Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

W poszukiwaniu minimalnych założeń
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:19, 08 Lip 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
nie czekam na nic, no bo dla kogo?
wuj napisał:
To w pełni zrozumiałe. Koncept nie ma na co czekać, bo przecież koncept nie może odnieść ani korzyści ani straty. Na tej samej zasadzie, na jakiej postać z książki nie odnosi w swoim życiu ani korzyści ani strat.

Tyle, że ja nie jestem postacią z książki.. A ty? Czy chcesz mi przekazać, że jesteś postacią z książki?
Banjankri napisał:
Z filmu.
wuj napisał:
A na czym polega istotna różnica?
Banjankri napisał:
Istotnej, nie ma, chociaż jest estetyczna.

Ach, przecież nie chodzi tu o konkurs piękności :D Czyli w sumie jednak chcesz mi przekazać, że jesteś postacią z książki? Modulo piękno twojego awatara?


Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Nie 21:22, 08 Lip 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3695
Przeczytał: 73 tematy


PostWysłany: Nie 21:34, 08 Lip 2018    Temat postu:

Porównanie z filmem jest trafniejsze bo zawiera komponent światła, tak jak człowiek posiada komponent świadomości. Reszta to koncepty, które jak barwione szkło przekształcają przechodzące przez nie światło.
Nie jestem postacią z książki, ale jako zbiór konceptów jest ona trafnym porównaniem. Fascynujące, bo paradoksalnie, bardzo żywe.

PS. awatar jest z filmu Gandahar, polecam https://www.youtube.com/watch?v=5XsDhT-ZF3s


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Nie 21:38, 08 Lip 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:47, 08 Lip 2018    Temat postu:

Jeśli różnica jest nieistotna, to lepiej ją usunąć z porównania, bo pozostawiona może wywołać konfuzję. Zostańmy więc przy tej książce, dobrze?

Chyba, że to, co napisałeś oznacza, że uznałeś tę różnica za kluczową i że porównanie z książką gubi istotę sprawy. Wtedy będziemy się zastanawiać, na czym polega ta różnica i co z tego wynika. Bo to w niej będzie się przecież kryła treść twojego przekazu. Postać z książki to tylko bardzo z grubsza ty, postać z filmu to praktycznie ty, czyli ty to w praktyce różnica pomiędzy postacią z filmu a postacią z książki.

PS. Dzięki za link!


Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Nie 21:48, 08 Lip 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3695
Przeczytał: 73 tematy


PostWysłany: Nie 21:58, 08 Lip 2018    Temat postu:

Analogie mają to do siebie, że są ograniczone.
Pisałem już, w jakim aspekcie porównanie do postaci z książki jest trafne. Teoretycznie, gdybyś spisał wszystko co wiesz o sobie, gdybyśmy pobrali wszystkie twoje wspomnienia, sklonowali ciało i załadowali te pobrane dane wraz z twoim opisem siebie, powstała osoba byłaby identyczna z tobą i miałaby taki sam pogląd na swojej "jestem", jak ty masz na swoje.

I tak przy okazji. Skąd, według ciebie, bierze się "jestem"?


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Nie 22:06, 08 Lip 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:44, 08 Lip 2018    Temat postu:

Tu nie chodzi o analogie, tu chodzi o istotę rzeczy. Która jest taka sama w, powiedzmy, kamieniu i w chusteczce do nosa. Czyli mogę uznać, że chcesz mi przekazać: Baanjankri jest postacią z książki.

Ano właśnie. Ja jednak nie jestem postacią z książki, w żadnym sensie. Nie da się ze mnie żadnymi zaokrągleniami, przybliżeniami czy innym przycinaniem uszu i paznokci zrobić postaci z książki.

A gdyby "mnie" spisać na dysku, to byłaby to Osoba w Sensie Banjankiriego, ale nie Osoba w Sensie Wuja. Natomiast gdyby dokonać klonowania, to uzyskany produkt uznałbym za przejaw istnienia Osoby w Sensie Wuja będącej moim psychologicznym bliźniakiem. Ale podobnie za przejaw istnienia Osoby w Sensie Wuja uznałbym robota o konstrukcji na tyle skomplikowanej, że moim zdaniem "byłoby warto" Osobie w Sensie Wuja taką konstrukcję "zaludnić" (używam zgrubnych haseł w cudzysłowach, by nie gadać za wiele, gdy jeszcze nie pytają). Samo oświadczenie tego robota, że "jestem", nie byłoby dla mnie jednak żadnym dowodem. Podobnie zresztą jak oświadczenia mojego klona. Albo oświadczenia kogokolwiek. To nie dowody, to przesłanki wymagające uzupełnienia założeniami. Tutaj wiem tylko jedno: jestem*. Cała reszta to koncepty i spekulacje.
___
*Żeby uprzedzić pytanie: "Wiem" wyraża tutaj wynik bezpośredniego postrzegania, a nie wiedzę będącą konceptem uzyskanym ze zbioru konceptów. Zwrot "wiem że jestem" to w gruncie rzeczy tautologiczne omówienie "jestem". Podobnie jak zwroty w rodzaju "sam siebie postrzegam".

A skąd według mnie bierze się "jestem"? W ogólności "jestem" nie musi się brać. Jestem i tyle. Ale oczywiście mój światopogląd nie jest klasą światopoglądów, lecz światopoglądem konkretnym. Uważam, że moje "jestem" to dzieło Boga.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1913
Przeczytał: 84 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 1:13, 09 Lip 2018    Temat postu:

wujzboj napisał:
szaryobywatel napisał:
Definiowanie postrzegania inaczej niż jako: postrzegam (coś), nie ma sensu, a to że będziesz w kółko powtarzał "nie, bo podmiot postrzega siebie" nie wniesie wiele do dyskusji...

A co to za definicja postrzegania za pomocą funkcji "postrzegam(coś)"? Aby zdefiniować funkcję, nie wystarczy podać jej nazwy i listy argumentów. Trzeba do tego jeszcze podać przynajmniej wynik jej działania. Formalnie rzecz biorąc, funkcja to iloczyn kartezjański zbioru argumentów i zbioru wyników. Innymi słowy, to "tabelka", która każdej konkretnej kombinacji argumentów przyporządkowuje konkretny wynik. Poprawna definicja funkcji postrzegam(coś) musiałaby więc wyglądać: "dla każdego Coś ze zbioru Postrzegalne i każdego To ze zbioru Postrzeżenia, postrzegam(Coś) = To". Samo-postrzeganie ma tutaj po prostu postać jedynki: Samo-Postrzegam(Coś) = Coś. I teraz jeśli w zbiorach Postrzegalne i Postrzeżenia umieścić Podmiot, tabela funkcji Postrzegam() uzyskuje element jednostkowy, odpowiadający rzędowi i kolumnie definiującym funkcję Samo-Postrzegam(). Która staje się szczególnym przypadkiem funkcji Postrzegam().


Po raz kolejny powtórzyłeś to samo... udajesz że nie wiesz o co chodzi czy naprawdę nie rozumiesz? Możesz sobie nawet założyć że podmiot jest elementem wspólnym rzeczy postrzeganych i postrzeżeń, choć jest to zupełnie pozbawione sensu jeśli podmiot to cały układ który postrzega...
PODMIOT NIE JEST ODWZOROWANIEM, nie jest postrzeganiem. Postrzeganie zachodzi w podmiocie.

wujzboj napisał:
szaryobywatel napisał:
Ciąg o którym mówiłeś mógłby się odnosić do próby przypisania zdaniu "to zdanie jest fałszywe" wartości logicznej, ale nie do procesu jego budowania.

Naturalnie. I właśnie o tym mówię: nie chodzi o proces budowania postrzegania ani tym bardziej samo-postrzegania, lecz o treść już w tych "funkcjach" zawartą. Innymi słowy, żadnej wartości funkcji Postrzegam() nie konstruuje się za pomocą rekurencji.


Konstruuje się, np. postrzegam postrzeżone. Bez tego model podmiotu postrzegającego nie ma sensu.


Ostatnio zmieniony przez szaryobywatel dnia Pon 2:56, 09 Lip 2018, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3695
Przeczytał: 73 tematy


PostWysłany: Pon 6:44, 09 Lip 2018    Temat postu:

wojzbuj napisał:
Nie da się ze mnie żadnymi zaokrągleniami, przybliżeniami czy innym przycinaniem uszu i paznokci zrobić postaci z książki.

A autobiografie skąd się biorą?
Twój post to jedno wielkie "oświadczenie", więc nie bardzo widzę sens komentować. Piszesz o dowodach i uzupełnianiu założeń, których nie dostarczasz. Nie podajesz żadnych mechanizmów działania, czy pochodzenia "jestem", jedynie kompletnie pozbawione sensu twierdzenia typu "dzieło Boga", co potwierdza mnie w przekonaniu, że wszystko o czym piszesz to konstrukty i to jeszcze zapożyczone ze starych książek.
Obserwuj siebie jak inżynier nową maszyn, a nie tylko wierzysz, że jest dziełem Boga, bo ci tak pasuje do światopoglądu. Tylko wtedy będziemy mogli dyskutować o konkretach.

Na ten moment, dla ciebie "jestem" jest czymś "wszczepionym" przez Boga w rzeczywistość, dla mnie konstruktem emergentnym, tak samo zresztą jak sama rzeczywistość. Są to pozycje zupełnie różne, więc "oświadczenia" niewiele zmienią. To, gdzie możemy coś osiągnąć, to czysto techniczne badanie sposób funkcjonowania "ja" w świadomości. Dostęp do wysokiej klasy aparatury mamy pełny, w każdym momencie. Teraz wystarczy obserwować i opisywać tak, aby zbudować mapę obszaru i sposoby funkcjonowania "ja jestem" w umyśle. Jest to bardzo techniczne podejście, nie skierowane na zaspokojenie potrzeb duchowych, czy zgodność z przekonaniami. Fenomenologiczne podejście, w którym opisujesz tylko to, co widzisz.
Dla nie najgorszego fizyka, jest to pewnie chleb powszedni.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pon 10:34, 09 Lip 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:54, 09 Lip 2018    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Możesz sobie nawet założyć że podmiot jest elementem wspólnym rzeczy postrzeganych i postrzeżeń, choć jest to zupełnie pozbawione sensu jeśli podmiot to cały układ który postrzega...

To jest wniosek czy dogmat?

Jeśli wniosek, to poproszę o przesłanki i dowód.

szaryobywatel napisał:
PODMIOT NIE JEST ODWZOROWANIEM, nie jest postrzeganiem. Postrzeganie zachodzi w podmiocie.

A to, czy to wnioski czy dogmaty?

szaryobywatel napisał:
Konstruuje się, np. postrzegam postrzeżone. Bez tego model podmiotu postrzegającego nie ma sensu.

"Postrzegam postrzeżone" to konstrukcja zdania, a nie podmiotu. A model podmiotu nie jest ani potrzebny (bu podmiot jest bezpośrednio samo-postrzegany) ani wykonalny (bo podmiot jest całością i nie da się ani złożyć z części ani za ich pomocą przybliżyć).

wuj napisał:
Nie da się ze mnie żadnymi zaokrągleniami, przybliżeniami czy innym przycinaniem uszu i paznokci zrobić postaci z książki.
Banjankri napisał:
A autobiografie skąd się biorą?

Moja autobiografia to nie ja. Nawet, gdyby była najdokładniejsza.

Banjankri napisał:
Twój post to jedno wielkie "oświadczenie"

Oczywiście; przecież nie mogę wyjąć siebie z siebie i wetknąć go do ciebie, nawet gdyby po "tamtej stronie" było "jestem", a nie tylko książka.

Powiedz mi natomiast, jak ty, który nie jest mną, możesz mi mówić z taką pewnością, kim ja jestem?

Banjankri napisał:
Obserwuj siebie jak inżynier nową maszyn

Czyli: załóż wuju, że jesteś książką i ignoruj wszystko, co temu założeniu przeczy, a wuj stanie się książką Banjankri i będą w wuju zapisane tylko takie teksty, jak te zapisane w Banjankri. Można tak zrobić. Ale wnioski z tego uzyskane będą klasycznym przykładem błędnego koła.

wuj napisał:
A skąd według mnie bierze się "jestem"? W ogólności "jestem" nie musi się brać. Jestem i tyle. Ale oczywiście mój światopogląd nie jest klasą światopoglądów, lecz światopoglądem konkretnym. Uważam, że moje "jestem" to dzieło Boga.
Banjankri napisał:
dziełem Boga

Temat tej rozmowy nie ma nic wspólnego z wiarą w Boga, z sensownością takiej wiary, czy z czymkolwiek z tym związanym. Czy widzisz, w jaki sposób dodanie kolejnej kontrowersji trudnej do omówienia ułatwiłoby nam rozwiązanie problemu z pierwszą kontrowersją? Na potrzeby naszej dyskusji wystarczy to: W ogólności "jestem" nie musi się brać. Jestem i tyle.

Banjankri napisał:
Piszesz o dowodach i uzupełnianiu założeń, których nie dostarczasz.

Czego konkretnie dotyczy ten zarzut?

Banjankri napisał:
Nie podajesz żadnych mechanizmów działania, czy pochodzenia "jestem"

Jakich znów mechanizmów działania? Sam wiesz, że mechanizmy to koncepty; skoro "jestem" nie jest konceptem, to o jakich mechanizmach działania chcesz rozmawiać. A pochodzenie? Napisałem wprost: w ogólności "jestem" nie pochodzi. Można sobie wyobrażać, że pochodzi, ale to nie ma nic wspólnego z naszą dyskusją. Spytałeś, odpowiedziałem, ale to nie ta bajka.


Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Pon 18:51, 09 Lip 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3695
Przeczytał: 73 tematy


PostWysłany: Pon 19:16, 09 Lip 2018    Temat postu:

wojzbuj napisał:
Moja autobiografia to nie ja. Nawet, gdyby była najdokładniejsza.

Jesteś niedokładny, tak w czytaniu, jak i w odpowiadaniu. Nie pisałem nigdzie, że twoja autobiografia to ty, a jedynie odniosłem się to stwierdzenia, że "Nie da się ze mnie [..] zrobić postaci z książki". Da się, i taką książką jest autobiografia.
Cytat:
Oczywiście; przecież nie mogę wyjąć siebie z siebie i wetknąć go do ciebie, nawet gdyby po "tamtej stronie" było "jestem", a nie tylko książka.

To po to dopytywałeś się o książkę, żeby mnie teraz tym atakować? Takie podejście przemieni dyskusję w pojedynek, a ja nie jestem zainteresowany pojedynkowaniem się z nikim.

Cytat:
Powiedz mi natomiast, jak ty, który nie jest mną, możesz mi mówić z taką pewnością, kim ja jestem?

Ja ci mówię, kim ty nie jesteś. To nas czyni równymi w wypowiadaniu się w tej sprawie, bo ani ono moje, ani twoje.

Cytat:
Czyli: załóż, że jesteś książką i ignoruj wszystko, co temu założeniu przeczy, a wuj stanie się książką Banjankri i będą w wuju zapisane tylko takie teksty, jak te zapisane w Banjankri. Można tak zrobić. Ale wnioski z tego uzyskane będą klasycznym przykładem błędnego koła.

Unosisz się, i zaczynasz gadać głupoty. Nie każę ci zaczyna od książki, tylko sugeruję, żebyś zaczął od początku, od zera (książka się pojawi z czasem), a nie od końca, jak to czynisz mówiąc, że "jestem" pochodzi od Boga. Ty cały czas bronisz swojego założenia wyjściowego.

Cytat:
Temat naszej rozmowy nie ma nic wspólnego z wiarą w Boga, z sensownością takiej wiary, czy z czymkolwiek z tym związanym.

Węszę unik, a więc dopytuję.
Czy to nie dlatego chcesz uniknąć dyskusji o Bogu, którego przecież sam do dyskusji wprowadziłeś, bo jest on kwestią wiary (więc założeniem)? Nie mówi nam to bezpośrednio, że "jestem" jest również założeniem, ale przynajmniej wiemy, że jego źródło jest.

wojzbuj napisał:
Banjankri napisał:
Piszesz o dowodach i uzupełnianiu założeń, których nie dostarczasz.

Czego konkretnie dotyczy ten zarzut?

wojzbuj napisał:
Samo oświadczenie tego robota, że "jestem", nie byłoby dla mnie jednak żadnym dowodem. Podobnie zresztą jak oświadczenia mojego klona. Albo oświadczenia kogokolwiek. To nie dowody, to przesłanki wymagające uzupełnienia założeniami. Tutaj wiem tylko jedno: jestem*. Cała reszta to koncepty i spekulacje.

Sam stawiasz warunek, że aby udowodnić "jestem" potrzebne jest uzupełnienie przesłanki założeniami. Może inaczej to ujmę, żeby lepiej dotarło. Dowodem dla ciebie, na twoje "jestem", jest przesłanka uzupełniona założeniami, i ja ci dokładnie to mówię, że "jestem" jest tylko przekonaniem (przesłanką) i konceptem (założeniami). No nie ma lepszego sposobu wykazania, że się ze mną zgadzasz. Może nieświadomie, ale bezapelacyjnie. :)
wojzbuj napisał:
Napisałem wprost: w ogólności "jestem" nie pochodzi.

wojzbuj napisał:
Uważam, że moje "jestem" to dzieło Boga.

Niewłaściwe skreślić.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pon 19:16, 09 Lip 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 19:39, 09 Lip 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Nie pisałem nigdzie, że twoja autobiografia to ty, a jedynie odniosłem się to stwierdzenia, że "Nie da się ze mnie [..] zrobić postaci z książki". Da się, i taką książką jest autobiografia.

To "da się" jest albo nie na temat, albo oznacza twierdzenie, że jestem książką. Jeśli się mylę, to proszę wyjaśnij, co do naszej rozmowy wnosi fakt, że można o mnie napisać książkę?

wuj napisał:
Oczywiście; przecież nie mogę wyjąć siebie z siebie i wetknąć go do ciebie, nawet gdyby po "tamtej stronie" było "jestem", a nie tylko książka.
wBanjankri napisał:
To po to dopytywałeś się o książkę, żeby mnie teraz tym atakować?

Faktycznie, jeśli ktoś traktuje siebie jako książkę, to może sensownie uznać krytykę swoich poglądów jako atak na siebie. Bo te poglądy są przecież częścią książki...

wuj napisał:
Powiedz mi natomiast, jak ty, który nie jest mną, możesz mi mówić z taką pewnością, kim ja jestem?
Banjankri napisał:
Ja ci mówię, kim ty nie jesteś. To nas czyni równymi w wypowiadaniu się w tej sprawie, bo ani ono moje, ani twoje.

Czyli kim nie jestem i skąd to wiesz nie będąc mną?

I jak możesz mówić mi, że nie jestem tym, czego nie postrzegasz?

A jeśli uważasz, że postrzegasz, to skąd wiesz, że jest to to samo, skoro nie jesteś mną?

Banjankri napisał:
Obserwuj siebie jak inżynier nową maszyn
wuj napisał:
Czyli: załóż, że jesteś książką i ignoruj wszystko, co temu założeniu przeczy, a wuj stanie się książką Banjankri i będą w wuju zapisane tylko takie teksty, jak te zapisane w Banjankri. Można tak zrobić. Ale wnioski z tego uzyskane będą klasycznym przykładem błędnego koła.
Banjankri napisał:
Nie każę ci zaczyna od książki, tylko sugeruję, żebyś zaczął od początku, od zera (książka się pojawi z czasem), a nie od końca, jak to czynisz mówiąc, że "jestem" pochodzi od Boga.

Jeśli piszesz mi, że mam siebie traktować jak inżynier traktuje swoją maszynę lub jak fizyk traktuje swoje laboratorium, to mówisz mi, żebym traktował siebie jak książkę. W takim samym stopniu i sensie nie jestem maszyną ani wiązką elektronów, w jakim nie jestem książką.

Banjankri napisał:
Sam stawiasz warunek, że aby udowodnić "jestem" potrzebne jest uzupełnienie przesłanki założeniami.

Gdzie twoim zdaniem taki warunek postawiłem?

Pisałem o dwóch sytuacjach: (1) gdy podmiot mówi "jestem" o sobie i (2) gdy podmiot mówi "to inne 'jestem'" o innym podmiocie. Założenia i dowody potrzebne są wyłącznie w tym drugim przypadku. W pierwszym mamy bezpośrednie samo-postrzeganie.

wuj napisał:
A skąd według mnie bierze się "jestem"? W ogólności "jestem" nie musi się brać. Jestem i tyle. Ale oczywiście mój światopogląd nie jest klasą światopoglądów, lecz światopoglądem konkretnym. Uważam, że moje "jestem" to dzieło Boga.
Banjankri napisał:
wojzbuj napisał:
Napisałem wprost: w ogólności "jestem" nie pochodzi.

wojzbuj napisał:
Uważam, że moje "jestem" to dzieło Boga..

Niewłaściwe skreślić.

Wystarczy starannie cytować :D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3695
Przeczytał: 73 tematy


PostWysłany: Pon 20:39, 09 Lip 2018    Temat postu:

wujzboj napisał:
Jeśli się mylę, to proszę wyjaśnij, co do naszej rozmowy wnosi fakt, że można o mnie napisać książkę?

Niewiele. A co dopiero próba zaprzeczenia tego... zupełnie nie wiem po co to napisałeś.

Cytat:
Faktycznie, jeśli ktoś traktuje siebie jako książkę, to może sensownie uznać krytykę swoich poglądów jako atak na siebie. Bo te poglądy są przecież częścią książki..

Najpierw zrobiłeś analogię, którą wyraźnie doprecyzowałem, zaznaczając wyraźnie, że tylko w pewnym aspekcie jest trafna, tylko po to, aby później używać jej w tak dziwaczny sposób. Zaraz zaczniesz wyciągnać wnioski, że mam miękką okładkę. No nie przystoi...

Cytat:
Czyli kim nie jestem i skąd to wiesz nie będąc mną?

Jesteś zbiegiem okoliczności :). Nie jestem tobą, tak samo jak ty nie jesteś. Nikt nie jest. Tylko wydaje się, że jesteś. Nie można być efektem wydawania się, więc twoje oczekiwanie jest pozbawione sensu.

Cytat:
I jak możesz mówić mi, że nie jestem tym, czego nie postrzegasz?

Bo postrzegać można tylko koncepty, więc nawet jakbym postrzegał, to koncept właśnie.

Cytat:
Jeśli piszesz mi, że mam siebie traktować jak inżynier traktuje swoją maszynę lub jak fizyk traktuje swoje laboratorium, to mówisz mi, żebym traktował siebie jak książkę. W takim samym stopniu i sensie nie jestem maszyną ani wiązką elektronów, w jakim nie jestem książką.

A skąd wiesz, skoro nawet nie chcesz sprawdzić? Uważasz, że nie jesteś maszyną, bo nie traktujesz siebie jak maszyny, czyli jesteś tym, czym uważasz; czyli jesteś konceptem.

Cytat:
Założenia i dowody potrzebne są wyłącznie w tym drugim przypadku.

Potrzebne do czego?

Cytat:
Wystarczy starannie cytować :D


wujzboj napisał:
A skąd według mnie bierze się "jestem"? W ogólności "jestem" nie musi się brać. Jestem i tyle. Ale oczywiście mój światopogląd nie jest klasą światopoglądów, lecz światopoglądem konkretnym. Uważam, że moje "jestem" to dzieło Boga.

Proszę, pełny cytat. Fajnie, że zwróciłeś na niego uwagę, bo jest przekomiczny.
Jeżeli "jestem" nie musi się brać, po prostu jest, to nie potrzeba Boga, żeby je tworzył. Jeśli jestem jest samoistne, to co tworzy Bóg? Taki kapłan, który udaje, że wywołuje zaćmienie słońca?


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pon 20:41, 09 Lip 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1913
Przeczytał: 84 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:45, 09 Lip 2018    Temat postu:

wujzboj napisał:
szaryobywatel napisał:
Możesz sobie nawet założyć że podmiot jest elementem wspólnym rzeczy postrzeganych i postrzeżeń, choć jest to zupełnie pozbawione sensu jeśli podmiot to cały układ który postrzega...

To jest wniosek czy dogmat?

Jeśli wniosek, to poproszę o przesłanki i dowód.


To jest Twoje własne założenie że podmiot jest całym układem który postrzega (części samego siebie)... Ta dyskusja staje się daremna.

wujzboj napisał:
szaryobywatel napisał:
PODMIOT NIE JEST ODWZOROWANIEM, nie jest postrzeganiem. Postrzeganie zachodzi w podmiocie.

A to, czy to wnioski czy dogmaty?


Wnioski z Twoich założeń?

wujzboj napisał:
"Postrzegam postrzeżone" to konstrukcja zdania, a nie podmiotu. A model podmiotu nie jest ani potrzebny (bu podmiot jest bezpośrednio samo-postrzegany) ani wykonalny (bo podmiot jest całością i nie da się ani złożyć z części ani za ich pomocą przybliżyć).


Ten podmiot to musi być jakiś boski pierwiastek i przyczyna wszystkiego :D
A no tak... zapomniałem że to przecież Twój najświętszy dogmat. A prawda jest taka (wynikająca z Twoich przeczących dogmatowi założeń) że podmiot jest czymś niższego rzędu ;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 0:01, 10 Lip 2018    Temat postu:

wuj napisał:
Faktycznie, jeśli ktoś traktuje siebie jako książkę, to może sensownie uznać krytykę swoich poglądów jako atak na siebie. Bo te poglądy są przecież częścią książki...

Banjankri napisał:
Najpierw zrobiłeś analogię, którą wyraźnie doprecyzowałem, zaznaczając wyraźnie, że tylko w pewnym aspekcie jest trafna, tylko po to, aby później używać jej w tak dziwaczny sposób. Zaraz zaczniesz wyciągnać wnioski, że mam miękką okładkę. No nie przystoi...

Może więc zerknij, co mi sam powiedziałeś na ten temat i skąd oraz w jakim kierunku biegła ta część naszej dyskusji:

Banjankri napisał:
nie czekam na nic, no bo dla kogo?

wuj napisał:
To w pełni zrozumiałe. Koncept nie ma na co czekać, bo przecież koncept nie może odnieść ani korzyści ani straty. Na tej samej zasadzie, na jakiej postać z książki nie odnosi w swoim życiu ani korzyści ani strat.

Tyle, że ja nie jestem postacią z książki.. A ty? Czy chcesz mi przekazać, że jesteś postacią z książki?

Banjankri napisał:
Z filmu.

wuj napisał:
A na czym polega istotna różnica?

Banjankri napisał:
Istotnej, nie ma, chociaż jest estetyczna.

wuj napisał:
Ach, przecież nie chodzi tu o konkurs piękności :D Czyli w sumie jednak chcesz mi przekazać, że jesteś postacią z książki? Modulo piękno twojego awatara?

Banjankri napisał:
Porównanie z filmem jest trafniejsze bo zawiera komponent światła, tak jak człowiek posiada komponent świadomości. Reszta to koncepty, które jak barwione szkło przekształcają przechodzące przez nie światło.
Nie jestem postacią z książki, ale jako zbiór konceptów jest ona trafnym porównaniem. Fascynujące, bo paradoksalnie, bardzo żywe.

wuj napisał:
Jeśli różnica jest nieistotna, to lepiej ją usunąć z porównania, bo pozostawiona może wywołać konfuzję. Zostańmy więc przy tej książce, dobrze?

Chyba, że to, co napisałeś oznacza, że uznałeś tę różnica za kluczową i że porównanie z książką gubi istotę sprawy. Wtedy będziemy się zastanawiać, na czym polega ta różnica i co z tego wynika. Bo to w niej będzie się przecież kryła treść twojego przekazu. Postać z książki to tylko bardzo z grubsza ty, postać z filmu to praktycznie ty, czyli ty to w praktyce różnica pomiędzy postacią z filmu a postacią z książki.

Banjankri napisał:
Analogie mają to do siebie, że są ograniczone.
Pisałem już, w jakim aspekcie porównanie do postaci z książki jest trafne. Teoretycznie, gdybyś spisał wszystko co wiesz o sobie, gdybyśmy pobrali wszystkie twoje wspomnienia, sklonowali ciało i załadowali te pobrane dane wraz z twoim opisem siebie, powstała osoba byłaby identyczna z tobą i miałaby taki sam pogląd na swojej "jestem", jak ty masz na swoje.

wuj napisał:
Tu nie chodzi o analogie, tu chodzi o istotę rzeczy. Która jest taka sama w, powiedzmy, kamieniu i w chusteczce do nosa. Czyli mogę uznać, że chcesz mi przekazać: Baanjankri jest postacią z książki.

Ano właśnie. Ja jednak nie jestem postacią z książki, w żadnym sensie. Nie da się ze mnie żadnymi zaokrągleniami, przybliżeniami czy innym przycinaniem uszu i paznokci zrobić postaci z książki.
Banjankri napisał:
A autobiografie skąd się biorą?
wuj napisał:
Moja autobiografia to nie ja. Nawet, gdyby była najdokładniejsza.
Banjankri napisał:
Twój post to jedno wielkie "oświadczenie"
wuj napisał:
Oczywiście; przecież nie mogę wyjąć siebie z siebie i wetknąć go do ciebie, nawet gdyby po "tamtej stronie" było "jestem", a nie tylko książka.

Banjankri napisał:
To po to dopytywałeś się o książkę, żeby mnie teraz tym atakować? Takie podejście przemieni dyskusję w pojedynek, a ja nie jestem zainteresowany pojedynkowaniem się z nikim.
wuj napisał:
Faktycznie, jeśli ktoś traktuje siebie jako książkę, to może sensownie uznać krytykę swoich poglądów jako atak na siebie. Bo te poglądy są przecież częścią książki...

Banjankri napisał:
Najpierw zrobiłeś analogię, którą wyraźnie doprecyzowałem, zaznaczając wyraźnie, że tylko w pewnym aspekcie jest trafna, tylko po to, aby później używać jej w tak dziwaczny sposób. Zaraz zaczniesz wyciągnać wnioski, że mam miękką okładkę. No nie przystoi...

To jak? Ustalamy, że jednak nie jesteś postacią z książki, ale z filmu? Skoro tak, to przeczytaj więc ponownie to:

wuj napisał:
Chyba, że to, co napisałeś oznacza, że uznałeś tę różnica za kluczową i że porównanie z książką gubi istotę sprawy. Wtedy będziemy się zastanawiać, na czym polega ta różnica i co z tego wynika. Bo to w niej będzie się przecież kryła treść twojego przekazu. Postać z książki to tylko bardzo z grubsza ty, postać z filmu to praktycznie ty, czyli ty to w praktyce różnica pomiędzy postacią z filmu a postacią z książki.

A może film też nie jest dobry? Co trzeba dodawać i dodawać do tego zbioru konceptów, by wreszcie pojawił się cud i Banjankri został stworzony? Jak rozumiem, rodzaj okładki nie wydaje ci się istotnym elementem. Może rodzaj młynka do przewracania kartek? A może czytnik z generatorem głosu o dostatecznie miłej barwie? A może sprzężenie z liczydłem? Albo z kostką do gry? Jakieś inne propozycje? Jestem otwarty na dowolny koncept, który uznasz za tworzący postać Banjankri. Tylko powiedz mi proszę, co to za koncept, żeby dało się zastosować ten algorytm z książką i filmem, zastępując książkę zbiorem konceptów zupełnie innego rodzaju od Banjanjri, a film zbiorem konceptów praktycznie tego rodzaju, co Banjankri.


wuj napisał:
Czyli kim nie jestem i skąd to wiesz nie będąc mną?
Banjankri napisał:
Jesteś zbiegiem okoliczności :). Nie jestem tobą, tak samo jak ty nie jesteś. Nikt nie jest. Tylko wydaje się, że jesteś. Nie można być efektem wydawania się, więc twoje oczekiwanie jest pozbawione sensu.

Ale to nie jest odpowiedź ani na pytanie, kim nie jestem, ani na pytanie, skąd to wiesz nie będąc mną. Jeśli znasz odpowiedź, proszę udziel jej.

wuj napisał:
I jak możesz mówić mi, że nie jestem tym, czego nie postrzegasz?
Banjankri napisał:
Bo postrzegać można tylko koncepty, więc nawet jakbym postrzegał, to koncept właśnie.

Niezależnie od tego, co można a co nie można, żadne poprawne rozumowanie nie pozwoli wywnioskować z niezobaczenia wyniku rzutu kostką, że wyrzucono pięć oczek. Twoja odpowiedź zawiera do tego jeszcze błędne koło: Zakładasz, kim ja jestem (konceptem), a potem stosujesz to założenie do uzasadnienia, kim ja jestem (konceptem). I po trzecie: przed chwilą podkreślałeś gorąco, że nie mówisz mi, kim jestem, lecz kim nie jestem. Teraz na pytanie o dotyczące drogi rozumowania o "nie jestem" odpowiadasz twierdzeniem o tym, kim jestem (konceptem)...

wuj napisał:
Jeśli piszesz mi, że mam siebie traktować jak inżynier traktuje swoją maszynę lub jak fizyk traktuje swoje laboratorium, to mówisz mi, żebym traktował siebie jak książkę. W takim samym stopniu i sensie nie jestem maszyną ani wiązką elektronów, w jakim nie jestem książką.
Banjankri napisał:
A skąd wiesz, skoro nawet nie chcesz sprawdzić? Uważasz, że nie jesteś maszyną, bo nie traktujesz siebie jak maszyny, czyli jesteś tym, czym uważasz; czyli jesteś konceptem.

Wiem, że nie jestem maszyną, bo postrzegam siebie. [colorblue=]Jak maszynę mogę traktować swoje "zwyczajne ja" i nie mam z tym żadnego problemu[/color]. I to "zwyczajne ja", i maszyna, i film, i książka, i kamień, i fizyczny kosmos są tej samej klasy i nie ma między nimi żadnej istotnej różnicy, gdy w grę wchodzi próba porównywania tego z "jestem". To nie jest teoretyzowanie. To jest wynik doświadczenia: koncept to cząstka "jestem", w każdym koncepcie zawiera się "jestem", "jestem" to całość obejmująca dowolne koncepty, suma konceptów nie stanowi "jestem".

wuj napisał:
Założenia i dowody potrzebne są wyłącznie w tym drugim przypadku.
Banjankri napisał:
Potrzebne do czego?

Do tego, by uznać inną osobę za Osobę w Sensie Wuja, a nie za Osobę w Sensie Banjankriego.

wuj napisał:
A skąd według mnie bierze się "jestem"? W ogólności "jestem" nie musi się brać. Jestem i tyle. Ale oczywiście mój światopogląd nie jest klasą światopoglądów, lecz światopoglądem konkretnym. Uważam, że moje "jestem" to dzieło Boga.
Banjankri napisał:
Jeżeli "jestem" nie musi się brać, po prostu jest, to nie potrzeba Boga, żeby je tworzył. Jeśli jestem jest samoistne, to co tworzy Bóg? Taki kapłan, który udaje, że wywołuje zaćmienie słońca?

Czytasz: W ogólności "jestem" nie musi się brać. Jeśli założysz, że twój rozmówca myśli, to zauważysz, że wobec tego rozmówca nie dlatego uznaje swoje "jestem" za dzieło Boga, że jego zdaniem z "jestem" jako takie wymaga stwórcy, lecz z jakiegoś innego powodu. Powodem tym może być chociażby kolor oczu jego żony, bo dla prowadzonej tutaj dyskusji nie ma to najmniejszego znaczenia. Nie dotyczy ona w żadnym stopniu ani Boga, ani powodów wierzenia w Boga, ani tego, czy wiara ta jest potrzebna i czy jest taka w tym konkretnym przypadku. Rozmawiamy o tym, czy "jestem" jest konceptem, a jeśli jest, to czy potrzebnym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 0:15, 10 Lip 2018    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
To jest Twoje własne założenie że podmiot jest całym układem który postrzega (części samego siebie)... Ta dyskusja staje się daremna.

Nie, to nie założenie lecz wniosek z samo-postrzegania siebie. Problem jest w innym miejscu: w uporczywym modelowaniu jakości, której brakuje w elementach modelu. To trochę tak, jakby modelować zapach kolorami.

szaryobywatel napisał:
PODMIOT NIE JEST ODWZOROWANIEM, nie jest postrzeganiem. Postrzeganie zachodzi w podmiocie.
wuj napisał:
A to, czy to wnioski czy dogmaty?
wuj napisał:
Wnioski z Twoich założeń?

Nie pytam cię tu ani o moje wypowiedzi, ani o moje wnioski, ani o moje założenia. Pytam cię o twoją wypowiedź i o to, czy jest ona twoim wnioskiem czy twoim dogmatem.

wuj napisał:
"Postrzegam postrzeżone" to konstrukcja zdania, a nie podmiotu. A model podmiotu nie jest ani potrzebny (bu podmiot jest bezpośrednio samo-postrzegany) ani wykonalny (bo podmiot jest całością i nie da się ani złożyć z części ani za ich pomocą przybliżyć).
Banjankri napisał:
Ten podmiot to musi być jakiś boski pierwiastek i przyczyna wszystkiego :D

Trochę tak. Niewątpliwie jest tak w solipsyzmie, a przynajmniej w jego najprostszej wersji. Ale bardziej złożone i ciekawe konstrukcje też są możliwe.

szaryobywatel napisał:
A no tak... zapomniałem że to przecież Twój najświętszy dogmat.

Zapomniałeś raczej, że to jest moje bezpośrednie postrzeżenie. Powinieneś jednak to łatwo spamiętać, bo było napisane w zdaniu, które cytowałeś.

szaryobywatel napisał:
A prawda jest taka (wynikająca z Twoich przeczących dogmatowi założeń) że podmiot jest czymś niższego rzędu ;)

Wszystko jest możliwe. Za pomocą jakiego więc rozumowania dochodzisz do tego wniosku? Wypisz te założenia, wypisz twierdzenie uznane przez ciebie za dogmat, i wykaż sprzeczność pojawiającą się, gdy zarówno dogmat jak i założenia uzna się za prawdziwe.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3695
Przeczytał: 73 tematy


PostWysłany: Wto 10:39, 10 Lip 2018    Temat postu:

wujzboj napisał:
A może film też nie jest dobry? Co trzeba dodawać i dodawać do tego zbioru konceptów, by wreszcie pojawił się cud i Banjankri został stworzony?

Cudowny Banjankri, jak wszystko w naturze, jest unikatowy. Wystarczy, że zmienisz jedną część konceptu "ja" a już nie będzie to Banjankri. To jest chyba dość oczywiste, zwłaszcza dla kogoś kto rozumuje poprawnie, a nie na siłę szuka dziury w całym. Książka i film, są analogią pewnej części Banjankri, która odpowiada za "ja". Jest jeszcze ciało, doznania, świadomość zmysłowa, uczucia, i wszystko to, co na Banjankri się składa.

Cytat:
Niezależnie od tego, co można a co nie można, żadne poprawne rozumowanie nie pozwoli wywnioskować z niezobaczenia wyniku rzutu kostką, że wyrzucono pięć oczek.

Nie trzeba być geniuszem żeby wiedzieć, że jak byś nie rzucił, to zawsze zaobserwujesz oczka.

Cytat:
Zakładasz, kim ja jestem (konceptem), a potem stosujesz to założenie do uzasadnienia, kim ja jestem (konceptem)

Jest koncept, który tworzy iluzję jestestwa. Nie jesteś konceptem, "ja" jest konceptem tworzącym złudzenie, że jest coś takiego jak "jestem".

Cytat:
I po trzecie: przed chwilą podkreślałeś gorąco, że nie mówisz mi, kim jestem, lecz kim nie jestem. Teraz na pytanie o dotyczące drogi rozumowania o "nie jestem" odpowiadasz twierdzeniem o tym, kim jestem (konceptem)...

j/w.

wujzboj napisał:
Ale to nie jest odpowiedź ani na pytanie, kim nie jestem

Bajnkankri napisał:
Nie jestem tobą, tak samo jak ty nie jesteś.

Jest.

Cytat:
skąd to wiesz nie będąc mną

Twoje oczekiwanie pozbawione jest sensu. Możesz sobie wymyślać kim jesteś, od jednorożców do Brahmana, a ja nie będąć jednorożcem, czy Brahmanem nie mam prawa ci powiedzieć, że co byś nie wymyślił, będzie wymysłem? Uważasz, że dopiero jak stanę się tym co wymyśliłeś, będę mógł ci powiedzieć, że faktycznie tym wymysłem nie jesteś?

Cytat:
To jest wynik doświadczenia: koncept to cząstka "jestem", w każdym koncepcie zawiera się "jestem", "jestem" to całość obejmująca dowolne koncepty, suma konceptów nie stanowi "jestem".

Oświadczenia, nie doświadczenia.

Banjankri napisał:
Sam stawiasz warunek, że aby udowodnić "jestem" potrzebne jest uzupełnienie przesłanki założeniami.

wujzboj napisał:
Założenia i dowody potrzebne są wyłącznie w tym drugim przypadku.

Banjankri napisał:
Potrzebne do czego?

wujzboj napisał:
Do tego, by uznać inną osobę za Osobę w Sensie Wuja, a nie za Osobę w Sensie Banjankriego.

Czyli, warunkiem wystarczającym, aby uznać "jestem" w sensie Wuja, są przesłanki uzupełnione założeniami, co jest dokładnie tym, czym osoba, w sensie Banjankriego. Innymi słowy, używasz modelu Banjankriego, do udowodnienia "jestem". Co to oznacza w praktyce? Aby udowodnić "jestem", a co za tym idzie, wytworzyć przekonanie o jego istnieniu, potrzebujesz jedynie założeń i przesłanek.
Innymi słowy, nie potrzebujesz "jestem" aby być przekonanym/udowodnić istnienie "jestem".
„bytów nie należy mnożyć bez konieczności”

W wersji polskiej, udział wzieli:...

wujzboj napisał:
Jeśli założysz, że twój rozmówca myśli, to zauważysz, że wobec tego rozmówca nie dlatego uznaje swoje "jestem" za dzieło Boga, że jego zdaniem z "jestem" jako takie wymaga stwórcy, lecz z jakiegoś innego powodu.

Co???
"jestem" nie wymaga stwórcy do powstania, ale potrzebuje stwórcy z jakiegoś innego powodu?
I to ma być rezultat myślenia? To jest bezczelna próba ucieczki od trudnej dyskusji, w której został wykazany błąd twojego rozumowania.
Jaki sens ma dyskusja, jeżeli od błędów się ucieka, a nie je koryguje? No chyba tylko jako pojedynek, w którym właśnie dostałeś nokałt i bredzisz jak ogłuszony.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Wto 11:55, 10 Lip 2018, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1913
Przeczytał: 84 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 15:49, 10 Lip 2018    Temat postu:

wujzboj napisał:
szaryobywatel napisał:
To jest Twoje własne założenie że podmiot jest całym układem który postrzega (części samego siebie)... Ta dyskusja staje się daremna.

Nie, to nie założenie lecz wniosek z samo-postrzegania siebie. Problem jest w innym miejscu: w uporczywym modelowaniu jakości, której brakuje w elementach modelu. To trochę tak, jakby modelować zapach kolorami.


Model jest opisem i być może dałoby się opisać zapach kolorami, gdyby było wiadomo co do czego się odnosi. Problemem jest to że nie odróżniasz działania od jego wyniku, mylisz kategorie.

wujzboj napisał:
szaryobywatel napisał:
PODMIOT NIE JEST ODWZOROWANIEM, nie jest postrzeganiem. Postrzeganie zachodzi w podmiocie.
wuj napisał:
A to, czy to wnioski czy dogmaty?
wuj napisał:
Wnioski z Twoich założeń?

Nie pytam cię tu ani o moje wypowiedzi, ani o moje wnioski, ani o moje założenia. Pytam cię o twoją wypowiedź i o to, czy jest ona twoim wnioskiem czy twoim dogmatem.


To było pytanie retoryczne jeśli nie zauważyłeś.

wuj napisał:
Banjankri napisał:
Ten podmiot to musi być jakiś boski pierwiastek i przyczyna wszystkiego :D

Trochę tak. Niewątpliwie jest tak w solipsyzmie, a przynajmniej w jego najprostszej wersji. Ale bardziej złożone i ciekawe konstrukcje też są możliwe.


W religii którą wyznajesz też tak jest.

wuj napisał:
szaryobywatel napisał:
A prawda jest taka (wynikająca z Twoich przeczących dogmatowi założeń) że podmiot jest czymś niższego rzędu ;)

Wszystko jest możliwe. Za pomocą jakiego więc rozumowania dochodzisz do tego wniosku? Wypisz te założenia, wypisz twierdzenie uznane przez ciebie za dogmat, i wykaż sprzeczność pojawiającą się, gdy zarówno dogmat jak i założenia uzna się za prawdziwe.


Postrzeganie którym podmiot nie jest określa jego funkcjonowanie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:41, 10 Lip 2018    Temat postu:

wuj napisał:
A może film też nie jest dobry? Co trzeba dodawać i dodawać do tego zbioru konceptów, by wreszcie pojawił się cud i Banjankri został stworzony?
Banjankri napisał:
Cudowny Banjankri, jak wszystko w naturze, jest unikatowy. Wystarczy, że zmienisz jedną część konceptu "ja" a już nie będzie to Banjankri. To jest chyba dość oczywiste, zwłaszcza dla kogoś kto rozumuje poprawnie, a nie na siłę szuka dziury w całym. Książka i film, są analogią pewnej części Banjankri, która odpowiada za "ja". Jest jeszcze ciało, doznania, świadomość zmysłowa, uczucia, i wszystko to, co na Banjankri się składa.

Mówimy o "ja", kolor włosów nie jest istotny. Czyli jednak książka?

Banjankri napisał:
Nie trzeba być geniuszem żeby wiedzieć, że jak byś nie rzucił, to zawsze zaobserwujesz oczka.

A kim trzeba być, żeby wiedzieć to nie wiedząc, czy kostka ma tylko sześć ścian z oczkami, a nie jeszcze do tego siedemnaście z obrazkami? Czy chcesz mi powiedzieć, że jesteś wszechwiedzący?

wuj napisał:
Zakładasz, kim ja jestem (konceptem), a potem stosujesz to założenie do uzasadnienia, kim ja jestem (konceptem)
Banjankri napisał:
Jest koncept, który tworzy iluzję jestestwa. Nie jesteś konceptem, "ja" jest konceptem tworzącym złudzenie, że jest coś takiego jak "jestem".

Pomijając szczegóły... Do tej pory gorąco protestowałeś przeciwko temu, że nie jestem konceptem. Teraz opierasz się na tym, że nie jestem konceptem. Wyjaśnij mi tę bądź co bądź rozbieżność proszę.

wuj napisał:
skąd to wiesz nie będąc mną
Banjankri napisał:
Twoje oczekiwanie pozbawione jest sensu. Możesz sobie wymyślać kim jesteś, od jednorożców do Brahmana, a ja nie będąć jednorożcem, czy Brahmanem nie mam prawa ci powiedzieć, że co byś nie wymyślił, będzie wymysłem? Uważasz, że dopiero jak stanę się tym co wymyśliłeś, będę mógł ci powiedzieć, że faktycznie tym wymysłem nie jesteś?

Możesz mi powiedzieć cokolwiek sobie zażyczysz, co zresztą łatwo udowadniasz pisząc to. Ja nie pytam się więc, czy możesz mi powiedzieć to, co mi mówisz, tylko skąd wiesz, że to, co mi mówisz, jest zgodne ze stanem faktycznym. Nie ze stanem faktycznym twoich wyobrażeń o mnie, lecz ze stanem faktycznym tego, co jest. Masz mi powiedzieć, jakie dane i jakie rozumowanie z ich użyciem powodują, że znalezione przeze mnie w książce podpisanej "Ja zwane Banjankri" oświadczenie, że sam też jestem książką bo czytam to w książce, mam traktować nie jako zabawną fantazję lub pouczający przykład błędnego koła (co na jedno wychodzi), ale jako prawdę absolutną, pomimo tego, że jest ono w pełni sprzeczne z moim doświadczeniem.

wuj napisał:
To jest wynik doświadczenia: koncept to cząstka "jestem", w każdym koncepcie zawiera się "jestem", "jestem" to całość obejmująca dowolne koncepty, suma konceptów nie stanowi "jestem".
Banjankri napisał:
Oświadczenia, nie doświadczenia.

Ja tego doświadczam. Ale młynek obracający kartkami niedoświadczającej książki zatytułowanej "Ja zwane Banjankri" otworzył ją właśnie na oświadczeniu, że wuj jest książką, która nie doświadcza.

Banjankri napisał:
Czyli, warunkiem wystarczającym, aby uznać "jestem" w sensie Wuja, są przesłanki uzupełnione założeniami, co jest dokładnie tym, czym osoba, w sensie Banjankriego

Nie jest tak w przypadku, gdy "jestem" w sensie Wuja wypowiada się o sobie.

wuj napisał:
Jeśli założysz, że twój rozmówca myśli, to zauważysz, że wobec tego rozmówca nie dlatego uznaje swoje "jestem" za dzieło Boga, że jego zdaniem z "jestem" jako takie wymaga stwórcy, lecz z jakiegoś innego powodu.
Banjankri napisał:
"jestem" nie wymaga stwórcy do powstania, ale potrzebuje stwórcy z jakiegoś innego powodu?

Samo-postrzeganie "jestem" nie prowadzi ani do "byłem", ani do "będę", lecz wyłącznie do "jestem". "Jestem" może być samowystarczalne, a może samowystarczalne nie być; wiedza o samowystarczalności nie należy do jego stanu posiadania. Stąd różne hipotezy. Napisałem ci, że hipotezy mogą być różne, ja zaś przychylam się do takiej a nie innej.

Nawiasem mówiąc, czy wiesz może, czy efektowne erupcje ego w niektórych książkach są efektem uwolnienia "ja" od wszelkich potrzeb i oczekiwań?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:51, 10 Lip 2018    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Model jest opisem i być może dałoby się opisać zapach kolorami, gdyby było wiadomo co do czego się odnosi. Problemem jest to że nie odróżniasz działania od jego wyniku, mylisz kategorie.

Problem jest w tym, że zapach i kolor to różne kategorie. A czy działanie i wynik to różne kategorie? Niekoniecznie, ale i tak nie o to chodzi, gdyż w tym przypadku podział na działanie i wynik jest właśnie modelem nieadekwatnym do modelowanego.

szaryobywatel napisał:
PODMIOT NIE JEST ODWZOROWANIEM, nie jest postrzeganiem. Postrzeganie zachodzi w podmiocie.
wuj napisał:
A to, czy to wnioski czy dogmaty?
szaryobywatel napisał:
Wnioski z Twoich założeń?
wuj napisał:
Nie pytam cię tu ani o moje wypowiedzi, ani o moje wnioski, ani o moje założenia. Pytam cię o twoją wypowiedź i o to, czy jest ona twoim wnioskiem czy twoim dogmatem.
szaryobywatel napisał:
To było pytanie retoryczne jeśli nie zauważyłeś.

Ale moje nie było retoryczne. Proszę odpowiedz na nie.

szaryobywatel napisał:
A prawda jest taka (wynikająca z Twoich przeczących dogmatowi założeń) że podmiot jest czymś niższego rzędu ;)
wuj napisał:
Wszystko jest możliwe. Za pomocą jakiego więc rozumowania dochodzisz do tego wniosku? Wypisz te założenia, wypisz twierdzenie uznane przez ciebie za dogmat, i wykaż sprzeczność pojawiającą się, gdy zarówno dogmat jak i założenia uzna się za prawdziwe.
szaryobywatel napisał:
Postrzeganie którym podmiot nie jest określa jego funkcjonowanie.

Gdzie są założenia? Gdzie jest dogmat? Gdzie jest wykazanie sprzeczności biorącej się z uznania założeń i dogmatu za jednocześnie prawdziwe?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9795
Przeczytał: 78 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 11:16, 11 Lip 2018    Temat postu:

wuj żbój napisał

Cytat:
Uważam, że moje "jestem" to dzieło Boga


Wszystkie inne jestem także...???

W którym momencie to nasze jestem powstaje. Założyłam , że tak jest.
Czy w chwili poczęcia czy urodzenia. Czy nasze jestem są zaprojektowane gdzieś, czy też się tworzą, dojrzewają.

Czy Bóg poświęca każdemu jestem swój czas, czy też mamy jakąś wspólną część w swoich jestestwach.
Jaki jest ten projekt Boga?

Uznajmy, że nasze jestem nie jest dziełem Boga tylko tak sobie powstało w wyniku pewnych procesów , które zachodzą we wszechświecie ( zachodzą one wg określonych reguł). Czy taka sytuacja wyklucza możliwość życia godziwego?


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Śro 11:38, 11 Lip 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3695
Przeczytał: 73 tematy


PostWysłany: Śro 12:23, 11 Lip 2018    Temat postu:

wujzboj napisał:
Mówimy o "ja", kolor włosów nie jest istotny.

Kolor włosów nie, ale "doznania, świadomość zmysłowa, uczucia" już tak. Co chcesz osiągnąć przez wyciąganie wniosków z tych przesadzonych uproszczeń?

Cytat:
Czy chcesz mi powiedzieć, że jesteś wszechwiedzący?

Czemu nie. Według twoich kryteriów, musisz to zaakceptować, no bo przecież nie jesteś mną, więc nie możesz sprawdzić że nie jestem.

Cytat:
Do tej pory gorąco protestowałeś przeciwko temu, że nie jestem konceptem. Teraz opierasz się na tym, że nie jestem konceptem. Wyjaśnij mi tę bądź co bądź rozbieżność proszę.

Wszystko zależy od tego, do czego się odnosisz. "Jestem" jest konceptem, czego wyrazem jest samo słowo "jestem", czy określenie "samo-świadomość". To są koncepty. Poza tym, jest jeszcze złudzenie, że pod tym konceptem coś jest, że on na coś wskazuje; coś, co nie jest jedynie kolejnym konceptem. Jeśli jednak zaczniesz dopytywać o to coś, to znajdziesz tylko przeświadczenie i koncepty.

Cytat:
Ja nie pytam się więc, czy możesz mi powiedzieć to, co mi mówisz, tylko skąd wiesz, że to, co mi mówisz, jest zgodne ze stanem faktycznym. Nie ze stanem faktycznym twoich wyobrażeń o mnie, lecz ze stanem faktycznym tego, co jest.

A czym jest stan faktyczny tego co jest? Czy nie jest oparty o fakty, które same w sobie są wiedzą o stanie rzeczy, czyli konceptem o koncepcie? W tym przypadku, nie muszę wykazywać błędności, czy poprawności konceptu, a jedynie to, że coś jest konceptem.

Cytat:
Masz mi powiedzieć, jakie dane i jakie rozumowanie z ich użyciem powodują, że znalezione przeze mnie w książce podpisanej "Ja zwane Banjankri" oświadczenie, że sam też jestem książką bo czytam to w książce, mam traktować nie jako zabawną fantazję lub pouczający przykład błędnego koła (co na jedno wychodzi), ale jako prawdę absolutną, pomimo tego, że jest ono w pełni sprzeczne z moim doświadczeniem.

Kto ma traktować?
Rzeczywistość, to zbiór konceptów opartych o doznanie, włącznie z tym, który wskazuje na kogoś, kto niby może traktować. To jak traktuje, nie jest jednak zależne od boskiego pierwiastka o wolnej woli, a jest efektem zbioru doświadczeń, kształtu i interakcji konceptów.

Cytat:
Ja tego doświadczam.

W jakiej formie tego doświadczasz, którym zmysłem?

Cytat:
Nie jest tak w przypadku, gdy "jestem" w sensie Wuja wypowiada się o sobie.

Kolejne oświadczenie.

Cytat:
Samo-postrzeganie "jestem" nie prowadzi ani do "byłem", ani do "będę", lecz wyłącznie do "jestem". "Jestem" może być samowystarczalne, a może samowystarczalne nie być; wiedza o samowystarczalności nie należy do jego stanu posiadania. Stąd różne hipotezy. Napisałem ci, że hipotezy mogą być różne, ja zaś przychylam się do takiej a nie innej.

Gdybyś od razu napisał "nie wiem", nie musiałbyś generować tylu sprzeczności.

Cytat:
Nawiasem mówiąc, czy wiesz może, czy efektowne erupcje ego w niektórych książkach są efektem uwolnienia "ja" od wszelkich potrzeb i oczekiwań?

Efektowne erupcje ego... co się kryje za tym zlepkiem słów?
"Uwolnienie "ja" od wszelkich potrzeb i oczekiwań"... widziałeś kiedyś zniewolony, albo wolny koncept?


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Śro 15:09, 11 Lip 2018, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9795
Przeczytał: 78 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:18, 11 Lip 2018    Temat postu:

Szkoda mi wuja

Jest bardzo ciekawym i dobrym człowiekiem.
Nie wiem dlaczego tak się poddal indoktrynacji pana Lewandowskiego.

Chciałam się z nim spotalac, jeszcze chcę. Czy to jest możliwe..


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Śro 16:21, 11 Lip 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1913
Przeczytał: 84 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 20:17, 11 Lip 2018    Temat postu:

wujzboj napisał:
szaryobywatel napisał:
Model jest opisem i być może dałoby się opisać zapach kolorami, gdyby było wiadomo co do czego się odnosi. Problemem jest to że nie odróżniasz działania od jego wyniku, mylisz kategorie.

Problem jest w tym, że zapach i kolor to różne kategorie.


Opis i opisywane to musi być ta sama kategoria? Nie wiem co powiedzieć, naprawdę.

wujzboj napisał:
A czy działanie i wynik to różne kategorie? Niekoniecznie, ale i tak nie o to chodzi, gdyż w tym przypadku podział na działanie i wynik jest właśnie modelem nieadekwatnym do modelowanego.


Oczywiście tak jak napisałeś, podmiot jest niemodelowalny. Jest po prostu samo-postrzegający się podmiot i już, zeroargumentowe działanie. Jednocześnie ten podmiot jest na tyle modelowalny, że modelujesz go jako układ który postrzega części samego siebie. W tym twierdzisz że może postrzec je wszystkie i to daje samo-postrzeżenie się przez podmiot. Jakkolwiek głupie by to nie było, bo oznacza zgodnie z tym co napisałeś że nie generuje to żadnego nowego postrzeżenia (- więc jak w ogóle zachodzi, przejawia się w Twojej świadomości?), problem jest innej natury. Z tego co twierdzisz wynika że podmiot jest oddziałującym z samym sobą układem rzeczy w nim postrzeganych i postrzeżeń. Jak postrzeganie może być jednocześnie regułą tego w jaki sposób podmiot oddziałuje z samym sobą i być z nim TOŻSAME?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:53, 12 Lip 2018    Temat postu:

wuj napisał:
Mówimy o "ja", kolor włosów nie jest istotny.
Banjankri napisał:
Kolor włosów nie, ale "doznania, świadomość zmysłowa, uczucia" już tak. Co chcesz osiągnąć przez wyciąganie wniosków z tych przesadzonych uproszczeń?

Uproszczenia nie są przesadzone, bo to wszystko są koncepty. Chyba, że właśnie nie są... Chyba, że o ile w kolorze włosów istotny jest tylko koncept, ale w uczuciach i innych doznaniach już nie...

wuj napisał:
Czy chcesz mi powiedzieć, że jesteś wszechwiedzący?
Banjankri napisał:
Czemu nie. Według twoich kryteriów, musisz to zaakceptować, no bo przecież nie jesteś mną, więc nie możesz sprawdzić że nie jestem.

Ach, to proste. Ile książek stoi u mnie w pokoju na półce nad drukarką? Proszę podaj pierwsze zdanie ze strony 123 pierwszej książki po lewej.

wuj napisał:
Zakładasz, kim ja jestem (konceptem), a potem stosujesz to założenie do uzasadnienia, kim ja jestem (konceptem)
Banjankri napisał:
Jest koncept, który tworzy iluzję jestestwa. Nie jesteś konceptem, "ja" jest konceptem tworzącym złudzenie, że jest coś takiego jak "jestem".
wuj napisał:
Do tej pory gorąco protestowałeś przeciwko temu, że nie jestem konceptem. Teraz opierasz się na tym, że nie jestem konceptem. Wyjaśnij mi tę bądź co bądź rozbieżność proszę.
Banjankri napisał:
Wszystko zależy od tego, do czego się odnosisz. "Jestem" jest konceptem, czego wyrazem jest samo słowo "jestem", czy określenie "samo-świadomość". To są koncepty. Poza tym, jest jeszcze złudzenie, że pod tym konceptem coś jest, że on na coś wskazuje; coś, co nie jest jedynie kolejnym konceptem. Jeśli jednak zaczniesz dopytywać o to coś, to znajdziesz tylko przeświadczenie i koncepty.

Czyli nadal zakładasz, kim jestem (konceptem), a potem stosujesz to założenie do uzasadnienia, że jestem konteptem ale ulegam złudzeniu, że konceptem nie jestem. Dopisek od "ale" nie zmienia błędnokołowości takiego rozumowania.

____________________
____________________


wuj napisał:
Problem jest w tym, że zapach i kolor to różne kategorie. A czy działanie i wynik to różne kategorie? Niekoniecznie, ale i tak nie o to chodzi, gdyż w tym przypadku podział na działanie i wynik jest właśnie modelem nieadekwatnym do modelowanego.
szaryobywatel napisał:
Opis i opisywane to musi być ta sama kategoria? Nie wiem co powiedzieć, naprawdę.

To proste: powinieneś powiedzieć, że nie doczytałeś się i po pierwsze "może" pomyliło ci się z "nusi", a po drugie z rozpędu przeoczyłeś "nie o to chodzi" oraz podkreślenie na niebiesko. A teraz, skoro już wiesz, co źle przeczytałeś w pierwszej części zacytowanego fragmentu, możesz przeczytać cały cytat do końca.

wuj napisał:
A czy działanie i wynik to różne kategorie? Niekoniecznie, ale i tak nie o to chodzi, gdyż w tym przypadku podział na działanie i wynik jest właśnie modelem nieadekwatnym do modelowanego.
szaryobywatel napisał:
Oczywiście tak jak napisałeś, podmiot jest niemodelowalny.

Naturalnie.

szaryobywatel napisał:
Jest po prostu samo-postrzegający się podmiot i już, zeroargumentowe działanie.

To w ogóle nie jest działanie (rozumiem, że pod słowem działanie rozumiesz funkcję, relację, odwzorowanie).

szaryobywatel napisał:
Jednocześnie ten podmiot jest na tyle modelowalny, że modelujesz go jako układ który postrzega części samego siebie.

To nie jest model podmiotu, lecz opis sekwencyjnego postrzegania. Sekwencyjne postrzeganie jest jak najbardziej modelowalne, za pomocą zbioru postrzeżeń.

szaryobywatel napisał:
tym twierdzisz że może postrzec je wszystkie i to daje samo-postrzeżenie się przez podmiot.

Nie. Przeciwnie: podkreślam, że samo-postrzeżenie nie jest sumą cząstkowych postsrzeżeń.

szaryobywatel napisał:
Z tego co twierdzisz wynika że podmiot jest oddziałującym z samym sobą układem rzeczy w nim postrzeganych i postrzeżeń.

Nie, podmiot nie jest układem rzeczy w nim postrzeganych i postrzeżeń; wniosek wysnułeś z przesłanki, która jest dokładnie przeciwna do tego, co ja na ten temat piszę.


____________________
____________________

Semele, to nieco inny wątek, nie jest on o Bogu. Odpiszę ci na razie tutaj, ale kontynuujmy proszę w tym drugim, w którym teraz rozmawiamy. Jeden dzień mi wypadł, ale we czwartek powinno pójść dalej.

Semele napisał:
Uważam, że moje "jestem" to dzieło Boga
Semele napisał:
Wszystkie inne jestem także...???

Oczywiście.

Semele napisał:
W którym momencie to nasze jestem powstaje.

Najsensowniej jest przyjąć, że wtedy, gdy układ nerwowy jest dostatecznie rozwinięty.

Semele napisał:
Czy Bóg poświęca każdemu jestem swój czas, czy też mamy jakąś wspólną część w swoich jestestwach.

Bóg ma dla każdego dowolnie wiele czasu. Tak, jak najlepsi rodzice.

Semele napisał:
Uznajmy, że nasze jestem nie jest dziełem Boga tylko tak sobie powstało w wyniku pewnych procesów , które zachodzą we wszechświecie ( zachodzą one wg określonych reguł). Czy taka sytuacja wyklucza możliwość życia godziwego?

Jasne, że nie wyklucza.

Semele napisał:
Nie wiem dlaczego tak się poddal indoktrynacji pana Lewandowskiego.

Co ty z tym Lewandowskim? Pokłosie WM 2018, czy co :D? Proszę, skupmy się na temacie, a fantazje towarzyskie zostawmy na gdzie indziej i potem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3695
Przeczytał: 73 tematy


PostWysłany: Czw 7:35, 12 Lip 2018    Temat postu:

wujzboj napisał:
Ach, to proste. Ile książek stoi u mnie w pokoju na półce nad drukarką? Proszę podaj pierwsze zdanie ze strony 123 pierwszej książki po lewej.

1.Nie dyskutujemy o Bogu; Nie dyskutujemy o kolorze włosów; nie dyskutujemy o twojej drukarce ani twoich książkach.
2. To wszystko pustka, której nie zobaczysz nie będąc mną.
3.

Jak widać, nawet na beznadziejne pytanie można odpowiedzieć wymijająco, ogólnikowo, lub wcale. Ta dyskusja ma tyle stron, bo notorycznie stosujesz takie zabiegi. Nie masz ochoty, lub czasu to nie odpowiadaj.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:02, 12 Lip 2018    Temat postu:

wuj napisał:
Czy chcesz mi powiedzieć, że jesteś wszechwiedzący?
Banjankri napisał:
Czemu nie. Według twoich kryteriów, musisz to zaakceptować, no bo przecież nie jesteś mną, więc nie możesz sprawdzić że nie jestem.
wuj napisał:
Ach, to proste. Ile książek stoi u mnie w pokoju na półce nad drukarką? Proszę podaj pierwsze zdanie ze strony 123 pierwszej książki po lewej.
Banjankri napisał:
1.Nie dyskutujemy o Bogu; Nie dyskutujemy o kolorze włosów; nie dyskutujemy o twojej drukarce ani twoich książkach.

I opatrujesz to komentarzem:

Banjankri napisał:
Jak widać, nawet na beznadziejne pytanie można odpowiedzieć wymijająco, ogólnikowo, lub wcale.

Proszę odpowiadaj więc na moje pytania starannie nawet, jeśli cię dziwią

Bądź przy tym proszę konsekwentny. Skoro twierdzisz, że jesteś wszechwiedzący, to udowodnij mi to wykonaniem tego prostego testu. Albo zrezygnuj z takiego twierdzenia.

Banjankri tu i w wielu innych miejscach tego typu uwagi napisał:
Węszę unik /.../ Unosisz się, i zaczynasz gadać głupoty /.../ Bezczelna próba ucieczki /.../ dostałeś nokałt i bredzisz jak ogłuszony /.../ Ta dyskusja ma tyle stron, bo notorycznie stosujesz takie zabiegi. Nie masz ochoty, lub czasu to nie odpowiadaj.

Erupcjami emocji tylko potwierdzasz moje stanowisko. Jeśli jesteś przekonany o swojej racji, zachowaj proszę spokój ducha i skup się na dyskusji. No chyba, że z braku piwa jakiś wentyl jest potrzebny; jeśli tak, to będę nadal takie ciekawostki po prostu ignorował.


Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Czw 11:04, 12 Lip 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11  Następny
Strona 7 z 11

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin