Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

jednak nie wszyscy zostaną zbawieni..
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Święte Księgi
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 21878
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 427 razy
Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:17, 17 Sie 2018    Temat postu:

wuj napisał:
Ateizm jest brakiem wiary w jedno, ale ten brak wiary idzie z konieczności w parze wiarą w coś innego, w co nie-ateista nie wierzy Bo nie ma żadnej możliwości budować tylko na wiedzy, to wynika z charakteru wiedzy jako takiej.
Semele napisał:
Jednak ateisci, bywa. Nie posługują się w ogóle kategorią prawdy absolutnej.
Ircia napisał:
Może dlatego że gdy coś jest absolutne to jest niepoznawalne, bo abyśmy mogli cokolwiek poznać to potrzebujemy punktu odniesienia, którego w świecie absolutnym być nie może, bo byłby już względny...
Dyskurs napisał:
W filozofii "absolutne" nie znaczy "niepoznawalne". -> [link widoczny dla zalogowanych](philosophy)
Ircia napisał:
Dla mnie absolut to coś w pełni niezależnego i bezwarunkowego, a z tego wynika ( przynajmniej w moim rozumowaniu) że mówiąc o Prawdzie absolutnej jest to prawda niezależna od czegokolwiek, a jako że my postrzegając Prawdę stanowimy punkt odniesienia, z automatu filtrując ją swoją percepcją staje się już prawdą nieabsolutną.
Semele napisał:
Wuj zapewne używając pojęcia prawda absolutna myśli o rzeczywistości. Zgaduję.

Kiedy mówimy "to jest prawda", deklarujemy przekonanie o prawdziwości jakiegoś stwierdzenia. Czyli deklarujemy, że według nas stanowisko to, jeśli zostanie zrozumiane zgodnie z naszymi intencjami, jest poprawnym opisem rzeczywistości. A opis rzeczywistości jest o tyle poprawny, o ile postępowanie zgodne z nim doprowadzi do takich skutków, jakie ten opis przewiduje. Innymi słowy, prawdziwość zdania "dwa dodać dwa jest cztery" oznacza, że jeśli do koszyka, w którym znajdują się dwa jabłka, dorzucimy jeszcze dwa jabłka, to w koszyku znajdziemy cztery jabłka.

W takim sensie prawdziwe są także twierdzenia naukowe. A wiedza to zbiór wszystkich twierdzeń, których prawdziwość została udowodniona. Nieudowodnione twierdzenia także mogą być prawdziwe, ale tworzą one nie wiedzę, lecz wiarę.

Prawda absolutna to zbiór wszystkich prawdziwych twierdzeń. Twierdzenie mówiące, że w ramach arytmetyki dwa plus dwa jest cztery, jest absolutnie prawdziwe, ale to prawda trywialna, bo wynikająca z założeń tworzących arytmetykę. Podobnie trywialnie prawdziwe absolutnie są wszystkie twierdzenia udowodnione formalnie za pomocą pewnej z góry założonej metodologii. Nietrywialna absolutna prawdziwość pojawia się dopiero tam, gdzie nie wymagane są żadne założenia. Niestety, jak zauważyła Ircia, niczego takiego nie da się sformułować, bo jakieś założenie - ów punkt odniesienia - zawsze trzeba przyjąć. I teraz nawet jeśli w ramach tych założeń da się udowodnić prawdziwość twierdzenia posądzanego o bycie absolutnie prawdziwym, to czyni je to tylko trywialnie prawdziwym, gdyż jego pełniejsza prawdziwość zależy od prawdziwości tego założenia. A pytanie o prawdziwość takiego założenia sprowadza się w praktyce do pytania o to, czy poprawnie oceniliśmy prawdziwość założenia. Czyli czy w konkretnym praktycznym przypadku zastosowanie trywialnej, formalnej prawdy przyniesie pożądany skutek.

"Dwa plus dwa jest cztery" wydawać się może taką nietrywialną prawdą, ale wcale nią nie jest. Bo nie zawsze wiadomo, czy w danych okolicznościach arytmetyka się stosuje, czy nie. Czasami nie wiemy, czy dorzucając dwa obiekty do dwóch obiektów uzyskamy faktycznie cztery obiekty, a nie chociażby jeden, dwa, lub może siedem. Nie wiemy na przykład, czy i od którego momentu arytmetyka stosuje się do ludzkich urodzeń i zgonów, bo nie wiemy - lecz tylko deklarujemy na bazie takich czy innych założeń - kiedy zaczyna i kiedy kończy się człowiek. Tak więc arytmetyka jako formalna teoria matematyczna jest absolutnie prawdziwa - ale to tylko trywialnie absolutna prawdziwość. Każde zastosowanie arytmetyki poza użyciem jej w kolejnym systemie formalnym jest natomiast w mniejszym lub większym stopniu obciążone arbitralną oceną stopnia stosowalności arytmetyki do danej sytuacji.

Stosując arytmetykę w takich codziennych sytuacjach, jak właśnie w "oto przybył nam jeszcze jeden człowiek", traktujemy jako prawdę absolutną nasze przekonanie, że to, co "oto przybyło", jest już człowiekiem i że wobec tego nasze zastosowanie arytmetyki było tutaj poprawne. Nie musimy przy tym w ogóle mówić czy myśleć w kategoriach prawdy absolutnej ani jak silne jest to nasze przekonanie. Ważne jest, jak postępujemy na skutek takiego przekonania. Albo jakiego postępowania unikamy.

Nie tylko arytmetyka ale i cała nauka to pewien rodzaj wiedzy uzyskanej w ramach systemu formalnego. Twierdzenie jest przynajmniej o tyle naukowe, o ile można naukowo zweryfikować jego prawdziwość, czyli o ile można je udowodnić albo obalić w ramach nauki. Co czyni twierdzenia naukowe twierdzeniami prawdziwymi absolutnie w trywialny sposób. Kiedy zaczynamy je jednak stosować w życiu, wtedy traktujemy je tak, jakby ta prawdziwość była nietrywialna. Trywialnie prawdziwe naukowo jest, że jeśli podgrzejesz wodę do stu stopni, to w normalnych warunkach zacznie ona wrzeć. To powie ci nauka. Ale nauka nie powie ci, czy cel, w którym podgrzewasz tę wodę, jest słuszny. Czyli nie powie ci także na przykład i tego, czy wśród skutków, do których doprowadzi cię wybrana przez ciebie metoda dążenia do tego celu, z pewnością nie pojawią się takie, których wolałabyś uniknąć także za cenę nieosiągnięcia tego celu.

I w ten sposób wróciliśmy do zdań, które zacytowałem na początku:

wuj napisał:
Ateizm jest brakiem wiary w jedno, ale ten brak wiary idzie z konieczności w parze wiarą w coś innego, w co nie-ateista nie wierzy Bo nie ma żadnej możliwości budować tylko na wiedzy, to wynika z charakteru wiedzy jako takiej.
Semele napisał:
Jednak ateisci, bywa. Nie posługują się w ogóle kategorią prawdy absolutnej.

Nie jest ważne, jakiego słownictwa kto używa. Ważne jest, że samą nauką nie da się żyć. Nauki można i należy używać do tego, by zwiększać skuteczność swojego działania tam, gdzie wiedza naukowa taką skuteczność wspiera. Ale nie da się nauki zastosować do zbadania, czy żyjemy optymalnie. Czyli czy żyjemy tak, jakbyśmy żyli umiejąc ocenić, czy stosujemy naszą wiedzę w sposób zgodny z jej absolutną wartością. Czyli czy stosujemy tę wiedzę tylko tam, gdzie należy i zawsze tak, jak należy.

Właśnie dlatego ateizm jest co prawda brakiem wiary w jedno, ale ten brak wiary musi iść w parze z wiarą w coś innego. Dla wygody nazywam to wiarą w aboga. Bo to znacznie krótsze od tego całego wywodu, a przy tym obrazowe i oddające istotę sprawy. Szczególnie w kontekście konfrontacji ateistów z teistami. A tylko w takim kontekście pojęcie ateizmu w ogóle się pojawia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 3721
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 105 razy

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 0:56, 18 Sie 2018    Temat postu:

Wuj
Cytat:
Nie tylko arytmetyka ale i cała nauka to pewien rodzaj wiedzy uzyskanej w ramach systemu formalnego. Twierdzenie jest przynajmniej o tyle naukowe, o ile można naukowo zweryfikować jego prawdziwość, czyli o ile można je udowodnić albo obalić w ramach nauki. Co czyni twierdzenia naukowe twierdzeniami prawdziwymi absolutnie w trywialny sposób. Kiedy zaczynamy je jednak stosować w życiu, wtedy traktujemy je tak, jakby ta prawdziwość była nietrywialna. Trywialnie prawdziwe naukowo jest, że jeśli podgrzejesz wodę do stu stopni, to w normalnych warunkach zacznie ona wrzeć. To powie ci nauka. Ale nauka nie powie ci, czy cel, w którym podgrzewasz tę wodę, jest słuszny. Czyli nie powie ci także na przykład i tego, czy wśród skutków, do których doprowadzi cię wybrana przez ciebie metoda dążenia do tego celu, z pewnością nie pojawią się takie, których wolałabyś uniknąć także za cenę nieosiągnięcia tego celu.


Ależ to jest oczywiste. Już kiedyś o tym dyskutowaliśmy. Był taki etap w "rozwoju ludzkości" gdy mniemano iż nauka wyjaśni problemy ontologiczne (dotyczące istoty bytu ).
Ten etap już mamy za sobą. Dlaczego? , osiągnięcia w sferze nauki spowodowały vnawet pojawienie się nowych problemów etycznych. Dychotomia religia-nauka jest problemem przestarzałym.

Przytoczę :Według Edwarda de Bono dychotomia jest jedną ze skaz tradycyjnego myślenia człowieka, ponieważ uniemożliwia dostrzeżenia całego spektrum danych zjawisk lub tego, co jest pomiędzy nimi. Takie myślenie pełne jest pojęć-pułapek, jak wolność, sprawiedliwość, demokracja, imperializm. Myślenie w pobliżu tych pułapek jest praktycznie niemożliwe, ponieważ natychmiast zostaje się wessanym przez utrwalone wzorce, których nie można zakwestionować. Przykład: jeżeli kwestionuje się demokrację, jest się faszystą, jeśli mówi się o socjalizmie, to jest się marksistą itd.

Szczególnie ciekawie widać to w dyskusjach na temat pochodzenia życia.
Przypomnę opozycja materializm - idealizm.
I tu pytanie. Jeśli jest się spirytualista tak jak wuj to jakiej nazwy używa się do "tworzywa" w którym zachodzi ewolucja. Z dualizmem sprawa jest prostsza. Materia istnieje w niej zachodzą procesy. Bóg interweniuje np dając duszę. Lub Bóg jest tą inteligencją tkwiaca we wszechświecie.

To oczywiste, że ateiści w coś wierzą. Nie jest to jednak cos co JEST negacja Boga lub brakiem Boga co wskazuje przedrostek a.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Sob 1:21, 18 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 21878
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 427 razy
Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 10:49, 18 Sie 2018    Temat postu:

Zaprzeczenie X polega na tym, że z dwóch dopełniających się możliwości X i Y wybieramy Y. Idee "Bóg" i "abóg" to na mocy swojej konstrukcji dwie dopełniające się możliwości. Dlatego jedna jest zaprzeczeniem drugiej.

Dychotomia nauka-religia może być problemem przestarzałym, ale ten przestarzały problem pozostaje nadal żywy w myśleniu, i to zdaje się że w myśleniu przeważającej większości. Co więcej, nie bardzo widać, by z tej przestarzałości wyciągano poprawne wnioski, bo co najwyżej ludziom wydaje się, że po prostu świat jest zbyt złożony, by dało się go sprawnie opisać naukowo. Czyli przyczyna przedstawiana jest jako należąca do kategorii ilościowej, natomiast jest ona kategorii jakościowej: nawet, gdyby świat był prosty, to i tak pozostawałaby ona w mocy.

Co do wytłuszczonego pytania, to przypomnę odpowiedź: ewolucja jako teoria naukowa NIE JEST zagadnieniem ontologicznym, podobnie jak materia jako dobrze określone pojęcie NIE JEST pojęciem ontologicznym; "tworzywem" w którym zachodzi ewolucja jest materia i nie ma to żadnego związku ze spirytualizmem! Nauka NIE zajmuje się ani spirytualizmem ani materializmem. Twoje pytanie doskonale ilustruje fakt, że problem, który miał być przestarzały, żyje nadal...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 3721
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 105 razy

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 10:54, 18 Sie 2018    Temat postu:

Zyje nadal.....

Co z tym kamieniem. Czy on JEST żywy czy martwy.
Co się stalo po wybuchu atomowym??

Czy specjaliści zakładają istnienie substancji duchowej?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Sob 20:47, 18 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 3721
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 105 razy

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 10:57, 18 Sie 2018    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Nie 3:08, 19 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 460
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 41 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 11:20, 18 Sie 2018    Temat postu:

Wujzboj napisał:
Ateizm jest brakiem wiary w jedno, ale ten brak wiary idzie z konieczności w parze wiarą w coś innego, w co nie-ateista nie wierzy Bo nie ma żadnej możliwości budować tylko na wiedzy, to wynika z charakteru wiedzy jako takiej.


Cytat:
Właśnie dlatego ateizm jest co prawda brakiem wiary w jedno, ale ten brak wiary musi iść w parze z wiarą w coś innego. Dla wygody nazywam to wiarą w aboga.


Mi się wydaje, że pomiędzy teistą, a ateistą nie ma prostej symetrii (Bóg-abóg). Może, gdyby Wuj był deistą.. Ale ta prosta symetria znika pomiędzy teistą konkretnej religii, a zwykłym ateistą, który nie jest przekonany do wiarygodności chrześcijaństwa i wszelkich filozoficznych argumentów za Bogiem. Taki ateista oczywiście jakoś wierzy w swoim życiu, że lepiej jest być dobrym niż złym dla ludzi, że jutro też będzie dzień, a więc trzeba przygotować rachunki, bo jutro ostatni dzień do zapłaty, może wierzyć, że ludzie powinni się szanować i darzyć miłością itp. itd. Ale to samo ma teista.

Skąd się bierze problem symetrii? Ano stąd, że teista postrzegany jest jako, ktoś, kto sięga swoim rozumem tam, gdzie żadnej wiedzy nie mamy (wierzy, że Bóg jest pierwszą przyczyną świata, życia i człowieka i dodatkowo wyznaje konkretną religię, która przedstawia wydarzenia, które są opisywane w książkach science fiction..). A najprostszy (bo są też konkretnie wojujący) ateista powie, że nie wie jak to jest z początkiem życia i wszechświata i nie wierzy w żadne istniejące na tę chwilę wyjaśnienie tych rzeczy, co najwyżej są jakieś spekulacje, a religia słabo udowodniona i więcej tam pytań o jej wiarygodność niż czegoś pewnego…


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Katolikus dnia Sob 11:25, 18 Sie 2018, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 3721
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 105 razy

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:29, 18 Sie 2018    Temat postu:

Moze jest to problem wojowania.
Wuj zamyka się w kumpelstwie z lat mlodosci. Michał, Fedora i kto z Was jeszcze??


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Wto 5:36, 21 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 460
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 41 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 11:33, 18 Sie 2018    Temat postu:

Wujzboj napisał:
Ateizm jest brakiem wiary w jedno


Myślę, że tu jest coś ważnego, co jeszcze wymaga osobnego komentarza. Może nieporozumienie bierze się z tego, ze inaczej o Bogu myśli teista świadomy, inaczej kulturowy, a jeszcze inaczej ateista.

Dla teisty świadomego Bóg to nie jest prosty jednostkowy byt, gdzieś tam usadowiony poza wszechświatem. Teista tak nie postrzega Boga jak no nie wiem, konkretnej rzeczy w jednym miejscu. Bóg w jego światopoglądzie rozlewa się na wszystkie obszary życia, więc, gdy teista mówi, ze wierzy w Boga to nie ma namyśli tylko uproszczonego faktu, że gdzieś jest jakiś tam byt poza wszechświatem, ale ma namyśli głęboką filozofię życia i jak ateista mówi nie wierzę w Boga to znaczy, że całkiem inaczej mebluj sobie życie(choć ateista nie zdaje sobie z tego sprawy, bo cały czas bredzi jakoby Bóg był jak czajniczek, skrzaty, wróżki).

Teista kulturowy postrzega natomiast Boga właśnie jak konkretną rzecz, gdzieś poza wszechświatem i tym samym utwierdza ateistę, że, gdy mowa o Bogu to spór jest o (brak mi tu dobrych słów) skonkretyzowanej rzeczy, jakby spór odnosił się tylko do tego, czy gdzieś coś jest w konkretnym miejscu...

dlatego ateista może się dziwić, ze on też musi w coś wierzyć jeżeli nie wierzy w Boga.. Jeżeli postrzegamy Boga jak czajniczka, któy może jest gdzieś w konkretnym miejscu to rzeczywiście ateista nic w zamian nie pakuje mówiąc nie wierzę, ale jeśli Bóg oznacza głęboką filozofię to sprawa już prosta nie jest. :think:

Michał o tym, kiedyś pisał, ale nie wiem, gdzie :cry:


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Katolikus dnia Sob 11:36, 18 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2147
Przeczytał: 30 tematów

Pomógł: 131 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 12:29, 18 Sie 2018    Temat postu:

Katolikus napisał:
Jeżeli postrzegamy Boga jak czajniczka, któy może jest gdzieś w konkretnym miejscu to rzeczywiście ateista nic w zamian nie pakuje mówiąc nie wierzę, ale jeśli Bóg oznacza głęboką filozofię to sprawa już prosta nie jest.

Problem w tym, że w teizmie Bóg nie oznacza wyłącznie hipotezy na temat pczyczyny bytu, o którym nic nie możemy powiedzieć, bo niby skąd, wtedy nasi apologeci musieliby przejść na deizm. Tymczasem np jeden z bogów teistów mawiał w języku aramejskim, chodził do kibla jak każdy z nas a nawet i umarł. Te bajkopisarstwo nawet im nie zawsze odpowiada dlatego jak mocniej się ich przyciśnie do ściany to przebierają się w ciuszki deizmu, gadając dużo o filozofii a mało o swoim bogu, ale tu znów nie osiągają celu na jakim im zależy czyli uzasadnienie TEIZMU. Kończą więc w równowierstwie, poczucie bezpieczeństwa daje im już tylko odrzucenie logiki, indukcji, probabilistyki etc. Jedynie w świecie gdzie wszyscy są wariatami i nikt niczego nie może udowodnić, czują się bezpiecznie.
Tak w skrócie prezentuje się wujowozbójowa forumowa klapa teizmu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 3721
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 105 razy

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 20:48, 18 Sie 2018    Temat postu:

wujzboj napisał:
Zaprzeczenie X polega na tym, że z dwóch dopełniających się możliwości X i Y wybieramy Y. Idee "Bóg" i "abóg" to na mocy swojej konstrukcji dwie dopełniające się możliwości. Dlatego jedna jest zaprzeczeniem drugiej.

Dychotomia nauka-religia może być problemem przestarzałym, ale ten przestarzały problem pozostaje nadal żywy w myśleniu, i to zdaje się że w myśleniu przeważającej większości. Co więcej, nie bardzo widać, by z tej przestarzałości wyciągano poprawne wnioski, bo co najwyżej ludziom wydaje się, że po prostu świat jest zbyt złożony, by dało się go sprawnie opisać naukowo. Czyli przyczyna przedstawiana jest jako należąca do kategorii ilościowej, natomiast jest ona kategorii jakościowej: nawet, gdyby świat był prosty, to i tak pozostawałaby ona w mocy.

Co do wytłuszczonego pytania, to przypomnę odpowiedź: ewolucja jako teoria naukowa NIE JEST zagadnieniem ontologicznym, podobnie jak materia jako dobrze określone pojęcie NIE JEST pojęciem ontologicznym; "tworzywem" w którym zachodzi ewolucja jest materia i nie ma to żadnego związku ze spirytualizmem! Nauka NIE zajmuje się ani spirytualizmem ani materializmem. Twoje pytanie doskonale ilustruje fakt, że problem, który miał być przestarzały, żyje nadal...


Ale wg Ciebie wuju materii nie ma


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 3721
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 105 razy

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:01, 18 Sie 2018    Temat postu:

Istnieje tylko to co jest postrzegane....

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6515
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 22:56, 18 Sie 2018    Temat postu:

Semele napisał:
Istnieje tylko to co jest postrzegane....
Ty tak na serio, Semele?

Powietrza wprawdzie nie postrzegam, ale wdycham, bo jakbym nie wdychała to nie byłabym w stanie niczego postrzegać :) :*


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 3721
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 105 razy

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 3:16, 19 Sie 2018    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Semele napisał:
Istnieje tylko to co jest postrzegane....
Ty tak na serio, Semele?

Powietrza wprawdzie nie postrzegam, ale wdycham, bo jakbym nie wdychała to nie byłabym w stanie niczego postrzegać :) :*


Na serio doktorantko.
:)
Chodzi o to, ze wuj twierdzi iż wszystko istnieje gdy jest postrzegane przez monady. Gdy monady znikają, wszystko znika. Tak wyjaśnia wuj, chyba że nie wszystko zrozumiałam.
Jeśli obiekty fizyczne np kamień istnieją tylko wtedy gdy są postrzegane nie mogą być chyba materialne.
Jaka jest ich natura zatem... :( ?!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6515
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 17:48, 19 Sie 2018    Temat postu:

Semele napisał:
Dyskurs napisał:
Semele napisał:
Istnieje tylko to co jest postrzegane....
Ty tak na serio, Semele?

Powietrza wprawdzie nie postrzegam, ale wdycham, bo jakbym nie wdychała to nie byłabym w stanie niczego postrzegać :) :*


Na serio doktorantko.
:)
Chodzi o to, ze wuj twierdzi iż wszystko istnieje gdy jest postrzegane przez monady. Gdy monady znikają, wszystko znika. Tak wyjaśnia wuj, chyba że nie wszystko zrozumiałam.
Jeśli obiekty fizyczne np kamień istnieją tylko wtedy gdy są postrzegane nie mogą być chyba materialne.
Jaka jest ich natura zatem... :( ?!
Narazie to ten stan rzeczy wynika z Twojej interpretacji wypowiedzi Wuja Zbója. Proszę zacytuj i podaj link do jego wypowiedzi, abym mogła zweryfikować i ustosunkować się. :) :*

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 3721
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 105 razy

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 3:21, 20 Sie 2018    Temat postu:

W początkach XVIII w., odkąd zaczęto po­dawać w wątpliwość rzeczywiste istnienie świata materialnego, terminu „idealizm" użyto na oznaczenie —> akosmizmu i —> immaterializmu
Immaterializm - nurt w filozofii (epistemologii) stwierdzający, że nie istnieje materia jako niemyśląca, niepostrzegana bezpośrednio substancja, będąca podłożem jakości zmysłowych, takich jak np. kształt, ruch, czy barwa. Według immaterializmu przedmioty, które postrzegamy istnieją realnie, są jednak tylko kombinacją jakości zmysłowych a podłożem ich istnienia nie jest materia, lecz umysł (duch). Ich istnienie polega na tym, że są postrzegane (esse = percipi), w związku z czym dla immaterialisty rzeczywistość dzieli się na dwie kategorie - umysły (duchy) poznające i poznawane przez nich idee (rzeczy). Twórcą immaterializmu jest irlandzki biskup-filozof George Berkeley.

Kamień wiec tez JEST duchem. Prześledź dyskusję. Jak znajdę post to moze wkleję.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 3721
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 105 razy

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 3:29, 20 Sie 2018    Temat postu:

Tu masz jeden z postow wuja. Podejrzewam , ze wuj sam nie wie ze JEST immaterialista :-) :-)
http://www.sfinia.fora.pl/posting.php?mode=quote&p=391757


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 3721
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 105 razy

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 3:32, 20 Sie 2018    Temat postu:

Przepraszam wuja. Ale muszę być szczera. Co nie znaczy, ze wuja nie lubię.
Wuj:

Cytat:
Ano właśnie tego się nie da do końca w tej formie przedstawić.

Zarówno "umysł" jak i "ewolucja" to opisy obserwacji fizycznych dokonane za pomocą i z użyciem obserwacji fizycznych. Zdanie "umysł ludzki został wygenerowany w wyniku ewolucji" to zdanie w pełni poprawne w naukach przyrodniczych, bo w nich właśnie takiemu opisowi odpowiada. Ale stwierdzenie "opisujący, czyli ja jest z takiej materii zbudowany" jest już całkowicie błędne. Obecność opisującego jest warunkiem koniecznym zachodzenia opisu, wobec tego nie może być on traktowany jako skutek opisu. Pamiętaj: materia to opis. Sensowność tego typu zdań możesz zawsze zbadać zamieniając słowo "materia" na słowo "opis"
.


Proste pytanie do wuja czy ten opis ( materia) istnieje gdy jej nie opisujemy?

Wg mnie obecność opisujacego czyli mnie nie JEST konieczna aby opis (materia) istniał.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Pon 12:21, 20 Sie 2018, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6515
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 2:33, 21 Sie 2018    Temat postu:

Semele napisał:
Przepraszam wuja. Ale muszę być szczera. Co nie znaczy, ze wuja nie lubię.
Wuj:

Cytat:
Ano właśnie tego się nie da do końca w tej formie przedstawić.

Zarówno "umysł" jak i "ewolucja" to opisy obserwacji fizycznych dokonane za pomocą i z użyciem obserwacji fizycznych. Zdanie "umysł ludzki został wygenerowany w wyniku ewolucji" to zdanie w pełni poprawne w naukach przyrodniczych, bo w nich właśnie takiemu opisowi odpowiada. Ale stwierdzenie "opisujący, czyli ja jest z takiej materii zbudowany" jest już całkowicie błędne. Obecność opisującego jest warunkiem koniecznym zachodzenia opisu, wobec tego nie może być on traktowany jako skutek opisu. Pamiętaj: materia to opis. Sensowność tego typu zdań możesz zawsze zbadać zamieniając słowo "materia" na słowo "opis"
.


Proste pytanie do wuja czy ten opis ( materia) istnieje gdy jej nie opisujemy?

Wg mnie obecność opisujacego czyli mnie nie JEST konieczna aby opis (materia) istniał.
Zbytnio upraszczasz, Semele. Aby opis zaistniał w strukturze lingwistycznej jakiegokolwiek języka na świecie lub w pismie czy rycinie potrzeba rekacji między energią i ludzkim organizmem żywym z pewnym poziomem inteligencji oraz w wieku, gdzie podświadomość stworzyła już adekwatna ramę referencji doświadczeń życiowych aby opis powstał w umyśle (konkretnie w wyobraznii) tego człowieka na zasadzie kontrastu z zawartością ramy referencji doświadczeń życiowych. Ten człowiek potrzebuje być w stanie nadać fenomenowi zainteresowania przez narządy mowy lub umiejętność pisania lub szkicowania wyraz w strukturze lingwistycznej lub rycinie przez uzycie symboli kulturowych zrozumialych dla innych członków kultury. Pomiędzy energią a żywym organizmem ludzkim nie ma rozdzielności. Kiedy odejdziesz ze stanu interakcji materii Twojego żywego organizmu z energią, księżyc nie przestanie istnieć, bo postrzeganie księżyca mamy zakodowane od tysiącleci, i księżyc postrzegać nadal będą inni ludzie po Tobie. I jest bez znaczenia, czy ksiezyc w istocie/rzeczywiscie wyglada tak jak go postrzegamy. Co ma znaczenie, to jak jestesmy "zindoktrynowani" (konotacja pozytywna) aby ksiezyc postrzegac. Pomiedzy postrzeganiem Twoim czy innego czlowieka ksiezyca w dalszym ciagu zachodzi reakcja wymiany energii. Dla ksiezyca nie ma to znaczenia, ale dla Ciebie i innego czlowieka ma to znaczenie, bo przede wszystkim jestesmy w duzym procencie woda, wiec reagujemy emocjonalnie na fazy ksiezyca i wspolzalezne od nich ruchy fal oceanicznych i morskich. Po drugie, w naszych kulturach swiatowych znajdziemy wiele przekazow na temat ewolucji ludzkiej percepcji ksiezyca. Te przekazy to tez opisy, ktore podobnie jak teksty okreslane jako starodruku, mozemy interpretowac/opisywac z poziomu czlowieka XXI wieku, wiec z energii opisu powstaje przez energie nowy opis.

Jesli bedziesz postrzegac wymiane energii w otwartym systemie jako cykl, to latwiej znajdziesz dla siebie miejsce. Bo nawet po spopieleniu Twojego ciala materialnego po zgonie i mam nadzieje, ze Polska wyewoluuje sie z czasow "krola Cwieczka" i wolno bedzie prochy zlozyc do ziemi bezposrednio na prywatnej posesji, wowczas przez energie Matki Natury pierwiastki niezniszczalne przez ogien, wode, powietrze lacza sie z ziemia wracajac do "macierzy". Matka Natura to ogromny system otwarty wymiany energii i interakcji energii ze zmiennymi formami/materia, ktora jak wiadomo jest nietrwala, bo oksydacji ulega wszystko. Ale na szczescie, tlen nie jest tak zabojczy obecnie jak byl dawniej :)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 3721
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 105 razy

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 5:40, 21 Sie 2018    Temat postu:

Mi nie chodzi o twój pogląd na te sprawy ale wuja zboja.
Ja upraszczam nie ponad miarę.:-)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 3721
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 105 razy

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 16:52, 17 Sty 2019    Temat postu:

Cytat:
Jako do klasycznego bożka plemiennego, którego kult rozprzestrzenił się na cały świat na skutek zbiegu okoliczności lub na skutek tego, że faktycznie jakiś pogański bożek istnieje i to właśnie jest ten biblijny;



To właśnie jest ten biblijny..


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Czw 16:53, 17 Sty 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Święte Księgi Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
Strona 10 z 10

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin