Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Egzofobia?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11, 12, 13  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3021
Przeczytał: 50 tematów


PostWysłany: Czw 18:35, 31 Paź 2019    Temat postu:

Semele napisał:
fedor napisał:
Dyskurs napisał:
Gdybym zadała Ci proste pytanie jaki jest sens Twojego życia, nie byłbyś w stanie na nie odpowiedzieć


Przecież w swoim spapranym ateistycznym światopoglądzie, pozbawionym jakichkolwiek trwałych umocowań, nie jesteś w stanie nawet zdefiniować co oznacza to pytanie bo nie masz definicji "sensu". Aby zdefiniować co to jest "sens" musiałabyś mieć pojęcie sensu zanim je zdefiniujesz, co byłoby bezsensem. Albo musiałabyś mieć jakąś gwarancję sensowności swoich myśli. Ale nie masz bo skąd masz to wziąć skoro wierzysz, że jesteś tylko ślepym wypierdkiem bezrozumnej ewolucji. Wszystkie te wasze ateistyczne wywody są więc tylko jednym wielkim bełkotem gdzie wszelkie używane słowa mają tylko sens pozorny. Możecie sobie więc używać do woli takich pojęć jak "sens", "prawda", "uzasadnienie", "dowód", "fałsz" i nic wam to nie da. W waszym spapranym ateistycznym światopoglądzie te pojęcia są nieumocowane w niczym i są kompletnie puste. Jak zresztą każde pojęcie, którego kiedykolwiek użyjecie


Ok. Czy Ty możesz być po prostu dobrym człowiekiem?

Pytanie zasadne w kontekście masowej produkcji na forum chamstwa i twierdzenie, że mordowanie i gwałcenie tylko pozornie jest czymś negatywnym, zaś zwalanie odpowiedzialności na innych przez wszechmocnego nie koliduje z atrybutami dobroć, miłość, sprawiedliwość itp.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 18:41, 31 Paź 2019    Temat postu:

Semele napisał:
W pewnym sensie jestem wojujacym ateistą.moja walka polega na tym aby uznać ateizm nie za sp...światopogląd ( jak to określa Fedor) tylko za inny światopogląd, którego posiadanie NIE przekreśla człowieka. Nie czyni go gorszym sortem.

Albo nie rozumiesz fedora, albo zignorowałaś sens tego, co on pisze.
Fedor w swoim pistaniu o światopoglądzie NIE atakuje LUDZI!
On atakuje ŚWIATOPOGLĄD. A do tego właściwie KONTRatakuje, bo cała dyskusja bierze się stąd, że ateiści próbują podważyć teizm swoim żądaniem dowodu na istnienie Boga. Żądają tego dowodu, jakby obowiązek owego dowodu posiadania był jakimś absolutnym standardem, jakby bez niego było źle.
Zgadzam się z fedorem w tym względzie, że KAŻDY światopogląd, który wychodzi od nierealnego żądania dowodu, czy innej formy absolutnego uzasadnienia jest po prostu spartolony.
To nie jest atak na ludzi. To nie jest atak na ateistów jako takich. To nie jest personalny atak na Ciebie. To jest ATAK NA GŁUPIE ROZUMOWANIE.
Biorąc za standard głupie rozumowanie, KAŻDY (niezależnie, czy to jest ateista, czy teista) ostatecznie wyląduje w głupich wnioskach i zaszkodzi sobie. Fedor jest więc w szczególny sposób PRZYJACIELEM ludzi, których światopogląd krytykuje - bo pomaga im wyjść z błędu, wyjść na myślową prostą. Tak więc feder w swojej krytyce idiotycznych poglądów tych ludzi (w tym ateistów), którzy żądają na wszystko dowodu, jest po prostu dobrym człowiekiem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8478
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 18:42, 31 Paź 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Dyskurs napisał:
Irbisol napisał:
@Dyskurs
Zgadzam się z twoimi komentarzami - jakkolwiek nie zawsze zgadzam się ze wszystkim, co tu przedstawiasz.
Wspaniale. Ale od czasu do czasu mógłbyś mi tak dać psztyczka w nos, bo nic tak nie ustawia do pionu, no nie? :wink:
Wuj tego nie zaleca. Poczytaj regulamin.
Nie odplacamy pieknym za nadobne.
Jeżusie kolczasy :) Korekta zatem chodzi o Irbisola "psztyczka w nos" w moj hipotetyczny nos. Tak lepiej i zgodnie z Regulaminem Forum SFiNiA?

Semele napisał:
Czekamy na wewnętrzną zmianę Fedora pod wpływem wiary w absolut.


1. Kto czeka z Tobą?
2. Czym jest "absolut" (definicja robocza)?
3. W jakim celu czekacie na zmianę fedora "pod wplywem wiary w absolut??
4. Dlaczego zmiana ma być tylko wewnętrzna a tym samym trudna do zbadania a nie holistyczna czyli najpierw wewnętrzną (swego rodzaju oświecenie do bezsensu obecnej egzystencji) a następnie skierowana w rodzinę ludzka w celu dodawania wartości?

:*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2204
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 18:51, 31 Paź 2019    Temat postu:

anbo napisał:
Semele napisał:
fedor napisał:
Dyskurs napisał:
Gdybym zadała Ci proste pytanie jaki jest sens Twojego życia, nie byłbyś w stanie na nie odpowiedzieć


Przecież w swoim spapranym ateistycznym światopoglądzie, pozbawionym jakichkolwiek trwałych umocowań, nie jesteś w stanie nawet zdefiniować co oznacza to pytanie bo nie masz definicji "sensu". Aby zdefiniować co to jest "sens" musiałabyś mieć pojęcie sensu zanim je zdefiniujesz, co byłoby bezsensem. Albo musiałabyś mieć jakąś gwarancję sensowności swoich myśli. Ale nie masz bo skąd masz to wziąć skoro wierzysz, że jesteś tylko ślepym wypierdkiem bezrozumnej ewolucji. Wszystkie te wasze ateistyczne wywody są więc tylko jednym wielkim bełkotem gdzie wszelkie używane słowa mają tylko sens pozorny. Możecie sobie więc używać do woli takich pojęć jak "sens", "prawda", "uzasadnienie", "dowód", "fałsz" i nic wam to nie da. W waszym spapranym ateistycznym światopoglądzie te pojęcia są nieumocowane w niczym i są kompletnie puste. Jak zresztą każde pojęcie, którego kiedykolwiek użyjecie


Ok. Czy Ty możesz być po prostu dobrym człowiekiem?

Pytanie zasadne w kontekście masowej produkcji na forum chamstwa i twierdzenie, że mordowanie i gwałcenie tylko pozornie jest czymś negatywnym


To tylko twój Strawman bo nic takiego nie twierdziłem. Twierdziłem natomiast, że to ty nie jesteś w stanie uniknąć takich wniosków bo nie masz obiektywnych kryteriów moralności w swoim światopoglądzie

anbo napisał:

zaś zwalanie odpowiedzialności na innych przez wszechmocnego nie koliduje z atrybutami dobroć, miłość, sprawiedliwość itp.


Tego rzekomego "kolidowania" też nie jesteś w stanie wykazać bo znów nie będziesz w stanie zdefiniować atrybutów takich jak dobroć, miłość, sprawiedliwość. Takie są konsekwencje spapranego ateistycznego światopoglądu pozbawionego obiektywnych kryteriów moralnych

Dwa posty wyżej Michał idealnie opisał o co mi chodzi. Ale i tak tego nie kumacie albo jest to u was jeden wielki efekt wyparcia. W obu przypadkach - kicha


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Czw 18:56, 31 Paź 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2204
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:02, 31 Paź 2019    Temat postu:

anbo napisał:
Posiłkując się myślą Ajdukiewicza, można teiście zarzucić, że głosi wiarę z siłą nieproporcjonalną do stopnia uzasadnienia


No to jak, wiesz już jakie są obiektywne standardy "uzasadnienia"? Ciekawe skąd je weźmiesz skoro twój ateistyczny światopogląd startuje po prostu od niczego i wisi w nihilistycznej próżni (i tak samo kończy)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8478
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 19:07, 31 Paź 2019    Temat postu: Re: Egzofobia?

Andy72 napisał:
Czy jak nazwać lęk przed myślą że coś może być poza naszym wnętrzem/umysłem.
A więc lęk, ze istnieje świat materialny poza nami, a nawet matematyka.
Takim egzofobikiem musi być szatan: chciałby wszystko wessać w siebie.
Mamy też odmianę egzofobii kolektywnej - czyli wszystko mieści się w grupowej świadomości.
Nie wiem, komu moze przeszkadzać to, że liczba Pi czy zbiór Mandelbrota istnieją odwiecznie i niezmiennie poza naszymi umysłami?
Cytat:
egzo- «pierwszy człon wyrazów złożonych mający znaczenie: zewnętrzny»
<-> [link widoczny dla zalogowanych]

Cytat:
fobia «chorobliwy lęk przed jakimiś przedmiotami lub sytuacjami»
<-> [link widoczny dla zalogowanych]

Nic dziwnego, że "egzofobia" ma tylko 2 referencje - obydwie do Forum SFiNiA <->


I tutaj proszę Państwa jest dowód, że w dyskusji potrzeba kontekstu i roboczych założeń aby nie zaczynało się od członu egzo i fobia, którego nie ma jeszcze w SJP i dyskusja jak zwykle kontynuuje się polemikami ateistów z teistami o istnienie katolickiego Boga, którego istnienia udowodnić nie sposób :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8478
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 19:25, 31 Paź 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Semele napisał:
W pewnym sensie jestem wojujacym ateistą.moja walka polega na tym aby uznać ateizm nie za sp...światopogląd ( jak to określa Fedor) tylko za inny światopogląd, którego posiadanie NIE przekreśla człowieka. Nie czyni go gorszym sortem.

Albo nie rozumiesz fedora, albo zignorowałaś sens tego, co on pisze.
Fedor w swoim pistaniu o światopoglądzie NIE atakuje LUDZI! On atakuje ŚWIATOPOGLĄD.
No popatrz MD, wystarczy Ci wykrzyczeć w Internecie dużymi literami i wszyscy mają z marszu wiedziec, że "urojona doktorantka z podrzeszowskiej wiochy" (fedor, 2019) to światopogląd a nie ad personam :rotfl:

MD napisał:
A do tego właściwie KONTRatakuje, bo cała dyskusja bierze się stąd, że ateiści próbują podważyć teizm swoim żądaniem dowodu na istnienie Boga. Żądają tego dowodu, jakby obowiązek owego dowodu posiadania był jakimś absolutnym standardem, jakby bez niego było źle.
Zgadzam się z fedorem w tym względzie, że KAŻDY światopogląd, który wychodzi od nierealnego żądania dowodu, czy innej formy absolutnego uzasadnienia jest po prostu spartolony.
Nie będąc ani ateistką ani teistka odnoszę wrażenie, że ateiści przekazują, że katolickiego Boga [pozostając w kontekście kultury polskiej] udownic nie sposób, a teiści atakują ateistów za ten przekaz. Co jest, jak odnoszę wrażenie, teistom niezrozumiałe w tym przekazie, że katolickiego Boga udownodnic jest nie sposób nie wiem ale zauważam u teistów niestabilność emocji i obniżanie postaw behawioralnych do funkcjo mózgu gadziego czyli agresji, która jest niezgodna z przekazem
Katechizm KrK napisał:
Pragnienie Boga jest wpisane w serce człowieka, ponieważ został on stworzony przez Boga i dla Boga. Bóg nie przestaje przyciągać człowieka do siebie i tylko w Bogu człowiek znajdzie prawdę i szczęście, których nieustannie szuka:

Szczególny charakter godności ludzkiej polega na powołaniu człowieka do łączności z Bogiem. Człowiek jest zaproszony do rozmowy z Bogiem już od chwili narodzin: istnieje on bowiem tylko dlatego, że stworzony przez Boga z miłości jest zawsze z miłości zachowywany, i nie żyje w pełnej zgodności z prawdą, jeżeli w sposób wolny nie uzna tej miłości i nie odda się Stworzycielowi.
<-> [link widoczny dla zalogowanych]

MD napisał:
To nie jest atak na ludzi. To nie jest atak na ateistów jako takich. To nie jest personalny atak na Ciebie. To jest ATAK NA GŁUPIE ROZUMOWANIE.
Biorąc za standard głupie rozumowanie, KAŻDY (niezależnie, czy to jest ateista, czy teista) ostatecznie wyląduje w głupich wnioskach i zaszkodzi sobie. Fedor jest więc w szczególny sposób PRZYJACIELEM ludzi, których światopogląd krytykuje - bo pomaga im wyjść z błędu, wyjść na myślową prostą. Tak więc feder w swojej krytyce idiotycznych poglądów tych ludzi (w tym ateistów), którzy żądają na wszystko dowodu, jest po prostu dobrym człowiekiem.
Z której części Katechzmu KrK żeś to wyczytał, czy dzisiaj ego Ci się urwało z łańcucha? :rotfl:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8478
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 19:33, 31 Paź 2019    Temat postu:

fedor napisał:
anbo napisał:
Posiłkując się myślą Ajdukiewicza, można teiście zarzucić, że głosi wiarę z siłą nieproporcjonalną do stopnia uzasadnienia
No to jak, wiesz już jakie są obiektywne standardy "uzasadnienia"? Ciekawe skąd je weźmiesz skoro twój ateistyczny światopogląd startuje po prostu od niczego i wisi w nihilistycznej próżni (i tak samo kończy)
MD napisał:
fedor jest PRZYJACIELEM ludzi, których światopogląd krytykuje - bo pomaga im wyjść z błędu, wyjść na myślową prostą. Tak więc feder w swojej krytyce idiotycznych poglądów tych ludzi (w tym ateistów), którzy żądają na wszystko dowodu, jest po prostu dobrym człowiekiem.


Tutaj osoba z Twojego środowiska przekazała, iż celem Twojego życia jest niesienie dobra rodzinie ludzkiej przez "wyjście [ludzi] z błędu, wyjście na myślową prostą". Z którego wersetu Katechzmu KrK pochodzi ten specyficzny mesjanizm, który katolik MD określa "dobrem"?

I czy przychylasz sie do jego opinii o Tobie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8478
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 19:42, 31 Paź 2019    Temat postu:

fedor napisał:
anbo napisał:
Semele napisał:
fedor napisał:
Dyskurs napisał:
Gdybym zadała Ci proste pytanie jaki jest sens Twojego życia, nie byłbyś w stanie na nie odpowiedzieć


Przecież w swoim spapranym ateistycznym światopoglądzie, pozbawionym jakichkolwiek trwałych umocowań, nie jesteś w stanie nawet zdefiniować co oznacza to pytanie bo nie masz definicji "sensu". Aby zdefiniować co to jest "sens" musiałabyś mieć pojęcie sensu zanim je zdefiniujesz, co byłoby bezsensem. Albo musiałabyś mieć jakąś gwarancję sensowności swoich myśli. Ale nie masz bo skąd masz to wziąć skoro wierzysz, że jesteś tylko ślepym wypierdkiem bezrozumnej ewolucji. Wszystkie te wasze ateistyczne wywody są więc tylko jednym wielkim bełkotem gdzie wszelkie używane słowa mają tylko sens pozorny. Możecie sobie więc używać do woli takich pojęć jak "sens", "prawda", "uzasadnienie", "dowód", "fałsz" i nic wam to nie da. W waszym spapranym ateistycznym światopoglądzie te pojęcia są nieumocowane w niczym i są kompletnie puste. Jak zresztą każde pojęcie, którego kiedykolwiek użyjecie


Ok. Czy Ty możesz być po prostu dobrym człowiekiem?

Pytanie zasadne w kontekście masowej produkcji na forum chamstwa i twierdzenie, że mordowanie i gwałcenie tylko pozornie jest czymś negatywnym


To tylko twój Strawman bo nic takiego nie twierdziłem. Twierdziłem natomiast, że to ty nie jesteś w stanie uniknąć takich wniosków bo nie masz obiektywnych kryteriów moralności w swoim światopoglądzie
Poproszę zatem o obiektywne kryteria moralności Twojego światopoglądu. Dziekuje!

fedor napisał:
anbo napisał:

zaś zwalanie odpowiedzialności na innych przez wszechmocnego nie koliduje z atrybutami dobroć, miłość, sprawiedliwość itp.
Tego rzekomego "kolidowania" też nie jesteś w stanie wykazać bo znów nie będziesz w stanie zdefiniować atrybutów takich jak dobroć, miłość, sprawiedliwość.
Na Ciebie kolej zatem.

fedor napisał:
Takie są konsekwencje spapranego ateistycznego światopoglądu pozbawionego obiektywnych kryteriów moralnych.
To narazie tylko zdanie oznajmujace i subiektywna opinia.

fedor napisał:
Dwa posty wyżej Michał idealnie opisał o co mi chodzi. Ale i tak tego nie kumacie albo jest to u was jeden wielki efekt wyparcia. W obu przypadkach - kicha
MD jak zwykle dokonał wpisu, nazwijmy umownie "choragiewkowej" natury swojej osobowości czyli relatywnie niestałych emocji na bazie niestalych wartosci i tych na bazie niestalych wierzen.

Wierzenia -> wartosci -> emocje -> uczucia -> mysli -> slowa -> czyny -> przenaczenie

Ty zaś, jeszcze nie odpowiedziałeś co jest celem Twojego życia.

Odnoszę wrażenie, że celem Twojego życia jest dokuczanie innym. I muszę przyznać że z poziomu niezrównoważonych emocji i niskich instynktów egzystujesz w tym absurdzie niewiedzy kim właściwie jesteś i po co żyjesz.


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Czw 19:45, 31 Paź 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6025
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:06, 31 Paź 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Semele napisał:
W pewnym sensie jestem wojujacym ateistą.moja walka polega na tym aby uznać ateizm nie za sp...światopogląd ( jak to określa Fedor) tylko za inny światopogląd, którego posiadanie NIE przekreśla człowieka. Nie czyni go gorszym sortem.

Albo nie rozumiesz fedora, albo zignorowałaś sens tego, co on pisze.
Fedor w swoim pistaniu o światopoglądzie NIE atakuje LUDZI!
On atakuje ŚWIATOPOGLĄD. A do tego właściwie KONTRatakuje, bo cała dyskusja bierze się stąd, że ateiści próbują podważyć teizm swoim żądaniem dowodu na istnienie Boga. Żądają tego dowodu, jakby obowiązek owego dowodu posiadania był jakimś absolutnym standardem, jakby bez niego było źle.
Zgadzam się z fedorem w tym względzie, że KAŻDY światopogląd, który wychodzi od nierealnego żądania dowodu, czy innej formy absolutnego uzasadnienia jest po prostu spartolony.
To nie jest atak na ludzi. To nie jest atak na ateistów jako takich. To nie jest personalny atak na Ciebie. To jest ATAK NA GŁUPIE ROZUMOWANIE.
Biorąc za standard głupie rozumowanie, KAŻDY (niezależnie, czy to jest ateista, czy teista) ostatecznie wyląduje w głupich wnioskach i zaszkodzi sobie. Fedor jest więc w szczególny sposób PRZYJACIELEM ludzi, których światopogląd krytykuje - bo pomaga im wyjść z błędu, wyjść na myślową prostą. Tak więc feder w swojej krytyce idiotycznych poglądów tych ludzi (w tym ateistów), którzy żądają na wszystko dowodu, jest po prostu dobrym człowiekiem.



Ale światopogląd ateistów nie jest Michał błędem tak jak wasz teistyczny . JEST innoscia.
Jesteśmy biegunami.
Jak fajnie byłoby zjeść obiad z Fedorem i sobie podyskutować. Albo przynajmniej posiedzieć..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 20:09, 31 Paź 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Semele napisał:
W pewnym sensie jestem wojujacym ateistą.moja walka polega na tym aby uznać ateizm nie za sp...światopogląd ( jak to określa Fedor) tylko za inny światopogląd, którego posiadanie NIE przekreśla człowieka. Nie czyni go gorszym sortem.

Albo nie rozumiesz fedora, albo zignorowałaś sens tego, co on pisze.
Fedor w swoim pistaniu o światopoglądzie NIE atakuje LUDZI!
On atakuje ŚWIATOPOGLĄD. A do tego właściwie KONTRatakuje, bo cała dyskusja bierze się stąd, że ateiści próbują podważyć teizm swoim żądaniem dowodu na istnienie Boga. Żądają tego dowodu, jakby obowiązek owego dowodu posiadania był jakimś absolutnym standardem, jakby bez niego było źle.
Zgadzam się z fedorem w tym względzie, że KAŻDY światopogląd, który wychodzi od nierealnego żądania dowodu, czy innej formy absolutnego uzasadnienia jest po prostu spartolony.
To nie jest atak na ludzi. To nie jest atak na ateistów jako takich. To nie jest personalny atak na Ciebie. To jest ATAK NA GŁUPIE ROZUMOWANIE.
Biorąc za standard głupie rozumowanie, KAŻDY (niezależnie, czy to jest ateista, czy teista) ostatecznie wyląduje w głupich wnioskach i zaszkodzi sobie. Fedor jest więc w szczególny sposób PRZYJACIELEM ludzi, których światopogląd krytykuje - bo pomaga im wyjść z błędu, wyjść na myślową prostą. Tak więc feder w swojej krytyce idiotycznych poglądów tych ludzi (w tym ateistów), którzy żądają na wszystko dowodu, jest po prostu dobrym człowiekiem.



Ale światopogląd ateistów nie jest Michał błędem tak jak wasz teistyczny . JEST innoscia.
Jesteśmy biegunami.
Jak fajnie byłoby zjeść obiad z Fedorem i sobie podyskutować. Albo przynajmniej posiedzieć..

Ale krytykowanie światopoglądu nie jest czymś złym.
Co do Twojej fascynacji fedorem, to się nie wypowiadam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6025
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:13, 31 Paź 2019    Temat postu:

Co byśmy zjedli Fedor?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8478
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:19, 31 Paź 2019    Temat postu:

[quote="Michał Dyszyński"]
Semele napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Semele napisał:
W pewnym sensie jestem wojujacym ateistą.moja walka polega na tym aby uznać ateizm nie za sp...światopogląd ( jak to określa Fedor) tylko za inny światopogląd, którego posiadanie NIE przekreśla człowieka. Nie czyni go gorszym sortem.

Albo nie rozumiesz fedora, albo zignorowałaś sens tego, co on pisze.
Fedor w swoim pistaniu o światopoglądzie NIE atakuje LUDZI!
On atakuje ŚWIATOPOGLĄD. A do tego właściwie KONTRatakuje, bo cała dyskusja bierze się stąd, że ateiści próbują podważyć teizm swoim żądaniem dowodu na istnienie Boga. Żądają tego dowodu, jakby obowiązek owego dowodu posiadania był jakimś absolutnym standardem, jakby bez niego było źle.
Zgadzam się z fedorem w tym względzie, że KAŻDY światopogląd, który wychodzi od nierealnego żądania dowodu, czy innej formy absolutnego uzasadnienia jest po prostu spartolony.
To nie jest atak na ludzi. To nie jest atak na ateistów jako takich. To nie jest personalny atak na Ciebie. To jest ATAK NA GŁUPIE ROZUMOWANIE.
Biorąc za standard głupie rozumowanie, KAŻDY (niezależnie, czy to jest ateista, czy teista) ostatecznie wyląduje w głupich wnioskach i zaszkodzi sobie. Fedor jest więc w szczególny sposób PRZYJACIELEM ludzi, których światopogląd krytykuje - bo pomaga im wyjść z błędu, wyjść na myślową prostą. Tak więc feder w swojej krytyce idiotycznych poglądów tych ludzi (w tym ateistów), którzy żądają na wszystko dowodu, jest po prostu dobrym człowiekiem.

Ale światopogląd ateistów nie jest Michał błędem tak jak wasz teistyczny . JEST innoscia.
Jesteśmy biegunami.
Jak fajnie byłoby zjeść obiad z Fedorem i sobie podyskutować. Albo przynajmniej posiedzieć..
O Jezu kolczasty - no comment/bez komentarza. :*
MD napisał:
Ale krytykowanie światopoglądu nie jest czymś złym.
Niby nie. Ale jak krytykujacy swiatopoglad dorabia do krytyki ideologie przybrana w cieniutka pelerynke "PRZYJAZNII" by "pomagac im wyjść z błędu, wyjść na myślową prostą.", to ta czynnosc znana jest ogolnie jako mesjanizm i indoktrynacja. I to nie jest dobrem. Jesli nie jest dobrem, to czym jest?

MD napisał:
Co do Twojej fascynacji fedorem, to się nie wypowiadam.
No :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8478
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:21, 31 Paź 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Co byśmy zjedli Fedor?
Zupy fedorowej na wodzie tu dostatek :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6025
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:29, 31 Paź 2019    Temat postu:

:-) :-) :-) :-:-) :-)
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Czw 20:36, 31 Paź 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8478
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:55, 31 Paź 2019    Temat postu:

Semele napisał:
:-) :-) :-) :-:-) :-)
[link widoczny dla zalogowanych]
fedor mi się miesozernie kojarzy - T-Rex taki :rotfl:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4415
Przeczytał: 58 tematów


PostWysłany: Czw 22:19, 31 Paź 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
On atakuje ŚWIATOPOGLĄD. A do tego właściwie KONTRatakuje, bo cała dyskusja bierze się stąd, że ateiści próbują podważyć teizm swoim żądaniem dowodu na istnienie Boga. Żądają tego dowodu, jakby obowiązek owego dowodu posiadania był jakimś absolutnym standardem, jakby bez niego było źle.

fedor napisał:
Dwa posty wyżej Michał idealnie opisał o co mi chodzi. Ale i tak tego nie kumacie albo jest to u was jeden wielki efekt wyparcia.


@MD, czy ty kiedykolwiek zrozumiesz, co się do ciebie pisze, i to w dodatku WPROST?
Tu nie chodzi wcale o żaden dowód. Wyjaśniałem ci to dopiero co łopatologicznie.
Wy naprawdę musicie sobie tego chochoła tworzyć, by mieć z kim walczyć.

Cytat:
No to jak, wiesz już jakie są obiektywne standardy "uzasadnienia"? Ciekawe skąd je weźmiesz skoro twój ateistyczny światopogląd startuje po prostu od niczego i wisi w nihilistycznej próżni

Wystarczy, że weźmie się to samo uzasadnienie i KONSEKWENTNIE użyje do różnych tez.
A co do ateizmu, to do niego nie dorosłeś, więc musisz się posiłkować wymyślonymi bytami, by nie być w nihilistycznej próżni.
Chociaż i tak w niej jesteś, bo zaprzeczasz wszystkiemu. Tylko Boga NIEKONSEKWENTNIE oszczędzasz.
Taka wasza hipokryzja.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4415
Przeczytał: 58 tematów


PostWysłany: Czw 22:23, 31 Paź 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Irbisol, anbo (mniemam, ze ateista), Semele, jak "wyznajecie" (fedor, 2019) ateizm bez przymiotnikow fedorowych?

To on postawił durną tezę, to niech się tłumaczy. Zadałem mu nawet pytanie, jakie konkretnie tezy wyznajemy, ale coś powściągliwy jest. Byle konkret i nie wie, co odpowiedzieć - wtedy wraca do refrenu o nihilistycznym ateizmie.
Gdyby on miał takie pojęcie o samochodach, co o ateizmie, to by do auta przez bagażnik wchodził. Albo i przez rurę wydechową.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 22:47, 31 Paź 2019    Temat postu:

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
On atakuje ŚWIATOPOGLĄD. A do tego właściwie KONTRatakuje, bo cała dyskusja bierze się stąd, że ateiści próbują podważyć teizm swoim żądaniem dowodu na istnienie Boga. Żądają tego dowodu, jakby obowiązek owego dowodu posiadania był jakimś absolutnym standardem, jakby bez niego było źle.

fedor napisał:
Dwa posty wyżej Michał idealnie opisał o co mi chodzi. Ale i tak tego nie kumacie albo jest to u was jeden wielki efekt wyparcia.


@MD, czy ty kiedykolwiek zrozumiesz, co się do ciebie pisze, i to w dodatku WPROST?
Tu nie chodzi wcale o żaden dowód. Wyjaśniałem ci to dopiero co łopatologicznie.
Wy naprawdę musicie sobie tego chochoła tworzyć, by mieć z kim walczyć.

Po pierwsze - takie Twoje się przyznanie, że nie chodzi o dowód, jest od niedawna.
Po drugie, to nie na Twój komentarz była odpowiedź.
A po trzecie...
Zapewne już niedługo nawet od Ciebie zobaczę kolejne żądanie DOWODU. Jak się na moment zapomnisz...

Irbisol napisał:
Wystarczy, że weźmie się to samo uzasadnienie i KONSEKWENTNIE użyje do różnych tez.
A co do ateizmu, to do niego nie dorosłeś, więc musisz się posiłkować wymyślonymi bytami, by nie być w nihilistycznej próżni.
Chociaż i tak w niej jesteś, bo zaprzeczasz wszystkiemu. Tylko Boga NIEKONSEKWENTNIE oszczędzasz.
Taka wasza hipokryzja.

Bo nie zrozumiałeś struktury wynikania - rozumowania.
Z Twojej perspektywy może to tak wyglądać, że oto ktoś ad hoc nagle wprowadza Boga do rozumowania, będąc krytyczny we wszystkich przypadkach z wyjątkiem tego jednego. Tylko że to inaczej działa.

Tu CAŁA HIERARCHIA jest inna.
Od czegoś rozumowanie zacząć TRZEBA. Rzeczywiście nie sposób jest pozostać na pozycji skrajnego agnostycyzmu, bo wtedy należałoby się nie podrapać po plecach, gdy swędzi, wątpiąc, czy rzeczywiście swędzi.
Jednak ten punkt startowy wynikania jest inny, niż chcieliby postawić go ateiści. Ateiści próbują konsekwentnie (skoro o konsekwencjach mowa, to to słowo jeszcze pewnie nieraz wypłynie w dyskusji) pozbyć się z rozumowania elementów subiektywnych. Bo mają na to blokadę - to jest funkcjonalnie dogmat rozumowania. Ma wyjść obiektywnie, ale jednocześnie (po wielkich bojach, ale w końcu) daje się uzgodnić, że źródła tej obiektywności nie sposób wskazać. Po prostu nie sposób, BO GO NIE MA.
Jak czegoś nie ma, to nie ma. Teoretycznie jest to prosta konstatacja, ale do typowego ateisty nie dociera. Nie ma, ale ateista będzie dalej udawał, że jednak jest. Będzie udawał nazywaniem rzeczy w sposób próbujący wcisnąć ów "obiektywizm" jakimiś tylnymi drzwiami. Najczęściej polega to na zmasowanym użyciu słów, które obiektywizm sugerują - np. właśnie "obiektywny", "weryfikacja", "naukowy", "ustalony", "sprawdzony". Praktycznie każde określenie, które pachnie naukowym sprawdzeniem się nada. I takim słowotokiem nacechowanych słów, ateista próbuje ukryć ten przykry fakt, że...
wypadałoby dowartościować subiektywizm, a z nim aspekt wiary. Nie tylko przyznać, że jest, nie tylko łaskawie się zgodzić, że wierzę w podaną w serwisie informację o aktualnej godzinie, czy czymś podobnym. Ateista musiałby - aby ustawić swój światopogląd na nieparadoksalnym poziomie - zrobić sobie w myśleniu PRZEWRÓT KOPERNIKAŃSKI. Ten przewrót polega na maksymalnie UCZCIWYM PRZYZNANIU, że i tak ostatecznie każdy zadecyduje. Może błędnie, to fakt.
Na rozgoryczenie polegające na stwierdzeniu "ale wtedy można będzie uznać dowolną bzdurę!" odpowiem TAK OCZYWIŚCIE! Nie ma takiej siły, aby - jak ktoś w to uwierzy mocno - zabezpieczyć się przed uznaniem bzdury. Po prostu tu rozwiązania NIE MA. Fakt przykry, ale fakt.
I naprawdę nie pomoże tutaj żadna próba zaczarowania owego faktu używaniem słów "weryfikacja", "obiektywny", "naukowo potwierdzony" itp. Te czary nie działają, bo magia się tu nie stosuje.
Ale że ateiści to tacy czarusie, więc czarują... :rotfl:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8478
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 23:44, 31 Paź 2019    Temat postu:

Irbisol napisał:
Dyskurs napisał:
Irbisol, anbo (mniemam, ze ateista), Semele, jak "wyznajecie" (fedor, 2019) ateizm bez przymiotnikow fedorowych?

To on postawił durną tezę, to niech się tłumaczy. Zadałem mu nawet pytanie, jakie konkretnie tezy wyznajemy, ale coś powściągliwy jest. Byle konkret i nie wie, co odpowiedzieć - wtedy wraca do refrenu o nihilistycznym ateizmie.
Gdyby on miał takie pojęcie o samochodach, co o ateizmie, to by do auta przez bagażnik wchodził. Albo i przez rurę wydechową.
Nie dziwię się jak katolik żyje zgodnie z Katechizmem KrK i wierzy w przebóstwienie w sercu, bo o tym fenomenie Katechizm KrK pisze. Z tego bycia/obcowania w sercu przez uczucie pokory poza budynkiem kościoła jest z takiego katolika społeczny pożytek.

Nie jestem w stanie ani rozumem ani sercem ogarnąć katolickich hipokrytów, którzy nie tylko nie żyją zgodnie z założeniami Katechizmu Krk ale trują się usiłując bezskutecznie walczyć z innymi światopoglądami. Człowiek w środowisku demokratycznym ma prawo do własnego poglądu. Nie pojmuję tej donkichoterii. To jest kolosalny konflikt z samym sobą, że nie wyobrażam sobie w ten sposób istnieć.

W terminilogii angielskiej mamy dwa określenia na stan ludzki jak spirituality/uduchowiony/uniesiony i religiosity/obciążony mocnymi przekonaniami religijnymi. Z ostatniego łatwo jest spaść do niskich instynktów i nie wiedzieć po co się żyje. Dlatego takie istoty nie są w stanie odpowiedziec na kwestie egzestyncyjna w jakim celu/po co żyjesz?

Jak czytam MD, który głosi, że atakowanie światopoglądu drugiego człowieka jest oznaką przyjaźni i dobrem to mam wrażenie, że czytam Trumpa, który ma jedną stopę w gębie a drugą w the Twilight Zone/Strefie Zmierzchu [w Polsce "szara strefa" czyli miejsce gdzie wszystko leci bo nie ma ludzi z charakterami moralnymi aby wiedzieć co jest dobrem z co jest złem].
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2354
Przeczytał: 23 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:24, 01 Lis 2019    Temat postu:

fedor napisał:
anbo napisał:

zaś zwalanie odpowiedzialności na innych przez wszechmocnego nie koliduje z atrybutami dobroć, miłość, sprawiedliwość itp.

Tego rzekomego "kolidowania" też nie jesteś w stanie wykazać bo znów nie będziesz w stanie zdefiniować atrybutów takich jak dobroć, miłość, sprawiedliwość.

Bo i nie musi niczego definiować, anbo może być masowym mordercą a wystarczy, że zacytuje rozumienie miłości przez teologie katolicka np: [link widoczny dla zalogowanych] "W życiu dobrocią nazywamy sposób postępowania wypływający z miłości, cechujący się życzliwością, przychylnością, ciepłem. Mówi się o człowieku, że jest dobry, bo umie zawsze obdarowywać otoczenie życzliwym słowem, uśmiechem, okazać dyskretnie pomoc, kiedy potrzeba, itp. Ten rodzaj dobroci to postępowanie zgodne z normami moralnymi, przede wszystkim zaś – z najwyższym przykazaniem miłości... Bóg jest dobry w najwyższym stopniu

później porówna ją z zachowaniami Jehowy będącymi zaprzeczeniem powyższej definicji i pokazuje nam jak kopnięty światopogląd nam tu reklamujesz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:30, 01 Lis 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:
]Nie dziwię się jak katolik żyje zgodnie z Katechizmem KrK i wierzy w przebóstwienie w sercu, bo o tym fenomenie Katechizm KrK pisze. Z tego bycia/obcowania w sercu przez uczucie pokory poza budynkiem kościoła jest z takiego katolika społeczny pożytek.

Nie jestem w stanie ani rozumem ani sercem ogarnąć katolickich hipokrytów, którzy nie tylko nie żyją zgodnie z założeniami Katechizmu Krk ale trują się usiłując bezskutecznie walczyć z innymi światopoglądami. Człowiek w środowisku demokratycznym ma prawo do własnego poglądu. Nie pojmuję tej donkichoterii. To jest kolosalny konflikt z samym sobą, że nie wyobrażam sobie w ten sposób istnieć.

W terminilogii angielskiej mamy dwa określenia na stan ludzki jak spirituality/uduchowiony/uniesiony i religiosity/obciążony mocnymi przekonaniami religijnymi. Z ostatniego łatwo jest spaść do niskich instynktów i nie wiedzieć po co się żyje. Dlatego takie istoty nie są w stanie odpowiedziec na kwestie egzestyncyjna w jakim celu/po co żyjesz?

Jak czytam MD, który głosi, że atakowanie światopoglądu drugiego człowieka jest oznaką przyjaźni i dobrem to mam wrażenie, że czytam Trumpa, który ma jedną stopę w gębie a drugą w the Twilight Zone/Strefie Zmierzchu [w Polsce "szara strefa" czyli miejsce gdzie wszystko leci bo nie ma ludzi z charakterami moralnymi aby wiedzieć co jest dobrem z co jest złem].

Normalnie nie odpowiadam na komentarze Dyskurs, aby nie sugerować, że podjąłem z dyskusję. Od jakiegoś czasu uważam, że dyskusja w sensownym, zrozumiałym znaczeniu ludzi gotowych uzgadniać jakieś poglðy, z Dyskurs jest zwyczajnie niemożliwa, jako że z reguły nie udaje mi się jej skłonić do trzymania się poruszanych zagadnień, wyjaśniania rozpoczętych kwestii, zamiast produkowania pochwał swojej osoby, czy uwag luźnych, często na tematy różne. Tak więc i w tym wypadku nie spodziewam się ODNIESIENIA się merytorycznego. Ja po prostu ODPUŚCIŁEM SOBIE założenie, że mam osobą, z która daje się jakiekolwiek tematy filozoficzne uzgodnić (nadzieja umarła).

Tym razem jednak zrobię wyjątek i skomentuję. Zrobię to, aby wskazać ciekawy aspekt tego ostatniego komentarza. Myślę, że warto, bo jest w bardzo dużym stopniu znamienny, może prowadzić do ogólneijszych wniosków. Chodzi o pogrubiony przeze mnie fragment w cytacie.
Popatrzmy na cały ten post - pojawia się w nim ATAK na postawy katolików (nieważne teraz czy słusznie), ludzi, mnie NIE ZGADZA SIĘ z moim stwierdzeniem, że światopogląd można, warto, właściwym jest atakować. Jednocześnie jednak ta sama, ochoczo atakująca wszystkich, osoba uważa, iż ktoś kto o tym pisze, że taki atak jest dozwolony, w jakiejś tam postaci godny jest napiętnowania, myli się etc....
Tu w normalnej dyskusji można by było zakończyć - sprawa jest jasna, Dyskurs stosuje po prostu podwójne standardy (nie ona jedna z resztą). Jednak ja podejrzewam w tym jej komentarzu coś głębszego, niż tylko zwykłą nieuczciwość intelektualną. Raczej obstawiam głębszy DEFEKT MENTALNY polegający na umiejętności samooceny. Mentalna przestrzeń Dyskurs zdaje się w ogóle nie obsługiwać jakiegokolwiek krytycyzmu względem tego, co robi, mówi, pisze. Dyskurs wg mnie po prostu NIE WIE/NIE ZAUWAŻA że jest sprzeczna w swoich deklaracjach. Nie zauważa, bo ma proste reguły oceniania: co o mnie, to zawsze dobre i pozytywne, to co o innych, to może być różne, jak się zechce, to krytyczne, wrogie itp. Dla Dyskurs będzie zawsze "inna sytuacja", gdy to samo jest skierowane do kogoś vs skierowane do niej. Ona nie stawia sobie pytań w rodzaju: czy ja czasem nie robię czegoś źle. Sama nieraz deklarowała, że pisze, aby dostarczyć sobie "pozytywnej energii". Zaś samo pomyślenie, że się coś robi źle, przecież jest takie niepozytywne...

Na tym chyba w ogóle polega fenomen tak powszechnego stosowania podwójnych standardów - emocje filtrują nam rozpoznania tak, aby nasze wychodziło pozytywne, a cudze często złe. To się dzieje poza umysłem, do rozumu, do rozpoznania nie dochodzi. Stosujący owe podwójne standardy jest w dużym stopniu nieświadomy, że je stosuje. Bo już na etapie rozpoznawania wychodzi mu, że ma do czynienia z inną sytuacją. Dlatego Dyskurs, W ZGODZIE Z SAMĄ SOBĄ (?!!!!...) będzie stosować ataki, krytykując jednocześnie kogoś, kto takie postępowanie traktuje jako coś normalnego i słusznego. Ale skoro to "ktoś" coś pisze, to znaczy, że należy się temu inne traktowanie...

Żeby nie było wątpliwości, to podtrzymuję swoją opinię, że atak na światopogląd,przekonania jest czymś jak najbardziej naturalnym, pozytywnym - na tym zwyczajnie POLEGA DYSKUSJA, że wskazujemy różne błędy w podejściach, rozumowaniach, czyli atakujemy je. Tutaj to trochę wygląda na atak na osobę, ale ogólną moją intencją jednak jest jak najszybsze odejście od przypadku konkretnie Dyskurs. Nie jest to chyba (?...) zła osoba (właściwie nie mam danych, bo produkowanie pozytywnych deklaracji o sobie nie świadczy właściwie o niczym innym, jak tylko o samochwalstwie, więc trudno to brać za dobrą monetę). W każdym razie nie wiem, nie mam prawa oceniać osoby.
Ciekawy jest dla mnie jednak sam aspekt psychologiczny i światopoglądowy - to jak, mimowolnie, filtrujemy sobie rzeczywistość, aby było nam przyjemniej.
Czy ja jestem tu lepszy?
- Myślę, że takie założenie - przyjęte przeze mnie - byłoby właśnie kolejną ilustracją zasady stosowania podwójnych standardów. Więc chyba muszę powiedzieć: nie wiem!
Nie wiem, czy moje standardy rozumowania też czasem nie zostały skażone nieuczciwością, oportunizmem, chęcią dowartościowania siebie kosztem prawdy. Właściwie to przyznam, że trochę ZAKŁADAM, iż nieraz mi się nie uda. Aktywnie SZUKAM tych przypadków w swoim rozumowaniu, gdzie byłem na tyle słaby mentalnie, iż uznałem wygodne kłamstewka zamiast uczciwej prawdy (choć czasem może i bolesnej). Nie mogę więc - ani innym, ani sobie - jakoś przyrzec, że się ustrzegłem owej słabości. Jedyne co mogę zrobić, to chyba:
- STAWIAĆ PROBLEM, szukać, odpytywać się samemu pod kątem oszustw w ocenie
- nie lekceważyć, dobrze umotywowanych zarzutów względem mnie (czasem się coś przeoczy, więc warto skorzystać z pomocy innych)
- wciąż być CZUJNYM, poszukując potencjalnych błędów
- DEKLAROWAĆ JAKO WARTOŚĆ po prostu poszukiwanie prawdy nieoportunistycznej, ogólnej, uczciwej - ze standardami równymi tak dla mnie, jak i dla innych. Deklarować to powinienem też i po to, aby MOŻNA MI BYŁO ZARZUCIĆ nieuczciwość, jeśli te reguły przekroczę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2354
Przeczytał: 23 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:45, 01 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:

Na rozgoryczenie polegające na stwierdzeniu "ale wtedy można będzie uznać dowolną bzdurę!" odpowiem TAK OCZYWIŚCIE! Nie ma takiej siły, aby - jak ktoś w to uwierzy mocno - zabezpieczyć się przed uznaniem bzdury. Po prostu tu rozwiązania NIE MA. Fakt przykry, ale fakt.

To wy powinniście być rozgoryczeni, gdyby Tertulian, Orygnes czy Akwinata pisali takie bluźnierstwa długo by nie pożyli, zresztą nikt nie musiał ich straszyć, za bardzo bali się piekła aby takie wymioty Szatana wychodziły z ich ust.
No ale wy z móżdżkami wypranymi przez nowoczesne idee jak racjonalizm scjentyzm, empiryzm, indukcjonizm w żadne piekło nie wierzycie, wiec zrównaliście chrześcijaństwo do wiary w pustą butelkę po jabolu. Fakt przykry, ale fakt.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:57, 01 Lis 2019    Temat postu:

mat napisał:
Michał Dyszyński napisał:

Na rozgoryczenie polegające na stwierdzeniu "ale wtedy można będzie uznać dowolną bzdurę!" odpowiem TAK OCZYWIŚCIE! Nie ma takiej siły, aby - jak ktoś w to uwierzy mocno - zabezpieczyć się przed uznaniem bzdury. Po prostu tu rozwiązania NIE MA. Fakt przykry, ale fakt.

To wy powinniście być rozgoryczeni, gdyby Tertulian, Orygnes czy Akwinata pisali takie bluźnierstwa długo by nie pożyli, zresztą nikt nie musiał ich straszyć, za bardzo bali się piekła aby takie wymioty Szatana wychodziły z ich ust.
No ale wy z móżdżkami wypranymi przez nowoczesne idee jak racjonalizm scjentyzm, empiryzm, indukcjonizm w żadne piekło nie wierzycie, wiec zrównaliście chrześcijaństwo do wiary w pustą butelkę po jabolu. Fakt przykry, ale fakt.

To Ci się tylko tak zdaje, że zrównaliśmy.
Zrównaliśmy jedynie patrząc z punktu widzenia nieprawidłowego światopogladu, w ramach którego tworzymy iluzję, iż dostęp do prawdy da się wymusić jakimiś deklaracjami, żądaniem przyjęcia etc. Poprawna religia AKCENTUJE ASPEKT WIARY. W chrześcijaństwie trzeba uwierzyć, aby być zbawionym. Nie trzeba "wiedzieć" (bo wiedza jest dopiero jakimś tam kolejnym etapem po uwierzeniu - choćby w podstawy ową wiedzę konstruujące), tylko "uwierzyć". Tak więc, nawet jeśli jakaś tam religia się od tego odżegnuje, jeśli wiary nie zrozumiała, czy lekceważy (np. zastępując ją pustymi deklaracjami), to nie zmienia postaci rzeczy, że i tak wszystko co w rozumie miałoby być trwałe od wiary/przyjęcia/prywatnego uznania i tak musi się zacząć.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 0:58, 01 Lis 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 692
Przeczytał: 24 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 2:03, 01 Lis 2019    Temat postu:

mat napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Teista nie martwi się brakiem dowodu na istnienie Boga

A powinien, jeśli oczywiście ma jeszcze jakieś resztki mozgi.


Jedyne pewne zjawiska to logika i rozum. rozum i logika jest i każdy kto rozumuje dobrze o tym wie. nikt tutaj nie mówi o jakimś dostępie do obiektywnej prawdy, choć można sobie równie dobrze założyć, że takim weryfikatorem są nasze zmysły, ale to będzie tylko założenie, takie samo w swoim sensie jak założenie, że to jakiś rzekomy, magiczny byt jest ich weryfikatorem.

A przecież tu nie chodzi o założenia tylko o prawdę.
Tak naprawdę nie wiemy czy mamy dostęp do obiektywnej prawdy, może mamy, może nasze zmysły pokazują nam właśnie obiektywny świat, a może weryfikatorem jest bóg.

To należy wykazać, bo narazie na tym polu ateiści i wierzący stoją w tym samym miejscu, z taką samą bronią, czyli z założeniami.

Ale jak już pisałem, takie założenia są zbędne, bo nie muszę zakładać istnienia jakiegoś obiektywnego weryfikatora, wystarczy to co już jest, czego faktycznie doświadczamy, czyli rozum i logika.

To jest moim zdaniem oczywiste i tylko apologeci presupozycyjni mają tutaj problem, który zresztą sami sobie tworzą.
Wystarczy zrobić eksperyment myślowy i wyobrazić sobie na miejscu takiego presupozycjonisty, że boga nie ma, albo, że na jego miejsce jest cokolwiek innego i czy w naszym odczuciu i postrzeganiu się coś zmienia.
Moim zdaniem nic się nie zmienia, więc bóg, czy cokolwiek jako jakiś obiektywny interpretator jest tu zbędne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11, 12, 13  Następny
Strona 5 z 13

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin