Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Co jest właściwie celem dyskutowania?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 13:26, 10 Lip 2019    Temat postu:

W ogóle osoba, która tutaj stała się synonimem trola (a której nicka nie wymienię, aby nie prowokować dyskusji personalnych) można by powiedzieć idealnie modeluje cały problem. W pewnym sensie jest ona genialnym przykładem całego zagadnienia - genialnym, bo część odniesień udało się jej zdiagnozować samodzielnie (inna część pozostaje za zasłoną iluzji).
Gdybym był bardziej myślący w stronę doszukiwania się sygnałów opatrzności, to powiedziałbym, że dla mnie osobiście jest to jakby osoba wręcz...
zesłana przez Boga dla zrozumienia. Niewiele osób, jakie spotkałem w porównywalny sposób ułożyło mi swoim przykładem w głowie ten układ odniesień, jakim jest rozumowanie i odczuwanie.

Genialność owej osoby polega m.in. na tym, że świetnie zdiagnozowała powód, dla którego funkcjonuje na naszym forum - jest nim "doładowanie swojej pozytywnej energii". Zupełnie inaczej niż właściwie cała reszta dyskutantów!
Inni napisaliby, że może poszukują prawdy, albo że chodzi im o wymianę poglądów, czy coś podobnego. Wspomniana osoba (chyba nie mając świadomości, że tym samym demaskuje się jako trol) uczciwie przyznaje, że wszelkie dalsze aspekty oceny (np. prawdziwość, uczciwość, zgodność ze standardami, komunikowalność itd. itp.) są mało istotne (jeśli w ogóle istotne). Owa osoba jasno dała nam do zrozumienia, że będzie pisać COKOLWIEK, BYLE SIĘ DOŁADOWAĆ.
I chyba trzeba zauważyć, że jest w tym konsekwentna. Ona rzeczywiście pisze COKOLWIEK, byle było emocjonalnie, byłe promowało jej osobę. Na jakiś zarzut, że ten czy inny jej tekst nie spełnia czegoś tam (np. reguł poprawności, uczciwości itd.) znowu napisze COKOLWIEK (nawet to, że zrobiła sobie zakupy w supermarkecie), albo złoży (czczą) deklarację o swoim charakterze moralnym, czy coś podobnego. W ten sposób owa osoba wciąż "działa", wciąż udowadnia swoją sprawczość, jest "niepokonana", bo robi co chce.
Tu dotykamy kluczowego pytania - wręcz fundamentalnego problemu, o który oprze się religia, epistemologia, czy ogólnie świadomość - pytania o weryfikację!
Skoro można działać tak, ze się komunikuje COKOLWIEK, a potem odpowiada innym COKOLWIEK na to, co się stało w wyniku zaistnienia tego pierwszego cokolwieka w przestrzeni komunikacyjnej z ludźmi, to gdzie tu miałby być jakikolwiek sens? Może tego sensu w ogóle nie ma. Przecież zawsze można tak sobie samemu ułożyć reguły wewnętrzne, że "wyjdzie na moje" - wszak "moje" właśnie zdefiniowałem tak, aby było to, co lubię i czego chcę. Idealny samograj życiowy, niemal wszechmoc!
Bo nie ma żadnej (niezależnej) weryfikacji.
Jak nie ma weryfikacji, to wszystko jest możliwe. I wspomniana osoba sam też kiedyś mi napisała, że ona nie ma zamiaru swoich myśli weryfikować. Po prostu - co się u niej pojawiło, to jest dobre. Cóż, tak też można. I też powiedziałbym, że przyznanie się do tego przez ową osobę daje ode mnie dodatkowy punkt za genialność. Teraz wszystko się łączy w całość - oto daję sobie prawo pisać COKOLWIEK, twierdzić COKOLWIEK, uznać COKOLWIEK, a także NIE ZAMIERZAM TEGO WERYFIKOWAĆ. Dopiero razem to ma sens - robimy co chcemy i nie weryfikujemy tego nijak, czyli możemy sobie przyznać wszelkie możliwe pozytywne atrybuty!
Możemy dowolnego cokolwiek określić np. jako "najwyższa prawda", albo też "emanację charakteru moralnego", czy "najlepsze intencje" (to nie są cytaty z tekstów owej osoby - choć są zapożyczenia, miksuję je z własnymi pomysłami, aby się nie skupiać na tej osobie, tylko wskazywać zależności ogólne).
tu warto zauważyć, że jak nie ma weryfikacji, to wszystko (cokolwiek) można wykazać wszystkim. Hitler dla swoich planów podboju świata miał całą masę komunałów i szczytnych haseł - np. o (nie)sprawiedliwości politycznej, o potrzebie rozwoju, wywyższenia narodu, o wyższości rasy, o chwale zwycięstwa itp. itd. Tu oczywiście żadnej weryfikacji sensowności owych twierdzeń nikt nie proponuje, więc znowu COKOLWIEK MOŻE WYJAŚNIĆ COKOLWIEK. I też będzie dobrze. Skoro tak ktoś uznał, to tak jest...

Tu docieramy do czegoś, co jest osią religii, ontologii, epistemologii - właśnie weryfikcji. W pewnym sensie wszystko co trwale istnieje musi być powiązane z weryfikacją. Coś niezweryfikowane, a ogłoszone jest tylko ogłoszone. Pisałem o tym nieco głębiej w wątku: http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/deklaracjonizm-vs-synchronizacjonizm,13369.html
Mamy prawo wątpić w coś, co się nie łączy z resztą, co jest być może słowem bez pokrycia. Możemy powiedzieć, że to nie zweryfikowane, po prostu nie istnieje.
Religia mówi, że życie jest testem, jest weryfikacją osobowości. Jeśli ktoś nie wierzy/wątpi w swoją wartość, a ma przy tym wolność myśli, to nie ma sposobu, aby mu ową wartość przywrócić. Chyba, ze sam się o tym przekona - na własnej skórze poczuje swoją wartość. Ale żadne namowy, żadne tłumaczenia tu nie pomogą. Ludzie w depresji nie reagują na wspierające ich słowa ze strony bliskich osób. Do nich to nie dociera, zatrzymuje się przed ich emocjonalną percepcją.
Tu jednak mamy dość ciekawe pytanie: czy weryfikacji siebie nie możemy po prostu przeprowadzić sami?
To jest bardzo kusząca opcja, którą z resztą stosuje właśnie wspomniana osoba. Ona sobie sama wszystko zaliczy i rozliczy jako uznane, czyli zweryfikowane. Po prostu znowu stwierdzi, że to tak jest i kropka.
Otóż nie. Weryfikacja stronnicza, weryfikacja nie oparta o niezależny mechanizm w ogóle nie jest prawdziwa weryfikacją.
Dlaczego nie jest?
- Ano po prostu dlatego, ze istotą weryfikacji jest przetestowanie się pod katem BŁĘDU. Jeśl błąd jest zawarty w weryfikującym, to dokonywana przez niego samego weryfikacja będzie ten błąd powielała, czyli oczywiście niczego nie ustali. Zatem po prostu SAMOWERYFIKACJA (W PEŁNI AUTONOMICZNA!) NIE JEST WERYFIKACJĄ.
Dopisałem tu "w pełni autonomiczna", bo daje się dokonywać weryfikacji samodzielnie, ale jeśli przy tym KORZYSTA SIĘ Z NIEZALEŻNYCH CZYNNIKÓW - procedur. Np. stolarz sprawdza poprawność zrobionego przez siebie mebla poziomicą - tu mamy niezależny przyrząd, na którego odczyt WERYFIKUJĄCY SIĘ W PEŁNI GODZI, więc nie jest to czysta samoweryfikacja.
Weryfikacja - jeśli ma być prawdziwa - musi być w istotnym swoich składniku zewnętrzna, niezależna. Inaczej nie jest po prostu weryfikacją. Musimy niejako "oddać sterowanie", aby się przekonać jak to jest z nami.

Tu, skoro jakoś tak się zrobiło, aby zacząć wyjaśniać wszystko, można znowu wrócić do idei religijnych. Człowiek STANIE SIĘ, będzie, zaistnieje, jeśli się zweryfikuje. W przeciwnym wypadku pozostanie tylko deklaracją (może czczą deklaracją). Nawet Bóg niejako JEST WERYFIKOWANY LUDZKOŚCIĄ. Cała ludzkość, dzięki temu, że człowiek ma atrybut wolności, ostatecznie sprawdza na ile prawda stworzenia jest faktem, a nie tyko (czczą) deklaracją. Sprawdza w ten sposób, że ostatecznie wykaże spójność swojego istnienia i działania, "człowieczeństwo nie zaplącze się mentalnie o własne nogi".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rafal3006
Opiekun Forum Kubusia



Dołączył: 30 Kwi 2006
Posty: 22132
Przeczytał: 41 tematów

Skąd: z innego Wszechświata
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:03, 10 Lip 2019    Temat postu:

Michale, na podstawie tego co wyżej napisałeś dokładam trzecią kategorię trollingu:
Wychodzi na to że trzeba wyróżnić co najmniej trzy rodzaje trollingu:
1.
Trolling negatywny - wzajemne jechanie po rodzinie przeciwnika, wyśmiewanie wszelkich ułomności fizycznych i umysłowych przeciwnika - tu obie strony wiadomego konfliktu nie są bez winy, obie strony z zacietrzewieniem ten rodzaj trollingu uprawiają
2.
Trolling pozytywny rozumiany jak starcie dwóch wielkich IDEI np.
Michał vs ateiści
Rafał3006 vs ziemscy matematycy ze swoją gówno-logiką (dowód w moim podpisie)
3.
Trolling polegający na pisaniu cokolwiek by pisać.
Przykłady:
Krowa (złoty przykład), Dyskurs (wedle twoich wyjaśnień), Semele - fizyk zbanował ja z ateista.pl dokładnie po zarzutem iż "pieprzy nie na temat".
Czy mam rację Semele?

Czy zgadzasz się na podział wyżej?

Zauważ proszę że trolle Nr.2 i 3 nie łamią prawa polskiego, natomiast trolle Nr.1 ewidentnie łamią prawo każdego cywilizowanego kraju, w tym prawo Polskie.
Poza tym wyłącznie trolle Nr.1 są groźni dla bliźniego swego - patrz "stalking".
Ja bym tu mocno dyskutował kto tu uprawia stalking.
Według mnie nie jest możliwy stalking jednej osoby wobec całego świata, wręcz odwrotnie, konkretne przykłady których w Internecie jest na pęczki to stalking grupy osób wobec jednej osoby, dlatego zawsze będę bronił tej jednej osoby atakowanej przez stado wściekłych psów.


Ostatnio zmieniony przez rafal3006 dnia Śro 15:04, 10 Lip 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:09, 10 Lip 2019    Temat postu:

rafal3006 napisał:
Michale, na podstawie tego co wyżej napisałeś dokładam trzecią kategorię trollingu:
Wychodzi na to że trzeba wyróżnić co najmniej trzy rodzaje trollingu:
1.
Trolling negatywny - wzajemne jechanie po rodzinie przeciwnika, wyśmiewanie wszelkich ułomności fizycznych i umysłowych przeciwnika - tu obie strony wiadomego konfliktu nie są bez winy, obie strony z zacietrzewieniem ten rodzaj trollingu uprawiają
2.
Trolling pozytywny rozumiany jak starcie dwóch wielkich IDEI np.
Michał vs ateiści
Rafał3006 vs ziemscy matematycy ze swoją gówno-logiką (dowód w moim podpisie)
3.
Trolling polegający na pisaniu cokolwiek by pisać.
Przykłady:
Krowa (złoty przykład), Dyskurs (wedle twoich wyjaśnień), Semele - fizyk zbanował ja z ateista.pl dokładnie po zarzutem iż "pieprzy nie na temat".
Czy mam rację Semele?

Czy zgadzasz się na podział wyżej?

Zauważ proszę że trolle Nr.2 i 3 nie łamią prawa polskiego, natomiast trolle Nr.1 ewidentnie łamią prawo każdego cywilizowanego kraju, w tym prawo Polskie.
Poza tym wyłącznie trolle Nr.1 są groźni dla bliźniego swego - patrz "stalking".
Ja bym tu mocno dyskutował kto tu uprawia stalking.
Według mnie nie jest możliwy stalking jednej osoby wobec całego świata, wręcz odwrotnie, konkretne przykłady których w Internecie jest na pęczki to stalking grupy osób wobec jednej osoby, dlatego zawsze będę bronił tej jednej osoby atakowanej przez stado wściekłych psów.

Cały czas nie wszystko mi tu pasuje do definicji trolingu. Będę sie upierał, że starcia idei nie są trolingiem, bo mogą dystansować się od aspektów emocjonalnych. A wg mnie prawdziwy trol po prostu MUSI ŻEROWAĆ NA EMOCJACH. Bez tego nie byłoby trolingu.
Zastanawiam się nad przypadkiem Semele...
Chyba jakiś aspekt trolingu u niej występuje, bo ewidentnie czasem pisze tylko po to, aby zwrócić na siebie uwagę. Ale, jak na trola, jest całkiem łagodna, nie ma - typowych dla większości troli - agresywnych zamiarów.
Ale...
miałem nie pisać personalnie, bo się zaraz zrobi bagno.
Jeśli już ktoś pisze o osobach, to niech się ograniczy do siebie, ewentualnie (w uprzejmej formie) do tego, komu odpowiada.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 15:10, 10 Lip 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lukrecja




Dołączył: 22 Maj 2018
Posty: 676
Przeczytał: 4 tematy


PostWysłany: Śro 16:42, 10 Lip 2019    Temat postu:

Cytat:
Trol pod względem profilu emocjonalnego podobny jest do psychopaty - obaj są łowcami i kolekcjonerami emocji (w przeważającej części negatywnych), które wzbudzają w innych ludziach. Poczucie sprawczości związanej z wywołaniem owych emocji, ładuje ich pozytywnie, daje iluzje posiadania kontroli nad światem.


Wow! Brawo!! Niby zdawałam sobie z tego sprawę, ale musiałam przeczytać, by to sobie uzmysłowić.
Zastanawia mnie, czy stalker wybiera swoje ofiary wg. jakiegoś klucza, czy jest mu obojetne kogo nęka? Jakkolwiek jestem w stanie zrozumieć, że jedna pani drugiej pani dokucza, bo się najnormalniej nie lubią, tak w omawianym przypadku, naliczylam 7 osób w jakiś tam sposób i długoletnio nękanych, przynajmniej o tylu mi wiadomo, bo bardzo możliwe, że jest ich więcej. Czy poza faktem, że te osoby bawiły się na wspólnym forum, mają wspólny mianownik, cechę która spowodowała że to one zostały wzięte na celownik?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lukrecja




Dołączył: 22 Maj 2018
Posty: 676
Przeczytał: 4 tematy


PostWysłany: Śro 17:08, 10 Lip 2019    Temat postu:

Cytat:
Ja bym tu mocno dyskutował kto tu uprawia stalking.
Według mnie nie jest możliwy stalking jednej osoby wobec całego świata, wręcz odwrotnie, konkretne przykłady których w Internecie jest na pęczki to stalking grupy osób wobec jednej osoby, dlatego zawsze będę bronił tej jednej osoby atakowanej przez stado wściekłych psów.


Mylisz sie.

Sprawca jako narzędzia używa technologii informacyjnej, w szczególności Internetu, by dręczyć pojedynczą osobę, grupę osób lub całą organizację. Zachowania te obejmują również: fałszywe oskarżenia, nielegalny monitoring, pogróżki, kradzież tożsamości, uszkodzenia sprzętu lub danych, narzucanie się z seksualnymi intencjami i gromadzenie informacji o pokrzywdzonym celem dręczenia .

Wszystko to już widzieliśmy na blogu, nawet dzisiejszej nocy, a że zniknęło to już inna sprawa.

W terminologii prawniczej występuje jako wielokrotne, powtarzające się
prześladowanie objawiające się w podejmowaniu naprzykrzających czynności. Celem tychże
działań ma być udręczenie, utrapienie, dokuczenie lub niepokojenie pokrzywdzonego, tudzież
jego najbliższych. Obejmuje zachowania polegające na obsesyjnym śledzeniu, obserwowaniu albo kontaktowaniu się z inną osobą wbrew jej woli, przy czym musi zaistnieć warunek „uporczywości” albo wielokrotności.

Tyle litera prawa. Na niekorzyść sprawcy działa więc fakt, że prześladuje nie jedną, a grupę osób, choć rozumiem, że nie pasuje to do Twoich sympatii.


Ostatnio zmieniony przez Lukrecja dnia Śro 17:09, 10 Lip 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:40, 10 Lip 2019    Temat postu:

IruŚ napisał:
rafal3006 napisał:
[...] obie strony mają brud za paznokciami.
A ty kurna kto, rozjemca? Wpierdalasz się w nie swoje sprawy próbując opowiedzieć się po jednej ze stron, a tak na prawdę stajesz się trzecią. Kup sobie taką specjalną szczoteczkę do szorowania brudu spod pazurów (dostępne w każdym ogrodniczym) i od nas oraz naszych spraw trzy penisy w bok! Ponial czy mam grubiej polecieć?

Ludzie...
Dość tych ad personam!
Ani to miejsce, ani też zgodność z ustaleniami z Wujem.
Faktycznie, byłem nieostrożny, że w ogóle sprawę próbowałem ogólnie rozpatrzyć. Mój błąd. :cry:
A tak w ogóle to nie wiem, która strona sporu jest tu gorsza, więc jeśliby już do kogoś nieprzyjmne etykiety pasowały (np. psychopata), to wcale nie jestem pewien, do kogo.
Zdaje się, że znowu tylko admin tu poradzi.
Jeśliby się znowu objawił, to ja - jak autor wątku - daję mu szczere błogosławieństwo do cięć po tych postach. Co mu się spodoba, byle nie było szamba.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rafal3006
Opiekun Forum Kubusia



Dołączył: 30 Kwi 2006
Posty: 22132
Przeczytał: 41 tematów

Skąd: z innego Wszechświata
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:42, 10 Lip 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:

Ależ ja nie pisałem wtedy o nikim konkretnym!
Tamtego przypadku właściwie nie znam i niewiele mnie obchodzi. Pisze o ogólnie o ludziach i psychologii.
A co do "tamtej osoby" to wcale nie uważam ją za psychopatkę (to tak na marginesie). Choć dalej się upieram, że OGÓLNY MECHANIZM PSYCHOLOGICZNY trolingu i psychopatii są zbliżone.

Nie zgadzam się z tym wytłuszczonym, bowiem w takim razie za psychopatę należy uznać mnie, fedora, czy ciebie.
To że wszyscy jesteśmy z pewnego punktu odniesienia trollami nie oznacza, że jesteśmy psychopatami.
Wszystkie fora matematyczne i i inne uważają mnie za trolla od 13 lat, podobnie teista na każdym forum ateistycznym będzie będzie szyderczo wyśmiewany jak osoba wierząca w krasnoludki (delikatnie mówiąc).
Czy próbowałeś kiedyś głosić swój teizm np. na racjonaliście.pl?
Ja próbowałem tam głosić algebrę Kubusia - błyskawiczny ban i koniec dyskusji.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:54, 10 Lip 2019    Temat postu:

rafal3006 napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Choć dalej się upieram, że OGÓLNY MECHANIZM PSYCHOLOGICZNY trolingu i psychopatii są zbliżone.

Nie zgadzam się z tym wytłuszczonym, bowiem w takim razie za psychopatę należy uznać mnie, fedora, czy ciebie.
To że wszyscy jesteśmy z pewnego punktu odniesienia trollami nie oznacza, że jesteśmy psychopatami.
Wszystkie fora matematyczne i i inne uważają mnie za trolla od 13 lat, podobnie teista na każdym forum ateistycznym będzie będzie szyderczo wyśmiewany jak osoba wierząca w krasnoludki (delikatnie mówiąc).
Czy próbowałeś kiedyś głosić swój teizm np. na racjonaliście.pl?
Ja próbowałem tam głosić algebrę Kubusia - błyskawiczny ban i koniec dyskusji.

Bo to, że coś "ma ogólny mechanizm zbliżony" nie oznacza, ze jest tym samym. Budowanie mostu, drogi i budowanie wieżowca jest zbliżone w technologii - też wozi się beton, stal, kruszywo. Ale wychodzi w końcu coś innego.
Trol i psychopata mają tę cechę wspólną, że oszukują siebie i walczą o kontrolę (albo przynajmniej jej złudzenie). Jednak głębiej są już różnice - psychopata ma mocno zaburzoną empatię, głód bardzo silnych bodźców, swoistą zuchwałość. Trole mogą być empatyczne, czasem lękliwe i nieśmiałe.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rafal3006
Opiekun Forum Kubusia



Dołączył: 30 Kwi 2006
Posty: 22132
Przeczytał: 41 tematów

Skąd: z innego Wszechświata
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 18:03, 10 Lip 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
rafal3006 napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Choć dalej się upieram, że OGÓLNY MECHANIZM PSYCHOLOGICZNY trolingu i psychopatii są zbliżone.

Nie zgadzam się z tym wytłuszczonym, bowiem w takim razie za psychopatę należy uznać mnie, fedora, czy ciebie.
To że wszyscy jesteśmy z pewnego punktu odniesienia trollami nie oznacza, że jesteśmy psychopatami.
Wszystkie fora matematyczne i i inne uważają mnie za trolla od 13 lat, podobnie teista na każdym forum ateistycznym będzie będzie szyderczo wyśmiewany jak osoba wierząca w krasnoludki (delikatnie mówiąc).
Czy próbowałeś kiedyś głosić swój teizm np. na racjonaliście.pl?
Ja próbowałem tam głosić algebrę Kubusia - błyskawiczny ban i koniec dyskusji.

Bo to, że coś "ma ogólny mechanizm zbliżony" nie oznacza, ze jest tym samym. Budowanie mostu, drogi i budowanie wieżowca jest zbliżone w technologii - też wozi się beton, stal, kruszywo. Ale wychodzi w końcu coś innego.
Trol i psychopata mają tę cechę wspólną, że oszukują siebie i walczą o kontrolę (albo przynajmniej jej złudzenie). Jednak głębiej są już różnice - psychopata ma mocno zaburzoną empatię, głód bardzo silnych bodźców, swoistą zuchwałość. Trole mogą być empatyczne, czasem lękliwe i nieśmiałe.

Niestety Michale, ale z punktu widzenia ateisty to wytłuszczone idealnie pasuje do ciebie - oszukujesz sam siebie wierząc w krasnoludki (delikatne określenie).
Z punktu wiedzenia ateisty jesteś trollem z wyparnym mózgiem - tego nie masz szans zmienić.
Niemniej jednak żaden ateista za psychopatę znęcającym się nad nim cię nie uważa, on po prostu twoją wiarę w krasnoludki ma gdzieś, ani go to ziębi, ani grzeje.
Co najwyżej z politowaniem popuka się w swoje ateistyczne czółko.

P.S.
rafal3006 napisał:
Michale, na podstawie tego co wyżej napisałeś dokładam trzecią kategorię trollingu:
Wychodzi na to że trzeba wyróżnić co najmniej trzy rodzaje trollingu:
1.
Trolling negatywny - wzajemne jechanie po rodzinie przeciwnika, wyśmiewanie wszelkich ułomności fizycznych i umysłowych przeciwnika - tu obie strony wiadomego konfliktu nie są bez winy, obie strony z zacietrzewieniem ten rodzaj trollingu uprawiają
2.
Trolling pozytywny rozumiany jak starcie dwóch wielkich IDEI np.
Michał vs ateiści
Rafał3006 vs ziemscy matematycy ze swoją gówno-logiką (dowód w moim podpisie)
3.
Trolling polegający na pisaniu cokolwiek by pisać.
Przykłady:
Krowa (złoty przykład), Dyskurs (wedle twoich wyjaśnień), Semele - fizyk zbanował ja z ateista.pl dokładnie po zarzutem iż "pieprzy nie na temat".
Czy mam rację Semele?

Czy zgadzasz się na podział wyżej?

Zauważ proszę że trolle Nr.2 i 3 nie łamią prawa polskiego, natomiast trolle Nr.1 ewidentnie łamią prawo każdego cywilizowanego kraju, w tym prawo Polskie.
Poza tym wyłącznie trolle Nr.1 są groźni dla bliźniego swego - patrz "stalking".

Moim zdaniem wyłącznie jeden rodzaj trollingu ma związek z psychopatą to ten z Nr.1.


Ostatnio zmieniony przez rafal3006 dnia Śro 18:18, 10 Lip 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lukrecja




Dołączył: 22 Maj 2018
Posty: 676
Przeczytał: 4 tematy


PostWysłany: Śro 18:39, 10 Lip 2019    Temat postu:

Może poznajmy cechy chcarakteryzujące psychopatę? Kolejność nie ma znaczenia.

zupełne nieuwzględnianie (i zasadniczo brak zrozumienia) uczuć i potrzeb innych ludzi;
lekceważenie autorytetów i ogólnie przyjętych zasad oraz norm;
drastyczną tendencję do kłamania;
umiejętność manipulowania innymi ludźmi – psychopaci są w stanie zrobić wszystko, byle tylko osiągnąć jakieś korzyści dla siebie;
znaczne zmniejszenie (lub nawet całkowity brak) odczuwania lęku i strachu;
przekonanie o swojej wyjątkowości i związane z tym to, że psychopaci prezentują wyjątkowego stopnia tendencję do obwiniania innych ludzi (skoro oni sami są tak idealni, to wszelkie niepowodzenia nie są ich winą, a odpowiedzialni za nie są właśnie inni ludzie);
niską tolerancję frustracji
doskonałą umiejętność usprawiedliwiania swoich zachowań – nieważne, jak podłego zachowania podejmie się psychopata, człowiek ten zawsze będzie w stanie samego siebie wytłumaczyć i zracjonalizować swoje postępowanie.

-rzadkie odczuwanie lęku, na ogół brak poczucia winy,
-nieadekwatność motywacji zachowań prowadząca do antyspołecznych przejawów,
-nieumiejętność wchodzenia w interakcje społeczne
-brak wyrzutów sumienia
-zawyżona, nieadekwatna samoocena
-manipulowanie i skłonność do oszustwa
-nieadekwatne w stosunku do sytuacji zachowania, manifestowany nastrój
-patologiczny egocentryzm
- psychopaci używają około dwa razy więcej słów związanych z podstawowymi potrzebami fizjologicznymi i własnym przeżyciem, w tym jedzeniem, piciem i pieniędzmi, niż osoby niebędące psychopatami.



Grubo :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:40, 10 Lip 2019    Temat postu:

rafal3006 napisał:
Niestety Michale, ale z punktu widzenia ateisty to wytłuszczone idealnie pasuje do ciebie - oszukujesz sam siebie wierząc w krasnoludki (delikatne określenie).
Z punktu wiedzenia ateisty jesteś trollem z wyparnym mózgiem - tego nie masz szans zmienić.

Nie, mój drogi.
Mam jedną cechę, której żaden trol nie posiada - jak widzę, że dyskusja nie ma sensu, to z niej rezygnuję.
Trol ma tę cechę, że uczestnictwo w dyskusji jest dla niego celem nadrzędnym, niż sensowność. Więc zadręcza innych w dyskusjach, od których nie potrafi się oderwać. Bo ma emocje, nad którymi nie panuje.
A co tam ateista o mnie uważa - jego problem. Nie mam na to jakiegoś deterministycznego wpływu.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 21:41, 10 Lip 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:51, 10 Lip 2019    Temat postu:

Lukrecja napisał:
Może poznajmy cechy chcarakteryzujące psychopatę? Kolejność nie ma znaczenia.

zupełne nieuwzględnianie (i zasadniczo brak zrozumienia) uczuć i potrzeb innych ludzi;
lekceważenie autorytetów i ogólnie przyjętych zasad oraz norm;
drastyczną tendencję do kłamania;
umiejętność manipulowania innymi ludźmi – psychopaci są w stanie zrobić wszystko, byle tylko osiągnąć jakieś korzyści dla siebie;
znaczne zmniejszenie (lub nawet całkowity brak) odczuwania lęku i strachu;
przekonanie o swojej wyjątkowości i związane z tym to, że psychopaci prezentują wyjątkowego stopnia tendencję do obwiniania innych ludzi (skoro oni sami są tak idealni, to wszelkie niepowodzenia nie są ich winą, a odpowiedzialni za nie są właśnie inni ludzie);
niską tolerancję frustracji
doskonałą umiejętność usprawiedliwiania swoich zachowań – nieważne, jak podłego zachowania podejmie się psychopata, człowiek ten zawsze będzie w stanie samego siebie wytłumaczyć i zracjonalizować swoje postępowanie.

-rzadkie odczuwanie lęku, na ogół brak poczucia winy,
-nieadekwatność motywacji zachowań prowadząca do antyspołecznych przejawów,
-nieumiejętność wchodzenia w interakcje społeczne
-brak wyrzutów sumienia
-zawyżona, nieadekwatna samoocena
-manipulowanie i skłonność do oszustwa
-nieadekwatne w stosunku do sytuacji zachowania, manifestowany nastrój
-patologiczny egocentryzm
- psychopaci używają około dwa razy więcej słów związanych z podstawowymi potrzebami fizjologicznymi i własnym przeżyciem, w tym jedzeniem, piciem i pieniędzmi, niż osoby niebędące psychopatami.



Grubo :)

Odpowiadam - teoretycznie!
Proszę nie odnosić tego co tu piszę, bezpośrednio do żadnej konkretnej osoby, a już szczególnie do jakiegokolwiek użytkownika forum sfinia!

Trol (w tym pierwotnym pojęciu, bo ostatnio jest ono używane w bardzo szerokim znaczeniu, np. w kontekście walki politycznej, jak w wyrażeniu "trole Putina", ale to jest inna kategoria) ma sporo cech psychopaty. Ale też są wyraźne różnice.
Tymi różnicami jest:
- trole odczuwają (czasem bardzo mocno) poczucie lęku
- w życiu mogą być altruistyczni (psychopatom to się prawie nie zdarza), choć w sieci zwykle żerują na innych.
- nie koniecznie mają zawyżoną samoocenę (choć chyba często mają)
- nie zawsze sa patologicznymi egocentrykami.
- ich tolerancja frustracji bywa całkiem wysoka (nawet ponadprzeciętna) choć jednak W PEWNYCH ZAKRESACH.

Poza tym rasowy trol, choć rzeczywiście kłamie, to kłamie inaczej, niz psychopata. Trol klamie bardziej celowo, a w życiu może być całkiem prawdomnówny. Psychopata kłamie niemal wszędzie i niemal zawsze.

Generalnie różnica jest też taka, że trole sieciowe są patologiczne przede wszystkim w sieci. Psychopaci są patologiczni tak ogólnie.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 21:52, 10 Lip 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lukrecja




Dołączył: 22 Maj 2018
Posty: 676
Przeczytał: 4 tematy


PostWysłany: Śro 22:10, 10 Lip 2019    Temat postu:

Panie Michale, mamy ustalone, że nie każdy troll jest psychopatą, jak i to, że nie każdy psychopata jest trollem.
Ale do czegoś Pan zmierza, a ja nie bardzo wiem do czego....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:38, 10 Lip 2019    Temat postu:

Lukrecja napisał:
Panie Michale, mamy ustalone, że nie każdy troll jest psychopatą, jak i to, że nie każdy psychopata jest trollem.
Ale do czegoś Pan zmierza, a ja nie bardzo wiem do czego....

Tematem wątku jest: Co jest właściwie celem dyskutowania?
Uważam, że jak najbardziej warto tu dostrzec też taki cel jak troling, jak wyżywanie się emocjonalne.
Warto przynajmniej z dwóch powodów:
- Dla zrozumienia innych, zdiagnozowania dziwnych zachowań innych użytkowników sieci.
- Dla zrozumienia samego siebie, zdiagnozowania: Kim jestem? Albo przynajmniej: Kim bywam?
Uważam, ze aby nie stać się rasowym trolem należy względnie często stawiać sobie pytanie, czy oto właśnie tym trolem się nie stałem swoim kolejnym wpisem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rafal3006
Opiekun Forum Kubusia



Dołączył: 30 Kwi 2006
Posty: 22132
Przeczytał: 41 tematów

Skąd: z innego Wszechświata
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:54, 10 Lip 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
rafal3006 napisał:
Niestety Michale, ale z punktu widzenia ateisty to wytłuszczone idealnie pasuje do ciebie - oszukujesz sam siebie wierząc w krasnoludki (delikatne określenie).
Z punktu wiedzenia ateisty jesteś trollem z wyparnym mózgiem - tego nie masz szans zmienić.

Nie, mój drogi.
Mam jedną cechę, której żaden trol nie posiada - jak widzę, że dyskusja nie ma sensu, to z niej rezygnuję.
Trol ma tę cechę, że uczestnictwo w dyskusji jest dla niego celem nadrzędnym, niż sensowność. Więc zadręcza innych w dyskusjach, od których nie potrafi się oderwać. Bo ma emocje, nad którymi nie panuje.
A co tam ateista o mnie uważa - jego problem. Nie mam na to jakiegoś deterministycznego wpływu.

Znów się nie zgodzę.
Po pierwsze:
Obaj jesteśmy ewidentnymi trollami, ja z punktu odniesienia ziemskich matematyków, ty z punktu odniesienia ateistów.
Obu nam zależy (mam nadzieję że tobie też) na jak najdłuższym utrzymaniu "przeciwnika" w dyskusji - bez "przeciwnika" nie ma dyskusji.
Dokładnie z tego powodu nigdy nie interesowały mnie epitety lecące w moja stronę, ja cierpliwie tłumaczyłem algebrę Kubusia doskonaląc ją w boju, bo jak mi ją atakowali musiałem te ataki odpierać. cały czas było to "gadał dziad do obrazu" z prostego powodu - praktycznie 100% definicji w temacie logika matematyczna mamy sprzecznych co nie przeszkadzało mi cierpliwie tłumaczyć jak to jest w AK. Mam tę przewagę nad matematykami klasycznymi że perfekcyjnie znam praktyczną algebrę Boole'a, dzięki czemu żaden matematyk mi nigdy nie podskoczył tzn. nie zakwestionował żadnego prawa logiki matematycznej które wyprowadziłem, a takich praw wyprowadziłem MULTUM - dokładnie z tego powodu udało mi się utrzymać w dyskusji kluczowego partnera w dyskusji - fiklita. Reszta mnie kompletnie nie interesowała bo od strony czysto matematycznej fiklitowi do pięt nie dorastała.
Moja wojna:
algebra Kubusia vs gówno-logika zmian
dzięki 13 letniej dyskusji została rozstrzygnięta tzn. nie ma już odwrotu, matematycy MUSZĄ porzucić swoją gówno-logikę i przejść na logikę 5-cio latków - algebrę Kubusia.
Natomiast twoja wojna Michale absolutnie nigdy sie nie skończy tzn. żadna ze stron teista vs ateista nie ma szans na totalne zawładnięcie umysłami drugiej strony, jak to się stanie w przypadku algebry Kubusia - po prostu z matematyką, jeśli jest poprawna (a AK jest) nie ma dyskusji.
... i to chyba byłoby na tyle.


Ostatnio zmieniony przez rafal3006 dnia Śro 22:56, 10 Lip 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lukrecja




Dołączył: 22 Maj 2018
Posty: 676
Przeczytał: 4 tematy


PostWysłany: Czw 12:30, 11 Lip 2019    Temat postu:

Cytat:
- Dla zrozumienia samego siebie, zdiagnozowania: Kim jestem? Albo przynajmniej: Kim bywam?
Uważam, ze aby nie stać się rasowym trolem należy względnie często stawiać sobie pytanie, czy oto właśnie tym trolem się nie stałem swoim kolejnym wpisem.


Proszę Pana, troll podobnych pytań sobie nie zadaje, właśnie dlatego, że jest trollem.
Każdemu z nas, zdarza się walnąć coś odbiegającego od tematu, ale jeśli dzieje się sporadycznie, to raczej o trollingu nie ma mowy.

Za wiele wymaga Pan od ludzkości. Gdyby każdy człowiek był zdolny do samokontroli, nie potrzebowalibyśmy wojska, więzień itd.
Ale tak nie jest, stąd będziemy mieli i trolli, i inne twory. Ale i z tym stosunkowo łatwo jest sobie poradzić, mianowicie wspomniane przeze mnie rozwiązanie w postaci moderowania wypowiedzi przed zamieszczeniem. Plusy; troll jest z bomby neutralizowany więc dyskusja odbywa się bez przeszkód, a co ważniejsze, jej uczestnicy nie są narażani na szereg innych nieprzyjemności.
Proste i skuteczne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 13:41, 11 Lip 2019    Temat postu:

Lukrecja napisał:
Cytat:
- Dla zrozumienia samego siebie, zdiagnozowania: Kim jestem? Albo przynajmniej: Kim bywam?
Uważam, ze aby nie stać się rasowym trolem należy względnie często stawiać sobie pytanie, czy oto właśnie tym trolem się nie stałem swoim kolejnym wpisem.


Proszę Pana, troll podobnych pytań sobie nie zadaje, właśnie dlatego, że jest trollem.
Każdemu z nas, zdarza się walnąć coś odbiegającego od tematu, ale jeśli dzieje się sporadycznie, to raczej o trollingu nie ma mowy.

Za wiele wymaga Pan od ludzkości. Gdyby każdy człowiek był zdolny do samokontroli, nie potrzebowalibyśmy wojska, więzień itd.

Ależ ja owe wymagania stawiam SOBIE. Nie ludzkości. Tzn. ściślej - uważam, iż ludzkość na pewno by nie straciła, gdyby poszła w tym zakresie w moje ślady. Ale ja nie mam na to wpływu.
Uważam też, że bycie trolem jest po prostu formą SŁABOŚCI MENTALNEJ. Trol to po prostu człowiek, który nie rozliczył siebie.
Trol ulega magii celów podrzędnych - mało wartościowych, a poświęca cel główny - ten naprawdę wart realizacji. Trol goni za prostą małą gratyfikacją - za jakimś tam połechtaniem sobie emocji, że udało mu się kogoś zirytować, pozłościć. W istocie najczęściej trol nawet nie wie, czy mu się to realnie udało, czy tylko domniemywa, iż to pozłoszczenie miał miejsce. Do tego, nawet jeśli ten cel jednak się zrealizował, to powstaje pytanie: jaka miałaby być z tego trwała korzyść?
- W moim przekonaniu żadna.
Trol zatrzymał się w rozwoju, niczego nie buduje, tylko mieli swoje emocje. Przyjął nieperspektywiczną strategię życiową. Uważam, ze lepiej jest rozliczyć się z potrzebą znaczenia, wpływu na innych ludzi, pogodzić jakoś ten aspekt swojej natury. Jeśli ktoś miałby funkcjonować mentalnie w oparciu o tak dziwaczny cel życia, jak irytowanie bliźnich, to będzie zdany na wielką szarpaninę, w której właściwie nie ma co się stać naprawdę życiowo ważnego, cennego, dającego szczęście. Ot, ktoś tam jeszcze zdenerwuje, jeszcze jakąś małą satysfakcję ze swojego wpływu na cudze emocje odczuje, ale przy okazji:
- będzie niszczył sobie przyjaźń, a dalej wsparcie innych ludzi, bo zostanie przez nich zaklasyfikowany jako bezmyślny awanturnik
- nie widać na horyzoncie żadnej przewidywalnej poważniejszej satysfakcji z takiego działania, co za tym idzie będzie ono stratą czasu
- umysł i emocje człowieka będą się jeszcze bardziej "przyzwyczajały" do funkcjonowania w atmosferze konfliktu, złości, oskarżeń, będą budowały gorycz i szarpaninę w uczuciach. To już nawet nie będzie przyjemne.
- czasem pojawią się tego trolowania przykre konsekwencje w świecie realnym - np. możliwość wmanewrowania się w sprawę karną, spotkanie swojego przeciwnika w realu, który zechce się zemścić, znajomi z życia, czytający nasze trolerskie popisy mogą pogorszyć o nas swoją opinię itp.

Co widzę jako alternatywę?
- Skierowanie się ku ambitniejszym celom. Jeśli dyskusja, to niech ona coś ustali, ku czemuś dąży. Jeśli emocje, to ogniskujące się na uczuciach pozytywnych, albo przynajmniej tych negatywnych sobie wyjaśnieniu, a nie tkwieniu w nich bezrefleksyjnym.

Ja dzisiaj widzę taka permanentną złość jako formę uzależnienia i mentalnej słabości. To degradacja umysłu, który wciąż procesuje te same (albo bardzo podobne) emocjonalne schematy, wciąż to samo i prawie wciąż tak samo. Jałowe to, puste, nieperspektywiczne, poniżające jakąś bardziej wzniosłą postać człowieczeństwa. Uważam, że stać nas - ludzi - na więcej. I warci jesteśmy tez piękniejszych I PRZYJEMNIEJSZYCH emocji.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lukrecja




Dołączył: 22 Maj 2018
Posty: 676
Przeczytał: 4 tematy


PostWysłany: Pią 13:03, 12 Lip 2019    Temat postu:

Myślę, że popełnia Pan błąd bo to o czym pisze ( o autorefleksji) dotyczy osób zrównoważonych, a te sporadycznie parają się trollingiem. Trollowi trzeba pewne rzeczy pokazać palcem, że tak się wyrażę, tylko wtedy jest szansa na to, że zweryfikuje swoje postępowanie.
Status ''świętej krowy'', uniki, jedynie utwierdzają trolla w tym, że jego postępowanie jest akceptowane, że funkcjonuje prawidłowo.
W przypadku kiedy ma się do czynienia z podejrzeniem, że delikwent ma problemy emocjonalne, zdrowotne, warto podpowiedzieć takiej osobie, by skonsultowała się z lekarzem, terapeutą, to żaden wstyd, życie nikogo nie rozpieszcza, nie róbmy więc tabu z tego, że komuś psychika siadła.
Powtarzam do znudzenia, jedynym sposobem jest reakcja danej społeczności, a największym błędem jaki można popełnić, to jej brak.
Troll jest trollem, bo ktoś mu na to pozwala, ostatnio wprawdzie w mediach społecznościowych coś drgnęło w tej materii, ale jeszcze długa droga przed nami.
Musimy sobie uświadomić, że zła pod żadną postacią nie należy tolerować lecz wyznaczać granice, których przekroczenie zaskutkuje wykluczeniem. Bo pal licho, kiedy ktoś zaklei wężami jakiś gówniany watek, tym nikomu krzywdy nie zrobi, ale kiedy usiłuje komuś zrobić realną krzywdę, to sorry, nie wolno odwracać głowy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lukrecja




Dołączył: 22 Maj 2018
Posty: 676
Przeczytał: 4 tematy


PostWysłany: Pią 14:03, 12 Lip 2019    Temat postu:

Proszę mi powiedzieć Panie Michale, czemu te powyższe wpisy mają służyć bo przecież nie dyskusji.
Dopóki będziemy tolerować taki stan rzeczy, dotąd tego typu zachowania będą się powtarzały. Tu, gdzie indziej..
Społeczeństwo musi powiedzieć stanowcze NIE stalkerom, trollingowi, nękaniu. Nie każdy potrafi się odnależć w wirtualnym świecie. Życie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 14:14, 12 Lip 2019    Temat postu:

Lukrecja napisał:
Myślę, że popełnia Pan błąd bo to o czym pisze ( o autorefleksji) dotyczy osób zrównoważonych, a te sporadycznie parają się trollingiem. Trollowi trzeba pewne rzeczy pokazać palcem, że tak się wyrażę, tylko wtedy jest szansa na to, że zweryfikuje swoje postępowanie.

Moje doświadczenie pokazuje, że jeśli kilka - kilkanaście prób naprawy trola poprzez zwykłe występowanie przeciw niemu się nie powiodło, to szansa na powodzenie w przyszłości jest naprawdę znikoma. A jeśli już, to chyba należałoby dokonać jakichs ZNACZĄCYCH (!) zmian w strategii względem owego trola. Zwykłe awantury z owym trolem kompletnie niczego nie dają, ponieważ są one WŁAŚNIE PO LINII TROLA. Trol się żywi tymi awanturami, nurza w nich, definiuje się przez swoją opozycję do przeciwników. Eskalowanie agresji jest po prostu potwierdzeniem tego, co o owej sytuacji myśli trol, a dalej potwierdzeniem przyjętej strategii, w ramach której wrogim napaściom daje się odpór. a więc dalej samemu trzeba eskalować działania zaczepne i obronne. I kółko się zamyka.
Takie wzajemne nakręcanie się w konfliktach powodowało w przeszłości (chyba i dzisiaj też to się zdarza) wendety rodzinne, połączone z morderstwami, czasem małymi wojnami (a czasem i dużymi). Bo ktoś tam zaczął od jakiejś zaczepki, ktoś na nią odpowiedział (odpowiedzieć trzeba mocniej, aby nie okazać się mięczakiem). Po odpowiedzi ten pierwszy czuje się "niesprawiedliwie" zaatakowany, bo przecież odpowiedź była mocniejsza niż jego zaczepka, więc teraz - już w glorii "sprawiedliwości" - sam odpowiada jeszcze mocniej; odpowiedź jest jeszcze mocniejsza i jeszcze, i jeszcze, i jeszcze...
Kto głupi z boku daje się jeszcze wciągnąć w cudze porachunki (w których często już strony zapomniały o co szło na początku), konflikt się rozlewa, a jest duża szansa, że ktoś po dowolnej ze stron zechce się "wykazać" odpowiednio mocnym i bezkompromisowym aktem ataku na "wrednych tamtych". To z kolei znowu daje nakręconym emocjonalnie przeciwnikom okazję do (jeszcze większego) odwetu. Itd.

Powiedzmy sobie szczerze - części osób taka sytuacja właściwie ODPOWIADA!
Są tacy, którzy w ogóle personalnie definiują się przez konflikt, oni bez awantur nie wyobrażają sobie siebie. Można się do nich przyłączyć, można się na nich wzorować, można sie przekonywać, że "taki jest świat", którego "się nie zmieni". A w ogóle dla wielu to jest fun, to jest "życie".
Ale można też przyjąć inną strategię, w ramach której zaczniemy robić po prostu coś, co ma szanse powodzenia, co nie będzie niekontrolowanym mieleniem emocji. Wg mnie warto to zrobić DLA SIEBIE. Wcale nie dlatego się odstępuje od eskalowania konfliktu, że się przeciwną stronę doceniło, uznało, czy uznało za wygraną. Czyni się to ZUPEŁNIE INNĄ POBUDKĄ: rezygnacji z uczestnictwa w tym, co jałowe, co nie przynosi życiowych korzyści, będąc stratą czasu, nerwów, energii.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lukrecja




Dołączył: 22 Maj 2018
Posty: 676
Przeczytał: 4 tematy


PostWysłany: Pią 14:41, 12 Lip 2019    Temat postu:

Cytat:
Ale można też przyjąć inną strategię, w ramach której zaczniemy robić po prostu coś, co ma szanse powodzenia, co nie będzie niekontrolowanym mieleniem emocji. Wg mnie warto to zrobić DLA SIEBIE. Wcale nie dlatego się odstępuje od eskalowania konfliktu, że się przeciwną stronę doceniło, uznało, czy uznało za wygraną. Czyni się to ZUPEŁNIE INNĄ POBUDKĄ: rezygnacji z uczestnictwa w tym, co jałowe, co nie przynosi życiowych korzyści, będąc stratą czasu, nerwów, energii.


Czy to możliwe? Wie Pan, każdy z nas ma jakiś próg wytrzymałości, cierpliwość kończy się po któryms razie. Postawa teoretycznie godna pochwały, jednak mało mozliwa w praktyce, to jak w fizyce, po jakimś czasie następuja reakcja. Nie wiem czy można to przeskoczyc, przejść nad tym do porządku dziennego.. O ile w ogóle można, to musi być niesamowicie trudne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 22:53, 12 Lip 2019    Temat postu:

Lukrecja napisał:
Cytat:
Ale można też przyjąć inną strategię, w ramach której zaczniemy robić po prostu coś, co ma szanse powodzenia, co nie będzie niekontrolowanym mieleniem emocji. Wg mnie warto to zrobić DLA SIEBIE. Wcale nie dlatego się odstępuje od eskalowania konfliktu, że się przeciwną stronę doceniło, uznało, czy uznało za wygraną. Czyni się to ZUPEŁNIE INNĄ POBUDKĄ: rezygnacji z uczestnictwa w tym, co jałowe, co nie przynosi życiowych korzyści, będąc stratą czasu, nerwów, energii.


Czy to możliwe? Wie Pan, każdy z nas ma jakiś próg wytrzymałości, cierpliwość kończy się po któryms razie. Postawa teoretycznie godna pochwały, jednak mało mozliwa w praktyce, to jak w fizyce, po jakimś czasie następuja reakcja. Nie wiem czy można to przeskoczyc, przejść nad tym do porządku dziennego.. O ile w ogóle można, to musi być niesamowicie trudne.

Jako wygraną ma się SIEBIE. Dlatego warto.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lukrecja




Dołączył: 22 Maj 2018
Posty: 676
Przeczytał: 4 tematy


PostWysłany: Sob 19:40, 13 Lip 2019    Temat postu:

Jejku Michał, masz rację, ale byłeś ofiarą stalkera?Znasz problem, sięgnął Ciebie? Jeśli nie, nie maasz pojęcia co czują ofiary, to jest taki mechanizm , dosłownie taki sam, który sięga żony, mężów alkoholików, zwany współuzależnieniem. To jest zaklęty krąg, piekło, tu i teraz, żeby się z tego wyrwać trzeba być tytanem. Absolutnie masz rację, ale Ty rzecz postrzegasz z perspektywy obserwatora, ja z perspektywy ofiary. Byłam jakTy, jak to się dla mnie skończyło? Stalker podał mnie na policję, że niby ja stalkuje, stalker który ze śmierci cudzej matki urządził sobie igrzyska. Nie wytrzymałam ..zbluzgałam... Michał, ja wiem że masz rację, ale ta racja jest nierealna, bo jesteśmy tylko ludżmi.

Ostatnio zmieniony przez Lukrecja dnia Sob 19:44, 13 Lip 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lukrecja




Dołączył: 22 Maj 2018
Posty: 676
Przeczytał: 4 tematy


PostWysłany: Sob 19:53, 13 Lip 2019    Temat postu:

Ja nie potrafię sobie z takim ludzkim skurwysyństwem poradzić, kiedy kopią staruszka na ulicy, też reaguje, nie odwracam głowy, choć mam świadomość , że mogę oberwać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 20:13, 13 Lip 2019    Temat postu:

Lukrecja napisał:
Jejku Michał, masz rację, ale byłeś ofiarą stalkera?Znasz problem, sięgnął Ciebie? Jeśli nie, nie maasz pojęcia co czują ofiary, to jest taki mechanizm , dosłownie taki sam, który sięga żony, mężów alkoholików, zwany współuzależnieniem. To jest zaklęty krąg, piekło, tu i teraz, żeby się z tego wyrwać trzeba być tytanem. Absolutnie masz rację, ale Ty rzecz postrzegasz z perspektywy obserwatora, ja z perspektywy ofiary. Byłam jakTy, jak to się dla mnie skończyło? Stalker podał mnie na policję, że niby ja stalkuje, stalker który ze śmierci cudzej matki urządził sobie igrzyska. Nie wytrzymałam ..zbluzgałam... Michał, ja wiem że masz rację, ale ta racja jest nierealna, bo jesteśmy tylko ludżmi.

Źle mnie rozumiesz. Przyjrzyj się wyraźnie moich tekstom: czy ja gdziekolwiek piszę, że to się MUSI DAĆ wykonać?
Nie czynię nikomu wymówek, nie pouczam, ze oto ktoś "powinien" coś tam. Ja piszę, że...
WARTO jest mieć ten problem rozwiązany w sobie.
Nie siedzę w niczyjej głowie, nie znam żadnej konkretnej sytuacji i do żadnej konkretnej się nie odnoszę. Zdaję sobie sprawę, iż to może być ponad czyjeś siły, ponad to, dokąd zdarzenia zaszły.
Status moich sformułowań jest: JEŚLIBY SIĘ TO UDAŁO, to warto mieć tę rzecz załatwioną, tak jak to opisuję.
Jednak...
jeśli się nie udało dzisiaj. To może uda się za pół roku.
Pytanie zatem jest jeszcze inne: czy warto chcieć?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 3 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin