Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Egzofobia?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 11, 12, 13  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 692
Przeczytał: 24 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 2:08, 01 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Bo rzekomo teista, tak naprawdę, w ukryciu o niczym innym nie myśli, tylko "jak tu udowodnić istnienie Boga"


wciąż poszukuję choć jednego logicznego argumentu za.


Ostatnio zmieniony przez Kruchy04 dnia Pią 2:08, 01 Lis 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 2:14, 01 Lis 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Tak naprawdę nie wiemy czy mamy dostęp do obiektywnej prawdy, może mamy, może nasze zmysły pokazują nam właśnie obiektywny świat, a może weryfikatorem jest bóg.

Jest jeszcze gorzej! Nie tylko nie wiemy, CZY mamy dostęp do obiektywnej prawdy, lecz mam problem z pytaniem CZYM OWA OBIEKTYWNA PRAWDA MIAŁABY BYĆ.
To co mamy - to doznania. Patrząc na świat oczami widzimy mniej, niż kot. To, co powoduje, że rozumiemy więcej niż kot, to NASZE ZAŁOŻENIA i dalej kalkulacje z tych założeń wynikające. Nic więcej nie mamy, jak sprawdzanie jednych założeń innymi założeniami.

Kruchy04 napisał:
Ale jak już pisałem, takie założenia są zbędne, bo nie muszę zakładać istnienia jakiegoś obiektywnego weryfikatora, wystarczy to co już jest, czego faktycznie doświadczamy, czyli rozum i logika.

A co to jest "doświadczanie logiki"?
Jakim zmysłem?
Bo ja nigdy logiki nie doświadczałem. Zawsze ją sobie ZAKŁADAŁEM, jako schemat do traktowania sformułowań językowych. Ale może inni mają to inaczej, więc pytam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2204
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 3:43, 01 Lis 2019    Temat postu:

mat napisał:
fedor napisał:
anbo napisał:

zaś zwalanie odpowiedzialności na innych przez wszechmocnego nie koliduje z atrybutami dobroć, miłość, sprawiedliwość itp.

Tego rzekomego "kolidowania" też nie jesteś w stanie wykazać bo znów nie będziesz w stanie zdefiniować atrybutów takich jak dobroć, miłość, sprawiedliwość.

Bo i nie musi niczego definiować, anbo może być masowym mordercą a wystarczy, że zacytuje rozumienie miłości przez teologie katolicka np: [link widoczny dla zalogowanych] "W życiu dobrocią nazywamy sposób postępowania wypływający z miłości, cechujący się życzliwością, przychylnością, ciepłem. Mówi się o człowieku, że jest dobry, bo umie zawsze obdarowywać otoczenie życzliwym słowem, uśmiechem, okazać dyskretnie pomoc, kiedy potrzeba, itp. Ten rodzaj dobroci to postępowanie zgodne z normami moralnymi, przede wszystkim zaś – z najwyższym przykazaniem miłości... Bóg jest dobry w najwyższym stopniu

później porówna ją z zachowaniami Jehowy będącymi zaprzeczeniem powyższej definicji i pokazuje nam jak kopnięty światopogląd nam tu reklamujesz.


Może sobie to zacytować i co z tego. Nic. Nadal są tam pojęcia domagające się obiektywnego kryterrium prawdy, którego po prostu nie macie skąd wziąć. Wracamy wtedy do punktu wyjścia i pojawiają się od nowa te same problemy o jakich już wspomniałem. Skoro wedle twojego spapranego ateistycznego światopoglądu darwinowskiego, pozbawionego obiektywnych standardów prawdy, jesteś tylko przypadkowym zlepkiem komórek (i nawet tego nie możesz być pewien) to skąd wiesz jak masz uzyskać rozumienie terminów z cytatu jaki przytoczyłeś? A padają tam takie terminy jak "dobroć", "życzliwość", "miłość", "przychylność". Skąd wiesz, że w ogóle rozumiesz poprawnie cokolwiek z tych terminów zabarwionych moralnie? Skąd wiesz, że w ogóle rozumiesz cokolwiek poprawnie? Nie wiesz. Problemy z twoim rozumieniem takich pojęć pozostają i jest ich teraz jeszcze więcej bo przytoczyłeś jeszcze więcej pojęć. Skoro według siebie jesteś tylko wypierdkiem ślepej i bezrozumnej ewolucji to skąd masz wziąć obiektywne standardy do rozumienia takich pojęć zabarwionych moralnie? Nie masz skąd wziąć. Zgodnie ze swymi przekonaniami jesteś tylko małpą i stawia to pod znakiem zapytania sensowność twoich myśli. W twoim spapranym ateistycznym światopoglądzie pojęcia moralne nie mają sensu i w ogóle żadne pojęcia nie mają tam sensu, w tym takie terminy jak "prawda", "dowód", "weryfikacja", "uzasadnienie", "logika" itd. Nie jesteś w stanie nawet sam przed sobą udowodnić, że słowa jakie słyszysz znaczą nadal to samo co 5 minut wcześniej bo w twoim spapranym ateistycznym światopoglądzie nie ma nawet jak uprawomocnić indukcji. Jedna wielka kicha


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Pią 5:09, 01 Lis 2019, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2204
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 4:26, 01 Lis 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
mat napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Teista nie martwi się brakiem dowodu na istnienie Boga

A powinien, jeśli oczywiście ma jeszcze jakieś resztki mozgi.


Jedyne pewne zjawiska to logika i rozum


Skąd wiesz, że są pewne? Jako ateista nie masz jak tego wiedzieć. Skąd wiesz, że twój rozum nie myli się po prostu we wszystkim?

Kruchy04 napisał:
To jest moim zdaniem oczywiste i tylko apologeci presupozycyjni mają tutaj problem, który zresztą sami sobie tworzą.
Wystarczy zrobić eksperyment myślowy i wyobrazić sobie na miejscu takiego presupozycjonisty, że boga nie ma, albo, że na jego miejsce jest cokolwiek innego i czy w naszym odczuciu i postrzeganiu się coś zmienia.
Moim zdaniem nic się nie zmienia, więc bóg, czy cokolwiek jako jakiś obiektywny interpretator jest tu zbędne.


Dla presupozycjonisty taki eksperyment myślowy będzie wewnętrznie sprzeczny ponieważ właśnie usunąłeś gwaranta poprawności swoich myśli i cały ten eksperyment traci sens. Tak samo jak nie miałoby żadnego sensu debatowanie o znaczeniu słów gdybyś uprzednio zakwestionował sam sens istnienia słów

Kruchy04 napisał:
Ale jak już pisałem, takie założenia są zbędne, bo nie muszę zakładać istnienia jakiegoś obiektywnego weryfikatora, wystarczy to co już jest, czego faktycznie doświadczamy, czyli rozum i logika


Skąd w takim razie wiesz czy twoje doświadczenie i rozum działają poprawnie skoro odrzuciłeś potrzebę istnienia obiektywnego weryfikatora? Skąd w takim razie wiesz, że sens ma samo to zdanie jakie napisałeś? Nie wiesz bo jak miałbyś to teraz wiedzieć


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Pią 4:36, 01 Lis 2019, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6025
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 4:30, 01 Lis 2019    Temat postu:

Fedor

Cytat:
Skoro wedle twojego spapranego ateistycznego światopoglądu, pozbawionego obiektywnych standardów prawdy, jesteś tylko przypadkowym zlepkiem komórek (i nawet tego nie możesz być pewien) to skąd wiesz jak masz uzyskać rozumienie terminów z cytatu jaki przytoczyłeś? A padają tam takie terminy jak "dobroć", "życzliwość", "miłość", "przychylność".


Ateiści nie sądzą, że są przypadkowym zlepkiem komórek. Skąd to mniemanie?
Dobroć, życzliwość, miłość, przychylność to pojęcia stworzone przez człowieka podobnie jak pojęcie Boga.

Gdybyśmy pojęcie Bóg zamienili na PRZYCZYNA, POWÓD moglibyśmy spokojnie żyć w zgodzie odprawiając swoje ceremonie.

Dodam da rozweselenia cytat z netu: Tobermory
13 września o godz. 22:52
Bardzo lubiłem kiedyś czytać „Wizytę kapitana Stormfielda w niebie”.
Polecam wszystkim, którzy mają dość Miłosza, Tischnera i temu podobnych strachliwców.
Notabene, wizja powrotu do naturalnego obiegu wody i wszelkiej materii jawi mi się jako bardzo uspokajająca.
Wizji zmartwychwstania ciała (bo dusza przecież podobno nie umiera) nie potrafił dotąd nikt skonkretyzować.
Jak będzie wyglądało?
Kompletne, młode, z garniturem wszystkich zębów bez plomb i z tą nogą, co kiedyś trzeba było amputować z powodu wdepnięcia na minę
w Iraku? I z wyrostkiem robaczkowym i migdałkami usuniętymi w dzieciństwie? I paluszkami odpadłymi z powodu lepry?
A co z tymi, co wylecieli w powietrze od bomby lub zostali starci na proch w momencie zawalenia WTC?
A zjedzeni przez wilki?
A panie po operacji upiększającej? Znów wrócą do tłustego tyłka i zbyt małych piersi? Na całą wieczność? 😯


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Pią 4:54, 01 Lis 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2354
Przeczytał: 23 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 10:36, 01 Lis 2019    Temat postu:

fedor napisał:
Może sobie to zacytować i co z tego. Nic. Nadal są tam pojęcia domagające się obiektywnego kryterrium prawdy, którego po prostu nie macie skąd wziąć.

Właśnie bardzo dużo pokazują te cytaty; aby wykazać, że światopogląd jest spaprany wystarczy, że przeczy sam sobie, jak np. wtedy katolicka definicja miłości koliduje z tym co można wyczytać w biblijnych bajkach o Jehowie. Deliberacje o definicji prawdy nie mają tu nic do rzeczy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2204
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 10:55, 01 Lis 2019    Temat postu:

mat napisał:
fedor napisał:
Może sobie to zacytować i co z tego. Nic. Nadal są tam pojęcia domagające się obiektywnego kryterrium prawdy, którego po prostu nie macie skąd wziąć.

Właśnie bardzo dużo pokazują te cytaty; aby wykazać, że światopogląd jest spaprany wystarczy, że przeczy sam sobie, jak np. wtedy katolicka definicja miłości koliduje z tym co można wyczytać w biblijnych bajkach o Jehowie. Deliberacje o definicji prawdy nie mają tu nic do rzeczy.


Jak najbardziej mają gdyż aby wykazać "sprzeczność" między pojęciami trzeba ustalić ich znaczenie. A jak ty w swoim spapranym ateistycznym światopoglądzie miałbyś wykazać znaczenie czegokolwiek skoro nie masz obiektywnych kryteriów, dla ustalania znaczeń włącznie. Nie jesteś w stanie ustalić nawet tego, że znaczenia w twoim małpim mózgu nie zmieniają się co 5 sekund bo kto niby ma ci to zagwarantować. Zaiste spaprany masz światopogląd
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6025
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 12:31, 01 Lis 2019    Temat postu:

Dlaczego nie podejmujecie aspektu etycznego???
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:13, 01 Lis 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Dlaczego nie podejmujecie aspektu etycznego???

Bo się skupiają właśnie na czymś innym. Jeśli akurat CIEBIE to interesuje, to załóż nowy wątek na ten temat.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2354
Przeczytał: 23 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 15:16, 01 Lis 2019    Temat postu:

fedor napisał:
aby wykazać "sprzeczność" między pojęciami trzeba ustalić ich znaczenie.

No i właśnie dlatego zaglądamy do teologii katolickiej albo katechizmu kościoła kat. np. szukając informacji o tym czym jest miłość. Później czytamy makabryczne bajki o czynach Jehowy będących zaprzeczaniem powyższego znaczenia miłości i mamy wewnętrznie sprzeczny światopogląd.

fedor napisał:
A jak ty w swoim spapranym ateistycznym światopoglądzie miałbyś wykazać znaczenie czegokolwiek skoro nie masz obiektywnych kryteriów, dla ustalania znaczeń włącznie. Nie jesteś w stanie ustalić nawet tego, że znaczenia w twoim małpim mózgu nie zmieniają się co 5 sekund bo kto niby ma ci to zagwarantować. Zaiste spaprany masz światopogląd

Moge być gadająca bakterią, dalej w niczym nie zmienia to faktu, że reklamujesz nam tutaj religijny babol, który uwala sam siebie na mocy swych własnych definicji.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2204
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 16:22, 01 Lis 2019    Temat postu:

mat napisał:
fedor napisał:
aby wykazać "sprzeczność" między pojęciami trzeba ustalić ich znaczenie.

No i właśnie dlatego zaglądamy do teologii katolickiej albo katechizmu kościoła kat. np. szukając informacji o tym czym jest miłość. Później czytamy makabryczne bajki o czynach Jehowy będących zaprzeczaniem powyższego znaczenia miłości i mamy wewnętrznie sprzeczny światopogląd


Powtarzanie tych samych pustych zaklęć niewiele ci pomoże bo nadal nie odpowiedziałeś na pytanie według jakiego kryterium interpretujesz te terminy. Nadal są tam pojęcia domagające się obiektywnego kryterrium prawdy, którego po prostu nie masz skąd wziąć. Wracamy wtedy do punktu wyjścia i pojawiają się od nowa te same problemy o jakich już wspomniałem. Skoro wedle twojego spapranego ateistycznego światopoglądu darwinowskiego, pozbawionego obiektywnych standardów prawdy, jesteś tylko przypadkowym zlepkiem komórek (i nawet tego nie możesz być pewien) to skąd wiesz jak masz uzyskać rozumienie terminów z cytatu jaki przytoczyłeś? A padają tam takie terminy jak "dobroć", "życzliwość", "miłość", "przychylność". Skąd wiesz, że w ogóle rozumiesz poprawnie cokolwiek z tych terminów zabarwionych moralnie? Skąd wiesz, że w ogóle rozumiesz cokolwiek poprawnie? Nie wiesz. Problemy z twoim rozumieniem takich pojęć pozostają i jest ich teraz jeszcze więcej bo przytoczyłeś jeszcze więcej pojęć. Skoro według siebie jesteś tylko wypierdkiem ślepej i bezrozumnej ewolucji to skąd masz wziąć obiektywne standardy do rozumienia takich pojęć zabarwionych moralnie? Nie masz skąd wziąć. Zgodnie ze swymi przekonaniami jesteś tylko małpą i stawia to pod znakiem zapytania sensowność twoich myśli. W twoim spapranym ateistycznym światopoglądzie pojęcia moralne nie mają sensu i w ogóle żadne pojęcia nie mają tam sensu, w tym takie terminy jak "prawda", "dowód", "weryfikacja", "uzasadnienie", "logika" itd.

Twój ateistyczny światopogląd jest tak spartolony, że nie jesteś w stanie wykazać nawet tego, że sama "sprzeczność" jest czymś negatywnym. Istnieją przecież logiki parakonsystentne dopuszczające sprzeczność. A ty nie masz żadnego kryterium, które mogłoby te logiki zanegować. Wielki przedwojenny logik Jan Łukasiewicz pisał, że nie da się wskazać podstawy logicznej dla zasady niesprzeczności. Leżysz i kwiczysz od A do Z ze swoją całą argumentacją. Tak się kończy wyznawanie światopoglądów zawieszonych w nihilistycznej próżni

mat napisał:
fedor napisał:
A jak ty w swoim spapranym ateistycznym światopoglądzie miałbyś wykazać znaczenie czegokolwiek skoro nie masz obiektywnych kryteriów, dla ustalania znaczeń włącznie. Nie jesteś w stanie ustalić nawet tego, że znaczenia w twoim małpim mózgu nie zmieniają się co 5 sekund bo kto niby ma ci to zagwarantować. Zaiste spaprany masz światopogląd

Moge być gadająca bakterią, dalej w niczym nie zmienia to faktu, że reklamujesz nam tutaj religijny babol, który uwala sam siebie na mocy swych własnych definicji.


Skąd to wiesz, według jakich kryteriów prawdy to twierdzenie zweryfikowałeś? Przecież jako gadająca bakteria nie masz skąd wziąć takich kryteriów. Skąd wiesz, że jako gadająca bakteria nie mylisz się we wszystkim? Wszelkie wasze ateistyczne opinie o religii to tylko takie puste majaczenia gadającej bakterii. Teista w ogóle nie musi się tym przejmować


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Pią 16:30, 01 Lis 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2354
Przeczytał: 23 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 20:09, 01 Lis 2019    Temat postu:

fedor napisał:
Powtarzanie tych samych pustych zaklęć niewiele ci pomoże bo nadal nie odpowiedziałeś na pytanie według jakiego kryterium interpretujesz te terminy.

To ty powtarzasz się jak zdarta płyta, jak ci się nie podoba katolicka definicja miłości (sprzeczna z okrutnymi bajkami o czynach Jehowy) to z pretensjami idź do najbliższego kościołka a nie do mnie.

fedor napisał:
padają tam takie terminy jak "dobroć", "życzliwość", "miłość", "przychylność". Skąd wiesz, że w ogóle rozumiesz poprawnie cokolwiek z tych terminów zabarwionych moralnie?

No rzeczywiście intelektualny mocarz ten nasz księżulek, tłumacząc miłość rzuca terminami z fizyki teoretycznej, których nie sposób pojąć. Ccytaty to na poziomie katechezy dla dziatwy: Mówi się o człowieku, że jest dobry, bo umie zawsze obdarowywać otoczenie życzliwym słowem, uśmiechem, okazać dyskretnie pomoc, kiedy potrzeba, itp. Ten rodzaj dobroci to postępowanie zgodne z normami moralnymi. Twój samouwalający sie bajkowy idol, krwawy Jehowa chyba nie czytał księżulka.

fedor napisał:
Wszelkie wasze ateistyczne opinie o religii to tylko takie puste majaczenia gadającej bakterii. Teista w ogóle nie musi się tym przejmować

Teista teiście nierówny. Taki przeciętny Arab czy Murzyn w Afryce pozbawiony jest - najczęściej nie z własnej winy - intelektualnych narzędzi do weryfikacji religii, którą wyznaje, więc można wierzyć że się nie przejmuje. Ale tu w Europie od mniej więcej epoki Oświecenia życie kulturowe zdominował racjonalizm, nauka wyparła religie jako intelektualny autorytet. Chrześcijanie bardzo się tymi racjonalistycznymi opiniami przejmują - aby nie być posądzonymi o bycie idiotami - no i jesteś już tylko klaunem kolejnej umierającej religii.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 2832
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 20:52, 01 Lis 2019    Temat postu:

mat napisał:
samouwalający sie bajkowy idol, krwawy Jehowa chyba nie czytał księżulka.

Chyba czytasz inną Biblię albo znasz Biblię tylko z opowiadań.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2204
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 22:13, 01 Lis 2019    Temat postu:

mat napisał:
fedor napisał:
Powtarzanie tych samych pustych zaklęć niewiele ci pomoże bo nadal nie odpowiedziałeś na pytanie według jakiego kryterium interpretujesz te terminy.

To ty powtarzasz się jak zdarta płyta, jak ci się nie podoba katolicka definicja miłości (sprzeczna z okrutnymi bajkami o czynach Jehowy) to z pretensjami idź do najbliższego kościołka a nie do mnie


Powtórzyłeś od nowa to samo. Katolickie definicje mi odpowiadają. Pytałem natomiast skąd wiesz, że ty jako gadająca bakteria, pozbawiona obiektywnych standardów interpretacyjnych, poprawnie odczytujesz te pojęcia (musisz przecież posłużyć się jakimiś intuicjami w przypadku takich abstrakcyjnych pojęć). I nie jesteś w stanie odpowiedzieć na moje pytanie

mat napisał:
fedor napisał:
padają tam takie terminy jak "dobroć", "życzliwość", "miłość", "przychylność". Skąd wiesz, że w ogóle rozumiesz poprawnie cokolwiek z tych terminów zabarwionych moralnie?

No rzeczywiście intelektualny mocarz ten nasz księżulek, tłumacząc miłość rzuca terminami z fizyki teoretycznej, których nie sposób pojąć. Ccytaty to na poziomie katechezy dla dziatwy: Mówi się o człowieku, że jest dobry, bo umie zawsze obdarowywać otoczenie życzliwym słowem, uśmiechem, okazać dyskretnie pomoc, kiedy potrzeba, itp. Ten rodzaj dobroci to postępowanie zgodne z normami moralnymi. Twój samouwalający sie bajkowy idol, krwawy Jehowa chyba nie czytał księżulka


No i co to są te "normy moralne", gadająca bakterio ateistyczna?

Poza tym jesteś jak zwykle tępy. Normy nie muszą obowiązywać samego prawodawcy. Tak jest również w prawie świeckim gdzie na przykład prawodawca zakazuje zabijania i zarazem sam stosuje karę śmierci. Albo zakazuje ograniczania wolności i zarazem sam stosuje karę więzienia. Nie ma tu żadnej "sprzeczności"

mat napisał:
fedor napisał:
Wszelkie wasze ateistyczne opinie o religii to tylko takie puste majaczenia gadającej bakterii. Teista w ogóle nie musi się tym przejmować

Teista teiście nierówny. Taki przeciętny Arab czy Murzyn w Afryce pozbawiony jest - najczęściej nie z własnej winy - intelektualnych narzędzi do weryfikacji religii, którą wyznaje, więc można wierzyć że się nie przejmuje. Ale tu w Europie od mniej więcej epoki Oświecenia życie kulturowe zdominował racjonalizm, nauka wyparła religie jako intelektualny autorytet. Chrześcijanie bardzo się tymi racjonalistycznymi opiniami przejmują - aby nie być posądzonymi o bycie idiotami


Ten tak wyznawany przez ciebie z religijną gorliwością "racjonalizm" już dawno upadł. Zamordowali go o dziwo sami ateiści, tacy jak Popper, Hume itd. Więc naiwnie wyznajesz coś, co uchodzi za świecki zabobon nawet w waszych kręgach. Jesteś zapóźnionym mentalnie reliktem. Chrześcijanie nie muszą się więc tym twoim "racjonalizmem" w ogóle przejmować

mat napisał:
- no i jesteś już tylko klaunem kolejnej umierającej religii.


To poczytaj sobie jak ta religia "wymiera" w kraju, który będzie wkrótce rządził światem

[link widoczny dla zalogowanych]

Przeciwnicy chrześcijaństwa od 2000 lat mówią, że ono "wymiera" i dawno ich już nie ma. A chrześcijaństwo jest nadal. Luter mówił, że Kościół katolicki upadnie za jego życia. I dawno Lutra już nie ma, a Kościół jest nadal. Z tobą będzie tak samo. Wkrótce będziesz gnił w ziemi jak padlina i nikt już nawet nie będzie cię pamiętał, a chrześcijaństwo dalej będzie robiło swoje. Gimboateiści twojego pokroju mogą sobie tylko poszczekać


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Sob 11:08, 02 Lis 2019, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 692
Przeczytał: 24 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:02, 02 Lis 2019    Temat postu:

Cytat:
Miałeś wskazać kryteria wedle której taką "demonstrację" ocenisz. Ale nie wskazałeś. Tak samo jak nie wskazałeś podstawy dla samego żądania takiej "demonstracji". Póki co generujesz więc tylko puste ciągi znaków i arbitralne deklaracje. Za grosz nie ma w tym sensu


Masz całkowitą rację, nawet gdybyś posiadał dostęp do prawdy absolutnej na razie nie ma możliwości weryfikacji.

To nie mój problem, jeśli nie masz metody jak to wykazać pozostają tylko twoje słowa bez dowodu, jedynie buńczuczne deklaracje. Twoja "prawda absolutna" jest nierozróżnialna od bredzenia kogoś kto uderzył się mocno w głowę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8478
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 15:46, 02 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
]Nie dziwię się jak katolik żyje zgodnie z Katechizmem KrK i wierzy w przebóstwienie w sercu, bo o tym fenomenie Katechizm KrK pisze. Z tego bycia/obcowania w sercu przez uczucie pokory poza budynkiem kościoła jest z takiego katolika społeczny pożytek.

Nie jestem w stanie ani rozumem ani sercem ogarnąć katolickich hipokrytów, którzy nie tylko nie żyją zgodnie z założeniami Katechizmu Krk ale trują się usiłując bezskutecznie walczyć z innymi światopoglądami. Człowiek w środowisku demokratycznym ma prawo do własnego poglądu. Nie pojmuję tej donkichoterii. To jest kolosalny konflikt z samym sobą, że nie wyobrażam sobie w ten sposób istnieć.

W terminilogii angielskiej mamy dwa określenia na stan ludzki jak spirituality/uduchowiony/uniesiony i religiosity/obciążony mocnymi przekonaniami religijnymi. Z ostatniego łatwo jest spaść do niskich instynktów i nie wiedzieć po co się żyje. Dlatego takie istoty nie są w stanie odpowiedziec na kwestie egzestyncyjna w jakim celu/po co żyjesz?

Jak czytam MD, który głosi, że atakowanie światopoglądu drugiego człowieka jest oznaką przyjaźni i dobrem to mam wrażenie, że czytam Trumpa, który ma jedną stopę w gębie a drugą w the Twilight Zone/Strefie Zmierzchu [w Polsce "szara strefa" czyli miejsce gdzie wszystko leci bo nie ma ludzi z charakterami moralnymi aby wiedzieć co jest dobrem z co jest złem].

Normalnie nie odpowiadam na komentarze Dyskurs, aby nie sugerować, że podjąłem z dyskusję. Od jakiegoś czasu uważam, że dyskusja w sensownym, zrozumiałym znaczeniu ludzi gotowych uzgadniać jakieś poglðy, z Dyskurs jest zwyczajnie niemożliwa, jako że z reguły nie udaje mi się jej skłonić do trzymania się poruszanych zagadnień, wyjaśniania rozpoczętych kwestii, zamiast produkowania pochwał swojej osoby, czy uwag luźnych, często na tematy różne. Tak więc i w tym wypadku nie spodziewam się ODNIESIENIA się merytorycznego. Ja po prostu ODPUŚCIŁEM SOBIE założenie, że mam osobą, z która daje się jakiekolwiek tematy filozoficzne uzgodnić (nadzieja umarła).

Tym razem jednak zrobię wyjątek i skomentuję. Zrobię to, aby wskazać ciekawy aspekt tego ostatniego komentarza. Myślę, że warto, bo jest w bardzo dużym stopniu znamienny, może prowadzić do ogólneijszych wniosków. Chodzi o pogrubiony przeze mnie fragment w cytacie.
Popatrzmy na cały ten post - pojawia się w nim ATAK na postawy katolików (nieważne teraz czy słusznie), ludzi, mnie NIE ZGADZA SIĘ z moim stwierdzeniem, że światopogląd można, warto, właściwym jest atakować. Jednocześnie jednak ta sama, ochoczo atakująca wszystkich, osoba uważa, iż ktoś kto o tym pisze, że taki atak jest dozwolony, w jakiejś tam postaci godny jest napiętnowania, myli się etc....
Tu w normalnej dyskusji można by było zakończyć - sprawa jest jasna, Dyskurs stosuje po prostu podwójne standardy (nie ona jedna z resztą). Jednak ja podejrzewam w tym jej komentarzu coś głębszego, niż tylko zwykłą nieuczciwość intelektualną. Raczej obstawiam głębszy DEFEKT MENTALNY polegający na umiejętności samooceny. Mentalna przestrzeń Dyskurs zdaje się w ogóle nie obsługiwać jakiegokolwiek krytycyzmu względem tego, co robi, mówi, pisze. Dyskurs wg mnie po prostu NIE WIE/NIE ZAUWAŻA że jest sprzeczna w swoich deklaracjach. Nie zauważa, bo ma proste reguły oceniania: co o mnie, to zawsze dobre i pozytywne, to co o innych, to może być różne, jak się zechce, to krytyczne, wrogie itp. Dla Dyskurs będzie zawsze "inna sytuacja", gdy to samo jest skierowane do kogoś vs skierowane do niej. Ona nie stawia sobie pytań w rodzaju: czy ja czasem nie robię czegoś źle. Sama nieraz deklarowała, że pisze, aby dostarczyć sobie "pozytywnej energii". Zaś samo pomyślenie, że się coś robi źle, przecież jest takie niepozytywne...

Na tym chyba w ogóle polega fenomen tak powszechnego stosowania podwójnych standardów - emocje filtrują nam rozpoznania tak, aby nasze wychodziło pozytywne, a cudze często złe. To się dzieje poza umysłem, do rozumu, do rozpoznania nie dochodzi. Stosujący owe podwójne standardy jest w dużym stopniu nieświadomy, że je stosuje. Bo już na etapie rozpoznawania wychodzi mu, że ma do czynienia z inną sytuacją. Dlatego Dyskurs, W ZGODZIE Z SAMĄ SOBĄ (?!!!!...) będzie stosować ataki, krytykując jednocześnie kogoś, kto takie postępowanie traktuje jako coś normalnego i słusznego. Ale skoro to "ktoś" coś pisze, to znaczy, że należy się temu inne traktowanie...

Żeby nie było wątpliwości, to podtrzymuję swoją opinię, że atak na światopogląd,przekonania jest czymś jak najbardziej naturalnym, pozytywnym - na tym zwyczajnie POLEGA DYSKUSJA, że wskazujemy różne błędy w podejściach, rozumowaniach, czyli atakujemy je. Tutaj to trochę wygląda na atak na osobę, ale ogólną moją intencją jednak jest jak najszybsze odejście od przypadku konkretnie Dyskurs. Nie jest to chyba (?...) zła osoba (właściwie nie mam danych, bo produkowanie pozytywnych deklaracji o sobie nie świadczy właściwie o niczym innym, jak tylko o samochwalstwie, więc trudno to brać za dobrą monetę). W każdym razie nie wiem, nie mam prawa oceniać osoby.
Ciekawy jest dla mnie jednak sam aspekt psychologiczny i światopoglądowy - to jak, mimowolnie, filtrujemy sobie rzeczywistość, aby było nam przyjemniej.
Czy ja jestem tu lepszy?
- Myślę, że takie założenie - przyjęte przeze mnie - byłoby właśnie kolejną ilustracją zasady stosowania podwójnych standardów. Więc chyba muszę powiedzieć: nie wiem!
Nie wiem, czy moje standardy rozumowania też czasem nie zostały skażone nieuczciwością, oportunizmem, chęcią dowartościowania siebie kosztem prawdy. Właściwie to przyznam, że trochę ZAKŁADAM, iż nieraz mi się nie uda. Aktywnie SZUKAM tych przypadków w swoim rozumowaniu, gdzie byłem na tyle słaby mentalnie, iż uznałem wygodne kłamstewka zamiast uczciwej prawdy (choć czasem może i bolesnej). Nie mogę więc - ani innym, ani sobie - jakoś przyrzec, że się ustrzegłem owej słabości. Jedyne co mogę zrobić, to chyba:
- STAWIAĆ PROBLEM, szukać, odpytywać się samemu pod kątem oszustw w ocenie
- nie lekceważyć, dobrze umotywowanych zarzutów względem mnie (czasem się coś przeoczy, więc warto skorzystać z pomocy innych)
- wciąż być CZUJNYM, poszukując potencjalnych błędów
- DEKLAROWAĆ JAKO WARTOŚĆ po prostu poszukiwanie prawdy nieoportunistycznej, ogólnej, uczciwej - ze standardami równymi tak dla
mnie, jak i dla innych. Deklarować to powinienem też i po to, aby MOŻNA MI BYŁO ZARZUCIĆ nieuczciwość, jeśli te reguły przekroczę.
Pomijam "sieczkę mentalną" i skupiam się na 2 postawach tej samej osoby.

Czw 18:41, 31 Paź 2019 <-> http://www.sfinia.fora.pl/rozbieranie-irracjonalizmu,29/egzofobia,14591-100.html#484119
MD napisał:
To nie jest atak na ludzi. To nie jest atak na ateistów jako takich. To nie jest personalny atak na Ciebie. To jest ATAK NA GŁUPIE ROZUMOWANIE. Biorąc za standard głupie rozumowanie, KAŻDY (niezależnie, czy to jest ateista, czy teista) ostatecznie wyląduje w głupich wnioskach i zaszkodzi sobie. Fedor jest więc w szczególny sposób PRZYJACIELEM ludzi, których światopogląd krytykuje - bo pomaga im wyjść z błędu, wyjść na myślową prostą. Tak więc feder w swojej krytyce idiotycznych poglądów tych ludzi (w tym ateistów), którzy żądają na wszystko dowodu, jest po prostu dobrym człowiekiem.


http://www.sfinia.fora.pl/rozbieranie-irracjonalizmu,29/egzofobia,14591-100.html#484203 <->
MD napisał:
Popatrzmy na cały ten post - pojawia się w nim ATAK na postawy katolików (nieważne teraz czy słusznie), ludzi, mnie NIE ZGADZA SIĘ z moim stwierdzeniem, że światopogląd można, warto, właściwym jest atakować. Jednocześnie jednak ta sama, ochoczo atakująca wszystkich, osoba uważa, iż ktoś kto o tym pisze, że taki atak jest dozwolony, w jakiejś tam postaci godny jest napiętnowania, myli się etc....
Tu w normalnej dyskusji można by było zakończyć - sprawa jest jasna, Dyskurs stosuje po prostu podwójne standardy (nie ona jedna z resztą).


Nie wypowiedziałam się jeszcze czy stosownym jest krytyka światopoglądu, bo nie zadano mi takiego pytania. MD odpowiedział w moim imieniu swoim systemem wartości. Zmienił również pierwotnawersje swojego zapisu.

Według mojego systemu wartości krytyka światopoglądu jest słuszna, bo pozwala każdemu na analizę i wyciąganie wniosków.

Krytykę światopoglądu w kontekście szczegolnego jego wyznawcy nie uważam za sluzszna w jakichkolwiek warunkach. W warunkach kiedy ta osoba jest odseparowana od innych i atakowana za własny światopogląd przez inna odobe lub grupę osób to jest jak rzucianie kamieniami w czasach kiedy nasi przodkowie nie byli członkami cywilizowanych społeczności demokratycznych. To zachowania instynktu i emocji strachu.

MD napisał:
Żeby nie było wątpliwości, to podtrzymuję swoją opinię, że atak na światopogląd,przekonania jest czymś jak najbardziej naturalnym, pozytywnym - na tym zwyczajnie POLEGA DYSKUSJA, że wskazujemy różne błędy w podejściach, rozumowaniach, czyli atakujemy je.
To podtrzymywanie ma dlugosc zycia mgnienie ludzkiego oka :wink:

MD napisał:
Tutaj to trochę wygląda na atak na osobę, ale ogólną moją intencją jednak jest jak najszybsze odejście od przypadku konkretnie Dyskurs. Nie jest to chyba (?...) zła osoba (właściwie nie mam danych, bo produkowanie pozytywnych deklaracji o sobie nie świadczy właściwie o niczym innym, jak tylko o samochwalstwie, więc trudno to brać za dobrą monetę). W każdym razie nie wiem, nie mam prawa oceniać osoby.
Ciekawy jest dla mnie jednak sam aspekt psychologiczny i światopoglądowy - to jak, mimowolnie, filtrujemy sobie rzeczywistość, aby było nam przyjemniej.
A to jest fenomen ktory u nas okreslamy slippery slope czyli sliska sciezka czyli choragiewka.

MD. dopóki bedzisz istniał w przekonaniu "ułamkowym" jako funkcja mózgu gadziego z tyłu głowy [mózg najniższy/zachowawczy] sobie, funkcja mózgu emocjonalnego w kosmosie (termin żartobliwy) [mózg niższy] sobie, funkcja mózgu intelektualnego [Bóg Twój jako mózg wyższy] sobie, i funkcja mózgu najwyższego intuicja/wartościowanie intencji -> emocji -> uczuć -> myśli -> słów -> czynów -> przeznaczenia, sobie to publicznie będzie więcej "sieczki" niż wartości, ale to Twój wolny wybór. Ponieważ osądzamy innych własnym poczuciem wartosci, więc MD pole pracy nad sobą wytyczyłeś sobie sam. Powodzenia :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8478
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 15:54, 02 Lis 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Cytat:
Miałeś wskazać kryteria wedle której taką "demonstrację" ocenisz. Ale nie wskazałeś. Tak samo jak nie wskazałeś podstawy dla samego żądania takiej "demonstracji". Póki co generujesz więc tylko puste ciągi znaków i arbitralne deklaracje. Za grosz nie ma w tym sensu


Masz całkowitą rację, nawet gdybyś posiadał dostęp do prawdy absolutnej na razie nie ma możliwości weryfikacji.

To nie mój problem, jeśli nie masz metody jak to wykazać pozostają tylko twoje słowa bez dowodu, jedynie buńczuczne deklaracje. Twoja "prawda absolutna" jest nierozróżnialna od bredzenia kogoś kto uderzył się mocno w głowę.
Ostatnio kolega z programu doktorskiego (Dr. MS) rzucial pytanie na FB czym jest prawda. Z odpowiedzi miałabym materiał badawczy aby obalić przekonanie niektórych ludzi, że istnieje prawda absolutna niezależna od ludzkiego umysłu.

Pszczoła nie zadaje sobie żadnych pytań jak leci do najbardziej pełnego pyłku kwiatu, który lecąc widzi ostrzej w 3D. Ona po prostu instynktownie leci do tego kwiatu, bo nie ma emocji, rozumu, i wartościowania jak człowiek aby pobrać jak najwięcej pyłku. Człowiek "zawieszony" (metafora) pomiędzy instynktem, emocjami, rozumem, i wartościowaniem wątpi. Nie każdy człowiek. Człowiek żyjący w stanie pierwotnej emocji miłości moralnej nie wątpi lecz wie. Człowiek istniejący w pierwotnej emocji strachu wątpi cały czas i jest jak chorągiewka na wietrze.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2204
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:57, 02 Lis 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Cytat:
Miałeś wskazać kryteria wedle której taką "demonstrację" ocenisz. Ale nie wskazałeś. Tak samo jak nie wskazałeś podstawy dla samego żądania takiej "demonstracji". Póki co generujesz więc tylko puste ciągi znaków i arbitralne deklaracje. Za grosz nie ma w tym sensu


Masz całkowitą rację, nawet gdybyś posiadał dostęp do prawdy absolutnej na razie nie ma możliwości weryfikacji.

To nie mój problem, jeśli nie masz metody jak to wykazać pozostają tylko twoje słowa bez dowodu, jedynie buńczuczne deklaracje. Twoja "prawda absolutna" jest nierozróżnialna od bredzenia kogoś kto uderzył się mocno w głowę.


Ależ to jak najbardziej twój problem bo to ty deklarowałeś opartą rzekomo na doświadczeniu wiedzę przeciw religii. A teraz uświadomiłeś sobie, że dostępu do żadnej wiedzy jednak nie masz. Posiadasz co najwyżej zbiór subiektywnych przekonań, które mogą być mylne bo są pozbawione dostępu do obiektywnej weryfikacji. Mylić się możesz nawet w tym na co ja w tej sekundzie odpisuję
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8478
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 16:07, 02 Lis 2019    Temat postu:

fedor napisał:
mat napisał:
fedor napisał:
Może sobie to zacytować i co z tego. Nic. Nadal są tam pojęcia domagające się obiektywnego kryterrium prawdy, którego po prostu nie macie skąd wziąć.

Właśnie bardzo dużo pokazują te cytaty; aby wykazać, że światopogląd jest spaprany wystarczy, że przeczy sam sobie, jak np. wtedy katolicka definicja miłości koliduje z tym co można wyczytać w biblijnych bajkach o Jehowie. Deliberacje o definicji prawdy nie mają tu nic do rzeczy.


Jak najbardziej mają gdyż aby wykazać "sprzeczność" między pojęciami trzeba ustalić ich znaczenie. A jak ty w swoim spapranym ateistycznym światopoglądzie miałbyś wykazać znaczenie czegokolwiek skoro nie masz obiektywnych kryteriów, dla ustalania znaczeń włącznie. Nie jesteś w stanie ustalić nawet tego, że znaczenia w twoim małpim mózgu nie zmieniają się co 5 sekund bo kto niby ma ci to zagwarantować. Zaiste spaprany masz światopogląd
STOP!

Stan KrK w Polsce jak i na całym świecie odzwierciedla jak nietrwałe są doktryny. KrK stoi na glinianych nogach i zawali się jeśli młodzi ludzie nie zmienia tej grupy w postać jaką był ruch Droga zawłaszczony przez cesarza Konstantyna w celach politycznych.

Wypowiadając się, że ateista nie ma standardu moralnego, ma go katolik z racji przynależności do KrK głosisz fałsz, którego w dobie cyfryzaji można przetłumaczyć na każdy język świata.

W nurtach ideologii, która służyła i nadal służy patologicznej kontroli drugiego człowieka, nie rozumiesz, że człowiekowi nie jest potrzebna żadna ideologia aby był prawym czyli aby postępował zgodnie z własnym sumieniem.

Przeczytaj pierwsze zdanie Katechizmu KrK i wytłumacz, dlaczego znalezienie katolika który byłby oddany tej deklarowanej misji KrK graniczy z cudem. Dlaczego katolicy ideologiczni obawiają się powrotu do korzeni KrK czylu ruchu który opierał się na karmieniu, napojeniu, odzianiu i uwolnieniu do dalszej drogi wędrowcow życiowych.

Katechizm KrK napisał:
Rozdział pierwszy

CZŁOWIEK JEST "OTWARTY" NA BOGA
(CAPAX DEI)

I. Pragnienie Boga

27 Pragnienie Boga jest wpisane w serce człowieka, ponieważ został on stworzony przez Boga i dla Boga. Bóg nie przestaje przyciągać człowieka do siebie i tylko w Bogu człowiek znajdzie prawdę i szczęście, których nieustannie szuka:
Szczególny charakter godności ludzkiej polega na powołaniu człowieka do łączności z Bogiem. Człowiek jest zaproszony do rozmowy z Bogiem już od chwili narodzin: istnieje on bowiem tylko dlatego, że stworzony przez Boga z miłości jest zawsze z miłości zachowywany, i nie żyje w pełnej zgodności z prawdą, jeżeli w sposób wolny nie uzna tej miłości i nie odda się Stworzycielowi 1.
<-> [link widoczny dla zalogowanych]

I kluczowa kwestia. fedor i MD, od kiedy można się spodziewać, że będziecie żyć w rodzinie ludzkiej zgodnie z Katechizmem KrK?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8478
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 16:16, 02 Lis 2019    Temat postu:

fedor napisał:
Kruchy04 napisał:
Cytat:
Miałeś wskazać kryteria wedle której taką "demonstrację" ocenisz. Ale nie wskazałeś. Tak samo jak nie wskazałeś podstawy dla samego żądania takiej "demonstracji". Póki co generujesz więc tylko puste ciągi znaków i arbitralne deklaracje. Za grosz nie ma w tym sensu


Masz całkowitą rację, nawet gdybyś posiadał dostęp do prawdy absolutnej na razie nie ma możliwości weryfikacji.

To nie mój problem, jeśli nie masz metody jak to wykazać pozostają tylko twoje słowa bez dowodu, jedynie buńczuczne deklaracje. Twoja "prawda absolutna" jest nierozróżnialna od bredzenia kogoś kto uderzył się mocno w głowę.


Ależ to jak najbardziej twój problem bo to ty deklarowałeś opartą rzekomo na doświadczeniu wiedzę przeciw religii. A teraz uświadomiłeś sobie, że dostępu do żadnej wiedzy jednak nie masz. Posiadasz co najwyżej zbiór subiektywnych przekonań, które mogą być mylne bo są pozbawione dostępu do obiektywnej weryfikacji. Mylić się możesz nawet w tym na co ja w tej sekundzie odpisuję
W kontraście do Twojej pychy ma

Papiez Franciszek w Adhortacji apostolska 'Christus vivit' do młodych ludzi i całego Ludu Bożego (37) napisał:
Ludzie młodzi mogą pomóc Kościołowi, by pozostał młody, by nie popadł w zepsucie, by się nie zamykał, nie stawał się zarozumiały, nie zamieniał się w sektę, by był uboższy i zdolny do świadectwa, do bycia blisko najmniejszych i odrzuconych, aby walczył o sprawiedliwość i pozwolił z pokorą zadawać sobie pytania. Mogą oni wnieść do Kościoła piękno młodości.
Najsmutniejszą drogą poznania siebie jest ideologiczny wyznawca jakiejkolwiek tradycji, który przez własne lęki tworzy publiczny obraz tej tradycji według własnej percepcji i systemu wartości. Ten obraz jest zwykle zupełnie niespójny z założeniami tej tradycji. KrK w ilości takich cierpiętników neurotycznych przoduje. Ale ekspresja tych cierpiętników neurotycznych zależy od kultury narodowej kraju gdzie jest tradycja wyznawana i w zależności od ilosci wyznawców.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 16:19, 02 Lis 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Krytykę światopoglądu w kontekście szczegolnego jego wyznawcy nie uważam za sluzszna w jakichkolwiek warunkach.

I to pisze osoba, która wcześniej za światopogląd atakowała
- katolików w Polsce
- zwolenników Trumpa w USA
- MIchała, za to co pisze
- inne osoby (można przejrzeć posty)
Dyskurs jesteś dla wzorcem osoby zakłamanej do szpiku. MIstrzostwo świata w zakłamaniu. Raz krytykuesz Trumpa (prezydenta USA), a za chwilę stwierdzasz, że USA to taki cudowny kraj, w którym te złe różne rzeczy (właściwe np. dla Polski) się nie zdarzają, że tu jest ta prawdziwa demokracja itp. I nie widzisz sprzeczności.
Ty w ogóle nie dostrzegasz sprzeczności!
Wciąż sobie przeczysz, ale kompletnie tego nie jesteś w stanie dostrzec! Kompletna ślepota w tym zakresie.
Wygląda na to, że Twój umysł funkcjonuje CAŁOŚCIOWO SIĘ PRZEŁĄCZAJĄC, nie pamiętając tego, co twierdziłaś wcześniej, co być może myślisz wcześniej - każda rzecz jest brana jako nowa, a będzie rozpatrzone pod kątem własnej przyjemności, swojej dobrej energii itp.
Ale jestem w ogóle Ci wdzięczny, za to że w ogóle jesteś i tu pisujesz. Jesteś dla mnie pewnego rodzaju PUNKTEM ODNIESIENIA - jako REALNY PRZYPADEK skrajnego zakłamania i sprzeczności myślenia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8478
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 16:23, 02 Lis 2019    Temat postu:

Andy72 napisał:
mat napisał:
samouwalający sie bajkowy idol, krwawy Jehowa chyba nie czytał księżulka.

Chyba czytasz inną Biblię albo znasz Biblię tylko z opowiadań.
Biblia nie jest jednoznaczeniowa. Nie jest również "słowem Bożym". Jest interpretacją interpretacji życia człowieka przez tysiąclecia. W trakcie kursów egzegetycznych - najpierw metod, potem egzegezy - nauczyłam się, że człowiek szuka w Biblii siebie a odnajeduje siebie przez aktualny w momencie poszukiwać system wartości. Dlatego Biblia może posłużyć istocie w dzialaniu jak Gott mit uns lub w działaniu mającym na celu odnawialną wartość dodaną w rodzinie ludzkiej.

Poszukiwanie siebie nadal sprowadzą się do 2 pierwotnych emocji ludzkich czyli strachu i miłości moralnej. To w tradycji katolickiej diabeł i Bóg. Termin grecki entheos znaczy Bóg w osobie i nie chodzi o faceta na chmurce #9 czy o Jezusa z Nazaretu jako 1/3 Boga lecz o boskość/miłość moralną w sobie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6025
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 16:29, 02 Lis 2019    Temat postu:

DYSKURS craczej znikam z tego forum. Nie mam tyle przebojowsci i idwagi co Ty.
Jakzebym mogla zakwestionowac biblię..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8478
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 16:51, 02 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
Krytykę światopoglądu w kontekście szczegolnego jego wyznawcy nie uważam za sluzszna w jakichkolwiek warunkach.

I to pisze osoba, która wcześniej za światopogląd atakowała
- katolików w Polsce
Kogo konkretnie, imie, nazwisko?

MD napisał:
- zwolenników Trumpa w USA
Kogo konkretnie, imie, nazwisko?

MD napisał:
- MIchała, za to co pisze
Za co konkretnie?

MD napisał:
- inne osoby (można przejrzeć posty)
Kogo konkretnie i za co konkretnie w kontekci imion i nazwisk?

MD napisał:
Dyskurs jesteś dla wzorcem osoby zakłamanej do szpiku. MIstrzostwo świata w zakłamaniu.
Dla mnie Twoja deklaracja to tylko litery na ekranie :wink:

MD napisał:
Raz krytykuesz Trumpa (prezydenta USA), ...
Po co mam go krytykowac. Dostanie "wylot" i moj w tym udzial bedzie zaden.

MD napisał:
... a za chwilę stwierdzasz, że USA to taki cudowny kraj, w którym te złe różne rzeczy (właściwe np. dla Polski) się nie zdarzają, że tu jest ta prawdziwa demokracja itp. I nie widzisz sprzeczności.
Ty w ogóle nie dostrzegasz sprzeczności!
USA to kraj jak kazdy. Kraj ktorego kulture znam jako skladowa przynajmniej kultur 50 stanow gdzie stany wieksze jak Teksas beda miec kultury regionalne. Kraj ktorego kulture narodowa jako skladowa 50 kultur stanowych jestem w stanie zbadac naukowo meotdami ilosciowa i jakosciowa, bo mam do tego prawo nadane mi przez akredytowana uczelnie.

MD napisał:
Wciąż sobie przeczysz, ale kompletnie tego nie jesteś w stanie dostrzec! Kompletna ślepota w tym zakresie.
Wygląda na to, że Twój umysł funkcjonuje CAŁOŚCIOWO SIĘ PRZEŁĄCZAJĄC, nie pamiętając tego, co twierdziłaś wcześniej, co być może myślisz wcześniej - każda rzecz jest brana jako nowa, a będzie rozpatrzone pod kątem własnej przyjemności, swojej dobrej energii itp.
Ale jestem w ogóle Ci wdzięczny, za to że w ogóle jesteś i tu pisujesz. Jesteś dla mnie pewnego rodzaju PUNKTEM ODNIESIENIA - jako REALNY PRZYPADEK skrajnego zakłamania i sprzeczności myślenia.
Make no mistake/nie pomyl sie, ze sobie nie przecze, bo system wartosci mam staly od wieku 3 lat a niedlugo skoncze 59.

Jakkolwiek nie mam zadnej kontoli nad systemem wartosci osoby ktora mnie przez wlasny system wartosci publicznie interpretuje ale mam tej osoby zrozumienie i wspolczucie.

Nie musze praktykowac katolicyzmu aby czerpac z tradycji katolickiej wartosci ktorymi ta tradycja powinna byc ucielesniona przez kazdego kto deklaruje sie byc katolikiem. Nie wyrzekam sie swoich korzeni ani korzeni tradycji katolickiej, ktorym jest ruch charytatyny Droga.

diakon Marcin Gajda "Serce do Serca"
https://youtu.be/x7ea_OevbjA

Nie musza praktykowac buddyzmu, judaizmu, islamu, etc. aby czerpac odnawialne wartosci sluzace rodzinie ludzkiej. Ale jak je znam i utrzymuje w sercu to jest tylko dla mnie wazne i stale, bo wowczas jestem w stanie entheos/boskosci we mnie a co o tym mysli ktokolwiek poza mna nie jest ani moja sprawa ani emocjonalna strawa ktora tworzy moj stan mentalny i duchowy.

diakon Marcin Gajda "Ulga"
https://youtu.be/EfoPqmBa_U4

Cytat:
Przykazanie nowe daje Wam byscie sie wzajemnie milowali ...
ma w sobie zawarta prawde, ze aby kogos moralnie kochac [bez akceptacji tej osoby slabosci, bo to nie jest milosc moralna tylko handel wymienny pierwotnej emocji milosci moralnej na pierwontna emocje strachu] potrzeba najpierw moralnie kochac siebie, bo li tylko wowczas jest sie w stanie kochac moralnie blizniego [quote]jak siebie samego[/i].

Milosc moralna nie jest latwa. Dlatego tak niewielu wie przez zycie w milosci moralnej jaka praca czeka ich cale zycie do ostatniego tchnienia.

MD, w kontrascie do Twojej obecnej "sieczki" mentalnej ze "chce byc wzorem" dla kogokolwiek, co jest falszem, nie chce byc wzorem dla kogokolwiek. Nie chce byc soba, lecz jestem soba kiedy wiem kim jestem.

Worek z kamieniami na mnie mozesz nosic, ale pamietaj, ze to Twoje ciezar nie moj :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8478
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 17:11, 02 Lis 2019    Temat postu:

Semele napisał:
DYSKURS craczej znikam z tego forum. Nie mam tyle przebojowsci i idwagi co Ty.
Jakzebym mogla zakwestionowac biblię..
Nigdzie nie znikasz, przecież jestem Twoim Aniołem Stróżem :*

diakon Marcin Gajda "Amen tak zgadzam sie"
https://youtu.be/8IXwsZVz22c

"Wez sobie ten talent wez i zrob z nim co zechcesz ..." i pamietaj, ze potega milosci moralnej skruszy kazdy umysl. Matka Natura ma nieomylny system rachunkowosci (termin ludzki) i daje nam najpierw serce, ktore jest znacznie silniejsze od mozgu w aspekcie energii elektromagnetycznej. Mozg powstaje pozniej. Ego powstaje od momentu kiedy dziecko ujrzy siebie w lustrze i zaczyna sie zastanawiac kto to jest.

Czlowiek istniejac w widelkach pierwotnej emocji strachu i milosci moralnej dokonuje wyborow zyciowch w stanie relatywnie stalych emocji, bo tylko w takim stanie jest w stanie cos myslec. Wybory czlowieka albo zblizaja ja/jego do pierwotnej emocji strachu (funkcjonuje wowczas na poziomie rozemocjonowanego zwierza) lub milosci moralnej i wowczas czlowiek nie tylko mysli ale mysli altruistycznie. Czlowiek nie jest statyczny i stres spowodowany dla przykladu utrata kogos przez bycie opuszczonym, lub przez smierc, utrate pracy, utrate dachu nad glowa, etc. moze wpasc w spirale emocji ciagnaca ja/jego w dol.

Co mnie dziwi jako naukowca specjalizujacego sie w rozwoju zasobow ludzkich w kontekscie kultur narodowych, ktore sa abstrakcyjnymi fenomenami tworzonymi przez ludzi tych kultur przez wartosci osobiste, ktore staja sie wartosciami kolektywnymi, to istnienie tylu istot, ktore niby zyja w cywilizowanym i demokratycznym kraju, deklaruja przynaleznosc do szczegolnego wyznania, ktore w kulturze narodowej jest jednym z jej filarow (sa nimi jezyk, polityka, i religia) a nie znaja konceptualnie roznicy pomiedzy miloscia eros/romantyczna/umyslowo wyidealizowana a miloscia moralna/agapao.

Skrecanie w zyciu na prawo nie oznacza z automatu bycia prawym, bo bycie prawym to rezonans serca i umyslu - i porzadek ma byc naturalny i taki jaki napisalam.

Milosc moralna przytuli w sercu lewym/sercowym ramieniem Trumpa i pomysle: "widzisz gl*pcze [milosc moralna nie stroi sie w pawie piorka] co sobie zgotowales" [wspolczucie] a prawe ramie utrzyma poprzeczke wartosci narodowych kiedy the impeachment inquiry pozwoli mu na wyprowadzke z Bialego Domu.

Nie bez kozery Hofstede (1983) skonstruowal model masculinity/cech meskich oparty na (a) asertywnosci, (b) ego, (c) materializmie, i (d) racjonalnosci. Hofstede (1983) nie pofatygowal sie opracowac modelu zenskiego, bo model meski opracowal w dobie "raczkujacej" jeszcze akceptacji kobiet w zyciu socjalnym mimo, iz w USA prawo glosu kobiety uzyskaly w roku 1920.

Powodem "wycinanki" z mojej dyseracji przed jej obrona bylo jedno slowo "klucz" czyli impact/wplyw, ktory konotuje saturation/nasycenie nie pozostawialby juz mozliwosci kontynuowania badania fenomenu wartosci 6 wybranych kobiet liderek amerykanskich w oparciu o ich wyselekcjonowane publikacje. Kiedy wraz z Komisja zmienilismy go na czlon engaged with the U. S. culture/zaangazowanie w kulture USA to otwiera niezmierzone mozliwosci kontynuacji badan.

I takim naukowcem pragne pozostac do smierci lub do momentu kiedy nie bede w stanie funkcjonowac adekwatnie aby nim byc, i
Cytat:
tak mi dopomorz Bog
/entheos/swietosc/milosc moralna we mnie. Sklaniam sie ku modelowi androgynicznemu, bo jest oparty na kolektywnej wspolpracy. Czyli udowodnilam, ze kobiety sa w stanie elastycznie wyginac sie w strone nazwijmy umownie "czynnika meskiego" jak logika [jak Eleanor Roosevelt] ale w dalszym ciagu pozostaja w swoich wartosciach ogolnie przyjetych jako dostepne dla obydwu plci/gender neutral jak (a) odwaga [dzwignia wartosci z charakteru moralnego], (b) autentycznosc/zaufanie, (c) transparencja/otwartosc, (d) wytrzymalosc, (e) sprawiedliwosc, (f) zmiana [konstruktywna z wartoscia dodana dla ogolu], (g) empatyczna wyobraznia, (h) afirmacja, (i) sluzba, (j) trwanie, (k) powolanie, i (l) zaufanie sobie [to tylko wartosci, ktore powtorzyly sie w moim badaniu wystarczajaco razy aby sklasyfikowac je jako godne uwagi/noteworthy] ale nie pozbywaja sie swoich naturalnych wartosci (a) empatii [dla siebie aby empatie odczuwac dla innych], (b) sluzby/powolania, i (c) empatycznej wyobraznii, ktore w nauce [model Patterson, 2003] klasyfikowane sa jako zenskie.

Jak sie tutaj panowie "rozbrykaja" (metafora) w swoich tradycyjnie i naukowo udowodnionych wartosciach jak (a) asertywnosc, (b) ego, (c) materializm, i (d) racjonalizm ze stanu niezrownowazonych emocji (wiecej "zwierza" w czlowieku) to im bl7yskawicznie wsadze smoczek do ust i zmatrializuje sie fenomen to pacify czyli uspokoic ]jak dzieciatko Boze[/i], bo w terminologii angielskiej [i]pacifier[/i to smoczek i uprzejmie prosze panow nie mylic terminu angielskiego z polkim terminem "pacyfikacji", bo w kontekscie kultury narodowej Polski moze przyprawic osobe interpretujaca o negatywne konotacje a tym samym intencje -> emocje -> uczucia -> mysli -> slow -> czyny -> przeznaczenia, bo jestesmy linowi i nieliniowi rownoczesnie i gdzie nas "przyciaga" elektromagnetycznie decydujemy od zalazka czyli od intencji [Bohm, 1985, jakby co lub jakby nic".

Lece do banku, bo Grzes konczy robotke i "cza" zaplacic. Wyglada na to, ze kolo garazu zostanie na wiosne, bo zima idzie duzymi krokami i w nocy juz sa przymrozki ale "nic to" :*


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Sob 17:49, 02 Lis 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 11, 12, 13  Następny
Strona 6 z 13

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin