Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wiara, a uczciwość intelektualna
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16767
Przeczytał: 74 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:30, 24 Lut 2018    Temat postu:

Semele napisał:
Michał zrob coś aby PiS nie był msciwy.wielu ludzi pracowalo w PRL i byli to porzadni ludzie. Szczególnie robotnicy. W roku 1986 byla Polska. Ja jestem Polką. Urodziłam się w 1960.

Modlić się o nawrócenie mściwych ludzi może każdy. Nie tylko ja.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 16:05, 24 Lut 2018    Temat postu:

Eh ,zamiast marudzić czy modlić się aby coś się magicznie zmieniło zmajstrować dobry, konkretny i sensowny oraz przemyślany i realny program , założyć własną partię, przekonać ludzi do pomysłu - i gotowe - takie to proste... dlatego takie trudne:P

Ciekawe czy chociaż byśmy tu na śfini potrafili coś wspólnego stworzyć tak aby każdy z nas był zadowolony ;-P


Ostatnio zmieniony przez Ircia dnia Sob 16:06, 24 Lut 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10147
Przeczytał: 61 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 17:12, 24 Lut 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Semele napisał:
Michał zrob coś aby PiS nie był msciwy.wielu ludzi pracowalo w PRL i byli to porzadni ludzie. Szczególnie robotnicy. W roku 1986 byla Polska. Ja jestem Polką. Urodziłam się w 1960.

Modlić się o nawrócenie mściwych ludzi może każdy. Nie tylko ja.


Tylko, że to już nie jest modlitwa. Bo żeby wyizolować tą grupę i spopulowac, musisz osadzić - tak czy nie? :)

I co się wówczas dzieje z poziomem twojej energii elektromagnetycznej/życiowej a tym samym poziomem świadomości według Mapy Świadomości Hawkins'a (1995)? Przysłowiowi "diabli" ja biorą - tak czy nie? :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16767
Przeczytał: 74 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 17:32, 24 Lut 2018    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Semele napisał:
Michał zrob coś aby PiS nie był msciwy.wielu ludzi pracowalo w PRL i byli to porzadni ludzie. Szczególnie robotnicy. W roku 1986 byla Polska. Ja jestem Polką. Urodziłam się w 1960.

Modlić się o nawrócenie mściwych ludzi może każdy. Nie tylko ja.


Tylko, że to już nie jest modlitwa. Bo żeby wyizolować tą grupę i spopulowac, musisz osadzić - tak czy nie? :)

I co się wówczas dzieje z poziomem twojej energii elektromagnetycznej/życiowej a tym samym poziomem świadomości według Mapy Świadomości Hawkins'a (1995)? Przysłowiowi "diabli" ja biorą - tak czy nie? :)

Ja tam nie wzoruję sie na żadnym Hawkinsie, te "poziomy świadomości" to dla mnie bardzo umowne koncepcje, duża bliższe pseudonauce, niż nauce z prawdziwego zdarzenia.
Modlitwa za tych, którzy osłabili swoje jestestwo niskimi instynktami - złością, mściwością, polegająca na pokonaniu irytacji i chęci odwetu, czy odrzucenia czlowieka życzliwością i wiarą w nieskończoną moc DOBRA (uosabianego przez Boga), niczego nie psuje, a wręcz wzmacnia - z jednej strony wzmacnia mnie samego (bo po raz kolejny się przekonuję, że potrafię negatywizm pokonać pozytywnym nastawieniem), a z drugiej jakoś po prostu wzmacnia pozytywną stronę ludzkości w ogóle. Ja wierzę, że każda pozytywna myśl, każdy dobry czyn, każda dobra, niezafałszowana intencja w pewnym sensie gromadzi się, jako przyczynek do dorobku pozytywnego ludzkości, a nawet że jakoś pomaga tym słabym.
Mściwość jest słabością, agresja jest słabością (obie rozumiane w duchowym sensie). Jeśli jednak na słabość reagujemy mocą odrzucenia owych słabości, BEZ ODRZUCANIA SAMYCH LUDZI, którzy są słabi, to wygrywamy ze słabością tak w ogóle.
Nie mam żadnych poziomów świadomości Hawkinsa, bo tej koncepcji Hawkinsa nie potwierdzono ani w sposób eksperymentalny, ani nawet mocno spekulatywny. Po prostu arbitralnie dr Hawkins sobie liczby do jakichś tam nazw poprzypisywał. Nie widać w tym przypisaniu żadnej weryfikowalnej koncepcji, jakby przypisał te liczby inaczej (mniejsze, albo większe liczby), albo pozamieniał tam, czy tu kolejność owych uczuć/wizji/poziomów to też by to tak samo dobrze "działało" (czyli właściwie to nie działa, bo nie zakreśla żadnych granic, które oparłyby się pytaniu o to, skąd właściwie one wynikają, dlaczego tak, a nie inaczej. Tzn. oczywiście jakieś LUŹNE argumenty można tu mnożyć, ale na luźne argumenty można przedstawiać (równe im co do mocy) luźne kontrargumenty.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Nie 15:02, 25 Lut 2018, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10147
Przeczytał: 61 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 17:32, 24 Lut 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Eh ,zamiast marudzić czy modlić się aby coś się magicznie zmieniło zmajstrować dobry, konkretny i sensowny oraz przemyślany i realny program , założyć własną partię, przekonać ludzi do pomysłu - i gotowe - ...
Czyli "spalikotowac"?

Ircia napisał:
... takie to proste... dlatego takie trudne:P
Ba :)

Ircia napisał:
Ciekawe czy chociaż byśmy tu na śfini potrafili coś wspólnego stworzyć tak aby każdy z nas był zadowolony ;-P


Zwyczaj, czy nie jest "su*ą"? :)

Dickson, Harris 'Duke of Devil-May-Care' napisał:
"Noel", zapytał, "Myślałem, że chcesz skończyć z pokerem?" Książę uśmiechnął się słodko. "Prawie rzucilem pokera więcej niż tysiąc razy, za każdym razem gra się rozpada. To takie proste skończyć z pokerem. Ale muszę mieć trochę rozrywki jak idę do miasta i to się nie liczy. Musze się wyluzowac, bo mój system tego potrzebuje." - 'I thought you’d quit playing poker?” Duke smiled back blandly. “I have. I have quit more than a thousand times, every time the game breaks up. Shucks, boy, it is dead easy to quit playing poker. But I must have a little sport when I go to town—that does not count. I have got to tear down the gates and take the bridles off for a day or so. My system needs it.


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Sob 17:43, 24 Lut 2018, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3628
Przeczytał: 39 tematów


PostWysłany: Nie 10:26, 25 Lut 2018    Temat postu:

BOT Dyskurs napisał:
I co się wówczas dzieje z poziomem twojej energii elektromagnetycznej/życiowej a tym samym poziomem świadomości według Mapy Świadomości Hawkins'a (1995)? Przysłowiowi "diabli" ja biorą - tak czy nie? :)

A co się działo z energia życiową Hawkinsa, kiedy pomagał stworzyć broń nuklearną? Niełatwo zrobić duchowym autorytem kogoś, kto z pasją pracował nad czysto niszczycielską siłą, skierowaną na zabijanie.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Nie 12:26, 25 Lut 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Apolonia
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 26 Lis 2017
Posty: 329
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 12:14, 25 Lut 2018    Temat postu:

Tytułem sprostowania - ty Banjankri piszesz o tym: David Hawkins (1913-2002) Dyskurs zaś o tym: David R. Hawkins (1927-2012).



Tajny składnik
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3628
Przeczytał: 39 tematów


PostWysłany: Nie 12:25, 25 Lut 2018    Temat postu:

Apolonia napisał:
Tytułem sprostowania - ty Banjankri piszesz o tym: David Hawkins (1913-2002) Dyskurs zaś o tym: David R. Hawkins (1927-2012).



Tajny składnik

Faktycznie, to nie ten sam facet
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10147
Przeczytał: 61 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 16:26, 25 Lut 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Apolonia napisał:
Tytułem sprostowania - ty Banjankri piszesz o tym: David Hawkins (1913-2002) Dyskurs zaś o tym: David R. Hawkins (1927-2012).



Tajny składnik

Faktycznie, to nie ten sam facet


[link widoczny dla zalogowanych]

Sir David Ramon Hawkins, M. D., Ph. D. (1923 - 2012) "Simple Steps to Get Through Life"
https://youtu.be/KR-FU4IFWfo
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16767
Przeczytał: 74 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:39, 06 Kwi 2018    Temat postu:

W tym temacie chciałbym dopisać jeszcze jedną własną osobistą refleksję.

Dla mnie pojęcie wiary jest absolutnie niezbędne w kontekście uczciwości intelektualnej. Bez wiary intelektualnej uczciwości nie ma w ogóle, a nawet nie ma na nią minimalnych szans.
Ja osobiście właściwie niczego nie wiem, a jeśli coś twierdzę, to dlatego, że w to wierzę.
Nie wiem, że jest prezydent Trump. Nie wiem, bo wszystko o nim znam z relacji, a nie bezpośrednio. Czyli pewności absolutnej mieć nie mogę, zaś moje przekonanie o istnieniu owej osoby POCHODZI OD INNYCH LUDZI.
Jest taki film Truman show, w którym główny bohater staje się ofiarą manipulacji, bo okazuje się, że całe jego życie jest nagrywane przez ekipę telwizyjną, jest ustawione w najdrobniejszych szczegółach. Ja nie mogę na absolutne 100% zagwarantować, że nie jestem bohaterem takiej manipulacji, albo że ta czy inna informacja powielana przez media, nie jest zmanipulowana.
Tak więc w 99,999% tego co uznaję w życiu WIERZĘ.
Co "wiem"?
Wiem co czuję. Wiem, że mnie coś boli - bo nawet jeśli przyczyna jest źle diagnozowana (bo czuję ból fantomowy), to jednak sam fakt, odczuwania bolesnych doznań jest niezaprzeczalny.
Wiem co myślę i wiem, że myślę. Oczywiście nie gwarantuje to poprawności moich myśli, zaś pytanie o ich poprawność jest szerokim problemem. Jeśli myślę błędnie to... faktem jest, że myślę błędnie, ale sam fakt myślenia (nawet błędnego) jest niezaprzeczalny.
W resztę, a w szczególności w treść mniemań, przekonań WIERZĘ.
I to mi się wydaje jedyne uczciwe spojrzenie na kwestię wiary - wiedzy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adriatyk
Proszę oczyść posty w DR



Dołączył: 06 Mar 2016
Posty: 3004
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 16:10, 22 Kwi 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:

Ja osobiście właściwie niczego nie wiem, a jeśli coś twierdzę, to dlatego, że w to wierzę.
Tak więc w 99,999% tego co uznaję w życiu WIERZĘ.

A czy Twierdzenie Pitagorasa mieści się w tej 0,001% wiedzy, czy w tych 99,999% wiary? A jeżeli w tej 0,001%, to czy tam w tej ciasnocie zmieści się co jeszcze, a jeżeli jeszcze, to cóż to takiego? No, a jeżeli tak szczerze i z tak wielkim szacunkiem wierzysz w boga, to czy, aby nie obrażasz boga tym, że tak mało miejsca zostawiłeś dla niego? Nie wydaje mi się, aby bóg wszechmocny mógłby być tak ograniczony, aby był tylko o sto tysięcy razy większy od całej pozostałej reszty. Musze ci powiedzieć Dyszyński, że gdybym był bogiem, to bardzo obraziłbym na ciebie za to poniżenie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16767
Przeczytał: 74 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 16:00, 02 Cze 2018    Temat postu:

Adriatyk napisał:
Michał Dyszyński napisał:

Ja osobiście właściwie niczego nie wiem, a jeśli coś twierdzę, to dlatego, że w to wierzę.
Tak więc w 99,999% tego co uznaję w życiu WIERZĘ.

A czy Twierdzenie Pitagorasa mieści się w tej 0,001% wiedzy, czy w tych 99,999% wiary? A jeżeli w tej 0,001%, to czy tam w tej ciasnocie zmieści się co jeszcze, a jeżeli jeszcze, to cóż to takiego? No, a jeżeli tak szczerze i z tak wielkim szacunkiem wierzysz w boga, to czy, aby nie obrażasz boga tym, że tak mało miejsca zostawiłeś dla niego? Nie wydaje mi się, aby bóg wszechmocny mógłby być tak ograniczony, aby był tylko o sto tysięcy razy większy od całej pozostałej reszty. Musze ci powiedzieć Dyszyński, że gdybym był bogiem, to bardzo obraziłbym na ciebie za to poniżenie.

To nie tak, że twierdzenia wpadają mi w osobne szufladki, które całkowicie miałyby separować wiarę od niewiary. Wszystko ma w sobie aspekt wiary i niewiary - nawet jak twierdzę coś wydawałoby się absolutnego, jak tautologia, czy powtórzenie zdania, które mam w pamięci, bo je przed chwilą powiedziałem, tez ma pewne założenia - np. takie, że w ogóle dobrze pamiątam owo zdanie, czy ową tautologię. Wiara w to, że nie jestem szalony niezbędna jest aby COKOLWIEK W OGÓLE ZASADNIE MÓC TWIERDZIĆ.
Twierdzenie Pitagorasa ma u mnie status: rozpoznaję to twierdzenie jako pewne w sensie postrzegania niezmienności powiązań owego stwierdzenia z postulatami geometrii.
Czy jednak dobrze rozpoznaję?
Czy nie popadłem w obłęd? (wtedy pewnie też bym widział coś jako pewne, a mogłoby to być omamem).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16767
Przeczytał: 74 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 14:17, 03 Lip 2019    Temat postu:

Uczciwość intelektualna, a uczciwość dyskusyjna
Wydaje mi się, że jest tu ciekawy problem do rozważenia.
Chodzi mi o to, że przystępując do dyskusji z kimś, kto potencjalnie może mieć przeciwne do naszych poglądy i przekonania, można mieć różne nastawienia. Z grubsza jakoś balansują one dwie przeciwne tendencje:
- tendencja walki i zwyciężania polegałaby na tym, że celem nadrzędnym dyskusji jest przekonanie przeciwnej strony, albo przynajmniej jakieś wykazanie swojej wyższości w dyskusji.
- tendencja ogólnej wymiany myśli z opcją przyjęcia poglądów strony przeciwnej

Uważam, że pewnym aksjomatem, podstawowym paradygmatem dla dyskusji jest RÓWNOŚĆ STRON.
Co prawda każdy startuje jakoś z pozycji subiektywnej, ale obowiązkiem każdego uczciwego dyskutanta jest ten subiektywizm maskować, usuwać z istotnej części ocen (nie wszystkich, bo są takie oceny, dla subiektywizm jest niezbędny i kluczowy dla sprawy - np. oceny gustów i odczuć prywatnych w stylu: podobają mi się żołte kwiaty). Jednak w obszarze poszukiwania prawd dążących do obiektywizmu, subiektywizm strony będą starały się eliminować z własnych rozpoznań i przemyśleń. Możemy oczekiwać tyle zrozumienia dla naszych poglądów, ile dajemy go innym. Jeśli ktoś jest zawsze przeciw obcym poglądom (to - niezależnie od tego, że naraża się na sprytne manipulacje polegające na wymuszaniu na nim przyjęcia obcego poglądu, ukrywając ten pogląd za negacją), to znaczy że zasadę naczelną dyskusji uznaje wyłącznie sprzeciw, czyli JEMU TEŻ NALEŻY SIĘ WYŁĄCZNIE SPRZECIW.
Teraz odwrotnie - do przyjęcia poglądu, który oferujemy innym dyskutantom upowazniałaby MENTALNA ZGODA NA PRZYJĘCIE CUDZYCH POGLĄDÓW!
Jeśli ktoś otwartość myśl uznaje za standard rozumowania, to podlega temu standardowi zarówno on, jak i jego przeciwnicy w dyskusji. Jeśli zaś ktoś otwartości nie uznaje, to i - z automatu - obowiązuje zamknięcie się na głos tej właśnie osoby.

Jeszcze inaczej mówiąc: uważam, że uczciwym dyskutantem jest jedynie osoba, która jest w stanie przyjąć jako opcję uznanie wyższości drugiej strony i przyjęcie stanowiska tej drugiej strony, jako własnego - krótko okazanie się przekonanym. Kto tej zasady nie przyjmuje, nie jest uczciwym dyskutantem, a co za tym idzie należy mu się STOSOWNE TRAKTOWANIE, polegające na tym, że pozostali dyskutanci MAJĄ PEWNE PRAWO (jeśli nie obowiązek) LEKCEWAŻENIA MYŚLI I PRZEKONAŃ OWEJ OSOBY, JAKO NAZNACZONYCH WEWNĘTRZNYM FAŁSZEM BRAKU OBIEKTYWIZMU I BEZSTRONNOŚCI.
Ktoś, to nie przyjmuje zasady wzajemności w przekonywaniu jest zatem twardogłowym fanatykiem, a nie kimś oferującym wymianę myśli. Taki ktoś oferuje co najwyżej wymianę demagogii i nacisków mentalnych. Jesli kogoś taka wymiana interesuje, to oczywiście fajnie jeśli się nią "pobawi", ale nie oszukujmy się - to NIE JEST WYMIANA MYŚLI w uczciwym sensie słowa. Z tego raczej nie ma prawa powstać (przynajmniej bezpośrednio, a więc bez specjalnych zabiegów arbitralnych myślowych wyrównawczych, eliminujących jakoś nierówność początkową) zrównoważona, obiektywna prawda.

Ideałem dyskutanta byłby wg mnie ktoś, o kim mam prawo domniemywać, iż rozważa moje argumenty nie umniejszając tej ich siły, którą ja sam dostrzegam. Wtedy to, głos owej osoby jest kompatybilny z moim stanowiskiem, dołączając wartość dodaną - spojrzenie z innej strony.

Weźmy przykład sztandarowy, czyli dyskusje apologetyczno - krytyczne pomiędzy ateistami i teistami. Kiedy czyjś głos (załóżmy, że jest to osoba z przeciwnego obozu światopoglądowego) musiałbym uznać za mocny, za potencjalnie wnoszący do sprawy aspekt, nad którym ja (w poczuciu swojej pełnej uczciwości) POWINIENEM się zastanowić?
- Ano wtedy, gdy mam przekonanie, iż on NIE POMINĄŁ NICZEGO Z MOJEJ ARGUMENTACJI. Jeśli widzę, że gość separuje się mentalnie od rozważania argumentów na korzyść moich poglądów, a silnie preferuje argumenty na korzyść poglądów własnych, to znaczy, że nie ma on prawa głosu w mojej domenie myślowej, jest z nią niekompatybilny, bo np. jakiś bardzo ważnydla mnie aspekty sprawy pominął. A ja właśnie ten aspekt sprawy w moim światopoglądzie stawiam bardzo wysoko i bez niego nie wyobrażam sobie poprawnego systemu myśli. Wtedy powiem sobie: gość może i dobrze przekonuje, ale PRZEKONUJE SAM SIEBIE. Gość nie dostanie przepustki do mojego świata myśli, bo nie spełnia założeń tego - mojego - świata, czyli... niech spada na bambus.

Kiedy zatem jakiś dyskutant miałby szansę (intelektualne prawo) wstrząsnąć moim (świato)poglądem?
- Cóż, warunek jest twardy: musiałbym się przekonać, że POZNAŁ MOJE ŚCIEŻKI MYŚLI, MOJE ARGUMENTY POWAŻNIE TRAKTUJĄC ICH WYMOWĘ NA KAŻDĄ ZE STRON. Czyli np. jeśli jestem teistą, który za istotny dla podparcia światopoglądu teistycznego uważa tomistyczny "dowód z ruchu", to uznaję za potencjalną osobą mająca moc do zmiany przeze mnie stanowiska jedynie kogoś kto:
- poznał ten dowód przynajmniej w stopniu takim, jak ja go poznałem
- potraktował poważnie wszystkie te argumenty ZA, jakie ja też rozważałem
- wykazał się otwartością w ogólnym rozważaniu wszystkich argumentów na moją stronę
- ale może ostatecznie ZNALAZŁ COŚ DODATKOWEGO w argumentach, co go przekonało do tego, że ostatecznie ma pogląd przeciwny mojemu.
Mówiąc inaczej "dyskutant mocy" (taką sobie nazwę tutaj ukułem) to ktoś taki, kto zna moje poglądy lepiej niż ja sam je poznałem!
Wtedy głos takiego dyskutanta mocy ma wymowę, jest bardzo wyrazistym argumentem za tym, abym jeszcze raz przemyślał moje stanowisko.

Tu uwaga:
(Przeciw)dyskutant mocy nie ma mocy absolutnej zmiany moich poglądów. Ma jedynie moc cząstkową - SKŁONIENIE DO DODATKOWEGO (!) przemyślenia sprawy. Ostatecznie to ja jestem panem swoich poglądów, więc i tak nikt mnie nie ma prawa i szansy zmusić na twardo do ich zmiany. Ale już coś takiego jak dodatkowe przemyślenie, może też z uwzględnieniem jakichś nowych aspektów, komuś kto znalazł takiego dyskutanta mocy należy się jak psu zupa.

Niestety, dyskutanci mocy są rzadkością. Dominują dyskutanci upieracze się, rozumujący mechanizmami SILNEGO FILTROWANIA rozpoznań w stronę założonego celu dyskusyjnego. Dominują dyskutanci, którzy zwyczajnie poszukiwania obiektywizmu sobie nie cenią, na szczycie wartości stawiając "ma się potwierdzić to, co uznałem ja". Wobec takich dyskutantów właściwie intelektualnie obowiązuje (!) nieufność, podejrzenie o zmataczenie rozpoznań. Bo jednak definicją prawdy obiektywnej byłaby taka wizja rzeczy, która NIE POMIJA niczego z żadnych (szczególnie politycznych, czy światopoglądowych) powodów. Po prostu prawda ma być skrajnie bezkompromisowa, jak najdalsza od oportunizmu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
Strona 8 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin