Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Spirala poznania-poza błędnym kołem i nieskończonym regresem
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 3873
Przeczytał: 124 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:59, 14 Lip 2020    Temat postu:

mat napisał:
fedor napisał:
mat napisał:
"Z sufitu" jest wiara, że Bóg podtrzymuje regularność w świecie.

Tak jak z sufitu jest wiara ateisty w to, że w ogóle jest jakaś regularność w świecie.Każdy od jakiegoś sufitu zacząć musi

Ergo, wiara w Boga nic nie zmienia i tak zostajesz "zasufitowany"


Sufit sufitowi nierówny. Ty startujesz od chaosu i kończysz w chaosie. Nie jesteś w stanie uwiarygodnić nawet własnego rozumu bez wpadnięcia w błędne koło

mat napisał:
fedor napisał:
Dla mnie to nie problem ale dla ciebie już tak bo jako ateista boisz się już samego słowa "wiara" jak diabeł wody święconej

Przeciwnie, jako ateista uwielbiam wiarę, wyręcza mnie w wielu sytuacjach w życiu codziennym


Nigdy byś tego nie przyznał gdybyś dyskutował z kimś innym niż ja. Zrobiłeś to tylko dlatego bo wiedziałeś, że i tak w końcu gdzieś ci wiarę wykażę

mat napisał:
To dla ciebie problemem jest, że wiara w Boga nie jest ani tyci bardziej uzasadniona, ani tyci więcej nie gwarantuje, niż jakiejkolwiek inna wiara.


To tylko twoja subiektywna opinia oparta na twojej ślepej wierze. Przecież jako ateista nie jesteś w stanie wskazać nic, co uwiarygodniłoby twój rozum wygłaszający tę subiektywną opinię


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Śro 8:49, 15 Lip 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 3873
Przeczytał: 124 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 8:46, 15 Lip 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
fedor napisał:

I musisz wyliczać kolejne warunki aby ta "reguła" w ogóle zaistniała. Co pokazuje, że wymyślasz ją sama i nie istnieje ona nigdzie poza twoim umysłem

Brak związku pomiędzy pierwszym i drugim zdaniem. Uzasadnij, że uzależnienie reguły od warunków świadczy o tym, że sama ją wymyślam i nie istnieje nigdzie poza moim umysłem


Dowiedziałem się o tej regule tylko od ciebie i użyłaś języka aby ją sformułować. A więc to właśnie ty ją wymyśliłaś i to ty sama zestawiłaś i uogólniłaś konkretne przypadki w "regułę". Jeśli wskażesz istnienie tej reguły "w przyrodzie" niezależnej od twoich sformułowań to wtedy uznam, że ta reguła istnieje niezależnie od twojego umysłu. Ale póki co to ty sama formułujesz ją własnym rozumem

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Poza tym wyliczyłaś tylko część warunków, a tak naprawdę można je wyliczać w nieskończoność bo zawsze znajdzie się jeszcze jakiś inny wyjątek. To jest dodatkowy gwóźdź to trumny twojej "reguły", która tak naprawdę nie istnieje bo nie jesteś jej w stanie nawet wyczerpująco sformułować. Pomijając już to, że sama ją wytwarzasz mentalnie, choć ściemniałaś, że reguła indukcyjna bierze się u ciebie tylko "z doświadczenia"

Brak związku pomiędzy pierwszym i drugim zdaniem. Uzasadnij, że to, że nie jestem w stanie wyczerpująco sformułowac reguły znaczy, że nie istnieje


Dowiedziałem się o tej regule tylko od ciebie i użyłaś języka aby ją sformułować. A więc to właśnie ty ją wymyśliłaś i to ty sama zestawiłaś i uogólniłaś konkretne przypadki w "regułę". Jeśli wskażesz istnienie tej reguły "w przyrodzie" niezależnej od twoich sformułowań to wtedy uznam, że ta reguła istnieje niezależnie od twojego umysłu. Ale póki co to ty sama formułujesz ją własnym rozumem

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Żadnej "regularności" nie "obserwujesz". Dalej żyjesz w tej samej iluzji, naiwna dziewczynko. Wyżej już sama dowiodłaś na przykładzie z psem, że to ty wytwarzasz "regułę" i jej warunki w sposób aprioryczny.

Póki co nie wiadomo nic o tym, żebym coś podobnego dowiodła. Jedyne co wiadomo, to Twoja pusta deklaracja, której nawet nie będziesz w stanie uzasadnić, bo wszystko co twierdzisz jest z na mocy Twojej własnej spartolonej filozofii bezzasadne


Chrzanisz coraz większe kocopoły. Póki co to tylko ty sama formułujesz tę "regułę", która tak naprawdę istnieje jedynie w twoim umyśle. Nawet przypadki nakarmienia psa nie są za każdym razem takie same bo zmieniają się motywy i okoliczności oraz czas. Tak więc to jedynie ty wrzucasz to wszystko do jednego wora i formułujesz z tego jakąś regułę. Ona sama poza tobą nie istnieje. Dalej też pozostaje w mocy to co wyżej napisałem bo w ogóle na to sensownie nie odpowiedziałaś: Żadnej "regularności" nie "obserwujesz". Dalej żyjesz w tej samej iluzji, naiwna dziewczynko. Wyżej już sama dowiodłaś na przykładzie z psem, że to ty wytwarzasz "regułę" i jej warunki w sposób aprioryczny

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Drugim problemem jest to, że masz do dyspozycji tylko skończoną liczbę przypadków. Nie można na tej podstawie sformułować żadnej "reguły" bo każdy kolejny przypadek może zmienić sytuację i zanegować twoją iluzję tego, że jakąś "regułę" niby wcześniej "zaobserwowałaś". Nie masz też żadnej podstawy aby rozciągnąć przeszłość w przyszłość więc tym bardziej nie ma sensu żebyś o jakiejś "regule" mówiła. Leżysz

Ponownie. Brak związku pomiędzy pierwszym oraz drugim i trzecim zdaniem. Uzasadnij, że nie można na podstawie skończonych przypadków sformułować reguły z tego powodu, że każdy kolejny przypadek może zmienic sytuację


Ośmieszasz się już do reszty bo w desperacji nie wiesz już co odpisywać na to co jest logicznie zrozumiałe i każesz nawet to uzasadniać. Ale to jest już tylko twoja desperacka kompromitacja bo w innej dyskusji o indukcji sama zgodziłaś się z tym co teraz każesz tu uzasadniać, czyli z tym, że nie można na podstawie skończonej liczby przypadków orzekać o całej klasie przypadków:

"Masz rację, że sam fakt, że obserwuję jakieś regularności w obserwowanym świecie nie świadczy jeszcze o tym, że zachodzi jakieś prawo, mogę mieć do czynienia z czystym zbiegiem okoliczności, np. mogę uznać, ze wszystkie kruki są czarne, ponieważ akurat tak się zdarzyło, że nigdy w życiu nie trafiłam na kruka o innym kolorze"

http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/rozumowanie-indukcyjne,9275-25.html

Tak więc zaplątałaś się już do reszty we własnych kłamstwach i sprzecznościach. Leżysz i kwiczysz, głupia kuro. Sama nie pamiętasz co piszesz z postu na post

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Tylko, że to nie są "wszystkie uwarunkowania". Nie wiadomo nawet czy są spełnione w połowie. Pisałem o tym już wyżej

To nie ma żadnego znaczenia


Jak najbardziej ma bo każde nieuwzględnione uwarunkowanie może sfalsyfikować całą tę twoją niby "regułę", którą sama sobie wymyśliłaś. No ale oczywiście odpisujesz już tylko byle co i byle jak na odczepnego więc się nad tym nawet nie zastanowiłaś bo po co

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Moje "obalenie" indukcji opiera się wyłącznie na wskazaniu braku logicznych i doświadczalnych podstaw dla jej uzasadnienia. Nic więcej.

I nie potrafisz wskazać braku tych doświadczalnych podstaw, nie stosując indukcji. I w ten sposob właśnie dokonujesz sromotnego aktu samozaorania


Bzdura, którą już tylko z automatu powtórzyłaś w desperacji od nowa bo nic innego ci już nie zostało. Powtórzę więc to co cię ora do reszty i z czym nie jesteś w stanie się zmierzyć: wskazanie na brak podstaw na żadnej indukcji się nie opiera bo nie musi. I nigdzie nie wykazałaś, że musi

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Twoje dośpiewane tu sprzeczne wewnętrznie sklejenie "konieczności" z "hipotetycznością" to jest już tylko kolejna nadmiarowa projekcja twojej wyobraźni, w której polemizujesz sama ze sobą i swym chochołem. Wymyślasz jakąś idiotyczną bzdurę, która jest nadinterpretacją moich słów, po czym z tym "polemizujesz". Ale polemizujesz tu tylko sama ze sobą. Poza tym popełniasz wyżej podręcznikowy błąd logiczny Fallacy of Composition. Nawet gdyby jakiś człon mojego rozumowania był "hipotetyczny" to nie oznaczałoby to jeszcze, że cała reszta wnioskowania jest hipotetyczna. Popełniasz błąd logiczny Fallacy of Composition

To jest tylko Twoja pusta deklaracja i całkowicie bezzasadna, jak wszystko co twierdzisz


To właśnie to zdanie, które tu z siebie wypociłaś, jest właśnie pustą i bezzasadną deklaracją, jak wszystko co twierdzisz. Walnęłaś błąd Fallacy of Composition i nie jesteś w stanie się z tego nawet jakkolwiek wytłumaczyć. Jesteś po prostu za głupia na to aby to zrobić

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Bzdura, nie ma żadnej "konieczności" w tym założeniu bo skąd niby miałaby się wziąć. Tak więc to tylko twój chochoł. Analizując krytycznie indukcję nie trzeba zakładać indukcji. Wystarczy roboczo przeanalizować założenia indukcjonisty w sposób analityczny a priori. Tym razem pomieszało ci się dziewczynko to, że założenia krytykowane nie są założeniami krytykującego. Tej prostej sprawy nie rozróżniasz i tym samym walnęłaś się po raz kolejny

Cytat:
To jest tylko twój chochoł. Nadal nie rozróżniasz tego, że założenia krytykowane nie muszą być założeniami krytykującego. No i dlatego wychodzi ci ta permanentna bzdura, że "obalam indukcję przy pomocy indukcji". Jak pisałem wyżej: Analizując krytycznie indukcję nie trzeba zakładać indukcji. Wystarczy roboczo przeanalizować założenia indukcjonisty. Tego właśnie nie możesz załapać

Cytat:
Nie jest kwestią czy nigdy nie będzie uzasadnienia dla indukcji ale jest kwestią czy ty masz uzasadnienie dla indukcji. I nie masz

Koń by się uśmiał. Jak możesz krytycznie analizować indukcję nie zakłądając indukcji, skoro nie jesteś w stanie jednego zdania skleić bez indukcji, bo skąd masz wiedzieć, że pojęcie, którego w tej chwili używasz znaczy to samo, co znaczyło chwilę temu albo że zasady gramatyki, które stosujesz w tej sekundzie będa takie same za sekundę, jak będziesz kończyć rozpoczęte zdanie? Krytyczna analiza indukcji bez indukcji nie jest możliwa. Nawet nie możesz wiedzieć, co znaczy indukcja i czy Hume, na którego się powołujesz w ogóle istniał, bo to, że dotychczas nie miałeś urojonych wspomnień nie znaczy, ze teraz ich nie masz


Wymyślasz już coraz większe brednie. Mogę pominąć Hume'a i krytyka indukcji a priori pozostanie ta sama. Nadal myli ci się to co krytykowane z tym kto krytykuje. A jeśli znaczenia słów się zmieniają to również i twoich więc zaorałaś również to co sama piszesz. Tak samo jak niżej zaorałaś się w kwestii racjonalności swych przekonań nie wskazując na ich żadne wiarygodne źródło. Leżysz i kwiczysz ponownie

towarzyski.pelikan napisał:
Prawda jest taka, że nie jesteś w stanie nic sensownego zrobić bez indukcji, w ogóle nie możesz bez niej żyć.
I jeszcze masz czelność twierdzić, że indukcja nie ma doświadczalnych podstaw


Bo nie ma. Można w nią tylko uwierzyć. I ja nie mam z tym problemu ale jak widać ty go masz i się ośmieszasz coraz bardziej wpadając tylko w kolejne błędne koła przy bezskutecznych próbach jej doświadczalnego uzasadnienia

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Wcale tak nie argumentowałem. To była tylko dygresja. Tak czy inaczej, uzasadnienia dla indukcji nadal nie masz. No bo skąd miałabyś wziąć dowód na to, że przyszłość będzie taka jak przeszłość skoro przyszłość nawet jeszcze nie istnieje

Po raz kolejny mylisz uzasadnienie z dowodem


Nic nie "mylę", bez względu na to czy masz indukcję udowodnić, czy tylko uzasadnić, to w obu przypadkach poległaś

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Uważam, że ty nie jesteś w stanie ich rozwiązać.

Na jakiej podstawie?


Na podstawie tego, że nie podałaś rozwiązania

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
To tylko twoja pusta deklaracja i argument o zerowej zawartości sensu. Równie dobrze ktoś mógłby zaprzeczyć temu twojemu zdaniu i też nazwać to zaprzeczenie "oczywistością". Tak więc w tym punkcie też poległaś bo nie masz żadnego argumentu poza powołaniem się na swoje subiektywne poczucie "oczywistości", które samo w sobie niczego nie dowodzi

Więc niech ten ktoś zaprzeczy i uzasadnij swoje zdanie, tak jak ja to zrobiłam i sprawdzimy, czy "równie dobrze"


Ale ty nic nie "uzasadniłaś". Napisałaś tylko, że jest to "oczywiste". To jest jedynie twoja pusta opinia, która pod względem braku zasadności jest równa zaprzeczeniu tej opinii i to zaprzeczenie można tak samo arbitralnie określić sobie mianem "oczywiste". Znowu leżysz. Piszesz już z rozpędu byle co i byle jak, byleby tylko pisać. No i wychodzą z tego coraz większe bezsensy

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Nie masz żadnego dowodu na to, że istnienie świata zewnętrznego nie jest jedynie twoją halucynacją. Nie da się obalić tezy solipsyzmu. Aby udowodnić istnienie świata zewnętrznego musiałabyś mieć niezależne potwierdzenie dla swoich zmysłów. No ale nie masz. I nie możesz potwierdzić świadectwa zmysłów za pomocą tych samych zmysłów bo wylądujesz w błędnym kole. Nawet gdybyś miała niezależny weryfikator w postaci innych zmysłów dodatkowych to też by ci niewiele pomogło bo musiałabyś kolejno weryfikować wszystkie te weryfikatory. Skończyłoby się to nieskończonym regresem. Istnienie świata zewnętrznego możesz więc przyjąć jedynie na wiarę i to robisz ale wypierasz zarazem z siebie to, że to robisz.

Jak wcześniej pisałam, a czego z uporem maniaka nie potrafisz pojąć, nawet hipotetycznie zakładając, że świat zewnętrzny jest moją halucynacją, to nie zmienia to faktu, że ten świat jest moim światem zewnętrznym, ponieważ doświadczam go jako świat zewnętrzny wobec umysłu


Co w żaden sposób nie zmienia tego, że jest on nadal halucynacją. Z tego, że sobie tę halucynację nazwałaś arbitralnie nie-halucynacją nie wynika nic sensownego poza twoim bezpodstawnym chciejstwem

towarzyski.pelikan napisał:
Samo doświadczenie już tworzy podział na umysł (świat wewnętrzny) i to, co doświadczane (świat zewnętrzny)


Doświadczenie tego nie tworzy. Tworzysz to jedynie ty sama za pomocą swojego arbitralnego chciejstwa odnośnie tego podziału

towarzyski.pelikan napisał:
Nawet jeśli umysł doświadcza samego siebie, to nie doświadcza siebie jako umysłu (podmiotu) tylko jako przedmiot. Musi być dla siebie czymś innym, żeby siebie doświadczyć


Wcale nie "musi", to twoje "musi"jest jedynie twoją kolejną arbitralną podziałką, dokonaną subiektywnie jednym i tym samym umysłem, którą sobie jedynie za pomocą chciejstwa narzucasz tam gdzie jej wcale nie ma i być nie musi

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Albo o twojej jeśli on będzie się upierał przy ścisłości. I nie masz nic na swoją obronę również i w tym punkcie

Może się domagać ścisłości tylko wtedy, kiedy osoba wygłaszająca swoje uzasadnienie taką ścisłosć deklaruje. Nie można domyślnie oczekiwać od kogoś takiej ścisłości w obszarach gdzie nie jest ona wymagana


Ale to nie ty sama od siebie wymagasz lecz inni od ciebie zaczną wymagać i wtedy znowu leżysz

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
To nie jest argumentem ad ignorantiam bo ja nie mówiłem o tezie przeciwnej ale o tezie alternatywnej względem mojej, która będzie lepszym wyjaśnieniem. Znowu ci się wszystko popierdzieliło i poza tym nadal nie wskazałaś tego o co prosiłem

To jest zupełnie bez znaczenia, czy to jest teza przeciwna czy alternatywna. Mechanizm ten sam. A w tym wypadku to każda alternatywa jest zaprzeczeniem, bo musi być nonteistyczna. Stosujesz nieuczciwe sztuczki w dyskusji, bo sobie nie radzisz


Dalej ci się wszystko pierdzieli. W tym przypadku każda non-teistyczna alternatywa nie musi być zaprzeczeniem bo zaprzeczenie formułuje się na zasadzie ~p. A tu nie ma ~p ale jest ∨ q. Żaden logiki nie sklasyfikuje klasy alternatyw jako klasy zaprzeczeń, nawet jeśli wszystkie będą "non" względem członu pierwszego klasy. Nie rozumiesz nawet prostych podstaw logiki. Poza tym, bez względu na to czy byłaby to teza przeciwna, czy alternatywna, nie jesteś w stanie sformułować żadnej z tych tez w swej mentalnej impotencji

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Jak na razie to nie jesteś w stanie wykazać nawet tego, że w ogóle jesteś "racjonalna" bo sama napisałaś, że możesz głosić dowolne bzdury.

I powtórz jeszcze 100 razy, że napisałam coś, czego nie napisałam w nadziei, że zmienisz w ten sposób rzeczywistość


Ale ty to napisałaś: "Nie mam dowodów na to, że nie głoszę bzdur, a więc że się nie mylę"

http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/spirala-poznania-poza-blednym-kolem-i-nieskonczonym-regresem,16823-50.html#539411

To jest tak mocne, że chyba sobie to wstawię do stopki

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Sama się zaorałaś już dawno. Poza tym jak miałabyś niby wykazać, że jesteś "racjonalna"? Musiałabyś wykazać, że masz dostęp do poprawnej definicji racjonalności zanim ją jeszcze sformułowałaś. Znowu nieskończony regres i znowu leżysz

Pojęcie "racjonalna" znaczy tyle, ile znaczy dla osób, które się tym pojęciem posługują. Poprawna definicja brzmi:
racjonalny «kierujący się rozumem, logiką»
I w ten sposób mogę wykazać swoją racjonalność, że np. formułuję swoje myśli w logiczny sposób, co już wykazałam z nawiązką. Teraz kolej na Ciebie


Niczego takiego nie wykazałaś. Nawet wklejona przez ciebie definicja racjonalności jest tautologią, masłem maślanym, bo definiuje rozumność przez rozumność. Nadal nie wybrnęłaś z dylematu na jaki wskazałem: Poza tym jak miałabyś niby wykazać, że jesteś "racjonalna"? Musiałabyś wykazać, że masz dostęp do poprawnej definicji racjonalności zanim ją jeszcze sformułowałaś bo inaczej twoja definicja racjonalności sama nie będzie racjonalna. Znowu nieskończony regres i znowu leżysz. I to co napisałem jest nadal bez żadnej sensownej odpowiedzi z twojej strony

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
"Ustalanie" czegoś może trwać w nieskończoność i znowu wpadłaś w problem nieskończonego regresu.

To jest Twój problem. Podałeś jako argument za tym, że Bóg chrześcijański jest gwarantem racjonalnej osobowości to, że zadeklarował stworzenie człowieka na swoje podobieństwo. Póki nie podasz argumentu za tym, ze Bóg z pewnością nie skłamał, pozostaje ona pustą deklaracją. Deklaracja bez pokrycia nie jest żadnym argumentem za niczym


To czy Bóg skłamał, czy nie skłamał, jest już tu zupełnie osobną kwestią. Tak samo można by zacząć nagle rozważać zagadnienie czy ty kłamiesz w tej dyskusji. Byłoby to bez związku i byłoby to osobną kwestią. Tak więc nie jesteś w stanie sensownie podważyć podstawy jaką wskazałem ani podać sensownej alternatywy. Efekt jest taki, że podważając osobowe źródło dla swej racjonalności pozostajesz irracjonalna i nawet nie wiesz czy w ogóle istniejesz jako osoba. Sensownej alternatywy też nie byłaś w stanie wskazać. Każda twoja próba podważenia tego co piszę również pozostaje więc irracjonalna. Jedyne "źródło" swojej "racjonalności", jakie podałaś, to słownik, który pisze, że rozumne jest to co jest rozumne. Czysta tautologia i masło maślane o zerowej treści poznawczej. Jak generalnie wszystko to co piszesz. W tym momencie jesteś pozbawiona zewnętrznej podstawy dla swej racjonalności i możesz jedynie "uzasadniać" swój rozum za pomocą tegoż samego rozumu, co będzie błędnym kołem bez wyjścia

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Poza tym, jeśli na zasadzie założenia nie uznasz, że ktoś racjonalny i osobowy wyposażył cię w osobową racjonalność to znowu podcinasz gałąź na jakiej siedzisz wraz z potencjalną możliwością, że w ogóle jesteś racjonalna. A to oznacza, że nawet twoja polemika z tym, że bogowie wyposażyli kogoś w racjonalność, też nie będzie miała żadnego sensu bo będzie irracjonalna. Znowu leżysz. To jest dokładnie ten sam problem co próba zaprzeczenia istnieniu słów przy pomocy istnienia słów lub próba zaprzeczenia zasadzie niesprzeczności przy pomocy zasady niesprzeczności

Najpierw musisz uzasadnić, czemu w osobową racjonalność mógł mnie wyposazyć tylko ktoś racjonalny i osobowy. Póki tego nie zrobisz, nie masz podstaw twierdzić, że podcinam gałąź, na której siedzę. Wracamy do punktu wyjścia


To jest naturalna implikacja oparta o prawo wynikania między przesłanką i wnioskiem. W swym irracjonalizmie nie jesteś jej w stanie zrozumieć i podważyć, tym bardziej, że każda twoja próba podważenia jej i tak będzie irracjonalna jeśli odrzucasz każde inne źródło dla swej własnej racjonalności niż ty sama. W tym momencie jedynym "uzasadnieniem" twojej własnej racjonalności możesz być tylko ty sama i znowu kończysz w błędnym kole. Eksplanans jest u ciebie tożsamy z eksplanandum. Wracamy do punktu wyjścia

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
To pojęcie nie nie jest bardziej niejednoznaczne niż inne. Tak więc nadal wiejesz w błąd logiczny esencjonalizmu bo nie jesteś w stanie inaczej polemizować ze zdaniem jakie napisałem. Opisałaś jedynie swój problem mentalny z uchwyceniem znaczenia jakiegoś słowa i to jest wyłącznie twój problem mentalny, a nie jakikolwiek sensowny kontrargument

Przyjmuję do wiadomości, że skapitulowałeś. Spoko


To właśnie to co tu napisałaś jest twoją kapitulacją. Poza tym ja mogę zrobić to samo co ty wyżej i napisać, że znaczenia tych słów są dla mnie "oczywiste". Tak wyżej napisałaś gdy spytałem o uzasadnienie. Zamiast "uzasadnienia" napisałaś, że coś jest dla ciebie "oczywiste". No więc dla mnie znaczenia tych słów są "oczywiste", a ty masz po prostu problem mentalny z uchwyceniem ich sensu. Być może zaspałaś w szkole gdy tłumaczono ich sens

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Która jest sklecona na podstawie świętych ksiąg. Na jedno wychodzi i różnica niewielka

Nie wiemy, co było inspiracją dla powstania świętych ksiąg. Być może bezosobowa Natura


Be związku. Poza tym odpowiedź bez sensu bo znowu tłumaczysz racjonalizm przez irracjonalizm

towarzyski.pelikan napisał:
I nie jest powiedziane, że definicja absolutu jest sklecona tylko na podstawie świętych ksiąg


A kto mówi, że "tylko". Jakoś te aspekty, które wskazałaś, są zbieżne z atrybutami bóstwa judeochrześcijańskiego

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
A ja pytam na podstawie jakich kryteriów to chlapnęłaś. I nie wiesz co odpowiedzieć. Oczywiście chlapnęłaś to sobie z sufitu, choć jednocześnie cały czas zarzekasz się, że ty nic z sufitu nie bierzesz i jedynie czerpiesz "z doświadczenia". Ciekawe z jakiego to niby "doświadczenia" dowiedziałaś się, że natura jest nieskończona skoro twoje doświadczenie i twój umysł są już jak najbardziej skończone

Jeśli zakładam, że natura jest absolutem, a absolut defniuję m.in. jako byt bez początku i końca, to znaczy, że natura nie ma początku i końca


Czyli musiałaś sobie to wszystko pozakładać z sufitu, zwłaszcza to połączenie natury z Absolutem (nie jest to wcale oczywiste)

towarzyski.pelikan napisał:
To jest obok tego tematu, ale ja jestem zdania, że jakiś absolut musi istnieć (w razie potrzeby mogę uzasadnić), a więc to zakładam bez mrugnięcia okiem.
Teraz kwestia ustalenia, co jest tym absolutem. Byt, kóry jest mi najbliżej dany jako potencjalny absolut to Natura i nie widzę przeszkód, żeby to właśnie ona była absolutem.
Jeśli mi uzasadnisz, że natura nie może być absolutem, tylko trzeba założyć jakiś dodatkowy, ponadnaturalny byt, to wtedy będę miała podstawy przesunąć absolut o level wyżej


"Brak przeszkód" to za mało na uzasadnienie. Możesz sobie to założyć i tyle. Tylko, że ślepa i bezosobowa natura nadal w żaden sposób nie tłumaczy twojej osobowej racjonalności

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
"Dla mnie nie jest fikcją". "Genialna" odpowiedź na poziomie blondynki, która dopiero co stwierdziła, że coś jest fikcją, po czym zapewniła, że dla niej nie jest to fikcją bo jest to realne. Wewnętrznie sprzeczne tezy ale po co baba będzie się tym w ogóle przejmowała

To cos jest fikcją tylko dla mojego ew. programisty, a nie dla mnie, tępa dzido


Jeśli coś jest fałszem dla twojego programisty i zarazem prawdą dla ciebie to jesteś w sprzeczności ze swoim programistą i nazywasz fałsz prawdą, głupia blondynko

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Wypowiedziałaś: "Nie mam dowodów na to, że nie głoszę bzdur, a więc że się nie mylę"

Tak, geniuszu. I teraz sobie to porównaj z zdaniem, które mi wmawiasz:
"bo sama stwierdziłaś, że opieranie się na przesłankach nie wyklucza, że głosisz same dowolne bzdury". I puknij się w czółko


Te zdania uzupełniają się ze sobą. Tak więc nadal nie masz dowodów, że nie głosisz samych bzdur i przed tym co sama pisałaś nie uciekniesz. Zaorałaś się na dobre już kilka postów temu

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
"Samozaoranie" to mamy w twoim wykonaniu. Powtórzyłaś dwa razy to samo, że opieranie się na przesłankach nie gwarantuje tego, że nie głosisz dowolnych bzdur, więc już sama ze sobą się do reszty zakapućkałaś. A słowa na jakie wskazałem nadal pozostają w mocy i nie wiesz jak się wykręcić z tego swojego samozaorania

A skoro nie wiesz czy twoje poglądy nie są dowolną bzdurą to skąd wiesz, że dowolną bzdurą nie jest twój pogląd, że nie powinnaś przyjmować dowolnej bzdury?

jw.


To nie jest żadna sensowna odpowiedź więc powtarzam pytanie: A skoro nie wiesz czy twoje poglądy nie są dowolną bzdurą to skąd wiesz, że dowolną bzdurą nie jest twój pogląd, że nie powinnaś przyjmować dowolnej bzdury?


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Śro 10:02, 15 Lip 2020, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 2388
Przeczytał: 151 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 14:30, 15 Lip 2020    Temat postu:

fedor napisał:

Dowiedziałem się o tej regule tylko od ciebie i użyłaś języka aby ją sformułować. A więc to właśnie ty ją wymyśliłaś i to ty sama zestawiłaś i uogólniłaś konkretne przypadki w "regułę". Jeśli wskażesz istnienie tej reguły "w przyrodzie" niezależnej od twoich sformułowań to wtedy uznam, że ta reguła istnieje niezależnie od twojego umysłu. Ale póki co to ty sama formułujesz ją własnym rozumem

Nie da się odkryć reguły inaczej niż za pomoca rozumu oraz sformułować jej inaczej niż za pomocą języka. To jednak nie znaczy, że sobie tę regułę wymyśliłam i sformułowałabym ją w taki sposób niezależnie od matriału, który rozumem obrabiam. Przesłanką, która by świadczyła o tym, że jesteś w błędzie jest fakt, że zależnie od tego, co postrzegam, dostrzegam w tym inne reguły i nie we wszystkim w ogóle reguły dostrzegam. Jeśli rozum sam wymyśla reguły niezależnie od przyrody, to dlaczego nie widzi wszędzie tych samych reguł albo te reguły są różne w zalezności o tego, co postrzega?
Czemu obserwując jak codziennie jedzenie leży pod stołem w kuchni fromułuję regułę "jedzenie zawsze lezy pod stołem w kuchni", a jeśli obserwuję, ze jedzenie każdego dnia lezy w innym miejscu, to stwierdzam, że "reguły nie ma"? Przecież to rozum decyduje o regule, czemu nie sformułuje tej samej reguły w obu przypadkach?
Cytat:
Ośmieszasz się już do reszty bo w desperacji nie wiesz już co odpisywać na to co jest logicznie zrozumiałe i każesz nawet to uzasadniać. Ale to jest już tylko twoja desperacka kompromitacja bo w innej dyskusji o indukcji sama zgodziłaś się z tym co teraz każesz tu uzasadniać, czyli z tym, że nie można na podstawie skończonej liczby przypadków orzekać o całej klasie przypadków:

"Masz rację, że sam fakt, że obserwuję jakieś regularności w obserwowanym świecie nie świadczy jeszcze o tym, że zachodzi jakieś prawo, mogę mieć do czynienia z czystym zbiegiem okoliczności, np. mogę uznać, ze wszystkie kruki są czarne, ponieważ akurat tak się zdarzyło, że nigdy w życiu nie trafiłam na kruka o innym kolorze"

http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/rozumowanie-indukcyjne,9275-25.html

Tak więc zaplątałaś się już do reszty we własnych kłamstwach i sprzecznościach. Leżysz i kwiczysz, głupia kuro. Sama nie pamiętasz co piszesz z postu na post

Ja jebię, ale imbecyl. Z moich słów wynika, że nie mogę mieć pewności, że jakaś reguła zachodzi, ale nie znaczy to, że cytuję "nie mogę na tej podstawie sformułować żadnej "reguły" bo każdy kolejny przypadek może zmienić sytuację". Może zmienić a może nie zmienić. W żaden sposób z tego nie wynika, że formułowanie reguły jest bezzasadne
Cytat:
Jak najbardziej ma bo każde nieuwzględnione uwarunkowanie może sfalsyfikować całą tę twoją niby "regułę", którą sama sobie wymyśliłaś. No ale oczywiście odpisujesz już tylko byle co i byle jak na odczepnego więc się nad tym nawet nie zastanowiłaś bo po co

No i co z tego, że może? Jak długo obserwuję regularność i nie mam żadnych danych, pod wpływem których by się posypała, tak długo mam podstawy, żeby ją formułowac w taki a nie inny sposób. Poza tym sam fakt, że formułowanie reguły zmienia się pod wpływem danych już przeczy Twojej tezie, że reguła się tworzy w samym umyśle niezaleznie od przyrody. Nie ma to jak się zaorać po pachy.
Cytat:
Wymyślasz już coraz większe brednie. Mogę pominąć Hume'a i krytyka indukcji a priori pozostanie ta sama. Nadal myli ci się to co krytykowane z tym kto krytykuje. A jeśli znaczenia słów się zmieniają to również i twoich więc zaorałaś również to co sama piszesz. Tak samo jak niżej zaorałaś się w kwestii racjonalności swych przekonań nie wskazując na ich żadne wiarygodne źródło. Leżysz i kwiczysz ponownie

Ja się nie zaorałam, bo od początku twierdzę, że indukcja ma podstawy w samym doświadczeniu i nie jestem w stanie nic sensownego zrobić bez indukcji. Jestem na nią skazana, więc jest oczywistością. Natomiast Ty twierdzisz, że zmuszony jesteś przyjąć indukcję na ślepą wiarę, a jednocześnie bez indukcji nie jesteś w stanie krytycznie jej przeanalizować, co wykazałam w poprzedniej wiadomości. Możesz teraz krzyczeć, wierzgać nóżkami, uroczy bobasku, a tego faktu nie zmienisz.
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Uważam, że ty nie jesteś w stanie ich rozwiązać.

Na jakiej podstawie?


Na podstawie tego, że nie podałaś rozwiązania

Czyli to jest reguła, którą sobie bezpodstawnie wymyśliłeś na podstawie indukcji? Ponieważ nie podałam rozwiązania, to nigdy go nie podam?
Cytat:
Ale ty nic nie "uzasadniłaś". Napisałaś tylko, że jest to "oczywiste". To jest jedynie twoja pusta opinia, która pod względem braku zasadności jest równa zaprzeczeniu tej opinii i to zaprzeczenie można tak samo arbitralnie określić sobie mianem "oczywiste". Znowu leżysz. Piszesz już z rozpędu byle co i byle jak, byleby tylko pisać. No i wychodzą z tego coraz większe bezsensy

Uzasadnienie było w dalszej części po "Oczywiste" i sam się do niego odniosłeś niżej, jełopie.
Cytat:
Co w żaden sposób nie zmienia tego, że jest on nadal halucynacją. Z tego, że sobie tę halucynację nazwałaś arbitralnie nie-halucynacją nie wynika nic sensownego poza twoim bezpodstawnym chciejstwem

Termin "halucynacja" jest pozbawiony sensu, jeśli każde postrzeżenie zmysłowe jest halucynacją. Jesli wszystko jest halucynacją, to nic nią nie jest.
Cytat:
Doświadczenie tego nie tworzy. Tworzysz to jedynie ty sama za pomocą swojego arbitralnego chciejstwa odnośnie tego podziału

Cytat:
Wcale nie "musi", to twoje "musi"jest jedynie twoją kolejną arbitralną podziałką, dokonaną subiektywnie jednym i tym samym umysłem, którą sobie jedynie za pomocą chciejstwa narzucasz tam gdzie jej wcale nie ma i być nie musi

Czyli twierdzisz, że jesteś w stanie siebie doświadczyć jako doświadczającego? Odebrać siebie jako odbiornik? Zobaczyć siebie jako wzrok?
Cytat:
Ale to nie ty sama od siebie wymagasz lecz inni od ciebie zaczną wymagać i wtedy znowu leżysz

To już nie mój problem.
Cytat:
Dalej ci się wszystko pierdzieli. W tym przypadku każda non-teistyczna alternatywa nie musi być zaprzeczeniem bo zaprzeczenie formułuje się na zasadzie ~p. A tu nie ma ~p ale jest ∨ q. Żaden logiki nie sklasyfikuje klasy alternatyw jako klasy zaprzeczeń, nawet jeśli wszystkie będą "non" względem członu pierwszego klasy. Nie rozumiesz nawet prostych podstaw logiki. Poza tym, bez względu na to czy byłaby to teza przeciwna, czy alternatywna, nie jesteś w stanie sformułować żadnej z tych tez w swej mentalnej impotencji

Alternatywa w tym wypadku jest po prostu czymś więcej niż zaprzeczeniem, jest zaprzeczeniem + alternatywnym wyjaśnieniem. Już sam fakt, że ktoś uznaje za potwierdzenie swojej tezy to, że oponent nie potrafi jej zaprzeczyć jest błędem logicznym, więc jeśli stawiający tezę uznaje za jej potwierdzenie to, że oponent nie potrafi podać jej alternatywy (czyli zaprzeczyć + podać inne wyjaśnienie), jest tak samo błędem logicznym.
Więc to "Poza tym, bez względu na to czy byłaby to teza przeciwna, czy alternatywna, nie jesteś w stanie sformułować żadnej z tych tez w swej mentalnej impotencji" cały czas nie jest żadnym argumentem, w żaden sposób nie działa na korzyść Twojej tezy.
Cytat:
Ale ty to napisałaś: "Nie mam dowodów na to, że nie głoszę bzdur, a więc że się nie mylę"

http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/spirala-poznania-poza-blednym-kolem-i-nieskonczonym-regresem,16823-50.html#539411

To jest tak mocne, że chyba sobie to wstawię do stopki

Gadaj z dupą, to cię osra :D
Cytat:
Niczego takiego nie wykazałaś. Nawet wklejona przez ciebie definicja racjonalności jest tautologią, masłem maślanym, bo definiuje rozumność przez rozumność. Nadal nie wybrnęłaś z dylematu na jaki wskazałem: Poza tym jak miałabyś niby wykazać, że jesteś "racjonalna"? Musiałabyś wykazać, że masz dostęp do poprawnej definicji racjonalności zanim ją jeszcze sformułowałaś bo inaczej twoja definicja racjonalności sama nie będzie racjonalna. Znowu nieskończony regres i znowu leżysz. I to co napisałem jest nadal bez żadnej sensownej odpowiedzi z twojej strony

Poprawna definicja racjonalności to tak, którą masz w słowniku. Racjonalny = rozumowy, logiczny. Nic więcej to pojęcie ze sobą nie niesie. Racjonalna definicja to taka, która spełnia te kryteria.
Cytat:
To czy Bóg skłamał, czy nie skłamał, jest już tu zupełnie osobną kwestią. Tak samo można by zacząć nagle rozważać zagadnienie czy ty kłamiesz w tej dyskusji. Byłoby to bez związku i byłoby to osobną kwestią.

Jest to kwestią zasadniczą i bez rozwiązania tej kwestii nie pójdziemy dalej. Tylko jeśli Bóg nie skłamał, możesz użyć jego deklaracji jako argumentu. Najpierw więc musisz to wykazać. W przeciwnym razie wybór chrześcijańskiego Boga będzie pozbawiony jakchkolwiek podstaw.
Cytat:
Tak więc nie jesteś w stanie sensownie podważyć podstawy jaką wskazałem ani podać sensownej alternatywy. Efekt jest taki, że podważając osobowe źródło dla swej racjonalności pozostajesz irracjonalna i nawet nie wiesz czy w ogóle istniejesz jako osoba. Sensownej alternatywy też nie byłaś w stanie wskazać. Każda twoja próba podważenia tego co piszę również pozostaje więc irracjonalna. Jedyne "źródło" swojej "racjonalności", jakie podałaś, to słownik, który pisze, że rozumne jest to co jest rozumne. Czysta tautologia i masło maślane o zerowej treści poznawczej. Jak generalnie wszystko to co piszesz. W tym momencie jesteś pozbawiona zewnętrznej podstawy dla swej racjonalności i możesz jedynie "uzasadniać" swój rozum za pomocą tegoż samego rozumu, co będzie błędnym kołem bez wyjścia

Cytat:
To jest naturalna implikacja oparta o prawo wynikania między przesłanką i wnioskiem. W swym irracjonalizmie nie jesteś jej w stanie zrozumieć i podważyć, tym bardziej, że każda twoja próba podważenia jej i tak będzie irracjonalna jeśli odrzucasz każde inne źródło dla swej własnej racjonalności niż ty sama. W tym momencie jedynym "uzasadnieniem" twojej własnej racjonalności możesz być tylko ty sama i znowu kończysz w błędnym kole. Eksplanans jest u ciebie tożsamy z eksplanandum. Wracamy do punktu wyjścia

W dalszym ciągu nijak nie wykazałeś, że tylko osobowe źródło racjonalności może dawać mi racjonalność, więc cała powyższa wypowiedź jest czczym bełkotem. Nie ma tu żadnej naturalnej implikacji, jest tylko pustosłowie, którym chcesz przykryć brak argumentów. Ziew.
Cytat:
To właśnie to co tu napisałaś jest twoją kapitulacją. Poza tym ja mogę zrobić to samo co ty wyżej i napisać, że znaczenia tych słów są dla mnie "oczywiste". Tak wyżej napisałaś gdy spytałem o uzasadnienie. Zamiast "uzasadnienia" napisałaś, że coś jest dla ciebie "oczywiste". No więc dla mnie znaczenia tych słów są "oczywiste", a ty masz po prostu problem mentalny z uchwyceniem ich sensu. Być może zaspałaś w szkole gdy tłumaczono ich sens

Przez ten czas, jak wijesz się jak piskorz, byleby tylko nie udzielić odpowiedzi, zdążyłbyć 10 razy podać definicję pojęca "ślepy", co już mówi samo za siebie. I każda ewetualna dalsza wiązanka w tym temacie będzie to potwierdzać.
Cytat:
Be związku. Poza tym odpowiedź bez sensu bo znowu tłumaczysz racjonalizm przez irracjonalizm

W którym miejscu tłumaczę racjonalizm przez irracjonalizm?
Cytat:
A kto mówi, że "tylko". Jakoś te aspekty, które wskazałaś, są zbieżne z atrybutami bóstwa judeochrześcijańskiego

Co jeszcze nie świadczy o tym, że bóstwo chrześcijańskie jest tym prawdziwym absolutem, może posiadać któreś jego cechy.
Cytat:
Czyli musiałaś sobie to wszystko pozakładać z sufitu, zwłaszcza to połączenie natury z Absolutem (nie jest to wcale oczywiste)

Cytat:
"Brak przeszkód" to za mało na uzasadnienie. Możesz sobie to założyć i tyle. Tylko, że ślepa i bezosobowa natura nadal w żaden sposób nie tłumaczy twojej osobowej racjonalności

Brzytwa Ockhama nakazuje wycinać zbędne byty. Jeśli coś można wyjaśnić prościej, to się wyjaśnia prościej, a Ty wciąż nie wykazałeś, że bezosobowa natura nie może wytłumaczyć mojej osobowej racjonalności, tylko powtarzasz to jak mantrę. I nie wyjaśniłeś, co znaczy "ślepa".
Cytat:
Jeśli coś jest fałszem dla twojego programisty i zarazem prawdą dla ciebie to jesteś w sprzeczności ze swoim programistą i nazywasz fałsz prawdą, głupia blondynko

A co mnie interesuje spójność z programistą, kretynie? Żyjemy w innych rzeczywistościach. To co jest fałszem w jego świecie, może być prawdą w moim.
Cytat:
Te zdania uzupełniają się ze sobą. Tak więc nadal nie masz dowodów, że nie głosisz samych bzdur i przed tym co sama pisałaś nie uciekniesz. Zaorałaś się na dobre już kilka postów temu

Co znaczy "uzupełniają się ze sobą"?
Cytat:
To nie jest żadna sensowna odpowiedź więc powtarzam pytanie: A skoro nie wiesz czy twoje poglądy nie są dowolną bzdurą to skąd wiesz, że dowolną bzdurą nie jest twój pogląd, że nie powinnaś przyjmować dowolnej bzdury?

Pierwszy człon tego pytania jest kłamstwem. Wiem, że moje poglądy nie są dowolną bzdurą. Leżysz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 3873
Przeczytał: 124 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:08, 15 Lip 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
fedor napisał:

Dowiedziałem się o tej regule tylko od ciebie i użyłaś języka aby ją sformułować. A więc to właśnie ty ją wymyśliłaś i to ty sama zestawiłaś i uogólniłaś konkretne przypadki w "regułę". Jeśli wskażesz istnienie tej reguły "w przyrodzie" niezależnej od twoich sformułowań to wtedy uznam, że ta reguła istnieje niezależnie od twojego umysłu. Ale póki co to ty sama formułujesz ją własnym rozumem

Nie da się odkryć reguły inaczej niż za pomoca rozumu oraz sformułować jej inaczej niż za pomocą języka. To jednak nie znaczy, że sobie tę regułę wymyśliłam i sformułowałabym ją w taki sposób niezależnie od matriału, który rozumem obrabiam.


To tylko twoja czcza deklaracja bo wcale nie wiesz czy byś tak zrobiła. Poza tym dane mogą być interpretowane na nieskończoną ilość sposobów w umyśle, nawet te same dane można zinterpretować sprzecznie. Mamy choćby 14 niezgodnych ze sobą interpretacji mechaniki kwantowej, które są zgodne z doświadczeniem i zarazem są niezgodne między sobą, więc wcale nie wiesz czy dany "materiał" obrabiasz właśnie w ten jeden właściwy sposób

[link widoczny dla zalogowanych]

towarzyski.pelikan napisał:
Przesłanką, która by świadczyła o tym, że jesteś w błędzie jest fakt, że zależnie od tego, co postrzegam, dostrzegam w tym inne reguły i nie we wszystkim w ogóle reguły dostrzegam. Jeśli rozum sam wymyśla reguły niezależnie od przyrody, to dlaczego nie widzi wszędzie tych samych reguł albo te reguły są różne w zalezności o tego, co postrzega?


Może być milion powodów. Bo tak ukształtowała go kultura. Bo taki akurat ma kaprys. Bo tak zadecydował arbitralnie itd. Nie jesteś w stanie prześledzić wszystkich tych splecionych wpływów i tak naprawdę nie wiesz nawet czemu coś interpretujesz tak lub inaczej

towarzyski.pelikan napisał:
Czemu obserwując jak codziennie jedzenie leży pod stołem w kuchni fromułuję regułę "jedzenie zawsze lezy pod stołem w kuchni", a jeśli obserwuję, ze jedzenie każdego dnia lezy w innym miejscu, to stwierdzam, że "reguły nie ma"? Przecież to rozum decyduje o regule, czemu nie sformułuje tej samej reguły w obu przypadkach?


Równie dobrze rozum może w obu tych przypadkach nie sformułować żadnej reguły i powiedzieć "nie wiadomo co będzie". Tak więc sama sobie odpowiedziałaś swym pytaniem: zawsze to ty formułujesz daną regułę. W tej kwestii w grę wchodzi psychiczny nawyk i przyzwyczajenie polegające na złudzeniu, że skoro było tak do tej pory, to tak samo będzie dalej. Ale to oczywiście tylko twoje indukcyjne złudzenie. W ogóle nie bierzesz pod uwagę tego, że twój rozum ulega wielu złudzeniom. Indukcja jest tylko jednym z takich złudzeń, pożytecznych bo pożytecznych ale nie jest to żadna "reguła", jak błędnie mniemasz. Próbuję ci to tłumaczyć ale dalej tkwisz w bańce tego samego złudzenia, poza które nie jesteś w stanie wyjść

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Ośmieszasz się już do reszty bo w desperacji nie wiesz już co odpisywać na to co jest logicznie zrozumiałe i każesz nawet to uzasadniać. Ale to jest już tylko twoja desperacka kompromitacja bo w innej dyskusji o indukcji sama zgodziłaś się z tym co teraz każesz tu uzasadniać, czyli z tym, że nie można na podstawie skończonej liczby przypadków orzekać o całej klasie przypadków:

"Masz rację, że sam fakt, że obserwuję jakieś regularności w obserwowanym świecie nie świadczy jeszcze o tym, że zachodzi jakieś prawo, mogę mieć do czynienia z czystym zbiegiem okoliczności, np. mogę uznać, ze wszystkie kruki są czarne, ponieważ akurat tak się zdarzyło, że nigdy w życiu nie trafiłam na kruka o innym kolorze"

http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/rozumowanie-indukcyjne,9275-25.html

Tak więc zaplątałaś się już do reszty we własnych kłamstwach i sprzecznościach. Leżysz i kwiczysz, głupia kuro. Sama nie pamiętasz co piszesz z postu na post

Ja jebię, ale imbecyl. Z moich słów wynika, że nie mogę mieć pewności, że jakaś reguła zachodzi, ale nie znaczy to, że cytuję "nie mogę na tej podstawie sformułować żadnej "reguły" bo każdy kolejny przypadek może zmienić sytuację". Może zmienić a może nie zmienić. W żaden sposób z tego nie wynika, że formułowanie reguły jest bezzasadne


Skoro nie możesz mieć pewności, że jakaś reguła zachodzi to nie możesz jednocześnie sformułować na tej podstawie jakiejś reguły. To są znowu dwa sprzeczne człony koniunkcji ale ty po prostu tego nie rejestrujesz i wypierasz to z siebie. Głupia idiotka z ciebie i tyle

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Jak najbardziej ma bo każde nieuwzględnione uwarunkowanie może sfalsyfikować całą tę twoją niby "regułę", którą sama sobie wymyśliłaś. No ale oczywiście odpisujesz już tylko byle co i byle jak na odczepnego więc się nad tym nawet nie zastanowiłaś bo po co

No i co z tego, że może?


To z tego, że nie ma tu już żadnej "reguły"

towarzyski.pelikan napisał:
Jak długo obserwuję regularność i nie mam żadnych danych, pod wpływem których by się posypała, tak długo mam podstawy, żeby ją formułowac w taki a nie inny sposób


A gówno prawda, to tylko twoje chciejstwo i tylko sobie to arbitralnie stwierdziłaś. Skoro istnieje potencjalna możliwość falsyfikacji to reguła jest w tym wypadku jedynie arbitralną konwencją czyli tak naprawdę jej nie ma. Poza tym nie obserwujesz żadnej "regularności" ale jedynie pewien powtarzalny wycinek, który arbitralnie sobie interpretujesz jako "regularność". Nie tylko nie wiesz czy ta "regularność" będzie dalej występowała w przyszłości, ale nie wiesz nawet tego czy w przeszłości ona zawsze występowała bo przecież nie masz oglądu całej przeszłości (żyjesz krótko w skali świata). Tak więc to co nazywasz "regułą" może być równie dobrze przypadkową fluktuacją i ty błędnie to jedynie nazywasz "regułą"

towarzyski.pelikan napisał:
Poza tym sam fakt, że formułowanie reguły zmienia się pod wpływem danych już przeczy Twojej tezie, że reguła się tworzy w samym umyśle niezaleznie od przyrody. Nie ma to jak się zaorać po pachy


Na razie to ty sama się zaorałaś po pachy bo dalej nie rozumiesz, że może istnieć nawet wiele sprzecznych między sobą reguł sformułowanych pod wpływem tych samych danych. Znowu kłania się 14 niezgodnych między sobą wykładni mechaniki kwantowej, które zarazem są zgodne z danymi na podstawie których powstały

[link widoczny dla zalogowanych]

Wystarczy wyjąć jedną lub dwie karty z gmachów twoich absurdów i od razu się sypie twój wyidealizowany obraz świata realizmu naiwnego

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Wymyślasz już coraz większe brednie. Mogę pominąć Hume'a i krytyka indukcji a priori pozostanie ta sama. Nadal myli ci się to co krytykowane z tym kto krytykuje. A jeśli znaczenia słów się zmieniają to również i twoich więc zaorałaś również to co sama piszesz. Tak samo jak niżej zaorałaś się w kwestii racjonalności swych przekonań nie wskazując na ich żadne wiarygodne źródło. Leżysz i kwiczysz ponownie

Ja się nie zaorałam, bo od początku twierdzę, że indukcja ma podstawy w samym doświadczeniu i nie jestem w stanie nic sensownego zrobić bez indukcji. Jestem na nią skazana, więc jest oczywistością


Na co niby jesteś "skazana"? Co najwyżej na swą głupotę. Nie ma żadnej podstawy dla indukcyjnego poglądu, że przyszłość będzie taka jak przeszłość. Można w to tylko uwierzyć. A więc nikt nie jest na to "skazany". Z indukcji można wywodzić nawet sprzeczne wnioski co do jednego zdarzenia. Na przykład na podstawie przeszłości można przypuszczać, że jutro będzie padać lub nie padać

towarzyski.pelikan napisał:
Natomiast Ty twierdzisz, że zmuszony jesteś przyjąć indukcję na ślepą wiarę, a jednocześnie bez indukcji nie jesteś w stanie krytycznie jej przeanalizować, co wykazałam w poprzedniej wiadomości


Gówno wykazałaś. Ty nawet nie rozróżniasz wnioskowania analitycznego od syntetycznego. Krytyczna analiza indukcji opiera się na wnioskowaniu analitycznym a priori, a nie na syntetycznym. A to wszystko pojebało ci się w jedno. Nikt nie używa syntetycznych wnioskowań do krytyki indukcji bo nie musi. Wymyślasz coraz większe bzdury żeby tylko zamaskować swoją kompromitację w temacie rzekomego "uzasadnienia" indukcji

towarzyski.pelikan napisał:
Możesz teraz krzyczeć, wierzgać nóżkami, uroczy bobasku, a tego faktu nie zmienisz


Żadnych "faktów" jak na razie nie pokazałaś a jedynie same błędne koła i nieuprawnione ekstrapolacje przy swoich poronionych próbach "uzasadnienia" indukcji

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Uważam, że ty nie jesteś w stanie ich rozwiązać.

Na jakiej podstawie?


Na podstawie tego, że nie podałaś rozwiązania

Czyli to jest reguła, którą sobie bezpodstawnie wymyśliłeś na podstawie indukcji? Ponieważ nie podałam rozwiązania, to nigdy go nie podam?


Nie napisałem, że nie podasz tylko napisałem, że nie podałaś. Wyraźnie widać co napisałem a ty jak zwykle zaczynasz to nadinterpretowywać w swojego kolejnego bzdurnego chochoła

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Ale ty nic nie "uzasadniłaś". Napisałaś tylko, że jest to "oczywiste". To jest jedynie twoja pusta opinia, która pod względem braku zasadności jest równa zaprzeczeniu tej opinii i to zaprzeczenie można tak samo arbitralnie określić sobie mianem "oczywiste". Znowu leżysz. Piszesz już z rozpędu byle co i byle jak, byleby tylko pisać. No i wychodzą z tego coraz większe bezsensy

Uzasadnienie było w dalszej części po "Oczywiste" i sam się do niego odniosłeś niżej, jełopie


I tego twojego rzekomego "uzasadnienia" też tam niżej nie ma

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Co w żaden sposób nie zmienia tego, że jest on nadal halucynacją. Z tego, że sobie tę halucynację nazwałaś arbitralnie nie-halucynacją nie wynika nic sensownego poza twoim bezpodstawnym chciejstwem

Termin "halucynacja" jest pozbawiony sensu, jeśli każde postrzeżenie zmysłowe jest halucynacją. Jesli wszystko jest halucynacją, to nic nią nie jest


Bzdura. Postrzeżenia zmysłowe nie są przecież "wszystkim". Znowu zrobił ci się jeden wielki burdel w twoim pożal się Boże wnioskowaniu

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Doświadczenie tego nie tworzy. Tworzysz to jedynie ty sama za pomocą swojego arbitralnego chciejstwa odnośnie tego podziału

Cytat:
Wcale nie "musi", to twoje "musi"jest jedynie twoją kolejną arbitralną podziałką, dokonaną subiektywnie jednym i tym samym umysłem, którą sobie jedynie za pomocą chciejstwa narzucasz tam gdzie jej wcale nie ma i być nie musi

Czyli twierdzisz, że jesteś w stanie siebie doświadczyć jako doświadczającego? Odebrać siebie jako odbiornik? Zobaczyć siebie jako wzrok?


Gdzie jest granica "ja"? Nie jesteś w stanie tego określić więc nawet samo to pytanie jest pozbawione sensu. Poza tym zawsze jesteś częścią układu wpływającego na obserwację i tym bardziej nie wiesz gdzie jest granica

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Ale to nie ty sama od siebie wymagasz lecz inni od ciebie zaczną wymagać i wtedy znowu leżysz

To już nie mój problem


Do czasu

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Dalej ci się wszystko pierdzieli. W tym przypadku każda non-teistyczna alternatywa nie musi być zaprzeczeniem bo zaprzeczenie formułuje się na zasadzie ~p. A tu nie ma ~p ale jest ∨ q. Żaden logiki nie sklasyfikuje klasy alternatyw jako klasy zaprzeczeń, nawet jeśli wszystkie będą "non" względem członu pierwszego klasy. Nie rozumiesz nawet prostych podstaw logiki. Poza tym, bez względu na to czy byłaby to teza przeciwna, czy alternatywna, nie jesteś w stanie sformułować żadnej z tych tez w swej mentalnej impotencji

Alternatywa w tym wypadku jest po prostu czymś więcej niż zaprzeczeniem, jest zaprzeczeniem + alternatywnym wyjaśnieniem.


Bzdura. Zmyślasz kolejne kocopoły brane prosto z sufitu

towarzyski.pelikan napisał:
Już sam fakt, że ktoś uznaje za potwierdzenie swojej tezy to, że oponent nie potrafi jej zaprzeczyć jest błędem logicznym, więc jeśli stawiający tezę uznaje za jej potwierdzenie to, że oponent nie potrafi podać jej alternatywy (czyli zaprzeczyć + podać inne wyjaśnienie), jest tak samo błędem logicznym


Niczego takiego nie "uznaję". Kolejna bzdura wzięta przez ciebie z sufitu i kolejny chochoł. Stwierdziłem, że nie masz sensownej alternatywy i jest to wystarczająco wymowne. Nic więcej nie stwierdziłem i reszta to twoje chochoły i nadinterpretacje

towarzyski.pelikan napisał:
Więc to "Poza tym, bez względu na to czy byłaby to teza przeciwna, czy alternatywna, nie jesteś w stanie sformułować żadnej z tych tez w swej mentalnej impotencji" cały czas nie jest żadnym argumentem, w żaden sposób nie działa na korzyść Twojej tezy


Wystarczająco działa bo pokazuje, że nie masz sensownej alternatywy. Nic więcej pokazywać nie musi

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Ale ty to napisałaś: "Nie mam dowodów na to, że nie głoszę bzdur, a więc że się nie mylę"

http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/spirala-poznania-poza-blednym-kolem-i-nieskonczonym-regresem,16823-50.html#539411

To jest tak mocne, że chyba sobie to wstawię do stopki

Gadaj z dupą, to cię osra :D


Super "kontrargument". Tak się zaorałaś własnymi słowami, że nie jesteś w stanie z siebie wydusić nic sensownego

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Niczego takiego nie wykazałaś. Nawet wklejona przez ciebie definicja racjonalności jest tautologią, masłem maślanym, bo definiuje rozumność przez rozumność. Nadal nie wybrnęłaś z dylematu na jaki wskazałem: Poza tym jak miałabyś niby wykazać, że jesteś "racjonalna"? Musiałabyś wykazać, że masz dostęp do poprawnej definicji racjonalności zanim ją jeszcze sformułowałaś bo inaczej twoja definicja racjonalności sama nie będzie racjonalna. Znowu nieskończony regres i znowu leżysz. I to co napisałem jest nadal bez żadnej sensownej odpowiedzi z twojej strony

Poprawna definicja racjonalności to tak, którą masz w słowniku. Racjonalny = rozumowy, logiczny. Nic więcej to pojęcie ze sobą nie niesie. Racjonalna definicja to taka, która spełnia te kryteria


To jest tautologia o zerowej zawartości informacyjnej i wyjaśnienie tego samego przez to samo czyli kompletnie nic to nie wyjaśnia. Poza tym miałaś uzasadnić swoją racjonalność a nie robić idem per idem ("to samo przez to samo")

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
To czy Bóg skłamał, czy nie skłamał, jest już tu zupełnie osobną kwestią. Tak samo można by zacząć nagle rozważać zagadnienie czy ty kłamiesz w tej dyskusji. Byłoby to bez związku i byłoby to osobną kwestią.

Jest to kwestią zasadniczą i bez rozwiązania tej kwestii nie pójdziemy dalej. Tylko jeśli Bóg nie skłamał, możesz użyć jego deklaracji jako argumentu. Najpierw więc musisz to wykazać. W przeciwnym razie wybór chrześcijańskiego Boga będzie pozbawiony jakchkolwiek podstaw


Bzdura. Podstawa implikacji jest spełniona i to nie mój problem, że masz paranoję, że mogłabyś zostać okłamana. Tak samo można uznać, że sama kłamiesz i ta dyskusja nie ma sensu. Właśnie cię zaorałem twoim własnym pseudoargumentem

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Tak więc nie jesteś w stanie sensownie podważyć podstawy jaką wskazałem ani podać sensownej alternatywy. Efekt jest taki, że podważając osobowe źródło dla swej racjonalności pozostajesz irracjonalna i nawet nie wiesz czy w ogóle istniejesz jako osoba. Sensownej alternatywy też nie byłaś w stanie wskazać. Każda twoja próba podważenia tego co piszę również pozostaje więc irracjonalna. Jedyne "źródło" swojej "racjonalności", jakie podałaś, to słownik, który pisze, że rozumne jest to co jest rozumne. Czysta tautologia i masło maślane o zerowej treści poznawczej. Jak generalnie wszystko to co piszesz. W tym momencie jesteś pozbawiona zewnętrznej podstawy dla swej racjonalności i możesz jedynie "uzasadniać" swój rozum za pomocą tegoż samego rozumu, co będzie błędnym kołem bez wyjścia

Cytat:
To jest naturalna implikacja oparta o prawo wynikania między przesłanką i wnioskiem. W swym irracjonalizmie nie jesteś jej w stanie zrozumieć i podważyć, tym bardziej, że każda twoja próba podważenia jej i tak będzie irracjonalna jeśli odrzucasz każde inne źródło dla swej własnej racjonalności niż ty sama. W tym momencie jedynym "uzasadnieniem" twojej własnej racjonalności możesz być tylko ty sama i znowu kończysz w błędnym kole. Eksplanans jest u ciebie tożsamy z eksplanandum. Wracamy do punktu wyjścia

W dalszym ciągu nijak nie wykazałeś, że tylko osobowe źródło racjonalności może dawać mi racjonalność, więc cała powyższa wypowiedź jest czczym bełkotem. Nie ma tu żadnej naturalnej implikacji, jest tylko pustosłowie, którym chcesz przykryć brak argumentów. Ziew


Implikacja jest jak najbardziej spełniona i jedyne co ci zostaje to tylko na pusto bełkotać, że to "bełkot". Przypomnijmy poza tym, że sama napisałaś, iż "Nie mam dowodów na to, że nie głoszę bzdur, a więc że się nie mylę"

http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/spirala-poznania-poza-blednym-kolem-i-nieskonczonym-regresem,16823-50.html#539411

tak więc odnosi się to też do tego co napisałaś akapit wyżej. Nie jesteś w stanie wskazać jakiegokolwiek źródła dla swej racjonalności i każda twoja negatywna opinia na temat wskazanego przeze mnie źródła mojej racjonalności jest i będzie irracjonalna

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
To właśnie to co tu napisałaś jest twoją kapitulacją. Poza tym ja mogę zrobić to samo co ty wyżej i napisać, że znaczenia tych słów są dla mnie "oczywiste". Tak wyżej napisałaś gdy spytałem o uzasadnienie. Zamiast "uzasadnienia" napisałaś, że coś jest dla ciebie "oczywiste". No więc dla mnie znaczenia tych słów są "oczywiste", a ty masz po prostu problem mentalny z uchwyceniem ich sensu. Być może zaspałaś w szkole gdy tłumaczono ich sens

Przez ten czas, jak wijesz się jak piskorz, byleby tylko nie udzielić odpowiedzi, zdążyłbyć 10 razy podać definicję pojęca "ślepy", co już mówi samo za siebie. I każda ewetualna dalsza wiązanka w tym temacie będzie to potwierdzać


Definicja pojęcia "ślepy" jest zrozumiała dla każdego posługującego się językiem polskim. W temacie słowa "racjonalny" umiałaś już sobie zajrzeć do słownika ale w temacie słowa "ślepy" już nie umiesz. Tak więc w tym punkcie uciekłaś w błąd esencjalizmu bo nic bardziej sensownego wymyślić nie umiałaś

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Be związku. Poza tym odpowiedź bez sensu bo znowu tłumaczysz racjonalizm przez irracjonalizm

W którym miejscu tłumaczę racjonalizm przez irracjonalizm?


Odrzucając osobowe i racjonalne źródło dla swej racjonalnej osobowości skazujesz się na irracjonalizm. Alternatywy dalej nie wskazałaś i sama to wyżej przyznajesz, że nie możesz

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
A kto mówi, że "tylko". Jakoś te aspekty, które wskazałaś, są zbieżne z atrybutami bóstwa judeochrześcijańskiego

Co jeszcze nie świadczy o tym, że bóstwo chrześcijańskie jest tym prawdziwym absolutem, może posiadać któreś jego cechy


Znowu twierdzenie wzięte przez ciebie z sufitu. Nie wskazałaś innego bóstwa, które tak samo twierdzi

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Czyli musiałaś sobie to wszystko pozakładać z sufitu, zwłaszcza to połączenie natury z Absolutem (nie jest to wcale oczywiste)

Cytat:
"Brak przeszkód" to za mało na uzasadnienie. Możesz sobie to założyć i tyle. Tylko, że ślepa i bezosobowa natura nadal w żaden sposób nie tłumaczy twojej osobowej racjonalności

Brzytwa Ockhama nakazuje wycinać zbędne byty. Jeśli coś można wyjaśnić prościej, to się wyjaśnia prościej,


Nie da się obiektywnie sprecyzować pojęcia "prostoty" więc brzytwa Ockhama to pseudofilozoficzny gniot

[link widoczny dla zalogowanych]

towarzyski.pelikan napisał:
a Ty wciąż nie wykazałeś, że bezosobowa natura nie może wytłumaczyć mojej osobowej racjonalności, tylko powtarzasz to jak mantrę


Bo to nie ja mam wykazać, że nie jestem wielbłądem ale ty masz wykazać jak to się stało, że bezosobowa i nieukierunkowana natura wyposażyła cię w osobową racjonalność. I poległaś w tym temacie. Nigdy tego nie zrobisz bo skoro w punkcie startowym jesteś irracjonalna to nie możesz podać zarazem racjonalnego wyjaśnienia. Zgodnie zresztą z tym co sama napisałaś: "Nie mam dowodów na to, że nie głoszę bzdur, a więc że się nie mylę"

http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/spirala-poznania-poza-blednym-kolem-i-nieskonczonym-regresem,16823-50.html#539411

towarzyski.pelikan napisał:
I nie wyjaśniłeś, co znaczy "ślepa"


To nie mój problem, że nie rozumiesz prostych słów języka polskiego. Nawet gdybym podał definicję tego słowa to zażądałabyś pewnie definicji słów wchodzących w skład tej definicji i tak ad infinitum. Typowa zabawa w kotka i myszkę u esencjalisty. Nie dam się w to wciągnąć. Sama zdefiniuj wpierw wszystkie słowa jakich używasz, jak jesteś niby tak "skrupulatna" znaczeniowo (oczywiście to pic na wodę)

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Jeśli coś jest fałszem dla twojego programisty i zarazem prawdą dla ciebie to jesteś w sprzeczności ze swoim programistą i nazywasz fałsz prawdą, głupia blondynko

A co mnie interesuje spójność z programistą, kretynie? Żyjemy w innych rzeczywistościach. To co jest fałszem w jego świecie, może być prawdą w moim


Ale nie jest. Z tego, że sobie nazwałaś fałsz prawdą nie wynika nic poza tym, że jesteś po prostu głupia, Jeśli programista wie jak jest i generuje ci fałsz, który ty sobie arbitralnie nazywasz "prawdą", to jest to tylko chimera i do tego pozbawiona wartości logicznej bo nie masz nawet możliwości dostępu do weryfikacji tej wartości będąc w matrixie

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Te zdania uzupełniają się ze sobą. Tak więc nadal nie masz dowodów, że nie głosisz samych bzdur i przed tym co sama pisałaś nie uciekniesz. Zaorałaś się na dobre już kilka postów temu

Co znaczy "uzupełniają się ze sobą"?


Znowu blondynka nie rozumie prostych słów i bawi się w kotka i myszkę. To już standard

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
To nie jest żadna sensowna odpowiedź więc powtarzam pytanie: A skoro nie wiesz czy twoje poglądy nie są dowolną bzdurą to skąd wiesz, że dowolną bzdurą nie jest twój pogląd, że nie powinnaś przyjmować dowolnej bzdury?

Pierwszy człon tego pytania jest kłamstwem. Wiem, że moje poglądy nie są dowolną bzdurą. Leżysz.


Nie wiesz tego i tylko ci się wydaje, że wiesz skoro sama napisałaś, że "Nie mam dowodów na to, że nie głoszę bzdur, a więc że się nie mylę"

http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/spirala-poznania-poza-blednym-kolem-i-nieskonczonym-regresem,16823-50.html#539411

Zaorałaś się już dawno i teraz jest już tylko wyrywanie muszce skrzydełek :mrgreen:


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Śro 17:49, 15 Lip 2020, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 2388
Przeczytał: 151 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 14:25, 16 Lip 2020    Temat postu:

fedor napisał:

To tylko twoja czcza deklaracja bo wcale nie wiesz czy byś tak zrobiła.

Ke? Do czego to się odnosi?
Cytat:
Poza tym dane mogą być interpretowane na nieskończoną ilość sposobów w umyśle, nawet te same dane można zinterpretować sprzecznie. Mamy choćby 14 niezgodnych ze sobą interpretacji mechaniki kwantowej, które są zgodne z doświadczeniem i zarazem są niezgodne między sobą, więc wcale nie wiesz czy dany "materiał" obrabiasz właśnie w ten jeden właściwy sposób

[link widoczny dla zalogowanych]

Mechanikę kwantową to sobie daruj, bo to zupełnie inna para kaloszy, poza tym i tak nic z tego nie rozumiesz. Skupmy się na czymś prostym:
Oberwujesz, że w jakimś mieszkaniu właściciel codziennie pod stołem w kuchni zostawia jedzenie dla psa.
Na ile sprzecznych sposobów jesteś w stanie zinterpretować te dane? Czekam na pomysły.
Cytat:
Może być milion powodów. Bo tak ukształtowała go kultura. Bo taki akurat ma kaprys. Bo tak zadecydował arbitralnie itd. Nie jesteś w stanie prześledzić wszystkich tych splecionych wpływów i tak naprawdę nie wiesz nawet czemu coś interpretujesz tak lub inaczej

Być może w Twojej głowie może być milion powodów, ale ja się pytam o rzeczywistość. Naprawdę sądzisz, że obserwowanie w świecie regularności jest kwestią kultury albo kaprysu? Jesteś w stanie podeprzeć to w jakikolwiek sposób?
Cytat:
Równie dobrze rozum może w obu tych przypadkach nie sformułować żadnej reguły i powiedzieć "nie wiadomo co będzie".

Tak może zrobić, ale nie może zrobić na odwrót, że zobaczy regułę w czymś, co w ogóle nie daje żadnych przesłanek dla regularności - zawsze jest inaczej. Ew. taką regułę sformułuję "zawsze jest inaczej". Nie może też być tak, że sformułuje jakąś absurdalną regułę "jedzenie jest zawsze w łazience" mimo że nigdy go w łazience nie widział albo widział je w łazience 2 na 100 razy.
Cytat:
Tak więc sama sobie odpowiedziałaś swym pytaniem: zawsze to ty formułujesz daną regułę. W tej kwestii w grę wchodzi psychiczny nawyk i przyzwyczajenie polegające na złudzeniu, że skoro było tak do tej pory, to tak samo będzie dalej. Ale to oczywiście tylko twoje indukcyjne złudzenie. W ogóle nie bierzesz pod uwagę tego, że twój rozum ulega wielu złudzeniom. Indukcja jest tylko jednym z takich złudzeń, pożytecznych bo pożytecznych ale nie jest to żadna "reguła", jak błędnie mniemasz. Próbuję ci to tłumaczyć ale dalej tkwisz w bańce tego samego złudzenia, poza które nie jesteś w stanie wyjść

W tym miejscu sam zauważasz, że przesłanką do regularności jest w ogóle powtarzalność danej sytuacji, czyli już samo to świadczy o tym, że to nie rozum arbitralnie decyduje o tym, gdzie w ogóle widzi możliwość reguły. Moze co najwyżej tam gdzie ma takie indukcyjne przesłanki zdecydować (również na podstawie indukcji), czy to już reguła czy jeszcze nie. A sprawę mu ułatwi, jeśli odkryje zależności, które są u podstaw tej potencjalnej reguły, np. jakieś prawo fizyczne, które za tym stoi.
Cytat:
Skoro nie możesz mieć pewności, że jakaś reguła zachodzi to nie możesz jednocześnie sformułować na tej podstawie jakiejś reguły. To są znowu dwa sprzeczne człony koniunkcji ale ty po prostu tego nie rejestrujesz i wypierasz to z siebie. Głupia idiotka z ciebie i tyle

Mogę sformułować na zasadzie hipotezy, a następnie tę hipotezę sprawdzić z doświadczeniem. Poza tym to, że wcześniej obserwowałam gdzieś regułę, a potem nie, wcale nie musi tej reguły obalać, po prostu mogły się zmienić okoliczności. Np. jak w tym przykładzie z psem, jeśli sformułowałabym regułę ogólnie "jedzenie jest zawsze pod stołem w kuchni", to sam fakt, że by go nie było, kiedy właściciela nie ma w domu, już by ją obalił w takiej formie, bo nie uwzględniłam w niej okoliczności, ale zamiast obalać regułę mogę ją zmodyfikować "jedzenie jest zawsze pod stołem w kuchni, jeśli właściciel jest w domu". Każde kolejne doświadczenie udoskonala sposób sformułowania reguły
Cytat:
A gówno prawda, to tylko twoje chciejstwo i tylko sobie to arbitralnie stwierdziłaś. Skoro istnieje potencjalna możliwość falsyfikacji to reguła jest w tym wypadku jedynie arbitralną konwencją czyli tak naprawdę jej nie ma.

Nie ma takiego wynikania. Potencjalna możliwość falsyfikacji nie świadczy o tym, ze reguły z pewnością nie ma.
Cytat:
Na co niby jesteś "skazana"? Co najwyżej na swą głupotę. Nie ma żadnej podstawy dla indukcyjnego poglądu, że przyszłość będzie taka jak przeszłość. Można w to tylko uwierzyć. A więc nikt nie jest na to "skazany". Z indukcji można wywodzić nawet sprzeczne wnioski co do jednego zdarzenia. Na przykład na podstawie przeszłości można przypuszczać, że jutro będzie padać lub nie padać

No właśnie na podstawie indukcji wiesz, że może zarówno padać jak i nie padać (w przeszłosci było tak i tak), indukcja nie dostrzega regularności "jutro z pewnością będzie padać" lub "jutro z pewnością nie będzie padać" tam, gdzie je nie ma. Natomiast w taką brednię "jutro z pewnością będzie padać, bo w przeszłości padało" lub "jutro z pewnością nie będzie padać, bo w przeszłości nie padało" możesz już tylko uwierzyć i tutaj istotnie możliwe są sprzeczności.
Cytat:
Gówno wykazałaś. Ty nawet nie rozróżniasz wnioskowania analitycznego od syntetycznego. Krytyczna analiza indukcji opiera się na wnioskowaniu analitycznym a priori, a nie na syntetycznym. A to wszystko pojebało ci się w jedno. Nikt nie używa syntetycznych wnioskowań do krytyki indukcji bo nie musi. Wymyślasz coraz większe bzdury żeby tylko zamaskować swoją kompromitację w temacie rzekomego "uzasadnienia" indukcji

Rodzaj rozumowania nie ma znaczenia, nie jesteś w stanie rozumować bez indukcji, bo rozumowanie wymaga logiki, a Ty nie możesz wiedzieć, że w kolejnej sekundzie reguły logiki wciąż obowiązują, rozumować można tylko na podstawie trwałych reguł, które jako krytyk indukcji właśnie negujesz.
Cytat:
Nie napisałem, że nie podasz tylko napisałem, że nie podałaś. Wyraźnie widać co napisałem a ty jak zwykle zaczynasz to nadinterpretowywać w swojego kolejnego bzdurnego chochoła

Napisałeś wyraźnie, że nie jestem w stanie ich rozwiązać (czyli podać rozwiązania), ponieważ nie podałam rozwiązania:
fedor napisał:
Uważam, że tynie jesteś w stanie ich rozwiązać.

t.p. napisał:
Na jakiej podstawie?

fedor napisał:
Na podstawie tego, że nie podałaś rozwiązania

;)
Cytat:
Bzdura. Postrzeżenia zmysłowe nie są przecież "wszystkim". Znowu zrobił ci się jeden wielki burdel w twoim pożal się Boże wnioskowaniu

LOL :D "wszystko" w domyśle "każde postrzeżenie zmysłowe". Co prawda, intelektem nie grzeszysz, ale nie wierzę, że naprawdę tego nie załapałeś.
Cytat:
Gdzie jest granica "ja"? Nie jesteś w stanie tego określić więc nawet samo to pytanie jest pozbawione sensu. Poza tym zawsze jesteś częścią układu wpływającego na obserwację i tym bardziej nie wiesz gdzie jest granica

To jest bez znaczenia, Ja mogę być odbiornikiem i odbieranym jednocześnie, ale jeśli doświadczam siebie (jestem samoświadoma), to w ten sposób kreuję podział na odbiornik i odbierane. I jako odbiornik nie mogę być tożsama z odbieranym, możemy się co najwyżej uzupełniać.
Cytat:
Bzdura. Zmyślasz kolejne kocopoły brane prosto z sufitu

Cytat:
Niczego takiego nie "uznaję". Kolejna bzdura wzięta przez ciebie z sufitu i kolejny chochoł. Stwierdziłem, że nie masz sensownej alternatywy i jest to wystarczająco wymowne. Nic więcej nie stwierdziłem i reszta to twoje chochoły i nadinterpretacje

Cytat:
Wystarczająco działa bo pokazuje, że nie masz sensownej alternatywy. Nic więcej pokazywać nie musi

To że nie mam sensownej alternatywy o niczym nie świadczy.
Cytat:
To jest tautologia o zerowej zawartości informacyjnej i wyjaśnienie tego samego przez to samo czyli kompletnie nic to nie wyjaśnia. Poza tym miałaś uzasadnić swoją racjonalność a nie robić idem per idem ("to samo przez to samo")

To nie jest idem per idem. Racjonalny to taki, który kieruje się rozumem. A rozum to właściwa człowiekowi zdolność myślenia, poznawania świata, analizowania i wyciągania wniosków.
Więc uzasadnieniem mojej racjonalnosci jest zdolność myślenia, poznawania świata, analizowania i wyciągania wniosków.
Cytat:
Bzdura. Podstawa implikacji jest spełniona i to nie mój problem, że masz paranoję, że mogłabyś zostać okłamana. Tak samo można uznać, że sama kłamiesz i ta dyskusja nie ma sensu. Właśnie cię zaorałem twoim własnym pseudoargumentem

To czy ja kłamię nie jest przedmiotem dyskusji, bo to nie ja Ci zadeklarowałam, że stworzyłam Cię na podobieństwo mojej racjonalnej osobowości. Po prostu poległeś. Leżysz i kwiczysz.
Cytat:
Implikacja jest jak najbardziej spełniona i jedyne co ci zostaje to tylko na pusto bełkotać, że to "bełkot". Przypomnijmy poza tym, że sama napisałaś, iż "Nie mam dowodów na to, że nie głoszę bzdur, a więc że się nie mylę"

http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/spirala-poznania-poza-blednym-kolem-i-nieskonczonym-regresem,16823-50.html#539411

tak więc odnosi się to też do tego co napisałaś akapit wyżej. Nie jesteś w stanie wskazać jakiegokolwiek źródła dla swej racjonalności i każda twoja negatywna opinia na temat wskazanego przeze mnie źródła mojej racjonalności jest i będzie irracjonalna

Możliwość popełnienia pomyłki w żaden sposób nie kwestionuje mojej racjonalnosci, a wręcz przeciwnie - potwierdza ją :D Pomylić się można tylko wtedy, kiedy dąży się do prawidłowego rozwiązania, a to zakłada rozumność.
Natomiast Ty z jednej strony wskazujesz na źródło swojej racjonalności, a z drugiej twierdzisz, że każdy głosi dowolne bzdury, czyli własnie nikt nie jest rozumny. Czyli na tej podstawie, że nikt nie jest rozumny, wnosisz o źródle racjonalności. To jest dopiero kosmos. Boki zrywać :rotfl:
Cytat:
Definicja pojęcia "ślepy" jest zrozumiała dla każdego posługującego się językiem polskim. W temacie słowa "racjonalny" umiałaś już sobie zajrzeć do słownika ale w temacie słowa "ślepy" już nie umiesz. Tak więc w tym punkcie uciekłaś w błąd esencjalizmu bo nic bardziej sensownego wymyślić nie umiałaś

Które z poniższych znaczeń miałeś na myśli?
(1.1) taki, który nie może widzieć; który stracił wzrok
(1.2) taki, który nie ma narządu wzroku
(1.3) zamknięty na stałe, bez wyjścia
(1.4) przen. taki, który nie zważa, nie zwraca uwagę na otoczenie albo okoliczności
(1.5) taki, który czegoś nie dostrzega
Cytat:
Odrzucając osobowe i racjonalne źródło dla swej racjonalnej osobowości skazujesz się na irracjonalizm. Alternatywy dalej nie wskazałaś i sama to wyżej przyznajesz, że nie możesz

Brak alternatywy nie jest potwierdzeniem Twojej tezy. Cały czas czekam na uzasadnienie, że "Odrzucając osobowe i racjonalne źródło dla swej racjonalnej osobowości skazujesz się na irracjonalizm"
Cytat:
Znowu twierdzenie wzięte przez ciebie z sufitu. Nie wskazałaś innego bóstwa, które tak samo twierdzi

Bez związku.
Cytat:
Nie da się obiektywnie sprecyzować pojęcia "prostoty" więc brzytwa Ockhama to pseudofilozoficzny gniot

wiki napisał:
Brzytwa Ockhama (nazywana także zasadą ekonomii lub zasadą ekonomii myślenia) – zasada, zgodnie z którą w wyjaśnianiu zjawisk należy dążyć do prostoty, wybierając takie wyjaśnienia, które opierają się na jak najmniejszej liczbie założeń i pojęć

Prostota - wyjaśnienia za pomocą jak najmniejszej liczby założeń i pojęć
Cytat:
Bo to nie ja mam wykazać, że nie jestem wielbłądem ale ty masz wykazać jak to się stało, że bezosobowa i nieukierunkowana natura wyposażyła cię w osobową racjonalność. I poległaś w tym temacie. Nigdy tego nie zrobisz bo skoro w punkcie startowym jesteś irracjonalna to nie możesz podać zarazem racjonalnego wyjaśnienia. Zgodnie zresztą z tym co sama napisałaś: "Nie mam dowodów na to, że nie głoszę bzdur, a więc że się nie mylę"

To Ty jesteś osobą twierdzącą, że masz jakieś rozwiązanie, a nie ja. Ja po prostu nie wiem. Przekonaj mnie, że bezosobowa natura nie mogła wyposażyć mnie w osobową racjonalność. Pojęcie "nieukierunkowana" jest dla mnie równie mętne jak "ślepa". Co to znaczy? I czemu bezosobowa natura ma być nieukierunkowana?
Cytat:
Ale nie jest. Z tego, że sobie nazwałaś fałsz prawdą nie wynika nic poza tym, że jesteś po prostu głupia, Jeśli programista wie jak jest i generuje ci fałsz, który ty sobie arbitralnie nazywasz "prawdą", to jest to tylko chimera i do tego pozbawiona wartości logicznej bo nie masz nawet możliwości dostępu do weryfikacji tej wartości będąc w matrixie

Właśnie dlatego, że nie mam dostępu do tej weryfikacji jest dowodem na to, że to co nazywam prawdą dla mnie musi być prawdą. Nie mogę nazywać fałszem czegoś, czego nie mogę zweryfkować jako fałsz. Brakuje mi punktu odniesienia.
Cytat:
Znowu blondynka nie rozumie prostych słów i bawi się w kotka i myszkę. To już standard

Znowu bezmyślnie chlapnąłeś jakąś głupotę na odczepnego i przyłapany na gorącym uczynku odmawiasz ustosunkowania się do tej głupoty.
Cytat:
Nie wiesz tego i tylko ci się wydaje, że wiesz skoro sama napisałaś, że "Nie mam dowodów na to, że nie głoszę bzdur, a więc że się nie mylę"

http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/spirala-poznania-poza-blednym-kolem-i-nieskonczonym-regresem,16823-50.html#539411

Zaorałaś się już dawno i teraz jest już tylko wyrywanie muszce skrzydełek :mrgreen:

Cytat w całości:
towarzyski.pelikan napisał:
Nie mam dowodów na to, że nie głoszę bzdur, a więc że się nie mylę, natomiast dowodem na to, że nie głoszę dowolnych bzdur jest fakt, że wszystkie swoje twierdzenia opieram o jakieś przesłanki, które są podstawą dla moich twierdzeń.

Poległeś.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 3873
Przeczytał: 124 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 6:50, 17 Lip 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
fedor napisał:

To tylko twoja czcza deklaracja bo wcale nie wiesz czy byś tak zrobiła.

Ke? Do czego to się odnosi?


Sprawdź sobie co było pisane wcześniej. Sama już pogubiłaś się w tych swoich dyrdymałach

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Poza tym dane mogą być interpretowane na nieskończoną ilość sposobów w umyśle, nawet te same dane można zinterpretować sprzecznie. Mamy choćby 14 niezgodnych ze sobą interpretacji mechaniki kwantowej, które są zgodne z doświadczeniem i zarazem są niezgodne między sobą, więc wcale nie wiesz czy dany "materiał" obrabiasz właśnie w ten jeden właściwy sposób

[link widoczny dla zalogowanych]

Mechanikę kwantową to sobie daruj, bo to zupełnie inna para kaloszy


Ten przykład ilustruje bardzo wiele. Ale oczywiście już zaczynasz go wypierać bo uwala on twe dyrdymały i obnaża to co do ciebie nie dociera od dawna: że umysł może coś równoważnie zinterpretować na wiele sprzecznych sposobów i za każdym razem interpretacje te będą zgodne z danymi. Do tego dochodzi jeszcze zagadnienie niedookreśloności wszystkich danych. Tego cały czas nie ogarniasz. Nie ma więc czegoś takiego jak "wiedza z doświadczenia". To tylko twoja słodka iluzja

towarzyski.pelikan napisał:
poza tym i tak nic z tego nie rozumiesz


Pustosłowie

towarzyski.pelikan napisał:
Skupmy się na czymś prostym:
Oberwujesz, że w jakimś mieszkaniu właściciel codziennie pod stołem w kuchni zostawia jedzenie dla psa.
Na ile sprzecznych sposobów jesteś w stanie zinterpretować te dane? Czekam na pomysły


Można to zinterpretować na nieskończoną ilość sprzecznych sposobów. Może właściciel wcale nie zostawia dla psa tego jedzenia ale na przykład wierzy, że w ten sposób składa ofiarę duchom, które będą chroniły mieszkanie. A może za każdym razem zostawia jedzenie z innego powodu. Jednego dnia dla duchów, innego dnia dla psa, jeszcze innego dnia dla samego siebie bo nie wie czy sam nie znajdzie się w ekstremalnej sytuacji i nie będzie potrzebował jedzenia znajdującego się blisko ziemi gdy na przykład zasłabnie i nie będzie mógł wstać. Jak widać można zinterpretować to na wiele sposobów i tylko tobie się wydaje, że jest tu jakaś indukcyjna reguła, którą tylko sama tu wytwarzasz i sobie narzucasz

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Może być milion powodów. Bo tak ukształtowała go kultura. Bo taki akurat ma kaprys. Bo tak zadecydował arbitralnie itd. Nie jesteś w stanie prześledzić wszystkich tych splecionych wpływów i tak naprawdę nie wiesz nawet czemu coś interpretujesz tak lub inaczej

Być może w Twojej głowie może być milion powodów, ale ja się pytam o rzeczywistość


Póki co nie wiesz nawet tego czy w ogóle masz dostęp do jakiejkolwiek "rzeczywistości". Nie byłaś w stanie wykazać czegoś tak elementarnego więc wszelkie twoje deklaracje w tej kwestii są jedynie postulatami realizmu naiwnego i twoją bezzasadną wiarą

towarzyski.pelikan napisał:
Naprawdę sądzisz, że obserwowanie w świecie regularności jest kwestią kultury albo kaprysu? Jesteś w stanie podeprzeć to w jakikolwiek sposób?


Już wiele razy to robiłem ale po prostu do ciebie nie dociera: to ty wytwarzasz "regularności" w swym umyśle i narzucasz je na świat. Twój umysł klasyfikuje co jest podobne, powtarzalne, a co nie. Nikt inny tego nie robi. Podawałem już przykład z bliźniakami. Wystarczy dwóch bliźniaków i twój umysł może zostać wpuszczony w maliny, tworząc tu fałszywą regularność i biorąc ich za jedną i tę samą osobę. To samo z sobowtórami

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Równie dobrze rozum może w obu tych przypadkach nie sformułować żadnej reguły i powiedzieć "nie wiadomo co będzie".

Tak może zrobić, ale nie może zrobić na odwrót, że zobaczy regułę w czymś, co w ogóle nie daje żadnych przesłanek dla regularności - zawsze jest inaczej


Jak najbardziej może tak zrobić i robi. Na przykład szelesty na strychu, za każdym razem powstałe z innego powodu (myszy, wiatr) zinterpretuje za każdym razem tak samo - to duch poprzedniego mieszkańca domu tam straszy

towarzyski.pelikan napisał:
Ew. taką regułę sformułuję "zawsze jest inaczej"j


Może ale nie musi. Może zinterpretować za każdym razem w różny sposób te same dane. Raz jako regułę, raz jako brak reguły. Różne zdarzenia może zinterpretować jako regułę lub brak reguły i to samo zdarzenie może zinterpretować jako różne zdarzenia (brak reguły) lub jedno i to samo zdarzenie (regułę). Jeden i ten sam umysł może te same dane interpretować na wiele sprzecznych sposobów i to jest właśnie cały czas ten sam problem, którego wciąż nie kumasz

towarzyski.pelikan napisał:
Nie może też być tak, że sformułuje jakąś absurdalną regułę "jedzenie jest zawsze w łazience" mimo że nigdy go w łazience nie widział albo widział je w łazience 2 na 100 razy


Umysł może sformułować wszystko co zechce i wielokrotnie robi to. I wcale nie musi być w ogóle w łazience aby sformułować jakąś regułę odnośnie łazienki

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Tak więc sama sobie odpowiedziałaś swym pytaniem: zawsze to ty formułujesz daną regułę. W tej kwestii w grę wchodzi psychiczny nawyk i przyzwyczajenie polegające na złudzeniu, że skoro było tak do tej pory, to tak samo będzie dalej. Ale to oczywiście tylko twoje indukcyjne złudzenie. W ogóle nie bierzesz pod uwagę tego, że twój rozum ulega wielu złudzeniom. Indukcja jest tylko jednym z takich złudzeń, pożytecznych bo pożytecznych ale nie jest to żadna "reguła", jak błędnie mniemasz. Próbuję ci to tłumaczyć ale dalej tkwisz w bańce tego samego złudzenia, poza które nie jesteś w stanie wyjść

W tym miejscu sam zauważasz, że przesłanką do regularności jest w ogóle powtarzalność danej sytuacji, czyli już samo to świadczy o tym, że to nie rozum arbitralnie decyduje o tym, gdzie w ogóle widzi możliwość reguły


Jak najbardziej rozum ponieważ już sama "powtarzalność" jest narzucana przez rozum na przyrodę na zasadzie "reguły". Gdybyś spotkała dzień po dniu sobowtóry lub bliźniaki to twój umysł narzuciłby tu "regułę", że spotykasz te same osoby dzień po dniu. Tak naprawdę nic nie dzieje się dwa razy tak samo i jedynie umysł upraszcza to w jedną i tą samą sytuację. Jest to właśnie indukcyjne złudzenie

towarzyski.pelikan napisał:
Moze co najwyżej tam gdzie ma takie indukcyjne przesłanki zdecydować (również na podstawie indukcji), czy to już reguła czy jeszcze nie


Nie ma czegoś takiego jak "indukcyjne przesłanki". To ty sama wytwarzasz tę kategorię w swym umyśle

towarzyski.pelikan napisał:
A sprawę mu ułatwi, jeśli odkryje zależności, które są u podstaw tej potencjalnej reguły, np. jakieś prawo fizyczne, które za tym stoi


Nie ma też czegoś takiego jak "prawa fizyczne" i również to jest narzucane przez umysł na przyrodę

[link widoczny dla zalogowanych]

Mylisz częstość z "prawami". Nigdy nie wiesz czy dana powtarzalność nie jest jedynie tymczasową fluktuacją

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Skoro nie możesz mieć pewności, że jakaś reguła zachodzi to nie możesz jednocześnie sformułować na tej podstawie jakiejś reguły. To są znowu dwa sprzeczne człony koniunkcji ale ty po prostu tego nie rejestrujesz i wypierasz to z siebie. Głupia idiotka z ciebie i tyle

Mogę sformułować na zasadzie hipotezy, a następnie tę hipotezę sprawdzić z doświadczeniem


Doświadczenie jest uteoretyzowane i samo zakłada regułę więc jako takie niczego nie dowodzi

[link widoczny dla zalogowanych]

Poza tym znowu wraca problem polegający na tym, że każde doświadczenie można zinterpretować na wiele niezgodnych ze sobą sposobów. Ponownie kłania się 14 sprzecznych między sobą interpretacji mechaniki kwantowej, które są zarazem w pełni zgodne z jednym i tym samym zespołem doświadczeń

[link widoczny dla zalogowanych]

Doświadczenie niczego nie dowodzi również dlatego, że wszystkie dane doświadczenia są zawsze niedookreślone. Dla ilustracji powyższego faktu weźmy taki nawet najprostszy przykład obserwacyjny z dnia codziennego: Jan kupił pomarańcze i jabłka za 10 złotych. Przyjmijmy następnie, że jedna pomarańcza kosztuje 2 złote, a jedno jabłko 1 złoty. Ile pomarańczy i ile jabłek kupił Jan? Możliwe są 4 hipotezy tłumaczące jeden i ten sam fakt obserwacyjny: 1) 1 pomarańczę, 8 jabłek, 2) 2 pomarańcze, 6 jabłek, 3) 3 pomarańcze, 4 jabłka, 4) 4 pomarańcze, 2 jabłka. Zauważmy, że każda z tych hipotez jednakowo dobrze wyjaśnia ten sam fakt obserwacyjny. Wszystkie te hipotezy są jednak względem siebie sprzeczne. Co więcej, nie istnieje kryterium, które pozwalałoby wykazać, że jedna z tych hipotez jest w jakiś sposób „lepsza” niż inne. Wszystkie one jednakowo dobrze tłumaczą bowiem jeden i ten sam fakt obserwacyjny. To jest właśnie niedookreśloność. Jak widać, nawet w przypadku najprostszych obserwacji możemy stworzyć rywalizujące hipotezy, tak samo dobrze wyjaśniające jeden i ten sam fakt obserwacyjny

[link widoczny dla zalogowanych]

towarzyski.pelikan napisał:
Poza tym to, że wcześniej obserwowałam gdzieś regułę, a potem nie, wcale nie musi tej reguły obalać, po prostu mogły się zmienić okoliczności. Np. jak w tym przykładzie z psem, jeśli sformułowałabym regułę ogólnie "jedzenie jest zawsze pod stołem w kuchni", to sam fakt, że by go nie było, kiedy właściciela nie ma w domu, już by ją obalił w takiej formie, bo nie uwzględniłam w niej okoliczności, ale zamiast obalać regułę mogę ją zmodyfikować "jedzenie jest zawsze pod stołem w kuchni, jeśli właściciel jest w domu". Każde kolejne doświadczenie udoskonala sposób sformułowania reguły


Tylko, że takich wyjątków falsyfikujących regułę jest potencjalna nieskończoność i aby je wszystkie wyliczyć też musiałabyś uściślać regułę w nieskończoność, co ponownie pokazuje, że żadnej "reguły" tu tak naprawdę nie ma i jedynie wytwarzasz ją wciąż w swoim umyśle. Wszystkie części Wszechświata mogą wpływać w mniejszym lub większym stopniu na daną "regułę". Oznacza to, że nie jesteśmy w stanie nigdy wyliczyć wszystkich kompletnych okoliczności towarzyszących zdarzeniu i w ten sposób w ogóle nie jesteśmy w stanie wyróżnić żadnej "reguły"

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
A gówno prawda, to tylko twoje chciejstwo i tylko sobie to arbitralnie stwierdziłaś. Skoro istnieje potencjalna możliwość falsyfikacji to reguła jest w tym wypadku jedynie arbitralną konwencją czyli tak naprawdę jej nie ma.

Nie ma takiego wynikania. Potencjalna możliwość falsyfikacji nie świadczy o tym, ze reguły z pewnością nie ma


Jak najbardziej o tym świadczy i po prostu znowu z siebie to wypierasz. Wszechświat jest na tyle nieskończenie bogaty i złożony aby móc w dowolnej chwili sfalsyfikować twoje "reguły". Reguła, że istnieją tylko białe łabędzie została brutalnie sfalsyfikowana przez odkrycie czarnych łabędzi w Australii i Nowej Zelandii i to samo czeka każdą twoją "regułę". Co z tego, że jedzenie "zawsze" pojawia się pod stołem dla psa. Wystarczy, że pewnej nocy niespodziewanie właściciel umrze w swym łóżku i "reguła" przestaje istnieć. Nie ma żadnych "reguł" i jedynie sama je wytwarzasz swym umysłem ulegającym złudzeniu indukcji

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Na co niby jesteś "skazana"? Co najwyżej na swą głupotę. Nie ma żadnej podstawy dla indukcyjnego poglądu, że przyszłość będzie taka jak przeszłość. Można w to tylko uwierzyć. A więc nikt nie jest na to "skazany". Z indukcji można wywodzić nawet sprzeczne wnioski co do jednego zdarzenia. Na przykład na podstawie przeszłości można przypuszczać, że jutro będzie padać lub nie padać

No właśnie na podstawie indukcji wiesz, że może zarówno padać jak i nie padać (w przeszłosci było tak i tak), indukcja nie dostrzega regularności "jutro z pewnością będzie padać" lub "jutro z pewnością nie będzie padać" tam, gdzie je nie ma


Zdanie "będzie padać lub nie padać" to tautologia i żadna indukcja nie jest tu potrzebna. Nawet Wittgenstein wylicza to wśród innych tautologii w swym Traktacie logiczno-filozoficznym

towarzyski.pelikan napisał:
Natomiast w taką brednię "jutro z pewnością będzie padać, bo w przeszłości padało" lub "jutro z pewnością nie będzie padać, bo w przeszłości nie padało" możesz już tylko uwierzyć i tutaj istotnie możliwe są sprzeczności


Słowo "z pewnością" dodałaś tu niepotrzebnie bo i bez tego te dwa zdania indukcyjne są ze sobą sprzeczne pomimo tego, że odnoszą się do tego samego zagadnienia. Mój przykład pozostaje w mocy: przy pomocy indukcji można wyciągać nawet sprzeczne wnioski odnośnie jednego i tego samego zdarzenia

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Gówno wykazałaś. Ty nawet nie rozróżniasz wnioskowania analitycznego od syntetycznego. Krytyczna analiza indukcji opiera się na wnioskowaniu analitycznym a priori, a nie na syntetycznym. A to wszystko pojebało ci się w jedno. Nikt nie używa syntetycznych wnioskowań do krytyki indukcji bo nie musi. Wymyślasz coraz większe bzdury żeby tylko zamaskować swoją kompromitację w temacie rzekomego "uzasadnienia" indukcji

Rodzaj rozumowania nie ma znaczenia, nie jesteś w stanie rozumować bez indukcji, bo rozumowanie wymaga logiki, a Ty nie możesz wiedzieć, że w kolejnej sekundzie reguły logiki wciąż obowiązują, rozumować można tylko na podstawie trwałych reguł, które jako krytyk indukcji właśnie negujesz


Ale ja nigdzie nie neguję indukcji bo w nią wierzę i pisałem już o tym. Nie krytykuję samej indukcji ale jedynie pogląd, że można ją uzasadnić. Powtarzanie przez ciebie tej samej bzdury nie zmniejsza skali tej bzdury. Ponadto logika nie opiera się na żadnej indukcji i jest niezależna od doświadczenia. Jest analityczna a priori. Natomiast kwestia zmiany znaczenia słów to miecz obosieczny, którego chwyciłaś się w desperacji i który podcina sensowność wszystkich twoich własnych wywodów

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Nie napisałem, że nie podasz tylko napisałem, że nie podałaś. Wyraźnie widać co napisałem a ty jak zwykle zaczynasz to nadinterpretowywać w swojego kolejnego bzdurnego chochoła

Napisałeś wyraźnie, że nie jestem w stanie ich rozwiązać (czyli podać rozwiązania), ponieważ nie podałam rozwiązania:
fedor napisał:
Uważam, że tynie jesteś w stanie ich rozwiązać.

t.p. napisał:
Na jakiej podstawie?

fedor napisał:
Na podstawie tego, że nie podałaś rozwiązania

;)


Zdanie "nie podałaś rozwiązania" jest w czasie przeszłym. Czyli tak jak pisałem: jak dotąd nie podałaś rozwiązania. Nie rozumiesz nawet prostych trybów gramatycznych w zdaniach i stąd co chwila te twoje chochoły i chaos jaki generujesz w swych wywodach

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Bzdura. Postrzeżenia zmysłowe nie są przecież "wszystkim". Znowu zrobił ci się jeden wielki burdel w twoim pożal się Boże wnioskowaniu

LOL :D "wszystko" w domyśle "każde postrzeżenie zmysłowe". Co prawda, intelektem nie grzeszysz, ale nie wierzę, że naprawdę tego nie załapałeś


Nic to nie zmienia. Ani postrzeżenia zmysłowe nie są wszystkim, ani nie masz dostępu do wszystkich postrzeżeń zmysłowych. Większość postrzeżeń zmysłowych masz już w pamięci i nie są już one de facto postrzeżeniami zmysłowymi. Znowu powstaje sceptycki problem snu, którego nie byłaś w stanie odeprzeć

[link widoczny dla zalogowanych]

Tak samo jak nie byłaś w stanie odeprzeć problemu matrixa, który też obnaża bezpodstawność wszelkiej argumentacji ze "zmysłów" i "doświadczenia", na które regularnie powołują się bezpodstawnie realiści naiwni twego pokroju

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Gdzie jest granica "ja"? Nie jesteś w stanie tego określić więc nawet samo to pytanie jest pozbawione sensu. Poza tym zawsze jesteś częścią układu wpływającego na obserwację i tym bardziej nie wiesz gdzie jest granica

To jest bez znaczenia


Jak najbardziej ma to znaczenie i po prostu ponownie nie załapałaś lub wyparłaś to z siebie. Nie jesteś w stanie określić granic "ja" więc wszelkie twoje odwoływanie się do tego jest jałowe

towarzyski.pelikan napisał:
Ja mogę być odbiornikiem i odbieranym jednocześnie, ale jeśli doświadczam siebie (jestem samoświadoma), to w ten sposób kreuję podział na odbiornik i odbierane. I jako odbiornik nie mogę być tożsama z odbieranym, możemy się co najwyżej uzupełniać


Znowu zrobiłaś błędne koło w rozumowaniu bo odgórnie założyłaś, że to ty doświadczasz siebie po czym użyłaś tego jako argumentu za tym, że jesteś samoświadoma. Już Kierkegard skrytykował tę tautologiczność i pokazał, że można jedynie powiedzieć "jest doświadczane" ale wcale nie wiadomo przez kogo lub co

[link widoczny dla zalogowanych]

Skoro nie wiesz gdzie jest granica "ja" i czy w ogóle jest jakieś twoje "ja", to wszelkie twoje podziały na odbiornik i nadajnik mogą być jedynie arbitralne i są tylko twoim chciejstwem

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Bzdura. Zmyślasz kolejne kocopoły brane prosto z sufitu

Cytat:
Niczego takiego nie "uznaję". Kolejna bzdura wzięta przez ciebie z sufitu i kolejny chochoł. Stwierdziłem, że nie masz sensownej alternatywy i jest to wystarczająco wymowne. Nic więcej nie stwierdziłem i reszta to twoje chochoły i nadinterpretacje

Cytat:
Wystarczająco działa bo pokazuje, że nie masz sensownej alternatywy. Nic więcej pokazywać nie musi

To że nie mam sensownej alternatywy o niczym nie świadczy


Jak najbardziej świadczy to o tym, że nie masz żadnego sensownego wyjaśnienia

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
To jest tautologia o zerowej zawartości informacyjnej i wyjaśnienie tego samego przez to samo czyli kompletnie nic to nie wyjaśnia. Poza tym miałaś uzasadnić swoją racjonalność a nie robić idem per idem ("to samo przez to samo")

To nie jest idem per idem. Racjonalny to taki, który kieruje się rozumem


A słowo "racjonalny" pochodzi od ratio, czyli od "rozum". Czyli tłumaczysz rozum przez rozum. Idem per idem, masło maślane i błędne koło jak w mordę strzelił

towarzyski.pelikan napisał:
A rozum to właściwa człowiekowi zdolność myślenia, poznawania świata, analizowania i wyciągania wniosków.
Więc uzasadnieniem mojej racjonalnosci jest zdolność myślenia, poznawania świata, analizowania i wyciągania wniosków


Pytałem na jakiej podstawie uwiarygadniasz swe wnioski skoro sama napisałaś, ze nie masz dowodu na to, że nie głosisz dowolnych bzdur. I nie byłaś w stanie na to odpowiedzieć. Pytałem też skąd w ogóle wiesz, że masz dane jakiekolwiek "poznanie". Kto ci to niby zagwarantował. Też nie byłaś w stanie odpowiedzieć

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Bzdura. Podstawa implikacji jest spełniona i to nie mój problem, że masz paranoję, że mogłabyś zostać okłamana. Tak samo można uznać, że sama kłamiesz i ta dyskusja nie ma sensu. Właśnie cię zaorałem twoim własnym pseudoargumentem

To czy ja kłamię nie jest przedmiotem dyskusji, bo to nie ja Ci zadeklarowałam, że stworzyłam Cię na podobieństwo mojej racjonalnej osobowości. Po prostu poległeś. Leżysz i kwiczysz


To ty kwiczysz odkąd napisałaś, że nie masz żadnego dowodu na to, że nie głosisz dowolnych bzdur i nie masz żadnej podstawy dla swej racjonalności. Nie jesteś też w stanie wskazać skąd wiesz, że masz dane jakiekolwiek poznanie. Tak więc to co tu wyżej napisałaś nie jest w stanie podważyć kompletnie niczego w tym co ja napisałem

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Implikacja jest jak najbardziej spełniona i jedyne co ci zostaje to tylko na pusto bełkotać, że to "bełkot". Przypomnijmy poza tym, że sama napisałaś, iż "Nie mam dowodów na to, że nie głoszę bzdur, a więc że się nie mylę"

http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/spirala-poznania-poza-blednym-kolem-i-nieskonczonym-regresem,16823-50.html#539411

tak więc odnosi się to też do tego co napisałaś akapit wyżej. Nie jesteś w stanie wskazać jakiegokolwiek źródła dla swej racjonalności i każda twoja negatywna opinia na temat wskazanego przeze mnie źródła mojej racjonalności jest i będzie irracjonalna

Możliwość popełnienia pomyłki w żaden sposób nie kwestionuje mojej racjonalnosci, a wręcz przeciwnie - potwierdza ją :D


Ale to zdanie jakie tu napisałaś też może być dowolną bzdurą skoro sama napisałaś, iż "Nie mam dowodów na to, że nie głoszę bzdur, a więc że się nie mylę"

http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/spirala-poznania-poza-blednym-kolem-i-nieskonczonym-regresem,16823-50.html#539411

Zaorałaś się do reszty więc ubaw jest przedni

towarzyski.pelikan napisał:
Pomylić się można tylko wtedy, kiedy dąży się do prawidłowego rozwiązania, a to zakłada rozumność


Swojej rozumności też nie byłaś przecież w stanie uzasadnić. Skoro nie masz dowodów na to, że nie głosisz dowolnych bzdur to nic nie wiemy o tym czy w ogóle jesteś rozumna. Poza tym sama odrzuciłaś wszelkie zewnętrzne źródła dla swej racjonalności i pozostaje ci jedynie błędnokołowe "uzasadnianie" twego rozumu za pomocą tego samego rozumu. Leżysz i kwiczysz

towarzyski.pelikan napisał:
Natomiast Ty z jednej strony wskazujesz na źródło swojej racjonalności, a z drugiej twierdzisz, że każdy głosi dowolne bzdury, czyli własnie nikt nie jest rozumny. Czyli na tej podstawie, że nikt nie jest rozumny, wnosisz o źródle racjonalności. To jest dopiero kosmos. Boki zrywać :rotfl:


Bzdury, to znowu tylko twoje chochoły. Niczego takiego nie twierdzę. Póki co analizuję krytycznie tylko poglądy takich jak ty, którzy odrzucają zewnętrzne źródło dla swej racjonalności i błędnokołowo uzasadniają swój rozum za pomocą tego samego rozumu

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Definicja pojęcia "ślepy" jest zrozumiała dla każdego posługującego się językiem polskim. W temacie słowa "racjonalny" umiałaś już sobie zajrzeć do słownika ale w temacie słowa "ślepy" już nie umiesz. Tak więc w tym punkcie uciekłaś w błąd esencjalizmu bo nic bardziej sensownego wymyślić nie umiałaś

Które z poniższych znaczeń miałeś na myśli?
(1.1) taki, który nie może widzieć; który stracił wzrok
(1.2) taki, który nie ma narządu wzroku
(1.3) zamknięty na stałe, bez wyjścia
(1.4) przen. taki, który nie zważa, nie zwraca uwagę na otoczenie albo okoliczności
(1.5) taki, który czegoś nie dostrzega


Już najprędzej to przenośne. Ale też niedokładnie to znaczenie. Pisałem o "ślepym" w sensie chaotycznego braku ukierunkowania. W tym samym znaczeniu co "ślepy zegarmistrz" jako cała przyroda w ujęciu Dawkinsa

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Odrzucając osobowe i racjonalne źródło dla swej racjonalnej osobowości skazujesz się na irracjonalizm. Alternatywy dalej nie wskazałaś i sama to wyżej przyznajesz, że nie możesz

Brak alternatywy nie jest potwierdzeniem Twojej tezy


Bo nie miało to być "potwierdzeniem" mojej tezy i już o tym pisałem. Brak alternatywy pokazuje, ze nie masz żadnego sensownego umocowania dla swej racjonalności i póki co należy przyjąć, że głosisz dowolne bzdury

towarzyski.pelikan napisał:
Cały czas czekam na uzasadnienie, że "Odrzucając osobowe i racjonalne źródło dla swej racjonalnej osobowości skazujesz się na irracjonalizm"


Uzasadnieniem jest to, że nie jesteś w stanie podać żadnego sensownego umocowania dla swej racjonalności i póki co należy przyjąć, że głosisz dowolne bzdury. Zgodnie zresztą z tym co sama napisałaś: "Nie mam dowodów na to, że nie głoszę bzdur, a więc że się nie mylę"

http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/spirala-poznania-poza-blednym-kolem-i-nieskonczonym-regresem,16823-50.html#539411

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Znowu twierdzenie wzięte przez ciebie z sufitu. Nie wskazałaś innego bóstwa, które tak samo twierdzi

Bez związku


Jak najbardziej ma to związek i odpisujesz już tylko byle co i na odczepnego. Tak więc nie wskazałaś innego bóstwa, które tak samo twierdzi

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Nie da się obiektywnie sprecyzować pojęcia "prostoty" więc brzytwa Ockhama to pseudofilozoficzny gniot

wiki napisał:
Brzytwa Ockhama (nazywana także zasadą ekonomii lub zasadą ekonomii myślenia) – zasada, zgodnie z którą w wyjaśnianiu zjawisk należy dążyć do prostoty, wybierając takie wyjaśnienia, które opierają się na jak najmniejszej liczbie założeń i pojęć

Prostota - wyjaśnienia za pomocą jak najmniejszej liczby założeń i pojęć


To wcale nie jest jedyna możliwa definicja prostoty. Już Quine wykazał, że nie da się zdefiniować prostoty w ten sposób:

"Przejdźmy teraz do kwestii prostoty wyjaśnień danego zespołu danych, która też – jak wspomniałem wyżej – jest istotną zasadą związaną z brzytwą Ockhama. Z kwestią prostoty wyjaśnień wiąże się ilość dodatkowych hipotez. Im więcej wprowadzamy dodatkowych hipotez, tym dane wyjaśnienie jest mniej proste. Po ilości dodatkowych hipotez możemy więc jakby „obliczyć” prostotę danej teorii. I tutaj mamy kolejne trudności już na początku. O ile bowiem wstępnie każdy zgodzi się, że wyjaśnienie najprostsze jest z reguły słuszne (co też nie znaczy, że zawsze, co rozwinę dalej), to tak naprawdę jednak nigdy nie wiadomo do końca, kiedy uzyskujemy to „najprostsze wyjaśnienie” danej rzeczywistości. Jest bowiem tak, że pewne wyjaśnienia mogą być zarówno prostsze, jak i bardziej złożone, i wszystko zależy tu tylko od punktu widzenia. Jako że racjonaliści uwielbiają odwoływać się do nauki, ja postąpię tak samo, aby wykazać tezę zawartą w poprzednim zdaniu.

Na początek podajmy kilka spostrzeżeń ogólnych na temat prostoty wyjaśnień danej rzeczywistości. Czy naprawdę jest tak, że świat poddaje się zasadzie wyjaśnień najprostszych? Biorąc pod uwagę stan wyjaśnień współczesnej fizyki odnośnie do świata, jasne się staje, że odpowiedź na to pytanie może brzmieć tylko: nie. Nie wiemy, jak będzie wyglądał stan fizyki za kilkaset lat, możliwe, że wszystkie współczesne koncepcje fizyczne zostaną zupełnie obalone i uznane przez naszych potomków za błędne. Jest to bardzo możliwy scenariusz, ponieważ historia nauki pokazuje, że nawet w nowożytnej nauce pewne teorie wypierają stare teorie (np. fizyka newtonowska została w dość istotnym zakresie proponowanych wyjaśnień wyparta przez fizykę einsteinowską[3]). Opierając się jednak na współczesnym stanie wyjaśnień fizycznych i nie wybiegając niepotrzebnie zbytnio w przyszłość, możemy łatwo dowieść, że świat nie poddaje się zasadzie wyjaśnień najprostszych. Wystarczy wskazać w tym miejscu bardzo ogólne i znane wszystkim przykłady takich koncepcji jak zasada nieoznaczoności Heisenberga, teoria kwantów, teoria względności Einsteina, aby wykazać, że owe wyjaśnienia świata okazały się bardzo nieintuicyjne i skomplikowane. Dostrzegali to już konwencjonaliści, a także tacy metodolodzy nauki jak Wrinch i Jeffreys, którzy zauważali, że wiele koncepcji naukowych to koncepcje skomplikowane. Relacjonując ich poglądy, Popper zauważa, że np. konwencjonaliści wskazywali, że przyroda wcale nie jest prosta, a my formułując czasem jak najprostsze teorie naukowe w celu jej wyjaśnienia, narzucamy tylko na przyrodę nasze sztuczne struktury logiczno-pojęciowe[4].

Również Willard V. Quine, jeden z najwybitniejszych, jeśli nawet nie najwybitniejszy logik XX wieku wskazuje na niemożliwość zdefiniowania kryterium prostoty oraz na utopijność tego kryterium w świetle wiedzy o naszym współczesnym świecie. Czyni on to w jednym ze swych esejów o znamiennym dla niniejszych rozważań tytule: O prostych teoriach skomplikowanego świata. Rozpoczyna on od uwagi korespondującej z powyższymi wnioskami: „Niełatwo jest zdefiniować prostotę. Na czymkolwiek jednak miałaby ona polegać, można przypuszczać, że jest to własność relatywna wobec schematu pojęciowego”[5]. Oznacza to, że prostota jest nierozłącznie związana układem pojęciowym, w jakim jest definiowana, jest więc subiektywna i zależy tylko od określonego punktu widzenia, nie zaś od czegoś, co jest absolutnym punktem widzenia. Zagadnienie to zostanie rozwinięte dalej. Kontynuując swe rozważania, Quine przechodzi do następnego pytania: „A skoro tak, to dlaczego prostota miałaby implikować jakąś szczególną presumpcję obiektywnej prawdy? Jest to powód, dla którego zasada prostoty natury budzi wątpliwości”[6]. Następnie Quine zauważa, że „wiara w prostotę natury” (jak dosłownie to nazywa) to „myślenie życzeniowe”[7]. Bierze się ono stąd, że podświadomie zakładamy, iż świat jest prosty, ponieważ nużą nas złożone obserwacje i interpretacje wymagające od nas intelektualnego wysiłku[8]. Dlatego zawsze selekcjonujemy dane tak, aby uzyskać jakiś uchwytny prosty schemat, lecz owa selekcja może przecież upraszczać, a tym samym zafałszowywać obraz badanej przez nas rzeczywistości. Rzadko kiedy przejmujemy się jednak takimi problemami i najczęściej kończy się na tym, że również dlatego wybieramy uproszczoną hipotezę, bo trudniej ją obalić. Jako ilustrację takiego wniosku Quine podaje liczby zaokrąglone. Trudniej obalić za pomocą pomiaru i doświadczenia pomiar zawierający się w liczbie zaokrąglonej niż liczbę z jakąś ilością miejsc po przecinku, ponieważ wielkość zaokrąglona jest mniej dokładna i zawsze wskaże na nią więcej obserwacji (w tym tych zbyt mało dokładnych, które mogą być nawet błędne)[9].

Także Imre Lakatos, inny wielki metodolog nauki wskazuje na utopijność kryterium prostoty. Zauważa on, że symplicyści, jak nazywa zwolenników rozstrzygania na korzyść danego wyjaśnienia za pomocą kryterium prostoty, porównują prostotę dwóch układów wyjaśnienia względem siebie, choć jest to nieuprawnione, ponieważ każdy z tych układów posiada inne kryterium prostoty[10] (zupełnie ignorują to ateiści, którzy próbują porównywać prostotę ateistycznej wizji świata z prostotą wizji teistycznej). Pisze on: „Prostota zdaje się zależeć od subiektywnego smaku”[11]. Jest to zbieżne z tym co powiedziałem wyżej.

Prostota – rzecz gustu?

Sięgnijmy teraz po przykłady ilustrujące tezę, że tak naprawdę nie da się nigdy dowieść, że konkretne wyjaśnienie określonego zespołu danych może być najprostsze, ponieważ nawet wyjaśnienie uznane za najprostsze z jednego punktu widzenia może nie być takie z innego punktu widzenia. Jak pisze Thomas Kuhn, uczeni mogą „różnie interpretować prostotę teorii […]”[12]. Następnie wskazuje on na przykład odwołujący się do porównania teorii Ptolemeuszowej (geocentrycznej) z teorią Kopernikańską. Pod względem wyjaśnienia jakościowych cech ruchu gwiazd system geocentryczny Ptolemeusza był mniej prosty od teorii kopernikańskiej, bowiem Ptolemeusz potrzebował dwóch okręgów dla każdej planety, natomiast Kopernik tylko jeden. Z drugiej jednak strony w przypadku takich kwestii jak obliczanie toru planet, to system Kopernika nie okazywał się wcale prostszy od geocentrycznego systemu Ptolemeusza[13]. Wspomniany Imre Lakatos rozwija to co powiedział na ten temat Kuhn i jeszcze dokładniej wykazuje, że oba te systemy kosmologiczne były zarówno prostsze jak i bardziej skomplikowane z rożnych punktów widzenia[14]. Jedno i to samo wyjaśnienie może być więc zarówno najprostsze, jak i nie, zależnie do punktu widzenia.

Jednocześnie może być też tak, że nie jesteśmy w stanie nigdy wykazać, że dane wyjaśnienie jest najprostsze"

Reszta tutaj:

[link widoczny dla zalogowanych]

Popper pisze, że teoria Schrödingera jest prosta w sensie metodologicznym ale zarazem skomplikowana w innym sensie (por. K.R. Popper, Logika odkrycia naukowego, Warszawa 2002, s. 133-134). Prostota jest pojęciem względnym i niejasnym (tamże, s. 134). Nie da się uzasadnić tezy, że teorie proste są lepsze niż mniej proste. Nie da się też wskazać jakiejś specjalnie wyróżnionej hierarchii prostoty (tamże, s. 135, 136). Dla konwencjonalistów prostota jest jedynie naszym wytworem (tamże, s. 74) i można zdefiniować ją jedynie konwencjonalnie i arbitralnie (tamże, s. 142). Popper podaje choćby przykład skali logarytmicznej i sinusoidy, których kształt geometryczny nie jest prosty, choć ich zastosowania są proste (tamże, s. 140)

Oj, mało jeszcze wiesz, naiwna dziewczynko

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Bo to nie ja mam wykazać, że nie jestem wielbłądem ale ty masz wykazać jak to się stało, że bezosobowa i nieukierunkowana natura wyposażyła cię w osobową racjonalność. I poległaś w tym temacie. Nigdy tego nie zrobisz bo skoro w punkcie startowym jesteś irracjonalna to nie możesz podać zarazem racjonalnego wyjaśnienia. Zgodnie zresztą z tym co sama napisałaś: "Nie mam dowodów na to, że nie głoszę bzdur, a więc że się nie mylę"

To Ty jesteś osobą twierdzącą, że masz jakieś rozwiązanie, a nie ja. Ja po prostu nie wiem


Czyli nie wiesz czy jesteś racjonalna. Zgadza się, nie wiesz nawet tego

towarzyski.pelikan napisał:
Przekonaj mnie, że bezosobowa natura nie mogła wyposażyć mnie w osobową racjonalność


No właśnie nie mogła bo w ogóle nie wiadomo jak miałaby to zrobić. Irracjonalność nie rodzi racjonalności i nic o tym nie wiemy. Jesteś więc irracjonalna

towarzyski.pelikan napisał:
Pojęcie "nieukierunkowana" jest dla mnie równie mętne jak "ślepa". Co to znaczy? I czemu bezosobowa natura ma być nieukierunkowana?


Skoro jesteś irracjonalna już na starcie to jak masz zrozumieć te rzeczy. Założenie, że miałabyś je zrozumieć jest wewnętrznie sprzeczne

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Ale nie jest. Z tego, że sobie nazwałaś fałsz prawdą nie wynika nic poza tym, że jesteś po prostu głupia, Jeśli programista wie jak jest i generuje ci fałsz, który ty sobie arbitralnie nazywasz "prawdą", to jest to tylko chimera i do tego pozbawiona wartości logicznej bo nie masz nawet możliwości dostępu do weryfikacji tej wartości będąc w matrixie

Właśnie dlatego, że nie mam dostępu do tej weryfikacji jest dowodem na to, że to co nazywam prawdą dla mnie musi być prawdą


Wcale "nie musi", nie ma tu wynikania. A wręcz nie może. W każdym razie, sama przyznałaś, że jedyne co ci pozostało to arbitralne nazywanie fałszu prawdą. Równie dobrze mogłabyś się nazwać królową angielską lub latarnią uliczną i byłoby to tyle samo warte

towarzyski.pelikan napisał:
Nie mogę nazywać fałszem czegoś, czego nie mogę zweryfkować jako fałsz. Brakuje mi punktu odniesienia


Ale programista ma punkt odniesienia i wie, że to co ty nazwałaś "prawdą" jest fałszem. I o tym mówię

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Znowu blondynka nie rozumie prostych słów i bawi się w kotka i myszkę. To już standard

Znowu bezmyślnie chlapnąłeś jakąś głupotę na odczepnego i przyłapany na gorącym uczynku odmawiasz ustosunkowania się do tej głupoty


Bawisz się w kotka i myszkę esencjalizmu i taki jest fakt. Skoro takie niby znaczenie przywiązujesz do znaczenia słów to zdefiniuj i ostatecznie uściślij znaczenia wszystkich słów jakie używasz bo póki co też ciąży na nich twój własny zarzut, że są "mętne i niezrozumiałe". Taki zarzut można postawić dowolnemu pojęciu, w tym każdemu pojęciu używanemu przez ciebie, więc generujesz już tylko samowywrotne wywody. Sama się zaorałaś po raz kolejny

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Nie wiesz tego i tylko ci się wydaje, że wiesz skoro sama napisałaś, że "Nie mam dowodów na to, że nie głoszę bzdur, a więc że się nie mylę"

http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/spirala-poznania-poza-blednym-kolem-i-nieskonczonym-regresem,16823-50.html#539411

Zaorałaś się już dawno i teraz jest już tylko wyrywanie muszce skrzydełek :mrgreen:

Cytat w całości:
towarzyski.pelikan napisał:
Nie mam dowodów na to, że nie głoszę bzdur, a więc że się nie mylę, natomiast dowodem na to, że nie głoszę dowolnych bzdur jest fakt, że wszystkie swoje twierdzenia opieram o jakieś przesłanki, które są podstawą dla moich twierdzeń.

Poległeś.


To ty poległaś już dawno temu i jesteś zbyt głupia żeby to do ciebie dotarło. Podanie tego cytatu w całości nic nie zmienia bo skoro nie masz dowodów na to, że nie głosisz dowolnych bzdur to nic ci nie da też to, że opierasz swe twierdzenia o jakieś "przesłanki". Z historii myśli ludzkiej wiemy, że nawet z prawdziwych przesłanek mogą wynikać fałszywe wnioski (np. geocentryzm lub inne błędne wnioski indukcyjne wynikające z prawdziwych przesłanek). Poległaś

Tak więc moje pytanie nadal pozostaje aktualne i wciąż nie odpowiedziałaś na te pytanie: A skoro nie wiesz czy twoje poglądy nie są dowolną bzdurą to skąd wiesz, że dowolną bzdurą nie jest twój pogląd, że nie powinnaś przyjmować dowolnej bzdury?


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Pią 7:18, 17 Lip 2020, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9775
Przeczytał: 89 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 6:59, 17 Lip 2020    Temat postu:

Cytat:
Tak więc zaplątałaś się już do reszty we własnych kłamstwach i sprzecznościach. Leżysz i kwiczysz, głupia kuro. Sama nie pamiętasz co piszesz z postu na post


Mała dygresja: czy są mądre kury?

Teista zakłada, że umysł człowieka jest tworem Boga?
Dzięki temu umysłowi człowiek może wierzyć, czuć, wiedzieć coś o Bogu?

Ateista nie wierzy lub słabo wierzy, nie czuje i nie wie nic o Bogu?

Czy umysł człowieka ateisty został jakoś zdefektowany?

Jesli tak to w którym momencie to się dzieje?

Co o tym sądzisz Pelikanko


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Pią 7:05, 17 Lip 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 2388
Przeczytał: 151 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:10, 17 Lip 2020    Temat postu:

Semele napisał:

Mała dygresja: czy są mądre kury?

Nie, bo kury są głupie z natury. Przymiotnik "głupia" jest redundantny ;)
Cytat:
Teista zakłada, że umysł człowieka jest tworem Boga?
Dzięki temu umysłowi człowiek może wierzyć, czuć, wiedzieć coś o Bogu?

Ateista nie wierzy lub słabo wierzy, nie czuje i nie wie nic o Bogu?

Czy umysł człowieka ateisty został jakoś zdefektowany?

Jesli tak to w którym momencie to się dzieje?

Co o tym sądzisz Pelikanko

Zadałaś ciekawe pytanie, które obnaża głupotę fedora.

To na podstawie tego, w jaki sposob człowiek doświadcza świata, ten człowiek może dojść do wniosku, że ten świat jest tworem Boga, co teiści mogą tłumaczyć w ten sposób, że Bóg wszczepił w człowieka to poczucie Boga, obdarzając go chocby rozumem zdolnym do tego, by rozpoznać stworzyciela po stworzeniu.

Czyli najpierw człowiek np. dostrzega u siebie rozumność i zastanawia się, skąd mu sie ta rozumność wzieła. No i może wpaść na to, ze to właśnie od Boga.

Tymczasem debil fedor twierdzi, że człowiek żadnej rozumności u siebie nie może stwierdzić, zanim uzna, że Bóg istnieje. Czyli raz, że jego wiara jest irracjonalna, bo dochodzi do niej w sposob bezrozumny, a dwa czemu ten Bóg, w którego uwierzył miałby być źródłem rozumności, skoro człowiek nie jest w stanie przecież na podstawie swojego doświadczenia stwierdzić u siebie rozumności. To tak jakby człowiek nie miał podstaw twierdzić, że ma nogi, uwierzył w Boga i uznał go za źródło potwierdzenia, że ma nogi. Czyli taki ktoś wierzy, że ma nogi, mimo że nic na to nie wskazuje. Tak jak fedor wierzy w rozum, mimo że z doświadczenia mu żadna rozumnosć nie wychodzi.

To jest w zasadzie parodia teizmu w klasycznym wydaniu, gdzie cały świat świadczy o Bogu, a ateista w tym ujęciu jest ślepy na to, że swoją rozumność Bogu zawdzięcza, jednak rozumność ma zagwarantowaną na mocy tego, że jest stworzeniem Boga, niezaleznie czy wierzy w Boga czy nie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4106
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Pią 16:48, 17 Lip 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Tymczasem debil fedor twierdzi, że człowiek żadnej rozumności u siebie nie może stwierdzić, zanim uzna, że Bóg istnieje. Czyli raz, że jego wiara jest irracjonalna, bo dochodzi do niej w sposob bezrozumny, a dwa czemu ten Bóg, w którego uwierzył miałby być źródłem rozumności, skoro człowiek nie jest w stanie przecież na podstawie swojego doświadczenia stwierdzić u siebie rozumności. To tak jakby człowiek nie miał podstaw twierdzić, że ma nogi, uwierzył w Boga i uznał go za źródło potwierdzenia, że ma nogi. Czyli taki ktoś wierzy, że ma nogi, mimo że nic na to nie wskazuje. Tak jak fedor wierzy w rozum, mimo że z doświadczenia mu żadna rozumnosć nie wychodzi.

To jest w zasadzie parodia teizmu w klasycznym wydaniu, gdzie cały świat świadczy o Bogu, a ateista w tym ujęciu jest ślepy na to, że swoją rozumność Bogu zawdzięcza, jednak rozumność ma zagwarantowaną na mocy tego, że jest stworzeniem Boga, niezaleznie czy wierzy w Boga czy nie.

brawo :)

nie mieszałbym tylko rozumienia pojęcia "wiara" stosowanego przez tutejszych "teistów", z którego już cichaczem MD zaczyna się wycofywać :wink: to to rozumienie to nonsens, taki sam jak "subiektywna prawda", "prawda intersubiektywna" i wiele innych współczesnych debilizmów, które nasi tutejsi "teiści" bardzo sobie cenią

"wierzący" ma w ogóle zawsze skłonność głupoty, w końcu dlatego wierzy, że sam rozumem nie ogarnia, a większość "ateistów" też nie lepsza, tym wydaje się, że nie wierzą zazwyczaj, choć w jeszcze większe zazwyczaj nonsensy wierzą


Ostatnio zmieniony przez lucek dnia Pią 17:58, 17 Lip 2020, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17385
Przeczytał: 109 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 17:34, 17 Lip 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Tymczasem debil fedor twierdzi, że człowiek żadnej rozumności u siebie nie może stwierdzić, zanim uzna, że Bóg istnieje. Czyli raz, że jego wiara jest irracjonalna, bo dochodzi do niej w sposob bezrozumny, a dwa czemu ten Bóg, w którego uwierzył miałby być źródłem rozumności, skoro człowiek nie jest w stanie przecież na podstawie swojego doświadczenia stwierdzić u siebie rozumności. To tak jakby człowiek nie miał podstaw twierdzić, że ma nogi, uwierzył w Boga i uznał go za źródło potwierdzenia, że ma nogi. Czyli taki ktoś wierzy, że ma nogi, mimo że nic na to nie wskazuje. Tak jak fedor wierzy w rozum, mimo że z doświadczenia mu żadna rozumnosć nie wychodzi.

Być może jednak cały ten spór jest bardziej językowy, a dodatkowo zagmatwany polemicznymi emocjami, niż tak do końca merytoryczny. Ja mam wrażenie, że Ty i fedor inaczej używacie słów "stwierdzić", "uzasadnić". Fedor wciąż ściąga do znaczeń w stylu "mieć pewność absolutną w wyniku ...". Wtedy jego - wyglądająca na karkołomną - konstrukcja myślowa zaczyna nabierać sensu. Bo co by człowiek nie zauważył sobie w tym świecie, to zawsze przecież może mieć wątpliwości - a to, czy nie było złudzeń, a to, jakie podstawy to ma, a to jakie są podstawy dla tamtych podstaw. Potwierdzenia ABSOLUTNEGO nic dać człowiekowi nie może. Chyba że...
byt z DEFINICJI ABSOLUTNY. Takim jest Bóg. Tylko absolutna podstawa jest w stanie dać nam absolutną pewność. Fedor, z tego co zrozumiałem jego tłumaczenia, nie ma problemu z uznaniem, że ma nogi. Ale to uznanie będzie jednak niepewne. Dopiero mając Boga jako gwaranta posiadanie nóg zostanie potwierdzone...

Z jednym tylko tu fedor (o ile poprawnie zdiagnozowałem jego podejście) miałby problem w rozumowaniu. Z osobą, która zaproponuje jako absolutne potwierdzenie PODSTAWĘ ABSOLUTNĄ NIE BĘDĄCĄ BOGIEM. Ta podstawa spełniałaby tylko jeden cel - być absolutnym potwierdzeniem i zupełnie nic więcej. Bo przecież dla samego celu bycia podstawą reszta cech boskich jest nadmiarowa. Więc jeśli startujemy z logicystycznych pozycji, to wypadałoby założyć to co minimalnie potrzebne w rozumowaniu, a nie od razu byt, który jeszcze ma całą masę innych cech.

Ja tu mam inne podejście - po prostu z góry zakładam, że absolut nie powinien być zakładany, bo i tak nie za bardzo jest użyteczny w kontekście świata, jaki mamy - świata ułomnego. Uważam, że lepiej jest startować od tego, co się ma, ubierając to w coraz więcej rozumu i porządku, niż sobie ułatwiać zadanie postulowaniem czegoś, co i tak będzie niedostępne, a pozostanie tylko ideą o nieokreślonym związku z rzeczywistością.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 17:47, 17 Lip 2020, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4106
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Pią 17:51, 17 Lip 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Takim jest Bóg. Tylko absolutna podstawa jest w stanie dać nam absolutną pewność. Fedor, z tego co zrozumiałem jego tłumaczenia, nie ma problemu z uznaniem, że ma nogi. Ale to uznanie będzie jednak niepewne. Dopiero mając Boga jako gwaranta posiadanie nóg zostanie potwierdzone...


Problem w tym, że fedor dowodzi, że wszystko jest wiarą, a jako "gwaranta" ma "wiarę w Boga" czyli zaufanie do tych, którzy mu o nim powiedzieli, a nie "Boga", w dodatku "wierzący w Boga", wierzy, że jego sądy nie są doskonałe, a żeby to wiedzieć, musi mieć odniesienie do absolutu.


Ostatnio zmieniony przez lucek dnia Pią 17:57, 17 Lip 2020, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 2388
Przeczytał: 151 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 18:08, 17 Lip 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Potwierdzenia ABSOLUTNEGO nic dać człowiekowi nie może. Chyba że...
byt z DEFINICJI ABSOLUTNY. Takim jest Bóg. Tylko absolutna podstawa jest w stanie dać nam absolutną pewność. Fedor, z tego co zrozumiałem jego tłumaczenia, nie ma problemu z uznaniem, że ma nogi. Ale to uznanie będzie jednak niepewne. Dopiero mając Boga jako gwaranta posiadanie nóg zostanie potwierdzone...

Tylko, że jeśli człowiek nie może być absolutnie pewien, że ma nogi, to tak samo nie może być absolutnie pewien, że istnieje absolut. W jedno i drugie musi uwierzyć. Więc skoro wystarczy mu uwierzyć w nogi, żeby nabrał absolutnej pewności, że ma nogi, to po co tam ten absolut? Sama założenie absolutu opiera się na tej samej czysto arbitralnej wierze, co założenie posiadania nóg. Tak czy siak jesteśmy skazani na niepewność, z Bogiem czy bez.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17385
Przeczytał: 109 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 18:34, 17 Lip 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Potwierdzenia ABSOLUTNEGO nic dać człowiekowi nie może. Chyba że...
byt z DEFINICJI ABSOLUTNY. Takim jest Bóg. Tylko absolutna podstawa jest w stanie dać nam absolutną pewność. Fedor, z tego co zrozumiałem jego tłumaczenia, nie ma problemu z uznaniem, że ma nogi. Ale to uznanie będzie jednak niepewne. Dopiero mając Boga jako gwaranta posiadanie nóg zostanie potwierdzone...

Tylko, że jeśli człowiek nie może być absolutnie pewien, że ma nogi, to tak samo nie może być absolutnie pewien, że istnieje absolut. W jedno i drugie musi uwierzyć. Więc skoro wystarczy mu uwierzyć w nogi, żeby nabrał absolutnej pewności, że ma nogi, to po co tam ten absolut? Sama założenie absolutu opiera się na tej samej czysto arbitralnej wierze, co założenie posiadania nóg. Tak czy siak jesteśmy skazani na niepewność, z Bogiem czy bez.

Rozumowo może i tak. Ale to w wewnętrznym odbiorze ładniej wygląda - zakładam coś absolutnego, a nie zakładam coś zwyczajnego. Te zwyczajne rzeczy są takie wątpliwe, bo są zwyczajne. Zaś coś absolutnego...
ooo to, jest absolutne! Więc zakładam to absolutne, a nie to zwyczajne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4106
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Pią 18:41, 17 Lip 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Potwierdzenia ABSOLUTNEGO nic dać człowiekowi nie może. Chyba że...
byt z DEFINICJI ABSOLUTNY. Takim jest Bóg. Tylko absolutna podstawa jest w stanie dać nam absolutną pewność. Fedor, z tego co zrozumiałem jego tłumaczenia, nie ma problemu z uznaniem, że ma nogi. Ale to uznanie będzie jednak niepewne. Dopiero mając Boga jako gwaranta posiadanie nóg zostanie potwierdzone...

Tylko, że jeśli człowiek nie może być absolutnie pewien, że ma nogi, to tak samo nie może być absolutnie pewien, że istnieje absolut. W jedno i drugie musi uwierzyć. Więc skoro wystarczy mu uwierzyć w nogi, żeby nabrał absolutnej pewności, że ma nogi, to po co tam ten absolut? Sama założenie absolutu opiera się na tej samej czysto arbitralnej wierze, co założenie posiadania nóg. Tak czy siak jesteśmy skazani na niepewność, z Bogiem czy bez.

piękny logiczny dowód idiotyzmu tutejszych "teistów" odwołujących się do "wiary" :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 2388
Przeczytał: 151 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 18:55, 17 Lip 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Potwierdzenia ABSOLUTNEGO nic dać człowiekowi nie może. Chyba że...
byt z DEFINICJI ABSOLUTNY. Takim jest Bóg. Tylko absolutna podstawa jest w stanie dać nam absolutną pewność. Fedor, z tego co zrozumiałem jego tłumaczenia, nie ma problemu z uznaniem, że ma nogi. Ale to uznanie będzie jednak niepewne. Dopiero mając Boga jako gwaranta posiadanie nóg zostanie potwierdzone...

Tylko, że jeśli człowiek nie może być absolutnie pewien, że ma nogi, to tak samo nie może być absolutnie pewien, że istnieje absolut. W jedno i drugie musi uwierzyć. Więc skoro wystarczy mu uwierzyć w nogi, żeby nabrał absolutnej pewności, że ma nogi, to po co tam ten absolut? Sama założenie absolutu opiera się na tej samej czysto arbitralnej wierze, co założenie posiadania nóg. Tak czy siak jesteśmy skazani na niepewność, z Bogiem czy bez.

Rozumowo może i tak. Ale to w wewnętrznym odbiorze ładniej wygląda - zakładam coś absolutnego, a nie zakładam coś zwyczajnego. Te zwyczajne rzeczy są takie wątpliwe, bo są zwyczajne. Zaś coś absolutnego...
ooo to, jest absolutne! Więc zakładam to absolutne, a nie to zwyczajne.

No nie wiem :D Nogi są zwyczajne, a przyznam się bez bicia, ze jak żyję nigdy w posiadanie nóg nie zwątpiłam, patrzę na nie i nie chce mi się wierzyć, że mogą nie istnieć :D a w absolut zwątpiłam wielokrotnie. To co absolutne, nadzwyczajne jest właśnie mniej pewne, bardziej wątpliwe. Chyba że...właśnie to co zwyczajne świadczy o tym co absolutne, i to właśnie z pewności posiadania nóg czerpię przekonanie o absolucie.

Ja się z Tobą zgadzam w tym punkcie, że nie należy startować z założeniem absolutu. Absolut powinien być wnioskiem płynącym z nadzwyczajnego doświadczania rzeczy zwyczajnych. ;)


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Pią 18:56, 17 Lip 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4106
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Pią 19:06, 17 Lip 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
przyznam się bez bicia, ze jak żyję nigdy w posiadanie nóg nie zwątpiłam


żeby człowiek myślał, o tym, że wierzy sobie, musi mieć zdanie przeciwne, cudze - wtedy tylko powie, "wierzę sobie", a nie temu, kto twierdzi inaczej .... ale to za trudne dla populistów i demagogów, czyli tutejszych "teistów"
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9775
Przeczytał: 89 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 19:21, 17 Lip 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
midi napisał:

Niewątpliwie wskazane sformułowania też łamią regulamin forum. Nie śledzę wszystkich postów, więc tamte przeoczyłem. Uprasza się ich autorkę o edycję tych sformułowań w celu nadania im formy zgodnej z regulaminem.

Midi mediator

Zmieniłam, mimo że wszystkie moje niekulturalne wpisy były sformułowane w ramach odwetu za tego typu kwiatki:
Cytat:
Tego właśnie nie możesz w swoim ciasnym babskim rozumku pomieścić

Cytat:
To tłumaczę od początku ale nie trafia do kogoś, kto pomylił filozofię z babskim maglem

Cytat:
Ta naiwna dziewczynka z kokardkami już takich rzeczy nie ogarnia. Dla niej filozofia to jest już tylko stan emocjonalny i nie ważne czy się pisze głupoty, czy nie. Nie ważne czy terminologia jest precyzyjna, czy nie jest. To wszystko jest dla tego dziewczęcia nieistotne. Dlatego się wykłada na takich fundamentalnych rzeczach

Cytat:
Weź się nie ośmieszaj jeszcze bardziej :mrgreen: Nadajesz się do filozofii jak dupa do poezji

Cytat:
Ty się jak na razie zatrzymałaś na myśleniu chłopka-roztropka

Wszystko zaledwie na jednej stronie:
http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/rozumowanie-indukcyjne,9275-100.html

No nic, miała być spirala poznania, a się zrobiła spirala nienawiści :)


Ciekawym zjawiskiem na forach jest to, że zmiana awatara może zupełnie zmienić odbiór komunikatu. Tworzy się przy tym nowa "rzeczywistość" .....
To zaleta forów. Obrazek zmienia sens lub stwarza nowy sens. Podobnie jest z podpisami..
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Pią 19:23, 17 Lip 2020, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4106
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Pią 19:42, 17 Lip 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Tymczasem debil fedor twierdzi, że człowiek żadnej rozumności u siebie nie może stwierdzić, zanim uzna, że Bóg istnieje. Czyli raz, że jego wiara jest irracjonalna, bo dochodzi do niej w sposob bezrozumny, a dwa czemu ten Bóg, w którego uwierzył miałby być źródłem rozumności, skoro człowiek nie jest w stanie przecież na podstawie swojego doświadczenia stwierdzić u siebie rozumności. To tak jakby człowiek nie miał podstaw twierdzić, że ma nogi, uwierzył w Boga i uznał go za źródło potwierdzenia, że ma nogi. Czyli taki ktoś wierzy, że ma nogi, mimo że nic na to nie wskazuje. Tak jak fedor wierzy w rozum, mimo że z doświadczenia mu żadna rozumnosć nie wychodzi.

To jest w zasadzie parodia teizmu w klasycznym wydaniu, gdzie cały świat świadczy o Bogu, a ateista w tym ujęciu jest ślepy na to, że swoją rozumność Bogu zawdzięcza, jednak rozumność ma zagwarantowaną na mocy tego, że jest stworzeniem Boga, niezaleznie czy wierzy w Boga czy nie.

bardzo mi się podoba :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 2388
Przeczytał: 151 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 20:26, 17 Lip 2020    Temat postu:

Semele napisał:

Ciekawym zjawiskiem na forach jest to, że zmiana awatara może zupełnie zmienić odbiór komunikatu. Tworzy się przy tym nowa "rzeczywistość" .....
To zaleta forów. Obrazek zmienia sens lub stwarza nowy sens. Podobnie jest z podpisami..
[link widoczny dla zalogowanych]

Nie tylko na odbiór komunikatu, ale również na sposób komunikacji. Awatar wpływa nie tylko na odbiorcę, ale również nadawcę. Jakby ktoś się zastanawiał, czemu Pelikan tak ciągle zmienia awatary, to m.in. dlatego.

Ten mechanizm awatarowy to zresztą doskonałą ilustracja spirali poznania. Pod wpływem inspiracji zewnętrznej bądź wewnętrznego natchnienia zakładam awatar. Awatar wpływa na doświadczenie (nadawanie i odbieranie), a następnie doświadczenie wywołane awatarem powoduje zmianę awatara :D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4106
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Pią 20:35, 17 Lip 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Tylko, że jeśli człowiek nie może być absolutnie pewien, że ma nogi, to tak samo nie może być absolutnie pewien, że istnieje absolut. W jedno i drugie musi uwierzyć. Więc skoro wystarczy mu uwierzyć w nogi, żeby nabrał absolutnej pewności, że ma nogi, to po co tam ten absolut? Sama założenie absolutu opiera się na tej samej czysto arbitralnej wierze, co założenie posiadania nóg. Tak czy siak jesteśmy skazani na niepewność, z Bogiem czy bez.

bardzo ładny wywód, bo logiczny :)


Ostatnio zmieniony przez lucek dnia Pią 20:35, 17 Lip 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2678
Przeczytał: 25 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:47, 18 Lip 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Tymczasem debil fedor twierdzi, że człowiek żadnej rozumności u siebie nie może stwierdzić, zanim uzna, że Bóg istnieje. Czyli...jego wiara jest irracjonalna, bo dochodzi do niej w sposob bezrozumny

Chyba fedor nacisnął ci na odcisk i jesteś zamroczona, jeszcze niedawno twierdziłaś, że nie ma tu żadnego problemu:

W chrześcijaństwie zakłada się, że w nawróceniu uczestniczy Bóg (Boża łaska) i ta łaska zmienia ateistyczną małpę w mądrego chrześcijanina, którego umysł zaczyna już postrzegać poprawnie
http://www.sfinia.fora.pl/rozbieranie-irracjonalizmu,29/czy-malpa-moze-zostac-chrzescijaninem,15049.html
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4106
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Sob 2:02, 18 Lip 2020    Temat postu:

mat napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Tymczasem debil fedor twierdzi, że człowiek żadnej rozumności u siebie nie może stwierdzić, zanim uzna, że Bóg istnieje. Czyli...jego wiara jest irracjonalna, bo dochodzi do niej w sposob bezrozumny

Chyba fedor nacisnął ci na odcisk i jesteś zamroczona, jeszcze niedawno twierdziłaś, że nie ma tu żadnego problemu:

W chrześcijaństwie zakłada się, że w nawróceniu uczestniczy Bóg (Boża łaska) i ta łaska zmienia ateistyczną małpę w mądrego chrześcijanina, którego umysł zaczyna już postrzegać poprawnie
http://www.sfinia.fora.pl/rozbieranie-irracjonalizmu,29/czy-malpa-moze-zostac-chrzescijaninem,15049.html


nie takie głupoty pisała i pisze :) tu akurat troszkę mądrzej niż zwykle
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 2388
Przeczytał: 151 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 7:26, 18 Lip 2020    Temat postu:

mat napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Tymczasem debil fedor twierdzi, że człowiek żadnej rozumności u siebie nie może stwierdzić, zanim uzna, że Bóg istnieje. Czyli...jego wiara jest irracjonalna, bo dochodzi do niej w sposob bezrozumny

Chyba fedor nacisnął ci na odcisk i jesteś zamroczona, jeszcze niedawno twierdziłaś, że nie ma tu żadnego problemu:

W chrześcijaństwie zakłada się, że w nawróceniu uczestniczy Bóg (Boża łaska) i ta łaska zmienia ateistyczną małpę w mądrego chrześcijanina, którego umysł zaczyna już postrzegać poprawnie
http://www.sfinia.fora.pl/rozbieranie-irracjonalizmu,29/czy-malpa-moze-zostac-chrzescijaninem,15049.html

Ja tutaj pisałam o czymś innym, nie o tym, ze trzeba wierzyć w Boga, żeby odkryć u siebie rozumność, tylko o tym, że trzeba Bożej łaski, żeby ten rozum odkrył istnienie Boga (otworzyły mu się oczy).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9775
Przeczytał: 89 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:37, 18 Lip 2020    Temat postu:

Niebieskie. Piwne trudniejsze do otwierania..:-) :-) :-)


[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Sob 11:41, 18 Lip 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1967
Przeczytał: 138 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 0:33, 19 Lip 2020    Temat postu:

Cytat:
Czyli najpierw człowiek np. dostrzega u siebie rozumność i zastanawia się, skąd mu sie ta rozumność wzieła. No i może wpaść na to, ze to właśnie od Boga.


nie ma boga, którego istnienie poznaje się rozumowo. Wszystkie wersje bóstw, jakie znamy są produktami mitologii, przesądów i ludzkiej wyobraźni.

Nigdy w historii ludzkości się nie zdarzyło, żeby rzetelne badania rzeczywistości doprowadziły do konkluzji, że istnieje jakiś nadnaturalny kosmiczny byt. A zwłaszcza byt osobowy o ludzkich cechach.

Zawsze jest odwrotnie, czyli najpierw jest przesąd i mitologia, a dopiero późnej apologeci próbują je racjonalizować poprzez nieudolne odwołania do "poznania rozumowego".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 4 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin