Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Względność poczucia zagrożenia, wrogości, jak i spokoju
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 32188
Przeczytał: 71 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 12:32, 11 Wrz 2021    Temat postu: Względność poczucia zagrożenia, wrogości, jak i spokoju

Zauważyłem, że ta sama sytuacja jest przez ludzi bardzo różny sposób. Jedni w tych samych ludziach, których niedawno poznali przy jakiejś okazji widzą wrogów, podczas gdy inni postrzegają ich z życzliwością, jako bliźnich, potencjalnych przyjaciół.
Gdy słucham wypowiedzi o ludziach - szczególnie z jakichkolwiek zewnętrznych grup - to widzę nie odczyty rzeczywistości o tych ludziach, lecz ZAŁOŻONE SCHEMATY INTERPRETOWANIA.
Oto jest ktoś zza granicy. Żadne konkretne informacje na jego temat nie są znane z wyjątkiem tego, co bezpośrednio widać - wiek, płeć, fizjonomię. Ale co niektórzy już "wiedzą", że to pewnie wroga osoba. Inni tego nie "wiedzą", traktują człowieka na zasadzie "zobaczymy kim się okaże, teraz ma na start mój kredyt zaufania".
Dla niektórych wystarczająca do oceny człowieka jest informacja "warszawiak", "Ślązak" - liczne ludziska "wiedzą" z góry o nich, że to np. raczej będzie niemiły człowiek. Co się za chwilę nawet może potwierdzić, bo ktoś z drugiej strony, czując się traktowanym nieufnie, odpowie symetryczną emocją.
Podobnie jest z poczuciem zagrożenia - dla jednych coś jest normalną sytuacją, podczas gdy u innych taka sytuacja budzi zagrożenie. Oczywiście są przypadki jednoznaczne, ale w większości jest tak, że oceny wrogości, bezpieczeństwa itp. są silnie subiektywne.
Tak to widać z zewnątrz...
Pytanie jest jednak: czy potrafimy te spostrzeżenia odnieść do siebie?
Czy potrafimy też dostrzec u siebie aspekt nastawienia się do kogoś - silniejszy, niż odczyt obiektywny cech osoby?...
Mało kto potrafi sobie powiedzieć: muszę uważać na to, czy moje ocena czasem nie wynika w większym stopniu z subiektywnych nastawień, niż z obiektywnego oglądu sytuacji.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 32188
Przeczytał: 71 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 8:34, 12 Wrz 2021    Temat postu: Re: Względność poczucia zagrożenia, wrogości, jak i spokoju

A skąd w ogóle ten wątek?
- Z dość dla mnie zaskakującej konstatacji, że tak wiele ludzi uważa posiadany przez siebie poziom zagrożenia czymś tam, jak coś obiektywnego. W rozmowach spotyka się stwierdzenia "X jest wielkim zagrożeniem". Z jednej strony to jest naturalne, tak się wypowiadamy mimowolnie. Ale mam wrażenie, że naprawdę mało kto jest w stanie spojrzeć na swoje poczucie zagrożenia, wrogości jako na prywatne odczucia, jak na coś, co nie tyle obiektywnie "jest", co "ja mam takie odczucie". I nie pomagają tu liczne niewypały przypuszczeń, że coś jest zagrożeniem. Wiele teorii spiskowych nie tylko nie upada z braku potwierdzeń dla nich, lecz w umysłach ludzi się rozwija, coraz bardziej ogarniając przekonania tych ludzi.
Poczucia irracjonalnych zagrożeń mają raczej tendencję do wzrostu, niż zanikania. Dla osób z zewnątrz, oczywiste pytanie "a co właściwie tak konkretnie, bez brnięcia w zaawansowane konstrukcje domyślania się potwierdza ci to właśnie zagrożenie?", dla teoriospiskowca wydaje się być zbędne. Prawdopodobnie bierze się to najbardziej stąd, że sama konstrukcja teoriospiskowych nastawień, sam ich rdzeń oparty jest właśnie o DOSZUKIWANIE SIĘ ZWIĄZKÓW NA BAZIE DOMNIEMAŃ. Tu domniemania stają się niejako ważniejsze, niż twarde fakty. A najmniejszy fakt, który otoczenie zwykle będzie interpretowało w standardowy, nie związany z żadnymi spiskiem sposób, dla teoriospiskowaca urasta do rangi "ostatecznego faktycznego potwierdzenia".

Już dawno temu sformułowałem sobie pewne osobiste prawo, które ma na celu chronić moją konstrukcję zdrowego rozsądku. Można by je sformułować jako:
Domniemania są oczywiście naturalnym narzędziem myśli, jednak warto jest trzymać rygorystyczną umysłową kontrolę nad statusami domniemania vs fakt.
W szczególności warto jest bardzo uważnie obserwować to, czy w naszym wnioskowaniu domniemania nie zaczynają tworzyć struktur "zbytnio samopotwierdzających się", warto jest stawiać sobie - upierdliwe - pytanie: ale co tak "twardo" potwierdza tezy, w które wierzymy?

Od razu chcę zastrzec, że to, o czym wyżej piszę, NIE dotyczy warstwy światopoglądu. Światopogląd BĘDZIE domniemaniem.
I niewiele na to da się poradzić, że światopogląd nie ma szansy nigdy stać się czymś opartym o twarde fakty. Bo są (przynajmniej) dwie w zasadniczy sposób odrębne domeny myśli:
- domena zewnętrzna umysłu, dotykająca bezpośrednio doznań, wrażeń zmysłowych, odczuć, faktów obserwowanych, która jest nastawione na synchronizowanie się z tym, co zewnętrzne - tam "zewnętrzność rządzi"
- domena wewnętrzna umysłu - z natury stanowiąca domniemanie, która nie dotyczy już faktów, lecz buduje poziom abstrakcji, syntetycznego ujęcia wielu aspektów w zbiorcze ujęcia, nastawienia ogólne.
Domena zewnętrzna, opierająca się o fakty jest jednocześnie tą, którą można - też zewnętrznie - weryfikować (choć też nigdy w sposób absolutny).
Domena wewnętrzna - światopoglądowa - nie oferuje nam funkcji jej weryfikowalności z tym co zewnętrzne. Tutaj rolę weryfikacji pełni PRÓBA NADAWANIA JAK NAJWIĘKSZEJ SPÓJNOŚCI przekonaniom.

Myślenie robi się wadliwe, jeśli ktoś zamienia prawa funkcjonowania dla owych domen - czyli gdy np. próbuje domenę zewnętrzną tworzyć domniemaniami (wymyśla sobie fakty, fantazjuje rzeczywistość), albo odwrotnie gdy domenę wewnętrzną - światopoglądową - stara się (zawsze to będzie na siłę, wadliwie, w sposób pozbawiony spójności) podporządkować jakimś jednostkowym faktom, odczuciom, pojedynczym ideom. Bo domena wewnętrzna jest z natury tą, która porzuciła jednostkowość na rzecz uogólnienia, w niej uogólnienie jest, z założenia, silniejsze niż jakikolwiek jednostkowy fakt, co dalej powoduje, że żaden jednostkowy fakt nie może tą domeną zarządzać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 5675
Przeczytał: 22 tematy

Skąd: Ze wsi
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:37, 12 Wrz 2021    Temat postu:

MD napisał:
Zauważyłem, że ta sama sytuacja jest przez ludzi bardzo różny sposób. Jedni w tych samych ludziach, których niedawno poznali przy jakiejś okazji widzą wrogów, podczas gdy inni postrzegają ich z życzliwością, jako bliźnich, potencjalnych przyjaciół.
Gdy słucham wypowiedzi o ludziach - szczególnie z jakichkolwiek zewnętrznych grup - to widzę nie odczyty rzeczywistości o tych ludziach, lecz ZAŁOŻONE SCHEMATY INTERPRETOWANIA.
Oto jest ktoś zza granicy. Żadne konkretne informacje na jego temat nie są znane z wyjątkiem tego, co bezpośrednio widać - wiek, płeć, fizjonomię. Ale co niektórzy już "wiedzą", że to pewnie wroga osoba. Inni tego nie "wiedzą", traktują człowieka na zasadzie "zobaczymy kim się okaże, teraz ma na start mój kredyt zaufania".
Dla niektórych wystarczająca do oceny człowieka jest informacja "warszawiak", "Ślązak" - liczne ludziska "wiedzą" z góry o nich, że to np. raczej będzie niemiły człowiek. Co się za chwilę nawet może potwierdzić, bo ktoś z drugiej strony, czując się traktowanym nieufnie, odpowie symetryczną emocją.

Zakładając, że ani jedni, ani drudzy nie znają nastawień tej osoby z zewnątrz i nie mają mają podstaw oceniać jej jako wrogą albo życzliwą, to znaczy, że jedni i drudzy nakładają na rzeczywistość subiektywne okulary.

Kierując się czystym obiektywizmem powinniśmy oceniać je neutralnie, z naukowym dystansem.

W rzeczywistości rzadko tak jest, ponieważ wyrabiamy sobie zdanie na temat konkretnych osób na podstawie poprzednich doświadczeń i osobistych preferencji i w ramach upraszczania sobie życia, ekonomii, nakładamy na ocenę różne filtry interpretacyjne. I skoro ten mechanizm w nas się zachował, to znaczy, że on generalnie dobrze działa. Co prawda, kierowanie się generalizacjami zawsze będzie narażone na błędy i ofiary tych generalizacji, ale korzyści przewyższają straty.

Wybór schematu jest również w dużej mierze uzależniony od kontekstu. Np. o życzliwe nastawienie jest łatwiej kiedy ew. strata z powodu pochopnego zaufania danej nieznanej osobie jest na tyle mała, że możemy sobie z lekkim sercem na to pozwolić. Im większa ew. strata tym bardziej uzasadniona jest podejrzliwość. A to z kolei też tłumaczy, dlaczego jedni widzą zagrożenie tam gdzie inni nie widzą - mianowicie, wynika to z odmiennego systemu wartości. Jeśli ktoś nie ceni jakiegoś dobra, które jest narażone na utratę w razie pochopnego zaufania, to podejrzliwość będzie miał wyhamowaną, bo on właściwie nic cennego nie ma do stracenia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 5675
Przeczytał: 22 tematy

Skąd: Ze wsi
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:48, 12 Wrz 2021    Temat postu:

MD napisał:
Poczucia irracjonalnych zagrożeń mają raczej tendencję do wzrostu, niż zanikania. Dla osób z zewnątrz, oczywiste pytanie "a co właściwie tak konkretnie, bez brnięcia w zaawansowane konstrukcje domyślania się potwierdza ci to właśnie zagrożenie?", dla teoriospiskowca wydaje się być zbędne. Prawdopodobnie bierze się to najbardziej stąd, że sama konstrukcja teoriospiskowych nastawień, sam ich rdzeń oparty jest właśnie o DOSZUKIWANIE SIĘ ZWIĄZKÓW NA BAZIE DOMNIEMAŃ. Tu domniemania stają się niejako ważniejsze, niż twarde fakty. A najmniejszy fakt, który otoczenie zwykle będzie interpretowało w standardowy, nie związany z żadnymi spiskiem sposób, dla teoriospiskowaca urasta do rangi "ostatecznego faktycznego potwierdzenia".

Oczywiście, że myślenie teoriospiksowe opiera się na domniemaniach, bardziej lub mniej uzasadnionych, ale to jest związane z tym, że:
- tam gdzie jest spisek (jakieś przynajmniej nie w pełni jawne plany, działania), tam trudno o bardzo twarde dowody, domysły są konieczne
- domniemani spiskowcy stanowią poważne zagrożenie dla interesu teoretyków spiskowych

Można tę sytuację odwrócić. Czy ich oponenci, którzy programowo odrzucają spiski, wrogie nastawienie, mają jakieś bardzo twarde uzasadnienie dla takiej daleko idącej życzliwości? Czy czasem również nie bazują na silnych domniemaniach, tylko że o pozytywnym ładunku?
I nie ma w tym nic dziwnego, skoro:
- tam gdzie nie ma spisku, wszystko jest jawne, klarowne, tam z góry każda ew. podejrzana rzecz zostanie zracjonalizowana jako niepodejrzana, usprawiedliwiona wyższym dobrem etc.
- potencjalni spiskowcy nie stanowią większego zagrożenia dla interesu sceptyków spiskowych, którzy zwyczajnie często nie cenią (albo tak im się wydaje) wartości zagrożonych jeżeli spisek ma miejsce
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 8733
Przeczytał: 44 tematy


PostWysłany: Nie 11:03, 12 Wrz 2021    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
I skoro ten mechanizm w nas się zachował, to znaczy, że on generalnie dobrze działa.


generalnie znaczy tylko, że się zachował i działa, a czy dobrze działa to już inna sprawa ... bo przyjmująć ten sposób myślenia, skoro świat ludzi, życie społeczne, wyewoluowało w takim kierunku jakim wyewoluowało, to temu kierunkowi sprzyja ten mechanizm, czy jednak mu szkodzi, hamuje.

bo na tej zasadzie, że coś się zachowało i dobrze działa, to i talib kamieniowanie kobiet może uzasadniać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 5675
Przeczytał: 22 tematy

Skąd: Ze wsi
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 12:02, 12 Wrz 2021    Temat postu:

lucek napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
I skoro ten mechanizm w nas się zachował, to znaczy, że on generalnie dobrze działa.


generalnie znaczy tylko, że się zachował i działa, a czy dobrze działa to już inna sprawa ... bo przyjmująć ten sposób myślenia, skoro świat ludzi, życie społeczne, wyewoluowało w takim kierunku jakim wyewoluowało, to temu kierunkowi sprzyja ten mechanizm, czy jednak mu szkodzi, hamuje.

Gdyby dobrze nie działało, to byśmy nie przetrwali, zasadniczo błędnie klasyfikując ludzi jako przyjaciół lub wrogów.
Cytat:
bo na tej zasadzie, że coś się zachowało i dobrze działa, to i talib kamieniowanie kobiet może uzasadniać.

Działa choćby w tym zakresie, że kamieniowanie kobiet nie zmniejsza populacji kobiet do niebezpiecznie niskiego poziomu, który by uniemożliwił pozostawienie potomków i skutecznie trzyma kobiety w ryzach, żeby np. im w głowie nie zrodziły się lewackie pomysły typu "aborcja jest prawem człowieka". Natomiast może nie działać dobrze w innych obszarach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 8733
Przeczytał: 44 tematy


PostWysłany: Nie 12:05, 12 Wrz 2021    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Od razu chcę zastrzec, że to, o czym wyżej piszę, NIE dotyczy warstwy światopoglądu. Światopogląd BĘDZIE domniemaniem.


"światopogląd", ze znanych mi, ma dwie definicje. Wg. jednej to ogół poglądów o świecie (w tym stosunku do niego), wg. drugiej, to tylko stosunek do świata - tyle co ideologia.

będę miał na myśli tą pierwszą, rozróżniając w niej znaczenie przedmiotowe (wiedza o świecie) i podmiotowe (stosunek do świata). Dodatkowo, w przedmiotowym, istotna jest jedynie wiedza o postawach ludzi bo to co pozostaje, nie ma tu znaczenia - nie ma wpływu na relacje z innymi (w uproszczeniu).

po tych uzgodnieniach co przez co rozumiem już przejdę do rzeczy.

najogólniej twierdzę, że "światopogląd" jest jak najbardziej obiektywną sprawą tak w warstwie przedmiotowej jak i podmiotowej, choć jak u Nietzschego jest faktem, że istnieją dwie moralności "silnych" i "słabych" i obie kierują się tym samym, ekonomią swojej egzystencji i stąd tylko wynika moralność "słabych" i amoralność "Panów" to jednak tylko skutek jest niewiedzy.

Gdyby wiedza o rzeczywistości (tej społecznej) była powszechnie dostępna, rasa "Panów" nie miała by szans zaistnieć z racji swojej definicji i zdecydowanej mniejszości pozbawiona byłaby racji bytu, bo oczywiście mógłby się znaleść ktoś, kto poczułby się "Panem", tylko raczej nikt by, znim tego zdania nie podzielił.

A "wiedza", o której piszę to po prostu znajomość mechanizmów społecznych, ich samospełniającej się natury, i samego siebie. Do tego, "wiedza" istniejąca jest wystarczająca, przeszkodą są dwa problemy, jest w dyspozycji "Panów" i drugi wygodnie jest im sądzić, że tak jak jest, to nieuchronna konieczność, konieczność istnienia "Panów", a wszelkie zmiany mogą prowadzić jedynie do zamiany się rolami. Tylko rewolucyjne zmiany sytuacji zmienić nie mogą, bo "słabi" z definicji, wiedzy panów nie znają, i popełnią te same błędy co "Panowie" do władzy dochodząc.

Ewolucyjnie jednak to się powoli zmienia. A moje przesłanie jest jedynie takie, że nieprawdą jest, że wrodzone instynkty są silniejsze niż intelekt człowieka tj. tego co ten odkrywa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 8733
Przeczytał: 44 tematy


PostWysłany: Nie 12:05, 12 Wrz 2021    Temat postu:

....

Ostatnio zmieniony przez lucek dnia Nie 12:06, 12 Wrz 2021, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 22404
Przeczytał: 120 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 12:07, 12 Wrz 2021    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
lucek napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
I skoro ten mechanizm w nas się zachował, to znaczy, że on generalnie dobrze działa.


generalnie znaczy tylko, że się zachował i działa, a czy dobrze działa to już inna sprawa ... bo przyjmująć ten sposób myślenia, skoro świat ludzi, życie społeczne, wyewoluowało w takim kierunku jakim wyewoluowało, to temu kierunkowi sprzyja ten mechanizm, czy jednak mu szkodzi, hamuje.

Gdyby dobrze nie działało, to byśmy nie przetrwali, zasadniczo błędnie klasyfikując ludzi jako przyjaciół lub wrogów.
Cytat:
bo na tej zasadzie, że coś się zachowało i dobrze działa, to i talib kamieniowanie kobiet może uzasadniać.

Działa choćby w tym zakresie, że kamieniowanie kobiet nie zmniejsza populacji kobiet do niebezpiecznie niskiego poziomu, który by uniemożliwił pozostawienie potomków i skutecznie trzyma kobiety w ryzach, żeby np. im w głowie nie zrodziły się lewackie pomysły typu "aborcja jest prawem człowieka". Natomiast może nie działać dobrze w innych obszarach.


Czy jestes zatem zwolenniczką kamienowania kobiet?

Czy pod tym komunikatem czai się bardziej subtelny i złożony przekaz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 8733
Przeczytał: 44 tematy


PostWysłany: Nie 12:13, 12 Wrz 2021    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
lucek napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
I skoro ten mechanizm w nas się zachował, to znaczy, że on generalnie dobrze działa.


generalnie znaczy tylko, że się zachował i działa, a czy dobrze działa to już inna sprawa ... bo przyjmująć ten sposób myślenia, skoro świat ludzi, życie społeczne, wyewoluowało w takim kierunku jakim wyewoluowało, to temu kierunkowi sprzyja ten mechanizm, czy jednak mu szkodzi, hamuje.

Gdyby dobrze nie działało, to byśmy nie przetrwali, zasadniczo błędnie klasyfikując ludzi jako przyjaciół lub wrogów.
Cytat:
bo na tej zasadzie, że coś się zachowało i dobrze działa, to i talib kamieniowanie kobiet może uzasadniać.

Działa choćby w tym zakresie, że kamieniowanie kobiet nie zmniejsza populacji kobiet do niebezpiecznie niskiego poziomu, który by uniemożliwił pozostawienie potomków i skutecznie trzyma kobiety w ryzach, żeby np. im w głowie nie zrodziły się lewackie pomysły typu "aborcja jest prawem człowieka". Natomiast może nie działać dobrze w innych obszarach.


dobre drzewo nie rodzi złych owoców, tak, że fakt pojawienia się lewactwa nie wziął się sam z siebie :wink: gorzej, że lewactwo zdaje się samo nie wie jakie właściwie wartości reprezentuje :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 5675
Przeczytał: 22 tematy

Skąd: Ze wsi
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 12:15, 12 Wrz 2021    Temat postu:

Semele napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
lucek napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
I skoro ten mechanizm w nas się zachował, to znaczy, że on generalnie dobrze działa.


generalnie znaczy tylko, że się zachował i działa, a czy dobrze działa to już inna sprawa ... bo przyjmująć ten sposób myślenia, skoro świat ludzi, życie społeczne, wyewoluowało w takim kierunku jakim wyewoluowało, to temu kierunkowi sprzyja ten mechanizm, czy jednak mu szkodzi, hamuje.

Gdyby dobrze nie działało, to byśmy nie przetrwali, zasadniczo błędnie klasyfikując ludzi jako przyjaciół lub wrogów.
Cytat:
bo na tej zasadzie, że coś się zachowało i dobrze działa, to i talib kamieniowanie kobiet może uzasadniać.

Działa choćby w tym zakresie, że kamieniowanie kobiet nie zmniejsza populacji kobiet do niebezpiecznie niskiego poziomu, który by uniemożliwił pozostawienie potomków i skutecznie trzyma kobiety w ryzach, żeby np. im w głowie nie zrodziły się lewackie pomysły typu "aborcja jest prawem człowieka". Natomiast może nie działać dobrze w innych obszarach.


Czy jestes zatem zwolenniczką kamienowania kobiet?

Czy pod tym komunikatem czai się bardziej subtelny i złożony przekaz.

Nie bardzo rozumiem, skąd wyciągnęłaś taki wniosek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 22404
Przeczytał: 120 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 12:39, 12 Wrz 2021    Temat postu:

Napisałaś, że e kamienowanie kobiet trzyma je w ryzach....

Cytuję:

skutecznie trzyma kobiety w ryzach, żeby np. im w głowie nie zrodziły się lewackie pomysły typu "aborcja jest prawem człowieka". Natomiast może nie działać dobrze w innych obszarach.

Chyba, że cytowanie coś po drodze zgubilo??


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Nie 12:41, 12 Wrz 2021, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 5675
Przeczytał: 22 tematy

Skąd: Ze wsi
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 12:40, 12 Wrz 2021    Temat postu:

Semele napisał:
Napisałaś, że e kamienowanie kobiet trzyma je w ryzach....

Bo to prawda, ale z tego nie wynika, że jestem zwolenniczką kamieniowania kobiet.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 22404
Przeczytał: 120 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 12:50, 12 Wrz 2021    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Semele napisał:
Napisałaś, że e kamienowanie kobiet trzyma je w ryzach....

Bo to prawda, ale z tego nie wynika, że jestem zwolenniczką kamieniowania kobiet.



Ale trzymania ich w ryzach?

Nie wierzysz w zmysł moralny kobiet?
Uważasz, że faceci są bardziej moralni?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 5675
Przeczytał: 22 tematy

Skąd: Ze wsi
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 13:17, 12 Wrz 2021    Temat postu:

Semele napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Semele napisał:
Napisałaś, że e kamienowanie kobiet trzyma je w ryzach....

Bo to prawda, ale z tego nie wynika, że jestem zwolenniczką kamieniowania kobiet.



Ale trzymania ich w ryzach?.

Tak, uważam, że kobiety należy trzymać w ryzach w pewnym sensie i zakresie. I nie twierdzę tak, bo to moje widzimisię, tylko taki wniosek nasuwa się stąd, że cywilizacja, która dała kobietom nadmierną swobodę a więc nasza zachodnia, wytoczyła w swoją stronę cios samobójczy. Pędzimy jako cywilizacja ku zagładzie i ci, którzy pragną naszej zagłady promują rozpasany feminizm, bo doskonale wiedzą, że to przepis na śmierć cywilizacji. Upadek mężczyzny zaczyny się od upadku kobiety, a upadek cywilizacji jest owocem upadku mężczyzny. Musimy przywrócić patriarchalny porządek zanim nie będzie co z nas zbierać.
Cytat:

Nie wierzysz w zmysł moralny kobiet?
Uważasz, że faceci są bardziej moralni?

Nie ujęłabym tego w ten sposób. Mężczyźni są bardziej racjonalni. Kobieta kieruje się emocjami i jej moralność też jest bardziej emocjonalna. Mężczyzna powinien te kobiece emocje opanować tam gdzie jest taka potrzeba i w sposób, który jest dobry i dla kobiet i dla społeczeństwa. Dzisiaj nadal panowie panują nad kobietami, ale panowie, którzy je traktują instrumentalnie jako mięso armatnie w celu zaprowadzenia pożądanych dla siebie zmian. Zakusom tych złych panów możemy się przeciwstawić tylko przezwyciężając kryzys męskości w naszej cywilizacji. Dobrzy panowie muszą zająć miejsce tych złych panów. Muszą stoczyć z nimi bój, na śmierć i życie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 32188
Przeczytał: 71 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 15:13, 12 Wrz 2021    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
MD napisał:
Poczucia irracjonalnych zagrożeń mają raczej tendencję do wzrostu, niż zanikania. Dla osób z zewnątrz, oczywiste pytanie "a co właściwie tak konkretnie, bez brnięcia w zaawansowane konstrukcje domyślania się potwierdza ci to właśnie zagrożenie?", dla teoriospiskowca wydaje się być zbędne. Prawdopodobnie bierze się to najbardziej stąd, że sama konstrukcja teoriospiskowych nastawień, sam ich rdzeń oparty jest właśnie o DOSZUKIWANIE SIĘ ZWIĄZKÓW NA BAZIE DOMNIEMAŃ. Tu domniemania stają się niejako ważniejsze, niż twarde fakty. A najmniejszy fakt, który otoczenie zwykle będzie interpretowało w standardowy, nie związany z żadnymi spiskiem sposób, dla teoriospiskowaca urasta do rangi "ostatecznego faktycznego potwierdzenia".

Oczywiście, że myślenie teoriospiksowe opiera się na domniemaniach, bardziej lub mniej uzasadnionych, ale to jest związane z tym, że:
- tam gdzie jest spisek (jakieś przynajmniej nie w pełni jawne plany, działania), tam trudno o bardzo twarde dowody, domysły są konieczne
- domniemani spiskowcy stanowią poważne zagrożenie dla interesu teoretyków spiskowych

Można tę sytuację odwrócić. Czy ich oponenci, którzy programowo odrzucają spiski, wrogie nastawienie, mają jakieś bardzo twarde uzasadnienie dla takiej daleko idącej życzliwości? Czy czasem również nie bazują na silnych domniemaniach, tylko że o pozytywnym ładunku?
I nie ma w tym nic dziwnego, skoro:
- tam gdzie nie ma spisku, wszystko jest jawne, klarowne, tam z góry każda ew. podejrzana rzecz zostanie zracjonalizowana jako niepodejrzana, usprawiedliwiona wyższym dobrem etc.
- potencjalni spiskowcy nie stanowią większego zagrożenia dla interesu sceptyków spiskowych, którzy zwyczajnie często nie cenią (albo tak im się wydaje) wartości zagrożonych jeżeli spisek ma miejsce

Do pewnego stopnia, zasugerowany przez Ciebie symetryzm chyba trzeba zastosować. Bez niego zostaje nam tylko agitacja. Symetryzm ustala "zero skali". Zatem nie mam zastrzeżeń do zasugerowanej przez Ciebie metody porównania przekonania "nie ma żadnego spisku" do "na pewno jest spisek, o którym teraz myślę". I przyznam, że OBIE postawy tego rodzaju uważam za z grubsza w podobny sposób silnie nacechowane subiektywizmem, potwierdzeniami na siłę przyjętych założeń. Jednak to jest tylko pierwsza odsłona analizy tego problemu... :think:

Druga odsłona pojawia się wtedy, gdy zaczniemy się zastanawiać już nie nad prostym rozstrzygnięciem zero jedynkowym (jakościowym) - jest (na pewno) vs nie ma (na pewno) spisku. Bo obie te postawy w istocie mogą być wyłącznie arbitralne w kontekście tego, że nie dysponujemy absolutnymi sposobami oceny rzeczywistości. Dlatego należy zejść na poziom analizy ilościowej, stawiając sobie pytanie: kto więcej (razy) stawia zagadnienie na zasadzie: co prawda nie mam żadnych konkretnych danych, ale mam swoje założenie, więc się go trzymam i jeszcze raz potwierdzam to swoje.
Kto częściej, kto z ciągnie swoje przekonanie mniejszą liczbą - przynajmniej jako tako sugerujących obiektywność - przesłanek, jak też kto bardziej na siłę dorabiając fakty i interpretacje, uzasadniania przede wszystkim to, chciałby by się potwierdziło to co na początku uważał?...
Tu trzeba sięgnąć do jakichś faktów, osobistych doświadczeń, może rozmów z teoriospiskowcami. Moje doświadczenia są takie, że ludzie o tym profilu myślenia zwyczajnie
- wnioskują dużo częściej z pojedynczych zdarzeń uogólniając je od razu na całość
- uznają różne obiegowe, stereotypowe przekonania
- NIE SĄ CHĘTNI ABY KRYTYCZNIE ANALIZOWAĆ, to co głoszą, tylko zwykle kwitują próby takich analiz emocjami i arbitralnymi stwierdzeniami
- wnioskują nie podając zależności, modeli, mechanizmów tylko po prostu osobiście stwierdzając "tak to jest" (czy coś podobnego).
Oczywiście i drugiej stronie zdarzają się powyższe wpadki z rozumowaniem. Jednak - według tego co po prostu obserwuję - zdarzają się ZNACZNIE RZADZIEJ.

Ja w zasadzie każde ustalenia próbuję startować od pozycji zerowej - bez jakichkolwiek założeń poza absolutnie wymagane. Jeśli jest kontrowersja, to szczególnie wtedy staram się analizę na start budować od założenia "nie wiem jak jest, niczego nie zakładam, mam nadzieję, że dopiero moją dalsza analizą przybliżę się do ustaleń", a nie "z góry czuję, jak to musi być, więc takie założenie od razu sobie czynię".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 22404
Przeczytał: 120 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 15:41, 12 Wrz 2021    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Semele napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Semele napisał:
Napisałaś, że e kamienowanie kobiet trzyma je w ryzach....

Bo to prawda, ale z tego nie wynika, że jestem zwolenniczką kamieniowania kobiet.



Ale trzymania ich w ryzach?.

Tak, uważam, że kobiety należy trzymać w ryzach w pewnym sensie i zakresie. I nie twierdzę tak, bo to moje widzimisię, tylko taki wniosek nasuwa się stąd, że cywilizacja, która dała kobietom nadmierną swobodę a więc nasza zachodnia, wytoczyła w swoją stronę cios samobójczy. Pędzimy jako cywilizacja ku zagładzie i ci, którzy pragną naszej zagłady promują rozpasany feminizm, bo doskonale wiedzą, że to przepis na śmierć cywilizacji. Upadek mężczyzny zaczyny się od upadku kobiety, a upadek cywilizacji jest owocem upadku mężczyzny. Musimy przywrócić patriarchalny porządek zanim nie będzie co z nas zbierać.
Cytat:

Nie wierzysz w zmysł moralny kobiet?
Uważasz, że faceci są bardziej moralni?

Nie ujęłabym tego w ten sposób. Mężczyźni są bardziej racjonalni. Kobieta kieruje się emocjami i jej moralność też jest bardziej emocjonalna. Mężczyzna powinien te kobiece emocje opanować tam gdzie jest taka potrzeba i w sposób, który jest dobry i dla kobiet i dla społeczeństwa. Dzisiaj nadal panowie panują nad kobietami, ale panowie, którzy je traktują instrumentalnie jako mięso armatnie w celu zaprowadzenia pożądanych dla siebie zmian. Zakusom tych złych panów możemy się przeciwstawić tylko przezwyciężając kryzys męskości w naszej cywilizacji. Dobrzy panowie muszą zająć miejsce tych złych panów. Muszą stoczyć z nimi bój, na śmierć i życie.


Feminizm ma wiele twarzy.
Feminists for Life of America (FFL) – amerykańska organizacja pro-life typu non-profit.

Zwolenniczki i członkinie FFL określające się feministkami uważają, że przerywanie ciąży stanowi morderstwo (a więc narusza prawa osób nienarodzonych, w tym również płci żeńskiej), a jego dopuszczalność jest sprzeczna z dobrem kobiet. Twierdzą, że dopuszczalność aborcji stanowi wymówkę dla państwa i społeczeństwa w stosunku do pomocy udzielanej matkom oraz że dopuszczalność aborcji stawia kobietę przed krzywdzącym wyborem pomiędzy życiem własnego dziecka a planami zawodowymi. Podkreślają szkodliwość aborcji dla zdrowia kobiety. FFL powołuje się na niektóre sprzeciwiające się aborcji sufrażystki (Susan B. Anthony)[1].

FFL jest silnie krytykowana przez inne organizacje feministyczne[martwy link][2].

Do FFL należy m.in. Sarah Palin. Za wiki.

[link widoczny dla zalogowanych]
Palin jest konserwatystką, ale także członkinią związków zawodowych, albowiem w przeszłości pracowała na pokładzie komercyjnego statku rybackiego oraz wykonywała temu podobne prace. Jest przeciwniczką aborcji, lecz jako gubernator zatwierdziła świadczenia dla partnerów w trwałych związkach domowych, w tym homoseksualistów. Popiera łatwy dostęp do pewnych klas broni palnej (zalegalizowane, ukryte pistolety noszone w celu obrony własnej oraz broń myśliwską). Opowiada się za radykalną obniżką podatków.

Na czele wielu amerykańskich organizacji anti-choice stoją dziś kobiety. Ich charakterystykę opisuje Katarzyna Wężyk w książce "Aborcja jest", której fragment publikujemy
"Feministki pro-life" zakładają, że każda kobieta tak naprawdę chce być matką w każdym momencie swojego życia i niezależnie od sytuacji materialnej, emocjonalnej czy zdrowotnej
Pozycjonują się jako ruch otwarty, nowoczesny, świecki, współczujący, nieoceniający, a przede wszystkim prokobiecy i postępowy, podczas gdy używane przez nich argumenty świadczą o tym, że chcą z powrotem wtłoczyć kobiety w wąskie, definiowane jakoby przez naturę ramy
Słowo "feminizm", wcześniej w ruchach anti-choice demonizowane lub wyśmiewane, dziś jest przez nie anektowane i redefiniowane
Według aktywistek anti-choice aborcja jest w interesie mężczyzn, nie kobiet, bo pozwala im na seks bez konsekwencji

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 22404
Przeczytał: 120 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 15:45, 12 Wrz 2021    Temat postu:

Ruch pro-life wcześniej "widział tylko nienarodzone dziecko, a feministki tylko kobietę. Feministki pro-life widzą dwoje ludzi i chcą oboje chronić i wspierać”. Feminizm opiera się na równości, więc nie powinien wykluczać nikogo tylko dlatego, że się jeszcze nie urodził – lub jest mężczyzną. Mężczyźni też powinni mieć prawo głosu w sprawie ciąży. Nie mówiąc już o tym, że "aborcja pozwala mężczyznom traktować kobiety jak zabawki. Kiedy zabawka się zepsuje – kobieta zajdzie w ciążę – zrobi aborcję i zabawka naprawiona". To faceci jakoby zaciągają płaczące kobiety do klinik, więc "nie mówcie mi nawet, że to wybór kobiety".
Aktywistki odrzucają biblijny język grzechu i kary oraz mocno tonują religijne uzasadnienia postulowanego zakazu aborcji. Nie machają już Biblią, nie walą krzyżem jak cepem i odcinają się od zdjęć pokawałkowanych płodów: straszenie i zawstydzanie, uważają, jest przeciwskuteczne. Murphy: "Jako nastoletnia agnostyczka przewróciłabym oczami, słysząc argumenty pro-life oparte na wierze. Zrobilibyśmy sobie dużą przysługę, rebrandując ruch pro-life jako ruch oparty na faktach, nauce i prawach człowieka zamiast na naszej wierze w dowolną religię".


A na koniec:
W ich świecie nie ma kobiet, które w ogóle nie chcą mieć dzieci, bo lubią swoje życie takie, jakie jest, bo boją się ciąży i porodu, bo nie mają ochoty poświęcić czasu i wysiłku akurat na wychowanie potomstwa. "Feministki pro-life" wiedzą lepiej: w naturze kobiety leży macierzyństwo, niezależnie od tego, co ona sama by o tym myślała.


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Nie 16:00, 12 Wrz 2021, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 5675
Przeczytał: 22 tematy

Skąd: Ze wsi
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 17:08, 12 Wrz 2021    Temat postu:

MD napisał:
Druga odsłona pojawia się wtedy, gdy zaczniemy się zastanawiać już nie nad prostym rozstrzygnięciem zero jedynkowym (jakościowym) - jest (na pewno) vs nie ma (na pewno) spisku. Bo obie te postawy w istocie mogą być wyłącznie arbitralne w kontekście tego, że nie dysponujemy absolutnymi sposobami oceny rzeczywistości. Dlatego należy zejść na poziom analizy ilościowej, stawiając sobie pytanie: kto więcej (razy) stawia zagadnienie na zasadzie: co prawda nie mam żadnych konkretnych danych, ale mam swoje założenie, więc się go trzymam i jeszcze raz potwierdzam to swoje.
Kto częściej, kto z ciągnie swoje przekonanie mniejszą liczbą - przynajmniej jako tako sugerujących obiektywność - przesłanek, jak też kto bardziej na siłę dorabiając fakty i interpretacje, uzasadniania przede wszystkim to, chciałby by się potwierdziło to co na początku uważał?...
Tu trzeba sięgnąć do jakichś faktów, osobistych doświadczeń, może rozmów z teoriospiskowcami. Moje doświadczenia są takie, że ludzie o tym profilu myślenia zwyczajnie
- wnioskują dużo częściej z pojedynczych zdarzeń uogólniając je od razu na całość
- uznają różne obiegowe, stereotypowe przekonania
- NIE SĄ CHĘTNI ABY KRYTYCZNIE ANALIZOWAĆ, to co głoszą, tylko zwykle kwitują próby takich analiz emocjami i arbitralnymi stwierdzeniami
- wnioskują nie podając zależności, modeli, mechanizmów tylko po prostu osobiście stwierdzając "tak to jest" (czy coś podobnego).
Oczywiście i drugiej stronie zdarzają się powyższe wpadki z rozumowaniem. Jednak - według tego co po prostu obserwuję - zdarzają się ZNACZNIE RZADZIEJ.

Mam pewne obawy, że nie uda nam się rozstrzygnąć tej kwestii i to nie tylko dlatego, że nie mamy danych, żeby takie wnioski wysuwać, ale dlatego, że w swojej ocenie możemy ulegać pewnemu biasowi, tzn. ponieważ każde z nas ma jakąś preferencję (spiskowa vs. scpetycznospiskowa), to nasza ocena tego, kto się częściej kieruje takim myśleniem życzeniowym, ulega błędom poznawczym etc. będzie skażona tym skrzywieniem.
Jeżeli np. ja widzę ukryty cel (domniemam, że istnieje), to będę dostrzegać przesłanki potwierdzające ten cel tam gdzie Ty ich nie będziesz widział, bo tego celu nie dostrzegasz, Ty dopiero domagasz się ode mnie uzasadnienia, że on istnieje.
Mnie to przypomina wiare i niewiare w Boga. Teista z ateista się nie dogadają, bo teista podając argumenty ateiście jakby z góry zakłada, że Bóg istnieje, jego argumentacja jest oświetlona tym przekonaniem w tym sensie, że to wiara w Boga determinuje sam sposób interpretacji pewnych zjawisk. I tak samo ateista interpretuje pewne zjawiska majac z góry przekonanie, że Boga nie ma.
I tak, ja mam inne doświadczenie niż Ty i właśnie u osób scpetycznospiskowych dostrzegam częściej błędy poznawcze:
- brak łączenia faktów, postrzeganie wszystkiego jako zupełnie odrębne niepowiązane ze sobą zjawiska, tak jakby banowali w ogóle u siebie myślenie holistyczne, prawopółkulowe
- myślenie naiwne: jeżeli ktoś wprost nie ujawnia jakichś celów, to znaczy, że ich nie ma, albo jeżeli z doraźnych zjawisk nie wynika cel, to znaczy, że go nie ma w ogóle, a więc dominacja takiego myślenia krótkowzrocznego, prostego, nie pogłębionego
- odrzucanie z góry spisku, nie bo nie, jakby podświadomie bali się, że to może być prawda i w ogóle nie chcą od tym dyskutować, wygodniej jest im żyć w świecie, gdzie nie działają żadne ciemne siły i trzeba być czujnym, ostrożnym

Oczywiście, nie przeczę, że u osób spiskowych błędy poznawcze nie zachodzą, ale zwykle nie aż w takiej skali, żeby dyskusja nie była możliwa, tylko skrajne jednostki robią z siebie jakichś oświeconych guru, którzy znają prawdę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 32188
Przeczytał: 71 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:27, 12 Wrz 2021    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Mam pewne obawy, że nie uda nam się rozstrzygnąć tej kwestii i to nie tylko dlatego, że nie mamy danych, żeby takie wnioski wysuwać, ale dlatego, że w swojej ocenie możemy ulegać pewnemu biasowi, tzn. ponieważ każde z nas ma jakąś preferencję (spiskowa vs. scpetycznospiskowa), to nasza ocena tego, kto się częściej kieruje takim myśleniem życzeniowym, ulega błędom poznawczym etc. będzie skażona tym skrzywieniem.
Jeżeli np. ja widzę ukryty cel (domniemam, że istnieje), to będę dostrzegać przesłanki potwierdzające ten cel tam gdzie Ty ich nie będziesz widział, bo tego celu nie dostrzegasz, Ty dopiero domagasz się ode mnie uzasadnienia, że on istnieje.
Mnie to przypomina wiare i niewiare w Boga. Teista z ateista się nie dogadają, bo teista podając argumenty ateiście jakby z góry zakłada, że Bóg istnieje, jego argumentacja jest oświetlona tym przekonaniem w tym sensie, że to wiara w Boga determinuje sam sposób interpretacji pewnych zjawisk. I tak samo ateista interpretuje pewne zjawiska majac z góry przekonanie, że Boga nie ma.
I tak, ja mam inne doświadczenie niż Ty i właśnie u osób scpetycznospiskowych dostrzegam częściej błędy poznawcze:
- brak łączenia faktów, postrzeganie wszystkiego jako zupełnie odrębne niepowiązane ze sobą zjawiska, tak jakby banowali w ogóle u siebie myślenie holistyczne, prawopółkulowe
- myślenie naiwne: jeżeli ktoś wprost nie ujawnia jakichś celów, to znaczy, że ich nie ma, albo jeżeli z doraźnych zjawisk nie wynika cel, to znaczy, że go nie ma w ogóle, a więc dominacja takiego myślenia krótkowzrocznego, prostego, nie pogłębionego
- odrzucanie z góry spisku, nie bo nie, jakby podświadomie bali się, że to może być prawda i w ogóle nie chcą od tym dyskutować, wygodniej jest im żyć w świecie, gdzie nie działają żadne ciemne siły i trzeba być czujnym, ostrożnym

Oczywiście, nie przeczę, że u osób spiskowych błędy poznawcze nie zachodzą, ale zwykle nie aż w takiej skali, żeby dyskusja nie była możliwa, tylko skrajne jednostki robią z siebie jakichś oświeconych guru, którzy znają prawdę.

Znowu mam ten sam problem z Twoim tekstem, że się z nim w dużym stopniu zgadzam, choć w innej części jednak się nie zgadzam. Wszystko to, o czym piszesz występuje, da się wskazać na to przypadki.
Jednocześnie przy tym według mnie wcale nie jest tak, że głównym problemem przy ocenie stosunku do teorii spiskowych jest to, czy ktoś naiwnie z góry przyjmuje, iż spisków nie ma. Sprawa się bowiem tyczy pewnej RÓWNOWAGI MENTALNEJ.

Gdybyśmy założyli względnie neutralny stan oglądu sytuacji na start, to według mnie POWINNIŚMY JAKOŚ UWZGLĘDNIAĆ KAŻDĄ EWENTUALNOŚĆ. Czyli np. ja nie odrzucam tego, że któraś z wielu (są one dość liczne) teorii spiskowych nie ma w sobie jakiegoś ziarna prawdy, czy nawet nieco większej racji. Wręcz zakładam (!) że pewne aspekty teorii spiskowych WYSTĘPUJĄ!
Problem w tym, że nie o to chodzi, czy czasem ktoś nie posiada w swoim działaniu jakichś tam ukrytych celów, czy nie manipuluje, czy nie prowadzi jakichś zakulisowych działań. Ja zakładam, że NA PEWNO LUDZIE PROWADZĄ takie działania!
W pewnym sensie jestem wręcz "megateoriospiskowcem" :rotfl: bo np. uważam, że nie anonsowanych nijak, skrytych działań ludzkich mam na każdym kroku na pęczki!
Zaczyna się od tego, że ktoś np. odmawia mojej propozycji zrobienia czegoś tam, motywując to jakąś tam niemożnością. Choć w istocie po prostu mu się nie chce, ale pragnie nie zadrażniać sytuacji, więc odmawia mi w sposób: wiesz, zupełnie teraz z tobą nie mogę tam jechać, bo mam bardzo pilne zadania w pracy...
A dalej jest jeszcze gorzej!
- Oto znajoma mi rodzina, w sposób skryty (spiskowy) zgodnie odmawia jakiejś innej mojej propozycji - wszyscy zgodnie spiskują, mówiąc wobec mnie to samo kłamstwo, że nie mogli mnie zaprosić na ostatnią imprezę, bo była jakaś tam siła wyższa. A po prostu nie chcieli mnie z jakiegoś powodu (którego mi nie powiedzą) na tej imprezie widzieć.
A teraz dalej mamy już w ogóle spisków, skrytości, manipulacji po prostu aż po czubki uszu!
- firmy nie informują o słabych stronach swoich produktów (marketing)
- rządy, partie, organizacje nie chwalą się swoimi ewidentnie błędnymi decyzjami
- różne grupy interesu łączą się razem tworząc sojusze do różnych spraw
- grupy religijne umawiają się co do tego, że będą w sprytny sposób promowały swoje cele wyznaniowe - z jawnymi elementami manipulacji.
Oto - PRZYJĄŁEM ZA PEWNE - że taki mamy świat, iż liczni ludzie, grupy ludzi, organizacje nie wszystkim się chwalą, pewne informacje zostawiają tylko dla siebie, a niektóre cele swoich działań trzymają w ukryciu.
Więcej!
Ja sam jestem tego rodzaju spiskowcem!
Ja sam manipuluję nieraz przekazywanymi informacjami tłumacząc się w naciągany sposób, dlaczego nie spełnię jakichś tam oczekiwań wielu osób - robię to tak, aby nie stracić znajomego, a jednocześnie np. nie robić z nim tego, co on akurat wymyślił sobie na wspólne przedsięwzięcie, podczas gdy mi się po prostu NIE CHCIAŁO. Więc "spiskuję" (razem z żoną, której też się nie chciało tam jechać) nie mówiąc pełnej prawdy, naciągając okoliczności nazywając silny brak chęci "niemożnością", uznając pretekst w postaci "absolutnie niezbędnej konieczności" zrobienia porządku na swoich półkach książkowych właśnie wtedy, gdy nie chciało mi się poświęcić mu czasu. "Spiskuję", "manipuluję", "naginam okoliczności".
Co gorsza...
... wcale akurat nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia, bo prawie wszyscy tak robią, zaś walenie "kawy na ławę prosto z mostu", dające efekt elementu niechęci, jaki powstałby gdybym okazał się "zbyt szczery", za coś usprawiedliwiającego moją postawę.

Nie mam wcale wątpliwości, że
- lewica spiskuje przeciw prawicy, a prawica przeciw lewicy
- grupy ateistów mają swoje skryte cele działania wymierzone przeciw teistom, a teiści mają skryte swoje intencje, gdy promują swój teizm
- marketingowcy nie mówią nam pełnej prawdy o produktach, ukrywają istotne informacje
- różni ludzi - najczęściej w dobrej wierze, ale nie tylko w dobrej wierze, a w licznych przypadkach w złej wierze - będą coś przedstawiali kłamliwie, w manipulatorski sposób, mając skrywane cele.

Bowiem mamy płynne przejście:
- nie mówienie czegoś, bo i tak ktoś by nie zrozumiał, albo nie ma po prostu czasu na przedstawienie pełnej prawdy, przy posiadaniu jak najlepszych intencji czynienia dobra na tym świecie
- lekkie naciąganie pewnych informacji, z różnych życiowych konieczności
dalej
- już bardziej egoistyczne manipulowanie - ale nic szczególnego - dzieci manipulują (czasem spiskują w bratersko - siostrzanych teamach) swoimi rodzicami, a rodzice manipulują skrycie dziećmi.
- rządy manipulują informacjami, które podają do publicznej wiadomości, wiele ukrywają aby lepiej wypadało to, jak zarządzają państwami
itd. itp.
Każda niemal organizacja ma jakieś swoje cele jawne, ale też zwykle jakieś - mniej lub bardziej - skrywane. "Spiski" są wszędzie. Taki mamy świat.

I oczywiście DA SIĘ z każdego ukrycia intencji, czy zmanipulowania jakiegoś przekazu dorobić do tego interpretację w spiskowym stylu. Nie mam złudzeń, że się da!
Jest jednak niebanalne pytanie do teoriospiskowców: na ile to, co wskazujesz jako ten wraży spisek tej, czy innej "strasznej organizacji", co sobie interpretujesz jako jakieś wielkie "oooooo, ONI manipulują i wpływają! Ooooo oni mają swoje cele! Ooooo ONI się zmawiają! Oooooo! Oooo jej!
Tak - mają swoje cele, w części ukryte - jak praktycznie wszyscy.
Tak, nie wszystko podają do publicznej wiadomości - jak praktycznie wszyscy.
Tak, nie wszystko jest tam piękne i moralnie nieskazitelne - - jak praktycznie u wszystkich.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 5675
Przeczytał: 22 tematy

Skąd: Ze wsi
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:43, 12 Wrz 2021    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:

I oczywiście DA SIĘ z każdego ukrycia intencji, czy zmanipulowania jakiegoś przekazu dorobić do tego interpretację w spiskowym stylu. Nie mam złudzeń, że się da!
Jest jednak niebanalne pytanie do teoriospiskowców: na ile to, co wskazujesz jako ten wraży spisek tej, czy innej "strasznej organizacji", co sobie interpretujesz jako jakieś wielkie "oooooo, ONI manipulują i wpływają! Ooooo oni mają swoje cele! Ooooo ONI się zmawiają! Oooooo! Oooo jej!
Tak - mają swoje cele, w części ukryte - jak praktycznie wszyscy.
Tak, nie wszystko podają do publicznej wiadomości - jak praktycznie wszyscy.
Tak, nie wszystko jest tam piękne i moralnie nieskazitelne - - jak praktycznie u wszystkich.

Moim zdaniem to co zrobiłeś w ostatnim poście to trywializacja tematu. Żeby "wyśmiać" ideę spisku sprowadziłeś do spisku jakieś pomniejsze mataczenia, półprawdy, sekrety międzyludzkie etc, tryumfalnie ogłaszając "przecież wszyscy spiskują".

Spisek ma swoje konkretne znaczenie i nie można spiskiem nazwać tego, że jakaś firma w celu sprzedaży swojego produktu reklamuje go jako towar bez wad i coś, co koniecznie musisz mieć, żeby Twoje życie miało sens, ukrywając jego wady i to, że tak naprawdę nie interesuje jej Twoje szczęście, spełnienie sensu życia, tylko czysty zysk. To jest naturalne, że funkcjonowanie na rynku wiąże się z takimi technikami.

Natomiast czym innym jest (jak już jesteśmy w tematyce produkcyjnej, marketingowej) np. spisek producentów żarówek:
[link widoczny dla zalogowanych]

Telefony, pralki, lodówki, telewizory… To sprzęty, bez których nie da się dziś funkcjonować. Kilkanaście lat temu, gdy kupowało się telewizor, można było mieć pewność, że posłuży przynajmniej dekadę. Podobnie było z innymi urządzeniami. Dziś zwykle "zużywają się" one zaraz po upływie terminu gwarancji i wymuszają na nas zakup kolejnych, częstokroć droższych produktów.

Punktem wyjścia dla artykułu jest ponad 50-minutowy materiał wideo ujawniający zmowę producentów żarówek, która miała miejsce na początku XX wieku. Producenci odkryli wówczas, że wytwarzanie supertrwałych produktów zwyczajnie nie leży w ich interesie. W wyniku zmowy ograniczono trwałość żarówki z 3000 godzin żywotności do zaledwie 1000 godzin. Twórcy filmu docierają do dokumentów jasno stwierdzających istnienie żarówkowego kartelu.


A jeszcze czym innym, czymś poważniejszej rangi, kiedy np. rządy poszczególnych państw są w zmowie z jakimiś producentami i np. z pieniędzy podatników finansują reklamę tych produktów, obywatelom wciskając kit, że to za darmo i dla ich dobra.

Przy takim podejściu, że niech sobie producenci, rządy czy organizacje międzynarodowe robią co chcą, bo i tak wszyscy spiskują, nie ma właściwie podstaw do stawiania im jakichkolwiek granic. A to są ludzie u szczytu władzy, więc jak im się nie postawi granic, mogą właściwie wszystko i jeszcze znajdą zrozumienie i poparcie wśród tych na dole, przynajmniej tej spiskowosceptycznej części...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 32188
Przeczytał: 71 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:23, 12 Wrz 2021    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Spisek ma swoje konkretne znaczenie i nie można spiskiem nazwać tego, że jakaś firma w celu sprzedaży swojego produktu reklamuje go jako towar bez wad i coś, co koniecznie musisz mieć, żeby Twoje życie miało sens, ukrywając jego wady i to, że tak naprawdę nie interesuje jej Twoje szczęście, spełnienie sensu życia, tylko czysty zysk. To jest naturalne, że funkcjonowanie na rynku wiąże się z takimi technikami.

Ja tu widzę płynne przejście.

towarzyski.pelikan napisał:
Natomiast czym innym jest (jak już jesteśmy w tematyce produkcyjnej, marketingowej) np. spisek producentów żarówek:
[link widoczny dla zalogowanych]
[i]

Tak, są też zmowy. Np. zmowy cenowe, utrudnianie konkurentom dostaw przez klauzule o wyłączności. To jak funkcjonuje organizacja typu OPEC, która tym razem wręcz jawnie umawia producentów ropy na określonego ceny (gdy dla innych rynków takie coś jest karalne, jest zmową cenową) jest zwykłym kpieniem sobie z wolności rynku i równych zasad na tym rynku. I jeszcze Stany Zjednoczone ten układ ochraniają np. blokowaniem konkurentów w rodzaju Iranu.
Tak, niektóre spiski owego rodzaju są poważne, czasem też są zbrodnicze. Problem w tym, że o większości z nich nie mamy zielonego pojęcia. Czasem po latach to wypływa. Te spiski, które potrafimy zaobserwować to tylko wierzchołek góry lodowej. Taki świat...
I właśnie dlatego ja nie zamierzam się ekscytować tą, czy inną zmową, która wyszła na jaw, albo którą można z dużym prawdopodobieństwem podejrzewać. Ten aktualny świat tak właśnie działa, że wielkie firmy, organizacje, państwa, syndykaty, umawiają się na różne sposoby. W dużym stopniu umawiają się w ukryciu.
Taki mamy świat - z przekupowaniem polityków, agresywnym lobbingiem, robieniem sobie nawzajem marketingowo wody z mózgu.

towarzyski.pelikan napisał:
Przy takim podejściu, że niech sobie producenci, rządy czy organizacje międzynarodowe robią co chcą, bo i tak wszyscy spiskują, nie ma właściwie podstaw do stawiania im jakichkolwiek granic. A to są ludzie u szczytu władzy, więc jak im się nie postawi granic, mogą właściwie wszystko i jeszcze znajdą zrozumienie i poparcie wśród tych na dole, przynajmniej tej spiskowosceptycznej części...

Nie wiem, skąd u Ciebie teza, że przy takim podejściu akceptuję owe działania. Nie - ja po prostu wiem, że to co widać, jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, zaś sam osobiście nie mam żadnych na walkę z tym, co się dzieje. Nie rzucam się na te nieprawidłowości, które wypłyną, czy też te, które podejrzewam w znacznym stopniu, bo nie mam złudzeń, iż znacznie większe afery pozostają w ukryciu.
Właściwie to popieram wskazywanie różnych nieprawidłowości, tylko nie w taki samoośmieszający sposób, w jaki z reguły robią to teoriospiskowcy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 5675
Przeczytał: 22 tematy

Skąd: Ze wsi
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:28, 12 Wrz 2021    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Spisek ma swoje konkretne znaczenie i nie można spiskiem nazwać tego, że jakaś firma w celu sprzedaży swojego produktu reklamuje go jako towar bez wad i coś, co koniecznie musisz mieć, żeby Twoje życie miało sens, ukrywając jego wady i to, że tak naprawdę nie interesuje jej Twoje szczęście, spełnienie sensu życia, tylko czysty zysk. To jest naturalne, że funkcjonowanie na rynku wiąże się z takimi technikami.

Ja tu widzę płynne przejście.

Czyli pod pojęciem spisek na co dzień, nie w kontekście naszej rozmowy, rozumiesz również wykręcanie się od np. imprez rodzinnych, na które nie masz ochoty, mówiąc, że coś ważnego Ci wypadło?
Cytat:

Tak, niektóre spiski owego rodzaju są poważne, czasem też są zbrodnicze. Problem w tym, że o większości z nich nie mamy zielonego pojęcia. Czasem po latach to wypływa. Te spiski, które potrafimy zaobserwować to tylko wierzchołek góry lodowej. Taki świat...
I właśnie dlatego ja nie zamierzam się ekscytować tą, czy inną zmową, która wyszła na jaw, albo którą można z dużym prawdopodobieństwem podejrzewać. Ten aktualny świat tak właśnie działa, że wielkie firmy, organizacje, państwa, syndykaty, umawiają się na różne sposoby. W dużym stopniu umawiają się w ukryciu.
Taki mamy świat - z przekupowaniem polityków, agresywnym lobbingiem, robieniem sobie nawzajem marketingowo wody z mózgu.

I nie wydaje Ci się, że swoją postawą obojętności zachęcasz świat, żeby taki był? Nie wydaje Ci się, że więcej tych spisków by było wykrywanych i skutecznie powstrzymywanych, gdyby większość ludzi jednak patrzyła bardziej na ręce tym, którzy mają największą władzę zamiast się po prostu pogodzić z tym, że "świat już taki jest"?
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Przy takim podejściu, że niech sobie producenci, rządy czy organizacje międzynarodowe robią co chcą, bo i tak wszyscy spiskują, nie ma właściwie podstaw do stawiania im jakichkolwiek granic. A to są ludzie u szczytu władzy, więc jak im się nie postawi granic, mogą właściwie wszystko i jeszcze znajdą zrozumienie i poparcie wśród tych na dole, przynajmniej tej spiskowosceptycznej części...

Nie wiem, skąd u Ciebie teza, że przy takim podejściu akceptuję owe działania. Nie - ja po prostu wiem, że to co widać, jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, zaś sam osobiście nie mam żadnych na walkę z tym, co się dzieje. Nie rzucam się na te nieprawidłowości, które wypłyną, czy też te, które podejrzewam w znacznym stopniu, bo nie mam złudzeń, iż znacznie większe afery pozostają w ukryciu.

Nie od razu Kraków zbudowano, nawet jeżeli te wykrywane spiski to wierzchołek góry lodowej, to od czegoś trzeba zacząć. Olewając nawet ten wierzchołek, na pewno nie robi się żadnego kroku w kierunku naprawy świata. Przeciwnie, to tylko zachęca spiskowców do tego, by knuli kolejne i to coraz bardziej zbrodnicze, szkodliwe dla człowieka spiski.
Cytat:
Właściwie to popieram wskazywanie różnych nieprawidłowości, tylko nie w taki samoośmieszający sposób, w jaki z reguły robią to teoriospiskowcy.

tzn. jaki to jest samoośmieszający sposób?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 32188
Przeczytał: 71 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 9:14, 13 Wrz 2021    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Nie od razu Kraków zbudowano, nawet jeżeli te wykrywane spiski to wierzchołek góry lodowej, to od czegoś trzeba zacząć. Olewając nawet ten wierzchołek, na pewno nie robi się żadnego kroku w kierunku naprawy świata. Przeciwnie, to tylko zachęca spiskowców do tego, by knuli kolejne i to coraz bardziej zbrodnicze, szkodliwe dla człowieka spiski.
Cytat:
Właściwie to popieram wskazywanie różnych nieprawidłowości, tylko nie w taki samoośmieszający sposób, w jaki z reguły robią to teoriospiskowcy.

tzn. jaki to jest samoośmieszający sposób?

Samoośmieszająca jest retoryka widząca spisek wszędzie (a szczególnie ten jakiś tam jeden wskazany spisek), samoośmieszające jest wskazywanie jako "skryte działanie" nawet tego, o czym od dawna wiadomo, o czym wszyscy trąbią, samoośmieszające jest według mnie wiązanie działań różnych ludzi z jakimiś tam szczątkowymi wypowiedziami ideologicznymi, poszukiwanie sensu w jakichś "Protokołach mędrców syjonu" itp. Samoośmieszajace jest uznawanie własnej skrytości za normalne, a piętnowanie każdej innej - prawdziwej, czy domniemanej - jako właśnie spisek. Samoośmieszające jest stawianie zarzutów właściwie nie wiadomo komu (widzenie wszędzie bliżej nieokreślonych "onych") i dopatrywanie się elementów spisku prawie w każdym aspekcie życia (niektórym odbija do tego stopnia, że właśnie tak czynią).
Samo podejrzewanie, że ktoś może spiskować, albo nawet z dużym prawdopodobieństwem spiskuje, czy jakoś inaczej prowadzi zakulisowe działania oczywiście samoośmieszające nie jest. Bo taki mamy świat, że te działania różne grupy prowadzą. Odkrywać i wskazywać owe działania należy, warto, jednak nie w atmosferze jakichś domniemań nie wiadomo jakiej tam magicznej ideologii, czy wręcz religijnych motywów zdobywania władzy nad światem, lecz zwyczajnie widząc to jako walkę sił, które oczywiście działają, a w niej KAŻDA STRONA MA ZAPEWNE COŚ ZA USZAMI.
Inaczej mówiąc - jeśli już retorykę spisku ktoś przyjmuje - to niech robi to symetrycznie, czyli niech skryte działania własnej grupy też uznaje za spisek przeciw tamtym. Wtedy zawsze będzie jakaś walka spisków i ogólnie nic nadzwyczajnego.

Problemem głównym spiskowości nie jest bowiem to, że w ogóle nigdy nie ma w tym racji, albo że w świecie miałoby nie być wrogich działań. Takie działania są, ale są z grubsza symetryczne, pozycja innych grup jest z grubsza podobna do pozycji naszej grupy. To nie (tylko) my jesteśmy tą jedyną oblężoną twierdzą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 5675
Przeczytał: 22 tematy

Skąd: Ze wsi
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:48, 13 Wrz 2021    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:

Samoośmieszająca jest retoryka widząca spisek wszędzie (a szczególnie ten jakiś tam jeden wskazany spisek)

Cytat:

Samoośmieszające jest stawianie zarzutów właściwie nie wiadomo komu (widzenie wszędzie bliżej nieokreślonych "onych") i dopatrywanie się elementów spisku prawie w każdym aspekcie życia (niektórym odbija do tego stopnia, że właśnie tak czynią).

Jak rozumiem "wszędzie" jest figurą retoryczną, bo dosłownie to tylko schizofrenicy mogą wszędzie widzieć spisek. I w takim rozumieniu jestem w stanie przyznać rację, że może to negatywnie wpływać na odbiór takiego teoretyka spiskowego, ponieważ w takiej retoryce jest wyraźna przesada. Jednak ja na to patrzę z większym zrozumieniem, ponieważ zdaję sobie sprawę, że jak ktoś wejdzie umysłem w tryb spiskowy, to siłą rzeczy będzie nie tylko wyczulony na rzeczywiste spiski, ale efektem ubocznym będzie widzenie spisków tam gdzie ich nie ma. Psychologicznie jest to zrozumiałe. Nie jest łatwe zrównoważenie w sobie trybu spiskowego i sceptycznego i wielu osobom odwala w jedną albo drugą skrajność. Niekiedy, jest to uzasadnione jakąś konkretną sytuacją. Np. w chwili zagrożenia bardziej się człowiekowi opłaca widzieć nadmiarowe spiski niż w ogóle ich nie widzieć.
Cytat:

, samoośmieszające jest wskazywanie jako "skryte działanie" nawet tego, o czym od dawna wiadomo, o czym wszyscy trąbią,

Chyba nie spotkałam się z czymś takim, ale rzeczywiście nawet pojęcie "teoria spiskowa" dzisiaj już nie dotyczy stricte spisków (czegoś co się dzieje w ukryciu), ale ogólnie jakichś planów, agend, które są podane do wiadomości publicznej, ale większość ludzi albo o nich nie słyszała, albo je ignoruje postrzegając jako nieistotne pierdoły, którymi nie ma co się emocjonować. To jest w ogóle ciekawy wątek, że to co w przeszłości faktycznie było domeną spisku dzisiaj coraz częściej jest jawne. Jedna z "teorii spiskowych" mówi, że spiskowcy zdołali na tyle urobić umysły ludzi, że już nie muszą się kryć, już ludzkość "dojrzała" do tego, by dobrowolnie przyjąć ich niegdyś skryte plany.
Cytat:

samoośmieszające jest według mnie wiązanie działań różnych ludzi z jakimiś tam szczątkowymi wypowiedziami ideologicznymi, poszukiwanie sensu w jakichś "Protokołach mędrców syjonu" itp.

Tego fragmentu nie zrozumiałam.
Cytat:
Samoośmieszajace jest uznawanie własnej skrytości za normalne, a piętnowanie każdej innej - prawdziwej, czy domniemanej - jako właśnie spisek.

Jeszcze nigdy nie słyszałam, żeby jakiś teoretyk spiskowy piętnował skrytość jako taką.
Cytat:

Samo podejrzewanie, że ktoś może spiskować, albo nawet z dużym prawdopodobieństwem spiskuje, czy jakoś inaczej prowadzi zakulisowe działania oczywiście samoośmieszające nie jest. Bo taki mamy świat, że te działania różne grupy prowadzą. Odkrywać i wskazywać owe działania należy, warto, jednak nie w atmosferze jakichś domniemań nie wiadomo jakiej tam magicznej ideologii, czy wręcz religijnych motywów zdobywania władzy nad światem, lecz zwyczajnie widząc to jako walkę sił, które oczywiście działają, a w niej KAŻDA STRONA MA ZAPEWNE COŚ ZA USZAMI.
Inaczej mówiąc - jeśli już retorykę spisku ktoś przyjmuje - to niech robi to symetrycznie, czyli niech skryte działania własnej grupy też uznaje za spisek przeciw tamtym. Wtedy zawsze będzie jakaś walka spisków i ogólnie nic nadzwyczajnego.
Problemem głównym spiskowości nie jest bowiem to, że w ogóle nigdy nie ma w tym racji, albo że w świecie miałoby nie być wrogich działań. Takie działania są, ale są z grubsza symetryczne, pozycja innych grup jest z grubsza podobna do pozycji naszej grupy. To nie (tylko) my jesteśmy tą jedyną oblężoną twierdzą.

Czy ten postulowany przez Ciebie symetryzm jest w jakiś sposób uzasadniony, czy odgórnie zakładasz, że każda ze stron ma równo za uszami, np. hipotetyczny rząd spiskujący z korporacjami przeciwko Kowalskim ma tyle samo za uszami co Kowalski, który wykręca się od imienin cioci Heleny, mówiąc, że jest zarobiony po pachy?

Już pomału zaczynam kumać, skąd Twój stosunek do samej idei teorii spiskowych. Otóż, u podłoża leży przekonanie, że na świecie nie ma żadnych wyróżnionych grup spiskujących, które mają nadzwyczajną władzę nad różnymi sferami życia, tylko wszyscy są tak naprawdę w tej samej pozycji.

I mam pomysł, skąd takie przekonanie może wynikać, otóż Ty sam nie utożsamiasz się żadną grupą społeczną, więc dla Ciebie jakieś hipotetyczne plany np. zniszczenia jakiejś cywilizacji przez bardzo wpływową grupę są na tym samym poziomie jak działania jakieś grupy oporu reprezentującej tę niszczoną cywilizację, wszak ci opierający się też spiskują przeciwko tym atakującym.

I to potwierdza to, o czym wcześniej pisałam, że poczucie zagrożenia wraz z ktorym idzie wiara w teorie spiskowe jest ściśle związane z systemem wartości. Ty nie utożsamiając się z systemem wartości żadnej grupy społecznej, nie czujesz się niczym szczególnie zagrożony i to całe podniecanie się spiskami jest dla Ciebie niezrozumiale czy nawet Cię bawi. Czytałam badania na temat psychologicznych uwarunkowań wiary w spiski i badacze są zgodni co do tego, że wiara w spiski jest silnie skorelowana z identyfikacją z grupą społeczną.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 1 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin