Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Egzofobia?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9 ... 11, 12, 13  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8482
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 16:50, 03 Lis 2019    Temat postu:

Semele napisał:
No i du....kto tu jest trollem...:-) :-) :-) :-)
Nikt. "Troll" to tylko werbalna afirmacja siebie w szczegolnym miejscu i czasie i ten stan emocji moze sie zmienic. Poniewaz napisalas to z usmiechem to dajesz wyraz swoim uczuciom i w e-jezyku ciala wiadomo, ze to zart.

Ide zawiezc Mame do "Domu Bozego", w ktorym mozna zetknac sie z calym rozstawem stanu ludzkiego :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4415
Przeczytał: 58 tematów


PostWysłany: Nie 16:53, 03 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Powiedziałbym raczej, iż ODRZUCENIE TEGO FAKTU, ŻE WŁAŚNIE UMYSŁEM I TAK WSZYSTKO ZADECYDUJEMY

A kto to, do kurwy nędzy, odrzuca?
Kiedy nadejdzie ten dzień, gdy przestaniesz wymyślać, co inni myślą, tylko zaczniesz czytać, co się do ciebie pisze?

Cytat:
Nie może tak być, aby człowiek mógł przyjąć dowolną bzdurę
Bo jest jedna prawda, a skoro ta jedna, to ta moja

Więc tak to widzisz ... Teraz sobie uświadamiam, jak jesteś zabetonowany i jak sobie tłumaczysz ateizm.
Nawet nie wiem, czy jest sens to odkręcać.

Cytat:
Ateista próbuje sobie, wewnętrzną niezgodą na możliwość pomyłki (tym odrzuceniem zagrożenia, że jednak MOŻNA - nieostrożnie myśląc - przyjąć dowolną bzdurę), uczynić swoiste alibii, dać dodatkową osłonę dla swojego rozumowania.

Może na początek zrozum jeden niuans:
czym innym jest przyjąć
JAKĄŚ bzdurę (dowolną) z puli bzdur
a czym innym jest przyjąć
po prostu DOWOLNĄ bzdurę, tzn. że każda bzdura jest przyjmowalna.

Bo teraz zwyczajnie pierdzielisz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3021
Przeczytał: 50 tematów


PostWysłany: Nie 17:02, 03 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Semele napisał:
W pewnym sensie jestem wojujacym ateistą.moja walka polega na tym aby uznać ateizm nie za sp...światopogląd ( jak to określa Fedor) tylko za inny światopogląd, którego posiadanie NIE przekreśla człowieka. Nie czyni go gorszym sortem.

Albo nie rozumiesz fedora, albo zignorowałaś sens tego, co on pisze.
Fedor w swoim pistaniu o światopoglądzie NIE atakuje LUDZI!
On atakuje ŚWIATOPOGLĄD. A do tego właściwie KONTRatakuje,

:rotfl:


Ostatnio zmieniony przez anbo dnia Nie 17:11, 03 Lis 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:46, 03 Lis 2019    Temat postu:

Irbisol napisał:
Cytat:
Ateista próbuje sobie, wewnętrzną niezgodą na możliwość pomyłki (tym odrzuceniem zagrożenia, że jednak MOŻNA - nieostrożnie myśląc - przyjąć dowolną bzdurę), uczynić swoiste alibii, dać dodatkową osłonę dla swojego rozumowania.

Może na początek zrozum jeden niuans:
czym innym jest przyjąć
JAKĄŚ bzdurę (dowolną) z puli bzdur
a czym innym jest przyjąć
po prostu DOWOLNĄ bzdurę, tzn. że każda bzdura jest przyjmowalna.

Jak by nie było ateista dokonuje tej szczególnej emocjonalnej wolty - samousprawiedliwienia: acha, teista za pomocą wiary może przyjąć dowolną bzdurę, to ja mogę sobie odrzucić teizm, bo mi się to nie podoba....
Ten motyw jest nagminny w demagogii politycznej. Polega on na wzięciu złej, czy jakoś problematycznej, potencjalnie złej strony rzeczywistości, ogłoszeniu wobec niej swojej dezaprobaty, a nawet weta, aby tym uzasadnić, że ma się rację. Właściwie to często dowolną rację... :rotfl:
Tak więc agitatorzy opcji X (nieważne, czy z prawej, czy z lewej strony) krzyczą "nie może tak być, żeby biedni cierpieli! Tak nie może być, że ktoś jest niesprawiedliwie sądzony!" itp. I to ma rzekomo potwierdzać, iż agitator stoi po właściwej stronie. Bo nikt już pewnie nie zapyta, JAK ktoś zamierza uporać się z problemami biedy, czy niesprawiedliwych sądów (problem jest nierozwiązywalny w pełni od tysiącleci).
Podobnie ateista też z dezaprobatą zakrzyknie: nie dopuszczalne jest, przyjmie się dowolną bzdurę na równi z prawdą i czymś potwierdzonym! Niedopuszczalne!
W domyśle - skoro tak głosi, to pewnie on ma rację, teizm pogrzebany... :rotfl:

Problem w tym, że jak każdy demagog, ani polityk, ani ateista NIE UPORAŁ SIĘ Z PROBLEMEM.
Przy czym ja awet nie mam - ani do jednego, ani do drugiego - o to ostatnie pretensji. Bo problem jest bardzo poważny, może nawet niemożliwy do rozwiązania na tym świecie. Mam pretensję o co innego - o to udawanie, że niezgoda na coś, co i tak będzie, bo być musi o czymkolwiek świadczy poza tym, że komuś się to nie podoba. Otóż nie świadczy - ani za (a)teizmem, ani przeciw.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Nie 19:47, 03 Lis 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4415
Przeczytał: 58 tematów


PostWysłany: Nie 19:57, 03 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Cytat:
Ateista próbuje sobie, wewnętrzną niezgodą na możliwość pomyłki (tym odrzuceniem zagrożenia, że jednak MOŻNA - nieostrożnie myśląc - przyjąć dowolną bzdurę), uczynić swoiste alibii, dać dodatkową osłonę dla swojego rozumowania.

Może na początek zrozum jeden niuans:
czym innym jest przyjąć
JAKĄŚ bzdurę (dowolną) z puli bzdur
a czym innym jest przyjąć
po prostu DOWOLNĄ bzdurę, tzn. że każda bzdura jest przyjmowalna.

Jak by nie było ateista dokonuje tej szczególnej emocjonalnej wolty - samousprawiedliwienia: acha, teista za pomocą wiary może przyjąć dowolną bzdurę, to ja mogę sobie odrzucić teizm, bo mi się to nie podoba....

Nie, nie dlatego.

Cytat:
Podobnie ateista też z dezaprobatą zakrzyknie: nie dopuszczalne jest, przyjmie się dowolną bzdurę na równi z prawdą i czymś potwierdzonym! Niedopuszczalne!
W domyśle - skoro tak głosi, to pewnie on ma rację, teizm pogrzebany... :rotfl:

Problem w tym, że jak każdy demagog, ani polityk, ani ateista NIE UPORAŁ SIĘ Z PROBLEMEM.

Przeczytaj jeszcze kilka razy o różnicy, o której napisałem wyżej. Bo nadal nie jesteś w temacie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6025
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:01, 03 Lis 2019    Temat postu:

https://youtu.be/KjyxmKXqzJ8

Myślę, że będzie podsumowaniem lub początkiem dalszej dyskusji....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:50, 03 Lis 2019    Temat postu:

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Cytat:
Ateista próbuje sobie, wewnętrzną niezgodą na możliwość pomyłki (tym odrzuceniem zagrożenia, że jednak MOŻNA - nieostrożnie myśląc - przyjąć dowolną bzdurę), uczynić swoiste alibii, dać dodatkową osłonę dla swojego rozumowania.

Może na początek zrozum jeden niuans:
czym innym jest przyjąć
JAKĄŚ bzdurę (dowolną) z puli bzdur
a czym innym jest przyjąć
po prostu DOWOLNĄ bzdurę, tzn. że każda bzdura jest przyjmowalna.

Jak by nie było ateista dokonuje tej szczególnej emocjonalnej wolty - samousprawiedliwienia: acha, teista za pomocą wiary może przyjąć dowolną bzdurę, to ja mogę sobie odrzucić teizm, bo mi się to nie podoba....

Nie, nie dlatego.

...
Przeczytaj jeszcze kilka razy o różnicy, o której napisałem wyżej. Bo nadal nie jesteś w temacie.

No to niejasno tłumaczysz, o co Ci chodzi.
Spróbuj to co sam napisałeś przeczytać jeszcze raz z nastawieniem, że czytasz bez żadnej wiedzy, tylko interpretując sformułowania. Może wtedy załapiesz, że ten tekst właściwie nie wiadomo co wyraża.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3021
Przeczytał: 50 tematów


PostWysłany: Nie 21:52, 03 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Semele napisał:
W pewnym sensie jestem wojujacym ateistą.moja walka polega na tym aby uznać ateizm nie za sp...światopogląd ( jak to określa Fedor) tylko za inny światopogląd, którego posiadanie NIE przekreśla człowieka. Nie czyni go gorszym sortem.

Albo nie rozumiesz fedora, albo zignorowałaś sens tego, co on pisze.
Fedor w swoim pistaniu o światopoglądzie NIE atakuje LUDZI!
On atakuje ŚWIATOPOGLĄD. A do tego właściwie KONTRatakuje, bo cała dyskusja bierze się stąd, że ateiści próbują podważyć teizm swoim żądaniem dowodu na istnienie Boga. Żądają tego dowodu, jakby obowiązek owego dowodu posiadania był jakimś absolutnym standardem, jakby bez niego było źle.
Zgadzam się z fedorem w tym względzie, że KAŻDY światopogląd, który wychodzi od nierealnego żądania dowodu, czy innej formy absolutnego uzasadnienia jest po prostu spartolony.
To nie jest atak na ludzi. To nie jest atak na ateistów jako takich. To nie jest personalny atak na Ciebie. To jest ATAK NA GŁUPIE ROZUMOWANIE.
Biorąc za standard głupie rozumowanie, KAŻDY (niezależnie, czy to jest ateista, czy teista) ostatecznie wyląduje w głupich wnioskach i zaszkodzi sobie. Fedor jest więc w szczególny sposób PRZYJACIELEM ludzi, których światopogląd krytykuje - bo pomaga im wyjść z błędu, wyjść na myślową prostą. Tak więc feder w swojej krytyce idiotycznych poglądów tych ludzi (w tym ateistów), którzy żądają na wszystko dowodu, jest po prostu dobrym człowiekiem.

Pewnie takim rozumowaniem usprawiedliwiała się Inkwizycja. Jak to było? Strzeż mnie Boże od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam. Słowo "szczególny" użyte przez M.D. bardzo dobrze nadaje się czasami do określenia miłości bliźniego serwowanej dawniej (a także dziś) przez wierzących niewierzącym albo wierzącym inaczej.
Tak przy okazji mi się pomyślało, bo na analizę bardziej na temat szkoda mi czasu. Skoro M. D. wysmarował taką diagnozę, to żadna argumentacja, analiza, cytaty, nie przekonają go, że jest inaczej. I jakoś motywacji żadnej nie czuję.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:40, 03 Lis 2019    Temat postu:

anbo napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Semele napisał:
W pewnym sensie jestem wojujacym ateistą.moja walka polega na tym aby uznać ateizm nie za sp...światopogląd ( jak to określa Fedor) tylko za inny światopogląd, którego posiadanie NIE przekreśla człowieka. Nie czyni go gorszym sortem.

Albo nie rozumiesz fedora, albo zignorowałaś sens tego, co on pisze.
Fedor w swoim pistaniu o światopoglądzie NIE atakuje LUDZI!
On atakuje ŚWIATOPOGLĄD. A do tego właściwie KONTRatakuje, bo cała dyskusja bierze się stąd, że ateiści próbują podważyć teizm swoim żądaniem dowodu na istnienie Boga. Żądają tego dowodu, jakby obowiązek owego dowodu posiadania był jakimś absolutnym standardem, jakby bez niego było źle.
Zgadzam się z fedorem w tym względzie, że KAŻDY światopogląd, który wychodzi od nierealnego żądania dowodu, czy innej formy absolutnego uzasadnienia jest po prostu spartolony.
To nie jest atak na ludzi. To nie jest atak na ateistów jako takich. To nie jest personalny atak na Ciebie. To jest ATAK NA GŁUPIE ROZUMOWANIE.
Biorąc za standard głupie rozumowanie, KAŻDY (niezależnie, czy to jest ateista, czy teista) ostatecznie wyląduje w głupich wnioskach i zaszkodzi sobie. Fedor jest więc w szczególny sposób PRZYJACIELEM ludzi, których światopogląd krytykuje - bo pomaga im wyjść z błędu, wyjść na myślową prostą. Tak więc feder w swojej krytyce idiotycznych poglądów tych ludzi (w tym ateistów), którzy żądają na wszystko dowodu, jest po prostu dobrym człowiekiem.

Pewnie takim rozumowaniem usprawiedliwiała się Inkwizycja. Jak to było? Strzeż mnie Boże od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam. Słowo "szczególny" użyte przez M.D. bardzo dobrze nadaje się czasami do określenia miłości bliźniego serwowanej dawniej (a także dziś) przez wierzących niewierzącym albo wierzącym inaczej.
Tak przy okazji mi się pomyślało, bo na analizę bardziej na temat szkoda mi czasu. Skoro M. D. wysmarował taką diagnozę, to żadna argumentacja, analiza, cytaty, nie przekonają go, że jest inaczej. I jakoś motywacji żadnej nie czuję.

Nie trzeba mnie przekonywać, że może być inaczej. Ja to wręcz zakładam. Czy "jest" inaczej?
- Tu odwracam zarzut. Teraz spytałbym Twórcy poprzedniego posta, skąd to przekonanie, że jednak On ma rację?

Zwracam uwagę na problem NEUTRALNEGO PUNKTU WYJŚCIA DO ROZUMOWANIA.
Ateiści próbują sprawę postawić na ostrzu noża, przy czym owym "nożem" jest koncepcja dowodu. Chcieliby też owym nożem ukatrupić teizm, który startuje od konkurencyjnego względem wymogu dowodu, wymogu WIARY. Co jest sensowniejsze?
Albo może inne pytanie: co jest BARDZIEJ PIERWOTNE?
Czy najpierw jest wiara, czy najpierw są dowody?
Ateista, skupiony na swojej intencji atakowania wiary, w ogóle sobie tego problemu nie stawia. Chodzi o krzyczenie na ateistę: nie masz dowodu, to przegrałeś!

Tymczasem LOGICZNIE ewidentnie jest odwrotnie - wiara jest ewidentnie przed jakąkolwiek postacią dowodu.
Aby w ogóle dowód (jakikolwiek!) przeprowadzić, trzeba do niego MIEĆ ZAŁOŻENIA. Nawet jeśli założenia dałoby się udowodnić, to i tak zawsze wskazaniem na jakieś mocniejsze założenia. Ponieważ ilość idei znanych aktualnie nie jest nieskończona, to od razu można stwierdzić, że w końcu wskazywanie na coś wcześniejszego jako uzasadnienie i tak się wywali, bo albo nie będzie na co wskazać, albo się wskaże na coś, co już było używane w tych wskazaniach. Więc LOGICZNIE mamy tak, że aby mieć dowód, najpierw trzeba mieć wiarę.
Innej opcji nie ma.
Ateiści próbują wmówić ludziom coś odwrotnego - wiara jest zła, nieprawidłowa, nawet lepiej jakby jej nie było; za to dowód jest tym niezbędnym. I to w sytuacji, gdy bez wiary dowody są po prostu nie do pomyślenia...
Tu oczywiście niejeden, jako taki ogarnięty, ateista powie nam pewnie: ależ ja nie neguję tej "sensownej" wiary. Na naszym forum już mamy kilku na tyle ogarniętych ateistów, że się przy naiwnym banowaniu wiary i żądaniach dowodu nie upierają. Ostatnio co niektórzy nawet obrażają się, jak im się to zarzuci. Problem w tym, że jak się przyjrzy ich argumentacjom, to wyłazi szydło z worka, zaczyna być widać udawanie, brak wewnętrznego pogodzenia się z koncepcją wiary jako czegoś niezbędnego. To wychodzi zwykle w sposób nieco subtelniejszy, niż proste deklaracje. Wychodzi w próbach MYŚLENIA MAGICZNEGO.
W istocie niepogodzony poprawnie z koncepcją wiary ateista dalej tę wiarę chce zbanować, tylko w bardziej zakamuflowany sposób - tak, żeby dało się udać, iż niby wiarę się uznaje. Ale...

Przecież jakoś np. religię od nauki trzeba rozróżnić. Więc ateista COŚ tu musi wcisnąć, co będzie silniejsze niż wiara. Bo wiara ma ten problem, że nie chroni nikogo przed przyjęciem "dowolnej bzdury". Co tu robi ateista?
Używa magicznych słów
- np. słowa "weryfikacja". Pojawia się teraz zarzut "religia jest nieprawidłowa, bo - w odróżnieniu od nauki - nie daje się zweryfikować". A czym jest weryfikacja?
- Ano... przecież wiadomo! (w istocie owo "wiadomo" oznacza, że teraz nam interpretujący ateista wciśnie to, co tam uważa). W rzeczywistości bowiem weryfikacja to nic innego, tylko UŻYCIE JAKIEJŚ POSTACI WIARY - wiary w ten sposób/metodologię weryfikacji. Czyli w istocie ateista chce powiedzieć "wiara jest niedobra, bo nie ma w niej weryfikacji", gdy w rzeczywistości jest tak, iż weryfikacja i tak dziedziczy kwestię wiary, więc w żaden sposób mechanizmu wiary nie jest w stanie nie tylko podważyć, lecz wręcz ją potwierdzi!
A skąd się bierze wiara w ten czy inny system weryfikacji?
- Znowu można to ciągnąć. Doszukamy się dalej innych, wcześniejszych wiar.

Ale jest i drugi problem, który jasno pokazuje jak bardzo ateiści są nierozliczeni mentalnie z pojęciem wiary. Chodzi o samą jej definicję. Czym bowiem w istocie jest mechanizm wiary?
Wiara to nic innego, tylko oparcie się w osądach o subiektywny osąd, o intuicyjną ocenę danego zagadnienia.
Tu ateista, na sam dźwięk słowa "subiektywny" pewnie się żachnie i przestraszy?
- Bo znowu poczuje, że tutaj ktoś subiektywnie (a jakże!) gotów jest przyjąć za słuszne stwierdzenia jakiejś religii. Czyli subiektywizm będzie tu z natury wadliwy...
Problem w tym, że - niestety - tak to rzeczywiście jest, że to element subiektywny i tak zadecyduje!
U podłoża wszystkich przekonań będzie tkwił subiektywny osąd, generujący różne wiary, a dopiero po sformułowaniu tych wiar w jawne postulaty - aksjomatykę czasem pojawia się możliwość skonstruowania dowodu dla którejś z tez.
I nic tu się nie wymyśli, żadna magia nam nie wciśnie tu niczego, co by miało spowodować, iż jakoś da się aspekt subiektywny zepchnąć z pozycji niezbędnej, aby z rozumowaniem startować. Ale wielu się łudzi, że da się ten problem zaczarować.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3021
Przeczytał: 50 tematów


PostWysłany: Pon 8:57, 04 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:

Nie trzeba mnie przekonywać, że może być inaczej. Ja to wręcz zakładam. Czy "jest" inaczej?

Nie musisz nic zakładać, wystarczy sprawdzić skoro pamięć cię zawodzi. No ale jeszcze trzeba to zinterpretować... No i masz kolejny powód, żeby wystukać kolejny wykład z cyklu Michała D. walka z wiatrakami. Nie boisz się, że kiedyś zwariujesz?

Przy okazji:
Skoro Bóg musi być dobry, sprawiedliwy, miłosierny itp., a nasze potoczne rozumienie dobroci, sprawiedliwości, miłosierdzia itp. nie pasuje do wizerunku Boga przedstawianego przez teistę, to te pojęcia w odniesieniu do Boga muszą być przez teistę przedefiniowywane. Tak więc jak fedor w szczególny sposób jest przyjacielem ateistów, jak to M. D. napisał, tak i Bóg jest w szczególny sposób dobry, sprawiedliwy i miłosierny. Teista albo to widzi, albo nie. Jak nie widzi (gdyby mowa była o Zusie albo innym bogu to by zobaczył, dałby sobie do tego prawo) to ateiście zarzuci bluźnierstwo. Łatwo sobie wyobrazić, że w ramach nieobrażania uczuć religijnych zabroni się bluźnić Bogu. Prosta droga do zabronienia argumentowania, że Bóg dobry nie stworzyłby złego świata (najogólniej mówiąc).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4415
Przeczytał: 58 tematów


PostWysłany: Pon 10:48, 04 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
...Przeczytaj jeszcze kilka razy o różnicy, o której napisałem wyżej. Bo nadal nie jesteś w temacie.
No to niejasno tłumaczysz, o co Ci chodzi.
Spróbuj to co sam napisałeś przeczytać jeszcze raz z nastawieniem, że czytasz bez żadnej wiedzy, tylko interpretując sformułowania. Może wtedy załapiesz, że ten tekst właściwie nie wiadomo co wyraża.

Tekst wyraża to, co trzeba. Gdyby nie to, to byś co najwyżej nie nie zrozumiał. Problem jest w tym, że ty zrozumiałeś, ale zupełnie co innego.
Może wynika to z tego, że za dużo interpretujesz, a za mało przyjmujesz wprost to, co przeczytasz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 15:39, 04 Lis 2019    Temat postu:

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
...Przeczytaj jeszcze kilka razy o różnicy, o której napisałem wyżej. Bo nadal nie jesteś w temacie.
No to niejasno tłumaczysz, o co Ci chodzi.
Spróbuj to co sam napisałeś przeczytać jeszcze raz z nastawieniem, że czytasz bez żadnej wiedzy, tylko interpretując sformułowania. Może wtedy załapiesz, że ten tekst właściwie nie wiadomo co wyraża.

Tekst wyraża to, co trzeba. Gdyby nie to, to byś co najwyżej nie nie zrozumiał. Problem jest w tym, że ty zrozumiałeś, ale zupełnie co innego.
Może wynika to z tego, że za dużo interpretujesz, a za mało przyjmujesz wprost to, co przeczytasz.

Cóż, niech będzie, że to Ty masz rację, że tekst jest bardzo mądry. A ja w takim razie jestem za głupi na zrozumienie o co w nim chodzi. Efekt końcowy i tak jest taki, że nie wiem, co do mnie piszesz. Jeśli Ci "moja wina" w tym względzie jest do czegoś potrzebna, to się częstuj. :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4415
Przeczytał: 58 tematów


PostWysłany: Pon 16:32, 04 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
...Przeczytaj jeszcze kilka razy o różnicy, o której napisałem wyżej. Bo nadal nie jesteś w temacie.
No to niejasno tłumaczysz, o co Ci chodzi.
Spróbuj to co sam napisałeś przeczytać jeszcze raz z nastawieniem, że czytasz bez żadnej wiedzy, tylko interpretując sformułowania. Może wtedy załapiesz, że ten tekst właściwie nie wiadomo co wyraża.

Tekst wyraża to, co trzeba. Gdyby nie to, to byś co najwyżej nie nie zrozumiał. Problem jest w tym, że ty zrozumiałeś, ale zupełnie co innego.
Może wynika to z tego, że za dużo interpretujesz, a za mało przyjmujesz wprost to, co przeczytasz.

Cóż, niech będzie, że to Ty masz rację, że tekst jest bardzo mądry. A ja w takim razie jestem za głupi na zrozumienie o co w nim chodzi. Efekt końcowy i tak jest taki, że nie wiem, co do mnie piszesz. Jeśli Ci "moja wina" w tym względzie jest do czegoś potrzebna, to się częstuj. :*

Problem polega na tym, że nagminnie coś czytasz i to przekręcasz. Widać, że uznajesz taki scenariusz za niemożliwy i odrzucasz go arbitralnie.
Skoro fakty są niezgodne z rzeczywistością...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:50, 04 Lis 2019    Temat postu:

Irbisol napisał:
Problem polega na tym, że nagminnie coś czytasz i to przekręcasz.

Jeśli Ty stwierdzasz, że ja "coś przekręcam", to powstaje pytanie: WZGLĘDEM CZEGO przekręcam?
- Zapewne odpowiedzią jest tu: względem tego, co chciałeś np. Ty wyrazić.
Próbowałeś to przekazać SŁOWAMI, które ja odebrałem tak, a nie inaczej. Dla Ciebie pewna jest tu tylko jedna opcja, w ramach której Twoje słowa są super i precyzyjne, tylko ja "przekręcam". Jest jednak jeszcze jedna, nie wykorzystywana przez Twoją świadomość, ale dla mnie ta domyślna, opcja: po prostu niejasno się wyraziłeś.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2204
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 18:22, 04 Lis 2019    Temat postu:

anbo napisał:
Przy okazji:
Skoro Bóg musi być dobry, sprawiedliwy, miłosierny itp., a nasze potoczne rozumienie dobroci, sprawiedliwości, miłosierdzia itp. nie pasuje do wizerunku Boga przedstawianego przez teistę, to te pojęcia w odniesieniu do Boga muszą być przez teistę przedefiniowywane


Skąd wiesz, że ty ich nie przedefiniowałeś? Zakładasz, że twoja definicja jest jedyna i poprawna i każde odstępstwo od niej będzie "przedefiniowaniem". Ale tylko tak zakładasz

anbo napisał:
Tak więc jak fedor w szczególny sposób jest przyjacielem ateistów, jak to M. D. napisał, tak i Bóg jest w szczególny sposób dobry, sprawiedliwy i miłosierny. Teista albo to widzi, albo nie. Jak nie widzi (gdyby mowa była o Zusie albo innym bogu to by zobaczył, dałby sobie do tego prawo) to ateiście zarzuci bluźnierstwo. Łatwo sobie wyobrazić, że w ramach nieobrażania uczuć religijnych zabroni się bluźnić Bogu. Prosta droga do zabronienia argumentowania, że Bóg dobry nie stworzyłby złego świata (najogólniej mówiąc)


Na razie żadnego "bluźnierstwa" zarzucać ci nie muszę. Wystarczy, że twoje rozumienie tych pojęć jest zawężone (bo jest) i już będzie ci wychodziła urojona "sprzeczność" tam gdzie jej nie ma. Tak jak to wychodziło innemu ateiście w dyskusji o dokładnie tych samych terminach tutaj

http://www.sfinia.fora.pl/religie-i-wyznania,6/konkretne-zarzuty-ostatecznie-podwazajace-chrzescijanstwo,13419-25.html#459347

Nie wiem na jakiej podstawie zakładasz, że masz pełne i komplementarne rozumienie rzeczonych pojęć. Ty też tego nie wiesz

http://www.sfinia.fora.pl/rozbieranie-irracjonalizmu,29/egzofobia,14591-125.html#484229


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Pon 18:38, 04 Lis 2019, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6025
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:41, 04 Lis 2019    Temat postu:

Może Bóg jest tylko cierpliwy :-) :-)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4415
Przeczytał: 58 tematów


PostWysłany: Pon 21:17, 04 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Problem polega na tym, że nagminnie coś czytasz i to przekręcasz.

Jeśli Ty stwierdzasz, że ja "coś przekręcam", to powstaje pytanie: WZGLĘDEM CZEGO przekręcam?

Względem tego, co ci wiele razy, prostym językiem, łopatologicznie tłumaczę.
Chociaż nawet trudno to nazwać tłumaczeniem - tak to jest proste.
To bariera psychologiczno-mentalna nie pozwala ci tego zrozumieć. Przeinaczasz to w odruchu obronnym i nawet świadomie tego nie zauważasz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 22:12, 04 Lis 2019    Temat postu:

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Problem polega na tym, że nagminnie coś czytasz i to przekręcasz.

Jeśli Ty stwierdzasz, że ja "coś przekręcam", to powstaje pytanie: WZGLĘDEM CZEGO przekręcam?

Względem tego, co ci wiele razy, prostym językiem, łopatologicznie tłumaczę.
Chociaż nawet trudno to nazwać tłumaczeniem - tak to jest proste.
To bariera psychologiczno-mentalna nie pozwala ci tego zrozumieć. Przeinaczasz to w odruchu obronnym i nawet świadomie tego nie zauważasz.

Błędna jest ta Twoja diagnoza. Jak dla mnie to albo sam nie wiesz, co masz tak naprawdę do powiedzenia i maskujesz to oskarżeniami w moją stronę, albo - jeśli jednak do powiedzenia sensownego coś masz - to nie umiesz wyrazić tego jasno.
Nie wiem co jest prawdą. Ale, póki co, goły fakt jest taki, że sensownego wyjaśnienia z Twojej strony nie zarejestrowałem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3021
Przeczytał: 50 tematów


PostWysłany: Wto 10:06, 05 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:

Ateiści próbują sprawę postawić na ostrzu noża, przy czym owym "nożem" jest koncepcja dowodu. Chcieliby też owym nożem ukatrupić teizm,

Dowodu rozumianego inaczej niż im to wmawiasz. Nie ma w tym nic złego, bo każdy z nas domaga się "dowodu", gdy mu się przedstawia jakieś przekonanie. Każdy ma jakąś wiedzę, doświadczenie i z tym konfrontuje prezentowane mu przekonania. Ateista odrzuca teim, bo go nie przekonują "dowody" teisty. Ale można ci to powtarzać w kółko, z równym skutkiem Syzyf wtaczał kamień na górę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4415
Przeczytał: 58 tematów


PostWysłany: Wto 12:51, 05 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Jak dla mnie to albo sam nie wiesz, co masz tak naprawdę do powiedzenia i maskujesz to oskarżeniami w moją stronę, albo - jeśli jednak do powiedzenia sensownego coś masz - to nie umiesz wyrazić tego jasno.
Nie wiem co jest prawdą. Ale, póki co, goły fakt jest taki, że sensownego wyjaśnienia z Twojej strony nie zarejestrowałem.

No to popatrzmy, jak faktycznie przeinaczasz to, co się do ciebie pisze.
A pisze się, że ateista NIE WYMAGA dowodu 100%. Chodzi o zupełnie co innego. Nawet się wydawało, że pojąłeś, stwierdzając, że "dopiero teraz" ci to napisałem.
I co robisz? KOLEJNY raz piszesz głupoty o "wymaganiach ateisty".
Nawet ci anbo teraz odpowiedział, że nie chodzi o taki dowód. WPROST.
Co zrobisz nastęnie? Będziesz pisał, że ateista wymaga dowodu 100%, którego być nie może.

Coś ci świta, czy naprawdę twoje wyparcie rzeczywistości ma nad tobą aż taką władzę?
To nie jest kwestia jakiegoś nieprawidłowego tłumaczenia tobie - nie tylko ja ci tłumaczę i nie od wczoraj. To samo pisze mat, kruchy04 i inni. Jak do słupa - ty wiesz lepiej, czego ateista wymaga.
I dzięki temu możesz to krytykować - cóż za wygoda ...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6025
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 17:13, 05 Lis 2019    Temat postu:

anbo napisał:
Michał Dyszyński napisał:

Ateiści próbują sprawę postawić na ostrzu noża, przy czym owym "nożem" jest koncepcja dowodu. Chcieliby też owym nożem ukatrupić teizm,

Dowodu rozumianego inaczej niż im to wmawiasz. Nie ma w tym nic złego, bo każdy z nas domaga się "dowodu", gdy mu się przedstawia jakieś przekonanie. Każdy ma jakąś wiedzę, doświadczenie i z tym konfrontuje prezentowane mu przekonania. Ateista odrzuca teim, bo go nie przekonują "dowody" teisty. Ale można ci to powtarzać w kółko, z równym skutkiem Syzyf wtaczał kamień na górę.


Moze szerzej dowodow na nic nie ma jako rzecze Fedor :wink: :)

Ateistów może nie przekonywać postawa życiowa teistów. Sami oni są zaprzeczeniem tego, że ich Bóg istnieje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3021
Przeczytał: 50 tematów


PostWysłany: Wto 17:16, 05 Lis 2019    Temat postu:

Semele napisał:

Ateistów może nie przekonywać postawa życiowa teistów. Sami oni są zaprzeczeniem tego, że ich Bóg istnieje.

Powiedziałbym raczej, że ich życiowa postawa daje podstawy do niewiary w ich wiarę, bo najwyraźniej Boga się nie boją ;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 17:44, 05 Lis 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Roznica jest tez, ze Ty MD szukasz jakiejs wersji siebie jako sens zycia, a ja nie musze szukac sensu zycia bo go znam od dziecka - jest to sluzba innym.

W moim odczuciu fundamentalna jest innego rodzaju różnica między nami - nosi ona nazwę ODPOWIEDZIALNOŚĆ I DOCIEKLIWOŚĆ PRAWDY.
Odnoszę wrażenie, że istotą Twojej strategii mentalnej jest CHWALENIE SIĘ, przy jednoczesnym nie dopuszczaniu do żadnej formy niezależnej weryfikacji, na ile owo chwalenie się jest zasadne,
Chwalisz się przed ludźmi, ale tym samym chyba najbardziej przed samą sobą. Wręcz uważasz to za cnotę i mądrość - to produkowanie na własny temat jak największej ilości pochwalnych sformułowań, jest przecież czymś odwrotnym, niż to moje "zadręczanie się". Ty się nie zadręczasz, Ty łatwym sposobem się dowartościowujesz. To Ci pewnie dostarcza owej "pozytywnej energii".
Czy Ty RZECZYWIŚCIE służysz innym, a nie własnemu ego?...
- Nie znam Cię osobiście, więc nie udzielę (także sobie) tutaj odpowiedzi. Jednak łatwość z jaką - właśnie tutaj - odrzucasz niemal każde pytanie - wątpliwość na temat tego CZY RZECZYWIŚCIE na takie pochwały zasługujesz, sugeruje mi, że owe pochwały powstają przede wszystkim TRYBEM OSOBISTEGO ARBITRALNEGO ZADEKRETOWANIA. Krótko mówiąc: to Ty to stwierdzasz!
Może czasem jest ku temu też i powód. Może, nie zdziwiłbym się aby czasem tak było. Tylko, że patrząc na jednostronność komentarzy, jakie produkujesz (zawsze chwalenie się, nie dopuszczanie do wątpliwości na temat własnej osoby), mam wątpliwości, CZY W OGÓLE BYŁABYŚ W STANIE DOSTRZEC - zdiagnozować, że akurat w tej kwestii coś wymagałoby zmiany, poprawy, uczynienia prawdziwym, a nie tylko deklarowanym.
Oskarżać Cię na twardo nie mam podstaw, bo nie wiem prawie nic na temat Twojego życia w realu. Moje niedowierzanie opiera się tylko na dwóch podstawach:
1. życiowym doświadczeniu z ludźmi, którzy się z upodobaniem chwalą - nie obserwuję, aby występowała jakakolwiek korelacja na plus pomiędzy chwaleniem się ludzi, a spełnianiem przez nich rzeczywiście dobrych uczynków. Prędzej dopatrzyłbym się korelacji ujemnej...
2. Z Twojej strony (nie mając realnych danych), gdy widzę w większości deklaracji chwalenie, a do tego TOTALNY BRAK CHĘCI DO REFLEKSJI NAD POTENCJALNYMI BŁĘDAMI, to jednak stawiam na to, że owo chwalenie się wynika z PROGRAMU MENTALNEGO, a nie z analizy zdarzeń życia. Ten zestaw danych skłania mnie raczej do przekonanie, że osoba tak funkcjonując napisze o sobie pochwałę BEZ WZGLĘDU NA WSZYSTKO, bez związku z czymkolwiek.

Ale, oczywiście, to NIE JEST MOJA WIEDZA. To jest tylko ciąg rozumowania oparty o dostępne mi dane. Może jesteś wyjątkiem, może akurat Ty, mimo tego, że chwalisz się dość bezrefleksyjnie i programowo, jednocześnie służysz ludziom i niesiesz im rzeczywiście wartość. Tego jednak potwierdzić (z takiej odległości) nie mam szans, więc jednak...
niestety, wciąż powątpiewam, że za Twoim chwaleniem się stoi coś więcej, niż sama potrzeba chwalenia się. Wiem, że mogę się mylić, ale tak wychodzi z rozumowania, Sorry.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6025
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 17:56, 05 Lis 2019    Temat postu:

Dyskurs się chwali??

Jesli ma ten doktorat i wybudowala dom nawet z płyt gipsowych w USA, wychowuje samotnie dwóch synów, którzy nieźle sobie radzą. Ma powód do zadowolenia.

Jesli wszystko to jest prawdą to bardzo ok.

Dlaczego wielu ludzi na forum w to wątpi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2204
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 17:58, 05 Lis 2019    Temat postu:

anbo napisał:
Semele napisał:

Ateistów może nie przekonywać postawa życiowa teistów. Sami oni są zaprzeczeniem tego, że ich Bóg istnieje.

Powiedziałbym raczej, że ich życiowa postawa daje podstawy do niewiary w ich wiarę, bo najwyraźniej Boga się nie boją ;)


To jakby ktoś pytał jak ateiści wyciągają te swoje słynne "zasadne" wnioski

Tu macie to jak na widelcu :rotfl:


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Wto 17:58, 05 Lis 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9 ... 11, 12, 13  Następny
Strona 8 z 13

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin