Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Egzofobia?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 11, 12, 13  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:47, 29 Paź 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Cytat:
A w światopoglądzie ateistycznym obiektywne kryterium prawdy jest niemożliwe


Czyli od dzisiaj możliwe jest to w co sobie wierzymy? Ok.
To ja wierzę, że moje zmysły mają dostęp do obiektywnej prawdy.
Że za sprawą zmysłów i rozumu możemy dojść do tego jak jest naprawdę.
I co teraz?

Wreszcie dobre postawienie sprawy ze strony ateistów. :brawo:
Teraz zetrzesz się z MATERIĄ WŁASNEGO UMYSŁU. Będziesz rozpoznawał świat i myśli SWOIMI założeniami I filtrami poznawczymi. Teraz decyduje SPÓJNOŚĆ WEWNĘTRZNA CAŁEGO ŚWIATOPOGLĄDU.
Jeśli sam ze sobą = ze swoimi myślami, pragnieniami, odczuciami - się dogadasz, to wygrałeś, właściwie jesteś w "raju". Gorzej, jeśli nagle okaże się, że umysł nie jest w stanie sprostać własnym (!) założeniom, paradygmatom, sposobom odbioru bodźców. Wtedy można się ratować PRZEBUDOWĄ swojego systemu założeń/wierzeń. Dobra przebudowa jest na wagę złota.
Czym charakteryzuje się dobra przebudowa?
- Poprawnie ustawioną hierarchią paradygmatów podstawowych. Takich, które z większym prawdopodobieństwem nie skierują umysłu na manowce. Chodzi więc o sensowny światopogląd.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2204
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:24, 29 Paź 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Cytat:
A w światopoglądzie ateistycznym obiektywne kryterium prawdy jest niemożliwe


Czyli od dzisiaj możliwe jest to w co sobie wierzymy? Ok.
To ja wierzę, że moje zmysły mają dostęp do obiektywnej prawdy.
Że za sprawą zmysłów i rozumu możemy dojść do tego jak jest naprawdę.
I co teraz?


Stałeś się jawnie wierzącym. Zarzucanie od teraz innym (teistom), że wierzą, będzie z automatu generowało sprzeczność w twoim światopoglądzie

Kruchy04 napisał:
Cytat:
Abyś mógł wykazać fałszywość czegokolwiek musiałbyś mieć kryterium prawdy czegokolwiek.


Czy chrześcijanie mają dostęp do prawdy absolutnej?
Która z kilkunastu tysięcy denominacji? A może to hindusi mają dostęp do prawdy absolutnej, a ty bredzisz


Popełniasz tutaj typowy dla ateistów błąd genetic fallacy

[link widoczny dla zalogowanych]

Poza tym miałeś wykazywaną już wyjątkowość objawienia chrześcijańskiego w tych dyskusjach

http://www.sfinia.fora.pl/religie-i-wyznania,6/zeznania-naocznych-swiadkow-wiarygodnym-kryterium,13545-25.html#462169

http://www.sfinia.fora.pl/swiete-ksiegi,41/nauka-vs-swiete-ksiegi,12351-175.html#446443

z których to dyskusji zwiałeś

Jak widać - ciebie żadne odpowiedzi tego typu po prostu nie interesują

Ale wróćmy do samej kwestii twoich pytań. Nawet zadanie pytań presuponuje jakąś prawdę jako bazę za nimi stojącą. Nadal nie wiem jednak na jakiej podstawie wygłaszasz te pytania gdyż nadal nie przedstawiłeś żadnego obiektywnego standardu jako kryterium zasadności tych pytań

Kruchy04 napisał:
Poproszę o obiektywnie weryfikowalną demonstrację, Bóg pewnie objawi Ci w jaki sposób wykazać swoją rację.


I według jakiego kryterium zweryfikujesz tę "demonstrację"? Znowu nie podałeś. Na podstawie jakiego obiektywnego kryterium w ogóle zażądałeś tej "demonstracji"? Też nie podałeś. W twoim ateistycznym światopoglądzie "weryfikacja" jest po prostu niemożliwa


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Czw 10:21, 31 Paź 2019, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4415
Przeczytał: 58 tematów


PostWysłany: Śro 11:49, 30 Paź 2019    Temat postu:

fedor napisał:
Kruchy04 napisał:
Poproszę o obiektywnie weryfikowalną demonstrację, Bóg pewnie objawi Ci w jaki sposób wykazać swoją rację.

I według jakiego kryterium zweryfikujesz tę "demonstrację"?

Wg takiego samego słabego kryterium jak to, że chodnik się nie zapada, gdy się po nim chodzi. Nie jest to kryterium absolutne, ale wystarczy.
A tak w ogóle to Bóg powinien znać jakiś sposób, by człowiek go zweryfikował w sposób absolutny. W końcu jest się tym wszechmogącym, czy nie?

Cytat:
W twoim ateistycznym światopoglądzie "weryfikacja" jest po prostu niemożliwa

A tak na poważnie - oczywiście, że jest niemożliwa.
U ciebie cała sztuka polega wyłącznie na tym, że skoro ty nie potrafisz udowodnić Boga, to pokazujesz ateiście, ilu on rzeczy nie potrafi udowodnić.
Tylko że do ciebie cały czas nie dociera, że o co innego tu chodzi. I nigdy nie dotrze, bo byś doznał szoku światopoglądowego - a tego boisz się panicznie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 12:03, 30 Paź 2019    Temat postu:

Irbisol napisał:
A tak w ogóle to Bóg powinien znać jakiś sposób, by człowiek go zweryfikował w sposób absolutny.

A skąd w ogóle pomysł, że Bogu miałoby na tym zależeć?


Irbisol napisał:
skoro ty nie potrafisz udowodnić Boga, to pokazujesz ateiście, ilu on rzeczy nie potrafi udowodnić.

To działa inaczej - WIADOMO, że dowód zawsze jest względny. Zawsze. Dotyczy to wszystkiego bez wyjątku.
Ateistom zdaje się, że w przypadku Boga jest jakiś wyjątek, więc teista ma powód bać się, tego iż nie udowodni istnienia Boga. Bo rzekomo teista, tak naprawdę, w ukryciu o niczym innym nie myśli, tylko "jak tu udowodnić istnienie Boga". :oops: :rotfl:
Tak naprawdę ów problem teisty występuje wyłącznie w umyśle ateisty. Teista nie martwi się brakiem dowodu na istnienie Boga, podobnie jak nie martwi się brakiem dowodu na istnienie materii, czy czegokolwiek tam jeszcze. Te lęki teisty istnieją wyłącznie w głowie ateisty, który próbuje sobie najwyraźniej przydać ważności, że oto teiście - swoim wymaganiem dowodu - zrobił taki kłopot. To ateista stwarza problem, zaś teista raczej ze zdziwieniem obserwuje te gigantyczne wysiłki ateistów wmówienia wszystkim, jak to dowód na istnienie Boga jest absolutnie konieczny, jak to bez niego rzekomo wiara religijna nie ma sensu. A tymczasem JEST DOKŁADNIE ODWROTNIE - to dlatego, że nie ma dowodu, wiara ma sens. Tylko wtedy jest wiarą, a więc tylko wtedy zostawia człowiekowi pole do osobistej odpowiedzi w kwestiach religijnych. Zaś teista tę możliwość osobistej odpowiedzi bardzo sobie ceni.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4415
Przeczytał: 58 tematów


PostWysłany: Śro 12:43, 30 Paź 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
A tak w ogóle to Bóg powinien znać jakiś sposób, by człowiek go zweryfikował w sposób absolutny.

A skąd w ogóle pomysł, że Bogu miałoby na tym zależeć?

No właśnie. Bo mi na tym zależeniu ze strony Boga nie zależy.

Cytat:
Irbisol napisał:
skoro ty nie potrafisz udowodnić Boga, to pokazujesz ateiście, ilu on rzeczy nie potrafi udowodnić.

To działa inaczej - WIADOMO, że dowód zawsze jest względny. Zawsze. Dotyczy to wszystkiego bez wyjątku.Ateistom zdaje się, że w przypadku Boga jest jakiś wyjątek, więc teista ma powód bać się, tego iż nie udowodni istnienia Boga. Bo rzekomo teista, tak naprawdę, w ukryciu o niczym innym nie myśli, tylko "jak tu udowodnić istnienie Boga".  :oops:  :rotfl: Tak naprawdę ów problem teisty występuje wyłącznie w umyśle ateisty.

Tak naprawdę ten problem ateisty dotyczący problemu teisty występuje tylko w twoim umyśle + jakichś innych teistów.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 13:11, 30 Paź 2019    Temat postu:

Irbisol napisał:
Cytat:
Irbisol napisał:
skoro ty nie potrafisz udowodnić Boga, to pokazujesz ateiście, ilu on rzeczy nie potrafi udowodnić.

To działa inaczej - WIADOMO, że dowód zawsze jest względny. Zawsze. Dotyczy to wszystkiego bez wyjątku.Ateistom zdaje się, że w przypadku Boga jest jakiś wyjątek, więc teista ma powód bać się, tego iż nie udowodni istnienia Boga. Bo rzekomo teista, tak naprawdę, w ukryciu o niczym innym nie myśli, tylko "jak tu udowodnić istnienie Boga".  :oops:  :rotfl: Tak naprawdę ów problem teisty występuje wyłącznie w umyśle ateisty.

Tak naprawdę ten problem ateisty dotyczący problemu teisty występuje tylko w twoim umyśle + jakichś innych teistów.

To czemu wciąż ten temat dowodu wraca w zarzutach ateistów?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4415
Przeczytał: 58 tematów


PostWysłany: Śro 14:02, 30 Paź 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Cytat:

To działa inaczej - WIADOMO, że dowód zawsze jest względny. Zawsze. Dotyczy to wszystkiego bez wyjątku.Ateistom zdaje się, że w przypadku Boga jest jakiś wyjątek, więc teista ma powód bać się, tego iż nie udowodni istnienia Boga. Bo rzekomo teista, tak naprawdę, w ukryciu o niczym innym nie myśli, tylko "jak tu udowodnić istnienie Boga".  :oops:  :rotfl: Tak naprawdę ów problem teisty występuje wyłącznie w umyśle ateisty.

Tak naprawdę ten problem ateisty dotyczący problemu teisty występuje tylko w twoim umyśle + jakichś innych teistów.

To czemu wciąż ten temat dowodu wraca w zarzutach ateistów?

Wraca - ale wcale nie ten problem, o którym piszesz. Ateista nie domaga się dowodu w rozumieniu fedoryzmu, czyli absolutnego. Ateista domaga się pewnych KONSEKWENCJI w przyjmowaniu czegoś na wiarę w danym stopniu.
Sam na wiarę przyjmuje mnóstwo rzeczy, z mniejszym lub większym stopniem uznania prawdopodobieństwa czegoś - oczywiście nie każdy się zgodzi, że coś jest bardziej wiarygodne od czegoś innego. To zbyt subiektywne i nie ma sensu tego roztrząsać.
Chodzi tu jednak o tę KONSEKWENCJĘ. Skoro teista dostaje takie same sygnały, to niech tak samo wierzy. A tu konsekwencji nie ma - w innych religiach też mamy świadectwa, objawienia itp.
I to ma na myśli ateista pytając o dowód - o wskazanie tej różnicy w przesłankach, która powoduje, że teista wybiera tak a nie inaczej.
Analogicznie:
Jesteś w domku na pustyni i świeci Słońce w zenicie. Masz zamiar wyjść na kilkuminutowy spacer. Zabierzesz ze sobą kurtkę przeciwdeszczową? Nie. Masz 100% dowód, że nie będzie w tym czasie padać. Nie. Ale ateista nie o ten dowód pyta.

Poza tym ateista dostrzega niekonsekwencje w samym zachowaniu wyimaginowanego Boga. Odpowiedź zawsze jest ta sama - poczytaj głównego gimboteistę: a skąd wiesz czy to ma sens, a może tak ma być, a w ogóle to logika jest nieudowodniona.
Innymi słowy - uzasadnia on DOWOLNĄ bzdurę. I to też jest niekonsekwencja.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:56, 30 Paź 2019    Temat postu:

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Cytat:

To działa inaczej - WIADOMO, że dowód zawsze jest względny. Zawsze. Dotyczy to wszystkiego bez wyjątku.Ateistom zdaje się, że w przypadku Boga jest jakiś wyjątek, więc teista ma powód bać się, tego iż nie udowodni istnienia Boga. Bo rzekomo teista, tak naprawdę, w ukryciu o niczym innym nie myśli, tylko "jak tu udowodnić istnienie Boga".  :oops:  :rotfl: Tak naprawdę ów problem teisty występuje wyłącznie w umyśle ateisty.

Tak naprawdę ten problem ateisty dotyczący problemu teisty występuje tylko w twoim umyśle + jakichś innych teistów.

To czemu wciąż ten temat dowodu wraca w zarzutach ateistów?

Wraca - ale wcale nie ten problem, o którym piszesz. Ateista nie domaga się dowodu w rozumieniu fedoryzmu, czyli absolutnego. Ateista domaga się pewnych KONSEKWENCJI w przyjmowaniu czegoś na wiarę w danym stopniu.
Sam na wiarę przyjmuje mnóstwo rzeczy, z mniejszym lub większym stopniem uznania prawdopodobieństwa czegoś - oczywiście nie każdy się zgodzi, że coś jest bardziej wiarygodne od czegoś innego. To zbyt subiektywne i nie ma sensu tego roztrząsać.
Chodzi tu jednak o tę KONSEKWENCJĘ. Skoro teista dostaje takie same sygnały, to niech tak samo wierzy. A tu konsekwencji nie ma - w innych religiach też mamy świadectwa, objawienia itp.
I to ma na myśli ateista pytając o dowód - o wskazanie tej różnicy w przesłankach, która powoduje, że teista wybiera tak a nie inaczej.
Analogicznie:
Jesteś w domku na pustyni i świeci Słońce w zenicie. Masz zamiar wyjść na kilkuminutowy spacer. Zabierzesz ze sobą kurtkę przeciwdeszczową? Nie. Masz 100% dowód, że nie będzie w tym czasie padać. Nie. Ale ateista nie o ten dowód pyta.

Poza tym ateista dostrzega niekonsekwencje w samym zachowaniu wyimaginowanego Boga. Odpowiedź zawsze jest ta sama - poczytaj głównego gimboteistę: a skąd wiesz czy to ma sens, a może tak ma być, a w ogóle to logika jest nieudowodniona.
Innymi słowy - uzasadnia on DOWOLNĄ bzdurę. I to też jest niekonsekwencja.

Prawie bym się zgodził z Twoimi wywodami. Tylko nie pasuje mi słowo "dowód" w tym kontekście.Ten "dowód", jak go opisałeś, to wg mnie nie jest żaden dowód.
Natomiast jeśli nazwiesz to "szukam konsekwencji", czy "wskazuję na niekonsekwencje strony przeciwnej", to byłoby o czym gadać.
Ja postrzegam retorykę fedora jako reakcję na właśnie takie nieprawidłowe użycie słowa "dowód". Ateista najwyraźniej chce być wyrazisty, chce przygwoździć, więc używa słowa, które miałoby na teistę podziałać mobilizująco. Ale wtedy, na własne życzenie, pakuje się na linię ognia, związaną właśnie z użyciem owego słowa. Bo w gruncie rzeczy nie chodzi o prawdziwy dowód, tylko o coś innego.
Być może strony mogłyby się dogadać (nie piszę za fedora, tylko za siebie), gdyby nie używały sformułowań, które poświęcają spójność intelektualną na rzecz swoistej mobilizacji strony przeciwnej, stawiania jej do pionu twardością sformułowań.

Ale jest jeszcze jeden aspekt sprawy, w którym wciąż nie ma dogadania. Związany jest z pytaniem: skoro nie dowód, to CO?
- KONKRETNIE to co?
Tu typowy ateista czyni uniki, przed przyznaniem się, że to w końcu ON WYBRAŁ. A do tego wybrał arbitralnie, swoją wiarą, może wyczuciem, intuicją. Nawet jak efekty wyboru pochodzi od jakiegoś wzorca, to z kolei ten wzorzec musiał zostać wybrany, albo przynajmniej ZAAKCEPTOWANY (co też jest formą wyboru).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8479
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:52, 30 Paź 2019    Temat postu:

MD napisał:
Ateista najwyraźniej chce być wyrazisty, chce przygwoździć, więc używa słowa, które miałoby na teistę podziałać mobilizująco.
W jakim celu i jaki atesita, bo wiadomo, że Semele deklarująca tutaj ateizm różni się godnie uwagi/noteworthy (ten termin używamy w nauce kiedy fenomen można oszacować emirycznie jako różny ale nie przeprowadziliśmy badania naukowego metodą albo ilościową albo jakościową aby to potwierdzić) od tego ateisty https://youtu.be/uPqqp8KVuQU , którego u nas określamy jako "walczący/militant". W dyskusje ze znaczeniem koniecznym jest uzgodnić roboczo fenomeny zainteresowania inaczej dyskusja będzie "przelewaniem pustego w próżne".

[quote=MD"]Ale wtedy, na własne życzenie, pakuje się na linię ognia, związaną właśnie z użyciem owego słowa.[/quote] Nie przypuszczam, żeby ateista walczący Dawkins zwracał uwagę na czyjeś opinie w trakcie swoich akcji i masówek. Poniewaz nie potrudzil się wykonaniem analizy rynku/markte analysis zanim wypuścił na naszym rynku amerykańskim swoje infantylne wywody jako Free Inquiry do dostał z marszu taki sam odstrzał jak czerwone mundury w trakcie Wojny Reqolucyjnej.

MD napisał:
Bo w gruncie rzeczy nie chodzi o prawdziwy dowód, tylko o coś innego.
Dlaczego uważasz, że termin "dowód" potrzebuje słowa posiłkowego prawdziwy?

MD napisał:
Być może strony mogłyby się dogadać (nie piszę za fedora, tylko za siebie), gdyby nie używały sformułowań, które poświęcają spójność intelektualną na rzecz swoistej mobilizacji strony przeciwnej, stawiania jej do pionu twardością sformułowań.
Mniemam, że nie stworzyłeś jeszcze w sobie intelektualnego modelu, że dyskusja pomiędzy ludźmi nie musi służyć dogadaniu się, bo to może sprowadzić na śliską ścieżkę/slippery slope intelektu znaną jako grupowe myślenie a w rezultacie stworzenie z tego "religii" (w kulturze amerykańskim termin "religia" użyty w takim kontekście znaczy dogmat/ideologia grupy) ale mam nadzieję (termin nadzieja nie potrzebuje słowa posilkowego "szczera", bo jest konstruktywnej natury - jakkolwiek w towarzystwie przydawki o destruktywnym kontekście może być użyty w celach nienaturalnych), że dojrzejesz życiowo przed ostatnim tchnieniem aby zrozumieć i odczuć, że debata może mieć na celu zadawanie kwestii i kwestinowanie odpowiedzi, bo człowiek ewoluuje się li tylko w warunkach moralnych potyczek z samym sobą na kanwie stosunków międzyludzkich. I nie chodzi tutaj o stosunk intymne lecz kontakty słowne, emocjonalne, uczucia, gesty, etc.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2354
Przeczytał: 23 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:07, 30 Paź 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Teista nie martwi się brakiem dowodu na istnienie Boga

A powinien, jeśli oczywiście ma jeszcze jakieś resztki mozgi.

Michał Dyszyński napisał:
to dlatego, że nie ma dowodu, wiara ma sens.

Przestań ściemniać, smażycie tu kawałki których sami nie stosujecie w swoim życiu. Nie ma dowodu, na to, ze skacząc z 11 pietra ulecisz w powietrzu, wiec czemu tego nie robisz, przecież "wiara ma sens dlatego, ze nie ma dowodu".

Michał Dyszyński napisał:
Tylko wtedy jest wiarą, a więc tylko wtedy zostawia człowiekowi pole do osobistej odpowiedzi w kwestiach religijnych. Zaś teista tę możliwość osobistej odpowiedzi bardzo sobie ceni.

No tak, aby ubzdurać dowolną bzdurę w głowie bez konsekwencji i odpowiedzialności za logikę, religia jest bardzo przydatna, ale i tak jesteście ateistami i skończonymi scjentystami, wyłącznie forumowo-hobbystycznie opowiadającymi bajdy o bogach, aniołkach, diabełkach etc.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3021
Przeczytał: 50 tematów


PostWysłany: Śro 22:04, 30 Paź 2019    Temat postu:

Sprawa jest banalnie prosta. Wiara w Boga jest przekonaniem o istnieniu Boga. Jak każde przekonanie, tak i to oparte jest na przesłankach. Ateista pyta o te przesłanki, a następnie je weryfikuje ze swoim stanem wiedzy i doświadczeniem. Czy przy tym stosuje podwójne kryterium, to zależy od tego, jakie i jak ocenia wskazane przez teistę przesłanki, a przy tym od tego, czy sam wierzy w coś, co ma przesłanki dające się zakwalifikować do tej samej grupy, co przesłanki teisty. Podobnie ma się sprawa z teistą, czyli można mu zarzucić stosowanie podwójnego kryterium, jeśli odrzuca jakąś wiarę pomimo, że inną przyjmuje chociaż stoją za nią przesłanki analogiczne w mocy i typie. W takim sporze prawdopodobnie problemem będzie uzgodnienie, czy zachodzi analogia przesłanek pozwalająca na postawienie zarzutu stosowania podwójnego kryterium.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3021
Przeczytał: 50 tematów


PostWysłany: Śro 22:29, 30 Paź 2019    Temat postu:

Najkrócej mówiąc zarzut stosowania podwójnego kryterium polega na zarzucaniu niekonsekwencji w byciu (albo nie byciu) sceptycznym. Osobiście wiele razy zarzucałem teistom, że niekonsekwentnie używają brzytwy Ockhama ;)
Domagania się przez ateistę dowodu na istnienie Boga nie należy traktować dosłownie. Ateiście zazwyczaj chodzi po prostu o to, żeby mu wskazano przesłanki świadczące według teisty o istnieniu Boga.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8479
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:51, 30 Paź 2019    Temat postu:

anbo napisał:
Najkrócej mówiąc zarzut stosowania podwójnego kryterium polega na zarzucaniu niekonsekwencji w byciu (albo nie byciu) sceptycznym. Osobiście wiele razy zarzucałem teistom, że niekonsekwentnie używają brzytwy Ockhama ;)
Domagania się przez ateistę dowodu na istnienie Boga nie należy traktować dosłownie. Ateiście zazwyczaj chodzi po prostu o to, żeby mu wskazano przesłanki świadczące według teisty o istnieniu Boga.
Ale w dalszym ciagu trzeba wiedziec umownie czego sie szuka, bo ja ateistka nie jestem ani teistka, ale na szukanie igly w stogu siana sie nie pisze.

Jesli roboczo zdefiniuje Boga w ten sposob, to ktos zaprzeczy?

Cytat:
Czym jest życie?
Jest błyskiem świetlnej muszki w mroku nocy
Oddechem bawołu zimą
Cieniem trawki, który ginie w słońcu
Życie które znamy mija zbyt szybko
Umierając wracamy do światła
Źródła gdzie jest nasz początek
Wtedy rzeczywistość ma tylko jedno źródło
Jesteśmy tym źródłem
Bóg jest naszym najwyższym instynktem samopoznania.


Nawet zadajac dowodu na Boga katolickiego trzeba zaznaczyc o ktorego regionu polskiego wizje Boga katolickiego chodzi, bo ten z Podkarpacia bedzie sie znacznie roznil od tego z Warszawy, nie statystycznie [bo zadnych badan nie przeprowadzilam], ale godnie uwagi czyli noteworthy :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 692
Przeczytał: 24 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:57, 30 Paź 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Wreszcie dobre postawienie sprawy ze strony ateistów. :brawo:
Teraz zetrzesz się z MATERIĄ WŁASNEGO UMYSŁU. Będziesz rozpoznawał świat i myśli SWOIMI założeniami I filtrami poznawczymi. Teraz decyduje SPÓJNOŚĆ WEWNĘTRZNA CAŁEGO ŚWIATOPOGLĄDU.
Jeśli sam ze sobą = ze swoimi myślami, pragnieniami, odczuciami - się dogadasz, to wygrałeś, właściwie jesteś w "raju". Gorzej, jeśli nagle okaże się, że umysł nie jest w stanie sprostać własnym (!) założeniom, paradygmatom, sposobom odbioru bodźców. Wtedy można się ratować PRZEBUDOWĄ swojego systemu założeń/wierzeń. Dobra przebudowa jest na wagę złota.
Czym charakteryzuje się dobra przebudowa?
- Poprawnie ustawioną hierarchią paradygmatów podstawowych. Takich, które z większym prawdopodobieństwem nie skierują umysłu na manowce. Chodzi więc o sensowny światopogląd.


ja mówię tylko za siebie, nie za "ateistów", ale tak generalnie to co się stało, bo nie rozumiem?
Chodzi Ci o to, że nie znasz ateisty, które deklaruje jakiś sensowny światopogląd?



fedor napisał:
Stałeś się jawnie wierzącym. Zarzucanie od teraz innym (teistom), że wierzą, będzie z automatu generowało sprzeczność w twoim światopoglądzie


zupełnie mnie nie zrozumiałaś, moja deklaracja wiary miała za zadanie pokazać Ci absurdalność Twojego wnioskowania, z którego wynika, że wystarczy stwierdzić sobie, że ma się dostęp do obiektywnej prawdy i to wystarczy.
Dodatkowo wszystkie swoje twierdzenia argumentujesz na zasadach logiki i rozumu, aby za chwilę stwierdzić, że nie ma kryteriów według których możemy cokolwiek ocenić.

Więc ja się pytam, jak możesz sam wnioskować skoro nie ma takich kryteriów?
Powinieneś nie być w stanie.

Więc ewidentnie po prostu się oszukujesz, albo masz problemy z prawidłowym wnioskowaniem.

fedor napisał:
Popełniasz tutaj typowy dla ateistów błąd genetic fallacy

[link widoczny dla zalogowanych]

Ale wróćmy do samej kwestii twoich pytań.


Jak (po czasie) zauważyłeś, to nie są sądy ale pytania. Skoro twierdzisz, że masz gorącą linię z bogiem/prawdą absolutną, to poproszę o demonstrację.

Tak samo jak inni brak ci podstaw i pozostają Ci tylko bezpodstawne, buńczuczne deklaracje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Raino




Dołączył: 07 Lip 2019
Posty: 108
Przeczytał: 10 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:09, 30 Paź 2019    Temat postu:

fedor napisał:
To nie jest żaden "niezależny weryfikator" gdyż "środowisko" też odczytujesz przez swoje zmysły. A zatem wracamy do punktu wyjścia i nadal nie masz niezależnego weryfikatora


Fałsz, ponieważ zdecydowanie negatywna weryfikacja, polega na braku możliwości korzystania z własnych zmysłów!

Jesteśmy potomkami tych, których wierzenia nie zostały zweryfikowane w taki sposób.

Masz dowód, że jesteś w błędzie. Właśnie przełamałem ten pozornie niemożliwy do przełamania krąg poznawczy opierający się na czerpaniu dowodów z własnych przekonań!

Ewolucja wierzeń jest niezależnym weryfikatorem.

Dlatego mamy metodę naukową i jednocześnie wierzenia z których wyewoluowała, tak samo jak mamy krokodyle czy ryby trzonopłetwie i małpy.

Wbrew przekonaniom ignorantów ewolucja nie jest równoważna z unicestwianiem form starszych ewolucyjnie.

One istnieją do momentu ich negatywnej środowiskowo weryfikacji.

Dlatego spokojnie możesz wierzyć we wszystkie nieszkodliwe bzdury.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2204
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:29, 30 Paź 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
fedor napisał:
Stałeś się jawnie wierzącym. Zarzucanie od teraz innym (teistom), że wierzą, będzie z automatu generowało sprzeczność w twoim światopoglądzie


zupełnie mnie nie zrozumiałaś, moja deklaracja wiary miała za zadanie pokazać Ci absurdalność Twojego wnioskowania, z którego wynika, że wystarczy stwierdzić sobie, że ma się dostęp do obiektywnej prawdy i to wystarczy


No ale jak niby "pokazałeś" tę absurdalność? Bo póki co skończyłeś tylko na deklaracji wiary w swój aparat zmysłowy

Kruchy04 napisał:
Dodatkowo wszystkie swoje twierdzenia argumentujesz na zasadach logiki i rozumu, aby za chwilę stwierdzić, że nie ma kryteriów według których możemy cokolwiek ocenić


Ty nie masz takich kryteriów. Bo skąd niby miałbyś je wziąć. Startujesz z nihilistycznej próżni i na niej kończysz. Jako ateista nie jesteś w stanie zagwarantować nawet czegoś tak podstawowego jak to, że twoje myśli są wiarygodne. Bo kto miałby ci to niby zagwarantować skoro według swoich poglądów jesteś tylko małpą, przypadkowym zlepkiem komórek, który w zasadzie nie może być pewien nawet tego, że jest przypadkowym zlepkiem komórek

Kruchy04 napisał:
Więc ja się pytam, jak możesz sam wnioskować skoro nie ma takich kryteriów?
Powinieneś nie być w stanie


Jak punkt wyżej

Kruchy04 napisał:
Więc ewidentnie po prostu się oszukujesz, albo masz problemy z prawidłowym wnioskowaniem


Skąd to wiesz? Skąd wiesz, że nie mylisz się po prostu we wszystkim? Nie ma ci przecież kto zagwarantować, że jest inaczej

Kruchy04 napisał:
fedor napisał:
Popełniasz tutaj typowy dla ateistów błąd genetic fallacy

[link widoczny dla zalogowanych]

Ale wróćmy do samej kwestii twoich pytań.


Jak (po czasie) zauważyłeś, to nie są sądy ale pytania


W sumie niewiele to zmienia. Pytania też presuponują jakąś bazę w postaci standardu prawdy. Miałeś wskazać takie kryterium ale nie wskazałeś więc jak na razie nawet same twoje pytania nie mają sensu

Kruchy04 napisał:
Skoro twierdzisz, że masz gorącą linię z bogiem/prawdą absolutną, to poproszę o demonstrację.

Tak samo jak inni brak ci podstaw i pozostają Ci tylko bezpodstawne, buńczuczne deklaracje.


Miałeś wskazać kryteria wedle której taką "demonstrację" ocenisz. Ale nie wskazałeś. Tak samo jak nie wskazałeś podstawy dla samego żądania takiej "demonstracji". Póki co generujesz więc tylko puste ciągi znaków i arbitralne deklaracje. Za grosz nie ma w tym sensu


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Śro 23:38, 30 Paź 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2204
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:36, 30 Paź 2019    Temat postu:

anbo napisał:
Osobiście wiele razy zarzucałem teistom, że niekonsekwentnie używają brzytwy Ockhama ;)


Ciekawe na podstawie czego skoro sama brzytwa Ockhama nie jest oparta na żadnym obiektywnym kryterium i można stosować ją wyłącznie arbitralnie w oparciu o swoje widzimisię. Jako kryterium jest ona zupełnie pusta i bezużyteczna

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Śro 23:42, 30 Paź 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2204
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:01, 31 Paź 2019    Temat postu:

Raino napisał:
fedor napisał:
To nie jest żaden "niezależny weryfikator" gdyż "środowisko" też odczytujesz przez swoje zmysły. A zatem wracamy do punktu wyjścia i nadal nie masz niezależnego weryfikatora


Fałsz, ponieważ zdecydowanie negatywna weryfikacja, polega na braku możliwości korzystania z własnych zmysłów!


I jak niby "zweryfikowałeś" ten właśnie postulat przy pomocy własnych zmysłów?

Napisałeś: "fałsz". Fałsz presuponuje prawdę. Jakie masz kryterium prawdy skoro jako ateista startujesz z nihilistycznej próżni ze swoim światopoglądem?

Póki co używasz więc tylko pustych deklaracji

Raino napisał:
Jesteśmy potomkami tych, których wierzenia nie zostały zweryfikowane w taki sposób


Dość stanowczy i arbitralny osąd. Jak go zweryfikowałeś?

Raino napisał:
Masz dowód, że jesteś w błędzie. Właśnie przełamałem ten pozornie niemożliwy do przełamania krąg poznawczy opierający się na czerpaniu dowodów z własnych przekonań!

Ewolucja wierzeń jest niezależnym weryfikatorem


Jakim niby cudem? Gdzie tu przedstawiłeś jakiś "dowód"? Bo dalej widzę tylko same puste i arbitralne deklaracje ateisty

Raino napisał:
Dlatego mamy metodę naukową i jednocześnie wierzenia z których wyewoluowała, tak samo jak mamy krokodyle czy ryby trzonopłetwie i małpy


Jest wiele "metod naukowych" i są one nawet sprzeczne między sobą (indukcjonizm jest sprzeczny z falsyfikacjonizmem, metody nauk przyrodniczych są sprzeczne z metodami nauk humanistycznych, z kolei matematyka ma jeszcze inną metodę niż te dwie pierwsze gałęzie wiedzy itd.). Do tego każda "metoda naukowa" jest omylna, jak wszystko co tworzy człowiek. Która jest ta "prawdziwa"? Nie możesz nawet użyć żadnej "metody naukowej" aby wykazać prawdziwość którejkolwiek "metody naukowej" bo nie wiadomo, która jest ta prawdziwa. A jak zaczniesz udowadniać wybraną "metodę naukową" przy pomocy tej samej metody naukowej to skończysz w kolistym rozumowaniu. Niezła kicha. A może aby uniknąć tych problemów udowodnisz "metodę naukową" wyłącznie przy pomocy swego rozumowania? Posłużysz się własnym rozumowaniem. Ale jak wtedy udowodnisz poprawność swego rozumowania? Przecież nie masz gwarancji, że nie jest ono omylne. I można tak pytać bez końca skoro nie wskazałeś swojego kryterium prawdy

Raino napisał:
Wbrew przekonaniom ignorantów ewolucja nie jest równoważna z unicestwianiem form starszych ewolucyjnie.

One istnieją do momentu ich negatywnej środowiskowo weryfikacji.

Dlatego spokojnie możesz wierzyć we wszystkie nieszkodliwe bzdury.


Skąd wiesz, że ewolucja dała ci poprawne wnioskowania? W ogóle nie było jej to potrzebne abyś przetrwał. Z punktu widzenia ewolucji równie dobrze możesz być teraz śniącą mszycą gdzieś na jakimś listku i jedynie przeżywasz iluzję, że w ogóle prowadzisz tę dyskusję. A skoro nie masz gwarancji, że ewolucja dała ci poprawne wnioskowania to nie możesz wnioskować nawet o tym, że w ogóle była jakaś ewolucja. Leżysz i kwiczysz ze swym spapranym światopoglądem, jak zarzynane prosię (lub pożerana właśnie mszyca - jak wolisz)


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Czw 10:36, 31 Paź 2019, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3021
Przeczytał: 50 tematów


PostWysłany: Czw 10:03, 31 Paź 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Ale w dalszym ciagu trzeba wiedziec umownie czego sie szuka, bo ja ateistka nie jestem ani teistka, ale na szukanie igly w stogu siana sie nie pisze.

Teista ci powie. Zapytaj go: co to jest i skąd o tym wiesz?

Dyskurs napisał:

Nawet zadajac dowodu na Boga katolickiego trzeba zaznaczyc o ktorego regionu polskiego wizje Boga katolickiego chodzi, bo ten z Podkarpacia bedzie sie znacznie roznil od tego z Warszawy, nie statystycznie [bo zadnych badan nie przeprowadzilam], ale godnie uwagi czyli noteworthy :wink:

Każdy ma swojego Boga (na miarę swojej wiedzy, doświadczenia i gustu), ale to nie ma większego znaczenia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4415
Przeczytał: 58 tematów


PostWysłany: Czw 11:11, 31 Paź 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Prawie bym się zgodził z Twoimi wywodami. Tylko nie pasuje mi słowo "dowód" w tym kontekście.
Ten "dowód", jak go opisałeś, to wg mnie nie jest żaden dowód. Natomiast jeśli nazwiesz to "szukam konsekwencji", czy "wskazuję na niekonsekwencje strony przeciwnej", to byłoby o czym gadać.

Ty naprawdę nie rozumiesz, co czytasz?
Przecież właśnie piszę, że ten "dowód" to nie jest 100% dowód, tylko szukanie konsekwencji.

Cytat:
Ale jest jeszcze jeden aspekt sprawy, w którym wciąż nie ma dogadania. Związany jest z pytaniem: skoro nie dowód, to CO?
- KONKRETNIE to co?
Tu typowy ateista czyni uniki, przed przyznaniem się, że to w końcu ON WYBRAŁ. A do tego wybrał arbitralnie, swoją wiarą, może wyczuciem, intuicją.

I niczym więcej, prawda? Jest to dokładnie taki sam wybór jak dowolnego wariata i jest on dokładnie tak samo nieuzasadniony, jak każdy losowy wybór?

Właśnie dlatego, że tego aspektu mentalnie nie jesteście w stanie pojąć, jesteście teistami.

Btw. Tutaj anbo dobrze wyjaśnił waszą hipokryzję:
http://www.sfinia.fora.pl/rozbieranie-irracjonalizmu,29/egzofobia,14591-50.html#483893


Ostatnio zmieniony przez Irbisol dnia Czw 11:13, 31 Paź 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 13:03, 31 Paź 2019    Temat postu:

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Prawie bym się zgodził z Twoimi wywodami. Tylko nie pasuje mi słowo "dowód" w tym kontekście.
Ten "dowód", jak go opisałeś, to wg mnie nie jest żaden dowód. Natomiast jeśli nazwiesz to "szukam konsekwencji", czy "wskazuję na niekonsekwencje strony przeciwnej", to byłoby o czym gadać.

Ty naprawdę nie rozumiesz, co czytasz?
Przecież właśnie piszę, że ten "dowód" to nie jest 100% dowód, tylko szukanie konsekwencji.

Dlatego TUTAJ z Tobą się zgodzę. Ale W INNYCH DYSKUSJACH, albo o tym, koledzy ateiści, zapominacie, albo w ogóle macie inne podejścia.
I za chwilę kolejny ateista gdzieś wyskoczy z atakiem na teizm z powodu braku naukowego dowodu na istnienie Boga. Takie życie...

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Ale jest jeszcze jeden aspekt sprawy, w którym wciąż nie ma dogadania. Związany jest z pytaniem: skoro nie dowód, to CO?
- KONKRETNIE to co?
Tu typowy ateista czyni uniki, przed przyznaniem się, że to w końcu ON WYBRAŁ. A do tego wybrał arbitralnie, swoją wiarą, może wyczuciem, intuicją.

I niczym więcej, prawda? Jest to dokładnie taki sam wybór jak dowolnego wariata i jest on dokładnie tak samo nieuzasadniony, jak każdy losowy wybór?

Właśnie dlatego, że tego aspektu mentalnie nie jesteście w stanie pojąć, jesteście teistami.

Btw. Tutaj anbo dobrze wyjaśnił waszą hipokryzję:
http://www.sfinia.fora.pl/rozbieranie-irracjonalizmu,29/egzofobia,14591-50.html#483893

Hipokrytami są ateiści, którzy wybierają arbitralnie, ale stroją ten wybór w szatki rzekomej absolutnej logiki i naukowości. W tym poście może akurat tak nie jest. Ale w innych postach...


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 13:03, 31 Paź 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4415
Przeczytał: 58 tematów


PostWysłany: Czw 14:52, 31 Paź 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
I za chwilę kolejny ateista gdzieś wyskoczy z atakiem na teizm z powodu braku naukowego dowodu na istnienie Boga.

I bardzo dobrze. Naukowy dowód to dowód, który można przeprowadzić.
Skoro teista zachowuje się z taką pewnością istnienia Boga, z jaką pewnością korzysta ze zdobyczy naukowych, to niech ma taki sam dowód.
KONSEKWENCJA.

Irbisol napisał:
Hipokrytami są ateiści, którzy wybierają arbitralnie, ale stroją ten wybór w szatki rzekomej absolutnej logiki i naukowości. W tym poście może akurat tak nie jest. Ale w innych postach...

Już chyba zdarzyło się, że jednak przyznałeś, że logicznie dało się coś uzasadnić.
A naukowo to chyba w ogóle nie problem.

I trochę uciekasz od tematu - tematem jest wybiórcze traktowanie przez teistę niektórych tez zupełnie inaczej niż innych, mimo że ten sam teista ma takie same przesłanki za nimi. Albo wręcz za tymi, w które wierzy mniej, ma przesłanki lepsze.

Ciekawe, kiedy zrozumiecie, że nie ma tu w ogóle zastosowania kwestia "dowodu 100%". Ty już załapałeś, ale ten wojujący gimbos jeszcze się nie zorientował. Podejrzewam, że prędzej Kubuś odkryje, że jego "algebra" nie jest żadnym odkryciem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3021
Przeczytał: 50 tematów


PostWysłany: Czw 15:07, 31 Paź 2019    Temat postu:

Irbisol napisał:

Skoro teista zachowuje się z taką pewnością istnienia Boga, z jaką pewnością korzysta ze zdobyczy naukowych, to niech ma taki sam dowód.
KONSEKWENCJA.

Posiłkując się myślą Ajdukiewicza, można teiście zarzucić, że głosi wiarę z siłą nieproporcjonalną do stopnia uzasadnienia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8479
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 15:40, 31 Paź 2019    Temat postu:

anbo napisał:
Dyskurs napisał:
Ale w dalszym ciagu trzeba wiedziec umownie czego sie szuka, bo ja ateistka nie jestem ani teistka, ale na szukanie igly w stogu siana sie nie pisze.

Teista ci powie. Zapytaj go: co to jest i skąd o tym wiesz?
Ba, jestem naukowcem specjalizującym się w kulturze narodowej i wartościach, których kultura narodowa jest kustoszem a czyni to przez (a) język(i), (b) polityke = [w demokracji] zarządzanie panstwem przez lud przez wybranych członków Izby Reprezentantów i Senatorów, i (c) religie [zauwaz liczba mnoga]. Więc z doświadczenia akademickiego piszę, że bez zadania kwestii
częściowo strukturyzowanych, wyszedł by "groch z kapustą" i "gazy". Nawet po wyselekcjonowaniu grupy badawczej i zadaniu częściowo strukturyzowanych pytań w celu odpowiedzi na kwestie badawcze, w sekcji "Limity" artykułu naukowego trzeba wpisać, że wyniki nie mogą być generalizowane na inne populacje.

anbo napisał:
Dyskurs napisał:
Nawet zadajac dowodu na Boga katolickiego trzeba zaznaczyc o ktorego regionu polskiego wizje Boga katolickiego chodzi, bo ten z Podkarpacia bedzie sie znacznie roznil od tego z Warszawy, nie statystycznie [bo zadnych badan nie przeprowadzilam], ale godnie uwagi czyli noteworthy :wink:
Każdy ma swojego Boga (na miarę swojej wiedzy, doświadczenia i gustu), ale to nie ma większego znaczenia.
Ba ... kiedy ci Bogowie są powodami wojen. :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 15:47, 31 Paź 2019    Temat postu:

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
I za chwilę kolejny ateista gdzieś wyskoczy z atakiem na teizm z powodu braku naukowego dowodu na istnienie Boga.

I bardzo dobrze. Naukowy dowód to dowód, który można przeprowadzić.

Ano właśnie!
Ładnie Twój post zilustrował nieuczciwość ateistów. :)
Oto mamy naukowy dowód, który "można przeprowadzić", czyli - rzekomo - teista powinien taki dowód mieć w przypadku kwestii Boga. Czyli IGNORUJEMY przy tym, że:
- Bóg nie posiada modelu (matematycznego), a więc nie ma nawet jak zacząć/próbować dowodzenia w tym przypadku
- Bóg nie jest bytem materialnym, zaś naukowe dowody dotyczą materii, bądź (jak w matematyce) bytów czysto konceptualnych
- światopoglądowo - filozoficzne zagadnienia w ogóle nie podlegają procedurze dowodzenia
- nawet w nauce dowód daje się przeprowadzić w odniesieniu do NIEKTÓRYCH stwierdzeń, a nie wszystkich, zatem brak dowodu nie świadczy o nieprawdziwości tezy.
- Teiści nigdy nie twierdzili, że kwestia Boga podlega metodologii naukowej, więc wymaganie, aby tej metodologii podlegała jest zwyczajnym nadużyciem.
Podsumowując - mamy do czynienia z czystą erystyką, przemilczeniami, aluzjami zamiast konkretu, podwójnymi standardami traktowania rzeczy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 11, 12, 13  Następny
Strona 3 z 13

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin