Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Filozoficzno-naukowe powiązania
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 26 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:57, 07 Lip 2017    Temat postu:

Andy72 napisał:
... Jezus, apostołowie czy święty Paweł pisali ...
Nic a nic nie pisali. Jak już porzucisz/pozostawisz za sobą ta konstrukcję mentalna, to pierwszy krok do "przewrotu kopernikańskiego" będziesz miał poza sobą :)

Drugi, to, że nie ma żadnych dowodów na historyczne istnienie Jezusa z Nazaretu. Przeszkadza Ci to? Mnie nie.

Trzeci, to, że każdy przekaz - podobnie do poczty pantoflowej - podlega interpretacji przynajmniej 2 osób - tymczasowego źródła i tymczasowego przekaźnika. Powiedz coś komuś dzisiaj i nawet nie czekaj parę dekad jak to zinterpretuje. Zrób to zaraz i przekonasz się jak percepcje się róznia na bazie wychowania w danej kulturze, wychowania w domu w rodzinie, środowisku zamieszkania, i tak dalej.

Przewrót kopernikański to zrozumienie i odczucie, że teksty jakie znamy pisali ludzie podobnie jak my obdarzeni całym spektrum kondycji ludzkiej czyli przeciwnościami. Tak jak Księga Rodzaju ma niska kalibrację energetyczną, tak inne teksty mają wyższa. W zależności kto interpretował i z jaka intencją.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 3347
Przeczytał: 45 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:04, 07 Lip 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Drugi, to, że nie ma żadnych dowodów na historyczne istnienie Jezusa z Nazaretu. Przeszkadza Ci to? Mnie nie.

Przeszkadzało by mi gdybym w to wierzył, i przeszkadza że Ty w to wierzysz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
decir




Dołączył: 04 Cze 2017
Posty: 372
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: kasztel
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:12, 07 Lip 2017    Temat postu:

O.K napisał:
Cytat:
Myślę że i tak starożytne konsktrukty myślowe są jednak mniej zaskakujące, niż niektórych współczesnych "racjonalistów".


Takie zdanie prosi się o rozwinięcie .


Dyskurs napisała:
Cytat:
Drugi, to, że nie ma żadnych dowodów na historyczne istnienie Jezusa z Nazaretu. Przeszkadza Ci to? Mnie nie.


W tek kwestii ,podzielam pogląd B. Ehrmana - Jezus z "Nazaretu" postacią historyczną był .Wątpliwości za to są do prawdziwości całej reszty .Zaczynając od Nazaretu . :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 26 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 23:16, 07 Lip 2017    Temat postu:

Andy72 napisał:
Dyskurs napisał:
Drugi, to, że nie ma żadnych dowodów na historyczne istnienie Jezusa z Nazaretu. Przeszkadza Ci to? Mnie nie.

Przeszkadzało by mi gdybym w to wierzył, i przeszkadza że Ty w to wierzysz.


I tu jest pozycjonalnosc/haczyk. Równie dobrze The Beatitudes może być przekazem wielu osób o wysokiej świadomości ale kolektywnie znamy ten przekaz jako "Jezus" - taką społeczną umowa. Kwestia jest jakie emocje ten bodziec wywołuje, jakie myśli, jaka jest materializacja w fizjologii komórkowej ... i tak dalej ... czyli w skrócie jak się czujesz jeśli ktoś/coś podważy Twoje najgłębsze przokonania, które Ci wprogramowano i które wierzysz i uznajesz za głębokie prawdy :)

Niehls Bohr powiedział, że charakterystyka każdej "głębokiej" prawdy jest fakt, że może być podważona i zastąpiona kolejna "głęboka" prawda. Ta mądrość jest spójna z teoria systemu otwartego gdzie zmiana jest stała, bo życie aby istnieć potrzebuje stałych zmian form energii.


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pią 23:19, 07 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 3347
Przeczytał: 45 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:18, 07 Lip 2017    Temat postu:

To Juliusz Cezar też nie istniał? Czemu mamy wierzyć Szekspirowi który może też nie istniał?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 26 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 23:29, 07 Lip 2017    Temat postu:

Andy72 napisał:
To Juliusz Cezar też nie istniał? Czemu mamy wierzyć Szekspirowi który może też nie istniał?
Juliusz Cezar istniał. Tu, między innymi, jest dowód.

[link widoczny dla zalogowanych]

Oprócz tego znajdziemy wiele referencji historycznych. Rola Juliusza Cezara będzie zatem spójna bez względu na interpretatora. Podobnie bedzie z Szekspirem.

Kiedy ten sam proces zaangażujemy do postaci, która historycznie nie jest w stanie być udokumentowana, to powstaną przypuszczenia jak, dla przykładu:
J. D. Crossan - Jezus jako mędrzec
Robert Eisenman - Jezus jako rewolucjonista
Bart Ehrman - Jezus jako prorok apokaliptyczny

A teraz przenieśmy to "gdybanie" w kontekst kultury polskiej, gdzie za ta czynność i z automatu gloszenie "prawdy subiektywnej" sprzecznej z prawda kolektywna, że Jezus jest "synem bożym" może grozić proces o obrazę uczuć religijnych i co wtedy z ta historia? :)


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pią 23:31, 07 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 3347
Przeczytał: 45 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:31, 07 Lip 2017    Temat postu:

Mi wystarczy Całun jako dowód zmartwychwstania
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 26 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 23:35, 07 Lip 2017    Temat postu:

W porządku, Andy72. Protestanci wogole nie celebrują śmierci tylko pusta mogile jako znak, że Chrystus a konkretnie "ciało Chrystusa" żyje wśród nich.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 3873
Przeczytał: 124 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 8:19, 08 Lip 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
fedor napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Nawet dziś można by model geocentryczny, z jego epicyklami, derefentami i Ziemią w środku tak obudować w dane i matematykę, że bardzo zgrabnie wskazywałby miejsce, w którym należy szukać na nieboskłonie Marsa, czy Wenus. I byłoby to sprawdzalne z dużą dokładnością


Ano właśnie. Czyli znowu poprawna wiedza uzyskana z niepoprawnego modelu i ta wiedza tego niepoprawnego modelu nie sankcjonuje w kierunku prawdy. Dzięki za kolejny przykład wskazujący na to o czym mówiłem już w poprzednich postach

Nie zgadzam się ze sformułowaniem znowu poprawna wiedza uzyskana z niepoprawnego modelu. Ten model JEST POPRAWNY. Jest takim, bo POPRAWNIE PRZEWIDUJE położenie planet. Jeśli się ograniczymy do tych aspektów modelu, w którym on działa poprawnie, to w ogóle nie możemy mówić o jego niepoprawności!

Niepoprawny dla tej sytuacji jest zatem NIE MODEL, ALE PRÓBA WYCIĄGANIA Z TEGO MODELU WNIOSKÓW PRZEZ ÓW MODEL NIE OBSŁUGIWANYCH.


Mylisz model (teorię) z konsekwencjami jakie można z niego wyciągnąć. To dwa zupełnie rózne obszary, rozłączne. Z błędnych przesłanek można wyciągnąć jak najbardziej poprawne wnioski. Teoria geocentryczna zakłada Ziemię jako centrum Wszechświata i obrót Słońca wokół niej więc jest błędna od A do Z. Czasem można wyciągnąć z niej poprawne konsekwencje ale to nie uprawomocnia teorii ani o milimetr. Nadal jest błędna od A do Z i status prawdziwości tyczy się tylko jej konsekwencji. Trzeba to wyraźnie rozgraniczać


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Sob 8:21, 08 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17385
Przeczytał: 110 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 10:54, 08 Lip 2017    Temat postu:

fedor napisał:
Mylisz model (teorię) z konsekwencjami jakie można z niego wyciągnąć. To dwa zupełnie rózne obszary, rozłączne. Z błędnych przesłanek można wyciągnąć jak najbardziej poprawne wnioski. Teoria geocentryczna zakłada Ziemię jako centrum Wszechświata i obrót Słońca wokół niej więc jest błędna od A do Z. Czasem można wyciągnąć z niej poprawne konsekwencje ale to nie uprawomocnia teorii ani o milimetr. Nadal jest błędna od A do Z i status prawdziwości tyczy się tylko jej konsekwencji. Trzeba to wyraźnie rozgraniczać

W jakimś sensie WSZYSTKIE AKTUALNIE OBOWIĄZUJĄCE W FIZYCE TEORIE SĄ BŁĘDNE. Jeżeli odpytasz teorię względności pod katem zgodności z teorią kwantów (albo szczególnymi jej efektami), to wyjdzie sprzeczność. Koncepcje termodynamiczne będą się sprawdzać w określonym zakresie parametrów - jak wyjdziemy poza - wyjdzie błąd.
Każda teoria, jako tako użyteczna (więc wykluczam teorie całkiem od czapy) ma swój zakres, który obsługuje, w którym jest dobra. Poza tym zakresem pojawiają się odstępstwa. Tak więc badacz, który przekroczy zakres obowiązywalności teorii zaobserwuje efekty, które go mogą skłonić do wniosku, że teoria jest "błędna".
Piszę, że błędność/poprawność teorii nie jest jakaś globalna.

Oczywiście, pewne teorie mogą mieć tak wąski zakres, w których obowiązują, że będą nieużyteczne. Ale gdzieś tam coś skutecznie przewidywać mogą. Sorry, ale chyba dziś nikt się nie łudzi (przynajmniej w fizyce), ze "wiemy jak jest". Raczej "opisujemy jak potrafimy", czyli - prędzej czy później, z każdą teorią, z każdym zagadnieniem dokopiemy się do niespójności, błędów.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 3347
Przeczytał: 45 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 16:04, 11 Lip 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
I tu jest pozycjonalnosc/haczyk. Równie dobrze The Beatitudes może być przekazem wielu osób o wysokiej świadomości ale kolektywnie znamy ten przekaz jako "Jezus" - taką społeczną umowa.

To szkoda, nie wierząc w istnienie Chrystusa będziesz musiała iść do piekła.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5963
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:02, 11 Lip 2017    Temat postu:

Andy72 napisał:
Dyskurs napisał:
I tu jest pozycjonalnosc/haczyk. Równie dobrze The Beatitudes może być przekazem wielu osób o wysokiej świadomości ale kolektywnie znamy ten przekaz jako "Jezus" - taką społeczną umowa.

To szkoda, nie wierząc w istnienie Chrystusa będziesz musiała iść do piekła.
Alleluja!;-P :mrgreen:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1967
Przeczytał: 138 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 9:08, 27 Lip 2019    Temat postu:

wujzboj napisał:
To zależy, co tak mówiący naukowiec ma na myśli. Jeśli chodzi mu o to, że w ramach nauki nie ma miejsca dla idei Boga (ani potrzeby ani przyzwolenia na tę ideę), to ma on całkowitą rację. Jeśli natomiast wnioskuje on z tego, że idea Boga jest w ogóle zbyteczna, to popełnia kardynalny błąd, usuwający z nauki fundamenty naukowości i w efekcie przemieniający naukę w wewnętrzne sprzeczną ideologię - czyli w sumie w zabobon. Innymi słowy, kto twierdzi, że na mocy nauki Bóg jest zbyteczny, ten przeczy nauce tak samo, jak przeczy nauce ten, kto twierdzi, że na mocy nauki Bóg jest potrzebny.


Bóg nie jest sprzeczny z nauką tak samo jak wróżka zębuszka nie jest.
Z epistemologicznego punktu widzenia te dwa byty mówią nam tyle samo o świecie, czyli nic. Ciekawe, kiedy to teiści zrozumieją w swych ciasnych rozumkach.


Ostatnio zmieniony przez Kruchy04 dnia Sob 10:13, 27 Lip 2019, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17385
Przeczytał: 110 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 11:15, 27 Lip 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
wujzboj napisał:
To zależy, co tak mówiący naukowiec ma na myśli. Jeśli chodzi mu o to, że w ramach nauki nie ma miejsca dla idei Boga (ani potrzeby ani przyzwolenia na tę ideę), to ma on całkowitą rację. Jeśli natomiast wnioskuje on z tego, że idea Boga jest w ogóle zbyteczna, to popełnia kardynalny błąd, usuwający z nauki fundamenty naukowości i w efekcie przemieniający naukę w wewnętrzne sprzeczną ideologię - czyli w sumie w zabobon. Innymi słowy, kto twierdzi, że na mocy nauki Bóg jest zbyteczny, ten przeczy nauce tak samo, jak przeczy nauce ten, kto twierdzi, że na mocy nauki Bóg jest potrzebny.


Bóg nie jest sprzeczny z nauką tak samo jak wróżka zębuszka nie jest.
Z epistemologicznego punktu widzenia te dwa byty mówią nam tyle samo o świecie, czyli nic. Ciekawe, kiedy to teiści zrozumieją w swych ciasnych rozumkach.

Jak na razie problem ze zrozumieniem tego maja głównie ateiści. Teiści dawno to rozumieją.

Spór ma swoją dziedzinę wyłącznie w domenie światopoglądowej. Fakty pozostają niezmienne - są, jakie są. Są jednak odmienne ZAŁOŻENIA INTERPRETACYJNE dla faktów. No i jeszcze jedno warto tu zauważyć - zasadne jest pytanie: na czym się upieramy tworząc nasze założenia interpretacyjne?
Niestety, tutaj ateiści dokonują naiwnego uproszczenia, ignorując de facto problem - są przekonani, że owe założenia po prostu są, tworzą się wypływając absolutnie jednoznacznie z jakiejś logiki, czy innego absolutnego systemu nadającego sensowność.
Tymczasem sprawa jest znacznie bardziej złożona - założeń interpretacyjnych DOKONUJE CZŁOWIEK SWOIM WYBOREM, BAZUJĄC NA REFLEKSJI NAD CELAMI POZNANIA.
Tyle że ateiści nie przemyśleli do końca co jest celem poznania. I stąd nieporozumienia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 1022
Przeczytał: 15 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 11:30, 27 Lip 2019    Temat postu:

Cytat:
Z epistemologicznego punktu widzenia te dwa byty mówią nam tyle samo o świecie, czyli nic.


Bóg jednak, a może raczej Jego Objawienie tłumaczy trochę więcej. Jak na przykład słabą kondycję człowieka, sklonnego do zła. Tłumaczy też to wewnętrzne otwarcie jako podpis autora na swoim dziele. Tą skłonność do przekraczania siebie, filozofii, otwartości na transcendencję jaka się przejawia w różnych religiach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1967
Przeczytał: 138 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 11:37, 27 Lip 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Jak na razie problem ze zrozumieniem tego maja głównie ateiści. Teiści dawno to rozumieją.


No widzisz, a jeszcze niedawno nie rozumiałeś na czym polega to, ze bóg jest nieodróżnialny od elfa. Rozumiem, ze po tylu dyskusjach w końcu zgadzamy się, że te dwa byty mówią nam tyle samo o świecie, czyli nic.

Katolkus napisał:
Bóg jednak, a może raczej Jego Objawienie tłumaczy trochę więcej. Jak na przykład słabą kondycję człowieka, sklonnego do zła. Tłumaczy też to wewnętrzne otwarcie jako podpis autora na swoim dziele. Tą skłonność do przekraczania siebie, filozofii, otwartości na transcendencję jaka się przejawia w różnych religiach.



nie tłumaczy więcej niż cokolwiek innego sobie wymyślimy.
To jest hipoteza na poziomie wróżki zębuszki. Co za tym wszystkim stoi jest nieweryfikowalne.
Istnienie pewnych zjawiska nic nam nie mówi o tym kto jest ich twórcą i czy w ogóle jakiś twórca jest.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17385
Przeczytał: 110 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:12, 27 Lip 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Jak na razie problem ze zrozumieniem tego maja głównie ateiści. Teiści dawno to rozumieją.


No widzisz, a jeszcze niedawno nie rozumiałeś na czym polega to, ze bóg jest nieodróżnialny od elfa. Rozumiem, ze po tylu dyskusjach w końcu zgadzamy się, że te dwa byty mówią nam tyle samo o świecie, czyli nic.

Nie przypominam sobie moich wypowiedzi na temat elfów w kontekście Boga.

Jeśli już miałbym ten temat podjąć, to jak najbardziej odróżniam te dwa POJĘCIA.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1967
Przeczytał: 138 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 14:49, 27 Lip 2019    Temat postu:

Cytat:
Nie przypominam sobie moich wypowiedzi na temat elfów w kontekście Boga


http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/poglebiona-refleksja-nad-kryteriami-weryfikacyjnymi,13697.html#461301

Ale, z racji na to, ze owego kryterium nie sprecyzował, to jednak nie wiadomo, o co mu chodziło...

To, ci tłumaczę, że chodzi o to, że te dwa byty mówią nam tyle samo o świecie, czyli nic.

Dodatkowo napisałeś, że problem ze zrozumieniem tego maja głównie ateiści. Teiści dawno to rozumieją :) :pidu: :shock:


Ostatnio zmieniony przez Kruchy04 dnia Sob 14:50, 27 Lip 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17385
Przeczytał: 110 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:09, 27 Lip 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Cytat:
Nie przypominam sobie moich wypowiedzi na temat elfów w kontekście Boga


http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/poglebiona-refleksja-nad-kryteriami-weryfikacyjnymi,13697.html#461301

Ale, z racji na to, ze owego kryterium nie sprecyzował, to jednak nie wiadomo, o co mu chodziło...

To, ci tłumaczę, że chodzi o to, że te dwa byty mówią nam tyle samo o świecie, czyli nic.

Dodatkowo napisałeś, że problem ze zrozumieniem tego maja głównie ateiści. Teiści dawno to rozumieją :) :pidu: :shock:

Dzięki za przypomnienie. Faktycznie było coś tam o elfach i nieodróżnialności, a ja zapomniałem. Moje przeoczenie. :(

Co rozumiesz w tym kontekcie "mówić o świecie"?
Bo np. ja uważam, ze opowieści o eflach mówią nam o świecie ludzkich fantazji, literatury, filmu. Czy to jest "nic"?
- Nie powiedziałbym.
Czy to, co ludzkość wypowiada na temat Boga jest tym samym?
- Chyba jednak nie.
Czy to samo mówi "na temat świata"?
Nie bardzo wiem, o co tu może chodzić. Żadna rzecz nie mówi nam niczego na temat świata. To ludzie mówią na temat świata. Różne rzeczy sa cząstkami tego świata, a różne idee są ludzkimi modelami - na temat świata, czy to wyobrażeń (jeśli w ogóle świat wyobrażeń i tego co poza wyobrażeniami chcemy rozróżniać).

Jeśli sprecyzujesz o co dokładnie Ci chodzi z tym "mówieniem o świecie" to Ci odpowiem Być może wyjdzie nawet, że - w ramach tej Twojej definicji "mówienia o świecie" - przyznam Ci rację, uznając iż faktycznie w tej kwestii zarówno to, co ludzie głoszą o elfach, jak i to co głoszą o Bogu tak samo się do owego "mówienia o świecie odnosi" - czyli będzie to nawet "nic".
Uczciwie zatem Ci przyznam, że da się sformułować takie kryteria oceny "mówienia o świecie", w ramach których właśnie tak będzie - i o Bogu i elfach wyjdzie na nic, na zero. NIe rozumiem jednak co taka konstatacja miałaby zmieniać w kwestii religii, czy światopoglądu. W końcu znajdzie się wiele innych zbiorów przekonań, idei, które - skądinąd będąc całkiem użytecznymi (znowu: tym razem w ramach jakiegoś kryterium użyteczności)- tez w ramach tego kryterium "powiedzą nam o świecie nic". Ale jeszcze w ramach innych kryteriów one "powiedzą nam coś". Kryteria zaś wybieramy arbitralnie.

Tyle, że ja nie wiem: w czym tu problem?

Czy stawiasz tezę, że jedynym użytecznym rozumowaniem jest to odnoszące się do "mówienia o świecie"?
- Skąd wzięłaby się owa teza?... (a do tego w ramach tego konkretnego kryterium "mówienia o świecie") :think:


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Sob 19:11, 27 Lip 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1967
Przeczytał: 138 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 11:09, 28 Lip 2019    Temat postu:

Michał, chodzi mi o to, że dzięki nauce odkrywamy pewne elementy świata, procesy, zjawiska itd.
Na przykład inne planety, jakieś nowe gatunki organizmów, nowe prawa fizyki, cząsteczki elementarne, no chyba rozumiesz o co chodzi.

Nauka mówi nam w ten sposób coś o świecie.
Wiadomo, to mówią ludzie, ale mówią o świecie i zjawiskach w nim, nie zaś o fantazjach i wymysłach.

Z tego punktu widzenia ani bóg, ani wróżka zębuszka nic nam nie mówią o świecie.
Jego opis pozostaje taki sam, jego funkcjonowanie pozostaje takie samo, jego wygląd pozostaje taki sam, niezależnie od tego czy istnieje bóg, czy istnieje wróżka zębuszka, elf, śpiąca królewna, czy smok Drakarys z gry o tron.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17385
Przeczytał: 110 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 15:44, 28 Lip 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Michał, chodzi mi o to, że dzięki nauce odkrywamy pewne elementy świata, procesy, zjawiska itd.
Na przykład inne planety, jakieś nowe gatunki organizmów, nowe prawa fizyki, cząsteczki elementarne, no chyba rozumiesz o co chodzi.

Nauka mówi nam w ten sposób coś o świecie.
Wiadomo, to mówią ludzie, ale mówią o świecie i zjawiskach w nim, nie zaś o fantazjach i wymysłach.

Z tego punktu widzenia ani bóg, ani wróżka zębuszka nic nam nie mówią o świecie.
Jego opis pozostaje taki sam, jego funkcjonowanie pozostaje takie samo, jego wygląd pozostaje taki sam, niezależnie od tego czy istnieje bóg, czy istnieje wróżka zębuszka, elf, śpiąca królewna, czy smok Drakarys z gry o tron.


Jak zrozumiałem, przez słowo "świat" rozumiesz "świat materialny". Czy tak?...
Świat myśli, idei, koncepcji, modeli, wierzeń to "nie świat" (przynajmniej wg Ciebie). Czy mam rację?

Idźmy dalej - czy ten (jak zwał, tak zwał) "nieświat", odnoszący się do idei, koncepcji, wierzeń, przekonań uważasz za coś zbędnego? :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9775
Przeczytał: 89 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 23:40, 28 Lip 2019    Temat postu:

Michał po lini najmniejszego oporu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
Strona 7 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin