Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

7 przykładów istnienia
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5 ... 20, 21, 22  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3696
Przeczytał: 76 tematów


PostWysłany: Wto 8:35, 01 Maj 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
[..]
Właściwie to można uznać komentarze o osobach za jakby zbędne.

Jak ten cały twój post.

Adriatyk napisał:
Ale przecie możecie przecie oprotestować to co napisałem, wystarczy tylko w sposób weryfikowalny logicznie wskazać na wewnętrzne sprzeczności logiczne w tym, co napisałem

A czemóż to tak ciebie Barycki denerwuje Dyszynski, kiedy robi zupełnie to samo, co ty. Już myślałem, że się zdemaskowałeś i napiszesz coś konkretnego, na poważnie, a tu dupa. Na poważnie napisałeś, ale nic konkretnego. Jakieś ogólniki, o swoich wyobrażeniach religii, w których oczekujesz wskazania wewnętrznej sprzeczności. Śmiechłem.
Cytat:
A buddyzm głosi, że umieranie z głodu jest nic nieznaczącym wrażeniem

Mógłbyś to czymś podeprzeć? Nie sądzę, bo jest to tak debilne stwierdzenie, że każdy, choć trochę myślący człowiek, by się go wstydził.

Cytat:
No i tak, jedna, jak i druga z wielką zapobiegliwością chroni porządek społeczny, aby bogaci byli bogatymi, a biedni biednymi.

Uuuuu, zawiało socjalizmem. Zabrać bogatym, dać biednym w imię religii sprawiedliwości społecznej!

Cytat:
Ale przecie możecie przecie oprotestować to co napisałem

Już tak sobie nie słodź, co najwyżej można to wyśmiać.

Cytat:
jako wytrwali poszukiwacze prawdy

Chyba ty...
Od samego początku obalam wasze błędne postrzeganie prawdy w istnieniu. Jakiej prawdy byś nie wskazał, będzie ona zawsze twoją projekcją, więc szukanie jej, w celach innych niż praktyczne, jest kompletnie pozbawione sensu.

Cytat:
albo potupcie nogą o podłogę, to są bardzo mocne argumenty

Nóżką to ty tupiesz odkąd spytałem cię jak prawdziwe istnienie butelki do twojej świadomości się dostaje. Najpierw ogon podkuliłeś, a teraz szczekać zaczynasz.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Wto 8:36, 01 Maj 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adriatyk
Proszę oczyść posty w DR



Dołączył: 06 Mar 2016
Posty: 3004
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 9:39, 01 Maj 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Nóżką to ty tupiesz odkąd spytałem cię jak prawdziwe istnienie butelki do twojej świadomości się dostaje.

Świadomość, jak i formy jej percepcji są wytworem tylko i wyłącznie kultury społecznej. A badaniami przetwarzania przez mózg bodźców zmysłowych odbieranych zmysłami z zewnętrznej rzeczywistości zajmuje się nauka, z zewnętrznej, Banjankri, bo taki model jest przez naukę weryfikowalny, a twoje buddyjskie banialuki o nieistnieniu rzeczywistości zewnętrznej, a jeno, jako percepcji mentalnej, nie tylko są, jako rzecz jako taka, wewnętrznie sprzeczne, ponieważ zerwany jest związek przyczynowoskutkowy pomiędzy postrzeganiem, a nieistniejącym postrzeganym, a do tego, jako rzecz sama w sobie są nieweryfikowalne.

Konflikt związku przyczynowoskutkowego jest niezauważalny tylko przez analfabetów i upośledzonych intelektualnie, ale też przez poszukiwaczy prawdy głębokiej, na dużych głębokościach jest już tak ciemno, że dostrzec tam cokolwiek jest niemożliwym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3696
Przeczytał: 76 tematów


PostWysłany: Wto 11:23, 01 Maj 2018    Temat postu:

Cytat:
Świadomość, jak i formy jej percepcji są wytworem tylko i wyłącznie kultury społecznej.

Bzdura. Przestań wszędzie upychać ten socjalizm.

Obszar doznania pokryty jest warstwą habituacyjną, która zmienia się zgodnie ze zmianami w danym obszarze doznania. Jeżeli zmiana nie zachodzi w danym obszarze, doznanie zanika. Jeżeli zmiana zachodzi, jej obszar wyróżnia się ze zhabituowanego tła. Taki sam mechanizm używają ptaki drapieżne przy wypatrywaniu myszy z dużej wysokości. Ten wyróżniony obszar jest utrwalany, wraz z całym doznaniem, w pamięci. Powtarzanie procesu wzmacnia te doznania, które się potarzają, tworząc relacje między nimi. Świadomość jest zdolnością przywoływania utrwalonego obszaru na podstawie nowego doznania i projekcją go z powrotem na to doznanie. To, co jest aplikowane na doznanie, jest właśnie istnieniem. Patrząc na butelkę, pobudzone są nasze sieci neuronowe, które utrwaliły wcześniejsze doznania o podobnej treści i ten komponent, który był najsilniej reprezentowany, jest nakładany z powrotem na doznanie (i wraca ponownie do pamięci, dalej modyfikując połączenia neuronowe). Świadomość jest utrzymywaniem istnienia w obecnym doznaniu. W takim stanie, podlega ono ciągłej modyfikacji, a więc można skorelować z nią pewne gesty, lub dźwięki. W taki sposób, powstaje język, który istnienie kondensuje do takiej postaci, która ma formę o wiele proszą, niż istnienie, a więc można nim znacznie łatwiej operować, budując sekwencje i dopiero tu wchodzimy na obszar kultury społecznej.
Prostym językiem, dla prostych ludzi. Nie ma tu żadnego magicznego transferu "prawdziwego" istnienia z butelki, do wiadomości. Zresztą czym miałoby być to prawdziwe istnienie poza butelką.

Cytat:
A badaniami przetwarzania przez mózg bodźców zmysłowych odbieranych zmysłami z zewnętrznej rzeczywistości zajmuje się nauka, z zewnętrznej, Banjankri, bo taki model jest przez naukę weryfikowalny, a twoje buddyjskie banialuki o nieistnieniu rzeczywistości zewnętrznej

Jeszcze nikt poza swój umysł nie wyszedł, nawet naukowcy. Wszystko co badają, odbywa się w ich świadomości, na podstawie bodźców zmysłowych. Co więcej, ośle pokraczny, buddyzm neguje skrajności, więc tak istnienie jak i nieistnienie rzeczywistości zewnętrznej. Ja jedynie tłumaczę w prosty sposób, że istnienie jest komponentem postrzegania, a nie jakimś magicznym tworem zamieszkującym świat zewnętrzny, który zmysłami wkrada się do naszej świadomości, aby tam zaistnieć. Rzeczywistość jest naszym tworem, projekcją zbudowaną na podstawie doznań (świata zewnętrznego). Niestety nie potrafisz tego zakumkać, i próbujesz mi jakiś solipsyzm wcisnąć. Nie wypowiadam się o naturze świata zewnętrznego, bo nie mam kompletnie żadnych narzędzi do jego badania. Jedyne co mogę, to analizować doznanie, które może być nawet komputerową symulacją, nie wnikam, nie muszę.

Cytat:
ponieważ zerwany jest związek przyczynowoskutkowy pomiędzy postrzeganiem, a nieistniejącym postrzeganym, a do tego, jako rzecz sama w sobie są nieweryfikowalne.

Kolejne bzdury, wynikające z błędnych założeń. Weź chłopie czytaj ze zrozumieniem i przestań wymyślać te pierdoły. Związek przyczynowo skutkowy zaczyna się na doznaniu, i tak postrzegane, jak postrzeganie zawierają się w jego obszarze. Nie możliwa jest weryfikacja źródła doznania, poza doznaniem. Może to być świat materialny, symulacja, hologram... Nie odgrywa to kompletnie żadnej roli w tym, mechanizm działa od momentu doznania.

Cytat:
Konflikt związku przyczynowoskutkowego jest niezauważalny tylko przez analfabetów

To ten twój konflikt jest urojony.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adriatyk
Proszę oczyść posty w DR



Dołączył: 06 Mar 2016
Posty: 3004
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 12:34, 01 Maj 2018    Temat postu:

Ja pierdolę, sprzeczności logiczne na poziomie elementarnym, toż tu relacje trza rozpoczynać od elementarza. No dobra, Banjankri, skoro inaczej nie jesteś w stanie, to zacznę od zerówki, ale pierwej muszę się napić, na trzeźwo nie poradzę zaglądać pod szafę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17447
Przeczytał: 109 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 13:09, 01 Maj 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Cytat:
jako wytrwali poszukiwacze prawdy

Chyba ty...
Od samego początku obalam wasze błędne postrzeganie prawdy w istnieniu. Jakiej prawdy byś nie wskazał, będzie ona zawsze twoją projekcją, więc szukanie jej, w celach innych niż praktyczne, jest kompletnie pozbawione sensu.

Wyważasz otwarte drzwi.
To co traktujesz jako przeze mnie (nie wiem jak inne osoby) nie uwzględniane, czy negowane - a więc aspekt mentalny w postrzeganiu prawdy, czy istnienia jest ujmowane w moim obrazie modelowym od samego początku.
Odnoszę wrażenie, że się spierasz, dowodząc tez, które nie są negowane. Pytanie względem jest inne: może nawet i zgoda (względem tezy), ale CO JESZCZE?
Ja dostrzegam w tej układance bogate pokłady owych "jeszcze" - ważnych pytań (nie na wszystkie mogę podać zadowalającą odpowiedź, ale na niektóre potrafię), odniesień.
Także w tym prawdę i istnienie postrzegam jako o wiele bardziej złożone byty, czyli wcale nie "postrzegam prawdy w istnieniu". Ale, że lubisz mieć przeciwną stronę dyskusji widzianą po swojemu, co Ci daje przyjemność "mania racji", to nie załapiesz nawet o co komuś chodzi. Zaspokoisz w ten sposób potrzebę posiadania kompetencji, ale - z zewnątrz patrząc na sprawę - zaspokoisz ją w odniesieniu do własnej projekcji, wirtualnego przeciwdyskutanta, a nie tego, który realnie jest z drugiej strony.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3696
Przeczytał: 76 tematów


PostWysłany: Wto 14:42, 01 Maj 2018    Temat postu:

Cytat:
To co traktujesz jako przeze mnie (nie wiem jak inne osoby) nie uwzględniane, czy negowane - a więc aspekt mentalny w postrzeganiu prawdy, czy istnienia jest ujmowane w moim obrazie modelowym od samego początku.

Ja nie mówię o mentalnym aspekcie istnienia, a istnieniu jako aspekcie mentalnym.

Cytat:
Odnoszę wrażenie, że się spierasz, dowodząc tez, które nie są negowane.

Czyli zgadzasz się ze stwierdzeniem, że istnienie Boga jest jedynie mentalną projekcją?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17447
Przeczytał: 109 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 16:54, 01 Maj 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Cytat:
Odnoszę wrażenie, że się spierasz, dowodząc tez, które nie są negowane.

Czyli zgadzasz się ze stwierdzeniem, że istnienie Boga jest jedynie mentalną projekcją?

Odpowiedź na to pytanie zależałaby od punktu odniesienia.
Biorąc pod uwagę boski punkt odniesienia - to bym się zgodził. Wszystko jest bowiem zanurzone w Bogu - w jego mentalnych projekcjach.
Patrząc z punktu widzenia człowieka już bym się nie zgodził - człowiek dziedziczy od Boga istnienia, nie panując nad nimi w pełni, choć pewną pomniejszą władzę tu posiada. Natomiast DOSTĘP umysłów do istnienia jest jak najbardziej zawsze przez mentalne projekcje.

Dlaczego tylko dostęp, a nie "całość istnienia"?
- To oczywiście kwestia DEFINICJI. Definiować istnienie można na niezliczoną liczbę sposobów. Są jednak definicje bardziej racjonalne i mniej racjonalne (czytaj: definicje dostosowane do pojmowania przez ludzkie umysły i wprowadzające chaos do owego umysłu). Racjonalny ogólny przepis na definicje pojęć brzmiałby: pojęcie jest definiowane poprawnie, jeśli zastosowanie owej definicji w konstrukcjach językowych i mentalnych pomaga w porządkowaniu sobie umysłem rzeczywistości, przekazywaniu o niej spójnych informacji. Definicje które np. tylko "są", a niczego człowiekowi nie wyjaśniają, oczywiście formalnie mają swoje miejsce w potencjalnych systemach logicznych, ale odpadają w konkurencji z tymi, które są użyteczne.
To jest w gruncie rzeczy więc nie tyle o ontologię istnienia, co o sam JĘZYK. A mamy pojęcia, którymi można się porozumieć, które także samemu człowiekowi jakoś ustawiają "checkpointy" na mentalnej mapie, albo zafundujemy sobie pojęcia, które owszem są, ale ich użyteczność jest na poziomie hgw8jru834.
Wybieram zatem dla istnienia TYP DEFINICJI INFORMUJĄCY. O czym miałby ów typ informować?...
- Uważam, że najlepszym tutaj celem jest ta intuicja, jaką ludzie domyślnie wiążą z istnieniem, czyli przekonanie iż w doznaniach jest ukryty jakiś rodzaj TRWAŁOŚCI. Definiuję istnienie przez trwałość, biorąc więc za wzorzec językowe intuicje. Mógłbym oczywiście wziąć jakiś inny wzorzec dla owej definicji - może nawet z jakichś powodów interesujący, czy wartościowy - ale jeśli zbyt daleko odejdę przy tym od języka, to stanę się po prostu nie zrozumiały, albo zacznę podlegać (zasadnie) pod zarzut: dlaczego, skoro tak odjechałeś swoją definicją od tego, co ludzie z tym słowem najczęściej wiążą, nie użyjesz jakiegoś własnego symbolu. Piotrek Rokubungi, to nawet (przy całej chaotyczności jego rozumowania) rozumiał, więc wymyślił sobie zamiast "istnienia" - "będzlenie". I to ma sens - nie czynił zamieszania w języku, próbami przeforsowowania mentalnego świata na swoją modłę.

Osobiście uważam, że odpowiedź na pytanie: czym w sensie absolutnym myślenie JEST? - jest akurat bezprzedmiotowa. Definicje zawsze są arbitralne. To są aksjomaty logiczne. Można więc argumentować, która definicja komu się (i z jakiego powodu) bardziej podoba. Nie zamierzam jakoś ostatecznie stawiać mojej definicji istnienia ponad Twoją, choć właśnie uważam, że argument zrozumiałości i użyteczności owej definicji przechyla szalę na moją stronę. Bo jak do tej pory nie znalazłem mocnych argumentów za Twoją definicji. Jednym jest problem z ustaleniem ścisłych granic dla istnienia (jak to z tym statkiem Tezeusza), co sugerowałoby, że materia, z której coś jest wykonane, nie jest jakims absolutnym argumentem, za tym jak ludzie stwierdzają istnienie. Ale ten problem można starać się rozwiązywać nieco bardziej wyrafinowanym podejściem niż oczekując absolutnej materialnej trwałości (można posłużyć się np. pojęciem ciągłości). Więcej merytorycznych argumentów za umieszczeniem pojęcia istnienia tylko w mentalności, nie bardzo dostrzegam. Głównym zaś w tej dyskusji jest to, że po prostu WCIĄŻ TO UPARCIE TWIERDZISZ (co jakiś czas okraszając negatywnymi epitetami OSOBY, które twierdzą inaczej). Ale, jakby tak kierować się przy przyznawaniu racji najpierw tym powodem jakim jest upór w powtarzaniu swojego, to z rozumowaniem daleko byśmy nie zaszli, jako że wtedy ludzkość zafiksowałaby się intelektualnie na umysłach najmniej wyrafinowanych - tych, które umieją widzieć wszystko wyłącznie na jeden sposób i wciąż ten jeden sposób powtarzają (co jest z resztą zgodne z "logiką" owego układu, bo jak ktoś nic poza jedną rzeczą nie potrafi dostrzec, to silą rzeczy na tym musi poprzestawać).
Dlatego ja, już próbując jakoś coś znaleźć ogólnego, co przeważa szalę zaufania wobec umysłów, które coś tam tworzą i rozumują, stawiałbym na umysły które widzą więcej opcji - porównując je, rozważając alternatywy, niż na umysły zafiksowane. Jak spotykam kogoś, kto widzi coś na swój sposób, ale też bez problemu radzi sobie widzeniem na mój sposób, a nawet z widzeniem na sposób jeszcze kogoś trzeciego, to się zaczynam zastanawiać, czy ów ktoś czasem nie widzi sprawy szerzej, nie rozumuje głębiej, a więc może to on ma lepszy pogląd na daną sprawę. Z drugiej strony, jeśli ktoś tylko - widząc jedną interpretację, nie odpowiadając na żadne wątpliwości, pytanie, zarzuty wobec koncepcji, a także nie umiejąc się wypowiedzieć na temat alternatyw (wyjaśnić ich dobrych, czy złych stron) - wciąż tylko powtarza to swoje, to (niezależnie od tego, czego dotyczy sprawa) nasuwa się podejrzenie, że gość po prostu widzi świat na ograniczony sposób, a ten jego pogląd ma dlatego tak utwardzony, że nie jest w stanie dostrzec (sensownych!) alternatyw. Oczywiście to nie jest ostateczny argument za tym, że ów ktoś całkiem nie ma racji, ale dość mocny argument jest.
Tak więc w dyskusji, abym miał czuć respekt względem czyjegoś umysłu i prezentowanych przez niego koncepcji, oczekiwałbym, że ktoś moje podejście zrozumie przynajmniej tak dobrze, jak ja je rozumiem, a przy tym dołoży coś, czego nie rozumiem. Jak ktoś się separuje od spojrzenia na świat na mój sposób, tylko wciąż ogłasza swoją rację, to - niestety - dorobi się u mnie etykietki osoby ograniczonej mentalnie i umysłowo (a przynajmniej bardziej ograniczonej względem sytuacji, gdy ktoś swoim umysłem więcej poglądów "obsługuje").

Widzę, że w Twojej koncepcji pojęcie istnienie chciałbyś ograniczyć TYLKO do zakresu mentalnej projekcji. Pachnie mi to nieco solipsyzmem, brakuje tu tez odpowiedzi na pytanie: CO Z SAMYM UMYSŁEM - ISTNIEJE CZY NIE?
Czy "istnienie umysłu", jeśli istnienie jest zawsze mentalną projekcją, jest mentalną projekcją mentalnej projekcji?...
To w takim razie należałoby spytać czy owe mentalne projekcje są "w czymś", czy znowu są zanurzone w mentalnej projekcji?...
Czyli mamy tu chyba nieskończone zagnieżdżenie projekcji mentalnych, które same w niczym nie są zagnieżdżone. Warto by wtedy w ogóle spytać o znaczenie składników frazy "mentalna projekcja" - "mentalny", i "projekcja". Standardowo "mentalny" jakoś róznicuje się czymś nie mentalnym - jakoś innym. Jak wszystkie "istnienia" są "mentalne", a nic nie mentalnego nie ma, to słowo "mentalny" w takim układzie jest jakoś nieróżnicujące - oznaczałoby WSZYSTKO. Pytanie o znaczenie terminu "projekcja". Standardowo językowo projekcja jest czegoś na coś (np. filmu na ekran). Jeśli nie ma innego istnienia niż mentalne projekcje, to mentalna projekcja może się odzwierciedlać co najwyżej na innej mentalnej projekcji. Gdzieś tu brakuje jakby tego "czegoś", co jest choć troche bardziej określone, trwalsze, mniej ulotne, niż projekcje na projekcjach... Jak tu rozumieć (chyba bardzo symbolicznie, ulotnie, "po swojemu") te słowa "mentalny" i "projekcja". Nooo, chyba że ktoś to PO PROSTU WIE - czyli trzeba WCZEŚNIEJ WIEDZIEĆ o co chodzi w sformułowaniu "istnienie jest mentalną projekcją", a wtedy się traktuje słowa składające się na frazę odpowiednio. Jak się tego z góry wcześniej nie wie, to owo sformułowanie i tak koncepcji nie zakreśli.
Ale to tak sobie stawiam pytania. Pewnie nie dostanę na nie odpowiedzi (z wyjątkiem - jak się spodziewam - odpowiedzi jakoś przypisujące jakiś pejoratywny atrybut do mojej skromnej osoby - bo przecież nie do myśli, które przedstawiłem...).
Acha... masz jeszcze jedno wyjście tutaj - napiszesz, że nie przeczytałeś (bo za długie, mętne i... - tutaj znowu atrybut arbitralny o mnie, czy o tym co napisałem).


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 18:41, 01 Maj 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3696
Przeczytał: 76 tematów


PostWysłany: Wto 17:41, 01 Maj 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Biorąc pod uwagę boski punkt odniesienia - to bym się zgodził.

:rotfl:
Miałem dalej już nie czytać, ale co tam, ponabijam się.
Cytat:
Wszystko jest bowiem zanurzone w Bogu - w jego mentalnych projekcjach.

Grubo...
Cytat:
Patrząc z punktu widzenia człowieka już bym się nie zgodził

Ty to masz dobrze, możesz sobie patrzeć oczami bogów, ludzi, a może nawet zwierząt, kiedy tylko chcesz. Wspaniałe.
Cytat:
człowiek dziedziczy od Boga istnienia

Znaczy, po jego śmierci? Jezus pewnie zostawił po sobie jakieś fanty, relikwie, kto wie co jeszcze.
Cytat:
Definiować istnienie można na niezliczoną liczbę sposobów.

Ciekawe, czego to zasługa. Czy to jedno z tych istnień po Jezusie odziedziczone daje taką moc?
[..]
Dalej nie było śmiesznie, było żałośnie. Dałem rade przeczytać jeden akapit i odpadłem.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Wto 17:42, 01 Maj 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17447
Przeczytał: 109 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:38, 01 Maj 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Biorąc pod uwagę boski punkt odniesienia - to bym się zgodził.

:rotfl:
Miałem dalej już nie czytać, ale co tam, ponabijam się.
...
Dalej nie było śmiesznie, było żałośnie. Dałem rade przeczytać jeden akapit i odpadłem.

Ano tego właśnie się spodziewałem - że się możesz co najwyżej po nabijać, a potem odpaść.
Przypuszczam jednak, że znajdą się osoby, które mój tekst zrozumieją. Ty do nich nie należysz, więc spróbuj znowu być dowcipnym - to zapewni Ci wyjście z tej nierównej dyskusji z jakimś tam "honorem".

Między nami różnica jest dość podstawowa
- ja potrafię rozmawiać o Twojej koncepcji - wyliczając jej dobre i złe strony, stawiając pytania
- Ty na temat mojej koncepcji nie jesteś w stanie powiedzieć nic (poza bezargumentową negacją), zaś na moje pytania dotyczące Twojej koncepcji tez nie potrafisz odpowiedzieć.
Jedyne co Ci zostaje - to się ponabijać, albo ogólnie napisać jaki to ja jestem głupi. Bo merytorycznie - po prostu nie masz nic do powiedzenia.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 18:44, 01 Maj 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3696
Przeczytał: 76 tematów


PostWysłany: Wto 18:46, 01 Maj 2018    Temat postu:

Cytat:
Ano tego właśnie się spodziewałem - że się możesz co najwyżej po nabijać, a potem odpaść.

No nie można traktować na poważnie kogoś, kto wypowiada się z boskiej perspektywy. Jeszcze brakuje tylko perspektywy Napoleowa i Elvisa.
Cytat:
Przypuszczam jednak, że znajdą się osoby, które mój tekst zrozumieją.

Módl się, żeby ktoś go w ogóle przeczytał.

Cytat:
Bo merytorycznie - po prostu nie masz nic do powiedzenia.

Powiedziałem wystarczająco dużo. Nie moja wina, że nic nie zrozumiałeś. Możesz mieć o to do mnie żal, nie mam nic przeciwko. Dyskusja z tobą stała się, ostatnimi czasy, nieznośna. Tak pierdolisz i fantazjujesz... że tego nie można brać na poważnie. Nie wiem czy te rozmowy z Bogiem i wcielanie się w niego ci zaszkodziły, nie wnikam.
Prowadzę tę konwersację dla rozrywki, bo nic wartościowego z twojej strony nie czytałem od kilku dobrych miesięcy i niczego się nie spodziewam. Czytanie twoich długaśnych wywodów uznaję za stratę czasu.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Wto 18:57, 01 Maj 2018, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17447
Przeczytał: 109 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:20, 01 Maj 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Czytanie twoich długaśnych wywodów uznaję za stratę czasu.

Ja wciąż miałem nadzieję, że skoro tak się upierasz przy swojej koncepcji, to masz jakieś poważne argumenty za nią. Ale też już zwątpiłem, przyjąłem jako fakt, że albo owych argumentów nie masz, albo nie jesteś w stanie ich w zrozumiały sposób przedstawić. Dla mnie to oznacza, że Twój pogląd jest równoważny z dowolnym innym pomyślanym, a nie posiadającym uzasadnienia (luźną fantazją).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3696
Przeczytał: 76 tematów


PostWysłany: Śro 5:58, 02 Maj 2018    Temat postu:

Nie interesuje mnie, co uważasz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 12:07, 02 Maj 2018    Temat postu:

Muszę się przewietrzyć bo mam wrażenie że rozumiem i punkt widzenia Michała i punkt widzenia Banjankriego i co dziwniejsze to się zlało w spójną całość... Spacer pewnie popsuje tą wizję oczywistości i niesprzeczności ;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3696
Przeczytał: 76 tematów


PostWysłany: Śro 12:54, 02 Maj 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Muszę się przewietrzyć bo mam wrażenie że rozumiem i punkt widzenia Michała i punkt widzenia Banjankriego i co dziwniejsze to się zlało w spójną całość... Spacer pewnie popsuje tą wizję oczywistości i niesprzeczności ;)

Zapomniałaś o boskim punkcie widzenia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17447
Przeczytał: 109 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 13:11, 02 Maj 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Muszę się przewietrzyć bo mam wrażenie że rozumiem i punkt widzenia Michała i punkt widzenia Banjankriego i co dziwniejsze to się zlało w spójną całość... Spacer pewnie popsuje tą wizję oczywistości i niesprzeczności ;)

Ja też akurat chyba rozumiem punkt widzenia Banjankri (swój też :wink: ). Tyle, że widzę ten jego punkt widzenia (albo przynajmniej ten skąpy obrazek, jaki udało mu się zaprezentować) jako element dużo szerszej całości. Stawiam jednak względem tego jego punktu widzenia po prostu pytania, próbuję znaleźć powiązania z czymś więcej. Banjankri zadawala się najwyraźniej bardzo prostą wizją swojego poglądu, broni się jak może przed pytaniami na jego temat, czy w ogóle próbami rozbudowy koncepcji. Właściwie to odnoszę wrażenie, że ja rozumiem koncepcję Banjankri lepiej, niż on sam - a przynajmniej jestem w stanie więcej się na jej temat spytać (czy może częściowo dać odpowiedzi). Oczywiście nie mam gwarancji, że to co ja zrozumiałem jako koncepcja Banjankri jest tym, co on sobie myśli, ale że skomunikować się z twórcą koncepcji jest trudno, więc muszę poprzestać na swoich domysłach. W każdym razie ta moje domyślona koncepcja Banjankri wydaje mi się i tak znacznie bogatsza w możliwości rozumowania i wiązania jej z innymi koncepcjami, niż to co sam Banjankri był w stanie zaprezentować.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 13:35, 02 Maj 2018    Temat postu:

Michał,z wróciłeś uwagę na założenie Banjankri że wszystko poza mentalną projekcją jest nam nie dostępne i że to tylko sfera fantazji którą nie zamierza się zajmować, nie twierdząc absolutnie niczego na temat rzeczywistości. Już stwierdzenie że rzeczywistości poza mentalnymi projekcjami nie ma byłoby solipsyzmem, stwierdzenie że jakaś obiektywna rzeczywistość jest i tak powstaje... jako mentalna projekcja. On zwyczajnie , moim zdaniem, nie zamierza dyskutować na temat jakiejkolwiek innej formy istnienia niż istnienie jako mentalna projekcja, gdyż tylko takie jest nam( czyli komu???) dostępne.

Boski punkt widzenia... eh, znów wracamy do definicji boga ( tak z małej litery bo nie chodzi mi konkretnie o Boga Biblijnego a o najszerszą definicję)

Według mojej pokrętnej definicji co dziwne wszystko jak się w całość składało tak się składa, ale wielokrotnie już mi się składało a nadal sensownie tego opisać/narysować nie potrafię...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17447
Przeczytał: 109 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 13:40, 02 Maj 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Michał,z wróciłeś uwagę na założenie Banjankri że wszystko poza mentalną projekcją jest nam nie dostępne i że to tylko sfera fantazji którą nie zamierza się zajmować, nie twierdząc absolutnie niczego na temat rzeczywistości. Już stwierdzenie że rzeczywistości poza mentalnymi projekcjami nie ma byłoby solipsyzmem, stwierdzenie że jakaś obiektywna rzeczywistość jest i tak powstaje... jako mentalna projekcja. On zwyczajnie , moim zdaniem, nie zamierza dyskutować na temat jakiejkolwiek innej formy istnienia niż istnienie jako mentalna projekcja, gdyż tylko takie jest nam( czyli komu???) dostępne.

Ja rozważałem taką koncepcję - i to prawie że dokładnie w tej formie, jaką opisałaś. Postawiłem sobie jednak wobec tej koncepcji parę dodatkowych pytań, które domagają się odpowiedzi. Postawiłem je Banjankri - ten nie odpowiedział. Być może sam bym znalazł jakąś odpowiedź w miarę satysfakcjonującą na część owych pytań, lecz nie umiem w całość połączyć tu wszystkiego. A tylko kompletna synteza by mnie satysfakcjonowała. Więc jak na razie tę wizję, jaką udało mi się wydobyć od Banjankri traktuję jako coś napoczętego, ale dalekiego od skończenia, czy jakiejś formy kompletności myślowej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3696
Przeczytał: 76 tematów


PostWysłany: Śro 13:50, 02 Maj 2018    Temat postu:

Z tego co widzę, jako jedyny dostarczyłem dokładnego opisu procesu projekcji istnienia, od doznania, to tworzenia się pojęć i języka. Nikt nawet nie zbliżył się do takiej dokładności, Barycki dalej pije, a Michał pierdoli o boskich perspektywach. Dopóki nikt nie zada sobie trudu analizy tego co napisałem i nie wykaże adekwatnego zaangażowania, nawet palcem nie kiwne.

Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Śro 13:52, 02 Maj 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adriatyk
Proszę oczyść posty w DR



Dołączył: 06 Mar 2016
Posty: 3004
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:29, 02 Maj 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Dopóki nikt nie zada sobie trudu analizy tego co napisałem i nie wykaże adekwatnego zaangażowania, nawet palcem nie kiwne.

Matko boska, żebyś ty wiedział ile ja będę musiał sobie trudu zadać, aby to, co napisałeś zanalizować w sposób zrozumiały dla pięciolatka, to musiałbyś w swojej mentalnej percepcji powołać istnienie męczennika nad męczennikami. Ale wykonam tę syzyfową pracę i wepchnę ten plugawy kamień na szczyt chwały mojej, ale tylko po to, żeby potem z góry pierdolnąć ci tym kamieniem w łeb twój durny.

PS. Acha i jeszcze powyrywam ci wszystkie palce, abyś już nigdy więcej nie musiał nimi do nikogo kiwać.

PPS. Po głębokim namyśle, postanowiłem zostawić ci jeden palec, abyś mógł nim kiwać na Dyszyńskiego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3696
Przeczytał: 76 tematów


PostWysłany: Śro 15:50, 02 Maj 2018    Temat postu:

Groźnie kiwasz palcem... w bucie.
Już wczoraj cały dzień z majówki zarwałeś żeby coś wypocić, ale się nie udało. Do roboty się weź, a nie tylko się stroszysz.
Cytat:
co napisałeś zanalizować w sposób zrozumiały dla pięciolatka

Jak chcesz, to mogę ci to napisać językiem zrozumiałym dla pięciolatka. Nie wiedziałem, że masz takie duże problemy.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Śro 15:57, 02 Maj 2018, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:52, 02 Maj 2018    Temat postu:

Z góry ostrzegam przed czytaniem- zapewne wyjdzie długie, zawiłe i poruszające wiele wątków pobocznych i będzie to rodzaj dyskusji samej z sobą, bo coś chcę napisać ale jeszcze nie wiem co wyjdzie :P

Zgadzam się z tym że jedyne czym dysponuję w kwestii poznania, zrozumienia czegokolwiek to moje mentalne projekcje ( nie będę się wdawać co dokładnie ten termin znaczy i uznam że się rozumiemy).

Solipsystką nie jestem więc nie odrzucam istnienia świata fizycznego poza moim umysłem, raczej skłaniam się ku wygodnemu uznaniu że istnieje świat fizyczny z którego zbudowany jest mózg którym dysponuje mój umysł będący narzędziem mającym zapewnić mi orientację w owym świecie i umożliwić skuteczną reprodukcję genów ( tak mam od dziecka umysł zepsuty 'Samolubnym Genem' )

Ok, czyli w umyśle powstaje założenie że istnieje świat fizyczny i że to z niego informacje do niego docierają, w moim powstaje także założenie że umysł jest wytworem/funkcją fizycznego mózgu. Czynię takie założenie bo jest praktyczne i wygodne. Więc w moim umyśle mam przetworzone informacje pochodzące pierwotnie z zewnętrznego świata fizycznego oraz tworzone w umyśle nie mające desygnatów pojęcia i idee, do tego doświadczam istnień ( a co tam - będę używać tego pojęcia!) powstających w mózgu w odpowiedzi na bodźce zewnętrzne typu emocje, uczucia, odczucia, przeczucia, nastroje. To co je łączy to to że są doświadczane w umyśle.
I tu dochodzę do sedna - przez kogo są doświadczane? Wygodnie (a może wręcz przeciwnie?) nazwać to co doświadcza 'ja'. Z tym że tak ujęte 'ja' jest doświadczaniem/ obserwacją niczym więcej , więc czy mogę powiedzieć że istnieje skoro nie ma nikogo kto by to zaobserwował ( bo wszystko co może być przez 'ja' zaobserwowane nie jest nim) . to 'ja' istnieje???
Aby było zabawniej przyjmę ( może tylko na chwilkę, a może na dłużej) że jedyne co istnieje to tak ujęte 'ja' a reszta jest tylko obserwowanymi mentalnymi projekcjami do jakich ma dostęp i ta mentalna projekcja zwana umysłem umyśliła że ma dostęp do kilku kategorii doznań :
-doznania zmysłowe (tu sobie umysł założył ,bo tak mu wygodniej że pochodzą one ze świata fizycznego):
- wzrok, słuch, smak, węch, dotyk, ból, temperatura, położenie ciała, napięcie mięśni, ruch ciała itd, itp ( dużo jeszcze tego co zaskakuje tych co twierdzą że mamy tylko 5 zmysłów + ew 6 'magiczny' ;)
-doznania mózgowe - to co powstaje w mózgu w nawiązaniu do doznań zmysłowych, będące równocześnie rodzajem filtra modyfikującego doznania zmysłowe, czyli :
-emocje
-uczucia
-odczucia
-preferencje rozbudowywane przez mechanizmy obróbki danych do poglądów układających się w światopogląd
-wewnętrzny dialog
- wyobrażane obrazy
-przywoływana pamięć
-tworzone modele rzeczywistości
- idee, ideologie ( tak jak założyłam że doznania zmysłowe są odbiciem świata fizycznego tak samo mogę założyć że doznania idei są odbiciami świata idei...)
- tworzone tożsamości, przynależności, ego...

- przy odrobinie pracy można także zacząć sobie uświadamiać: #mechanizmy obróbki danych (i trochę przy nich pomajstrować, np odkrywając że jakiś algorytm działania nam szkodzi i świadomie zacząć go wymazywać,czy też modyfikować lub celowo 'wgrywać' sobie nowe algorytmy, ale to zupełnie inny temat),
#mechanizmy zachowania :cechy osobowości, charakteru, temperamentu, modele poznawcze itd itp
#mechanizm tworzący i broniący ego , czyli wykreowanego przez umysł 'kierownika' z którym następuje z zasady pełne utożsamienie
#mechanizmy skupiania i rozpraszania uwagi
itd, itp...

Wszystkie punkty nie są konkretne, nie mają jakiś sztywnych granic, wpływają na siebie nawzajem w znacznym stopniu

Wiele z pozoru bezsensownych mechanizmów, instynktów, preferencji można zaskakująco dobrze objaśnić na drodze biochemii i ewolucji , co sprawia że dla mnie człowiek nie tylko pochodzi od zwierząt, ale i w 100% jest zwierzęciem, fakt faktem wybitnie skomplikowanym i ciekawym. Co bym widziała jako ewentualny aspekt 'boski'? Fakt że zachodzi obserwacja tego wszystkiego, to co nazwałam 'ja'...

Wniosek : jestem bogiem obserwującym mentalne projekcje zachodzące w umyśle pewnego zwierzaka z gatunku homo sapiens, które w sumie mogę nazwać doznaniami...
Czyli istnieję 'ja' i moje doznania, będące jak sobie umysł założył pochodnymi świata fizycznego zewnętrznego oraz pracy mózgu.

Proszę o konkretne poznęcanie się nad absurdalnością całego wywodu a szczególnie wniosku!!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17447
Przeczytał: 109 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:15, 02 Maj 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Zgadzam się z tym że jedyne czym dysponuję w kwestii poznania, zrozumienia czegokolwiek to moje mentalne projekcje ( nie będę się wdawać co dokładnie ten termin znaczy i uznam że się rozumiemy).

...

Wiele z pozoru bezsensownych mechanizmów, instynktów, preferencji można zaskakująco dobrze objaśnić na drodze biochemii i ewolucji , co sprawia że dla mnie człowiek nie tylko pochodzi od zwierząt, ale i w 100% jest zwierzęciem, fakt faktem wybitnie skomplikowanym i ciekawym. Co bym widziała jako ewentualny aspekt 'boski'? Fakt że zachodzi obserwacja tego wszystkiego, to co nazwałam 'ja'...

Niewątpliwie mentalne projekcje w percepcji CZEGOKOLWIEK (także istnienia, czy nawet braku istnienia) występują. Wszystko co w umyśle się dzieje można też nazwać mentalną projekcją.
Powstaje stąd jednak pytanie: czy w związku z tym nazwanie, że coś jest mentalną projekcją o czymś, w miarę precyzyjnie, w ogóle informuje?
Bo przecież jeśli informuje nas w stylu "to jest wszystko" i konkretów podać nie potrafi, nie wyróżnia niczego w sposób wyraźny, to jakby nie do końca informowało.
Tu chyba warto przyznać, że o jednym pewnie takie sformułowanie informuje, a konkretnie o tym, że ostatecznie nasz umysł jakoś uczestniczy w tym co doznaje, czy klasyfikuje jako istniejące.
Powstaje wtedy jedna pytanie: CZY WYŁĄCZNIE umysł w tym uczestniczy?
- Jeśli umysł miałby być wyłącznym źródłem istnienia, to chyba powinien w pełni nad tymi istnieniami panować, móc istnienia włączać i wyłączać według swojej woli. Mój akurat umysł nie ma takiej władzy, a z relacji dowiaduję się, że inne umysły też mają z tym problem.
Jeśli główny wniosek (przewidywana władza nad istnieniami) z wnioskowaniem z tezy "istnienie jest mentalną projekcją" prowadzi w "krzaki", to powstaje pytanie JAK INTERPRETOWAĆ ową frazę, aby to było sensowne. Oczywiście pewnie można wskazać coś, co z owego stwierdzenia miałoby wynikać, a przy tym nie dało się łatwo obalić (jak ten przedstawiony przeze mnie wniosek). Ale chyba będzie to mocno ARBITRALNE - tzn. każdy wniosek osoba "wiedząca jak interpretować" będzie musiała literalnie wskazać jako ten wynikający. Pozostali tego raczej nie wydedukują. Jeśli tak, to stwierdzenie "istnienie jest mentalną projekcją" informuje o konsekwencjach myśli poprawnie wyłącznie tego, kto z góry tę koncepcję zna. Pozostali się tu pogubią - owa fraza nic im nie powie, albo wręcz zasugeruje coś niepoprawnego.

Wracając zaś do istnienia - skoro rzeczywiście, tak jak to piszesz - umysły są w stanie względem znanych sobie koncepcji istnienia stosować pewne wzorce (np. wzięte z nauki), a wzorce te konstruują nam SPRAWDZALNE informacje, które będziemy wiązać z istnieniami, to warto się temu "zaskakującemu" mechanizmowi przyjrzeć. Często jest tak, że umysł stosujący jakiś taki wzorzec, czyli PRAWO nauki, dochodzi do wniosku ZASKAKUJĄCEGO dla siebie. Ten umysł NIE SPODZIEWA SIĘ, że jakiś tam parametr związany z "istnieniem" osiąga wyjątkowo mało oczekiwaną wartość. Ale okazuje się, że jednak tę wartość osiąga, a sprawdzenie doświadczalne to przewidywanie potwierdza. Czyli mamy sytuację, jakby coś zewnętrznego (poza umysłem) wpływało na kształt postrzeganego istnienia.
Oczywiście można bronić jakoś koncepcji istnienia jako TYLKO mentalnej projekcji - nawet w obliczu opisanego problemu. Można założyć jakiś "warstwowy" minimum dwu składnikowy system mentalnych projekcji, w których zewnętrzne mentalne projekcje "nie wiedzą", co robią wewnętrzne mentalne projekcje - więc jedne są zaskakiwane przez drugie. Wszystko to razem budują koncepcję typu solipsystycznego mocno udziwnioną. Ale oczywiście można to rozważać, bo argument "to jest dziwne" nie jest jakiś ostateczny. W końcu wiele rzeczy dziwnych na tym świecie akceptujemy.
Jednak porównując różne koncepcje, jeśliby ostatecznie z nich dawało się uzyskać porównywalny poziom możliwości tłumaczenia tego, co obserwujemy w świecie, czy w naszych doznaniach i koncepcjach, to chyba ostatecznie te mniej dziwne koncepcje raczej uznalibyśmy za bardziej prawdopodobne, niż te mocno dziwne.

Wydaje się chyba ostatecznie mniej dziwne dla umysłu, który obserwuje, jak to na większość percepcji istnień nie ma (wystarczająco silnego, oczekiwanego) wpływu, że przyczyną owego stanu rzeczy jest iż owo istnienie COŚ INNEGO BUDUJE (też). Jest czynnik istnienia jakoś (Jak?... - to inna kwestia) niezależny od umysłu.
I nawet nie do końca ratuje koncepcję wyłącznie (!) mentalnych projekcji , podamy przeze mnie system ten system dwuskładnikowy. Bo można zadać pytanie: czy na pewne muszę zaklasyfikować ten wewnętrzny, niezależny od mojej wiedzy i woli element budujący istnienia za siebie, za swój (!) umysł?...
Bo jak nad czymś nie panuję, to może powinienem to określać jako coś odrębnego ode mnie. Więc znowu lądujemy w układzie, że to NIE TYLKO umysł jest źródłem owej projekcji, jaka ostatecznie umysł odbiera.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 21:18, 02 Maj 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3696
Przeczytał: 76 tematów


PostWysłany: Czw 7:55, 03 Maj 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Proszę o konkretne poznęcanie się nad absurdalnością całego wywodu a szczególnie wniosku!!!

Zanim zaczniesz pisać o tym, co istnieje, zdefiniuj istnienie. Możesz pisać, że jesteś bogiem, tylko co to znaczy, że w ogóle jesteś? Czym jest istnienie? O tym właśnie piszę. Możemy się bawić w oddzielanie prawdziwego istnienia od fałszywego, ale zajmie nam to resztę życia. Ja schodzę poziom niżej i patrzę na samo pojęcie istnienia. Jeżeli ono jest projekcją, to tak prawdziwe, jak i fałszywe istnienia są projekcjami. Już opisywałem dlaczego uważam istnienie za projekcję mentalną, a nie coś pochodzącego z zewnątrz świadomości. Przedstawiłem problem transportu "istoty rzeczy", z obiektu do świadomości. Opisałem również jak to możliwe, że istnienie powstaje w umyśle. Nikt nie był w stanie podważyć tego co napisałem, a Adriatyk już trzeci dzień majówki próbuje znaleźć dziurę w całym.
Twój opis jest pokazem twórczej pracy umysłu. Możesz go próbować weryfikować i ulepszać, tak aby był przydatny. Nie ma problemu. Ja tylko mówię, że to wszystko jest projekcją mentalną, bo istnienie, leżące u podstaw wszystkiego, co napisałaś, jest projekcją. Jest zupełnie nową, zamkniętą w umyśle kategorią, a nie czymś pobranym z poza umysłu.
Każdemu zdarza się w zamyśleniu patrzeć tępym wzrokiem w dal, nie patrząc na nic konkretnego. Gdyby istnienie pochodziło z zewnątrz, wdzierało by się mimowolnie do naszej świadomości. Oczywiście można by uznać, że je wypieramy, ale zwykła relaksacja pokazuje, że ilość istnienie jest proporcjonalna do napięcia, i zanika przy rozluźnieniu. Gdyby istnienie pochodziło z zewnątrz, byłoby odwrotnie. Podobnie, jak czegoś szukasz, to się skupiasz, a nie rozluźniasz, bo potrzebujesz dopasować istnienie do doznania, a więc musisz je wytworzyć i utrzymać w świadomości.
Nie wiem dlaczego to jest takie trudne do zrozumienia. Może dlatego, że błędnie uznaje się istnienie za istotę rzeczy, "no bo przecież krzesło istnieje niezależnie ode mnie". No właśnie nie, jeśli istnienie jest jedynie mentalną kategorią, a nie istotą rzeczy, co staram się wykazać. Nie znaczy to, że jak wejdziesz na nie po ciemku, to się nie wypieprzysz, bo o mentalną projekcję, jak i jej brak, nie da się wypieprzyć.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Czw 8:14, 03 Maj 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adriatyk
Proszę oczyść posty w DR



Dołączył: 06 Mar 2016
Posty: 3004
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 8:12, 03 Maj 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Adriatyk już trzeci dzień majówki próbuje znaleźć dziurę w całym.

Ba i trzech tygodni mało. Gdybym miał znaleźć dziurę w prawdziwym dojrzewającym serze szwajcarskim, to żaden problem, każdy głupi w trymiga znajduje, ale znalezienie dziury w fabrycznym produkcie seropodobnym inżynierii społecznej powszechnie dominującej w przestrzeni społecznej, to tytaniczny wysiłek dla kręgosłupa schylającego się pod szafę, tak tytaniczny, że wytrzymać nie idzie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3696
Przeczytał: 76 tematów


PostWysłany: Czw 8:16, 03 Maj 2018    Temat postu:

No to, chociaż te sprzeczności logiczne na poziomie elementarnym wymień. Już je przecież znalazłeś, wystarczy wypisać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5 ... 20, 21, 22  Następny
Strona 4 z 22

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin