Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Uczciwość intelektualna i dyskusyjna
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11143
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 788 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:37, 10 Lis 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Michał - zauważ że pod słowo Bóg jako cel życia można podstawić dowolną wielką ideę, do której można dążyć... Może to być osiągnięcie doskonałości, stawanie się coraz lepszym w dowolnej dziedzinie, w tym co uważamy za ważne i doskonałe. Dla naukowca może to być Prawda i jej pochodne - Wiedza, Mądrość, Umiejętność. Dla artysty może to być Piękno... Dla kogoś Miłość, Wolność, Szczęście różnie definiowane. Wówczas trudno mówić o osobowym Bogu ale jest cel i to taki jaki się nie wyczerpie, cel który wyznacza pomniejsze cele, nadaje sens, bo gdy szukasz/dążysz do Prawdy każda nowe doświadczenie ma znaczenie, podobnie gdy szukasz/dążysz do Piękna, każdy dzień , każdy moment ma wartość. Wcale nie trzeba tego celu nazywać Bogiem, mimo że na najgłębszym poziomie chodzi dokładnie o to samo, o nadanie kierunku. Serio nie ma problemu gdy ktoś sobie nazwie to i zdefiniuje po swojemu, ważne że nadaje to kierunek, fakt faktem mam wrażenie że zbicie wszystkich wielkich idei i w podmiotową całość ma sens, ale nie koniecznie dla każdego...

Dla mnie akurat ważne, wręcz niezbywalne jest to, że ten ideał, który stawiam sobie jako cel ma być OSOBĄ. To jest clou!
To Twoje wyliczanie możliwych kierunków/celów: piękno, mądrość, wiedza itd. jak dla mnie tylko właśnie obnaża słabość takiego ujęcia, w którym cel po prostu do owych wartości doczepiamy. Tym bardziej podkreśla to potrzebę postawienia jako celu Boga osobowego. Bo de facto nie wiemy np. czym jest mądrość (podobnie piękno, czy inne wartości wymienione przez Ciebie, a także podobne im ważnością choć niewymienione). Mądrość próbujemy jakoś nieporadnie chwytać doświadczeniami swojego życia, stawiamy hipotezy jej przejawiania się, weryfikujemy te hipotezy, ale wciąż nie wiemy jak blisko jesteśmy celu, którym owa mądrość jest. Cel typu mądrość jest nieokreślony i nie mający ścisłej definicji, więc ludzie będą różnie go interpretowali - dla jednego mądrością wyda się egoistyczne trzymanie się własnych zysków i przyjemności, a dla drugiego mądrością będzie wyrzeczenie się rozpraszających i przyziemnych przywiązań świata.
Idea osoby ma tę szczególną cechę, że zawiera w sobie IDEĘ SPÓJNOŚCI - ZWERYFIKOWANIA tego, co stanowi jej istotę. Osoba jest w jakiś sposób kompletna, broniąca się przed destrukcją - jest swoistym "trwałym punktem równowagi". Osoba tym się charakteryzuje, że jak wychylimy ją z punktu spójności, to:
- zostanie to dostrzeżone (osoba doświadcza)
- zostanie to rozpoznane (osoba ma bazę porównawczą dla doznań)
- zostanie to ocenione
- zostanie wybrany cel, zgodny z tym, jaka była ocena, a tym celem jest osiągnięcie nowego stanu równowagi, takiego w którym wszystko funkcjonuje niechaotycznie
- cel zacznie być realizowany.
- ostatecznie zostanie osiągnięty nowy stan równowagi - stan, w którym wiadomo co jest.
Im więcej razy osoba dokona tych weryfikacji wartości/siebie tym bardziej o danej wartości (także o owej osobie) możemy powiedzieć, że została ona zweryfikowana, że jest czymś/kimś. Weryfikowane są jednocześnie (!) dwie strony - wartość (np. mądrość, wiedza) i osoba, która wykazała się stabilnością w wartości stosowaniu.

Idea w postaci luźnej, niepowiązanej z mechanizmem ustanawiającym punkt równowagi (mechanizm osoby), czyli jakąś formę weryfikacji i trwałości jest tylko takim "sobie luźnym gdybaniem", stawianiem hipotez, które za każdym razem mogą być interpretowane dowolnie, nawet skrajnie subiektywnie. Bo właściwie nie wiadomo gdzie mądrość, piękno, wiedza powinny się zacząć, skończyć, jaką mają strukturę, co w nich jest trwałe. Właściwie to nie wiadomo o nich niemal nic z wyjątkiem jakiejś tam luźnej intuicji. A że każdy intuicje może mieć dowolnie prywatne, to każdy może mieć ostatecznie własną instancję owych wartości.
Idea osoby wprowadza tu jakąś formę stabilności - jeśli piękno, dobro, miłość zyskały formę osobową, to znaczy, że w tej postaci SĄ. Jeśli ta forma osobowa jakoś zbliża się do ideału, to właśnie to potwierdza te wartości, udowadnia że są one możliwe, bo się ZREALIZOWAŁY W UKŁADZIE KTÓRY JEST W STANIE OBRONIĆ SWOJĄ STABILNOŚĆ/SPÓJNOŚĆ.
W przypadku gdy owe wartości zweryfikowały się w Bogu, mamy wniosek podwójny:
- po pierwsze mamy sam ten FAKT, ŻE SIĘ zweryfikowały. Co oznacza, że one są poprawne.
- po drugie mamy dla nich "nośnik" - samego Boga, który może na nas przelać owe wartości w już zweryfikowanej postaci (to się nie da zrobić tak automatycznie, bo każdy człowiek też musi tu wpleść swoją wolność, jednak na pewno pomoc ze strony Boga tutaj może się pojawić).

Oczywiście, w przypadku percepcji idei Boga przez człowieka też mamy aspekt subiektywnego niedookreślenia. Jest on niezbywalny, bo przecież i tak jest zawarty we wszystkim. Ale punkt wyjściowy jest w przypadku zweryfikowania idei osobą jednak przesunięty dalej w kierunku określenia/skonkretyzowania danej wartości (miłości, piękna, dobra, wiedzy, prawdy), niż w sytuacji, gdy nie było żadnego testu, gdy tylko każdy sobie myśli, co tam o tych wartościach mu zaświta.

***Jeszcze aktualizacja dotycząca powiązania osoby z wartościami***
Myślę, że to co wyżej napisałem może wydać się mało zrozumiałe, więc dopiszę tu komentarz uzupełniający.
Pewne podstawowe idee - np. miłość, dobro, prawda, piękno, sprawiedliwość - nie mają sensu w odniesieniu do bytów nieożywionych.
W świecie, gdzie jest tylko nieosobowa materia pojęcie miłości nie ma sensu - kocha jednak wyłącznie KTOŚ - osoba.
W świecie, gdzie jest tylko nieosobowa materia pojęcie prawdy się nie stosuje - prawdziwe może być wyłącznie to, co myśli, obrazuje, porównuje, ocenia KTOŚ - osoba.
W świecie, gdzie nie ma istot doznających, mogących zareagować odczuciem piękna na doznania, pojęcie piękna zwyczajnie się nie stosuje.
- podobnie jest ze sprawiedliwością, czy innymi ideami.
Idee etyczno - moralno - świadomościowe są nierozerwalnie powiązane z osobami, które czują, planują, oceniają, pragną. Fakt, że osoby są w stanie w sobie wdrożyć taką ideę jest testem na poprawność owej idei.
Gdyby nawet istniały na świecie świadome osoby, ale nikt na owym świecie nie był w stanie odczuć miłości, to znaczyłoby że miłość na tym świecie nie funkcjonuje, jest błędną (wadliwą) kategorią. Podobnie jest z pozostałymi (i innymi podobnymi) wartościami, które omawiałem. Fakt zrealizowania się idei w żyjącej świadomości - osobie jest dowodem na poprawność owej idei.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Sob 1:25, 10 Lis 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
Strona 11 z 11

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin