Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Co przekonałoby ateistę do wiary w Boga?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 18, 19, 20  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacol




Dołączył: 06 Maj 2008
Posty: 539
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw 10:26, 26 Mar 2009    Temat postu:

caute napisał:
bo świat jest przeciez takim jakim go doznajemy, a nie, nie wiadomo jaki.

Ja myślałem, że taki jest tylko koń. :grin:
Świat dla mnie jest taki, jaki jestem wstanie go zrozumieć, czyli nadać sens moim doznaniom, wyodrębnić je ze strumienia doznań, uporządkować je i jeszcze na koniec nazwać. "Nazwa" jest oderwanym od konkretu symbolem (czyli słowem) rzeczy lub zjawiska. Nazywanie rzeczy pozwala mi dokonywać operacji myślowych w głowie w oderwaniu od bezpośrednio doznawanych wrażeń.

Świat jest przecież takim jakim go stwarzamy w naszych umysłach, a nie, nie wiadomo jakim.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17447
Przeczytał: 109 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 12:23, 26 Mar 2009    Temat postu:

Jacol napisał:
caute napisał:
bo świat jest przeciez takim jakim go doznajemy, a nie, nie wiadomo jaki.

Ja myślałem, że taki jest tylko koń. :grin:
Świat dla mnie jest taki, jaki jestem wstanie go zrozumieć, czyli nadać sens moim doznaniom, wyodrębnić je ze strumienia doznań, uporządkować je i jeszcze na koniec nazwać. "Nazwa" jest oderwanym od konkretu symbolem (czyli słowem) rzeczy lub zjawiska. Nazywanie rzeczy pozwala mi dokonywać operacji myślowych w głowie w oderwaniu od bezpośrednio doznawanych wrażeń.

Świat jest przecież takim jakim go stwarzamy w naszych umysłach, a nie, nie wiadomo jakim.


Dokładnie tak. Dowodem na to jest chociażby to, że różni ludzie często pod tą samą nazwą rozumieją różne desygnaty. Ludzie uczą się łączyć nazwy z desygnatami - czasami trochę "na czuja", intuicyjnie, czasem z większą precyzją, ale w gruncie rzeczy zawsze jest to z jakąś nieoznaczonością. Z resztą do większości pojęć nie ma czegoś co można uznać za bezsporny jednoznaczny wzorzec. Przykładowo matematyczne pojęcie "liczby" w zależności od kontekstu może oznaczać:
- liczbę obiektów i wtedy jest to liczba naturalna
- liczbę określającą masę obiektu - liczbę rzeczywistą
- liczbę zespoloną
i iinne (np. liczba kardynalna).
Większość pojęć jakoś tam wskazuje desygnat, ale zwykle granice tego wskazania są rozmazane.
Ja tu widzę dość dobrą analogię z programowaniem - nazwę można porównać do wskaźnika, czyli czegoś takiego co nam pokazuje gdzie szukać treści związanych z tą nazwą. Ale jaka ta treść będzie okazuje się często dopiero po dopasowaniu do konkretnych warunków. I często nawet trzeba improwizować z wyszukiwaniem desygnatów do nazw.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
caute




Dołączył: 04 Lut 2008
Posty: 10
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 12:32, 26 Mar 2009    Temat postu:

Cytat:

JACOL,

Świat jest przecież takim jakim go stwarzamy w naszych umysłach, a nie, nie wiadomo jakim.


wydaję się że mylisz identyfikacje z wrażeniami co nie wróży porządku
Cytat:
Michał
To chętnie zobaczyłbym te poprawnie sformułowane pojęcia, które zaprowadzą porządek w tej dziedzinie i pokażą na bezpośredni dostęp do materii...


materia jest zrozumiała w doznaniu nieprzenikliwym - czyli gdy pojawia się opór dla woli. to jest bezpośrednio każdemu znane ostensywnie, w bezpośrednium doznaniu nieprzenikliwości

i cała problem który zasygnalizowałem,to to że jezeli ty nie przyjmiesz moich definicji to znaczy że nie chcesz się uczyć. inno trwasz konserwatywnie w poprzednich błędnych definicjach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17447
Przeczytał: 109 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 16:45, 26 Mar 2009    Temat postu:

caute napisał:
Cytat:
Michał
To chętnie zobaczyłbym te poprawnie sformułowane pojęcia, które zaprowadzą porządek w tej dziedzinie i pokażą na bezpośredni dostęp do materii...


materia jest zrozumiała w doznaniu nieprzenikliwym - czyli gdy pojawia się opór dla woli. to jest bezpośrednio każdemu znane ostensywnie, w bezpośrednium doznaniu nieprzenikliwości

i cała problem który zasygnalizowałem,to to że jezeli ty nie przyjmiesz moich definicji to znaczy że nie chcesz się uczyć. inno trwasz konserwatywnie w poprzednich błędnych definicjach.

Cóż - chciałbym się nauczyć Twoich definicji. Zastanówmy się nad ich spójnością - tzn. czy nie przeczą same sobie. Jeśli test spójności przejdą, to uzyskamy kandydata na dobrą teorię.

Mam więc pytania dotyczące owej nieprzenikliwości.
Czy Twoja definicja materii obsługuje aktualną fizykę?
- Jeśli tak, to taki byt jak promieniowanie gamma jest w ramach tego ujęcia "mało materialny"?
- Czy woda - jako miękka w przenikaniu - jest mniej materialna niż styropian?
- Czy neutrino - cząstka niezwykle przenikliwa - przechodząca przez warstwę materii grubości średnicy Ziemi jak światło przez czystą szybę, czy taka cząstka jest jeszcze materią?
Czy w ogóle w takim razie - ponieważ przenikliwość jest stopniowalna, to materialność też?...
Jak umieścisz w Twoim ujęciu takie byty fizyczne jako pole (elektryczne, magnetyczne, grawitacyjne, oddziaływania jądrowe)?
Na początek chyba wystarczy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacol




Dołączył: 06 Maj 2008
Posty: 539
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw 18:19, 26 Mar 2009    Temat postu:

caute napisał:
materia jest zrozumiała w doznaniu nieprzenikliwym - czyli gdy pojawia się opór dla woli. to jest bezpośrednio każdemu znane ostensywnie, w bezpośrednium doznaniu nieprzenikliwości


Rozmumiem, że według Ciebie zrozumiem materię jeśli z rozpędu walnę głową w ścianę. OK! Ale jaki jest powód, aby to doznanie spotkania głowy ze ścianą uznać za moment doznania zrozumienia czym jest Rzeczywistość? Po takim walnięciu rozumiesz czym jest ontologiczna podstawa rzeczywistości? :think:

Ja rozumiem, że otacza nas jakaś Rzeczywistość. Dziwi mnie tylko, że ta Rzeczywistość to dla Ciebie oczywistość. :mrgreen:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacol




Dołączył: 06 Maj 2008
Posty: 539
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw 18:20, 26 Mar 2009    Temat postu:

dwa razy ten sam post

Ostatnio zmieniony przez Jacol dnia Czw 18:24, 26 Mar 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
caute




Dołączył: 04 Lut 2008
Posty: 10
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 18:31, 26 Mar 2009    Temat postu:

Cytat:
Czy Twoja definicja materii obsługuje aktualną fizykę?


wszystkie doznania zmysłowe to fizyka czyli cos w doświadczeniu
promieniowanie gamma,o ile istnieje,jest zapewne cechą materi, raczej pomówmy o powietrzu, czy jest nieprzenikliwe i czy jest materią, próbowałem kiedyś wziąść duża strzykawke odciągnąc zawleczke, zatkać dziure z jednej strony, i i sprubowałem scisnąć tłoczek, okazałosię że nie da rady wcisnąć tłoczka a przecież z drógiej strony, wydaję się że tam nic nie ma, ilekroć powtarzałem to doświadczenie tylekroć się to stawało, zdałem sobie sprawe że doznanie powietrza ściśnięte wskazuje że czymś jest nieprzenikliwym dla mej działającej na tłoczek woli która napotyka opór, ehe z kolei tłoczek napotkał opór od strony powietrza, powietrze od strony strzykawki, wszystkie one są nieprzenikliwe

Cytat:
- Jeśli tak, to taki byt jak promieniowanie gamma jest w ramach tego ujęcia "mało materialny"?

Cytat:

jest rozrzedzony,

Cytat:

- Czy woda - jako miękka w przenikaniu - jest mniej materialna niż styropian?


spróbuj to samo co ze szczykawką.


Cytat:
- Czy neutrino - cząstka niezwykle przenikliwa - przechodząca przez warstwę materii grubości średnicy Ziemi jak światło przez czystą szybę, czy taka cząstka jest jeszcze materią?

jeżeli jakiś neutrino istnieje to nic mi o nim nie wiadomo.

Cytat:
Czy w ogóle w takim razie - ponieważ przenikliwość jest stopniowalna, to materialność też?...


w zalezności którą cechy się rozważa, różne czy wspolne,same w sobie, wtedy rodzi sie nam indywidualność lub abstrakcje czuli takie coś jak stopniowalność

Cytat:
Jak umieścisz w Twoim ujęciu takie byty fizyczne jako pole (elektryczne, magnetyczne, grawitacyjne, oddziaływania jądrowe)?



wszystko to, dązenie materi, zatem materia to mozna powiedzieć - wola, na wole może trafic tylko inna jej przecwina lub wspólna wola, żeby być konsekwentnym, opór nieprzenikliwośc - wola w przedstawieniu napotyka inną jej przeciwną wole w przedstawieniu czyli opór, który jest tym co nazwyamy materią..


Cytat:
Ziemi jak światło przez czystą szybę, czy taka cząstka jest jeszcze materią?

pytac o barwy materi to pytać o materie w innym sensie to pytac o inną już jej ceche

czy barwa jest zależna od mej woli? oczywiście że nie, to że nie jest zależna jest jasne i oczywiste dla każdego.
dodatek do def materi brzmi nastepująco materia to niezależnośc od woli, wogóle wszelkich doznań zmysłowych.


moja wola by przejsc przez szybe musi ja rozbic, światło widocznie ma inne układy z szybą niż ja więc rozbijać jej nie musi. każdy zdaje sobie również z sprawy że żródło światła jest równie nieprzenikliwe
ponadto doznania barwne odpowiadają również materi ale twierdził bym dodatkowo że rzedzą nią inne zasady, jak inne zasady rządzą w doswidczeniach nieprzenikliwośći bo to dwa różne zmysły poznają, barwe a nieprzenikliwość zatem mieszać je w doznaniu myslanym i pytac o ceche jednej w drugiej i odpowiadać na to rozumnie to trudne zadanie,

ponadto trzeba wiedzieć że doznanie myslane tylko nazywaja a nie wyająśnieją świata, zatem mysle że moje znaki znajdą odpowiedniki w odpowiednich doznaniach i dojdziemy łatwo do porozumienia.


Ostatnio zmieniony przez caute dnia Czw 18:59, 26 Mar 2009, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sdx




Dołączył: 17 Kwi 2008
Posty: 164
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: Dawniej znany jako void

PostWysłany: Czw 18:53, 26 Mar 2009    Temat postu:

Jacol napisał:
Świat jest przecież takim jakim go stwarzamy w naszych umysłach, a nie, nie wiadomo jakim.


Tu sie z Toba nie zgodze. Nasz obraz swiata jest taki, jakim stwarzamy go w naszych umyslach, a nie sam swiat(z drugiej strony to jeszcze zalezy od tego co rozumiemy pod tym pojeciem).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacol




Dołączył: 06 Maj 2008
Posty: 539
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw 19:03, 26 Mar 2009    Temat postu:

caute napisał:
materia to niezależnośc od woli, w ogóle wszelkich doznań zmysłowych.

OK! :brawo:
Rozumiem! Nasza wola jest ograniczona. Działamy w pewnym powtarzalnym schemacie. Nasze doświadczenia są generalnie powtarzalne. Ile można walić głową w mur, aby zrozumieć, że on istnieje realnie? Podstawą do stwierdzenia istnienia tego muru (materii) jest nasza zdolność do działania.

Czy stwierdzenie, że nasza wola jest ograniczona a nasze doświadczenia podlegają pewnym prawidłowością (ograniczeniom materialnym) upoważnia nas do stwierdzenia, że znaleźliśmy ontologiczną podstwę Rzeczywistości? Czy te ograniczenia naszej woli dają odpowiedź na temat rzeczywistego źródła naszych doznań? No i na koniec: jak stwierdzić zmysłowo istnienie czegoś co jest niezależne od doznania zmysłowego?

Czy jest możliwa jakakolwiek Rzeczywistść, która byłaby całkowicie zależna od naszej woli? Co pomyślę to jest! Byłby to proces stwarzania własnych wrażeń. Czy w takiej Rzeczywistości byłoby możliwe jakiekolwiek spotkanie z drugą istotą? Pomyślę, że jest druga istota i jest! Ale całkowicie ode mnie zależna! To czy byłaby to osoba taka jak ja? Podstawowa niezależność od naszej woli jest warunkiem koniecznym istnienia innych osób. Ich istnienie musi ograniczać naszą wolę i stwarzać opór. Inaczej nie jest możliwa do pomyślenia jakakolwiek płaszczyzna spotkania z inną osobą. Więc może to inne osoby są źródłem oporu, a nie materia. :wink:
(Kurde, chyba zaczynam przyjmować poglądy i argumentację Wuja.)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacol




Dołączył: 06 Maj 2008
Posty: 539
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw 19:13, 26 Mar 2009    Temat postu:

void napisał:
Jacol napisał:
Świat jest przecież takim jakim go stwarzamy w naszych umysłach, a nie, nie wiadomo jakim.


Tu sie z Toba nie zgodze. Nasz obraz swiata jest taki, jakim stwarzamy go w naszych umyslach, a nie sam swiat(z drugiej strony to jeszcze zalezy od tego co rozumiemy pod tym pojeciem).


Pod pojęciem świat, który nie jest dostępny w naszych umysłach, nic nie rozumiemy - ani Ty, ani ja. Możesz w niego wierzyć i wyobrażać sobie go jakbądź, ale nic sensownego o nim nie możesz powiedzieć. Sensownie możesz wypowiadać sie tylko na temat świata, który skonsruowałeś sobie na podstawie wrażeń. Inny jest wytworem twojej spekulacji. Zresztą ta spekulacja jest ograniczona światem, który już stworzyłeś we własnym umyśle.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sdx




Dołączył: 17 Kwi 2008
Posty: 164
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: Dawniej znany jako void

PostWysłany: Czw 20:21, 26 Mar 2009    Temat postu:

Jacol napisał:
Pod pojęciem świat, który nie jest dostępny w naszych umysłach, nic nie rozumiemy - ani Ty, ani ja. Możesz w niego wierzyć i wyobrażać sobie go jakbądź, ale nic sensownego o nim nie możesz powiedzieć. Sensownie możesz wypowiadać sie tylko na temat świata, który skonsruowałeś sobie na podstawie wrażeń. Inny jest wytworem twojej spekulacji. Zresztą ta spekulacja jest ograniczona światem, który już stworzyłeś we własnym umyśle.


Oczywiscie, ze nic nie rozumiemy pod pojeciem swiata niedostepnego w naszych umyslach - ale ja niczego takiego nie postulowalem. Moze wyrazilem sie troche niejasno - piszac "Nasz obraz swiata jest taki, jakim stwarzamy go w naszych umyslach, a nie sam swiat" mialem na mysli, ze nasze wyobrazenie o swiecie, swiat w naszym umysle nie musi(a nawet powiem ze na pewno sie nie zgadza w 100%) odpowiadac "swiatowi zewnetrznemu", czyli rzeczywistosci. Oczywiscie, nasze wyobrazenia o swiecie z reguly sa dobrym jego przyblizeniem(czasami lepszym, czasami gorszym), totez wcale on nie jest dla nas niedostepny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
caute




Dołączył: 04 Lut 2008
Posty: 10
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 23:37, 26 Mar 2009    Temat postu:

Cytat:
Czy jest możliwa jakakolwiek Rzeczywistść, która byłaby całkowicie zależna od naszej woli? Co pomyślę to jest! Byłby to proces stwarzania własnych wrażeń. Czy w takiej Rzeczywistości byłoby możliwe jakiekolwiek spotkanie z drugą istotą? Pomyślę, że jest druga istota i jest! Ale całkowicie ode mnie zależna! To czy byłaby to osoba taka jak ja? Podstawowa niezależność od naszej woli jest warunkiem koniecznym istnienia innych osób. Ich istnienie musi ograniczać naszą wolę i stwarzać opór. Inaczej nie jest możliwa do pomyślenia jakakolwiek płaszczyzna spotkania z inną osobą. Więc może to inne osoby są źródłem oporu, a nie materia. :wink:
(Kurde, chyba zaczynam przyjmować poglądy i argumentację Wuja.)


ciesze się zatem że doszliśmy do porozumienia i pogratulować marzeń.

Cytat:

Rozmumiem, że według Ciebie zrozumiem materię jeśli z rozpędu walnę głową w ścianę. OK! Ale jaki jest powód, aby to doznanie spotkania głowy ze ścianą uznać za moment doznania zrozumienia czym jest Rzeczywistość? Po takim walnięciu rozumiesz czym jest ontologiczna podstawa rzeczywistości? :think:

Ja rozumiem, że otacza nas jakaś Rzeczywistość. Dziwi mnie tylko, że ta Rzeczywistość to dla Ciebie oczywistość. :mrgreen:


jacol, powiedzieć ci jaka jest prawda życiowa, nigdy nie będziesz wiedział zawsze tylko doznajesz a szczególnie skupiasz sięna doznaniach myślanych, za pomoca których prubujesz coś zrozumiec, a zrozumieć w myslach to tyle co nazwe odnieś do doznania, nic więcej, wszyscy przez to cierpija jeden wierzy w idee boga drugi ma idee pieknej kobiety do której teskni trzeci w utopi ma swój spokój czwarty nic i takie tam, taki świat, świat który ma swe uroki i tesknote do zrozumienia, pewności która jest poszukiwaniem w doznaniu myslanym zrozumienia odnośnie innych doznań, poruszamy się w nieskończonej przestrzeni gry słów.


Ostatnio zmieniony przez caute dnia Pią 1:00, 27 Mar 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacol




Dołączył: 06 Maj 2008
Posty: 539
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Poznań

PostWysłany: Pią 9:58, 27 Mar 2009    Temat postu:

void napisał:
nasze wyobrazenie o swiecie, swiat w naszym umysle nie musi(a nawet powiem ze na pewno sie nie zgadza w 100%) odpowiadac "swiatowi zewnetrznemu", czyli rzeczywistosci. Oczywiscie, nasze wyobrazenia o swiecie z reguly sa dobrym jego przyblizeniem(czasami lepszym, czasami gorszym), totez wcale on nie jest dla nas niedostepny.


Nie umiem z tej wypowiedzi wywnioskować na jakiej podstawie sądzisz, że "świat zewnętrzny" jest nam dostępny. Przybliżenie może być bowiem baaaaardzo odległe od oryginału. Tak bardzo, jak przkononanie pchły chodzącej po skórze słonia, o naturze tegoż.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacol




Dołączył: 06 Maj 2008
Posty: 539
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Poznań

PostWysłany: Pią 10:09, 27 Mar 2009    Temat postu:

caute napisał:
Chyba próbą odpowiedzi nielogicznej jest własnie odpowiedź idea boga na pytanie o ontologiczną podstawę rzeczywistości -
idea boga - jest pusta treściowo.


caute napisał:
zrozumieć w myslach to tyle co nazwe odnieś do doznania, nic więcej, wszyscy przez to cierpija jeden wierzy w idee boga drugi ma idee pieknej kobiety do której teskni trzeci w utopi ma swój spokój czwarty nic i takie tam,


Czyli nie tylko idea Boga jest dla Ciebie pusta treściowo?
Czy wszyskie próby odpowiedzi na pytanie o ontologiczną podstawę Rzeczywistości są nielogiczne, wg Ciebie?
Ja zrozumiałem, że skoro ideę Boga uznajesz za nielogiczą, to znasz jakąś logiczna ideę, której będziesz bronił. Jaka to idea?


Ostatnio zmieniony przez Jacol dnia Pią 10:16, 27 Mar 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
caute




Dołączył: 04 Lut 2008
Posty: 10
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 14:20, 27 Mar 2009    Temat postu:

pytasz o podstawe rzeczywistości która jest tym co doznajesz, - jedyna uprawniona podstawa rzeczywistości to te jej doznania? zatem nic innego, hm co do boga to ludzie pragne idealności, pewnej utopi, znam to z autopsji, ale to co w pragnieniu idealnośc może się uskuteczniac, to nie podstawa doznań zmysłowych,ale istnienie myslenia, wyobrażenia,tą idealność ludzie chcą prznieś na rzeczy, tak jakby rzeczy jak ja moje pragnienie idealnośc miało się uskutecznić przez inna rzecz która miała by miec takową wole, a nie sama przez sie w sobie, to pragnienie idealności uskutecznienie jej w życiu, w świecie, nazwałby bogiem w którego wierzą wierzący, a przeciez ten bóg to tylko marzenie, czyż te pragnienie idealności nie jest przyczyna powstania wiary w bóstwo. ale to jest jasne co powiedzieliśmy bóg to przyroda albo bog jest niuchwytny. bo pragnienie idalności nalezy do świata, jak kamyk.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sdx




Dołączył: 17 Kwi 2008
Posty: 164
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: Dawniej znany jako void

PostWysłany: Pią 15:02, 27 Mar 2009    Temat postu:

Jacol napisał:
Nie umiem z tej wypowiedzi wywnioskować na jakiej podstawie sądzisz, że "świat zewnętrzny" jest nam dostępny. Przybliżenie może być bowiem baaaaardzo odległe od oryginału. Tak bardzo, jak przkononanie pchły chodzącej po skórze słonia, o naturze tegoż.


Sadze, ze "swiat zewnetrzny" jest nam dostepny, chocby dlatego ze udaje nam sie w nim przezyc. W przypadku gdyby zewnetrzna rzeczywistosc istniala, i my nie mielibysmy do niej zadnego dostepu, moglibysmy miec z tym maly klopot. I owszem, to przyblizenie moze byc odlegle od oryginalu, nawet bardzo odlegle. Jednak ze wzgledu na to ze udaje nam sie w nim funkcjonowac, uwazam ze to przyblizenie jest dosc(z blizej nieokreslona tolerancja) dobre.

Ps. Mozesz mi wyjasnic co Ty w takim razie rozumiesz pod pojeciem "swiat"?


Ostatnio zmieniony przez Sdx dnia Pią 15:03, 27 Mar 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Oless




Dołączył: 05 Sty 2006
Posty: 2139
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 16:19, 27 Mar 2009    Temat postu:

void napisał:
Jacol napisał:
Nie umiem z tej wypowiedzi wywnioskować na jakiej podstawie sądzisz, że "świat zewnętrzny" jest nam dostępny. Przybliżenie może być bowiem baaaaardzo odległe od oryginału. Tak bardzo, jak przekononanie pchły chodzącej po skórze słonia, o naturze tegoż.
Sadze, ze "swiat zewnetrzny" jest nam dostepny, chocby dlatego ze udaje nam sie w nim przezyc.

Przyżycie dotyczy tylko naszego środowiska i umiejętności zachowania się w nim, ale nie zapewnia nam umiejętności poznania prawdy o świecie lub zrozumienia otaczającej nas rzeczywistości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sdx




Dołączył: 17 Kwi 2008
Posty: 164
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: Dawniej znany jako void

PostWysłany: Pią 17:16, 27 Mar 2009    Temat postu:

Oless napisał:
Przyżycie dotyczy tylko naszego środowiska i umiejętności zachowania się w nim, ale nie zapewnia nam umiejętności poznania prawdy o świecie lub zrozumienia otaczającej nas rzeczywistości.


Nasze srodowisko jest czescia otaczajacej nas rzeczywistosci. Nigdzie nie pisalem, ze nasza umiejetnosc funkcjonowania w nim zapewnia nam poznanie prawdy, lub doglebne zrozumienie, ale jest dosyc(naturalnie z pewna tolerancja bledu, ktora moze byc dosyc wysoka, i prawdopodobnie jest) dobrym przyblizeniem:

ja wczesniej napisał:
uwazam ze to przyblizenie jest dosc(z blizej nieokreslona tolerancja) dobre.


Prawda absolutna prawdopodobnie lezy poza naszym zasiegiem(co wcale nie sprawia ze nasze wyobrazenia bedace przyblizeniem sa nic nie warte).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vpprof




Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 302
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 12:12, 27 Kwi 2009    Temat postu:

marekmosiewicz napisał:
Swoją droga wie kolega może czemu utworzenie continuum nie jest możliwe ze zbioru przeliczalnego. Rozumiem, że Cantor udowodnił, że nie jest możliwe ponumerowanie zbioru liczb rzeczywistych naturalnymi.
Ale przecież wydaje się że "brutalne"stworzenie takiego algorytmu jest
możliwe. Wyobraźmy sobie rekurencyjny algorytm który dla zadanej liczby n
generuje wszystkie liczb dziesiętne z dokładnością do n miejsc po przecinku.
Dla n=1 jest to 0,1,2....10. Dla n=2 jest to 0, 0.1 , 0.2 .... 9.9, 10.
Oczywiście jest pewien problem, gdyż nie możemy ustawić n=nieskończoność bo
algorytm zacznie nam szukac w nieskończoność najmniejszej liczby i nigdy
nie wyprodukuje wyniku. Ale załóżmy że puszczamy nasz algorytm w pętli tak,
że najpierw generujemy liczby o dokładności 1 potem 2 i tak dalej. Po każdym
kroku kasujemy wynik utrzymany poprzednio, aby mieć zawsze niepowtarzający
się zbiór liczb rzeczywistych z dokładnością do n miejsc po przecinku.
Oczywiście złożoność tego algorytmu jest makabryczna - potrzebujemy
10^1+10^2+..+10^n operacji i potrzebujemy nieskończonej pamięci.
Ale dlaczego ta operacja miałaby się nie udać ? Przecież dla dowolnego n
jestesmy w stanie wyznaczyć liczbę O operacji potrzebnych do uzyskania
wszystkich liczb o doładności n. W nieskończoności otrzymamy więc w końcu wszystkie liczby rzeczywiste. Gdzie tkwi błąd ?

Co prawda to offtop, ale myślę, że wiem, gdzie tkwi błąd: w nieskończoności – zastosowawszy ten algorytm – będziesz miał policzone wszystkie liczby rzeczywiste w zakresie <0;10). Zaczynasz bowiem od miejsca jednostek. A gdyby tak zacząć od miejsca dziesiątek? (10, 20, 30 itd.) Problem byłby ten sam – schodzisz "w dół" (czyli na miejsca z coraz to mniejszą potęgą 10) aż do nieskończoności, ale liczby takie jak np. 1893,531 dalej są nieponumerowane.

Poza tym numery indeksów nijak się mają w tym algorytmie do wartości tych liczb, tzn. liczba o indeksie np. 14265 wcale nie musi być większą od liczby o indeksie o jeden mniejszym, tzn. 14264.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vpprof




Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 302
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 12:44, 27 Kwi 2009    Temat postu: Re: Co przekonałoby ateistę do wiary w Boga?

Jacol napisał:
vpprof napisał:
Problem z dowodzeniem istnienia bogów jest taki, że właściwie wszystkie koncepcje bogów są bezsensowne poznawczo, puste treściowo, a więc zdania o istnieniu bogów nie mają określonej wartości logicznej (nie są ani prawdą ani fałszem, a bełkotem) – wobec tego nie wiadomo, czego należałoby się spodziewać jako dowód zdania o istnieniu jakiegoś tam boga. I nie zmienią tego żadne pobożne życzenia wszelkiej maści apologetów czy agitatorów.


Czy pytanie co jest ontologiczną podstawę rzeczywistości jest bezsensowne poznawczo i puste treściowo?

Jeśli ta podstawa ma być poza zasięgiem jakiegokolwiek doświadczenia, to tak. Wg mnie to pytanie jest w ogóle nieuprawnione i nie ma na nie odpowiedzi poza stwierdzeniem, że zadawanie tego pytania wynika z pewnych błędnych, zupełnie absurdalnych stereotypów myślowych.

Jednym z takich stereotypów jest twierdzenie, jakoby fakt, że coś teraz istnieje musiał implikować fakt, że kiedyś to coś nie istniało. Np. istnieje wszechświat, więc był moment, kiedy nie istniał. (??)

Być może taka hipoteza bierze się z obserwacji przemian w świecie: jest kubek, kiedyś nie było kubka. Ale kubek to tylko forma uporządkowania materii – kiedyś był on bezkształtną gliną. W codziennej obserwacji nigdy nie stykamy się ze stwarzaniem czegoś z niczego. Wszystko zawsze było przedtem czymś innym, nigdy – niczym. Nie wiem więc, dlaczego nie mielibyśmy odnieść tego rozumowania np. do naszego wszechświata. Teraz jest taki, jakim go znamy, kiedyś był inny, był czymś innym. Ale dlaczego kiedyś miał być niczym??

Jacol napisał:
Idea Boga, jest próbą logicznego wyjaśnienia istnienia w ogóle, przynajmniej ja ją tak rozumiem.

Niestety, Idea Boga niczego nie tłumaczy. To tylko podstawianie pustej etykietki pod znane zjawiska.

Jeśli nie wiem, w jaki sposób wodór i tlen tworzą wodę, to nie będzie mi wystarczało powiedzenie, że Bóg je łączy w jakiś cudowny niewytłumaczalny sposób. W istocie jest to bowiem pseudotłumaczenie, zwyczajne przypisanie obserwacji Bogu. Tłumaczeniem prawdziwym jest opisanie rodzaju wiązań między tymi atomami oraz sposobu, w jaki się te wiązania tworzą.

Jacol napisał:
Jeżeli odrzucimy ideę Boga musimy ją zastąpić ideą np. wiecznej materii, której właściwością (jedną z wielu) jest zdolność do stwarzania świadomego istnienia, czyli nas na przykład.

Nie ma czegoś takiego jak świadome istnienie w nauce. Świadomość to domena filozofii. Nauka zajmuje się tylko sposobem organizacji atomów.

Jacol napisał:
Ja rozumiem, że problem polega na tym, że dostępne są nam wrażenia, które jako całość - określamy jako "materię", a nie mamy dostępnych wrażeń Boga :grin:

Problem w tym, że gdyby Bóg był po prostu dostępny jako jedno z wielu wrażeń, nie byłby na pewno Bogiem.

To się da powiedzieć o każdej etykietce, która nic nie znaczy. Jeśliby tajemnicza magiczna energia Rhu-Pinh była mierzalna, to nie byłaby tajemniczą magiczną energią Rhu-Pinh. Ale ta energia działa, wierz mi! Daj mi tylko 100 złotych i uwierz, że tak właśnie jest! (Ostatni z warunków niekonieczny, wedle gustu :P )

Jacol napisał:
Dostępnych nam wrażeń nie da się spójnie pogodzić z funkcjonowaniem wśród nich Boga. Nie oznacza to wszakże, że jakoś musimy odpowiadać sobie co za tymi wrażeniami się kryje. Same wrażenia nie dostarczają informacji o źródle. Źródło wrażeń, ich przyczyna, jest przedmiotem filozoficznej spekulacji i wiary

A czy naprawdę musi się coś za tymi wrażeniami kryć?

Bzyku napisał:
vpprof napisał:
Innymi słowy, religijni agitatorzy mówią: jeśli stanie się to a to, to Bóg istnieje. Takie stwierdzenie nie różni się w swojej istocie niczym od: jeśli okaże się, że gen. Sikorski zginął w wyniku wypadku, to znaczy to, że po orbicie Ziemi lata sobie malutki czajniczek do herbaty.

Nie widać wynikania między tymi dwoma członami. Religijni agitatorzy mogą sobie twierdzić co chcą, ale dopóki nie udowodnią jaki jest związek między lewitacją a Bogiem, dopóty związek takowy należy uznawać za nieudowodniony. Dlatego lewitacja nie świadczy o istnieniu jakiegoś tam Boga, tylko o tym, że osobnik lewitujący umie lewitować. Skoro to robi, widocznie jest to możliwe.

Problem z dowodzeniem istnienia bogów jest taki, że właściwie wszystkie koncepcje bogów są bezsensowne poznawczo, puste treściowo, a więc zdania o istnieniu bogów nie mają określonej wartości logicznej (nie są ani prawdą ani fałszem, a bełkotem) – wobec tego nie wiadomo, czego należałoby się spodziewać jako dowód zdania o istnieniu jakiegoś tam boga. I nie zmienią tego żadne pobożne życzenia wszelkiej maści apologetów czy agitatorów.

Nie znam "agitatorów" z mojego obozu, którzy na podstawie jakiegoś jednego niewyjaśnionego zjawiska dowodziliby istnienia Boga (poza kwestią zmartwychwstania, o którym z chwilę). Ale już wiele takich niewyjaśnialnych przypadków każdemu człowiekowi (który nie ma uprzedzeń) daje do myślenia: "może jest coś więcej niż tylko to życie?". Choć nadal nie jest to dowód, ale racjonalnie byłoby się nad tym zastanowić.

A co to za różnica – jeden czy wiele? To tylko ilościowy test na głupotę.

Tak jak nie zastanawiam się nad tym, czy wygram milion złotych w totka, upuściwszy dziś rano łyżeczkę do kawy, tak nie będę uważał wygrania w totka za bardziej prawdopodobne jeśli codziennie rano niechcący będę upuszczał łyżeczkę do kawy przez 5 dni. Te dwie rzeczy po prostu nie mają ze sobą związku. Nie mają związku. NULL. :grin:

Bzyku napisał:
Sprawa zmartwychwstania Jezusa wygląda zgoła inaczej, ponieważ nie chodzi tylko o to, że jakiś facet był widziany po śmierci. Ale chodzi o cały kontekst historyczny i religijny dotyczący jego osoby,

To niczego nie zmienia. To tylko wabik na ludzką próżność i naiwność. Nie mówiąc już o tym, że wszystkie te "proroctwa" spisane zostały długo po ich "wypełnieniu się" :P

Bzyku napisał:
Ponadto tzw. dowody na istnienie Boga najczęściej nie wychodzą od "cudownych" przypadków, lecz wychodząc od filozoficznych przesłanek (a te z kolei oparte na ludzkim doświadczeniu i nauce)

Powyżej, w odpowiedzi do Jacola, wyjaśniam, że są one zupełnie oderwane od doświadczenia, a za to oparte na pobożnych życzeniach.

Bzyku napisał:
dedukcyjnie postulują istnienie jakiegoś "wyższego" bytu. Przykładem takiego dowodzenia jest "Pierwszy Poruszyciel" Arystotelesa, który z pewnością do "agitatorów" nie należał.

Arystoteles – może i nie, ale Tomasz z Akwinu, który spopularyzował i "uchrześcijanił" jego idee – na pewno tak.

Nie mówiąc już o tym że wszystkie te 5 czy ile tam "dowodów" to – jak by powiedział Dawkins – "very bad logic indeed". :D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacol




Dołączył: 06 Maj 2008
Posty: 539
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Poznań

PostWysłany: Pon 15:24, 27 Kwi 2009    Temat postu:

Jacol napisał:
Nie umiem z tej wypowiedzi wywnioskować na jakiej podstawie sądzisz, że "świat zewnętrzny" jest nam dostępny. Przybliżenie może być bowiem baaaaardzo odległe od oryginału. Tak bardzo, jak przkononanie pchły chodzącej po skórze słonia, o naturze tegoż.


void napisał:
Sadze, ze "swiat zewnetrzny" jest nam dostepny, chocby dlatego ze udaje nam sie w nim przezyc. W przypadku gdyby zewnetrzna rzeczywistosc istniala, i my nie mielibysmy do niej zadnego dostepu, moglibysmy miec z tym maly klopot. I owszem, to przyblizenie moze byc odlegle od oryginalu, nawet bardzo odlegle. Jednak ze wzgledu na to ze udaje nam sie w nim funkcjonowac, uwazam ze to przyblizenie jest dosc(z blizej nieokreslona tolerancja) dobre.


Czyli zgoda! Nie znamy na ile nam jest dostepne przyblizenie rzeczywistości :grin:

void napisał:
Ps. Mozesz mi wyjasnić co Ty w takim razie rozumiesz pod pojeciem "swiat"?


Cholera wie. :( Ale to źródło moich doznań.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacol




Dołączył: 06 Maj 2008
Posty: 539
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Poznań

PostWysłany: Pon 15:40, 27 Kwi 2009    Temat postu: Re: Co przekonałoby ateistę do wiary w Boga?

Jacol napisał:
Czy pytanie co jest ontologiczną podstawę rzeczywistości jest bezsensowne poznawczo i puste treściowo?

vpprof napisał:
Jeśli ta podstawa ma być poza zasięgiem jakiegokolwiek doświadczenia, to tak. Wg mnie to pytanie jest w ogóle nieuprawnione i nie ma na nie odpowiedzi poza stwierdzeniem, że zadawanie tego pytania wynika z pewnych błędnych, zupełnie absurdalnych stereotypów myślowych.


Rozumiem, że pytanie o ontologiczna podstawę rzeczywistości jest bezsensu bo nie jest naukowe tj. jest nieweryfikowalne. Ale czy to pytanie nie jest podstawowe jeśli chodzi o zbudowanie sobie poglądu na świat? Uważasz, że posiadanie światopoglądu nie ma sensu?


vpprof napisał:
Jednym z takich stereotypów jest twierdzenie, jakoby fakt, że coś teraz istnieje musiał implikować fakt, że kiedyś to coś nie istniało.


Ja się zgadzam. Logiczne jest istnienie wiecznego świata. Tylko jest to twierdzenie nieweryfikowalne naukowo. Nie da się tego udowodnic tak samo jak istnienia Boga. Zresztą to stwierdzenie jest odpowiedzią na pytanie o ontologiczną podstawę Rzeczywistości. Jest nią wieczny wszechświat. Czym ten wszechświat rózni się od Boga?
Jacol napisał:
Idea Boga, jest próbą logicznego wyjaśnienia istnienia w ogóle, przynajmniej ja ją tak rozumiem.



vpprof napisał:
Niestety, Idea Boga niczego nie tłumaczy. To tylko podstawianie pustej etykietki pod znane zjawiska.


Idea Boga tłumaczy istnienie rzeczywistości tak samo jak idea wiecznej materii. Pytanie, która idea lepiej tłumaczy rzeczywistość. :grin:

Jacol napisał:
Jeżeli odrzucimy ideę Boga musimy ją zastąpić ideą np. wiecznej materii, której właściwością (jedną z wielu) jest zdolność do stwarzania świadomego istnienia, czyli nas na przykład.

vpprof napisał:
Nie ma czegoś takiego jak świadome istnienie w nauce. Świadomość to domena filozofii. Nauka zajmuje się tylko sposobem organizacji atomów.


A Ty uważasz się za świadomego? Czy istnienie świadome jest dla Ciebie pojęciem niezrozumiałym? Na marginesie - nauka nie odpowiada na najważniesze pytania, które nas męczą, chociażby kim jestem i co tu robię.

Jacol napisał:
Ja rozumiem, że problem polega na tym, że dostępne są nam wrażenia, które jako całość - określamy jako "materię", a nie mamy dostępnych wrażeń Boga :grin:

Problem w tym, że gdyby Bóg był po prostu dostępny jako jedno z wielu wrażeń, nie byłby na pewno Bogiem.


vpprof napisał:
To się da powiedzieć o każdej etykietce, która nic nie znaczy. Jeśliby tajemnicza magiczna energia Rhu-Pinh była mierzalna, to nie byłaby tajemniczą magiczną energią Rhu-Pinh.


Problem w tym, że jeżeli będziemy poruszali się w zakresie tego co coś znaczy tj. nie jest tajemnicze, to niewiele będziemy mogli powiedzieć o własnym życiu. W zasadzie nic.


Ostatnio zmieniony przez Jacol dnia Pon 15:43, 27 Kwi 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sdx




Dołączył: 17 Kwi 2008
Posty: 164
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: Dawniej znany jako void

PostWysłany: Pon 18:34, 27 Kwi 2009    Temat postu:

void napisał:
Sadze, ze "swiat zewnetrzny" jest nam dostepny, chocby dlatego ze udaje nam sie w nim przezyc. W przypadku gdyby zewnetrzna rzeczywistosc istniala, i my nie mielibysmy do niej zadnego dostepu, moglibysmy miec z tym maly klopot. I owszem, to przyblizenie moze byc odlegle od oryginalu, nawet bardzo odlegle. Jednak ze wzgledu na to ze udaje nam sie w nim funkcjonowac, uwazam ze to przyblizenie jest dosc(z blizej nieokreslona tolerancja) dobre.


Jacol napisał:
Czyli zgoda! Nie znamy na ile nam jest dostepne przyblizenie rzeczywistości :grin:


No nie do konca zgoda :grin: . Przyblizenie jest nam jak najbardziej dostepne, tylko nie wiemy na ile to przyblizenie rzeczywistosci jest dokladne.

void napisał:
Ps. Mozesz mi wyjasnić co Ty w takim razie rozumiesz pod pojeciem "swiat"?


jacol napisał:
Cholera wie. :( Ale to źródło moich doznań.


No wlasnie! Zrodlo Twoich doznan, a nie Twoje doznania. Z Twoich poprzednich postow mozna bylo wywnioskowac to drugie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sdx




Dołączył: 17 Kwi 2008
Posty: 164
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: Dawniej znany jako void

PostWysłany: Pon 18:43, 27 Kwi 2009    Temat postu:

marekmosiewicz napisał:
Swoją droga wie kolega może czemu utworzenie continuum nie jest możliwe ze zbioru przeliczalnego. Rozumiem, że Cantor udowodnił, że nie jest możliwe ponumerowanie zbioru liczb rzeczywistych naturalnymi.
Ale przecież wydaje się że "brutalne"stworzenie takiego algorytmu jest
możliwe. Wyobraźmy sobie rekurencyjny algorytm który dla zadanej liczby n
generuje wszystkie liczb dziesiętne z dokładnością do n miejsc po przecinku.
Dla n=1 jest to 0,1,2....10. Dla n=2 jest to 0, 0.1 , 0.2 .... 9.9, 10.
Oczywiście jest pewien problem, gdyż nie możemy ustawić n=nieskończoność bo
algorytm zacznie nam szukac w nieskończoność najmniejszej liczby i nigdy
nie wyprodukuje wyniku. Ale załóżmy że puszczamy nasz algorytm w pętli tak,
że najpierw generujemy liczby o dokładności 1 potem 2 i tak dalej. Po każdym
kroku kasujemy wynik utrzymany poprzednio, aby mieć zawsze niepowtarzający
się zbiór liczb rzeczywistych z dokładnością do n miejsc po przecinku.
Oczywiście złożoność tego algorytmu jest makabryczna - potrzebujemy
10^1+10^2+..+10^n operacji i potrzebujemy nieskończonej pamięci.
Ale dlaczego ta operacja miałaby się nie udać ? Przecież dla dowolnego n
jestesmy w stanie wyznaczyć liczbę O operacji potrzebnych do uzyskania
wszystkich liczb o doładności n. W nieskończoności otrzymamy więc w końcu wszystkie liczby rzeczywiste. Gdzie tkwi błąd ?


vproof napisał:
Co prawda to offtop, ale myślę, że wiem, gdzie tkwi błąd: w nieskończoności – zastosowawszy ten algorytm – będziesz miał policzone wszystkie liczby rzeczywiste w zakresie <0;10). Zaczynasz bowiem od miejsca jednostek. A gdyby tak zacząć od miejsca dziesiątek? (10, 20, 30 itd.) Problem byłby ten sam – schodzisz "w dół" (czyli na miejsca z coraz to mniejszą potęgą 10) aż do nieskończoności, ale liczby takie jak np. 1893,531 dalej są nieponumerowane.


Masz racje, ale wydaje mi sie ze akurat to nie jest problemem. Mozna przerobic ten algorytm tak, zeby generowal liczby rzeczywiste z przedzialu (0,1), i bedzie on juz dzialal poprawnie(tak mi sie wydaje). W przedziale (0,1) znajduje sie tyle samo liczb rzeczywistych, co w calym zbiorze liczb rzeczywistych, a wiec mozna przeksztalcic pierwszy zbior na drugi, za pomoca odpowiedniej funkcji, czyli w koncu otrzymamy wszystkie liczby rzeczywiste za pomoca odpowiednio zmodyfikowanego algorytmu. Oczywiscie przy zalozeniu, ze mozemy z n-tym krokiem algorytmu przejsc do nieskonczonosci.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:35, 01 Maj 2009    Temat postu:

Jacol napisał:
Nie znamy na ile nam jest dostepne przyblizenie rzeczywistości :grin:
void napisał:
Przyblizenie jest nam jak najbardziej dostepne, tylko nie wiemy na ile to przyblizenie rzeczywistosci jest dokladne.

Przybliżenie bez oszacowania dokładności nie mówi nic o przybliżanym. W szczególności, nie pozwala stwierdzić, które z dwóch przybliżeń jest bliższe przybliżanemu. I w efekcie nie pozwala stwierdzić, czy kolejny krok w przybliżaniu przybliża nas do przybliżanego, czy oddala. Nie istnieje kryterium zbieżności i w efekcie cała operacja przybliżania nie ma sensu. Chyba, że się arbitralnie takie kryterium przyjmie, a potem post factum poda się usprawiedliwienie dla niego. Co jest norlamnie stosowaną procedurą. I to z jej względu wszelkie wypowiedzi o tym, jak się mają nasze przeżycia do tego, co jest ich źródłem, są wyrazem naszej wiary i odbiciem naszych przekonań wewnętrznych.

void napisał:
[Świat zewnętrzny] Zrodlo Twoich doznan, a nie Twoje doznania.

Nie sposób odróżnić jednego od drugiego. Innymi słowy: nie sposób obalić solipsyzmu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 18, 19, 20  Następny
Strona 6 z 20

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin