Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kilka pytań katolika z ciemnogordu
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5 ... 9, 10, 11  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Katolicyzm
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 2541
Przeczytał: 29 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:56, 24 Lis 2016    Temat postu:

To jest oczywiste. Dlaczego słowo miało by powstawać dopiero w momencie odczytu? W ten spośób rzeczywistości różnych osób rozjechały by się.
W normalnym życiu wystarczy pewność moralna a nie ścisłe dowodzenie matematyczne, bo ani na tak, ani na nie, nie da się niczego prawie dowieść.
Tak samo: nie jesteś w stanie dowieść że świat nie powstał 5 minut temu, a ja jednak uważam się za autora poprzedniego posta i nie dopuszczam myśłi że świat powstal 5 minut temu.
Jeśli uważasz że zgubiona rzecz nie JEST TAM GDZIE JEST, tylko możesz ją szukać gdziekolwiek, to przyjmenego szukania.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13263
Przeczytał: 58 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:59, 24 Lis 2016    Temat postu:

Andy72 napisał:
Jeśli uważasz że zgubiona rzecz nie JEST TAM GDZIE JEST, tylko możesz ją szukać gdziekolwiek, to przyjmenego szukania.

To może tak - mogę uznać jakąś formę "technicznej realności" w znaczeniu, w którym ty podałeś - np. że szukam czegoś w miejscu, o którym mam jakieś informacje, a potem znajduję to w tym miejscu. Jeśli Cię to zadowoli, to moge użyć takiego sformułowania, choć dla mnie nie ma ono sensu "fizycznego", lecz jest po prostu zabiegiem lingwistycznym. Ale niech będzie - można by tak zdefiniować jakąś ugodową postać realizmu - szukam tam, gdzie się czegoś spodziewam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 2541
Przeczytał: 29 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:01, 25 Lis 2016    Temat postu:

Dobre i to. Choć ja bym powiedział : znaleźć można po dłuższym lub krótszym szukaniu TYLKO tam gdzie jest. Można szukać tam gdzie jest i nie znaleźć, ale nie można szukać tam gdzie nie ma i znaleźć. Klasyczna rzecz to nie foton.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13263
Przeczytał: 58 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:14, 25 Lis 2016    Temat postu:

Andy72 napisał:
Dobre i to. Choć ja bym powiedział : znaleźć można po dłuższym lub krótszym szukaniu TYLKO tam gdzie jest. Można szukać tam gdzie jest i nie znaleźć, ale nie można szukać tam gdzie nie ma i znaleźć. Klasyczna rzecz to nie foton.

W szczególności foton splątany kwantowo... :rotfl:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2512
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 8:50, 05 Gru 2016    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Ale przecież fizyka dawno dowiodła, że żyjemy w jakiejś formie iluzji. To co nam się wydaje twardym nieprzepuszczalnym materiałem, składa się w ponad 99,999999% z próżni


Zaciekawił mnie ten fragment :think: Możesz to rozwinąć?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13263
Przeczytał: 58 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 12:46, 05 Gru 2016    Temat postu:

Jan Lewandowski napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Ale przecież fizyka dawno dowiodła, że żyjemy w jakiejś formie iluzji. To co nam się wydaje twardym nieprzepuszczalnym materiałem, składa się w ponad 99,999999% z próżni


Zaciekawił mnie ten fragment :think: Możesz to rozwinąć?

To proste. Typowy atom, to kulka składająca się z protonów, neutronów i elektronów mająca promień ok. jednego angstrema, a więc 10 do minus 10ej metra. W takim atomie masa jest rozłożona jednak bardzo nierówno, bo 99,9% masy zgromadzone jest w środku, w jądrze. Rozmiar jądra jest na poziomie femtometra, czyli 10 do minus 15-ej metra. Zatem zajmując w przestrzeni rozmiar zbliżony do jednego angstrema sześciennego, ta ciężka zawartość zajmuje w środku sto tysięcy razy mniejszy liniowo (!) kawałek. Objętościowo skaluje się to jeszcze mocniej, bo aby uzyskać objętość, podnosimy promień do trzeciej potęgi, tak że sto tysięcy (10 do 5-tej) ilorazu w promieniu daje nam w objętości dziesięć do 15ej. Czyli z całej objętości atomu 99,9% masy zajmuje 10 do -15ej (jedną biliardową) przestrzeni.
To co zajmuje resztę - to tylko pole elektromagnetyczne i gdzieniegdzie pałętający się elektron - czyli cząstka o wymiarach nie mierzalnych (jak do tej pory elektron we wszystkich pomiarach zachowuje się jak obiekt punktowy - nie da się zarejestrować jego rozmiaru). , Elektrony są od protonów i neutronów mniej więcej 2 tys razy lżejsze, czyli w całym rachunku masy (jest najwyżej kilkadziesiąt elektronów w atomie) prawie się nie liczą..
Teraz - składając wszystko do kupy - mamy następujący obraz "twardej" materii: upakowane tuż obok siebie atomy, podtrzymują się w tej odległości za pomocą mocno naładowanych, leciuteńkich "pyłków" - elektronów, "rozpinających" niejako pole elektryczne tych atomów (ściślej elektronów i jąder atomowych) i sklejających atomy w spójną strukturę, choć prawie cała masa skupiona jest w submikroskopijnych obszarach zajmujących jedną biliardową objętości.
Dlaczego więc materia taka jest nieprzepuszczalna dla innej materii?
- Ano dlatego, że sforsować ją zwykle chcemy czymś, co samo jest z atomów, czyli posiada POLE ELEKTRYCZNE. Pole atomów jednej materii odpycha się od pola materii próbującej wniknąć do środka, więc to się łatwo nie udaje. To pola odpychają się od siebie, a nie "sama materia" stuka bezpośrednio o materię w momencie kolizji dwóch obiektów składających się z atomów.
Gdy jednak materię próbujemy sforsować obiektem bez pola elektrycznego - np. neutrinem, to przenika ono przez nią z największą łatwością. Dla neutrin obszar materii grubości średnicy Ziemi jest łatwiej przezroczysty, niż najczystsza szyba jest przezroczysta dla światła.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2512
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:10, 05 Gru 2016    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Czyli z całej objętości atomu 99,9% masy zajmuje 10 do -15ej (jedną biliardową) przestrzeni.
To co zajmuje resztę - to tylko pole elektromagnetyczne i gdzieniegdzie pałętający się elektron


:shock:

Dzięki za wyjaśnienie, o ile kwestia atomowej budowy materii nie była dla mnie niczym nowym, to te dysproporcje masy jakoś mi gdzieś umknęły. Czyli w zasadzie wszystko sprowadza się do pól elektrycznych a koncepcja "twardej materii", powiązanej na przykład w krzesła, kamienie i stoły, to po prostu swoista iluzja "widoczna" jedynie z pewnego poziomu "makro"


Ostatnio zmieniony przez Jan Lewandowski dnia Pon 13:14, 05 Gru 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:55, 06 Gru 2016    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
To proste. Typowy atom, to kulka składająca się z protonów, neutronów i elektronów mająca promień ok. jednego angstrema, a więc 10 do minus 10ej metra. W takim atomie masa jest rozłożona jednak bardzo nierówno, bo 99,9% masy zgromadzone jest w środku, w jądrze. Rozmiar jądra jest na poziomie femtometra, czyli 10 do minus 15-ej metra. Zatem zajmując w przestrzeni rozmiar zbliżony do jednego angstrema sześciennego, ta ciężka zawartość zajmuje w środku sto tysięcy razy mniejszy liniowo (!) kawałek. Objętościowo skaluje się to jeszcze mocniej, bo aby uzyskać objętość, podnosimy promień do trzeciej potęgi, tak że sto tysięcy (10 do 5-tej) ilorazu w promieniu daje nam w objętości dziesięć do 15ej. Czyli z całej objętości atomu 99,9% masy zajmuje 10 do -15ej (jedną biliardową) przestrzeni.
To co zajmuje resztę - to tylko pole elektromagnetyczne i gdzieniegdzie pałętający się elektron - czyli cząstka o wymiarach nie mierzalnych (jak do tej pory elektron we wszystkich pomiarach zachowuje się jak obiekt punktowy - nie da się zarejestrować jego rozmiaru). , Elektrony są od protonów i neutronów mniej więcej 2 tys razy lżejsze, czyli w całym rachunku masy (jest najwyżej kilkadziesiąt elektronów w atomie) prawie się nie liczą..
Teraz - składając wszystko do kupy - mamy następujący obraz "twardej" materii: upakowane tuż obok siebie atomy, podtrzymują się w tej odległości za pomocą mocno naładowanych, leciuteńkich "pyłków" - elektronów, "rozpinających" niejako pole elektryczne tych atomów (ściślej elektronów i jąder atomowych) i sklejających atomy w spójną strukturę, choć prawie cała masa skupiona jest w submikroskopijnych obszarach zajmujących jedną biliardową objętości.
Dlaczego więc materia taka jest nieprzepuszczalna dla innej materii?
- Ano dlatego, że sforsować ją zwykle chcemy czymś, co samo jest z atomów, czyli posiada POLE ELEKTRYCZNE. Pole atomów jednej materii odpycha się od pola materii próbującej wniknąć do środka, więc to się łatwo nie udaje. To pola odpychają się od siebie, a nie "sama materia" stuka bezpośrednio o materię w momencie kolizji dwóch obiektów składających się z atomów.
Gdy jednak materię próbujemy sforsować obiektem bez pola elektrycznego - np. neutrinem, to przenika ono przez nią z największą łatwością. Dla neutrin obszar materii grubości średnicy Ziemi jest łatwiej przezroczysty, niż najczystsza szyba jest przezroczysta dla światła.
To jest jeden z odpowiednich przykładów potwierdzających moją Hipotezę Wszystkiego. Ale więcej nie będę wyjaśniać, bo nie jesteś nią zainteresowany, tylko "pluciem się", że nie ma czegoś takiego albo, że jest to bzdet...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 5656
Przeczytał: 87 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 15:20, 09 Gru 2016    Temat postu:

Ateiści nie mówią iz Boga niE. ma oni w niego nie wierzą
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2512
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 15:54, 09 Gru 2016    Temat postu:

Semele napisał:
Ateiści nie mówią iz Boga niE. ma oni w niego nie wierzą


więc gdy ateiści do zrzygania powtarzają teistom, że ci sobie Boga jedynie wymyślili(1), to mają na myśli tylko to, że ateiści w Boga nie wierzą

niezły cyrk :mrgreen:

Przypis (1)

Dyskurs napisał:
To czlowiek wymyslil Boga


http://www.sfinia.fora.pl/apologia-teizmu,5/teizm-jako-wyzwanie-epistemologiczne,9201.html#303315


Ostatnio zmieniony przez Jan Lewandowski dnia Śro 11:48, 14 Gru 2016, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 659
Przeczytał: 20 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 15:43, 08 Sty 2017    Temat postu:

Cytat:
Pierwszy argument brzmi: Boga nikt nigdy nie widział – zatem Go nie ma. Natomiast spotkałem się z przekonaniem ateisty, który na rozkminę – dlaczego Boga nie możemy zobaczyć stwierdził: Nie można zobaczyć czegoś nierzeczywistego, czegoś co jest zwykłym ludzkim wymysłem.


jeśli czegoś nie można dotknąć, powąchać, zobaczyć czy usłyszeć to tego po prostu najpewniej nie ma.

Niektórym może być to trudno zaakceptować :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 2732
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Nie 16:47, 08 Sty 2017    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
jeśli czegoś nie można dotknąć, powąchać, zobaczyć czy usłyszeć to tego po prostu najpewniej nie ma.

Niektórym może być to trudno zaakceptować :)


Kruchy04 do JL napisał:
"O to właśnie chodzi, że utożsamianie przez ciebie tych dwóch światów jest błędne i oparte ponadto na błędnym rozumowaniu indukcyjnym, że to co obserwowane teraz, było takie zawsze." , ale gdyby nie to, w ogóle nie byłoby nauki.


czy to, o czym napisałeś, że bez czego nie byłoby nauki .... możesz dotknąć, powąchać ... usłyszeć .... ??

domyślam się, że masz na myśli to, co trwałe i niezmienne, niezależne od czasu .... bo wszystko inne dawno przeminęło :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 659
Przeczytał: 20 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:13, 08 Sty 2017    Temat postu:

Cytat:
czy to, o czym napisałeś, że bez czego nie byłoby nauki .... możesz dotknąć, powąchać ... usłyszeć .... ??


na pewno nie byłoby nauki bez człowieka :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 2732
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Nie 20:37, 08 Sty 2017    Temat postu:

Cytat:
na pewno nie byłoby nauki bez człowieka :)


ale prawa rządzące światem być musiały, jeśli jesteśmy przekonani, że "nauka" sądzi prawdziwie .... człowiek tworzy "naukę" (takie urojenie, bo wiedza kolektywna istnieć nie może), ale nie prawdy-prawa, które te jego lingwistyczne twory reprezentują .... sam jest odzwierciedleniem tych praw-prawd, bo one są tym, za kogo się uważa .... a wszystko co sobie przypisuje, musi ale już w sposób doskonały, przypisać tym prawdom-prawom, które sam poznaje w sposób niedoskonały .....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 1:41, 09 Sty 2017    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
jeśli czegoś nie można dotknąć, powąchać, zobaczyć czy usłyszeć to tego po prostu najpewniej nie ma.

Niektórym może być to trudno zaakceptować :)
:shock: Dureń! :rotfl: :fuj:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 5656
Przeczytał: 87 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 23:19, 09 Sty 2017    Temat postu:

Dyskusja między ateistami i teistami nie powinna chyba opierać się na dowodach. Raczej na przekonaniach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 5656
Przeczytał: 87 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 23:24, 09 Sty 2017    Temat postu:

Jan Lewandowski napisał:
Semele napisał:
Ateiści nie mówią iz Boga niE. ma oni w niego nie wierzą


więc gdy ateiści do zrzygania powtarzają teistom, że ci sobie Boga jedynie wymyślili(1), to mają na myśli tylko to, że ateiści w Boga nie wierzą

niezły cyrk :mrgreen:

Przypis (1)

Dyskurs napisał:
To czlowiek wymyslil Boga


http://www.sfinia.fora.pl/apologia-teizmu,5/teizm-jako-wyzwanie-epistemologiczne,9201.html#303315


W pewnym sensie. Gdy Ty mówisz iż Bóg jest, to znaczy iż wszyscy muszą w to wierzyć???
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2512
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 7:10, 10 Sty 2017    Temat postu:

Semele napisał:
Gdy Ty mówisz iż Bóg jest, to znaczy iż wszyscy muszą w to wierzyć???


A skąd ten absurdalny wniosek? Z logiką to ty się obchodzisz jak z workiem owsa ale już chyba wszyscy przywykli


Ostatnio zmieniony przez Jan Lewandowski dnia Wto 7:11, 10 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 697
Przeczytał: 25 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:55, 10 Sty 2017    Temat postu:

Cześć. Nie wiem czy jeszcze mogę pisać w tym wątku, bo chyba znalazło się w nim wiele innych tematów (bardzo ciekawych i całkiem sporo ciekawych wypowiedzi), ale prosiłbym, żeby ten wątek miał na celu rozważanie moich pytań, wątpliwości, bo zauważyłem, że są tematy, gdzie już na pierwszej stronie odchodzi się od głównego wątku i po kilkanaście stron temat dryfuje o czym innym niż pierwotnie miał być przeznaczony. Jeśli mogę prosić to chciałbym w tym temacie tego uniknąć (niech nikt nie bierze tego jakoś osobiście do siebie) :*

Pomyślałem, że skoro forum jest bardzo aktywne to i ja się uaktywnię zwłaszcza, że mam na celowniku kilka tematów, które krążą mi w głowie i chciałbym się nimi podzielić. Pewnie te tematy gdzieś tu na forum przerabialiście mnóstwo razy.

Dyskutowałem ze znajomym (chyba najbliżej mu do ateizmu) o religii i nauce. Kolega nie potrafi zrozumieć, jak mogę wierzyć w fantazje religijne zamiast całkowicie podążać za nowościami naukowymi. Poprosiłem go, aby przedstawił mi swój punkt widzenia. O to co mniej więcej usłyszałem w rozważaniu większej wartości nauki nad religią:
a)Nauka potrafi przyznać się do błędu, w przeciwieństwie do religii.
b)Bardzo często religie zajmują się tematami których nauka nie może zbadać i jadą na tym koniku, wciskając fantazje o życiu przed narodzinami i po śmierci i mówią, że to "święta prawda".
c)Faktem jest też, że kiedy coś staje się teorią naukową, jest to nie tylko sprawdzone i potwierdzone doświadczalnie w różnych miejscach na ziemi i przez różnych ludzi, ale też musi być kompatybilne z innymi teoriami naukowymi. Kiedy występuje jakaś nieścisłość jest wyłapywana, więc można powiedzieć, że nauka jest krytyczna wobec siebie samej. Czy to samo mogę powiedzieć o swojej wierze?
d) Religia nie może przeszkadzać nauce.
e) Fantazje religijne są pożyteczne w rozwijaniu wyobraźni dopóki, ktoś nie zaczyna w nie realnie wierzyć i nawracać na nie innych (przykłady krucjat, czy dzisiejszego ewangelizowania).

Kiedy ktoś mi przedstawia takie opinie to zastanawiam się jak je zweryfikować. np. punkt a, c - może ma rację odnośnie takiej nauki, a może nie ? Ja nie wiem, bo nigdy z nauką z prawdziwego zdarzenia nie miałem miejsca, nie obcowałem z tym. Mogę tylko przeczytać to w jakimś artykule, ale skąd mam wiedzieć czy tam jest prawda napisana ? Jeśli kolega przedstawia prawdzie poglądy to wydają się być mocnymi zarzutami odnośnie religii. Moja wiara religijna nie jest tak jak wiedza naukowa potwierdzalna doświadczalnie w sensie naukowym i badana przez niezależne ośrodki, a nawet nie jest kompatybilna z innymi wiarami religijnymi..
A może znajomy żywi fałszywy, niewłaściwy obraz relacji nauki - wiary- światopoglądu ? Jak to zweryfikować ? Może polecicie do każdego punktu artykuł waszym zdaniem właściwie przedstawiający relacje omawianych zagadnień ?


Ostatnio zmieniony przez Katolikus dnia Wto 20:59, 10 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
O.K.




Dołączył: 05 Maj 2012
Posty: 1952
Przeczytał: 34 tematy


PostWysłany: Wto 23:12, 10 Sty 2017    Temat postu:

Katolikus napisał:
a)Nauka potrafi przyznać się do błędu, w przeciwieństwie do religii.


A żeby. Pomijając że i w nauce sie znajda tacy którzy do błędu się nigdy nie przyznają, to żeby nauka przyznała sie do błędu, trzeba wpierw ten błąd wykazać! Patrz niżej.

Katolikus napisał:
b)Bardzo często religie zajmują się tematami których nauka nie może zbadać i jadą na tym koniku, wciskając fantazje o życiu przed narodzinami i po śmierci i mówią, że to "święta prawda".


Jako że nauka nie może tego sprawdzić, nie jest w stanie tego obalić.
Twierdzenia religii pochodzą z objawienia -w ktore wyznawcy wierzą że dokonalo się w taki czy inny sposób (prorok się jakiś pojawił, ktoś doznał oświecenia, jakieś prawdy objawione zostały przekazane przez tradycję itp.)

Katolikus napisał:
c)Faktem jest też, że kiedy coś staje się teorią naukową, jest to nie tylko sprawdzone i potwierdzone doświadczalnie w różnych miejscach na ziemi i przez różnych ludzi, ale też musi być kompatybilne z innymi teoriami naukowymi. Kiedy występuje jakaś nieścisłość jest wyłapywana, więc można powiedzieć, że nauka jest krytyczna wobec siebie samej. Czy to samo mogę powiedzieć o swojej wierze?


Po kolei:

Faktem jest też, że kiedy coś staje się teorią naukową, jest to nie tylko sprawdzone i potwierdzone doświadczalnie w różnych miejscach na ziemi i przez różnych ludzi

ale też musi być kompatybilne z innymi teoriami naukowymi.


Kiedy występuje jakaś nieścisłość jest wyłapywana

Żadne z tych stwierdzeń nie jest w 100 % prawdziwe. Są niepotwierdzone teorie (a nawet takie których się nie da potwierdzić), są teorie sprzeczne wobec siebie (wlaściwie jest to norma, bo odnośnie zjawisk które czekają jeszcze na wyjaśnienie, konkurujących ze sobą teorii jest masa).

Nie wszystkie nieścisłości, błędy, oszustwa są również wyłapywane.


więc można powiedzieć, że nauka jest krytyczna wobec siebie samej.


Tak niby powinno być, a w praktyce jest jak jest.

Czy to samo mogę powiedzieć o swojej wierze?

Co dokładnie? Że wiara jest potwierdzona doświadczalnie? Pewne jej aspekty być może tak -jak dowody na historyczne istnienie niektórych miejsc i postaci występujących w Biblii -ale pewnych innych aspektów, pozanukowych z definicji nie da się potwierdzić doświadczalnie. Sprawdzona przez różnych ludzi -a i owszem, spytaj się wyznawców jak oni żyją w zgodzie ze swoja religią. Kompatybilnośc z innymi religiami -co chyba oczywiste, nie jest wymagana.

Nieścisłość i samokrytycyzm. Przynajmniej jeśli chodzi o wiarę katolicką, to ona stara się uściślic swoje twierdzenia tak jak tylko się da. Stąd sobory, zwoływane od IV wieku, stąd dogmaty, czyli twierdzenia ogłaszane jako niepodważalne prawdy wiary ją definiujące (jak np. "jest jeden Bóg", kto to odrzuca odrzuca też religię która to głosi).

Katolikus napisał:
d) Religia nie może przeszkadzać nauce.


I nie musi.

Katolikus napisał:
e) Fantazje religijne są pożyteczne w rozwijaniu wyobraźni dopóki, ktoś nie zaczyna w nie realnie wierzyć i nawracać na nie innych (przykłady krucjat, czy dzisiejszego ewangelizowania).


Czy wiara w te "fantazje religijne", jeśli nie niesie za soba nietolerancji i przemocy, jest czymś sama w sobie złym? Nigdzie tu nie ma ku temu przesłanek.

Katolikus napisał:
A może znajomy żywi fałszywy, niewłaściwy obraz relacji nauki - wiary- światopoglądu ? Jak to zweryfikować ? Może polecicie do każdego punktu artykuł waszym zdaniem właściwie przedstawiający relacje omawianych zagadnień ?


Nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z nauką (choćby przez lekturę publikacji naukowych -nie popularnonaukowych), by zobaczyć jaka ona jest naprawdę.


Ostatnio zmieniony przez O.K. dnia Wto 23:15, 10 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2512
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 6:00, 11 Sty 2017    Temat postu:

Katolikus napisał:
Pomyślałem, że skoro forum jest bardzo aktywne to i ja się uaktywnię zwłaszcza, że mam na celowniku kilka tematów, które krążą mi w głowie i chciałbym się nimi podzielić


Już o te rzeczy kilka razy pytałeś, nawet w tym samym wątku, było wiele odpowiedzi ze strony apologetów. Czytałeś je w ogóle?

To co wpisujesz niżej to taki charakterystyczny scjentyczny bełkot dla gimboateistów internetowych. Ale pogadajmy

Katolikus napisał:
a)Nauka potrafi przyznać się do błędu, w przeciwieństwie do religii.


Skoro nauka jest omylna to jaką przewagę daje twemu kumplowi nad czymkolwiek?

Katolikus napisał:
b)Bardzo często religie zajmują się tematami których nauka nie może zbadać i jadą na tym koniku, wciskając fantazje o życiu przed narodzinami i po śmierci i mówią, że to "święta prawda".


Jeśli nauka nie może zbadać tych tematów to czemu twój koleś wmieszał ją do tych właśnie tematów? Tym samym popadł w sprzeczność ze swymi stwierdzeniami

Katolikus napisał:
c)Faktem jest też, że kiedy coś staje się teorią naukową, jest to nie tylko sprawdzone i potwierdzone doświadczalnie w różnych miejscach na ziemi i przez różnych ludzi


"Potwierdzone" nie oznacza "udowodnione". Nawet milion obserwacji N może bowiem zostać obalone przez dowolną obserwację N+1. W nieskończonym lub choćby w stosunkowo dużym uniwersum prawdopodobieństwo hipotez naukowych jest więc zerowe, co oznacza, że delikatnie mówiąc mają one status co najwyżej przypuszczeń. Warto o tym pamiętać w dyskusji z "naukowym ateistą". Spytaj więc swojego kolesia co mu daje wojowanie z czymkolwiek za pomocą przypuszczeń. Zapytaj go też co nauka oferuje pewniejszego w tych miejscach, w których religia próbuje dawać człowiekowi jakieś odpowiedzi

Katolikus napisał:
ale też musi być kompatybilne z innymi teoriami naukowymi


Rzekoma kompatybilność teorii naukowych to laicki mit ale na razie zostawmy to

Katolikus napisał:
Kiedy występuje jakaś nieścisłość jest wyłapywana, więc można powiedzieć, że nauka jest krytyczna wobec siebie samej


Klasyczna apologetyczna formułka scjentystów, z której nie wynika nic dla nich korzystnego

Katolikus napisał:
Czy to samo mogę powiedzieć o swojej wierze?


Oczywiście, ludzie zmieniają religię pod wpływem rewizji przekonań, porzucają stan kapłański a niekiedy wybierają nawet ateizm. Nie byłoby tak gdyby człowiek religijny również nie był krytyczny wobec swoich przekonań

Katolikus napisał:
d) Religia nie może przeszkadzać nauce.


I vice versa

Katolikus napisał:
e) Fantazje religijne są pożyteczne w rozwijaniu wyobraźni dopóki, ktoś nie zaczyna w nie realnie wierzyć i nawracać na nie innych (przykłady krucjat, czy dzisiejszego ewangelizowania).


Można to samo powiedzieć o fantazjach gimboateistów w temacie religii i nauki

Katolikus napisał:
Kiedy ktoś mi przedstawia takie opinie to zastanawiam się jak je zweryfikować. np. punkt a, c - może ma rację odnośnie takiej nauki, a może nie ? Ja nie wiem, bo nigdy z nauką z prawdziwego zdarzenia nie miałem miejsca, nie obcowałem z tym. Mogę tylko przeczytać to w jakimś artykule, ale skąd mam wiedzieć czy tam jest prawda napisana ? Jeśli kolega przedstawia prawdzie poglądy to wydają się być mocnymi zarzutami odnośnie religii. Moja wiara religijna nie jest tak jak wiedza naukowa potwierdzalna doświadczalnie w sensie naukowym i badana przez niezależne ośrodki, a nawet nie jest kompatybilna z innymi wiarami religijnymi..


Gimboateiści mają mniej więcej taką "wiedzę" o nauce, jak świnia o astronomii

Katolikus napisał:
A może znajomy żywi fałszywy, niewłaściwy obraz relacji nauki - wiary- światopoglądu ? Jak to zweryfikować ? Może polecicie do każdego punktu artykuł waszym zdaniem właściwie przedstawiający relacje omawianych zagadnień ?


Przeczytaj sobie na początek mój artykuł i tam znajdziesz wystarczająco dużo informacji istotnych dla tego zagadnienia

[link widoczny dla zalogowanych]

przedrukowany też przez Frondę

[link widoczny dla zalogowanych]

Ale przede wszystkim przeczytaj sobie 10 punktów w moim poście do Błażeja

http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/jak-poprawnie-filozofowac,8905.html#288429

gdzie masz wszystko do bólu w tym temacie i więcej nie będziesz potrzebować

Błażej swego czasu borykał się z tą samą propagandą co ty i też sporo mu w tym temacie tłumaczyliśmy


Ostatnio zmieniony przez Jan Lewandowski dnia Śro 8:27, 11 Sty 2017, w całości zmieniany 9 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 4:40, 13 Sty 2017    Temat postu:

Nauka jest podzbiorem religii, a raczej ogólnie wiary, a wiara podzbiorem przejawów psychiki, umysłu. Religia i nauka się uzupełniają- pierwsza sugerując, co jest, druga, sprawdzając na ile i jak jest to ludziom dostępne. Jeśli tak nie jest, to nie jest to ani "prawdziwa" wiara, słuszna religia, ani "prawdziwa" nauka. Ale wielu durni wciąż przeciwstawia religie [różne] nauce; zarówno dogmatyczni "wyznawcy", jak i "rycerskie, zakute łby", czyli wykształciuchy (część z nich każdych)...

Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Pią 4:42, 13 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 659
Przeczytał: 20 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:59, 15 Sty 2017    Temat postu:

kruchy04 napisał:
jeśli czegoś nie można dotknąć, powąchać, zobaczyć czy usłyszeć to tego po prostu najpewniej nie ma.


Piotr Rokubungi napisał:
Dureń!


Nie twierdzę, że na pewno nie ma Boga w sensie absolutnym. Może inaczej: Nie można na podstawie powyższej maksymy zanegować istnienie Stwórcy w kategoriach absolutnych, ale mocno zaniża ona jego prawdopodobieństwo istnienia. Tak więc nie wydurniaj się już tylko włącz myślenie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3170
Przeczytał: 44 tematy


PostWysłany: Nie 22:34, 15 Sty 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Nauka jest podzbiorem religii, a raczej ogólnie wiary, a wiara podzbiorem przejawów psychiki, umysłu. Religia i nauka się uzupełniają- pierwsza sugerując, co jest, druga, sprawdzając na ile i jak jest to ludziom dostępne.

Skoro nauka jest wiarą, to jak sprawdza?
Pierdolicie Hipolicie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 1:52, 16 Sty 2017    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
kruchy04 napisał:
jeśli czegoś nie można dotknąć, powąchać, zobaczyć czy usłyszeć to tego po prostu najpewniej nie ma.


Piotr Rokubungi napisał:
Dureń!


Nie twierdzę, że na pewno nie ma Boga w sensie absolutnym. Może inaczej: Nie można na podstawie powyższej maksymy zanegować istnienie Stwórcy w kategoriach absolutnych, ale mocno zaniża ona jego prawdopodobieństwo istnienia. Tak więc nie wydurniaj się już tylko włącz myślenie.
Nie skomentuję bezmyślnej, błędnej treści.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Katolicyzm Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5 ... 9, 10, 11  Następny
Strona 4 z 11

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin