Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Moralność
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 17, 18, 19  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4912
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Pią 23:02, 24 Sie 2007    Temat postu:

Joshua napisał:
... mozesz mu zarzucic, ze zachowuje sie aspolecznie.

Ale taki zarzut go nie przekonuje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22650
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:04, 24 Sie 2007    Temat postu:

konrado5 napisał:
jak wykazać komuś komu sprawia przyjemność zadawanie komuś przykrości żeby tego nie robił np. kolega z klasy twierdzi, że przyjemność mu sprawia dokuczanie mi.
Joshua napisał:
Musisz mu wpieprzyć.
korado5 napisał:
chcę znać jakieś racjonalne argumenty

Argumenty, które mają przekonać CIEBIE, czy JEGO?

Na niego najlepszy argument znalazł Joshua. Joshua skorzystał po prostu z faktu, że ten ktoś rozumuje na poziomie pięści; a argumentacja musi być dobrana do poziomu rozumienia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4912
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Sob 19:33, 25 Sie 2007    Temat postu:

wujzboj napisał:
Argumenty, które mają przekonać CIEBIE, czy JEGO?

Chodzi mi o argumenty racjonalne, które mówią o tym, że nie należy zaspokajać przyjemności z dokuczania. Czy jak ktoś z tego akurat czerpie przyjemność powinien tego zaprzestać? Dlaczego?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Joshua




Dołączył: 15 Sie 2007
Posty: 23
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 21:59, 25 Sie 2007    Temat postu:

konrado5 napisał:
wujzboj napisał:
Argumenty, które mają przekonać CIEBIE, czy JEGO?

Chodzi mi o argumenty racjonalne, które mówią o tym, że nie należy zaspokajać przyjemności z dokuczania. Czy jak ktoś z tego akurat czerpie przyjemność powinien tego zaprzestać? Dlaczego?

Chyba chodzi ci o to, jakie sa racjonalne argumenty przemawiajace za zasada "nie nalezy zaspokajac przyjemnosci z dokuczania". Na tak postawione pytanie latwiej odpowiedziec, ale najpierw odpowiedz na pytanie wuja.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4912
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Nie 14:04, 26 Sie 2007    Temat postu:

Joshua napisał:
Chyba chodzi ci o to, jakie sa racjonalne argumenty przemawiajace za zasada "nie nalezy zaspokajac przyjemnosci z dokuczania". Na tak postawione pytanie latwiej odpowiedziec, ale najpierw odpowiedz na pytanie wuja.

Odpowiedzią na pytanie wuja zboja jest właśnie to co wyżej napisałeś. Chcę poznać racjonalne argumenty, które mnie by przekonały przemawiająca za zasadą "nie należy zaspokajać przyjemności z dokuczania".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Joshua




Dołączył: 15 Sie 2007
Posty: 23
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 14:47, 26 Sie 2007    Temat postu:

konrado5 napisał:
Chcę poznać racjonalne argumenty, które mnie by przekonały przemawiająca za zasadą "nie należy zaspokajać przyjemności z dokuczania".

Jesli dokuczasz, to mozesz tracic sympatie a nawet zrazac do siebie ludzi, ktorym dokuczasz lub ktorzy sa tego swiadkami. Z tym wiaze sie utrata ich przychylnosci wzgledem ciebie. Mozna jeszcze dodac, ze czerpanie przyjemnosci z dokuczania wypacza charakter dokuczajacego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4912
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Nie 14:53, 26 Sie 2007    Temat postu:

Do wuja zboja: proszę o twoją wypowiedź. Chodzi mi o taki argument, który by mnie przekonał nawet, jakbym nie miał potrzeby, żeby ktoś miał do mnie sympatię.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22650
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:05, 26 Sie 2007    Temat postu:

wuj napisał:
Argumenty, które mają przekonać CIEBIE, czy JEGO?
konrado5 napisał:
Chodzi mi o argumenty racjonalne, które mówią o tym, że nie należy zaspokajać przyjemności z dokuczania. Czy jak ktoś z tego akurat czerpie przyjemność powinien tego zaprzestać? Dlaczego?

Aby dokonać racjonalnego podział na "powinien" i "nie powinien", trzeba przyjąć pewne kryteria podziału.

Kryterium brzmi: "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe". Jak uzasadnić to kryterium?

Otóż GDYBYM rzeczywiście w stu procentach wiedział, co znaczy dla krzywdzonego wyrządzana mu krzywda, to bym mu jej nie czynił, bo uczynienie odbierałbym jak skrzywdzenie siebie (to znaczy przecież ta wiedza).

WIERZĘ, że moje wyobrażenie o tym, co ta krzywda dla krzywdzonego znaczy, jest na tyle bliskie temu, co odczuwa krzywdzony, że mogę używać tego wyobrażenia dla podejmowania przeze mnie decyzji.

Jeśli mimo tej wiary wyrządzam komuś krzywdę, to postępuję tak, jakbym nie wiedział - czyli tak, jakby moja wiara była fałszywa. W efekcie albo więc traktuję moją wiarę jako nieracjonalnią (i postępuję nieracjonalnie, pozostając przy niej), albo postępuję nieracjonalnie, bo moimi czynami zaprzeczam mojej wierze, którą uważam za racjonalną.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4912
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Pon 10:17, 27 Sie 2007    Temat postu:

wujzboj napisał:
Jeśli mimo tej wiary wyrządzam komuś krzywdę, to postępuję tak, jakbym nie wiedział - czyli tak, jakby moja wiara była fałszywa.

Nie musi być fałszywa. Możesz wierzyć, że ktoś czuje krzywdę, ale się z tym nie liczyć, bo ty tej krzywdy i tak nie odczuwasz bezpośrednio.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22650
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:44, 27 Sie 2007    Temat postu:

W ten sposób nie może postąpić osoba wiedząca w stu procentach, czym jest krzywda.

Jeśli wierzysz, że wiesz, czym jest krzywda, lecz jednak postępujesz INACZEJ niż osoba wiedząca, czym krzywda jest, to przeczysz samemu sobie.

Staranniejsze uzasadnienie (krok po kroku) znajdziesz w moim poprzednim poście.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4912
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Wto 9:53, 28 Sie 2007    Temat postu:

wujzboj napisał:
W ten sposób nie może postąpić osoba wiedząca w stu procentach, czym jest krzywda.

Zgadza się, ale tylko dlatego, że do tej wiedzy konieczne jest bezpośrednie doznanie tej krzywdy. Ta osoba nie może tak postąpić nie z powodu potwierdzenia tego, że krzywda istnieje, ale z powodu doznania krzywdy.
wujzboj napisał:
Jeśli wierzysz, że wiesz, czym jest krzywda, lecz jednak postępujesz INACZEJ niż osoba wiedząca, czym krzywda jest, to przeczysz samemu sobie.

Nie prawda. Mogę być przekonany, że krzywda istnieje dla kogoś, ale nie być przekonany, że to jest jakakolwiek krzywda dla mnie. W przypadku istoty, która wie (nie wierzy) czym jest krzywda, krzywda dla kogoś jest również krzywdą dla niej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Genkaku
Mediator



Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1397
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: pochodzą te myśli?

PostWysłany: Wto 16:51, 28 Sie 2007    Temat postu:

wujzboj napisał:
Otóż GDYBYM rzeczywiście w stu procentach wiedział, co znaczy dla krzywdzonego wyrządzana mu krzywda, to bym mu jej nie czynił, bo uczynienie odbierałbym jak skrzywdzenie siebie (to znaczy przecież ta wiedza).
Nie wiem, dlaczego wiedza o tym, co dla kogoś znaczy wyrządzana krzywda miałaby być róznoznaczna z krzywdzeniem siebie.
Np. wiem, czym dla mnie jest wbicie sobie igły w palec - mały ból.
Tym samym jest dla innej istoty - małym bólem.
Jeśli wbiję igłę w palec innemu człowiekowi, to go boli, a ja dokładnie wiem, czym to dla niego jest. Ale mnie nie boli, siebie nie skaleczyłem.
No więc ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22650
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:01, 29 Sie 2007    Temat postu:

Genkaku napisał:
Nie wiem, dlaczego wiedza o tym, co dla kogoś znaczy wyrządzana krzywda miałaby być róznoznaczna z krzywdzeniem siebie.

Nie rozumiem. Jedyny sposób, by WIEDZIEĆ, co znaczy dla kogoś jakieś odczucie, jest ODCZUWAĆ to tak, jak odczuwa to ten ktoś. W przypadku krzywdzenia jest to explicite równoważne krzywdzeniu siebie. Podobnie jak w przypadku uszczęśliwiania jest to explicite równoważne uszczęśliwianiu siebie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22650
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:09, 29 Sie 2007    Temat postu:

wuj napisał:
W ten sposób nie może postąpić osoba wiedząca w stu procentach, czym jest krzywda.
konrado5 napisał:
Zgadza się, ale tylko dlatego, że do tej wiedzy konieczne jest bezpośrednie doznanie tej krzywdy. Ta osoba nie może tak postąpić nie z powodu potwierdzenia tego, że krzywda istnieje, ale z powodu doznania krzywdy.

Tak, do tej wiedzy konieczne jest bezpośrednie doznanie tej krzywdy tak, jak doznaje jej ta osoba. Nie tej samej KRZYWDY, lecz takiego samego DOZNANIA. Kto dozna tej krzywdy, ten nie będzie krzywdził drugiej osoby z dokładnie takiego samego powodu, z jakiego ta druga osoba nie będzie krzywdziła siebie.

konrado5 napisał:
Mogę być przekonany, że krzywda istnieje dla kogoś, ale nie być przekonany, że to jest jakakolwiek krzywda dla mnie

To jest nielogiczne. Bowiem posiadanie WIEDZY w tej kwestii oznacza, że nie się nie krzywdzi; wobec tego krzywdzenie jest niedwuznacznym ZAPRZECZENIEM posiadania takiej wiedzy. Zaprzeczenie posiadania wiedzy o X w połączeniu z przekonaniem, że się posiada prawidłową wiarę o X, jest wprowadzeniem sprzeczności. Wiara nie może być prawidłowa, jeśli jest niezgodna z wiedzą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4912
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Czw 10:13, 30 Sie 2007    Temat postu:

wujzboj napisał:
Tak, do tej wiedzy konieczne jest bezpośrednie doznanie tej krzywdy tak, jak doznaje jej ta osoba. Nie tej samej KRZYWDY, lecz takiego samego DOZNANIA. Kto dozna tej krzywdy, ten nie będzie krzywdził drugiej osoby z dokładnie takiego samego powodu, z jakiego ta druga osoba nie będzie krzywdziła siebie.

Problem w tym, że jeżeli ja nie będę krzywdził to nie z tego samego powodu, bo nie mam WIEDZY o tym, czym jest krzywda.
wujzboj napisał:
To jest nielogiczne. Bowiem posiadanie WIEDZY w tej kwestii oznacza, że nie się nie krzywdzi; wobec tego krzywdzenie jest niedwuznacznym ZAPRZECZENIEM posiadania takiej wiedzy. Zaprzeczenie posiadania wiedzy o X w połączeniu z przekonaniem, że się posiada prawidłową wiarę o X, jest wprowadzeniem sprzeczności. Wiara nie może być prawidłowa, jeśli jest niezgodna z wiedzą.

Ale ja nie mówię o posiadaniu wiedzy, tylko o posiadaniu przekonania (wiary). To, że posiadam przekonanie, że jakimś działaniem kogoś krzywdzę nie oznacza, że tym działaniem krzywdzę samego siebie. W związku z tym wyjaśnienie co by było, gdybym posiadał WIEDZĘ o krzywdzie jest niezadowalające. To, że krzywdzenie świadczy o niewiedzy nie oznacza, że brak krzywdzenia świadczy o wiedzy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Genkaku
Mediator



Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1397
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: pochodzą te myśli?

PostWysłany: Czw 17:57, 30 Sie 2007    Temat postu:

wujzboj napisał:
Nie rozumiem. Jedyny sposób, by WIEDZIEĆ, co znaczy dla kogoś jakieś odczucie, jest ODCZUWAĆ to tak, jak odczuwa to ten ktoś. W przypadku krzywdzenia jest to explicite równoważne krzywdzeniu siebie.
Czyżby każdy człowiek odczuwał ból inaczej ? Nie wydaje mi się.
Albo wszyscy odczuwamy tak samo ból, wtedy każdy wie, czym dla kogoś innego jest ból (tym samym, co dla mnie),
albo są jakieś różnice w odczuwaniu będące tylko detalami, co nie zmienia faktu, że dla większości ludzi ból jest odczuciem niezmiernie negatywnym, a ten fakt już jest podstawą dla empatii.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22650
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:23, 31 Sie 2007    Temat postu:

konrado5 napisał:
Problem w tym, że jeżeli ja nie będę krzywdził to nie z tego samego powodu, bo nie mam WIEDZY o tym, czym jest krzywda.

Nie masz. Ale jeśli uważasz, że twoje przekonanie o tym, czym jest krzywda, dostatecznie pokrywa się z wiedzą o tym, czym jest krzywda, to nie będziesz krzywdził, bowiem krzywdząc dajesz wyraz temu, że to pokrywanie się jest NIEDOSTATECZNE. Dostateczność nie polega bowiem na identyczności w każdym calu, lecz na identyczności ISTOTNYCH SKUTKÓW.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22650
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:27, 31 Sie 2007    Temat postu:

Genkaku napisał:
Albo wszyscy odczuwamy tak samo ból, wtedy każdy wie, czym dla kogoś innego jest ból (tym samym, co dla mnie), albo są jakieś różnice w odczuwaniu będące tylko detalami, co nie zmienia faktu, że dla większości ludzi ból jest odczuciem niezmiernie negatywnym, a ten fakt już jest podstawą dla empatii.

I dlatego jeśli ktoś zadaje ból drugiemu, jednocześnie będąc przekonanym, że wie, co znaczy ból dla tej drugiej osoby, to ten ktoś postępuje nieracjonalnie. Jak napisałem post wyżej: jeśli uważasz, że twoje przekonanie o tym, czym jest krzywda, dostatecznie pokrywa się z wiedzą o tym, czym jest krzywda, to nie będziesz krzywdził, bowiem krzywdząc dajesz wyraz temu, że to pokrywanie się jest NIEDOSTATECZNE. Dostateczność nie polega na identyczności w każdym calu, lecz na identyczności ISTOTNYCH SKUTKÓW.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4912
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Pią 14:24, 31 Sie 2007    Temat postu:

wujzboj napisał:
Nie masz. Ale jeśli uważasz, że twoje przekonanie o tym, czym jest krzywda, dostatecznie pokrywa się z wiedzą o tym, czym jest krzywda, to nie będziesz krzywdził, bowiem krzywdząc dajesz wyraz temu, że to pokrywanie się jest NIEDOSTATECZNE.

Krzywdząc nie dam wyrazu, że pokrywanie się jest niedostateczne. Choćby jak moje wyobrażenie krzywdy się pokrywało z wiedzą, to krzywdząc innych nie będę krzywdził samego siebie. Gdy ktoś ma WIEDZĘ o czyjejś krzywdzie, to nie może krzywdzić nie z tego powodu, że ktoś będzie pokrzywdzony, tylko z tego powodu, że skrzywdzi samego siebie. Problem nie polega na tym, czy nie skrzywdzić samego siebie, tylko dlaczego mam nie skrzywdzić kogoś, jeżeli tym sposobem nie skrzywdzę samego siebie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Genkaku
Mediator



Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1397
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: pochodzą te myśli?

PostWysłany: Sob 17:58, 01 Wrz 2007    Temat postu:

Wujzboj, z Twojej wypowiedzi zrozumiałem jedynie wniosek: "Dostateczność nie polega na identyczności w każdym calu, lecz na identyczności ISTOTNYCH SKUTKÓW."

Piszesz o pokrywaniu się mojego przekonania, czym jest krzywda z wiedzą, czym jest krzywda - nie rozumiem tego. Nie rozumiem rozdzielenia przekonania na wiedzę.
Wytłumacz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22650
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:06, 03 Wrz 2007    Temat postu:

konrado5 napisał:
Choćby jak moje wyobrażenie krzywdy się pokrywało z wiedzą, to krzywdząc innych nie będę krzywdził samego siebie.

Przeciwnie. WIEDZA jest tu równoważna takiemu ODCZUWANIU krzywdy, jak odczuwa ją krzywdzony. Czyli jest identyczna z doznaniem tej krzywdy "na własnej skórze".

konrado5 napisał:
Nie rozumiem rozdzielenia przekonania na wiedzę.

Wiesz to, z czym masz do czynienia (tu: z krzywdą). Przekonany jesteś o tym, że twoje wyobrażenie jest na tyle podobne do realności (tu: z doznaniem krzywdy na własnej skórze), że podejmujesz decyzję tak samo, jak byś ją podjął, gdybyś miał do czynienia z realnością, a nie z wyobrażeniem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4912
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Pon 11:26, 03 Wrz 2007    Temat postu:

wujzboj napisał:
Przeciwnie. WIEDZA jest tu równoważna takiemu ODCZUWANIU krzywdy, jak odczuwa ją krzywdzony. Czyli jest identyczna z doznaniem tej krzywdy "na własnej skórze".

Ale ja nie mówię o WIEDZY tylko o PRZEKONANIU. Gdybym miał WIEDZĘ, to bym nie mógł krzywdzić z tego powodu, że krzywdząc innych krzywdziłbym samego siebie. To mi nie odpowiada na pytanie dlaczego nie powinienem krzywdzić innych wtedy, gdy nie krzywdzę samego siebie.
wujzboj napisał:
Wiesz to, z czym masz do czynienia (tu: z krzywdą). Przekonany jesteś o tym, że twoje wyobrażenie jest na tyle podobne do realności (tu: z doznaniem krzywdy na własnej skórze), że podejmujesz decyzję tak samo, jak byś ją podjął, gdybyś miał do czynienia z realnością, a nie z wyobrażeniem.

Ale realność krzywdy nie polega na odczuwaniu przeze mnie krzywdy, tylko na odczuwaniu krzywdy przez kogoś. Gdyby polegała na odczuwaniu krzywdy przez ciebie to byś musiał uznać krzywdę innych za nierealną, bo nie masz WIEDZY o tej krzywdzie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Radosław




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1722
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:49, 04 Wrz 2007    Temat postu:

Cytat:
Radku, absolutną pewność daje tylko absolutna wiedza - a tę ma tylko Bóg. Ponieważ nie jesteś Bogiem, twoja krytyka jest pozbawiona podstaw. Wszystko bowiem, co robisz i co uważasz, jest obarczone możliwością błędu dowolnie brzemiennego w skutki; nie masz żadnej metody postępowania, która daje ci absolutną pewność uzyskania sukcesu życiowego.

Podany przez cienbie cytat z Nietschego to slogan, na którym zbudowano faszyzm.
Odpowiedź nie na temat. Mogę spokojnie utrzymywać, że jedyna sensowna odpowiedzialność jest za skutki bezpośrednie bo im dalsze skutki tym mniejsze prawdopodobieństwo powiązania mego działania ze skutkiem, nie jest więc poprawny twój postulat absolutnej wiedzy dla działań etycznych. wybacz ale nawet jesli to slogan albo nawet jesli faktycznie istnieje zwiazek miedzy Nietzschem a faszyzmem nie udowodniłes fałszywości argumentacji. traszliwosc teorii nie przemawia w sposób konieczny na jej nie korzyść. Zresztą porządna etyka nie opiera sie na wiedzy lecz na przyzwyczajeniu i poprawnym odbieraniu, reagowaniu na emocje. etyka to nie wiedza teoretyczna lecz praktyczna dlatego nie można do niej przykładać ostrych rygorów metodologicznych. Werytyfikacja dla niej to samozadowolenie przy zynieniu cnotliwie i zasłużone uznanie w oczach innych cnotliwych. Istnieje jeszcze inna gdy się odchodzi z tego swiata, gdy to co aksjologiczne traci wą moc i dzięki temu można dokonać trzeźwego podsumowania z dystansu ale jak towtey właściwie jest dla nas zaangażowanych aksjologicznie mówić niepodobna.

Ps: Rzeczą etyki jest gwarantowanie sukcesu etycznego a nie zyciowego potocznie rozumianego. Etyka domaga sie absolutnej pewności tak jak religijne dogmaty. Każdy system etyczny stara się za wszelką cenę przekonać swego użytkownika, że jesli zgodnie z nim będzie postępował porażka jest niemożliwa.A jesli jest możliwa to masz nietzschezjański nihilizm, wszystkie wartości straciły swą wartość. (absolutność)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22650
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:32, 11 Wrz 2007    Temat postu:

wuj napisał:
WIEDZA jest tu równoważna takiemu ODCZUWANIU krzywdy, jak odczuwa ją krzywdzony. Czyli jest identyczna z doznaniem tej krzywdy "na własnej skórze".
konrado5 napisał:
Ale ja nie mówię o WIEDZY tylko o PRZEKONANIU.

Przekonaniu o czym, Konrado?

Jeśli jest to przekonanie: "moje wyobrażenie o odczuwaniu krzywdy przez ofiarę jest na tyle prawidłowe, że na jego podstawie podejmuję prawidłową decyzję", to, to decyzja o skrzywdzeniu jest nieracjonalna. Z powodów już podawanych: można bez trudu podać decyzję osoby wszechwiedzącej, bowiem dla niej wiedza o odczuwaniu krzywdy przez ofiarę jest równoważna odczuwaniu krzywdy przez ofiarę. Jeśli więc ofiara unika krzywdy, do osoba wszechwiedząca unika krzywdzenia jej. Znamy więc prawidłową decyzję: nie należy krzywdzić. Jeśli mimo to krzywdzę, to znaczy więc, że moje wyobrażenie o odczuwaniu krzywdy przez ofiarę jest niedostateczne. Co przeczy mojemu przekonaniu o jego dostateczności. CBDO.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22650
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:56, 11 Wrz 2007    Temat postu:

wuj napisał:
Radku, absolutną pewność daje tylko absolutna wiedza - a tę ma tylko Bóg. Ponieważ nie jesteś Bogiem, twoja krytyka jest pozbawiona podstaw. Wszystko bowiem, co robisz i co uważasz, jest obarczone możliwością błędu dowolnie brzemiennego w skutki; nie masz żadnej metody postępowania, która daje ci absolutną pewność uzyskania sukcesu życiowego.
Radek napisał:
Podany przez cienbie cytat z Nietschego to slogan, na którym zbudowano faszyzm.
Odpowiedź nie na temat.

Znów nie podałeś kontekstu. Wybacz, ale bez tego twoj komentarz jest nic nie wart. Ani czytelnik nie będzie przeszukiwał poprzednich stron w poszukiwaniu kontekstu, ani ja tego nie będę robił. Po raz KOLEJNY proszę cię: CYTUJ Z KONTEKSTEM.

Radek napisał:
Mogę spokojnie utrzymywać, że jedyna sensowna odpowiedzialność jest za skutki bezpośrednie bo im dalsze skutki tym mniejsze prawdopodobieństwo powiązania mego działania ze skutkiem, nie jest więc poprawny twój postulat absolutnej wiedzy dla działań etycznych.

Nie ulega wątpliwości, że twoja odpowiedzialność przed twoim sumieniem i przed innymi ludźmi (czyli przed prawem) nie może wykraczać poza twoje kompetencje. Cieszę się, że uważasz tak samo. Ale wniosek twój jest błędny, nie chodzi tu bowiem o odpowiedzalność, lecz o unikanie zła. Jeśli na stracisz przytomność na peronie i przewracając się potrącisz biegnącego człowieka, który straci równowagę i wpadnie pod nadjeżdżający pociąg, to nie ponosisz odpowiedzialności za to nieszczęście. Co nie zmienia faktu, że gdybyś wiedział, co się stanie, to chwilę przedtem usiadłbyś na ławce.

Aby podejmować decyzje unikające zła, potrzebna jest absolutna wiedza.

A teraz poczekam cierpliwie, aż przypomnisz kontekst.

Radek napisał:
Rzeczą etyki jest gwarantowanie sukcesu etycznego a nie zyciowego potocznie rozumianego. Etyka domaga sie absolutnej pewności tak jak religijne dogmaty.

Tak rozumiana etyka jest pozbawiona sensu, podobnie jak tak rozumiana religia. NIE MA ABSOLUTNEJ PEWNOŚCI. To pojęcie pozbawione sensu. Sens ma natomiast przekonanie o zgodności teorii z rzeczywistością. Przekonanie. Wiara. Wiara, a nie pewność.

Radek napisał:
Każdy system etyczny stara się za wszelką cenę przekonać swego użytkownika, że jesli zgodnie z nim będzie postępował porażka jest niemożliwa

Oczywiście (tyle, że rzeczywiście etyczne systemy etycznie nie czynią tego za wszelką cenę). To jest świadectwo PRZEKONANIA wyznawców systemu o jego prawidłowości. To przekonanie jest naturalne i logicznie poprawne (co nie znaczy, że teoria jest prawdziwa; znaczy tylko, że jest formalnie poprawna). Natomiast kto mówi o pewności, że teoria jest prawdziwa, ten popełnia błąd logiczny. Dowód takiej prawdziwości jest bowiem niewykonalny, co jest trywialnie udowodnialne (nie będę się powtarzał).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 17, 18, 19  Następny
Strona 2 z 19

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin