Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Zło dobrem zwyciężaj - oczyma etyki świeckiej i religijnej
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 12, 13, 14
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 5487
Przeczytał: 40 tematów

Skąd: Ze wsi
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 19:52, 27 Lis 2023    Temat postu:

blackSwan napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
blackSwan napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
blackSwan napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
blackSwan napisał:

1) Nie jestem policjantem, ale wydaje mi się, że różnymi przestępstwami zajmują się rożne działy.

Działy istnieją ze względu na rodzaj przestępstw i każdy z nich zajmuje się sprawami o zróżnicowanym stopniu szkodliwości.

Napisałaś to samo, tylko swoimi słowami.

No nie. Ty zasugerowałeś, że działy istnieją ze względu na stopień szkodliwości przestępstw, wobec czego nadmiar zgłoszeń w kwestiach małej wagi miałby nie wpłynąć na przebieg spraw większej wagi.

A Ty napisałaś coś innego?

No tak: Działy istnieją ze względu na rodzaj przestępstw i każdy z nich zajmuje się sprawami o zróżnicowanym stopniu szkodliwości.

Sorry, nadal nie łapię różnicy. Chyba, że chcesz zasugerować, że w mojej propozycji działy istnieją a priori bez związku z sytuacją przestępstw w społeczeństwie, ale czegoś takiego nie miałem na myśli.

A już nieważne, zmęczyło mnie to :D
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

A coś byś Ty zrobiła z Breivikiem?

Nabiła na pal.

To ostro.
Tylko w takiej sytuacji nie miałby raczej szansy rozkminić tego co zrobił, co więcej poczułby się usprawiedliwiony przez ponoszoną śmierć męczeńską.

Nie trzeba go od razu uśmiercać, może to być kara śmierci odroczona w czasie. A gdyby umarł zadowolony z siebie, że został męczennikiem w słusznej sprawie, to już trudno. W piekle nie będzie mu do śmiechu.
Cytat:

Ciekaw też jestem jak to się ma do moralności chrześcijańskiej, którą miałaś promować w tym wątku.

Tradycyjnie Kościół nie był przeciwny karze śmierci, dopiero nurt modernistyczny zaczął ją znosić, a definitywnie ją potępił Franciszek. Jednak katolicy są w tej kwestii podzieleni.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:

Twój stosunek do chrześcijańskiego Boga pięknie został odzwierciedlony w Twojej metaforze z pudełkami. Zamiast się zapoznać z tym kim jest chrześcijański Bóg, wolisz żyć swoimi wyobrażeniami na ten temat.

Ja od dziecka byłem katolikiem, nie musiałem więc szukać tego pudełka, a po dłuższym namyśle zostawiłem je jako treściowo puste.

Uważasz, że zawsze warto ufać swojej ocenie z dzieciństwa?

W momencie gdy porzuciłem wiarę tak na sto procent, już byłem dorosłą osobą.

Co nie znaczy, że na tyle dojrzałą, żeby jej zdanie uważać za nieodwołalne.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

Zauważ, że gdy robi to po raz pierwszy, to nie było w nim żadnego przymusu by tak postępować.

A to odnośnie czego?

Nawiązałem do wątku o tym, dlaczego pierwsi ludzie mogli zejść na złą drogę.

Skoro nie było przymusu, to czemu to zrobił?

Bo wiele rzeczy człowiek robi w życiu bez przymusu, a pod wpływem innych bodźców czasem bardzo delikatnych.

Jakich np?

Np. gdy je deser po obiedzie, jak już nie jest specjalnie głodny.

A w tej konkretnej sytuacji czym był ten delikatny bodziec?
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:

To czemu nieskażeni ludzie tak wybierają?

Już pisałem, m.in. ze strachu, także z niechęci przyznania się do błędu.

A ci, którzy wybierają inaczej, nie czują strachu i niechęci?

Pokonują strach i niechęć w sobie.

Czyli nie można powiedzieć, że to strach jest przyczyną u tych, co kierują się strachem.

Strach w stu procentach jest przyczyną tylko wtedy, gdy osoba w ogóle nie kontroluje się, działa na automacie. Jeżeli jest możliwość autorefleksji, to strach nie jest przyczyną, tylko bodźcem.

No właśnie, więc wracając do mojego pytania "To czemu nieskażeni ludzie tak wybierają? nie możesz na nie odpowiedzieć "Ze strachu" lub "Z niechęci" Bo tym nie trzeba ulegać
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blackSwan




Dołączył: 25 Maj 2014
Posty: 2210
Przeczytał: 1 temat


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:03, 30 Lis 2023    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

A coś byś Ty zrobiła z Breivikiem?

Nabiła na pal.

To ostro.
Tylko w takiej sytuacji nie miałby raczej szansy rozkminić tego co zrobił, co więcej poczułby się usprawiedliwiony przez ponoszoną śmierć męczeńską.

Nie trzeba go od razu uśmiercać, może to być kara śmierci odroczona w czasie. A gdyby umarł zadowolony z siebie, że został męczennikiem w słusznej sprawie, to już trudno. W piekle nie będzie mu do śmiechu.

Chyba że nie ma żadnego piekła.


towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

Ciekaw też jestem jak to się ma do moralności chrześcijańskiej, którą miałaś promować w tym wątku.

Tradycyjnie Kościół nie był przeciwny karze śmierci, dopiero nurt modernistyczny zaczął ją znosić, a definitywnie ją potępił Franciszek. Jednak katolicy są w tej kwestii podzieleni.

A co ma do tego zdanie Kościoła i katolików, jak było wyryte w kamieniu: Nie zabijaj.

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

W momencie gdy porzuciłem wiarę tak na sto procent, już byłem dorosłą osobą.

Co nie znaczy, że na tyle dojrzałą, żeby jej zdanie uważać za nieodwołalne.

Wszystko co od tamtego czasu odkryłem, wskazywało, że wiara to droga ku irracjonalnej stagnacji.

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

Bo wiele rzeczy człowiek robi w życiu bez przymusu, a pod wpływem innych bodźców czasem bardzo delikatnych.

Jakich np?

Np. gdy je deser po obiedzie, jak już nie jest specjalnie głodny.

A w tej konkretnej sytuacji czym był ten delikatny bodziec?

Jest taki mechanizm jak naprzemienność myśli. Czyli człowiekowi przychodzi myśl pozytywna, ale za chwilę jej zaprzeczenie, później znów pozytywna i następnie zaprzeczenie i tak do momentu, aż człowiek podejmie decyzję. Jest to mechanizm pozwalający rozważyć wszystkie za i przeciw.

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:

To czemu nieskażeni ludzie tak wybierają?

Już pisałem, m.in. ze strachu, także z niechęci przyznania się do błędu.

A ci, którzy wybierają inaczej, nie czują strachu i niechęci?

Pokonują strach i niechęć w sobie.

Czyli nie można powiedzieć, że to strach jest przyczyną u tych, co kierują się strachem.

Strach w stu procentach jest przyczyną tylko wtedy, gdy osoba w ogóle nie kontroluje się, działa na automacie. Jeżeli jest możliwość autorefleksji, to strach nie jest przyczyną, tylko bodźcem.

No właśnie, więc wracając do mojego pytania "To czemu nieskażeni ludzie tak wybierają? nie możesz na nie odpowiedzieć "Ze strachu" lub "Z niechęci" Bo tym nie trzeba ulegać

To że nie trzeba ulegać, nie znaczy, że człowiek podejmie wysiłek ku temu by pokonać strach czy niechęć. Wielu ulega, ale niektórzy opierają się.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 5487
Przeczytał: 40 tematów

Skąd: Ze wsi
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 21:19, 01 Gru 2023    Temat postu:

blackSwan napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

A coś byś Ty zrobiła z Breivikiem?

Nabiła na pal.

To ostro.
Tylko w takiej sytuacji nie miałby raczej szansy rozkminić tego co zrobił, co więcej poczułby się usprawiedliwiony przez ponoszoną śmierć męczeńską.

Nie trzeba go od razu uśmiercać, może to być kara śmierci odroczona w czasie. A gdyby umarł zadowolony z siebie, że został męczennikiem w słusznej sprawie, to już trudno. W piekle nie będzie mu do śmiechu.

Chyba że nie ma żadnego piekła.

Wtedy przynajmniej tutaj na ziemi dokona się jakaś niedoskonała, ale jednak sprawiedliwość.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

Ciekaw też jestem jak to się ma do moralności chrześcijańskiej, którą miałaś promować w tym wątku.

Tradycyjnie Kościół nie był przeciwny karze śmierci, dopiero nurt modernistyczny zaczął ją znosić, a definitywnie ją potępił Franciszek. Jednak katolicy są w tej kwestii podzieleni.

A co ma do tego zdanie Kościoła i katolików, jak było wyryte w kamieniu: Nie zabijaj.

To, że to właśnie Kościół i katolicy mają klucz do prawidłowej interpretacji. "Nie zabijaj" oznacza "Nie morduj", czyli zabicie w ramach koniecznej obrony własnej nie łamie tego przykazania, a przez długi czas właśnie w ten sposób traktowano karę śmierci. Są też inne argumenty jak np. u św. Tomasza, który był zdania, że morderca swoim czynem sam się pozbawia godności ludzkiej, w związku z tym można go zabić, nie łamiąc przykazania.

Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

W momencie gdy porzuciłem wiarę tak na sto procent, już byłem dorosłą osobą.

Co nie znaczy, że na tyle dojrzałą, żeby jej zdanie uważać za nieodwołalne.

Wszystko co od tamtego czasu odkryłem, wskazywało, że wiara to droga ku irracjonalnej stagnacji.

Nie rozumiem, przecież od tamtego czasu już nie wierzysz, więc jakże miałbyś odkryć, że to droga do irracjonalnej stagnacji?
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:

To czemu nieskażeni ludzie tak wybierają?

Już pisałem, m.in. ze strachu, także z niechęci przyznania się do błędu.

A ci, którzy wybierają inaczej, nie czują strachu i niechęci?

Pokonują strach i niechęć w sobie.

Czyli nie można powiedzieć, że to strach jest przyczyną u tych, co kierują się strachem.

Strach w stu procentach jest przyczyną tylko wtedy, gdy osoba w ogóle nie kontroluje się, działa na automacie. Jeżeli jest możliwość autorefleksji, to strach nie jest przyczyną, tylko bodźcem.

No właśnie, więc wracając do mojego pytania "To czemu nieskażeni ludzie tak wybierają? nie możesz na nie odpowiedzieć "Ze strachu" lub "Z niechęci" Bo tym nie trzeba ulegać

To że nie trzeba ulegać, nie znaczy, że człowiek podejmie wysiłek ku temu by pokonać strach czy niechęć. Wielu ulega, ale niektórzy opierają się.

I na tym właśnie polega po chrześcijańsku skażenie ludzkiej natury oraz adekwatna walka z grzechem bądź popadnięcie w jego niewolę. Cieszę się, że doszliśmy do uzgodnienia, że ludzka natura jest grzeszna.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blackSwan




Dołączył: 25 Maj 2014
Posty: 2210
Przeczytał: 1 temat


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:17, 06 Gru 2023    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
blackSwan napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

A coś byś Ty zrobiła z Breivikiem?

Nabiła na pal.

To ostro.
Tylko w takiej sytuacji nie miałby raczej szansy rozkminić tego co zrobił, co więcej poczułby się usprawiedliwiony przez ponoszoną śmierć męczeńską.

Nie trzeba go od razu uśmiercać, może to być kara śmierci odroczona w czasie. A gdyby umarł zadowolony z siebie, że został męczennikiem w słusznej sprawie, to już trudno. W piekle nie będzie mu do śmiechu.

Chyba że nie ma żadnego piekła.

Wtedy przynajmniej tutaj na ziemi dokona się jakaś niedoskonała, ale jednak sprawiedliwość.

I czym jesteś lepsza od Szatana, który zamierza męczyć ludzi w piekle, gdy Ty proponujesz to tu na ziemi?

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

Ciekaw też jestem jak to się ma do moralności chrześcijańskiej, którą miałaś promować w tym wątku.

Tradycyjnie Kościół nie był przeciwny karze śmierci, dopiero nurt modernistyczny zaczął ją znosić, a definitywnie ją potępił Franciszek. Jednak katolicy są w tej kwestii podzieleni.

A co ma do tego zdanie Kościoła i katolików, jak było wyryte w kamieniu: Nie zabijaj.

To, że to właśnie Kościół i katolicy mają klucz do prawidłowej interpretacji. "Nie zabijaj" oznacza "Nie morduj", czyli zabicie w ramach koniecznej obrony własnej nie łamie tego przykazania, a przez długi czas właśnie w ten sposób traktowano karę śmierci. Są też inne argumenty jak np. u św. Tomasza, który był zdania, że morderca swoim czynem sam się pozbawia godności ludzkiej, w związku z tym można go zabić, nie łamiąc przykazania.

To zaledwie dwa słowa (w niektórych językach tylko jedno), więc nie ma szerokiego pola do nadinterpretacji.
Zabijanie bezbronnego więźnia jest morderstwem, gdyż nie można wtedy mówić o samoobronie.
Zdanie Tomasz w różnych sprawach to można o kant d. rozbić.

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

W momencie gdy porzuciłem wiarę tak na sto procent, już byłem dorosłą osobą.

Co nie znaczy, że na tyle dojrzałą, żeby jej zdanie uważać za nieodwołalne.

Wszystko co od tamtego czasu odkryłem, wskazywało, że wiara to droga ku irracjonalnej stagnacji.

Nie rozumiem, przecież od tamtego czasu już nie wierzysz, więc jakże miałbyś odkryć, że to droga do irracjonalnej stagnacji?

Ponieważ ciągle żyję w społeczeństwie ludzi wierzących i ich obserwuję. A także interesuje mnie temat szkodliwości wiary, dlatego zapoznaję się z różnymi materiałami o tym.

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:

To czemu nieskażeni ludzie tak wybierają?

Już pisałem, m.in. ze strachu, także z niechęci przyznania się do błędu.

A ci, którzy wybierają inaczej, nie czują strachu i niechęci?

Pokonują strach i niechęć w sobie.

Czyli nie można powiedzieć, że to strach jest przyczyną u tych, co kierują się strachem.

Strach w stu procentach jest przyczyną tylko wtedy, gdy osoba w ogóle nie kontroluje się, działa na automacie. Jeżeli jest możliwość autorefleksji, to strach nie jest przyczyną, tylko bodźcem.

No właśnie, więc wracając do mojego pytania "To czemu nieskażeni ludzie tak wybierają? nie możesz na nie odpowiedzieć "Ze strachu" lub "Z niechęci" Bo tym nie trzeba ulegać

To że nie trzeba ulegać, nie znaczy, że człowiek podejmie wysiłek ku temu by pokonać strach czy niechęć. Wielu ulega, ale niektórzy opierają się.

I na tym właśnie polega po chrześcijańsku skażenie ludzkiej natury oraz adekwatna walka z grzechem bądź popadnięcie w jego niewolę. Cieszę się, że doszliśmy do uzgodnienia, że ludzka natura jest grzeszna.

Niewiedzę, słabość i bojaźliwość trudno nazywać skażeniem. Zło to dopiero wtedy, gdy człowiek umyślnie pragnie, coś złego sobie lub komuś wyrządzić.
A pojęcie grzechu, jest czysto teologicznym pojęciem, oznaczającym odejście od nakazu Boga, w ogóle nie ma zastosowania w etyce bez Boga.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 5487
Przeczytał: 40 tematów

Skąd: Ze wsi
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 11:29, 08 Gru 2023    Temat postu:

blackSwan napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
blackSwan napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

A coś byś Ty zrobiła z Breivikiem?

Nabiła na pal.

To ostro.
Tylko w takiej sytuacji nie miałby raczej szansy rozkminić tego co zrobił, co więcej poczułby się usprawiedliwiony przez ponoszoną śmierć męczeńską.

Nie trzeba go od razu uśmiercać, może to być kara śmierci odroczona w czasie. A gdyby umarł zadowolony z siebie, że został męczennikiem w słusznej sprawie, to już trudno. W piekle nie będzie mu do śmiechu.

Chyba że nie ma żadnego piekła.

Wtedy przynajmniej tutaj na ziemi dokona się jakaś niedoskonała, ale jednak sprawiedliwość.

I czym jesteś lepsza od Szatana, który zamierza męczyć ludzi w piekle, gdy Ty proponujesz to tu na ziemi?

Cierpienie w piekle nie ma ani końca, ani sensu, nic z niego nie wynika. Cierpienie na ziemi zawsze daje nadzieje na to, ze człowiek się nawróci i zmądrzeje. Nawet jeśli nie ma żadnego nieba, to warto umrzeć jako człowiek a nie zdehumanizowana kanalia. Człowieczeństwo jest wartością sama w sobie.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

Ciekaw też jestem jak to się ma do moralności chrześcijańskiej, którą miałaś promować w tym wątku.

Tradycyjnie Kościół nie był przeciwny karze śmierci, dopiero nurt modernistyczny zaczął ją znosić, a definitywnie ją potępił Franciszek. Jednak katolicy są w tej kwestii podzieleni.

A co ma do tego zdanie Kościoła i katolików, jak było wyryte w kamieniu: Nie zabijaj.

To, że to właśnie Kościół i katolicy mają klucz do prawidłowej interpretacji. "Nie zabijaj" oznacza "Nie morduj", czyli zabicie w ramach koniecznej obrony własnej nie łamie tego przykazania, a przez długi czas właśnie w ten sposób traktowano karę śmierci. Są też inne argumenty jak np. u św. Tomasza, który był zdania, że morderca swoim czynem sam się pozbawia godności ludzkiej, w związku z tym można go zabić, nie łamiąc przykazania.

To zaledwie dwa słowa (w niektórych językach tylko jedno), więc nie ma szerokiego pola do nadinterpretacji.
Zabijanie bezbronnego więźnia jest morderstwem, gdyż nie można wtedy mówić o samoobronie.

Społeczeństwo się w ten sposób broni przed niebezpiecznym elementem nie tylko w tym sensie, że eliminując ten element uniemożliwia, żeby ten dalej sam czynił zło, ale również kara śmierci ma mieć efekt odstraszający, tak żeby inne potencalnie niebezpieczne elementy swój potenciał zdusiły w zarodku.
Cytat:
Zdanie Tomasz w różnych sprawach to można o kant d. rozbić.

Akurat jego podejście jest zdroworozsądkowe. Jakbyś popatrzył na naturalne reakcje ludzi na zbrodniarzy to zauważysz, że są oni postrzegani jak bestie pozbawione człowieczeństwa. I rzeczywiście z punktu widzenia aktualności (teraz) są takimi bestiami, jednak powodem, dla którego odeszło się od logiki Tomasza jest fakt, że człowiek człowiekiem pozostaje do końca zycia ze względu na swój potencjał człowieczeństwa. Jednak nadal to nie przekreśla kary śmierci jako czynnika resocjalizycyjnego dla jednostki i ochronnego dla społeczeństwa.
Cytat:


towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

W momencie gdy porzuciłem wiarę tak na sto procent, już byłem dorosłą osobą.

Co nie znaczy, że na tyle dojrzałą, żeby jej zdanie uważać za nieodwołalne.

Wszystko co od tamtego czasu odkryłem, wskazywało, że wiara to droga ku irracjonalnej stagnacji.

Nie rozumiem, przecież od tamtego czasu już nie wierzysz, więc jakże miałbyś odkryć, że to droga do irracjonalnej stagnacji?

Ponieważ ciągle żyję w społeczeństwie ludzi wierzących i ich obserwuję. A także interesuje mnie temat szkodliwości wiary, dlatego zapoznaję się z różnymi materiałami o tym.

Obserwujesz ich z zewnątrz, z perspektywy osoby niewierzącej, z ich perspektywy to wygląda inaczej.
Cytat:
A także interesuje mnie temat szkodliwości wiary, dlatego zapoznaję się z różnymi materiałami o tym

Do może dla uzyskania większej bezstronności zainteresuj się dla odmiany dobrymi skutkami wiary.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:

To czemu nieskażeni ludzie tak wybierają?

Już pisałem, m.in. ze strachu, także z niechęci przyznania się do błędu.

A ci, którzy wybierają inaczej, nie czują strachu i niechęci?

Pokonują strach i niechęć w sobie.

Czyli nie można powiedzieć, że to strach jest przyczyną u tych, co kierują się strachem.

Strach w stu procentach jest przyczyną tylko wtedy, gdy osoba w ogóle nie kontroluje się, działa na automacie. Jeżeli jest możliwość autorefleksji, to strach nie jest przyczyną, tylko bodźcem.

No właśnie, więc wracając do mojego pytania "To czemu nieskażeni ludzie tak wybierają? nie możesz na nie odpowiedzieć "Ze strachu" lub "Z niechęci" Bo tym nie trzeba ulegać

To że nie trzeba ulegać, nie znaczy, że człowiek podejmie wysiłek ku temu by pokonać strach czy niechęć. Wielu ulega, ale niektórzy opierają się.

I na tym właśnie polega po chrześcijańsku skażenie ludzkiej natury oraz adekwatna walka z grzechem bądź popadnięcie w jego niewolę. Cieszę się, że doszliśmy do uzgodnienia, że ludzka natura jest grzeszna.

Niewiedzę, słabość i bojaźliwość trudno nazywać skażeniem. Zło to dopiero wtedy, gdy człowiek umyślnie pragnie, coś złego sobie lub komuś wyrządzić.
A pojęcie grzechu, jest czysto teologicznym pojęciem, oznaczającym odejście od nakazu Boga, w ogóle nie ma zastosowania w etyce bez Boga.

Jeżeli wiesz, że coś Ci nie służy, np. uleganie strachowi, a to robisz, to robisz to świadomie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 21043
Przeczytał: 119 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 12:14, 08 Gru 2023    Temat postu:

T.Pelikan
Cytat:
Z jednej strony mamy chrześcijaństwo zachęcające do tego, by zło dobrem zwyciężać, gdzie przez dobro rozumie się brak reakcji obronnej, a z drugiej podejście świeckie, które nakazuje przynajmniej w pewnych przypadkach na zło reagować złem, gdzie przez zło rozumie się reakcję obronną.


Reakcja obronna nie jest uważana przez etykę świecką za zło.
Trzeba się bronić.
Nie odczytuję także postulatów Jezusa w ten sposób: Idźmy jak owce na rzeż.


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Pią 12:20, 08 Gru 2023, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blackSwan




Dołączył: 25 Maj 2014
Posty: 2210
Przeczytał: 1 temat


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:08, 19 Gru 2023    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
blackSwan napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
blackSwan napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

A coś byś Ty zrobiła z Breivikiem?

Nabiła na pal.

To ostro.
Tylko w takiej sytuacji nie miałby raczej szansy rozkminić tego co zrobił, co więcej poczułby się usprawiedliwiony przez ponoszoną śmierć męczeńską.

Nie trzeba go od razu uśmiercać, może to być kara śmierci odroczona w czasie. A gdyby umarł zadowolony z siebie, że został męczennikiem w słusznej sprawie, to już trudno. W piekle nie będzie mu do śmiechu.

Chyba że nie ma żadnego piekła.

Wtedy przynajmniej tutaj na ziemi dokona się jakaś niedoskonała, ale jednak sprawiedliwość.

I czym jesteś lepsza od Szatana, który zamierza męczyć ludzi w piekle, gdy Ty proponujesz to tu na ziemi?

Cierpienie w piekle nie ma ani końca, ani sensu, nic z niego nie wynika. Cierpienie na ziemi zawsze daje nadzieje na to, ze człowiek się nawróci i zmądrzeje. Nawet jeśli nie ma żadnego nieba, to warto umrzeć jako człowiek a nie zdehumanizowana kanalia. Człowieczeństwo jest wartością sama w sobie.

Zależy od tego, co czeka nas po śmierci. Jeżeli tylko pustka, to jakiekolwiek nawrócenie się nie ma sensu. W przypadku rozwoju duchowego w kolejnej reinkarnacji nawrócenie się również niczemu dobremu nie służy.
Poza tym nie bardzo wierzę w nawrócenie podczas tortur, raczej efekt będzie odwrotny.

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

Ciekaw też jestem jak to się ma do moralności chrześcijańskiej, którą miałaś promować w tym wątku.

Tradycyjnie Kościół nie był przeciwny karze śmierci, dopiero nurt modernistyczny zaczął ją znosić, a definitywnie ją potępił Franciszek. Jednak katolicy są w tej kwestii podzieleni.

A co ma do tego zdanie Kościoła i katolików, jak było wyryte w kamieniu: Nie zabijaj.

To, że to właśnie Kościół i katolicy mają klucz do prawidłowej interpretacji. "Nie zabijaj" oznacza "Nie morduj", czyli zabicie w ramach koniecznej obrony własnej nie łamie tego przykazania, a przez długi czas właśnie w ten sposób traktowano karę śmierci. Są też inne argumenty jak np. u św. Tomasza, który był zdania, że morderca swoim czynem sam się pozbawia godności ludzkiej, w związku z tym można go zabić, nie łamiąc przykazania.

To zaledwie dwa słowa (w niektórych językach tylko jedno), więc nie ma szerokiego pola do nadinterpretacji.
Zabijanie bezbronnego więźnia jest morderstwem, gdyż nie można wtedy mówić o samoobronie.

Społeczeństwo się w ten sposób broni przed niebezpiecznym elementem nie tylko w tym sensie, że eliminując ten element uniemożliwia, żeby ten dalej sam czynił zło, ale również kara śmierci ma mieć efekt odstraszający, tak żeby inne potencalnie niebezpieczne elementy swój potenciał zdusiły w zarodku.

Ale jak może ktoś uwięziony dalej czynić zło, przecież to nielogiczne.
Co do efektu odstraszającego kary śmierci lub innej kary, to przestępcy zazwyczaj zakładają, że ich nie złapią i dlatego zupełnie nie myślą o karze.

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Zdanie Tomasz w różnych sprawach to można o kant d. rozbić.

Akurat jego podejście jest zdroworozsądkowe. Jakbyś popatrzył na naturalne reakcje ludzi na zbrodniarzy to zauważysz, że są oni postrzegani jak bestie pozbawione człowieczeństwa. I rzeczywiście z punktu widzenia aktualności (teraz) są takimi bestiami, jednak powodem, dla którego odeszło się od logiki Tomasza jest fakt, że człowiek człowiekiem pozostaje do końca zycia ze względu na swój potencjał człowieczeństwa. Jednak nadal to nie przekreśla kary śmierci jako czynnika resocjalizycyjnego dla jednostki i ochronnego dla społeczeństwa.

Ci co życzą komuś śmierci sami są w sobie krwiożerczymi bestiami, niewiele lepszymi od przestępców, na których śmierć czekają.


towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

W momencie gdy porzuciłem wiarę tak na sto procent, już byłem dorosłą osobą.

Co nie znaczy, że na tyle dojrzałą, żeby jej zdanie uważać za nieodwołalne.

Wszystko co od tamtego czasu odkryłem, wskazywało, że wiara to droga ku irracjonalnej stagnacji.

Nie rozumiem, przecież od tamtego czasu już nie wierzysz, więc jakże miałbyś odkryć, że to droga do irracjonalnej stagnacji?

Ponieważ ciągle żyję w społeczeństwie ludzi wierzących i ich obserwuję. A także interesuje mnie temat szkodliwości wiary, dlatego zapoznaję się z różnymi materiałami o tym.

Obserwujesz ich z zewnątrz, z perspektywy osoby niewierzącej, z ich perspektywy to wygląda inaczej.

Tak, kolory z perspektywy ślepego wyglądają inaczej, dlatego ślepego nie pyta się o kolory, jak i wierzącego o logikę.

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
A także interesuje mnie temat szkodliwości wiary, dlatego zapoznaję się z różnymi materiałami o tym

Do może dla uzyskania większej bezstronności zainteresuj się dla odmiany dobrymi skutkami wiary.

I jakież to dobre skutki przynosi wiara? Coś w stylu: ignorance is bliss.

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:

To czemu nieskażeni ludzie tak wybierają?

Już pisałem, m.in. ze strachu, także z niechęci przyznania się do błędu.

A ci, którzy wybierają inaczej, nie czują strachu i niechęci?

Pokonują strach i niechęć w sobie.

Czyli nie można powiedzieć, że to strach jest przyczyną u tych, co kierują się strachem.

Strach w stu procentach jest przyczyną tylko wtedy, gdy osoba w ogóle nie kontroluje się, działa na automacie. Jeżeli jest możliwość autorefleksji, to strach nie jest przyczyną, tylko bodźcem.

No właśnie, więc wracając do mojego pytania "To czemu nieskażeni ludzie tak wybierają? nie możesz na nie odpowiedzieć "Ze strachu" lub "Z niechęci" Bo tym nie trzeba ulegać

To że nie trzeba ulegać, nie znaczy, że człowiek podejmie wysiłek ku temu by pokonać strach czy niechęć. Wielu ulega, ale niektórzy opierają się.

I na tym właśnie polega po chrześcijańsku skażenie ludzkiej natury oraz adekwatna walka z grzechem bądź popadnięcie w jego niewolę. Cieszę się, że doszliśmy do uzgodnienia, że ludzka natura jest grzeszna.

Niewiedzę, słabość i bojaźliwość trudno nazywać skażeniem. Zło to dopiero wtedy, gdy człowiek umyślnie pragnie, coś złego sobie lub komuś wyrządzić.
A pojęcie grzechu, jest czysto teologicznym pojęciem, oznaczającym odejście od nakazu Boga, w ogóle nie ma zastosowania w etyce bez Boga.

Jeżeli wiesz, że coś Ci nie służy, np. uleganie strachowi, a to robisz, to robisz to świadomie.

Trudno wybrać, gdy ma się przeciwstawne bodźce. Np. instynkt zachowawczy każe nie skakać, a rozum podpowiada, że to jedyna droga ucieczki. Dlatego zwykła wiedza nie zawsze pomaga, co innego doświadczenie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 5487
Przeczytał: 40 tematów

Skąd: Ze wsi
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 17:38, 27 Gru 2023    Temat postu:

blackSwan napisał:
towarzyski.pelikan napisał:

Cierpienie w piekle nie ma ani końca, ani sensu, nic z niego nie wynika. Cierpienie na ziemi zawsze daje nadzieje na to, ze człowiek się nawróci i zmądrzeje. Nawet jeśli nie ma żadnego nieba, to warto umrzeć jako człowiek a nie zdehumanizowana kanalia. Człowieczeństwo jest wartością sama w sobie.

Zależy od tego, co czeka nas po śmierci. Jeżeli tylko pustka, to jakiekolwiek nawrócenie się nie ma sensu. W przypadku rozwoju duchowego w kolejnej reinkarnacji nawrócenie się również niczemu dobremu nie służy.

Uważasz, że np. bycie bardziej moralnym człowiekiem nie ma sensu, jeśli nie ma żadnego życia po życiu?
Cytat:
Poza tym nie bardzo wierzę w nawrócenie podczas tortur, raczej efekt będzie odwrotny.

Najlepiej by było, gdyby nawrócenie odbyło się przed torturami i powinno być wówczas okolicznością przemawiającą za ułaskawieniem skazańca, przynajmniej od odbycia kary najwyższej.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

To zaledwie dwa słowa (w niektórych językach tylko jedno), więc nie ma szerokiego pola do nadinterpretacji.
Zabijanie bezbronnego więźnia jest morderstwem, gdyż nie można wtedy mówić o samoobronie.

Społeczeństwo się w ten sposób broni przed niebezpiecznym elementem nie tylko w tym sensie, że eliminując ten element uniemożliwia, żeby ten dalej sam czynił zło, ale również kara śmierci ma mieć efekt odstraszający, tak żeby inne potencalnie niebezpieczne elementy swój potenciał zdusiły w zarodku.

Ale jak może ktoś uwięziony dalej czynić zło, przecież to nielogiczne.

A jednak:
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Cytat:
Co do efektu odstraszającego kary śmierci lub innej kary, to przestępcy zazwyczaj zakładają, że ich nie złapią i dlatego zupełnie nie myślą o karze.

Nawet jeśli tak jest, to na jakąś część zadziała odstraszająco, czyli jakaś liczba morderstw zostanie zredukowana. Choć dla mnie akurat ten aspekt kary śmierci nie jest najistotniejszy. Najważniejszy jest aspekt sprawiedliwości. Puszczanie płazem zwyrodnialstwa działa zarówno na jednostkę, jak i na społeczeństwo demoralizująco. Już nie wspominając o chowaniu pojebów typu A. Breivik w cieplarnianych warunkach, rozpatrując ich wnioski o dodatkowe wygody więzienne. Takie chore osoby są tylko w ten sposób utwierdzane w tym, że im się należy, kpią sobie z wymiaru sprawiedliwości w żywe oczy. Zadali społeczeństwu cios, a ono ich za to głaszcze po główce, bo...prawa człowieka. Chcesz być traktowany jak człowiek? Zachowuj się jak człowiek. Proste.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Zdanie Tomasz w różnych sprawach to można o kant d. rozbić.

Akurat jego podejście jest zdroworozsądkowe. Jakbyś popatrzył na naturalne reakcje ludzi na zbrodniarzy to zauważysz, że są oni postrzegani jak bestie pozbawione człowieczeństwa. I rzeczywiście z punktu widzenia aktualności (teraz) są takimi bestiami, jednak powodem, dla którego odeszło się od logiki Tomasza jest fakt, że człowiek człowiekiem pozostaje do końca zycia ze względu na swój potencjał człowieczeństwa. Jednak nadal to nie przekreśla kary śmierci jako czynnika resocjalizycyjnego dla jednostki i ochronnego dla społeczeństwa.

Ci co życzą komuś śmierci sami są w sobie krwiożerczymi bestiami, niewiele lepszymi od przestępców, na których śmierć czekają.

Mocna teza. Ja zaś jestem zdania, że niewiele lepsi od tych przestępców są ci, którzy w celi popierdoleńca umieszczają PlayStation i TV, bo to m.in. dzięki nim popierdoleńcy się mnożą jak grzyby po deszczu.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

W momencie gdy porzuciłem wiarę tak na sto procent, już byłem dorosłą osobą.

Co nie znaczy, że na tyle dojrzałą, żeby jej zdanie uważać za nieodwołalne.

Wszystko co od tamtego czasu odkryłem, wskazywało, że wiara to droga ku irracjonalnej stagnacji.

Nie rozumiem, przecież od tamtego czasu już nie wierzysz, więc jakże miałbyś odkryć, że to droga do irracjonalnej stagnacji?

Ponieważ ciągle żyję w społeczeństwie ludzi wierzących i ich obserwuję. A także interesuje mnie temat szkodliwości wiary, dlatego zapoznaję się z różnymi materiałami o tym.

Obserwujesz ich z zewnątrz, z perspektywy osoby niewierzącej, z ich perspektywy to wygląda inaczej.

Tak, kolory z perspektywy ślepego wyglądają inaczej, dlatego ślepego nie pyta się o kolory, jak i wierzącego o logikę.

Może się też okazać, że ślepcowi się tylko wydaje, że to on widzi kolory.
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
A także interesuje mnie temat szkodliwości wiary, dlatego zapoznaję się z różnymi materiałami o tym

Do może dla uzyskania większej bezstronności zainteresuj się dla odmiany dobrymi skutkami wiary.

I jakież to dobre skutki przynosi wiara? Coś w stylu: ignorance is bliss.

Abstrahując od tych zaświatowych zysków, człowiek się staje lepszą wersją siebie, odkrywa sens życia i swoją prawdziwą tożsamość.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:

Jeżeli wiesz, że coś Ci nie służy, np. uleganie strachowi, a to robisz, to robisz to świadomie.

Trudno wybrać, gdy ma się przeciwstawne bodźce. Np. instynkt zachowawczy każe nie skakać, a rozum podpowiada, że to jedyna droga ucieczki. Dlatego zwykła wiedza nie zawsze pomaga, co innego doświadczenie.

Na szczęście człowiek nie jest skazany na własne doświadczenie i wiedzę może nabywać od innych ludzi, w tym płynącą z ich doświadczenia. Przyjąć coś, czego się nie zna z doświadczenia jest trudniej, ale nie jest czymś niemożliwym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blackSwan




Dołączył: 25 Maj 2014
Posty: 2210
Przeczytał: 1 temat


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:44, 03 Sty 2024    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
blackSwan napisał:
towarzyski.pelikan napisał:

Cierpienie w piekle nie ma ani końca, ani sensu, nic z niego nie wynika. Cierpienie na ziemi zawsze daje nadzieje na to, ze człowiek się nawróci i zmądrzeje. Nawet jeśli nie ma żadnego nieba, to warto umrzeć jako człowiek a nie zdehumanizowana kanalia. Człowieczeństwo jest wartością sama w sobie.

Zależy od tego, co czeka nas po śmierci. Jeżeli tylko pustka, to jakiekolwiek nawrócenie się nie ma sensu. W przypadku rozwoju duchowego w kolejnej reinkarnacji nawrócenie się również niczemu dobremu nie służy.

Uważasz, że np. bycie bardziej moralnym człowiekiem nie ma sensu, jeśli nie ma żadnego życia po życiu?

Zależy w którym momencie życia. Jeżeli jest to moment przed karą śmierci ( o czym właściwie dyskutowaliśmy), to bycie jakimkolwiek (moralnym czy amoralnym) nie ma żadnego znaczenia.


towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Poza tym nie bardzo wierzę w nawrócenie podczas tortur, raczej efekt będzie odwrotny.

Najlepiej by było, gdyby nawrócenie odbyło się przed torturami i powinno być wówczas okolicznością przemawiającą za ułaskawieniem skazańca, przynajmniej od odbycia kary najwyższej.

Gówno warta jest moralność ze strachu, to właśnie taką moralnością często charakteryzują się religianci.

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

To zaledwie dwa słowa (w niektórych językach tylko jedno), więc nie ma szerokiego pola do nadinterpretacji.
Zabijanie bezbronnego więźnia jest morderstwem, gdyż nie można wtedy mówić o samoobronie.

Społeczeństwo się w ten sposób broni przed niebezpiecznym elementem nie tylko w tym sensie, że eliminując ten element uniemożliwia, żeby ten dalej sam czynił zło, ale również kara śmierci ma mieć efekt odstraszający, tak żeby inne potencalnie niebezpieczne elementy swój potenciał zdusiły w zarodku.

Ale jak może ktoś uwięziony dalej czynić zło, przecież to nielogiczne.

A jednak:
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]

Wyjątek potwierdza regułę. W takich przykładach więzień miał możliwość popełnienia przestępstwa, ergo miał zbyt wiele swobody.

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Co do efektu odstraszającego kary śmierci lub innej kary, to przestępcy zazwyczaj zakładają, że ich nie złapią i dlatego zupełnie nie myślą o karze.

Nawet jeśli tak jest, to na jakąś część zadziała odstraszająco, czyli jakaś liczba morderstw zostanie zredukowana. Choć dla mnie akurat ten aspekt kary śmierci nie jest najistotniejszy. Najważniejszy jest aspekt sprawiedliwości. Puszczanie płazem zwyrodnialstwa działa zarówno na jednostkę, jak i na społeczeństwo demoralizująco. Już nie wspominając o chowaniu pojebów typu A. Breivik w cieplarnianych warunkach, rozpatrując ich wnioski o dodatkowe wygody więzienne. Takie chore osoby są tylko w ten sposób utwierdzane w tym, że im się należy, kpią sobie z wymiaru sprawiedliwości w żywe oczy. Zadali społeczeństwu cios, a ono ich za to głaszcze po główce, bo...prawa człowieka. Chcesz być traktowany jak człowiek? Zachowuj się jak człowiek. Proste.

Odebranie życia przestępcy daje możliwość ujścia od alternatywnej kary. Czyli skazany nie będzie miał możliwości zrozumienia swego błędu. Z innej strony żaden z ludzi nie jest właścicielem życia, to nie on je tworzy, więc też nie do niego należy decyzja o pozbawieniu życia.

Jeśli nie ma moralności nadrzędnej, to przestępca odbiera życie wedle swojej logiki życiowej, a kat wedle swojej. Jeżeli nie ma kryteriów porównania tych poglądów, to każdy z nich ma taką samą rację w tym co robi. Jeżeli np. kościelni torturowali przez wieki, to może nic złego w torturowaniu kościelnych obecnie. Ot tylko jeszcze jedna logika moralności.

Co do Breivika, to przecież walczył z lewactwem i mordował tylko lewaków. Więc aż dziwne, że go nie bronisz ;)

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Zdanie Tomasz w różnych sprawach to można o kant d. rozbić.

Akurat jego podejście jest zdroworozsądkowe. Jakbyś popatrzył na naturalne reakcje ludzi na zbrodniarzy to zauważysz, że są oni postrzegani jak bestie pozbawione człowieczeństwa. I rzeczywiście z punktu widzenia aktualności (teraz) są takimi bestiami, jednak powodem, dla którego odeszło się od logiki Tomasza jest fakt, że człowiek człowiekiem pozostaje do końca zycia ze względu na swój potencjał człowieczeństwa. Jednak nadal to nie przekreśla kary śmierci jako czynnika resocjalizycyjnego dla jednostki i ochronnego dla społeczeństwa.

Ci co życzą komuś śmierci sami są w sobie krwiożerczymi bestiami, niewiele lepszymi od przestępców, na których śmierć czekają.

Mocna teza. Ja zaś jestem zdania, że niewiele lepsi od tych przestępców są ci, którzy w celi popierdoleńca umieszczają PlayStation i TV, bo to m.in. dzięki nim popierdoleńcy się mnożą jak grzyby po deszczu.

Twoja logika, twoja sprawa. Obyś zdążyła nacisnąć spust jako pierwsza, gdy ktoś uzna Cię za osobę niegodną życia wedle własnej logiki.

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

W momencie gdy porzuciłem wiarę tak na sto procent, już byłem dorosłą osobą.

Co nie znaczy, że na tyle dojrzałą, żeby jej zdanie uważać za nieodwołalne.

Wszystko co od tamtego czasu odkryłem, wskazywało, że wiara to droga ku irracjonalnej stagnacji.

Nie rozumiem, przecież od tamtego czasu już nie wierzysz, więc jakże miałbyś odkryć, że to droga do irracjonalnej stagnacji?

Ponieważ ciągle żyję w społeczeństwie ludzi wierzących i ich obserwuję. A także interesuje mnie temat szkodliwości wiary, dlatego zapoznaję się z różnymi materiałami o tym.

Obserwujesz ich z zewnątrz, z perspektywy osoby niewierzącej, z ich perspektywy to wygląda inaczej.

Tak, kolory z perspektywy ślepego wyglądają inaczej, dlatego ślepego nie pyta się o kolory, jak i wierzącego o logikę.

Może się też okazać, że ślepcowi się tylko wydaje, że to on widzi kolory.

Jeśli twierdzi, że widzi, to mu się tylko wydaje - chyba to logiczne.
Natomiast niewierzący, który zrezygnował z wiary, może być raczej porównany do tego, który zamknął na chwilę oczy i stara się w ten sposób współdziałać z otoczeniem.

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
A także interesuje mnie temat szkodliwości wiary, dlatego zapoznaję się z różnymi materiałami o tym

Do może dla uzyskania większej bezstronności zainteresuj się dla odmiany dobrymi skutkami wiary.

I jakież to dobre skutki przynosi wiara? Coś w stylu: ignorance is bliss.

Abstrahując od tych zaświatowych zysków, człowiek się staje lepszą wersją siebie, odkrywa sens życia i swoją prawdziwą tożsamość.

Nic odkryć przy pomocy wiary nie da się, bo gdy się wierzy, to nie analizuje się niczego, gdyż rozwiązanie jest już dane przez wiarę zawczasu.

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:

Jeżeli wiesz, że coś Ci nie służy, np. uleganie strachowi, a to robisz, to robisz to świadomie.

Trudno wybrać, gdy ma się przeciwstawne bodźce. Np. instynkt zachowawczy każe nie skakać, a rozum podpowiada, że to jedyna droga ucieczki. Dlatego zwykła wiedza nie zawsze pomaga, co innego doświadczenie.

Na szczęście człowiek nie jest skazany na własne doświadczenie i wiedzę może nabywać od innych ludzi, w tym płynącą z ich doświadczenia. Przyjąć coś, czego się nie zna z doświadczenia jest trudniej, ale nie jest czymś niemożliwym.

Problem jednak w tym, że w sytuacjach krytycznych rozmyślanie jest wyłączone i człowiek reaguje według wyuczonych wzorców. Dobrze jeśli wytrenował swoje reakcje zawczasu, ale to rzadki przypadek, szczególnie jeśli odnosi się to do ludzi pierwotnych.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 5487
Przeczytał: 40 tematów

Skąd: Ze wsi
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 9:29, 07 Sty 2024    Temat postu:

blackSwan napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
blackSwan napisał:
towarzyski.pelikan napisał:

Cierpienie w piekle nie ma ani końca, ani sensu, nic z niego nie wynika. Cierpienie na ziemi zawsze daje nadzieje na to, ze człowiek się nawróci i zmądrzeje. Nawet jeśli nie ma żadnego nieba, to warto umrzeć jako człowiek a nie zdehumanizowana kanalia. Człowieczeństwo jest wartością sama w sobie.

Zależy od tego, co czeka nas po śmierci. Jeżeli tylko pustka, to jakiekolwiek nawrócenie się nie ma sensu. W przypadku rozwoju duchowego w kolejnej reinkarnacji nawrócenie się również niczemu dobremu nie służy.

Uważasz, że np. bycie bardziej moralnym człowiekiem nie ma sensu, jeśli nie ma żadnego życia po życiu?

Zależy w którym momencie życia. Jeżeli jest to moment przed karą śmierci ( o czym właściwie dyskutowaliśmy), to bycie jakimkolwiek (moralnym czy amoralnym) nie ma żadnego znaczenia.

I tutaj się różnimy, bo według mnie lepiej późno niż wcale. Jak rozumiem, u Ciebie taka przemiana ma sens tylko jeśli ma jakąś wartość użytkową, u mnie jest ona wartością samą w sobie.
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Poza tym nie bardzo wierzę w nawrócenie podczas tortur, raczej efekt będzie odwrotny.

Najlepiej by było, gdyby nawrócenie odbyło się przed torturami i powinno być wówczas okolicznością przemawiającą za ułaskawieniem skazańca, przynajmniej od odbycia kary najwyższej.

Gówno warta jest moralność ze strachu, to właśnie taką moralnością często charakteryzują się religianci.

Nawrócenie nigdy nie może powstać na bazie strachu, strach może co najwyżej skruszyć człowieka uzdalniając go do nawrócenia.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

To zaledwie dwa słowa (w niektórych językach tylko jedno), więc nie ma szerokiego pola do nadinterpretacji.
Zabijanie bezbronnego więźnia jest morderstwem, gdyż nie można wtedy mówić o samoobronie.

Społeczeństwo się w ten sposób broni przed niebezpiecznym elementem nie tylko w tym sensie, że eliminując ten element uniemożliwia, żeby ten dalej sam czynił zło, ale również kara śmierci ma mieć efekt odstraszający, tak żeby inne potencalnie niebezpieczne elementy swój potenciał zdusiły w zarodku.

Ale jak może ktoś uwięziony dalej czynić zło, przecież to nielogiczne.

A jednak:
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]

Wyjątek potwierdza regułę. W takich przykładach więzień miał możliwość popełnienia przestępstwa, ergo miał zbyt wiele swobody.

I jak widzisz nawet w XXI wieku więzienia nie gwarantują pełnego zabezpieczenia społeczeństwa przed przestępcami.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Co do efektu odstraszającego kary śmierci lub innej kary, to przestępcy zazwyczaj zakładają, że ich nie złapią i dlatego zupełnie nie myślą o karze.

Nawet jeśli tak jest, to na jakąś część zadziała odstraszająco, czyli jakaś liczba morderstw zostanie zredukowana. Choć dla mnie akurat ten aspekt kary śmierci nie jest najistotniejszy. Najważniejszy jest aspekt sprawiedliwości. Puszczanie płazem zwyrodnialstwa działa zarówno na jednostkę, jak i na społeczeństwo demoralizująco. Już nie wspominając o chowaniu pojebów typu A. Breivik w cieplarnianych warunkach, rozpatrując ich wnioski o dodatkowe wygody więzienne. Takie chore osoby są tylko w ten sposób utwierdzane w tym, że im się należy, kpią sobie z wymiaru sprawiedliwości w żywe oczy. Zadali społeczeństwu cios, a ono ich za to głaszcze po główce, bo...prawa człowieka. Chcesz być traktowany jak człowiek? Zachowuj się jak człowiek. Proste.

Odebranie życia przestępcy daje możliwość ujścia od alternatywnej kary. Czyli skazany nie będzie miał możliwości zrozumienia swego błędu. Z innej strony żaden z ludzi nie jest właścicielem życia, to nie on je tworzy, więc też nie do niego należy decyzja o pozbawieniu życia.

Ależ ja właśnie optuję za odroczoną karą śmierci, żeby skazany miał czas na zrozumienie tego co zrobił i żeby było jasne, kara śmierci powinna być stosowana w nielicznych przypadkach typu Breivik. Alternatywnie, można by było zrezygnować z kary śmierci na rzecz dożywocia, ale pod warunkiem, że więźniowie typu Breuvik będą tam egzystować w baaardzo surowych warunkach. Nie upieram się przy karze śmierci, ale przy tym, żeby kara była adekwatna do przewinienia. Trzymanie terrorysty, który kpi sobie ze społeczeństwa (również po dokonania masowego mordu) w cywilizowanych warunkach, dodatkowo poważnie rozpatrując jego dodatkowe roszczenia, woła o pomstę do nieba, świadcząc o totalnym upadku cywilizacyjnym.
Cytat:
Jeśli nie ma moralności nadrzędnej, to przestępca odbiera życie wedle swojej logiki życiowej, a kat wedle swojej. Jeżeli nie ma kryteriów porównania tych poglądów, to każdy z nich ma taką samą rację w tym co robi. Jeżeli np. kościelni torturowali przez wieki, to może nic złego w torturowaniu kościelnych obecnie. Ot tylko jeszcze jedna logika moralności

Ale nie wiem o jakim braku moralności nadrzędnej mówisz. Kara śmierci, gdyby miała być ordynowana, to w ściśle określonych przypadkach i obowiązywałaby wszystkich członków społeczeństwa, dokładnie na tej samej zasadzie.
Cytat:


Co do Breivika, to przecież walczył z lewactwem i mordował tylko lewaków. Więc aż dziwne, że go nie bronisz ;)

Czyli jak rozumiem - jako oddany lewak - jesteś dozgonnym czcicielem Józefa Stalina?
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Zdanie Tomasz w różnych sprawach to można o kant d. rozbić.

Akurat jego podejście jest zdroworozsądkowe. Jakbyś popatrzył na naturalne reakcje ludzi na zbrodniarzy to zauważysz, że są oni postrzegani jak bestie pozbawione człowieczeństwa. I rzeczywiście z punktu widzenia aktualności (teraz) są takimi bestiami, jednak powodem, dla którego odeszło się od logiki Tomasza jest fakt, że człowiek człowiekiem pozostaje do końca zycia ze względu na swój potencjał człowieczeństwa. Jednak nadal to nie przekreśla kary śmierci jako czynnika resocjalizycyjnego dla jednostki i ochronnego dla społeczeństwa.

Ci co życzą komuś śmierci sami są w sobie krwiożerczymi bestiami, niewiele lepszymi od przestępców, na których śmierć czekają.

Mocna teza. Ja zaś jestem zdania, że niewiele lepsi od tych przestępców są ci, którzy w celi popierdoleńca umieszczają PlayStation i TV, bo to m.in. dzięki nim popierdoleńcy się mnożą jak grzyby po deszczu.

Twoja logika, twoja sprawa. Obyś zdążyła nacisnąć spust jako pierwsza, gdy ktoś uzna Cię za osobę niegodną życia wedle własnej logiki.

To nie moja logika, tylko logika obiektywna, to właśnie ci co posługują się swoją logiką mają ponieść konsekwencję płynące z logiki obiektywnej.
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

W momencie gdy porzuciłem wiarę tak na sto procent, już byłem dorosłą osobą.

Co nie znaczy, że na tyle dojrzałą, żeby jej zdanie uważać za nieodwołalne.

Wszystko co od tamtego czasu odkryłem, wskazywało, że wiara to droga ku irracjonalnej stagnacji.

Nie rozumiem, przecież od tamtego czasu już nie wierzysz, więc jakże miałbyś odkryć, że to droga do irracjonalnej stagnacji?

Ponieważ ciągle żyję w społeczeństwie ludzi wierzących i ich obserwuję. A także interesuje mnie temat szkodliwości wiary, dlatego zapoznaję się z różnymi materiałami o tym.

Obserwujesz ich z zewnątrz, z perspektywy osoby niewierzącej, z ich perspektywy to wygląda inaczej.

Tak, kolory z perspektywy ślepego wyglądają inaczej, dlatego ślepego nie pyta się o kolory, jak i wierzącego o logikę.

Może się też okazać, że ślepcowi się tylko wydaje, że to on widzi kolory.

Jeśli twierdzi, że widzi, to mu się tylko wydaje - chyba to logiczne.
Natomiast niewierzący, który zrezygnował z wiary, może być raczej porównany do tego, który zamknął na chwilę oczy i stara się w ten sposób współdziałać z otoczeniem.

Chodzi o to, że to ten niewierzący może być tym ślepcem.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
A także interesuje mnie temat szkodliwości wiary, dlatego zapoznaję się z różnymi materiałami o tym

Do może dla uzyskania większej bezstronności zainteresuj się dla odmiany dobrymi skutkami wiary.

I jakież to dobre skutki przynosi wiara? Coś w stylu: ignorance is bliss.

Abstrahując od tych zaświatowych zysków, człowiek się staje lepszą wersją siebie, odkrywa sens życia i swoją prawdziwą tożsamość.

Nic odkryć przy pomocy wiary nie da się, bo gdy się wierzy, to nie analizuje się niczego, gdyż rozwiązanie jest już dane przez wiarę zawczasu.

Wiara jest jak połknięcie czerwonej pigułki, otwiera oczy na rozumienie tego, czego nie jest zrozumiałe w stanie niewiary (uśpienia), nie chodzi w niej o przyjęcie jakichś tez i kurczowe się ich trzymanie, tylko o przemianę duchową. Z tego co piszesz wynika, że Ty nie rozumiesz czym jest wiara, albo inaczej - rozumiesz ją po dziecięcemu, bo tylko takiej wiary doświadczyłeś i ją odrzuciłeś.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:

Jeżeli wiesz, że coś Ci nie służy, np. uleganie strachowi, a to robisz, to robisz to świadomie.

Trudno wybrać, gdy ma się przeciwstawne bodźce. Np. instynkt zachowawczy każe nie skakać, a rozum podpowiada, że to jedyna droga ucieczki. Dlatego zwykła wiedza nie zawsze pomaga, co innego doświadczenie.

Na szczęście człowiek nie jest skazany na własne doświadczenie i wiedzę może nabywać od innych ludzi, w tym płynącą z ich doświadczenia. Przyjąć coś, czego się nie zna z doświadczenia jest trudniej, ale nie jest czymś niemożliwym.

Problem jednak w tym, że w sytuacjach krytycznych rozmyślanie jest wyłączone i człowiek reaguje według wyuczonych wzorców. Dobrze jeśli wytrenował swoje reakcje zawczasu, ale to rzadki przypadek, szczególnie jeśli odnosi się to do ludzi pierwotnych.

W takich sytuacjach trudniej jest zareagować wbrew tym wyuczonym wzorcom, ale nie jest to niemożliwe. Gdyby tak było, to wszyscy bylibyśmy kopiami swoich rodziców/wychowawców i przez kolejne pokolenia reagowali niezmiennie według tego samego schematu.


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Nie 9:35, 07 Sty 2024, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 21043
Przeczytał: 119 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:12, 07 Sty 2024    Temat postu:

BlackSwan

Cytat:
Zależy w którym momencie życia. Jeżeli jest to moment przed karą śmierci ( o czym właściwie dyskutowaliśmy), to bycie jakimkolwiek (moralnym czy amoralnym) nie ma żadnego znaczenia


Dla wielu ludzi ma. Dla chrześcijanina inny niż dla rewolucjonisty (szeroko pojętego ).

Dla bardzo niewielu ludzi moment śmierci jest obojętny w kontekście jego czynów. Dlatego niekoniecznie nawrócenie ale chęć przeproszenia bliskich osób.


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Nie 10:17, 07 Sty 2024, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blackSwan




Dołączył: 25 Maj 2014
Posty: 2210
Przeczytał: 1 temat


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 4:25, 11 Sty 2024    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
blackSwan napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
blackSwan napisał:
towarzyski.pelikan napisał:

Cierpienie w piekle nie ma ani końca, ani sensu, nic z niego nie wynika. Cierpienie na ziemi zawsze daje nadzieje na to, ze człowiek się nawróci i zmądrzeje. Nawet jeśli nie ma żadnego nieba, to warto umrzeć jako człowiek a nie zdehumanizowana kanalia. Człowieczeństwo jest wartością sama w sobie.

Zależy od tego, co czeka nas po śmierci. Jeżeli tylko pustka, to jakiekolwiek nawrócenie się nie ma sensu. W przypadku rozwoju duchowego w kolejnej reinkarnacji nawrócenie się również niczemu dobremu nie służy.

Uważasz, że np. bycie bardziej moralnym człowiekiem nie ma sensu, jeśli nie ma żadnego życia po życiu?

Zależy w którym momencie życia. Jeżeli jest to moment przed karą śmierci ( o czym właściwie dyskutowaliśmy), to bycie jakimkolwiek (moralnym czy amoralnym) nie ma żadnego znaczenia.

I tutaj się różnimy, bo według mnie lepiej późno niż wcale. Jak rozumiem, u Ciebie taka przemiana ma sens tylko jeśli ma jakąś wartość użytkową, u mnie jest ona wartością samą w sobie.

Przypomnę tylko, że nie omawiamy ani twojej, ani mojej opcji stanu po śmierci, a tylko stan po którym nie ma nic, czyli osobowość definitywnie znika. W tej sytuacji nieistniejącej osobie wartości i ewentualne zmiany nie są do niczego potrzebne.


towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Poza tym nie bardzo wierzę w nawrócenie podczas tortur, raczej efekt będzie odwrotny.

Najlepiej by było, gdyby nawrócenie odbyło się przed torturami i powinno być wówczas okolicznością przemawiającą za ułaskawieniem skazańca, przynajmniej od odbycia kary najwyższej.

Gówno warta jest moralność ze strachu, to właśnie taką moralnością często charakteryzują się religianci.

Nawrócenie nigdy nie może powstać na bazie strachu, strach może co najwyżej skruszyć człowieka uzdalniając go do nawrócenia.

Inna opcja, to z głupoty.


towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

To zaledwie dwa słowa (w niektórych językach tylko jedno), więc nie ma szerokiego pola do nadinterpretacji.
Zabijanie bezbronnego więźnia jest morderstwem, gdyż nie można wtedy mówić o samoobronie.

Społeczeństwo się w ten sposób broni przed niebezpiecznym elementem nie tylko w tym sensie, że eliminując ten element uniemożliwia, żeby ten dalej sam czynił zło, ale również kara śmierci ma mieć efekt odstraszający, tak żeby inne potencalnie niebezpieczne elementy swój potenciał zdusiły w zarodku.

Ale jak może ktoś uwięziony dalej czynić zło, przecież to nielogiczne.

A jednak:
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]

Wyjątek potwierdza regułę. W takich przykładach więzień miał możliwość popełnienia przestępstwa, ergo miał zbyt wiele swobody.

I jak widzisz nawet w XXI wieku więzienia nie gwarantują pełnego zabezpieczenia społeczeństwa przed przestępcami.

Zależy gdzie i jakie więzienia. Wiek w kalendarzu nie gwarantuje, że ludzie będą postępować prawidłowo.

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Co do efektu odstraszającego kary śmierci lub innej kary, to przestępcy zazwyczaj zakładają, że ich nie złapią i dlatego zupełnie nie myślą o karze.

Nawet jeśli tak jest, to na jakąś część zadziała odstraszająco, czyli jakaś liczba morderstw zostanie zredukowana. Choć dla mnie akurat ten aspekt kary śmierci nie jest najistotniejszy. Najważniejszy jest aspekt sprawiedliwości. Puszczanie płazem zwyrodnialstwa działa zarówno na jednostkę, jak i na społeczeństwo demoralizująco. Już nie wspominając o chowaniu pojebów typu A. Breivik w cieplarnianych warunkach, rozpatrując ich wnioski o dodatkowe wygody więzienne. Takie chore osoby są tylko w ten sposób utwierdzane w tym, że im się należy, kpią sobie z wymiaru sprawiedliwości w żywe oczy. Zadali społeczeństwu cios, a ono ich za to głaszcze po główce, bo...prawa człowieka. Chcesz być traktowany jak człowiek? Zachowuj się jak człowiek. Proste.

Odebranie życia przestępcy daje możliwość ujścia od alternatywnej kary. Czyli skazany nie będzie miał możliwości zrozumienia swego błędu. Z innej strony żaden z ludzi nie jest właścicielem życia, to nie on je tworzy, więc też nie do niego należy decyzja o pozbawieniu życia.

Ależ ja właśnie optuję za odroczoną karą śmierci, żeby skazany miał czas na zrozumienie tego co zrobił i żeby było jasne, kara śmierci powinna być stosowana w nielicznych przypadkach typu Breivik.

Czyli co, taki Breivik ma żyć do emerytury albo jeszcze dłużej i na starość go się zgładzi. Bardzo to mądra alternatywa :D

towarzyski.pelikan napisał:
Alternatywnie, można by było zrezygnować z kary śmierci na rzecz dożywocia, ale pod warunkiem, że więźniowie typu Breuvik będą tam egzystować w baaardzo surowych warunkach. Nie upieram się przy karze śmierci, ale przy tym, żeby kara była adekwatna do przewinienia. Trzymanie terrorysty, który kpi sobie ze społeczeństwa (również po dokonania masowego mordu) w cywilizowanych warunkach, dodatkowo poważnie rozpatrując jego dodatkowe roszczenia, woła o pomstę do nieba, świadcząc o totalnym upadku cywilizacyjnym.

Zgadzam się, że warunki bytowania więźnia muszą być surowe. Ale to nie z powodu chęci "dokopania" więźniowi, jak to jest u Ciebie, a tylko z powodu tego, że wykluczony ze społeczeństwa więzień jest pozbawiony dobrodziejstw cywilizacyjnych.


towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Jeśli nie ma moralności nadrzędnej, to przestępca odbiera życie wedle swojej logiki życiowej, a kat wedle swojej. Jeżeli nie ma kryteriów porównania tych poglądów, to każdy z nich ma taką samą rację w tym co robi. Jeżeli np. kościelni torturowali przez wieki, to może nic złego w torturowaniu kościelnych obecnie. Ot tylko jeszcze jedna logika moralności

Ale nie wiem o jakim braku moralności nadrzędnej mówisz. Kara śmierci, gdyby miała być ordynowana, to w ściśle określonych przypadkach i obowiązywałaby wszystkich członków społeczeństwa, dokładnie na tej samej zasadzie.
Cytat:

Kto zabroni zabójcy Cię zabić, jeśli postanowił to zrobić z zemsty, ponieważ np. poparłaś śmierć jego brata (wyobraźmy np. hipotetycznego brata Breivika).

Co do Breivika, to przecież walczył z lewactwem i mordował tylko lewaków. Więc aż dziwne, że go nie bronisz ;)

Czyli jak rozumiem - jako oddany lewak - jesteś dozgonnym czcicielem Józefa Stalina?

To pytanie z serii, czy przestałaś już bić swoją żonę.

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Zdanie Tomasz w różnych sprawach to można o kant d. rozbić.

Akurat jego podejście jest zdroworozsądkowe. Jakbyś popatrzył na naturalne reakcje ludzi na zbrodniarzy to zauważysz, że są oni postrzegani jak bestie pozbawione człowieczeństwa. I rzeczywiście z punktu widzenia aktualności (teraz) są takimi bestiami, jednak powodem, dla którego odeszło się od logiki Tomasza jest fakt, że człowiek człowiekiem pozostaje do końca zycia ze względu na swój potencjał człowieczeństwa. Jednak nadal to nie przekreśla kary śmierci jako czynnika resocjalizycyjnego dla jednostki i ochronnego dla społeczeństwa.

Ci co życzą komuś śmierci sami są w sobie krwiożerczymi bestiami, niewiele lepszymi od przestępców, na których śmierć czekają.

Mocna teza. Ja zaś jestem zdania, że niewiele lepsi od tych przestępców są ci, którzy w celi popierdoleńca umieszczają PlayStation i TV, bo to m.in. dzięki nim popierdoleńcy się mnożą jak grzyby po deszczu.

Twoja logika, twoja sprawa. Obyś zdążyła nacisnąć spust jako pierwsza, gdy ktoś uzna Cię za osobę niegodną życia wedle własnej logiki.

To nie moja logika, tylko logika obiektywna, to właśnie ci co posługują się swoją logiką mają ponieść konsekwencję płynące z logiki obiektywnej.

To że sobie nazwiesz własną logikę "obiektywną", nie znaczy że taką się stanie.

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

W momencie gdy porzuciłem wiarę tak na sto procent, już byłem dorosłą osobą.

Co nie znaczy, że na tyle dojrzałą, żeby jej zdanie uważać za nieodwołalne.

Wszystko co od tamtego czasu odkryłem, wskazywało, że wiara to droga ku irracjonalnej stagnacji.

Nie rozumiem, przecież od tamtego czasu już nie wierzysz, więc jakże miałbyś odkryć, że to droga do irracjonalnej stagnacji?

Ponieważ ciągle żyję w społeczeństwie ludzi wierzących i ich obserwuję. A także interesuje mnie temat szkodliwości wiary, dlatego zapoznaję się z różnymi materiałami o tym.

Obserwujesz ich z zewnątrz, z perspektywy osoby niewierzącej, z ich perspektywy to wygląda inaczej.

Tak, kolory z perspektywy ślepego wyglądają inaczej, dlatego ślepego nie pyta się o kolory, jak i wierzącego o logikę.

Może się też okazać, że ślepcowi się tylko wydaje, że to on widzi kolory.

Jeśli twierdzi, że widzi, to mu się tylko wydaje - chyba to logiczne.
Natomiast niewierzący, który zrezygnował z wiary, może być raczej porównany do tego, który zamknął na chwilę oczy i stara się w ten sposób współdziałać z otoczeniem.

Chodzi o to, że to ten niewierzący może być tym ślepcem.

Nie może. Bo wiara polega na przyjęciu rzeczy bez dowodu, a obudzenie się (i otwarcie oczu) to stan obserwacji takiej rzeczywistości, jaka jest naprawdę.



towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
A także interesuje mnie temat szkodliwości wiary, dlatego zapoznaję się z różnymi materiałami o tym

Do może dla uzyskania większej bezstronności zainteresuj się dla odmiany dobrymi skutkami wiary.

I jakież to dobre skutki przynosi wiara? Coś w stylu: ignorance is bliss.

Abstrahując od tych zaświatowych zysków, człowiek się staje lepszą wersją siebie, odkrywa sens życia i swoją prawdziwą tożsamość.

Nic odkryć przy pomocy wiary nie da się, bo gdy się wierzy, to nie analizuje się niczego, gdyż rozwiązanie jest już dane przez wiarę zawczasu.

Wiara jest jak połknięcie czerwonej pigułki, otwiera oczy na rozumienie tego, czego nie jest zrozumiałe w stanie niewiary (uśpienia), nie chodzi w niej o przyjęcie jakichś tez i kurczowe się ich trzymanie, tylko o przemianę duchową. Z tego co piszesz wynika, że Ty nie rozumiesz czym jest wiara, albo inaczej - rozumiesz ją po dziecięcemu, bo tylko takiej wiary doświadczyłeś i ją odrzuciłeś.

Dziwne byś twierdziła coś innego, jako że jesteś w wiarę uwikłana. Tak jak pijak lub narkoman będzie twierdził, że wszystko jest w najlepszym porządku, tylko potrzebuje kolejnego kielicha/działki.

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:

Jeżeli wiesz, że coś Ci nie służy, np. uleganie strachowi, a to robisz, to robisz to świadomie.

Trudno wybrać, gdy ma się przeciwstawne bodźce. Np. instynkt zachowawczy każe nie skakać, a rozum podpowiada, że to jedyna droga ucieczki. Dlatego zwykła wiedza nie zawsze pomaga, co innego doświadczenie.

Na szczęście człowiek nie jest skazany na własne doświadczenie i wiedzę może nabywać od innych ludzi, w tym płynącą z ich doświadczenia. Przyjąć coś, czego się nie zna z doświadczenia jest trudniej, ale nie jest czymś niemożliwym.

Problem jednak w tym, że w sytuacjach krytycznych rozmyślanie jest wyłączone i człowiek reaguje według wyuczonych wzorców. Dobrze jeśli wytrenował swoje reakcje zawczasu, ale to rzadki przypadek, szczególnie jeśli odnosi się to do ludzi pierwotnych.

W takich sytuacjach trudniej jest zareagować wbrew tym wyuczonym wzorcom, ale nie jest to niemożliwe. Gdyby tak było, to wszyscy bylibyśmy kopiami swoich rodziców/wychowawców i przez kolejne pokolenia reagowali niezmiennie według tego samego schematu.

Tu nawet nie chodzi o wzorce rodziców, co o zwierzęce mechanizmy instynktowne, które triggerują się wtedy, gdy nie ma innych.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 13793
Przeczytał: 113 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 7:09, 11 Sty 2024    Temat postu:

blackSwan napisał:
wiara polega na przyjęciu rzeczy bez dowodu, a obudzenie się (i otwarcie oczu) to stan obserwacji takiej rzeczywistości, jaka jest naprawdę


Przy czym ty nie wiesz jaka "rzeczywistość" jest "naprawdę" bo wszystko co masz w tej kwestii to jedynie wiara. Sam siebie obaliłeś


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Czw 7:10, 11 Sty 2024, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 21043
Przeczytał: 119 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 11:16, 11 Sty 2024    Temat postu:

Wszystko co mamy to tylko wiara...

Wszyscy mamy wiarę.
Wiekszosc z nas w człowieka. Bo okazuje się, że wiara w Boga też jest w istocie wiarą w człowieka.


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Czw 11:20, 11 Sty 2024, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 5487
Przeczytał: 40 tematów

Skąd: Ze wsi
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 13:36, 12 Sty 2024    Temat postu:

blackSwan napisał:
towarzyski.pelikan napisał:

I tutaj się różnimy, bo według mnie lepiej późno niż wcale. Jak rozumiem, u Ciebie taka przemiana ma sens tylko jeśli ma jakąś wartość użytkową, u mnie jest ona wartością samą w sobie.

Przypomnę tylko, że nie omawiamy ani twojej, ani mojej opcji stanu po śmierci, a tylko stan po którym nie ma nic, czyli osobowość definitywnie znika. W tej sytuacji nieistniejącej osobie wartości i ewentualne zmiany nie są do niczego potrzebne.

Doskonale pamiętam. I utrzymuję, że nawet jeśli tam nic nie ma, taka przemiana na lepsze ma sens. Mało tego, uważam, że dopiero człowiek który uwierzy w wartość takiej przemiany niezależnie od losów pośmiertnych, może w pełni te wartości reprezentować. Stąd ateiście, który w Boga nie wierzy, ale żyje tak jakby Bóg istniał bliżej jest do Boga niż teiście, który wyznaje wartości przez wzgląd na wizję przyszłej nagrody i kary.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:

Ależ ja właśnie optuję za odroczoną karą śmierci, żeby skazany miał czas na zrozumienie tego co zrobił i żeby było jasne, kara śmierci powinna być stosowana w nielicznych przypadkach typu Breivik.

Czyli co, taki Breivik ma żyć do emerytury albo jeszcze dłużej i na starość go się zgładzi. Bardzo to mądra alternatywa :D

A czemu zaraz do emerytury? Nie znasz dnia ani godziny ;)
Cytat:

Zgadzam się, że warunki bytowania więźnia muszą być surowe. Ale to nie z powodu chęci "dokopania" więźniowi, jak to jest u Ciebie, a tylko z powodu tego, że wykluczony ze społeczeństwa więzień jest pozbawiony dobrodziejstw cywilizacyjnych.

A dlaczego chcesz mu dokopać i wykluczać ze społeczeństwa?
Cytat:

Kto zabroni zabójcy Cię zabić, jeśli postanowił to zrobić z zemsty, ponieważ np. poparłaś śmierć jego brata (wyobraźmy np. hipotetycznego brata Breivika).

Nikt nie może go powstrzymać przed złamaniem prawa (o ile nie jest aresztowany lub uwięziony), ale jeśli to zrobi pójdzie siedzieć. Kara śmierci nie jest zemstą tylko realizacją prawa. Alternatywą jest właśnie zemsta np. rodzin ofiar Breivika na Breiviku.
Cytat:
Cytat:

Cytat:
Co do Breivika, to przecież walczył z lewactwem i mordował tylko lewaków. Więc aż dziwne, że go nie bronisz ;)

Czyli jak rozumiem - jako oddany lewak - jesteś dozgonnym czcicielem Józefa Stalina?

To pytanie z serii, czy przestałaś już bić swoją żonę.

Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

Twoja logika, twoja sprawa. Obyś zdążyła nacisnąć spust jako pierwsza, gdy ktoś uzna Cię za osobę niegodną życia wedle własnej logiki.

To nie moja logika, tylko logika obiektywna, to właśnie ci co posługują się swoją logiką mają ponieść konsekwencję płynące z logiki obiektywnej.

To że sobie nazwiesz własną logikę "obiektywną", nie znaczy że taką się stanie.

Oczywiście, obiektywnośc logiki, którą reprezentuję nie wynika z tego, że ją przyjęłam. Ja ją właśnie dlatego przyjęłam, bo jest obiektywna.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:

Chodzi o to, że to ten niewierzący może być tym ślepcem.

Nie może. Bo wiara polega na przyjęciu rzeczy bez dowodu, a obudzenie się (i otwarcie oczu) to stan obserwacji takiej rzeczywistości, jaka jest naprawdę.

Żeby chcieć coś udowodnić, trzeba w ogóle wierzyć, że jest coś do udowodnienia. Każdy naukowiec zanim zrobi eksperyment wierzy, że jest coś do odkrycia i tylko dlatego cokolwiek odkrywa. I tak samo jest z wiarą.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:

Wiara jest jak połknięcie czerwonej pigułki, otwiera oczy na rozumienie tego, czego nie jest zrozumiałe w stanie niewiary (uśpienia), nie chodzi w niej o przyjęcie jakichś tez i kurczowe się ich trzymanie, tylko o przemianę duchową. Z tego co piszesz wynika, że Ty nie rozumiesz czym jest wiara, albo inaczej - rozumiesz ją po dziecięcemu, bo tylko takiej wiary doświadczyłeś i ją odrzuciłeś.

Dziwne byś twierdziła coś innego, jako że jesteś w wiarę uwikłana. Tak jak pijak lub narkoman będzie twierdził, że wszystko jest w najlepszym porządku, tylko potrzebuje kolejnego kielicha/działki.

To samo można odnieść do Ciebie. Przy czym mam za sobą i wiarę dzieciącą (którą odrzuciłeś) i ateizm będący skutkiem odrzucenia wiary dziecięcej, więc byłam w tym miejscu w którym jesteś Ty, natomiast Ty tam gdzie ja jestem nigdy nie byłeś.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

Problem jednak w tym, że w sytuacjach krytycznych rozmyślanie jest wyłączone i człowiek reaguje według wyuczonych wzorców. Dobrze jeśli wytrenował swoje reakcje zawczasu, ale to rzadki przypadek, szczególnie jeśli odnosi się to do ludzi pierwotnych.

W takich sytuacjach trudniej jest zareagować wbrew tym wyuczonym wzorcom, ale nie jest to niemożliwe. Gdyby tak było, to wszyscy bylibyśmy kopiami swoich rodziców/wychowawców i przez kolejne pokolenia reagowali niezmiennie według tego samego schematu.

Tu nawet nie chodzi o wzorce rodziców, co o zwierzęce mechanizmy instynktowne, które triggerują się wtedy, gdy nie ma innych.

Co nie zmienia faktu, że można zachowywać się wbrew tym instynktom i wypracowywać nowe, lepsze nawyki i wzorce.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blackSwan




Dołączył: 25 Maj 2014
Posty: 2210
Przeczytał: 1 temat


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 7:57, 16 Sty 2024    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
blackSwan napisał:
towarzyski.pelikan napisał:

I tutaj się różnimy, bo według mnie lepiej późno niż wcale. Jak rozumiem, u Ciebie taka przemiana ma sens tylko jeśli ma jakąś wartość użytkową, u mnie jest ona wartością samą w sobie.

Przypomnę tylko, że nie omawiamy ani twojej, ani mojej opcji stanu po śmierci, a tylko stan po którym nie ma nic, czyli osobowość definitywnie znika. W tej sytuacji nieistniejącej osobie wartości i ewentualne zmiany nie są do niczego potrzebne.

Doskonale pamiętam. I utrzymuję, że nawet jeśli tam nic nie ma, taka przemiana na lepsze ma sens. Mało tego, uważam, że dopiero człowiek który uwierzy w wartość takiej przemiany niezależnie od losów pośmiertnych, może w pełni te wartości reprezentować. Stąd ateiście, który w Boga nie wierzy, ale żyje tak jakby Bóg istniał bliżej jest do Boga niż teiście, który wyznaje wartości przez wzgląd na wizję przyszłej nagrody i kary.

Twoja logika, twoja sprawa. Ale z niczego nic nie wynika, więc zmiana przed zniknięciem nic nie znaczy.


towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:

Ależ ja właśnie optuję za odroczoną karą śmierci, żeby skazany miał czas na zrozumienie tego co zrobił i żeby było jasne, kara śmierci powinna być stosowana w nielicznych przypadkach typu Breivik.

Czyli co, taki Breivik ma żyć do emerytury albo jeszcze dłużej i na starość go się zgładzi. Bardzo to mądra alternatywa :D

A czemu zaraz do emerytury? Nie znasz dnia ani godziny ;)

No proszę, cóż za niespodzianka, zdarzenie jak ze scenariusza filmu "Piła".


towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

Zgadzam się, że warunki bytowania więźnia muszą być surowe. Ale to nie z powodu chęci "dokopania" więźniowi, jak to jest u Ciebie, a tylko z powodu tego, że wykluczony ze społeczeństwa więzień jest pozbawiony dobrodziejstw cywilizacyjnych.

A dlaczego chcesz mu dokopać i wykluczać ze społeczeństwa?

A dlaczego uważasz wykluczenie za dokopanie?


towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

Kto zabroni zabójcy Cię zabić, jeśli postanowił to zrobić z zemsty, ponieważ np. poparłaś śmierć jego brata (wyobraźmy np. hipotetycznego brata Breivika).

Nikt nie może go powstrzymać przed złamaniem prawa (o ile nie jest aresztowany lub uwięziony), ale jeśli to zrobi pójdzie siedzieć. Kara śmierci nie jest zemstą tylko realizacją prawa. Alternatywą jest właśnie zemsta np. rodzin ofiar Breivika na Breiviku.

Zależy od prawa. Istnieją/istniały państwa, gdzie zabijanie jest normą, np. przy pojedynkowaniu się czy to z nienawiści do żydów, gejów, innowierców itp.

towarzyski.pelikan napisał:

Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:

Cytat:
Co do Breivika, to przecież walczył z lewactwem i mordował tylko lewaków. Więc aż dziwne, że go nie bronisz ;)

Czyli jak rozumiem - jako oddany lewak - jesteś dozgonnym czcicielem Józefa Stalina?

To pytanie z serii, czy przestałaś już bić swoją żonę.

Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie.

Podobnie jak Breivik walczysz z lewactwem, a po drugie dopuszczasz zabijanie. Ot tylko różnica, kiedy. Ja natomiast nie poczuwam się do bycia stalinistą czy lewakiem, tym bardziej że łączenie stalinizmu z lewactwem nie jest zbyt mądre.


towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

Twoja logika, twoja sprawa. Obyś zdążyła nacisnąć spust jako pierwsza, gdy ktoś uzna Cię za osobę niegodną życia wedle własnej logiki.

To nie moja logika, tylko logika obiektywna, to właśnie ci co posługują się swoją logiką mają ponieść konsekwencję płynące z logiki obiektywnej.

To że sobie nazwiesz własną logikę "obiektywną", nie znaczy że taką się stanie.

Oczywiście, obiektywnośc logiki, którą reprezentuję nie wynika z tego, że ją przyjęłam. Ja ją właśnie dlatego przyjęłam, bo jest obiektywna.

Albo, że tak sobie myślisz.


towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:

Chodzi o to, że to ten niewierzący może być tym ślepcem.

Nie może. Bo wiara polega na przyjęciu rzeczy bez dowodu, a obudzenie się (i otwarcie oczu) to stan obserwacji takiej rzeczywistości, jaka jest naprawdę.

Żeby chcieć coś udowodnić, trzeba w ogóle wierzyć, że jest coś do udowodnienia. Każdy naukowiec zanim zrobi eksperyment wierzy, że jest coś do odkrycia i tylko dlatego cokolwiek odkrywa. I tak samo jest z wiarą.

Bzdura, bardzo często nie wiemy co będzie, np. co leży w pudełku i dopiero eksperyment to wyjawia. Natomiast wiara co do zawartości, gdzie mogą być miliardy rzeczy, jest naiwnością.


towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:

Wiara jest jak połknięcie czerwonej pigułki, otwiera oczy na rozumienie tego, czego nie jest zrozumiałe w stanie niewiary (uśpienia), nie chodzi w niej o przyjęcie jakichś tez i kurczowe się ich trzymanie, tylko o przemianę duchową. Z tego co piszesz wynika, że Ty nie rozumiesz czym jest wiara, albo inaczej - rozumiesz ją po dziecięcemu, bo tylko takiej wiary doświadczyłeś i ją odrzuciłeś.

Dziwne byś twierdziła coś innego, jako że jesteś w wiarę uwikłana. Tak jak pijak lub narkoman będzie twierdził, że wszystko jest w najlepszym porządku, tylko potrzebuje kolejnego kielicha/działki.

To samo można odnieść do Ciebie. Przy czym mam za sobą i wiarę dzieciącą (którą odrzuciłeś) i ateizm będący skutkiem odrzucenia wiary dziecięcej, więc byłam w tym miejscu w którym jesteś Ty, natomiast Ty tam gdzie ja jestem nigdy nie byłeś.

Może to i dobrze, że nie byłem, bo po co być w głupiej sytuacji :) Pomijam już fakt, że nie jestem ateistą.


towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

Problem jednak w tym, że w sytuacjach krytycznych rozmyślanie jest wyłączone i człowiek reaguje według wyuczonych wzorców. Dobrze jeśli wytrenował swoje reakcje zawczasu, ale to rzadki przypadek, szczególnie jeśli odnosi się to do ludzi pierwotnych.

W takich sytuacjach trudniej jest zareagować wbrew tym wyuczonym wzorcom, ale nie jest to niemożliwe. Gdyby tak było, to wszyscy bylibyśmy kopiami swoich rodziców/wychowawców i przez kolejne pokolenia reagowali niezmiennie według tego samego schematu.

Tu nawet nie chodzi o wzorce rodziców, co o zwierzęce mechanizmy instynktowne, które triggerują się wtedy, gdy nie ma innych.

Co nie zmienia faktu, że można zachowywać się wbrew tym instynktom i wypracowywać nowe, lepsze nawyki i wzorce.

To i jest celem ewolucji człowieka, co jednak nie przychodzi łatwo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 5487
Przeczytał: 40 tematów

Skąd: Ze wsi
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 12:24, 19 Sty 2024    Temat postu:

blackSwan napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
blackSwan napisał:
towarzyski.pelikan napisał:

I tutaj się różnimy, bo według mnie lepiej późno niż wcale. Jak rozumiem, u Ciebie taka przemiana ma sens tylko jeśli ma jakąś wartość użytkową, u mnie jest ona wartością samą w sobie.

Przypomnę tylko, że nie omawiamy ani twojej, ani mojej opcji stanu po śmierci, a tylko stan po którym nie ma nic, czyli osobowość definitywnie znika. W tej sytuacji nieistniejącej osobie wartości i ewentualne zmiany nie są do niczego potrzebne.

Doskonale pamiętam. I utrzymuję, że nawet jeśli tam nic nie ma, taka przemiana na lepsze ma sens. Mało tego, uważam, że dopiero człowiek który uwierzy w wartość takiej przemiany niezależnie od losów pośmiertnych, może w pełni te wartości reprezentować. Stąd ateiście, który w Boga nie wierzy, ale żyje tak jakby Bóg istniał bliżej jest do Boga niż teiście, który wyznaje wartości przez wzgląd na wizję przyszłej nagrody i kary.

Twoja logika, twoja sprawa. Ale z niczego nic nie wynika, więc zmiana przed zniknięciem nic nie znaczy.

Twoja logika Twoja sprawa.
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

Zgadzam się, że warunki bytowania więźnia muszą być surowe. Ale to nie z powodu chęci "dokopania" więźniowi, jak to jest u Ciebie, a tylko z powodu tego, że wykluczony ze społeczeństwa więzień jest pozbawiony dobrodziejstw cywilizacyjnych.

A dlaczego chcesz mu dokopać i wykluczać ze społeczeństwa?

A dlaczego uważasz wykluczenie za dokopanie?

Z tego samego powodu dla którego Ty uważasz, że opowiadam się za surowymi warunkami w więzieniu, żeby dokopać więźniowi.

Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

Kto zabroni zabójcy Cię zabić, jeśli postanowił to zrobić z zemsty, ponieważ np. poparłaś śmierć jego brata (wyobraźmy np. hipotetycznego brata Breivika).

Nikt nie może go powstrzymać przed złamaniem prawa (o ile nie jest aresztowany lub uwięziony), ale jeśli to zrobi pójdzie siedzieć. Kara śmierci nie jest zemstą tylko realizacją prawa. Alternatywą jest właśnie zemsta np. rodzin ofiar Breivika na Breiviku.

Zależy od prawa. Istnieją/istniały państwa, gdzie zabijanie jest normą, np. przy pojedynkowaniu się czy to z nienawiści do żydów, gejów, innowierców itp.

Ale ja w takiej normie nie funkcjonuję i się za taką nie opowiadam.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:

Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:

Cytat:
Co do Breivika, to przecież walczył z lewactwem i mordował tylko lewaków. Więc aż dziwne, że go nie bronisz ;)

Czyli jak rozumiem - jako oddany lewak - jesteś dozgonnym czcicielem Józefa Stalina?

To pytanie z serii, czy przestałaś już bić swoją żonę.

Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie.

Podobnie jak Breivik walczysz z lewactwem, a po drugie dopuszczasz zabijanie. Ot tylko różnica, kiedy. Ja natomiast nie poczuwam się do bycia stalinistą czy lewakiem, tym bardziej że łączenie stalinizmu z lewactwem nie jest zbyt mądre.

Twierdzisz, że nie jesteś lewakiem, a na powyższym przykładzie pokazujesz, że kierujesz się lewacką logiką. Bo tylko lewak mógłby wpaść na takie absurdalne wynikanie.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:

Chodzi o to, że to ten niewierzący może być tym ślepcem.

Nie może. Bo wiara polega na przyjęciu rzeczy bez dowodu, a obudzenie się (i otwarcie oczu) to stan obserwacji takiej rzeczywistości, jaka jest naprawdę.

Żeby chcieć coś udowodnić, trzeba w ogóle wierzyć, że jest coś do udowodnienia. Każdy naukowiec zanim zrobi eksperyment wierzy, że jest coś do odkrycia i tylko dlatego cokolwiek odkrywa. I tak samo jest z wiarą.

Bzdura, bardzo często nie wiemy co będzie, np. co leży w pudełku i dopiero eksperyment to wyjawia. Natomiast wiara co do zawartości, gdzie mogą być miliardy rzeczy, jest naiwnością.

To zajrzyj do katolickiego pudełka bez uprzedzeń i daj się zaskoczyć eksperymentowi.
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

towarzyski.pelikan napisał:

Wiara jest jak połknięcie czerwonej pigułki, otwiera oczy na rozumienie tego, czego nie jest zrozumiałe w stanie niewiary (uśpienia), nie chodzi w niej o przyjęcie jakichś tez i kurczowe się ich trzymanie, tylko o przemianę duchową. Z tego co piszesz wynika, że Ty nie rozumiesz czym jest wiara, albo inaczej - rozumiesz ją po dziecięcemu, bo tylko takiej wiary doświadczyłeś i ją odrzuciłeś.

Dziwne byś twierdziła coś innego, jako że jesteś w wiarę uwikłana. Tak jak pijak lub narkoman będzie twierdził, że wszystko jest w najlepszym porządku, tylko potrzebuje kolejnego kielicha/działki.

To samo można odnieść do Ciebie. Przy czym mam za sobą i wiarę dzieciącą (którą odrzuciłeś) i ateizm będący skutkiem odrzucenia wiary dziecięcej, więc byłam w tym miejscu w którym jesteś Ty, natomiast Ty tam gdzie ja jestem nigdy nie byłeś.

Może to i dobrze, że nie byłem, bo po co być w głupiej sytuacji :) Pomijam już fakt, że nie jestem ateistą.

Sama Twoja walka z teizmem już wskazuje na to, że Twój antyteizm ma podłoże irracjonalne, jakbyś sam siebie chciał przekonać jaka to religia jest głupia. Gdybyś był pogodzonym ze sobą ateuszkiem, to być w ogóle się religią nie zajmował, byłaby Ci obojętna jak zeszłoroczny śnieg. Podświadomie pragniesz wrócić na łono Kościoła.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 21043
Przeczytał: 119 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 12:56, 19 Sty 2024    Temat postu:

Łączenie stalinizmu z lewactwem faktycznie jest niezbyt BlackSwan.

Cytat:Dosłowne „lewactwo” znaleźć można w nieco późniejszych dokumentach programowych czy protokołach z dyskusji komunistów wiernych moskiewskiej linii. W takiej właśnie formie pojawia się w najważniejszej książce doktryny stalinizmu, czyli Historii Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików). Krótkim kursie.

Polskie wydanie tego stalinowskiego „bestsellera” (o nakładzie przekraczającym 40 milionów egzemplarzy, przekładanego na blisko 70 języków) wskazuje na „lewaków” jako zdradzieckich konkurentów słusznej – zdaniem Józefa Stalina – linii partyjnej.

Lewacki KOR

Taki stalinowski rodowód ma więc ten termin w języku polskim. Przez wiele powojennych lat sięgano po niego rzadko. Sytuacja uległa zmianie dopiero w okresie postępującego odwrotu od ideologii, czyli w gierkowskich latach 70. „Lewakami” stały się wówczas rozmaite ruchy wyrastające z tradycji zachodniego maja 1968 roku, złączone przez ich przeciwników w jedną całość z pozostałymi nurtami konkurencyjnymi wobec oficjalnej ideologii komunistycznej władzy.

Wierni ZSRR komuniści nie bardzo wiedzieli bowiem jak reagować na ruchy z jednej strony krytyczne wobec kapitalizmu, a z drugiej liberalne obyczajowo i przeciwstawne konserwatywnej, radzieckiej moralności.

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 12, 13, 14
Strona 14 z 14

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin