Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Pytanie o definicję istnienia - nowa odsłona problemu
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 13, 14, 15  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10147
Przeczytał: 55 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 21:09, 10 Wrz 2017    Temat postu:

Spróbuję zatem "z innej beczki":

"Who ranks the Highest?
One who has no desire at all,
not even for enlightenment
One who has no attachments
One who is free of doubt
One who has gone beyond that
which you can understand
-
Kto jest najwyższy?
Kto nie pragnie wogóle,
nawet oświecenia
Ten, kto nie ma przywiązania
Ten, kto nie ma wątpliwości
Kto przekroczył to
czego nie możesz zrozumieć
." - The Highest, verses 410 & 411

Święta Ścieżka

W środku wszystkich wyobrażeń nie ma punktu odniesienia
Umysł jest spokojny kąpiąc się we własnej ciszy
Nie bojąc się umierać dla bólu Samsary
Bezwarunkowo wolny na oceanie życia
Z odwagą jako kompasem
Aby odrzucić cewkę ludzkiej kondycji
Bez konieczności fizycznego umierania
Kończąc cierpienie z powodu uchwał
W szeroko otwartym stanie umysłu
W sakramencie małżeństwa z sercem
Z potomkiem relaksu
W głębinach paradoksu i niejednoznaczności
To kurs dla niewielu podróżników
Przepływając przez fale myślenia
Ze sterem samodyscypliny
By odkrywac bezstronny stan istnienia
Gdzie samotność i niepokój
Pragnienie i nerwowość,
Są bez znaczenia
Gdzie jest bezwarunkowa wolność
Od dyskursywnych myśli
Gdzie samotność jest zadowoleniem
I gdzie chwila obecna jest subtelna jak piórko
W tym stanie niepewności co do wszystkiego
Wszechistnienie ujawnia się
Przezroczyste i nie do uchwycenia dla naszych zmysłów
By pozwolić nam poczuć się współczuciem
I z humorem dziecka
Wejść w świętą ścieżkę
Nieograniczonej przestrzeni naszego serca

Copyright ABW, MBA, 9/8/2017 - Wszelkie prawa zastrzezone!

Jak "wspólny mianownik" podkreślonych tekstów nie pomoże, to pozostaną mi "slaczki" z I klasy szkoły podstawowej :)

Ale zostawię wskazówki czyli clues -> "domem "ja fałszywego" jest umysl konceptualny/rozum, "domem" Ja Prawdziwego" jest serce we współpracy że "wszystkim" (termin roboczy) :)


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Nie 21:17, 10 Wrz 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:54, 10 Wrz 2017    Temat postu:

Pamiętajcie jednak- szczególnie Dyskurs- że "Gefaerlich ist, wer Schmerzen kennt, vom Feuer, dass den Geist verbrennt...";-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16767
Przeczytał: 69 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:55, 10 Wrz 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Święta Ścieżka

W środku wszystkich wyobrażeń nie ma punktu odniesienia
Umysł jest spokojny kąpiąc się we własnej ciszy
Nie bojąc się umierać dla bólu Samsary
...

To dalej nie jest odpowiedź na moje pytanie. Ja mógłbym też napisać tutaj jakiś wiersz, czy innego rodzaju tekst ZAWIERAJĄCY OPINIE I ODCZUCIA, ale przecież dopóki pozostajemy w sferze wewnętrznej, dopóki weryfikujemy ja innym aspektem ja, dopóty nie możemy być pewni, że się sami nie oszukujemy.
Tzn. ściślej - MOŻEMY NAWET WYTWORZYĆ W SOBIE SILNE UCZUCIE PEWNOŚCI, tyle że za każdym razem gdy je wytworzymy niczego nie udowodnimy w kwestii wątpliwości, czy dobrze wytwarzamy. Bo jak ja będzie wadliwe, jak będzie ono wytwarzać ułudę, to I WERYFIKOWAĆ BĘDZIE SWOJĄ UŁUDĄ.
Więc ja zamierzam Cię tu przycisnąć, Dyskurs. Jeśli postawiłaś temat iluzji ego, a nie umiesz poprowadzić weryfikowalnej ścisłej granicy pomiędzy ego, a resztą osobowości (bo nie umiesz, bo nikt tego nie umie, bo - póki co - zjawiska psychiczne nie są weryfikowalne), dopóty należałoby ów temat jakoś poważniej rozwiązać, niż pisząc kolejny wiersz, czy wklejając np. (to juz mój pomysł, choć jego siła argumentacyjna byłaby na podobnym poziomie) śliczne zdjęcie ze słodkimi kotkami, albo wiewiórką tulącą swoje młode.
Chyba, że otwarcie przyznasz, iż kwestia iluzji ego jest do jej postawienia, ale nie do odpowiadania nań. Z takim ujęciem gotów nawet byłbym się zgodzić.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10147
Przeczytał: 55 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 0:12, 11 Wrz 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Pamiętajcie jednak- szczególnie Dyskurs- że "Gefaerlich ist, wer Schmerzen kennt, vom Feuer, dass den Geist verbrennt...";-P
"Kto zna ból ognia, który spala ducha?" Motyl, który wleciał w ogień, ale nie wiemy jak "zna" :)

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pon 0:34, 11 Wrz 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10147
Przeczytał: 55 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 0:33, 11 Wrz 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
Święta Ścieżka

W środku wszystkich wyobrażeń nie ma punktu odniesienia
Umysł jest spokojny kąpiąc się we własnej ciszy
Nie bojąc się umierać dla bólu Samsary
...

To dalej nie jest odpowiedź na moje pytanie. Ja mógłbym też napisać tutaj jakiś wiersz, czy innego rodzaju tekst ZAWIERAJĄCY OPINIE I ODCZUCIA, ale przecież dopóki pozostajemy w sferze wewnętrznej, dopóki weryfikujemy ja innym aspektem ja, dopóty nie możemy być pewni, że się sami nie oszukujemy.
Tzn. ściślej - MOŻEMY NAWET WYTWORZYĆ W SOBIE SILNE UCZUCIE PEWNOŚCI, tyle że za każdym razem gdy je wytworzymy niczego nie udowodnimy w kwestii wątpliwości, czy dobrze wytwarzamy. Bo jak ja będzie wadliwe, jak będzie ono wytwarzać ułudę, to I WERYFIKOWAĆ BĘDZIE SWOJĄ UŁUDĄ.
Więc ja zamierzam Cię tu przycisnąć, Dyskurs. Jeśli postawiłaś temat iluzji ego, a nie umiesz poprowadzić weryfikowalnej ścisłej granicy pomiędzy ego, a resztą osobowości (bo nie umiesz, bo nikt tego nie umie, bo - póki co - zjawiska psychiczne nie są weryfikowalne), dopóty należałoby ów temat jakoś poważniej rozwiązać, niż pisząc kolejny wiersz, czy wklejając np. (to juz mój pomysł, choć jego siła argumentacyjna byłaby na podobnym poziomie) śliczne zdjęcie ze słodkimi kotkami, albo wiewiórką tulącą swoje młode.
Chyba, że otwarcie przyznasz, iż kwestia iluzji ego jest do jej postawienia, ale nie do odpowiadania nań. Z takim ujęciem gotów nawet byłbym się zgodzić.

Michal Dyszynski napisał:
Jeśli postawiłaś temat iluzji ego, a nie umiesz poprowadzić weryfikowalnej ścisłej granicy pomiędzy ego, a resztą osobowości (bo nie umiesz, bo nikt tego nie umie, bo - póki co - zjawiska psychiczne nie są weryfikowalne), ....
A niby czym jest ta "reszta osobowości", hę? Czy nie piszę o "lustrzanej komnacie oczekiwań" ad nauseam, gdzie nie popatrzysz to kolejne odbicie ego?

Weryfikowalna granica? Ba! Zadanie jest paradokslane jak kondycja ludzka. Najskuteczniej odczuć nikła przydatność myśli dyskursywnych (ego) w "centrum" trąby powietrznej lub w "oku" huraganu, bo w tych scenariuszach jest bezwarunkowa cisza. Inne sposoby też działają, ale siedzenie w "oku" naturalnego fenomenu, który ma nieskończona moc niszczenia jest, moim zdaniem, radykalną metoda, bo nie masz na nia wplywu przez ego - musisz zostawić myślenie dyskursywne za sobą i zaufać (funkcja mózgu intuicyjnego) albo umrzesz że strachu z powodu "powodzi" adrenaliny i kortyzolu :)

Ponieważ obiecałam "slaczki" z I klasy szkoły podstawowej, to "śmierć" ego do życia w pokorze jest tym "punktem", którego Twoje myśli dyskursywne tak uparcie szukają na poziomie materii. Dopóki trzymasz się ich kurczowo (attachment), to nigdy nie odczujesz co odczuł motyl który przyleciał do płomienia ale w niego nie wleciał. Dopóki żyje, nie jestem w stanie opisać Ci czego doświadcza się po "zwęgleniu" każdego odbicia ego. Mogę Ci tylko opisać (nieudolnie) co odczuwam kiedy jestem w stanie Pokory :)


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pon 0:49, 11 Wrz 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 1:01, 11 Wrz 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Pamiętajcie jednak- szczególnie Dyskurs- że "Gefaerlich ist, wer Schmerzen kennt, vom Feuer, dass den Geist verbrennt...";-P
"Kto zna ból ognia, który spala ducha?" Motyl, który wleciał w ogień, ale nie wiemy jak "zna" :)
Motyl, to nie "kto" ["wer"], lecz "co" ["was"]; poza tym jeszcze nieco błędne tłumaczenie...;-P

Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Pon 1:02, 11 Wrz 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10147
Przeczytał: 55 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 1:04, 11 Wrz 2017    Temat postu:

To (za)podawaj trafne, bo niemiecki u mnie to 4 lata nauki w Liceum Ekonomicznym w latach 1975-1979 i z niuansami kiepsko :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 1:07, 11 Wrz 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
To (za)podawaj trafne, bo niemiecki u mnie to 4 lata nauki w Liceum Ekonomicznym w latach 1975-1979 i z niuansami kiepsko :)
Ależ to nie niuanse, a podstawy raczej...;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3628
Przeczytał: 33 tematy


PostWysłany: Pon 8:19, 11 Wrz 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Banjankri napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
dziadek leśny Banjankri napisał:
Wszelkie teorie typu Teoria Wszystkiego są g. warte, bo nic, kompletnie nic nie zmieniają w perspektywie.
Np. moja Hipoteza Wszystkiego zmienia... Tylko nikt z was raczej nie jest gotowy, by to zaakceptować. To tym dziwniejsze, że akurat ta hipoteza zawiera i godzi ze sobą [chociaż niektóre tylko po części, niektóre w zmienionych mniej albo bardziej formach] większość istotniejszych, sensowniejszy światopoglądów na tym forum prezentowanych- w tym światopogląd Banjankri'ego, Michała D., wujazboja, Dyskurs, O.K., trochę nawet Jana L.

Co zmienia? Co ci dała, oprócz tematu do forumowych potyczek?
Wątpię, żebyś zrozumiał i zaakceptował, ale dała mi zrozumienie i tak ważne pojęcie, jak będzlenie... Zmienia perspektywę interpretacji..wszystkiego.

Słusznie wątpisz, bo dobrze wiesz, że niczego wartościowego nie masz. Ot kolejna hipoteza, która nic nie zmienia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16767
Przeczytał: 69 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 16:38, 11 Wrz 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Ponieważ obiecałam "slaczki" z I klasy szkoły podstawowej, to "śmierć" ego do życia w pokorze jest tym "punktem", którego Twoje myśli dyskursywne tak uparcie szukają na poziomie materii. Dopóki trzymasz się ich kurczowo (attachment), to nigdy nie odczujesz co odczuł motyl który przyleciał do płomienia ale w niego nie wleciał. Dopóki żyje, nie jestem w stanie opisać Ci czego doświadcza się po "zwęgleniu" każdego odbicia ego. Mogę Ci tylko opisać (nieudolnie) co odczuwam kiedy jestem w stanie Pokory :)


Ja też mogę Ci zaoferować mnóstwo odczuć i wrażeń. Mogę też część z nich nazwać "śmiercią ego", albo "przeobrażeniem ego" albo nawet nazwą "HGW33333". Próbuję Ci przekazać pewną myśl, od jakiegoś chyba dłuższego czasu. Ta myśl może być dla Ciebie akurat mniej zrozumiała, bo pochodzi ze świata mentalnego dość chyba Ci odległego - świata umysłów szukających maksimum ścisłości. Twoje myślenie jest bardziej humanistyczne, jak piszesz "holistyczne". Z mojej perspektywy są to jednak po prostu dwa przeciwne ASPEKTY myśli, które najskuteczniej działają, gdy są w równowadze i się wspierają, bo każdy ma inną rolę do wypełnienia.
Próbuję Ci "sprzedać" pewną diagnozę tego, czym w istocie jest myśl, a co - być może się mylę, ale tak mi się wydaje - jakby Ci umykało.
W tym wypadku chodzi o to, że różne rozpoznania swoich stanów można zdiagnozować, albo i nazwać "śmiercią ego", także "pokorą", a nawet "oświeceniem", także "wyzwoleniem". Każdy może w ramach uzasadnienia, że rzeczywiście coś podobnego jest jego udziałem przekleić, albo samodzielnie napisać, jakiś wiersz, czy tekst, czy podać linka do źródeł, filmu youtube itp. Ale CZY NA PEWNO WIEMY O CZYM MÓWIMY?
Albo inaczej: czy mówimy o tym samym?...
- Według mnie, to właściwie nie mamy najmniejszej gwarancji, czy jakkolwiek się rozumiemy. Równie dobrze możemy diagnozować nazwą "śmierć ego" zupełnie różne stany ducha i myśli. Dla jednego będzie to pozbycie się jakiejś konkretnej myśli, może obsesji, dla innego nakierowanie umysłu na jakieś obrazy, odczucia.
Jak jest u Ciebie?
Moje odczucie Twoich odczuć jest takie, że na pierwszym planie Twojej umysłowości jest FUNKCJA PRZEKIEROWYWANIA NA DOBRZE ZNANE STANY, KTÓRE DIAGNOZUJESZ JAKO POZYTYWNE. Jak je tam nazwiesz, to już inna sprawa, ale masz taki swój myślowo - uczuciowy azyl, do którego kierujesz się mentalnie, gdy coś cię dotknie, albo zastanowi, albo o czymś tam dyskutujesz. Masz jednak relatywnie luźne więzy znaczeniowe - ten sam azyl i bardzo podobne myśli mogą być ostatecznie punktem docelowym dowolnej dyskusji, czy dowolnego problemu.
Co masz w tym azylu?
- Pewnie przeświadczenie o dobrych intencjach, o pozytywnych uczuciach, o różnych dobrych aspektach życia i myśli. Ale raczej się nie pytasz co tu jest czym w owym układzie - nie analizujesz, nie szukasz granic - tylko to jest tak "w całości", czyli holistycznie, Twoje, zrozumiałe, z założenia dobre i pozytywne dla emocji i ducha.
Nie neguję owego podejścia. Ma ono swoją nośność, ja też go nieraz używam. Ale chyba też mam do niego spory dystans, który wynika z tego, że bardziej DOPYTUJĘ SIĘ O GRANICE/RÓŻNICE, o to kiedy zaczyna się inny stan, od tego, który wcześniej rozpoznałem, zdiagnozowałem.

Tu trochę rozważania zataczają koło, dotykając zagadnień z tytułu wątku - kwestii istnienia.
Istnienia oczywiście nie da się inaczej w myślach obrabiać, jak ROZPOZNAJĄC. Pytanie jednak jest: czy rozpoznanie to pełnia pojęcia istnienia?
- Według mnie jednak nie. Może to jest główna część tego pojęcia, jednak "istnienie", które zna nasza intuicja domaga się czegoś więcej, niż arbitralności umysłu, który nagle cos tam zobaczył, wyodrębnił. Bo jest tak, że nieraz - mimo rozpoznania, mimo pierwszego wrażenia "to coś istnieje" - czemuś ostatecznie owego istnienia odmówimy. Odmówimy mówiąc np.: "to było złudzenie". Ale też odmówimy doszukując się pewnej istoty istnienia w innym aspekcie, niż ten rozpoznawany bezpośrednio - jak ten wierzchołek góry lodowej, który jest widziany, ale dopiero umysłem dyskursywnym, wiedzą, kalkulacją dochodzimy do przeświadczenia, że to "właściwe istnienie" jest jakoś odległe od tego, co zobaczyliśmy.
Tu dochodzimy to pewnego sporu w naszej komunikacji - ja wciąż kładę nacisk na element intelektualny, ten który pozwala nam widzieć istnienie całej góry lodowej, a nie tylko wystającej nad wodę części. Bo inaczej jak intelektem, który ZDYSTANSUJE SIĘ JAKOŚ OD BEZPOŚREDNIEGO DOZNANIA to pełne istnienie eksplorować się nie da.

Ten dystans intelektu wobec bezpośrednich odczuć ma wiele swoich wymiarów, bogatą hierarchię, skomplikowany szkielet, oparty o całą gamę funkcjonalności umysłu. Uczuciom jest on jakby trochę "nie w smak", trochę im bruździ, bo uczucia "lubią", aby były akceptowane takimi, jakie są. Ale też uczucia zbyt totalnie akceptowane będą się zachowywały jak rozpieszczone dzieci - będą domagały się rzeczy sprzecznych, niemożliwych do osiągnięcia, a na koniec często "zrobią sobie krzywdę", bo wymuszą na umyśle działanie, które przyniesie opłakane skutki.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:13, 11 Wrz 2017    Temat postu:

Banjankri napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Banjankri napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
dziadek leśny Banjankri napisał:
Wszelkie teorie typu Teoria Wszystkiego są g. warte, bo nic, kompletnie nic nie zmieniają w perspektywie.
Np. moja Hipoteza Wszystkiego zmienia... Tylko nikt z was raczej nie jest gotowy, by to zaakceptować. To tym dziwniejsze, że akurat ta hipoteza zawiera i godzi ze sobą [chociaż niektóre tylko po części, niektóre w zmienionych mniej albo bardziej formach] większość istotniejszych, sensowniejszy światopoglądów na tym forum prezentowanych- w tym światopogląd Banjankri'ego, Michała D., wujazboja, Dyskurs, O.K., trochę nawet Jana L.

Co zmienia? Co ci dała, oprócz tematu do forumowych potyczek?
Wątpię, żebyś zrozumiał i zaakceptował, ale dała mi zrozumienie i tak ważne pojęcie, jak będzlenie... Zmienia perspektywę interpretacji..wszystkiego.

Słusznie wątpisz, bo dobrze wiesz, że niczego wartościowego nie masz. Ot kolejna hipoteza, która nic nie zmienia.
Ty to wiesz, bo "klocki stawiać" musisz tak, czy owak.:mrgreen:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3628
Przeczytał: 33 tematy


PostWysłany: Pon 17:27, 11 Wrz 2017    Temat postu:

Pisałem wcześniej, że Dyskurs ma największą wiedzę religijną właśnie dlatego, że zna stany świadomości nieznane innym forumowiczom. Nie jest wyczynem cytować biblię, a umieć wyciągnąć z jej treści istotę problemu i przekształcić ją w doznanie. Problem w tym, że ta istota jest intelektualne nietykalna. Można tylko pisać o niej wiersze. Tłumaczenie tego komuś kto nie doznał, jest podobne do tłumaczenia człowiekowi, który od urodzenia zamknięty był w piwnicy, jak smakuje świerze powietrze. Pisałem ci już wcześniej Michale, żebyś kopał, a może znajdziesz. I nie jest to coś w stylu zrozumienia teorii wszytkiego, a raczej zapach świerzości, bezpośrednie doznanie życia.
Coś w naszym rozwoju poszło nie tak i doznaliśmy pewnego krzywienia. Coś wypadło ze swojego miejsca i generuje nieprzyjemny szum w formie stresu. Teraz, jedynym celem filozofowania, które będzie miało jakąkolwiek wartość, jest zrozumienie co wypadło, dlaczego i jak to przywrócić. Jeżeli ktoś nie wie nawet, że coś jest nie tak (bo nigdy nie doznał tego jak być może), jego mędrkowanie jest układaniem domków z kart. Oświecenie, jak cię pierdolnie, to nie będziesz wiedział jak i skąd, a jego smaku nie będzie się dało porównać z niczym innym. Ktoś kto tego dozna, zrobi wszystko żeby mieć tego jak najwięcej, i żeby inni mieli. Dla mnie osobiście, świadomość oświecenia jest czymś wspaniałym. Jestem z natury realistą (nawet pesymistą), dla którego życie to szarym tunelu troski, wybrukowany problemami, w którym piękne sa tylko chwile. A tu taka niespodzianka. Takie cudo :). Oczywiście powiesz, że to naciąganie, ściema itp. Owszem, nie jest łatwo, to jest najtrudniejszy problem jaki znam. Cholernie ulotny, subtelny. Wymagający precyzji, skupienia, ale i odwagi. Rezultat jest jednak, bez dwóch zdań, wyższą formą egzystencji, najszlachetniejszym ze wszystkich celów jakie człowiek może osiągnąć. I najprzyjemniejszym.

Pisze o tym tylko dlatego, że widzę ile czasu poświęcasz pokrewnej tematyce. Nie chcę cię do niczego przekonywać, bo wiara do niczego mi nie jest potrzebna. To co może mnie zbliżyć do celu, to wgląd kolejnej osoby, która będzie miała intelekt na tyle wygimnastykowany, że będzie potrafiła dobrze uchwycić to co nieuchwytne i wprowadzić postęp. Jak narazie, wasze dyskusje kojarzą mi się z przerzucaniem piasku z kupki na kupkę, i przekonywaniem innych do swoich metod. Tu trzeba zostawić piaskownicę i kopać w głąb, aż do samego jądra. To jest wielki problem, którego rozwiązanie jest wielkim wyzwaniem.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pon 17:29, 11 Wrz 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3628
Przeczytał: 33 tematy


PostWysłany: Pon 17:34, 11 Wrz 2017    Temat postu:

Cytat:
Ty to wiesz, bo "klocki stawiać" musisz tak, czy owak.

Zamiast użalać się nad swoim nierozpoznanym "geniuszem" do roboty byś się wziął. Wiem, że nie jest łatwo jak już zadeklarowałeś znajomość wszytkiego, ale jak masz trochę oleju w głowie to posłuchasz, i zaoszczędzisz sobie pewnego rozczarowania. Czasem potrzebne jest trochę więcej otwartości, bo życie w ciągłej nieufności jest strasznie ponure.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pon 17:34, 11 Wrz 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:34, 11 Wrz 2017    Temat postu:

Bajka-kri napisał:
Tu trzeba zostawić piaskownicę i kopać w głąb, aż do samego jądra.
Ale jądra zazwyczaj chodzą parami- nie tylko na dwóch nogach, a zazwyczaj na czterech...:mrgreen: A ty tak masz od przedawkowania LSD, czy zbyt obsesyjnie używasz sprzętu Apple'a?:mrgreen: ;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3628
Przeczytał: 33 tematy


PostWysłany: Pon 17:38, 11 Wrz 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Bajka-kri napisał:
Tu trzeba zostawić piaskownicę i kopać w głąb, aż do samego jądra.
Ale jądra zazwyczaj chodzą parami- nie tylko na dwóch nogach, a zazwyczaj na czterech...:mrgreen: A ty tak masz od przedawkowania LSD, czy zbyt obsesyjnie używasz sprzętu Apple'a?:mrgreen: ;-P

Zazwyczaj człowiek pała tym, czego ma najwięcej. W twoim przypadku, będzie to jad.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:42, 11 Wrz 2017    Temat postu:

Banjankri napisał:
Cytat:
Ty to wiesz, bo "klocki stawiać" musisz tak, czy owak.

Zamiast użalać się nad swoim nierozpoznanym "geniuszem" do roboty byś się wziął. Wiem, że nie jest łatwo jak już zadeklarowałeś znajomość wszytkiego, ale jak masz trochę oleju w głowie to posłuchasz, i zaoszczędzisz sobie pewnego rozczarowania. Czasem potrzebne jest trochę więcej otwartości, bo życie w ciągłej nieufności jest strasznie ponure.
Życie w nieufności pozwala przetrwać. Co prawda w samotności, ale to lepsze, niż zadawać się z taką hołotą, jak ludzki pomiot. A robota jest najgorszą rzeczą, jaką człowiek może czynić; pierwotnie był stworzony do nic-nie-robienia, nic-nie-muszenia w raju...
A ty na co jesteś otwarty? Na chujozę tego okropnego egzystowania, jak to opisałeś? Czy może na takich dupków, kretynów i ofermy, jak np. ja?
I nie znam wszystkiego- znam bardzo mało; ale sensownie wnioskuje i przypuszczam, co do reszty. W przeciwieństwie do prawie wszystkich was, nie wyłączając wujazboja, czy nawet ciebie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:47, 11 Wrz 2017    Temat postu:

Banjankri napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Bajka-kri napisał:
Tu trzeba zostawić piaskownicę i kopać w głąb, aż do samego jądra.
Ale jądra zazwyczaj chodzą parami- nie tylko na dwóch nogach, a zazwyczaj na czterech...:mrgreen: A ty tak masz od przedawkowania LSD, czy zbyt obsesyjnie używasz sprzętu Apple'a?:mrgreen: ;-P

Zazwyczaj człowiek pała tym, czego ma najwięcej. W twoim przypadku, będzie to jad.
Napisała "pała", czym pała.:mrgreen: Jad jest dobry, gdyż pozwala otępić przeciwników. Ale większości z was nie mam zamiaru otępiać; poza tym, i tak dość tępi jesteście...;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3628
Przeczytał: 33 tematy


PostWysłany: Pon 18:05, 11 Wrz 2017    Temat postu:

Oprócz jadu, to jeszcze głupotą i niedojrzałością pałasz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16767
Przeczytał: 69 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 18:10, 11 Wrz 2017    Temat postu:

Banjankri napisał:
Pisałem wcześniej, że Dyskurs ma największą wiedzę religijną właśnie dlatego, że zna stany świadomości nieznane innym forumowiczom. Nie jest wyczynem cytować biblię, a umieć wyciągnąć z jej treści istotę problemu i przekształcić ją w doznanie. Problem w tym, że ta istota jest intelektualne nietykalna. Można tylko pisać o niej wiersze. Tłumaczenie tego komuś kto nie doznał, jest podobne do tłumaczenia człowiekowi, który od urodzenia zamknięty był w piwnicy, jak smakuje świerze powietrze. Pisałem ci już wcześniej Michale, żebyś kopał, a może znajdziesz. I nie jest to coś w stylu zrozumienia teorii wszytkiego, a raczej zapach świerzości, bezpośrednie doznanie życia.
Coś w naszym rozwoju poszło nie tak i doznaliśmy pewnego krzywienia. Coś wypadło ze swojego miejsca i generuje nieprzyjemny szum w formie stresu. Teraz, jedynym celem filozofowania, które będzie miało jakąkolwiek wartość, jest zrozumienie co wypadło, dlaczego i jak to przywrócić. Jeżeli ktoś nie wie nawet, że coś jest nie tak (bo nigdy nie doznał tego jak być może), jego mędrkowanie jest układaniem domków z kart. Oświecenie, jak cię pierdolnie, to nie będziesz wiedział jak i skąd, a jego smaku nie będzie się dało porównać z niczym innym. Ktoś kto tego dozna, zrobi wszystko żeby mieć tego jak najwięcej, i żeby inni mieli. Dla mnie osobiście, świadomość oświecenia jest czymś wspaniałym. Jestem z natury realistą (nawet pesymistą), dla którego życie to szarym tunelu troski, wybrukowany problemami, w którym piękne sa tylko chwile. A tu taka niespodzianka. Takie cudo :). Oczywiście powiesz, że to naciąganie, ściema itp. Owszem, nie jest łatwo, to jest najtrudniejszy problem jaki znam. Cholernie ulotny, subtelny. Wymagający precyzji, skupienia, ale i odwagi. Rezultat jest jednak, bez dwóch zdań, wyższą formą egzystencji, najszlachetniejszym ze wszystkich celów jakie człowiek może osiągnąć. I najprzyjemniejszym.

Pisze o tym tylko dlatego, że widzę ile czasu poświęcasz pokrewnej tematyce. Nie chcę cię do niczego przekonywać, bo wiara do niczego mi nie jest potrzebna. To co może mnie zbliżyć do celu, to wgląd kolejnej osoby, która będzie miała intelekt na tyle wygimnastykowany, że będzie potrafiła dobrze uchwycić to co nieuchwytne i wprowadzić postęp. Jak narazie, wasze dyskusje kojarzą mi się z przerzucaniem piasku z kupki na kupkę, i przekonywaniem innych do swoich metod. Tu trzeba zostawić piaskownicę i kopać w głąb, aż do samego jądra. To jest wielki problem, którego rozwiązanie jest wielkim wyzwaniem.

Nie wiem na ile zwróciłeś uwagę na to, że nie odżegnuję się od pozaintelektualnego aspektu mojego życia. Nieraz go też eksploruję. Przyznam jednak, że dla mnie to raczej uczucia kojarzą się ze stresem, cierpieniem, podczas gdy intelekt jest od cierpienie wyzwoleniem (choć oczywiście nie całkowitym).
Ja widzę dokładnie płynne przejście. Mam też za sobą niemało doświadczeń z ustawianiem swojego mentalnego fokusu na różnych częściach mojej osobowości. To nie jest tak, że skupiam się na intelekcie, bo nic innego nie widzę. Wnikliwy obserwator zauważy pewnie, że spora część tego co napisałem zbliża się do trybu poezji (mniej albo bardziej, bo oczywiście nie wszystko czemu nadałem wierszowana formę jest liryką). Mam pełną świadomość NIEZBĘDNOŚCI tego aspektu, który u Dyskurs tak dominuje. Mógłbym o nim niejedno napisać (a sporo już napisałem), bo jest mi on bliski. Ale jest bliski m. in. dlatego, ze posiadam do niego dystans, perspektywę - mogę weń wchodzić i wychodzić z niego.
Z uczuciami jest jeden problem ONE WŁADAJĄ. O ile jeszcze kobiety mają chyba naturalnie więcej w sobie "wrodzonego dobra", o tyle facet ma w uczuciach mocno mroczną stronę natury. Zdaję sobie sprawę, że gdybym pewnym uczuciom "dał luz", to może bym kogoś nawet zabił, a już na pewno skrzywdził. Szczególnie ten emocjonalny paradygmat ZWYCIĘŻYĆ jest wyjątkowo destrukcyjny, nawet - bym powiedział - szatański. Tu jest właśnie geniusz chrześcijaństwa (szkoda, ze tak rzadko doceniany) ukazujący Jezusa który ZWYCIĘŻA NIE DĄŻĄC DO DOMINACJI. Ale my tego zazwyczaj nie potrafimy. Bo nawet jeśli u kogoś wrodzona skłonność do dominacji jest znikoma, to często dzieje się tak wskutek przegięcia w drugą stronę - przesadnej submisji, zachowań nadmiernie uległych, ucieczkowych.
Dla mnie nie ma wielkiej wątpliwości, że dostałem też sporo mrocznych stron swojej natury. Chcę je poznawać. Robię to m.in. właśnie intelektem. I sporo sobie oznaczyłem tych niebezpiecznych obszarów - właśnie dzięki temu, że byłem w stanie zdystansować się od nich, że od nich uciekłem, gdy chciały przejąć kontrolę.
Dziś mam świadomość pewnej sprzeczności wielu moich życiowych zasad z różnymi a to normami, a to zwyczajami, a to oczekiwaniami społecznymi. Te zasady zostały przeze mnie wypracowane właśnie dzięki temu, że niejeden raz w porę się opamiętałem. Choć niejeden raz uczucia zawładnęły mna na tyle, że potem tego żałowałem. A niejednego swojego zachowania będą żałował pewnie już zawsze.
Oczywiście jest tu potencjalnie ścieżka na skróty - nie przejmować się, wyluzować, iść na całość, na maksa, nie dbając o nic. Wystarczy wyłączyć weryfikację - wtedy wszystko jest ok, wszystko jest super i ja będę super, a to co zrobię będzie genialne, a każde uczucie cudowne, a wszyscy mogą "mi skoczyć...". Niektórzy taką ścieżką idą. Ja wiem już, że z moją naturą, z wrodzonymi różnymi słabościami, głupotami, czy wręcz właśnie mrocznymi stronami osobowości takie pójście na luz skończyłoby się ostatecznie tragicznie.


Tu jest (ale to dygresja, nie chciałbym tematu ciągnąć - przynajmniej tutaj) problem MAKSYMALIZACJI I ESKALACJI. Nasza natura, uczucia NIE ZNAJĄ MIARY. Jeśli czegoś pragniemy - to na maksa, jeszcze więcej i jeszcze. Jeśli coś jest smaczne, to idąc za głosem serca, nażremy się tego jak świnie, jeśli coś jest rozkoszne, to się w tym zatopimy aż do śmierci. Ale też znam problem - jeśli zanegujemy... jeśli pójdziemy (przynajmniej ja, jeśli pójdę) ścieżką wyrzeczenia, lekceważenia wartości, nawet siebie, to wylądujemy w nihilistycznym piekle, w miejscu gdzie jestestwo całkowicie traci sens, bo niczego nie warto, ani myśleć, ani czuć, ani trwać...
Wyrzeczenie się wszystkich pragnień postrzegam też jako zagrożenie - ileż można procesować świat mentalnie nam obcy, obojętny zawsze nie swój?...
To eksplorowanie światów myśli i uczuć działa na wielu poziomach, w różny sposób. A między tymi poziomami można się mentalnie przemieszczać. I pewnie warto to poznać. W ten sposób zdobywamy samoświadomość, a dodatkowo pancerz mentalny względem tego wszystkiego co mogłoby nas zmanipulować.
Ale też jak się owe różne poziomy pozna, to nie warto tkwić w tych obszarach, co nie daje nic, poza cierpieniem. Choć chyba warto też takie obszary poznać, dotknąć ich mentalnie - aby wiedzieć, czego się wystrzegać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16767
Przeczytał: 69 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 19:42, 11 Wrz 2017    Temat postu:

W sumie zrobił się z tej dyskusji o uczuciach i weryfikacji wątek na tyle pasujący do tematu, że spróbuję jeszcze w innej formie przekazać o co mi chodzi. Forma będzie dobrana do celu przekazu - teraz mniej dyskursywna, płynąca w uczucia, trochę poetycka, ale jednocześnie i zaprzeczająca.

Dwa istnienia ja
Trwanie w strumieniu
w czasie, który jest, ale nie ma początku, ani końca
rzeczy płyną i trwają - bez pytań
wątpliwość nie zakłóca istnienia będąc tu i teraz
i w istnieniu, gdy wpatrzony w ich pojawianie się
twarzą zwrócony do nich - zespalam się z tym co dociera
a jaką twarzą?...
- nie pytam - może tą, której teraz nie widzę, a może tą sprzed mojego narodzenia
tą samą twarzą
gdy czas trwa w ciągłości, chwile są latami, a początek robi się tożsamy z końcem
bez tych granic, które nie zaistniały, bo nikt ich nie postawił
jest trwanie - tożsame z tym, który czuje, nie pyta
aby tylko być...
tak w całości, w pełni
bo gdy rozróżnienia się nie wytworzyły, to wszystko jest pełnią
a pełnia jest wszystkim
to co jest - to jest - tak jest, jakie jest w działaniu, w przenikaniu
moje - nie moje -razem, w łączności i w całości...

Trwanie w pytaniach

Czym są rzeczy?..
Ale... - Kto pyta?
Ten kto pyta - ten jest, odrywając instancję pytającego od tego co zewnętrzne
gdybym nie pytał, nie podważał, nie wątpił, nie stawiał granic
to byłbym tylko tym, co i tak już jest - taki nierozróżnialny
to bym nie objawił się światu
nie wyrażał nic, nawet samemu sobie
myślę, więc jestem
jestem, więc muszę myśleć
muszę pytać, bo każdym pytaniem powołuję mój punkt widzenia, moje ja
każdą wątpliwością ustawiam świat, nadając mu kształt zgodnie z wolą myśli
dlatego jestem - bo mam wolę, bo odróżniam, oderwany od reszty
stawiam granice, bo je stworzyłem mocą mojego bytu
mam prawo je stworzyć, budując tak prawdę słowa penetrującego rzeczy moim pytaniem i ustawioną granicą
Kim jestem?
Tym czującym, tym pytającym, tym który ma kontrolę.

Michał Dyszyński Warszawa, 11.9.2017


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 19:44, 11 Wrz 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3628
Przeczytał: 33 tematy


PostWysłany: Wto 8:06, 12 Wrz 2017    Temat postu:

To pierwsze ja znasz z doświadczenia, czy poprzez wiedzę drugiego?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16767
Przeczytał: 69 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 11:26, 12 Wrz 2017    Temat postu:

Banjankri napisał:
To pierwsze ja znasz z doświadczenia, czy poprzez wiedzę drugiego?

To pierwsze w ogóle chyba trudno jest poznać przez wiedzę. Niewątpliwie aspekt doświadczenia jest w nim pierwotny. Wiedza wchodzi dopiero na następującym etapie - próby utrwalenia, bądź komunikacji. To drugie istnienie nie kopiuje pierwszego, raczej pierwsze jest dla niego inspiracją do własnej twórczości. A pierwsze nie sposób jest chyba wymodelować.
Nieraz spotykam ludzi, którzy jakoś mocno skupiają się na tym drugim istnieniu. W myśli zdarza mi się im zarzucać błąd: co ty tyle gadasz o czymś, nad czym nawet nie zatrzymałeś poważniejszego rozpoznania, ledwie musnąłeś je, zamiast pobyć z nim, przyjrzeć się bez natłoku budowania modeli, które się narzuciły jako pierwsze.
Niewątpliwie nasze wychowanie, kultura myśli lekceważy potrzebę bycia w doświadczeniu - jakie jest - właśnie po to, aby się zorientować jakie jest. Zamiast tego ludzie już opisują, już łączą, albo i dzielą, porównują rzeczy, które zawsze są "za zmatowiałą szybką".

Ale żeby jeszcze utrudnić sprawę rozpoczętą w tym temacie dopiszę, w analogicznym jak poprzednio stylu, trzeci rodzaj istnienia.

Istnienie w łączności
Także istnieję, gdy sam jestem rozpoznany
mam imię, które innym coś przypomina
wołają mnie, to moje bycie, zdarzenia z nim ma dla nich znaczenie
odczuciami i wspomnieniami o tym co zrobiłem trwam w świadomości innych
rozpływam się w odniesieniach - mimo że ich nie kontroluję
one wracają w postaci rozpoznań
w empatii zanurzone
ale i w odmowie uznania mnie, jako mnie
w buntach i złości
w poświęceniu i miłości
innych
też jestem ja
choć taki niepełny, lecz nie pasuje tu słowo "fałszywy"
jestem - jako efekt tego, co z cudzych uczuć, rozpoznań i kalkulacji
jako ślad, choć jakby już poza tym pierwszym, najbardziej pierwotnym sobą
Ale tez jestem.

Michał Dyszyński Warszawa, 12.09.2017
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10147
Przeczytał: 55 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 17:25, 12 Wrz 2017    Temat postu:

ja ... ja ... ja ... inni ... inni ... inni ... lustra ... lustra ... lustra ... ego
Zrozumieć jak pracuje umysł i odczuć własną świętość nie wywola niczego o czym piszesz jako Ty lub inni o Tobie :)

"As night follows day,
so life reaches its end.
A human life simply stops
-
Po nocy następuje dzień,
więc życie sięga końca.
Życie ludzkie po prostu się skończy." - Samyutta Nikaya

Tutaj jest pomniczek ego czyli przykład jak łatwo zredukować życie do kreski (tej kreski, której tak usilnie szukasz) pomiędzy dwoma datami :)
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Wto 17:34, 12 Wrz 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16767
Przeczytał: 69 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:29, 12 Wrz 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
ja ... ja ... ja ... inni ... inni ... inni ... lustra ... lustra ... lustra ... ego
Zrozumieć jak pracuje umysł i odczuć własną świętość nie wywola niczego o czym piszesz jako Ty lub inni o Tobie :)

"As night follows day,
so life reaches its end.
A human life simply stops
-
Po nocy następuje dzień,
więc życie sięga końca.
Życie ludzkie po prostu się skończy." - Samyutta Nikaya

Tutaj jest pomniczek ego czyli przykład jak łatwo zredukować życie do kreski (tej kreski, której tak usilnie szukasz) pomiędzy dwoma datami :)
[link widoczny dla zalogowanych]

A teraz porównaj sobie posty moje i własne. Zrób to pod katem, kto ile razy zawiera w nich informację o sobie - co robił, jakie ma osiągnięcia, czym się zajmuje, oceniał swoje intencje itp.
Jeśli to ja mam być tym, który hołubi swoje ego, choć staram się zwykle pisać o sprawach, mniej o sobie, a jeśli o sobie, to niemal zawsze w kontekście sprawy (jako przykład, czy ilustracja do czegoś, ale tez usuwając zwykle te elementy, które prezentują samego mnie, tak po prostu bez powiązania ze sprawą), to powstaje pytanie: kto z nas dwojga na swoim ego bardziej się skupia, komu to ego bardziej w świadomości zajmuje miejsce?...
- Spróbuj - poczytaj sobie własne teksty - ile w nich pragnienia, aby ludzie dowiadywali się o Tobie - właściwie tylko aby dowiedzieli się o Tobie, choć nie prezentujesz tam jakiegoś stanowiska w merytorycznej kwestii...

Nie odbieraj tego jako atak. A jeśli nawet element ataku miałby być, to wynika on z prowokacji z Twojej strony. Przy czym nawet nie zamierzam do końca krytykować kogoś, kto hołubi, skupia się na swoim ego. Uważam to za etap przejściowy, za potrzebę, z którą dojrzały umysł da sobie radę. Ktoś nie rozliczony z swoim ego nie poradzi sobie z jego naciskiem, tego się nie przeskoczy, więc nie będę oskarżał. Każdy będzie miał swój czas, gdy zrozumie...

Wydaje mi si, raczej nie mam jakichś wielkich wewnętrznych lęków względem owego oskarżenia o ego. Wiele razy stawiałem sobie przed oczami to pytanie - właśnie ten zarzut "czy w moich intencjach czasem naczelnym motywem nie jest właśnie ego?"
Stawiałem sobie to pytanie i szukałem na nie odpowiedzi. I chyba znalazłem. A znalazłem w tych obszarach, w których właśnie z Tobą najtrudniej jest mi się spotkać - w TWARDOŚCI I PEWNYM OKRUCIEŃSTWIE INTELEKTUALNEGO ODSEPAROWANIA SIĘ OD UCZUĆ. Tu trzeba mieć odwagę postawienie trudnych pytań. Trzeba chcieć wejść w te obszary, przed którymi ego najbardziej się broni, wytropić swoje osobiste emocje w najdalszym zakątku, w którym się ukryją. Trzeba siłą woli "wziąć za mordę" swoją uwagę i nakazać jej (wewnętrznym) okrutnym rozkazem: a teraz sprawdź jeszcze raz, czy nie kierowały tobą intencje niskie, bardziej osobiste, niż ogólne!!! Sprawdź to! Nie wymiguj się! Nie tłumacz, że "masz dobre intencje", lecz WYJAŚNIĆ PO CZYM POZNAJESZ, że masz te dobre intencje! Wyszukaj każdy możliwy trop, który by wskazywał, ze jednak te twoje intencje nie były dobre i ZASTOSUJ DO SIEBIE. Okrutnie wobec uczuć! - Trudno, ale tylko tak będziemy uczciwi, tylko tak mamy szanse NAPRAWDĘ ZNALEŹĆ, nie nurzać się właśnie w iluzjach ego.
Tak więc, skoro to Ty temat iluzji ego wyciągnęłaś, to ja chcę w ten temat wejść z mocą. Pogadajmy sobie jakie narzędzia myśli i uczuć znamy i stosujemy wobec siebie, aby nie dawać się swojemu ego wodzić za nos. Bo mam tu nawet co nieco do powiedzenia. Ale też ciekaw jestem doświadczeń z Twojej strony - jakie narzędzia w tym względzie Ty zgromadziłaś. Jak się bronisz przed iluzjami? Po czym je poznajesz? Jak często zadawałaś sobie pytanie: czy teraz to iluzja ego, czy też jesteś w pełni uczciwa?...
O jedno tylko proszę: NIE ODPOWIADAJ MI SAMYM ZAPEWNIENIEM. Zapewnianie, bez twardych konkretów je popierających traktuję bowiem właśnie jako główne narzędzie iluzji ego, które to ego w ten właśnie sposób się ukrywa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10147
Przeczytał: 55 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 19:17, 12 Wrz 2017    Temat postu:

Michal Dyszynski napisał:
... poczytaj sobie własne teksty - ile w nich pragnienia, aby ludzie dowiadywali się o Tobie - właściwie tylko aby dowiedzieli się o Tobie, choć nie prezentujesz tam jakiegoś stanowiska w merytorycznej kwestii ...
Zawartość powyższego cytatu jak każdego cytatu jest li tylko informacją in-form/w formie percepcji czyjejś intencji. Ale tylko do chwili w której nie nastąpi dopasowanie tej informacji do istniejących artefaktów ramy referencji doświadczeń życiowych osoby dokonujacej percepcji i utrwalonych przez emocje jako podświadomość.

Jeśli już mam zaangażować mój proces dyskursywny w "klasyfikacje" (termin roboczy) "grzeszków" ego, to na pierwszy plan wysunie sie iluzja, że zna intencje innych osób.

W języku angielskim mamy do określenia tego fenomenu termin egregious/skandaliczny i w kulturze amerykanskiej niesie ten termin znaczny ciężar negatywnej konotacji nie akceptowanej spolecznie.

Pisałam wielokrotnie, że istnienie publicznej informacji na mój temat nie jest automatycznym pozwoleniem na ani interpretowanie ich według własnej ramy referecji (ego nie jest swiadome pisania publicznego pamietnika lub pragnienia wizyt u psychologa lub psychiatry) ani przyzwoleniem na spekulacje. Gdybyśmy żyli w takim społeczeństwie, kwestia elementarną byłoby czy warto wogole żyć. Ja w takim spoleczenstwie ewidentnie nie zyje.

Cytat:
Nie odbieraj tego jako atak.
Nie odbieram :wink:

Cytat:
Stawiałem sobie to pytanie i szukałem na nie odpowiedzi. I chyba znalazłem. A znalazłem w tych obszarach, w których właśnie z Tobą najtrudniej jest mi się spotkać - w TWARDOŚCI I PEWNYM OKRUCIEŃSTWIE INTELEKTUALNEGO ODSEPAROWANIA SIĘ OD UCZUĆ. Tu trzeba mieć odwagę postawienie trudnych pytań. Trzeba chcieć wejść w te obszary, przed którymi ego najbardziej się broni, wytropić swoje osobiste emocje w najdalszym zakątku, w którym się ukryją. Trzeba siłą woli "wziąć za mordę" swoją uwagę i nakazać jej (wewnętrznym) okrutnym rozkazem: a teraz sprawdź jeszcze raz, czy nie kierowały tobą intencje niskie, bardziej osobiste, niż ogólne!!! Sprawdź to! Nie wymiguj się! Nie tłumacz, że "masz dobre intencje", lecz WYJAŚNIĆ PO CZYM POZNAJESZ, że masz te dobre intencje! Wyszukaj każdy możliwy trop, który by wskazywał, ze jednak te twoje intencje nie były dobre i ZASTOSUJ DO SIEBIE. Okrutnie wobec uczuć! - Trudno, ale tylko tak będziemy uczciwi, tylko tak mamy szanse NAPRAWDĘ ZNALEŹĆ, nie nurzać się właśnie w iluzjach ego.
Wygląda i czuc jak kolejna recepta na cierpienie ... ale cóż "cierp ciało skoros chciało" :)

Cytat:
Tak więc, skoro to Ty temat iluzji ego wyciągnęłaś, to ja chcę w ten temat wejść z mocą.
Wygląda i czuć obiecująco ... ale zobaczymy so się z tej intencji przysłowiowo wykluje :)

Jak się dyskursywnie "zaguzlam" w trajektorii intencji, to David Bohm (1985) zwykle rękę poda :)

ABW -> Bohm (1985) explained how hidden variables correlate with those in the implicate order, how they are supported by his work on quantum field theory, and how the general worldview that has emerged from his work is consistent with the world religious traditions. Bohm (1985) expressed his concern about the quantum theory not being sufficient to explain an “independent actuality” (p. 112) – a transitional state between one physical state and another. Bohm's (1985) concern stems not only from the fact that the wave function has been theorized in terms of probabilities but also that it could only be discussed in terms of the results of an observed phenomenon, which cannot be further analyzed. Bohm (1985) concluded that the quantum theory might be offering a fragmentary view of reality because it is impossible to contemplate the universe as a whole employing a finite set of observable phenomena. In particular, Bohm (1985) became dissatisfied while considering the independent existence of the cosmos through the theory of relativity and contradicted such a state while working with the quantum field theory. While examining the quantum potential, Bohm (1985) identified non-locality and mutual dependence between a particle and its distributed wave, which Bohm (1985) referred to as the state of wholeness as implicit in the quantum theory and controlling the environment by its intensity. While the impact of the wave function of the whole system diminishes to a set of constituent factors, the quantum potential simplifies to a sum of independent components. This phenomenon reduces the whole to a set of independent sub-wholes that control the design. At this juncture, Bohm (1985) made an analogy between the quantum uncertainty principle and human consciousness by making a comparison between a well-defined thought and the precise position of a particle with regard to their precise momentum and movement referring to the process as “enfolding” (p. 122), which means that every thought is the source of further “enfolding” (p. 122) thoughts, forming a “quantum mechanical field” (p. 122), and supports the theory that our thoughts emerge from a greater whole of which we are not fully conscious. Bohm (1985 asked a key question: “Could we not say that this is, in certain ways, like a super-implicate order?” (p. 122). Bohm (1985) emphasized the key importance of meaning in the universe, and the meaning unfolding through individuals. If this unfolding of meaning is synonymous with the implicate order of the infinite relationships between elements while referencing the whole, then humans as the integral part of the implicate order have the ability to unfold a new reality, which cannot be grasped intellectually but are imbedded in human intentions and actions through meaning that manifests in what we think, emote, feel, and do. Bohm (1985) hoped that our understanding of ourselves as being endowed with the enfolding and unfolding processes will empower us to instigate pivotal changes into our global society to transform it into a self-perpetuating beacon of moral character awareness with all desired manifestations. - Bohm (1985) wyjaśnił, jak ukryte zmienne są skorelowane z tymi, które mają związek z implikacją, jak są poparte jego pracą nad teorią pola kwantowego i jak ogólny światopogląd wywodzący się z jego pracy jest zgodny ze światowymi tradycjami religijnymi. Bohm (1985) wyraził obawę, że teoria kwantowa nie wystarcza, aby wyjaśnić "niezależną rzeczywistość" (str. 112) - przejściowy stan pomiędzy jednym stanem fizycznym a drugim. Obawy Bohma (1985) wynikają nie tylko z faktu, że funkcja fali była teoretyzowana pod kątem prawdopodobieństwa, ale także, że można ją omówić jedynie pod kątem wyników zaobserwowanego zjawiska, którego nie można dalej analizować. Bohm (1985) doszedł do wniosku, że teoria kwantowa może dać fragmentaryczny obraz rzeczywistości, ponieważ niemożliwe jest kontemplowanie wszechświata jako całości, wykorzystującego ograniczony zbiór obserwowalnych zjawisk. W szczególności Bohm (1985) był niezadowolony, biorąc pod uwagę niezależność istnienia kosmosu poprzez teorię względności i zaprzeczył takiej sytuacji podczas pracy z teorią pola kwantowego. Badając potencjał kwantowy, Bohm (1985) stwierdził, że nie-lokalność i wzajemna zależność między cząsteczką a jej rozproszoną falą, którą Bohm (1985) określił jako stan zupełności, co jest ukryte w teorii kwantowej i kontroluje środowisko przez jej natężenie . Podczas gdy wpływ funkcji falowej całego systemu zmniejsza się do zestawu czynników składowych, potencjał kwantowy upraszcza sumę niezależnych komponentów. Zjawisko to redukuje całość do zbioru niezależnych podsieci, które kontrolują projekt. W tym momencie Bohm (1985) dokonał analogii między zasadą niepewności kwantowej a ludzką świadomością, dokonując porównania między dobrze zdefiniowaną myślą a precyzyjnym położeniem cząstki pod względem ich dokładnego pędu i ruchu związanego z procesem jako "kwantowe pole mechaniczne" (s. 122), co oznacza, że ​​każda myśl jest źródłem dalszych myśli "składających się" (str. 122), tworzących "kwantowe pole mechaniczne" (str. 122) i popiera tę teorię, że nasze myśli wyłaniają się z większej części, której nie jesteśmy w pełni świadomi. Bohm (1985) zadał jedno kluczowe pytanie: "Czy nie możemy powiedzieć, że w pewien sposób jest to superintrukcyjny porządek? "(Str. 122). Bohm (1985) podkreślił kluczowa role znaczenia we wszechświecie, a także znaczenie rozbłyskujące przez jednostki. Jeśli to odsłonięcie znaczenia jest synonimem implikowanej kolejności nieskończonych związków między elementami, odwołując się do całości, to ludzie jako integralna część implikowanego porządku mają zdolność rozwinięcia nowej rzeczywistości, której nie można zrozumieć intelektualnie, ale są osadzone w ludzkich intencjach i czynach ze zrozumieniem o odczuciem znaczenia, które manifestuje się tym, co myślimy, czujemy i czynimy. Bohm (1985) miał nadzieję, że nasze zrozumienie, że jestesmy obdarzeni złożonymi procesami, umożliwi nam podjęcie kluczowych zmian w naszym globalnym społeczeństwie, aby przekształcić je w samoistnie ugruntowaną latarnię świadomości moralnej o pożądanych przejawach. :)


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Wto 19:49, 12 Wrz 2017, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 13, 14, 15  Następny
Strona 9 z 15

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin