Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Pułapki spekulacji
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8386
Przeczytał: 87 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:19, 23 Lut 2020    Temat postu:

Przykład spekulacji:


https://youtu.be/CtDgCQ5vehE
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1638
Przeczytał: 114 tematy


PostWysłany: Nie 22:32, 23 Lut 2020    Temat postu:

Dyskurs napisał:

Bezdenną studnią głupoty istot neurotycznych jest wiara, że mają jakikolwiek wpływ na ludzi autonomicznych. Nie rozumiem tego zbydlęcenia ale rozumiem, że pochodzi od zasłony ego autentyczności, która jest pociągająca ale tylko przez osoby autentyczne bedace w stanie ja docenic.

Jest takie powiedzenie - krowa, która dużo ryczy mało mleka daje (bez obrazy, krówko). Człowiek, który się czuje autonomiczny, nie musi co chwilę powtarzać całemu światu, jaki to jest suwerenny i autonomiczny, bo jest to dla niego naturalne jak pot pod pachami.

Tymi zapewnieniami próbujesz przekonać samą siebie do tego, w co sama nie wierzysz.

I napisz jeszcze 1000 razy, jaka jesteś suwerenna, pochwal się po raz 100 swoim doktoratem, tytułem naukowym i amerykańską kulturą narodową, przypudruj tym konfetti swoją pustką wewnętrzną. Albo wreszcie spójrz w jakieś dobre lustro, a może właśnie w nie patrzysz.


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Nie 22:32, 23 Lut 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 3767
Przeczytał: 68 tematów


PostWysłany: Nie 22:32, 23 Lut 2020    Temat postu:

Semele napisał:
Chodzi Tobie zapewne


zapewne :wink:


Ostatnio zmieniony przez lucek dnia Nie 22:33, 23 Lut 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10048
Przeczytał: 50 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:40, 23 Lut 2020    Temat postu:

Semele napisał:
lucek napisał:
i co Semele, Pan Mazur udowodnił Ci prawdziwość swojej tezy ?

Tak się składa, ze czytam jego ksiazke."cybernetyka i charakter".
Naukowców interesuje rzeczywistość, jaka jest. Doktrynerów interesuje rzeczywistość, jaka powinna być. Naukowcy chcą, żeby ich poglądy pasoway do rzeczywistości.
Jako naukowiec, jestem zmuszona pozostawić swoje uprzedzenia na wycieraczce, bo inaczej stracilabym reputację. Nie mam zadnych, wiec wycieraczka jest czysta.

Semele napisał:
Doktrynerzy chcą, żeby rzeczywistość pasowaa do ich poglądów. Stwierdziwszy niezgodność między poglądami a dowodami naukowiec odrzuca poglądy. Stwierdziwszy niezgodność między poglądami a dowodami doktryner odrzuca dowody.
To raczej osoby apodyktyczne i dogmatyczne.

Semele napisał:
Naukowiec uważa naukę za zawód, do którego czuję on zamiowanie.
Nauka jako dziedzina zycia jest powolaniem i jest wymagajaca standardem/rygorem naukowym.

Semele napisał:
Doktryner uważa doktrynę za misję, do której czuje on posannictwo.
Ideologia konsumuje i powoduje utrate wartosci.

Semele napisał:
Naukowiec szuka „prawdy” i martwi się trudnościami w jej znajdowaniu.
Jako naukowiec wysylam szkic badania do wydawcy i innych naukowcow ktorym ufam aby nie tracic cennego czasu na "szukanie prawd i martwienie sie trudnosciami w ich znajdywaniu".

Semele napisał:
Doktryner zna „prawdę” od początku i cieszy się jej zupenością.
Najprawdopodobniej [hipotezuje] istnieje w strachu przed zboczeniem z doktryny. Nie sposob okreslic tego procesu zyciem.

Semele napisał:
Naukowiec ma mnóstwo wątpliwości, czy jest „prawdą” to, co mówi nauka.
Nie musze sie zastanawiac co mowi nauka, bo jestem wyksztalcona i wiem, ze nauka jest konteptem mentalnym. Ludzie nauki, ktorym jestem, nie wierzymy lecz wiemy, ze jakikolwiek fenomen moze byc tylko zbadany na mocy oparcia sie na istniejacych teoriach naukowych przez opisanie metodologii i wykonanie badania i jego analizy ze wskazaniem limitow i kierunku kontynuacji.

Semele napisał:
Doktryner nie ma najmniejszych wątpliwości, że jest „prawdą” to, co mówi doktryna.
Jest najprawdopodobniej [hipotezuje] wewnatrz skonflikotany i wyniszcza sie nawet o tym nie wiedzac.

[quote="Semele"]Naukowiec uważa to, co mówi nauka za bardzo nietrwae.[quote="Semele"]auka sama w sobie nic nie mowi, bo jest konceptem i nie ma sily sprawczej. Publikacje naukowe jako refleksje badan naukowych opisuja powolywanie sie na teorie naukowe w celu wykonywania badan naukowych i opisu analizy wynikow ze wskazaniem limitow i kierunku kontynuacji.

Semele napisał:
Doktryner uważa to, co mówi doktryna, za wieczne.
Pytalas jakiegos?

Semele napisał:
Naukowcy dążą do uwydatniania różnic między nauką a doktryną.
W zaden sposob. Operajac sie na istniejacych teoriach naukowych prowadzimy badania naukowe i analizujemy wyniki wskazujac na limity i kierunek kontynuacji. Jakiekolwiek doktryny nie maja prawa bytu w naszych badaniach chyba, ze akurat jakis naukowiec bada szczegolna doktryne jako fenomen zainteresowania i jej wplyw na, dla przykladu, stan zdrowia. Nie jestem tego rodzaju naukowcem, bo nie zajmuje sie badanim patologii.

Semele napisał:
Doktrynerzy dążą do zacierania różnic między nauką a doktryną.
Sadzisz, ze istota na poziomie wiecej zwierza w czlowieku ma poziom zrozumienia i wartosciowania aby zrozumiec artykuly naukowe?

Semele napisał:
Naukowiec nie chce, żeby mu przypisywano doktrynerstwo.
Nie potrzebuje tego chciec, bo wybierajac stanie sie naukowcem z "marszu" musialam przyjac, ze prywatne uprzedzenia zostawiam na wycieraczce. Nie mialam zadnych, wiec nie bylo co zostawic.

Semele napisał:
Doktryner chce, żeby mu przypisywano naukowość.
Pytalas jakiegos?

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Nie 22:40, 23 Lut 2020, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16074
Przeczytał: 94 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:58, 23 Lut 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Dyskurs napisał:

Bezdenną studnią głupoty istot neurotycznych jest wiara, że mają jakikolwiek wpływ na ludzi autonomicznych. Nie rozumiem tego zbydlęcenia ale rozumiem, że pochodzi od zasłony ego autentyczności, która jest pociągająca ale tylko przez osoby autentyczne bedace w stanie ja docenic.

Jest takie powiedzenie - krowa, która dużo ryczy mało mleka daje (bez obrazy, krówko). Człowiek, który się czuje autonomiczny, nie musi co chwilę powtarzać całemu światu, jaki to jest suwerenny i autonomiczny, bo jest to dla niego naturalne jak pot pod pachami.

Tymi zapewnieniami próbujesz przekonać samą siebie do tego, w co sama nie wierzysz.

I napisz jeszcze 1000 razy, jaka jesteś suwerenna, pochwal się po raz 100 swoim doktoratem, tytułem naukowym i amerykańską kulturą narodową, przypudruj tym konfetti swoją pustką wewnętrzną. Albo wreszcie spójrz w jakieś dobre lustro, a może właśnie w nie patrzysz.

Pelikanka mocno się odgryzła. :brawo:
Sorry Dyskurs, ale jeśli liczysz, ze zapewnianie po raz setny tego samego - o suwerenności emocjonalnej, o posiadaniu jakichś tam atrybutów intelektualnych, czy moralnych, da się przełknąć tak sprawnie i bez zastrzeżeń, to się jednak mylisz. To przechodzi (pierwszy) raz. Wtedy to jest jakaś informacja, deklaracja, czyli uchodzi (choć niektórzy są tu tak rygorystyczni, że sami nie będą się chwalić ani razu).
Można po jakimś czasie zaakceptować przypomnienie - napisanie tego samego drugi raz. Ale wtedy trzeba już być czujnym, czy się nie wzbudza jakiejś podejrzliwości, więc może warto by to ubrać w nowe słowa, jakoś może zakamuflować, że znowu przypominamy jakieś pozytywy o sobie sami. Podkreślanie tego samego po raz trzeci jest już mocno ryzykowne - rodząc naturalne pytania: kogo ten ktoś przekonuje - mnie, czy samego siebie? Może jednak wątpi, więc się musi utwierdzać?...
Ale jak ktoś po raz 10ty pisze wciąż te same panegiryki na własny temat, to dla krytycznego obserwatora sprawa zaczyna robić się oczywista - ktoś sobie samemu próbuje wcisnąć kit, zaś w swoim wnętrzu czuje jakieś ogromne zwątpienie i słabość, a nie siłę.

Silny nie musi wciąż powtarzać, że jest silny. Bo inni to widzą. Albo przynajmniej czują.
Jeśli zapewniasz o swojej sile, przymiotach, zaletach SAMA (chwaląc siebie) i jeśli czynisz to po raz n-ty, to licz się z tym, że nie zostanie to odebrane jako objaw siły, lecz zaprzeczenia tej ostatniej. Niestety... :(


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Nie 22:59, 23 Lut 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10048
Przeczytał: 50 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 23:39, 23 Lut 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Dyskurs napisał:

Bezdenną studnią głupoty istot neurotycznych jest wiara, że mają jakikolwiek wpływ na ludzi autonomicznych. Nie rozumiem tego zbydlęcenia ale rozumiem, że pochodzi od zasłony ego autentyczności, która jest pociągająca ale tylko przez osoby autentyczne bedace w stanie ja docenic.
Jest takie powiedzenie - krowa, która dużo ryczy mało mleka daje ...
Możesz być śmiertelnie zakochana w tym swoim ego koncepcie, ale ewidentnie nie jestem krową.

towarzyskipelikan napisał:
(bez obrazy, krówko).
Cokolwiek ten infantylizm znaczy.

towarzyskipelikan napisał:
Człowiek, który się czuje autonomiczny, nie musi co chwilę powtarzać całemu światu, jaki to jest suwerenny i autonomiczny, bo jest to dla niego naturalne jak pot pod pachami.
W kontraście do iluzji twojego ego nie jesteś "całym światem". Jak nie byc niewolnikiem ego
jest płynnie zinterpretowane w języku polskim <-> Magda Adamczyk "Jak Używać Podświadomości Do Osiągania Swoich Celów"
https://youtu.be/QDiJgRCuqds
h*ttps://youtu.be/QDiJgRCuqds

Magdą Adamczyk napisał:
Mamy w głowach taką ideę, że jesteśmy świadomym istotami ...
<-> oto idea okraszona stereotypami kulturowymi <->
towarzyskipelikan napisał:
Tymi zapewnieniami próbujesz przekonać samą siebie do tego, w co sama nie wierzysz.
W kontraście do tego "bąka" intelektualnego, bycie autonomicznym nie jest ego konceptem. Jakkolwiek istoty człekokształtne w niewoli ego tak nieprzytomnie/nieświadomie myślą.

[quote="towarzyskipelikan']I napisz jeszcze 1000 razy, jaka jesteś suwerenna, pochwal się po raz 100 swoim doktoratem, tytułem naukowym i amerykańską kulturą narodową, przypudruj tym konfetti swoją pustką wewnętrzną. Albo wreszcie spójrz w jakieś dobre lustro, a może właśnie w nie patrzysz.i[/quote]Pustka, jak potwierdza logika dedukcyjna [od A do Z] i indykcyjna [od Z do A] nie sposób niczego "przypudrować" cokolwiek ta niskolotna myśl znaczy w twoim kontekście.

Problemem większości Polaków jest brak elementarnej wiedzy o innych kulturach i przenoszenie stereotypów kulturowych z Polski poza jej granice. To takie malutkie i niszczace ducha.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10048
Przeczytał: 50 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 23:50, 23 Lut 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Dyskurs napisał:

Bezdenną studnią głupoty istot neurotycznych jest wiara, że mają jakikolwiek wpływ na ludzi autonomicznych. Nie rozumiem tego zbydlęcenia ale rozumiem, że pochodzi od zasłony ego autentyczności, która jest pociągająca ale tylko przez osoby autentyczne bedace w stanie ja docenic.
Jest takie powiedzenie - krowa, która dużo ryczy mało mleka daje (bez obrazy, krówko). Człowiek, który się czuje autonomiczny, nie musi co chwilę powtarzać całemu światu, jaki to jest suwerenny i autonomiczny, bo jest to dla niego naturalne jak pot pod pachami.

Tymi zapewnieniami próbujesz przekonać samą siebie do tego, w co sama nie wierzysz.

I napisz jeszcze 1000 razy, jaka jesteś suwerenna, pochwal się po raz 100 swoim doktoratem, tytułem naukowym i amerykańską kulturą narodową, przypudruj tym konfetti swoją pustką wewnętrzną. Albo wreszcie spójrz w jakieś dobre lustro, a może właśnie w nie patrzysz.
Pelikanka mocno się odgryzła. :brawo:
E tam, ego jej nogami zawierzgalo ze skonczona sila a Ty sie glupio cieszysz, bo synchronizacja z niska intencja ma takie koszty ale to jest widoczne tylko dla ludzi swiadomych :)

MD napisał:
Sorry Dyskurs, ale jeśli liczysz, ze zapewnianie po raz setny tego samego - o suwerenności emocjonalnej, o posiadaniu jakichś tam atrybutów intelektualnych, czy moralnych, da się przełknąć tak sprawnie i bez zastrzeżeń, to się jednak mylisz. To przechodzi (pierwszy) raz. Wtedy to jest jakaś informacja, deklaracja, czyli uchodzi (choć niektórzy są tu tak rygorystyczni, że sami nie będą się chwalić ani razu). Można po jakimś czasie zaakceptować przypomnienie - napisanie tego samego drugi raz. Ale wtedy trzeba już być czujnym, czy się nie wzbudza jakiejś podejrzliwości, więc może warto by to ubrać w nowe słowa, jakoś może zakamuflować, że znowu przypominamy jakieś pozytywy o sobie sami. Podkreślanie tego samego po raz trzeci jest już mocno ryzykowne - rodząc naturalne pytania: kogo ten ktoś przekonuje - mnie, czy samego siebie? Może jednak wątpi, więc się musi utwierdzać?... Ale jak ktoś po raz 10ty pisze wciąż te same panegiryki na własny temat, to dla krytycznego obserwatora sprawa zaczyna robić się oczywista - ktoś sobie samemu próbuje wcisnąć kit, zaś w swoim wnętrzu czuje jakieś ogromne zwątpienie i słabość, a nie siłę. Silny nie musi wciąż powtarzać, że jest silny. Bo inni to widzą. Albo przynajmniej czują.
Jeśli zapewniasz o swojej sile, przymiotach, zaletach SAMA (chwaląc siebie) i jeśli czynisz to po raz n-ty, to licz się z tym, że nie zostanie to odebrane jako objaw siły, lecz zaprzeczenia tej ostatniej. Niestety... :(
Od kiedy to autonomia jest zalezna od innych?

Zebys nie wiem jak silnie probowal to zawsze rozbijesz sie na sobie - konkretnie na swoim fragmencie ego, bo boisz sie je scalic. Dodatkowo, utoniesz w stereotypach kulturowych, ktore mnie najpierw smiesza, bo za Wielkim Stawem nie jestesmy tego wierzgania ego odebrac inaczej, a potem przychodzi zrozumienie i wspolczucie, ze nie jestes w stanie postepowac inaczej tak daleko jak jestes zakladnikiem swojego ego i tak sie z podobnymi Tobie zakladnikami ich ego synchronizujesz odejmujac wartosc spoelczna i rozwadniajac wartosci narodowe dzialajac przeciew sobie/swojej uspionej duszy, bo w ferworze bezwartosciowych konceptow [dialogu z samym soba] nie jestes swiadomy.

Odczuwanie zrozumienia i wspolczucia do ofiar wlasnego ego jest zbawienne dla rozumiejacego i odczuwajacego czyli mnie. Dla cierpietnika z wlasnej woli zabojcze, mimo, iz nie zawsze to widac, bo wiele takich istot cierpi w samotnosci.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1877
Przeczytał: 82 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:11, 24 Lut 2020    Temat postu:

Do Dyskursa nic nie trafi, to jest bot. Ignorować jak spam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16074
Przeczytał: 94 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 1:08, 24 Lut 2020    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Michał Dyszyński napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Dyskurs napisał:

Bezdenną studnią głupoty istot neurotycznych jest wiara, że mają jakikolwiek wpływ na ludzi autonomicznych. Nie rozumiem tego zbydlęcenia ale rozumiem, że pochodzi od zasłony ego autentyczności, która jest pociągająca ale tylko przez osoby autentyczne bedace w stanie ja docenic.
Jest takie powiedzenie - krowa, która dużo ryczy mało mleka daje (bez obrazy, krówko). Człowiek, który się czuje autonomiczny, nie musi co chwilę powtarzać całemu światu, jaki to jest suwerenny i autonomiczny, bo jest to dla niego naturalne jak pot pod pachami.

Tymi zapewnieniami próbujesz przekonać samą siebie do tego, w co sama nie wierzysz.

I napisz jeszcze 1000 razy, jaka jesteś suwerenna, pochwal się po raz 100 swoim doktoratem, tytułem naukowym i amerykańską kulturą narodową, przypudruj tym konfetti swoją pustką wewnętrzną. Albo wreszcie spójrz w jakieś dobre lustro, a może właśnie w nie patrzysz.
Pelikanka mocno się odgryzła. :brawo:
E tam, ego jej nogami zawierzgalo ze skonczona sila a Ty sie glupio cieszysz, bo synchronizacja z niska intencja ma takie koszty ale to jest widoczne tylko dla ludzi swiadomych :)

Zarzut niskiej intencji jest uniwersalny. Jako ostatnia deska ratunku się sprawdzi, bo nikt przecież nie jest w stanie udowodnić, że nie ma niskich intencji.
Ale właśnie ta uniwersalność, niesprawdzalność owego zarzutu, czyni go pustym, czyli po prostu o mocy wykrętu, odwrócenia uwagi, eskapizmu.
Warto zauważyć, że to Ty pierwsza Pelikankę zaatakowałaś (w wyrażeniach niesympatycznych dość wyraziście: "Bezdenną studnią głupoty istot neurotycznych jest wiara, że mają jakikolwiek wpływ na ludzi autonomicznych. Nie rozumiem tego zbydlęcenia). Pierwotną Intencję napastliwości (niską, jakby nie było, bo bez rzetelnego uzasadnienia) należałoby przypisać w pierwszym rzędzie Tobie. Pelikanka nie daje sobie w kaszę dmuchać, więc wyszło jak widać.
Stawiać zarzut neurotyzmu osobom nieznanym, nie wiadomo jakim, a do tego przywalać "zbydlęceniem" może ktoś, kto ma naprawdę mocne powody (wiedzę potwierdzoną), albo właśnie raczej chęć rozładowania się emocjonalnego. Co Cię skłoniło do tak mocnych określeń? Ściślej: co PODKUSIŁO? Potrafisz zdiagnozować siebie na tyle w wolności i suwerenności myśli, aby odnaleźć tego wewnętrzny powód? :think:


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 1:13, 24 Lut 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10048
Przeczytał: 50 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 2:28, 24 Lut 2020    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Do Dyskursa nic nie trafi, to jest bot. Ignorować jak spam.
Gdyby pogarda do siebie usilnie wyrazana przez istoty neurotyczne jako pogarda innych zabijala na miejscu, populacja swiata znacznie by sie obnizyla a w kulturze polskiej przy zyciu pozostaliby nieliczni :rotfl:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10048
Przeczytał: 50 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 2:30, 24 Lut 2020    Temat postu:

lucek napisał:
fakt, obok Rafałka (choć ten przynajmniej jest zabawny .... może nie dla Irbisola) to bot lub przypadek totalnego obłędu :)
W USA przypadek polskiego domoroslego znachora to zabawny folklor i przyklad jak w kontekscie polskiej kutury narodowej latwo sie "zbydlecic" - i zeby nie bylo "Hej szable w dlon" to termin "zbydlecic" w uzytym konekscie znaczy istnienie [nie sposob okreslic tego stanu zyciem] w podswiadomosci i nieswiadomosci nie bedac w stanie neutralnosci emocjonalnej a tym samym psychicznej.

Zombie jak ty dryfuja ponizej poziomu krytycznego z ktorego mozna albo wspinac sie na wyzsze lub upasc spirala w dol do poziomu apatii zyciowej a stamtad do agonii juz tylko kroczek.



Ale kowalem swego losu kazdy bywa sam, tylko w zasciankowej Polsce jeszcze to do niewielu dociera i za dyskomfort obwinia sie neurotycznie innych.

Ani w podswiadomosci ani w nieswiadomosci nie sposob sie rozwijac a cierpienie neurotyczne to jak wykopanie swojego grobu i spanie tam co noc w razie jakby ego udusilo- a jest w stanie i to jest fakt.


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pon 3:37, 24 Lut 2020, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10048
Przeczytał: 50 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 3:30, 24 Lut 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
Michał Dyszyński napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Dyskurs napisał:

Bezdenną studnią głupoty istot neurotycznych jest wiara, że mają jakikolwiek wpływ na ludzi autonomicznych. Nie rozumiem tego zbydlęcenia ale rozumiem, że pochodzi od zasłony ego autentyczności, która jest pociągająca ale tylko przez osoby autentyczne bedace w stanie ja docenic.
Jest takie powiedzenie - krowa, która dużo ryczy mało mleka daje (bez obrazy, krówko). Człowiek, który się czuje autonomiczny, nie musi co chwilę powtarzać całemu światu, jaki to jest suwerenny i autonomiczny, bo jest to dla niego naturalne jak pot pod pachami.

Tymi zapewnieniami próbujesz przekonać samą siebie do tego, w co sama nie wierzysz.

I napisz jeszcze 1000 razy, jaka jesteś suwerenna, pochwal się po raz 100 swoim doktoratem, tytułem naukowym i amerykańską kulturą narodową, przypudruj tym konfetti swoją pustką wewnętrzną. Albo wreszcie spójrz w jakieś dobre lustro, a może właśnie w nie patrzysz.
Pelikanka mocno się odgryzła. :brawo:
E tam, ego jej nogami zawierzgalo ze skonczona sila a Ty sie glupio cieszysz, bo synchronizacja z niska intencja ma takie koszty ale to jest widoczne tylko dla ludzi swiadomych :)
Zarzut niskiej intencji jest uniwersalny.
Zarzut? Czy ktokolwiek cokolwiek zarzucal? towarzyskipelikan chciala sobie przypomniec jak jest poczytac ode mnie, wiec stobie to stworzyla. A musze przyznac, ze dobrze jej szlo, mimo moich "laskotek" ale kazdy istniejacy w podswiadomosci lub nieswiadomosci na wedke wlasnego ego trafil

MD napisał:
Jako ostatnia deska ratunku się sprawdzi, bo nikt przecież nie jest w stanie udowodnić, że nie ma niskich intencji.
Istota funkcjonujaca z podswiadomosci lub nieswiadomosci nie jest w stanie. To fakt naukowy.

MD napisał:
Ale właśnie ta uniwersalność, niesprawdzalność owego zarzutu, czyni go pustym, czyli po prostu o mocy wykrętu, odwrócenia uwagi, eskapizmu.
Ta "uniwersalnosc" to kolejna "sliska sciezka", zasad MD.

Magda Adamczyk "Jak Używać Podświadomości Do Osiągania Swoich Celów" a nie zeby podswiadomosc sterowala neurotykiem 95% stanu jawy
https://youtu.be/QDiJgRCuqds
h*ttps://youtu.be/QDiJgRCuqds

MD napisał:
Warto zauważyć, że to Ty pierwsza Pelikankę zaatakowałaś (w wyrażeniach niesympatycznych dość wyraziście: "Bezdenną studnią głupoty istot neurotycznych jest wiara, że mają jakikolwiek wpływ na ludzi autonomicznych. Nie rozumiem tego zbydlęcenia).
Gdzie w tym zdaniu napisalam, ze towarzyskipelikan jest ...

MD napisał:
Pierwotną Intencję napastliwości (niską, jakby nie było, bo bez rzetelnego uzasadnienia) należałoby przypisać w pierwszym rzędzie Tobie.
Pierwotna intencje znam tylko ja, bo ja storzylam i nie aby siebie krzywdzic. Podswiadomosc i nieswiadomosc jest pomroczna, bo fakt jest taki <-> http://www.sfinia.fora.pl/rozbieranie-irracjonalizmu,29/pulapki-spekulacji,15707-50.html#506855

Mam nadzieje, ze nie bede zmuszona przypominac czym jest chronologia i pojecie czasu i pisac slownie 19:41 i to pierwszenstwo nazwijmy umownie zaatakowania mnie [w moim pojecie wierzgniecia lapami ego] przysluguje towarzyskipelikan z uwaga, ze pomrocznosc nie liczy sie z konsekwencjami takiej nieprzemyslanej decyzji. Do takiego kroku potrzeba odwagi.

MD napisał:
Pelikanka nie daje sobie w kaszę dmuchać, ...
Chcessz sie zalozyc, ze przez jakis dluzszy czas bedzie lizac rany na ego skorze? Czynila to juz w dalekiej przeszlosci ale zapomniala. Ja nie, bo jej wierzganie ego nogami mnie zawsze bawi a potem nadchodzi zrozumienie i wspolczucie, ze nie jest w stanie postepowac inaczej, bo z poziomu pomrocznosci sie nie da.

MD napisał:
... więc wyszło jak widać.
Z tym co widac a raczej odczuwa z wlasnej woli sie zsynchonizowala. Dla Semele jestem w stanie swoja autentycznosc znacznie modyfikowac, bo zwraca sie do mnie z usmieszkami. Dla towarzyskipelikan nie bede sie trudzic, bo istota ktora usiluje mna gardzic nazywajac "pseudointelektualista" - to teylko jedno slowo ze zbioru, dostanie szybko miedzy oczy, ze sie nie pozbiera szybko, zeby pamietac na dluzszy czas zeby buciorami z gn*jem nie usilowac wchodzic na moja autonomicznosc.

MD napisał:
Stawiać zarzut neurotyzmu osobom nieznanym, ...
Pamiec juz u Ciebie nie ta. Jestem tutaj od wrzesnia 2015 r. i z towarzyskipelikan mialasmy juz podobne wymiany. Znamy sie jak "stare konie" (zart).

MD napisał:
... nie wiadomo jakim, ...
Wiadomo. Neutralnie dla mnie, bo w koncu jestem "botem" czyli dla pomrocznych ta ktora akcepuje siebie jako calosc a nie kawalki ego, co jest nie do pojecia ale do odczucia ale na pewnym poziomie swiadomosci.

MD napisał:
... a do tego przywalać "zbydlęceniem" może ktoś, kto ma naprawdę mocne powody (wiedzę potwierdzoną), albo właśnie raczej chęć rozładowania się emocjonalnego. Co Cię skłoniło do tak mocnych określeń? Ściślej: co PODKUSIŁO? Potrafisz zdiagnozować siebie na tyle w wolności i suwerenności myśli, aby odnaleźć tego wewnętrzny powód? :think:
Zrownowazonych emocji nie ma potrzeby rozladowywac. Tego stanu nie sposob zrozumiec, ale jestes w stanie sie tak indokrytnowac i opisy egoistyczne jak ktos sie czuje beda coraz dluzsze.

"Zbydleceniem" okreslam istnienie, bo trudno okreslic to zyciem, na poziomie podswiadomosci i nieswiadomosci ponizej poziomu krytycznego. Dla mnie nie do empatycznego wyobrazenia.

Autentycznosc, ktorej ani nie zrozumiesz ani nie odczujesz tak daleko jak Biblia bedzie dla Ciebie nakazem ascezy, to nie "bulka z maslem" ale odpowiedzialnosc. Odpowiedzialnosc tego rodzaju nie jest mila dla ucha ale budujaca dla ducha, ktory nie jest zniewolny przez neurotycznosc ego.

"Niezawodna Magda Adamczyk [pewnie "grochem o sciane", bo ciagle powtarza, ze spodziewa sie negatywnych i agresywnych komentarzy pod filmikami - ale jak to Polacy, cudze chwala a swoje zgn*ja - u nas o czym ona mowi to nie nowosc ani zagrozenie ale oczywistosc]
"Dobry nie znaczy mily - jak bycie milym moze zrujnowac ci zycie"
https://youtu.be/OnXU59I_e-k
h*ttps://youtu.be/OnXU59I_e-k



Wiekszosc istot na tym forum cierpi z poziomu pogardy dla drugiego czlowieka nie wiedzac z podswiadomosci i nieswiadomosci, ze gardza soba.

Ty oscylujesz na granicy poziomu krytycznego i czasami masz przeswity neutralnosci, ale z powodu wlasnie funkcjonowania na poziomie ledwie ponad krytyczny te stany sa nietrwale. Stad "oswiecenia" (lekki sarkazm) o misji Bibli jako dowodu "zbawienia" przez asceze tak infantylne, ze nie chce mi sie wiecej w temacie pisac.

Nasze drogi w dziecinstwie w Polsce skrzyzowaly sie w realiach opresyjnej tradycji. Ty w jej dyby zapiales sie sam przez nie posiadanie dojrzalosci i madrosci zyciowej [jako dziecko zachlysniete nowym] a ja sie swiadomie uwolnilam od nalozonych mi dybow mimo iz te kroki byly rozlozone w czasie.

I stad pochodzi roznica. Oprocz tego fakt, ze posluguje sie plynnie jezykiem polskim pozwala Twojemu ego zapominac, ze jestem polskiego pochodzenia ale jestem Amerykanka czyli obywatelka kraju powstalym na fundamencie niezlomnej odwagi i Oswiecenia a nie feudalizmu plemiennego jak Polska. Dodatkowo, wszystkie stereotypy kulturowe Polski sa mi znane z 24 lat zycia w PRLu, bo polska kultura zmienia sie wstecz przez degradacje systemu wartosci. To jest tak infantylne jak jakbym ja kontaktujac sie z kims z Minnesota spodziewala sie, ze bedzie etyczny jak ktos z Massachussets lub Rhode Island. Biore poprawke na kulture stanowa, ktora znam z edukacji i wiedzy aplikowanej a nie przejazdem z wakacji.

Testem na poziom swiadomosci w miejscu i czasie jest proba charakteru. Jesli jej nie zdasz z poziomu przynajmniej neutralnosci to z wlasnej woli zaslepisz sie schematem myslowym i zaczniesz dzialac z automatu podswiadomosci i umkna Ci fakty, logika dedukcyjna i indykcyjna poleca sie "hustac", bo z iluzorycznej sytuacji zagroznia i bycia "rycerzem" bez potrzeby stworzysz swoim ego sytuacje pogotowia komorkowego i wyjdzie tak jak Ci zwykle wychodzi - z nieczestymi momentami swiadomosci z poziomu neutralnosci.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10048
Przeczytał: 50 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 3:43, 24 Lut 2020    Temat postu:

Świadomość ludzka ma to do siebie, że nie potrzebuje ani uzasadniania ani k*py.

Jak się podświadomość i nieświadomość grupuje/"sk*pia" to mnie rozrzewnia, bo to jakby kolejny rządek Don Kichotow szaleńczo pędzacych z pikami na wiatrak nieograniczonej mocy świadomości ludzkiej, która jest dla nas darem urodzenia a tak niewielu z niego korzysta. I jak tu zrozumieć rozpiętość ludzkiej natury jako dziecka Matki Natury? Otrzymujemy wolną wole a tak wielu się zniewala zakuwajac sie w dyby ego/podświadomości/nieświadomości. :rotfl:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16074
Przeczytał: 94 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 12:22, 24 Lut 2020    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Nasze drogi w dziecinstwie w Polsce skrzyzowaly sie w realiach opresyjnej tradycji. Ty w jej dyby zapiales sie sam przez nie posiadanie dojrzalosci i madrosci zyciowej [jako dziecko zachlysniete nowym] a ja sie swiadomie uwolnilam od nalozonych mi dybow mimo iz te kroki byly rozlozone w czasie.

Z tymi "dybami" to jest tak, że każdy je jakieś ma w życiu. Można mieć dyby nieświadomych odruchów, bezrefleksyjnie przyjętych kulturowych (także religijnych) wzorców. Zrzucić dyby ma szansę ten, kto BĘDZIE ŚWIADOMY. Wiedząc co mnie kształtuje, mogę jakoś określić swój wpływ na to. Ktoś kształtowany, ale nie mający świadomości czym go kształtują, musi podlegać kształtowaniu, co najwyżej czasem buntując się chaotycznie, czyli przypadkowo.
W życiu tak jest, że warto jest na jakiś czas dać się nieco przygnieść, zetknąć z tyranem (polecam opowiadanie "Mały tyran" Carlosa Castaniedy), a potem samodzielnie zrzucić jarzmo. Tak się rodzi wolność i człowieczeństwo.
W rzeczywistości uwalnianie się z konkretnych schematów kulturowych jest jednak przereklamowane. Bo najczęściej jest tak, ze jedne schematy zastępujemy drugimi, stare - nowymi. I zniewolenie wraca, tylko w nowej konfiguracji.
Dyby więc masz zawsze, JEŚLI ICH NIE PRZEJRZYSZ, jeśli NIE WYŁONISZ SIEBIE, czyli jeśli nie odnajdziesz tego czegoś w sobie CO JEST NIESPRZECZNE A INDYWIDUALNE. Posiadanie czasowe różnych dybów jest dobrym treningiem. Wygrywa ten, kto siebie określi w ich kontekście, kto rozpozna co jest kajdanami, a co kluczem do zamka do owych kajdan.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Śfinia Naczelna
Admin



Dołączył: 15 Sie 2006
Posty: 75
Przeczytał: 9 tematów


PostWysłany: Pon 16:58, 24 Lut 2020    Temat postu:

Posty zawierające wyzwiska i zdjęcie wklejone wbrew życzeniu osoby znajdującej się na fotografii przeniesiono do Archiwum Moderatorskiego wraz ze związaną z tym incydentem wymianą zdań. Jeśli coś takiego będzie się powtarzało, prowodyr uzyska tymczasowy azyl w Więzieniu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8386
Przeczytał: 87 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:10, 24 Lut 2020    Temat postu:

lucek napisał:
czemuś przygłupie wyrzucił pozostałe posty


Wuj nie JEST przyglupem.


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Pon 23:26, 24 Lut 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16074
Przeczytał: 94 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:12, 24 Lut 2020    Temat postu:

Semele napisał:
lucek napisał:
czemuś przygłupie wyrzucił pozostałe posty


Wuj nie JEST przyglupem. Jest zbyt łagodny i wierzy za bardzo w Was.
Gdyby DYSKURS miała takie zdjęcie byloby lepiej???
[link widoczny dla zalogowanych]

Dyskurs jest naukowczynia. Ciekawe, że wielu facetów naukowców to przystojniacy..

[link widoczny dla zalogowanych]


Skoro moderacja uznała post za niewłaściwy, to należy to uznać i "wyrok" (na post, a przy skrajnych postaciach nieregulaminowości na nicka) przyjąć. Regulamin forum jest jasny. Szczególnie dotyczy to postów, w których ktoś poczuł się dotknięty. Tak jest na wszystkich sensownych forach i tak chyba powinno być.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8386
Przeczytał: 87 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 2:59, 25 Lut 2020    Temat postu:

Mozemy wrócić do tematu spekulacji?
Co zatem myślicie o przemyśleniach G.S. dotyczacych panpsychizmu fizykalistycznego?
In philosophy of mind, naïve realism, also known as direct realism, common sense realism or perceptual realism, is the idea that the senses provide us with direct awareness of objects as they really are. Objects obey the laws of physics and retain all their properties whether or not there is anyone to observe them.[1] They are composed of matter, occupy space and have properties, such as size, shape, texture, smell, taste and colour, that are usually perceived correctly.

In contrast, some forms of idealism claim that no world exists apart from mind-dependent ideas, and some forms of skepticism say we cannot trust our senses. Naïve realism is known as direct as against indirect or representational realism when its arguments are developed to counter the latter position, also known as epistemological dualism;[2] that our conscious experience is not of the real world but of an internal representation of the world.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Wto 3:00, 25 Lut 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10048
Przeczytał: 50 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 3:37, 25 Lut 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
Nasze drogi w dziecinstwie w Polsce skrzyzowaly sie w realiach opresyjnej tradycji. Ty w jej dyby zapiales sie sam przez nie posiadanie dojrzalosci i madrosci zyciowej [jako dziecko zachlysniete nowym] a ja sie swiadomie uwolnilam od nalozonych mi dybow mimo iz te kroki byly rozlozone w czasie.

Z tymi "dybami" to jest tak, że każdy je jakieś ma w życiu. Można mieć dyby nieświadomych odruchów, bezrefleksyjnie przyjętych kulturowych (także religijnych) wzorców. Zrzucić dyby ma szansę ten, kto BĘDZIE ŚWIADOMY. Wiedząc co mnie kształtuje, mogę jakoś określić swój wpływ na to. Ktoś kształtowany, ale nie mający świadomości czym go kształtują, musi podlegać kształtowaniu, co najwyżej czasem buntując się chaotycznie, czyli przypadkowo.
W życiu tak jest, że warto jest na jakiś czas dać się nieco przygnieść, zetknąć z tyranem (polecam opowiadanie "Mały tyran" Carlosa Castaniedy), a potem samodzielnie zrzucić jarzmo. Tak się rodzi wolność i człowieczeństwo.
W rzeczywistości uwalnianie się z konkretnych schematów kulturowych jest jednak przereklamowane. Bo najczęściej jest tak, ze jedne schematy zastępujemy drugimi, stare - nowymi. I zniewolenie wraca, tylko w nowej konfiguracji.
Dyby więc masz zawsze, JEŚLI ICH NIE PRZEJRZYSZ, jeśli NIE WYŁONISZ SIEBIE, czyli jeśli nie odnajdziesz tego czegoś w sobie CO JEST NIESPRZECZNE A INDYWIDUALNE. Posiadanie czasowe różnych dybów jest dobrym treningiem. Wygrywa ten, kto siebie określi w ich kontekście, kto rozpozna co jest kajdanami, a co kluczem do zamka do owych kajdan.
Pomyśl o mnie. Wytrzymałam 24 lata w "poczekalni" życia aby przyjechać do kraju moich marzeń ktorym USA sa dla mnie nadal. Wiedziałam to od dziecka, bo tak wychowali nas rodzice. USA były pewną destynacja. Wiedziałam, że szybko nauczę się języka angielskiego i wtopię się w tygiel wielu kultur ale zawsze pozostanę sobą. W USA czuję się jak ryba w wodzie, bo u nas nie trzeba przypominać czego nie wolno. To jest oczywiste. Tego nie postrzegam jako dybów ale jako obowiązki obywatelskie, które otrzymuję wraz z prawami. Pozostałam tą samą osobą którą zawsze byłam czyli osobą wartości. Czyli nie musi mi nikt przypominać aby mię kłamać, nie kraść, nie cudzołożyć, etc., bo bez wartosci nie czułabym szacunku do siebie a to dla mnie byłoby równoznaczne ze śmiercią. Życie nie jest biegiem sztafetowym ale drogą samopoznania - dokładnie tak jak było w I wieku n.e. Najważniejsze to żyć w zgodzie ze świadomym sobą i przez śmiercią niczego nie żałować. Jestem radosna, bo potrafię w życiu znaleźć piękno nawet obok brzydoty. Kiedy nadejdzie mój ostatni moment odchodzić będę bez cienia strachu po życiu dobrze i godnie przeżytym. :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8386
Przeczytał: 87 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 6:26, 25 Lut 2020    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
Nasze drogi w dziecinstwie w Polsce skrzyzowaly sie w realiach opresyjnej tradycji. Ty w jej dyby zapiales sie sam przez nie posiadanie dojrzalosci i madrosci zyciowej [jako dziecko zachlysniete nowym] a ja sie swiadomie uwolnilam od nalozonych mi dybow mimo iz te kroki byly rozlozone w czasie.

Z tymi "dybami" to jest tak, że każdy je jakieś ma w życiu. Można mieć dyby nieświadomych odruchów, bezrefleksyjnie przyjętych kulturowych (także religijnych) wzorców. Zrzucić dyby ma szansę ten, kto BĘDZIE ŚWIADOMY. Wiedząc co mnie kształtuje, mogę jakoś określić swój wpływ na to. Ktoś kształtowany, ale nie mający świadomości czym go kształtują, musi podlegać kształtowaniu, co najwyżej czasem buntując się chaotycznie, czyli przypadkowo.
W życiu tak jest, że warto jest na jakiś czas dać się nieco przygnieść, zetknąć z tyranem (polecam opowiadanie "Mały tyran" Carlosa Castaniedy), a potem samodzielnie zrzucić jarzmo. Tak się rodzi wolność i człowieczeństwo.
W rzeczywistości uwalnianie się z konkretnych schematów kulturowych jest jednak przereklamowane. Bo najczęściej jest tak, ze jedne schematy zastępujemy drugimi, stare - nowymi. I zniewolenie wraca, tylko w nowej konfiguracji.
Dyby więc masz zawsze, JEŚLI ICH NIE PRZEJRZYSZ, jeśli NIE WYŁONISZ SIEBIE, czyli jeśli nie odnajdziesz tego czegoś w sobie CO JEST NIESPRZECZNE A INDYWIDUALNE. Posiadanie czasowe różnych dybów jest dobrym treningiem. Wygrywa ten, kto siebie określi w ich kontekście, kto rozpozna co jest kajdanami, a co kluczem do zamka do owych kajdan.
Pomyśl o mnie. Wytrzymałam 24 lata w "poczekalni" życia aby przyjechać do kraju moich marzeń ktorym USA sa dla mnie nadal. Wiedziałam to od dziecka, bo tak wychowali nas rodzice. USA były pewną destynacja. Wiedziałam, że szybko nauczę się języka angielskiego i wtopię się w tygiel wielu kultur ale zawsze pozostanę sobą. W USA czuję się jak ryba w wodzie, bo u nas nie trzeba przypominać czego nie wolno. To jest oczywiste. Tego nie postrzegam jako dybów ale jako obowiązki obywatelskie, które otrzymuję wraz z prawami. Pozostałam tą samą osobą którą zawsze byłam czyli osobą wartości. Czyli nie musi mi nikt przypominać aby mię kłamać, nie kraść, nie cudzołożyć, etc., bo bez wartosci nie czułabym szacunku do siebie a to dla mnie byłoby równoznaczne ze śmiercią. Życie nie jest biegiem sztafetowym ale drogą samopoznania - dokładnie tak jak było w I wieku n.e. Najważniejsze to żyć w zgodzie ze świadomym sobą i przez śmiercią niczego nie żałować. Jestem radosna, bo potrafię w życiu znaleźć piękno nawet obok brzydoty. Kiedy nadejdzie mój ostatni moment odchodzić będę bez cienia strachu po życiu dobrze i godnie przeżytym. :)


Gdy Ty i ja DYSKURS rodzilysmy się w siermiężnej Polsce w stanach bylo tak jak w filmie, ktory tobie polecalam. Nie zainteresowalas się tematem a szkoda.Kultura Liberalna Z centrum widać najwięcej

Autostrada do tolerancji? Recenzja filmu „Green Book” w reżyserii Petera Farrelly’ego
Tomasz Basiuk


Czy wyprawa czarnoskórego muzyka na utwierdzone w stereotypach rasowych amerykańskie Południe może wywołać zmianę społeczną?
Don Shirley (Mahershala Ali), nazywany Doktorem, wyrusza w trasę koncertową wiodącą przez Środkowy Zachód na Głębokie Południe. Podąża śladami Nata King Cole’a, który również grał koncerty przed białą publicznością na południu Stanów Zjednoczonych – aż do 1956 roku, kiedy został zaatakowany na scenie w Birmingham w stanie Alabama. Trasa koncertowa Dona także kończy się w Birmingham i on też spodziewa się kłopotów.

Donowi towarzyszy Tony „Lip” Vallelonga (Viggo Mortensen), bramkarz z nowojorskiego klubu Copacabana, zatrudniony jako kierowca i człowiek od pokonywania kłopotów w podróży. To para wzorowana na prawdziwych postaciach. Donald Shirley, wybitny muzyk, którego rodzice przybyli z Jamajki, z zasady nie zatrudniał afroamerykańskiej obsługi. Tony Lip pochodził z rodziny włoskich imigrantów. Z czasem awansował na maitre d’, a po latach został aktorem.

Tytułowy „Green Book”, właściwie: „The Negro Motorist Green Book”, to przewodnik informujący Afroamerykanów, gdzie wolno im będzie zjeść i przenocować („Green” to nazwisko autora). Reżyser Peter Farrelly ukazuje konkretne instytucje segregacji rasowej, w większości zniesione ustawą o prawach obywatelskich z 1964 roku, która zakazała dyskryminacji w hotelach i restauracjach. W 1968 roku, zaraz po zamachu na Martina Luthera Kinga, przyjęto kolejną ustawę, zakazującą dyskryminacji rasowej przy sprzedaży i wynajmie mieszkań. Ustawa ta zniosła instytucję sundown towns – białych miast, w których osobom rasy innej niż biała nie wolno było przebywać po zachodzie słońca, co miało zapobiec ich osiedlaniu się. Miasta te były zresztą rozpowszechnione w stanach Północy. Akcja filmu rozgrywa się niecały rok przed marszem na Waszyngton, który doprowadził do uchwalenia pierwszej z tych ustaw.

Przypomnienie segregacji rasowej i ludzi ją kontestujących jest niewątpliwą zasługą filmu Farrelly’ego. Trudno przy jego oglądaniu nie pomyśleć o współczesnych planach postawienia muru wzdłuż granicy z Meksykiem albo próbach zakazywania wjazdu do Stanów Zjednoczonych podróżnym z krajów muzułmańskich.
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8386
Przeczytał: 87 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 6:31, 25 Lut 2020    Temat postu:

„Green Book” wykorzystuje ten schemat i częściowo go przekształca, ponieważ oskarżenie o homoseksualizm pada pod adresem Afroamerykanina. Ten poboczny wątek jest ciekawy nie tylko dlatego, że dekryminalizacja homoseksualności nastąpiła dopiero cztery dekady po desegregacji rasowej, ale i dlatego, że Farrelly mocno podkreśla nakładanie się na siebie i wzajemne przenikanie nierówności związanych z rasą, klasą i seksualnością. Nieobce jest mu chyba pojęcie intersekcjonalności, wprowadzone do badań społecznych przez Kimberlé Crenshaw, która zwróciła uwagę na osoby dyskryminowane na kilka sposobów jednocześnie, na przykład z powodów homofobicznych i rasistowskich. Z recenzji.

Tu jeszcze:
Jednocześnie nieomal bezwstydnie powtarza szkodliwy odkupieńczy schemat, zgodnie z którym dobra wola człowieka nieprześladowanego (białego, heteroseksualnego) okazuje się bardziej nośna od strukturalnych zmian, których wprowadzenie wymagało zorganizowania marszu na Waszyngton i kosztowało życie Martina Luthera Kinga. Farrelly jest chyba świadom tego problemu, ponieważ podkreśla, że Don Shirley mieszkał i uczył się w Leningradzie. Zupełnie jakby chciał powiedzieć, że Dona można zrozumieć tylko z perspektywy rewolucji, dla której w „Green Book” nie ma jednak miejsca.

Dodam od siebie:

W Polsce także być może związanych z wyznawana religią albo ateizmem...
Tu widzę duże zmiany na plus...


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Wto 6:40, 25 Lut 2020, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4
Strona 4 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin