Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Moje życiowe odkrycia
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4105
Przeczytał: 9 tematów


PostWysłany: Wto 20:06, 31 Sty 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
lucek napisał:
Michał a ty? wierzysz w Boga, bo Prawdy czy Szacunku w Świecie czy ci brakuje?

Nie rozumiem tego pytania. Może jest tam o jakieś słowo za dużo, albo za mało?...


:) no faktycznie, więc już usuwam i:

Michał a ty? wierzysz w Boga, bo Prawdy, czy Szacunku w Świecie ci brakuje?

lub inaczej:

.... pisałeś o "chciejstwie", "widzimisię" lub "pragmatycznej prawdzie",

.... wierzysz, z czego to wynika? który aspekt wiary jest dla Ciebie najważniejszy, który przyciąga/nął twoją uwagę ?


Ostatnio zmieniony przez lucek dnia Wto 20:18, 31 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16728
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:34, 31 Sty 2017    Temat postu:

lucek napisał:
Michał Dyszyński napisał:
lucek napisał:
Michał a ty? wierzysz w Boga, bo Prawdy czy Szacunku w Świecie czy ci brakuje?

Nie rozumiem tego pytania. Może jest tam o jakieś słowo za dużo, albo za mało?...


:) no faktycznie, więc już usuwam i:

Michał a ty? wierzysz w Boga, bo Prawdy, czy Szacunku w Świecie ci brakuje?

lub inaczej:

.... pisałeś o "chciejstwie", "widzimisię" lub "pragmatycznej prawdzie",

.... wierzysz, z czego to wynika? który aspekt wiary jest dla Ciebie najważniejszy, który przyciąga/nął twoją uwagę ?

Trudne pytanie zadajesz... :think:
Który aspekt wiary jest dla mnie najważniejszy?
- może ten z DEFINIOWANIEM SIEBIE. Przez wiarę "odpytuję sam siebie", kim jestem. Jeśli potrafię uwierzyć w sens, to znaczy, że ten sens znajduję - trochę właśnie owym "chciejstwem" mojej wiary. Jeślibym nie wierzył w sens, to nie miałbym jak w tym wszystkim umiejscowić siebie. Więc wierzę ów sens, gwarantowany osobą Boga.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 1:14, 01 Lut 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Dyskurs napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Sorry, ale nie odniosę się do waszych komentarzy tu, bo zbyt dużo w nich głupot, a więc zbyt dużo do "prostowania", aby mi się chciało. A jesteśmy dorośli, więc- poza moim lenistwem- nie poczuwam się do bycia waszym nauczycielem. Z nielicznymi chyba już tutaj będę dyskutować pisemnie, bo pozostali, to nie mój poziom jednak; a- jak już napisałem- nie będę was, prawie każdego z was poprawiać co chwila- to nie jest dla mnie zadanie, to nie moja rola...

P. s.: Może później się odniosę, gdy mi się jakimś cudem zwiększy poziom szacunku do takich waszych tekstów, ale nie obiecuję oczywiście.
W kontekscie podkreslonej deklaracji, cale szczescie Piotrze, ze Twoj instynkt samozachowawczy dziala abys sie nie krzywdzil. Sila perswazji jest niczym w kontrascie potegi swiadomosci ludzkiej, ktorej Mape (Sir David Ramon Hawkins, M. D., Ph. D.) Ci przedstawilam.
Co ty znów "majaczysz" i co starasz się sugerować mi, babo nieco nawiedzona?! Zauważ, że mało bardzo mnie obchodzi opinia większości ludzi o mnie; oni sami raczej mało mnie interesują również. Właściwie jedyne, co mnie interesuje, to Prawda. A jak daleko on Niej jesteście, o tym świadczą wasze teksty tu. Więc- jak już nieraz pisałem- szkoda mej energii na wasze bzdury.
Z "Prawda Piotra" nie jest moja intencja sie synchronizowac. Bycie prawym jest moim modus operandi :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 1:26, 01 Lut 2017    Temat postu:

lucek napisał:
Cytat:
z jakiego poziomu świadomości ludzkiej napisałeś do mnie “Pi*rdolisz!”

ja odpowiem za Piotra, mógł z dowolnego

Cytat:
Quiz, Piotrze. Możesz uprzejmie wskazać w którym miejscu piramidy potrzeb ludzkich znajduje się odczuwanie szacunku do siebie i pielęgnacja godności a w którym odczuwanie zimna?

a zdefiniujesz mi: szacunek, godność i miłość dwie pierwsze przemyślę, bo się nie zastanawiałem i powiem czy Ci czy dobrze :mrgreen: sobie to wykombinowałaś (czy tam na wiarę przyjęłaś) .... a trzecia kontrolnie :)

.... jeśli mogę prosić :)
Pewnie, ze mozesz, Lucek.

Podaje moja robocze definicje w kontekscie mojej ramy referencji doswiadczen zyciowych na bazie 2 kultur:

Szacunek do siebie - czynienie co wlasciwe w odpowiednim miejscu I czasie z wartoscia dodana dla Rodziny ludzkiej na bazie system wartosci przekazanego mi przez Rodzicow ktory przekazuje potomstwu.

Godnosc - to odczucie kiedy szanuje siebie. Materializuje sie prosta postawa ciala, kontaktem wzrokowym, mocnym usciskiem dloni drugiej osoby, byciem integralna/spojna I transparentna.

Milosc moralna to odczucie bezwarunkowego spokoju wewnetrznego I wiedzy, nie wiary, ze wszystko co sie mi przydarza ma sens poznawczy z wartoscia dodana w trakcie podrozy poznania zwanej zyciem czlowieka. Milosc moralna (Gr. agapao) jest bezwarunkowa czyli jedno ramie przytula a drugie ustawia poprzeczke I ten standard utrzymuje. Milosc moralna jest wolna od handlowania czyli kontekstu cos za cos. Jesli mialabym uzyc architektury zburzonej swiatyni w Jerozolimie, to milosc moralna jest umieszczonym w srodku pustym szescianem 10 m x 10 m gdzie mogl wejsc tylko arcykaplan z przywiazana lina do kostki aby w razie gdyby zmarl moznabyloby go wyciagnac. To miejsce w sercu okreslano jako "Swiety Swietych" czyli "obszar" (termin umowny), gdzie plomien naszego zycia zwany w Veda agni nie ulega zadnym podmuchom.


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Śro 1:30, 01 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 1:41, 01 Lut 2017    Temat postu:

lucek napisał:
ja odpowiem za Piotra, mógł z dowolnego
Nie z dowolnego poziomu swiadomosci. Gdyby Piotr przekroczyl swiadomosc jak okresla Prawdy, ktora Sir David Ramon Hawkins, M. D., Ph. D. na Mapie Swiadomosci okresla jako 200 LOC lub Power/Moc, to nie bylby w stanie dokonac zapisu ktory zmaterializowal sie w odpowiedzi na moj wpis do niego czyli 175 LOC na bazie emocji pogardy dla drugiego czlowieka. Piotr, jak kazdy czlowiek reagujacy na taki bodziec, nie jest w stanie gardzic drugim czlowiekiem bez emocji pogardy do siebie, ktora ego Piotra ustroi w piorka "wszechwiedzy". Ego znajdzie nieskonczona ilosc sposobow aby przekonywac czlowieka o jej/jego waznosci, wielkosci, wspanialosci. Aby przekonac sie jako odczucie, ze sie nic nie wie, potrzeba pokory. Ego I pokora to antonimy. Im wyzsza swiadomosc czlowieka, tym wyzsza mozliwosc odczucia intencji drugiego czlowieka. Einstein nie byl w stanie przekorczyc swiadomosci 500 LOC, gdyz obawial sie zmiany paradygmatu istnienia czlowieka z myslenia konceptualistycznego na odczuwanie/cisze wewnetrzna. Dlatego spotkanie Einstein'a z Rabindranath Tagore bylo nie tylko interesujace w kontekscie spotkania 2 osob o wysokim poziomie intelektu (czesc Mapy Swiadomosci w widelkach 400-499) ale bylo materializacja roznic w omawianych paradygmatach - czyli jak wspomnialam wyzej paradygmat myslenia konceptualistycznego I paradygmat odczuwania.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Śro 1:51, 01 Lut 2017, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 2:24, 01 Lut 2017    Temat postu:

Żal wam tak okrutnie dupy sciska, że takie dyrdymały straszliwe tu wstawiacie?! Tego czytać się nie da! lucek ze swoją składnią, jak u przedszkolaka, Dyszyński ze wspaniałymi opisami niczego, i Dyskurs ze sloganami, jakby jej mózg w sekcie "wyprano". Żenada! :fuj:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 4:56, 01 Lut 2017    Temat postu:

I Piotr, ktorego ego twierdzi, ze jest niezalezny od opinii innych ale za cene ascezy XXI wieku czyli podazaniem za Luckiem, Michalem, i mna aby nas zmieniac wobec dyktanda swoich boskich aspiracji. A wystarczy przeczytac "Moc Skontrastowana z Sila", wziasc pare oddechow i przestac indoktrynowac swoim ja/ego i napisac rzeczowo - jak sie Piotrowi czasami udaje gdy emocje nie pociagaja Piotra sznurkow :)

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Śro 5:00, 01 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 4:56, 01 Lut 2017    Temat postu:

Wpis przez data i stad duplikat :)

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Śro 4:58, 01 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4105
Przeczytał: 9 tematów


PostWysłany: Śro 8:20, 01 Lut 2017    Temat postu:

Cytat:
Nie z dowolnego poziomu swiadomosci. Gdyby Piotr przekroczyl swiadomosc jak okresla Prawdy, ktora Sir David Ramon Hawkins, M. D., Ph. D.


Dyskurs, ustalmy twoje autorytety nie są moimi autorytetami, OK ? tego pana, na którego się powołujesz nie znam i znać nie odczuwam potrzeby .... jeśli rozmawiam z tobą to interesuje mnie twoje zdanie, źródła twoich przekonań, twojej wiary mniej, bo ich się domyślam :) tyle tytułem wstępu i zakończenia zresztą też, bo nie spodziewam się sensownego dyskursu :wink: .

Ale dziękuję za odpowiedź.


Ostatnio zmieniony przez lucek dnia Śro 8:22, 01 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 20:24, 01 Lut 2017    Temat postu:

No dobrze, Lucek. Rozloze Twoj zapis na "czynniki pierwsze" :)

lucek napisał:
... twojej wiary mniej, bo ich się domyślam ...
Poniewaz odczuwam Twoja intencje ale nie znam jej materizliacji, to prosze napisz mi o mojej wierze :)

lucek napisał:
... tyle tytułem wstępu i zakończenia zresztą też, bo nie spodziewam się sensownego dyskursu ...
Konkretnie nie spodziewasz sie dyskursu "luckowym nurtem" (metafora).

lucek napisał:
Ale dziękuję za odpowiedź.
"Na grzecznosci nikt nie stracil." - indoktrynacja (metafora) ojcowska I "wiecznie zywa", bo juz transplantowana (metafora) na moja progeniture. Dziekuje rowniez :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16728
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:48, 01 Lut 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Żal wam tak okrutnie dupy sciska, że takie dyrdymały straszliwe tu wstawiacie?! Tego czytać się nie da! lucek ze swoją składnią, jak u przedszkolaka, Dyszyński ze wspaniałymi opisami niczego, i Dyskurs ze sloganami, jakby jej mózg w sekcie "wyprano". Żenada! :fuj:

Widzisz jak to trudno być geniuszem otoczonym przez ignorantów. Ty jeden znasz ten los. Dźwigasz go bohatersko na swoich barkach, znosząc te szykany niezrozumienia i to dziecinne pisarstwo ludzi nie dorastających Ci do pięt. :cry:
Dobrze że przynajmniej możesz napisać innym, co sobie o nich myślisz. Tłamś tę ludzką miernotę! Wal w tę ich głupotę jak w bęben!
:fight:
Na pewno jak byś chciał, to byś coś mądrego napisał. No nie?... A że do tej pory nie piszesz tu z sensem, to tylko dlatego, że nie miałeś na to ochoty.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 23:57, 01 Lut 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:40, 02 Lut 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Żal wam tak okrutnie dupy sciska, że takie dyrdymały straszliwe tu wstawiacie?! Tego czytać się nie da! lucek ze swoją składnią, jak u przedszkolaka, Dyszyński ze wspaniałymi opisami niczego, i Dyskurs ze sloganami, jakby jej mózg w sekcie "wyprano". Żenada! :fuj:

Widzisz jak to trudno być geniuszem otoczonym przez ignorantów. Ty jeden znasz ten los. Dźwigasz go bohatersko na swoich barkach, znosząc te szykany niezrozumienia i to dziecinne pisarstwo ludzi nie dorastających Ci do pięt. :cry:
Dobrze że przynajmniej możesz napisać innym, co sobie o nich myślisz. Tłamś tę ludzką miernotę! Wal w tę ich głupotę jak w bęben!
:fight:
Na pewno jak byś chciał, to byś coś mądrego napisał. No nie?... A że do tej pory nie piszesz tu z sensem, to tylko dlatego, że nie miałeś na to ochoty.
Sens masz w odbycie, Michałek i tobie podobni. Z sensem mógłbym pisać do w miarę rozgarniętych, lecz nie do prostaków takich, jak wielu tu forumowiczów.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16728
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 1:00, 02 Lut 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Sens masz w odbycie, Michałek i tobie podobni. Z sensem mógłbym pisać do w miarę rozgarniętych, lecz nie do prostaków takich, jak wielu tu forumowiczów.

To doskonale tłumaczy Twoją postawę. Dodając do tego fakt, że Twój genialny umysł wciąż musi pracować nad rozwojem przełomowej teorii wszystkiego, już wiadomo, dlaczego poziom Twoich komentarzy sugeruje IQ twórcy w okolicach 40.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 1:03, 02 Lut 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Sens masz w odbycie, Michałek i tobie podobni. Z sensem mógłbym pisać do w miarę rozgarniętych, lecz nie do prostaków takich, jak wielu tu forumowiczów.

To doskonale tłumaczy Twoją postawę. Dodając do tego fakt, że Twój genialny umysł wciąż musi pracować nad rozwojem przełomowej teorii wszystkiego, już wiadomo, dlaczego poziom Twoich komentarzy sugeruje IQ twórcy w okolicach 40.
Tak... Twój Idiotyzm Qurwa zawiera się w fekaliach, stąd masz kał na rzęsach.:fuj: :shock: :rotfl:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16728
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 1:08, 02 Lut 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Sens masz w odbycie, Michałek i tobie podobni. Z sensem mógłbym pisać do w miarę rozgarniętych, lecz nie do prostaków takich, jak wielu tu forumowiczów.

To doskonale tłumaczy Twoją postawę. Dodając do tego fakt, że Twój genialny umysł wciąż musi pracować nad rozwojem przełomowej teorii wszystkiego, już wiadomo, dlaczego poziom Twoich komentarzy sugeruje IQ twórcy w okolicach 40.
Tak... Twój Idiotyzm Qurwa zawiera się w fekaliach, stąd masz kał na rzęsach.:fuj: :shock: :rotfl:

Widzę, że teoria wszystkiego już przynosi już owoce w postaci generowanych wypowiedzi. Jest nieźle, ale czekamy na dalszy jej rozwój. :brawo:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 5:44, 02 Lut 2017    Temat postu:

Spokojnie Panowie i dobranoc :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16728
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:18, 03 Lut 2017    Temat postu:

Teraz będzie mocne.
Znaczy mocne życiowo (dla mnie osobiście) życiowe odkrycie. Jedno z takich, które mnie naprawdę zmieniło. A to było takie banalne...

Mając lat naście, albo dwadzieścia i trochę byłem pełen dobrych chęci. I zaangażowania oczywiście pełen byłem. Chciałem zmieniać świat, ludzi. Na lepsze, ma się rozumieć, zmieniać chciałem. Ależ ja głupot wtedy narobiłem!...
:cry:
A wszystkie głupoty były z dobrych chęci i zaangażowania. Zwalczać błędy, bezkompromisowo iść przez świat. Pod pewnym względami byłem jak Piotrek, albo lucek - gotów każdemu wywalić jaki to głupi jest bo coś tam... (no może nie aż tak jak oni, ale w podobnym kierunku). Wydawało mi się słusznym wprost piętnować, to co przecież widać, że jest złe.
Dziś już nie wiem, w którym momencie się opanowałem (trochę). Trochę dlatego, że zrozumiałem tymczasowość, względność moich "oczywistych" ocen ludzi i świata. Ale chyba bardziej dlatego, że zorientowałem się jak nieskuteczne jest wywalanie "prawd" wprost. Nie wiem, czy w historii świata jakikolwiek błądzący, grzesznik, czy głupiec nawrócił się, albo zmądrzał usłyszawszy "źle robisz", albo "głupi jesteś"... Takie stwierdzenie wygląda zawsze nie jak rada, czy nawet spostrzeżenie, ale po prostu atak, chęć poniżenia drugiej strony, a wywyższenia siebie. I chyba najczęściej takim atakiem jest, a nawet jeśli pochodzi z dobrej wiary, to na tyle atak przypomina, że trudno jest to odróżnić.
Poza tym takie spostrzeżenia o czyjejś głupocie, błędach itp. to zwykle nie były prawdy w głębszym sensie słowa, tylko po prostu jakieś tam bieżące, powierzchowne oceny. Problemem jest bowiem nie tyle dostrzeganie zła (jest na tym świecie go tak wiele, że naprawdę trudno jest je przeoczyć), co raczej wyszukanie jakiejś drogi do zmiany na lepsze. Mówienie alkoholikowi "upadłeś nisko, jesteś alkoholikiem" nic nie daje - choć przecież jest prawdą.
Z drugiej strony może i czasem trzeba wygarnąć jaką taką prawdę w oczy. Może... Czasem... Tylko, że raczej nie za często to się zgadza, a do tego trudno jest te sytuacje rozpoznać. A jeśli już nawet komuś czasem należałoby coś wygarnąć, to jakoś też nie tak w trybie własnego wywyższania się, czy nawet tylko "zobacz, ja widzę, dostrzegam u ciebie coś złego". Najczęściej przecież jest tak, że ta osoba od dawna wie, z czym ma problem, więc nie o dostrzeżenie toczy się gra, ale o jakieś ZNAJDOWANIE ŚCIEŻEK DO GŁĘBSZYCH OBSZARÓW W SOBIE, do uporania się z problemami, których nie potrafimy dobrze zdiagnozować, wydobyciem sił, których nam brakuje.

Ktoś powie - ale dziś też coś tam piętnuję, też atakuję to, czy tamto. Czy się więc zmieniłem?
- Po pierwsze: raczej "nie zaczynam pierwszy" atakowania innych (zdarzają sie wyjątki, ale chyba rzadkie i spowodowane też czymś konkretnym - np. tym, że ktoś zaatakował niesłusznie kogoś innego).
- Po drugie: nie podchodzę do krytyki na zasadzie: "ja ci mówię, a ty słuchaj i się zmieniaj", ale na zasadzie "widzę coś, co mi wygląda na problematyczne - może tego nie rozumiem, wytłumacz mi to, ale może też jednak coś warto byłoby zmienić".
- Po trzecie: zawsze staram się jednak zrozumieć DLACZEGO, ktoś ma taką dziwną (może złą) postawę - nie po prostu na zasadzie "ja wiem", ale na zasadzie: ktoś tu czegoś nie rozumie - może on, ale może ja, trzeba WYJAŚNIĆ TĘ SPRAWĘ.
- Po czwarte: staram się, aby jakoś unikać w tym wszystkim stawiania sprawy: kto wyżej, kto lepszy, kto wygrywa... To jest chyba szczególnie ważny czynnik.
- Po piąte: czasem warto trochę poczekać! Zaskakująco wiele rzeczy rozwiązuje się bez ingerencji, albo tylko z małym wkładem aktywnego działania. O to przecież najbardziej chodzi - aby ten, kto błądzi SAM ZROZUMIAŁ, sam odnalazł właściwą ścieżkę. Dlatego czasem lepiej jest jakoś w tym stracić, ale doczekać się, że ktoś inny SAMODZIELNIE wygra tę grę o siebie, o swój rozum, uczucia.
A tak w ogóle to dopiero się uczę jak działać w tym świecie, aby robić więcej dobrego niż złego, więc błędów się pewnie nie ustrzegę i (to założenie) do doskonałości mi jest daleko.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16728
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:52, 11 Maj 2017    Temat postu:

Jedno moje stare życiowe odkrycie wydaje się banalne: nie muszę mieć zdania na każdy temat, nie muszę wszystkiego oceniać!

Przypomniało mi się, jak do tego doszedłem, całkiem niedawno, obserwując reakcje pewnych dyskutantów na sfinii. Niektórzy uważają chyba, że muszą wyrazić swoją opinię na temat prawie każdej rzeczy, wypowiedzi. Zwykle jeszcze ta opinia jest negatywna - wszak dopiera taka świadczy o tym, że my to dopiero wiemy jak jest - a ktoś inny jest głupi, bo "robi błąd".

Dziś uważam, że nie tylko nie muszę mieć opinii na każdy temat, ale właściwie w szczególności NIE MUSZĘ PIĘTNOWAĆ KAŻDEGO ZAUWAŻONEGO BŁĘDU.
To byłoby odkrycie nr 2.
Nie muszę piętnować każdego błędu, choć czasem powinienem. Granicą jest to, czy moja krytyka ma realną szansę poprawić cokolwiek w tym układzie. Czasami widać z góry, że nic się poprawić nie da, a "robienie sobie dobrze" psychicznie krytykanctwem sam traktuję jako PONIŻAJĄCĄ MÓJ UMYSŁ i UCZUCIA MAŁOŚĆ. To jest coś w rodzaju psychicznego onanizowania się - karmienie własnej pychy udawaniem, że się jest wielce kompetentnym. Ohyda. :cry:
Wierzę (jako chrześcijanin) w sąd nad moimi życiowymi wyborami, jaki będzie miał miejsce po śmierci. Będzie to przede wszystkim sąd wobec moich własnych uczuć, MOJEGO rozumienia. Już dziś widzę takie psychiczne łatanie własnych kompleksów krytykanctwem jako coś obrzydliwego. Już dziś czuję wstręt do każdego mojego wyboru, gdy tokowałem, wbijałem się w dumę, jaki to ja "mądry" i "kompetentny" jestem, poniżając innych swoją oceną (najczęściej pobieżną, najczęściej niesprawiedliwą, nie uwzględniającą bardzo wielu czynników). Wstręt ten byłby chyba wystarczający, aby użyć określenia "potępienie". Skoro już dziś to wyraźnie czuję, to co dopiero będzie z moim spojrzeniem na samego siebie, gdy ujrzę moją małość w całej pełni?... :cry: :cry: :cry:

Dojście do owego odkrycia wcale nie było takie oczywiste. Choć dzisiaj oczywistym dla mnie jest, że przekonanie o konieczności krytykowania wszystkiego co pachnie błędem... samo jest błędem. :oops: :rotfl:

Skąd wzięły mi się oba odkrycia?
- Trochę z pewnych rodzinnych problemów. Wychowałem się w środowisku, gdzie tych odkryć jeszcze nie poczyniono. Dalej znam ludzi, którzy mimo sędziwego wieku (a może częściowo właśnie dlatego, że starość jednak zaburza krytycyzm - szczególnie wobec własnej osoby) wciąż są przekonani, że objawem mądrości i kompetencji jest doszukiwanie się błędów, a potem piętnowanie ich niemal we wszystkim co się spotyka na swojej ścieżce życia. "Dziwnym trafem" jednak znacznie więcej tych błędów dostrzega się u innych, niż u siebie...

Dziś uważam, że wiele nerwów, stresu, negatywnych emocji kosztowało mnie to, jak pewni ludzie (z dobrej woli, a jakże!) próbowali mnie "naprawiać". To z resztą była znana metoda starego wychowania - wciąż dzieciom mówić co jest źle, rzadko chwalić (aby się nie wbijały w pychę) i cisnąć: tego nie rób! Jesteś nieuważny! Jesteś nieostrożny! Nie kontrolujesz się! Musisz się bardziej postarać! itp. itd.
Jaki jest mój główny zarzut wobec tego rodzaju krytykantów? Dlaczego większość ich rad jest po prostu bez sensu?
- Ano nie biorą pod uwagę tego, że
1. KAŻDY MA OGRANICZONE ZASOBY
2. SAMI KRYTYKANCI JAKOŚ TEŻ POPEŁNIAJĄ ZWYKLE OWE BŁĘDY, ale wtedy oczywiście "to jest inna sytuacja"
3. NIE WSZYSTKO CO POZORNIE DOBRE, OKAZUJE SIĘ TAKIM PRZY GŁĘBSZEJ ANALIZIE.

Te trzy błędy powodują, że krytykanctwo najczęściej nie pomaga, tylko szkodzi, jest więc PO PROSTU KRYTYKANCTWEM, nie zaś użyteczną radą. Tzn. zdarzają się i użyteczne rady - ale jest ich pewnie z 10% całości.

Ale na koniec...
Dziś powiem, ze moim krytykantom WYBACZYŁEM. Po pierwsze oni "nie wiedzieli co czynią" (była to forma ich głupoty). Po drugie przecież najczęściej CHCIELI DOBRZE, tylko zabrakło im przenikliwości, umiejętności zdiagnozowania swoich rozpoznań w kontekście całości. Po trzecie - SAM NIE JESTEM BEZ WINY. Dzisiaj może rzadziej popełniam ten błąd łatwego krytykanctwa, ale żebym się całkiem przed nim potrafił ustrzec - tego nie powiem. Więc nie mam prawa mieć pretensji. Co nie zmienia postaci sprawy, że takie uparte krytykanctwo, łatwość negatywnych ocen postrzegam przede wszystkim jako GŁUPOTĘ.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 22:34, 11 Maj 2017    Temat postu:

Nie masz wplywu jak zachowuja sie inni, bo nimi nie jestes, Michal. Piszesz o osobach z niskimi intencjami, ktore w kontekscie grupy zachowuje sie jeszcze gorzej I pozwalaja sobie na znacznie wiecej niz gdyby dzialali sami. Mozesz jedynie wybaczyc sobie w sercu, ze nimi nie gardzisz I cieszyc sie zyciem nie majac z tymi osobami kontaktow. Ja nie wierze lecz wiem, ze zadnego sadu nie ma. Jesli ktos odchodzi przytomnie I zaluje za swoje intencje, ktorymi mogl izranic nnych, to process umierania jest lekki. Jelsli ktos jest przytomny I nie zaluje za swoje intencje, ktorymi mogl zranic innych, to process umierania moze sie znacznie skomplikowac. Bycie toksycznym szkodzi przede wszystkim osobie toksycznej. Ale sa przypadki gdy taka osoba jest tak okrutna, ze potrafi swoja niska energia zyciowa zabic druga osobe, ktora wierzy osobie toksycznej I podupada na zdrowiu lub traci zycie. Dlatego potrzebujemy dbac o wlasna energie I nie otaczac sie wampirami energetycznymi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16728
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 22:43, 11 Maj 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Nie masz wplywu jak zachowuja sie inni, bo nimi nie jestes, Michal. Piszesz o osobach z niskimi intencjami, ktore w kontekscie grupy zachowuje sie jeszcze gorzej I pozwalaja sobie na znacznie wiecej niz gdyby dzialali sami. Mozesz jedynie wybaczyc sobie w sercu, ze nimi nie gardzisz I cieszyc sie zyciem nie majac z tymi osobami kontaktow. Ja nie wierze lecz wiem, ze zadnego sadu nie ma. Jesli ktos odchodzi przytomnie I zaluje za swoje intencje, ktorymi mogl izranic nnych, to process umierania jest lekki.

Wiedza na taki temat?
Skąd by miała się wziąć?...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 23:05, 11 Maj 2017    Temat postu:

Z zycia :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16728
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:51, 11 Maj 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Z zycia :)

To przeżyłaś "w życiu" chwilę przejścia na tamtą stronę?...
Pytam poważnie, bo niektórzy ludzie opowiadają o takich doświadczeniach.
Bo jeśli tego nie przeżyłaś, to nie możesz "wiedzieć", ale możesz co najwyżej mieć hipotezę na ten temat.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 0:43, 12 Maj 2017    Temat postu:

Michal tutaj jest:

What Happens to the Body After you Die
https://youtu.be/nqOITqLfnkc

Dlatego nie chce byc pochowana jako cialo, bo proces putryfikacji jest dla mnie nie do zniesienia.

Jestem naukowcem i nie wierze lecz wiem, ze NDE to projekcja niedokrwionego mozgu a nie wyglad jakiegos "nieba".

Sorry, ale nie wierze w historie wymyslone przez kler katolicki aby sprzedawac odpusty. Tak jak sprzeciwil sie temu Martin Luther a roku 1517 tak sprzeciwiam sie temu ja. Kiedy nie ma interakcji energii w materii ludzkiej, czlowiek przestaje istniec wogole a tym samym przestaj byc subiektem tej czy tamtej strony.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16728
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 1:15, 12 Maj 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Michal tutaj jest:

What Happens to the Body After you Die
https://youtu.be/nqOITqLfnkc

Dlatego nie chce byc pochowana jako cialo, bo proces putryfikacji jest dla mnie nie do zniesienia.

Jestem naukowcem i nie wierze lecz wiem, ze NDE to projekcja niedokrwionego mozgu a nie wyglad jakiegos "nieba".

Sorry, ale nie wierze w historie wymyslone przez kler katolicki aby sprzedawac odpusty. Tak jak sprzeciwil sie temu Martin Luther a roku 1517 tak sprzeciwiam sie temu ja. Kiedy nie ma interakcji energii w materii ludzkiej, czlowiek przestaje istniec wogole a tym samym przestaj byc subiektem tej czy tamtej strony.

Jak dla mnie to nieadekwatnie używasz słowa "wiem". Akurat tego wiedzieć nie może nikt, więc adekwatnym słowem jest wg mnie "wierzyć". Te Twoje deklaracje jak traktuję jako zaklinanie rzeczywistości, albo po prostu pozostawanie pod wpływem jednej konkretnej strony sporu na temat NDE.

Co do "wymyślenia przez kler katolicki" tych historii, to też jesteś pod wpływem manipulacji. Sam znam osobę, które tego rodzaju doświadczenie miała. Sam miałem pewne ("małe", co prawda) formy mistycznego spotkania z rzeczywistością ponadnaturalną. To, ze ktoś wymyślił tu hipotezę "niedotlenienia mózgu" nie zmienia postaci sprawy, że pozostaje cała masa niewyjaśnionych rzeczy z tym zjawiskiem związanych - np. relacje osób w stanie śmierci klinicznej z miejsc i chwil, które nie były możliwe do percepcji dla osób w tym stanie. Ale tu przynajmniej - poprawnie - mówisz o tym "nie wierzę". Bo możesz w tym zakresie jedynie (nie)wierzyć, ale nie wiedzieć.
Oczywiście kiedyś wszystko się wyjaśni - po śmierci - więc sporów nie ma co toczyć.
Poza tym, akurat ze strony kleru katolickiego nie słyszałem wypowiedzi na temat NDE. Te opowieści krążą bardziej chyba wśród świeckich, z resztą trochę na równych prawach z koncepcjami sprzecznymi z teologią katolicką - np. potwierdzeniami na reinkarnację, kontaktami z bogami hinduskimi, czy wręcz kosmitami. Nie zamierzam oczywiście do niczego tu akurat przekonywać. Ja nie używam w tym zakresie pojęcia "wiem", choć pewnie użyłbym "jestem przekonany że ...".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 1:27, 12 Maj 2017    Temat postu:

In the early church, especially from the third centuryc on, ecclesiastic authorities allowed a confessor or a Christian awaiting martyrdom to intercede for another Christian in order to shorten the other's canonical penance. - pogrubiony tekst wyjasni Ci, kto (cesarz Konstantyn i Spolka z ograniczona odpowiedzialnoscia) wymyslil koncept piekla, czyscca, i nieba i zaczal sie handel.

Zaczelo sie jak zwykle niewinnie od ruchu charytatywnego w basenie morza Srodziemnomorkiego. Ruch zwany Droga, gdzie przede wszystkim kobiety karmily glodnych, odziewaly nagich, poily spragnionych, i pozwalaly na spoczynek przed dalsza droga przez zycie. Ale podobnie jak przygotowywanie ziol przez kobiety w koloniach amerykanskich, facetom to przeszkadzalo i powstal KK i wielka farmacja :)


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pią 1:29, 12 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 3 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin