Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Czy istnieje JA?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16787
Przeczytał: 75 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:08, 03 Lis 2016    Temat postu:

Banjankri napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Chcesz być moim guru? - Będziesz nauczał, gdzie mam patrzeć, co mam robić?...
Mam w swoim prywatnym "arsenale przykazań" walki o rozumienie także opcję rozważenia dowolnej propozycji. Więc rozważałem, czy Banjankri - guru Dyszyńskiego ma sens.
Analiza jednak wykazała, ze gość, który 90% wysiłku poświęca na jałowe ataki, a może z 10% na powiedzenie czegoś konkretnego, raczej nie jest tu dobrym kandydatem. Wtedy odpadłeś z listy moich potencjalnych guru...

Czyli nic o temacie, jedynie prywatne wycieczki... Bo jakbyś tam popatrzył i napisał co widzisz, to pewnie by ci korona z głowy spadła.

Skoro w ogóle o tym pisałem, to prawdopodobnie tym się jakoś zająłem, a więc może (zapewne) i "popatrzyłem". Co nie znaczy, ze się z Tobą akurat tym podzielę, żebyś miał kolejną okazję zignorować treść mojej wypowiedzi i pobawić się jakąś trolerską kąśliwością.
Zadziwiające jest jednak dla mnie, jak Ty nie wyciągasz wniosków z czyichś tekstów. Pod tym względem nawet mnie zaciekawiasz...
Czasem Ci daję przysłowiową "kawę na ławę", a Ty dalej jak ślepiec... Może masz inne zalety, niż spostrzegawczość i wyciąganie wniosków. :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3630
Przeczytał: 36 tematów


PostWysłany: Czw 0:16, 03 Lis 2016    Temat postu:

Cytat:
Co nie znaczy, ze się z Tobą akurat tym podzielę

Troll.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16787
Przeczytał: 75 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 1:21, 03 Lis 2016    Temat postu:

Banjankri napisał:
Cytat:
Co nie znaczy, ze się z Tobą akurat tym podzielę

Troll.

Właśnie dlatego, że taka z Tobą "dyskusja".
Nauczysz się może kiedyś pisać w temacie, a nie tylko strzelać kąśliwymi uwagami, to staniesz się dyskutantem z prawdziwego zdarzenia.
Z resztą, to chyba oczywiste - sam przecież wiesz, jak się zachowujesz. Jeśli spodziewasz się, że w niskończonością będę ciągnął część merytoryczną dyskusji za dwóch, a Ty będziesz sobie używał lekceważącymi wypowiedziami, to zapowiadam, ze właśnie ostatnio zmieniłem schemat dyskusji z Tobą. Będę trochę Twoim odbiciem - też nie zamierzam pisać merytorycznie, a sobie czasem poużywam. :rotfl:
Ale raczej nie na długo. W końcu ja, to nie Ty. Pokażę może, że też potrafię, abyś się choć trochę poczuł jak to jest. Ale ostatecznie, to nie moja działka - ja akurat emocjonalnie z tego nie czerpię jakichś profitów, że ignoruję jakieś ciekawe myśli, bo muszę sobie "ulżyć" agresją.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 1:31, 03 Lis 2016, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3630
Przeczytał: 36 tematów


PostWysłany: Czw 8:33, 03 Lis 2016    Temat postu:

Cytat:
Nauczysz się może kiedyś pisać w temacie, a nie tylko strzelać kąśliwymi uwagami, to staniesz się dyskutantem z prawdziwego zdarzenia.

I z kim będę dyskutował, z tobą? :rotfl:
Cytat:

Jeśli spodziewasz się, że w niskończonością będę ciągnął część merytoryczną dyskusji za dwóch

Ty i merytoryka to oksymoron. To, że piszesz dużo, nie znaczy że na temat. Piszesz płytko i enigmatycznie, rozwlekle i bez konkretów. Poetą byłbyś dobrym, a nie myślicielem.

Cytat:
ja akurat emocjonalnie z tego nie czerpię jakichś profitów, że ignoruję jakieś ciekawe myśli, bo muszę sobie "ulżyć" agresją.

Cały dramat w tym, że robisz to nieświadomie, bo po prostu nie rozumiesz co się do ciebie pisze. Skupiony jesteś nie na temacie tylko swoich własnych emocjach.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Czw 8:35, 03 Lis 2016, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16787
Przeczytał: 75 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 13:09, 03 Lis 2016    Temat postu:

Banjankri napisał:
Cały dramat w tym, że robisz to nieświadomie, bo po prostu nie rozumiesz co się do ciebie pisze. Skupiony jesteś nie na temacie tylko swoich własnych emocjach.

Diagnoza nie trafiona. Ale ta krytyka z Twojej strony przynajmniej miała jakiś cień merytoryczności, pisała o jakimś odbiorze z Twojej strony, więc jest o niebo lepsza od pozostałych.

Ale szkoda czasu na gadanie o samym gadaniu. Pociągnę dalej sprawę JA, ego, świadomości.
Wracając do kwestii JA, opisywałbym temat tak:
Z jakichś powodów (jakich?) wskaźnik moich myśli działa tak, że pobiera kolejną porcję doznań, a potem odnosi je do wspomnień doznań wcześniejszych. Zatem można by powiedzieć, że JA działa z jednej strony jako pamięć - skarbnica tego, co jakoś trwałe odznaczyło się w myślach (nie mylić ze zdarzeniami jako takimi), a z drugiej jako poszukiwacz kolejnego wspomnienia do tej puli. Co ciekawe, zarówno to poszukiwanie, odbiór, jak i składowanie wrażeń podlega modyfikacjom w toku funkcjonowania. Odbierając coś odnosimy to do bazy pojęciowej, jaką mamy, opisujemy tym, co sami wcześniej zgromadziliśmy.
Pytanie o BŁĄD?
Co jest w tym układzie błędem, wadliwością?
Stawiam pytanie, które może mieć pustą dziedzinę w odpowiedzi. Może nic nie jest błędem? Skoro coś przyjmuję do siebie, to może to po prostu miałbym przyjąć i dobre jest, jakie jest... Tu rozstrzygnięcie daje nam samo doświadczenie - ściślej poczucie szczęścia/nieszczęścia. Z niejasnych (przynajmniej jak na razie) powodów w działanie JA wbudowany został mechanizm wartościowania tego, co się z JA dzieje - zadajemy sobie pytanie: czy jesteśmy szczęśliwi, czy to co doznajemy NAM ODPOWIADA?
Teoretycznie moglibyśmy owego pytania nie zadawać. Wtedy rzeczy płynęłyby przez nasz aparat odbiorczy bez oceny. Można nawet w sobie wyćwiczyć taki odbiór i używać go przez jakiś czas, czyli pobawić się w patrzenie na wszystko "oczami nowonarodzonego dziecka". Ale potem wracamy do siebie stawiajacego wciąż to pytanie: kim jest to wszystko w stosunku do mnie? bądź odwrotne pytanie: kim jestem JA w stosunku do tego wszystkiego?...
Osobiście uważam, że jeśliby jakiś projektant konstruował świadomość, to wyżej opisaną funkcję nazwałby "funkcją trwałości". Dzięki owej konieczności zadawania sobie powyższego pytania JA nie rozpływa się w absolutną dowolność, nie losuje sobie dowolnych doznań z potencjalnie możliwych, lecz jakoś "walczy o samą siebie" - o samopoznanie, samoidentyfikację. Obrabiając problem dany powyższym pytaniem niejako "wyłaniamy siebie" z tego zbioru nagromadzonych wspomnień o doznaniach. To byłby więc opis JA, jaki mi przychodzi do głowy, trochę szerszy od poprzedniego. W sensie tego opisu JA raczej nie jest iluzją, bo to wszystko jest codziennym doświadczeniem chyba każdego człowieka.
Ale można też spytać się o tę iluzję - może "gdzieś" ona jednak jest?
O co mogło chodzić części buddystów w tej kwestii?
- Może o to, iż iluzoryczna jest naiwność utożsamień z rolami, jakie zsyła nam życie...
- może o skupienie się na emocjach, które nami miotają od narodzin...
- może o jakieś przekonanie o jakimś "materialnym" nośniku nas, ogniskującym w sobie wszystko co tworzy nasze myśli?...
- może jakąś mieszaninę powyższego, okraszone dodatkiem czegoś jeszcze.

Niewątpliwie walcząc o ego, promując swoją osobę wobec ludzi, odnosimy się myślowo do jakiejś formy "istnienia" - wyłonienia się nas z "magmy wszystkiego". Może niektórzy, próbując nieustannie podkreślać wszystko to, co jakoś kojarzy im się z nimi, promować to, przypominać, próbują niejako utrwalić, wzmocnić to ledwo wyłonione, czyli słabe wyobrażenie siebie. Taka postawa, skupiająca się walce o "JA w świecie", przy pomijaniu głębszego rozumienia JA, grozi jednak powiązaniem siebie, utożsamieniem z czymś przypadkowym, z czymś co ostatecznie nie da się spójnie z całością powiązać z ostateczną strukturą JA. A tu wciąż mamy to pytanie: kim jesteśmy?
- Bez odpowiedzi na to pytanie, nie wiemy co robić, aby to co zrobimy, miało sens.
Więc może olać cały ten "sens"?...
Zgodnie z opisem wyżej, taka postawa oznaczałaby ostatecznie jakieś rozpłynięcie się JA w magmie chaotycznych doznań. Tylko czy opisana wyżej "funkcja trwałości" (można by ją też określić "funkcją spójności") nam na to pozwoli?...


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 14:08, 03 Lis 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3630
Przeczytał: 36 tematów


PostWysłany: Pią 23:41, 04 Lis 2016    Temat postu:

Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:31, 05 Lis 2016    Temat postu:

Banjankri napisał:
Holly cow! Isn't it, miSZCZu? :mrgreen:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16787
Przeczytał: 75 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:25, 05 Lis 2016    Temat postu:

Jeszcze jeden problem w tym temacie: czy w ogóle mam szansę POZYTYWNIE powiedzieć, określić kim jestem?
Na to musiałbym chyba być wyposażonym w model, który opisuje świadomość w sposób kompletny, lokalizując ją na jakiejś teoretycznej "mapie", różnych opcji, typów świadomości. Na opracowanie takiego modelu chyba ludzkość nie ma co liczyć.
Ale może da się zrealizować program słabszy - chociażby ustalić kim NIE jestem?...
Tutaj jakoś się jesteśmy w stanie połapać - wiemy co nam nie odpowiada, co jest przeciw naszym wewnętrznym przekonaniom, wartościom. Pozytywnie też możemy wskazać to i owo, ale chyba będą to wybiórcze rzeczy. Całości siebie nie wskażemy, nie opiszemy nigdy, choćby z tego powodu, ze język nie obsługuje (i zapewne nigdy nie obsłuży) tak złożonej koncepcji jak jakaś ogólna teoria świadomości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3630
Przeczytał: 36 tematów


PostWysłany: Nie 16:21, 06 Lis 2016    Temat postu:

Ogólna teoria świadomości:
- Mózg posiada dwa równoległe mechanizmy reakcji na zmianę. (automatyczny i manualny)
- Zmysły dostarczają bodźce, które przetwarzane są niezależnie przez oba układy.
- Układ manualny jest nadrzędny i może zmodyfikować reakcję automatyczną, jeżeli istnieje taka potrzeba.
- Kontrola odbywa się poprzez świadomość (pamięć podręczną), która zawiera aktywne znaczniki do obiektów reprezentujących źródło doznawanej zmiany.
- Obiekty w pamięci trwałej zawierają znaczniki do obiektów pokrewnych, dzięki czemu istnieje możliwość sekwencyjnego przywoływania do pamięci podręcznej coraz to innych obiektów związanych z obiektem obecnie przetwarzanym - łańcuch myśli. Wskaźniki mają różny stopień pobudzenia, co decyduje o prawdopodobieństwie ich użycia do przywołania wskazywanego obiektu.
- Operowanie na danym obiekcie, przenosi pobudzenie z aktualnego obiektu na wszystkie obiekty z nim powiązane.
- Ten obiekt, który ma największą energię pobudzenia, staje się aktywnym i zasiedla świadomość.
- Każdy obiekt posiada fizyczną reprezentację, w postaci konkretnego napięcia mięśniowego.
- Konfiguracja ta może zostać zmodyfikowana/aktualizowana, co zmienia reakcję.

Reakcja na zmianę może przyjąć różny wygląd:
- Bodziec zmysłowy może być przetworzony jedynie przez system automatyczny. Dzieje się tak wtedy, kiedy bodziec i reakcja na niego, są znana (wyuczona). Np. wrzucenie trzeciego biegu w reakcji na wycie silnika. Akcja taka dzieje się zupełnie w obszarze "przeczucia", a jej świadoma analiza może być jedynie retrospektywna.
- Jeżeli bodziec nie jest znany, zostaje przekierowany do pamięci podręcznej (świadomości) gdzie jest obiektywizowany i wypracowywana jest reakcja fizyczna. Oba są łączone i zapisywane w pamięci trwałej, przez co będą mogły zostać później użyte do reakcji automatycznej. Zależnie od tego, jakie inne obiekty były aktywne w tym czasie, takie wiązania zostają utrwalone.
- Reakcje na bodźce można modyfikować poprzez zmianę odruchowego napięcia mięśniowego (skurcz/rozkurcz).
- Przepływ reakcji automatycznych można również ładować do świadomości, co nadpisuje wiązania między aktywnymi obiektami, obecnym stanem fizycznym.
- Ponieważ "Operowanie na danym obiekcie, przenosi pobudzenie z aktualnego obiektu na wszystkie obiekty z nim powiązane." - układ przywołuje kolejne obiekty automatycznie. Medytacja to nadpisywanie pojawiających się obiektów, konkretnymi reakcjami (zazwyczaj rozluźnieniem, czyli brakiem reakcji).
- Obiekty w pamięci przemierzane są z różną częstotliwością, tworząc historię, w której pojawia się "meta" obiekt, "Ja". Jest to łącznik między obiektami o specyficznych właściwościach w obszarze doznań i mechanizm wzmacniający obiekty w pamięci podręcznej (wola/intencja).

Wystarczy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:02, 06 Lis 2016    Temat postu:

@ Banjankri: Trochę to zgrubne, niezbyt dokładne i w niektórych punktach mylne, co napisałeś odnośnie "ogólnej teorii świadomości"; dlatego pochwały ci za to nie dam, ale z pewnym przybliżeniem może być taka hipoteza i się z nią z grubsza zgadzam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3630
Przeczytał: 36 tematów


PostWysłany: Nie 18:30, 06 Lis 2016    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
@ Banjankri: Trochę to zgrubne, niezbyt dokładne i w niektórych punktach mylne, co napisałeś odnośnie "ogólnej teorii świadomości"; dlatego pochwały ci za to nie dam, ale z pewnym przybliżeniem może być taka hipoteza i się z nią z grubsza zgadzam.

Byłbym bardzo zdziwiony, gdyby się okazało, ze w pełni zrozumiałeś to, co napisałem. Nie żebym chciał ci jakoś ubliżyć, po prostu, to nie jest łatwe do zrozumienia, a jeszcze trudniejsze do przekazania. Pewnie dlatego uważasz, że jest niedokładne i mylne. Nie wiem w jakim sensie jest zgubne, ale ty pewnie też nie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16787
Przeczytał: 75 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:41, 06 Lis 2016    Temat postu:

Banjankri napisał:
Ogólna teoria świadomości:...
- Obiekty w pamięci przemierzane są z różną częstotliwością, tworząc historię, w której pojawia się "meta" obiekt, "Ja". Jest to łącznik między obiektami o specyficznych właściwościach w obszarze doznań i mechanizm wzmacniający obiekty w pamięci podręcznej (wola/intencja).

Ogólnie sensowny ten opis mi się zdaje.
Co prawda to właściwie początek, bo należałoby temat rozwinąć, ale wątków jest tak dużo, że nie wiadomo, od czego zacząć.
Może spróbuję opisać przykład kluczowy i ważny w kontekście cierpienia psychicznego.

Odszedł od nas ktoś dla nas ważny, kochany. Cierpimy z tego powodu.

Popatrzmy na tok myśli:
Odszedł, nie ma go. Zapomnijmy.
Ale tutaj go/jej nie ma - przypomina nam się. Tu obok siedziała, to powiedziała, tak się zachowywała. A wtedy to była ubrana w sweter... A na tej wycieczce razem, to się zdarzyło..
- No właśnie, już go/jej nie ma. Nie warto rozpamiętywać tego kogoś, weźmy się za życie. Weźmy się....
Ale jak żyć bez tego kogoś?... Był(a) tutaj, obok, gdy coś się zdarzało, mówiło się do tej osoby, dzieliło tą myślą. Teraz nie ma się z kim podzielić, a zdarzenia dalej są. Wyrzucić tę pamięć z myśli... Ale jak?... - Takie pytania wciąż się pojawiają w umyśle. Same, nie wiadomo skąd wnikają do sekwencji doznań. Cokolwiek się pomyśli, przypomina się ta osoba i to że jej już nie ma obok nas. Jak żyć?... Ta strata, ten brak...
Próbujemy racjonalizować: - Ale przecież życie się toczyło także bez tej osoby. Więc i teraz może. Trzeba by jakoś odciąć te powiązania, nie pobudzać wspomnień za pomocą innych wspomnieć, nie trącać tego cierpiącego obszaru, nie urażać go.
Dlaczego ten obszar wciąż musi nas dźgać?... Dlaczego tak?

Może obejrzymy film w telewizji?...
- Tyle, ze gdzieś w głębi się wciąż przypomina - osoba odeszła. Wszystko zabrudzone jest cierpieniem rozstania, odejścia. Dlaczego nie potrafię tego przerwać?
Skupmy się na czymś osobnym...
Ale... nie można się skupić. Smutne wspomnienia zawłaszczają energię, uwagę, filtrują myśli, dając pierwszeństwo tym, które dotyczą owej osoby. Nie potrafię ich odsunąć. Nie mam władzy takiego "wykrawania" sobie z myśli obszarów, które odnosiłyby się do rzeczy zewnętrznych, czy jakoś innych, niż to co wywołuje cierpienie.

****
Może to jest zdobycz ewolucyjna?
- Że musimy zajmować się problemem, a nie wszystkim wokoło. Gdyby małpolud nie zajmował się chorym dzieckiem, tylko odsuwał łatwo myśl w stronę rzeczy przyjemnych, to dziecko pozbawione opieki by umarło.
Ale może jest inne wytłumaczenie - MOŻE MYŚLI MUSZĄ BYĆ PEWNĄ JEDNOŚCIĄ, czyli niejako "myślimy o wszystkim na raz", tylko nadając priorytet głównemu wątkowi. Ale pozostałe też są "jakoś" przetwarzane, trcohę w tle, trochę z boku, ale w razie czego się ujawniają. A jeśli doczepi się do nich emocja cierpienia, to kleją się do myśli jak rzadko co.

Gdyby tak zafundować sobie programowa amnezję?...
Ale jak? Zapomnieć o wszystkim co się przeżyło i pamięta? Reset umysłu?...
Tego nie umiemy. Jakaś funkcja w umyśle chroni naszą pamięć przed wykasowaniem samą siłą woli. Coś w nas żąda wciąż poszukiwania integralności, sensu w tym wszystkim; nawet mimo związanego z tym cierpienia. Czym to jest?


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Nie 18:50, 06 Lis 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:05, 06 Lis 2016    Temat postu:

Banjankri napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
@ Banjankri: Trochę to zgrubne, niezbyt dokładne i w niektórych punktach mylne, co napisałeś odnośnie "ogólnej teorii świadomości"; dlatego pochwały ci za to nie dam, ale z pewnym przybliżeniem może być taka hipoteza i się z nią z grubsza zgadzam.

Byłbym bardzo zdziwiony, gdyby się okazało, ze w pełni zrozumiałeś to, co napisałem. Nie żebym chciał ci jakoś ubliżyć, po prostu, to nie jest łatwe do zrozumienia, a jeszcze trudniejsze do przekazania. Pewnie dlatego uważasz, że jest niedokładne i mylne. Nie wiem w jakim sensie jest zgubne, ale ty pewnie też nie.
Michu, jeszcze niejedno cię w ludziach zdziwi, gdy się na nich otworzysz bardziej. A szczególnie w takich "ludziach inaczej", czy też "nieczłowiekach", jak np. ja.:wink:
Zdaję sobie sprawę, że to, o czym tam napisałeś trudno jest ująć w słowa i trafnie przekazać językowo. I pewnie dlatego nieidealnie dokładnie zrozumiałem twój powyższy przekaz; stad też m. in. moja taka jego ocena- jak sam wspomniałeś. Ale nie bądź tak nadmiernie przekonany, że tylko ty masz takie "wspaniałe" postrzeżenia i doświadczenia oraz, że tylko ty chyba rozumiesz więcej, a inni forumowicze, to "podludzie". Mam wrażenie i odczucie, że cię dość dobrze rozumiem, a innych też staram się czytać wnikliwie- jeśli już w ogóle.:) Za to ty jesteś trochę zbyt zamknięty na poglądy innych forumowiczów...
Ponadto znów okazało się raczej, że nie czytasz dokładnie: Nie napisałem "zgubne", lecz "zgrubne" [w sensie, że ujęcie tego zgrubne]- a to wielka różnica znaczeniowa.
;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3630
Przeczytał: 36 tematów


PostWysłany: Nie 19:11, 06 Lis 2016    Temat postu:

@Michał,
Chyba tylko po łebkach czytałeś to, co napisałem, bo tam są odpowiedzi na większość pytań jakie zadałeś.
Piotr napisał:
inni forumowicze, to "podludzie"

Wreszcie piszesz z sensem :)


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Nie 19:13, 06 Lis 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:30, 06 Lis 2016    Temat postu:

@ Michał D.: Nie chce mi się zbytnio powtarzać, więc tylko krótko odnośnie twego powyższego postu w tym wątku. Odnośnie cierpienia- czym jest i jak go "przepracować"- dość dobrze pisał już nieraz Banjankri; szczególnie w kontekście buddyzmu, jak buddyści zwykli sobie z tym radzić. Ja od siebie dodam tylko tyle, że wg mnie osobiście to nie jest szczególnie prawidłowy sposób, droga ku "wyzwoleniu" z cierpienia. Po pierwsze: cierpienie jest integralne względem psychiki ludzkiej, i błędem [nawet sporym] jest wypieranie go. Po drugie: cierpienie nie powinno więc być odrzucane, lecz rozumiane i akceptowane we właściwym zakresie. Zresztą tak, jak każda emocja; wyparta, zbytnio zsupresjonowana, czy zaprzeczona może prowadzić w końcu do zaburzeń psychicznych, zatracenia równowagi psychologicznej... Zawsze słuszne jest natomiast zrozumienie i akceptacja- co nie oznacza przyzwalania na realizację wszelkich popędów, lecz jest raczej "przygarnięciem wewnętrznego dziecka".
Cytat:
Może to jest zdobycz ewolucyjna?
- Że musimy zajmować się problemem, a nie wszystkim wokoło. Gdyby małpolud nie zajmował się chorym dzieckiem, tylko odsuwał łatwo myśl w stronę rzeczy przyjemnych, to dziecko pozbawione opieki by umarło.
To jest sterowanie uwagą, napięciem psychicznym. (O czym nierzadko pisał Banjankri.) Jest to i "zdobycz ewolucyjna" i spore ograniczenie jednocześnie, kosztem lepszego przystosowania...
Cytat:
Ale może jest inne wytłumaczenie - MOŻE MYŚLI MUSZĄ BYĆ PEWNĄ JEDNOŚCIĄ, czyli niejako "myślimy o wszystkim na raz", tylko nadając priorytet głównemu wątkowi. Ale pozostałe też są "jakoś" przetwarzane, trcohę w tle, trochę z boku, ale w razie czego się ujawniają. A jeśli doczepi się do nich emocja cierpienia, to kleją się do myśli jak rzadko co.
Tu masz pewne objaśnienie tego, o czym napisałeś w tym fragmencie [oczywiście jest to jedno z podejść, z interpretacji]:
Cytat:
Jakaś funkcja w umyśle chroni naszą pamięć przed wykasowaniem samą siłą woli. Coś w nas żąda wciąż poszukiwania integralności, sensu w tym wszystkim; nawet mimo związanego z tym cierpienia. Czym to jest?
Może wpierw sam napisz, czym to jest wg ciebie. :)

Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Nie 19:32, 06 Lis 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:39, 06 Lis 2016    Temat postu:

Banjankri napisał:
Piotr napisał:
inni forumowicze, to "podludzie"

Wreszcie piszesz z sensem :)
Nie kompromituj się! Podobno jesteś już dorosły; a, i za wielce dojrzałego się uważasz... Więc jesteś narcystycznym dzieciakiem z kompleksem boga, czy dojrzałym..hm..mędrcem? Zdecyduj się! Bo jak na razie, to- w mniej lub bardziej widoczny sposób- "wychodzi" z ciebie dupek [czasem tylko półdupek nawet]; pomimo całej twej niemałej wiedzy i pewnego rozeznania. Zacznij jednak od siebie- to powiedzenie jest bardzo słuszne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3630
Przeczytał: 36 tematów


PostWysłany: Nie 20:03, 06 Lis 2016    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Nie kompromituj się! Podobno jesteś już dorosły; a, i za wielce dojrzałego się uważasz... Więc jesteś narcystycznym dzieciakiem z kompleksem boga, czy dojrzałym..hm..mędrcem? Zdecyduj się! Bo jak na razie, to- w mniej lub bardziej widoczny sposób- "wychodzi" z ciebie dupek [czasem tylko półdupek nawet]; pomimo całej twej niemałej wiedzy i pewnego rozeznania. Zacznij jednak od siebie- to powiedzenie jest bardzo słuszne.

To forum jest wirtualnym pokojem psychiatrycznym, do którego członkowie zgłaszają się dobrowolnie. Tak jak w psychiatryku, jedni są bogami, inni mędrcami, jeszcze inni postaciami z bajek, czy evangelionami. Tu nie można się kompromitować, tu każdy jest kim chce.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16787
Przeczytał: 75 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:09, 06 Lis 2016    Temat postu:

Banjankri napisał:
@Michał,
Chyba tylko po łebkach czytałeś to, co napisałem, bo tam są odpowiedzi na większość pytań jakie zadałeś.

To jest ta odpowiedź albo bardzo zakamuflowana, albo nie kompletna. Wspomniałem na początku, ze Twój opis uważam za UPROSZCZONY. Nie, żebym go odrzucał, czy nie zgadzał się jakoś totalnie, lecz po prostu nie uwzględnia on bardzo wielu aspektów, o których warto powiedzieć. Dlatego m.in. próbowałem temat dodatkowo "rozrobić" swoim opisem.
Właściwie to ten mój opis - domniemany dialog z cierpieniem miał prowadzić do ruszenia pewnej sprawy, o której w ogóle tu nie mówiono (Ty też nawet jej nie zasygnalizowałeś). Tylko nawet nie wiem jak zacząć, aby ktoś nie próbował tego "uwalić" czy to jakąś trywializacją, czy to odniesieniem do skojarzeń, które wprowadzą więcej zamieszania, niż wyjaśnienia.
Ale z grubsza chodzi mi o ten mechanizm INTEGRALNOŚCI ja. To jest klucz i najciekawsza sprawa. Według mnie na on bardzo głębokie korzenie (wielowarstwowe), połączone na sposób, który nie mieści się w znanych opisach. W religii wspomina się o nim jak o "duchu", ale od biedy można by coś podobnego sformułować i zacząć opisywać na gruncie ateistycznym. Przynajmniej do pewnego etapu to nieźle zadziała. Tylko nie bardzo wiem jak zacząć. Może dalej coś wymyślę. :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:22, 06 Lis 2016    Temat postu:

Banjankri napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Nie kompromituj się! Podobno jesteś już dorosły; a, i za wielce dojrzałego się uważasz... Więc jesteś narcystycznym dzieciakiem z kompleksem boga, czy dojrzałym..hm..mędrcem? Zdecyduj się! Bo jak na razie, to- w mniej lub bardziej widoczny sposób- "wychodzi" z ciebie dupek [czasem tylko półdupek nawet]; pomimo całej twej niemałej wiedzy i pewnego rozeznania. Zacznij jednak od siebie- to powiedzenie jest bardzo słuszne.

To forum jest wirtualnym pokojem psychiatrycznym, do którego członkowie zgłaszają się dobrowolnie. Tak jak w psychiatryku, jedni są bogami, inni mędrcami, jeszcze inni postaciami z bajek, czy evangelionami. Tu nie można się kompromitować, tu każdy jest kim chce.
To nieco prawda, ale tylko nieco. W tym problem, że ty zgrywasz kogoś, przybierasz nawet tutaj personę bardziej, niż chyba ktokolwiek inny z forumowiczów. (Poza może dość prostolinijnie kumającym rafalem3006 i innymi "wyraźnymi" oszołomami, jak Krowa czy Barycki.) Poza tym jest jeszcze problem z tym, że twoja reprezentacja siebie jest niespójna dość; sorry za taką lamerską, powierzchowną "diagnozę", ale masz w pewnym stopniu zaburzoną i niespójną osobowość. Ale ta moja "diagnoza" nie jest pozbawiona podstaw. Trudno cię traktować czasem, jak dojrzałego dyskutanta, pomimo, że czasami naprawdę mądrze piszesz. Tylko może zamiast tyle epatować tą nieco wyuczoną mądrością, wziąłbyś się za siebie, za własne problemy z psychiką i z kontaktami z ludźmi... To nie docinki, tylko porada- mam nadzieję, że dość trafiona i słuszna.
Tam, gdzie piszesz ciekawie staram się odnosić o tego. Ale czasem zdarza ci się pisać takie bzdury, że pomijam to, jak niektórych innych "wypociny"...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16787
Przeczytał: 75 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:04, 07 Lis 2016    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
@ Michał D.: Nie chce mi się zbytnio powtarzać, więc tylko krótko odnośnie twego powyższego postu w tym wątku. Odnośnie cierpienia- czym jest i jak go "przepracować"- dość dobrze pisał już nieraz Banjankri; szczególnie w kontekście buddyzmu, jak buddyści zwykli sobie z tym radzić. Ja od siebie dodam tylko tyle, że wg mnie osobiście to nie jest szczególnie prawidłowy sposób, droga ku "wyzwoleniu" z cierpienia. Po pierwsze: cierpienie jest integralne względem psychiki ludzkiej, i błędem [nawet sporym] jest wypieranie go. Po drugie: cierpienie nie powinno więc być odrzucane, lecz rozumiane i akceptowane we właściwym zakresie. Zresztą tak, jak każda emocja; wyparta, zbytnio zsupresjonowana, czy zaprzeczona może prowadzić w końcu do zaburzeń psychicznych, zatracenia równowagi psychologicznej... Zawsze słuszne jest natomiast zrozumienie i akceptacja- co nie oznacza przyzwalania na realizację wszelkich popędów, lecz jest raczej "przygarnięciem wewnętrznego dziecka".
Cytat:
Może to jest zdobycz ewolucyjna?
- Że musimy zajmować się problemem, a nie wszystkim wokoło. Gdyby małpolud nie zajmował się chorym dzieckiem, tylko odsuwał łatwo myśl w stronę rzeczy przyjemnych, to dziecko pozbawione opieki by umarło.
To jest sterowanie uwagą, napięciem psychicznym. (O czym nierzadko pisał Banjankri.) Jest to i "zdobycz ewolucyjna" i spore ograniczenie jednocześnie, kosztem lepszego przystosowania...
Cytat:
Ale może jest inne wytłumaczenie - MOŻE MYŚLI MUSZĄ BYĆ PEWNĄ JEDNOŚCIĄ, czyli niejako "myślimy o wszystkim na raz", tylko nadając priorytet głównemu wątkowi. Ale pozostałe też są "jakoś" przetwarzane, trcohę w tle, trochę z boku, ale w razie czego się ujawniają. A jeśli doczepi się do nich emocja cierpienia, to kleją się do myśli jak rzadko co.
Tu masz pewne objaśnienie tego, o czym napisałeś w tym fragmencie [oczywiście jest to jedno z podejść, z interpretacji]:

Nie wyjaśniłem być może dokładniej intencji, z która pisałem powyższe. W tym wszystkim, póki co, nie zamierzam "uporywać się" z cierpieniem. Moje podejście tym m.in. różni się od buddyjskiego, że jestem chrześcijaninem, a w związku z tym nie tylko zastanawiam się jak cierpienie odjąć, ale PO CO MI JE BÓG ZESŁAŁ. To jest dość podstawowa różnica, bo na razie cierpieniu myślę w kontekście: dlaczego, jak, po co?
Ale jest i drugi powód, dla którego wcale jeszcze tutaj z cierpieniem nie "walczę". Uważam, że być może sprawa jest bardzo skomplikowana, więc na początek lepiej sobie odsunąć z umysłu nadmiar celowości w rozpatrywaniu problemu (konkretniej wstrzymać jakoś cel: jak usunąć?). Taka zbyt silna celowość niszczy pełnię percepcji, powoduje, że mimowolnie chcemy każdą pojawiającą się wiedzę rozpatrywać w kontekście celu, zamiast szukania głębszych powiązań. A mi o te powiązania bardziej chodzi.
Tu jest taki element, że właściwie z największym wrogiem (tutaj: jak cierpienie) warto się jest trochę chociaż "myślowo zaprzyjaźnić" - poznać go od jego strony, wejść w jego "psychikę".
Uważam, że Bóg daje człowiekowi cierpienie JAKO PEWIEN DAR. Widzę wiele (!) aspektów tego daru, a także to, że jest on w jakiś sposób niezastąpiony. Wierzę też, że Bóg, gdy już cierpienie spełni swą rolę, odsunie ode mnie jego cierń, pozwoli rozwinąć się szczęściu.
Dlatego piszę tu cierpieniu - choć w pamiętając o jego gnębiącym charakterze - to jednak w kontekście: czego jeszcze powinienem się dowiedzieć, co cierpienie powinno we mnie poruszyć.
Dlatego też m.in. buddyjskie recepty nie do końca spełniają moje oczekiwania. Tzn. rozważę je, oczywiście. Ale też i z pewnym dystansem, z poczuciem, że w tym myśleniu o cierpieniu JA RZĄDZĘ.
Tak więc piszemy w dużym stopniu podobnie, ale chcę zaznaczyć, że od początku ta zgodność była, choć nie ujawniła się ona być może zbyt wyraziście.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 2:26, 07 Lis 2016    Temat postu:

@ Michał D.: Zwracałem ci już [nie tylko ja, zdaje się] uwagę, że mieszasz, błądzisz, powtarzasz się- zbyt często; spróbuj się ogarnąć choć trochę pod tym względem...
Teraz, co do treści twego powyższego postu: Przecież, nawet w zacytowanym przez ciebie fragmencie napisałem, że takie typowe buddyjskie podejście nie jest wg mnie słuszne; przynajmniej niezupełnie.
Kolejna sprawa, o której i ja tu już trochę pisałem, a szczególnie dużo o tym pisał wujzboj, to, że cierpienia nie zsyła Bóg; cierpienie tworzymy sobie sami poprzez niedostateczną wiedzę, nikłe rozpoznanie, również przez ignorancję. Bóg [taki czy owy, chociaż nie każdy], czy też na swój sposób budda wskazują sposoby na rozwiązanie wewnętrznych konfliktów, które stresują nadmiernie- nie są to jednak sposoby na jakieś "prymitywne" odrzucenie czy wyparcie cierpienia, tylko na jego zrozumienie.
Chociaż nie jestem przekonany, czy ty rozumiesz, o co w tym chodzi, o czym napisałem ja teraz, a w innych wpisach Banjankri czasem oraz wujzboj...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16787
Przeczytał: 75 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 2:43, 07 Lis 2016    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
@ Michał D.: Zwracałem ci już [nie tylko ja, zdaje się] uwagę, że mieszasz, błądzisz, powtarzasz się- zbyt często; spróbuj się ogarnąć choć trochę pod tym względem...

Bez konkretów, nie wiem o co chodzi w tym sformułowaniu. Może to ja błądzę, a może Ty w swojej diagnozie. Tak czy siak - nie mam się do czego odnieść, bo nie wskazałeś co konkretnie uważasz za wadliwy aspekt mojej wypowiedzi. Tylko po jego wskazaniu mógłbym się wytłumaczyć o co mi chodziło, może skorygować, czy przyznać rację, że coś napisałem niewłaściwie.

Piotr Rokubungi napisał:
Teraz, co do treści twego powyższego postu: Przecież, nawet w zacytowanym przez ciebie fragmencie napisałem, że takie typowe buddyjskie podejście nie jest wg mnie słuszne; przynajmniej niezupełnie.

Toteż ja nie przeczę, lecz dalej zwracam uwagę na podobieństwa naszego spojrzenia na tę sprawę.

Piotr Rokubungi napisał:
Kolejna sprawa, o której i ja tu już trochę pisałem, a szczególnie dużo o tym pisał wujzboj, to, że cierpienia nie zsyła Bóg; cierpienie tworzymy sobie sami poprzez niedostateczną wiedzę, nikłe rozpoznanie, również przez ignorancję. Bóg [taki czy owy, chociaż nie każdy], czy też na swój sposób budda wskazują sposoby na rozwiązanie wewnętrznych konfliktów, które stresują nadmiernie- nie są to jednak sposoby na jakieś "prymitywne" odrzucenie czy wyparcie cierpienia, tylko na jego zrozumienie.
Chociaż nie jestem przekonany, czy ty rozumiesz, o co w tym chodzi, o czym napisałem ja teraz, a w innych wpisach Banjankri czasem oraz wujzboj...

Mam tu inną koncepcję. Jednak uważam, że pewne (nie wszystkie i nie w całości przyczyny) cierpienia zsyła (a przynajmniej "dopuszcza" mogąc im zapobiec) Bóg. Jako chrześcijanin uznaję autorytet Biblii, gdzie stosowne cytaty w tej kwestii dadzą się wskazać. Poza tym widzę w tym sens.
Oczywiście mogę nie mieć ostatecznie racji w tym sensie, że coś ważniejszego niż owo zsyłanie cierpienia gra tu bardziej istotną rolę. Ale sam fakt istnienia cierpienia chyba jest bezsporny, pewna mobilizująca, ucząca czy uszlachetniająca rola cierpienia, też wydaje mi się oczywista.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 2:45, 07 Lis 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 3:05, 07 Lis 2016    Temat postu:

@ Michałek marudny: ;-P
Cytat:
Bez konkretów, nie wiem o co chodzi w tym sformułowaniu. Może to ja błądzę, a może Ty w swojej diagnozie. Tak czy siak - nie mam się do czego odnieść, bo nie wskazałeś co konkretnie uważasz za wadliwy aspekt mojej wypowiedzi. Tylko po jego wskazaniu mógłbym się wytłumaczyć o co mi chodziło, może skorygować, czy przyznać rację, że coś napisałem niewłaściwie.
Wadliwy [nieco] to jesteś ty, a niewłaściwe twoje marudzenie często o tym samym lub podobnym, ciągle bez wniosków konkretnych i rozstrzygnięć.:fuj: ;-P
Cytat:
Jednak uważam, że pewne (nie wszystkie i nie w całości przyczyny) cierpienia zsyła (a przynajmniej "dopuszcza" mogąc im zapobiec) Bóg.
Dopuszcza tak, ale nie zsyła- to wielka różnica.
Cytat:
Jako chrześcijanin uznaję autorytet Biblii, gdzie stosowne cytaty w tej kwestii dadzą się wskazać.
Ja jestem "słabym" chrześcijaninem i pobieżnie tylko znam Biblię. Ale z niektórych waszych tekstów na forum- w tym z niektórych twoich- odnoszę wrażenie, że więcej i bardziej prawidłowo rozumiem Biblię, niż niektórzy z was. Rozumiem i wiem choćby to, że wiele zawartych w niej tekstów nie należy traktować dosłownie, tylko czasem nawet w sporej przenośni, jako z dużą parabolą napisane...
Cytat:
Ale sam fakt istnienia cierpienia chyba jest bezsporny, pewna mobilizująca, ucząca czy uszlachetniająca rola cierpienia, też wydaje mi się oczywista.
To akurat tak jest; zgadzam się.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 22 Wrz 2016
Posty: 1906
Przeczytał: 67 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 3:11, 07 Lis 2016    Temat postu:

Do mycia Piotruś i do spania, jutro do szkoły trzeba wstać
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16787
Przeczytał: 75 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 15:12, 07 Lis 2016    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
@ Michałek marudny: ;-P
Cytat:
Bez konkretów, nie wiem o co chodzi w tym sformułowaniu. Może to ja błądzę, a może Ty w swojej diagnozie. Tak czy siak - nie mam się do czego odnieść, bo nie wskazałeś co konkretnie uważasz za wadliwy aspekt mojej wypowiedzi. Tylko po jego wskazaniu mógłbym się wytłumaczyć o co mi chodziło, może skorygować, czy przyznać rację, że coś napisałem niewłaściwie.
Wadliwy [nieco] to jesteś ty, a niewłaściwe twoje marudzenie często o tym samym lub podobnym, ciągle bez wniosków konkretnych i rozstrzygnięć.

Sorry, ale jak nie zauważyłeś jeszcze gdzie trafiłeś, to może przypomnę "sfinia": światopoglądowe FILOZOFICZNE ...
Filozofia nie jest dziedziną myśli konkretną, nakierowaną na rozstrzygnięcia. A tu jest nawet osobny dział "Filozofia" w samej sfinii, czyli "jeszcze bardziej filozofowanie" na filozoficznym forum. Jeśli ktoś więc tu marudzi, to raczej Ty, bo ja tu jestem zgodny z koncepcją działu.
Nie piszę "konkretnie", bo rozważam zagadnienia ogólne. Akurat tutaj takie właśnie rozważam. Może się to komuś podobać bardziej, albo mniej, ale jeśli w ogóle gdzieś takie mocno ogólne (dla niektórych nawet "ogólnikowe") rozważania miały pojawić, to właśnie na forum filozoficznym, a do tego w dziale filozofia.
Jeśli komuś to nie odpowiada, to może nie czytać, zmienić dział, w ostateczności nawet forum na jakieś bardziej konkretne (polecam działy kulinarne - tam są przepisy, jawne odczucia smakowe, nie ma wiele "zbędnego" filozofowania).

Jeśli zaś znowu krytykujesz za brak konkretu, to sobie obejrzyj jeszcze raz swoje własne opisy na temat np. tej koncepcji woli, która lansujesz. Obejrzyj je jeszcze raz, szukając tam "konkretów", z nastawieniem, którym kierowałeś się krytykując ten mój post (czy podobne). Chciałbym w ogóle w tej Twojej koncepcji - teorii woli zobaczyć bodaj jeden konkret...


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 16:08, 07 Lis 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 3 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin