Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Co to jest naród?
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 10714
Przeczytał: 105 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:59, 10 Sty 2021    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
blackSun napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
blackSun napisał:

towarzyski.pelikan napisał:

Według Feliksa Konecznego o narodach można mówić tylko w przypadku cywilizacji łacińskiej.

Po co cytować kogoś, kogo wypowiedzi mają się nijak do rzeczywistości.

Dlaczego uważasz, że mają się nijak?

No bo np. naród Chiński (i wiele innych) nie należy do cywilizacji łacińskiej.

Wg Konecznego Chińczycy i inni nie spełniają definicji narodu. Ludność Chin nie przekształciła się w naród. Wszystko się rozbija o definicje.

Wszystko się rozbija o definicje.[/quote]

Indie pewnie też..... :wink: :)
Język w Indiach” to tak naprawdę 22 języki urzędowe
Są to: bengalski, hindi, maithili, nepali, sanskryt, tamilski, urdu, assamski, dogri, kannada, gudżarati, bodo, manipuri (zwany także emeitei-lon), orija, marathi, santali, telugu, pendżabski, sindhi, malajam, konkani i kaszmirski.

Są jeszcze nieurzedowe....
Na terenie Indii ukazują się gazety w 87 językach. Programy radiowe nadawane są w 24 językach bhasza i 146 „dialektach” boli (dialektami nazywane są w Indiach również języki głównie mówione, bez tradycji piśmienniczych). Filmy produkuje się w 15 językach


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Nie 23:01, 10 Sty 2021, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18598
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:24, 10 Sty 2021    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Z postulatu, że każdy naród powinien mieć własne państwo nie wynika, że w danym państwie narodowym nie mogą mieszać osoby o innej narodowości i ze w związku z tym ma dochodzić do jakichś wojen albo przesiedleń.

Nie wiem, jak to sobie wyobrażasz. Jeśli na wielu terenach, wskutek różnych historycznych zaszłości, mieszkają aktualnie wielonarodowe społeczności, to czyniąc tam państwo jednego narodu, automatycznie nie będzie tam pastwa innego narodu tam mieszkającego.


towarzyski.pelikan napisał:
Czyli dogmatycznie zakładasz, że drugi człowiek z pewnością nie ma co do Ciebie wrogich zamiarów, a nie nie stanowi dla Ciebie niebezpieczeństwa. Z takim nastawieniem jesteś wdzięcznym materiałem na frajera.

Nie doczytaałaś - dogmatycznie zakładam, że NIE DOSZUKUJĘ SIĘ, czyli nie próbuję na siłę, jakimś odgórnym założeniem wrogości wobec mnie traktować ludzi. Jeśli jednak znalazłbym powody aby tę wrogość uznać, to ją uznam.

towarzyski.pelikan napisał:
Różnica jest jakościowa i nie kłam, że jesteś otwarty, bo w innym wątku już to było Ci wytłumaczone i się nawet z tym zgodziłeś, żeby później pierdzielić w kółko to samo. Nudzisz, facet.

Nie kłamię z założenia. A to, że coś tam napisałaś mi w odpowiedzi (zwykle ignorując to, co ja przytaczałem jak argument) nie oznacza, ze to "było wytłumaczone". Mogło być co najwyżej "tłumaczone", ale okazało się nieskutecznie tłumaczone.

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Można je określić słowem, jakie kto zechce. Dla mnie owa moja "lewackość" wynika wprost z Ewangelii.

Nie, lewackość nie wynika wprost z Ewangelii. Gdybyś się pofatygował i zapoznał się z treścią podlinkowanego wywiadu z księdzem, to byś podobnych dyrdymałów nie wypisywał.

To że jakiś ksiądz coś powiedział, stanowi już ostateczny argument. Był to ksiądz wszechwiedzący, a jego zdanie jest absolutne?
Jak ksiądz Międlar coś głosił, to też pewnie należałoby uznawać, bo to się podoba nacjonalistom.
Ano są jeszcze inni księża i inne, chrześcijańskie zdania na dany temat.


towarzyski.pelikan napisał:
Tobie za to radzę zrobić research wśród antynacjonalistycznych lemingów, ilu z nich by chciało narzucić swoją lewacką ideologię całemu światu i ilu z nich uważa się za tę lepszą, lepiej wyedukowaną, uprzywilejowaną część społeczeństwa.

Podziel się wynikami ;)

Wyrażę tu subiektywną opinię, której daleko do obiektywnej prawdy, ale uważam, ze raczej, patrząc na moich znajomych lemingów oraz luminarzy lemingowatości, przejawiają oni często imperialne i totalitarne zapędy. W związku z tym spodziewam się, że wyniki tego researchu mogą Cię, Michałku, zaskoczyć .

Nie mam jakichś szczególnie lemingowatych znajomych. Tak w ogóle to z nikim konkretnym nie trzymam, tolerując tych od narodowców do prawie lewaków. Jeśli ktoś z moich znajomych w stronę totalitaryzmu by się kierował, to prędzej właśnie z tej nacjonalnej frakcji, choć akurat tutaj też wyraźnych zwolenników totalitaryzmu bym nie spotkał, a co najwyżej takich, którzy uważają, że "ktoś powinien z tym zrobić porządek", czyli poglądy w ramach których cokolwiek by się nie działo, to odpowiedzialna jest za to władza, a sama władza powinna móc niemal wszystko robić.
Na szczęście w moim środowisku fanatyków raczej (prawie) nie spotykam. Najbliżej skrajności są pewni moi znajomi psychicznie i mentalnie pogubieni, nie radzący sobie z oceną świata, emocjami, pragnieniami, mający nieustanne pretensje do świata, że jest inny, niż oni by chcieli. Zwykle mają też problem z zaakceptowaniem samych siebie. :(
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 2940
Przeczytał: 102 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:52, 11 Sty 2021    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Z postulatu, że każdy naród powinien mieć własne państwo nie wynika, że w danym państwie narodowym nie mogą mieszać osoby o innej narodowości i ze w związku z tym ma dochodzić do jakichś wojen albo przesiedleń.

Nie wiem, jak to sobie wyobrażasz. Jeśli na wielu terenach, wskutek różnych historycznych zaszłości, mieszkają aktualnie wielonarodowe społeczności, to czyniąc tam państwo jednego narodu, automatycznie nie będzie tam pastwa innego narodu tam mieszkającego.

Z faktu, że w Polsce żyją Ukraińcy nie wynika, że Polacy i Ukraińcy nie mają własnych państw. A gdyby tak się stało, że np. Rosja by zajęła Ukrainę, a Ukraińcy zaczęli masowo emigrować do Polski, to niewykluczone, że Ukraińcy z Polakami pokojowo by żyli obok siebie na terenie jednego państwa, ale być może Ukraińcom nie wszystko by się podobało w polskich zasadach i jednak woleliby odzyskać swoją Ukrainę. Jeśli poszczególne narody zamieszkujące ten sam teren mają podobną wizję wspólnego dobra, to właściwe zaczynają tworzyć jeden naród, jedną wspólnotą kulturową, granice między nimi zaczynają się zacierać.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Czyli dogmatycznie zakładasz, że drugi człowiek z pewnością nie ma co do Ciebie wrogich zamiarów, a nie nie stanowi dla Ciebie niebezpieczeństwa. Z takim nastawieniem jesteś wdzięcznym materiałem na frajera.

Nie doczytaałaś - dogmatycznie zakładam, że NIE DOSZUKUJĘ SIĘ, czyli nie próbuję na siłę, jakimś odgórnym założeniem wrogości wobec mnie traktować ludzi. Jeśli jednak znalazłbym powody aby tę wrogość uznać, to ją uznam.

I sugerujesz, że ktoś się doszukuje na siłę wrogości u innych ludzi?
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Różnica jest jakościowa i nie kłam, że jesteś otwarty, bo w innym wątku już to było Ci wytłumaczone i się nawet z tym zgodziłeś, żeby później pierdzielić w kółko to samo. Nudzisz, facet.

Nie kłamię z założenia. A to, że coś tam napisałaś mi w odpowiedzi (zwykle ignorując to, co ja przytaczałem jak argument) nie oznacza, ze to "było wytłumaczone". Mogło być co najwyżej "tłumaczone", ale okazało się nieskutecznie tłumaczone.

Skoro napisałeś "zgadzam się", to uznałam, że zostało wytłumaczone skutecznie. Jeśli nie, to po co napisałeś, że się zgadzasz?
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Można je określić słowem, jakie kto zechce. Dla mnie owa moja "lewackość" wynika wprost z Ewangelii.

Nie, lewackość nie wynika wprost z Ewangelii. Gdybyś się pofatygował i zapoznał się z treścią podlinkowanego wywiadu z księdzem, to byś podobnych dyrdymałów nie wypisywał.

To że jakiś ksiądz coś powiedział, stanowi już ostateczny argument. Był to ksiądz wszechwiedzący, a jego zdanie jest absolutne?
Jak ksiądz Międlar coś głosił, to też pewnie należałoby uznawać, bo to się podoba nacjonalistom.
Ano są jeszcze inni księża i inne, chrześcijańskie zdania na dany temat.

Przytoczyłam Ci wypowiedz księdza, zeby Ci uświadomić, że z samego chrzescijaństwa czy Ewangelii nie wynika lewacka interpretacja, którą podtrzymujesz. A ten ksiądz sobie zasady "ordo caritatis" nie wymyślił, jest znana od czasów św. Augustyna.
Liczyłam na to, że się z tym zapoznasz i merytorycznie odniesiesz, ale pewnie jest to dla Ciebie niewygodne, bo wolisz wyznawać pluszowe chrześcijaństwo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 10714
Przeczytał: 105 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 13:54, 11 Sty 2021    Temat postu:

Chętnie bym z nimi sobie potańczyła..

Ale czy chciałabym do tego plemienia się przyłączyć...

https://youtu.be/BEiaGUesi0Y

To jest kultura...
:wink:

https://youtu.be/g0kgw2kkFnM


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Pon 14:00, 11 Sty 2021, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18598
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 15:15, 11 Sty 2021    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Przytoczyłam Ci wypowiedz księdza, zeby Ci uświadomić, że z samego chrzescijaństwa czy Ewangelii nie wynika lewacka interpretacja, którą podtrzymujesz. A ten ksiądz sobie zasady "ordo caritatis" nie wymyślił, jest znana od czasów św. Augustyna.
Liczyłam na to, że się z tym zapoznasz i merytorycznie odniesiesz, ale pewnie jest to dla Ciebie niewygodne, bo wolisz wyznawać pluszowe chrześcijaństwo.

Ze skrajności nacjonalizmu prawie wszystko robi się lewackie - miłość i życzliwość też będą lewackie, a zakaz krzywdzenia bliźnich da się nazwać np. "marksistowską". Bo kto nam zabroni takich określeń użyć w dyskusji?... No nie?...
Z kolei ten porządek ordo caritatis, który pewnie warto brać pod uwagę w jakimś stopniu, bo jakoś pomaga uładzić sobie postępowanie w sytuacji wielości tych, którzy od nas zależą, to znowu nie wynika z niego w żaden sposób wsparcie dla postaw NIECHĘTNYCH Z INTENCJI komukolwiek z góry.

Twoja (nad)interpretacja chrześcijańskiej zasady ordo caritatis zainspirowała mnie do sformułowania nowej kategorii błędów rozumowania. Opisałem ją tutaj: http://www.sfinia.fora.pl/rozbieranie-irracjonalizmu,29/blad-logiczny-z-poszerzenia-skali-poza-dziedzine,18191.html#571619
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4638
Przeczytał: 14 tematów


PostWysłany: Pon 15:23, 11 Sty 2021    Temat postu:

MD napisał:
Ze skrajności nacjonalizmu prawie wszystko robi się lewackie - miłość i życzliwość też będą lewackie, a zakaz krzywdzenia bliźnich da się nazwać np. "marksistowską".


a nazwanie ewangelii lewackimi to nie twoje dzieło :think: ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 2940
Przeczytał: 102 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 15:33, 11 Sty 2021    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:

Z kolei ten porządek ordo caritatis, który pewnie warto brać pod uwagę w jakimś stopniu, bo jakoś pomaga uładzić sobie postępowanie w sytuacji wielości tych, którzy od nas zależą, to znowu nie wynika z niego w żaden sposób wsparcie dla postaw NIECHĘTNYCH Z INTENCJI komukolwiek z góry.

A kto tak twierdzi?
Cytat:
Twoja (nad)interpretacja chrześcijańskiej zasady ordo caritatis

Jaka moja (nad) interpretacja? Nie przypominam sobie, żebym taką podwała. Przytoczyłam link z wypowiedzią księdza. O to Ci chodzi?
Napisz konkretnie, z którymi tezami księdza się nie zgadzasz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18598
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 15:42, 11 Sty 2021    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Michał Dyszyński napisał:

Z kolei ten porządek ordo caritatis, który pewnie warto brać pod uwagę w jakimś stopniu, bo jakoś pomaga uładzić sobie postępowanie w sytuacji wielości tych, którzy od nas zależą, to znowu nie wynika z niego w żaden sposób wsparcie dla postaw NIECHĘTNYCH Z INTENCJI komukolwiek z góry.

A kto tak twierdzi?
Cytat:
Twoja (nad)interpretacja chrześcijańskiej zasady ordo caritatis

Jaka moja (nad) interpretacja? Nie przypominam sobie, żebym taką podwała. Przytoczyłam link z wypowiedzią księdza. O to Ci chodzi?
Napisz konkretnie, z którymi tezami księdza się nie zgadzasz.

Rozumiem, że ordo caritatis miał być jakimś argumentem w dyskusji, był nawiązaniem do mojej tezy iż wykluczanie ludzi, niechęć do nich w swojej przestrzeni życiowej, motywowane narodowością, jest sprzeczne z chrześcijaństwem, z zasadą miłości bliźniego. Ty - jako polemikę do mojej tezy - przedstawiłaś wywiad z księdzem, który przedstawił zasadę ordo caritatis. Jedyny sposób, w jaki sobie potrafię wyobrazić, aby ten głos księdza wnosił jakiś rodzaj polemiki do tego, co ja pisałem, jest na zasadzie, którą ostatnio przedstawiłem.
Ale może rzeczywiście się rozpędziłem w moim rozumowaniu. To może Ty mnie oświecisz, może przedstawisz jakiś ciąg rozumowania, w którym z zasady ordo caritatis wynikałoby, iż wykluczanie jakichś ludzi motywowane względami narodowymi, jest chrześcijańskie i wynika z zasady ordo caritatis.
Może się mylę, może jest tu ścieżka, którą przeoczyłem, a Ty mi ją wskażesz.
To czekam na to wskazanie. :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 2940
Przeczytał: 102 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 15:49, 11 Sty 2021    Temat postu:

Przeczytaj Michałku link, to będziesz miał odpowiedź na swoją zagwozdkę. Elementarny szacunek do rozmówcy polega na tym, żeby odnosić się do jego argumentów, przytaczanych przez niego źródeł, a nie swoich wyobrażeń co do tego, co ten rozmówca mógł napisać.

Jeśli nie chce Ci się przeczytać linka z tekstem, którego przeczytanie zajmuje 5 minut albo boisz się, że zagrozi Twojemu wyobrażeniu co do tego, czym jest chrześcijaństwo, to napisz wprost.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18598
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 18:15, 11 Sty 2021    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Przeczytaj Michałku link, to będziesz miał odpowiedź na swoją zagwozdkę. Elementarny szacunek do rozmówcy polega na tym, żeby odnosić się do jego argumentów, przytaczanych przez niego źródeł, a nie swoich wyobrażeń co do tego, co ten rozmówca mógł napisać.

Jeśli nie chce Ci się przeczytać linka z tekstem, którego przeczytanie zajmuje 5 minut albo boisz się, że zagrozi Twojemu wyobrażeniu co do tego, czym jest chrześcijaństwo, to napisz wprost.

Przeczytałem wcześniej zawartość linka, choć przyznaję, że bez ostatniej strony. Teraz doczytałem i tę ostatnią stronę. Nawet, skoro już ten ksiądz został akurat przez Ciebie, tutaj przywołany jako rodzaj autorytetu, to pozwolę sobie zacytować fragment ostatnich dwóch akapitów tego wywiadu z nim.
Ks. Antoni Bartoszek w wywiadzie Porządek w miłości napisał:
Czy nie boisz się, że to, co mówisz, zabrzmi jak rozważania „uczonych w Piśmie”, którzy szukają usprawiedliwienia, by nie pomagać innym?

Ordo caritatis nie jest absolutnie narzędziem do wypracowania chrześcijańskiej postawy „nie-pomagania” czy też usprawiedliwienia egoizmu.

Przykro mi, ale wiele środowisk w Polsce, a już w szczególności środowiska narodowe głoszą hasła dokładnie sprzeczne z tm, co rzeczony ksiądz w omawianym wywiadzie napisał. Były bardzo silne głosy, aby po prostu nie pomagać, nie przyjmować nikogo, bo to obcy.
Oczywiście tu cenne byłoby jeszcze wyjaśnienie tej kwestii, czy czasem nie należałoby pomóc NAJPIERW SWOIM. Może gdyby była taka alternatywa, gdyby środków było absolutnie "na styk" i wybór był jedynie na zasadzie "jak damy obcym, to nie damy swoim", to w ogóle kwestię należałoby poważniej rozważyć. Problem w tym, że ten przypadek nie wystąpił w naszym polskim dyskursie politycznym o uchodźcach. Nie wypowiada słów o nie pomaganiu obcym osoba, która miałaby prawo zasadnie stwierdzić "tak się uharowałem/am przy pomocy własnym potrzebującym, tak wszystkie środki jakie były dostępne przeznaczyłem na tych naszych biedaków i pokrzywdzonym, że naprawdę nie mam siły i zasobów już na tych obcych". W zdecydowanej większości słowa o nie pomaganiu obcym pochodzą od ludzi, którzy w ogóle nikomu nie pomagali i pomagać nie zamierzają - ani swoim, ani obcym. Większość zdecydowania z nich nie żyje w skrajnej biedzie, więc pomagać by mogli. Wręcz co niektórzy CHCIELIBY ZABRONIĆ POMAGAĆ INNYM. Byli chętni do wzięcia uchodźców do siebie, byli ludzie gotowi (nic nie zabierając narodowcom, czy innym środowiskom niechętnym obcym nacjom) z tego co sami wypracowali (!) udzielać innym. Ci ludzie spotkali się z niechęcią, oskarżeniami, wrogością ze strony środowisk narodowych. Na zasadzie "nie, bo nie, bo obcym nie dajemy".
Warto też zauważyć, że współczesna Polska jest krajem jednak relatywnie zamożnym. Polakom żyje się statystycznie lepiej niż większości ludności świata. Jeśli nawet byśmy komuś udzielili pomocy dając dach nad głową, żywność i trochę ubrań, to byłby to i tak znikomy odsetek tego CO SIĘ MARNUJE każdego dnia. Wystarczy drobny fragment tej części, która jest marnowana oddać potrzebującym (połączyłbym akcję oddawania tego biedakom wszystkim bez wyjątku - tak obcym, jak i swoim), aby nikt nie cierpiał głodu, czy był prześladowany. Zapewnienie paru tysiącom ludzi bezpieczeństwa w postaci miejsca zamieszkania, na które nie walą się bomby i nieco żywności, czy ubrań dla kraju tak dużego jak Polska, byłoby praktycznie niezauważalne (szczególnie jeśli wykorzystamy to, co się marnuje w gigantycznych ilościach). Mogliby tę akcję organizować ludzie, którzy pracują z dobrego serca, bez opłacania ich dodatkowo (są tacy). Gdyby jakąś akcję pomocy humanitarnej w Polsce w ogóle rozruszano (początkowo w intencji pomocy uchodźcom), to zapewne też pokłosiem owej akcji byłoby lepsze zorganizowanie pomocy w ogóle, a więc skorzystaliby na tym także rodacy.
Byłoby z tego DOBRO, byłoby wypełnienie Jezusowej przestrogi "byłem przybyszem a nie przyjęliście mnie" względem potępionych, którzy właśnie tak myślą, iż przybyszów przyjmować nie powinni. I nieprawdą jest, że nie mogą przyjąć, bo ilość marnotrawstwa w naszym kraju, poziom przeznaczania środków na czcze rozrywki, zabawę czasem w wielkiej ilości jest znaczny. Drobny ułamek tych środków byłby w stanie pomoc nawet milionom. Ale jak się nie chce, to się nie pomaga. BO SIĘ NIE CHCE, bo się woli czuć niechęć do ludzi, dzielić ich na lepszych i gorszych, aby siebie móc postrzegać jako uprzywilejowanych, wywyższonych. To ostatnie - ta potrzeba wywyższenia siebie, a poniżania innych - jest de facto głównym motorem psychologicznym postawy nie pomagania.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 2940
Przeczytał: 102 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 21:48, 11 Sty 2021    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:

Przykro mi, ale wiele środowisk w Polsce, a już w szczególności środowiska narodowe głoszą hasła dokładnie sprzeczne z tm, co rzeczony ksiądz w omawianym wywiadzie napisał. Były bardzo silne głosy, aby po prostu nie pomagać, nie przyjmować nikogo, bo to obcy.

Nieprawda, środowiska narodowe, prawicowe od początku były za tym, żeby pomagać uchodźcom z głową, czyli przede wszystkim na miejscu.

Poniżej cytuję obszerny fragment wywiadu z mieszkającym w Polsce Syryjczykiem, działaczem społecznym o nazwisku Eskan Darwich:

Cytat:
Co my Europejczycy możemy zrobić dla Syryjczyków, którzy szukają schronienia w Europie?
Należy rozwiązać problem tam, gdzie on jest. Najlepszą formą pomocy dla Syryjczyków jest zakończenie konfliktu, który doprowadził do tragedii narodu Syryjczyków. Najlepszą rzeczą, jaką Europa może robić dla uchodźców, to wymusić na tych państwach, żeby przestali rozgrywać swoją wojenkę.

Konflikt w Syrii zaczął się w roku 2011. Wszystko zaczęło się od rewolucji arabskich. Czy można powiedzieć, że wtedy zabrało tej najbardziej potrzebnej pomocy, szczególnie jeśli chodzi o Europę. A jeśli chodzi o przyjmowanie uchodźców, czy znajdą oni w Europie to lepsze życie, pomoc? Jak można im pomóc? To jest teraz katastrofa humanitarna.
Uważam, że Polacy są zdolni do pomocy. Jeżeli ktoś puka do naszego domu i szuka faktycznej pomocy, to naprawdę Polacy pomagają, natomiast pomagają z głową. I to jest ten atut Polaków, że oni odróżniają potrzebujących od tych, którzy uważają, że są w potrzebie. Uważam, że należałoby, aby Europa wysyłała swoich przedstawicieli do Syrii i żeby tam ocenili, jakie są potrzeby humanitarne dla tych ludzi, żeby stwarzać warunki życiowe dla tych ludzi tam na miejscu, żeby nie musieli emigrować, ponieważ emigracja Syryjczyków z terenów objętych wojną to też jest realizacja polityki Państwa Islamskiego, która dąży do tego, żeby wszyscy przeciwnicy Państwa Islamskiego uciekli do Europy, żeby ten teren był pusty dla ich działań, żeby rozszerzali swoje wpływy, ideologie na północ do granicy europejskiej. To jest niebezpieczne.

Należy odróżnić uchodźcę od "uchodźcy". Są osoby, które chcą poprawić swój byt ekonomiczny, a są tacy, którzy faktycznie uciekają przed wojną. Jeśli uchodźcy/imigranci są przy granicach, państwo powinno weryfikować, kto rzeczywiście potrzebuje pomocy. Jeśli ci ludzie faktycznie potrzebują pomocy, to owszem, takich ludzi możemy przyjmować i stawiać im twarde warunki, które obowiązują w każdej kulturze. Jeśli idziemy do kogoś w gości, to powinniśmy szanować jego dom. Nie ważne jaki ten dom jest, jakie ma zasady, nie możemy narzekać, że ma za gorzką kawę czy za słodką herbatę. Dlatego nie obawiajmy przedstawić się tym ludziom warunków kulturowych i prawnych obowiązujących w Polsce. Trzeba jasno powiedzieć, że to jest kraj katolicki. Jeśli chcecie u nas zamieszkać, musicie się dostosować do naszego systemu wartości, naszego prawa.

Często jest tak, że ci ludzie niszczą swoje dokumenty, żeby utrudnić tę weryfikację. Nie wszyscy z nich pochodzą z Syrii. Jak sobie z tym radzić?
Polskie służby powinny skorzystać z pomocy tych osób, które asymilowały się w Polsce od wielu lat, z ich wiedzy i doświadczenia. Takie osoby potrafią odróżnić kto skąd pochodzi na podstawie dialektu, przeprowadzenia rozmowy. Jest masa osób z Egiptu, Maroko, Tunezji, Indii, Afganistanu, które podszywają się pod uchodźców

Kto jest największym wrogiem Syryjczyków?
Państwo Islamskie, nie tylko dla Syryjczyków, ale także dla Europy. I to jest jeden z powodów, dla których należy pomagać im tam na miejscu. Bo na czym polega terroryzm Państwa Islamskiego? Na mordowaniu wszystkich, którzy się z nimi nie zgadzają, czy to są muzułmanie, czy to są chrześcijanie, czy niewierzący. Chodzi im o to, żeby ludzie, którzy się z nimi nie zgadzają uciekli na Zachód, żeby Państwo Islamskie się rozszerzało. To spowoduje z czasem likwidację zapory bezpieczeństwa między Europą a Państwem Islamskim, co doprowadzi do bezpośredniego zderzenia z Zachodem. I powiem szczerze, w tym starciu, Europa, Zachód nie jest w stanie wygrać z terroryzmem islamskim, ponieważ oni chcą umierać, a my chcemy żyć. To nie jest symetryczna walka, mają przewagę psychologiczną. Drugą kwestią jest piąta kolumna, która czeka w Europie.

Czy wśród tych osób, które już przybyły do Europy mogą być terroryści?
Jestem przekonany, że terroryści z Państwa Islamskiego wykorzystują wszystkie drogi, możliwości, żeby dostać się do Europy, żeby przeprowadzić tutaj zamachy terrorystyczne w państwach zachodnich. Poza tym ja uważam, że Państwo Islamskie istnieje w Europie. Prosty przykład. Kiedy Kurdowie protestowali w Niemczech przeciwko państwu islamskiemu, to wyszła grupa radykalnych muzułmanów z flagami Państwa Islamskiego i zaczęli bić Kurdów, a policja nawet próbowała chronić tych ludzi z Państwa Islamskiego. W sposób legalny używają flagi Państwa Islamskiego tu w Europie. Wykorzystują naszą naiwność.

No właśnie. Czy Europa jest naiwna? Co Europa powinna zmienić w swoim postępowaniu, w swojej polityce, żeby nie tylko pomóc Syryjczykom zakończyć konflikt, ale także tak, aby wygrać z Państwem Islamskim?
Umówmy się, Państwo Islamskie musi przestać istnieć, żeby pokój nastał nie tylko w rejonie Bliskiego Wschodu, ale również w Europie.
Po pierwsze, należałoby - i to jest bardzo ważne - nie wrzucać wszystkich muzułmanów do jednego worka. Nie wszyscy muzułmanie to terroryści. To trzeba powiedzieć głośno i jasno, ponieważ to ci umiarkowani, nieradykalni muzułmanie mogą sobie poradzić z tym państwem islamskim. Trzeba im pomóc, żeby ta część islamu, ta nieradykalna wygrała z tą radykalną. Trzeba tej nieradykalnej części dać do zrozumienia, że jesteśmy z nimi, żeby zwalczać Państwo Islamskie. Podam taki przykład. Na tę chwilę część mojej rodziny walczy z Państwem Islamskim. Oni się nie boją walczyć, oni są gotowi na wszystko. Natomiast brakuje im środków do życia, żeby rodzina, dzieci mieli z czego żyć. I tu jest klucz, żeby przeznaczyć środki materialne dla tych ludzi tam na miejscu, którzy również w naszym (Zachodu, Polski) imieniu walczą z Państwem Islamskim, żeby mogli tam stawiać czoło, a nie uciekać. Trzecia rzecz. Należy naciskać na Turcję.

Turcja jest głównym graczem?
Tak. Proszę zwrócić uwagę, czemu fala imigrantów zdarzyła się raptem 2 miesiące temu, a ten konflikt trwa od czterech lat, niemal 2 miliony Syryjczyków, uchodźców mieszka w Turcji. Dlaczego ten problem pojawił się teraz? Rząd turecki użył uchodźców jako karty przetargowej z Unią Europejską, żeby wymusić na UE pomoc finansową (za chwilę będą płynąć do Turcji miliardy euro, żeby pomóc uchodźcom), a druga karta przetargowa to dać do zrozumienia państwom europejskim, że jeżeli wy będziecie pomagać Kurdom, oddziałom kurdyjskim (de facto jedyne oddziały, które walczą z państwem islamskim i które sobie poradziły), to my otwieramy granice dla uchodźców, żeby zalewali Europę.

Europa Zachodnia hodowała po pretekstem tolerancji, którą nazywam pseudotolerancją, na własnej piersi terroryzm, za własne podatki. Kiedy imam w Jordanii dostaje za swoje poglądy, za to, że nawołuje do dżihadu, do nienawiści do innych religii, narodów, karę śmierci i on ucieka do Wielkiej Brytanii czy do Francji i tam w Wielkiej Brytanii dostaje azyl, meczet, socjal, wypłatę, żeby wygłaszał jeszcze te swoje chore poglądy, to nie jest to tolerancja, to jest głupota

Czy można powiedzieć, że polityka mulikulti w Europie się zupełnie nie sprawdziła?
Ja uważam, ze trzeba być ostrożnym w tej sprawie. Jeżeli przyjeżdżają do Europy, należy ich asymilować, nie skupiać w jednym miejscu, nie stwarzać getta, ponieważ prędzej czy później dojdzie do tragedii. I jeszcze jedna rzecz, na to powinna być dyrektywa europejska, należy zakazać ideologii dżihadu jako szkodliwej dla całego świata tak jak w konstytucjach poszczególnych państw zostało zakazane głoszenie ideologii faszystowskiej. Każdego kto takie poglądy głosi, należałoby wydalić z Europy do jego macierzystego kraju lub zgodnie z prawem aresztować go i wsadzić do więzienia.

źródło:
https://www.youtube.com/watch?v=xsilOtckOHk

Środowiska narodowe/prawicowe praktycznie mówiły dokładnie to samo, co radził ten Syryjczyk.

Ordo caritatis w pigułce, chrześcijaństwo uprawiane z głową.

A do czego doprowadziło pluszowe chrześcijaństwo kierujące się samymi emocjami, naiwnością, które popiera Michał Dyszyński, wszyscy byliśmy i jesteśmy świadkami.


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Pon 21:53, 11 Sty 2021, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18598
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 22:41, 11 Sty 2021    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Michał Dyszyński napisał:

Przykro mi, ale wiele środowisk w Polsce, a już w szczególności środowiska narodowe głoszą hasła dokładnie sprzeczne z tm, co rzeczony ksiądz w omawianym wywiadzie napisał. Były bardzo silne głosy, aby po prostu nie pomagać, nie przyjmować nikogo, bo to obcy.

Nieprawda, środowiska narodowe, prawicowe od początku były za tym, żeby pomagać uchodźcom z głową, czyli przede wszystkim na miejscu.

W sytuacji, gdy ludzie już potracili domy, gdy żadne organizacje międzynarodowe, czy inne nie mogły wejść na tereny ogarnięte wojną, skąd po prostu można tylko uciekać, stwierdzenie "pomagajmy na miejscu" brzmi wyłącznie jak wykręt. Akurat była sytuacja taka, że na miejscu nie mieliśmy szansy pomóc. Z resztą ludzie ze środowisk prawicowych jakoś nie zgłaszali gremialnie akcesu, aby jechać do Syrii i odbudowywać ludziom domy w huku spadających bomb... (o co nawet nie mam pretensji, bo to byłoby głupie, lecz po prostu nie wolno jest w takiej sytuacji dawać światłych rad w stylu "pomagajmy na miejscu").
Tu oczywiście osobną kwestią jest, czy polityka kanclerz Merkel nie była za bardzo "na hurrra", krótkowzroczna, pewnie też popełniono przy niej niejeden błąd (w szczególności zachęcając do przyjazdu nie tylko uchodźców, ale najróżniejszych imigrantów ekonomicznych). Co by jednak nie rzec, środowiska prawicowe raczej stały na stanowisku "ani jednego uchodźcy", niż choćby trochę pomóc tym najbardziej poszkodowanym. Nawet syryjskie dzieci były przez niektóre z tych środowisk traktowane jako terroryści.

Co do uwag Syryjczyka...
Oczywiście są one jakoś tam słuszne. Tego rodzaju katastrofy humanitarne, jakie wiążą się z wojną, uchodźstwem, masowymi migracjami to nie tylko problem uratowania biednych, ale dobrych i uczciwych ludzi. Wszędzie na świecie są jednostki zdeprawowane, wrogie. Więc stawianie sytuacji na zasadzie: patrzcie tam są też niebezpieczni ludzie, to niesie też zagrożenia i robienie jakiegoś wielkiego odkrycia z tego, że tak jest, udawanie że ktoś przyjmujący był taki głupi, iż sobie naiwnie wyobrażał, że sami dobrzy ludzie do niego przyjadą, to jest zwyczajnie próba manipulacji.
POMAGA SIĘ POMIMO NIEBEZPIECZEŃSTW I ZAGROŻEŃ. Bardzo rzadko pomaganie komuś jest korzystne, albo nawet neutralne.
Stawianie sprawy na zasadzie "nie pomagamy, bo możemy na tym stracić" jest zwyczajnie nieludzkie, a na pewno niechrześcijańskie. Pomaga się, nie dlatego, że jest to dla pomagającego korzystne (czasem ostatecznie robi się to korzystne, ale raczej nie ma co na to liczyć), ale dlatego, że jesteśmy ludźmi, że mamy serca, że chcemy aby na świecie było mniej cierpienia. I nawet jesteśmy zdolni ponieść ryzyko, zainwestować, wyrzec się czegoś. To jest pomaganie.
Środowiska prawicowe stworzyły narrację w ramach której o pomaganiu miałyby zadecydować nasze korzyści, albo przynajmniej brak strat. Oczywiście tę narrację można wprowadzić, nawet się przy niej upierać, a do tego nie powiem, iż jest ona nielogiczna. Jest jak najbardziej logiczna, zdroworozsądkowa z punktu widzenia ekonomii i prawa korzyści.
Środowiska prawicowe równo olały LUDZKI, ZWIĄZANY Z OBOWIĄZKIEM bycia kimś więcej, niż tym szukającym dla siebie korzyści aspekt sprawy. Ale co tu będę gadał o ludzkim aspekcie sprawy...
Przecież to będzie nic innego, tylko "lewactwo".
Prawicowiec nie jest od pomagania, tylko lania wrogów w mordę i zwyciężania...
Mogą jednak też nadejść czasy, w których to nasi wspaniali prawicowcy będą potrzebowali ratunku, wsparcia. Może nastąpi kataklizm, może wojna. Rozumiem, że jak taki prawicowiec polski zapuka kiedyś do domu może gdzieś w Afryce, może w innej części świata, bo akurat na jego terenie jest już tylko pustynia atomowa i zniszczenie, to nie będzie miał pretensji, gdy usłyszy "jesteś niebezpieczny, nie dajesz mi żadnych korzyści, a jedynie kłopot, Spierdalaj!". To nasz prawicowiec powinien zrozumieć, bo byłoby według jego prawa, według tego, co sam uznaje. Więc niech sobie prawicowiec polski wtedy wróci albo na tę atomową pustynię, albo gdzie po drodze utopi się w morzu. Wedle tego, co sam głosił.
Czytałem o przepowiedni jakiegoś jasnowidza, że ma nastąpić wojna w Europie, po której większość Europy nie będzie się nadawała do zamieszkania. W ramach owej przepowiedni mieszkańcy Europy będą próbowali szukać schronienia w krajach głównie afrykańskich. Ale tam spotka ich to dokładnie, co oni dali potrzebującym u siebie. Może Niemców to jeszcze wtedy ktoś by przyjął. Polaków nie byłoby powodu...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 2940
Przeczytał: 102 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 15:14, 12 Sty 2021    Temat postu:

MD napisał:
W sytuacji, gdy ludzie już potracili domy, gdy żadne organizacje międzynarodowe, czy inne nie mogły wejść na tereny ogarnięte wojną, skąd po prostu można tylko uciekać, stwierdzenie "pomagajmy na miejscu" brzmi wyłącznie jak wykręt. Akurat była sytuacja taka, że na miejscu nie mieliśmy szansy pomóc. Z resztą ludzie ze środowisk prawicowych jakoś nie zgłaszali gremialnie akcesu, aby jechać do Syrii i odbudowywać ludziom domy w huku spadających bomb... (o co nawet nie mam pretensji, bo to byłoby głupie, lecz po prostu nie wolno jest w takiej sytuacji dawać światłych rad w stylu "pomagajmy na miejscu").

A na jakiej podstawie stwierdzasz, że nie było innego wyjścia? W TVN-ie tak mówili?

[link widoczny dla zalogowanych]
Cytat:
Pod koniec lutego spędziłem kilka dni w libańskiej prowincji Akkar, gdzie co trzeci mieszkaniec jest syryjskim uchodźcą. Teraz już wiem, że polski rząd może pomóc ofiarom wojny w Syrii sześć razy skuteczniej niż Niemcy czy inni w Europie - i to bez przyjmowania ich u siebie. Odpowiedź brzmi: Polska Strefa Humanitarna. Tam, na miejscu, tworzy ją polska fundacja. Ale potrzebuje pomocy.
(...)
Polska Strefa Humanitarna, bo tak PCPM nazwało obszar, na którym działa, jest dla uchodźców zbawieniem. Po pierwsze, dzięki programowi “cash for rent” dostają godne warunki mieszkaniowe. Po drugie, agencje ONZ dostarczają im elektroniczne talony żywnościowe, które umożliwiają zakup artykułów spożywczych w lokalnych sklepach, wykorzystując przyznany kredyt. To niezbędne minimum, które pozwala stanąć na nogi.
W Akkar widziałem, że działania w ramach Polskiej Strefy Humanitarnej odnoszą skutek. Odwiedziliśmy np. kilkunastoosobową rodzinę, która korzystała z pomocy PCPM-u, ale już jej nie potrzebuje, bo jeden z synów założył warsztat samochodowy. Ten pozytywny przykład może służyć za wzór tego, jak może wyglądać skuteczna pomoc humanitarna. A takiej pomocy udzielają właśnie Polacy.
Co działania polskiej fundacji w Libanie mają wspólnego z toczącą się w Europie dyskusją o migrantach? Bardzo wiele. PCPM pokazuje, że warto rozwiązywać problemy u ich źródła. Nie tylko dlatego, że w ten sposób trzymamy uchodźczy “gorący kartofel” z dala od naszych granic. Kluczowym argumentem są tutaj koszty.
- Kwota pomocy dla jednego uchodźcy przybywającego do Polski to ok. 15 tys. zł. Jest to suma kosztów i pomocy socjalnej otrzymywanej przez każdą z osób przez 1,5 roku. Środki na przyjęcie 7000 uchodźców w Polsce wystarczyłyby, by przez ten sam okres 18 miesięcy zapewnić kompleksową pomoc humanitarną dla 35 tysięcy uchodźców na Bliskim Wschodzie. To pięć razy większa pomoc niż ta, którą przekazalibyśmy w kraju - przekonuje w rozmowie z naTemat Wojciech Wilk, szef Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej.
(...)
Inny argument, który powinien nas interesować, to wola samych zainteresowanych. To, co zaskoczyło mnie w rozmowach z syryjskimi uchodźcami w Libanie, to ich niechęć do opuszczenia kraju, wyjazdu do Europy. - Do Europy jadą ci, którzy mają majątek, znają język. My nie mamy nic - powiedziała mi jedna z kobiet mieszkających w garażu w Kubajacie.
I tak jest rzeczywiście. Uchodźcy w Akkar w większości nie chcą się stamtąd ruszać. Są blisko domu, funkcjonują w znanych sobie warunkach społeczno-kulturowych i tak chcą przeczekać wojnę w nadziei na powrót. Zapewnienie im pomocy na miejscu to najlepszy pomysł na to, jak osłabić paliwo napędzające kryzys uchodźczy w Europie.

Cytat:

Co by jednak nie rzec, środowiska prawicowe raczej stały na stanowisku "ani jednego uchodźcy", niż choćby trochę pomóc tym najbardziej poszkodowanym. Nawet syryjskie dzieci były przez niektóre z tych środowisk traktowane jako terroryści.

A wiesz o tym, że dzieci są wykorzystywane przez terrorystów, przez radykalnych muzułamanów, czy w "Gazecie Wyborczej" o tym nie napisali? To jest właśnie logika lewaka: "Biedne dzieciątko pozbawione opieki, natychmiast je przyjmijmy!" I cwaniacy właśnie taką naiwność wykorzystują. W takich kwestiach trzeba być ostrożnym, a więc nie wykluczać dogmatycznie, że dziecko może stanowić niebezpieczeństwo. Może.
Cytat:

Co do uwag Syryjczyka...
Oczywiście są one jakoś tam słuszne. Tego rodzaju katastrofy humanitarne, jakie wiążą się z wojną, uchodźstwem, masowymi migracjami to nie tylko problem uratowania biednych, ale dobrych i uczciwych ludzi. Wszędzie na świecie są jednostki zdeprawowane, wrogie. Więc stawianie sytuacji na zasadzie: patrzcie tam są też niebezpieczni ludzie, to niesie też zagrożenia i robienie jakiegoś wielkiego odkrycia z tego, że tak jest, udawanie że ktoś przyjmujący był taki głupi, iż sobie naiwnie wyobrażał, że sami dobrzy ludzie do niego przyjadą, to jest zwyczajnie próba manipulacji.
POMAGA SIĘ POMIMO NIEBEZPIECZEŃSTW I ZAGROŻEŃ. Bardzo rzadko pomaganie komuś jest korzystne, albo nawet neutralne.
Stawianie sprawy na zasadzie "nie pomagamy, bo możemy na tym stracić" jest zwyczajnie nieludzkie, a na pewno niechrześcijańskie. Pomaga się, nie dlatego, że jest to dla pomagającego korzystne (czasem ostatecznie robi się to korzystne, ale raczej nie ma co na to liczyć), ale dlatego, że jesteśmy ludźmi, że mamy serca, że chcemy aby na świecie było mniej cierpienia. I nawet jesteśmy zdolni ponieść ryzyko, zainwestować, wyrzec się czegoś. To jest pomaganie.

Czyli "welcome home refugees" i niech się dzieje co chce, jakoś to będzie. To nic, że na terenie państwa będą rekrutowani bojownicy Państwa Islamskiego, to nic, że raz na jakiś czas będą zamachy i idące za tym kontrole, monitoringi, inwigilacja, wieczny strach o życie, to nic, że w meczetach będą nawoływać do dżihadu, to nic, że Polki będą gwałcone przez imigrantów, którzy nie znają pojęcia gwałtu, to nic, że w ostatecznym rozrachunku wszyscy na tym stracą, i Polacy i Syryjczycy, bo władzę nad światem przejmą bandziory.

Jakżeś Dyszyński wyliczył ten bilans zysków i strat, że Ci wyszło, że wskutek lewackiej polityki na świecie będzie mniej cierpienia? Chyba tak, że ostatecznie nas wszystkich wysadzą w powietrze i osiągniemy nirwanę :rotfl:
Cytat:

Środowiska prawicowe stworzyły narrację w ramach której o pomaganiu miałyby zadecydować nasze korzyści, albo przynajmniej brak strat. Oczywiście tę narrację można wprowadzić, nawet się przy niej upierać, a do tego nie powiem, iż jest ona nielogiczna. Jest jak najbardziej logiczna, zdroworozsądkowa z punktu widzenia ekonomii i prawa korzyści.
Środowiska prawicowe równo olały LUDZKI, ZWIĄZANY Z OBOWIĄZKIEM bycia kimś więcej, niż tym szukającym dla siebie korzyści aspekt sprawy. Ale co tu będę gadał o ludzkim aspekcie sprawy...
Przecież to będzie nic innego, tylko "lewactwo".
Prawicowiec nie jest od pomagania, tylko lania wrogów w mordę i zwyciężania...

Środowiska prawicowe kierują się nie tylko sercem, ale też rozumem. Środowiska lewicowe zapomniały o tym aspekcie rozumności, dlatego reagują jak psy Pawłowa. Są homo, ale już nie sapiens.

W rzeczywistości jest tak, że logika idzie w parze ze zdrowo rozumianym miłosierdziem. Tam natomiast gdzie logika zostaje porzucona, mamy do czynienia z tworzeniem piekła dobrymi intencjami wybrukowanego.


Taki ciekawy artykuł przeczytałam ostatnio, który ładnie pokazuje czym jest lewackie wypaczenie chrześcijaństwa i miłości:
[link widoczny dla zalogowanych]
Cytat:

Mówisz mi, że mam kochać, że miłość, że przykazanie miłości jest najważniejsze. Mówisz mi to na homiliach, mówisz we vlogach duszpasterzy, mówisz w listach biskupów, mówisz na spotkaniach wspólnot i w konfesjonałach. Ale ja Cię nie rozumiem. Bo nie mówisz mi, co to miłość i jak się miłuje. Operujesz nazwami własnymi, dla mnie „miłość” to w Twoich ustach dźwięk bez treści, bo Ty mu tej treści nie nadajesz i nadać jej nie chcesz. Boisz się powiedzieć mi, co konkretnie oznacza miłość, bo miłość jest trudna, a ja chcę – za Światem – mieć łatwo.

Mówisz więc tak, bym nie zrozumiał. Jeśli nie zrozumiem, to nie ma obawy, że spytam: „trudna jest ta mowa, któż może tego słuchać?”. Nie chcesz tego pytania usłyszeć, nie chcesz mojego sprzeciwu. Nie chcesz mówić z życia wziętymi przykładami, bo nie chcesz, by Świat Cię znienawidził. Zapomniałeś, że sługa nie jest większy od swego Pana i skoro Jego prześladowali to i Ciebie prześladować będą? Wolisz mówić tak abstrakcyjnie, by każdy zrozumiał po swojemu? Ale ja nie rozumiem po swojemu. Ja rozumiem tak, jak mi ktoś wytłumaczy. Skoro nie tłumaczysz Ty, to tłumaczy mi Świat. Ten sam, który Cię nienawidzi.

Świat mi mówi, że to ja jestem najważniejszy. Mówi, że miłość to motylki w brzuchu i bezwarunkowe poklepywanie po plecach. Zatem skoro miłość jest najważniejsza, to uważam, że kocham moją żonę, póki czuję do niej emocjonalną sympatię. Kiedy te emocje mijają, żądam rozwodu, tłumacząc to faktem, że nie kocham już żony, kocham teraz inną, bo gdy to o niej myślę, czuję motylki w brzuchu. A miłość jest najważniejsza, sam mówiłeś.
(...)

Gdy będę musiał opowiedzieć się za wolnym wyborem do zabijania dzieci lub za prawem każdego człowieka do życia. Gdy będę musiał się opowiedzieć, czy deprawatorzy w szkołach mogą wpajać chłopcom, że mogą być dziewczynkami, jeśli tylko chcą. Wybiorę wolność i miłość lub „wolność” i „miłość” zależnie od tego, czy Ty mnie nauczyłeś, czym one są, czy w imię Świętego Spokoju zaniechałeś tego, oddając moje sumienie do uformowania Światu. A wtedy nie będę widział sprzeczności w pójściu w maseczce Strajku Kobiet do Komunii. I będę w szoku, gdy Jej nie otrzymam, przecież piorun to „miłość”, a Ty mi mówiłeś, że jest ona najważniejsza. I wtedy i tak się zbuntuję. I gdy wybiorę „wolność” i „miłość” według Świata, to prawdziwą wolność i miłość nazwę zniewoleniem i nienawiścią.


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Wto 15:17, 12 Sty 2021, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 10714
Przeczytał: 105 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 16:41, 12 Sty 2021    Temat postu:

Co do lewicy to:
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18598
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:50, 12 Sty 2021    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
MD napisał:
W sytuacji, gdy ludzie już potracili domy, gdy żadne organizacje międzynarodowe, czy inne nie mogły wejść na tereny ogarnięte wojną, skąd po prostu można tylko uciekać, stwierdzenie "pomagajmy na miejscu" brzmi wyłącznie jak wykręt. Akurat była sytuacja taka, że na miejscu nie mieliśmy szansy pomóc. Z resztą ludzie ze środowisk prawicowych jakoś nie zgłaszali gremialnie akcesu, aby jechać do Syrii i odbudowywać ludziom domy w huku spadających bomb... (o co nawet nie mam pretensji, bo to byłoby głupie, lecz po prostu nie wolno jest w takiej sytuacji dawać światłych rad w stylu "pomagajmy na miejscu").

A na jakiej podstawie stwierdzasz, że nie było innego wyjścia? W TVN-ie tak mówili?

TVN-u dawno nie oglądałem, więc nie wiem. Ale pewnie zgodnie z logiką plemienności, do której tutaj wyraźnie pijesz, czyli zapewne do tej, która do Ciebie przemawia, powinienem mieć takie zdanie, jak moim kamraci. Ani nie wzoruję się na TVN-ie, ani na GW, ani też TVPinfo, ani na Republice, ani na kimkolwiek. Dla mnie oni wszyscy są siebie warci - prawie idealnie są na równym poziomie w kłamaniu, w udawaniu, że świat jest tylko i wyłącznie takim, jakim oni chcieli by go postrzegać. Ja akurat jestem tutaj (w aspekcie szukania argumentów filozoficznych, czy etycznych) sam. I tak ma być. Zgadzam się z tym, co nieraz mówią buddyści: jeśli spotkałeś swojego Buddę, zabij go!
Jestem nie tylko wynarodowiony, ale wylewicowany, wykosmopolityzowany. Nawet sam względem siebie mam nieustanne "ale" i "to nie tak". Może nawet względem samego siebie jestem przeciwnikiem największym. Dlatego też przeciwnik zewnętrzny miałby trudność w zaskoczeniu mnie - sam już siebie zdążyłem zaatakować na tyle sposobów, iż niewielu jest w stanie znaleźć nowy.

Co prawda tę prawdziwą wojnę znam głównie z filmów, książek, relacji bliskich osób, ewentualnie z doniesień agencyjnych, ale nie zamierzam teraz udawać, iż to nic takiego, że to się nie dzieje (w domyśle, czyli nie muszę się poczuwać, do niczego pomagać i fajnie jest). Oczywiście zawsze jakaś tam wątpliwość będzie, może komuś w tej wojnie jest akurat bardzo źle, na co się powołają środowiska o nieczułych sercach, a nawet wyciągną to jako jakiś ostateczny argument.
Nie ma prawie zagadnienia bez wątpliwości. Zatem zawsze można się na nie powołać, a zatem też nie ma takiego sporu, w którym tym powołaniem się nie wykaże się swojej racji.
Jeśli Ty swoim zdrowym rozsądkiem (który jak wiem jednak cenisz) nie jesteś w stanie rozpoznać, że w zbombardowanych miastach będzie mnóstwo ludności wymagającej pomocy, jeśli ten Twój rozsądek podstawi Ci tu "jest tu jakaś wątpliwość, czyli nie wiadomo, pewnie da się to jakoś inaczej, ale tamci głupcy tego nie próbowali, czyli nie widać powodu aby pomagać uchodźcom", to ja argumentów lepszych Ci już nie przedstawię.
Jest taki poziom upierania się, taka determinacja w obronie swoich racji, której żaden argument nie przemoże. Jest taki poziom lojalności wobec swoich kamratów maści wszelakiej, przy której samodzielne myślenie zanika, a człowiek staje się tylko marionetką w rękach manipulujących nimi demagogów. Ja bardzo często stawiam sobie przed oczy hitleryzm. Prawie codziennie. Ale nie po to, aby dowodzić sobie, jak to ja rzekomo lepszy jestem, że jednak Żydów nie morduję, lecz właśnie stawiam sobie przed oczy sytuację Niemca z tamtych czasów, starając się zrozumieć to z czym się mentalnie zetknął:
- z pewnym siebie przywódcą
- z mamieniem wielkością, graniem na pragnieniu dominacji, na pysze
- z drugiej strony z terrorem, lękiem, co słabych skłania do wycofania własnego zdania, do ulegania z przekonywaniem samego siebie, że to rzekomo tak ma być, że sumienie i ludzkie są niczym wobec tej przemożnej dominacji i terroru
- z posiadaniem grupy mocnych swoich - takich zjednoczonych wspólną ideą, takich zdeterminowanych i lojalnych, takich jak ja, takich z jakimi chciałbym iść, zwyciężać, wykazywać swoją wyższość
- z zalewem propagandy o mnie, moim narodzi ueber alles! Narodem panów, tym narodem który ma prawo sięgać po swoje nawet tam, gdzie jest cudza krzywda. Bo kogo miałaby obchodzić krzywda takich mało ważnych ludzi, jak nie tych z narodu panów?...
Gdy sobie to stawiam przed oczy, to zalewa mnie takie obrzydzenie do samego siebie, który miałby takiej propagandzie (wymyślonej nie przez geniusza, tylko prostego kaprala, malarza!), co wykazuje tylko moją słabość (choć właśnie maskowaną za pomocą wezwania do potęgi, do zwyciężania), że mam ochotę przekreślić siebie absolutnie w każdej postaci uległości złym ludziom, manipulatorom, a szczególnie tym, którzy grają na moim pragnieniu mocy i dominacji.
Myślę, że tego nie zrozumiesz. Nie zrozumiesz mojego niemal fizycznego wstrętu do tego, co kłamstwem, manipulacją, ale przede wszystkim wzywaniem do wywyższania się, pysznienia, poniżania innych próbuje zdewastować człowieczeństwo we mnie. Człowieczeństwo, czyli bycie człowiekiem czującym, o szczerym sercu, uczciwości sumienia, a nie oddanym jakimś swojakom, którzy zrobią z moich uczuć to, co ze chcą, a ja im jeszcze podziękuję.
W ostatniej odsłonie orwellowskego Rok 1984 jest moment, kiedy kompletnie zniszczony, splugawiony w człowieczeństwie bohater czuje że pokochał miłością absolutnej podległości i wyrzeczenia się własnej indywidualności swojego ciemiężyciela - wielkiego brata. Tak po prostu oddał wszystko, nawet to co normalnie byłoby zarezerwowane dla dobra, dla tego co wybrane - najpiękniejsze uczucie, miłość. Splugawienie totalne człowieczeństwa. O ileż lepiej byłoby się nigdy nie narodzić, niż w ten sposób dać się zniszczyć... :cry:
Sorry, ale mam wrażenie, że tego (przynajmniej teraz) nie zrozumiesz, bo masz umysłowość bardziej plemienną, bo pragnienie posiadania swoich będzie Ci wyznaczało rozpoznania, oceny, wszelka prawdę. Może za ileś lat, gdy cię po raz któryś zdradzą ci, którym tak absolutnie zawierzyłaś, gdy dotrze do Ciebie to, jak dałaś się wmanewrować w wybory, działania, które Cię brudzą do samego spodu, to może zrozumiesz, że zaufałaś na próżno. Teraz ufaj, broń swoich, wyrzekaj się swojej niezależności w imię lojalności z tymi co takimi silnymi i zdecydowanymi względem Ciebie się odmalowali...
Tacy fajni i mocni są, tacy są zdecydowani i męscy...
Dla mnie są tylko pozerami, którzy lansują się na twardzieli, bo tego chcą od nich instynkty. Są na poziomie zwierząt, które nie są w stanie zbudować modeli rozumowania, jakie pozwoliłyby oceniać samego siebie, wątpić, szukać, a potem te wątpliwości rozwiewać mocą umysłu i uczciwości rozpoznań. Owszem, nawet mogą być do pewnego stopnia odważni, okazują zdecydowanie i determinację, ale ta determinacja nie została przez nich zrozumiana, ona nie jest ich, tylko jest z genów, jakie dostali. Oni nigdy się nie stali naprawdę, ich nie ma. Jest - zamiast nich, czyli ludzi - zwierzęcość i geny. Niektórym to wystarczy, bo taka zwierzęcość bywa uwodzicielska i przyjemna. Ale na krótką metę...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 2940
Przeczytał: 102 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 19:11, 12 Sty 2021    Temat postu:

Napisałeś długi elaborat o sobie, swoich emocjach, uczuciach, wyobrażeniach, niepokojach, a gdzie coś merytorycznie, na temat?

Ja, jako przedstawicielka rzekomo tej zwierzęcej, instynktownej, plemiennej części społeczeństwa, powołałam się na jakieś źródła, jakieś fakty, podałam jakieś argumenty, a Ty? Gdzie się podziewają te Twoje modele rozumowania? Gdzie rozsądek? Gdzie rozważanie alternatyw? Gdzie argumenty?

Jedynym źródłem, na jakie potrafisz się powołać, okazuje się jest nawet nie TVN, a ... bujna wyobraźnia i emocje.

W innym temacie napisałeś coś takiego:
Cytat:
Jestem przedstawicielem nauk ścisłych - w końcu fizyk. Szukam w życiu raczej tego, co obiektywizowalne, konkretne, drażni mnie nieraz pewna forma humanistycznego rozmamłania, polegającego na nadawaniu "zbytniej" wagi emocjom, mniemaniom, przekonaniom. Przemawia do mnie to, co obiektywizowalne materialnie, przemawia do mnie to, jak wiedzę buduje nauka. Powiedziałbym, że gdy ateiści, scjentyści wypisują różne swoje postulaty na temat tego, jak to liczy się to co weryfikowalne, jak to trzeba mieć dowody, wiedza powinna brać się z doświadczenia, to nawet współgra to z istotnymi "strunami", jakie utworzyły się we mnie.

http://www.sfinia.fora.pl/apologia-kontra-krytyka-teizmu,5/wiara-a-wnioskowanie-indukcyjne,18193.html#571789

Jak się ma ta deklaracja powyżej do tego, co prezentujesz w tej dyskusji ze mną? I czy zastanawiałeś się, skąd u Ciebie to nieustanne powtarzanie "jestem fizykiem", "mam ściślackie wykształcenie", "mam umysł ścisły", "nie kieruję się emocjami, tylko rozumem"? Znasz powiedzenie - krowa, która dużo muczy, mało mleka daje?

Na moje oko, Ty za pomocą tych deklaracji próbujesz wyprzeć to, ze jesteś całkowitym przeciwieństwem tego Michała Dyszyńskiego, za którego się podajesz. I nie tylko ja to zauważyłam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18598
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:26, 12 Sty 2021    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Napisałeś długi elaborat o sobie, swoich emocjach, uczuciach, wyobrażeniach, niepokojach, a gdzie coś merytorycznie, na temat?

Ja, jako przedstawicielka rzekomo tej zwierzęcej, instynktownej, plemiennej części społeczeństwa, powołałam się na jakieś źródła, jakieś fakty, podałam jakieś argumenty, a Ty? Gdzie się podziewają te Twoje modele rozumowania? Gdzie rozsądek? Gdzie rozważanie alternatyw? Gdzie argumenty?

Jedynym źródłem, na jakie potrafisz się powołać, okazuje się jest nawet nie TVN, a ... bujna wyobraźnia i emocje.

W innym temacie napisałeś coś takiego:
Cytat:
Jestem przedstawicielem nauk ścisłych - w końcu fizyk. Szukam w życiu raczej tego, co obiektywizowalne, konkretne, drażni mnie nieraz pewna forma humanistycznego rozmamłania, polegającego na nadawaniu "zbytniej" wagi emocjom, mniemaniom, przekonaniom. Przemawia do mnie to, co obiektywizowalne materialnie, przemawia do mnie to, jak wiedzę buduje nauka. Powiedziałbym, że gdy ateiści, scjentyści wypisują różne swoje postulaty na temat tego, jak to liczy się to co weryfikowalne, jak to trzeba mieć dowody, wiedza powinna brać się z doświadczenia, to nawet współgra to z istotnymi "strunami", jakie utworzyły się we mnie.

http://www.sfinia.fora.pl/apologia-kontra-krytyka-teizmu,5/wiara-a-wnioskowanie-indukcyjne,18193.html#571789

Jak się ma ta deklaracja powyżej do tego, co prezentujesz w tej dyskusji ze mną? I czy zastanawiałeś się, skąd u Ciebie to nieustanne powtarzanie "jestem fizykiem", "mam ściślackie wykształcenie", "mam umysł ścisły", "nie kieruję się emocjami, tylko rozumem"? Znasz powiedzenie - krowa, która dużo muczy, mało mleka daje?

Na moje oko, Ty za pomocą tych deklaracji próbujesz wyprzeć to, ze jesteś całkowitym przeciwieństwem tego Michała Dyszyńskiego, za którego się podajesz. I nie tylko ja to zauważyłam.

Właściwie to trochę przyznam Ci rację. Tym bardziej, że sam to wcześniej napisałem. Ale znowu pominęłaś kontekst. Taką zabawą wyciągania sformułowań z kontekstu, można długo sobie uprzyjemniać (albo i obrzydzać) życie. Konstruktywne dyskusyjnie najczęściej to nie będzie.
Ale może to ja się trochę mylę. Może faktycznie nie wyjaśniłem sprawy dobrze, czy do końca. Może tu być mój błąd....
Co też można mi poczytać za rodzaj krygowania się, kokietowania, może i demonstrację. I będzie tu racja - TO JEST DEMONSTRACJA.
Nawet tym przyznawaniem się do błędu, ostatecznie pokazuję bardziej moc nic słabość. Ale moc dość specyficznie pojętą. Jest to moc niezależności od potrzeby wykazania komukolwiek czegokolwiek.
Kokietuję tutaj NIEZALEŻNOŚCIĄ. Ale niezależnością pojętą nie na zasadzie "twardziel jestem, jak mi ubliżysz to dam ci w mordę", to taka prostacka niezależność dla mnie akurat jest objawem zależności od instynktów i pragnienia dominacji. Ja jestem niezależny od tego, czego zwykle się nie neguje - od potrzeby wywyższenia się, potrzeby zajęcia wyższego stopnia w hierarchii. Kokietuję tutaj moja szczerością, uczciwością względem siebie. A nawet kpię dodatkowo z tego, że to robię - nazywając to w ogóle "kokietowaniem" (kto zrozumiał, o co mi chodziło, ten wie...).
To oczywiście nie jest aspekt z nauk ścisłych, to psychologia, może socjologia. Filozofując, swoje ściślactwo zostawiam jakby z boku, z rzadka do niego sięgając.
Nie odpowiem Ci podając jakieś źródła, bo już samo to, że zaczęłaś swoją odpowiedź deprecjonując jakieś (tu TVN) świadczy według mnie o tym, że zostawiasz sobie w zanadrzu superbroń - oto CO BYM NIE PRZEDSTAWIŁ zanegujesz to na zasadzie "bo to TVN", albo "bo to GW", czy - ogólniej rzecz ujmując "bo to nie ci z naszych to publikują". Czyli jawnie ustawiłaś sprawę - jak nasi coś głoszą, to jest to ok., jak przeciwnicy, to już sam fakt, że coś ogłosili można wyciągnąć jako argument, że głoszący mija się z prawdą...
W takich warunkach nie ma sensu ścigać się na źródła i ja to dobrze wiem, więc nawet nie próbuję, bo ustawiasz zasady tak, że zawsze wygrywasz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 2940
Przeczytał: 102 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 19:41, 12 Sty 2021    Temat postu:

MD napisał:
Nie odpowiem Ci podając jakieś źródła, bo już samo to, że zaczęłaś swoją odpowiedź deprecjonując jakieś (tu TVN) świadczy według mnie o tym, że zostawiasz sobie w zanadrzu superbroń - oto CO BYM NIE PRZEDSTAWIŁ zanegujesz to na zasadzie "bo to TVN", albo "bo to GW", czy - ogólniej rzecz ujmując "bo to nie ci z naszych to publikują". Czyli jawnie ustawiłaś sprawę - jak nasi coś głoszą, to jest to ok., jak przeciwnicy, to już sam fakt, że coś ogłosili można wyciągnąć jako argument, że głoszący mija się z prawdą...
W takich warunkach nie ma sensu ścigać się na źródła i ja to dobrze wiem, więc nawet nie próbuję, bo ustawiasz zasady tak, że zawsze wygrywasz.

To są tylko Twoje domniemania, co ja bym napisała, gdybyś się na takie źródło powołał. Nie masz żadnych podstaw, żeby mnie o to posądzać, bo nigdy nie neguje czegoś tylko ze względu na źródło. Sama powołałam się zresztą w tym wątku na źródła neutralne albo wręcz lewackie (natemat). Nie podałam ani jednego prawicowego źródła.

Śmieje się z TVN-u i Wyborczej, bo wiem, że osoby, które czerpią wiedzę o świecie gł. z tych źródeł, mają bardzo naiwne wyobrażenie rzeczywistości. I jak czytam Twoje posty, to jawisz mi się jak typowy odbiorca tych mediów. To nie była próba dyskredytacji tych źródeł, tylko diagnozy Twojego wyobrażenia o świecie.

Bardzo chętnie podyskutuję na temat sformułowany w tym wątku, niezależnie od tego, na jakie źródła się powołasz, natomiast dyskusja na temat Michała Dyszyńskiego i jego uczuć, emocji mnie nudzi, więc proszę mnie już w nią nie wciągaj.


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Wto 19:42, 12 Sty 2021, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18598
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:58, 12 Sty 2021    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
MD napisał:
Nie odpowiem Ci podając jakieś źródła, bo już samo to, że zaczęłaś swoją odpowiedź deprecjonując jakieś (tu TVN) świadczy według mnie o tym, że zostawiasz sobie w zanadrzu superbroń - oto CO BYM NIE PRZEDSTAWIŁ zanegujesz to na zasadzie "bo to TVN", albo "bo to GW", czy - ogólniej rzecz ujmując "bo to nie ci z naszych to publikują". Czyli jawnie ustawiłaś sprawę - jak nasi coś głoszą, to jest to ok., jak przeciwnicy, to już sam fakt, że coś ogłosili można wyciągnąć jako argument, że głoszący mija się z prawdą...
W takich warunkach nie ma sensu ścigać się na źródła i ja to dobrze wiem, więc nawet nie próbuję, bo ustawiasz zasady tak, że zawsze wygrywasz.

To są tylko Twoje domniemania, co ja bym napisała, gdybyś się na takie źródło powołał. Nie masz żadnych podstaw, żeby mnie o to posądzać, bo nigdy nie neguje czegoś tylko ze względu na źródło. Sama powołałam się zresztą w tym wątku na źródła neutralne albo wręcz lewackie (natemat). Nie podałam ani jednego prawicowego źródła.

Śmieje się z TVN-u i Wyborczej, bo wiem, że osoby, które czerpią wiedzę o świecie gł. z tych źródeł, mają bardzo naiwne wyobrażenie rzeczywistości. I jak czytam Twoje posty, to jawisz mi się jak typowy odbiorca tych mediów. To nie była próba dyskredytacji tych źródeł, tylko diagnozy Twojego wyobrażenia o świecie.

Bardzo chętnie podyskutuję na temat sformułowany w tym wątku, niezależnie od tego, na jakie źródła się powołasz, natomiast dyskusja na temat Michała Dyszyńskiego i jego uczuć, emocji mnie nudzi, więc proszę mnie już w nią nie wciągaj.

Z kolei ja, choć nieraz czytam opinie różnych osób, mam nie specjalnie wysokie mniemanie o ich mocy przekonywania w dyskusji polemicznej. Ty mi przedstawisz pięciu, którzy mają argumenty za swoją wersją, ja pięciu, którzy wspierają wersję moją. I co z tego wynika?
Potem ja zinterpretuję te Twoje wersje jako np. "niepełnowartościowe, naciągane, tendencyjne", Ty moje jako "pochodzące od lemingów, lewackie, pozbawione zdrowego rozsądku" i dyskusja utknie na tych ocenach. Zabawa w konkurowanie "kto lepiej googluje?" akurat mnie nie rajcuje.
Napisałem specjalnie emocjonalnie, aby jakoś zasugerować ścieżkę wyjścia z chaosu wielości opinii, z których każda opinia jest na dowolny sposób interpretowana przez zainteresowane strony. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że żadna konkluzja się z tego nie urodzi, bo polemicznie nastawione strony zechcą pozostać przy swoim. Trochę też po prostu (w tych warunkach) nie chce mi się googlać...
Naszej dyskusji brakuje konluzywności, ona się rozłazi, bo za dużo jest w niej zmiennych, arbitralności ocen, dowolności dodawania nowych aspektów. Ja widzę to na tyle wyraźnie, że nie zamierzam udawać, iż mielenie tego w taki sposób ma szansę być jakkolwiek konstruktywne.
Stąd była też moja próba wejścia w emocjonalność, która przynajmniej coś tam wyróżnia, próbuje z tego chaosu wybić się jakąś wyraźną "strzałką". Wierz mi, jakbym miał powód, a z nim motywację, to oczywiście mógłbym dalej mielić te argumenty, które Ty byś oceniała po swojemu i spieralibyśmy się nie wiadomo jak długo. Znam to z niezliczonych własnych dyskusji. I właśnie dlatego, zwykle ucinam, odchodzę od dyskusji z tak mocno rozmytym, chaotycznym tematem. Ja nie znam ani jednej dyskusji tego typu, która zakończyła się konkluzją. Mnie z kolei ten typ dyskusji nudzi.
Aby sobie tych nud oszczędzić (Twojej i mojej) proponuję skupić się na innych tematach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 2940
Przeczytał: 102 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:07, 12 Sty 2021    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
MD napisał:
Nie odpowiem Ci podając jakieś źródła, bo już samo to, że zaczęłaś swoją odpowiedź deprecjonując jakieś (tu TVN) świadczy według mnie o tym, że zostawiasz sobie w zanadrzu superbroń - oto CO BYM NIE PRZEDSTAWIŁ zanegujesz to na zasadzie "bo to TVN", albo "bo to GW", czy - ogólniej rzecz ujmując "bo to nie ci z naszych to publikują". Czyli jawnie ustawiłaś sprawę - jak nasi coś głoszą, to jest to ok., jak przeciwnicy, to już sam fakt, że coś ogłosili można wyciągnąć jako argument, że głoszący mija się z prawdą...
W takich warunkach nie ma sensu ścigać się na źródła i ja to dobrze wiem, więc nawet nie próbuję, bo ustawiasz zasady tak, że zawsze wygrywasz.

To są tylko Twoje domniemania, co ja bym napisała, gdybyś się na takie źródło powołał. Nie masz żadnych podstaw, żeby mnie o to posądzać, bo nigdy nie neguje czegoś tylko ze względu na źródło. Sama powołałam się zresztą w tym wątku na źródła neutralne albo wręcz lewackie (natemat). Nie podałam ani jednego prawicowego źródła.

Śmieje się z TVN-u i Wyborczej, bo wiem, że osoby, które czerpią wiedzę o świecie gł. z tych źródeł, mają bardzo naiwne wyobrażenie rzeczywistości. I jak czytam Twoje posty, to jawisz mi się jak typowy odbiorca tych mediów. To nie była próba dyskredytacji tych źródeł, tylko diagnozy Twojego wyobrażenia o świecie.

Bardzo chętnie podyskutuję na temat sformułowany w tym wątku, niezależnie od tego, na jakie źródła się powołasz, natomiast dyskusja na temat Michała Dyszyńskiego i jego uczuć, emocji mnie nudzi, więc proszę mnie już w nią nie wciągaj.

Z kolei ja, choć nieraz czytam opinie różnych osób, mam nie specjalnie wysokie mniemanie o ich mocy przekonywania w dyskusji polemicznej. Ty mi przedstawisz pięciu, którzy mają argumenty za swoją wersją, ja pięciu, którzy wspierają wersję moją. I co z tego wynika?
Potem ja zinterpretuję te Twoje wersje jako np. "niepełnowartościowe, naciągane, tendencyjne", Ty moje jako "pochodzące od lemingów, lewackie, pozbawione zdrowego rozsądku" i dyskusja utknie na tych ocenach. Zabawa w konkurowanie "kto lepiej googluje?" akurat mnie nie rajcuje.
Napisałem specjalnie emocjonalnie, aby jakoś zasugerować ścieżkę wyjścia z chaosu wielości opinii, z których każda opinia jest na dowolny sposób interpretowana przez zainteresowane strony. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że żadna konkluzja się z tego nie urodzi, bo polemicznie nastawione strony zechcą pozostać przy swoim. Trochę też po prostu (w tych warunkach) nie chce mi się googlać...
Naszej dyskusji brakuje konluzywności, ona się rozłazi, bo za dużo jest w niej zmiennych, arbitralności ocen, dowolności dodawania nowych aspektów. Ja widzę to na tyle wyraźnie, że nie zamierzam udawać, iż mielenie tego w taki sposób ma szansę być jakkolwiek konstruktywne.
Stąd była też moja próba wejścia w emocjonalność, która przynajmniej coś tam wyróżnia, próbuje z tego chaosu wybić się jakąś wyraźną "strzałką". Wierz mi, jakbym miał powód, a z nim motywację, to oczywiście mógłbym dalej mielić te argumenty, które Ty byś oceniała po swojemu i spieralibyśmy się nie wiadomo jak długo. Znam to z niezliczonych własnych dyskusji. I właśnie dlatego, zwykle ucinam, odchodzę od dyskusji z tak mocno rozmytym, chaotycznym tematem. Ja nie znam ani jednej dyskusji tego typu, która zakończyła się konkluzją. Mnie z kolei ten typ dyskusji nudzi.
Aby sobie tych nud oszczędzić (Twojej i mojej) proponuję skupić się na innych tematach.

Bardzo dyplomatycznie powiedziałeś, że nie masz nic konkretnego do powiedzenia w temacie. Dziękuję za szczerość, dzięki której zaoszczędzę sporo cennego czasu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18598
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:13, 12 Sty 2021    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Michał Dyszyński napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
MD napisał:
Nie odpowiem Ci podając jakieś źródła, bo już samo to, że zaczęłaś swoją odpowiedź deprecjonując jakieś (tu TVN) świadczy według mnie o tym, że zostawiasz sobie w zanadrzu superbroń - oto CO BYM NIE PRZEDSTAWIŁ zanegujesz to na zasadzie "bo to TVN", albo "bo to GW", czy - ogólniej rzecz ujmując "bo to nie ci z naszych to publikują". Czyli jawnie ustawiłaś sprawę - jak nasi coś głoszą, to jest to ok., jak przeciwnicy, to już sam fakt, że coś ogłosili można wyciągnąć jako argument, że głoszący mija się z prawdą...
W takich warunkach nie ma sensu ścigać się na źródła i ja to dobrze wiem, więc nawet nie próbuję, bo ustawiasz zasady tak, że zawsze wygrywasz.

To są tylko Twoje domniemania, co ja bym napisała, gdybyś się na takie źródło powołał. Nie masz żadnych podstaw, żeby mnie o to posądzać, bo nigdy nie neguje czegoś tylko ze względu na źródło. Sama powołałam się zresztą w tym wątku na źródła neutralne albo wręcz lewackie (natemat). Nie podałam ani jednego prawicowego źródła.

Śmieje się z TVN-u i Wyborczej, bo wiem, że osoby, które czerpią wiedzę o świecie gł. z tych źródeł, mają bardzo naiwne wyobrażenie rzeczywistości. I jak czytam Twoje posty, to jawisz mi się jak typowy odbiorca tych mediów. To nie była próba dyskredytacji tych źródeł, tylko diagnozy Twojego wyobrażenia o świecie.

Bardzo chętnie podyskutuję na temat sformułowany w tym wątku, niezależnie od tego, na jakie źródła się powołasz, natomiast dyskusja na temat Michała Dyszyńskiego i jego uczuć, emocji mnie nudzi, więc proszę mnie już w nią nie wciągaj.

Z kolei ja, choć nieraz czytam opinie różnych osób, mam nie specjalnie wysokie mniemanie o ich mocy przekonywania w dyskusji polemicznej. Ty mi przedstawisz pięciu, którzy mają argumenty za swoją wersją, ja pięciu, którzy wspierają wersję moją. I co z tego wynika?
Potem ja zinterpretuję te Twoje wersje jako np. "niepełnowartościowe, naciągane, tendencyjne", Ty moje jako "pochodzące od lemingów, lewackie, pozbawione zdrowego rozsądku" i dyskusja utknie na tych ocenach. Zabawa w konkurowanie "kto lepiej googluje?" akurat mnie nie rajcuje.
Napisałem specjalnie emocjonalnie, aby jakoś zasugerować ścieżkę wyjścia z chaosu wielości opinii, z których każda opinia jest na dowolny sposób interpretowana przez zainteresowane strony. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że żadna konkluzja się z tego nie urodzi, bo polemicznie nastawione strony zechcą pozostać przy swoim. Trochę też po prostu (w tych warunkach) nie chce mi się googlać...
Naszej dyskusji brakuje konluzywności, ona się rozłazi, bo za dużo jest w niej zmiennych, arbitralności ocen, dowolności dodawania nowych aspektów. Ja widzę to na tyle wyraźnie, że nie zamierzam udawać, iż mielenie tego w taki sposób ma szansę być jakkolwiek konstruktywne.
Stąd była też moja próba wejścia w emocjonalność, która przynajmniej coś tam wyróżnia, próbuje z tego chaosu wybić się jakąś wyraźną "strzałką". Wierz mi, jakbym miał powód, a z nim motywację, to oczywiście mógłbym dalej mielić te argumenty, które Ty byś oceniała po swojemu i spieralibyśmy się nie wiadomo jak długo. Znam to z niezliczonych własnych dyskusji. I właśnie dlatego, zwykle ucinam, odchodzę od dyskusji z tak mocno rozmytym, chaotycznym tematem. Ja nie znam ani jednej dyskusji tego typu, która zakończyła się konkluzją. Mnie z kolei ten typ dyskusji nudzi.
Aby sobie tych nud oszczędzić (Twojej i mojej) proponuję skupić się na innych tematach.

Bardzo dyplomatycznie powiedziałeś, że nie masz nic konkretnego do powiedzenia w temacie. Dziękuję za szczerość, dzięki której zaoszczędzę sporo cennego czasu.

Skoro tak to interpretujesz, to tym bardziej jest to dla mnie argument za tym, że dalsza dyskusja byłaby bardzo nudna.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin