Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kreacjonizm w ujęciu pozytywnym
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Genesis
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
monitor/konto_usuniete
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 656
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW

PostWysłany: Pon 21:15, 02 Maj 2011    Temat postu:

wujzboj:

Ależ wyrażenie "kreacjonizm opisuje" znaczy ni mniej ni więcej jak tylko "kreacjonista opisuje, używając w tym celu hipotez kreacjonizmu".

monitor:
Zgadza się lecz czasami jednak okreslenia mają charakter wymienny (zamek na pisaku = zamek do kurtki) i mogą wprowadzać w bład.

Wuj:
Co do reszty: czy może być projekt bez projektanta?

monitor:
Może--czytał wuj przecież mój post, gdzie dyskutwałem z "matematycznym argumentem Dawkinsa" na nieisnienie Boga. Czy wuj odmawia Bogu (Wszechmogącemu) wszechmocy, to znaczy (chocby) możliwości projektowania bytów i powoływania ich do istnienia ?


wuj:
O ile pojęcie "projekt" nie znaczy "nie wiem, jak to wyewoluowało", o tyle ma ono w sobie ukryte założenia dotyczące projektanta.

monitor:
Na czym opieramy swoje wnioski ,to juz opisałem w watku "Definicja projektu według Richarda Dawkinsa. Zapewniam ,ze chodzi o coś więcej (znacznie wiecej) niz zwykla niewiedza. Już dzisiaj odpowiedizałem na podobny zarzut p. Jagowi (zacytuję) i wujowi też nie mam nic wiecej do powiedzenia.


Cytat:
Jag:

Sluzac pomoca zadam pytanie - skad mamy wiedziec, kiedy mamy do czynienia z dzielem projektanta, a kiedy z dzielem natury?

monitor:

Służac odpowiedzią kolejny raz odpowiem , ze na to pytanie odpowiedział już Richar Dawkins w watku , który zalinkowałem. Czytał Pan ten tekst czy nie ? Jeżeli moja argumentacja (zbudowana na podstawie argumentacji Dawkinsa) w tamtym tekscie wywołuje sprzeciw , to zapraszam do wątku merytorycznego ("Definicja projektu według Richarda Dawkinsa") i poprzez cytowanie (czego Pan , jak widzę, nie ma w zwyczaju czynić) i odniesienie się do poszczególnych tez proszę wyszczególnić ewentualne sprzeciwy wobec zaprezentowanego tam stanowiska. Innej drogi nie widzę. Takie sa moje poglady i jezeli Pan ma życzenie ,to proszę z nimi dyskutować. Inaczej nasza dyskusja będzie przypominała gonitwę za własnym ogonem.


wuj:


Konkretnie, projektant jest traktowany jako inteligencja podobna do ludzkiej.


monitor:

Ze co proszę ? W czym tkwi tutaj istota agrumentacji jezeli chodzi o zaprzeczanie inteligentnemu projektowi ? Jak mówi Księga Rodzaju:

"Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo swoje "

Czy to znaczy ,ze Bóg (Projektant człowieka) musi wygladać tak jak człowiek ? Przecież w innym miejscu Słowo Boże mówi ,ze "Bóg nie jest podobny do niczego w niebie i na ziemi" (w materialnym wszechświecie). Ale dał człowiekowi pewną miarę swoich cech , jak : zdolność abstrakcyjnego myśleia ,zdolność projektowania, pewną miarę władzy. Nikt jednak nie twierdzi ,ze człowiek , to Bóg/ Projektant tej samej miary ,co Bóg Wszechmogący (i vice versa).

Wręcz przeciwnie--Biblia nazywa człowieka "prochem i marnością" według potęgi i madrosci Boga. Bóg tu (wyzsza nade wszystko ,co stworzone) Forma Zycia. Nasz wszechświat ,to po prostu jedna z Jego mysli ,jeden z Jego pomysłów, darów jakimi obdarzył swoje stworzenia.

Bóg oprócz materialnego wszechświata stworzył też inne stworzenia :aniołow (czy moze aniołowie też wyewoluowali ?).

Argument wuja jest bardzo podobny do scjentystycznego "matematycznego argumentu" Richarda Dawkinsa. Wuj ulega skłonnościom do antropomorfizowania nakładajac na Boga , który mieszka poza naszym wymiarem, prawa jakie obowiazuja w naszym wszechświecie. Jak to mówi Biblia :"czy glina może powiedzieć do garncarza co czynisz ?". Nie.

Czy wuj potrafi podać przykład obiektu biologicznego ,czy jakiegoś innego, który moznaby uznać za wytwor (ponadludzkiej/pozaludzkiej) inteligencji ? Co wuja by przekonało ?

Ale my ludzie nie potrafimy myslec inaczej ,jak po ludzku (a zwłaszcza wówczas ,kiedy [czasami nieświadomie] pragniemy potwierdzić nasz punkt widzenia).
W większości przypadków nie ma w tym nic złego (pisałem o tym we wspomnianym watku), ale nalezy być ostroznym ,co do wypowiadania kategorycznych twierdzen co ,do natury Boga ,ponieważ mozna popaść w poważny grzech bałwochwalstwa.

Bogu nie mozna narzucać zadnych organiczeń: ani co do mozliwości projektowania czego kolwiek , ani 'zmuszać' Go do projektowania tego , czego projektować nie musiał. Mamy objawione Słowo ,a w nim jest napisane , ze to Bóg stworzył wszystko w tym człowieka, i ze uczynił człowieka 'Na swoj obraz i podobieństwo', wiec nie czyńmy Boga na nasze, ludzie podobieństwo.

W 1 rozdziale Listu do Rzymian napisano , ze Boze dzieła dowodza Jego istnienia i to tak jawnie ,ze ci którzy nie uwierzą w to istnienie nic nie mają na swoja obronę. Biologia ewolucyjna nie spieła się nawet na pierwszy szczebel własnej drabiny ewolucyjnej. I nie chodzi tutaj tylko o fakt impotencji intelektualnej i braku mozliwości doświadczalnych w takich kwestiach ,jak powstanie zycia. Chodzi (prawie) o kazde inne zagadnienie. Biologowie ewolucyjni nie wiedzą nic o pochodzeniu eukariontow ,organizmow wielokomorkowych ,regowcow ,ryb ,plazow, gadow , ssakow (ssaczego ucha). NIC. nie ma zadnego modelu teoretycznego ,ktory by (chocby w teorii) pokazal , jak np. gadzie ucho ewoluowalo w ssacze ucho, jak aparaz rozrodczy gada mogl (stopniowo) przeistoczyc sie w aparat rozrodczy ssaka itd, itd,. Wiemy juz dzisiaj tyle (na temat biologii komórki czy anatomii gadow i ssakow),ze wyobrazenie sobie (chocby samo wyobrazenie sobie!) istnienia funkcjonalinych form przejsciowych podczas takich transformacji nie powinno sprawiac fachowcom zadnych trudności.

Poza tym jeszcze, ZADNE, ani jedno. przewidywanie teorii SAMOdziejnych nie utrzymalo sie na rynku ideii naukowych dłuzej ,jak kilka/kilkanasice lat (poza samym twierdzeniem , ze ewolucja jest faktem). Wrecz przeciwnie--nowsze obserwacje odstawiaja do lamusa zuzyte 'bajeczki' (ktore z reszta i tak były czesto latami promowane przez propagande darwinistow tylko dlatego ,ze nie bylo "lepszej hipotezy' mimo ,ze juz od dawna wiedziano ,ze to nie zadna hipoteza naukowa ,a tylko zwykle 'popłuczyny'.).

Nawet filogenetyka molekularna (wielka nadzieja darwinistow) okazala sie doprowadzic do 'wyrwania z korzeniami' powszechnie uznawanego i systematycznie budowanedo 'drzewa filogenetycznego (ustalonego na podstawie wnioskow anatomowe porownawczych)'. A rozwoj tej metody juz nie tylko doprowadzil do takich absurdalnych i sprzecznych z doswiadczeniem wnioskow ,jak ten ,ze sokol jest bardziej ewolucyjnie blizszy wroblowi niz jastrzebiowi ,ale do jeszcze wiekszych paradoksow ,o ktorych mozna poczytac w fachowej literaturze analizując co i rusz odbywajace sie 'mrzemeblowania' w systematce taksonomicznej organizmow (czasami nie wiadomo jak taka systematyke budować ,ponieważ jedne "ortologii" sugerują pokrewieństo z jedną grupa organizmów inne z inną i zadne algorytmy juz tego nie ogarniają.).

Jakby tego wszystkiego było mało (a to tylko wierzchołek góry lodowej), to neodarwinizm (mimo bezpodstawnych przechwałek i spektakularnego rozwoju genetyki molekularnej) nie namierzył jeszcze jakiegoś mozliwego do przyjecia, uniwersalnego, mechanizmu genetycznego, który by umozliwiał postęp ewolucyjny.

Mało tego --genomika pokazuje chierarchiczne dzialanie sieci genetycznych (zwłaszca tych regulatorowych), które (czego dowodzą doświadczenia z nokaltowaniem genow) są najwidoczniej nieredukowalnie złozone. I tak twierdzenie typu : "ryby jaskiniowe wyewoluowały zanik oczu (co jest bardzo łatwe ,poniewaz wystarczy ze choć jeden gen z tej 'kaskady' wyleci z obiegu)" jest jak najbardziej prawdziwe. Jednak twierdzenie odwrotne :" ryby wyewoluowały (od zera) oczy" jest już twierdzeniem , które domaga się dopiero uzasadnienia.

A jednak faktem zaniku oczu przez ryby jaskiniowe usiłuje się popierać poglad , ze oczy mogły wyewoluować oz zera (pisałem o tym w ostatniej polemice z tekstem Jerrego Coyne z racjonalisty.pl). Czyli przykładami patologicznymi (czy odbywajacymi sie w ramach normy reakcji na srodowisko--czyli procesami nieneodarwinowskimi) usiłuje sie wyjasniac procesy (z zalożenia) bardzo złozone i twórcze [A więc nielogiczny argument ze złej analogii, typu: Azor jest ssakiem, Kowalski jest ssakiem = Azor jest Kowalskim].

Ostatnio pojawiły sie też BADANIA DOSWIADCZALNE (pisałem o tym na 'Sfini'), podważające model 'selekcyjnego wymiatania', a wiec wielką zasadę na której miała sie opierać (zakladana) ewolucja neodarwinowsta na drodze kumulacji drobnych zmian: chodzi o dobór kumulatywny !

A więc kolejny gwózdz do falsyfikacji STE.

OK-bo zaraz napiszę całą ksiązke na ten temat (a i tego by było mało):-).
Wuju-biorąc to wszystko pod uwagę; twierdzenie , ze IPowcy szukaja dowodu na projekt w 'dziurach naukowej teorii ewolucji", to sromotne zaciemnienie obrazu sprawy (choc nie ma w tym niczego zdroznego ,ze sie falsyfikuje jakąś zuzytą koncepcję--nawet jezeli nie byłoby jej czym zastapić ,to i tak nie stanowi to powodu ,zeby jawny fałsz propagować wbrew empirii). Z tej prostej przyczyny , ze SAMOdziejne koncepcje w biologii teoretycznej tak na prawde nie dostarczają zadnego ,ale to zadnego wyjasnienia, dla podstaw w pochodzeniu zjawisk przyrodniczych. Dlatego (naszym zdaniem) Iteligentny Projekt jest jedyną mozliwą opcją ,jedynym mozliwym do przyjecia wyjasnieniem tych zjawisk (a wiec nasze wnioski nie wynikaja z tego ,ze postanowilismy sobie miec takie poglady ,ale z tego ,ze takie przekonanie narzuca nam empiria, to co wiemy ,a nie to czego (byc może) się dowiemy.).


wuj:
"Cech ewidentnego projektowania" nie widzę. Chyba, że na przykład diament także wykazuje "cechy ewidentnego projektowania".

monitor:

To jest przykład nielogicznego argumentu ze złej analogii (który ma nawet swoją nazwę). W wątku "Definicja projektu według Richarda Dawkinsa" jest to bardzo dobrze wyjasnione: zapraszam ponownie do watku merytorycznego.

Badania naukowe pozwalają nam odróżnić i opisać organizmy ozywione i nieozywione ,więc szukanie analogii w możliwości SAMOdziejnego powstawania diamentów i zywej komórki--przypomina argumentowanie typu :Kowalski jest ssakiem, Azor jest ssakiem ,a więc Azor to Kowalski.

Ten typ argumentu (moim zdaniem) może być na poziomie kogoś ,kto nie potrafi odróznić kawałka wegla od zywej komórki, ale NIE na na poziomie wuja-zbója:-).



Wuj:
Cóż, może mnie albo tobie brak wyobraźni. W każdym razie mój sprzeciw wobec IP nie bierze się stąd, że niczego ewidentnego nie widzę, lecz stąd, że podejście IP zastępuje metodę systematyczną i zawierającą formalne ograniczenia - metodą niesystematyczną i formalnie całkowicie swobodną.

monitor:

Nigdy nie podejrzewałem wuja o zla wolę i manipulaję. Wręcz przeciwnie--zawsze uważalem ,ze jest wuj 'zniewolony' przez pewien schemat myslenia analitycznego ,który obowiązuje w róznych naukach. Schemat ten jednak staje w obliczu faktów ,które domagają się jego zmodyfikowania (nie moze on bez końca narzucać interpretacje empirii).

Uważam , ze wujowe myslenie wynika ponadto z samej dziedziny naukowej , jaką wuj uprawia. Fizyki. Same hipotezy (i mocne teorie) które opisują rozwój wszechświata (od jego powstania) odwołują się do zjawisk statystycznych ,postępujacych. Bernard Korzeniewski napisał kiedyś ksiązkę "Trzy ewolucje" . Chodziło mu o ewolucję wszechświata (fizyczną), ewolucję prebiotyczną, i ewolucję biologiczną.

Dopóki wuj nie zacznie odrózniać i rozpatrywać lokalnie róznych zagadniań zwiazanych z tymi trzema (postulowanymi) zjawiskami, to nigdy nie dojdzie wuj do (moim zdaniem) trafnych wniosków. A wrecz przeciwnie; ponownie popadnie wuj w nielogiczny schemat myślowy :Azor jest ssakiem, Kowalski jest ssakiem, wiec Azor to Kowalski.

Wuju kończę w tym watku i zapraszam do watków merytorycznych.

pozdrawiam;


Ostatnio zmieniony przez monitor/konto_usuniete dnia Śro 11:32, 04 Maj 2011, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
awaryjan




Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 53
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 10:06, 07 Maj 2011    Temat postu:

Witam wszystkich - to mój pierwszy post.
BigMac napisał:
Przecież omówiłem te twoje 10 - 12 fajowskich dowodów negujących Inteligenty Projekt

Tu tak z ciekawości - przecież te "10 - 12 fajowskich dowodów" to chyba nie żadne dowody, tylko przykłady zjawisk/obserwacji/istniejących mechanizmów, które TE stara się opisać na swoim gruncie i całkiem zgrabnie jej to wychodzi. Nie wiem skąd podejście, iż mają to być cokolwiek obalające dowody? Zresztą TE raczej nie zajmuje się obalaniem czegokolwiek, raczej próbą opisania/wyjaśnienia, a to spora różnica w moim odczuciu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jag




Dołączył: 28 Lut 2011
Posty: 94
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 10:21, 07 Maj 2011    Temat postu:

awaryjan napisał:
Witam wszystkich - to mój pierwszy post.
BigMac napisał:
Przecież omówiłem te twoje 10 - 12 fajowskich dowodów negujących Inteligenty Projekt

Tu tak z ciekawości - przecież te "10 - 12 fajowskich dowodów" to chyba nie żadne dowody, tylko przykłady zjawisk/obserwacji/istniejących mechanizmów, które TE stara się opisać na swoim gruncie i całkiem zgrabnie jej to wychodzi. Nie wiem skąd podejście, iż mają to być cokolwiek obalające dowody? Zresztą TE raczej nie zajmuje się obalaniem czegokolwiek, raczej próbą opisania/wyjaśnienia, a to spora różnica w moim odczuciu.



Rzeczywiscie, TE dobrze opisuje rzeczywistosc i nie musi uciekac sie do obalania czegokolwiek. Ale dla niektorych to niewygodne, bo sprzeciwia sie ich z gory przyjetym zalozeniom. W dyskusjach zwolennikow IP/ID ze zwolennikami metod naukowych doskonale to widac, takze na tym forum! ;-)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rutus




Dołączył: 04 Mar 2011
Posty: 91
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:41, 10 Maj 2011    Temat postu:

Na wstępie chciałbym poinformować, że identyczny wątek stoi już na przynajmniej czterech forach "intensywnie nawiedzanych" przez zwolenników kreacjonizmu i w żadnym nie ma żadnych sensownych odpowiedzi. W zasadzie wszędzie jest to samo, co tu - przepychanki słowne i ekspresowa ucieczka od meritum sprawy.

Pan BigMac prosił o objaśnienie przyczyn tendencji do otyłości przeprowadzonej na gruncie teorii ewolucji. Oto ona:

Wyjaśnienie kwestii otyłości
Skłonność do otyłości jest pozostałością przystosowania do przetrwania w warunkach stałego niedoboru pożywienia (by nie powiedzieć głodu) przerywanego krótkimi i rzadkimi okresami obfitości. Wyłącznie w tych okresach można było zgromadzić pewne zapasy i przeżywały te jednostki, które miały wskazaną zdolność na najwyższych "obrotach". To te jednostki pozostawiały najwięcej potomstwa, albo po prostu wyłącznie ich potomstwo dostąpiło łaski urodzenia się, gdyż wyłącznie ich rodzice przeżyli (klasyczny efekt doboru naturalnego). Ewolucja naszych przodków nie wyregulowała stanów ciągłego nadmiaru tłuszczu, gdyż takie zjawisko w naszych warunkach naturalnych (czyli takich, które doświadczali nasi przodkowie ewolucyjni) nigdy nie występowało.
Co ciekawe - są w świecie zwierzęcym gatunki, które są stale otłuszczone i nie mają problemów ze zdrowiem z tego powodu: to np. słonie morskie oraz foki - czyli zwierzęta (dokładniej: ssaki) morskie żyjące w wodach zimniejszych. Zauważmy, że zwierzęta te są stale "puszyste" i nie mają zmian miażdżycowych czy chorób wieńcowych (a przynajmniej nic nam o tym nie wiadomo - tu pole do popisu dla "naukowców kreacjonistycznych", rzetelna nauka wskazuje, że np. u fok najczęstszymi chorobami są nosówka i zapalenie płuc). Oznacza to, że hipotetyczny inteligentny "projektant" jednak posiada rozwiązanie łączące skłonność do tycia oraz bezpieczeństwo zdrowotne z tym stanem (w wersji permanentnej) związane. Taki stan jest jednak widoczny jedynie u tych gatunków, które wyewoluowały w morzu i były narażone przez to na stałą hipotermię organów wewnętrznych, a jedyną techniką "ocieplania" wnętrzności, jaką wykształciła ewolucja, jest pokrywa tłuszczowa (vide powieki u razy żółtej).
Ciekawe, że ów "projektant" mając gotową technikę genetycznego zapobiegania chorobom pochodzącym z otyłości nie "obdarzył" tą zdolnością tych, których ponoć najbardziej kocha oraz którzy są otyli najczęściej, i którym ten stan zagraża utratą zdrowia a nawet życia.
Odpowiedzią na pytanie, dlaczego my nie posiadamy takiego metabolizmu jak np. foka, jest odwołanie się do teorii ewolucji - człowiek jako potomek zwierząt lądowych ewoluujących w tropiku nie posiada przystosowania związanego z posiadaniem tłuszczu jako ochrony przed hipotermią (gdyż nie stykał się z zimnem w dłuższych, niż kilka godzin, okresach czasu - ale za to posiada przystosowania zgodne z warunkami tropikalnymi, vide hipoteza biegacza).Posiada więc przystosowanie do magazynowania chwilowego, wyregulowane przez dobór naturalny wyłącznie w zakresie cechy dotyczącej tempa gromadzenia zapasów a nie w zakresie bezpieczeństwa związanego z przechowywaniem długotrwałym, gdyż nigdy stan posiadania nadmiaru "tłuszczyku" nie trwał wystarczająco długo, aby wpłynąć choćby w minimalnym stopniu na przeżywalność. Proste i eleganckie wytłumaczenie jest tu chyba komuś nie na rękę. Woli oskarżać hipotetycznego "projektanta" o drobne złośliwości. Czy drobne? Rocznie na choroby będące skutkiem otyłości umiera kilkadziesiąt milionów ludzi (a nawet kilkaset milionów, ale nie będę się wykłócał o "szczegóły") i liczba ta z roku na rok rośnie. Gdybyśmy mieli metabolizm foki, nie byłoby tych zgonów w ogóle. Hipotetyczny inteligentny "projektant" poskąpił rozwiązania? Nie. Po prostu tym "projektantem" jest ewolucja.

Analogiczny, jak u człowieka, metabolizm "magazynowy" posiadający skutki uboczne pod postacią chorób związanych z otyłością mają praktycznie wszystkie ssaki. Nikogo nie dziwi otyły domowy kot czy pies. Otyły prosiak to wręcz standard hodowlany. Każdy hodowca gryzoni również zna ten efekt (np. otyłe świnki morskie to częsty widok). Nikt nie przekarmia koni, ale idę o zakład o dowolną kwotę, że gdyby koniowi dać nieskrępowany dostęp do pożywienia oraz ograniczyć ruch (analog warunków cywilizacyjnych), też by utył do stopnia zagrażającego życiu.

Podobny rodowód mają wszelkie choroby wieku starszego. Są to ni mniej ni więcej tylko odsunięte w obszar nieużywany (w warunkach życia "dzikiego") skutki uboczne takich a nie innych konstrukcji fizjologicznych optymalizowanych przez dobór naturalny w zakresie wieku osobnika do 30 lat. Dobór naturalny maksymalizował cechy w zakresie wydolności organizmu młodego (średnia życia w paleolicie to ok. 23 lata, w neolicie ok. 24 lata) bez "dbania" o skutki takich maksymalizacji u osobników, które dożyłyby wieku powyżej 50 lat (takich sytuacji nie było nigdy w tamtych warunkach). Mamy tu cała listę "przyjemności": zwyrodnienia stawów, utrata niektórych właściwości przez skórę, osłabienie słuchu i wzroku, degeneracja grasicy (bardzo ciekawy przykład) a nawet łysienie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
monitor/konto_usuniete
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 656
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW

PostWysłany: Śro 4:05, 11 Maj 2011    Temat postu:

Rutus napisał:
Wyjaśnienie kwestii otyłości
Skłonność do otyłości jest pozostałością przystosowania do przetrwania w warunkach stałego niedoboru pożywienia (by nie powiedzieć głodu) przerywanego krótkimi i rzadkimi okresami obfitości. Wyłącznie w tych okresach można było zgromadzić pewne zapasy i przeżywały te jednostki, które miały wskazaną zdolność na najwyższych "obrotach". To te jednostki pozostawiały najwięcej potomstwa, albo po prostu wyłącznie ich potomstwo dostąpiło łaski urodzenia się, gdyż wyłącznie ich rodzice przeżyli (klasyczny efekt doboru naturalnego). Ewolucja naszych przodków nie wyregulowała stanów ciągłego nadmiaru tłuszczu, gdyż takie zjawisko w naszych warunkach naturalnych (czyli takich, które doświadczali nasi przodkowie ewolucyjni) nigdy nie występowało.


Dokładnie jak w przypadku Pańskiej teorii dotyczacej ludzkiej skłonności do alkoholizmu, zadam podobne pytanie: skoro otyłość jest spuścizną po przodkach, jest cechą H.sapiens ,która sie wywodzi z jakiejś powszechnej zasady ewolucji H. sapiens, to dlaczego na świecie jest tyle osób szczułych, o całe rzędy wielkości jest ich wiecej niż ludzi otyłych ?

Ludzie bez skłonności do otyłości potrafią jeść dwa razy więcej od otyłego i wcale nie przytyć. Jak ich przodkowie przezyli bez takiej możliwości te wszystkie chude lata, kiedy to byli łowcami/zbieraczami ?

Dlaczego istnieje podział na endomorfików, ektomorfików i mezomorfików ? Jak STE tłumaczy takie rozbiezności ?

Cytat:

Typ ektomorficzny

O ludziach reprezentujących ten typ budowy mówi się, że są "drobnej kości". Ich szkielet jest stosunkowo delikatny, lekki, kości zaś mają mniejsze obwody ( obwód nadgarstka nie przekracza zwykle 20cm. ). Klatka piersiowa jest na ogół płaska i wąska, krótkie są obojczyki, przez co szerokość barków jest niewielka. Stawy kolanowe i łokciowe są smukłe. U ektomorfików metabolizm jest najczęściej bardzo szybki. Ludzie ci bywają szczupli i wytrzymali. Bardzo rzadko miewają kłopoty z nadwagą. Jak stwierdzić, czy reprezentujesz ten typ budowy ciała? Po prostu stań przed lustrem i popatrz na siebie z odrobiną krytycyzmu. Jeżeli ze szklanej tafli spogląda na Ciebie patykowaty chudzielec, to odpowiedź nasunie Ci się sama.
Osoba obdarzona cechami ektomorfika często trafia do klubu kulturystycznego w celu zwiększenia masy mięśniowej i poprawienia ogólnego wyglądu swej z natury wątłej sylwetki. Niestety, dość często miewa problemy z realizacją tych celów. Po prostu mięśnie ektomorfika nie rozwijają się tak szybko, jakby sobie on życzył. Aby przyspieszyć ten rozwój, powinien on mieć nietypowe podejście do treningów i diety.
Facet obdarzony przez los ektomorficznym typem sylwetki, chcąc zwiększyć masę swoich mięśni, musi trenować stosunkowo niewiele, ale jak najciężej. Każdą z grup mięśniowych
( poza mięśniami brzucha ) powinien ćwiczyć najwyżej raz w tygodniu, nie częściej! Najlepiej zaplanować 4 treningi tygodniowo i na pierwszym treningu poddawać ćwiczeniom bicepsy i mięśnie grzbietu, na drugim- mięśnie naramienne i brzucha, na trzecim- tricepsy i mięśnie klatki piersiowej, na czwartym zaś- mięśnie nóg i brzucha. Na każdą z wymienionych grup mięśniowych należy wykonywać nie więcej niż 6-8 serii zasadniczych ( poprzedzonych seriami rozgrzewkowymi ). Należy skupić się na prostych, ciężkich ćwiczeniach, takich jak unoszenie przedramion ze sztangą ( bicepsy ), martwy ciąg i podciąganie sztangi do brzucha w opadzie tułowia ( mięśnie grzbietu ), wyciskanie sztangi zza karku siedząc ( mięśnie naramienne ), francuskie wyciskanie sztangi na ławce poziomej ( mięśnie klatki piersiowej ), przysiady ze sztangą ( mięśnie ud ). Trzeba preferować ćwiczenia złożone, czyli wielostanowe, ponieważ one najlepiej budują masę mięśniową. Warto używać do nich raczej sztangi niż sztangielek. Obciążenie należy dobierać tak, aby w każdej serii wykonać od 5 do 8 powtórzeń. W czasie każdej serii trzeba dać z siebie 110% możliwości. Przerwy między poszczególnymi seriami powinny być dość długie, nawet do kilku minut- pozwoli to zregenerować siły i, w rezultacie, wykrzesać więcej z każdej kolejnej serii. Ogółem trening nie powinien trwać dłużej niż 60- 65 minut. W żadnym wypadku nie wolno się przetrenowywać! W wypadku ektomorfika liczy się przede wszystkim jakość wykonywanych ćwiczeń i serii, a nie ich liczba. Równie ważna jak trening jest dieta. Ektomorfik, aby zwiększyć swoją wagę, musi jeść bardzo dużo. Najlepiej rozplanować swój dzień tak, aby móc spożywać 5, a jeszcze lepiej 6 lub nawet 7 posiłków. Ponieważ przyrządzanie takiej liczby "prawdziwych" posiłków może być trudne ( wiadomo: szkoła, praca itp. ), warto zaopatrzyć się w dobrej klasy odżywkę typu "gainer" i zastępować 2 lub 3 posiłki łatwymi do sporządzania koktajlami. Poza tym zawsze należy mieć pod ręką coś na przekąskę, np. owoce. Na pocieszenie trzeba powiedzieć, że dzięki szybkiej przemianie materii ektomorfikowi płazem uchodzą nawet poważne "grzechy" dietetyczne, takie jak od czasu do czasu pizza, czy nawet ( o zgrozo ) golonka i ciasto. Ważne jednak, aby nie zdarzały się one za często. Nie wolno również zapominać o wodzie ( bez niej mięśnie nie urosną )- trzeba wypijać co najmniej 3l dziennie, a w czasie upałów nawet dwa razy tyle ( akurat ta uwaga dotyczy osób o wszystkich typach sylwetki ).
Parę słów trzeba jeszcze poświęcić stylowi życia poza treningami i dietą. Organizm ektomorfia, ze względu na szybką przemianę materii, zużywa podczas aktywności fizycznej dużą ilość energii. Jeśli ektomorfik poważnie myśli o rozbudowie mięśni, to powinien unikać forsownych sportów wytrzymałościowych, koncentrując się na treningach siłowych. Nie może przesadzać też z treningami aerobowym i w zupełności wystarczą mu 2 lub 3 krótkie, ale intensywne treningi na bieżni lub rowerze stacjonarnym. W celu zapewnienia organizmowi należytego wypoczynku nie wolno mu zaniedbywać snu. Ektomorfik powinien spać co najmniej 8 godzin na dobę, a jeśli może pozwolić sobie na taki luksus, to ucinać dodatkową, "poobiednią drzemkę".
Wiele osób uważa, że ektomorficzny typ budowy nie pozwoli im na przybranie na wadze i poprawę muskulatury. Na szczęście nie jest to prawdą, należy jedynie umiejętnie układać plany treningowe, dopasowywać do nich właściwą dietę i zmienić nieco swój tryb życia.


Typ endomorficzny

Wielu przedstawicieli tego typu budowy spotyka się np. w pubach, gdzie hołubią kufle wsparte na potężnych, wspaniale rozwiniętych mięśniach piwnych. Natura obdarzyła ich masywnym, rozłożystym szkieletem, z reguły pokrytym dość okazałymi mięśniami i, co gorsze, solidną warstwą tkanki tłuszczowej. Jest to rezultat ich na ogół powolnej przemiany materii, dzięki której mają tendencje do szybkiego przyrostu masy, niestety, nie najwyższej jakości. Jeśli jesteś duży "misiowaty" i masz kłopoty z dobraniem dostatecznie szerokiego paska do zegarka, to na pewno jesteś endomorfikiem.
Facet obdarzony tym typem budowy ciała do klubu kulturystycznego trafia zwykle nie mogąc patrzeć dłużej na swój brzuch. Ponieważ jego mięśnie na ogół bardzo dobrze reagują na treningi, więc wkrótce diametralnie może zmienić wygląd swojej sylwetki, pod warunkiem jednak, że opracuje odpowiedni plan treningów i dietę.
Endomorfik powinien każdą grupę mięśniową ćwiczyć co 4 lub co 5 dni. Jeśli dysponuje dużą ilością czasu, to może trenować nawet 6 razy w tygodniu. Podczas każdego treningu powinien skoncentrować się na 2 lub 3 grupach mięśniowych. Może to wyglądać np. tak: 1 dzień- bicepsy i mięśnie grzbietu, 2 dzień- mięśnie klatki piersiowej i tricepsy, 3 dzień- mięśnie nóg i naramienne, 4 dzień- wolne od treningu. O mięśniach brzucha specjalnie nie pisałem, ponieważ endomorfik powinien ćwiczyć je jak najczęściej, nawet na każdym treningu ( np. jako jego zakończenie ). Na każdą grupę mięśniową powinien wykonywać on od 10 do 12 serii, często zmienianych ćwiczeń. Warto eksperymentować, zmieniać sztangę na sztangielki, korzystać z maszyn. Przerwy między poszczególnymi seriami powinny być stosunkowo krótkie ( najwyżej minutę ), tak aby obok przeciążenia mięśni odnieś jednocześnie korzyści, spalając nadmiar tkanki tłuszczowej. Zleca się wykorzystywanie technik łączonych, takich jak superserie czy serie potrójne łączone. Obciążenie należy dobrać tak, aby w każdej serii móc wykonać od 10 do 12 powtórzeń.
W wypadku endomorfika równie ważna, a nawet ważniejsza niż sam trening, jest odpowiednio dobrana dieta. Kulturyści początkujący o tym typie budowy często popełniają błędy, polegające na spożywaniu zbyt dużej ilości kalorii. W rezultacie szybko przybierają na wadze, wkrótce jednak zauważają, że większość "masy mięśniowej" odkłada im się w pasie. Aby tego uniknąć, należy spożywać wyłącznie produkty niskotłuszczowe, bogate w białko i węglowodany. Ogólna liczba kalorii pochodzących z tłuszczu nie powinna być wyższa niż 15-20%. Trzeba, niestety, bardzo skrupulatnie przestrzegać zasad surowej, kulturystycznej diety i tylko wyjątkowo pozwalać sobie na odstępstwa od niej. Najlepiej spożywać 4 lub 5 niewielkich posiłków dziennie. Ostatni z nich nie powinien być spożywany później niż godz 18:00. Należy unikać podjadania między posiłkami i wieczornych przekąsek.
Endomorfik, który poważnie myśli o idealnej sylwetce powinien poza ćwiczeniami siłowymi angażować się we wszelkiego typu aktywności fizyczne. Zwiększy to jego tempo przemiany materii. Jeżeli lubi sporty zespołowe, to od czasu do czasu powinien zagrać w piłkę nożną lub w "kosza". Jeśli woli sporty indywidualne, to godny polecenia jest tenis i squash. Nieważne, jest w jaki sposób endomorfik będzie aktywny, ważne aby taki był. Nie należy zapomnieć o regularnym treningu aerobowym- co najmniej 3 razy w tygodniu.


Typ mezomorficzny

Ten typ budowy trafia się najrzadziej. Aby uzmysłowić sobie, jak on wygląda, najlepiej przypomnieć sobie sylwetkę Arnolda Schwarzeneggera z pierwszej części "Terminatora". Długie kończyny, wąskie biodra, bardzo szerokie barki, korpus w kształcie litery "V"- oto podstawowe cechy mezomorficznego typu budowy ciała, w pełni reprezentowanego właśnie przez tego najsłynniejszego kulturystę wszechczasów. Osoby obdarowane przez los cechami mezomorfika są zwykle utalentowanymi sportowcami, gwiazdami szkolnych drużyn. W krótkim czasie osiągają w sporcie to, na co inni pracują latami. Ich mięśnie są bardzo podatne na treningi i, doskonale na niego reagując, rosną bardzo szybko. Większość z nas może o tym, niestety, tylko pomarzyć.
Ponieważ organizm mezomorfika w naturalny sposób szybko się rozwija , powinien on tak układać plany treningowe, aby wykorzystać to w stopniu optymalnym. Niestety, między poszczególnymi zawodnikami mogą występować tutaj ogromne różnice. Początkowo należy więc poeksperymentować, aby dobrać najlepszy dla siebie system treningów i diety. Tak właśnie budowało swe sylwetki wielu czołowych kulturystów. Jeśli Ty, drogi czytelniku, również masz szczęście prezentować ten typ budowy, to pamiętaj: sukces jest w zasięgu Twojej ręki, ale to Ty sam musisz odnaleźć do niego najwłaściwszą drogę.
Choćbyśmy bardzo chcieli, nie jesteśmy w stanie zmienić typu budowy naszego ciała. Po prostu, przychodzimy na świat "zaprogramowani" na pewien określony wygląd i musimy się z tym pogodzić, czy nam się to podoba czy nie. Najmniej możemy bardzo wiele osiągnąć w ramach tego, czym w swej dobroci obdarzyła nas Matka Natura. Systematycznie, ciężkie, przemyślane treningi i odpowiednio obrana dieta mogą bowiem sprawić, że nasz sylwetka stanie się dla innych obiektem zazdrości, dla nas zaś powodem do radości i dumy. Wystarczy do tego konsekwencja i wytrwałość.


I jeszcze jedno---wie Pan , ze otyłość dotyka też rózne zwierzęta ? Jaka hipotezą ewolucyjną Pan to wyjaśni ? Bo dla mnie (i większości myslacych uczonych) otyłość to głownie choroba cywilizacyjna. Ludzie nie jedzą tak jak kiedyś. Kiedyś dziczyzna nie była naszpikowana sterydami i sztucznymi srodkami napedzajacymi tuczenie oraz dojrzewanie zwierzat. Te paskudztwa doprowadzały nawet to zaburzeń w dojrzewaniu u dzieci karmione tym miesem. Nawet to ,co człowiek wydala i nie utylizuje powoduje ,ze zwierzeta posrednio przez to cierpią.


Cytat:

[link widoczny dla zalogowanych]
Plaga otyłości szerzy się wśród zwierząt

Eleganckie auto przyjemne w prowadzeniu. Sprawdź sam!
natknął się na otyłe zwierzęta podczas zbierania danych na temat
populacji pigmejek (najmniejszy gatunek małp). Informacje na ich temat
gromadzone były przez Wisconsin National Primate Research Center.
Zauważył wówczas, że średnia waga osobników tego gatunku wzrastała w
ciągu ostatnich kilku dekad bez wyraźnej przyczyny.

Gdy Allison przeanalizował sposób odżywiania zwierząt, rzeczywiście
okazało się, że na przestrzeni lat dieta uległa zmianie, ale, gdyby
miała ona jakiś wpływ, to małpki powinny być raczej chudsze.
Zaintrygowany naukowiec postanowił przyjrzeć się problemowi
dokładniej.

W tym celu zebrał dane dotyczące ośmiu gatunków zwierząt: makaków,
szympansów, koczkodanów tumbili, pigmejek, psów, kotów, myszy oraz
szczurów, zarówno tych domowych, jak i żyjących na wolności (z
podziałem na gryzonie zamieszkujące obszary miejskie i wiejskie). W
sumie przeanalizowano ponad 20 tys. osobników żyjących w 12
populacjach (które później podzielono dodatkowo na osobniki płci
żeńskiej i męskiej).

Okazało się, że u każdej populacji słupek pokazujący średnią wagę
osobników wzrastał wraz z upływem czasu. Tempo wzrostu różniło się
jednak w przypadku poszczególnych gatunków i płci.

Wśród samców makaków co dziesięć lat waga wzrastała średnio o 7,7
proc., a u samic o 7,9 proc. U myszy odsetek był nieco większy -
odpowiednio 10,5 i 11,8 proc. Choć koty z każdą dekadą były o 5,7 i
13,6 proc. grubsze, to wśród psów wzrost wynosił jedynie od 2 do 3
proc. Przytyły również szczury żyjące na wolności (5,7 i 7,22 proc.).


Cytat:
http://nauka.wp.pl/title,Dziewczynki-dojrzewaja-za-szybko,wid,12367265,wiadomosc.html

Naukowcy z zaniepokojeniem zaobserwowali, że współczesne pokolenie
młodych dziewcząt dojrzewa znacznie wcześniej niż jeszcze dwadzieścia
lat temu. Powodem tego zjawiska, może być dieta bogata w tłuszcze
zwierzęce.

Pierwsza miesiączka powinna pojawić się u zdrowej dziewczynki w wieku
średnio 12,5 lat. Jednak coraz częściej dziewczynki dojrzewają
wcześniej, nawet w 9 roku życia. Zdaniem naukowców, przedwczesne
dojrzewanie niesie za sobą szereg konsekwencji.

Dojrzewanie płciowe związane jest ze zmianami hormonalnymi, które
wpływają nie tylko na rozwój ciała małej kobietki, ale również na jej
psychikę. Wczesna menstruacja prowadzić może do szybszego
zainteresowania aktywnością seksualną. Z roku na rok przybywa
nieletnich matek, pomimo iż w wielu krajach w szkołach podstawowych, a
nawet w przedszkolach, prowadzone są specjalne programy
uświadamiające.

Poza problemami natury społecznej, przedwczesne dojrzewanie wiąże się
ze znacznie wyższym ryzykiem wystąpienia w przyszłości raka piersi,
jajników, a nawet chorób serca.
Przyczyna przedwczesnego dojrzewania najprawdopodobniej leży w diecie.
Duża ilość spożywanego mięsa, zwłaszcza silnie przetworzonego w
postaci hamburgerów i innych fast foodów, prowadzi do akumulacji
składników oddziałujących z rozwijającym się młodym organizmem.

Rozwój płciowy pobudza również biosfenol A, plastik wyściełający
puszki i słoiczki z jedzeniem dla niemowląt. W moczu badanych
dziewczynek stwierdzono podwyższony poziom tego związku.

Dieta wegetariańska nie jest jednak dobrym rozwiązaniem, ponieważ
mięso zawiera również ważne składniki mineralne, takie jak żelazo i
cynk. Kluczowe jest więc skonstruowanie zbilansowanej diety,
zawierającej posiłki bogate w substancje odżywcze i mikroelementy,
zarówno pochodzące z tłuszczów roślinnych jak i zwierzęcych, ale
należy położyć nacisk na zdrową żywność, a nie przetworzone produkty
do szybkiego przygotowania.

Ponadto badacze zwracają uwagę, że dzieci jedzą nie tylko źle, ale
również za dużo, w stosunku do ich rówieśników sprzed kilkudziesięciu
lat, a także zbyt mało czasu poświęcają aktywności fizycznej.
[link widoczny dla zalogowanych]
Chyba zawsze "dzieci miały dzieci", jednak w tym stuleciu, liczba mam,
które chodzą jeszcze do szkoły, czasem nawet podstawowej rośnie w
zastraszającym tempie. Również w Polsce. Ze statystyk wynika, że w
ciążę zachodzą najczęściej 15 - 16-latki. Dwa lata temu ponad półtora
tysiąca dziewczynek w wieku 13 - 16 lat zostało mamami.


Cytat:
http://www.wprost.pl/ar/?O=78007

Ludzie kiedyś zmądrzeją i przestaną jeść mięso, które powoduje liczne
choroby i doprowadza nawet do wojen, bo hodowla zwierząt wymaga
większych powierzchni pastwisk niż uprawa roślin - przekonywał ponad 2
tys. lat temu Sokrates w traktacie "Państwo" Platona. Mięso nie jest
dobre dla naszego gatunku - uważali Mahatma Gandhi i laureat Pokojowej
Nagrody Nobla Albert Schweitzer. Osiemnastowieczny filozof Jean
Jacques Rousseau twierdził, że ludzie, którzy nie jedzą mięsa, są
mniej agresywni. Amerykański naukowiec i polityk Benjamin Franklin
wspominał, że największą bystrość umysłu zaczął wykazywać, gdy
przestał jeść czerwone mięso.
Każde 100 gramów wieprzowiny lub wołowiny zwiększa ryzyko raka jelita
grubego o 70 procent

Dietę bezmięsną lub pozbawioną przynajmniej czerwonego mięsa stosują
Paul McCartney, Dustin Hoffman, Anthony Hopkins, Julia Roberts, dr
John Harvey Kellog, a także Marek Kondrat, Olga Bończyk, Kora oraz Ewa
Bem i Krystyna Kofta Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) już przed
dzięsiecioma laty apelowała, by ograniczyć czerwone mięso w naszej
diecie. World Cancer Research Fund zalecał, byśmy dziennie jedli nie
więcej niż 80 g mięsa lub jego przetworów. Według najnowszych zaleceń
American Dietetic Association, spożycie wołowiny, wieprzowiny lub
baraniny powinno być ograniczone nawet do jednego posiłku tygodniowo.
- Statystyki w poszczególnych krajach nie pozostawiają żadnych
wątpliwości, że ludzie spożywający dużo wołowiny i wieprzowiny
częściej chorują na miażdżycę i choroby metaboliczne oraz nowotwory,
tym bardziej że na ogół jedzą też mało warzyw i owoców - mówi prof.
Wiktor Szostak z Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie. - W naszym
domu czerwonego mięsa nie jada się nawet z grilla. Wolimy białe mięso
- mówi Ewa Bem. Krystyna Kofta dawniej lubiła befsztyk i tatara, teraz
posila się już niewielkimi ilościami wołowiny. Zbigniew Niemczycki je
czerwone mięso nie częściej niż raz w tygodniu, zawsze z dużą ilością
warzyw. - Znacznie częściej jem ryby i drób - mówi wiceprezes Polskiej
Rady Biznesu.
REKLAMA


Napęd miażdżycy
Badania zwyczajów żywieniowych 500 tys. Europejczyków w ciągu
ostatnich 10 lat wykazały, że każde 100 g czerwonego mięsa lub wędliny
dziennie zwiększa ryzyko raka odbytu i jelita grubego o 70 proc.
Kobiety, które dwa razy dziennie serwują sobie czerwone mięso, po 15
latach aż o 40 proc. częściej mają zawały serca. Najczęściej chorują
osoby stosujące popularną do niedawna tzw. dietę Atkinsa (nazywaną w
Polsce dietą Kwaśniewskiego). Taki sposób odżywiania się w krótkim
czasie pozwala się pozbyć nadwagi i obniża poziom cholesterolu we
krwi. Na dłuższą metę jednak jeszcze bardziej napędza rozwój miażdżycy
i innych groźnych chorób.
Badania naukowców z University of Manchester sugerują, że osoby, które
nawet jednego dnia nie mogą się obejść bez czerwonego mięsa,
dwukrotnie częściej chorują na reumatoidalne zapalenie stawów.
Wystarczy jednak przejść na dietę bezmięsną, by złagodzić objawy tego
schorzenia. Zbyt często jedzenie czerwonego mięsa powoduje również
cukrzycę. Każda dodatkowa jego porcja ponad niezbędne minimum zwiększa
ryzyko tej choroby o 26 proc., a w wypadku wędlin lub parówek aż o 40
proc. - sugerują badania dr Teresy T. Fung z Harvard School of Public
Health w Bostonie. Czerwone mięso podejrzewane jest nawet o to, że o
80 proc. zwiększa u kobiet ryzyko endometriozy! Ta choroba spowodowana
jest przemieszczeniem się śluzówki macicy do innych narządów. Nie
wiadomo, jaki ma związek z dietą, ale znacznie rzadziej chorują na nią
panie, które jedzą dużo zawierających fitoesterogeny warzyw i owoców,
szczególnie soi. Schorzenie to trzydzieści lat temu było niemal
zupełnie nieznane, dziś choruje na nie 10- -15 proc. kobiet, często
mających z tego powodu kłopoty z płodnością. Coraz więcej osób traci
również wzrok z powodu tzw. zwyrodnienia plamki żółtej. Do lat 80. XX
wieku ta choroba prawie nie dotykała osób poniżej 64. roku życia.
Dziś, wraz ze wzrostem spożycia mięsa i spadkiem spożycia zielonych
warzyw liściastych, chorują na nią osoby coraz młodsze.

Chemia nowotworów
Polacy jeszcze przed II wojną światową byli na ogół tzw.
semiwegetarianami - mięso jadali w niewielkich ilościach, głównie w
niedziele i święta. Do połowy XVIII wieku, zanim na stołach pojawiły
się ziemniaki, podstawą diety były kasze - jaglana, jęczmienna,
gryczana - oraz groch i pełnoziarnisty chleb. Spożywano duże ilości
kiszonej kapusty i dynie, bo na częste jedzenie mięsa stać było
jedynie nielicznych. Mięso wieprzowe pozyskiwano głównie wiosną i
jesienią. Latem przysmakiem była bogata w błonnik parzona siekana
komosa z kaszą gryczaną. Dziś przeciętny Polak zjada 47 kg wieprzowiny
rocznie - o 2 kg więcej niż mieszkańcy Unii Europejskiej. Jednocześnie
spada spożycie zalecanych przez dietetyków ryb. Zjadamy ich o połowę
mniej niż mieszkańcy innych krajów europejskich i kilkakrotnie mniej
od światowych liderów - Japończyków (rocznie 65,8 kg na osobę),
Norwegów (46,3 kg) i Amerykanów (22 kg). Polacy nieco więcej jedzą
jedynie warzyw i owoców, choć nadal trzy razy mniej niż Grecy.
Jednocześnie zwiększa się liczba zawałów serca i nowotworów, zwłaszcza
przewodu pokarmowego.
Rak jelita grubego jest już najczęściej występującym nowotworem. W
Europie wykrywany jest częściej niż rak piersi u kobiet oraz rak
płuca. W Polsce liczba zachorowań zwiększyła się w ostatnich latach z
11 tys. do ponad 13,3 tys. rocznie. Na całym świecie co roku wykrywa
się ponad 3 mln przypadków tego nowotworu. Prof. Sheila Bingham z
Human Nutrition Unit w Cambridge podejrzewa, że za jego wywołanie
odpowiedzialne są znajdujące się w komórkach mięśniowych hemoglobina i
mioglobina, białka zdolne wiązać tlen. W jelitach człowieka pod ich
wpływem dochodzi do tzw. nitryfikacji, w wyniku czego powstają związki
o działaniu rakotwórczym. Na raka jelita grubego o 31 proc. rzadziej
chorują jedynie osoby spożywające codziennie 80 g makreli, dorsza lub
łososia (u tych, którzy częściej jedzą mięso drobiowe, nie zauważono
wzrostu ani spadku zachorowań).

Myśliwi z supermarketów
Ludzie jedzą dziś mniej mięsa niż nasi przodkowie przed 12 tys. lat. -
Dieta neolityczna ostatnich zbieraczy składała się w 60 proc. z mięsa,
a jedynie w 40 proc. z pokarmów roślinnych, ale wtedy jadano dziczyznę
o zupełnie innym składzie chemicznym niż mięso dostępne na półkach
supermarketów - mówi prof. Marek Konarzewski z Instytutu Biologii
Uniwersytetu Białostockiego, autor wydanej niedawno książki "Na
początku był głód. Ewolucja ludzkiej diety". Hodowcy od tysięcy lat
selekcjonują zwierzęta tak, by rosły szybko i jak najwięcej odkładały
tłuszczu. Na dodatek żywią je paszami przetworzonymi z ziaren zbóż,
kukurydzy i soi, które nie są ich naturalnym pokarmem. To doprowadziło
do tego, że czerwone mięso zawiera sześć razy więcej tłuszczu i nawet
najchudsza wołowina ma go prawie trzykrotnie więcej niż mięso antylop,
jeleni czy amerykańskich bizonów.
Tłuszcz bydła hodowlanego jest odkładany między włóknami mięśniowymi i
ma niekorzystny skład, podobny do tego, jaki występuje w podskórnej
tkance tłuszczowej. U dzikich zwierząt w Afryce jest on gromadzony w
niewielkich ilościach, i to głównie wokół narządów wewnętrznych. Mięso
zwierząt hodowlanych ma również mało nienasyconych kwasów
tłuszczowych, uznawanych przez dietetyków za najcenniejsze dla
zdrowia. W tkankach tłuszczowych bydła jest go jedynie 10 proc. -
trzykrotnie mniej niż u dziko żyjących zwierząt. W wołowinie i
wieprzowinie szczególnie dużo jest za to sprzyjających zawałom serca
nasyconych kwasów tłuszczowych (znacznie mniej jest ich jedynie w
mięsie bydła wypasanego przez większą część roku na pastwiskach).
Do niedawna sądzono, że powodem szkodliwego działania czerwonego mięsa
są zawarte w nim białka, które - podobnie jak tłuszcze zwierzęce -
sprzyjają powstawaniu w tętnicach serca blaszek miażdżycowych. Z
najnowszych badań wynika, że choć człowiek je mięso od setek tysięcy
lat, nasz organizm nadal wytwarza antyciała skierowane przeciwko
zawartemu w nim kwasowi sialowemu. Jest to związek z grupy cukrów,
pełniący u zwierząt ważną funkcję w przekazywaniu sygnałów między
komórkami, ale mimo że występuje nawet u szympansów, nie ma go w
organizmie człowieka. Prof. Ajit Varki z University of California w
San Diego podejrzewa, że właśnie on może być odpowiedzialny za wiele
schorzeń. Kwas sialowy wbudowuje się w nasze komórki, szczególnie
naczyń krwionośnych (m.in. tętnic serca) oraz błony śluzowej. W
większości jest wydalany z organizmu, jeśli jednak zostanie wchłonięty
nawet w śladowych ilościach, z czasem może wywołać stany zapalne
dające początek takim schorzeniom jak nowotwory, choroby serca i
cukrzyca. Najwięcej tego związku występuje w wołowinie, wieprzowinie i
baraninie oraz produktach mlecznych. Najmniej jest go w mięsie
drobiowym, rybach i jajach.

Dieta sukcesu
Czerwone mięso dostarcza pełnowartościowego, zawierającego wszystkie
aminokwasy białka i witamin z grupy B. Jest też najlepszym źródłem
łatwo przyswajalnego cynku i żelaza. Błędne jest jednak przekonanie,
że człowiek nie może żyć bez czerwonego mięsa, bo będzie pozbawiony
energii i niezbędnych składników pokarmowych. Jedynie koty nie mogą
żyć bez mięsa. U ludzi czerwone mięso można zastąpić rybami i mięsem
białym, zarówno u dorosłych, jak i dzieci. Ważnym źródłem żelaza są
również produkty zbożowe, których spożywamy dużo. - Jeżeli jemy je
same, organizm przyswaja z nich niewielką ilość żelaza. Przyswajanie
żelaza z produktów zbożowych znacznie zwiększa jednak witamina C.
Kiedy więc jemy kaszę czy pieczywo z warzywami lub owocami
zawierającymi witaminę C, przyswajalność żelaza jest bardzo dobra -
mówi prof. Szostak. Chińscy wieśniacy, którzy muszą się zadowolić małą
ilością mięsa, rzadziej cierpią na anemię i osteoporozę niż mieszkańcy
miast, którzy jedzą więcej czerwonego mięsa. Amerykański sprinter Carl
Lewis najlepsze rezultaty zaczął osiągać, gdy przestawił się na dietę
wegetariańską. Był zaskoczony, że wyczynowo uprawiający sport
zawodnicy mogą całkowicie zrezygnować z białka zwierzęcego i bić
rekordy. - Nie odczuwam braku mięsa. Czuję się dobrze i mam dużo
energii - mówi Marek Kondrat. Aktor całkowicie zrezygnował z wędlin i
od kilku lat zadowala się nieznacznymi ilościami mięsa, głównie ryb. -
Po potrawach bez czerwonego mięsa lepiej mi się pracuje i mam
jaśniejszy umysł - mówi Olga Bończyk. - Na co dzień preferuję drób i
ryby.

Sposób na długowieczność
Sokrates uważał, że najlepsza dieta składa się z chleba, oliwy z
oliwek, serów, warzyw i owoców oraz umiarkowanych ilości wina. Prof.
Marek Konarzewski przekonuje, że ewolucyjnie jesteśmy bardziej
predysponowani do spożywania większych ilości owoców morza, bo przed
200 tys. lat, kiedy pojawił się Homo sapiens, ludzie jedli ich bardzo
dużo. Badania na uniwersytecie w Waszyngtonie wykazały, że po trzech
tygodniach spożywania dużych ilości potraw z mięczaków i skorupiaków
spada u mężczyzn poziom tzw. złego cholesterolu.
Człowiek z natury nie jest wegetarianinem, bo od czasu homo erectus
przystosował się do spożywania różnych pokarmów, nawet padliny. Dla
ludzi współczesnych najzdrowsza jest dieta śródziemnomorska.
Opublikowane przez "British Medical Journal" badania wykazały, że
wystarczy się przestawić na nią po 60. roku życia, by przedłużyć sobie
życie co najmniej o rok! Dieta śródziemnomorska polega głównie na
spożywaniu dużej ilości warzyw i owoców oraz niewielkiej ilości mięsa,
najlepiej ryb lub drobiu. Z krwistego befsztyka lepiej całkowicie
zrezygnować.



A tutaj moja odpowiedz na temat Pańskiej rewelacyjnej hipotezy ludzkich skłonności do alkoholu (wie Pan ,ze zwierzeta też mają takie skłonności ? Z większości zwierzat nawet miesozernych, ktore słodkich owoców nie jadają, mozna zrobic pijaka i alkoholika (np. wybitne skłonności do tego mają jeże).
Cytat:


Rutus:


http://www.sfinia.fora.pl/genesis,36/odpowiedz-na-argument-z-niedoskonalosci-projektu,5627.html

P.S. Wyjaśnieniem ciągoty do alkoholu jest fakt, że zwierzęta roślinożerne czerpią więcej korzyści z owoców dojrzałych niż niedojrzałych (niewielka przejrzałość jest zdecydowanie mniejszym złem niż niedojrzałość). Cechą wspólną wszystkich przejrzewających owoców jest pojawianie się w nich rejonów sfermentowanych. Ciągota ewolucyjna do mikrodawek alkoholu (dokładniej chodzi tu o zapach) dawała przewagę w zjadaniu tych najbardziej wartościowych owoców tym jednostkom, które ciągnęło do alkoholu.

monitor:

A co z abstynentami ? Miliardy Muzułmanów, tysiace buddystów, a i katolików, ewangelików, ateistów po prostu brzydzą się alkoholem (znam takie osoby osobiscie, w tym samego siebie-o umiarkowanych smakoszach już nie wspomne, zeby nie dodać , ze lekarze zalecaja odrobinę dla zdrowia.). Jak to wyjasnić na kanwie ewolucji ?

A co z papierosami ,jakie jest ewolucyjne wyjasnienie sklonności do nikotynizmu ? To nałog bardziej powszechny niz alkoholizm.


monitor

A co z tą cukrzycą--wyjasni mi Pan o co chodzi ?


Nie ma Pan czasami wrażenia ,ze ktoś Pana uwięził w jakimś błędnym kole darwinocentrycznego myślenia ?

pozdrawiam;


Ostatnio zmieniony przez monitor/konto_usuniete dnia Śro 4:16, 11 Maj 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
awaryjan




Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 53
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 14:24, 11 Maj 2011    Temat postu:

monitor napisał:
skoro otyłość jest spuścizną po przodkach, jest cechą H.sapiens ,która sie wywodzi z jakiejś powszechnej zasady ewolucji H. sapiens, to dlaczego na świecie jest tyle osób szczułych, o całe rzędy wielkości jest ich wiecej niż ludzi otyłych ?

A dla czego nie miałoby być więcej osób szczupłych? Całość dość zgrabnie starają się opisać hipotezy oszczędnego genotypu i fenotypu oraz ich synteza. Dość ciekawe (i po naszemu), choć mające już kilka lat omówienie na przykład tutaj:
[link widoczny dla zalogowanych]
Sporo wyjaśnia, a w razie wątpliwości ewentualne ich rozwianie nastąpi stosunkowo niedługo.

monitor napisał:
Dlaczego istnieje podział na endomorfików, ektomorfików i mezomorfików ? Jak STE tłumaczy takie rozbiezności ?

Nie odbiegajmy od tematu, powałkujmy jeden. To raczej zagadnienia istotne w kulturystyce i interesujące zagadnienie na inny wątek.

monitor napisał:
I jeszcze jedno---wie Pan , ze otyłość dotyka też rózne zwierzęta ? Jaka hipotezą ewolucyjną Pan to wyjaśni ?

Kapkę odbiegamy – u zwierząt jest nieco inaczej, więc to temat na inny wątek, ale pospekulować można. Nie wiem ja Rutus, ale w przypadku domowych szukałbym zbliżonego wytłumaczenia. Kiedyś wilk jadł, jak udało mu się coś upolować, a żeby upolować, musiał się zdrowo nabiegać. Dziś pies ma zawsze pełną michę i z ochotą spałaszuje ją do końca, choćby miał się przepełnić (to najpewniej też pozostałość po dawnym trybie życia – jak jest, to wcinać dużo i do pełna, bo potem może braknąć), za to ruchu często nie za wiele. Tak pewnie jest z masą innych, które dziś żyją w odmiennych niż ich przodkowie warunkach. I pewnie co gatunek, to pojawiają się jakieś różnice.

monitor napisał:
Bo dla mnie (i większości myslacych uczonych) otyłość to głownie choroba cywilizacyjna. Ludzie nie jedzą tak jak kiedyś.

Większość logicznie myślących uczonych twierdzi, iż obowiązującym konsensusem jest to, iż właśnie uwarunkowania genetyczne będące reliktem w sumie dość nieodległych czasów stanowią dziś dla nas tak znaczący problem.

monitor napisał:
Kiedyś dziczyzna nie była naszpikowana sterydami i sztucznymi srodkami napedzajacymi tuczenie oraz dojrzewanie zwierzat. Te paskudztwa doprowadzały nawet to zaburzeń w dojrzewaniu u dzieci karmione tym miesem. Nawet to ,co człowiek wydala i nie utylizuje powoduje ,ze zwierzeta posrednio przez to cierpią.

Nie sposób się nie zgodzić, jednak nie to jest podstawową przyczyną problemów z otyłością.

monitor napisał:
http://wyborcza.pl/1,75476,8728627,Plaga_otylosci_szerzy_sie_wsrod_zwierzat.html
Plaga otyłości szerzy się wśród zwierząt

Ciekawa sprawa. Tak jak mówiłem – domowe mnie wcale nie dziwią, nawet żyjące na wolności w otoczeniu człowieka (koty, szczury itp.) również nie (przeogromna dostępność pożywienia w śmietnikach i na wysypiskach). Natomiast szympansy czy koczkodany mnie zafrapowały. Ten news jednak jest dość lakoniczny i danych w nim niewiele (konkretne warunki tej wolności, otoczenie itp). Jakbyś mógł podać konkretniejsze opracowanie to chętnie rzucę okiem.

Pozostałe dwa artykuły zbyt daleko od tego wątku.

monitor napisał:
Nie ma Pan czasami wrażenia ,ze ktoś Pana uwięził w jakimś błędnym kole darwinocentrycznego myślenia ?

Nie wiem, jak Rutus, ale ja nie mam ;-) .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
monitor/konto_usuniete
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 656
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW

PostWysłany: Śro 16:52, 11 Maj 2011    Temat postu:

Sporo wyjaśnia, a w razie wątpliwości ewentualne ich rozwianie nastąpi stosunkowo niedługo.

Artykuł jest z 2006 roku. Kiedy nastąpi to "NIEDŁUGO" ?

Artykuły ,które ja zacytowałem są młodszej daty ,więc i bardziej wiarogodne (przynajmniej dla mnie).

monitor napisał:
Dlaczego istnieje podział na endomorfików, ektomorfików i mezomorfików ? Jak STE tłumaczy takie rozbiezności ?

Nie odbiegajmy od tematu, powałkujmy jeden. To raczej zagadnienia istotne w kulturystyce i interesujące zagadnienie na inny wątek.

Bzdura.

monitor napisał:
I jeszcze jedno---wie Pan , ze otyłość dotyka też rózne zwierzęta ? Jaka hipotezą ewolucyjną Pan to wyjaśni ?

Kapkę odbiegamy – u zwierząt jest nieco inaczej,

Co jest inaczej i dlaczego "kapkę" ?


A może masz sie za coś lepszego od zwierząt ?


więc to temat na inny wątek, ale pospekulować można. Nie wiem ja Rutus, ale w przypadku domowych szukałbym zbliżonego wytłumaczenia.


W artykule chodzi o zjawisko (na szeroką skalę) pośród dzikich zwierzat.

Czytać nie potrafisz ,czy nie przyjmujesz do wiadomości ?

pozdrawiam;
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rutus




Dołączył: 04 Mar 2011
Posty: 91
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:44, 11 Maj 2011    Temat postu:

Kreacjonista (jak widać) zrobi wszystko, aby uciec od tematu wątku.
Znowu więc ściągam dyskusję do tematu, jaki był w założeniu: czy kreacjonizm może poszczycić się choćby jednym objaśnieniem czegokolwiek (jakiegokolwiek zjawiska) z dziedziny biologii, czy jest wyłącznie wydmuszką?
Ja twierdzę, że jest on wyłącznie pustką merytoryczną bez żadnego sensu, jeśli jest inaczej, niech jakikolwiek kreacjonista skleci cokolwiek na temat objaśnień jakichkolwiek zjawisk na gruncie swojej "teorii" (jeśli oczywiście ten bezsens, jakim jest kreacjonizm, można w ogóle nazwać "teorią" - to nawet nie leżało koło kartki z napisanym słowem "teoria"). Taki dowód pod postacią merytorycznego objaśnienia byłby wspaniały i zamknąłby usta wielu wrogom. Jak widać po tej dyskusji, kreacjonizm nie ma takich zdolności technicznych.

Czy w mojej wypowiedzi odczuwa się zdenerwowanie? Tym razem tak, gdyż kreacjoniści tu obecni już zbyt często i zbyt bezczelnie oszukują czytelników kłamiąc, że mają cokolwiek do powiedzenia, w rzeczywistości nie mając do powiedzenia absolutnie nic. Co widać jak na dłoni w tym właśnie wątku.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
awaryjan




Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 53
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:51, 11 Maj 2011    Temat postu:

monitor napisał:
Sporo wyjaśnia, a w razie wątpliwości ewentualne ich rozwianie nastąpi stosunkowo niedługo.
Artykuł jest z 2006 roku. Kiedy nastąpi to "NIEDŁUGO" ?

Jakbyś przeczytał, to być wiedział... Ale dla reszty, którzy wykazują choć odrobinę zainteresowania:
MAREK KONARZEWSKI * Ewolucja otyłości napisał:
Dlatego też rozstrzygnięcie, co lepiej tłumaczy obserwowane prawidłowości epidemiologiczne, może nastąpić wtedy, gdy zgromadzone zostaną dane na temat występowania otyłości i cukrzycy w kolejnym pokoleniu Holendrów i mieszkańców indyjskich miast, niedoświadczającym już niedostatku dotykającego ich przodków. Zgodnie z hipotezą „oszczędnego fenotypu”, skoro ustaną przyczyny wyzwalające rozwój oporności tkankowej na insulinę w okresie
życia płodowego, determinujący ją mechanizm epigenetyczny nie będzie już działać i nastąpi spadek liczby osób obciążonych otyłością i związanymi z nią chorobami.

Jak bardzo to będzie "niedługo" pozostawiam do ustalenia Tobie - tekst długi nie jest i powinieneś szybko się zorientować. Hipotez jest co najmniej kilka (tu wymieniono tylko dwie), cały czas toczy się nad nimi dyskusja, ale Ty oczywiście zadasz kolejne z gatunku "dlaczego na świecie jest tyle osób szczułych, o całe rzędy wielkości jest ich wiecej niż ludzi otyłych" nie zadając sobie trudu odnalezienia jakichkolwiek informacji mogących to zagadnienie rozjaśnić. Wot, logika...

monitor napisał:
Artykuły ,które ja zacytowałem są młodszej daty ,więc i bardziej wiarogodne (przynajmniej dla mnie).

Które artykuły? Te mini wycinki z gazet? Przecież to są doniesienia o pewnych zaobserwowanych zjawiskach, ale tam nie ma kompletnie szczegółów, o bibliografii nie wspomnę. Co one naprawdę mówią można stwierdzić dopiero po wgłębieniu się w zagadnienie poprzez prześledzenie dokumentów opisujących dane badanie. Mnie też zainteresował fakt tycia zwierząt w stanie dzikim (czego nie zauważyłeś, mimo że wyraźnie to napisałem), ale jeśli nie dostrzegasz różnicy między linkowanym przeze mnie tekstem, a skromnymi wycinkami podanymi przez Ciebie, to już nie mój problem.

monitor napisał:
monitor napisał:
awaryjan napisał:
Dlaczego istnieje podział na endomorfików, ektomorfików i mezomorfików ? Jak STE tłumaczy takie rozbiezności ?

Nie odbiegajmy od tematu, powałkujmy jeden. To raczej zagadnienia istotne w kulturystyce i interesujące zagadnienie na inny wątek.

Bzdura.

Stosując Twoją argumentację: bzdura, że bzdura. Rozmawiamy o konkretnych powodach otyłości ogólnie, a nie o jej odmianach w stosunku do budowy ciała. Jak zwykle poszerzasz zagadnienie uciekając od głównego tematu.

monitor napisał:
Co jest inaczej i dlaczego "kapkę" ?

Znów kluczysz omijając temat "otyłość u ludzi". Podałem przykład mówiąc od razu, że oddalamy się wątku głównego i ciągnąć tego nie zamierzam.

monitor napisał:
A może masz sie za coś lepszego od zwierząt ?

Sądzę, że to raczej Ty masz ten problem z powodów ideologicznych... Ja jestem wolny od takich ograniczeń.

monitor napisał:
W artykule chodzi o zjawisko (na szeroką skalę) pośród [b]dzikich zwierzat.
Czytać nie potrafisz ,czy nie przyjmujesz do wiadomości ?

Powtórzę, bo widzę, że rozumienie tekstu pisanego siada w narodzie... Sprawa mnie zainteresowała (o czym pisałem), przyjmuję do wiadomości, że tak może być, ale idealnie by było, abyś podał szersze informacje i abyśmy wspólnie mogli przyjrzeć się temu z bliska (o czym też pisałem i co też zignorowałeś).

Napiszesz coś w temacie, czy będziesz kluczył?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
monitor/konto_usuniete
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 656
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW

PostWysłany: Śro 19:55, 11 Maj 2011    Temat postu:

monitor napisał:
Sporo wyjaśnia, a w razie wątpliwości ewentualne ich rozwianie nastąpi stosunkowo niedługo.
Artykuł jest z 2006 roku. Kiedy nastąpi to "NIEDŁUGO" ?

Jakbyś przeczytał, to być wiedział... Ale dla reszty, którzy wykazują choć odrobinę zainteresowania:
MAREK KONARZEWSKI * Ewolucja otyłości napisał:
Dlatego też rozstrzygnięcie, co lepiej tłumaczy obserwowane prawidłowości epidemiologiczne, może nastąpić wtedy, gdy zgromadzone zostaną dane na temat występowania otyłości i cukrzycy w kolejnym pokoleniu Holendrów i mieszkańców indyjskich miast, niedoświadczającym już niedostatku dotykającego ich przodków. Zgodnie z hipotezą „oszczędnego fenotypu”, skoro ustaną przyczyny wyzwalające rozwój oporności tkankowej na insulinę w okresie
życia płodowego, determinujący ją mechanizm epigenetyczny nie będzie już działać i nastąpi spadek liczby osób obciążonych otyłością i związanymi z nią chorobami.


I to będzie miało miejsce NIEDŁUGO ?

Teksty ,które zacytowałem nie opierają sie na hipotezach ,one opierają sie na faktach.

Do wyjasniania takich zjawisk jak otyłość u ludzi i zwierzat hipoteza neodarwinowska jest zbędna, ponieważ na rynku ideii są lepsze , to znaczy bardziej wiarogodne wyjasnienia. Ale kazdy ma prawo wierzyć w co komu pasuje.

Taka jest istota mojej argumentacji.

pozdrawiam;


Ostatnio zmieniony przez monitor/konto_usuniete dnia Śro 19:56, 11 Maj 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
monitor/konto_usuniete
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 656
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW

PostWysłany: Śro 19:59, 11 Maj 2011    Temat postu:

Które artykuły? Te mini wycinki z gazet? Przecież to są doniesienia o pewnych zaobserwowanych zjawiskach, ale tam nie ma kompletnie szczegółów, o bibliografii nie wspomnę. Co one naprawdę mówią można stwierdzić dopiero po wgłębieniu się w zagadnienie poprzez prześledzenie dokumentów opisujących dane badanie.

monitor:

Nie potrafisz uzyc goola i znalezc materiały zródłowe ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
monitor/konto_usuniete
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 656
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW

PostWysłany: Śro 20:00, 11 Maj 2011    Temat postu:

USUNIĘTY PRZEZ AUTORA

Ostatnio zmieniony przez monitor/konto_usuniete dnia Czw 10:40, 12 Maj 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
awaryjan




Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 53
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 9:17, 12 Maj 2011    Temat postu:

monitor napisał:
I to będzie miało miejsce NIEDŁUGO ?

Tak. Najpewniej dożyjesz do tego czasu... Ciekawy, czy "dożycie" cokolwiek zmieni... Przeczytaj ten tekst. Jest ciekawy, choć ogranicza się TYLKO do dwóch hipotez. Jest kilka innych - moim zdaniem - w niektórych punktach ciekawszych, ale zdecydowanie nie stoimy w miejscu.

monitor napisał:
Teksty ,które zacytowałem nie opierają sie na hipotezach ,one opierają sie na faktach.

Już mówiłem - podrzuć linki do badań - razem prześledzimy i będziemy mądrzejsi. Coś tam pisałeś o nierozumieniu itp., ile razy mam powtórzyć?

monitor napisał:
Do wyjasniania takich zjawisk jak otyłość u ludzi i zwierzat hipoteza neodarwinowska jest zbędna, ponieważ na rynku ideii są lepsze , to znaczy bardziej wiarogodne wyjasnienia. Ale kazdy ma prawo wierzyć w co komu pasuje.

No patrz - każda z tych hipotez wyszła właśnie z faktu, iż TE istnieje. Wszystkie - bez przesady - wszystkie te hipotezy oparte są o zasady, które wynikają z TE. Właśnie dlatego, iż naukowiec nie musiał zastanawiać się nad bzdetami, tylko miał pod ręką to, co mogło ułatwić mu pracę. Innymi słowy spodziewał się "co może się stać gdy". Rzeczywiście zupełnie zbędna...

UWAGA: powtórka cytatu.
monitor napisał:
na rynku ideii są lepsze , to znaczy bardziej wiarogodne wyjasnienia.

Poproszę o jedno (słownie JEDNO) wyjaśnienie, które nie jest oparte o to, co UŁATWIA - dzięki swojemu istnieniu - TE. Jedno...

monitor napisał:
Nie potrafisz uzyc goola i znalezc materiały zródłowe ?

Oczywiście, że potrafię Andrzeju. Jednakowoż żaden z tych dokumentów nie jest w opozycji do TE. Pomijam fakt, że to na Tobie spoczywa obowiązek podania źródeł - dla naszego wspólnego rozwoju (pomijając jego cel).

monitor napisał:
Taka jest istota mojej argumentacji.

Istota czego? Zwiększanie czcionki nie skutkuje automatycznie zwiększaniem autorytetu. Napisz coś w temacie i to będzie miało zdecydowanie większy wpływ na sprawy, o których sobie rozmawiamy.

monitor napisał:
monitor napisał:
monitor napisał:
awaryjan napisał:
Dlaczego istnieje podział na endomorfików, ektomorfików i mezomorfików ? Jak STE tłumaczy takie rozbiezności ?

Nie odbiegajmy od tematu, powałkujmy jeden. To raczej zagadnienia istotne w kulturystyce i interesujące zagadnienie na inny wątek.

Bzdura.

Stosując Twoją argumentację: bzdura, że bzdura. Rozmawiamy o konkretnych powodach otyłości ogólnie, a nie o jej odmianach w stosunku do budowy ciała. Jak zwykle poszerzasz zagadnienie uciekając od głównego tematu.

MONITOR:


Jak mam powyzsze stwierdzenie rozumieć ? Nic takiego nie funkcjonuje w nauce.

Ale miażdżysz cytowanie... Chwilę się nawet zastanawiałem, co kto powiedział :-) . Tak, bzdura w NAUCE nie funkcjonuje, ale sam zacząłeś. Teraz łopata:
monitor napisał:
zadam podobne pytanie: skoro otyłość jest spuścizną po przodkach, jest cechą H.sapiens ,która sie wywodzi z jakiejś powszechnej zasady ewolucji H. sapiens, to dlaczego na świecie jest tyle osób szczułych, o całe rzędy wielkości jest ich wiecej niż ludzi otyłych ?


awaryjan napisał:
A dla czego nie miałoby być więcej osób szczupłych? Całość dość zgrabnie starają się opisać hipotezy oszczędnego genotypu i fenotypu oraz ich synteza.

(i tu przykłady, ciekawy artykuł, ogólnie coś, nad czymś ktoś ambitny posiedział i starał się zsyntetyzować kawałek dostępnej wiedzy)

monitor napisał:
NIC

Jeszcze raz - napiszesz coś w temacie czy raczej spłodzisz kolejne kilka postów bez treści (ostatnie były trzy)?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
monitor/konto_usuniete
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 656
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW

PostWysłany: Czw 10:32, 12 Maj 2011    Temat postu:

monitor:

Do wyjasniania takich zjawisk jak otyłość u ludzi i zwierzat hipoteza neodarwinowska jest zbędna, ponieważ na rynku ideii są lepsze , to znaczy bardziej wiarogodne wyjasnienia. Ale kazdy ma prawo wierzyć w co komu pasuje.

Awarian:
No patrz - każda z tych hipotez wyszła właśnie z faktu, iż TE istnieje. .

monitor:

Usiłujesz uzsasadniać swoją tezę tezą ,która sama domaga się uzasadnienia.

Canceling hypotheses

'Ten błąd logiczny powstaje zawsze wtedy, gdy ktoś dla uzasadnienia jakiejś hipotezy tworzy tylko inną hipotezę, zamiast podać jakieś przesłanki dla pierwszej hipotezy.'

Paradigm of cultural fallacy

'Błąd ten powstaje wtedy, gdy ktoś uważa, że jakiś system wiedzy ma wyłączność na ocenianie słuszności innych światopoglądów.'


Secundum quid

,Jest to w zasadzie odmiana wyżej wspomnianego argumentu hasty generalization. Błąd ten powstaje zawsze wtedy, gdy ktoś uogólnia coś na podstawie jednostkowych przypadków.,


Co do nadziei na potwierdzenie dyskutowanej hipotezy:

Argument to the future

'Błąd ten popełnia się, gdy się twierdzi, że coś w przyszłości uda się wykazać, choć teraz jest to niemożliwe. '

Literaturę zródłwą dostarczę:

Fallacy of exclusion

Ten błąd logiczny powstaje wtedy, gdy ktoś pomija jakąś ważną informację, która podkopuje jego wnioskowanie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
awaryjan




Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 53
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 12:32, 12 Maj 2011    Temat postu:

Po raz trzeci - podasz jakiś argument, czy raczej będziesz sadził takie "kwiatki"?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
monitor/konto_usuniete
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 656
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW

PostWysłany: Czw 14:41, 12 Maj 2011    Temat postu:

awaryjan napisał:
Po raz trzeci - podasz jakiś argument, czy raczej będziesz sadził takie "kwiatki"?


"Argument" za czym ?

pozdr.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
awaryjan




Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 53
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 8:37, 13 Maj 2011    Temat postu:

monitor napisał:
awaryjan napisał:
Po raz trzeci - podasz jakiś argument, czy raczej będziesz sadził takie "kwiatki"?


"Argument" za czym ?

Hmmm, za tezami, które głosisz? Skoro piszesz, że "Do wyjasniania takich zjawisk jak otyłość u ludzi i zwierzat hipoteza neodarwinowska jest zbędna, ponieważ na rynku ideii są lepsze , to znaczy bardziej wiarogodne wyjasnienia" to miło by było, gdybyś podał przykłady takich wyjaśnień, które to wspomnianej teorii nie wymagają.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
monitor/konto_usuniete
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 656
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW

PostWysłany: Pią 8:53, 13 Maj 2011    Temat postu:

awaryjan napisał:
monitor napisał:
awaryjan napisał:
Po raz trzeci - podasz jakiś argument, czy raczej będziesz sadził takie "kwiatki"?


"Argument" za czym ?

Hmmm, za tezami, które głosisz? Skoro piszesz, że "Do wyjasniania takich zjawisk jak otyłość u ludzi i zwierzat hipoteza neodarwinowska jest zbędna, ponieważ na rynku ideii są lepsze , to znaczy bardziej wiarogodne wyjasnienia" to miło by było, gdybyś podał przykłady takich wyjaśnień, które to wspomnianej teorii nie wymagają.


No przecież podałem. Wrócę z urlopu, poślę Ci namiary na literaturę o którą prosiłes i chyba sprawa będzie załatwiona ?

Jezli plaga otyłości u ludzi jest spowodowana ewolucyjną spuścizną ,a nie złym odzywianiem, czy wadliwymi genami, to czym jest powodowana u zwierząt?

pozdrawiam;
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
awaryjan




Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 53
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 9:03, 13 Maj 2011    Temat postu:

monitor napisał:
No przecież podałem.

Musiało mi umknąć. Możesz podać link do posta - może rzeczywiście gdzieś przeoczyłem.

monitor napisał:
Wrócę z urlopu, poślę Ci namiary na literaturę o którą prosiłes i chyba sprawa będzie załatwiona ?

Będę wdzięczny - miłego wypoczynku.

monitor napisał:
Jezli plaga otyłości u ludzi jest spowodowana ewolucyjną spuścizną ,a nie złym odzywianiem, czy wadliwymi genami,

Po kolei: nikt nie podważa faktu, że śmieciowe żywienie, nadmiar kalorii, czy brak ruchu również "pomagają" w tyciu. Tu jednak chodzi o motor takich a nie innych reakcji ludzkiego organizmu oraz powód, dla którego jedni to mają, a inni nie.

monitor napisał:
to czym jest powodowana u zwierząt?

To zostawimy sobie na dokładkę, jak nieco wgłębię się w te badania.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
awaryjan




Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 53
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 11:36, 13 Maj 2011    Temat postu:

monitor napisał:
to czym jest powodowana (otyłość – dopisek mój) u zwierząt?

Poczytałem, pogmerałem. Podany przez Ciebie news – tak jak się spodziewałem – jest bardzo lakoniczny i jest mocnym skrótem oficjalnych doniesień, w których to pojawia się sporo ciekawych spekulacji dotyczących przyczyn tego stanu rzeczy.

Kilka rzeczy trzeba sprostować:

wyborcza.pl napisał:
W tym celu zebrał dane dotyczące ośmiu gatunków zwierząt: makaków, szympansów, koczkodanów tumbili, pigmejek, psów, kotów, myszy oraz szczurów, zarówno tych domowych, jak i żyjących na wolności (z podziałem na gryzonie zamieszkujące obszary miejskie i wiejskie). W sumie przeanalizowano ponad 20 tys. osobników żyjących w 12 populacjach (które później podzielono dodatkowo na osobniki płci żeńskiej i męskiej).


Oficjalnie jest tak:
nature.com napisał:
W teście wzięło udział 8 gatunków: laboratoryjne makaki, szympansy, koczkodany, pigmejki i myszy, domowe psy, koty i szczury, oraz zdziczałe szczury zarówno w środowiskach wiejskich jak i miejskich.


monitor napisał:
W artykule chodzi o zjawisko (na szeroką skalę) pośród dzikich zwierzat.
Czytać nie potrafisz ,czy nie przyjmujesz do wiadomości ?

Więc jak widzisz, z dzikich (żyjących na wolności) zwierząt w badaniu brały udział tylko szczury. Mam nadzieję, że przyjmujesz do wiadomości? Atak personalny był zbędny...

Co ciekawe, to właśnie w przypadku tych dzikich szczurów jest najmniej wątpliwości i spekulacji – jedzą ogromne ilości wysokokalorycznych odpadków z naszych stołów. Oczywiście nie wyklucza się kumulacji różnych czynników, ale ten wstępnie uznawany jest za najbardziej prawdopodobny.

W sprawie zwierząt domowych – tak jak pisałem wcześniej, zmiana trybu życia w porównaniu z przodkami, przekarmianie itp.

Najciekawszy jest (wbrew temu co pisałeś) wzrost otyłości u zwierząt w warunkach kontrolowanych (a nie żyjących dziko na wolności) – jak napisano, jest on wręcz niespodziewany. Tu naukowcy natknęli się na konkretny problem, ale jest już kilka hipotez takiego stanu rzeczy: patogen AD36 (stwierdzono wpływ na otyłość u myszy), problemy ze snem, wpływ klimatyzacji i jeszcze kilka innych, przy czym znów nie wyklucza się "miksu" różnych czynników.

Na razie to tylko domysły, ale od czegoś trzeba zacząć, tym niemniej taki stan rzeczy jest diametralnie odległy od "nic nie wiemy".

Linki do kilku doniesień dotyczących tego badania (dla ciekawych):
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]

I jeszcze na koniec pytanie:
monitor napisał:
Jezli plaga otyłości u ludzi jest spowodowana ewolucyjną spuścizną ,a nie złym odzywianiem, czy wadliwymi genami

Czy tak wypowiedziane zdanie sugeruje, iż bierzesz pod uwagę możliwość, iż rzeczywiście tak jest? ;-) Bo jakby nie patrzeć doniesień o takim charakterze jest masa w literaturze fachowej czy portalach:
(przykład) [link widoczny dla zalogowanych]
Może coś w tym jest?


Ostatnio zmieniony przez awaryjan dnia Nie 19:19, 15 Maj 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andrzej




Dołączył: 02 Maj 2011
Posty: 41
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gliwice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 23:17, 14 Maj 2011    Temat postu: Fantazyjne domniemania pana Rutusa

Witam!
Poniżej przedstawiam dodatkowe odpowiedzi na wcześniejsze zarzuty pana Rutusa w temacie Kreacjonizm w ujęciu pozytywnym
Wysłany: Pią 18:25, 15 Kwi 2011    
RUTUS:Pan Andrzej Gdula plecie takie bzdury w swojej "pracy naukowej", że całe uczelnie mają z niej ubaw,
ANDRZEJ; Ale jakoś minęło 10 miesięcy i pan Rutus nie jest w stanie postawić żadnego konkretnego zarzutu merytorycznego lub błędu temu opracowaniu pt Przewrotne Oblicz ewolucjonizmu zamieszczonemu pod adresem [link widoczny dla zalogowanych]
Czyli że żaden z tych studentów nie przedstawił też żadnego konkretnego zarzut merytorycznego i widać z tego, że są to tylko nie udokumentowane insynuacje pana Rutusa. I być może studenci za plecami pana Rutusa śmiali się z niego, że on zupełnie nie rozumie tego opracowania i dlatego pisze prośby na forum Racjonalisty o pomoc merytoryczną w tej sprawie.

RUTUS; Ten człowiek myli pojęcia, nie rozróżnia ich, pisze wyłącznie na zasadzie "copypasta" z Wikipedii (co mi Pan niesłusznie imputuje),
ANDRZEJ; Panie Rutus po pierwsze są to insynuacje bo nie podaje pan żadnego przykładu. A po drugie to właśnie pan imputuje innej osobie swoje elementarne mylenie pojęć. A oto przykłady z Nd Forum: *przytaczane już tu pańskie BIMBROWNIE METANOLOWE,
*pomylenie informacji z entropia informacji w pana temacie -Entropia i Prawo Zachowania Informacji – cytuję za panem Sylq1972 vel Rutus - „Informacja zawarta w jakimś wydarzeniu o prawdopodobieństwie zajścia P wynosi: I = log2(1/P)”
*Oraz dopatrywanie się nie rozróżniania pojęcia katalizator od inhibitora w sytuacji gdy nie rozumie pan, że w Biochemii i Biologii Molekularnej spotykanych jest cały szereg inhibitorów.

RUTUS; gardzi nauką jako całością (jak się Pan odniesie do odrzucenia przez pana Gdulę całej metodologii naukowej?).
ANDRZEJ; To niestety pan Rutus gardzi prawdziwą nauką jako całością wprowadzając własne śmieszne kanony metodologii naukowej jak np. falsyfikowalne hipotezy. Poza tym pan Rutus zupełnie nie rozumie co to jest HEURYSTYKA jako podstawowe narzędzie metodologiczne poszukiwania rozwiązań twórczych. Na koniec postu zamieszczam mój referat na ten temat.

RUTUS:To on jest, jak się zdaje twórcą "dowodu przez niemożliwość" (takich dowodów w jego pracy jest ponad 140!).
ANDRZEJ; Z nie zrozumienia lub nie doczytania przez pana Rutusa treści opracowania Przewrotne Oblicze Ewolucjonizmu wynika że pan Rutus nie zauważa, że po każdym takim twierdzeniu o niemożliwości jest wyjaśnienie i udowodnienie dlaczego to coś jest niemożliwe.

RUTUS;Operuje "definicjami" takimi jak baramin
ANDRZEJ; Nie operuję tylko przytaczam definicję bramina jak powszechnie nie przyjętą.
RUTUS; czy jego własna definicja gatunku,
ANDRZEJ;Ponieważ znanych jest dwadzieścia kilka definicji gatunku, podałem jaką najbardziej rozsądną definicję gatunku przyjęto w tej pracy

RUTUS;zgodnie z którą każdy człowiek jest osobnym gatunkiem, względnie ludzie i szympansy to jeden gatunek (bo i one i my mamy paznokcie - wbrew temu, co sam pan Gdula napisał).
ANDRZEJ;Nigdzie czegoś takiego nie napisałem, są to tylko celowe zmyślenia pana Rutusa,

BigMac Wysłany: Wto 15:11, 19 Kwi 2011
Ja tam osobiście gadałem z jednym z tych co to niby mieli ubaw i też samą wiedzą na temat TE się nie popisali – podobnie zresztą jak ty Rutus – tylko mnie ciekawostkami potrafili zasypywać – stosujesz tak jak oni taktykę lania wody i „byle bez żadnych konkretów”.
ANDRZEJ;W pełni zgadzam się z tym końcowym zdaniem pana BigMaca

RUTUS;Wysłany: Pon 11:50, 02 Maj 2011    
P.S. Ja nadal cierpliwie czekam na choćby jeden przykład objaśnienia dowolnego zjawiska z zakresu biologii dokonanego przy użycie "metodologii kreacjonistycznej" (specjalnie w cudzysłowie, gdyż czegoś takiego w rzeczywistości nie ma, ale kreacjoniści nie mają odwagi tego przyznać) oraz z użyciem hipotez zgodnych z "wiedzą kreacjonistyczną". Czy to jest aż tak trudne
ANDRZEJ;Metodologia naukowa kreacjonistyczna opiera się na tylko jednym dogmacie, którego słuszność można uzasadnić. Natomiast ewolucyjne hipotezy abiogenezy oraz teorie filogenezy i antropogenezy, muszą opierać się na setkach niemożliwych do uzasadnienia dogmatów.

Natomiast panie Rutus oczekiwał bym, żeby pan zgodnie z naukową metodologią ewolucyjną wyjaśnił na tym forum genezę i cel mikrosakkadowych ruchów oczu.
Pozdrawiam Andrzej

  METODY HEURYSTYCZNE ROZWIĄZYWANIA ZADAŃ PROBLEMOWYCH - ZADAŃ TWÓRCZYCH CZYLI ALGORYTMIZACJA [PRZEPISY] TWÓRCZEGO MYŚLENIA

Jednym z najcenniejszych darów jakim zostajemy wszyscy bez wyjątku obdarzani przez Stwórcę w chwili przyjścia na świat, jest zdolność rozwiązywania zadań problemowych, zadań twórczych. Otrzymując jednak ten tak cenny dar nie powinniśmy go zmarnotrawić pamiętając, że kiedyś tak jak w przypowieści ewangelicznej o talentach i my też będziemy musieli się rozliczyć przed naszym Stwórcą z otrzymanych od Niego talentów.
Z problematyką rozwiązywania zadań i różnych problemów spotykamy się od pierwszych lat naszej nauki szkolnej. Początkowo zadania, które musimy rozwiązywać są stosunkowo proste i w ich rozwiązywaniu pomaga nam nauczyciel a podawane metody ich rozwiązania są niezawodne ponieważ zostały wielokrotnie sprawdzone w praktyce. Potem w miarę zdobywania coraz większego zasobu wiedzy i umiejętności stajemy przed zadaniami coraz trudniejszymi. Ale i tu także przewodnikiem wskazującym nam na metodykę rozwiązywania jest nauczyciel. Dzięki tym ćwiczeniom i stopniowanemu zwiększaniu trudności rozwiązywanych zadań, nabywamy pewnej biegłości w rozwiązywaniu zadań prostych, lub nawet zadań trochę bardziej złożonych. I stojąc w naszym dojrzałym życiu przed potrzebą rozwiązania jakiegoś typowego zadania dysponujemy już wyuczonymi w szkole wzorcami jego rozwiązania. Określając to językiem nowoczesnym, każda jednostka ludzka wchodząca w samodzielne życie jest dzięki wychowaniu domowemu i szkolnemu zaopatrywana w konformistyczną biblioteczkę programów postępowania nieomal na każdą okoliczność. Te programy a w szczególności te nabyte we wczesnym dzieciństwie są dla nas często wzorcami, płaszczyznami odniesienia na całe życie. Stąd też niezmiernie ważne jest w jakie programy w dzieciństwie i w wieku szkolnym nas zaopatrzono.
Na pewno podstawą wychowania każdego człowieka powinno być wdrożenie do przestrzegania powszechnie przyjętych od tysiącleci zasad moralno etycznych oraz podstawowych zasad kultury zachowań, jako zasad nie przemijających i regulujących podstawowe normy współżycia między ludzkiego. Ponieważ wszystkie błędy wychowawcze w tym zakresie powodują skrzywienie zasad moralno-etycznych oraz kultury zachowań człowieka do końca jego życia.
Młode pokolenie powinno być wychowywane także w miłości do ojczystego kraju oraz narodowych i regionalnych tradycjach kulturowych.
W pełni uzasadnione jest również przygotowywanie młodego pokolenia do rozwiązywania wszystkich aktualnie typowych zagadnień i problemów życiowych mimo tego, że za kila lat może się okazać, że część tak nabytych wiadomości i umiejętności będzie zupełnie niepotrzebna. Bo przy obecnym błyskawicznym tempie rozwoju nauki i techniki nikt nie jest w stanie przewidzieć tego co za kilka lat nie będzie już nam potrzebne.
Ale w życiu codziennym oprócz tych zadań typowych i typowych problemów, które rozwiązujemy na co dzień, spotykamy również, może nie codziennie, zadania nietypowe bardziej złożone, dla których nie tylko brak jednoznacznych wzorców rozwiązania, ale czasem brak nawet jakichkolwiek wzorców ich rozwiązywania. Zadania te określane są często mianem zadań problemowych, zadań twórczych. Bo aby je rozwiązać stajemy przez potrzebą wypracowania, stworzenia sobie własnej metody ich rozwiązania. I właśnie do rozwiązywania tych zadań tych problemów jak dotychczas szkoła nie daje młodemu pokoleniu prawie żadnego przygotowania. A konformistyczne wychowanie może stać się dla młodego człowieka kagańcem na całe życie, barierą psychologicznej niemożności, hamującą a nawet całkowicie, uniemożliwiającą nasz rozwój, rozwój naszych talentów, uniemożliwiając wykorzystanie naszych potencjalnych możliwości. Ponieważ szkoła dając nam głownie wiedzę o przeszłości i współczesności niejako usidla nas w tę przeszłość, niejednokrotnie nie pozwalając wyjść z jej zaklętego kręgu. Natomiast o przyszłości i jej problemach które powinny być najważniejsze dla młodego pokolenia, we współczesnej szkole nie mówi się prawie wcale lub wspomina się o tym tylko marginalnie.
Na pewno jednak powinniśmy dobrze znać naszą narodową historię, by uczyć się na błędach kiedyś popełnianych.
Na pewno też powinniśmy znać naszą literaturę, cały dorobek kulturalny naszego narodu bo w tym tkwią nasze korzenie.
Ale należałoby we współczesnej szkole, w równej mierze znacznie więcej czasu poświęcić wychowaniu o prognozowanych problemach przyszłości oraz wychowywaniu w przekonaniu, że za wyjątkiem zasad moralno- etycznych i kultury zachowań wszystko inne może ulec bardzo szybkiej zmianie. I obecne młode pokolenie musi zdawać sobie z tego dobrze sprawę i być przygotowane do szybkiego przystosowanie się do takich zmian. Z historii wiemy, że w przeszłości na skutek konformistycznego wychowania wywodzącego się nawet z najbardziej światłych kręgów świata nauki, cały otaczający nasz świat zmieniał się bardzo powoli. Jako przykład może służyć postawa jednego z najwybitniejszych uczonych w IV wieku przed narodzeniem Chrystusa, w okresie ogromnego rozkwitu kultury helleńskiej – ARCHIMEDESA, który oświadczył, że w zasadzie inżynierowie i architekci nie będą więcej na świecie potrzebni gdyż zostało już zaspokojone zapotrzebowanie społeczne na luksusowe i wyszukane obiekty. Z czego wynikałoby, że właściwie nie było sensu poszukiwania czegokolwiek nowego i doskonalszego, bo już wszystko co było możliwe zostało wynalezione i dokonane. Stąd też żeby było możliwe zapoczątkowanie późniejszych zmian oraz przyspieszenie rozwoju nauk ścisłych i nowych technik, musiało się narodzić kilku szaleńców takich jak Galileusz, Kopernik, Kepler, Nevton i inni, który mieli odwagę odejścia od rutyny. Którzy mieli dość sił aby wyrwać się z zaklętego kręgu konformizmu i przełamać obowiązujące schematy myślowe, troszcząc się nie o to co minęło ale o to co jeszcze miało przyjść. Nie było to dla nich jednak ani łatwe ani proste. Bo aby zburzyć przyzwyczajenia uświęcone różnymi dogmatami naukowymi, musieli oni pokonać potężne przeszkody intelektualne i uczuciowe. Świadectwem niech tu będzie okrzyk trwogi Jana Keplera gdy odkrył, że planety nie poruszają się po okręgach lecz po elipsach:
" Kimże jestem ja Johannes Kepler, żeby burzyć boską symetrię orbit kołowych"
Jedną z przyczyn wielkich i dynamicznych osiągnięć narodu amerykańskiego w ciągu ubiegłych dwu wieków był zapewne brak własnych tradycji jednolitej kultury technicznej gospodarczej i organizacji życia społecznego. Poza tym do Ameryki emigrowali ludzie najbardziej odważni najbardziej przedsiębiorczy o największych zdolnościach twórczych. Zagadnienie to nabiera szczególnej wagi teraz, kiedy nasz kraj wkroczył na tory gospodarki wolnorynkowej. Gospodarki która rzuciła wszystkim krajom świata wyzwanie bezlitosnej konkurencji, rywalizacji gospodarczej, walki o stały wzrost jakości, obniżki kosztów produkcji wytwarzanych dóbr konsumpcyjnych -oraz świadczonych usług. A także przez narzucanie wszystkim krajom świata coraz ostrzejszych wymagań ekologicznych, pojawienie się zupełnie nowych lub coraz doskonalszych tworzyw konstrukcyjnych, oraz wytwarzanie zupełnie nowych i coraz doskonalszych dóbr konsumpcyjnych. I jeśli my w naszym kraju nie podejmiemy tego wezwania ,jeśli nie sprostamy tej rywalizacji, to stojąc w miejscu, pozostaniemy daleko w tyle za innymi i zostaniemy w konsekwencji całkowicie zniszczeni ekonomicznie. Ale do tego, żeby sprostać tym wyzwaniom potrzebni są w naszym kraju ludzie o bardzo wysokim poziomie przygotowania zawodowego, przygotowani do rozwiązywania wszystkich aktualnych typowych zadań, a także przygotowani do twórczego działania, niezbędnego dla utrzymania się w światowym tempie rozwoju postępu technicznego. Bez wątpienia i przy obecnej konformistycznej metodzie kształcenia i wychowania, każdy uczeń a szczególnie uczniowie wybitnie zdolni, ćwicząc w szkole rozwiązywanie różnych zadań według typowych wzorów, w mniejszym lub w większym stopniu, na zasadzie intuicyjnej i zdobywanych doświadczeń, nabywają i rozwijają w sobie również pewne własne metody podejścia do rozwiązywania nietypowych zadań, zadań twórczych. Także po ukończeniu szkoły każdy człowiek w wyniku wieloletnich doświadczeń wypracowuje sobie i rozwija swój własny mniej lub bardziej nieudolny sposób, swoją własną filozofię rozwiązywania zadań nietypowych, rozwiązywania nietypowych problemów przed którymi staje w życiu i które musi rozwiązywać dla własnego pożytku. Niestety nie każdy rodzi się z tak wszechstronnymi umiejętnościami jak Lenardo da Vinci czy też ma taką spostrzegawczość i pomysłowość jak Edison lub też ma taką genialną intuicją naukową jak Einstein.
Skąd zatem wziąć geniuszy, którzy podejmą te współczesne światowe wyzwania. Skąd czerpać nowe i oryginalne pomysły dla nowych rozwiązań technologicznych, dla lepszej organizacji pracy, dla obniżki kosztów produkcji. Jak usprawnić dokonywanie nowych odkryć ? Jak poszerzyć krąg ludzi opracowujących nowe technologie i dokonujących nowe odkrycia ? To są zadania jakie stoją przed współczesnym szkolnictwem, które powinno do takich światowych wyzwań przygotować nasze społeczeństwo i wychować w tym duchu nasze młode pokolenia.
Jako Polacy jesteśmy narodem stosunkowo młody i wykazującym bardzo duże wrodzone zdolności do polotu do pomysłowości. I te predyspozycje narodowe powinny być w naszym młodym pokoleniu rozwijane z pożytkiem dla całego społeczeństwa. Na pewno najlepszym okresem do pełnego nauczania metod rozwiązywania zagadnień twórczych, jest okres studiów wyższych gdzie człowiek jest bardziej dojrzały i zobligowany do samodzielnej nauki. Ale nie wszyscy mogą kończyć studia wyższe. A poza tym nawyki i umiejętności ukształtowane w młodości najbardziej trwale pozostają w naszej pamięci. Dlatego pewne podstawowe zręby umiejętności rozwiązywania zadań nietypowych, zadań twórczych, a przede wszystkim świadomość że takie umiejętności można rozwijać, obok nauki metod rozwiązywania zadań typowych, można i powinno się rozwijać u młodzieży, poczynając od pierwszych lat nauki przez cały okresie nauki szkolnej. I nie tylko w wąskim gronie uczestników olimpiad przedmiotowych ale u wszystkich. Oczywiście, nie u każdego dziecka możliwy jest pełny rozwój umiejętności rozwiązywania zadań twórczych. Ale też dla rozwiązywania wielu zagadnień nietypowych nie potrzeba być geniuszem na miarę Einsteina. I pewnych umiejętności rozwiązywania mniej złożonych zadań nietypowych można się nauczyć, wzorując się na metodach rozwiązywania zadań twórczych wypracowanych przez wybitnych myślicieli i uczonych. Stąd też w kręgach naukowych, były kiedyś i dalej są wyróżniane pewne szkoły myślenia. Zresztą już od dość dawna zaczęto stawiać sobie pytania czy można rozwinąć twórcze myślenie w takim stopniu, aby tworzyć więcej bardziej oryginalnych wariantów rozwiązań w tych dziedzinach nauki a szczególnie techniki, gdzie posiadamy bogate doświadczenie praktyczne i szeroką wiedzę teoretyczną. I dziedzina nauki, która zajmuje się tym zagadnieniem, to znaczy poznawaniem prawideł rozwiązywania zadań twórczych oraz opracowaniem metod i sposobów kierowania procesami myślowymi tak aby prowadziły one do rozwiązywania zadań twórczych - nazywamy HEURYSTKĄ [z grec. heuriskő znajduję] lub ARS INVEN-IENDI ( po polsku INWENTYKĄ ). Co zatem należy robić aby zwiększyć wydajność pracy twórczej, mierzoną ilością, poziomem jakości i efektywnością wdrożenia zrealizowanych opracowań, wynalazków itp. Różni uczeni filozofowie próbowali w praktyce rozwiązać to zadanie. Ale dopiero dzięki badaniom procesów twórczego myślenia, które były prowadzone przez psychologów, dzięki dokonanym przez nich z pozoru prostym odkryciom oraz opracowanym przez nich metodom, możliwe stało się zwiększenie w odczuwalnym stopniu wydajność pracy twórczej człowieka.
Pierwsze z tych odkryć sprowadzało się do stwierdzenia, że każdy człowiek jest zdolny do twórczego rozwiązywania problemów i że w mniejszym lub większym stopniu, rzadziej lub częściej, każdy taką pracę wykonuje. Stwierdzono też, że zdolności te są bardzo zróżnicowane i różnie ukierunkowane u poszczególnych osób. Jedni ludzie genialni pchają swoimi odkryciami cały światowy postęp techniczny. Drudzy czynią to na skalę krajową. A jeszcze inni dokonują tego tylko w ramach własnego przedsiębiorstwa, stanowiska roboczego lub tylko na własny użytek domowy.
Drugie odkrycie dokonane przez psychologów polega na stwierdzeniu, że jeśli człowiek posiada jakieś uzdolnienia to można je rozwinąć. I stwierdzenie to odnosi się również do zdolności twórczych.
Jeśli natomiast każdy człowiek jest zdolny do pracy twórczej to dlaczego nie można by kształcić wynalazców. Przecież kształci się malarzy, muzyków, aktorów i lekarzy a każdy z tych zawodów wymaga twórczego działania. Co więcej kształcenie to jest tym bardziej skuteczne im większe naturalne uzdolnienia i predyspozycje mają przyszli aktorzy, kompozytorzy, rzeźbiarze czy chirurdzy. Podobnie jest też i w dziedzinie rozwijania zdolności twórczych wynalazców. Oczywiście przesadą byłoby mniemanie, że poprzez odpowiednie szkolenie czy też trening z każdego przeciętnego człowieka można wykształcić genialnego wynalazcę. Ale z drugiej strony jeśli ktoś posiada wrodzone zdolności, to niewiele czasu i zabiegów potrzeba aby te posiadane naturalne uzdolnienia w odczuwalnym stopniu rozwinąć.
.Ale żeby rozwijać własne zdolności twórcze to przede wszystkim trzeba w to uwierzyć, że się je ma i że można je w sobie dalej rozwijać. Dlatego podstawowym działaniem w kształtowaniu zdolności twórczych jest ukształtowanie u przyszłych wynalazców optymistycznych postaw psychologicznych. Jak już wspomniano uprzednio zdolności te mogą być u różnych ludzi bardzo znacznie zróżnicowane i ukierunkowane. I dzięki tym cechom praktyka ludzkiego twórczego myślenia o wiele wiele wieków wyprzedziła teoretyczne próby ujęcia tego zjawiska. Ale na pewno wszyscy twórcy wszyscy wynalazcy, bez względu na dziedzinę wynalazków lub twórczości musieli wykazywać pewnymi wspólnymi cechami takimi jak: - konieczny poziom wiedzy fachowej (opanowanie warsztatu pracy) - wybitna energia, entuzjazm, odwaga - rzetelność i prostolinijność - umiejętność koncentracji nad jakimś zagadnieniem - wytrwałość, zdolność do wytężonej trudnej pracy - umiejętność współpracy - spontaniczność i bezpośredniość - umiejętność komunikowania się z innymi ludźmi - pomysłowość, zmyślność i rozwinięta wyobraźnia - intuicja - zamiłowanie do poznawania nowości i określonych zdarzeń - dążność do poznania prawideł lub zasad funkcjonowania - umiejętność eksperymentowania - zdolność szybkiego przyswajania wiedzy - zdolność przezwyciężania stereotypowych nawyków myślowych - giętkość i zdolność do adaptacji - umiejętność odrzucania spraw nieistotnych - zdolność do obejmowania myślowo całości zagadnienia - zdolność analizy - zdolności do kombinatoryki - zdolność syntezy - niezależność sądów, sceptycyzm i krytycyzm - zdolność wartościowania zjawisk, argumentacji i umiejętność krytycznej oceny oraz wartościowania własnych pomysłów. - oryginalność myślenia - dążność do własnego rozwoju - duża spostrzegawczość rzeczy istotnych Przy czym lista ta nie jest zakończona bo dla rozwiązywania zadań twórczych może być dobre wszystko to co temu służy. Np. dla wielu twórców kompozytorów, poetów malarzy itp. źródłem największych inspiracji były przeżywane uniesienia miłosne. Pod względem rozwoju metod twórczego myślenia historię ludzkości można podzielić na trzy okresy:
-I - Okres twórczości żywiołowej -II - Okres stopniowej refleksji nad różnymi dziedzinami twórczości - w okresie tym na uwagę zasługuje - Metoda dialogu sokratejskiego oraz metoda POLYA .-III - Okres twórczości zorganizowanej - rozwój metod intuicyjnych - stworzony do rozwiązywania w praktyce najtrudniejszych problemów technicznych
Powstanie w połowie ubiegłego stulecia odrębnej nauki o twórczości HEURYSTYKI może oznaczać, że stoimy u progu okresu trzeciego. Ale jak skutecznie jak szybko będzie następował dalszy rozwój heurystyki zależeć będzie od tego w jakim stopniu potrafimy wykorzystać wiedzę o twórczości nagromadzoną w doświadczeniach poprzednich epok. Bo same narzędzia myślenia nigdy się nie zestarzeją i nowe metody nie będą wypierały starych, co najwyżej ograniczą zakres ich stosowania. Wychodzą z tego założenia należało by sięgnąć do samych początków sztuki autorefleksji ludzkiej zapisanej w znanych nam przekazach, które przypadają na V wiek przed narodzeniem Chrystusa i wiążą się z postacią SOKRATESA pierwszego nauczyciela sztuki heurezy. Sokratejską metodę myślenia odkrywczego nazywamy: "Dialogiem Sokratejskim" Aby jednak dokładniej zrozumieć istotę dialogu sokratejskiego warto poświęcić nieco więcej uwagi genezie tej metody. Otóż cała działalność filozoficzna i pedagogiczna Sokratesa była wyrazem sprzeciwu przeciwko powszechnym wówczas w Atenach praktykom tak zwanych sofistów czyli płatnych nauczycieli wymowy. Sofiści wychodzili z założenia że najbardziej godną zabiegów jest dla każdego obywatela greckiego kariera polityczna. Podejmowali się więc przygotowywania do niej młodzieży. Przygotowanie takie sprowadzało się do przygotowania takich przemówień, które by pozwoliły zjednać sobie mówcy jak najwięcej słuchaczy i zwolenników. W tej umiejętności nie byłoby wszakże nic zdrożnego, gdyby nie fakt, że sofiści z całym cynizmem głosili iż przedmiot o który jest mowa jest rzeczą obojętną. A dobry mówca powinien tak samo efektywnie bronić danej tezy jak też i tezy zupełnie do niej przeciwstawnej. I sofiści specjalizowali się w wynajdywaniu różnych sztuczek i chwytów mających na celu przekonanie słuchaczy nawet do najbardziej przewrotnych tez. Ten brak zasad etycznych w działalności sofistów oburzył Sokratesa do głębi i skłonił go do podjęcia dyskusji filozoficznej na temat prawdy oraz sposobów dochodzenia do niej. Walcząc w swej filozofii z niebezpieczeństwem wiedzy pozornej lub wręcz fałszywej Sokrates nie łudził się bynajmniej, że człowiek może kiedykolwiek osiągnąć pełną i pewną prawdę absolutną. Zdawał sobie bowiem sprawę, że poznanie jest nigdy nie kończącym się procesem przechodzenia od wiedzy mniej bogatej i pewnej do coraz dokładniejszej i pewniejszej. Uważając to zresztą za swoje najdonioślejsze odkrycie filozoficzne, które niejednokrotnie wyrażał w sentencji " SCIO ME NICHIL SCIRE " to znaczy wiem że nic nie wiem. Sokrates bowiem najwyżej cenił sobie samowiedzę t.j. świadomość własnych braków i niepewności odnośnie posiadanych informacji oraz zdawanie sobie sprawy z zawodności własnych zmysłów i rozumu. Wiem, że nic nie wiem znaczyło u Sokratesa tyle co znam w pełni swoją niewiedzę. Dopiero bowiem zobiektywizowanie niewiedzy lub raczej niepełnej wiedzy stanowić może punkt wyjścia do postępu na drodze poznania. Niejedną rozmowę poświęcił Sokrates na rynku Ateńskim wykazując rozmówcom, że wiedza którą się kierują w swym postępowaniu jest wiedzą pozorną i pełną wewnętrznych antynomii. Przysporzyło to filozofowi bardzo szybko wielu wrogów, a zwłaszcza wśród ludzi, którzy uważali się lub chcieli uważać za autorytety. Bo nikt przecie nie lubi, jak ktoś inny odsłania jego niewiedzę lub udawanie mądrości. Sokrates wychodził z założenia. że najgorsze błędy na drodze odkrycia prawdy popełnia człowiek, który nie poddaje krytyce swoich przekonań. Twierdził, że prawda rodzi się w sporze a dyskusja pozwala wygrać temu kto ma mocniejsze argumenty za swoim stanowiskiem. Co więcej w wypadku gdy żadna ze stron nie zwycięży dialog pozwala uwidocznić błędy rozumowania i stworzyć nową perspektywę dla dalszych poszukiwań. Dialog ponadto jak żywa pełna ducha mowa, zapobiega skostnieniu myśli i jest najlepszym środkiem przeciw dogmatyzmowi największemu wrogowi procesu poznania.
DIALOG SOKRATEJSKI - Sama metoda dialogu sokratejskiego w postaci stosowanej przez jego twórcę polegała na tym, że mistrz na drodze odpowiednio stawianych pytań dyskwalifikuje rutynę, przyzwyczajenia i schematy myślowe ucznia, a następnie dalszymi pytaniami zmusza go do wysiłku indywidualnego odkrycia szukanej prawdy ( rozwiązania). Stąd też dialog sokratejski składa się z dwu części: I - ELENKTYCZNEJ czyli zbijającej - 1/ nawiązane dialogu przez pytania prowokujące - 2/ ujawnienie poglądów rozmówcy pytania badające - 3/ wykazanie absurdalności konsekwencji tych poglądów pytania podchwytliwe II - MAIEUTYCZNEJ czyli naprowadzającej - 4/ ukazanie prawidłowego sposobu rozumowania, przyjęcie nowych założeń - pytania naprowadzające - 5/ uogólnienie wniosków wynikających z przebiegu rozumowania - pytania o definicję 6/ uświadomienie sobie wątpliwych momentów w uzyskanej odpowiedzi - pytania krytyczne
Stosując w/w metodę Sokrates jako świetny znawca ludzi wiedział że następujące elementy sprzyjają procesowi poznania: - 1/ dopiero w biedzie tj w sytuacji niewygody umysłowej w której zawodzą nawykowe schematy zachowania się czy też rozumowania dochodzi do poszukiwania najlepszego rozwiązania - 2/ poznanie jednostkowe jest obciążone wadami subiektywnymi i dopiero konfrontacja dwu punktów widzenia pozwala pełniej ująć lub ujrzeć rozważaną sprawę - 3/ zdobywanie wiedzy przez człowieka jest tylko wtedy efektywne i trwałe, gdy on sam własnym wysiłkiem odkryje daną prawdę - co wydaje się być chyba najważniejsze i najbardziej charakterystyczne dla poglądów Sokratesa.
W dialogu zachodzi sprzężenie zwrotne, nie tylko nauczyciel wpływa na tok myślenia ucznia, ale też i uczeń poprzez swe błędne czy też prawidłowe reakcje zmusza do refleksji nauczyciela Ostatecznym celem oddziaływania Sokratesa na swoich uczniów, było zaszczepienie w nich dociekliwości i pasji poznawania prawdy przez krytycyzm. Można się domyśleć jedynie, że Sokrates, który nie pozostawił po sobie ani jednego pisanego słowa (i znamy go jedynie z przekazów innych współczesnych mu historyków i pisarzy a przede wszystkim jego ucznia Platona) pragnął zaszczepić u swoich rozmówców u swoich uczniów, nawyk prowadzenia auto dialogu czyli dialogu ze samym sobą.
Po Sokratesie stworzeniem uniwersalnej metody która gwarantowała by rozwiązanie każdego problemu teoretycznego i praktycznego zajmowali się jeszcze tacy wybitni filozofowie jak Lullus (1235-1315), Kartezjusz ( 1596-1650) i Leibniz (1646-1716) . Zasługą Kartezjusza ojca filozofii nowożytnej było wskazanie na trzy podstawowe drogi rozumowego poznania: indukcję, dedukcję i enumerację [uszeregowanie] oraz wyróżnienie indukcji jako pierwszej z dróg rozumowego poznawania co można by było uznać jako pierwszą próbę wskazania na Heurystyczne metody intuicyjne które pojawiły się dopiero w drugiej połowie XX wieku. Ostatnim klasykiem heurystyki był Bernard Bolzano (1781- 1848).Bolzano dokonał zwartego opracowania klasycznych metod - heurystycznych i nie poszukiwał on tak jak jego poprzednicy uniwersalnej metody heurystycznej ale zmierzał do uporządkowania i jasnego zaprezentowania metody heurystyczne zastosowanych z powodzeniem w praktyce naukowej. Pisze zresztą o tym sam " będę się jednak starał przedstawić w sposób zrozumiały przeróżne reguły i sposoby postępowania, którymi kieruje się utalentowany człowiek, często nieświadom ich istnienia.."
Ale trzeba było poczekać jeszcze kilkadziesiąt lat zanim pojawił się ktoś kto dał podstawy nowoczesnej Heurystyki. Tym kimś był Gerge Polya Węgier z pochodzenia, znakomity matematyk i wspaniały pedagog urodzony w 1887 roku. Według ironiczno przekornej opinii George'a Polya dla dokonywania odkryć trzeba mieć: - po pierwsze – zdolności - po drugie - szczęście - po trzecie - trzeba być wytrwałym dopóty dopóki się nie wpadnie na dobry pomysł.
Patrzą na to można stwierdzić, że doprawdy trudno o lepsze rady bo o tym to prawie każdy dobrze wie. Bo po pierwsze gdyby nawet głupiec przez przypadek coś odkrył to nawet nie zrozumie wagi tego odkrycia. Po drugie znane są z historii wynalazki, które zostały odkryte dzięki dużemu szczęściu które sprzyjało wynalazcy - choćby prawo Archmedesa, które gdyby nie zlecenie króla Syrakuz dane Archimedesowi, być może okrył by ktoś inny. A po trzecie wiemy z historii ile pracy i wytrwałości musieli włożyć Piotr Curie i jego żona Maria-Curie-Skłodowska zanim odkryli pierwszy pierwiastek radioaktywny RAD. Jednak niepomierną zasługą Polya było wskazanie na pewne stereotypowe pytania i wskazówki. które naprowadzają i ułatwiają drogę do rozwiązania. Gdyż takie pytania stawia sobie każdy inteligentny człowiek w trakcie rozwiązywania zadań twórczych. Stąd też sednem metody Georg'a Polya jest lista czy też raczej zbiór takich pytań i wskazówek sformułowanych dostatecznie ogólnie i odpowiednio uporządkowanych. Poza tym Poyla twierdził że same materiały (wiedza) nie wystarczą do zbudowania domu ale też nie można domu zbudować nie zebrawszy przedtem potrzebnych materiałów.
METODA POLYA - Metodę rozwiązywania problemów podaną przez Polya można po dzielić na cztery stadia. - STADIUM I - Zrozumienie problemu (definicja problemu) Ustalenie, co jest nieznane (jakie są dane, jakie warunki); czy jest możliwe spełnienie warunków; czy warunki są wystarczające, aby zdeterminować to, co jest nieznane; czy są one niewystarczające; czy są zbyt obszerne; czy nie są kontrowersyjne - STADIUM II - Stworzenie planu działania - Należy dążyć do znalezienia związków między wiadomymi a niewiadomymi. Jeśli nie można znaleźć bezpośrednich związków, może okazać się konieczne rozpatrzenie problemów dodatkowych. Należy wtedy ustalić czy znany jest problem podobny, ewentualnie występujący w nieco innej postaci np. uproszczony model lub pokrewny. Poszukać jego rozwiązania i sprawdzić czy tą samą metodą nie da się rozwiązać naszego problemu. - STADIUM III - Realizacja planu - Przy realizacji planu należy sprawdzić każdy krok postępowania, badać czy każdy następny krok jest konsekwentny i czy można go udowodnić. - STADIUM IV - Weryfikacja rozwiązania - Należy sprawdzić czy możliwa jest kontrola wyników; czy można było uzyskać wyniki w inny sposób (np. korzystając z wyników lub metod do rozwiązania innych problemów np. czy zgadzają się jednostki lub czy też upraszczając złożone rozwiązanie dochodzi się do znanego rozwiązania uproszczonego ).
METODY INTUICYJNE Jeszcze do początków XX wieku mniemano, że wszelkie odkrycia naukowe czy też wynalazki przychodzą niespodziewanie jako uwieńczenie pewnych logicznych działań w tym kierunku. Dopiero w poło- wie XX wieku szkoła angielska ponownie odkryła i zrehabilitowała bardzo istotne znaczenie wyobraźni w procesie odkrywczym. Dzięki temu wytworzona została nowa grupa metod heurystycznych zwanych ogólnie metodami intuicyjnymi. W tym zakresie w 1938 amerykański psycholog Alex Osborn wymyślił pierwszą metodę intuicyjną zwaną " BURZĄ MÓZGÓW". Po II Wojnie Światowej następny kroku w kierunku rozwoju metod intuicyjnych dokonał drugi amerykański psycholog Wiliam Gordon tworzą tak zwaną " METODĘ SYNEKTYCZNĄ ".Natomiast trzecią znaną metodą intuicyjną jest tak zwana " METODA UBOCZNEGO MYŚLENIA " opracowaną przez Edwarda de Bono brytyjskiego Maltańczyka. Poniżej omówiono dwie pierwsze metody.
METODA BURZY MÓZGÓW ( Grupowego myślenia spontanicznego) Podstawowy postulat Osborna głosił, że każdy człowiek jest zdolny do działania twórczego, a liczba i jakość jego wyników zależna jest przede wszystkim od sposobu wykorzystania tych zdolności. Główną zasadą metody " Grupowego myślenia spontanicznego" jest przesłanka, że rozwiązywanie problemów dokonywane jest przez grupę wielodyscyplinarną która stanowi najlepszą jednostkę operacyjną w poszukiwaniu rozwiązania. I fałszywy jest tu nierzadko głoszony w tej sprawie pogląd, że grupy myślenia spontanicznego są oparte na zamierzonej niekompetencji uczestników. W rzeczywistości bardzo korzystne jest jeśli do zespołu rozwiązującego jakiś problem metodą burzy mózgów wejdą specjaliści z różnych zawodów, którzy z rozwiązywanym problemem mają nie za wiele do czynienia na co dzień. Wynika to z tej przyczyny, że każdy zawód każda specjalizacja uczy nas myśleć określonymi schematami, które stanowią poważną barierę w poszukiwaniu nowych rozwiązań. I z tego powodu jeśli jakieś zadanie rozwiązują specjaliści to zaczynają poszukiwanie rozwiązania w podobnych problemach z którymi już kiedyś się zetknęli. I tu duże doświadczenie specjalisty z danej branży dotyczącej rozwiązywanego problemu może być zarówno bardzo pomocne jeżeli rozwiązywany problem jest bliski tym, które oni zawsze rozwiązywali. Ale też to duże doświadczenie specjalistów z branży tematu projektu może być ogromną przeszkodą w znalezieniu rozwiązania nowego problemu odbiegającego znacznie od rozwiązań typowych. Gdyż wysokiej klasy specjalista bardzo często nie jest w stanie wyjść myślowo poza utarte schematy i nie jest w stanie wymyślić inne sposoby podejścia lub rozwiązania uważając, że on dobrze wie, że jest to po prostu niemożliwe. Dlatego właśnie w grupie myślenia spontanicznego, rozwiązującej jakiś problem obok kompetentnych i znających problem specjalistów, są potrzebni dobrzy specjaliści z innych branż po to aby byli w stanie spojrzeć na rozwiązywany problem inaczej niż robią to specjaliści branżowi, bez ich uprzedzeń o niemożności realizacji pewnych rozwiązań. Specjaliści, którzy by na zadany do rozwiązania problem spojrzeli inaczej niż przyzwyczajeni do tego problemu specjaliści branżowi. Poza tym Osborn w pełni dostrzegł, że obok nawyków i rutyny i konformizmu, niekorzystny wpływ na predyspozycje ludzi do rozwiązywania zadań twórczych mają także i inne czynniki takie jak: nieśmiałość, brak pewności swoich rozwiązań, niewiara w możliwość realizacji wymyślonych rozwiązań, obawa przed sankcjami na wypadek gdy rozwiązanie nie wypali, obawa przed brakiem akceptacji społecznej a także chwilowe niedyspozycje do twórczego rozwiązywania danego zadania. Aby wyeliminować wpływ tych negatywnych czynników Osborn proponuje aby Burza mózgów była prowadzona w dużych zespołach gdzie i chwilowe niedyspozycje jednego z uczestników nie mają znaczenia i gdzie można bez jakichkolwiek obaw przedstawiać różne pomysły które i tak muszą być zaakceptowane do realizacji przez całe gremium ;przejmujące za to odpowiedzialność a poza tym każdy nowy nawet najbardziej wariacki pomysł jest w tej metodzie mile widziany ponieważ może wnieść coś pozytywnego do końcowego rozwiązania problemu. Ponadto Osborn dostrzegł, że są ludzie którzy mają umysły bardziej sprawne do generowania nowych pomysłów niż do ich krytycznej oceny i na odwrót. To nasunęło jemu myśl, że i funkcjonalnie i efektywnie będzie bardziej korzystne jeśli personalnie zostanie rozdzielona czynność generowania pomysłów i rozwiązywania zadania od czynności analizy, wartościowania i wyboru rozwiązania, tak by w ten sposób wyeliminować hamujący wpływ tego czynnika na tworzenie nowych pomysłów a tym samym szybsze rozwiązanie zadania. Chociaż w metodzie Burzy mózgów można wyróżnić pewne etapy jej przebiegu to jednak metody tej nie można zaliczyć do metod usystematyzowanych. Wysoką skuteczność tej metody dopatruje się Osborn w możliwości generowania dużej ilości pomysłów co zwiększa prawdopodobieństwo uzyskania dobrego rozwiązania. Poza tym w swojej metodzie Osborn zachęca do rozwijania lub ulepszania wcześniej zgłoszonych pomysłów co jego zdaniem również może pomóc w znalezieniu właściwego rozwiązania jakiegoś zadania.
STRUKTURA PROCEDURY BURZY MÓZGÓW - ETAP I - Odkrywanie faktów - Stadium 1 Stawiane zadania - odkrywanie istoty zadania czyli ustalenie potencjalnych zadań składowych - wybór rzeczywistych zadań składowych - Stadium 2 Określanie zadania - odkrywanie dostępnego i pożądanego zbioru danych - uzyskanie rzeczywistego zbioru danych - ETAP II - Odkrywanie idei - produkowanie pomysłów rozwiązania - udoskonalanie pomysłów rozwiązania - ETAP III - Odkrywanie rozwiązania - Stadium 1 Wartościowanie rozwiązań - odkrywanie dobór potencjalnych sposobów wartościowanie - wybór właściwej metody wartościowania - Stadium 2 Wybór rozwiązania - przewidywane następstwa wyboru - właściwy wybór rozwiązań
W Burzy mózgów może brać udział od kilku do kilkuset uczestników. Osborn tworząc tę metodę rozwiązywania zadań twórczych zdawał sobie sprawę z tego, że otaczający nas świat i obowiązujące w nim zasady myślenia istniejące w nim rozwiązania otoczyły i omotały i sparaliżowały nas tak, że nawet nie jesteśmy w stanie pomyśleć o tym, że cokolwiek mogło by być inaczej. Dlatego żeby dokonać jakieś odkrycie należy skruszyć i zniszczyć ten uwięziony konformizmem paraliż naszych myśli. Należy zniszczyć i skruszyć obrazy obiektów które narzucają się nam jako absolutnie niemożliwe do zmian i paraliżują tym samym nasz dalszy rozwój i nasze działanie odkrywcze. Aby to ułatwić i w pełniejszym stopniu pobudzić uczestników Burzy mózgów do działania odkrywczego, skutecznie przełamać nasz paraliż umysłowy skutecznie ukierunkować drogi poszukiwania rozwiązania, Osborn opracował odpowiedni zestaw pytań, które są zadawane uczestnikom sesji burzy mózgów. Pytania te stanowią samo sedno metody Osborna i jedną z głównych wartości jego metody. Pytań tych jest ponad 50,ale Osborn wyróżnia tylko 10 głównych przedstawionych poniżej pytań. -1.ZASTOSOWAĆ INACZEJ - Jak można by go inaczej wykorzystać zachowując niezmiennym. - Jak należy dostosować ten przedmiot aby mógł być inaczej zastosowany. 2.ZAADOPTOWAĆ - Do czego to jest podobne. - Jakie pomysły sugeruje. - Czy znany jest wytwór analogiczny. - Czy można by skopiować. - Czy można by wykorzystać jako źródło inspiracji. 3.MODYFIKOWAĆ - Jak można to ulepszyć. - Czy nadać nową formę. - Zmieniając własności. - Czyniąc inne zmiany. - Jak zmieniać formę. - W jaki sensie. - 4.POWIĘKSZYĆ - O co by należało uzupełnić. - Czy nie trzeba więcej czasu. - A może zwiększyć częstotliwość. - Uczynić wytrzymalszym. - Wyższym. - Dłuższym. - Grubszym. - Co jeszcze dodać. - Powiększyć liczbę składników. - A może podwoić. - Zwielokrotnić. - Uczynić przesadnym. - 5.ZMNIEJSZYĆ - Co można by odjąć. - Czy nie należałoby uczynić mniejszym. - Bardziej zwartym. - Zminiaturyzować. - Uczynić niższym. - Krótszym. - Lżejszym. - Co można by usunąć. Uczynić bardziej opływowym. - Podzielić na części. - Ograniczyć się do tego co istotne. - 6.DOKONAĆ SUBSTYTUCJI - Komu innemu można by zawierzyć. - Czym można to zastąpić. - Jakie nowe elementy składniki wprowadzić. - Jakich innych można by użyć materiałów, źródeł energii. - Lokalizacji.- 7.PRZEGRUPOWAĆ - Przegrupować zmieniając położenie elementów. - Układając elementy w innym porządku. - Zmieniając sekwencje. - Zmieniając przyczynę na skutek i na odwrót. - Zmieniając tempo. - Zmieniając rozkład zajęć. - 8.ODWRÓCIĆ - A może zamienić pozytyw negatywem. Rozpatrzyć przeciwieństwa. Postawić na głowie. - Odwrócić rolę. - Zamienić miejscami. - Zmienić kierunek przebiegu. - 9.POŁĄCZYĆ - Może spróbować złożenia, mieszaniny, stopu, asortymentu, zróżnicowanej całości. - A może łączyć cele. - Metody. - Pomysły. Osborn w swojej metodzie zwrócił również uwagę na bardzo ważną umiejętność właściwego wyboru poszukiwanego rozwiązania. W tym celu opracował również dwie listy typowych zasad wartościowania.
ZASADY WARTOŚCIOWANIA - 1.OGÓLNIEJSZA - Czy jest dostatecznie nieskomplikowany. - Czy jest akceptowany. - Czy jest korzystny. - Czy nadaje się do realizacji.- 2.DLA OCENY ZADAŃ TECHNICZNYCH - Czy nastąpi przyrost produkcji ilościowy lub jakościowy. - Czy poprawi się wydajność. - Jakie korzyści osiągnie się w obsłudze, utrzymaniu i montażu. - Jakie ma walory w porównaniu do maszyn lub urządzeń istniejących. - Czy gwarantuje większe bezpieczeństwo obsługi. - Czy przyniesie oszczędności. - Czy zmniejszy udział pracy jałowej. - Czy obniży nakłady. - Czy poprawi metody pracy. - Czy polepszy warunki pracy.
Analizując ten zestaw pytań opracowany przez Osborna można stwierdzić, że są to często rzucane całkiem na ślepo pytania, których by żaden doświadczony konstruktor projektant sobie nigdy nie zadał uważając za nonsensowne. Ale właśnie o to chodziło Osbornowi. Takim bardzo spektakularnym przykładem burzy mózgów, jest znalezienie sposobu na odśnieżanie w krótkim czasie napowietrznego łącza telefonicznego dalekiego zasięgu na odcinkach o długości 1000 km. Przyczyna była prosta. Po każdych opadach śniegu zwiększał się narost śniegu na napowietrznych kablach łączy tele- fonicznych, aż pod wpływem nadmiernego ciężaru tego śniegu i lodu następowało zrywanie kabli. W 1952 r. Postawiono oficerom lotnictwa Armii amerykańskiej zadanie szybkiego rozwiązania tego problemu. Rozwiązanie problemu znaleziono metodą Burzy mózgów dopiero jako 36 pomysł. Poprzedni 35 pomysł wydawać by się mogło całkiem idiotyczny zgłosił biolog. Otóż zaproponował on wysyłanie na te linie telefoniczne po każdych opadach śniegu chmary wytresowanych ptaszków, które machając skrzydełkami nad przewodami napowietrznych kabli telefonicznymi zdmuchały by z nich cały śnieg. Pomysł ten rozwinął następnie specjalista technik lotniczy, proponując zastosowanie do tego celu zamiast ptaszków helikoptera. Rozwiązanie to zostało wykorzystane w praktyce z pozytywnym skutkiem w stanie Washington.
METODA SYNEKTYCZNA GORDONA - Metoda synektyczna Gordona opierała się na następujących dziewięciu zasadach: - 1. PROCES ROZWIĄZANIA JAKIEGOŚ PROBLEMU, ODKRYCIA MOŻNA NA ŻYCZENIE ODTWORZYĆ - 2. PROCES ODKRYCIA JEST WE WSZYSTKICH DZIEDZINACH TAKI SAM - W zasadzie punkty 1 i 2 pokrywają się. Otóż wg Gordona w bardzo ogólnym ujęciu proces odkrycia przebiega w następujących trzech fazach: I - FAZA LOGICZNA - sformułowanie, dostrzeżenie problemu - zebranie danych - poszukiwanie rozwiązania II - FAZA INTUICYJNA - nabranie dystansu - dojrzewanie i klarowanie - olśnienie III - FAZA KRYTYCZNA - sprawdzenie odkrycia - weryfikacja - ostateczne wykończenie Analizując poszczególne fazy przebiegu odkrycia należało by zaznaczyć że wielu specjalistów z łatwością potrafi zrealizować fazę logiczną i krytyczną. Rzadko się jednak spotyka takich specjalistów, którzy potrafią w fazie intuicyjnej dojść do etapu ol- śnienia etapu najtrudniejszego, najdłuższego i najbardziej charakterystycznego dla wszystkich odkryć. 3. ODKRYCIE NASTĘPUJE W PODŚWIADOMOŚCI - 4. ABY SKUTECZNIE PRZENIKNĄĆ W PODŚWIADOMOŚĆ TRZEBA SIĘ UWOLNIĆ OD OGRANICZAJĄCYCH JĄ HAMULCÓW Punkty 3 i 4 też się ze sobą ściśle łączą. Wydaje się że skoro odkrycie następuje w podświadomości to konieczne jest uwolnienie jej od wszelkiego rodzaju ograniczeń, przekonań o niemożności wszelkiego rodzaju konformizmu, tabu uprzedzeń, które tylko powodują zahamowanie naszej intuicji, wyobraźni, emocji i uczuć. A to ogranicza podświadomą generację nowych pomysłów które są przez te ograniczenia poza naszą świadomością automatycznie eliminowane. Trudno określić jak przebiega generacja pomysłów w naszej podświadomości czy na zasadzie przypadkowych losowych kombinacji różnych wariantów, czy też w sposób zorganizowany. Można tu tylko sądzić, że u większości ludzi te pomysły są generowane zupełnie przypadkowo poprzez przypadkowe kojarzenie różnych zapamiętanych informacji. Ale jest grupa ludzi u których proces generowania pomysłów przebiega w jakiś trudny do określenia zorganizowany sposób i im wyższy jest u danej osoby stopień organizacji kojarzenia posiadanych informacji i logicznego generowania pomysłów, tym większy geniusz twórczy ta osoba reprezentuje. 5. ODKRYCIE NASTĘPUJE W KLIMACIE ODPRĘŻENIA PRZYJEMNOŚCI I PASJI Z praktyki jest wiadomym, że wielcy wynalazcy odkrywcy to byli ludzie dokonujący swoich odkryć z wielką pasją, zapałem i przyjemnością, że niejednokrotnie dokonywane wynalazki stanowiły całą treść ich osobistego życia. Gdyż tylko dzięki takiemu nastawieniu i emocjonalnemu zaangażowaniu usuwa się cały szereg różnych wewnętrznych barier. Również tym samym uzasadniona jest wyższa skuteczność tworzenia jeżeli wynalazca znajduje się i w klimacie i w stanie pełnego odprężenia. Na przykład leżąc zrelaksowanym czy to w kąpieli w wannie czy też tuż przed zaśnięciem leżąc na swoim wygodnym łóżku kiedy to po głowie snują się najróżnorodniejsze myśli i marzenia. Ale też należałoby dodać, że również stany wyższej konieczności lub zagrożenia, u niektórych ludzi wyzwalają bezradność ale też niektórych ludzi stawiają w stan największej wewnętrznej mobilizacji co również może sprzyjać bardzo znacznie przyspieszonemu znajdywaniu rozwiązania.- 6. ODKRYCIA NA OGÓŁ NIE DOKONUJĄ EKSPERCI Na ogół uzdolnienia z którymi ludzie przychodzą na świat są tak podzielone, że ludzie wykazujący bardzo dobrą znajomość jakiegoś zagadnienia specjaliści wysokiej klasy a nawet ludzie omnibusy wykazują zazwyczaj bardzo słabą zdolność kojarzenia. A poza tym specjalista ekspert jest człowiekiem, który zna i pamięta wszystkie teorie, wszystkie metody rozwiązywania zagadnień w danej dziedzinie. I przez to samo jest jakby zamknięty w gmachu swojej wiedzy, swoich przekonań i to pozbawia go wyobraźni tak niezbędnej w działalności twórczej. Stąd bardzo często dyletanci lub początkujący specjaliści - dokonują wielkich odkryć, gdyż oni nie mają żadnych zahamowań w tworzeniu nowych pomysłów. Natomiast bardzo mało prawdopodobny jest aby zupełni ignoranci mogli sami dokonać jakieś odkrycie a jeśli go nawet dokonają to zupełnie nieświadomie i przez czysty przypadek co się każdemu może kiedyś w życiu zdarzyć. Bo dobre pomysły opierają się na ogół na zdobytym doświadczeniu i zdobytej wiedzy. Są jednak osoby fenomenalnie uzdolnione które obok tego, że są wybitnymi specjalistami w danej dziedzinie są wszechstronni i posiadają jeszcze bardzo dobrze rozwiniętą wyobraźnię. Przykładem takiego człowieka może być Leonardo da Vinci. 7. ODKRYCIU SPRZYJA ZWROT DO ŚWIATA BAJEK Gordon w swojej metodzie dostrzegł bardzo duże znaczenie czarodziejskich opowieści, bajek wytworów ludzkiej fantazji i wyobraźni jako bardzo ważnego czynnika emocjonalnego oraz źródła nowych pomysłów, które niejednokrotnie doprowadzały do konkretnych odkryć. Ludziom, którzy pod koniec XIX wieku czytali fantastyczno- naukowe powieści Zuławskiego czy Juliusza Verne nawet przez myśl nie przeszło że kiedykolwiek człowiek poleci w kosmos i wyląduje na księżycu. A jednak jak wiele pomysłów takich fantazji zostało już zrealizowanych. Nawet amerykanie, ludzie zawsze konkretni i praktyczni zwrócili uwagę na to jak wielkie znaczenie w działalności twórczej ma fantazja i wyobraźnia. I również wiele współczesnych czy to powieści czy też filmów fantastycznych kryje w sobie zalążki różnych pomysłów i usprawnień technicznych na które nie potrafiła by wpaść czysta nauka. Stąd też badacz czy też wynalazca w swoim logicznym myśleniu powinien znaleźć miejsce na pewną dozę fantazji i wyobraźni tak żeby marzenia te nie pozwoliły mu zadawalać się dotychczasowymi osiągnięciami. I dlatego badacz którego nie jest stać na odrzucenie konwencjonalnego świata w którym żyje i stworzenie przy- najmniej w swojej wyobraźni świata według jego upodobań i jego fantazji nigdy nie zdobędzie się na wysunięcie innych hipotez niż te które już wysunęli inni. Jako przykład zastosowania pomysłów fantastycznych do rozwiązywania bardzo złożonych problemów technicznych Gordon podaje sposób w jaki opracowano hermetyczny zamek błyskawiczny do skafandrów kosmicznych. Otóż na pewnym etapie szukania tego rozwiązania potrzebne było znalezienie sposobu samoczynnego silnego rozparcia dwu dwuwargowych złączy wchodzących w formie nie ściśniętej bardzo łatwo jedno w drugie. I tu nie potrafiąc od razu poszukać właściwego rozwiązania, jeden z kosmonautów uczestniczący w poszukiwaniu właściwego rozwiązania konstrukcyjnego, jako przyszły użytkownik tego skafandra, zaproponował żeby wynaleźć jakieś takie małe karzełki, które po wejściu do środka zamka, przechodząc wzdłuż niego będą stopniowo jeden za drugim rozpierać rękami to dwuwargowe złącze. I dopiero ten zupełnie fantastyczny pomysł nasunął myśl umieszczenia w środku zamka cienkiej linki zakończonej śliską linką rozpierającą o większej średnicy, która po zaciągnięciu błyskawicznie rozpychała wargi zamka. - 8. ODKRYCIE NASTĘPUJE PRZEZ BISOCJACJĘ Bisocjacja to zjawisko nakładania się jakiejś idei, pomysłu lub techniki na inną ideę, pomysł lub technikę. I tu z całą pewnością należy stwierdzić, że większość i wielkich i małych odkryć powstaje w procesie bisocjacji. Takim wprost nieograniczonym źródłem takich pomysłów jest sama natura i inne dziedziny nauki. Znany jest wiele takich przykładów jak np. ultradźwięki wysyłane przez nietoperzy były pierwowzorem radaru itp.- 9. GRUPA WIELODYSCYPLINARNA JEST NAJLEPSZĄ JEDNOSTKĄ OPERACYJNĄ DO POSZUKIWANIA ROZWIĄZANIA ZŁOŻONYCH PROBLEMÓW. Bardzo wiele korzyści wynikających z pracy zespołowej zostało już wskazanych w metodzie Burzy mózgów przez Osborna. Ale Gordon zwrócił swoją uwagę na kilka innych cech pracy w takiej grupie. A oto one: - A/Nie potrzeba dokonywać ani skomplikowanych ani subtelnych eksperymentów aby stwierdzić, że repertuar wiadomości i pomysłów grupy ludzi jest znacznie szerszy niż pojedynczej jednostki i wrasta z liczbą osób grupy. Efekt ten jest przy tym super addytywny co oznacza że w grupie w sumie jest znacznie więcej możliwości generowania różnych możliwych kombinacji aniżeli u pojedynczego uczestnika grupy. Poza tym pracujący indywidualnie badacz po jakimś czasie wypracowuje sobie swój własny styl pracy i jest duże ryzyko że zamknie się on w tym stylu nie potrafiąc go samemu zmienić. Inaczej jest natomiast w grupie. Tu łatwiej jest zawrócić z wydeptanej i nieskutecznej drogi, bo w końcu ktoś na to zwróci uwagę. I tu w grupie łatwiej jest poszukiwać innych bocznych dróg, nie tracąc przy tym celu z oczu, bo zawsze ten właściwy cel ustalony na początku ktoś z grupy będzie pamiętał. Poza tym grupę cechuje lepsza giętkość myśli, jeśli zjednoczy w sobie różnorodne zdolności i cechy intelektualne. I wtedy grupa może zespołowo dorównać możliwościom indywidualnym wielkich twórców. - B/Grupa dokonuje również ściślejszej kontroli pomysłów. Bo każdy musi tu szczegółowo objaśnić i uzasadnić swoje idee innym. I jeśli idee te są niespójne ,lub nonsensowne, to grupa zaraz to wytknie, kładąc kres nonsensownym lub zbyt fantastycznym pomysłom. Stąd też ryzyko pomyłki zostaje w grupie bardzo znacznie zmniejszone i można sobie w takiej grupie pozwalać na znaczne fantazjowanie. Gdyż takiego fantastę cała grupa szybko sprowadzi na ziemię, ale jednocześnie przez takie fantastyczne pomysły, możliwe jest szybsze i łatwiejsze poszukanie właściwego rozwiązania. Natomiast wysuwanie zbyt fantastycznych pomysłów w indywidualnej drodze poszukiwania rozwiązania, grozi utratą realności oceny wymyślonych rozwiązań.- C/ -Praca w grupie tak na skutek panującej atmosfery jak i chęci pokazania się przed innymi, chęci przyjścia z pomocą innym, wyzwala w uczestnikach zwiększoną pomysłowość. Bo każdy z uczestników tej grupy, jest tak jak aktor na scenie, który lepiej gra przed publicznością, jak sportowiec na arenie którego pobudza doping kibiców. I taki doping, daje badaczowi praca w grupie. Poza tym w kontakcie z innymi ludźmi w dialogu i dyskusji, następuje lepsze wyklarowanie się naszych pomysłów czy też koncepcji, bo nie tylko sami musimy dobrze zastanowić nad ich sensem, gdy mamy je bardziej klarownie wyjaśnić i omówić je z zastanowieniem. Ale też w dyskusjach z innymi, podczas zadawanych nam pytań, lub stawianych kontrargumentów, możliwe jest pełniejsze dopracowanie lub całkowite odrzucenie przedstawianego przez nas pomysłu.- D/ Jedną z podstawowych cech czy to twórcy czy badacza, jest wiara w siebie oraz własne umiejętności a także odporność na chwilowe porażki. Na szczęście większość badaczy o wielkiej inwencji twórczej wykazuje bardzo dużą odporność na takie przeszkody oraz głęboki optymizm życia codziennego. Ale nie wszyscy potrafią wykazywać taką wysoką odporność psychiczną. Ale właśnie praca w grupie może pozytywnie wpłynąć na dobry nastrój jej członków, jeśli tylko prowadzona jest przez osobę bardzo odporną psychicznie, która potrafi taki nastrój pełen optymizmu w utrzymywać. Poza tym razem w grupie lepiej znosi się napięcia i stresy, które mogą się pojawić, przy dłużej trwającej pracy, bo pomaga nam w tym świadomość, że możemy z kimś podzielić się naszymi kłopotami i problemami, oraz mamy z kim porozmawiać jak je rozwiązać. Bo to na ogół jest przyczyną naszych stresów. Co dowiodły liczne badania psychologów. - Grupa jako całość wykazuje poza tym większą odporność psychiczną, niż pojedyncze osoby. I to jest potrzebne wtedy, gdy w miarę postępu pac badawczych wytwarza się coraz silniejsze na- pięcie, a jeszcze nie wiadomo dokładnie, czy globalne wyniki prac zmierzają do pozytywnego rozwiązania. I jeśli taki stan niepewności utrzymuje się zbyt długo, to pracujące indywidualnie jednostki, mogą się załamać. Natomiast świadomość solidarności grupowej, pozwala ten niepokój przezwyciężać. Być może że powodem tego jest wahliwość nastrojów depresyjnych w ciągu całego dnia i w grupie bardzo rzadko może się zdarzyć, żeby w tym samym momencie, wszyscy byli w jednakowym dołku nastrojów pesymistycznych. Przykładem wyższej odporności psychicznej grupy może być gra w debla w tenisa. W takiej grze, bardzo często zawodnicy słabsi w rozgrywkach indywidualnych, często grając parami, zwyciężają wielkie turnieje wygrywając z parami mistrzowskich zawodników.
STOSOWANE W SYNEKTYCE METODY POSZUKIWANIA ROZWIĄZANIA- W synektyce stosuje się kilka takich metod: - 1.METODĘ KRUSZENIA taką samą jak Burzy mózgów za pomocą pytań pomocniczych - 2.POSZUKIWANIE NOWYCH POMYSŁÓW ZA POMOCĄ GRY SŁÓW - 3.METODĄ SUPERPOZYCJI Metoda ta polega na znajdywaniu nowych pomysłów w umyśle badacza, na drodze łączenia dwu różnych zupełnie przypadkowych obiektów ,lub dwu różnych technik, co daje w wyniku nowy obiekt lub nową technikę.- Takim typowym przykładem zasady superpozycji jaka nastąpiła w umyśle wynalazcy, może być pistolet do wstrzeliwania stalowych kołków w beton lub kamień. Przykład ten zrodził się z połączenia uderzeń młotka we wbijany gwóźdź z wystrzałem wprawiający pocisk w ruch. Superpozycją uderzenia to wystrzał a pistoletu- młotek. Po prostu w metodzie superpozycji zapożyczany, coś jakąś cechę zupełnie innego przedmiotu po to żeby osiągną zamierzoną modernizację jakiegoś urządzenia - 4. METODA ANALOGII Analogie są szczególnym rodzajem superpozycji. Zamiast odwoływać się w nich do rozwiązań wziętych z zupełnie przypadkowych obiektów, bierzemy do analogii obiekty sugerowane przez sam udoskonalany przedmiot naszej modernizacji i zastanawiamy się w jaki sposób mogą się one przyczynić do jego udoskonalenia. W metodzie tej rozróżnić możemy cztery mechanizmy operacyjne: - 4.1. ANALOGIĘ PERSONALNĄ Analogia personalna polega na identyfikowaniu się osoby rozwiązującej zadanie z elementami tego zadania i przeprowadzeniu takich elementów myślowych w których wynalazca lub odkrywca sam stawia się - w miejsce poszczególnych części, wczuwając się w funkcje jakie ta część spełnia w całym obiekcie. Lub też identyfikuje się z całym obiektem zadając sobie pytania. - Co czuje dany przedmiot lub jego element w danych warunkach ? - Co ja czułbym będąc tym przedmiotem w tych warunkach?
Klasycznym przykładem metody analogii personalnej jest odkrycie przez kąpiącego się Archimedesa podstawowego prawa hydrostatyki. A było to tak: Heron ,tyran Syrakuz i protektor Archimedesa otrzymał w darze koronę, która jak mu oświadczono miała być z czystego złota. On podejrzewał jednak, że do tego złota domieszano srebro. Spytał więc o zdanie Archimedesa. Ten wiedział doskonale, że gęstość srebro jest mniejsza od złota, ale korona była bardzo misternie rzeźbiona, co uniemożliwiało dokładny pomiar jej objętości. I aby znaleźć objętość metalu z którego została wykonana korona, należało by ją przetopić na sztabkę złota, a potem zmierzyć objętość tej sztabki. Ale Heron nie wyrażał na to zgody. Zadanie wydało się nie do rozwiązania. Męczyło to bardzo Archimedesa i wszędzie chodził z tym swoim problemem. Aż w jego rozwiązaniu pomógł zwykły przypadek. Pewnego razu jak zwykle biorąc kąpiel w wannie, Archimedes mimo woli, myśląc cały czas o rozwiązaniu problemu z koroną, zwrócił uwagę na podnoszący się stopniowo w mia- rę jego zanurzania poziom wody w wannie. Początkowo jak zwykle nie zastanowiło go to. Ale w miarę czasu trwania i odprężającego działania kąpieli, myśląc cały czas o rozwiązaniu problemu z koroną, Archimedes zaczął kojarzyć rozwiązanie tego problemu z zauważonym mimochodem podnoszeniu się wody w wannie po jego zanurzeniu. I w umyśle Archimedesa zaświtała myśl, a co by było gdyby tak on sam był królewską koroną stopniowo zanurzaną w wannie. I nagle jak błyskawica doznaje olśnienia, że przecież przemieszczona objętość wody jest równa objętości zanurzonego ciała. I w ten sposób może on wyznaczyć poszukiwaną objętość korony. Z okrzykiem Eureka (odkryłem) wyskoczył Archimedes z wanny i pospiesznie pobiegł do swojego laboratorium. W opowiastce tej można wyróżnić dwa charakterystyczne elementy metody synektycznej. Odkrycie nastąpiło w klimacie odprężenia Rozwiązanie zostało znalezione przez bisocjację metodą analogii personalne.
4.2 ANALOGIA PROSTA LUB BEZPOŚREDNIA Polega na tym, że znajdując w otoczeniu lub naturze przedmiot funkcjonalnie podobny, odkrywamy zarazem model konstrukcyjny, który stanowi czasem nawet bezpośrednio właściwe rozwiązanie. np skrzydła ptaka - skrzydła lotni. Jeżeli jeszcze przypomnimy sobie o tym, że już Arystoteles twierdził, rzemiosło naśladuje naturę, to powyższa dyrektywa należy chyba do najstarszych metod analogii prostej, stosowanej przez ludzkość. Aktualnie rozwój specjalnej dziedziny nauki bioniki, wyniknął z tego, że konstruktorzy i wynalazcy, dostrzegli i w pełni docenili to, że bardzo wiele nowoczesnych rozwiązań technicznych, można wynaleźć naśladując naturę.- 4.3 ANALOGIA SYMBOLICZNA Znajduje zastosowanie głównie jako mechanizm oswajania się z przedmiotem badań, z tym co jest nieznane. Analogia ta powstała w myśleniu pierwotnym dla wyrażenia i określenia bogactwa i złożoności jakiegoś poznanego zespołu zjawisk. Kiedy to zamiast szczegółowego opisu bogactwa obserwowanych faktów, zastępowano je obrazowymi symbolami. Takim symbolicznym obrazem pewnego problemu termodynamicznego może być tak zwany DEMON MAXWELLA. Czy też mianem ZŁODZIEJA Z BAGDADU jak nazwano symbolicznie, NEUTRINO trudno wykrywalną cząsteczkę, zabierającą część energii w rozpadzie promieniotwórczym. - 4.4 ANALOGIA FANTASTYCZNA Polega na wywołaniu lub wykorzystaniu tych przeżyć psychicznych, które towarzyszą marzeniom sennym, lub sytuacjom baśniowym. Bowiem w takim śnie, lub w baśni, wszystko może się zdarzyć, wszystko może się dziać. Bo tam może być całkowicie wyłączona cenzura logiki otaczającego nas świata. W takim śnie lub baśni, mogą tracić swoją moc, nawet najważniejsze prawa przyrody. Dzięki temu, świat marzeń lub baśni, może być np pozbawiony grawitacji, skończonych prędkości, praw odbijania lub załamania światła itp. Takie modele analogi fantastycznej, mogą być potrzebne, ponieważ historia nauki wykazuje, że największe nowe teorie, powstały właśnie dzięki uprzedniemu obaleniu, jakiegoś pewnika lub powszechnie obowiązującego prawa fizycznego, uznawanego za prawo fundamentalne. Dlatego też synektyka, zaleca stosowanie analogii fantastycznej, dla uwolnienia się od różnych praw, krępujących dogmatycznie sposoby oceniania i wartościowania.
ROZWIĄZUJĄC W PRAKTYCE JAKIEŚ ZADANIE TWÓRCZE, ZAPEWNE STANIEMY PRZED PROBLEMEM JAK TO ZADANIE DOBRZE I SZYBKO ROZWIĄZAĆ. Jaką wybrać metodę rozwiązywania postawionego zadania. Na pewno wybór metody nie można nikomu narzucać. Ale będzie on zależny przede- wszystkim, od tego czy zadanie ma być rozwiązane jednoosobowo, czy też zespołowo. I na pewno jeśli któraś z metod okaże się zawodna, to trzeba będzie spróbować rozwiązać postawione zadanie inną metodą. Z czasem każdy z nas, czy też każda grupa, w wyniku zebranych doświadczeń, wybierze sobie jakąś jedną z metod, jako najlepszą, lub w oparciu o własne doświadczenie, będzie dobierać odpowiednie metody, do odpowiednich problemów. A także z czasem, w wyniku doświadczeń, każda grup badawcza lub każdy indywidualny badacz, wypracuje sobie jakąś własną metodę badawczą, korzystając z najbardziej jemu odpowiadających elementów, poznanych metod rozwiązywania zadań twórczych.

Pozdrawiam A.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rutus




Dołączył: 04 Mar 2011
Posty: 91
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 17:40, 15 Maj 2011    Temat postu:

Mamy tu na żywo techniki stosowane przez pana Andrzeja Gdulę służące omijaniu tematu.
Temat wątku jak wół mówi o poszukiwaniu elementów objaśniających cokolwiek z otaczającej nas rzeczywistości biologicznej na bazie kreacjonizmu. W odpowiedzi mamy elaborat, którego i tak nikt nie przeczyta, z autorem włącznie (dosłownie - kiedyś ten pan założył wątek o bakteriach i zapuścił podobnej objętości elaborat, który nie dość, że nie traktował o bakteriach ale nawet nie zawierał ani jednego słowa "bakteria", wątek miał temat: "Czy bakterie myślą") - to są elementy skopiowane i skompilowane w dużą całość.

Ja nadal proszę o podanie przykładu, w którym za pomocą metodologii kreacjonistycznej oraz wiedzy zgodnej z duchem kreacjonizmu zostało objaśnione choćby jedno zjawisko zachodzące w obszarze najszerzej pojmowanej biologii.
Pole do popisu jest, tylko popisujących się nie ma. Czyżby kreacjonizm był aż taką pustynią merytoryczną, czy naprawdę nie ma w nim absolutnie nic?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andrzej




Dołączył: 02 Maj 2011
Posty: 41
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gliwice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 15:07, 16 Maj 2011    Temat postu: Okolicznościowe kwiatki pana Rutusa

OKOLICZNOŚCIOWE KWIATKI PANA RUTUSA

Witam!
RUTUS:Mamy tu na żywo techniki stosowane przez pana Andrzeja Gdulę służące omijaniu tematu.
ANDRZEJ; Mamy tu na żywo techniki stosowane przez pana Rutusa podawania nieprawdy. Ponieważ we wcześniejszym poście wysłanym: Pią 18:25, 15 Kwi 2011 pan Rutus jak zwykle obrzucił mnie nieprawdziwymi i nie udokumentowanymi cytowanymi poniżej pomówieniami więc odpowiedź ta nie jest nie na temat.
RUTUS; gardzi nauką jako całością (jak się Pan odniesie do odrzucenia przez pana Gdulę całej metodologii naukowej?).
ANDRZEJ;musiałem na to wówczas odpowiedzieć poniższym zdaniem;
ANDRZEJ; To niestety pan Rutus gardzi prawdziwą nauką jako całością wprowadzając własne śmieszne kanony metodologii naukowej jak np. falsyfikowalne hipotezy. Poza tym pan Rutus zupełnie nie rozumie co to jest HEURYSTYKA jako podstawowe narzędzie metodologiczne poszukiwania rozwiązań twórczych. Na koniec postu zamieszczam mój referat na ten temat.
ANDRZEJ; Ale pan Rutus widocznie tego nie doczytał, a raczej w ogóle nie przeczytał.

RUTUS;Temat wątku jak wół mówi o poszukiwaniu elementów objaśniających cokolwiek z otaczającej nas rzeczywistości biologicznej na bazie kreacjonizmu.
ANDRZEJ; Powyższe pomówienia pana Rutusa w stosunku do mojej osoby też nie mają jak WÓŁ nic wspólnego z tym tematem. Ale widocznie pan Rutus uważa się za coś lepszego niż my zwykli ziemscy śmiertelnicy i że jemu wszystko wolno.

RUTUS;W odpowiedzi mamy elaborat, którego i tak nikt nie przeczyta, z autorem włącznie
ANDRZEJ; I znowu jak zwykle stek urojonych pomówień pana Rutusa. Ponieważ :
*po pierwsze ten referat na forum wiara w temacie HEURYSTYKA otwartym Pn wrz 27, 2010 11:13 [link widoczny dla zalogowanych] który czytało 1059 osób [mam to skopiowane w trybie ekranowym].
*Po drugie ten referat wygłaszałem w ramach szkolenia naukowo technicznego dla kilku różnych grup. Więc co najmniej niesmaczne i nierzetelne jest imputowanie że autor tego nie czytał. A nie przeczytał też tego opracowania na forum wiara pan Rutus, bo nie wie że jest tam definicja HEURYSTYKI,
Ale jak zwykle pan Rutus bez podania konkretów, nieuczciwie i nierzetelnie zarzuca temu referatowi „ Totalne pustosłowie, w dodatku przedstawione bez sensu i bez celu - nie podano go tu.” Cytuję poniżej tę nieuczciwą i nierzetelną wypowiedź pana Rutusa. Zaznaczając, że mam ją również skopiowaną w trybie ekranowym, gdyby pan Rutus chciał tam po miesiącach coś zmienić.

RUTUS;Tyle słów, a nie ma nawet definicji heurystyki. Totalne pustosłowie, w dodatku przedstawione bez sensu i bez celu - nie podano go tu.
No i nie ma nic o bakteriach. [ Pn wrz 27, 2010 16:41]
RUTUS; (dosłownie - kiedyś ten pan założył wątek o bakteriach i zapuścił podobnej objętości elaborat, który nie dość, że nie traktował o bakteriach ale nawet nie zawierał ani jednego słowa "bakteria", wątek miał temat: "Czy bakterie myślą") - to są elementy skopiowane i skompilowane w dużą całość.
ANDRZEJ; Pan Rutus znowu kłamie, ponieważ były otwarte były na forum wiara dwa odrębne tematy : pierwszy „Czy bakteria myśli” [link widoczny dla zalogowanych] otwarty N wrz 26, 2010 18:57 i drugi HEURYSTYKA

ANDRZEJ; Ponieważ pan Rutus sam nawiązał do tematu „Czy baketrie myślą” i tak bardzo lubi się powoływać na różne wypowiedzi przy okazji, poniżej prezentuję napisany przez pana Rutusa tekst bezpodstawnych pogróżek i inwektyw pana Rutusa pod moim adresem, w tym temacie z daty Wt wrz 28, 2010 16:18

RUTUS:Myślę, że będę musiał zagościć na której z wygłaszanej prelekcji, które przeprowadza Pan dla sobie tylko znanych celów i będę musiał poinformować zgromadzoną publikę, jakimi to oszustwami i krętactwami jest karmiona, prezentując rzetelny kawałek prawdziwej nauki. Rozmowy przeprowadzane na tym forum z Panem dadzą mi zastrzyk materiałów, którymi będzie można się posłużyć, aby nie być ani gołosłownym ani zakrzyczanym "żądaniami danych merytorycznych", na które się z całą pewnością przygotuję.
Będę miał na uwadze to miejsce.Czy otrzymam zaproszenie?

ANDRZEJ; Tę wypowiedź pana Rutusa mam również skopiowaną w trybie ekranowym.

RUTUS;Ja nadal proszę o podanie przykładu, w którym za pomocą metodologii kreacjonistycznej oraz wiedzy zgodnej z duchem kreacjonizmu zostało objaśnione choćby jedno zjawisko zachodzące w obszarze najszerzej pojmowanej biologii. Pole do popisu jest, tylko popisujących się nie ma. Czyżby kreacjonizm był aż taką pustynią merytoryczną, czy naprawdę nie ma w nim absolutnie nic?
ANDRZEJ; O ile wiem, to kreacjonizm nie neguje ani mikroewolucyjnej zmienności ani Biotechnologii i całej Inżynierii Genetycznej. Tylko kreacjonizm w pełni neguje możliwość samoistnej abiogenezy oraz możliwość samoistnej zmienności ponad gatunkowej. Ale w tym zakresie ewolucjonizm też jest taką samą pustynią merytoryczną, i naprawdę nie ma absolutnie nic udokumentowanego empirycznie, do powiedzenia. Więc nie wiadomo o co chodzi panu Rutusowi. Chyba sobie nie przemyślał tego zadania dla kreacjonistów.

A tak przy okazji panie Rutus to ja przypominam, że czekam na wyjaśnienie przez pana ewolucyjnej genezy oraz funkcji mikrosakkadowych ruchów oczu. A jeśli pan tego nie wie to proszę to odpisać.

Pozdrawiam Andrzej
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
monitor/konto_usuniete
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 656
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW

PostWysłany: Pon 20:26, 16 Maj 2011    Temat postu:

monitor napisał:
to czym jest powodowana (otyłość – dopisek mój) u zwierząt?

Poczytałem, pogmerałem. Podany przez Ciebie news – tak jak się spodziewałem – jest bardzo lakoniczny i jest mocnym skrótem oficjalnych doniesień, w których to pojawia się sporo ciekawych spekulacji dotyczących przyczyn tego stanu rzeczy.

Kilka rzeczy trzeba sprostować:

wyborcza.pl napisał:
W tym celu zebrał dane dotyczące ośmiu gatunków zwierząt: makaków, szympansów, koczkodanów tumbili, pigmejek, psów, kotów, myszy oraz szczurów, zarówno tych domowych, jak i żyjących na wolności (z podziałem na gryzonie zamieszkujące obszary miejskie i wiejskie). W sumie przeanalizowano ponad 20 tys. osobników żyjących w 12 populacjach (które później podzielono dodatkowo na osobniki płci żeńskiej i męskiej).


Oficjalnie jest tak:
nature.com napisał:
W teście wzięło udział 8 gatunków: laboratoryjne makaki, szympansy, koczkodany, pigmejki i myszy, domowe psy, koty i szczury, oraz zdziczałe szczury zarówno w środowiskach wiejskich jak i miejskich.


monitor napisał:
W artykule chodzi o zjawisko (na szeroką skalę) pośród dzikich zwierzat.
Czytać nie potrafisz ,czy nie przyjmujesz do wiadomości ?


Awarian:


Więc jak widzisz, z dzikich (żyjących na wolności) zwierząt w badaniu brały udział tylko szczury. Mam nadzieję, że przyjmujesz do wiadomości? Atak personalny był zbędny...

monitor:

Tak przyjmuje do wiadomosci i dziekuję , że odwaliłeś robotę za mnie. To po pierwsze. Po drugie nie było żadnego 'ataku personalnego' , ponieważ rzeczywiście zdawałeś się nie przyjmować do wiadomości tego ,co zacytowałem.


Awarian:


Co ciekawe, to właśnie w przypadku tych dzikich szczurów jest najmniej wątpliwości i spekulacji – jedzą ogromne ilości wysokokalorycznych odpadków z naszych stołów. Oczywiście nie wyklucza się kumulacji różnych czynników, ale ten wstępnie uznawany jest za najbardziej prawdopodobny.

monitor:

Czyli jedzą to co jedza ludzie. Ot i wyjasnienie dlaczego tyją :-).
Myszy to maja przechlapane nawet ludzkie jedzenie się na nich testuje, gdy się tych doswiadczeń nie planuje. No tak , jak się chce życ w luksusach ,to zawsze się bedzie zwierzatkiem doświadczalnym i będzie się miało nadwagę (jaki pan taki kram).

Awarian:

W sprawie zwierząt domowych – tak jak pisałem wcześniej, zmiana trybu życia w porównaniu z przodkami, przekarmianie itp.


monitor:


JW.

Awarian:

Najciekawszy jest (wbrew temu co pisałeś) wzrost otyłości u zwierząt w warunkach kontrolowanych (a nie żyjących dziko na wolności) – jak napisano, jest on wręcz niespodziewany. Tu naukowcy natknęli się na konkretny problem, ale jest już kilka hipotez takiego stanu rzeczy: patogen AD36 (stwierdzono wpływ na otyłość u myszy), problemy ze snem, wpływ klimatyzacji i jeszcze kilka innych, przy czym znów nie wyklucza się "miksu" różnych czynników.

Na razie to tylko domysły, ale od czegoś trzeba zacząć, tym niemniej taki stan rzeczy jest diametralnie odległy od "nic nie wiemy".

monitor:

No tak otyłość to choroba cywilizacyjna.:-).

Awarian:

I jeszcze na koniec pytanie:
monitor napisał:
Jezli plaga otyłości u ludzi jest spowodowana ewolucyjną spuścizną ,a nie złym odzywianiem, czy wadliwymi genami


Awarian:

Czy tak wypowiedziane zdanie sugeruje, iż bierzesz pod uwagę możliwość, iż rzeczywiście tak jest? ;-)


monitor:

To znaczy jak ? O co Ci chodzi ?


pozdrawiam;


Ostatnio zmieniony przez monitor/konto_usuniete dnia Pon 20:28, 16 Maj 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
monitor/konto_usuniete
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 656
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW

PostWysłany: Pon 21:14, 16 Maj 2011    Temat postu: Re: Okolicznościowe kwiatki pana Rutusa

Andrzej napisał:
ANDRZEJ; O ile wiem, to kreacjonizm nie neguje ani mikroewolucyjnej zmienności ani Biotechnologii i całej Inżynierii Genetycznej. Tylko kreacjonizm w pełni neguje możliwość samoistnej abiogenezy oraz możliwość samoistnej zmienności ponad gatunkowej. Ale w tym zakresie ewolucjonizm też jest taką samą pustynią merytoryczną, i naprawdę nie ma absolutnie nic udokumentowanego empirycznie, do powiedzenia. Więc nie wiadomo o co chodzi panu Rutusowi. Chyba sobie nie przemyślał tego zadania dla kreacjonistów.


Neodarwiniści nie mają nawet rzetelnie sprecyzowanego i namierzonego mechanizmu genetycznego ,który by powodował zmiany makroewolucyjne, a to ,co im się często wydaje ,ze mają po kilku miesiacach rozsypuje sie w pył. Pisałem o tym tutaj:

http://www.sfinia.fora.pl/genesis,36/czy-obserwowana-mikroewolucja-prowadzi-do-makroewolucji,4049.html

http://www.sfinia.fora.pl/genesis,36/kryzys-hipotezy-selekcyjnego-wymiatania,5560.html

http://www.sfinia.fora.pl/genesis,36/kryzys-evo-devo,5343.html

http://www.sfinia.fora.pl/genesis,36/gleboka-homologia,5478.html

http://www.sfinia.fora.pl/genesis,36/urojona-wszechwiedza,5012.html

Czy chocby ten tekst:
(mój dawny tekst)
[link widoczny dla zalogowanych]
"Jeśli chodzi o specjacje, jaka ona by nie była, to nie warto sobie zawracać głowy, bo tak naprawdę zjawisko specjacji żadnego wyjaśnienia procentującego na korzyść TE nie wnosi w sporze ewolucja-kreacja. Wszystko opiera się o definicję gatunku. Kiedyś kreacjoniści (nieopatrznie) głosili, że rodzaj biblijny to taka grupa zwierząt, w której łonie zwierzęta te mogą się parzyć i wydawać płodne potomstwo. Później biologowie uznali, że nowy gatunek powstaje wówczas, kiedy pomiędzy dwoma populacjami, które wywodzą się z jednej pierwotnej, powstaje bariera reprodukcyjna. No i by się wydawało, iż kreacjoniści przegrali, bo specjacja odbywa się niejednokrotnie niemal na naszych oczach! A więc gatunki powstają koniec,kropka!

A jednak jest inaczej, ponieważ w kilku nieistotnych dla sprawy przypadkach specjacji (np. skokowej) NIE SĄ PRAKTYCZNIE ZNANE NEODARWINOWSKIE MECHANIZMY TAKIEJ SPECJACJI! A to co znamy nie zmienia jakości genetycznej u populacji, które uległy specjacji (np. allopatrycznej)! Wezmy za przykład różne populacje zwykłej myszy, które uległy w wyniku izolacji geograficznej specjacji, czy słynnych ryjówek. Te zwierzęta, bez różnicy, jak długo żyją w izolacji, i to bez znaczenia czy się krzyżują częściowo, czy wcale, pozostają zawsze myszami i ryjówkami i NIE MA ŻADNYCH DOWODÓW, że kiedyś będzie inaczej! A jakie poznane mechanizmy powodują specjację? Np. zmiany robertsonowskie, które nagminnie obserwujemy u różnych grup zwierząt. Czy polimorfizmy inwersyjne. Albo liczne duplikacje, które zachodzą niezależnie w oddzielonych populacjach różnych zwierząt. Dużą rolę może tu pełnić dodatkowo rekombinacja w procesie crossing-over. Genomy, które ulegają takim zmianom, powodującym istne "przemeblowania" w chromosomach, w końcu zaczynają się różnić od genomów odizolowanych pobratymców. Następnie, kiedy reprezentanci takich dwóch izolowanych populalcji będą mieli okazję się spotkać, to może się okazać,że spłodzenie między nimi potomstwa jest już niemożliwe! Po prostu chromosomy homologiczne po fuzji gamet już do siebie nie pasują, ponieważ w wyniku opisanych przeze mnie procesów (a może są jeszcze inne) już do siebie nie pasują. Np. w wyniku translokacji robertsonowskich mogą powstać nowe kombinacje w kariotypach takich dwóch populacji i po fuzji gamet może się okazać, że mamy do czynienia z heterozygotą strukturalną (choć znane są nauce przypadki, że nawet zygota będąca heterozygotą strukturalną rozwijała się w normalne, płodne potomstwo). Biologowie ewolucyjni sami przyznają, że opisane przeze mnie mechanizmy nie zmieniają w istotny sposób informacji genetycznej u populacji, które uległy specjacji. Zastanawiają się nawet, czy opisane przeze mnie translokacje chromosomowe, polimorfizm inwersyjny, duplikacje i inne, nie mają jakiegoś biologicznego sensu! Zaobserwowano na przykład, iż istnieje korelacja środowiskowa co do zachodzenia rodzajów takich translokacji, duplikacji czy inwersji. A więc może to być integralna właściwość dynamicznych genomów różnych organizmów. Efekt jakiejś wewnętrznej/naturalnej, właściwej organizmom inżynierii genetycznej.

Argumentacja ta praktycznie rozciąga się na wszystkie typy specjacji. Jest to proces korzystny, bo sprzyja równomiernemu rozkładowi gatunków, które migrują i w wyniku zmian behawioralnych, chromosomowych czy różnic np. w dialekcie śpiewu jakiegoś gatunku ptaka, co pozwala mu opanować swoje terytorium. Specjacja (sympatryczna) okazuje się korzystna nawet w przypadku jednego biotopu, jak jeden zbiornik wodny. Zachodzi ona niejako po sąsiedzku, bez powstawania izolacji geograficznej, czego najlepszym przykładem są pielęgnice z afrykańskich jezior."


Aktualne sa po dziś dzień słowa znanego ,już nie zyjacego wielkiego biologa:

[link widoczny dla zalogowanych]

"W przedmowie do wydania wydrukowanego w setną rocznicę pierwszego opublikowania dzieła Darwina O powstawaniu gatunków, W.R.Thompson napisał: „Jeżeli po przeanalizowaniu argumentów okazuje się, że nie sposób ich obronić, to powinno się je odrzucić, a całkowitą zmianę zapatrywań na podstawie wątpliwych dowodów należy uznać za godną ubolewania”. Poza tym Thompson powiedział: „Fakty oraz interpretacje, na których opierał się Darwin, dziś już nie przekonują. Długoletnie badania nad dziedzicznością i odmianami, podkopały jego naukę (....) Długotrwałym i pożałowania godnym następstwem sukcesu dzieła O powstawaniu gatunków stała się panująca wśród biologów mania wdawania się w spekulacje, których słuszności nie da się sprawdzić. (…) Powodzeniu darwinizmu towarzyszył zanik rzetelności naukowej (......)Sytuacja, w której uczeni sprzymierzają się po to, aby stawać w obronie doktryny, której nie są w stanie naukowo zdefiniować ani z naukową dokładnością przedstawić i której wiarogodność w opinii publicznej starają się podtrzymywać tłumieniem krytyki oraz przemilczaniem trudności, jest w nauce czymś nienormajnym i niepożądanym."

Pan Rutus Andrzeju to w naszych wcześniejszych dyskusjach chciał użyć jednego z najwspanialszych dzieł anatomicznych autorstwa Thompsona ("O formie i kształcie"), jako dowodu popierajacego Teorię Ewolucji:-).

http://www.sfinia.fora.pl/genesis,36/odpowiedz-na-argument-z-niedoskonalosci-projektu,5627.html

Nie mam czasu , ale któregoś nieodległego dnia zbiorę się sam w sobie i pozbieram do kupy wszelkie , 'perełki' p. Rutusa, w których np. upierał się , przy twierdzeniu , że nie ma bezzębnych gadów, a jak mu się wykazało , że np. żółwie ich nie posiadają , to p. Rutus stwierdził , że o żółwiach nic nie mówił (tym samym wykluczajac żółwie z gromady gadów:-)).



Innym razem był twardo przekonany , że współczesnie nigdzie nie występują ptaki z pazurami na skrzydlach, ale gdzieś wygooglował , że jednak występują.

Kiedy indziej zapytał mnie o ooo, zaraz zacytuję:
Cytat:

http://www.sfinia.fora.pl/genesis,36/odpowiedz-na-argument-z-niedoskonalosci-projektu,5627.html
Rutus:
1. Jak kreacjonizm wyjaśnia plątanie się nasieniowodu?

monitor:
Co to znaczy "PLĄTANIE SIĘ NASIENIOWODÓW", co to za mutant terminologiczny? Nic takiego nie funkcjonuje w nauce zwanej anatomią. Wdzę , że kolejny raz muszę najpierw wspomóc Pańska argumentację ,a następnie sie do niej odnieść:-).

Niewątpliwie chodzi Panu o skrzyżowanie dróg moczowych z drogami rozrodczymi (nasieniowodami). .....


W zalinkowanym watku jeszcze trochę podobnych rewelacji mozna znalezć, a jeszcze trochę tego porozrzucane po róznych watkach.

Andrzeju jezeli to pozbieram ,a cytaty rzetelnie zalinkuję ,to czy znajdzie się na Twojej stroni trochę wirtualnej przestrzeni , żeby ten post zamieścić ?



pozdrawiam;


Ostatnio zmieniony przez monitor/konto_usuniete dnia Pon 21:37, 16 Maj 2011, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Genesis Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 2 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin