Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

7 przykładów istnienia
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 13, 14, 15 ... 20, 21, 22  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3601
Przeczytał: 59 tematów


PostWysłany: Pią 11:06, 18 Maj 2018    Temat postu:

Cytat:
Jakaż to twoja mentalna projekcja stworzyła twoją mentalną projekcję równania E=mc2?

E=mc2 znam z doznania. Starając się ułatwić projekcję istnienia na doznanie, człowiek pisze zazwyczaj czarnymi literami na biały tle, tak aby litery kontrastowały z tłem. Dzięki temu, ich istnienie zapierdala na fotonach i ładuje się do świadomości. Ale to przecież tylko słowa, które skompresowane w sobie mają istninie rzeczy. I tak, E=mc2 nie tylko niesie ze sobą istnienie teorii, ale i energii, masy i prędkości światła do kwadratu! :D

Przestań już popychać te pierdoły. Od samego początku nie byłeś w stanie wyjaśnić jak istnienie dostaje się ze świata zewnętrznego, do świadomości. Zbyt mocno się marksem nafaszerowałeś, przez co zatraciłeś zdolność tak trzeźwego myślenia, jak i postrzegania. Stałeś się jak ta miedź brzęcząca, albo cymbał brzmiący.

PS. Chętnie posłucham jak opowiadasz o zewnętrznym istnieniu prędkości światła do kwadratu.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pią 11:15, 18 Maj 2018, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adriatyk
Proszę oczyść posty w DR



Dołączył: 06 Mar 2016
Posty: 3004
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:11, 18 Maj 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
E=mc2 znam z doznania.

I wszystko jasne, po prostu doznałeś sobie efektów pracy naukowej bez doznawania pracy naukowej prowadzącej do doznania jej efektów. To bardzo ciekawa metodologia pracy naukowej, wiedzy naukowej nie pozyskuje się poprzez tworzenie jej wysiłkiem intelektualnym, a ot, po prostu, objawia się w doznaniu.
No, ale to było jeszcze wczoraj, wczoraj nie istniało jeszcze nic poza mentalną projekcją.

Banjankri napisał:
Od samego początku nie byłeś w stanie wyjaśnić jak istnienie dostaje się ze świata zewnętrznego, do świadomości.

Ale, jak widzę, dzisiaj już istnieje świat zewnętrzny niezależnie od mentalnej projekcji.
Dlatego wczoraj nie było po co wyjaśniać, jak istnienie ze świata zewnętrznego dostaje się do świadomości, ponieważ wczoraj jeszcze nie istniał świat zewnętrzny, ale dzisiaj, kiedy już istnieje, to też nie mam powodu tego wyjaśniać, ponieważ zupełnie dobrze wyjaśnia to biologia i psychologia, a każdy może sobie o tym poczytać i dowiedzieć się, jak postrzegamy rzeczy świata zewnętrznego i jak nasza świadomość interpretuje to, co postrzega i dlaczego tak postrzega, i tak interpretuje, ale i też, jak świadomość tworzy abstrakcyjne struktury pozwalające jej wyjaśniać związki zachodzące pomiędzy postrzeganymi elementami rzeczywistości zewnętrznej.

Banjankri napisał:
Chętnie posłucham jak opowiadasz o zewnętrznym istnieniu prędkości światła do kwadratu.

To jest podobnie, jak z owocem, w świecie zewnętrznym istnieją jabłka, gruszki itd., ale nie istnieje w nim owoc, owoc jest abstrakcją pozwalającą nam na określenie rzeczywiście istniejącego w świecie zewnętrznym związku pomiędzy jabłkiem i gruszką, tak i mc2 jest abstrakcją określającą rzeczywiście istniejącą w świecie zewnętrznym zależność ilości masy do ilości energii.


Ostatnio zmieniony przez Adriatyk dnia Pią 12:14, 18 Maj 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3601
Przeczytał: 59 tematów


PostWysłany: Pią 12:31, 18 Maj 2018    Temat postu:

Cytat:
wiedzy naukowej nie pozyskuje się poprzez tworzenie jej wysiłkiem intelektualnym, a ot, po prostu, objawia się w doznaniu.

Czytanie baranie :D.
No ale ty poznajesz wiedzę naukową jedynie tworząc ją wysiłkiem intelektualnym. Opowiedz nam, jak to stworzyłeś teorię względności.

Cytat:
Od samego początku nie byłeś w stanie wyjaśnić jak istnienie dostaje się ze świata zewnętrznego, do świadomości.

I jak widać, dalej nie jesteś.

Cytat:
To jest podobnie, jak z owocem, w świecie zewnętrznym istnieją jabłka, gruszki itd., ale nie istnieje w nim owoc

A papierówki to istnieją, czy nie? A Lligol, lobo, antonówka?
Wychodzi, że jabłko też jest absrakcją... I co ty z tym poczynisz?
Jakbyś choć trochę kumał to, co napisałem wcześniej, to byś rozumiał, że każde istnienie jest abstrakcją wyłanianą z doznania, projekcją, zobiaktywizowaną relacją. Widać to wyraźnie w samym mechanizmie habituacji.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pią 12:48, 18 Maj 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adriatyk
Proszę oczyść posty w DR



Dołączył: 06 Mar 2016
Posty: 3004
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:51, 18 Maj 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Oczywiście, że tam w środku, w naszym przetwarzaniu NADAJEMY "ISTNIENIE". Ale czy (ściślej) należałoby użyć słów
"stwierdzamy istnienie", czy "kreujemy istnienie"? Obie te czynności są oczywiście pewną projekcją umysłu.

Dyszyński, skoro dla ciebie to takie oczywiste, to i nie będziesz miał problemu z empirycznym potwierdzeniem swojej oczywistości. Wejdziesz na dach wysokiego budynku i zrobisz krok poza jego krawędź, a wtedy, zanim jebniesz o glebę, będziesz miał cała dwie sekundy na wykreowanie istnienia grawitacji, która pozwali ci lewitować, no, a gdyby gówno wyszło z tej kreacji i o glebę jebniesz, to nawet Ircię to przekona, że spadając z dachu, tylko mogłeś stwierdzić istnienie grawitacji.
Mam poważne podstawy zakładać, że Banjankri, to nie przekona, a i sam z dachu nie skoczy, aby się przekonać, ponieważ już jest tak mocno przekonany, że dowodzić niczego nie musi, więc, gdyby komu dobremu zależało na wyprowadzeniu Banjankri z błędu, musiałby go jakim chytrym podstępem zwabić na dach i znienacka zrzucić z dachu, aby choć przez dwie sekundy swojego durnego życia dostąpił zaszczytu bycia mądrym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3601
Przeczytał: 59 tematów


PostWysłany: Pią 13:15, 18 Maj 2018    Temat postu:

Straszny wstyd Adamie, od trudnych pytań notorycznie spierdalać. Nie przystoi, nawet takiemu pajacowi jak ty.
Pomijając już akceptację, czy jej brak, Dyszyński o wiele wiecej zrozumiał niż ty. Kurwa, co za blamaż.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pią 13:17, 18 Maj 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adriatyk
Proszę oczyść posty w DR



Dołączył: 06 Mar 2016
Posty: 3004
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:18, 18 Maj 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Czytanie baranie
No ale ty poznajesz wiedzę naukową jedynie tworząc ją wysiłkiem intelektualnym. Opowiedz nam, jak to stworzyłeś teorię względności.

Ja nie miałem takiej potrzeby, ponieważ ja żyję w świecie zewnętrznym, pełnym wykształconych ludzi i pełnym bibliotek, więc sobie przeczytałem o TW, ale jak ty dokonałeś tego odkrycia sam jeden w swojej mentalnej projekcji zupełnie odizolowanej od świata zewnętrznego? Piszesz, że przez czytanie, ale kto napisał tę czytaną przez ciebie książkę, skoro zapewniasz, że wszyscy ludzie w twoich mentalnych projekcjach są tylko twoją mentalną projekcją, więc, gdyby jaki człowiek z twojej mentalnej projekcji chciał napisać książkę, to musiałbyś również mieć mentalną projekcje jego wiedzy o TW, no, ale skąd miałbyś tę wiedzę, aby ją można było zapisać i to po to tylko, abyś mógł się z tej książki dowiedzieć tego co sam wcześniej mentalnie zaprojektowałeś. Bardzo ciekawy determinizm obowiązuje w świecie twoich mentalnych projekcji, najpierw skutek, a potem przyczyna. Bardzo ci zazdroszczę, też chciałbym żyć w takim świecie, gdzie im więcej wódki z butelki nalewałbym do kieliszka, tym więcej byłoby jej w butelce, tylko żyć i nie umierać.

PS. Ale zaraz zaraz, przecie, aby żyć, pierwej musiałbym umrzeć.


Ostatnio zmieniony przez Adriatyk dnia Pią 13:19, 18 Maj 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3601
Przeczytał: 59 tematów


PostWysłany: Pią 13:22, 18 Maj 2018    Temat postu:

Cytat:
Ja nie miałem takiej potrzeby, ponieważ ja żyję w świecie zewnętrznym, pełnym wykształconych ludzi i pełnym bibliotek, więc sobie przeczytałem o TW

A czym jest to czytanie?

Cytat:
ale kto napisał tę czytaną przez ciebie książkę, skoro zapewniasz, że wszyscy ludzie w twoich mentalnych projekcjach są tylko twoją mentalną projekcją,

Uwsteczniasz się, bo z 10x to już tłumaczyłe i niemal pewny jestem, że rozumiałeś więcej niż teraz sobą prezentujesz. Pora skończyć, bo się tak uwsteczni, że zdolność pisania zatracisz.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pią 13:27, 18 Maj 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6856
Przeczytał: 29 tematów


PostWysłany: Pią 13:45, 18 Maj 2018    Temat postu:

Buddyści są spoko pod jednym względem - jak coś im zarzucić, to robią wszystko, żeby ten zarzut potwierdzić.
Jak dyskutować z kimś, kto cały czas potakuje?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3601
Przeczytał: 59 tematów


PostWysłany: Pią 13:48, 18 Maj 2018    Temat postu:

Irbisol napisał:
Buddyści są spoko pod jednym względem - jak coś im zarzucić, to robią wszystko, żeby ten zarzut potwierdzić.
Jak dyskutować z kimś, kto cały czas potakuje?

Najlepiej za pomocą wyidealiozowanych obstrakcji, które pojawiają się i znikają jedynie w ludzkim umyśle, ale które uznajemy za wiecznie i niezmiennie istniejące realnie.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pią 13:48, 18 Maj 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adriatyk
Proszę oczyść posty w DR



Dołączył: 06 Mar 2016
Posty: 3004
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 14:16, 18 Maj 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
A czym jest to czytanie?

Czytaniem.
A to pojęcie jest definiowane przez lingwistykę i psychologię.

Banjankri napisał:
Uwsteczniasz się

Nie mogę temu zaprzeczyć, zawsze takie skutki przynoszą wszelakie relacje z analfabetami.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adriatyk
Proszę oczyść posty w DR



Dołączył: 06 Mar 2016
Posty: 3004
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 15:00, 18 Maj 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
abstrakcji, które pojawiają się i znikają jedynie w ludzkim umyśle, ale które uznajemy za wiecznie i niezmiennie istniejące realnie.

Całkowicie się zgadzam z Banjankri, bardzo dobrze opisał to Witkacy w swoim dramacie Wariat i zakonnica. Wariatowi bezustannie w jego umyśle pojawiały się i znikały przerażające abstrakcje, które uważał za niezmiennie istniejące, co jeszcze bardziej przerażało wariata, bo bał się bardzo, że te niezmiennie istniejące abstrakcje budzące przerażenie dopadną ludzkość, a ludzkość bardzo kochał i strasznie się o nią martwił. Na całe szczęście, zakonnica z dużymi cyckami przeganiała te przerażające abstrakcje, co wariatowi dawało chwile wytchnienia.
Może by jaka z dużymi cyckami socjalistka z forum NIE przegoniła od Banjankri te jego abstrakcje przerażające ludzkość.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3601
Przeczytał: 59 tematów


PostWysłany: Pią 15:10, 18 Maj 2018    Temat postu:

Adriatyk napisał:
Banjankri napisał:
A czym jest to czytanie?

Czytaniem.

Jestem pod wrażeniem.

Cytat:
Może by jaka z dużymi cyckami socjalistka z forum NIE przegoniła od Banjankri te jego abstrakcje przerażające ludzkość.

To czopkowi musisz zakonnice znaleźć. Ja się niezmiennie istniejących abstracji nie boję, bo ich nie ma.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adriatyk
Proszę oczyść posty w DR



Dołączył: 06 Mar 2016
Posty: 3004
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 15:18, 18 Maj 2018    Temat postu:

A czy można doznawać abstrakcji z jakie 18 razy na minutę?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3601
Przeczytał: 59 tematów


PostWysłany: Pią 15:25, 18 Maj 2018    Temat postu:

Nawet częściej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16339
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 15:35, 18 Maj 2018    Temat postu:

Adriatyk napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Oczywiście, że tam w środku, w naszym przetwarzaniu NADAJEMY "ISTNIENIE". Ale czy (ściślej) należałoby użyć słów
"stwierdzamy istnienie", czy "kreujemy istnienie"? Obie te czynności są oczywiście pewną projekcją umysłu.

Dyszyński, skoro dla ciebie to takie oczywiste, to i nie będziesz miał problemu z empirycznym potwierdzeniem swojej oczywistości. Wejdziesz na dach wysokiego budynku i zrobisz krok poza jego krawędź, a wtedy, zanim jebniesz o glebę, będziesz miał cała dwie sekundy na wykreowanie istnienia grawitacji, która pozwali ci lewitować, no, a gdyby gówno wyszło z tej kreacji i o glebę jebniesz, to nawet Ircię to przekona, że spadając z dachu, tylko mogłeś stwierdzić istnienie grawitacji.
Mam poważne podstawy zakładać, że Banjankri, to nie przekona, a i sam z dachu nie skoczy, aby się przekonać, ponieważ już jest tak mocno przekonany, że dowodzić niczego nie musi, więc, gdyby komu dobremu zależało na wyprowadzeniu Banjankri z błędu, musiałby go jakim chytrym podstępem zwabić na dach i znienacka zrzucić z dachu, aby choć przez dwie sekundy swojego durnego życia dostąpił zaszczytu bycia mądrym.

Źle odczytałeś moją intencję tekstu.
Wszystkie istoty jakoś wrzucone na świat przetwarzają bodźce. Swego rodzaju "punktami zbornymi" dla owych bodźców, formą ich "spięcia się w całość" będą istnienia - twory w umyśle. Banjankri ma w tym część racji. Ale tylko część, bo NA TEJ KONSTATACJI POPRZESTAJE. Dalej zamknął sobie oczy, furtki myślenia, stawianie pytań. Niejako zapętlił się we wpatrywaniu w jeden aspekt sprawy, wciąż przetwarzając myśl "doznania konceptualizuję w istnienia, doznania konceptualizuję w istnienia, doznania konceptualizuję...". Ten fakt, że rzeczywiście w trzeba umysłem dokonać jakiejś formy połączenia wielu aspektów w całość, nie jest jednak żadną ostateczną tajemnicą rzeczywistości, tylko swego rodzaju oczywistością umysłu. Inaczej postępować z doznaniami zwyczajnie się nie da - umysł dostaje jakieś doznania, bodźce a potem stara się w tym jakoś ogarnąć, szukając prawidłowości, dokonujący swego rodzaju podsumowań, połączeń aspektów w obiekty. Te połączenia - ich tworzenie, przekształcanie - to właśnie nasze myślenie.
Można by to trochę porównać do sytuacji, gdy ktoś odwiedził odległe miasto, a potem z owych wspomnień tworzy relację z podróży - opisuje w jakimś dzienniku, przy okazji obudowując to co widział w różne hipotezy - np. że jakaś tam dwójka dzieci była rodzeństwem, że to mama wołała malca (a nie np. ciocia). Nasz umysł nie jest w stanie ogarniać doznań oderwanych - takich każde osobno, pozbawionych kontekstów. Więc umysł sobie owe konteksty buduje. Jednym z rodzajów wybudowanych kontekstów jest koncept obiektowości rzeczy, istnienia niezależnego bytów. Kontekst ów rodzi się z doświadczeń, w których nasze doznania w jakiś sposób się powtarzają. Np. drzewo przed domem zawsze objawia nam się podobnie, gdy przed dom wychodzimy, nawet gdy zapomnimy, że miało tam być, ono o sobie "przypomni". W gruncie rzeczy nie wiemy czym jest owo drzewo - ale w umyśle łączymy sobie różne doznania i aspekty tych doznań w łączny kompleks powiązań, naszych oczekiwań na temat doznań stanowiący drzewo. Ten kompleks będzie zapewne w każdym umyśle jakoś inny - tzn. pies nieco inaczej sobie w głowie skonstruuje obraz drzewa, niż człowiek, niewidomy będzie miał w głowie inny koncept tego drzewa, niż osoba widząca itd. Czyli to co mamy w głowach, rzeczywiście jest efektem naszej twórczości - projekcją naszych umysłów.
Tu należałoby jednak poruszyć problem "rzeczy samej w sobie" - może kantowskiego noumena. Czy "drzewo samo w sobie" jest poprawnym konceptem?
Ja na to pytanie nie mam jakiejś ostatecznej odpowiedzi. Mam cząstkowe interpretacje, które pokazują, że drzewo nie jest konceptem w pełni stałym, jednolitym - bo rośnie, zrzuca liście na zimę itd. Mówimy, że wciąż jest to samo drzewo, choć za każdym razem od owego drzewa dostajemy jakoś inny zestaw doznań - ściślej: trochę inny, a trochę podobny.
Teraz skupiając mentalną uwagę na tych różnicach, można wyciągnąć wniosek, że tak ściśle to "drzewa nie ma", zaś jest jedynie to co w głowie - przejściowo się na ten temat doznaje. Można tak sobie uwagę mentalną problemu budować, ale wtedy obraz będzie niepełny.
Bo można też skupiać się na podobieństwach, ciągłości, spójności doznań dotyczących drzewa, a wtedy "drzewo istnieje" - rzeczywiście, po wyjściu przed dom, uzyskamy efekt przewidywalności doznań, które są jakoś tam nowe, ale wyraźnie mają podobieństwo do naszych oczekiwań.
Ten zbiór podobieństw doznań, połączony z konceptem w głowie na temat owego bytu, który sobie w głowie złożyliśmy z tych doznań, będziemy traktowali jako istnienie.
Na tym z grubsza pojmowanie Banjankri się kończy. On dalszym rozważaniom na ten temat mówi STOP, po prostu nie chce, nie zamierza, się (dociekliwie i konkretnie, bo ogólnikową odpowiedź w rodzaju enigmatycznego słowa - zapychacza "kultura" można tu wcisnąć - że niby wszystkiego - nawet rzeczy, widzianych pierwszy raz musieliśmy się nauczyć - absurd niezgodny z doświadczeniem, bo nikt nas nie uczy traktowania fenomenów absolutnie nowych) pytać np. o to, jak owa spójność jednak się tworzy, dlaczego umysł musi się jakoś dostosować do tego kształtu doznań, jaki w głowie się pojawia.
Ja tu stawiam dużo więcej pytań właśnie o ten aspekt sprawy, od którego Banjankri swój mentalny wzrok odwraca, lekceważąc temat, starajac się cały czas myśleć tylko o tym aspekcie jak to umysł opracowuje doznania. Oczywiście tak można - nikt nikogo nie jest w stanie zmusić, aby zaczął myśleć o tym, o czym myśleć nie ma zamiaru (pomijam jakieś przypadki szantażu, tortur itp.). To, że myślenie nie odpowiada na jakiś zakres pytań nie musi być przekonywującym argumentem dla kogoś, kto nie chce swoim rozumowaniem odpowiedzi na owe pytania uzyskać.
Jedno co wartościowe jest w podejściu Banjankri (patrząc z perspektywy naiwnego pojmowania istnienia, naiwnej obiektowości), to zwrócenie uwagi na to, że ten automatyzm, jaki się pojawia w domykaniu naszego rozumienia co istnieje, bywa złudny. Czasem wydaje nam się, że pewne rzeczy są trwałe, że coś się musi zdarzyć w jakiś sposób - bo "przecież istnieje" - choć ostatecznie owe oczekiwania zawiodą.
Natomiast problemem w komunikacji z Banjankri (przynajmniej moim) jest nadinterpretowanie tego co piszę, z jego strony i bardzo uparte wpatrywanie się tylko w ten wybrany aspekt sprawy, wraz z odmową zajęcia się innymi zagadnieniami. Ja zdaję sobie sprawę, że automatyczna obiektowość, jaką nasza natura umysłu nam podsuwa, nie jest ścisłym, oczywistym, czy absolutnie spójnym narzędziem ogarniania myślą rzeczywistości. Nasze myślowe istnienia są przybliżone, w jakiś sposób rozmyte, nie posiadające do końca ścisłych reguł. Są jakby "obrośnięte magmą niedookreśloności". Ale ten brak określoności jest ogólną cechą myślenia, jest wymogiem, wynikającym z tego, że nasz myśli wzięte z jednej sytuacji, przypadku, mogły być użyte w nowych sytuacjach (jakoś tam podobnych). Jeśli myśl ma być czymś więcej niż incydentem, który pojawia się adekwatnie tylko do jednego zestawu doznań, a potem miałaby zniknąć bez śladu, to musi ona mieć tę niepewność, to rozmycie właściwości, która to niepewność umożliwi dowiązanie owej myśli do sytuacji nowej - jakoś tak odróżniającej się. Więc to rozmycie jest nie tyle jakąś wadą samego mechanizmu nadawania przez umysł istnień, co po prostu NATURĄ MYŚLI, wynikającą z celu, jakiemu myśli służą - ŁĄCZENIA aspektów poprzednio doznanych, z nowo doznawanymi.
Pewnie większość osób uzna te moje tłumaczenie z mętne. Bo ono pewnie takie jest. Zdaję sobie sprawę, że niewielu tym przekonam. :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adriatyk
Proszę oczyść posty w DR



Dołączył: 06 Mar 2016
Posty: 3004
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 15:42, 18 Maj 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Nawet częściej.

Częściej, to nie dałbym rady, ale 18 razy na minutę mogę mieć mentalną projekcję walenia ciebie kułakiem po durnej głowie.


Ostatnio zmieniony przez Adriatyk dnia Pią 15:42, 18 Maj 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3601
Przeczytał: 59 tematów


PostWysłany: Pią 16:12, 18 Maj 2018    Temat postu:

Adriatyk napisał:
Banjankri napisał:
Nawet częściej.

Częściej, to nie dałbym rady, ale 18 razy na minutę mogę mieć mentalną projekcję walenia ciebie kułakiem po durnej głowie.

Faktycznie, 18 razy to będzie szczyt twoich możliwości umysłowych.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adriatyk
Proszę oczyść posty w DR



Dołączył: 06 Mar 2016
Posty: 3004
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 17:39, 18 Maj 2018    Temat postu:

Dyszyński, nie istnieje żadne drzewo samo w sobie, jak i nie istnieje żaden owoc sam w sobie i drzewa i owoce istnieją rzeczywiście tylko jako takie, śliwy, sosny, śliwki, szyszki itd., a jako takich śliwek i sosen istnieje miliardy, potem śliwki gniją, a sosny usychają, a drzewo i owoc jest abstrakcją opisującą wspólne cechy drzew i owoców. Natomiast percepcja ludzkiego umysłu jest różna od percepcji mrówki, czy jakiego ssaka, a poza swoją warstwą uwarunkowaną biologicznie posiada warstwę psychiczną, a ta u człowieka jest uwarunkowana społecznie. Są takie kultury, w których gruba baba jest piękną i takie, w których jest brzydką i nie zmienia to istoty rzeczy, że zawsze jest to ta sama baba, z tym, że przebywając w przestrzeni jednej kultury będzie szczęśliwą, a w innej będzie nieszczęśliwą. Model świata z rzeczywistością dostępną oglądowi przez zmysły, a ten ogląd poddawany analizie przez ludzi zorganizowanych społecznie wymieniających się wiedzą i doświadczeniem, jest logicznie niesprzeczny wewnętrznie, a model projekcji mentalnej nieuwarunkowanej zewnętrzną rzeczywistością, wymaga od tej wyizolowanej projekcji, aby zawierała całą wiedzę o wzajemnych związkach projekcji doświadczanych przez tę mentalna projekcję, inaczej nie można logicznie wyjaśnić, dlaczego w tych odizolowanych projekcjach, kamienie zawsze spadają, a nie ulatują do góry, bo jak pewnie zauważyłeś, w tych projekcjach Banjankri zupełnie niezależnych od niczego innego, jak tylko od jego własnych projekcji, te jego projekcje są zupełnie zbieżne ze światem, który ja oglądam i który jest, jaki jest, a Banjankri sam stworzył wizję tego świata, wiec musi również mieć wizje wiedzy o regułach funkcjonowania tego świata, a więc musiałby mieć projekcje całej wiedzy ludzkości i jeszcze większej, boć przecie jeszcze nie znamy wszystkich reguł funkcjonowania tego świata, a Banjankri, jak bóg, zna i jak bóg stworzył sobie projekcję świata, z tym, że nie ma dostępu do tej swojej wszechwiedzy, a objawia mu się w jaki cudowny sposób całkowicie tajemniczy dla niego. Ot i to cały absurd tego modelu logicznych sprzeczności wewnętrznych pełnego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3601
Przeczytał: 59 tematów


PostWysłany: Pią 18:27, 18 Maj 2018    Temat postu:

Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16339
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:09, 18 Maj 2018    Temat postu:

Adriatyk napisał:
...w tych odizolowanych projekcjach, kamienie zawsze spadają, a nie ulatują do góry, bo jak pewnie zauważyłeś, w tych projekcjach Banjankri zupełnie niezależnych od niczego innego, jak tylko od jego własnych projekcji, te jego projekcje są zupełnie zbieżne ze światem, który ja oglądam i który jest, jaki jest, a Banjankri sam stworzył wizję tego świata, wiec musi również mieć wizje wiedzy o regułach funkcjonowania tego świata, a więc musiałby mieć projekcje całej wiedzy ludzkości i jeszcze większej, boć przecie jeszcze nie znamy wszystkich reguł funkcjonowania tego świata, a Banjankri, jak bóg, zna i jak bóg stworzył sobie projekcję świata, z tym, że nie ma dostępu do tej swojej wszechwiedzy, a objawia mu się w jaki cudowny sposób całkowicie tajemniczy dla niego. Ot i to cały absurd tego modelu logicznych sprzeczności wewnętrznych pełnego.

W sumie racja. W modelu skupionym na mentalnych projekcjach brakuje ewidentnie odpowiedzi na pytanie o spójność tych projekcji dla podzbioru tych projekcji, które są tworzone na bazie doznań świata vs projekcji na bazie osobistych fantazji.
I nie wyjaśnia tego kultura, bo projekcje z fantazji i z doznań są w umyśle tak samo mających się do kultury osób. Z resztą, wprowadzając do tej układanki kulturę, aż prosi się spytać, skąd sama owa kultura się wzięła - czy "istnieje"? - wtedy sama jest projekcją, czy jest w ogóle czymś jakoś innym. Jeśli kultura skądś się bierze, a potem oddziaływuje na ludzi (uwspólniając ich odbiór bodźców), to mamy pytanie skąd się bierze? I jak (będąc tylko projekcją, czyli czymś indywidualnym w konkretnym umyśle) w takim razie owa kultura jest w stanie synchronizować ową wolność projekcji mentalnych. Czyli wciąż brakuje to tego czegoś łączącego, pozostającego poza projekcją. To też pokazuje, że tłumaczenie rzeczy "bo kultura" jest na odczepnego, jest tłumaczeniem nie mającym struktury rozumowej, albo wymagającym znowu wprowadzenia założenia o czymś wpływającym jako wspólne źródło na doznania różnych ludzi - jakby nie kręcił, dupa z tyłu.
Tu ciekawe, że kultura - odwołanie do społeczeństwa jakoś zbliża niektóre wizje Banjankri do Pańskich. Przy czym - jakby rzeczy nie nazywał - "kulturą", czy "wpływem społeczeństwa" - pytanie o zakres działania owego czynnika wciąż jest w grze, a nie widać tu żadnych konkretnych odpowiedzi z wyjątkiem enigmatycznego "jakoś to się tym dzieje".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adriatyk
Proszę oczyść posty w DR



Dołączył: 06 Mar 2016
Posty: 3004
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:54, 18 Maj 2018    Temat postu:

W moim modelu ja jestem częścią kultury społecznej i to ona mnie kształtuje, ale też jestem częścią świata, który mnie ukształtował i od którego jestem zależny, a w modelu Banjankri, kultura społeczna jest częścią jego mentalnej projekcji, więc to tylko on mógł ukształtować projekcję kultury, a także ukształtować mógł tylko on projekcję świata, w którym mentalnie przebywa, a to wymaga boskiej wszechwiedzy, a jak się okazuje, Banjankri nie ma projekcji boskiej wszechwiedzy, a bez niej jego model jest logicznie sprzeczny wewnętrznie, a mój model takiej sprzeczności nie zawiera.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3601
Przeczytał: 59 tematów


PostWysłany: Pią 20:37, 18 Maj 2018    Temat postu:

Pierdolicie Hipolicie, jak zwykle zresztą. Twój model jest o kant dupy rozbić, dlatego na żadne pytanie nie jesteś w stanie odpowiedzieć. Ignorujesz je, jakby nie istniały, bo kompletnie nie wiesz jak sobie z nimi poradzić.
Poza tym, nie twierdzę nic, z tego co napisałeś :).

Cytat:
W moim modelu ja jestem częścią kultury społecznej i to ona mnie kształtuje

A jak ta twoja kultura tworzy ciebie? Jak się dostaje do tak zakutej pały? Na fotonach, czy falach dźwiękowych? I przede wszystkim skąd ta kultura się wzięła? Skoro ona kształtuje twoje "ja", to też pierwsze "ja" musiała ukształtować. Czym była/jest w świecie zewnętrznym? No bo skoro była przed człowiekiem, to gdzieś musiała koczować.
Tylko Bóg ci pozostaje. On wdmuchnął kulturę pierwszemu człowiekowi przez nozdrza :). Spytaj Michała, on z Bogiem rozmawia, to może podpytać.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pią 20:46, 18 Maj 2018, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adriatyk
Proszę oczyść posty w DR



Dołączył: 06 Mar 2016
Posty: 3004
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 7:41, 19 Maj 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
skąd ta kultura się wzięła?

Nie tyle wzięła, co rozpoczęła, a rozpoczęła się wtedy, kiedy jeden małpolud nie mógł podskoczyć do owocu na drzewie, aby go zerwać i zjeść, a drugi małpolud podsadził pierwszego, pierwszy zerwał owoc i razem go zjedli.

Banjankri napisał:
Czym była/jest w świecie zewnętrznym?

Relacjami międzyludzkimi określonymi przez doświadczenia i osiągnięcia pokoleń.

Banjankri napisał:
skoro była przed człowiekiem

Nie mogła być przed człowiekiem, ani w ogóle być, jako rzecz sama w sobie, ponieważ jest jako taka, a więc kształtowanymi przez pokolenia relacjami międzyludzkimi i kształtowaną przez pokolenia wiedzą i doświadczeniem, a te są przekazywane i magazynowane w różnych formach (edukacja, język, literatura, architektura, sztuka itp.).

Banjankri napisał:
A jak ta twoja kultura tworzy ciebie?

Poprzez relacje społeczne i relacje z wiedzą pozyskaną i zmagazynowaną przez społeczeństwo.

Banjankri napisał:
Tylko Bóg ci pozostaje. On wdmuchnął kulturę pierwszemu człowiekowi przez nozdrza

Jak powyżej widać, w moim modelu bóg do niczego nie jest potrzebny, natomiast w twoim jest konieczny, ponieważ w twoim modelu nie ma związku przyczynowo skutkowego, powstające w nim projekcje mentalne nie wiadomo z czego powstają i nie wiadomo, dlaczego są takie, a nie inne, a więc, tym tajemniczym źródłem kreacji mentalnej może być tylko bóg. A do tego, bóg infantylny, ponieważ każdą projekcję mentalną musi sam osobiście projektować, a bóg Dyszyńskiego jest bogiem mądrym, bo zaprojektował system, który sam funkcjonuje, a jego bóg w tym czasie może sobie bąki zbijać, jeno od czasu do czasu wysili się na cud jaki, a twój bóg zapierdala na okrągło, jak głupi osioł.

Banjankri napisał:
nie twierdzę nic, z tego co napisałeś

Ja napisałem o twoim modelu tylko to, co sam o nim napisałeś, a więc, że wszystko jest tylko i wyłącznie mentalną projekcją, a mentalna projekcja nie ma kontaktu z niczym innym poza tylko sobą samą. Tak twierdziłeś wczoraj, ale skoro dzisiaj twierdzisz, że jest inaczej, to napisz z czym kontaktuje się twoja mentalna projekcja, czym jest to coś, z czym się kontaktuje i w jaki sposób się kontaktuje z tym czymś?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adriatyk
Proszę oczyść posty w DR



Dołączył: 06 Mar 2016
Posty: 3004
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 7:54, 19 Maj 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Pierdolicie Hipolicie

Banjankri, ja wiem, że jesteś bardzo ambitny i chciałbyś wiele powiedzieć, ale, to powyżej jest szczytem możliwości twojej inteligencji, więc cały twój wysiłek intelektualny i tak niczego więcej nie wykreuje, mimo szczerych chęci, z gówna mózgu nie ukręcisz.


Ostatnio zmieniony przez Adriatyk dnia Sob 7:57, 19 Maj 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3601
Przeczytał: 59 tematów


PostWysłany: Sob 9:00, 19 Maj 2018    Temat postu:

Podsadzić, to ty sobie możesz swoją starą, po słoik ogórków z pawlacza.
Małpoludy nie były ani pionierami relacji, ani zespołowego zdobywania pożywienia, ani posługiwania się narzędziami, ani komunikowania się. Kultura powstała w umyśle, jako efekt skutecznego komunikowania istnień i ich relacji, prowadzącego do wspólnego zrozumienia. Biorąc ten twój przykład podsadzania, zrozumienie musiało się pojawić najpierw u jednego z małpoludów (prawdopodobnie tego, który miał ochotę na kiszonego ogórka), i musiał przekazać je drugiemu, aby rozpocząć współpracę. Wszystko to w oparciu o istnienia i ich relacje, które skądś się musiały w świadomości wziąć. I tu dochodzimy do granicy twojego rozumowania i wiary w magiczne "podsadzenie".

Cytat:
z gówna mózgu nie ukręcisz

Ty już ukręcania zaprzestałeś, teraz to gówno próbujesz podsadzać.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Sob 9:12, 19 Maj 2018, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 13, 14, 15 ... 20, 21, 22  Następny
Strona 14 z 22

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin