Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Uczciwość intelektualna i dyskusyjna
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13263
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:58, 17 Sie 2018    Temat postu:

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Cytat:
"Uważam, że ..."
No to faktycznie powody typowo subiektywno-życzeniowe. Właściwie to proszenie się o światopogląd nie mający nic wspólnego z rzeczywistością.

Bo dla mnie światopogląd, to nic innego tylko takie PODSTAWOWE DLA ROZUMOWANIA "UWAŻAM ŻE". Warto zauważyć, że w słowie "światopogląd" końcówką jest "pogląd". Pogląd jest spojrzeniem, jest ujęciem sprawy subiektywnym. Tak z samej konstrukcji pojęcia.

Jeżeli ci nie przeszadza, że twój pogląd na świat jest jednym z wielu, zaprzeczających sobie, "prawidłowych" poglądów, to tkwij w tym na zdrowie.
Tylko gdzie tu uczciwość intelektualna?

W tym, że zrozumiałem właśnie że światopogląd ogólnie prawidłowy (już bez cudzysłowu i w jakimś obiektywnym sensie) jest wadliwym pojęciem.
Tak, nie przeszkadza mi, że mój światopogląd jest jednym z wielu, tak jak nie przeszkadza mi, ze sam jestem indywidualnością w otoczeniu innych indywidualności (innych ludzi). Zdaję sobie sprawę, że jakby tak zacząć rozbierać ludzką świadomość na aspekty, to mielibyśmy płynne przejście od aspektów współdzielonych, synchronizowanych z innymi, poprzez coraz bardziej indywidualne, aż do "wewnętrznego jądra osobowej indywidualności". To jądro indywidualności zawiera aspekty absolutnie unikalne, niemożliwe do zrozumienia przez nikogo, jest częścią, której dzielić z nikim nie ma jak, bo właśnie jest ona bardzo odległa od wszystkiego co powtarzalne, modelowalne, możliwe do opisu, uzgodnienia.
Komunikujemy się tą częścią uzgadnialną, ale tez nosimy w sobie coś, co się uzgodnić po prostu nie da z natury rzeczy - na to coś nie ma języka, nie ma znanych reguł. Gdy się to sobie uświadomi, to wtedy naturalnym staje się uznanie, że zawsze będzie w każdym z umysłów coś, czego nie zobiektywizujemy, a więc naturalnym będzie także to, że światopogląd musi być (przynajmniej w jakiejś części) indywidualny. I dobrze, że tak jest. Bo w tym jest zawarte człowieczeństwo, wartość nas jako indywidualności - osób.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13263
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 3:53, 19 Sie 2018    Temat postu:

Podstawowy warunek uczciwości intelektualnej
Jaki by to warunek był?
W moim przekonaniu jest dość prosty:
Dawać szansę poglądom przeczącym aktualnie przez nas przyjętej wizji rzeczy.

Nieuczciwe jest twierdzenie czegoś jako coś pewnego, udodownionego, jeśli NAWET SIĘ NIE SPRÓBOWAŁO ZWERYFIKOWAĆ tego twierdzenia, a szczególnie jeśli jakieś znaczące sygnały wątpliwości były, lecz zostały BEZ ROZPATRZENIA odrzucone.

"Dawać szansę" nie oznacza oczywiście, że przyjmiemy poglądy przeciwne naszym, ale należy UCZCIWIE SPRÓBOWAĆ, wziąć pod uwagę, znaleźć jakiś rzetelny argument na to, dlaczego jakiś zarzut odrzuciliśmy. Kto tego minimum weryfikacji swojego poglądu nie dokonał, ten nie jest uczciwy intelektualnie.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Nie 14:38, 19 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 5658
Przeczytał: 87 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 8:09, 19 Sie 2018    Temat postu:

To znaczy spróbować zrozumieć stanowisko inne niż nasze własne.
Dlatego filozofowanie jest takie ok. Bo cała filozofia jest oparta na próbie zrozumienia różnorodnych stanowisk.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2324
Przeczytał: 10 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 9:39, 19 Sie 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Podstawowy warunek uczciwości intelektualnej
Jaki by to warunek był?
W moim przekonaniu jest dość prosty:
Dawać szansę poglądom przeczącym aktualnie przez przyjętej wizji rzeczy.

Dlaczego więc sam nie stosujesz sie do tej zasady. I to na gruncie teizmu. Przecież uczciwiej niż w chrześcijaństwie byłoby wierzyć w co najmniej dwóch bogów. Boga dobrego - który odpowiadałby za dobro na świecie i boga złego - który odpowiadałby za zło (np. za śmierć niewinnych na wiadukcie we [link widoczny dla zalogowanych]).

Rozumiem, ze według ciebie uczciwość intelektualna polega na ściemnianiu, że dobry bóg dopuszcza zło.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13263
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 14:39, 19 Sie 2018    Temat postu:

mat napisał:
Dlaczego więc sam nie stosujesz sie do tej zasady. I to na gruncie teizmu. Przecież uczciwiej niż w chrześcijaństwie byłoby wierzyć w co najmniej dwóch bogów. Boga dobrego - który odpowiadałby za dobro na świecie i boga złego - który odpowiadałby za zło (np. za śmierć niewinnych na wiadukcie we [link widoczny dla zalogowanych]).

Rozumiem, ze według ciebie uczciwość intelektualna polega na ściemnianiu, że dobry bóg dopuszcza zło.

Ale ja wierzę w szatana. :shock:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8258
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:40, 19 Sie 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
mat napisał:
Dlaczego więc sam nie stosujesz sie do tej zasady. I to na gruncie teizmu. Przecież uczciwiej niż w chrześcijaństwie byłoby wierzyć w co najmniej dwóch bogów. Boga dobrego - który odpowiadałby za dobro na świecie i boga złego - który odpowiadałby za zło (np. za śmierć niewinnych na wiadukcie we [link widoczny dla zalogowanych]).

Rozumiem, ze według ciebie uczciwość intelektualna polega na ściemnianiu, że dobry bóg dopuszcza zło.

Ale ja wierzę w szatana. :shock:

Wierzysz w "szatana" (fenomen zainteresowania w tym momencie dyskusji) jako potencjał Twojej kondycji ludzkiej czy jako independent entity/niezależna jednostke?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2324
Przeczytał: 10 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:59, 19 Sie 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
mat napisał:
Dlaczego więc sam nie stosujesz sie do tej zasady. I to na gruncie teizmu. Przecież uczciwiej niż w chrześcijaństwie byłoby wierzyć w co najmniej dwóch bogów. Boga dobrego - który odpowiadałby za dobro na świecie i boga złego - który odpowiadałby za zło (np. za śmierć niewinnych na wiadukcie we [link widoczny dla zalogowanych]).

Rozumiem, ze według ciebie uczciwość intelektualna polega na ściemnianiu, że dobry bóg dopuszcza zło.

Ale ja wierzę w szatana. :shock:

A co to zmienia? Twierdzisz, że dobry bóg dopuszcza szatana, chociaż uczciwiej byłoby twierdzić, że dobry bóg jest za słaby aby pokonać boga złego, stąd zło.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8258
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 21:04, 19 Sie 2018    Temat postu:

mat napisał:
Dlaczego więc sam nie stosujesz sie do tej zasady. I to na gruncie teizmu. Przecież uczciwiej niż w chrześcijaństwie byłoby wierzyć w co najmniej dwóch bogów. Boga dobrego - który odpowiadałby za dobro na świecie i boga złego - który odpowiadałby za zło (np. za śmierć niewinnych na wiadukcie we [link widoczny dla zalogowanych]). Rozumiem, ze według ciebie uczciwość intelektualna polega na ściemnianiu, że dobry bóg dopuszcza zło.
Faktu naukowego w dobie neuronauki, ze rzeczywistość percepcyjna człowieka jest wytworem jej/jego umysłu a raczej "małpiego" umysłu czyli "hałasu" w sobie jest fakt, że wiara w osobowego Boga będzie odbiciem kondycji ludzkiej wierzącego człowieka.

Przekazuje to precyzyjnie
Anne Lamott napisał:
Możesz bezpiecznie założyć, że stworzyłeś Boga na swój własny obraz, gdy okazuje się, że Bóg nienawidzi wszystkich tych samych ludzi, których nienawidzisz ty.


Biorąc pod uwagę, że większość ludzi na świecie to egoistyczni ekstrawertycy, którzy najpierw "szczekają"(sorry, no apologies here/nie bede przepraszac :) ) hałasem wewnętrznym a potem myślą jeśli w ogole myślą w tym chaosie i hałasie wewnetrznym, to wielu z nich zaprzeczaloby posiadaniu w sobie uczucia nienawiści.

Otóż łatwo to zwertfikowac. Jeśli na widok osoby lub wiesci o osobie, która nie odpowiada w jakiś sposób "ideałowi" egoistycznego ekstrawertyka pojawi się choćby myśl (u ekstrawertyka pojawi sie najpierw nierozsadne slowo), która nie ma nic wspólnego z empatia, to mówimy o fenomenie braku tolerancji, czyli o preludium do nienawiści, plus minus stan umysłu ekstrawertyka (zawsze jakis stopien wrzenia) i w jakiej "k*pie" się jej/jemu grupowo myśli. Dowodem na to jest faszyzm, i takich dowodów jest multum na tym forum rowniez.

Jeśli wiadamo ogólnie, że na początku była skala i energia słoneczna, potem metabolizm, nastepnie proste organizmy zywe a następnie skomplikowane organizmy zywe z człowiekiem włącznie u szczytu łańcucha żywności, to nie sposób wierzyć w Boga osobowego, który u wyznawcy ma te same słabości, które podświadomie nosi w sobie wyznawca ale stara się [nieefektywnie] ukrywać je pod pelerynką ego.

Jeśli jestem świadoma bycia najbardziej kompleksową forma życia na ziemi tymczasem w miejscu i czasie, to szanse, że przez samorefleksje wezmę sobie to do serca [pamięć] i nie pozwolę aby ego "to" [termin umowny bycia świadomym] zagłuszyło wewnetrznem krzykiem roszczeń są wysokie. Dlatego osób świadomych na świecie jest ciut poniżej masy krytycznej, bo w dalszym ciągu większość to ekstrawertycy - osoby bez charakteru moralnego skoncentrowane na krzyku roszczeń ego.


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Nie 21:34, 19 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13263
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:13, 19 Sie 2018    Temat postu:

mat napisał:
Michał Dyszyński napisał:
mat napisał:
Dlaczego więc sam nie stosujesz sie do tej zasady. I to na gruncie teizmu. Przecież uczciwiej niż w chrześcijaństwie byłoby wierzyć w co najmniej dwóch bogów. Boga dobrego - który odpowiadałby za dobro na świecie i boga złego - który odpowiadałby za zło (np. za śmierć niewinnych na wiadukcie we [link widoczny dla zalogowanych]).

Rozumiem, ze według ciebie uczciwość intelektualna polega na ściemnianiu, że dobry bóg dopuszcza zło.

Ale ja wierzę w szatana. :shock:

A co to zmienia? Twierdzisz, że dobry bóg dopuszcza szatana, chociaż uczciwiej byłoby twierdzić, że dobry bóg jest za słaby aby pokonać boga złego, stąd zło.

Inaczej. Wierzę, że Bóg dopuszcza działalność szatana, bo to w ostatecznym rozrachunku okaże się dobre. Choć oczywiście przejściowo dobre to nie jest, a dodatkowo nie zachęcałbym nikogo do uległości szatanowi.

Dyskurs napisał:
Wierzysz w "szatana" (fenomen zainteresowania w tym momencie dyskusji) jako potencjał Twojej kondycji ludzkiej czy jako independent entity/niezależna jednostke?

Żeby było "ciekawiej", to wierzę w pewnym sensie w obie te interpretacje naraz. Szatan jest w jakimś sensie "opcją w przestrzeni możliwości". Jest jednocześnie opcją osobową! Jest realnym wrogiem, kimś życzącym człowiekowie źle, gardzącym człowieczeństwem, wykazującym się inteligencją (bardzo wysoką inteligencją) w celu wykazania, że człowieczeństwo jest w ogóle wadliwym tworem, że ludzie nigdy "nie przejrzą na oczy", będą niewolnikami swojej, odziedziczonej po zwierzętach, biologicznej natury.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Nie 21:16, 19 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
O.K.




Dołączył: 05 Maj 2012
Posty: 1952
Przeczytał: 34 tematy


PostWysłany: Nie 21:36, 19 Sie 2018    Temat postu:

mat napisał:
Dlaczego więc sam nie stosujesz sie do tej zasady. I to na gruncie teizmu. Przecież uczciwiej niż w chrześcijaństwie byłoby wierzyć w co najmniej dwóch bogów. Boga dobrego - który odpowiadałby za dobro na świecie i boga złego - który odpowiadałby za zło (np. za śmierć niewinnych na wiadukcie we [link widoczny dla zalogowanych]).


Św. Augustyn doszedł do przekonania że to -tzn. manicheizm -to brednie, już ponad 1600 lat temu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2324
Przeczytał: 10 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:57, 19 Sie 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Wierzę, że Bóg dopuszcza działalność szatana, bo to w ostatecznym rozrachunku okaże się dobre.

I to powyżej jest według ciebie uczciwe intelektualnie? Uczciwiej byłoby twardzic, że dobro jest dobrem a zło złem, a nie że dobro dopuszcza zło.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8258
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:02, 19 Sie 2018    Temat postu:

MD napisał:
Wierzę, że Bóg dopuszcza działalność szatana, bo to w ostatecznym rozrachunku okaże się dobre. Choć oczywiście przejściowo dobre to nie jest, a dodatkowo nie zachęcałbym nikogo do uległości szatanowi.
Skomplikowane to troche. Pokusa jest slaboscia ludzka i kazdy czlowiek jest nia "skazony". Czy sklania sie w strone pokusy (w buddyzmie "pragnienie") to inny temat.

MD napisał:
Żeby było "ciekawiej", to wierzę w pewnym sensie w obie te interpretacje naraz. Szatan jest w jakimś sensie "opcją w przestrzeni możliwości". Jest jednocześnie opcją osobową! Jest realnym wrogiem, kimś życzącym człowiekowie źle, gardzącym człowieczeństwem, wykazującym się inteligencją (bardzo wysoką inteligencją) w celu wykazania, że człowieczeństwo jest w ogóle wadliwym tworem, że ludzie nigdy "nie przejrzą na oczy", będą niewolnikami swojej, odziedziczonej po zwierzętach, biologicznej natury.
Nic dziwnego, bo swoje nerwice lekowe wychodowales od czasu, kiedy masz pamiec czyli mniej wiecej od 3 roku zycia. Poniewaz dla Ciebie intelekt jest wazny ("byl czas przywyknac" :)), to ten "szatan" w Tobie i poza Toba jest inteligentny. Poniewaz boisz sie swoich emocji ("byl czas przywyknac" :) ), to one sie na Ciebie czaja na "bagnach Twojej duszy" (Brene Brown, Ph. D.)

Czego pseudo katolicyzm w Polsce nie uczy to, ze osoba wiedzaca, ze zasluguje na milosc [moralna, bo chyba nie myslisz, ze poswiece uwage, energie, i czas na fluff/puch marny] nie obawia sie bycia odrzuconym z powodu niespojnosci swiatopogladu.

Poniewaz nosisz w sobie sporo konfliktu wewnetrznego polanego "sosem" intelektu, to Twoje obawy aby nie wyjsc na osobe, ktora nie angazuje logiki dedukcyjnej i indukcyjnej sa wyrazem, ze od najmlodszych lat nosisz w sobie aktywne mechanizmy obronne, ktore byly adekwatne na okres dziecinstwa ale juz adekwatne nie sa w "popoludniu" zycia.

Kwestia jest czy masz odwage "przejsc sie" po swoich "bagnach duszy" (Brenee Brown, Ph. D.) z latarnia morska w stylu
Cytat:
Change your life, Be the lighthouse.
aby przytulic przestraszonego Michalka zeby zjednoczyl sie z Michalem i stad poplynie Twoja moc niezalezna od zadnych czynnikow poza Toba i tego Ci serdecznie zycze.

"Brene Brown and Christianity - Video 4 - Forgiveness and Love"
https://youtu.be/TPGyIG4paUM

Odwaga jest "kuzynka" autentycznosci. Pozwol sobie wyobrazic empatycznie, ze pseudo katolicyzm w Polsce przeksztalca sie w Kosciol powszechny czyli katolicyzm, gdzie milosc moralna kwitnie w komunii globalnej spolecznosci mimo roznic swiatopogladu :)


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Nie 22:14, 19 Sie 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2324
Przeczytał: 10 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:05, 19 Sie 2018    Temat postu:

O.K. napisał:
mat napisał:
Przecież uczciwiej niż w chrześcijaństwie byłoby wierzyć w co najmniej dwóch bogów. Boga dobrego - który odpowiadałby za dobro na świecie i boga złego - który odpowiadałby za zło (np. za śmierć niewinnych na wiadukcie we [link widoczny dla zalogowanych]).
Św. Augustyn doszedł do przekonania że to -tzn. manicheizm -to brednie, już ponad 1600 lat temu.

Manicheizm w tej materii jest przecież bardziej uczciwy intelektualnie, dobro odpowiada za dobro a zło za zło. Natomiast twierdzenie, że zło nie kłóci się z dobrem, zahacza o schizofrenie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8258
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:11, 19 Sie 2018    Temat postu:

mat napisał:
O.K. napisał:
mat napisał:
Przecież uczciwiej niż w chrześcijaństwie byłoby wierzyć w co najmniej dwóch bogów. Boga dobrego - który odpowiadałby za dobro na świecie i boga złego - który odpowiadałby za zło (np. za śmierć niewinnych na wiadukcie we [link widoczny dla zalogowanych]).
Św. Augustyn doszedł do przekonania że to -tzn. manicheizm -to brednie, już ponad 1600 lat temu.

Manicheizm w tej materii jest przecież bardziej uczciwy intelektualnie, dobro odpowiada za dobro a zło za zło. Natomiast twierdzenie, że zło nie kłóci się z dobrem, zahacza o schizofrenie.
Czym jest zatem "kondycja ludzka"/human condition w ktorej istnieje potencjal dobra i zla a materializuje sie albo dobro albo zlo w zaleznosci od stanu emocjonalnego czlowieka? Bo, ze "dobro" i "zlo" nie sa "jednostkami" poza ludzka psychika chyba w XXI wieku udowadniac nie musimy? :)

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Nie 22:12, 19 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13263
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:36, 20 Sie 2018    Temat postu:

Dyskurs napisał:
osoba wiedzaca, ze zasluguje na milosc [moralna, bo chyba nie myslisz, ze poswiece uwage, energie, i czas na fluff/puch marny] nie obawia sie bycia odrzuconym z powodu niespojnosci swiatopogladu.

Poniewaz nosisz w sobie sporo konfliktu wewnetrznego polanego "sosem" intelektu, to Twoje obawy aby nie wyjsc na osobe, ktora nie angazuje logiki dedukcyjnej i indukcyjnej sa wyrazem, ze od najmlodszych lat nosisz w sobie aktywne mechanizmy obronne, ktore byly adekwatne na okres dziecinstwa ale juz adekwatne nie sa w "popoludniu" zycia.

Kwestia jest czy masz odwage "przejsc sie" po swoich "bagnach duszy" (Brenee Brown, Ph. D.) z latarnia morska w stylu
Cytat:
Change your life, Be the lighthouse.
aby przytulic przestraszonego Michalka zeby zjednoczyl sie z Michalem i stad poplynie Twoja moc niezalezna od zadnych czynnikow poza Toba i tego Ci serdecznie zycze.

Ty mi doradzasz odwagę?...
Ty, czyli osoba, która jawnie przyznaje, że nie zamierza sobie "niszczyć energii" jakimiś tam weryfikacjami? Czyli ogólnie świadomie opierająca swoje strategie myślowe o ucieczkę...
Sorry, ale wartość Twoich rad muszę traktować dokładnie zgodnie z tym, co deklarujesz - czyli jako zbiór poglądów zoptymalizowanych pod kątem "aby Dyskurs miała przyjemnie, aby jej się komfort emocjonalny nie popsuł". To zaś oznacza m.in. że:
- jeśli będą opcje do rozważenia, z których jednak wydaje się być niewygodna dla Twojej energii, to tej opcji nie rozważyśz
- jeśli pojawiłyby się jakieś okoliczności, które nakazywałyby przemyślenie, rewizję swoich przekonań, ale przecież samo stwierdzenie owego faktu stanowi przykrość zabierającą Ci energię, to Ty się na owo przemyślenie, na głębsze poszukiwania bardziej zaawansowanych rozwiązań nie zdecydujesz.

Tu się mocno różnimy. Dla mnie zaryzykowanie dyskomfortu emocjonalnego, a nawet traumy (!) nie jest przeszkodą w rozważaniu opcji, jakie się wyłaniają. Uważam, że jest coś za coś - na pogląd obejmujący swoim zasięgiem więcej możliwości, czyli także tych mniej komfortowych możliwości, trzeba zapracować, zapłacić trudem, czasem poczuciem przykrości, nawet traumą. Właśnie chodzi o to, aby tych mechanizmów obronnych (fałszujących ogląd) nie stosować.
Piszesz: chyba nie myslisz, ze poswiece uwage, energie, i czas na fluff/puch marny]

Doskonale wiem, że nie "poświęcisz swojego czasu i energii" na coś, co Ci wygląda na mało przyjemne i komfortowe. Na ile to jest w ogóle jakiś "puch marny", czy coś innego NIE BĘDZIESZ MIAŁA SZANSY SIĘ DOWIEDZIEĆ. Bo przeciez odrzucisz to na starcie - PO POZORACH (tak to się nazywa, bo przed zbadaniem sprawy widać tylko zewnętrzną, pozorną postać rzeczy), a gdy owe pozory wskażą, że coś jest Ci mało wygodne, to już to wypadnie z katalogu Twoich rzeczy do sprawdzenia, przemyślenia. I ja to wiem, że tak zrobisz, i Ty to wiesz, że tak zrobisz - oboje wiemy co oznacza, że coś tam wybrałaś: oznacza to, że dany wybór po wstępnym oglądzie, wydał Ci się przyjemny, dostarczający pozytywnej energii. Czyli właściwie TO NIC WIĘCEJ NIE ZNACZY, a w szczególności nie znaczy o jakimś związku z prawdą (obiektywną), albo wyborem KOMPLETNYM - tym z pełnego zestawu opcji.

Ja coś może przyjmę, może odrzucę. Ale zrobię to nie cenzurując wstępnie rozpoznań rzeczy pod kątem swojej przyjemności i energii, bo WIEM, ŻE TAK MOGĘ ODRZUCIĆ COŚ BARDZO CENNEGO. Wiem, że ryzyko występuje, ale też mam do siebie o tyle zaufanie, że uważam się za zdolnego do przetrzymania potencjalnej traumy, trudów poznania tego co nieprzyjemne itd....
Do jakiego lekarza byśmy chcieli pójść z jakimś poważniejszym problemem zdrowotnym?...
- do takiego, o którym wiemy, że optymalizuje swoje diagnozy w oparciu o to co mu przyjemne i wygodne, czyli np. nie rozważa w ogóle w diagnostyce chorób, których nie potrafi wyleczyć, albo które są trudne (mało komfortowe) w leczeniu...
- czy może do takiego, który postawi swój komfort, zdobycie energii psychicznej, może pieniędzy NIŻEJ NIŻ WIEDZĘ O STANIE PACJENTA, czyli weźmie także pod uwagę takie schorzenia u pacjenta, które nie pozwolą mu zarobić, bo będzie musiał oddać tego pacjenta innemu specjaliście, albo rozważy też taką opcję, że się wcześniej pomylił (przykrość przyznania się do pomyłki jako "weźmie na klatę")?...
Do którego z tych lekarzy (mając opisaną wiedzę) raczej byśmy poszli? Który z nich wyleczy z chorób większą liczbę pacjentów, a który ma sporą szansę tym pacjentom szkodzić wyborem terapii niezgodnej z rzeczywistą chorobą?

Nie oceniam jakoś nikogo (także Ciebie) ostatecznie. Prawdę o ludziach zna wg mnie jedynie Bóg. Może osiągnęłaś wiele, może jesteś tytanem dobrych uczynków. Może. Ale oceniam DEKLAROWANE POSTAWY, zaś postawę sterownia na dobrą energię dla siebie widzę jako oportunistyczną, obliczoną na pozory, a nawet w jakiś sposób ryzykowną (bo usuwającą z obszaru rozważań tego co niekomfortowe, a więc wręcz niebezpieczne, a brak znajomości niebezpieczeństw jest bardzo ryzykowny).
Jestem przekonany, że są ludzie stanowiący swoisty "dar dla ludzkości" - ludzie, którzy swoim bezkompromisowym wysiłkiem, przebiciem się przez traumy życia, ciężkie problemy, samotność, czasem destrukcję więzi z bliskimi DOSZLI DALEJ NIŻ INNI, poświęcili nieraz w ogóle siebie (Jezus jest tu najwyżej w hierarchii takich ludzi, którzy coś poświęcają dla dobra innych). Oni doszli dalej, więc mogą innym więcej zaoferować swojej wiedzy, doświadczeń, zrozumienia. To są właśnie Ci, którzy nie optymalizowali się na swój komfort, ale na prawdę i dobro. Chciałbym, choćby w drobnym fragmencie, takim człowiekiem kiedyś się okazać. Nie wiem, czy mi się to uda. Wiem jednak, że bez wysiłku, cierpienia, bólu, tego efektu nie osiągnę. Jak to wyjdzie? - zobaczymy.

Jest grupa ludzi, którym się nie mówi trudnych prawd - to osoby o słabej psychice, dzieci, staruszkowie. Ukrywa się przed nimi trudniejsze sytuacje, opcje wyborów, bo istnieje zagrożenie, że się załamią, że ich psychika się posypie. Ty świadomie wybrałaś sobie pozycję dziecka - nie powiesz sobie trudnych prawd, nie wymusisz na sobie weryfikacji, bo na pierwszym miejscu postawiłaś tę swoja energię emocjonalną. Identycznie jest z dziećmi - chronimy ich energię emocjonalną, samoocenę, uczucia. To jednak ma też i swoją mniej przyjemną stronę - wiedząc, że dzieci poznały tylko tę łatwiejszą część prawdy, NIE OCZEKUJEMY OD DZIECI MĄDROŚCI, nie spodziewamy się, że ich przekonania, porady będą rozsądne, wyważone, kompletne. Co prawda możemy się zachwycać jak to dziecko "tak pięknie znowu się wypowiedziało", ale wszyscy dobrze wiedzą, że jest to zachwyt na wyrost, że nikt nie bierze dziecięcej mądrości serio. Tak jest WŁAŚNIE DLATEGO, ZE ZOSTAŁA DZIECIOM ZABRANA TA TRUDNIEJSZA CZĘŚĆ WIEDZY. Właśnie dlatego! Ty sobie sama też do tej trudniejszej części wiedzy blokujesz dostęp. I wybacz, ale w związku z tym też ostatecznie jesteś jak dziecko - nikt się nie spodziewa, że Twoje rady, przemyślenia będą kompletne, zawrą głębszą mądrość. One są bowiem właśnie takie, jakimi je uczyniłaś - oparte o tylko część (tę przyjemniejszą przesłanek), czyli de facto mało użyteczne.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 1:23, 20 Sie 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8258
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 3:01, 20 Sie 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
osoba wiedzaca, ze zasluguje na milosc [moralna, bo chyba nie myslisz, ze poswiece uwage, energie, i czas na fluff/puch marny] nie obawia sie bycia odrzuconym z powodu niespojnosci swiatopogladu.

Poniewaz nosisz w sobie sporo konfliktu wewnetrznego polanego "sosem" intelektu, to Twoje obawy aby nie wyjsc na osobe, ktora nie angazuje logiki dedukcyjnej i indukcyjnej sa wyrazem, ze od najmlodszych lat nosisz w sobie aktywne mechanizmy obronne, ktore byly adekwatne na okres dziecinstwa ale juz adekwatne nie sa w "popoludniu" zycia.

Kwestia jest czy masz odwage "przejsc sie" po swoich "bagnach duszy" (Brenee Brown, Ph. D.) z latarnia morska w stylu
Cytat:
Change your life, Be the lighthouse.
aby przytulic przestraszonego Michalka zeby zjednoczyl sie z Michalem i stad poplynie Twoja moc niezalezna od zadnych czynnikow poza Toba i tego Ci serdecznie zycze.

Ty mi doradzasz odwagę?...
Oh boy :) Odwagi się nie doradzą. Odważnym się jest lub się nie jest.

MD napisał:
Ty, czyli osoba, która jawnie przyznaje, że nie zamierza sobie "niszczyć energii" jakimiś tam weryfikacjami? Czyli ogólnie świadomie opierająca swoje strategie myślowe o ucieczkę...
Sorry dzisiaj Twoich projekcji o mnie nie przerabiamy :)

MD napisał:
Sorry, ale wartość Twoich rad muszę traktować dokładnie zgodnie z tym, co deklarujesz - czyli jako zbiór poglądów zoptymalizowanych pod kątem "aby Dyskurs miała przyjemnie, aby jej się komfort emocjonalny nie popsuł". To zaś oznacza m.in. że:
- jeśli będą opcje do rozważenia, z których jednak wydaje się być niewygodna dla Twojej energii, to tej opcji nie rozważyśz
- jeśli pojawiłyby się jakieś okoliczności, które nakazywałyby przemyślenie, rewizję swoich przekonań, ale przecież samo stwierdzenie owego faktu stanowi przykrość zabierającą Ci energię, to Ty się na owo przemyślenie, na głębsze poszukiwania bardziej zaawansowanych rozwiązań nie zdecydujesz.
Ponieważ nikomu nie można radzić by być odważnym, jak podkreśliłam powyżej, to powyższa diatryba jest przykładem oxymoron, ale "był czas przywyknąć" :)

MD napisał:
Tu się mocno różnimy.
W czym? W projekcjach o drugich? Tak :)

MD napisał:
Dla mnie zaryzykowanie dyskomfortu emocjonalnego, a nawet traumy (!) nie jest przeszkodą w rozważaniu opcji, jakie się wyłaniają. Uważam, że jest coś za coś - na pogląd obejmujący swoim zasięgiem więcej możliwości, czyli także tych mniej komfortowych możliwości, trzeba zapracować, zapłacić trudem, czasem poczuciem przykrości, nawet traumą. Właśnie chodzi o to, aby tych mechanizmów obronnych (fałszujących ogląd) nie stosować.
To kiedy startujesz? :)

MD napisał:
Piszesz: chyba nie myslisz, ze poswiece uwage, energie, i czas na fluff/puch marny]
Żeby było jasne jak plecy przysłowiowego anioła, to użyłam tego zdania w kontekście, że nie poświecę ani czasu ani energii na omawianie manifestacji miłości handlowej, bo taką mnie nie interesuje. Jestem miłością moralną.

MD napisał:
Doskonale wiem, że nie "poświęcisz swojego czasu i energii" na coś, co Ci wygląda na mało przyjemne i komfortowe. Na ile to jest w ogóle jakiś "puch marny", czy coś innego NIE BĘDZIESZ MIAŁA SZANSY SIĘ DOWIEDZIEĆ. Bo przeciez odrzucisz to na starcie - PO POZORACH (tak to się nazywa, bo przed zbadaniem sprawy widać tylko zewnętrzną, pozorną postać rzeczy), a gdy owe pozory wskażą, że coś jest Ci mało wygodne, to już to wypadnie z katalogu Twoich rzeczy do sprawdzenia, przemyślenia. I ja to wiem, że tak zrobisz, i Ty to wiesz, że tak zrobisz - oboje wiemy co oznacza, że coś tam wybrałaś: oznacza to, że dany wybór po wstępnym oglądzie, wydał Ci się przyjemny, dostarczający pozytywnej energii. Czyli właściwie TO NIC WIĘCEJ NIE ZNACZY, a w szczególności nie znaczy o jakimś związku z prawdą (obiektywną), albo wyborem KOMPLETNYM - tym z pełnego zestawu opcji.
Sorry, ale tłumaczenie Ci różnicy pomiędzy miłością moralną a miłością opartą na handlu wymiennym to "piaskownica" kondycji ludzkiej. Nie mam na rozwijanie tego fenomenu ani ochoty ani czasu, bo życie jet krótkie. Jakie BS wnioski z tego wyciagneisz na moje temat, nie jest ani moją strawa ani sprawa.

MD napisał:
Ja coś może przyjmę, może odrzucę. Ale zrobię to nie cenzurując wstępnie rozpoznań rzeczy pod kątem swojej przyjemności i energii, bo WIEM, ŻE TAK MOGĘ ODRZUCIĆ COŚ BARDZO CENNEGO. Wiem, że ryzyko występuje, ale też mam do siebie o tyle zaufanie, że uważam się za zdolnego do przetrzymania potencjalnej traumy, trudów poznania tego co nieprzyjemne itd....
Do jakiego lekarza byśmy chcieli pójść z jakimś poważniejszym problemem zdrowotnym?...
- do takiego, o którym wiemy, że optymalizuje swoje diagnozy w oparciu o to co mu przyjemne i wygodne, czyli np. nie rozważa w ogóle w diagnostyce chorób, których nie potrafi wyleczyć, albo które są trudne (mało komfortowe) w leczeniu...
- czy może do takiego, który postawi swój komfort, zdobycie energii psychicznej, może pieniędzy NIŻEJ NIŻ WIEDZĘ O STANIE PACJENTA, czyli weźmie także pod uwagę takie schorzenia u pacjenta, które nie pozwolą mu zarobić, bo będzie musiał oddać tego pacjenta innemu specjaliście, albo rozważy też taką opcję, że się wcześniej pomylił (przykrość przyznania się do pomyłki jako "weźmie na klatę")?...
Do którego z tych lekarzy (mając opisaną wiedzę) raczej byśmy poszli? Który z nich wyleczy z chorób większą liczbę pacjentów, a który ma sporą szansę tym pacjentom szkodzić wyborem terapii niezgodnej z rzeczywistą chorobą?
Może w tym kłębku myśli rozważ czy masz jakieś symptomy chorobowe i udaj się do doktora medycyny, który Cię wysłucha z empatią. Jeśli po rozmowie odczuwałbyś jakiś dyskomfort, to u nas jest zwyczaj zdobywania drugiej opinii. Ze zdrowiem nie ma żartów i polecam rozwagę zamist te mega spekulacje :)

MD napisał:
Nie oceniam jakoś nikogo (także Ciebie) ostatecznie.
Acha, czyli BS powyzej napisales pod wplywem?

MD napisał:
Prawdę o ludziach zna wg mnie jedynie Bóg.
Tak, tylko ze Ty z Twoim Bogiem nie masz lacznosci, bo to bieganie po meandrach umyslu konceptualnego i tworzenie ad hoc BS nie pozwala Ci materializowac w sobie empatycznej wyobrznii.

MD napisał:
Może osiągnęłaś wiele, ...
Nie osiagnelam nic i jest mi z tym dobrze :)

MD napisał:
... może jesteś tytanem dobrych uczynków.
Ciagle sie myle ale potrafie sie podniesc otrzepac i isc dalej poznajac siebie :)

MD' napisał:
Ale oceniam DEKLAROWANE POSTAWY, ...
Kwestia jest po co, skoro slowo przekazane jest "kim jestem aby osadzac"?

MD napisał:
... zaś postawę sterownia na dobrą energię dla siebie widzę jako oportunistyczną, obliczoną na pozory, a nawet w jakiś sposób ryzykowną (bo usuwającą z obszaru rozważań tego co niekomfortowe, a więc wręcz niebezpieczne, a brak znajomości niebezpieczeństw jest bardzo ryzykowny).
Pewnie dlatego zniknelo z jezyka "szczesc Boze", bo realisci potrafili i potrafia. Dobrze, ze nie zmusili aby pozdrawiac "nieszczesc Boze", to juz i tak dobra energia :)

MD napisał:
Jestem przekonany, że są ludzie stanowiący swoisty "dar dla ludzkości" - ludzie, którzy swoim bezkompromisowym wysiłkiem, przebiciem się przez traumy życia, ciężkie problemy, samotność, czasem destrukcję więzi z bliskimi DOSZLI DALEJ NIŻ INNI, poświęcili nieraz w ogóle siebie (Jezus jest tu najwyżej w hierarchii takich ludzi, którzy coś poświęcają dla dobra innych). Oni doszli dalej, więc mogą innym więcej zaoferować swojej wiedzy, doświadczeń, zrozumienia. To są właśnie Ci, którzy nie optymalizowali się na swój komfort, ale na prawdę i dobro. Chciałbym, choćby w drobnym fragmencie, takim człowiekiem kiedyś się okazać. Nie wiem, czy mi się to uda. Wiem jednak, że bez wysiłku, cierpienia, bólu, tego efektu nie osiągnę. Jak to wyjdzie? - zobaczymy.
"Ostatni beda pierwszymi."

MD napisał:
Jest grupa ludzi, którym się nie mówi trudnych prawd - to osoby o słabej psychice, dzieci, staruszkowie. Ukrywa się przed nimi trudniejsze sytuacje, opcje wyborów, bo istnieje zagrożenie, że się załamią, że ich psychika się posypie. Ty świadomie wybrałaś sobie pozycję dziecka - nie powiesz sobie trudnych prawd, nie wymusisz na sobie weryfikacji, bo na pierwszym miejscu postawiłaś tę swoja energię emocjonalną. Identycznie jest z dziećmi - chronimy ich energię emocjonalną, samoocenę, uczucia. To jednak ma też i swoją mniej przyjemną stronę - wiedząc, że dzieci poznały tylko tę łatwiejszą część prawdy, NIE OCZEKUJEMY OD DZIECI MĄDROŚCI, nie spodziewamy się, że ich przekonania, porady będą rozsądne, wyważone, kompletne. Co prawda możemy się zachwycać jak to dziecko "tak pięknie znowu się wypowiedziało", ale wszyscy dobrze wiedzą, że jest to zachwyt na wyrost, że nikt nie bierze dziecięcej mądrości serio. Tak jest WŁAŚNIE DLATEGO, ZE ZOSTAŁA DZIECIOM ZABRANA TA TRUDNIEJSZA CZĘŚĆ WIEDZY. Właśnie dlatego! Ty sobie sama też do tej trudniejszej części wiedzy blokujesz dostęp. I wybacz, ale w związku z tym też ostatecznie jesteś jak dziecko - nikt się nie spodziewa, że Twoje rady, przemyślenia będą kompletne, zawrą głębszą mądrość. One są bowiem właśnie takie, jakimi je uczyniłaś - oparte o tylko część (tę przyjemniejszą przesłanek), czyli de facto mało użyteczne.
Nie bylo zadnych rad. Jest jak zwykle Twoj osad. Multum osadu, ktory Ci wybaczam, bo jak zwykle, nie wiesz co czynisz :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4204
Przeczytał: 43 tematy


PostWysłany: Pon 8:26, 20 Sie 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Jeżeli ci nie przeszadza, że twój pogląd na świat jest jednym z wielu, zaprzeczających sobie, "prawidłowych" poglądów, to tkwij w tym na zdrowie.
Tylko gdzie tu uczciwość intelektualna?

W tym, że zrozumiałem właśnie że światopogląd ogólnie prawidłowy (już bez cudzysłowu i w jakimś obiektywnym sensie) jest wadliwym pojęciem.

Właśnie o tym od początku piszę.
To uczciwe, że sobie z tego zdajesz sprawę, ale po co ci światopogląd, który z definicji nie trafi w prawdę? Po co ci w ogóle światopogląd (jak pamiętamy, ateizm światopoglądem nie jest) ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13263
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:15, 20 Sie 2018    Temat postu:

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Jeżeli ci nie przeszadza, że twój pogląd na świat jest jednym z wielu, zaprzeczających sobie, "prawidłowych" poglądów, to tkwij w tym na zdrowie.
Tylko gdzie tu uczciwość intelektualna?

W tym, że zrozumiałem właśnie że światopogląd ogólnie prawidłowy (już bez cudzysłowu i w jakimś obiektywnym sensie) jest wadliwym pojęciem.

Właśnie o tym od początku piszę.
To uczciwe, że sobie z tego zdajesz sprawę, ale po co ci światopogląd, który z definicji nie trafi w prawdę? Po co ci w ogóle światopogląd (jak pamiętamy, ateizm światopoglądem nie jest) ?

A po co światopogląd który "trafia w prawdę", która de facto jest iluzją umysłu?
To ja już wolę uczciwie i szczerze (może z pewnym poczuciem zawodu, ale trudno) pożegnać się z ideą prawdy dla światopoglądu i szukać światopoglądu który będzie MÓJ A NIE OBIEKTYWNY. To, że światopogląd będzie stricte MÓJ, wcale takie przykre nie jest. :)
A przy okazji owo "mój" może zawierać oczywiście też elementy zewnętrzne, społeczne, synchronizowane (wciąż pod moją kontrolą i władzą, jak ja pozwolę) z tym co uważam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 683
Przeczytał: 44 tematy


PostWysłany: Pon 16:58, 20 Sie 2018    Temat postu: Re: Uczciwość intelektualna i dyskusyjna

Michał Dyszyński napisał:

Ogólnie uczciwość intelektualna wymaga mentalnej MOCY - po prostu NIE JEST DLA MENTALNYCH SŁABEUSZY. Im więcej mocy ktoś posiada, tym będzie w stanie być uczciwszym intelektualnie. Osoby zalęknione, pozbawione wiary w siebie, podświadomie czują, że nie są w stanie jeszcze pożegnać swoje zakłamanie, nie mają umiejętności odrzucenia owych protez mentalnych, które zapewniają komfort kosztem prawdy.
Ci, co się lękają przykrości odkrycia w sobie jakiegoś tam błędu, czy niedoskonałości nie wybiorą uczciwości intelektualnej, tylko będą w sobie pielęgnowali zakłamanie, jak to oni są wspaniali i bezbłędni. Niecierpliwi, pragnący wygranych w potyczkach między ludźmi, też poświęcą uczciwy osąd o wypowiedzi przeciwdyskutanta, zastępując go czy to kpiącą, czy napastliwą w inny sposób formą komentarza. Ci co mają inne lęki mentalne - np. że okaże się, iż przez większość życia błądzili wyznając niewłaściwy światopogląd, też uczciwość intelektualną złożą na ołtarzu swojego lęku.
:


Czytam Twoje wypowiedzi na tym forum i jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej mądrości.

Uczciwość intelektualna zaczyna się od uczciwości wobec samego siebie. Wsłuchiwania się w siebie. Pozwolenia sobie na własne myśli, własne wnioski, często na pohybel temu, co twierdzi większość. To bolesna walka i pisząc się na nią musisz się liczyć z błędami, z potknięciami, z szyderstwami, kpinami ludzi wokół.

Narażasz się na prześladowanie, jak Jezus Chrystus. Będą Ci nienawidzić, będą próbować Cię złamać i teraz pytanie, skąd się bierze ta moc, żeby pomimo to dążyć do tej intymnej prawdy o świecie? Czyżby od samego Stwórcy? Czy to nie On pozwala nam pokonywać nasze własne ograniczenia? Doznawać ciosów, a i tak nie tracić wiary?
https://www.youtube.com/watch?v=HeUJ4Y-XOeY
:wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4204
Przeczytał: 43 tematy


PostWysłany: Śro 8:31, 22 Sie 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
To uczciwe, że sobie z tego zdajesz sprawę, ale po co ci światopogląd, który z definicji nie trafi w prawdę? Po co ci w ogóle światopogląd (jak pamiętamy, ateizm światopoglądem nie jest) ?

A po co światopogląd który "trafia w prawdę", która de facto jest iluzją umysłu?

Znowu piszesz sam ze sobą. To takie proste, a ty nie potrafisz tego ogarnąć. Jest tu jakaś bariera mentalna, bo na pewno nie intelektualna.
Ja ci nie podaję światopoglądu obiektywnego.
Pytam, po co ci światopogląd subiektywny, z dużym prawdopodobieństwem błędny. Po prostu na to odpowiedz, bez zakładania, że osiągniesz "trafianie w prawdę".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13263
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 8:59, 22 Sie 2018    Temat postu:

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
To uczciwe, że sobie z tego zdajesz sprawę, ale po co ci światopogląd, który z definicji nie trafi w prawdę? Po co ci w ogóle światopogląd (jak pamiętamy, ateizm światopoglądem nie jest) ?

A po co światopogląd który "trafia w prawdę", która de facto jest iluzją umysłu?

Znowu piszesz sam ze sobą. To takie proste, a ty nie potrafisz tego ogarnąć. Jest tu jakaś bariera mentalna, bo na pewno nie intelektualna.
Ja ci nie podaję światopoglądu obiektywnego.
Pytam, po co ci światopogląd subiektywny, z dużym prawdopodobieństwem błędny. Po prostu na to odpowiedz, bez zakładania, że osiągniesz "trafianie w prawdę".

Światopogląd subiektywny nie jest "błędny". Wręcz przeciwnie - dopiero subiektywny światopogląd ma szanse być "niebłędny".
Ten wątek został poruszony w moim opowiadaniu "Obiektywny światopogląd". Dotyczy to również pojęcia prawdziwości, czy błędności światopoglądu. To dopiero światopogląd, który nie odnosi się do tego co subiektywne będzie błędny!
Światopogląd to "świato" (coś odnoszącego się do świata) i "pogląd" - czyli coś związanego z "oglądaniem" ze stosunkiem PATRZĄCEGO PODMIOTU do tego, co widzi. Usunięcie z układanki owego podmiotu, spowoduje bezsens całej koncepcji światopoglądu, czyli jego błędność.
To światopogląd z resztą dopiero buduje podstawy dla pojęcia błędności, poprawności, prawdy i fałszu. Światopogląd jest własnie tym rodzajem PROGRAMOWEGO INTERFEJSU między osobą, a światem. W nim zapisane są podstawowe procedury, jak traktować świat, czyli jak definiować pojęcie błędu, prawdy, fałszu.
Jako chrześcijanin DEFINIUJĘ dobro jako kategorię, w której ludzie są sobie równi, w której mój egoizm nie stoi wyżej, niż czyjeś potrzeby. W światopoglądzie, w którym na pierwszym miejscu posadowiono przetrwanie, gdzie walka konkurencyjna jest uznana za normę, a przetrwać powinni najsilniejsi, poświęcenie się dla innych jest - już z definicji pojęć - wadliwością rozumowania, postępowaniem głupim, fałszywością intencji. Dla chrześcijanina poświęcenie jest wartością ludzką, wartością w ogóle.
Pomiędzy tymi dwoma sprzecznymi podejściami względem poświęcenia nie ma rozstrzygnięcia obiektywnego, czyli wynikającego z jakiejś jeszcze wyższej nadrzędnej zasady. To światopogląd określil co jest prawdziwe, a co błędne, to w nim jest zawarta idea błędności, a nie on jest oceniany "zewnętrzną" błędnością.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4204
Przeczytał: 43 tematy


PostWysłany: Czw 8:24, 23 Sie 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Światopogląd to "świato" (coś odnoszącego się do świata) i "pogląd" - czyli coś związanego z "oglądaniem" ze stosunkiem PATRZĄCEGO PODMIOTU do tego, co widzi. Usunięcie z układanki owego podmiotu, spowoduje bezsens całej koncepcji światopoglądu, czyli jego błędność.
To światopogląd z resztą dopiero buduje podstawy dla pojęcia błędności, poprawności, prawdy i fałszu.

Czyli dwa sprzeczne ze sobą światopoglądy są wg ciebie prawdziwe?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13263
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:15, 23 Sie 2018    Temat postu:

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Światopogląd to "świato" (coś odnoszącego się do świata) i "pogląd" - czyli coś związanego z "oglądaniem" ze stosunkiem PATRZĄCEGO PODMIOTU do tego, co widzi. Usunięcie z układanki owego podmiotu, spowoduje bezsens całej koncepcji światopoglądu, czyli jego błędność.
To światopogląd z resztą dopiero buduje podstawy dla pojęcia błędności, poprawności, prawdy i fałszu.

Czyli dwa sprzeczne ze sobą światopoglądy są wg ciebie prawdziwe?

Jak pisałem wcześniej "prawdziwość światopoglądu" to oksymoron. Nie ma odpowiedzi na twoje pytanie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4204
Przeczytał: 43 tematy


PostWysłany: Czw 14:04, 23 Sie 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Jak pisałem wcześniej "prawdziwość światopoglądu" to oksymoron.

Czyż nie jest to wspaniałe wytłumaczenie, że dowolna bzdura jest tak samo wiarygodna, jak cokolwiek niefalsyfikowalnego?
Z kim by nie dyskutować - zawsze wszystko sprowadza się właśnie do tego.
Do zrównywania wiar, do wykazania, że i tak subiektywizm rządzi, a obiektywizm to ułuda.
Oczywiście możesz twierdzić, że wiar nie zrównujesz, ale to - wg ciebie zresztą - też kolejna wiara, więc jak ktoś zrównuje, ma do tego pełne prawo. Bo wiara w zrównywanie jest zrównana z wiarą w niezrównywanie.

Tylko w taki sposób możecie się bronić - poprzez matrix. Dawno to odkryłem i nic się od tamtej pory nie zmieniło.
Rzecz jasna, w życiu codziennym stosujecie się ściśle do zasad ateistycznego myślenia. Dopiero gdy wchodzi kwestia Boga, nagle twierdzicie, że nowe zasady obowiązują.
I to jest właśnie nieuczciwe intelektualnie.


Ostatnio zmieniony przez Irbisol dnia Czw 14:05, 23 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13263
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 14:41, 23 Sie 2018    Temat postu:

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Jak pisałem wcześniej "prawdziwość światopoglądu" to oksymoron.

Czyż nie jest to wspaniałe wytłumaczenie, że dowolna bzdura jest tak samo wiarygodna, jak cokolwiek niefalsyfikowalnego?
Z kim by nie dyskutować - zawsze wszystko sprowadza się właśnie do tego.
Do zrównywania wiar, do wykazania, że i tak subiektywizm rządzi, a obiektywizm to ułuda.
Oczywiście możesz twierdzić, że wiar nie zrównujesz, ale to - wg ciebie zresztą - też kolejna wiara, więc jak ktoś zrównuje, ma do tego pełne prawo. Bo wiara w zrównywanie jest zrównana z wiarą w niezrównywanie.

Tylko w taki sposób możecie się bronić - poprzez matrix. Dawno to odkryłem i nic się od tamtej pory nie zmieniło.
Rzecz jasna, w życiu codziennym stosujecie się ściśle do zasad ateistycznego myślenia. Dopiero gdy wchodzi kwestia Boga, nagle twierdzicie, że nowe zasady obowiązują.
I to jest właśnie nieuczciwe intelektualnie.


W życiu codziennym stosuję się do zasad RACJONALNEGO myślenia. Nie "ateistycznego". Sami - ateiści - piszecie, że "ateizm to niewiara w bogów". To już wypadałoby się trzymać tej definicji i nie rozciągać ateizmu na po prostu myślenie racjonalne. Nie, nie myślę sobie na co dzień ateistycznie - tzn. nie myślę sobie co chwila "nie ma bogów, nie ma bogów, nie ma bogów..." (bo rzekomo TYLKO tym jest ateizm).
Jeśli zaś zrewidowałeś swoją definicję ateizmu i teraz chciałbyś pod tym pojęciem zawrzeć coś więcej, niż to elementarne stwierdzenie "nie wierzę w bogów", to oczekuję jakiegoś wyspecyfikowania katalogu mniemań, które tworzą nam ateizm. Wtedy to miałbyś powód do uznania, że w tym, czy innym przypadku wnioskując o tej, czy innej życiowej sprawie "myślałeś ateistycznie".
W naszych dyskusjach ten ateizm zachowuje się jak kameleon - przyjmuje coraz to nową postać, w zależności od potrzeb przekonywania powstałych w głowie dyskutującego ateisty. Problem z ateizmem jest, niestety, ciągle ten sam - TO PROBLEM Z KONSEKWENCJĄ ROZUMOWANIA.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 14:43, 23 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Następny
Strona 2 z 11

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin