprawdę wysokiej hierarchii, moc nie potrzebująca prawa do kaprysu, ani nie wymagająca potwierdzenia wywyższeniem względem kogokolwiek
to moc istoty potężnej i spokojnej, życzliwej, rozumiejącej, przebaczającej
moc pochodząca z samej głębi, ze skondensowanego ziarna prawdy
jej źródłem jest kreatywność trudna do opisania, wiedza i zrozumienie
jako zwycięstwo poczytuje sobie wzrost i rozwój tych istot, którym poświęca swoją uwagę
ona już nie potrzebuje wzmacniać siebie, bo jest wystarczająco mocna, tak moc się z niej wylewa
ona nie potrzebuje potwierdzać szczególnie siebie, bo jej jestestwo potwierdza się każdą chwilą trwania
- potwierdza się tak naturalnie, jak oddychanie.

Michał Dyszyński 19.04.2018
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 14:42, 12 Lip 2018    Temat postu: Re: MOC PRAWDY I DEKLARACJONIŚCI

Poszukiwanie mocy
Ludzie szukają różnych mocy
jedni pragną mieć moc zmuszania ludzi do realizacji swoich kaprysów
inni chcą posiąść moc niszczenia wszystkiego, co uznają za będące przeciw nim
jeszcze innych pociąga moc manipulacji, takiego wpływania na ludzi, który skłoni tych ostatnich do działań dających korzyść, czy satysfakcję manipulującemu
Wszystkie te powyższe moce cierpią na ten sam problem
- wynikają z bardzo słabo umocowanego pragnienia, z chęci przelotnej, kapryśnej, nieuzasadnionej
owa chęć, jeśli tak bez reszty opanuje umysł, świadczyć będzie jednak o owego umysłu słabości
Bo umysł mocny, to umysł znający siebie, potrafiący wskazać dla swoich celów silniejsze uzasadnienie niż "tak mi się teraz zachciało, więc teraz będę to robił"
wszak to co "się zachciało", co nie znajduje uzasadnienia w umyśle, nie jest dziełem samego umysłu
lecz się pojawiło w nim bez kontroli, ujawnienia źródła, sprawdzenia, czy pasuje do jego struktury
czyli jest obce
może nawet względem umysłu wrogie
i głupotą jest uleganie temu
W taki to sposób oddanie się poszukiwaniu zbyt przyziemnych postaci mocy
koliduje z osiągnięciem mocy prawdziwej - tej, która jest w stanie zsynchronizować jestestwo do postaci niesprzecznej,
jedynej mogącej zapewnić temu umysłowi szczęście.


Michał Dyszyński 12.07.2018


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 14:45, 12 Lip 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:45, 05 Sie 2018    Temat postu:

Prawdziwa moc
Widzieć sprawy jakimi są, bez wprowadzania fałszu opartego o leniwe pragnienia
Nie czuć lęku nawet w najbardziej niebezpiecznej sytuacji
Nie oczekiwać, ze nas pochwalą, rzucą groszem, czy przyjmą do swojej bandy
Dostrzegać rzeczy, które inni odrzucają z lęku i braku cierpliwości
Opanować swoją niecierpliwość, nie niszcząc jednak spontaniczności
Przyjmować krytykę, nawet złośliwą, niezasłużoną jako dar, albo okazję do okazania chartu charakteru, a nie coś co denerwuje i dotyka
Nie używać niskich argumentów, nie atakować personalnie, tylko argumentować merytorycznie.
Kierować się rozumem, a nie emocjami, tam gdzie rozum daje szansę na sensowne działanie, choć jednak programowo nie tłamsić w sobie emocji, bo one są solą życia, powodem do działania, czynią świat pełnym barwy i znaczenia. Jednak emocje nie powinny dominować w tych sytuacjach, gdy ich działanie jest destrukcyjne, ogłupiające.

Od wszystkiego będą czasem wyjątki - czasem warto okazać niecierpliwość, nawet złość; nieraz trzeba zaatakować być agresywnym, bo akurat tylko w takim sposób da się rzeczy przesunąć w stronę dobra, a nie zła. Bo na tym skomplikowanym świecie nieraz trzeba grać pod te okoliczności, jakie zgotowała nam cudza głupota i słabość. Więc czasem, gdy inaczej okazałoby się, że jesteśmy zupełnie niezrozumiali, warto kontrolnie zareagować w stylu, którego standardowo nie akceptujemy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:29, 22 Sie 2018    Temat postu:

Przeniosłem ten tekst z wątku nazwanego pierwotnie "Epistemologiczny hard ducha i moc". Ponieważ tamten wątek nie miał kontynuacji, treść przenoszę tu, a oryginał kasuję.

Michał Dyszyński napisał:
Myślę, że jest sens mówienia o pewnej niezwykle ważnej, w jakiś sposób kluczowej dla rozumienia świadomości i religii funkcji-aspekcie umysłu, którą tutaj nazwałbym epistemologiczną mocą, epistemologicznym hartem ducha. Oczywiście jeśli chodzi o epistemologię, to znaczy, że mówimy o idei prawdy. Ale w tym kontekście chyba bardziej wolałbym używać słowa "epistemologia", niz "prawda". Powód jest ściśle związany z tym, o czym traktuje ten właśnie post i wątek, a dalej z ideą rozumu wolnego, a przez to właściwie jedynego prawdziwego.
Dlatego w tym kontekście jakoś odsuwam na bok używanie słowa "prawda"?
- Głównie z powodu jest wielorakiego "zabrudzenia" - wmontowania w ludzkie spory, walkę o to kto ważniejszy, bo mądrzejszy, kto "prawdę ma", a kto "się myli". A ja choć jakoś do tej pierwotnej, najbardziej czystej idei prawdy chciałbym zmierzać, to jednak odrzucając cały ów emocjonalno - rywalizacyjny bagaż ludzkiej walki o to kto ważniejszy na tym świecie.
Bo w moim rozumieniu sprawy epistemologiczny hart ducha jest właśnie związany z tym, aby
- widzieć idee, ZAPOMINAJĄC KTO MIAŁBY KOMU UDOWODNIĆ SWOJĄ WYŻSZOŚCI
- rozumować, NIE DBAJĄC O LOJALNOŚĆ WOBEC SWOJEJ GRUPY
- brać rzeczy jakimi są w najbardziej obiektywnej postaci, a NIE PYTAJĄC SIĘ Z GÓRY "CO POWINIENEM" UZNAĆ ZA PRAWDĘ, ZANIM W OGÓLE ZBADAM SPRAWĘ UCZCIWYM UMYSŁEM.


Ten epistemologiczny hard ducha jest szczególnego rodzaju MOCĄ UMYSŁU. Jest to moc unikania manipulacji. Przy czym manipulować umysłem "chce" wiele ośrodków (potęg manipulacji):
- manipulują ludzie - politycy, grupy religijne, agitatorzy prądów społecznych (np. agitatorzy lewicowi, prawicowi, populiści, globaliści, feminiści itp...)
- manipulują umysłem moje własne instynkty, lęki - lęki egzystencjalne, przynależności do grupy, wywyższania się w kontekście walki o prymat w grupie etc.
- umysłem manipuluje też "sam umysł" - jego niższe poziomy - optymistyczne, ale naiwne pragnienie "posiadania prawdy już teraz", uznania tego, co zdobyte za kres drogi w stronę doskonałości, za ideał. Tutaj też umieszczę pewne formy przesadnego intuicjonizmu poznawczego - tego nieodpartego przekonania, że nic nie musimy weryfikować, nie warto pytać o zgodność tych "genialnych i wspaniałych" myśli, jakie nam w olśnieniu absolutnej prawdy wpadły do głowy.
- umysłem manipulują uczucia - bo te, zapatrzone są w stan aktualny, w to co właśnie się doznaje, lekceważąc wszystko inne. Dlatego to najczęściej "miłość jest ślepa" (wierzę, ze nie każda miłość taka jest, bo jest chyba - ta dojrzała, ekskluzywna - postać miłości mądrej), chciwość otępia rozsądek, zazdrość (ta silna) niszczy zdrowy osąd rzeczywistości.

Wolę pisać o epistemologii, a nie o prawdzie, bo epistemologia brzmi tak naukowo, tak nudnie, tak właśnie odrywając kontekst od emocji, skupiając się na zależnościach logiczno - znaczeniowych, a nie "czyja" jest ta "prawda". Prawda w tym znaczeniu głębszym jest bowiem jakby NICZYJA, choć jednocześnie JEST WSZYSTKICH - tzn. nie jest przez nikogo zawłaszczona, jest takim "open sourcem" - każdy KTO POTRAFI (!) może do niej sięgnąć. Tyle, że nie każdy potrafi, mimo że - jeśli masz ów epistemologiczny hart - to wystarczy, że się schylisz, aby prawdę podnieść, to jakże wielu jej nie podniesie, nawet nie zauważy, bo wszystkie potęgi manipulacji (jw.) umysł im skutecznie stępią. Aby sięgać pewnych prawd, trzeba MIEĆ MOC , trzeba mieć ten hart ducha potrafiącego sprzeciwić się pragnieniu uznania, pokonania wrogów, sukcesu, nawet szczęścia (przynajmniej pewnych form tegoż szczęścia). Tę moc trzeba sobie wykupić płacąc wysoką cenę - cenę radości bycia zwycięzcą, bycia uznanym i spełnionym w społeczności, zwykle tez bycia bogatym i poważanym. Bo każdy myślowy wybór - rozstrzygnięcie w kwestii "jak jest to ..." dokonany z wzięciem pod uwagę nacisków świata, własnych pragnień sukcesu, chwalenia się, błyszczenia (choćby tylko przed sobą samym) jest już zafałszowany. Czyli jest właściwie g..no wart...

Taki epistemologiczny mocarz, to człowiek zupełnie niezrozumiały dla "ludzi świata", bo jest to ktoś kto dla zrozumienia tylko jednej prawdy w sposób bardziej niezależny, bardziej przejrzyście, bez przekłamań, oddaje bez żalu ludzkie hołdy, zaszczyty, majątek. Epistemologiczny mocarz jest fanatykiem idei prawdziwości wolnej, nie podlegającej manipulacji - on z uśmiechem i życzliwością przegrywa we wszystkich tych konkurencjach, do których wystawia nas świat - w tych wyścigach o poklask, bogactwo, bycie uznawanym i szanowanym. Ten mocarz jest tak wpatrzony w czyste światło wolnego rozumu, że tymże rozumem przenika i wyświetla wszystko, nie dając sobą manipulować w żaden sposób.

Przyznam, że pisząc tekst z mojego podpisu - stopki jakoś wzorowałem się na tej idei epistemologicznego hartu ducha. I wciąż jest mi on bliski. Pewnie tego ideału ja sam nie osiągnę. Ale pomarzyć, choćby trochę sobie to jakoś wyobrażać "jak by to było", to też "dobra rzecz".


PS.
Dodaję tu aktualną postać podpisu (zmieniałem go już ze 2 razy, więc nie mogę zagwarantować, że ta wersja będzie ostatnią), na wypadek, gdyby ten tekst czytał ktoś widząc nowszą wersję podpisu: Nie dyskutuję po to, aby tryumfować w dyskusji, ale aby móc wciąż zachwycać się tym, że każdy człowiek jest indywidualnością, a szukając sensu w przestrzeni myśli na swój sposób, ofiarowuje mi coś, czego ja sam sobie dać nie potrafię.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 11:06, 27 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:45, 12 Gru 2018    Temat postu:

Moc, a słabość
Mocą jest zrozumieć coś, a słabością odcinać się od tego co drażni innością
Mocą jest przyjąć to co trudne, niekomfortowe, a słabością jest unikać trudu i dyskomfortu
Mocą jest opanować niekontrolowane impulsy instynktów, a słabością pójście za nimi bez kontroli
Mocą jest objąć trudne ludzkie sprawy współczuciem, a słabością zakwalifikowanie ich jako "sami sobie winni"
Mocą jest przetrzymać trudne chwile życia bez obciążania innych swoim cierpieniem, słabością jest użalanie się nad sobą
Mocą jest wyszukać rozwiązanie problemu samodzielnie, a słabością zrzucanie tego problemu na cudze barki
Mocą jest widzieć wyraziście swoje wady i niedoskonałości, a słabością jest udawanie i wmawianie sobie, że jest się doskonałym
Mocą jest nie załamać się w chwili próby; słabością jest ucieczka albo rezygnacja w innej formie
Mocą jest pokora umysłu, która pozwala widzieć nawet te rzeczy, do których aktualnie jesteśmy słabo przygotowani, aby je przyjąć do siebie; słabością zaś jest pycha umysłu, która arbitralnie określa nasze mniemania jako lepsze - lepsze i już
Mocą jest przyznanie się do błędu, słabością zaś udawanie, że ewidentnego naszego błędu, nigdy nie było
Moc trzeba mieć, aby wzbudzać w sobie nadzieję, gdy wszystko jest jej wbrew, a słabością jest pogrążanie się w beznadziei
Mocą jest miłość, bo ona - jeśli jest szczera - skłoni nas do wzięcia na siebie przebaczenia, zrozumienia, trudu wspierania kochanej osoby, słabością jest pogarda, która "upoważnia" do bycia nieczułym, oskarżającym, wynoszącym się ponad.
Szczególnym narzędziem mocy jest CZYSTE SPOJRZENIE - wgląd w rzeczy pozbawiony bagażu szybkiej oceny, pragnienia wywyższenia się, zagwarantowania sobie już teraz sukcesu, słabością zaś jest malowanie rozpoznań kolorami nieuporządkowanych, nieujarzmionych pragnień, złudzeń i pożądań.

Wedle powszechnego przekonania, moc okazujemy wtedy, gdy wszyscy nam ustępują, nie sprzeciwią się, schodzą nam z drogi. Bośmy tacy kozacy są...
Ja widzę tych nadętych macho, rozkapryszonych "księżniczkach" terroryzujących otoczenie nieustannymi pretensjami i roszczeniami, jako ludzi słabych. To są ludzie - pasożyty, uwieszeni na swoich mentalnych żywicielach, którzy im dogadzać muszą, bo się tamci rozsypią emocjonalnie, bo ich dobre samopoczucie, funkcjonowanie zależy od litości i uprzejmości otoczenia. Słabi są wszyscy, którzy nie potrafią się mentalnie ogarnąć bez ciągłego wymuszania na otoczeniu cierpliwości, ustępliwości, znoszenia ich wciąż się pojawiających nie wiadomo skąd złych humorów. Są słabi, bo bez wsparcia innych ludzi byliby bezradni, zagubieni i w depresji.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 16:36, 13 Gru 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:50, 16 Mar 2019    Temat postu:

Prawdziwa moc daje zdolność do OPANOWANIE
- irytacji, gdy ta nadejdzie i zaczyna rozwalać emocje
- lęku, który niszczy trzeźwość spojrzenia
- złości, która zapewne popsuje związki z bliźnimi
- zazdrości, która zatruje życie zazdrośnikowi - zatruje je często bez podstaw, na zasadzie domniemań i pustych spekulacji
- złudnej prostoty pierwszych ocen
- porywu zmysłu, który żąda czegoś bezwzględnie, lecz nie spyta o dalsze konsekwencje
- pragnienia wywyższenia siebie bez podstaw dla tej wyższości
- pragnienia wywyższenia siebie, nawet gdy są ku temu podstawy, ale przecież ilość możliwych podstaw jest nieskończona, więc wywyższać się nie ma powodu
- chęci pójścia za pochlebcą, który z dużym prawdopodobieństwem pochlebstwa uważa za środek do osiągnięcia jakiejś swojej korzyści
- chęci uznania "swoich" za wyższych od "obcych" = tylko dlatego, że jedni są swoi, a drudzy obcy - co jest de facto przypadkiem wynikającym z tego, że się znaleźliśmy w tej grupie, a nie innej
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:44, 22 Mar 2019    Temat postu:

Moc na sposób świata jest w istocie słabością, a słabość w oczach świata, często okaże się mocą.

Bo kto jest mocny w świecie?
- Ten, kto zdobył dużo pieniędzy i władzy, a następnie jest w stanie skłonić innych ludzi do różnych posług dla siebie:
- aby szyli dla niego ubrania
- aby wozili go, tam gdzie on chce
- aby zbudowali mu piękny dom
- aby wyprodukowali mu drogi samochód
- aby mówili mu przyjemne rzeczy
- aby udawali, że go lubią
- aby udawali, że go szanują i poważają jego zdanie
- aby mu dostarczali rozrywek
- aby go uspokajali, kiedy jest zdenerwowany i ma trudne dni
- aby go przekonywali, jaki to on jest wspaniały i mądry
- aby mógł się puszyć i wywyższać przed innymi ludźmi, bo posiadane pieniądze i władza dają mu taką możliwość.
Problem w tym, że cała owa powyższa "moc" jest oddaniem swojej wartości, znaczenia, działań W CUDZE RĘCE. Człowiek mocny na sposób świata, posługuje się innymi, ma podległych wykonawców, zamiast robić to sam, zamiast wykazać, że umie coś zrobić sam. Taki człowiek najczęściej sam nie umie tego zrobić, a nawet jeśli sam coś wykonać jeszcze potrafi, to nie jest w stanie samodzielnie uzyskać satysfakcji związanej ze swoim życiem.

Mocny na sposób ducha jest ten, który
- nie musi mieć podległych pod sobą, aby czuć się ważnym
- nie musi pobierać od otoczenia usług w postaci wymuszonej psychoterapii własnych lęków, zdenerwowania, poczucia mniejszej wartości
- nie musi pobierać od innych posług na wiele innych sposobów, bo z jednej strony najczęściej potrafi sam sobie z tym poradzić (ma do tego właśnie wystarczająco mocy), a z drugiej strony jeśli coś od kogoś przyjmie, to nie będzie tego wymuszał
- nie musi być wożony, hołubiony, otaczany wspaniałymi przedmiotami, aby czuć się docenionym, bo on tę swoje cenność i tak zawsze ma w sobie i z sobą
- nie musi pobierać od innych tej nieustannej daniny cierpliwości, uległości, poniżenia się, pochlebstw, bo moc i wartość istnienia w nim jest cały czas, wręcz się z niego wylewa, domagając się raczej dowartościowywania innych, niż potrzebując dowartościowywać siebie.

Człowiek mocy ducha nie musi wciąż pobierać danin od innych ludzi, co jednak nie znaczy, że ich nie przyjmie, jeśli zostaną mu one ofiarowane całkowicie dobrowolnie i z szczerego serca. On sam też nie chce upokarzać innych wmuszaniem własnych usług, okazywania owej mocy, ale szczerym sercem dary swojego umysłu i uczuć ofiarowuje. Zostawia je jednak zawsze do oceny i akceptacji drugiej osoby pokornie przyjmując jej decyzję. Bo tylko tak jest dobrze i sensownie - gdy szanujemy nawzajem nasze wybory i decyzje.
Prawdziwa moc ducha jest mocą nienamolną, lecz mocą pomocniczą i delikatną. Jest mocą funkcjonującą w otoczeniu miłości i szacunku.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:41, 14 Lip 2019    Temat postu:

Moc głębokiego zrozumienia
Prawdziwa moc polega na głębokim zrozumieniu siebie
i świata w kontekście siebie -
własnych intencji
podstaw rozumowania
pragnień
filtrów postrzegania
domyślnych schematów rozumienia
a następnie skonfigurowaniu tego wszystkiego tak
aby nie wikłać się w sprzeczności
czyli aby po zrealizowaniu celów, do których się dążyło
dostać to, czego się rzeczywiście chciało, co jesteśmy w stanie naprawdę zaakceptować.

Moc fałszywa polega na osiąganiu celów
aby na koniec przekonać się
że nie o to tak naprawdę nam chodziło
bo często właściwie lepiej byłoby,
aby nigdy do głowy nam nie przyszedł pomysł na to do czego tak uparcie dążyliśmy
zaś sukcesy, jakie sobie zaliczaliśmy
w istocie były klęskami naszego rozumu i serca


Michał Dyszyński Warszawa 14.07.2019
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16283
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 22:22, 08 Sie 2019    Temat postu:

Idea mocy prawdziwej jest dość oczywista.

Aby czyjeś działanie, funkcjonowanie, myślenie dało się uznać jako przejaw mocy, musi być ono SKUTECZNE, co oznacza, że będzie ono OSIĄGAĆ ZAŁOŻONE CELE.
Problem w tym, że cele, jakie znamy z życia, często są we wzajemnej sprzeczności, albo w ogóle tych celów nie jesteśmy w stanie sobie jasno sformułować. Często bywa tak, że chcemy czegoś, a jednocześnie jakbyśmy chcieli tego zaprzeczenia.
W efekcie ludzie, którzy nie mają przemyślanej struktury swoich pragnień, bardzo często realizują tylko różnego rodzaju kaprysy. Gdy ileś tam takich kaprysów uda im się zrealizować, a do tego odczują z tej realizacji jakąś formę satysfakcji, to owi ludzie zaczynają się w ogóle skupiać na kapryśnej postaci swojej aktywności. I od tego momentu zaczyna się ich powolne mentalne staczanie się. Bo kaprysy nie są w stanie zapewnić trwałego, czy w ogóle satysfakcjonującego szczęścia. Ale że już ludzie się do kapryszenia przyzwyczaili, nadzieję na coś lepszego utracili, albo ją w ogóle sobie wyperswadowali, więc tkwią w tej pułapce malutkich kapryśnych zaspokojeń. Czasem zaczynają do tych kaprysów przywiązywać coraz większą wagę, coraz bardziej się złoszczą, gdy kaprysy zaspokojone nie będą.
Prawdziwa moc polega na tym, aby realizować rzeczy naprawdę wielkie, naprawdę satysfakcjonujące, naprawdę korzystne i dobre. To jest jednak trudne. Tego dobra i wielkości na początku w ogóle nie widać. Widać tylko małe przyjemności, zaspokojone kaprysy, ewentualnie jakieś większe emocje, które choć nic trwałego w człowieku nie budują, to przynajmniej są wyraziste. Więc nasze pragnienie spełnienia zaczyna się skupiać na tym przetrwaniu, na tym, co proste, bo w zasięgu umysłu skurczonego nawałą skarlałych, kapryśnych uczuć.
Prawdziwa moc zaczyna się od ZROZUMIENIA SIEBIE, od wyjaśnienia samemu sobie, co tak naprawdę daje w ogóle jakąś szansę na szczęście, a co jest jedynie wobec tego pragnienia szczęścia żałosną defensywą.
Ale żeby zrozumieć siebie, trzeba niestety sporo zainwestować. Ta inwestycja polega na odepchnięciu tej nawały małych satysfakcji, postawieniu ich w nie w bezpośrednim działaniu na nasze pragnienia i emocje, lecz zdystansowaniu się - zrobieniu z nich listy, przyjrzeniu się jej, otaksowaniu za i przeciw. Często na jednym oglądzie owej listy się nie skończy. Bo nieraz będzie tak, że potrzebne nam będą dodatkowe dane do oceny. I te dane trzeba będzie zdobyć, a potem jeszcze nowsze dane i jeszcze...
Siebie, własne pragnienia, związek ze światem trzeba ostatecznie rozgryźć, trzeba się w tym rozeznać, aby jakoś to ogarnąć, zrozumieć w sposób wystarczający do zadecydowania:
kim jestem?
czego tak naprawdę chcę?
A gdy już to będzie wiadomo, to będzie sens uruchomić w sobie działanie w tym kierunku. Wtedy to działanie będzie miało moc, bo nie będzie sobie przeczyło.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 6 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin