Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Lęk przed Bogiem
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Święte Księgi
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11143
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 788 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 13:51, 08 Mar 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Przynajmniej dla mnie, piszesz zbyt rozwlekle i nieprecyzyjnie, do tego mocno nadinterpretujesz. Twój post jest tego przykładem, dlatego przeczytałem tylko pierwszy akapic i pogrubienia (pewnie zdajesz sobie z tego sprawę i dlatego je robisz ;)).

I tak z ciekawości, które z tych wymienionych cech wypowiedzi zauważasz w swoim podejściu?

W pewnym sensie wszystkie...
Tzn. gdy formułuję myśli, to "oblatuję" sobie percepcyjnie typowe błędy, jakie widzę w myśleniu i przykładam ich miarkę do tego, co chcę powiedzieć. Absolutnego zdystansowania się od tego rodzaju (i innych) błędów nie mam szansy osiągnąć.
Generalnie ostatnio skłaniam się coraz bardziej do poglądu, że PRAWDA TO METODA. Prawdą nie jest takie, czy inne stwierdzenie - choć stwierdzenia mogą celne, udatne, ładnie sformułowane. Ale jak owo stwierdzenie trafi na niepodatny grunt, niekompatybilnego odbiorcę, to i tak w swojej skuteczności będzie nieodróżnialne od bełkotu. Zatem ZAKŁADAM z góry, że moje stwierdzenia nie są w żaden sposób absolutne. Więcej - MOGĘ JAWNIE WSKAZAĆ co napisałbym inaczej, gdybym np. miał pewne dodatkowe informacje o odbiorcach (jak myślą, jaką mają mentalność). To co piszę jest EFEKTEM KOMROMISU pomiędzy rozmyciem samej koncepcji, symbolicznym charakterem słów, możliwości odbiorców i inne. Wybieram - w dużym stopniu arbitralnie - określonego odbiorcę jako adresata, określone przybliżenie znajdowania przez niego desygnatów dla użytych słów-pojęć. Wiem, że się "wstrzelam w mgłę", a do tego właściwie "mglistym pociskiem" wstrzelam się w tę mgłę. Dalej i tak będzie WOLNOŚĆ odbioru, będzie bliżej nieokreślony zbieg okoliczności co się komu skojarzy, co zjadł na śniadanie a teraz leży mu żołądku, co mu przykrego (albo miłego) powiedziała żona, czy szef. A to wszystko razem zaważy na tym, co ktoś odbierze. Ja zapewne przy tym wszystkim popełnię jakieś błędy, bo DOMYŚLAJĄC SIĘ PARAMETRÓW MENTALNYCH ODBIORCY zapewne popełniam błędy. Jeśli jest dogadywanie, jest feedback, to te błędy można jakoś korygować. Jeśli jednak jedna ze stron po prostu odbiera, autorytatywnie ocenia, potem (w całości, robiąc sobie jedną ocenę z wielu aspektów) wrzuca to w jakąś szufladkę, bez postawienia wątpliwości do całej tej właśnie wykonywanej procedury, to oczywiście będzie niedogadanie.
Ja ponad 90% tych sporów dyskusyjnych diagnozuje jako NIEDOGADANIE, wynikająca Z NIECHĘCI DO DOGADANIA. W mniejszym stopniu z jakiejś totalnej czyjejś głupoty. W końcu nie wiem, jak ktoś myśli, nie wiem jak to natywnie u niego się układa - może miałby mi do przekazania bardzo cenną dla mnie myśl. Ale jak się po drodze strony irytują (bo tamten pisze co innego, niż ja sobie myślę), potem zaczynają brnąć w jałowe oskarżenia, to owe myśli cenne nie zostaną wyjawione. Cóż, znaczy wtedy, że to nie był czas, aby mogły się ujawnić. Czasami jest tak, że czyjś umysł nie jest gotowy na to, aby zrobić następny krok w rozumieniu czegoś, świata, siebie, mechanizmów myśli.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 2556
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 125 razy

PostWysłany: Czw 16:04, 08 Mar 2018    Temat postu:

Cytat:
Ja ponad 90% tych sporów dyskusyjnych diagnozuje jako NIEDOGADANIE, wynikająca Z NIECHĘCI DO DOGADANIA.

A ta niechęć wynika z twojego głośnego myślenia :). Pisząc długie wywody tworzysz gąszcz ideai, w którym ciężko jest się połapać (pewnie nawet tobie).
Dyskutujemy tutaj na poziomie, na którym znaczenie każdego słowa jest ważne, I musi być dobrze zdefiniowane. Jak ty w prawie każdym poście potrafisz używsz ok 500 słów, szansa na dogadanie się jest naprawdę mała.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11143
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 788 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 16:25, 08 Mar 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Cytat:
Ja ponad 90% tych sporów dyskusyjnych diagnozuje jako NIEDOGADANIE, wynikająca Z NIECHĘCI DO DOGADANIA.

A ta niechęć wynika z twojego głośnego myślenia :). Pisząc długie wywody tworzysz gąszcz ideai, w którym ciężko jest się połapać (pewnie nawet tobie).
Dyskutujemy tutaj na poziomie, na którym znaczenie każdego słowa jest ważne, I musi być dobrze zdefiniowane. Jak ty w prawie każdym poście potrafisz używsz ok 500 słów, szansa na dogadanie się jest naprawdę mała.

A jak inaczej sobie wyobrażasz precyzyjne definiowanie słów, niż po prostu opisywanie (długie, jeśli jest dużo rzeczy do doprecyzowania) tego, który zakres pojęcia już jest poza intencją, co jest brane bardziej alegorycznie, co akcentujemy, a co z potencjalnych kontekstów jest do pominięcia?...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 2556
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 125 razy

PostWysłany: Czw 16:38, 08 Mar 2018    Temat postu:

Krótko, zwięźle i na temat. Ciągłe i rozlazłe opisywanie słów poprzez inne nieprecyzyjnie zdefiniowane słowa, nie może się dobrze kończyć. Takie podejście ma sens w przypadku rozmowy, bo i tak pomija się wtedy 90% słów, ale nie w dyskusji forumowej.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Czw 16:40, 08 Mar 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11143
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 788 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:22, 08 Mar 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Krótko, zwięźle i na temat. Ciągłe i rozlazłe opisywanie słów poprzez inne nieprecyzyjnie zdefiniowane słowa, nie może się dobrze kończyć. Takie podejście ma sens w przypadku rozmowy, bo i tak pomija się wtedy 90% słów, ale nie w dyskusji forumowej.

Ja mam inne zdanie na ten temat. Ściślej - chcę przekazać PEWIEN OKREŚLONY POGLĄD. I zwykle jest tak, że po napisaniu meritum owego pogląd, orientuję się (przeprowadzając różne symulacje przewidywanego odbioru), że jest przynajmniej kilka potencjalnych błędnych sposobów rozumienia tego, co tak zdawkowo napisałem. Dlatego zaczynam uściślać, zamykać te furtki interpretacji zasadniczego poglądu, które są niezgodne z moją intencją. Zwykle takich błędnych (naturalnych, spodziewanych!) ścieżek jest więcej, niż jedna, Więc podaję przykład, coś tam opisuję jako niezgodne z tym, co chciałem powiedzieć. Efekt jest - jak widać.
Ale z drugiej strony przekonałem się też, że jak nie pozamykam owych ścieżek myśli, narzucających się, używanych odruchowo, to potem najczęściej w ogóle nie sposób jest odkręcić (!) tego, co ktoś tam sobie w temacie wykoncypował. Więc nie zablokowanie tego już na początku, jest de facto równoważne zgodzie na niedagadanie, brak porozumienia.
Liczę się z tym, że te długie teksty są niestrawne dla wielu (może i dla większości). Jeśli jednak przynajmniej ta mniejszość (może całkiem nieliczni) przebrną przez to co chcę względnie bez zafałszowań (!) przedstawić, to i tak uważam to za lepszą opcję, niż aby ludzie przeczytali mój tekst, wynosząc z niego niezgodne z moją intencją przekonania. Jeden człowiek, który mnie zrozumiał dobrze jest więcej wart, niż tysiąc, którzy mnie zrozumieli opacznie. W tym ostatnim przypadku jestem tylko winny wprowadzania ludzi w błąd. A tej winy nie chce brać na swoje sumienie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 2556
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 125 razy

PostWysłany: Czw 20:30, 08 Mar 2018    Temat postu:

Cytat:
Ja mam inne zdanie na ten temat. Ściślej - chcę przekazać PEWIEN OKREŚLONY POGLĄD.

Michał... w większości przypadków formujesz te poglądy w trakcie pisania. Niekiedy wogóle nie są określone, nawet po napisaniu posta.
Cytat:
A tej winy nie chce brać na swoje sumienie.

Ja ci nie będę mówił jak ty masz pisać. To jest tylko twoja sprawa. Mówię o tym, jak na mnie długie teksty działają. Są dla mnie wyrazem głośnego myślenia, czyli autor jeszcze nie wie do końca co chce napisać, ale już pisze. To nie jest złe, ale dobre też nie jest.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11143
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 788 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:19, 08 Mar 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Ja ci nie będę mówił jak ty masz pisać. To jest tylko twoja sprawa. Mówię o tym, jak na mnie długie teksty działają. Są dla mnie wyrazem głośnego myślenia, czyli autor jeszcze nie wie do końca co chce napisać, ale już pisze. To nie jest złe, ale dobre też nie jest.

Owo "głośne myślenie" ma swój cel. Ja inaczej nie potrafię, albo raczej... uważam, że jak bym pisał bez tej całej masy dodatkowych komentarzy, to bym produkował coś w rodzaju kłamstwa, świadomego wprowadzania w błąd, a przede wszystkim robiłbym sobie kłopot z tym, że potem musiałbym się tłumaczyć z zarzutów, które nie odnoszą się do mojej intencji. Więc te - przewidywane przeze mnie ścieżki dla owych zarzutów - chciałbym jakoś odsunąć. To, że sprawia wrażenie mało uporządkowanego pisania, to inna sprawa. Kto odbiera na mojej fali, zrozumie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 2556
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 125 razy

PostWysłany: Czw 21:41, 08 Mar 2018    Temat postu:

Strasznie dziwnie się tłumaczysz. Wszystko co inne, przedstawiasz jako strasznie. Zauważyłem to już wcześniej, w dyskusji na temat. Bardzo łatwo przypisujesz mocno negatywne cechy temu z czym się nie zgadzasz, a później się tym nakręcasz.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11143
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 788 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:52, 08 Mar 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Strasznie dziwnie się tłumaczysz. Wszystko co inne, przedstawiasz jako strasznie. Zauważyłem to już wcześniej, w dyskusji na temat. Bardzo łatwo przypisujesz mocno negatywne cechy temu z czym się nie zgadzasz, a później się tym nakręcasz.

Albo Ty tak to odbierasz, mimo że ja owych negatywnych cech nie przypisuję. Gdzie właściwie jak tak "przedstawiam jako strasznie"? Prosiłbym o przykład, to może coś ciekawego się o sobie dowiem.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 21:53, 08 Mar 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 2556
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 125 razy

PostWysłany: Czw 22:31, 08 Mar 2018    Temat postu:

Cytat:
Cytat:
coś w rodzaju kłamstwa[..] wprowadzania w błąd[..] [..] musiałbym się tłumaczyć z zarzutów

Pierwszy post z brzegu. Tyle negatywnych emocji o pisaniu postów na forum..
I pustce pisałeś jako o straszliwym piekle i jak się już rozpędziłeś to 3 akapity o tym samym.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11143
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 788 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 22:42, 08 Mar 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Cytat:
Cytat:
coś w rodzaju kłamstwa[..] wprowadzania w błąd[..] [..] musiałbym się tłumaczyć z zarzutów

Pierwszy post z brzegu. Tyle negatywnych emocji o pisaniu postów na forum..
I pustce pisałeś jako o straszliwym piekle i jak się już rozpędziłeś to 3 akapity o tym samym.

Sorry, ale jak piszę "coś w rodzaju" do kłamstwa, to porównaj sobie "latające tu i wszędzie" posty, które klamstwo jawnie zarzucają. A ja tutaj przecież pisze O SOBIE, czyli kłamstwo jest w kontekście MOJEGO TEKSTU.
"Wprowadzanie w błąd" (przypominam znowu, że piszę o SWOIM TEKŚCIE I SWOICH ODCZUCIACH) to takie "straszne"?... To ja nawet nie wiem jak łagodniej, bardziej oględnie okrelić taką treść, że nie chciałbym zostać mylnie zrozumiany (cholera!... "mylnie" to pewnie też straszne słowo!, a tu jeszcze dodałem w nawiasie cholera.. :( :shock: ).
No i to, że "musiałem się tłumaczyć z zarzutów" to już, faktycznie, pojechałem po bandzie...

Ludziska z zewnątrz... - pytam się, bo ja już sam nie wiem, jak tu jeszcze łagodniej napisać coś, co starałem ująć możliwie najłagodniej. To rzeczywiście tak "strasznie" brzmi?...
Czy to ja jestem agresywny w tych sformułowaniach?... :shock:

O pustce zaś pisałem, jak ją odebrałem. Też nie było to kierowane do nikogo zewnętrznego, było relacją jak się moje odczucia miały. Ano tak się miały.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 22:43, 08 Mar 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 2556
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 125 razy

PostWysłany: Czw 23:09, 08 Mar 2018    Temat postu:

Cytat:
Ludziska z zewnątrz... - pytam się, bo ja już sam nie wiem, jak tu jeszcze łagodniej napisać coś, co starałem ująć możliwie najłagodniej. To rzeczywiście tak "strasznie" brzmi?...
Czy to ja jestem agresywny w tych sformułowaniach?...

I znowu popadasz w skrajność...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adriatyk
Proszę oczyść posty w DR



Dołączył: 06 Mar 2016
Posty: 2882
Przeczytał: 71 tematów

Pomógł: 22 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:22, 10 Kwi 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
A ja tutaj przecież pisze O SOBIE

Kanciarz. Pisał tu o mnie, że nie troszczę się o ludzkość.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 3721
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 105 razy

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 18:25, 12 Lip 2018    Temat postu: Re: Lęk przed Bogiem

Michał Dyszyński napisał:
Chcę poruszyć temat dość kontrowersyjny. Myślę jednak, że jakieś wyświetlenie związanych z nim wątpliwości niejedno ułożyłoby w myślach katolikowi, ale tez i oczyściłby może kwestię religii ateiście, który widzi te kwestie w uproszczony sposób.

Biblia wychwala tych, którzy "boją się Boga". Takie sformułowania są tam względnie częste (choć podobne np. w Koranie będą o rząd, czy dwa rzędy wielkości częstsze). Z drugiej strony wierzymy, że Bóg nas kocha.

Postawię sprawę jasno - w postaci pytania:
Jaki jest sens bać się najżyczliwszej nam istoty we wszechświecie?


Boją się bo robia złe rzeczy. Taki Lewandowski powinien się bać. Ty Michał nie musisz.
Ja tez bym się nie bała gdybym była teistka . Psalmy sa spiewane przez ludzi, ktorzy maja charakterki.slusznie się boją..


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11143
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 788 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 20:30, 12 Lip 2018    Temat postu: Re: Lęk przed Bogiem

Semele napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Chcę poruszyć temat dość kontrowersyjny. Myślę jednak, że jakieś wyświetlenie związanych z nim wątpliwości niejedno ułożyłoby w myślach katolikowi, ale tez i oczyściłby może kwestię religii ateiście, który widzi te kwestie w uproszczony sposób.

Biblia wychwala tych, którzy "boją się Boga". Takie sformułowania są tam względnie częste (choć podobne np. w Koranie będą o rząd, czy dwa rzędy wielkości częstsze). Z drugiej strony wierzymy, że Bóg nas kocha.

Postawię sprawę jasno - w postaci pytania:
Jaki jest sens bać się najżyczliwszej nam istoty we wszechświecie?


Boją się bo robia złe rzeczy. Taki Lewandowski powinien się bać. Ty Michał nie musisz.

Nie wysuwałbym takich wniosków. Niezależnie od oceny, kto coś zrobił/powiedział dobrze, czy źle w jakimś sensie ogólnego odbioru, jest wciąż w grze zagadnienie w rodzaju: kto MÓGŁ zrobić coś inaczej ( w szczególności lepiej)?
Jednym coś przychodzi łatwo, innym znacznie trudniej. Może być tak, że pokonanie jakichś własnych ograniczeń jest u niektórych osób na tyle trudne, że nawet - z zewnątrz patrząc - mały sukces jest w rzeczywistości wielkim zwycięstwem. Dlatego nie oceniajmy nikogo w jakimś ostatecznym sensie.
To jest z resztą powód, dla którego ja uważam, że bez Boga nie jest możliwa prawdziwa sprawiedliwość. Z ludzkiej perspektywy patrząc nie ma innego wyjścia jak stosować te same wzorce (prawne/moralne) wobec wszystkich ludzi. Prawo nie różnicuje kary dla winowajcy w zależności od tego, czy dana osoba jest głupia, ograniczona jakoś wychowaniem (choć czasem ten aspekt sprawy bywa brany przez sędziego pod uwagę, wpływając nie na kwalifikację, lecz wymiar kary), predyspozycjami itp. Bóg, który widzi nie tylko to, co ktoś zrobił, ale też CZYM MÓGŁ ZROBIĆ INACZEJ jest jedynym sędzią sprawiedliwym w pełnym tego słowa znaczeniu. Dlatego ja ostatecznie czekam na ocenę mojego życia przez Boga, ufam tej ocenie BARDZIEJ NIŻ WŁASNEJ. Wiele rzeczy zrobiłem źle, wiele sobie wyrzucam, ale też nie wiem, do końca czy byłem w pełni winny. Może też wiele rzeczy, których sobie wcale nie wyrzucam tak naprawdę obciążają moje sumienie, może zlekceważyłem (a potem zapomniałem) coś, co niosło ze sobą duży ładunek krzywd, czy innej postaci zła. Nie wiem tego.
Z drugiej strony to powoduje, że jestem nieco krytyczny wobec typowej w mojej katolickiej religii maniery traktowania win i grzechów - opierającej się o sakrament spowiedzi. U podstawy spowiedzi ustnej stoi bowiem założenie, że POTRAFIMY w ogóle rozliczyć się z własnym sumieniem, formułując winy słownie. Ja mam z tym ogromny mentalny problem - tak wewnątrz siebie czuję, że nie potrafię wykonać takiego rachunku sumienia, pod którym mógłbym się "podpisać" bez zastrzeżeń. Więcej - uważam, że ZAWSZE ROBIĘ TO NIEDOSKONALE, NIEPRECYZYJNIE, ŹLE. I tak będzie, choćbym nie wiem jak się starał. Bo moją prawdziwą winę zna jedynie sam Bóg.
Ale czy boję się Boga w tym kontekście?
Chyba bardziej w tym kontekście boję się...
SAMEGO SIEBIE. Z perspektywy niewiedzy o własnej głupocie i małości, oceniamy swoje uczynki według wygody, przyjemności, samozadowolenia. Ja wierzę jednak, że przychodzi kiedyś CZAS ROZLICZENIA W ABSOLUTNEJ PRAWDZIE, gdy spojrzymy na nasze życie DOKŁADNIE TAKIM, JAKIM BYŁO, gdy nie istotnym będzie to, jak nasze uczynki nazwiemy, jak je byśmy wybielali przed sobą (a może też nadmiernie się oczerniali) - po prostu każdy zobaczy, co się stało konsekwencją jego słów, działań. I wtedy niejeden będzie absolutnie zdruzgotany ogromem swojej małości, głupoty, niskich instynktów. Wtedy niejeden zobaczy JAK BARDZO SAM SIĘ OSZUKIWAŁ, jak jego dobre mniemanie o sobie było oparte o fałsz, zaś w rzeczywistości to, co o sobie mniemał jako wartość i świadectwo wielkości, było dokładnym przeciwieństwem owego mniemania - tzn. świadczyło o zniewoleniu jego myśli i małości intencji. I wszystko to się odkryje. Wtedy...
.. wtedy tylko ten przetrwa, który będzie w stanie oddać mentalnie ocenę swojego życia Bogu. Bo ja akurat wierzę, że Bóg będzie miał więcej litości dla mnie samego, niż ja dla siebie.

Semele napisał:
Ja tez bym się nie bała gdybym była teistka . Psalmy sa spiewane przez ludzi, ktorzy maja charakterki.slusznie się boją..

Pierwsze rozliczenie będzie (jak pisałem wyżej) względem własnego sumienia. Jeśli jesteś ze sobą niesprzeczna, jeśli to co mówisz, pragniesz, robisz nie jest w Tobie skonfliktowane, nie przeczy innej części Ciebie, to wygrywasz na tym sądzie. I po to właśnie jest życie, aby się przekonać, na ile jest się niesprzecznym w swoim jestestwie.
Ja uważam, że zakłamany katolik będzie miał gorzej na sądzie swojego życia, niż ateista, który był wewnętrznie uczciwy. W końcu jedynym grzechem, który nie jest odpuszczany, jest grzech przeciwko Duchowi Świętemu - Duchowi Prawdy. I to jest jasne - ŻADEN FAŁSZ NA SĄDZIE ŻYCIA NIE MA SZANSY SIĘ PRZECISNĄĆ. Ale czy możemy w pełni zasadnie o sobie powiedzieć, że się nie oszukujemy?...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 20:34, 12 Lip 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 3721
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 105 razy

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 19:08, 13 Lip 2018    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

https://youtu.be/HoQGHMj_cr8
https://youtu.be/8EO27txOWXI


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Święte Księgi Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4
Strona 4 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin