Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Co to znaczy, że Bóg istnieje ?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5 ... 10, 11, 12  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
midi
Mediator



Dołączył: 10 Lut 2007
Posty: 88
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: Blokowisko z lat 80tych
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 14:30, 15 Lut 2017    Temat postu:

Jan Lewandowski napisał:
To prawda ale ja mówiłem o podklasie "nie istnieje", a nie "istnieje". Nawet ten nierozgarnięty koleś, co założył ten wątek, sam wyprowadził zakres tego co nie istnieje z tej zasady. Problem co "istnieje" nie zajmuje mnie i jest dla mnie jałowy bez możliwości stworzenia jakiejkolwiek klasyfikacji w tym zakresie. Za to problem co "nie istnieje" i związane z tym zasady są już jak najbardziej żywotne dla sporów światopoglądowych i tym samym stanowią centrum mojego zainteresowania

Ponawiam prośbę o nieużywanie sformułowań, które deprecjonują któregokolwiek z uczestników dyskusji. W szczególności określenie "nierozgarnięty koleś", użyte w ostatnim poście nie powinno się pojawić w kulturalnej dyskusji.

Midi
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2537
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 14:33, 15 Lut 2017    Temat postu:

midi napisał:
W szczególności określenie "nierozgarnięty koleś", użyte w ostatnim poście nie powinno się pojawić w kulturalnej dyskusji


edytowałem
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
midi
Mediator



Dołączył: 10 Lut 2007
Posty: 88
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: Blokowisko z lat 80tych
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 14:36, 15 Lut 2017    Temat postu:

Jan Lewandowski napisał:
midi napisał:
W szczególności określenie "nierozgarnięty koleś", użyte w ostatnim poście nie powinno się pojawić w kulturalnej dyskusji


edytowałem

Dziękuję.

midi
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 14:44, 15 Lut 2017    Temat postu:

Może kiedy indziej przeczytam dokładniej ten wątek... Na razie chcę napisać tylko tyle, że do pewnego stopnia zgadzam się z wujemzbojem- mianowicie, co do znaczenia słowa "istnieć", "istnienie". Natomiast uważam jednocześnie, że może ono mieć jednak nieco szersze znaczenie. A już szczególnie nie widzę podstaw, by ludzkie ja istnieję przypisywać wydumanemu Bogu...

P. s.: Nie wiem jednak czy będę dokładnie czytać ten wątek, ponieważ jest w nim poruszony główny temat wielokrotnie "wałkowany" już na tym forum. Ponadto nie bardzo chce mi się czytać po raz kolejny dość jałowej wymiany poglądów, zdań pomiędzy szczególnie autorem tematu, a Janem Lewandowskim; chociaż i inni dyskutanci raczej niewiele tutaj wnoszą...
A przede wszystkim, uważam, że- po raz kolejny- nieodpowiednie pytanie zostało postawione.
Skoro, jak przypuszczam, wszyscy zgadzamy się z wujemzbojem, co do tego, co oznacza dla istoty, osoby ludzkiej "bycie", że jest to tożsame z przekonaniem- podkreślę przekonaniem- iż (ja) istnieję, to kolejnym zasadnym pytaniem, kwestią byłoby takie: Czym jest psychika, jaźń, czy- nieco szerzej- umysł człowieka? A sądzę, że jednak wszyscy zgadzają się co do wspomnianego postulatu wujazboja: "czym jest istnienie dla świadomości". Bo jeśli ktoś się z tym nie zgadza, to uważam, że nie dojrzał raczej do dalszej dyskusji w tych kwestiach.

Natomiast w związku z zaprezentowanym przeze mnie pytaniem założę nowy wątek. Ponieważ jest to kwestia znacznie różna od tytułowego pytania tego wątku; jak i takie postawienie takiego pytania, jak moje- sądzę, że w końcu choć trochę przybliży nas do w miarę sensownych odpowiedzi...


Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Śro 17:36, 15 Lut 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Iksranbed




Dołączył: 13 Lut 2017
Posty: 116
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 16:55, 15 Lut 2017    Temat postu:

Jan Lewandowski napisał:
Puste twierdzenia bez pokrycia w czymkolwiek. Umiesz udowodnić te twierdzenia w oparciu o to, co można jedynie zobaczyć, powąchać lub dotknąć, albo za pomocą jakiegoś doświadczenia, zgodnie z kryteriami własnych definicji?


A umiesz udowodnić, że ja to muszę udowodnić, aby uwodnić, że twój dowód na wewnętrzną sprzeczność jest błędny logicznie ? Jak łatwo dostrzec w ten sposób można by zakwestionować każde stwierdzenie łącznie z nim samym, a warto też przecież pamiętać, że sam brak dowodu danego stwierdzenia nie jest sam w sobie dowodem tezy przeciwnej.

Jan Lewandowski napisał:
Powtarzasz ten nieprawdziwy nonsens już z 10 raz ale zgodnie z regułą Goebbelsa powtarzanie wciąż na nowo tego samego nonsensu nie sprawi, że przemieni się on nagle w cudowny sposób w "prawdę". Nie "podstawiam implicite" żadnej "mojej" definicji istnienia. Mówię wyłącznie o twojej definicji istnienia, czyli istnieje jedynie to, co można dotknąć, powąchać lub zobaczyć. To "moja" definicja istnienia? Gdzie taką definicję niby "podałem"? Nic takiego nie zrobiłem. Po prostu zmyśliłeś to sobie. Posługuję się wyłącznie twoją definicją istnienia z twojego pierwszego postu


Samo powtarzanie nie jest środkiem dowodowym, bo i ja nie muszę niczego dowodzić skoro ty ani razu nie udowodniłeś wewnętrznej sprzeczności podanej przeze mnie definicji istnienia, całkiem zgrabnej zresztą. Jeśli faktycznie nie używasz żadnej własnej definicji istnienia (a tego pewien nie jestem, bo pewne kroki dedukcyjne które w swym dowodzie czynisz są wciąż niejasne) to po prostu niczego nie dowodzisz i w żaden sposób nie poprawia to twojej sytuacji.

Jan Lewandowski napisał:
Tak więc pozamiatane, skoro nie da się zobaczyć twojej definicji tego co istnieje to ta definicja na mocy siebie samej również nie istnieje i tym samym jest wewnętrznie sprzeczna. Nie ma tu żadnych rzekomych "moich" definicji istnienia lub nieistnienia. Podałeś je wyłącznie ty


Wewnętrzna sprzeczność to taka własność zbioru przesłanek bądź twierdzeń, że ze zbioru posiadającego te własność można dedukcyjnie wywieść takie dwa zdania, że zdanie drugie jest negacją zdania pierwszego. Jak wyprowadzasz te dwa sprzeczne zdania z mojej definicji ? Samo napisanie ni z gruchy ni z pietruchy "tym samym jest wewnętrznie sprzeczna" nie sprawi, że dowód stanie się poprawny.


Jan Lewandowski napisał:
To teraz udowodnij to twierdzenie w oparciu o to, co można jedynie zobaczyć, powąchać lub dotknąć, zgodnie z twoimi własnymi kryteriami


Nie bądź śmieszny, tak jest zdefiniowana sprzeczność, a może nie znasz znaczenia słów którymi się posługujesz ?

Jan Lewandowski napisał:
A po drugie to twierdzenie po prostu nie jest prawdą bo z pojęcia "kwadratowe koło" lub "sucha woda" nie trzeba "wyprowadzać" żadnych zdań aby było widać, że pojęcia te są wewnętrznie sprzeczne


Wystarczy pokazać dwa zdania, takie że zdanie drugie jest negacją zdania pierwszego oraz zdanie pierwsze można wydedukować ze zbioru własności danego pojęcia i zdanie drugie można wydedukować ze zbioru własności tego pojęcia. Na przykład 1) "Kwadratowe koło ma kąty" gdyż jest kwadratowe oraz 2) "Kwadratowe koło nie ma kątów" gdyż jest kołem, zatem 1) jest negacją 2) co oznacza że analizowane pojęcie jest wewnętrznie sprzeczne.


Jan Lewandowski napisał:
Nic tu nie trzeba "wyprowadzać" skoro zaprzeczenie jest zawarte prima facie w samej tej tezie, która stwierdzając, że istnieje tylko to, co można dotknąć, zobaczyć lub powąchać, z automatu obala samą siebie skoro właśnie to jej nie można zobaczyć, powąchać ani dotknąć. Możesz dotknąć, powąchać lub zobaczyć własną tezę? Nie, więc sam ją właśnie obaliłeś. Jeśli ty musisz coś tu "wyprowadzić" żeby zrozumieć nonsens jaki sam tu wypociłeś to albo jesteś permanentnie tępy, albo trollujesz i bawisz się w kotka i myszkę, opcję wybierz sobie sam. W pojęciu "łysy z grzywą" też musisz coś "wyprowadzić" bo inaczej nie zrozumiesz, że to pojęcie jest wewnętrznie sprzeczne? W pojęciu "sucha woda" też musisz coś "wyprowadzać" bo inaczej nie pojmiesz, że jest wewnętrznie sprzeczne?


Można wyprowadzić wewnętrznie sprzeczne zdania ze zbioru własności obiektów takich jak "łysy z grzywą" lub "sucha woda", jeśli pojęcia te zawierają sprzeczne własności. Dany zbiór przesłanek nazywamy sprzecznym wewnętrznie jeśli możemy wyprowadzić z niego dedukcyjnie dwa takie zdania, że drugie zdanie jest negacją pierwszego. Ty do tej pory nie jesteś w stanie wyprowadzić z mojej definicji dwóch takich zdań, że zdanie drugie jest negacją pierwszego. Dyskusja jest na temat sprzeczności wewnętrznej definicji "istnienia" i tu leżysz, bo nie potrafisz wykazać poprawnie logicznie tej sprzeczności. Moim zdaniem wydaje ci się, że możesz to zrobić, bo w pewnym miejscu używasz innego znaczenia dla tego słowa i to jest błąd w twoim dowodzie, który już dawno zdemaskowałem. Jedno słowo może mieć wiele całkiem rożnych znaczeń, klasyczny już przykład Wittgensteina to właśnie słowo "jest", kiedy ktoś używa normalnej definicji istnienia może mieć na myśli konkretne (realne) przedmioty zasadniczo inne od bytów abstrakcyjnych (urojonych), które także na swój sposób istnieją (bogowie, pegazy, elementy metody naukowej, kwarki itp). Jak można wywnioskować po tytule właśnie do podejścia Wittgensteina się skłaniam, wspomniana przeze mnie definicja odpowiada własności realności, dlatego pytam co oznacza "istnienie" w odniesieniu do Boga, ale na to pytanie nie doczekałem się odpowiedzi z twojej strony, czemu zresztą się nie dziwie gdyż twoją intencją jest trollowanie a nie odpowiadania na postawione pytania. To ja zadaje pytanie i to tylko od odpowiadającego zależy jak daleko posuniętego stanowiska zechce bronić.

Jan Lewandowski napisał:
Zaprzeczam p, ~p, co wynika z q. Pisałem to już wiele razy ale ciągle to wycinasz więc nic dziwnego, że nie wiesz:


Widziałem, ale to nie jest to o co prosiłem, ponieważ w tym co napisałeś zdanie drugie nie jest negacją zdania pierwszego, a to jest właśnie istotą sprzeczności, że z danego zbioru założeń można wyprowadzić dwa takie zdania, że zdanie drugie jest negacją zdania pierwszego. Napisz to porządnie tak abym wyraźnie widział wyprowadzenie z mojej definicji dwóch takich zdań, że zdanie drugie jest negacją pierwszego.

Jan Lewandowski napisał:
Jeśli tego nadal nie rozumiesz to już nie mój problem, tylko po prostu twój, tak samo jak problemem ślepego jest to, że nie widzi kolorów i nie jest to mój problem ale jego


Brnij dalej. Dyskutowałem już z ludźmi, którzy zaprzeczali prawdziwości tautologii semantycznej, więc nie jestem tym wielce zaskoczony.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
sfinia
Założyciel, admin



Dołączył: 01 Gru 2005
Posty: 1687
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Hlefik

PostWysłany: Śro 17:32, 15 Lut 2017    Temat postu:

Dwa ostatnie posty Michała i ostatni Piotra są teraz z oczywistych względów tutaj:

http://www.sfinia.fora.pl/gwiezdne-wojny,61/michal-z-piotrem-o-nieczytaniu,9461.html

Serdeczne pozdrowienia od Naczelnej!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:33, 15 Lut 2017    Temat postu: OFFTOPIC.

Taka prośba do administracji i/lub moderatorów forum- choć przypuszczam, że "w pustkę" trafi. Moglibyście jakoś "ogarnąć" Dyszyńskiego, żeby nie przypieprzał się do wyrwanych z kontekstu moich zdań czy nawet pojedynczych zwrotów, słów? To, iż oznajmiam, że nie czytałem całego wątku czy postu czyjegoś czynię raczej dla poinformowania, wyjaśnienia i może nawet z uprzejmości w pewnym stopniu, ponieważ zaznaczam tym, że odnoszę się jedynie do jakichś fragmentów. Nie ma tutaj [ani chyba nigdzie indziej] przecież obowiązku czytania "od dechy do dechy"! Zwrócę też uwagę, jeśli komuś przychodzi to z trudnością, że w skomentowanym przez Michała moim wpisie jest też dość istotna merytoryczna treść. I do tego powinniście się odnosić, a nie do emocjonalnie "wyolbrzymionego" przez Michała urywku, bo wielce panu Dyszyńskiemu "na odcisk nastąpiłem", ponieważ nie przeczytałem wszystkiego dokładnie. Ponadto wyjaśniłem od razu, w tym samym wpisie dlaczego nie czytałem dokładniej tego wątku; a przyczyny te nie są jakąś moją "wydumaną fanaberią" wyłącznie. Poza tym jeszcze, nigdzie tam nie napisałem, że ktokolwiek z uczestniczących w tym wątku nie ma racji...
Dobra, wystarczy tego! Mam nadzieję, że wszyscy "zdrowo myślący" rozumieją, o co mi tutaj chodzi w odniesieniu do Michała. Co z tym zrobicie, to wasza decyzja.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
sfinia
Założyciel, admin



Dołączył: 01 Gru 2005
Posty: 1687
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Hlefik

PostWysłany: Śro 17:43, 15 Lut 2017    Temat postu:

Piotrku, wszystkie trzy posty zostały przeniesione do Gwiezdnych Wojen. Komentarz Michała do twojego postu był nie ma miejscu, a twoja reakcja na ten komentarz była dokładnym przeciwieństwem próby rozwiązania konfliktu. Należało i wystarczyło poprosić Michała o poprawnienie lub usunięcie niewłaściwego tekstu. Poskutkowałoby, co widać z postu trzeciego z przeniesionych...

Proszę, starajmy się trzymać fason. To bywa trudne, ale za to skutki są przyjemne!


Ostatnio zmieniony przez sfinia dnia Śro 17:44, 15 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2537
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:48, 15 Lut 2017    Temat postu:

Iksranbed napisał:
Jan Lewandowski napisał:
Puste twierdzenia bez pokrycia w czymkolwiek. Umiesz udowodnić te twierdzenia w oparciu o to, co można jedynie zobaczyć, powąchać lub dotknąć, albo za pomocą jakiegoś doświadczenia, zgodnie z kryteriami własnych definicji?


A umiesz udowodnić, że ja to muszę udowodnić, aby uwodnić, że twój dowód na wewnętrzną sprzeczność jest błędny logicznie ?


Popełniasz tu banalny błąd logiczny tu quoque więc można spuścić ten kolejny wybieg do kosza. "Odwracając stół" w moją stronę potwierdziłeś przy okazji, że nie jesteś w stanie uzasadnić swego twierdzenia. Dziękuję, zaorałeś się sam właśnie. Lecimy dalej

Iksranbed napisał:
Jak łatwo dostrzec w ten sposób można by zakwestionować każde stwierdzenie łącznie z nim samym, a warto też przecież pamiętać, że sam brak dowodu danego stwierdzenia nie jest sam w sobie dowodem tezy przeciwnej


Potwierdziłeś, że nie jesteś w stanie uzasadnić postulatu, który rzuciłeś w moją stronę i to wystarczy. Nie muszę w tym momencie nic nawet twierdzić o dowodzie na tezę przeciwną, bo jest to po prostu niepotrzebne

Iksranbed napisał:
Jan Lewandowski napisał:
Powtarzasz ten nieprawdziwy nonsens już z 10 raz ale zgodnie z regułą Goebbelsa powtarzanie wciąż na nowo tego samego nonsensu nie sprawi, że przemieni się on nagle w cudowny sposób w "prawdę". Nie "podstawiam implicite" żadnej "mojej" definicji istnienia. Mówię wyłącznie o twojej definicji istnienia, czyli istnieje jedynie to, co można dotknąć, powąchać lub zobaczyć. To "moja" definicja istnienia? Gdzie taką definicję niby "podałem"? Nic takiego nie zrobiłem. Po prostu zmyśliłeś to sobie. Posługuję się wyłącznie twoją definicją istnienia z twojego pierwszego postu


Samo powtarzanie nie jest środkiem dowodowym, bo i ja nie muszę niczego dowodzić skoro ty ani razu nie udowodniłeś wewnętrznej sprzeczności podanej przeze mnie definicji istnienia, całkiem zgrabnej zresztą


Kolejny unik w błąd tu quoque. Sprzeczność w twojej definicji udowodniłem natomiast wiele razy i możesz temu zaprzeczać za pomocą wciąż tego samego pustosłowia nawet jeszcze 80 razy ale nic to nie da. Równie dobrze mógłbyś cały czas pisać na przykład bezsens jako ślepy, że skoro nie widzisz kolorów to one nie istnieją i wyszłoby na to samo

Iksranbed napisał:
Jeśli faktycznie nie używasz żadnej własnej definicji istnienia (a tego pewien nie jestem, bo pewne kroki dedukcyjne które w swym dowodzie czynisz są wciąż niejasne) to po prostu niczego nie dowodzisz i w żaden sposób nie poprawia to twojej sytuacji


Używam twojej definicji istnienia bo wyłącznie o twojej definicji tu mowa jako wewnętrznej sprzecznie i samowywrotnej, więc jeśli coś tu jest niejasne to tyczy się wyłącznie twojej definicji, skoro żadna inna nie była cytowana. Tak więc jeśli coś jest "niejasne" to spartoliłeś dodatkowo własną definicję istnienia (inną się nie posługujemy) i jest to wyłącznie twój problem, nie mój

Iksranbed napisał:
Jan Lewandowski napisał:
Tak więc pozamiatane, skoro nie da się zobaczyć twojej definicji tego co istnieje to ta definicja na mocy siebie samej również nie istnieje i tym samym jest wewnętrznie sprzeczna. Nie ma tu żadnych rzekomych "moich" definicji istnienia lub nieistnienia. Podałeś je wyłącznie ty


Wewnętrzna sprzeczność to taka własność zbioru przesłanek bądź twierdzeń, że ze zbioru posiadającego te własność można dedukcyjnie wywieść takie dwa zdania, że zdanie drugie jest negacją zdania pierwszego


To teraz udowodnij to twierdzenie w oparciu o to, co można jedynie zobaczyć, powąchać lub dotknąć, zgodnie z twoimi własnymi kryteriami

A po drugie to twierdzenie po prostu nie jest prawdą bo z pojęcia "kwadratowe koło" lub "sucha woda" nie trzeba "wyprowadzać" żadnych zdań aby było widać, że pojęcia te są wewnętrznie sprzeczne i dokładnie tak samo jest z twoją sprzeczną wewnętrznie definicją, która prima facie wyklucza siebie samą na mocy stwierdzenia co istnieje

Iksranbed napisał:
Jak wyprowadzasz te dwa sprzeczne zdania z mojej definicji ?


Robiłem to wiele razy, co wielokrotnie wycinałeś i pytałeś na nowo o to samo, więc powtarzajmy do oporu:

Jan Lewandowski napisał:
W modus tollens to z q wynika zaprzeczenie p, nie odwrotnie [(p=>q) ∧ ~p] => ~p, ale jak widać tego też nie ogarniasz. Zaprzeczam p, ~p, co wynika z q. Jeżeli istnieje tylko to co można powąchać, dotknąć lub zobaczyć(p), a przy tym nie istnieje nic czego nie można by dotknąć, powąchać lub zobaczyć, wtedy nieprawda, że nie istnieje nic czego nie można by powąchać, dotknąć lub zobaczyć(q), skoro (p) również nie można dotknąć, powąchać lub zobaczyć

Pisałem to już wiele razy ale ciągle to wycinasz więc nic dziwnego, że nie wiesz:

Jan Lewandowski napisał:

1. Istnieje wyłącznie to co da się powąchać, dotknąć lub zobaczyć

2. Tezy wyrażonej w zdaniu 1. nie da się powąchać, dotknąć lub zobaczyć, zatem zdanie 2. obala zdanie 1. lub jest z nim sprzeczne


Lub jeszcze precyzyjniej w innym moim poście, co też wyciąłeś:

Jan Lewandowski napisał:
1. Istnieje tylko to co można dotknąć, powąchać lub zobaczyć

2. Definicji zawartej w 1. nie można zobaczyć dotknąć lub powąchać, więc nie istnieje na mocy siebie samej i zaprzecza sobie samej


Koniec cytatu

Iksranbed napisał:
Samo napisanie ni z gruchy ni z pietruchy "tym samym jest wewnętrznie sprzeczna" nie sprawi, że dowód stanie się poprawny


Nie było "samego napisania ni z gruchy, ni z pietruchy", było to podawane wiele razy, ale że non stop wycinasz to więc jest jak jest i teraz możesz pisać takie nieprawdy. Wytnij sobie mój cały post i zacznij cały czas pisać, że nic ci nie odpisuję, będzie to taki sam blef jak w zdaniu powyższym

Iksranbed napisał:
Jan Lewandowski napisał:
To teraz udowodnij to twierdzenie w oparciu o to, co można jedynie zobaczyć, powąchać lub dotknąć, zgodnie z twoimi własnymi kryteriami


Nie bądź śmieszny, tak jest zdefiniowana sprzeczność, a może nie znasz znaczenia słów którymi się posługujesz ?


Tak jest "zdefiniowana" niby przez kogo? Przez ciebie, ja się nie zgadzam z twoimi definicjami o "wyprowadzeniach" czyli gówno mnie to po prostu interesuje, skoro twierdzisz, że nie istnieje nic co nie może być powąchane, dotknięte, zobaczone lub doświadczone to zgodnie z własnymi kryteriami zapożyczonymi przez ciebie od Hume'a wykaż taką definicję "sprzeczności z wyprowadzania". Jeśli tego nie zrobisz to właśnie po raz kolejny sam obaliłeś swe wypociny jako coś, co można sobie tym samym darować. Sam się zaorałeś swoimi "definicjami" i "kryteriami" tego co jest prawdą lub fałszem i już tego nie przeskoczysz

Iksranbed napisał:
Jan Lewandowski napisał:
A po drugie to twierdzenie po prostu nie jest prawdą bo z pojęcia "kwadratowe koło" lub "sucha woda" nie trzeba "wyprowadzać" żadnych zdań aby było widać, że pojęcia te są wewnętrznie sprzeczne


Wystarczy pokazać dwa zdania, takie że zdanie drugie jest negacją zdania pierwszego oraz zdanie pierwsze można wydedukować ze zbioru własności danego pojęcia i zdanie drugie można wydedukować ze zbioru własności tego pojęcia. Na przykład 1) "Kwadratowe koło ma kąty" gdyż jest kwadratowe oraz 2) "Kwadratowe koło nie ma kątów" gdyż jest kołem, zatem 1) jest negacją 2) co oznacza że analizowane pojęcie jest wewnętrznie sprzeczne


Można to zrobić ale nie trzeba aby pojęcie "kwadratowe koło" było wewnętrznie sprzeczne prima facie dla każdego. I tu jest właśnie pies pogrzebany. Nikt nic tu nie wyprowadza gdyż po prostu na pierwszy rzut oka takie pojęcia są sprzeczne wewnętrznie, dokładnie tak jak twoja definicja, która nie może istnieć na mocy siebie samej tak samo jak "kwadratowe koło", skoro ona sama nie jest niczym co można dotknąć, powąchać lub zobaczyć, choć sama stwierdza jednocześnie, że nie istnieje nic co można powąchać, dotknąć lub zobaczyć. Nie trzeba nic tu wyprowadzać i to tylko kolejna bajeczka stworzona przez ciebie wyłącznie dla odwrócenia uwagi od tego, że twoja definicyjka jest wewnętrznie sprzecznym gniotem. Dokładnie jak napisałem niżej:

Iksranbed napisał:
Jan Lewandowski napisał:
Nic tu nie trzeba "wyprowadzać" skoro zaprzeczenie jest zawarte prima facie w samej tej tezie, która stwierdzając, że istnieje tylko to, co można dotknąć, zobaczyć lub powąchać, z automatu obala samą siebie skoro właśnie to jej nie można zobaczyć, powąchać ani dotknąć. Możesz dotknąć, powąchać lub zobaczyć własną tezę? Nie, więc sam ją właśnie obaliłeś. Jeśli ty musisz coś tu "wyprowadzić" żeby zrozumieć nonsens jaki sam tu wypociłeś to albo jesteś permanentnie tępy, albo trollujesz i bawisz się w kotka i myszkę, opcję wybierz sobie sam. W pojęciu "łysy z grzywą" też musisz coś "wyprowadzić" bo inaczej nie zrozumiesz, że to pojęcie jest wewnętrznie sprzeczne? W pojęciu "sucha woda" też musisz coś "wyprowadzać" bo inaczej nie pojmiesz, że jest wewnętrznie sprzeczne?


Można wyprowadzić wewnętrznie sprzeczne zdania ze zbioru własności obiektów takich jak "łysy z grzywą" lub "sucha woda", jeśli pojęcia te zawierają sprzeczne własności


Można ale nie trzeba bo sprzeczność w tych pojęciach jest widoczna prima facie i dlatego po raz kolejny leżysz

Iksranbed napisał:
Dany zbiór przesłanek nazywamy sprzecznym wewnętrznie jeśli możemy wyprowadzić z niego dedukcyjnie dwa takie zdania, że drugie zdanie jest negacją pierwszego


Z którego twojego powąchania, dotknięcia lub zobaczenia "wyprowadziłeś" tę "wzniosłą prawdę"? Wszak inne źródła prawd dla ciebie nie istnieją, zgodnie z twoją "definicją"

Iksranbed napisał:
Ty do tej pory nie jesteś w stanie wyprowadzić z mojej definicji dwóch takich zdań, że zdanie drugie jest negacją pierwszego


Zrobiłem to wiele razy mimo wycinania przez ciebie tego za każdym razem i wypisywania tych andronów. Więc przypomnijmy, pomimo, że będziesz temu zaprzeczał w żywe oczy jeszcze z 80 razy:

Jan Lewandowski napisał:
W modus tollens to z q wynika zaprzeczenie p, nie odwrotnie [(p=>q) ∧ ~p] => ~p, ale jak widać tego też nie ogarniasz. Zaprzeczam p, ~p, co wynika z q. Jeżeli istnieje tylko to co można powąchać, dotknąć lub zobaczyć(p), a przy tym nie istnieje nic czego nie można by dotknąć, powąchać lub zobaczyć, wtedy nieprawda, że nie istnieje nic czego nie można by powąchać, dotknąć lub zobaczyć(q), skoro (p) również nie można dotknąć, powąchać lub zobaczyć

Pisałem to już wiele razy ale ciągle to wycinasz więc nic dziwnego, że nie wiesz:

Jan Lewandowski napisał:

1. Istnieje wyłącznie to co da się powąchać, dotknąć lub zobaczyć

2. Tezy wyrażonej w zdaniu 1. nie da się powąchać, dotknąć lub zobaczyć, zatem zdanie 2. obala zdanie 1. lub jest z nim sprzeczne


Lub jeszcze precyzyjniej w innym moim poście, co też wyciąłeś:

Jan Lewandowski napisał:
1. Istnieje tylko to co można dotknąć, powąchać lub zobaczyć

2. Definicji zawartej w 1. nie można zobaczyć dotknąć lub powąchać, więc nie istnieje na mocy siebie samej i zaprzecza sobie samej


Koniec cytatu

Iksranbed napisał:
Dyskusja jest na temat sprzeczności wewnętrznej definicji "istnienia" i tu leżysz, bo nie potrafisz wykazać poprawnie logicznie tej sprzeczności


Zrobiłem to już kilkadziesiąt razy i zrobię jeszcze z 500 razy jak będzie trzeba:

1. Istnieje wyłącznie to co da się powąchać, dotknąć lub zobaczyć (twoja definicja)

2. Tezy wyrażonej w zdaniu 1. nie da się powąchać, dotknąć lub zobaczyć, zatem zdanie 2. obala zdanie 1. lub jest z nim sprzeczne

A ty teraz napisz 81 raz, że twoja definicyjka nie jest sprzeczna, choć widać to gołym okiem. Może ktoś to kupi

Iksranbed napisał:
Moim zdaniem wydaje ci się, że możesz to zrobić, bo w pewnym miejscu używasz innego znaczenia dla tego słowa i to jest błąd w twoim dowodzie, który już dawno zdemaskowałem


Kolejny nonsens powtarzany do upadłego więc powtórzmy: Mówię wyłącznie o twojej definicji istnienia, czyli istnieje jedynie to, co można dotknąć, powąchać lub zobaczyć. To "moja" definicja istnienia? Gdzie taką definicję niby "podałem"? Nic takiego nie zrobiłem. Po prostu zmyśliłeś to sobie. Posługuję się wyłącznie twoją definicją istnienia z twojego pierwszego postu:

Iksranbed napisał:
Normalnie gdy mówię, że coś "istnieje" mam na myśli nie co innego niż to, że mogę tego dotknąć, zobaczyć, powąchać


Napisał to niejaki Iksranbed dnia 14 lutego, 16 minut po północy. To ja jestem Iksranbed i to ja napisałem tę definicję? A może ty już nie wiesz kim ty jesteś i myślisz, że ja jestem tobą?

Zgodziłeś się też wyżej w poście z 14 lutego (godz. 16:45), że twoja definicja określa również co nie istnieje:

Iksranbed napisał:

1. Istnieje wyłącznie to co da się powąchać, dotknąć lub zobaczyć [...]
Z 1 możesz co najwyżej uzyskać zdanie, że nie istnieje coś czego nie da się dotknąć, zobaczyć, powąchać


Tak więc pozamiatane, skoro nie da się zobaczyć twojej definicji tego co istnieje to ta definicja na mocy siebie samej również nie istnieje i tym samym jest wewnętrznie sprzeczna. Nie ma tu żadnych rzekomych "moich" definicji istnienia lub nieistnienia. Podałeś je wyłącznie ty

Iksranbed napisał:
Jedno słowo może mieć wiele całkiem rożnych znaczeń


Ale w tym wypadku używamy wyłącznie twojego znaczenia, więc nie zmieniaj tematu przez stwarzanie kolejnego sztucznego problemu, który po prostu nie istnieje. Obalasz tylko Strawmany i nic więcej

Iksranbed napisał:
Jak można wywnioskować po tytule właśnie do podejścia Wittgensteina się skłaniam, wspomniana przeze mnie definicja odpowiada własności realności, dlatego pytam co oznacza "istnienie" w odniesieniu do Boga, ale na to pytanie nie doczekałem się odpowiedzi z twojej strony, czemu zresztą się nie dziwie gdyż twoją intencją jest trollowanie a nie odpowiadania na postawione pytania. To ja zadaje pytanie i to tylko od odpowiadającego zależy jak daleko posuniętego stanowiska zechce bronić.


Trollowanie jak na razie uprawiasz wyłącznie ty. Poza tym nieprawdą jest to, że jedynie zapytałeś o istnienie. Podałeś zarazem naturalistyczną definicję istnienia, w dodatku samowywrotną, na czym skoncentrowałem się. Definicja jaką podałeś jest sprzeczna wewnętrznie i bezsensowna więc odpowiadanie na pytanie zależne od takiej spartolonej definicji też nie ma już dalej sensu

Iksranbed napisał:
Jan Lewandowski napisał:
Zaprzeczam p, ~p, co wynika z q. Pisałem to już wiele razy ale ciągle to wycinasz więc nic dziwnego, że nie wiesz:


Widziałem, ale to nie jest to o co prosiłem, ponieważ w tym co napisałeś zdanie drugie nie jest negacją zdania pierwszego, a to jest właśnie istotą sprzeczności, że z danego zbioru założeń można wyprowadzić dwa takie zdania, że zdanie drugie jest negacją zdania pierwszego. Napisz to porządnie tak abym wyraźnie widział wyprowadzenie z mojej definicji dwóch takich zdań, że zdanie drugie jest negacją pierwszego


Napisałem to na trzy sposoby i jest to ewidentna sprzeczność, nie trzeba jej nawet wyprowadzać, jak sobie to zmyśliłeś z sufitu, gdyż jest to sprzeczność widoczna gołym okiem prima facie, tak samo jak w pojęciu "sucha woda" lub "kwadratowe koło", gdzie też jest widoczna sprzeczność na pierwszy rzut oka bez potrzeby wyprowadzania czegokolwiek

A teraz napisz 81 raz, że "nie widzisz" tu sprzeczności, po tym gdy przyjąłeś metodę ślepego twierdzącego, że nie istnieją kolory tylko dlatego, że on właśnie ich nie widzi

Iksranbed napisał:
Jan Lewandowski napisał:
Jeśli tego nadal nie rozumiesz to już nie mój problem, tylko po prostu twój, tak samo jak problemem ślepego jest to, że nie widzi kolorów i nie jest to mój problem ale jego


Brnij dalej. Dyskutowałem już z ludźmi, którzy zaprzeczali prawdziwości tautologii semantycznej, więc nie jestem tym wielce zaskoczony.


A to ciekawe. A gdzie to niby powąchałeś, dotknąłeś lub zobaczyłeś taką to rzecz jak "tautologia semantyczna", skoro jej bronisz? Napisz nam


Ostatnio zmieniony przez Jan Lewandowski dnia Śro 18:28, 15 Lut 2017, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:53, 15 Lut 2017    Temat postu:

sfinia napisał:
Piotrku, wszystkie trzy posty zostały przeniesione do Gwiezdnych Wojen. Komentarz Michała do twojego postu był nie ma miejscu, a twoja reakcja na ten komentarz była dokładnym przeciwieństwem próby rozwiązania konfliktu. Należało i wystarczyło poprosić Michała o poprawnienie lub usunięcie niewłaściwego tekstu. Poskutkowałoby, co widać z postu trzeciego z przeniesionych...

Proszę, starajmy się trzymać fason. To bywa trudne, ale za to skutki są przyjemne!
No, dobrze- o, Wielka Sfinio!:mrgreen: W porządku. A poprawy nie obiecuję, ale się postaram.:) I tak mi ta wybuchowość na dobre raczej nie wychodzi...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:25, 15 Lut 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
I tak mi ta wybuchowość na dobre raczej nie wychodzi ...
Wzruszylam sie, Piotr :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Iksranbed




Dołączył: 13 Lut 2017
Posty: 116
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 20:03, 15 Lut 2017    Temat postu:

Jan Lewandowski napisał:
Iksranbed napisał:
Z tego co widziałem to próbowałeś też użyć, modus tollens ale o ile samo wynikanie z 1 akceptuje (p => q) to nie wiem w jaki sposób zaprzeczasz q


W modus tollens to z q wynika zaprzeczenie p, nie odwrotnie [(p=>q) ∧ ~p] => ~p, ale jak widać tego też nie ogarniasz. Zaprzeczam p, ~p, co wynika z q. Jeżeli istnieje tylko to co można powąchać, dotknąć lub zobaczyć(p), a przy tym nie istnieje nic czego nie można by dotknąć, powąchać lub zobaczyć, wtedy nieprawda, że nie istnieje nic czego nie można by powąchać, dotknąć lub zobaczyć(q), skoro (p) również nie można dotknąć, powąchać lub zobaczyć


Na początku mała uwaga natury ogólnej. Jeżeli chcesz się powoływać na dany sylogizm logiczny aby udowodnić swoje paradoksalne stwierdzenie, to najpierw trzeba się zapoznać z tym jak ten sylogizm wygląda [np. można to zrobić [link widoczny dla zalogowanych], porównaj sobie z tym co napisałeś]. Oczywiście prawdą jest to co ja napisałem (zaprzeczenie następnika obala poprzednik, bo z prawdy nie może wynikać fałsz), a jeśli chodzi o twój zapis symboliczny (słownego niestety nie rozumiem, postaraj się pisać bardziej precyzyjnie, gdyż nie lubię wodolejstwa) to mimo, że tautologiczny to raczej bezużyteczny ponieważ w [(p=>q) ∧ ~p] => ~p poprzednik jest silniejszy niż następnik (według tej reguły aby obalić p i tak musisz obalić p plus dodatkowo także potrzebujesz przejście z p do q gdyż jest ono w koniunkcji) a więc nic tym samym nie uzyskujesz i można to zredukować po prostu do tego, że i tak i tak musisz zaprzeczyć p. Spróbujemy jednak jakoś to przeanalizować co napisałeś.

oznaczyłeś:
p = 'istnieje tylko to co można powąchać, dotknąć lub zobaczyć' dalej twierdzisz, że "nie istnieje nic czego nie można by dotknąć, powąchać lub zobaczyć" co prawdopodobnie ma być oznaczone przez q a więc w zgodzie z sylogizmem w którym p i q połączone są relacją wynikania

Newralgiczny punkt jest tutaj:

"wtedy nieprawda, że nie istnieje nic czego nie można by powąchać, dotknąć lub zobaczyć(q), skoro (p) również nie można dotknąć, powąchać lub zobaczyć"

Piszesz wtedy tak jakbyś już przechodził do drugiej części implikacji. Ale żeby takie przejście było uprawnione w zgodzie z tą regułą dedukcyjną to musisz mieć także zaprzeczenie p (u ciebie) lub w modus tollens z wikipedii musisz mieć zaprzeczenie q, ale tego też nie masz. Nie ma więc takiego wynikania dopóki nie wyprowadzisz z mojej definicji zaprzeczenia p lub q i właśnie na to czekam.


Ostatnio zmieniony przez Iksranbed dnia Śro 21:36, 15 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2537
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:37, 15 Lut 2017    Temat postu:

Iksranbed napisał:
Jan Lewandowski napisał:
Iksranbed napisał:
Z tego co widziałem to próbowałeś też użyć, modus tollens ale o ile samo wynikanie z 1 akceptuje (p => q) to nie wiem w jaki sposób zaprzeczasz q


W modus tollens to z q wynika zaprzeczenie p, nie odwrotnie [(p=>q) ∧ ~p] => ~p, ale jak widać tego też nie ogarniasz. Zaprzeczam p, ~p, co wynika z q. Jeżeli istnieje tylko to co można powąchać, dotknąć lub zobaczyć(p), a przy tym nie istnieje nic czego nie można by dotknąć, powąchać lub zobaczyć, wtedy nieprawda, że nie istnieje nic czego nie można by powąchać, dotknąć lub zobaczyć(q), skoro (p) również nie można dotknąć, powąchać lub zobaczyć


Na początku mała uwaga natury ogólnej. Jeżeli chcesz się powoływać na dany sylogizm logiczny aby udowodnić swoje paradoksalne stwierdzenie, to najpierw trzeba się zapoznać z tym jak ten sylogizm wygląda [np. można to zrobić [link widoczny dla zalogowanych], porónaj sobie co napisałeś]. Oczywiście prawdą jest to co ja napisałem (zaprzeczenie następnika obala poprzednik, bo z prawdy nie może wynikać fałsz), a jeśli chodzi o twój zapis symboliczny (słownego niestety nie rozumiem, postaraj się pisać bardziej precyzyjnie, gdyż nie lubię wodolejstwa) to mimo, że tautologiczny to raczej bezużyteczny ponieważ w [(p=>q) ∧ ~p] => ~p poprzednik jest silniejszy niż następnik


Zmyślasz na poczekaniu jakieś dziwadła gdyż nic tu nie "zmierzyłeś" w kwestii siły członów. Sama reguła nic nie mówi o takiej "sile". Po prostu improwizujesz, nie mówiąc o tym, że nie istnieje żadna miara w tej kwestii. Wprowadzasz zmyślone na poczekaniu arbitralne zasady, których nie będziesz w stanie obiektywnie uzasadnić gdy zacznę to drążyć. Chcesz się przekonać?

Tak więc sylogizm jest tu przeze mnie użyty poprawnie a ty szukasz tylko dziury w całym. Poza tym sylogizm ten nie jest konieczny aby wykazać sprzeczność wewnętrzną w twej samowywrotnej definicji gdyż przesłanki są tu obecne explicite a nie implicite i nie trzeba ich "wyprowadzać", jak sobie to zmyśliłeś

Iksranbed napisał:
(według tej reguły aby obalić p i tak musisz obalić p plus dodatkowo także potrzebujesz przejście z p do q gdyż jest ono w koniunkcji)


Nieudolnej kombinatoryki ciąg dalszy. Implikację z p do q sam uznałeś kilka postów wcześniej a co do koniunkcji to są nawet w twojej własnej definicji więc znowu wygłaszasz samowywrotne tezy. Tak naprawdę nie potrzebujesz żadnych reguł logiki formalnej bo wszystko rozmyjesz w podobny sposób i to tylko kolejny pic. Na szczęście twoja zasada uwala się sama explicite i nie potrzebuje do tego sylogizmów implicite w rodzaju modus tollens

Iksranbed napisał:
a więc nic tym samym nie uzyskujesz i można to zredukować po prostu do tego, że i tak i tak musisz zaprzeczyć p


p neguje się samo explicite na mocy własnej samowywrotnej definicji i nie potrzebuje do tego nawet modus tollens, choć modus tollens też pokazuje, że ono samo się neguje i twoje szukanie dziury w całym niewiele tu zmienia. No ale bawimy się dalej w twoje nieporadne uniki

Iksranbed napisał:
Spróbujemy jednak jakoś to przeanalizować co napisałeś.

oznaczyłeś:
p = 'istnieje tylko to co można powąchać, dotknąć lub zobaczyć' dalej twierdzisz, że "nie istnieje nic czego nie można by dotknąć, powąchać lub zobaczyć" co prawdopodobnie ma być oznaczone przez q a więc w zgodzie z sylogizmem w którym p i q połączone jest relacją wynikania

Newralgiczny punkt jest tutaj:

"wtedy nieprawda, że nie istnieje nic czego nie można by powąchać, dotknąć lub zobaczyć(q), skoro (p) również nie można dotknąć, powąchać lub zobaczyć"

Piszesz wtedy tak jakbyś już przechodził do drugiej części implikacji. Ale żeby takie przejście było uprawnione w zgodzie z tą regułą dedukcyjną to musisz mieć także zaprzeczenie p (u ciebie) lub w modus tollens z wikipedii musisz mieć zaprzeczenie q, ale tego też nie masz. Nie ma więc takiego wynikania dopóki nie wyprowadzisz z mojej definicji zaprzeczenia p lub q i właśnie na to czekam.


~p wynika z q. Jest to pokazane wyżej bezpośrednio ale jak sam piszesz nie możesz tego zrozumieć więc to po prostu nie mój problem, tak samo jak nie moim problemem jest to że ślepy twierdzi, że kolory nie istnieją tylko dlatego, że on ich nie widzi

Namęczyłeś się w tym szukaniu dziury w całym ale pożytku z tego tyle co kot napłakał


Ostatnio zmieniony przez Jan Lewandowski dnia Śro 21:39, 15 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Iksranbed




Dołączył: 13 Lut 2017
Posty: 116
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:16, 15 Lut 2017    Temat postu:

Jan Lewandowski napisał:
Tak więc sylogizm jest tu przeze mnie użyty poprawnie a ty szukasz tylko dziury w całym. Poza tym sylogizm ten nie jest konieczny aby wykazać sprzeczność wewnętrzną w twej samowywrotnej definicji gdyż przesłanki są tu obecne explicite a nie implicite i nie trzeba ich "wyprowadzać", jak sobie to zmyśliłeś


Który sylogizm ? Ten poprawny (modus tollens) z wikipedii, czy ten który sam omyłkowo stworzyłeś ?

Jan Lewandowski napisał:
p neguje się samo explicite na mocy własnej samowywrotnej definicji i nie potrzebuje do tego nawet modus tollens, choć modus tollens też pokazuje, że ono samo się neguje i twoje szukanie dziury w całym niewiele to zmienia. No ale bawimy się dalej w twoje nieporadne uniki


To już próbowałeś udowadniać parę postów wcześniej dowodem z "pierwszego rzutu oka" ale oszczędziłem już sobie komentowania tego:

Jan Lewandowski napisał:
Nikt nic tu nie wyprowadza gdyż po prostu na pierwszy rzut oka takie pojęcia są sprzeczne wewnętrznie


Problem w tym, że dowód z "pierwszego rzutu oka" także jest samowywrotny, gdyż działa on sam na siebie, więc ja nawet obalać go nie muszę.

Jan Lewandowski napisał:
~p wynika z q. Jest to pokazane wyżej bezpośrednio ale jak sam piszesz nie możesz tego zrozumieć więc to po prostu nie mój problem


Przepraszam bardzo, ale dlaczego z q czyli z tego że nie istnieje taka rzecz, której nie można by dotknąć, powąchać lub zobaczyć wynika, że ~p czyli że istnieje taka rzecz której nie można by powąchać, dotknąć i zobaczyć ? W jaki sposób uzasadniasz tę implikacje ? Prosiłem o to abyś po prostu wyprowadził z mojej definicji dwa takie zdania, że drugie jest negacją pierwszego i przez cztery strony nie doczekałem się tego, podobnie jak nie doczekałem się odpowiedzi na tytułowe pytanie, które nawiasem mówiąc jest niezależne od tej definicji, gdyż jest pytaniem o definicje właśnie. Więc nie ściemniaj, że nie możesz na nie odpowiedzieć.


Ostatnio zmieniony przez Iksranbed dnia Czw 0:07, 16 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1655
Przeczytał: 36 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:54, 15 Lut 2017    Temat postu:

WujZboj:
Zdanie "Bóg istnieje" mówi, że Bóg jest osobą tak, jak i ja jestem osobą.

Bóg osobowy to tylko wytwór ludzkiej wyobraźni :mrgreen:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2537
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 1:11, 16 Lut 2017    Temat postu:

Iksranbed napisał:
Jan Lewandowski napisał:
Tak więc sylogizm jest tu przeze mnie użyty poprawnie a ty szukasz tylko dziury w całym. Poza tym sylogizm ten nie jest konieczny aby wykazać sprzeczność wewnętrzną w twej samowywrotnej definicji gdyż przesłanki są tu obecne explicite a nie implicite i nie trzeba ich "wyprowadzać", jak sobie to zmyśliłeś


Który sylogizm ? Ten poprawny (modus tollens) z wikipedii, czy ten który sam omyłkowo stworzyłeś ?


Nic nie "wymyśliłem", fantazjujesz po raz kolejny i z tego niemal pustego zdania wynika co najwyżej tyle, że musiałeś sprawdzić w Wikipedii co to jest modus tollens bo nawet nie wiedziałeś o co chodzi

Iksranbed napisał:
Jan Lewandowski napisał:
p neguje się samo explicite na mocy własnej samowywrotnej definicji i nie potrzebuje do tego nawet modus tollens, choć modus tollens też pokazuje, że ono samo się neguje i twoje szukanie dziury w całym niewiele to zmienia. No ale bawimy się dalej w twoje nieporadne uniki


To już próbowałeś udowadniać parę postów wcześniej dowodem z "pierwszego rzutu oka" ale oszczędziłem już sobie komentowania tego


Czyli pas, no ale dobra, masz prawo

Iksranbed napisał:
Jan Lewandowski napisał:
]Nikt nic tu nie wyprowadza gdyż po prostu na pierwszy rzut oka takie pojęcia są sprzeczne wewnętrznie


Problem w tym, że dowód z "pierwszego rzutu oka" także jest samowywrotny, gdyż działa on sam na siebie, więc ja nawet obalać go nie muszę


Pusta deklaracja o samowywrotności podana bez najmniejszego uzasadnienia więc znowu można spuścić ją do kosza, a poza tym znowu pas więc nie ma tu nawet co szturchać klawiaturą

Iksranbed napisał:
Jan Lewandowski napisał:
~p wynika z q. Jest to pokazane wyżej bezpośrednio ale jak sam piszesz nie możesz tego zrozumieć więc to po prostu nie mój problem


Przepraszam bardzo, ale dlaczego z q czyli z tego że nie istnieje taka rzecz, której nie można by dotknąć, powąchać lub zobaczyć wynika, że ~p czyli że istnieje taka rzecz której nie można by powąchać, dotknąć i zobaczyć ?


No to już ci się do reszty porąbało bo to nie jest ~p

Iksranbed napisał:
W jaki sposób uzasadniasz tę implikacje ?


Implikacja jest dobrze uzasadniona a ty nawet nie zrozumiałeś co skomentowałeś. Nawet gdyby była źle uzasadniona, lub wcale, twoja definicja byłaby i tak wewnętrznie sprzecza explicite na mocy siebie samej i jest nadal taka bez wyprowadzania z niej jakiejkolwiek implikacji

Iksranbed napisał:
Prosiłem o to abyś po prostu wyprowadził z mojej definicji dwa takie zdania, że drugie jest negacją pierwszego i przez cztery strony nie doczekałem się


Doczekałeś się wiele razy ale że przyjąłeś taktykę ślepca negującego istnienie kolorów jedynie za pomocą swej ślepoty, to jest jak jest. Poza tym nie jest potrzebna żadna implikacja aby wykazać i tak explicite widoczną samowywrotność twojej definicji, więc rzekoma konieczność implikacji jest wyłącznie twoją bezzasadną fantazją, wymyśloną tylko po to aby wesprzeć twoją psychologię wyparcia faktu samoobalenia się twojej definicji

Iksranbed napisał:
tego,podobnie jak nie doczekałem się odpowiedzi na tytułowe pytanie, które nawiasem mówiąc jest niezależne od tej definicji, gdyż jest pytaniem o definicje właśnie. Więc nie ściemniaj, że nie możesz na nie odpowiedzieć.


Doczekałeś się odpowiedzi na wszystkie swoje pytania ale prawda jest taka, że nigdy nie czekałeś na żadne odpowiedzi. Pomijając zaś aspekt samowywrotności twojej definicji, to sama twoja definicja jest po prostu wyłącznie prymitywną deklaracją wulgarnego hume'owskiego naturalizmu ontologicznego, który przy próbie jakiegokolwiek uzasadnienia ląduje od razu w grobie. Więc ciesz się, że czepnąłem się zaledwie jednej rzeczy bo dalej są już takie schody, że byś się z tego za chińskiego boga nie wykaraskał. Tu żaden ateista nie był na tyle niekumaty żeby otworzyć tę puszkę Pandory więc może ty zostaniesz tym kamikadze, wszystko przed tobą


Ostatnio zmieniony przez Jan Lewandowski dnia Czw 1:18, 16 Lut 2017, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Iksranbed




Dołączył: 13 Lut 2017
Posty: 116
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 2:11, 16 Lut 2017    Temat postu:

-------------____________________-----

Ostatnio zmieniony przez Iksranbed dnia Czw 2:14, 16 Lut 2017, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Iksranbed




Dołączył: 13 Lut 2017
Posty: 116
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 2:11, 16 Lut 2017    Temat postu:

Jan Lewandowski napisał:
Nic nie "wymyśliłem", fantazjujesz po raz kolejny i z tego niemal pustego zdania wynika co najwyżej tyle, że musiałeś sprawdzić w Wikipedii co to jest modus tollens bo nawet nie wiedziałeś o co chodzi


Nic takiego nie wynika, a ja po prostu mam prawo wiedzieć z której tautologii korzystasz. Modus tollens jest zaprzeczeniem następnika tak jak napisałem na samym początku a ty podajesz inną tautologię, która nie jest regułą modus tollens (choć tak ją nazywasz i jeszcze oskarżasz mnie że ja coś mylę). Aby wykazać sprzeczność logiczną mojej definicji musisz, przy użyciu modus tollens lub bez niej, wywieść na podstawie niej takie dwa zdania, że drugie zdanie jest negacją pierwszego. Potrafisz to wyprowadzić z mojej definicji ? A może potrafisz ale to tajemnica ?

Jan Lewandowski napisał:
Pusta deklaracja o samowywrotności podana bez najmniejszego uzasadnienia więc znowu można spuścić ją do kosza, a poza tym znowu pas więc nie ma tu nawet co szturchać klawiaturą



Przecież samowywrotność dowodu z "pierwszego rzutu oka" widać "na pierwszy rzut oka", więc cóż tu można więcej uzasadniać.

Jan Lewandowski napisał:
No to już ci się do reszty porąbało bo to nie jest ~p


Skoro p mówi, że istnieje tylko to co można powąchać, dotknąć lub zobaczyć, to znaczy dokładnie to, że wszystko co istnieje ma przynajmniej jedną z tych własności, a więc ~p znaczy po prostu że istnieje conajmniej jedna rzecz, która nie ma ani jednej z tych własności. Jak można przeczyć czemuś tak logicznemu ? Z tego po prostu wynika, że nawet niewiele rozumiesz z tego co do ciebie piszę.

Jan Lewandowski napisał:
Implikacja jest dobrze uzasadniona a ty nawet nie zrozumiałeś co skomentowałeś. Nawet gdyby była źle uzasadniona, lub wcale, twoja definicja byłaby i tak wewnętrznie sprzecza explicite na mocy siebie samej i jest nadal taka bez wyprowadzania z niej jakiejkolwiek implikacji


Masz coś więcej na poparcie powyższego niż dowód z "pierwszego rzutu oka" ? Sposób na wykazanie wewnętrznej sprzeczności jest prosty, ale tylko wtedy gdy ze sprzecznością faktycznie mamy do czynienia. Należy po prostu wyprowadzić takie dwa zdania, że zdanie drugie jest negacją pierwszego. Ciężko jednak to zrobić w przypadku, gdy definicja jest spójna logicznie i obawiam się, że tu właśnie mamy do czynienia z taką sytuacją. No ale może się mylę. Pokaż więc to, wystarczy że wyprowadzisz z mojej definicji dwa zdania, takie że drugie będzie stanowiło negacje pierwszego.

Jan Lewandowski napisał:
Doczekałeś się wiele razy ale że przyjąłeś taktykę ślepca negującego istnienie kolorów jedynie za pomocą swej ślepoty, to jest jak jest. Poza tym nie jest potrzebna żadna implikacja aby wykazać i tak explicite widoczną samowywrotność twojej definicji, więc rzekoma konieczność implikacji jest wyłącznie twoją bezzasadną fantazją, wymyśloną tylko po to aby wesprzeć twoją psychologię wyparcia faktu samoobalenia się twojej definicji


Owszem, wystarczy tylko, że z mojej definicji wydedukujesz takie dwa zdania, że zdanie drugie będzie negacją pierwszego. Wtedy udowodnisz jej wewnętrzną sprzeczność. Tylko tyle. Potrafisz to zrobić ?

Jan Lewandowski napisał:
Pomijając zaś aspekt samowywrotności twojej definicji,


Po raz kolejny mylnie rozumujesz. Jak definicja może być samowywrotna, skoro nie jest ona w ogóle regułą obalającą ? Chyba nie rozumiesz co to znaczy, bo chodziło ci raczej o to, że rzekomo jest sprzeczna wewnętrznie, ale tego też jak dotąd nie dowiodłeś, bo żadnej sprzeczności nie udało ci się pokazać. Napisałem które miejsce dowodu nie przechodzi a ty odpisałeś "No to już ci się do reszty porąbało bo to nie jest ~p", znów nie wiadomo o co chodzi, czy kwestionujesz prawa de Morgana w rachunku kwantyfikatorów, czy może inaczej oznaczyłeś p ? Weź się w końcu w garść i pokaż ten dowód. Sprawa jest prosta aż do porzygania, trzeba tylko wyprowadzić z definicji dwa takie zdania, aby drugie zdanie było negacją pierwszego. Wtedy udowodnisz, że moja definicja jest "wewnętrznie sprzeczna", a ja przyznam ci racje. No chyba, że nie potrafisz tego zrobić, wtedy nadal będziesz ciągnął wymówki że już to zrobiłeś mimo, że nikt nigdy nie widział tego dowodu w którym z mojej definicji wyprowadzasz takie dwa zdania, że zdanie drugie stanowi negacje zdania pierwszego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rafal3006
Opiekun Forum Kubusia



Dołączył: 30 Kwi 2006
Posty: 25109
Przeczytał: 21 tematów

Skąd: z innego Wszechświata
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 9:24, 16 Lut 2017    Temat postu:

Iksranbed napisał:
Nic takiego nie wynika, a ja po prostu mam prawo wiedzieć z której tautologii korzystasz. Modus tollens jest zaprzeczeniem następnika tak jak napisałem na samym początku a ty podajesz inną tautologię, która nie jest regułą modus tollens (choć tak ją nazywasz i jeszcze oskarżasz mnie że ja coś mylę). Aby wykazać sprzeczność logiczną mojej definicji musisz, przy użyciu modus tollens lub bez niej, wywieść na podstawie niej takie dwa zdania, że drugie zdanie jest negacją pierwszego. Potrafisz to wyprowadzić z mojej definicji ? A może potrafisz ale to tajemnica ?

Logika ziemian:
Jeśli kwadrat jest kołem to trójkąt ma trzy boki
Zaprzeczam następnik:
Jesli kwadrat jest kołem to trókąt nie ma trzech boków

Poproszę o wnioski :rotfl:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2537
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 10:05, 16 Lut 2017    Temat postu:

Iksranbed napisał:
Jan Lewandowski napisał:
Nic nie "wymyśliłem", fantazjujesz po raz kolejny i z tego niemal pustego zdania wynika co najwyżej tyle, że musiałeś sprawdzić w Wikipedii co to jest modus tollens bo nawet nie wiedziałeś o co chodzi


Nic takiego nie wynika, a ja po prostu mam prawo wiedzieć z której tautologii korzystasz. Modus tollens jest zaprzeczeniem następnika tak jak napisałem na samym początku a ty podajesz inną tautologię, która nie jest regułą modus tollens (choć tak ją nazywasz i jeszcze oskarżasz mnie że ja coś mylę)


To jest nie poparte nawet najmniejszym konkretem kompletne pustosłowie wzięte z sufitu więc przejdźmy spokojnie dalej

Iksranbed napisał:
Aby wykazać sprzeczność logiczną mojej definicji musisz, przy użyciu modus tollens lub bez niej, wywieść na podstawie niej takie dwa zdania, że drugie zdanie jest negacją pierwszego


Kompletny nonsens. "Muszę"? A z którego to niby powąchania, dotknięcia lub zobaczenia wywnioskowałeś? Pytam o to bezskutecznie chyba już z pięćdziesiąty raz ale masz ferie w gimnazjum więc jak widać mamy czas na takie zabawy

Więc nic nie "muszę", twoje zdanie jest kompletnie puste i bezzasadne w tej kwestii i jedynie sobie wymyśliłeś, że ja coś tu "muszę". Co więcej - wcale nie muszę. Aby wskazać na sprzeczność pewnych pojęć wcale nie trzeba nic "wywodzić". Twoja "definicja" jest tak właśnie wewnętrznie sprzeczna explicite na mocy bezpośrednio z niej odczytanych pojęć, dokładnie tak jak pojęcia typu "kwadratowe koło", czy "sucha woda", gdzie też nie trzeba nic "wywodzić" aby wskazać na sprzeczność. Wywodzenie jest koniecznie tylko wtedy gdy coś jest powiedziane nie wprost a tu wszystko jest wprost, tak więc wymyśliłeś sobie nonsens o "wywodzeniu", którego nie jesteś nawet w stanie uzasadnić i uciekasz w to próbując bezskutecznie wyprzeć z siebie ewidentną samowywrotność swojej sprzecznej wewnętrznie definicji

Iksranbed napisał:
Potrafisz to wyprowadzić z mojej definicji ? A może potrafisz ale to tajemnica ?


Wyprowadziłem i każdy to widział, choć wcale nie musiałem tego robić bo twoja definicja i bez tego jest nadal sprzeczna wewnętrznie explicite. Więc jedyne co ci pozostało to prosić wciąż o to samo co już dostałeś na zasadzie ślepego, który wciąż prosi o dowody na istnienie kolorów, których i tak nie zobaczy

Iksranbed napisał:
Jan Lewandowski napisał:
Pusta deklaracja o samowywrotności podana bez najmniejszego uzasadnienia więc znowu można spuścić ją do kosza, a poza tym znowu pas więc nie ma tu nawet co szturchać klawiaturą


Przecież samowywrotność dowodu z "pierwszego rzutu oka" widać "na pierwszy rzut oka", więc cóż tu można więcej uzasadniać


Powtórzona od nowa ta sama pusta deklaracja o samowywrotności podana bez najmniejszego uzasadnienia więc znowu można spuścić ją do kosza, a poza tym znowu pas więc nie ma tu nawet co szturchać klawiaturą

Iksranbed napisał:
Jan Lewandowski napisał:
No to już ci się do reszty porąbało bo to nie jest ~p


Skoro p mówi, że istnieje tylko to co można powąchać, dotknąć lub zobaczyć, to znaczy dokładnie to, że wszystko co istnieje ma przynajmniej jedną z tych własności, a więc ~p znaczy po prostu że istnieje conajmniej jedna rzecz, która nie ma ani jednej z tych własności. Jak można przeczyć czemuś tak logicznemu ? Z tego po prostu wynika, że nawet niewiele rozumiesz z tego co do ciebie piszę


Nie, z tego wynika, że wyciągnąłeś kompletnie fantazyjny wniosek z ~p. Zabierasz się za nieudolne krytykowanie sylogizmu a już na starcie uprawiasz radosną twórczość ludową w zakresie zaledwie cząstki jednego członu tego sylogizmu, co właśnie sprawia, że rozmowa z tobą jest cały czas jak ze ślepym o kolorach

Iksranbed napisał:
Jan Lewandowski napisał:
Implikacja jest dobrze uzasadniona a ty nawet nie zrozumiałeś co skomentowałeś. Nawet gdyby była źle uzasadniona, lub wcale, twoja definicja byłaby i tak wewnętrznie sprzecza explicite na mocy siebie samej i jest nadal taka bez wyprowadzania z niej jakiejkolwiek implikacji


Masz coś więcej na poparcie powyższego niż dowód z "pierwszego rzutu oka" ?


twoją własną wewnętrznie sprzeczną definicję: istnieje tylko to co można dotknąć, powąchać lub zobaczyć, nie można jednak zobaczyć stwierdzenia, że istnieje tylko to co można dotknąć, powąchać lub zobaczyć, więc to stwierdzenie mówi o sobie samym, że nie istnieje i tym samym jest wewnętrznie sprzeczne oraz obala siebie samo. Prosta prima facie i łatwa do spostrzeżenia sprzeczność wewnętrzna tejże definicji samej w sobie i niepotrzebne jest tu żadne "wyprowadzanie" aby to dostrzec, tak samo jak niepotrzebne jest żadne "wyprowadzanie" zdań z pojęć typu "sucha woda" lub "kwadratowe koło" aby dostrzec natychmiastowo ich wewnętrzną sprzeczność. Bajeczkę o konieczności "wyprowadzania" tutaj czegoś wymyśliłeś sobie więc z sufitu na zasadzie taniego wykrętu, nie umiejąc jej zresztą w żaden sposób uzasadnić poza twoim czysto życzeniowym arbitralizmem. Nie wspominając już nawet o tym, że nie jesteś tego w stanie uzasadnić w oparciu o nic, co można by dotknąć, powąchać lub zobaczyć, co uwala tę twoją bajeczkę dodatkowo w świetle tych własnych kryteriów co istnieje, lub nie. Tak więc leżysz podwójnie a nawet potrójnie w tym miejscu

Iksranbed napisał:
Sposób na wykazanie wewnętrznej sprzeczności jest prosty, ale tylko wtedy gdy ze sprzecznością faktycznie mamy do czynienia. Należy po prostu wyprowadzić takie dwa zdania, że zdanie drugie jest negacją pierwszego


A nie wiem z którego sufitu tę fantazję sobie wziąłeś więc w takim razie wykaż ten postulat w świetle własnych kryteriów tego co istnieje lub nie, czyli w oparciu o coś, czego możesz dotknąć, powąchać lub zobaczyć. Póki tego nie zrobisz ten twój postulat żądania jest wyłącznie twoją bujną fantazją

Ta twoja fantazja jest zresztą kompletną nieprawdą gdyż "wyprowadzanie" jest konieczne tylko wtedy gdy coś jest powiedziane nie wprost a w przypadku twojej wewnętrznie sprzecznej definicji wszystko jest powiedziane wprost i jest ona samowywrotna na mocy siebie samej, skoro wedle niej istnieje tylko to, co można dotknąć, powąchać lub zobaczyć, a to właśnie jej samej nie można dotknąć, powąchać lub zobaczyć. Prosta prima facie i łatwa do spostrzeżenia sprzeczność wewnętrzna tejże definicji samej w sobie i niepotrzebne jest tu żadne "wyprowadzanie" aby to dostrzec, tak samo jak niepotrzebne jest żadne "wyprowadzanie" zdań z pojęć typu "sucha woda" lub "kwadratowe koło" aby dostrzec natychmiastowo ich wewnętrzną sprzeczność. Bajeczkę o konieczności "wyprowadzania" tutaj czegoś wymyśliłeś sobie więc z sufitu, nie umiejąc jej zresztą w żaden sposób uzasadnić poza twoim czysto życzeniowym arbitralizmem

Iksranbed napisał:
Ciężko jednak to zrobić w przypadku, gdy definicja jest spójna logicznie i obawiam się, że tu właśnie mamy do czynienia z taką sytuacją. No ale może się mylę. Pokaż więc to, wystarczy że wyprowadzisz z mojej definicji dwa zdania, takie że drugie będzie stanowiło negacje pierwszego


Wyprowadziłem, choć nigdzie nie wykazałeś, że muszę to zrobić. Natomiast ty nigdzie nie podałeś nawet cienia argumentu za tym, że twoja zasada nie jest sprzeczna wewnętrznie, albo przez wskazanie, że 1) można jej dotknąć, powąchać lub zobaczyć, albo przez wskazanie, że 2) nie zakłada ona tego, że istnieje jedynie to, co można zobaczyć, dotknąć lub powąchać. Jednak akceptacja członu 2) oznaczałaby unieważnienie omawianej zasady i destrukcje jej samej więc pozostaje ci tylko dowodzenie 1). Jak dotąd nie zrobiłeś tego więc twoja zasada nadal pozostaje sprzeczna wewnętrznie i samowywrotna

Iksranbed napisał:
Jan Lewandowski napisał:
Doczekałeś się wiele razy ale że przyjąłeś taktykę ślepca negującego istnienie kolorów jedynie za pomocą swej ślepoty, to jest jak jest. Poza tym nie jest potrzebna żadna implikacja aby wykazać i tak explicite widoczną samowywrotność twojej definicji, więc rzekoma konieczność implikacji jest wyłącznie twoją bezzasadną fantazją, wymyśloną tylko po to aby wesprzeć twoją psychologię wyparcia faktu samoobalenia się twojej definicji


Owszem, wystarczy tylko, że z mojej definicji wydedukujesz takie dwa zdania, że zdanie drugie będzie negacją pierwszego. Wtedy udowodnisz jej wewnętrzną sprzeczność. Tylko tyle


A nie wiem z którego sufitu tę fantazję sobie wziąłeś więc w takim razie nie obowiązuje mnie to, chyba że wykażesz ten postulat w świetle własnych kryteriów tego co istnieje lub nie, czyli w oparciu o coś, czego możesz dotknąć, powąchać lub zobaczyć. Potrafisz to zrobić? Tylko tyle

Iksranbed napisał:
Potrafisz to zrobić ?


Wyprowadziłem, choć nawet nigdzie nie wykazałeś, że muszę to zrobić. Nie umiałeś tego jakkolwiek sensownie zanegować poza wypisywaniem arbitralnych fantazji, których nie byłeś w stanie uzasadnić gdy o to poprosiłem. Więc teraz pozostaje ci już tylko zaprzeczanie istnieniu kolorów metodą ślepca, który twierdzi, że kolory nie istnieją tylko dlatego, że on ich nie widzi. Kiedy dotknąłeś, powąchałeś lub zobaczyłeś swoją zasadę, wedle której nie istnieje nic czego nie można powąchać, dotknąć lub zobaczyć, czyli nie istnieje również ta właśnie zasada? Napisz kiedy to zrobiłeś. Póki tego nie napiszesz twoja zasada nadal pozostaje sprzeczna wewnętrznie i samowywrotna a ty nie jesteś w stanie się z tego wykraskać już przez 4 strony wątku i wymyślasz tylko wzięte z sufitu wykręty, które mielisz już tylko w kółko jak katarynka, bez względu na to co ktokolwiek napisze

Iksranbed napisał:
Jan Lewandowski napisał:
Pomijając zaś aspekt samowywrotności twojej definicji,


Po raz kolejny mylnie rozumujesz. Jak definicja może być samowywrotna, skoro nie jest ona w ogóle regułą obalającą ?


A tym razem z którego to sufitu sobie wywąchałeś lub wymacałeś, że tylko "reguły obalające" mogą być samowywrotne? Kolejna twoja całkowicie arbitralna fantazja wyssana z palca. Coś może być samowywrotne w ogóle nie będąc "regułą obalającą". Paradoks kłamcy jest jak najbardziej samowywrotny a nie jest żadną "regułą obalającą". To samo jest z wieloma innymi jeśli nie z wszystkimi paradoksami, które żadnymi "regułami obalającymi" z zasady być nie muszą i często nie są, a są jak najbardziej samowywrotne. Więc wymyślasz sobie a muzom kolejne luźne fantazje w tym punkcie, bez jakiegokolwiek związku z rzeczywistością

Iksranbed napisał:
Chyba nie rozumiesz co to znaczy, bo chodziło ci raczej o to, że rzekomo jest sprzeczna wewnętrznie, ale tego też jak dotąd nie dowiodłeś, bo żadnej sprzeczności nie udało ci się pokazać


Sprzeczność bez najmniejszego wysiłku pokazałem już w swoim pierwszym wątku w tym poście: twoja zasada nie istnieje na mocy siebie samej, skoro nie można jej dotknąć, powąchać ani zobaczyć, podczas gdy stwierdza ona właśnie to, że nie istnieje nic co można dotknąć, powąchać lub zobaczyć. Przez 4 strony wątku musiałeś więc wyssać z palca milion absurdalnych wykrętów aby zaprzeczyć temu co każdy widzi, twierdząc tak naprawdę non stop, że białe nie jest białe a czarne nie jest czarne

Iksranbed napisał:
Napisałem które miejsce dowodu nie przechodzi a ty odpisałeś "No to już ci się do reszty porąbało bo to nie jest ~p", znów nie wiadomo o co chodzi, czy kwestionujesz prawa de Morgana w rachunku kwantyfikatorów, czy może inaczej oznaczyłeś p ? Weź się w końcu w garść i pokaż ten dowód


Pokazałem, wszystko jest wyżej ale pokazywanie tobie czegokolwiek jest bez sensu bo ty i tak na nic takiego nie oczekujesz. Pokazywałem ale wcale nie musiałem nawet pokazywać. Nigdzie tego nie wykazałeś, że muszę pokazać. Wyssałeś to sobie z palca, choć wedle twoich własnych kryteriów istnieje tylko to, co można dotknąć, powąchać lub zobaczyć. Więc teraz sobie poczekam aż w oparciu o to co można dotknąć, powąchać lub zobaczyć wykażesz, że ja cokolwiek muszę tu "pokazać". Bo póki co są to jedynie twoje bezzasadne fantazje, które można spuścić do kosza. A twoja skompromitowana "definicja" żadnych praw Morgana nie potrzebuje, bo pomijając to, że tego fantazyjnego postulatu też nie wykazałeś, to jest ona sprzeczna wewnętrznie i samowywrotna explicite, bez potrzeby "wyprowadzania" jakichkolwiek przesłanek w tej kwestii, co też jest twoim fantazyjnym postulatem wziętym całkowicie z sufitu. Gdzie to niby powąchałeś, dotknąłeś lub zobaczyłeś w przyrodzie jakieś "prawa Morgana"? Napisz nam

Iksranbed napisał:
Sprawa jest prosta aż do porzygania,


Tak, dokładnie, twój gniot, który to nazwałeś hucznie "definicją" i w sumie zajomałeś go od Hume'a, jest sprzeczny wewnętrznie w świetle siebie samego, nie mogąc istnieć w świetle siebie samego, skoro jego samego nie da się powąchać, dotknąć lub zobaczyć, w tym samym czasie gdy w świetle tegoż właśnie gniotu istnieje jedynie to co da się powąchać, dotknąć lub zobaczyć

Iksranbed napisał:
trzeba tylko wyprowadzić z definicji dwa takie zdania, aby drugie zdanie było negacją pierwszego


Nonsens ale jeśli tak twierdzisz to w takim razie udowodnij to twierdzenie w oparciu o cokolwiek, co da się powąchać, dotknąć lub zobaczyć, zgodnie ze swoimi własnymi kryteriami tego co jedynie istnieje, a póki tego nie zrobisz to właśnie uwaliłeś swój kolejny postulat i tym samym mogę spokojnie spuścić go do kosza, jako twoją następną kompletnie bezzasadną fantazję

Iksranbed napisał:
Wtedy udowodnisz, że moja definicja jest "wewnętrznie sprzeczna"


Zrobiłem to ale wcale nie muszę tego robić bo z którego to niby sufitu powąchałeś, dotknąłeś lub zobaczyłeś, że "muszę" to zrobić? Przez 4 strony tego wątku nie jesteś w stanie odpowiedzieć na to proste pytanie i powtarzasz w kółko jak katarynka ten sam bezzasadny bezsens, więc uprawiasz wyłącznie czyste fantazje w tej materii, które można spokojnie spuścić do kosza

Iksranbed napisał:
a ja przyznam ci racje


Troll nigdy nie przyzna nikomu racji więc nie ściemniaj

Iksranbed napisał:
No chyba, że nie potrafisz tego zrobić, wtedy nadal będziesz ciągnął wymówki że już to zrobiłeś


Oczywiście, że to zrobiłem i każdy widział, tak samo jak każdy już widzi, że jedyne co umiesz to taktyka zakrywania oczu i udawania, że to co widać nie istnieje tylko dlatego, że ty zakryłeś oczy. Poza tym wcale nie "musiałem" tego robić bo z którego to niby sufitu powąchałeś, dotknąłeś lub zobaczyłeś, że "muszę" to zrobić? Przez 4 strony tego wątku nie jesteś w stanie odpowiedzieć na to proste pytanie i powtarzasz w kółko jak katarynka ten sam bezzasadny bezsens, więc uprawiasz wyłącznie czyste fantazje w tej materii, które można spokojnie spuścić do kosza

Iksranbed napisał:
mimo, że nikt nigdy nie widział tego dowodu w którym z mojej definicji wyprowadzasz takie dwa zdania, że zdanie drugie stanowi negacje zdania pierwszego


Wszyscy widzieli, a że ty udajesz ślepego to "nie widziałeś". Poza tym nawet nigdzie nawet nie wykazałeś, że "muszę" to zrobić więc twój postulat w tej materii jest czystą fantazją, uwaloną dodatkowo przez twoją własną samowywrotną definicję tego co "istnieje", skoro tego postulatu również nie da się dotknąć, powąchać lub zobaczyć. Nie tylko twoja "definicja" jest samowywrotna i sprzeczna wewnętrznie ale doprowadziłeś przy jej pomocy do samowywrotności wszystkie swe twierdzenia, żądania i postulaty, które wygłosiłeś wobec interlokutora i ogólnie. Niezły kibel, z którego nijak się już nie wykaraskasz, więc zostało ci już tylko trollowanie i powtarzanie ciągle tych samych bezzasadnych wymysłów, na zasadzie katarynki. No ale bawimy się do oporu, w końcu w twoim gimnazjum trwają ferie


Ostatnio zmieniony przez Jan Lewandowski dnia Czw 10:27, 16 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4105
Przeczytał: 9 tematów


PostWysłany: Czw 11:05, 16 Lut 2017    Temat postu:

Iksranbed napisał:
Normalnie gdy mówię, że coś "istnieje" mam na myśli nie co innego niż to, że mogę tego dotknąć, zobaczyć, powąchać itp itd. Taka definicja jest zdaje się bezużyteczna w przypadku Boga. O czym więc mówi zdanie, że "Bóg istnieje" ? Czy w poprzednim zdaniu słowo "istnieje" zostało użyte w jakimś innym sensie ? Po udzieleniu odpowiedzi na pierwsze pytanie proszę podać jeden argument*, którym można by przekonać sceptyka (np. takiego jak Hume), że to zdanie jest prawdziwe w wytłumaczony przez siebie sposób.

*Jeden argument na miłość Boską ! Czytałem kiedyś św. Tomasza. Matematycy mawiają, że jeśli ktoś podsuwa ci aż pięć dowodów tego samego twierdzenia, powinieneś od razu nabrać podejrzeń.


Dyskusja, troszkę odeszła od tematu. A ja Iksranbed'dzie bardzo jestem ciekawy do czego zmierzałeś ... tj. jak sam byś odpowiedział na postawione przez siebie pytania, bo przypuszczam, że masz swoje zdanie (?).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 14:19, 16 Lut 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
I tak mi ta wybuchowość na dobre raczej nie wychodzi ...
Wzruszylam sie, Piotr :)
Stop bullshit me, baby! "You don't fool me".;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 14:21, 16 Lut 2017    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Bóg osobowy to tylko wytwór ludzkiej wyobraźni :mrgreen:
Oczywiście. Ale co nim nie jest??
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 19:20, 16 Lut 2017    Temat postu:

Natura, w calym rozkwicie :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:30, 17 Lut 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Natura, w calym rozkwicie :)
A Natura wytworzyła się sama? Pytam tak, bo przypuszczam, że masz trochę co innego na myśli, niż ja, jeśli chodzi o dokładniejsze znaczenie słowa "Natura". Sadzę, że dla ciebie natura, to raczej przyroda sama, może zjawiska, fenomeny; ale już nie noumeny, nie Niebyt...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5 ... 10, 11, 12  Następny
Strona 4 z 12

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin