Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kłopotliwy naturalizm
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 3408
Przeczytał: 110 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 4:12, 10 Sty 2019    Temat postu:

Arystoteles napisał:
Obiektywny to jest taki jaki naprawdę jest niezależnie od subiektywnych opinii. Jeżeli uważam, że długopis jest żółty i gdyby wszyscy ludzie zniknęli, a długopis by pozostał żółty to byłby on obiektywnie żółty czyli niezależny od subiektywnych podmiotów


Ale brednia :rotfl:

"Naukowcy próbują odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście jabłko jest czerwone, a liść zielony. Udowodniają, że kolory są jedynie iluzją stworzoną przez mózg"

[link widoczny dla zalogowanych]

Skąd wiesz, że twoje żółte to przypadkiem nie moje czerwone lub na odwrót?


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Czw 7:32, 10 Sty 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9214
Przeczytał: 88 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 6:36, 10 Sty 2019    Temat postu:

fedor napisał:
Arystoteles napisał:
Obiektywny to jest taki jaki naprawdę jest niezależnie od subiektywnych opinii. Jeżeli uważam, że długopis jest żółty i gdyby wszyscy ludzie zniknęli, a długopis by pozostał żółty to byłby on obiektywnie żółty czyli niezależny od subiektywnych podmiotów


Ale brednia :rotfl:

"Naukowcy próbują odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście jabłko jest czerwone, a liść zielony. Udowodniają, że kolory są jedynie iluzją stworzoną przez mózg"

[link widoczny dla zalogowanych]

Skąd wiesz, że twoje żółte to przypadkiem nie moje czerwone lub na odwrót?


Arystotelesie kto by stwierdził jego żółtosc?
Tutaj jakiś przyczynek do dyskusji o istnieje....


tworzoną przez mózg..... jednak nie nazwałabym tego iluzją, tylko odzwierciedleniem tego co istnieje, przez nasz układ nerwowy.


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Pią 20:06, 27 Mar 2020, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16788
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 12:46, 25 Mar 2020    Temat postu:

Arystoteles napisał:
Cytat:
Jeszcze inni sugerują, że te intuicje to wynik tylko kultury w jakiej człowiek się wychowywał a zatem te intuicje wykształciły się w czasie rozwoju człowieka w oparciu społeczeństwo oraz później o religię.


Odróżnij moralność w sensie opisowym od moralności w sensie normatywnym. Moralność w sensie opisowym czyli deskryptywnym to jest to, co ludzie albo grupy ludzkie uważają, że jest dobre albo złe, co się powinno albo co się nie powinno. Moralność taka po prostu opisuje, odpowiada na pytanie, co ludzie uważają, w co wierzą na temat dobra i zła. I w tym sensie takie zdania każdy ma inną moralność albo nie istnieje jedna moralność, istnieje różna moralność w różnych kulturach. Takie zdania są zjawiskami, które możemy po prostu zaobserwować. Natomiast moralność w sensie normatywnym to jest to, co jest rzeczywiście dobre lub złe, co rzeczywiście należy nie czynić lub czynić. Pytanie o obiektywną moralność dotyczy w sensie normatywnym. Zdefiniujmy też pojęcie ''obiektywny''. Weźmy przykład. Biorę do ręki długopis i następuje poznanie przeze mnie tego długopisu. Ja w tym procesie jestem podmiotem poznania, a ten długopis jest przedmiotem. W tej sytuacji są dwa rodzaje sądów i dwa rodzaje opisów poznania. Sąd subiektywny to sąd, który zalezy ode mnie jako od podmiotu poznającego. Gdybym był niewidomy, gdybym nie umiał czytać, nie umiał rozróżniać kolorów, gdyby zgasło światło, gdybym był z innej cywilizacji i nie wiedziałbym co to jest i do czego służy to moje postrzeganie tego długopisu byłoby zupełnie inne niż jest teraz. Moja subiektywna opinia byłaby zupełnie inna w zależności od okoliczności wynikających ze mnie. W przeciwieństwie do tego sąd obiektywny to sąd, który zależy wyłącznie od przedmiotu. On oddaje cechy, które są zawarte w przedmiocie i to nie zalezy od opinii podmiotu poznającego. Obiektywny to jest taki jaki naprawdę jest niezależnie od subiektywnych opinii. Jeżeli uważam, że długopis jest żółty i gdyby wszyscy ludzie zniknęli, a długopis by pozostał żółty to byłby on obiektywnie żółty czyli niezależny od subiektywnych podmiotów. Czy jest możliwe cokolwiek ocenić w sposób obiektywny? Weźmy jakiś czyn np. zabójstwo czyli czyn, w którym religie są za pan brat. Wyobraźmy sobie też jakiś symbol zabójstwa hmm… Weźmy książkę ''Pismo Święte'' tam jest wiele zabójstw. Autor tej książki lubuje się w krwawych rzeziach. Uznajmy więc książkę chrześcijan za dobry symbol zabójstwa. Zobacz jakie są zjawiska towarzyszące zabójstwu, które mogą nam pomóc wskazać, ustalić czy zabójstwo jest dobre lub złe obiektywnie. Większość ludzi odczuwa jakieś obrzydzenie czy wstręt, na myśl, że można kogoś zabić. Wiele ludzi uważa, zę zadawanie cierpienia jest złe. Więc zabijanie jest takim ekstremalnym przykładaem zadawania cierpienia. Chyba wszystkie kultury w jakiś sposób zabraniają zabijania. Zabijanie się wzajemne jest nieużyteczne dla przetrwania gatunku. Uznajmy jeszcze, że istnieje Bóg, który zakazuje zabijać. Pytanie: z których tych okoliczności, zjawisk wynika, że zabijanie jest obiektywnie złe? Weźmy inny przykład np. mówienie prawdy (jej symbolem może być książka Dawkinsa ''Bóg urojony'' tam akuratnie jest dużo prawdy). I teraz. Ludzie lubią mówić prawdę, ludzie lubią czuć się porządku wobec innych, mówienie prawdy może być korzystne, może ułatwiać relacje społeczne, chyba we wszystkich kulturach też są normy zakazujące mówienia nieprawdy i uznajmy że istnieje Bóg, który każe mówić prawdę czyli zakazuje kłamstwa na mocy swego przykazania. Pytanie,z której z tych rzeczy wynika, że mówienie prawdy jest obiektywnie dobre, a kłamstwo jest obiektywnie złe? Otóż z żadnych. Dlaczego? Odsyłam do lektury Davida Hume’a jeden z najwybitniejszych filozofów i poczytaj o świecie faktów i świecie wartości. On zauważył, że ze świata zjawisk empirycznych nie wynika świat wartości. Z żadnego faktu empirycznego nie wynika żadna powinność. Czyli jeżeli mamy jakieś wskazówki, którym luzie posługują się do oceny moralności jakiś czynów to mamy różne pomysły np. empatia, to jest zgodne z opinią ludzi, to jest powszechne w naszej kulturze, jest to pożyteczne dla przetrwania gatunku, jest to zrozumiałe z ewolucjonistycznego punktu widzenia, moja religia tak mówi i ostatecznie Bóg tak przykazuje, to zobacz, że żadna z tych rzeczy w sposób logicznie konieczny nie oznacza powiązania samej siebie z jakąś obiektywną moralnością. Hume zauważył coś takiego, ze ludzie mówią np. cierpienie jest czymś nieprzyjemnym, czego nie chcemy, i nagle przeskakuje do świata norm i mówi ''dlatego cierpienie to zło''. Albo załóżmy nawet jakiegoś Boga, ze to prawdziwa teoria, ze on podają jakieś przykazanie i człowiek mówi ''zatem należy jego przekazania przestrzegać''. I Hume mówi tak: sąd normatywny jest czymś nowym, nieuzasadnionym, a zaskakującym, zupełnie nie wynikającym z tego pierwszego, i jeżeli, ktoś twierdzi, że z jakiegoś faktu empirycznego wynika norma moralna to ma to udowodnić, ma obowiązek podać rację. Bo niby dlaczego z tego, ze ludzie nie lubią cierpienia ma wynikać, że jest złe. A niby dlaczego z tego, że jest użyteczne dla przetrwania gatunku wynika, ze coś jest dobre. A niby dlaczego z tego, że Bóg coś przykazał to dlaczego to jest dobre, na mocy jakiej racji czy argumentu. Co to oznacza. Każdy, kto czyni powiązania pomiędzy jakimś faktem empirycznym a moralnością to czyni to na mocy własnej subiektywnej opinii. Nie ma żadnego dającego się udowodnić żadnego powiązania faktu z normami moralnymi… Coś takiego prawdopodobnie nie istnieje. Hume twierdził, że jest to nie możliwe. Tak więc odwoływanie się do obiektywnej moralności ma moc subiektywnej opinii. A to trochę ośmiesza koncept obiektywnej moralności, które są istotą religii. Zachęcam, aby nie dać oszustom twierdzącym, ze znają obiektywną moralność, ze oni takową posiadają. Religiantom można rzucić wyzwanie, aby wykazali, które religia jest prawdziwa czyli która obiektywna moralność jest tą obiektywną moralnością…

Oczywiście może nasunąć się dalsza refleksja w postaci pytania chociażby takiego, czy tacy ludzie jak Pol Pot, Stalin, Mao itp. popełniali czyny moralnie obiektywnie złe? Dlaczego ludzie są przekonani, że to były czyny obiektywnie złe.. bo, wielu ludzi straciło życie w cierpieniu i strachu na przykład. I teraz, jaka jest potrzeba od przechodzenia od tych faktów do nazwy 'obiektywne zło'? Oczywiście zgadzamy się, co do faktów (ludzie masowo cierpieli, ginęli), zgadzamy się, co do oceny (uważamy, że to było złe) i teraz po co do tego dodawać jeszcze zagadnienie czy to było złe w sensie obiektywnym czyli poza naszymi ocenami. Czy można uważać, że to było obiektywnie złe, oprócz oceny, że to było złe? Po, co przechodzić na warstwę 'obiektywnie'? Tego nie da się wykazać i nie wiadomo jakby to miało być wykazane, nie ma jak tego poznać, że to było 'obiektywnie złe'. Zgadzamy się i potępiamy te czyny, ale jaki sens jest twierdzić, że to było obiektywnie złe skoro nie mamy jak się zabrać za to, aby wykazać prawdy obiektywne. Oczywiście używanie słowa 'obiektywnie' ma pewien 'sens', ale nie taki jaki ktoś by się spodziewał. Kto najczęściej używa tego typu zwrotów? Politycy i duchowni czyli ludzie, którzy chcą aby człowiek z 'dołu' zachowywał się w jakiś określony sposób. Stosują taki blef, że opinie moralne osoby z 'dołu' są mniej słuszne niż np. polityka, którego opinie mają rangę 'obiektywną', bo rzekomo ma dostęp do jakiś moralnych prawd obiektywnych. Weźmy prosty przykład. Kościół katolicki naucza, ze małżeństwo jest nierozerwalne. I teraz, ktoś chce uzyskać rozwód, kwestionuje to nauczania i kościół katolicki mówi mu tak – ludzie mogą mieć różne opinie na temat małżeństwa, ale obiektywnie małżeństwo to jest to i to więc jest nierozerwalne. To jest argument perswazyjny wyłącznie. Taka jest funkcja pojęcia 'obiektywnie'. Ono nic nie wnosi do naszego życia, nic nie wnosi do dyskusji moralnych, to jest argument używany tylko po to, aby podporządkować sobie kogoś i by ktoś roił to, co mnie się podoba. Podkreślam raz jeszcze, nie mówię o tym, że nie ma moralności, nie mówię że ocena moralna nie istnieje (Stalin robił złe rzeczy tak subiektywnie sądzę). Wszyscy dokonujemy ocen moralnych na użytek własny, na użytek grup w jakich żyjemy. Mówię jedynie o niepotrzebności i szkodliwości takiego pojęcia, że moja ocena moralna nagle jest jakoś lepsza jakościowo od czyjejś innej bo jest rzekomo obiektywna.

Z wyjątkiem nazwania tego, co pisze Dawkins "prawdą" (przynajmniej w jakimś nieegzotycznym sensie słowa), bym się zgodził. Podobnie widzę tę sprawę - tzn. ściślej - podobnie, dopóki nie włączymy jakiejś formy WIARY. To co opisał Arystoteles, jest dobrym przykładem tego, jak wygląda rzeczywistość umysłu w stanie "zerowym" rozumowania, czyli gdy tylko patrzymy na to co się dzieje, ewentualnie badamy korelacje jednych zdarzeń z innymi zdarzeniami.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1707
Przeczytał: 39 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:57, 25 Mar 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Z wyjątkiem nazwania tego, co pisze Dawkins "prawdą" (przynajmniej w jakimś nieegzotycznym sensie słowa), bym się zgodził. Podobnie widzę tę sprawę - tzn. ściślej - podobnie, dopóki nie włączymy jakiejś formy WIARY.


Zaskakujące jest Twoje tu wyznanie. Jako zdeklarowany chrześcijanin i wierzący w Boga, istnienie obiektywnego dobra i zła powinno być dla Ciebie niepodważalną oczywistością, a Ty popierasz punkt ateistów. W Twoim światopoglądzie dobro, sprawiedliwość, godność i inne wartości moralne nie mają charakteru obiektywnego i niezależnego od tego, co na ich temat wiedzą i pojmują poszczególne osoby?

Z tego, co wiem to chrześcijańskie stanowisko wyraża się w przekonaniu, że to czy dany czyn jest dobry czy zły, sprawiedliwy, szlachetny czy podły stanowi OBIEKTYWNĄ MORLNĄ PRAWDĘ, a nie kwestię czyjejkolwiek subiektywnej opinii. Wydawało mi się nawet, że to sugerujesz w innej (obecnie toczącej się w innym dziale, temacie) dyskusji.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16788
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 20:40, 25 Mar 2020    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Z wyjątkiem nazwania tego, co pisze Dawkins "prawdą" (przynajmniej w jakimś nieegzotycznym sensie słowa), bym się zgodził. Podobnie widzę tę sprawę - tzn. ściślej - podobnie, dopóki nie włączymy jakiejś formy WIARY.


Zaskakujące jest Twoje tu wyznanie. Jako zdeklarowany chrześcijanin i wierzący w Boga, istnienie obiektywnego dobra i zła powinno być dla Ciebie niepodważalną oczywistością, a Ty popierasz punkt ateistów. W Twoim światopoglądzie dobro, sprawiedliwość, godność i inne wartości moralne nie mają charakteru obiektywnego i niezależnego od tego, co na ich temat wiedzą i pojmują poszczególne osoby?

Z tego, co wiem to chrześcijańskie stanowisko wyraża się w przekonaniu, że to czy dany czyn jest dobry czy zły, sprawiedliwy, szlachetny czy podły stanowi OBIEKTYWNĄ MORLNĄ PRAWDĘ, a nie kwestię czyjejkolwiek subiektywnej opinii. Wydawało mi się nawet, że to sugerujesz w innej (obecnie toczącej się w innym dziale, temacie) dyskusji.

Dziwisz się, bo traktujesz moje rozumowanie jakbym był doktrynerem płasko rozumującym. Jest inaczej.
Klucz do wyjaśnienia tego, o co mi chodzi zawiera się w konstrukcji rozumowej tej "obiektywnej moralnej prawdy". Rzeczywiście większość religijnych doktrynerów traktuje ową moralną prawdę na zasadzie "jest, bo jest", czyli "to jest obiektywna moralna prawda, bo Bóg ją taką uczynił. Kropka". Kropka, czyli o więcej nie pytamy.
Ja stawiam sobie pytanie: co to znaczy, że prawda moralna jest "obiektywna"?
Jaki to ma sens, po czym poznać prawdy moralne obiektywne od tych innych? Tylko po tym, które Bóg ogłosił?... :shock:
W moim rozumowaniu takie podejście byłoby niewystarczające. Prawdy moralne nie są obiektywne w takim sposób, że oto Bóg jest taki mocny, takim władcą, więc nie można mu się sprzeciwiać, czyli jak coś Bóg ogłasza, to krzyczymy, że tak właśnie jest i nie mędrkujemy.

Konstrukcja o której myślę jest bardziej złożona.
Etap 1. Moralność naturalizmu. To z grubsza jest to, co opisał Arystoteles. W naturalizmie/ateizmie nie mamy żadnych pewnych informacji o naturze człowieka (właściwie nie mamy takich pewnych informacji o niczym). Mamy ten zbiór modeli - które wiążą nam moralności z róznymi założeniami - a to z przetrwaniem jednostki, a to przetrwaniem gatunku, a to z unikaniem cierpienia (pytanie w jakiej perspektywie - długofalowej, czy krótkofalowej - rozliczanego?...), a to może z długością życia (jak wiele wartego życia?). Można tworzyć wiele kryteriów, rozważać je, a nie wiadomo, które z nich miałoby być tym ważniejszym.
Ja na etapie 1 zgadzam się z opisem Arystotelesa.

Etap 2. Poszukujemy kryterium. Aby jakoś tę urawniłowkę założeń do moralności złamać, wypadałoby podać kryterium, które jakoś wyróżniłoby jakąś klasę moralności względem innych moralności. Na coś trzeba się zdecydować. Tu teista - doktryner powie po prostu: no właśnie i tym kryterium jest Bóg. Mnie taka odpowiedź nie zadowala. Główny powód jest taki, ze to niewiele wyjaśnia. To, że Bóg jest dawca kryterium, w sytuacji, gdy Boga nie ma jak się spytać o radę w tej kwestii (tzn. pytać można, ale odpowiedzi przychodzą w na tyle subtelnej i nie współdzielonej z innymi ludźmi formie - przez osobiste sumienie i natchnienia - iż nie da się tego przedstawiać jako ostateczny argument). Biblia daje przykazania, ale daje też tyle przykładów łamania tych przykazań, że tak do końca nie bardzo wiadomo, o co tu chodzi. Z resztą owe przykazania nieraz nawzajem się konfliktują, są dość ogólnie sformułowane, więc i tak człowiek musi nad każdym przypadkiem pobiedzić się sam. Ale - oczywiście ja też uważam, że Bóg jest dawcą kryteriów, tylko że CZŁOWIEK I TAK MUSI JE SAM ODKRYWAĆ. Czyli z punktu widzenia człowieka sytuacja jest dość podobna do takiej, w której owych kryteriów obiektywnych nie dano. Z jednym wyjątkiem - przynajmniej może wierzyć, że jakaś ich postać WYRÓŻNIONA JEST. Tylko pytanie: która postać?
Teraz ja zastanawiam się nad tym JAKIE OGÓLNE CECHY miałoby to kryterium moralności, które uznaje Bóg?
Tu jest znowu wiele do przemyślenia i przegadania. Ogólnymi zasadami, jak uważam jest MIŁOŚĆ I PRAWDA (wcale nie kapryśna wola Boga, który - jak to sobie wielu, głównie ateistów, myśli), ale też i WOLNOŚĆ (maksymalna jaką uda się osiągnąć) I ROZWÓJ ŚWIADOMOŚCI (w tym też spełnieniem się tej świadomości, czyli szczęściem). To wszystko wynika z postawienia Boga na szczycie wartości. bo Bóg jako logos - słowo zaprojektował ludzką naturę tak, aby była niesprzeczna z możliwością osiągania wyższych poziomów świadomości.
Ewangelia Mateusza 5:48 napisał:
Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.

Tak więc uważam, ze jest wyraźny powód, aby uznać za podstawowe kryterium dla poprawnej moralności ZDOLNOŚĆ ŚWIADOMOŚCI DO TRWANIA I ROZWOJU.

Bóg wie, jakie podrzędne (mniejsze w hierarchii ogólności) zasady z tego wynikają. Człowiek jednak musi trochę pobłądzić zanim je pozna, bo tylko walcząc z pojawiającymi się problemami dobra i zła, będzie w stanie przygotować swój umysł na przyjęcie tej prawdy, jaką ma dla człowiek Bóg, na zrozumienie jej i zaakceptowanie bez poczucia, że Bóg na człowieku owo przyjęcie wymusza jakąś formą kaprysu. Aby nie było tego, co czuł człowiek w raju:
Księga Rodzaju napisał:
(1) A wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty: Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu? (2) Niewiasta odpowiedziała wężowi: Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, (3) tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli. (4) Wtedy rzekł wąż do niewiasty: Na pewno nie umrzecie! (5) Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło. (6) Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł.

Z powyższego fragmentu wyraźnie czujemy, że człowiek (tu pod postacią niewiasty) czuje się jakoś zdeprecjonowany, niedowartościowany, uznany za gorszego, że oto coś mu zostało zabronione. Tak jakby sobie myślał: to co, to ja głupszy jakiś jestem? Nie wierzą mi?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1707
Przeczytał: 39 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:10, 25 Mar 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Ale - oczywiście ja też uważam, że Bóg jest dawcą kryteriów, tylko że CZŁOWIEK I TAK MUSI JE SAM ODKRYWAĆ. Czyli z punktu widzenia człowieka sytuacja jest dość podobna do takiej, w której owych kryteriów obiektywnych nie dano. Z jednym wyjątkiem - przynajmniej może wierzyć, że jakaś ich postać WYRÓŻNIONA JEST. Tylko pytanie: która postać?


Czyli jesteś obiektywistą moralnym. Wierzysz, że refleksje oraz oceny moralne nie stanowią wyrazu jedynie własnego nastawienia emocjonalnego danej osoby względem ocenianego faktu lub jego wyobrażenia oraz wierzysz, że mają jakieś odniesienie do jakiejś "rzeczywistości" czy "prawdy" moralnej??
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16788
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:36, 25 Mar 2020    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Ale - oczywiście ja też uważam, że Bóg jest dawcą kryteriów, tylko że CZŁOWIEK I TAK MUSI JE SAM ODKRYWAĆ. Czyli z punktu widzenia człowieka sytuacja jest dość podobna do takiej, w której owych kryteriów obiektywnych nie dano. Z jednym wyjątkiem - przynajmniej może wierzyć, że jakaś ich postać WYRÓŻNIONA JEST. Tylko pytanie: która postać?


Czyli jesteś obiektywistą moralnym. Wierzysz, że refleksje oraz oceny moralne nie stanowią wyrazu jedynie własnego nastawienia emocjonalnego danej osoby względem ocenianego faktu lub jego wyobrażenia oraz wierzysz, że mają jakieś odniesienie do jakiejś "rzeczywistości" czy "prawdy" moralnej??

Właściwie to chyba trochę stoję tu pośrodku pomiędzy moralnym obiektywizmem i subiektywizmem. Generalnie uważam, że tkanką realną moralności, są te moralności SUBIEKTYWNE. Jednak subiektywne moralności niejako ewoluują, dokonuje się wśród nich rodzaj "doboru naturalnego" (taki "moralnościowy darwinizm"...). Istota, która dysponuje bardzo zaawansowana wiedzą i inteligencją jest w stanie wskazać już dzisiaj tę moralność, która zapewnia najlepszy rozwój świadomości - jest ukoronowaniem idei moralności. I to jest moralność najbardziej obiektywna, wyróżniona. Ale jednak ta moralność też niejako wyrasta z tego pnia, w którym tkwiły te niedoskonałe moralności subiektywne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
Strona 12 z 12

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin