Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Pytanie laika o ofiarę Jezusa
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 17, 18, 19, 20  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Katolicyzm
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
marekmosiewicz




Dołączył: 03 Lut 2006
Posty: 285
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 19:53, 19 Paź 2009    Temat postu:

wujzboj napisał:

A jeśli mimo wszystko ktoś z was uważa, że potrafi ten problem ominąć, to ja go bardzo usilnie proszę, żeby przedstawił mi światopogląd zbudowany na podstawie tylko takich informacji, o których wiadomo, że są prawdziwe. Jeśli rzeczywiście nie będzie w nim błędów, przyjmę go i będę propagował jak własny. Chyba mi nie pożałujecie?

Niech Wuj Zbój zauważy że logika zawiera też ukryte przesłanki : mianowicie zakłada, że z prawdy nie może wynikać fałsz. Jest to zupełnie nieudowadniane założenie pierwotne. Tak więc nawet matematyka i pojęcie prawdy nie jest tutaj świętą krową : czystym narzędziem, które nie wnosi żadnych zanieczyszczeń.
Dlatego też niech Wuj zbój uważa na pojęcie prawdy. Być może nie jest ono prawdziwe :) To że działa jeszcze niczego nie dowodzi.
wujzboj napisał:

marekmosiewicz napisał:
czemu wszechmogący Bóg miałby problemy z UDOWODNIENIEM swojej wszechmocy ?

Bo wszechmoc Boga nie polega na tym, że Bóg postępuje z ludźmi na zasadach sprzecznych z prawami logiki.

To pytanie jest inne. Skąd w takim razie wzięło się w nas ograniczenie zwane logiką, skoro nie pozwala ono nam dojść do poznania Boga. Bóg wyjątkowo złośliwy, skoro tworzy nas tak abyśmy nie potrafili dojść do tego, że jest on prawdziwym Bogiem.
wujzboj napisał:

marekmosiewicz napisał:
Bóg robi tabliczkę z napisem "Bogiem jest ten który potrafi zniszczyć każdą inną tabliczkę twierdzącą, że X jest Bogiem. Tej tabliczki nie potrafi zniszczyć nikt oprócz Boga, bo jest stworzona przez prawdziwego Boga. Tabliczka w przypadku zniszczenia przez Boga może być odtworzona." Prosty i logiczny test. Teraz każdy może wypowiedzieć Bogu posłuszeństwo i próbować z tabliczkami. Może stworzyć swoja tabliczkę. Może spróbować zniszczyć tabliczkę prawdziwą. Może żądać zniszczenia tabliczki przez Boga.

To nie jest dowóc wszechmocy, lecz dowód mocy większej, niż twoja.
[/quote]
No ale to już coś. Jeżeli tak jak chciałem mamy konkurs otwarty, to ostatecznie wyłoniliśmy zwycięzcę
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:47, 19 Paź 2009    Temat postu:

marekmosiewicz napisał:
logika /.../ zakłada, że z prawdy nie może wynikać fałsz.

Nie, Marku. To nie jest założenie, lecz część definicji tych przekształceń, które zachowują prawdę w wypowiedzi. Logika służy temu, by kontrolować prawdziwość wypowiedzi w toku rozumowania. Dlatego rozpatruje ona przekształcenia zdań z punktu widzenia wpływu tych przekształceń na prawdziwość. Na przykład, negacja zmienia prawdę w fałsz, a fałsz w prawdę. Implikacja prosta nie pozwala na to, żeby z prawdy wynikał fałsz, ale pozwala na to, by z fałszu wynikała prawda. Natomiast implikacja odwrotna pozwala na to, żeby z prawdy wynikał fałsz! Nie pozwala natomiast na to, by z fałszu wynikała prawda.

marekmosiewicz napisał:
niech Wuj zbój uważa na pojęcie prawdy. Być może nie jest ono prawdziwe :) To że działa jeszcze niczego nie dowodzi.

Nie wiem, przed czym mi nieznanym ostrzegasz mnie.

Kiedy mówi się "wiadomo", ma się na myśli nie "Bóg wie", lecz "człowiek potrafi udowodnić". Kiedy się ma na myśli, że człowiek potrafi udowodnić, to ma się na myśli, że potrafi uzasadnić swoje twierdzenie za pomocą rozumowania zgodnego z prawami logiki. Jeśli szukasz "prawdy absolutnej", czyli zgodnej z tym, co "Bóg wie", to logika zapewnia ci tylko tyle, że jeśli założenia są zgodne z prawdą absolutną, to wnioski uzyskane w rozumowaniu poprawnym logicznie są też z prawdą absolutną zgodne. Natomiast samej zgodności twoich założeń z prawdą absolutną żadna logika ci nie zapewni. O ile nie jesteś wszechwiedzącym Bogiem, o tyle nie możesz wiedzieć, czy i w jakim zakresie taka zgodność zachodzi. Możesz tylko wierzyć, że założenia przyjąłeś poprawne.

marekmosiewicz napisał:
Skąd w takim razie wzięło się w nas ograniczenie zwane logiką, skoro nie pozwala ono nam dojść do poznania Boga.

To nie jest dobrze postawione pytanie. Odpowiedź na nie wymagałaby bowiem wyjścia poza logikę; niestety, jest to krok zabroniony, gdyż wychodząc poza logikę, wchodzimy w obszar, nad którym nie panujemy. Poza granicami logiki nie ma rozumowania, nie ma więc i zrozumienia. Nie ma tam bowiem porządku. Bóg może tam sobie poradzić, bo nic Go nie ogranicza. My nie możemy.

wuj napisał:
To nie jest dowóc wszechmocy, lecz dowód mocy większej, niż twoja.
marekmosiewicz napisał:
No ale to już coś. Jeżeli tak jak chciałem mamy konkurs otwarty, to ostatecznie wyłoniliśmy zwycięzcę

Tyle, że nie wiesz, czy Bóg przyjął zaproszenie...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
marekmosiewicz




Dołączył: 03 Lut 2006
Posty: 285
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 10:43, 20 Paź 2009    Temat postu:

wujzboj napisał:
marekmosiewicz napisał:
logika /.../ zakłada, że z prawdy nie może wynikać fałsz.

Nie, Marku. To nie jest założenie, lecz część definicji tych przekształceń, które zachowują prawdę w wypowiedzi. Logika służy temu, by kontrolować prawdziwość wypowiedzi w toku rozumowania.

No właśnie - zachowuje prawdę. Ale nie wiemy czy na pewno. Mamy tylko definicje i dane empiryczne które to potwierdzają. Jednak każde teoreryczne rozumowanie które Wuj zbój będzie chciał przeprowadzić na potwierdzenie prawdziwości logiki będzie się opierało na logice. Klasyczne błędne koło :) Tylko takie malutkie, że go nie dostrzegamy.

Wątek sobie pozwoliłem kontynuować tutaj: http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/czy-logika-sama-w-sobie-jest-blednym-kolem,4405.html


Ostatnio zmieniony przez marekmosiewicz dnia Wto 14:19, 20 Paź 2009, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:46, 20 Paź 2009    Temat postu:

Wiemy, czy na pewno.

Kontynuujmy we wspomnianym przez ciebie wątku.


Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Wto 23:47, 20 Paź 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hanah




Dołączył: 17 Mar 2008
Posty: 378
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: trójmiasto
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:36, 20 Sty 2010    Temat postu:

Witajcie po przerwie :)
Wpadam i widzę bardzo ciekawy wątek :) :*
Myślę , że logika i zdrowy rozsądek nigdy nie zawadzi.
Wracając jednak do meritum sprawy. Z punktu widzenia obojętnego obserwatora to, rzeczywiście taka ofiara w której traci się życie nie tracąc go, jest raczej kpiną. Ewentualnie, przyjąć można by jednak ofiarę cierpienia.
Przyznam jednak, że problem ofiary za grzechy zastanowił mnie w innych kontekstach ewangelii. Mianowicie, gdy mowa jest o licznych uzdrowieniach, a nawet wskrzeszaniu przez Jezusa.
Biblia naucza , że źródłem choroby i grzechu ma być grzech. I w wielu momentach uzdrowień Jezus często mówi "twoja wiara cię uzdrowiła" lub "odpuszczają ci się twoje grzechy". A przecież dokonał tych uzdrowień i wskrzeszeń przy pomocy wiary w ich możliwość. A przede wszystkim nie dawał w momencie uzdrawiania JAKIEJKOLWIEK OFIARY.
Biorąc pod uwagę obietnicę Jezusa, że będziemy czynić większe cuda od Niego wskazujące na podobne pochodzenie i zastanawiając się nad istotą problemu grzechu, tak w skrócie , doszłam do wniosku, że kk stworzył sonie problem potępiając innych, Bo zawsze stwarzamy sobie problem gdy kogoś osądzamy i potępiamy go.
Jezus mówił o sobie , że jest synem człowieczym który przyszedł zbawić świat. Oraz, że nie oprzyszedł nikogo potępiać. A już najmniej tych którzy szukają drogi do przysłowiowego zbawienia. Polecał abyśmy byli JEDNOSCIĄ i dał nowe przykazanie : abyśmy się wzajemnie miłowali. Ponieważ tylko w ten sposób mamy szansę poznać prawdę i osiągnąć zbawienie. Już tu na Ziemi.
Dodknale zdajemy sobie sprawę z tego, że ani jeden z wymienionych punktó nie jest spełniany przez przeciętnego chrześcijanina.
Z innej beczki. Powiedzcie mi taką rzecz; gdzie ma istnieć świat który może sprzeciwić się Bogu , który jest wszechmocny i wszechwiedzący i nieskąńczony? Jedyną odpowiedzią będzie: nie może być takiego świata-chyba ,że UROJONY można rzec "wirtualny".
Jezus mówił , że Bóg Ojciec jest w nim i ten Bóg będąc wszechobecnym musi być i w nas samych ( i jest ponieważ jest źródłem życia i jest wszechobecny). Możemy jednak wierzyć ,że nie ma go w nas i chcieć myśleć tak jakby Go nie było- przecież mamy wolną wolę.
marekmosiewicz napisał:
Cytat:

czemu wszechmogący Bóg miałby problemy z UDOWODNIENIEM swojej wszechmocy ?

Problem byłby podstawowego rodzaju. Mianowicie udowadniając naszą bezsilność wobec Niego i okazując swoją wszechmoc pokazał by że jest kimś innym-tyranem raczej . Że nie jest z nami zjednoczony. Jezus mówił o sobie, że jest świątynią Boga i taką świątynią mamy być i my( jako wierzący w Niego i z Nim zjednoczeni. Jednak czy tacy jesteśmy ?
Wielu badaczy pisma twierdzi , że Jezus był przeciwnikiem rytuałów .
Bo nie można rytuałem ( jak czarami czy magią) wprowadzić kogoś w stan jednosci z kimś drugim musi to być DOBROWOLNY AKT WOLI.
Nie ceni się tego czego się nie chce i nie pragnie.
Bóg który jest miłoscią i prawdą ( wszechobecną) nie traktuje nas W TYM ŚWIECIE jako coś co jest prawdziwe i rzeczywiste. Jednak jako wszechwiedzący wie, że śnimy wirtualny sen o rozłącw z Nim gdzie władca tego świata szatan przyjmuje jego pozycję i każe nazywać się bogiem. A czyż szatan jest w stanie przeciwstawić się Bogu wszechobecnemu, wszechmocnemu? I budować swoje królestwo spokojnie? Królestwo kłamstwa i ułudy? Oczywiście ,że nie! Ale robi to bo jest szalony, a szalony nie posługuje się logiką ani oczywiście miłością!

Jednak Jezus zwyciężył szaleństwo szatana i udowodnił to. My też
możemy. Jednak musimy odrodzić się w Duchu prawdy. Pragnąc Ducha prawdy. Nie będzie On nam dany gdy nie będziemy go cenić. Nie rzuca się pereł przed wieprze. Bo je podepczą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bol999




Dołączył: 02 Maj 2008
Posty: 3306
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: PIEKŁO z klimatyzacja
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 13:26, 21 Sty 2010    Temat postu:

Hanah
Typowy wykład w stylu Świadków Jehusia.
Cytat:
Nie rzuca się pereł przed wieprze. Bo je podepczą.

Nie przedkładaj pereł ponad wieprze.
Wieprzowa kiełbasa, balerony to przysmak i brzuch napełniony.
Perełkami najwyżej w Sali Królestwa zaimponujesz,
jeśli Starszego Zboru rajcujesz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
barycki/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 18 Paź 2009
Posty: 4203
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 14:19, 21 Sty 2010    Temat postu:

Widzisz bol999, Hanah odrodziła się w duchu prawdy, dlatego wie, że jesteś wieprzem niewartym łaski bozej, Hanah przepełniona prawdą osądzi, kto jest jej godzien. Jezus nie był odrodzony w duchu prawdy, dlatego kłamał ten łotr: nie sądźcie, bo będziecie sądzeni. Na szczęście ludzkość ma Hanah, która ją opromieni właściwą ewangelią.

Adam Barycki
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hanah




Dołączył: 17 Mar 2008
Posty: 378
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: trójmiasto
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 20:37, 22 Sty 2010    Temat postu:

Brawo! :brawo:
Przynajmniej dyskutować można z kimś kto wie o co chodzi.
-Po pierwsze: gdyby Was uznała za przysłowiowe "wieprze" nie pisnełabym tu ani słowa. Ponieważ tym przysłowiowym wieprzem, jest ten komu nie zależy na poznaniu prawdy. Ponieważ ważne są dla niego ( tego wieprza) całkiem inne wartości.
-Po drugie: to mam wrażenie, że wszyscy tu sprzedają swoje własne przekonania i rozważania. I z tego powodu nie rozumiem, dlaczego mam być jakaś szczególna w tym temacie. To znaczy dlaczego uważacie ,że czymś się różnię od Was?
Bolo napisał:
Cytat:
Typowy wykład w stylu Świadków Jehusia.

Pod jakim wzgledem? Jeżeli można, w skrócie, wiedzieć?
Jednak może się pomyliłam i zależy Wam bardziej na tym aby popisywać się erudycją lub macie inne cele?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
barycki/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 18 Paź 2009
Posty: 4203
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 22:15, 22 Sty 2010    Temat postu:

Hanah:
Cytat:
macie inne cele?


Ja mam celę opancerzona i z uzbrojonym wartownikiem przed drzwiami, a Behemot i tak stoi za szafą.

Adam Barycki
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hanah




Dołączył: 17 Mar 2008
Posty: 378
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: trójmiasto
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 23:00, 22 Sty 2010    Temat postu:

Panie Adamie, czyżby się pan bał? Ja nie gryzę, lubię sobie tylko podyskutować o istocie miłości i inne takie. Ponieważ niebezpieczny ( ten kogo trzeba zamykać w celi) jest ten który się boi. Ktoś kto czuje się mocny jest spokojny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
barycki/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 18 Paź 2009
Posty: 4203
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:28, 22 Sty 2010    Temat postu:

Hanah:
Cytat:
Ktoś kto czuje się mocny jest spokojny.


Myśli Pani, że moc odzyskam u profesora Stawińskiego, że już mogę zamienić celę na klinikę nad rzeką? A potem, kto wie, kto wie, może nawet wrócić do sutereny?

Adam Barycki
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hanah




Dołączył: 17 Mar 2008
Posty: 378
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: trójmiasto
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 12:45, 24 Sty 2010    Temat postu:

Przyznam, że nie znam pana profesora. czy powinnam się wstydzić?

Panie Barycki, jeżeli szuka pan mocy po za za sobą, to jak ją może Pan mieć? Dla mnie moc ma miłość i tylko wtedy gdy jesteśmy jej żródłem.
A miłość- zaznaczam prawdziwa miłość nie żąda ofiary, takiej której druga strona nie chce dać. A możemy ją mieć tylko i wyłącznie wtedy gdy tego pragniemy. Nie możemy się jej też bać, ponieważ miłość nie współistnieje z lękiem. I tu leży odpowiedź na tytułowe pytanie o ofiarę Jezusa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bol999




Dołączył: 02 Maj 2008
Posty: 3306
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: PIEKŁO z klimatyzacja
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 13:52, 24 Sty 2010    Temat postu:

Hanah
Cytat:
Przyznam, że nie znam pana profesora. czy powinnam się wstydzić?

TAK. Pan Profesor znany jest nawet we wszechświatach.

Cytat:
miłość- zaznaczam prawdziwa miłość nie żąda ofiary, takiej której druga strona nie chce dać. A możemy ją mieć tylko i wyłącznie wtedy gdy tego pragniemy.

Miałaś rację. Zrobiłem endoskopię i potrz ile tam miłości sie znalazło!




I co ja teraz mam z tą miłością zrobić, gdzie ją ulokować???
Może tak?



Ostatnio zmieniony przez bol999 dnia Nie 13:58, 24 Sty 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hanah




Dołączył: 17 Mar 2008
Posty: 378
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: trójmiasto
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 18:32, 24 Sty 2010    Temat postu:

Bolku drogi:) Chyba się dobrze nie przyjrzałeś Twojej miłości. Albo tak właśnie ona wygląda jak osadzasz kościół. Jednak jeżeli tak Ci się nie podoba to czy nie widzisz tu dysonansu? Na samym dole wypowiedzi?
Aż dziwne ,że nie dałeś tego jeszcze mniejszym druczkiem. Aby bardziej ukryć. Ponieważ stwarzasz i to co osądzasz. Wg własnego widzenia. I za to widzenie bez miłości możesz być sądzony ( a raczej sam siebie osądzisz). CZy nie wolałbyś się pomylić i widzieć odwrotnie-tych malutkich postaci?
Ps. Odnoszę wrażenie, że jednak nie poznałeś dokładnie czym jest miłość.
Ponieważ w miłości, gdy ktoś jest większy wspanialszy mądrzejszy, to wtedy służy drugiemu ( nie mylić ze służalczością). Stawiając, mimo tego, drugą istotę na równi sobie. Bo nie wyobrażam sobie sytuacji w której ktoś może chcieć otrzymać w ofierze coś co umie lepiej zrobić lepiej zrozumieć itp.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
barycki/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 18 Paź 2009
Posty: 4203
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:23, 24 Sty 2010    Temat postu:

Hanah:
Cytat:
Przyznam, że nie znam pana profesora. czy powinnam się wstydzić?


Jak najbardziej. Każdy cywilizowany człowiek powinien przeczytać Mistrza i Małgorzatę Bułhakowa.

Hanah:
Cytat:
miłość nie współistnieje z lękiem.


Moje poczucie odpowiedzialności za osoby kochane właśnie powoduje współistnienie miłości do nich z głębokim lękiem o nie. Być może Pani miłość jest lekka, łatwa i przyjemna, a tym samym pozbawiona lęku. Moją najlepiej określa Pani poniższa wypowiedź.

Hanah:
Cytat:
I tu leży odpowiedź na tytułowe pytanie o ofiarę Jezusa.


Adam Barycki
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 2:23, 25 Sty 2010    Temat postu:

barycki napisał:
Każdy cywilizowany człowiek powinien przeczytać Mistrza i Małgorzatę Bułhakowa.

Być może. Ale ja na przykład nie mam specjalnej pamięci do nazwisk. Przypomnij mi więc: czy profesor z Mistrza i Małgorzaty nazywał się Stawiński, czy Woland? Bo mnie Stawiński kojarzy się bardziej z Wajdą, niż z Bułhakowem.

PS. Proponuję offtop o Stawińskim przenieść do Kawiarni (jeśli się rozwinie).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
barycki/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 18 Paź 2009
Posty: 4203
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:19, 25 Sty 2010    Temat postu:

wujzboj:
Cytat:
Przypomnij mi więc: czy profesor z Mistrza i Małgorzaty nazywał się Stawiński, czy Woland?


Oczywiście zaplątała się literówka, chodzi o profesora psychiatrę Strawińskiego. Do Wolanda zwracano się – Messer.

wujzboj:
Cytat:
offtop o Stawińskim przenieść do Kawiarni


Czołowa postać Mistrza i Małgorzaty, Jeszua Ha – Nocri, jak najbardziej współgra z tematem wątku. Bardziej chyba nie może nikt.

Czyżby Bułhakowa interpretacja ofiary Jezusa była offtopem poprawności katolickiej?

Adam Barycki
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hanah




Dołączył: 17 Mar 2008
Posty: 378
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: trójmiasto
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 11:38, 25 Sty 2010    Temat postu:

barycki
Cytat:
Moje poczucie odpowiedzialności za osoby kochane właśnie powoduje współistnienie miłości do nich z głębokim lękiem o nie. Być może Pani miłość jest lekka, łatwa i przyjemna, a tym samym pozbawiona lęku. Moją najlepiej określa Pani poniższa wypowiedź.

Odczuwanie lęku nie jest grzechem. Dorosły człowiek jednak ma już tyle doświadczenia życiowego, że zdaje sobie sprawę iż on bardziej przeszkadza niż pomaga. Nawet Jezus odczuwał lęk. Było to w momencie poprzedzającym mękę i śmierć. Zważywszy na Jego deklarowaną jedność z Bogiem , lęk ten wydaje sie uzasadniony.Zawołanie tuz przed śmiercią :Ojcze czemuś mnie opuścił, wskazuje, żemógł bać się najbardziej tego momentu kiedy miał poczucie opuszczenia przez Ojca.
Jednak jak mógł umrzeć będąc stale w jedności ze źródłem życia , czyli Bogiem?
Oczywiście ,że też odczuwam lęk. Ponieważ jednak wiem, że jest to uczucie pragnące zaprzeczyć miłości , która jest źródłem zaufania i pokoju. Zawsze staram się ten lęk odsunąć i myśleć o sytuacji tak jakbym nie musiała być jemu poddana. Zwłaszcza jeżeli w grę wchodzi dobro osób mi bliskich. Kierując się miłością pragnę dla nich tylko dobra i widzieć w nich tylko dobro i to czego pragnę urzeczywistnia się. Nie ze wzgledu na egoistyczne takie moje pragienie lub ze względu na szczególność mojej osoby, ale ze wzgledu na fakt, iz Miłość pragnie dla drugiej osoby tylko szczęścia i dobra i ponieważ jest ona prawdziwą mocą .To co pragnę z miłością realizuje się czasami natychmiast. Ponieważ to miłość jest cudowna i jest źródłem wszystkiego co cudowne. no i oczywiście tzw cudów.
Nie oceniam mojej miłości ani niczyjej. Poniewaz miłości nie można ocenić. Można tylko się zastanowić czy takiej pragnę i można tylko taką przyjąć. No i pragnąć więcej. Jednak aby jej mieć więcej trzeba najpierw wiecej jej dać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hanah




Dołączył: 17 Mar 2008
Posty: 378
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: trójmiasto
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:20, 30 Sty 2010    Temat postu:

Zastanawia mnie jedno. Jak można być oczytanym człowiekiem ,a jednocześnie nie rozumieć, że w dyskusji mało kto wie, co przeczytał drugi człowiek .A zwłaszcza co z tego co przeczytał, tworzy łączną prawdę którą uznał za własną. Z czego wynika ta arogancja?
Dla mnie jest obrazem pewnego szaleństwa. Ponieważ najczęściej wyglada to tak: nasz napuszony ( swoja własną wiedzą) dyskutant wypowiada jakąś zdawkową wypowiedź oczekujac , że adwersarz będzie dokładnie wiedział na podstawie czego wypowiada te sowa. Zadziwiajace jednak będzie dlaczego nie oczekuje takich samych reakcji od siebie?
Podsumowując: szaleństwem jest oczekiwać od grupy, a takze pojedyńczych osób uczestniczących w dyskusjach wiedzy tego co my wiemy na podstawie przyswojonej osobiscie "wiedzy". Rozsądek podpowie, że w dyskusji muszę sie posłużyć skrótem myślowym lub co najmniej jakąś ideą którą przynajmniej po krótce wyłuszczę. Dopiero po tym etapie moge oczekiwać, że krag adwersarzy się zwiększy lub zmniejszy. Jak również, że interesujący mnie temat zostanie właściwie potraktowany.

Wracając to tytułowego tematu dyskusji znaczenia ofiary Jezusa.
Jeżeli prawdę możemy poznać tylko poznajac dogłębnie samych siebie, to i znaczenie ofiary ujawni nam się własnie w takim odkryciu. Można to przyrównać do słów gdy ktoś uderzy cię w twarz nadstaw drugi policzek.
Ponieważ ten co uderza jest słaby, musi swoją rację przekazać siłą ( zmuszać do niej) a ponieważ zmusza nie zauważa, że to co otrzymuje nie jest dawane z miłoscią. A to właśnie miłosci pragnie każdy przede wszystkim , pod różnymi postaciami oczywiście.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bol999




Dołączył: 02 Maj 2008
Posty: 3306
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: PIEKŁO z klimatyzacja
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 12:36, 30 Sty 2010    Temat postu:

Hanah
Cytat:
gdy ktoś uderzy cię w twarz nadstaw drugi policzek.

Wspaniale jest doradzać innym a nadstawiasz Ty sama drugi policzek?
Do całowania to pewnie tak.
Ja oczywiście TAK, lecz wpierw połamię temu awanturnikowi obie ręce.

Ten Jezus to chyba już urodził się ofiarą i tak mu zostało.


Ostatnio zmieniony przez bol999 dnia Sob 13:15, 30 Sty 2010, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
barycki/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 18 Paź 2009
Posty: 4203
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:48, 30 Sty 2010    Temat postu:

Hanah:
Cytat:
nasz napuszony


Zapewne twój osąd jest twoim bezinteresownym darem miłości, którą trzeba najpierw obdarzać, żeby potem otrzymać. Nie mogę pozostać bez miłości i też cię bezinteresownie obdaruję moją miłością, aby ponownie zostać miłością obdarowanym. A oto dar mojej miłości: ty hipokrytko! Z nadzieją oczekuje teraz daru twojej miłości.

Adam Barycki
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bol999




Dołączył: 02 Maj 2008
Posty: 3306
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: PIEKŁO z klimatyzacja
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 1:00, 31 Sty 2010    Temat postu:

barycki
Cytat:
ty hipokrytko! Z nadzieją oczekuje teraz daru twojej miłości.

Dla Ciebie nawet zmiotki po miłości nie zostają, gdyż całą miłość z Hanah wymieniam



aż internet zwalnia i telepatia się zwiesza.
Została Ci nadzieja a nadzieja matka głupich. :)


Ostatnio zmieniony przez bol999 dnia Nie 1:04, 31 Sty 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hanah




Dołączył: 17 Mar 2008
Posty: 378
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: trójmiasto
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 21:08, 02 Lut 2010    Temat postu:

bol999
Cytat:
Dla Ciebie nawet zmiotki po miłości nie zostają, gdyż całą miłość z Hanah wymieniam

Bolo to nie tak. Nie mogę aż tak Cię wyszczególniać ;-P Przecież tak to wyszczególniłam mojego męża :) Wszyscy pozostali otrzymują tyle miłości ile chcą. Problem w tym, że miłość nie jest jednostronna. A w związku z tym jej moc, musi przepływać, od jednej osoby do drugiej. Cały kłopot, że większość się jej boi :shock: Dlatego czasami dokonuję prowokacji, aby takiego kogoś ożywić emocjami i pobudzić do wymiany myśli.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bol999




Dołączył: 02 Maj 2008
Posty: 3306
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: PIEKŁO z klimatyzacja
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 3:41, 03 Lut 2010    Temat postu:

Hanah
Cytat:
Bolo to nie tak.


Wiem jak.
Jak długo gadamy o miłości, tak długo wszystkich kochamy.
Tak samo z kazaniem z ambony, filmami itp.
Potem wracamy do rzeczywistości gdzie bogiem pieniądze a gdzie pieniądze nie ma miejsca na miłość a kto szybszy, cwańszy, lepsze znajomości, układy........
Bez tego Twoje dzieci idą głodne spać.
O wzajemnej miłości dobrze jest gadać ale w świecie gdzie rządzą pieniądze i od nich zależy "być albo nie być" nie czas ani miejsce na takie ideały.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Prestończik




Dołączył: 15 Sie 2013
Posty: 53
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Połonina Wetlińska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 11:52, 06 Paź 2013    Temat postu: Kajfasz nabił goji w chrześcijaństwo

Dyskusja na dobrym poziomie, jednak nieco ograniczona - chyba obawą o blużnienie/herezję,
lub po prostu nieznajomością Nowego Testamentu oraz żydowskiej codzienności w czasach Jezusa.

Przyczyniam się więc do wątku tym, co sobie wyssałem z paluchów zabrudzonych kurzem z kartek
moich dawno nie wertowanych książek:
"Nowy Testament" - autorzy: 3 i 1/2 Żyda (albo 4-ech Żydów, jeżeli matka jednego z Ewangelistów
była grecką Żydówką, a nie Greczynką),
"Ascend the Mountain- a guide to the Torah for teenagers" - autor: żyd Rabbi E.S. Rabinowitz,
wyd. 1984, 353 str.
"The Jews"- autor: goj (ale zboczeniec seksualny, więc prawie tak politpoprawny jak żyd) R. Peyrefitte,
wyd. 1967, 492 str.

Jaki jest Nowy Testament, to każdy widzi, pozostałe książki to kopalnia wiedzy o żydowskich nakazach
religijnych i wynikających z nich zwyczajów/obyczajów/reguł zachowania w codziennym żydowskim życiu.

MARYJA

Nigdy nikomu nie powiedziała, że została zapłodniona przez Jehowę. Coś tam dała swojej cioci do zrozumienia,
gdy ciocia wiedziona kobiecą intuicją ( lub cierpiąca na zaburzenia umysłowe, efekt zakłócenia równowagi
hormonalnej, jako że ciocia też właśnie była poczęła w nietypowy sposób) stwierdziła,że Maryja nosi w łonie jej, to znaczy
cioci, Pana.

Milczenie Maryi w sytuacji, gdy Żydzi od pokoleń oczekują zapowiedzianego proroctwami Mesjasza, a panieńska
ciąża niewiadomego pochodzenia to gwarancja ukamienowania, tłumaczę sobie nienawistnym antysemityzmem Maryi.
Przecież poproszony lokalny rabbi uczynnie sprawdzi, że jest dziewicą, wszak to należy do jego rytualnych obowiązków,
podobnie jak przedślubne liczenie włosów łonowych, gdy panna młoda wydaje się być za młodą,
sprawdzanie plamy na podpasce, przyniesionej przez męża, bo kolor plamy jakiś taki nie taki i tylko rabbi może
zawyrokować, czy to jeszcze niddah, czy już można...

Maryja więc wie, że będąc Dziewicą Cudownie Ciężarną może uzyskać oficjalne potwierdzenie jej dziewictwa,
ciąża staje się już widoczną, czas jej więc wejść na jakieś podwyższenie i dumnie ogłosić Żydom radosną nowinę:
od tak dawna wytęskniony Mesjasz już, już przychodzi, czy raczej wychodzi, na świat.
Wie również to, że gdy tylko ogół gminy zauważy jej stan, to zginie haniebną śmiercią, wraz z jej dzieckiem.
Mimo to milczy, woli zginąć, aby tylko również zginął Mesjasz, aby tylko Żydzi nadal cierpieli pod gojską okupacją.

JÓZEF

Wiemy o nim tylko tyle, że z ciesiołki utrzymywał rodzinę - nie jest to zawód lekki, był więc chyba sprawny fizycznie,
do Egiptu uciekał nie na wózku inwalidzkim, lecz wiodąc osiołka obładowanego Maryją i pasierbem, to też potwierdza
jego dobry stan fizyczny.
Był starszy od Maryi, możliwe, że wdowiec, ale niezbyt stary, bo przecież chciało mu się żenić z Maryją,
i to mimo wszystko...
Możliwym jest, że miał dobry charakter, ale równie możliwe, a nawet bardziej możliwe jest to, że był podstarzałym robolem,
brutalnym alkoholikiem - tak sądzę, bo uważam, że syćkie cieśle som takie same, cy to podhalańskie, cy to podgolańskie,
opijają każdą postawioną chałupę, szopę, a nawet byle komóreckę.

W okolicy wszystkie nierządnice już dawno ukamienowano, tym bardziej więc libido ponosiło Józefa , nic dziwnego, że majaki senne
nakłoniły go do uratowania życia Maryi: więc oświadczył, że to on zrobił kuku Maryi, otwierając tym furtkę do ożenku.
Nie była to dla Józefa łatwa decyzja: wprawdzie za przedślubne stosunki seksualne nie karano "narzeczonych" śmiercią, ale
społeczność otaczała ich pogardą, za złamanie Prawa, a ich status w gminie zostawał zdegradowany - w dodatku Józef miał
świadomość, że w ten sposób staje się "rogaczem".
Pocieszał się chyba tym, że nikt nie wie, że to nie jego dziecko, możliwe, że miał jakieś nadzieje, związane z wysoką
śmiertelnością noworodków - niestety...
Już wkrótce opijanie kolejnego ciesielskiego wytworu przestało sprawiać mu przyjemność: rozjuszony dowcipami na jego temat,
niedopity,rwał do domu, by wyładować się kańciastymi od odcisków pięściami na znienawidzonym pasierbie, walił i walił,
aż mu się ulżyło, albo już takie drgawki rzucały nieszczęsnym Jezusem po polepie, że nie mógł se dobrze cylnąć.
Możliwe, że Józef tłumaczył usiłującym go powstrzymać od bicia, że to nie jego alkoholizm, ale deizm zmusza go do takiego
pracochłonnego przemieniania zwykłej pourazowej schizofrenii Jezusa w dużo intensywniejszy padaczkowy zespół ferworu
religijnego, niekiedy nawet przybliżający do boskości.

JEZUS

Jezus był pariasem już w łonie matki, prowokującej swoim zachowaniem ukamienowanie ich obojga, potem stał się pariasem
w rodzinie: nie miał praw pierworodnego, więc musiał we wszystkim ustępować rodzeństwu, był pariasem w gminie, nawet
w bandzie rówieśników zajmował najniższą pozycję w dziobaniu.
Cierpiał, zamykał się w rozmyślaniach, wyobrażał sobie ojca jako przeciwieństwo prymitywnego cieśli, chyba zaczynała mu się
plątać rzeczywistość z ułudą.

Lepiej niż w domu czuł się w synagodze, bo zainteresowanie mężów uczonych w Piśmie jego rezolutnością, oraz chłopięcą urodą
pozwalało mu zapomnieć, że wszędzie gdzie indziej jest tylko uprzykrzonym popychadłem.
Gdy raz zamieszkał z nimi przez kilka dni, to tak wchłaniał wiedzę, że został nazwany "Stasiu", co w języku lechickoklinowym
oznaczało: "Dobry nie tylko do liturgii".
Niestety, Jezus nie tylko, że nie poczuł się tym uhonorowany, lecz nawet znienawidził mężów uczonych w Piśmie, w dodatku zaczął
się odwracać nawet od swojej matki, bo kapłani dowodzili, że kobieta to narzędzie Szatana, że to tylko naczynie grzechu, nic więcej.

Józef, zaniepokojony dziwaczeniem Jezusa ożenił go jak najszybciej, gdy ten wreszcie miał 13 lat i 1 dzień, a na wzgórku łonowym
wyrosły mu co najmniej 2 włosy - ożenił go z jedyną osiągalną dla pariasa panienką: Magdalenką.

Jezus przeżył następne 20 lat całkim szczęśliwie, bo Magdalenka pokazała mu na swoim przykładzie, że to naczynie nie jest aż tak
straszne, jak to kapłani rozpowiadają.
Dochował się tuzina córek, bo tuzin synów wymarł jeszcze w pieluchach z powodu psujących się zębów miejscowego rzezaka,
obrzezywał wprawdzie precyzyjnie, ale wysysając krew z małych fallusików przyprawiał ich właścicieli o posocznicę, czy gangrenę.
Asystując przy porodach Jezus po raz pierwszy zauważył, że ma zdolności uzdrawiacza: sama jego bliska obecność wystarczała
do zatamowania krwotoku.
Medytacje, modły, koncentrowanie wyobrażni na nieznanym ojcu doprowadziły do ujawnienia się jego zdolności hipnotyzerskich -
w swoich pierwszych seansach brał odwet na Józefie: przynosił mu miskę "daktyli", a potem śmiał się ukradkiem, gdy Józef, mrucząc
"uś, uś, dobre byli te daktyli", wyczesywał sobie z brody okruchy kozich bobków.

Jezus był bardzo ceniony nie tylko jako uzdrawiacz, ale również jako hipnotyzer, gdy zastępował w gminie telavivzyjny program
rozrywkowy,
poprawiała się więc jego pozycja społeczna, mógłby sobie nawet podleczyć kompleks niższości, gdyby go nagle nie wydalono
z gminy za pacyfizm: od czasu gdy zaczął miewać coraz częstsze bóle głowy, słyszeć jakieś głosy, zalecał nadstawianie wrogom
drugiego policzka, miłowanie nawet wrogów starszych we wierze - a jego obwieszanie się jakimiś ozdóbkami i malowanie pacyf na
płotach napawało starszyznę kahałową najgorszymi obawami: uznała to za rzymską krecią robotę, mającą doprowadzić do
obezwładnienia ich gminy, a może nawet całego Israhella, od Nilu, aż do Eufratu.

Miał Jezus wielkie szczęście, bo wywinął się tylko wydaleniem z gminy, tak jak by był wariatem lub trędowatym, dzięki okolicznościom
łagodzącym: dobrotliwy charakter, ciężkie dzieciństwo, oraz absolutne nie zdawanie sobie sprawy ze skutków tego, do czego nawołuje.

Tak więc niespodziewanie dla samego siebie Jezus nagle znalazł się na rozstajach dróg, samotny, dopóki nie obstąpiły go pierwsze
pasożyty, zaciekawione tym, co Jezus głosi i zachęcone do towarzyszenia mu darmowym jadłem, wieczornym winem i rozkosznymi
noclegami na sianie.
Ruszył przed siebie smutny, rozgoryczony brakiem zrozumienia w rodzimej wiosce, poczucie niezasłużonej krzywdy wzbudzało w nim
odrazę do do modyfikowanych przez mężów uczonych w Piśmie żydowskich zwyczajów, do coraz to nowych przepisów religijnych.

Jak każdy uczciwy, wrażliwy na ludzką niedolę i bity w ciemię facet zapragnął zmienić ten świat na lepszy...

KAJFASZ - UKRZYŻOWANIE

Kajfasz zainteresował się Jezusem, zaraz gdy tylko słudzy przynieśli mu pierwszy spis jego herezji i blużnierstw - przeczytał o miłowaniu
wrogów, nadstawianiu drugiego policzka dla obicia, wyrzeczeniu się zemsty, nagrodzie w Niebie - i gdyby to wtedy było możliwe, to by
się darł z całej siły: Bingo! aj waj, BINGO!!!
Inteligentny i zdolny do działania z rozmachem Kajfasz natychmiast zrozumiał, jakie możliwości by się otworzyły przed narodem wybranym,
gdyby tylko znalazł sposób na nakłonienie Rzymian do życia zgodnie z naukami Jezusa - no bo jak długo przetrwa Cesarstwo, gdy
legioniści zamiast hełmu włożą sobie mohery i jak jakieś cioty biernie będą czekać na Życie Wieczne w Niebie?

Natychmiast nawiązał dyskretny kontakt z Jezusem, pod pozorem brania go w opiekę przed faryzeuszami, pośrednikiem został Judasz,
najbardziej zaufany Jezusa, zaczął mu dawać 30 srebrników miesięcznie, aby rosnąca wokół Jezusa grupa pasożytów nie roznosiła na boki
tego co usłyszeli, lecz trzymała się blisko darmowego żarcia i picia.
Jednocześnie Kajfasz rozesłał wici do wszystkich podległych mu rabinów, zobowiązując ich nie tylko do zapobiegania wszelkim próbom
ukamienowania tego blużniercy przez tłum wiernych, lecz nawet do udostępniania Jezusowi synagogi dla wygłaszania jego herezji.

Kajfasz nie szczędził swoich wysiłków i srebra, bo był pewien, że na sprzedawaniu Życia Wiecznego za pieniądze doczesne nieżle zarobi,
a wraz z nim zacznie się tuczyć cały naród wybrany, uwolniony od płacenia podatków - gdy Cesarstwo runie jak bokser, który owinąwszy sobie
dłonie watą szlachetnych Jezusowych zasad, nadstawił policzek przeciwnikowi dyszącemu nienawiścią, zemstą i w dodatku z ołowiem Talmudu
w rękawicach.

Mając teraz życie Jezusa zabezpieczone i bytowanie jego grupy pod kontrolą, Kajfasz zaczął reżyserować Ofiarę Odkupienia przez Jezusa.
zdawał sobie sprawę, że to musi być coś wielkiego, tak wstrząsającego, aby łatwo to było wtłoczyć w ludzką świadomość nieustannym
przypominaniem, jednocześnie tak przekonywującego, żeby uczniowie Jezusa, nie mający większych złudzeń co do jego boskości, zostali
przemienieni w żarliwych orędowników Jezusa i jego Przesłania.
I tu się pojawiła pierwsza przeszkoda: w jaki sposób tak zaaranżować Ofiarę Jezusa, aby była ona nie do przyjęcia przez Żydów, najbardziej
na nią podatnych, natomiast chwytliwą dla Rzymian?

Kajfasz nigdy nie zostałby arcykapłanem, gdyby jego inteligencja nie mogła pokonać takich trudności...

Zaczął podsuwać Jezusowi różne historyjki, aby uczynić go bardziej zrozumiałym dla słuchaczy, co raz usilniej wmawiał biedakowi, że jest on
Synem Bożym, oczywiście nie Synem Jehowy, bo to co głosił Jezus tak pasowało do Jehowy, jak pięść do nosa, ale Synem Boga niezmiernie
kochającego wszystkich i niezmiernie wybaczającego wszystko, nakazywał Jezusowi podczepianie się w jego naukach pod stare,
wszystkim dobrze znane proroctwa - aby chociaż w ten sposób uprawdopodobnić swój pomysł.
Nawet obiecał Jezusowi osiołka, bo zapowiedziane było, że Mesjasz ma przecież wjechać, a nie wejść do Jerozolimy - ostatecznie zaskarbił
sobie ufność i posłuszeństwo nieszczęsnej Ofiary obietnicą zrobienia z niego Zbawiciela nie tylko Żydów, jak tego chciał Jezus, ale Całego Świata,
pod warunkiem, że Jezus postara się wszystko cierpliwie znosić, aż do momentu, gdy Bóg uzna jego cierpienia za wystarczające i zakończy
Ofiarowywanie.

Pozostały teraz Kajfaszowi już tylko drobne trudności, takie raczej techniczne: zrobienie wywarów ziołowych na zatrucie i odtrucie, dokładne
wyliczenie czasu zaćmienia, rozpisanie w czasie wszystkich działań i odpowiednie ich zgranie do momentu Ofiarowania, przekupienie Piłata dla
uzyskania jego zgody na natychmiastowe zdjęcie Jezusa z krzyża, przekupienie legionistów wykonujących ukrzyżowanie, wynajęcie tłumu ludzi,
którzy najpierw będą witać Jezusa wymachując gałązkami palmowymi, a póżniej obelżywie mu urągaći domagać się jego śmierci, itd.,itd.

Egzekucja przez ukrzyżowanie była potwornie bolesną, przewlekłą w czasie męczarnią.
Leniwi Rzymianie stosowali ją, z uwagi na pracochłonność wykonania, potrzebę odpowiedniego wyposażenia, jeżeli miała trwać jak najdłużej, lub
jak najboleśniej, konieczność dozoru do czasu śmierci skazańca, itp., tylko wobec buntowników i wyjątkowych zbrodniarzy, z resztą skazańców się
nie certolono, tylko walono pałą w łeb, lucz mieczem po szyji, jeżeli było potem w co ten miecz wytrzeć.
Niekiedy, owszem, ukrzyżowywano byle jak, dla efektów wizualno- psychologicznych, np. tysiące zbuntowanych gladiatorów wzdłuż głownej drogi,
ale to było odstępstwo od wymogów Regulaminu Legionów, który kiedyś sobie przypadkowo wyguglowałem.

Śmierć przeciętnie zdrowego ukrzyżowanego skazańca następowała przez:
- uduszenie się, gdy skazaniec zawisnął na gwożdziach wbitych w przeguby, bo albo poddał się losowi, albo legionista ciężką pałką połamał mu
piszczele,
- "utopienie się", gdy skazaniec tak długo walczył o łyk powietrza, co chwilę podnosząc się w górę na nogach przebitych gwożdziami w stawach
skokowych, że płuca mu się na tyle wypełniły krwawym wysiękiem, że już nie mógł zaczerpnąć dość powietrza.
Męczarnię przedłużano przybijając do trzonu krzyża niewielką poprzeczkę/beleczkę na wysokości kości ogonowej skazańca po to, by mógł się on
chwilowo zaczepić/osadzić, zmniejszyć ból od wiszenia na przygwożdżonych przegubach, stania na przygwożdżonych stawach skokowych by po
chwili, zesunąwszy się z tej mizernej podpórki, odczuwać ból ze zdwojoną siłą - mała dygresja: czy to tylko Żydzi byli "perfidni"?
Trup pozostawał na krzyżu dopóki ścięgna nie przegniły i przeguby się nie rozpadły.

Kajfasz miał trochę kłopotów z wykonaniem planu: ledwie co się udało odseparować Judasza, zanim zdążył wyszeptać Jezusowi to, co podsłuchał
odbierając od Kajfasza miesięczny zasiłek, worek złota workiem, ale może dlatego przekupiony Piłat zaczął podejrzewać,że Kajfaszowi nie tyle
chodzi o zdjęcie z krzyża trupa Jezusa ze względu na szabas, ale że knuje on coś znacznie większego i Piłat chciał uwolnić Jezusa pod pozorem,
że to raczej jakiś nieszkodliwy pomyleniec, niż wróg Cesarstwa, uczniowie zaraz po wyroku się rozbiegli i pochowani w mysich dziurach nie oglądali
widowiska, głównie dla nich wszakże wyreżyserowanego - ale koniec końcem wszystko się Kajfaszowi udało:
czas zaćmienia wyliczył poprawnie, stężenie wywaru i jego ilośćna gąbce były tak akuratne, że nie zabił Jezusa, tylko wprowadził go w letarg/komę,
kotarę rozdarł z łatwością, bo już była zetlała i nadawała się do odpisania od podatku,
legionista fachowo zrobił punkcję prawego, większego płuca, i spuścił wybroczyny, aby nieprzytomny Jezus miał czym oddychać,
natychmiast po punkcji zdjęto Jezusa z krzyża, bo może nie wszyscy oprawcy byli przekupieni i jakiś upierdliwy perfekcjonista mógł przepisowo
połamać pałą Jezusowe piszczele - a wtedy nie tylko nie było by zmartwychwstania, ale jeszcze i Kajfasza nagły szlag by trafił.

Gdy Jezus, po paru dniach aromaterapii nadawał się do wysłania w teren, w przebraniu i ucharakteryzowany nie do poznania, bo słudzy już wywąchali,
gdzie ukryli się uczniowie, poszedł wykonać najważniejszy punkt planu Kajfasza: za wszelką cenę nie dając się rozpoznać przypadkowym spotkanym
dotrzeć do tych wystraszonych niedowiarków i przemienić ich w święcie wierzących Apostołów.
Kajfasz obiecał mu po powrocie zobaczenie wszystkich gwiazd i Ojca w Najświętszej Komnacie Świątyni,
zamknął za Jezusem drzwi
i poszedł przygotować odpowiednią pałę w dogodnym miejscu...

Enter...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Katolicyzm Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 17, 18, 19, 20  Następny
Strona 18 z 20

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin